USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Firefly - Serenity
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#31 - Wysłana: 9 Lut 2007 07:22:13
Odpowiedz 
theczarek
Użytkownik
#32 - Wysłana: 10 Lut 2007 15:05:44
Odpowiedz 
Wywiad z twórcą FF:

Jak również i Buffy postrachu wampirów.
Q__
Moderator
#33 - Wysłana: 10 Lut 2007 18:06:25
Odpowiedz 
theczarek

Jak również i Buffy postrachu wampirów.

Tudzież współscenarzysty "Alien: Resurrection" i "Titan - nowa Ziemia"

http://en.wikipedia.org/wiki/Titan_A.E.
Q__
Moderator
#34 - Wysłana: 28 Wrz 2009 02:36:53
Odpowiedz 
Ultrakrótka recenzja "Serenity":
http://www.sfsite.com/10a/sy209.htm
Q__
Moderator
#35 - Wysłana: 1 Lis 2009 16:11:44
Odpowiedz 
Mysterious Stranger
Użytkownik
#36 - Wysłana: 8 Sier 2010 18:55:00 - Edytowany przez: Mysterious Stranger
Odpowiedz 
Ech... i znów to fatalne uczucie rozczarowania połączonego z gniewem oraz tęsknoty za niepowtarzalną załogą „Serenity”. Zawsze się zastanawiam, po co ja odgrzebuję w swojej kolekcji stosik płyt DVD z odcinkami „Firefly” i kontynuacją kinową „Serenity”, skoro tak to się zawsze kończy? Do dziś nie mogę zrozumieć dlaczego tak znakomity, oryginalny, pełen trzymającej w napięciu akcji i ciętego humoru serial się nie sprzedał? Klasyczny przykład na to jak kapryśna bywa, ta sprzedajna dziewka, Komercją zwana. Choć w sumie może o to chodziło telewizji Fox, gdy decydowała się skasować serial, aby widzowie poczuli się niczym jego bohaterowie, będący na rozdrożu i tęskniący za czasami, które dawno minęły i najprawdopodobniej już nie powrócą?

Za co uwielbiam ten serial?

1. Oryginalny świat - space opera w konwencji dzikiego zachodu? Już samo to brzmi nowatorsko, a na ekranie miks ten wygląda jeszcze lepiej. Nigdy nie byłem wielkim fanem westernów, ale zawarte w serialu elementy tegoż gatunku dały mu dodatkowy smaczek, dzięki czemu stał się on kultowy. Pościgi, barowe bójki, strzelaniny, śmiałe i brawurowe napady... lecz nie tylko samą akcją ludzie żyją. Żywot na pograniczu układu gwiezdnego i bycie wyjętym spod prawa nie jest łatwe, tym bardziej jeżeli nie ma co włożyć do garnka, statek się rozpada, a załoga nie otrzymuję żołdu. Co jednak ważne, bohaterowie nie są pierwszymi, lepszymi skurczybykami, którzy sprzedadzą własną matkę, byleby przeżyć kolejny dzień. Prawda, często imają się „brudnej” i nie do końca legalnej roboty, ale mają własne zasady, których przestrzegają. Przyjaźń, honor, uczciwość, sprawiedliwość to jedyne wartości, na których można się oprzeć, aby żyć jak na człowieka przystało i móc popatrzeć co ranek w lustro bez obrzydzenia. Załoganci „Serinity”, choć to banda wyrzutków i dysydentów, mają swój niepisany kodeks, którego starają się trzymać. Nie zawsze się to jednak udaje, gdyż z pozoru łatwa i klarowna misja, potrafi obrócić się o przysłowiowe 180 stopni, co pozwala na wplecenie ciekawych dylematów moralnych, przed którymi stawiany jest kapitan Malcolm Reynolds.

2. Bohaterowie - to główna siła tego serialu i zostali rozrysowani idealnie. Różnorodność charakterów naszej „parszywej dziewiątki” prowadzi do frapujących, inteligentnych i często humorystycznych dysput czy konfliktów. Dzięki owej wielobarwności statek naprawdę żyje. Na pierwszy ogień idzie oczywiście kapitan – Malcolm „Mal” Reynolds, według mnie jedna z najciekawszych postaci sci-fi, którą stawiam na równi z kapitanem Jamesem Kirkiem. Połączenie Indiany Jonesa z Hanem Solo. Cyniczny twardziel z zawadiacką naturą, który zawsze posiada jakiegoś asa w rękawie czy inne niecne i zdradzieckie fortele. Pod tą szorstką powłoką, skrywa jednak duszę romantyka i idealisty, twardo trzymającego się zasad. Najważniejszymi z nich są umiłowanie wolności i lojalność wobec załogi, którą traktuję oraz kocha (oczywiście skrzętnie to przed nimi ukrywa) jak własną rodzinę – gotów jest bronić ich do końca, nawet jeżeli musiałby zawędrować do piekła, by wydrzeć załoganta z rąk samego diabła.

Dalej jest równie kolorowo - Zoë Warren, zahartowana, pragmatyczna i nie owijająca w bawełnę kobieta oraz jej mąż Hoban „Wash” Warren, kompletne przeciwieństwo tej postaci - natchniony sternik i nawigator, niepoważny i roztrzepany wesołek.

Jayne Cobb – były najemnik, który inteligencją nie grzeszy, ale potrafi dać po pysku i rozstrzelać gromadę przeciwników bogatym arsenałem oręża. Jest też nieprzewidywalny, jak to najemny pistolet. Lojalny jest temu, który da więcej gotówki i dba tylko o własny tyłek, co prowadzi często do konfliktów z kapitanem. Z drugiej strony potrafi zaskoczyć wrażliwością i przyjacielskimi gestami.

Kaywinnit Lee „Kaylee” Frye – wieczna optymistka, genialna mechanik (okręty klasy Firefly nie należą do cudów techniki) i na swój sposób słodka, z tym swoim dziewczęcym urokiem.

Shepherd Book – kaznodzieja na statku wykolejeńców. Jedna z ciekawszych postaci, bo jego przeszłość to wielka niewiadoma. Niby zwykły kapłan prawiący kazania i nawołujący do moralności, ale z drugiej zwolennik teorii, że światły cel uświęca nieetyczne środki. Z nieznanych powodów jest też genialnym strzelcem, znającym taktyki działań Sojuszu (głównego przeciwnika, co we wcześniejszych postach chyba zostało wyjaśnione), a podczas wielogodzinnych modlitw raczej się tego nie nauczył, nie?

„Towarzyszka” vel. Pani Do Towarzystwa – Inarra, szpieg gwarantująca reputację i intratne zlecenia.

Jest też dwójka uciekinierów, przygarniętych miłościwie przez kapitana. Simon Tam, utalentowany chirurg, który poświęcił karierę i bezpieczne życie, aby ratować swoją siostrę – River, telepatkę, ofiarę eksperymentów wojskowych.

3. Całkowicie logiczne, a co za tym idzie, nietypowe zachowanie, w do bólu sztampowych scenach rodem z westernów i kina sensacyjnego. Tutaj to znakomicie obśmiano.

4. Humor – w miarę inteligentny, nienachlany i autentycznie zabawny.

5. Akcja, akcja, akcja – nie ma czasu na nudę.

6. Klimat – znakomite scenerie i piękna oprawa muzyczna autorstwa Grega Edmonsona.

7. Ciekawi, roztaczający aurę niepokoju i przyprawiający o ciarki przeciwnicy – Reaversi i panowie w gustownych, niebieskich rękawiczkach w szczególności.

8. Lekki i przyjemny – po prostu dobrze się go ogląda.

Taki potencjał, a tylko czternaście odcinków. Wychodzi na to, że nie ma sensu robić ambitnych seriali, bo i po co? W dzisiejszych czasach liczą się tylko cyferki. Przykłady takich seriali jak „Firefly”, „Carnivàle” czy chociażby ostatni „Flash Forward” (no tutaj trochę na własne życzenie, ale potencjał był spory) pokazują, że nie warto zachęcić widza do myślenia lub poznania czegoś nowego. Choć z drugiej strony, może uniwersum zaliczy spektakularny powrót jak „Star Trek” po latach? Pojawiają się komiksy i książki (których oczywiście nie przeczytam, bo żyję w „trzecim świecie” Polską zwanym), a fanów, którzy ochrzcili się mianem „Browncoats”, jest całkiem sporo i aktywnie działają.

Nawet sami aktorzy wspominają pracę nad serialem jako najlepsze chwile w ich pracy i dziękują fanom za wsparcie (chociażby -> http://vimeo.com/13903922 ), więc nawet stara ekipa jest chętna. Taki Nathan Fillion (kapitan Reynolds), w rozlicznych wywiadach wspominał, że ciągle uśmiecha się, gdy ktoś na ulicy skinie głową w jego kierunku ze słowami „kapitanie”.

Albo taka scenka w serialu „Castle”, w którym ma główną rolę:

http://www.youtube.com/watch?v=3Q3pdj9p6yI

Trzeba trzymać kciuki, ale jak teraz o tym myślę. .. Może lepiej by było, żeby tak zostało, znaczy „trzeba wiedzieć kiedy zejść ze sceny niepokonanym” i takie tam. Jakby to miała zrobić się taka komercja i flaki z olejem jak „Voyager” i „Enterprise” lub zaliczyć tak kiepski powrót jak „Futurama”, to wolę jednak zachować dobre wspomnienia.

PS. I taki smaczek na koniec. Takiego „Star Treka” to brałbym w ciemno

Firefly - Star Trek
Eviva
Użytkownik
#37 - Wysłana: 8 Sier 2010 18:56:50
Odpowiedz 
Chorrroba, a ja wciąż jeszcze nie mam tego serialu... Ha, może powtórzą na Syfy
The_D
Użytkownik
#38 - Wysłana: 8 Sier 2010 19:56:36
Odpowiedz 
Eviva

Mam zarówno w wersji Div-X jak i DVD. Musimy się na jakimś spotkaniu mazowieckim ustawić.
Eviva
Użytkownik
#39 - Wysłana: 8 Sier 2010 20:37:43
Odpowiedz 
The_D

KONIECZNIE!
4_z_Szesciopaka
Użytkownik
#40 - Wysłana: 10 Lis 2010 00:19:05
Odpowiedz 
W miarę chyba obiektywne kilka zdań od człowieka nieznoszącego westernów, aczkolwiek lubiącego Firefly'a.

Otóż całe to gadanie o "dzikim zachodzie w kosmosie" długo odstraszało mnie od sięgnięcia po ten serial. Sprawa jest jednak głębsza, a sam serial zaskakujący z kilku powodów.

Po pierwsze godzi się wspomnieć, że inspiracją dla twórcy/ów była książka opisująca losy żołnierzy-weteranów po przegranej (b. ważne) przez Konfederatów bitwie pod Gettysburgiem. Na klimat obok dzikiego zachodu składają się motywy Północ-Południe, nawet Przeminęło z Wiatrem w Chandler-owskim sosie. Choć występują również kapelusze, olstra, konie i przeganianie bydła (pod postacią a jakże transportu wołowiny statkiem kosmicznym).

Uwaga: na starcie nie mamy młodego, światłego, czupurnego, bohatera, lecz złamanego, upokorzonego, dość rozpaczliwie poszukującego swojego miejsca kapitana. To nie jajcarski śmiały Kirk, nie dyplomatyczny opanowany Picard, nawet nie usadzający wszystkich po kontach Sisco, żaden stateczny Sinclair, ani żadna szelma typu Han Solo (choć myslę że elementów Hana Solo i Sisca można się dopatrzeć choć IMHO najbliżej mu do Sheparda z SG:Atlantyda ) nawet nie oficer- Kapitan był w wojsku zaledwie sierżantem.

Z gorzką konstatacją zauważa, że "zwycięstwem" jest dla niego zwędzenie zapasu żelaznych racji z wraku pod nosem Sojuszu (Alliance). Jak często stronnik słusznej sprawy w amerykańskim serialu ma status niemalże hieny cmentarnej?

Sam Sojusz to kombinowane połączenie Ameryki i Chin, bohaterowie płynnie przechodzą z języka angielskiego na chiński (głównie po to by pacnąć grubszym słowem), napisy na szyldach są i chińskie i angielskie. Do zapamiętania: pierwsze takie wejście "nieameryki" w establishment- wcześniej zarezerwowany tylko i wyłącznie dla USA. W związku z niejaką ofensywą ekonomiczną państwa środka w sumie zrozumiałe, ze musiało się pojawić kiedyś, ale dość zaskakujące. I przyjemne.

Odcinek poświęcony przedstawieniu członków załogi+nieubłagane zbliżanie się katastrofy uważam za genialny (w wielu serialach/filmach mamy motyw Awaria statku/wszyscy zginiemy!!! więc nie sądziłem, że coś może mnie zaskoczyć. I zachwycić).

Postać kapitana: żaden z Niego mechanik, nawigator, inżynier czy pilot. Jego kompetencje jako dowodzącego zaczynają się i kończą na umiejętności zarządzania ludźmi.

O ile załoga (daleko nie cała) w sytuacji konfrontacji fizycznej na broń , czy gołe ręce jest zręczna, kompetentna to Serenity (statek) nie ma żadnego uzbrojenia więc w razie konfrontacji z jakikolwiek uzbrojonym statkiem muszą czmychać. Na lasery, fazery, dysruptory, rakiety, torpedy fotonowe, transfazowe itp. nie popatrzymy.

Chyba pierwszy film od czasów Odysei Kosmicznej, którego twórcy przytomnie wzięli pod uwagę fakt, że w próżni panuje cisza wobec braku ośrodka w którym poruszają się fale dźwiękowe. Niby mała rzecz a jak dodaje realizmu!

Prostytutka bohaterką? Hell Yeah!

Odnośnie samej produkcji:
Firefly miał kiepska oglądalność, między innymi dlatego, że kolejność puszczania odcinków była ... nieprzystająca, a popularność zdobył po tym jak wydano je na DVD w rozsądnej kolejności.

I chociaż serial mi się bardzo podobał nie płaczę za nim, bo przynajmniej wiem, że nie stoczy się na dno- zawsze będzie dobry, a że mało? Cóż kanapka z kawiorem może być smaczna, ale od półtorakilogramowej puszki nawet najlepszego kawioru można dostać rozwolnienia czego sobie oraz innym nie życzę...
Q__
Moderator
#41 - Wysłana: 10 Lis 2010 04:32:29
Odpowiedz 
4_z_Szesciopaka

4_z_Szesciopaka:
I chociaż serial mi się bardzo podobał nie płaczę za nim, bo przynajmniej wiem, że nie stoczy się na dno

Mam to samo z SAAB. Nie mam tego samego - niestety - z ST.
Dragon
Użytkownik
#42 - Wysłana: 7 Gru 2010 18:27:58
Odpowiedz 
Jestem już po obejrzeniu całego serialu. O cholera. To było piękne... Długo nie sięgałem po firefly, głównie że słyszałem same zachwyty o nim, a to mnie odstrasza, no i mówienie "western w kosmosie" jakoś nie zachęcało. W końcu się przemogłem. Serial urzeka postaciami, są realistyczni ale nie nudni. Najlepsze jest to że każda z postaci jest naraz kretynem i geniuszem. Każdy ma silne i mocne strony. O ile polubiłem naprawde wszystkich. Ale mam dwóch faworytów.

Pierwszym jest Jayne Cobb. Lubię go pewnie dlatego że jest mi całkiem bliski, ba, może jest calkiem podobny do mnie. To wielki brutal, miłośnik broni (też nazwałem swój karabin! Ale nie powiem jak bo Q to wytnie). Cham prostak, świnia, troche przygłup. Ale jest sympatyczny i stać go na coś więcej. Doskonała kreacja Adama Baldwina

A moją ulubienicą jest Kaylee- dobry duch serenity i prawdziwy skowronek. Uwielbiam kobiety parające się męskimi zajęciami i kochające maszyny. Zawsze uśmiechnięta i pełna milości do swojego statku.
Eviva
Użytkownik
#43 - Wysłana: 7 Gru 2010 19:03:50
Odpowiedz 
Kurde... a mnie ktoś obiecał "Firefly" na dysku ale nie dał, i co gorsza, nie pamiętam, kto to był.
biter
Użytkownik
#44 - Wysłana: 7 Gru 2010 19:46:41
Odpowiedz 
Eviva
Modlę się abym nie był to ja... ale nie pamiętam faktu.

Dragon:
A moją ulubienicą jest Kaylee-

O tak zgadzam się absolutnie.
Eviva
Użytkownik
#45 - Wysłana: 7 Gru 2010 20:05:19 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
biter:
Modlę się abym nie był to ja... ale nie pamiętam faktu.

Do kogo się modlisz, heretyku Ty jakiś ?

I nie martw się, to na 100% nie jesteś Ty.
biter
Użytkownik
#46 - Wysłana: 7 Gru 2010 20:21:13
Odpowiedz 
Eviva
do Pantokratosa.
Picard
Użytkownik
#47 - Wysłana: 9 Gru 2010 17:33:33
Odpowiedz 
Ja też mam cały serial za sobą, poszukuje filmu stanowiącego jego kontynuacje czyli Serenity. Bardzo dobra opowieść i chyba najlepszy serial Whedona - szkoda, że to nie chwyciło. A sam autor odpowiedzialny jest za kinową wersje powstającej ekranizacji komiksu Avengers - szczerze powiem, jedyny powód by wybrać się na ten film do kina.
Q__
Moderator
#48 - Wysłana: 9 Gru 2010 17:40:20
Odpowiedz 
Picard

Picard:
A sam autor odpowiedzialny jest za kinową wersje powstającej ekranizacji komiksu Avengers - szczerze powiem, jedyny powód by wybrać się na ten film do kina.

Pamietajmy, że tenże autor ma też na koncie słynną Buffy (której dzieje stały się i komiksowym przebojem) i "Avengers" może stanowić też powtórkę z tej właśnie rozrywki... :]

ps. jak Twój tekst o TNG?
Picard
Użytkownik
#49 - Wysłana: 9 Gru 2010 17:58:11
Odpowiedz 
Q__:
Pamietajmy, że tenże autor ma też na koncie słynną Buffy (której dzieje stały się i komiksowym przebojem) i "Avengers" może stanowić też powtórkę z tej właśnie rozrywki... :]

Może powtórzy ten sukces czego bym autorowi serdecznie życzył - może wówczas jego inne projekty ruszą z miejsca. Zresztą sama Buffy też nie była złą produkcją - szczerze powiem jest to lepszy tzw. coming of age story, niż osławiony Harry Potter.

Q__:
jak Twój tekst o TNG?

Po nocach oglądam odcinki i piszę! Na kiedy musi być skończony?
Q__
Moderator
#50 - Wysłana: 9 Gru 2010 18:10:24 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Zresztą sama Buffy też nie była złą produkcją - szczerze powiem jest to lepszy tzw. coming of age story, niż osławiony Harry Potter.

Mówisz, że kicz autoironiczny jest dla Ciebie akceptowalny. Skad wiesz, może Kurzman i Orci też (auto)ironizują?

Picard:
Na kiedy musi być skończony?

Dobrze by było do końca miesiąca.

ps. skoro o dziełach Wheedona mowa...
http://ogladaj-online.pl/ogladaj/2058/serenity-200 5-lektor
biter
Użytkownik
#51 - Wysłana: 9 Gru 2010 18:53:25
Odpowiedz 
Picard
Q__

Słuchajcie panowie może my się jakoś połączmy w jeden temat z tym Firefly. Jest i tutaj i w Końcu S-F.

Moderatorze dało by się tamto przenieśc tutaj bo czuję się już lekko skonfundowany tą sytuacją.

Picard:
Ja też mam cały serial za sobą, poszukuje filmu stanowiącego jego kontynuacje czyli Serenity.

Legalnie to nie spotkałem, w sposób nielegalny to czywiście na torrencie jest między innymi na "łowach iso" możliwe że mam je na drugim komputerze, jutro wrócę do domu moge sprawdzić i jakoś ci udostepnić, czy Listonoszem czy FTPem.

Q__:
Pamietajmy, że tenże autor ma też na koncie słynną Buffy (której dzieje stały się i komiksowym przebojem) i "Avengers" może stanowić też powtórkę z tej właśnie rozrywki... :]

Masz coś do Buffy? fajny serial dla nastolatków. Dobrze wcelowany w widownię. Buffy nie miała być serialem dla 25 30 latków tylko 15-18 i tutaj swoją rolę spełniła idealnie.

Picard:
Zresztą sama Buffy też nie była złą produkcją - szczerze powiem jest to lepszy tzw. coming of age story, niż osławiony Harry Potter

Bo Buffy nie musiała się trzymać książki, nie była ekranizacją więc mógł ją przebierać i rozbierać do woli.

Q__:
Mówisz, że kicz autoironiczny jest dla Ciebie akceptowalny. Skad wiesz, może Kurzman i Orci też (auto)ironizują?

Odważna teza Q, bardzo odważna, osobiście nie doszukałem się w ich dziełach ironii a tym bardziej auto. Pare nawiązań i zapożyczeń owszem ale ironii...
Q__
Moderator
#52 - Wysłana: 9 Gru 2010 19:13:29
Odpowiedz 
biter

biter:
Moderatorze dało by się tamto przenieśc tutaj bo czuję się już lekko skonfundowany tą sytuacją.

Niestety to awykonalne.... :]
Picard
Użytkownik
#53 - Wysłana: 9 Gru 2010 19:37:13 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__:
Mówisz, że kicz autoironiczny jest dla Ciebie akceptowalny. Skad wiesz, może Kurzman i Orci też (auto)ironizują?

Bo pozory mylą! Ten serial był o czymś: o wzrastaniu do pewnej roli, o nauce odpowiedzialności, o cichym bohaterstwie, o przyjaźni właśnie i o mądrym feminizmie. To trochę jak z tym Firefly - oba seriale zrealizowane są w pewnych specyficznych konwencjach: Firefly czerpie pełnymi garściami z westernu, a Buffy z serii dla nastolatków, ale nie pamiętam by jakiś inny serial skierowany głównie do młodzieży skłonił mnie do przemyśleń. A, że pewna doza autoironii i absurdalnego humoru jest w każdej produkcji Whedona? Tym lepiej - przeważnie nie jest to dowcip trącący wulgarnością znaną z filmu Abramsa.

Q__:
Dobrze by było do końca miesiąca

Pewnie da się zrobić panie naczelny redaktorze!

biter:
Masz coś do Buffy? fajny serial dla nastolatków. Dobrze wcelowany w widownię. Buffy nie miała być serialem dla 25 30 latków tylko 15-18 i tutaj swoją rolę spełniła idealnie.


Ja obejrzałem dopiero teraz, zachęcony Firefly i będąc ciekaw czy każdy serial dla nastoletniej widowni jest równie pozbawiony jakiekolwiek wartości co film Abramsa i byłem mile zdziwiony. Serial promujący jakieś pozytywne wartości? I to się sprzedało? Szok!
Eviva
Użytkownik
#54 - Wysłana: 9 Gru 2010 19:47:57
Odpowiedz 
Picard:
I to się sprzedało? Szok!

No więc się NIE sprzedało, przecież zrezygnowano z kontynuacji
Dragon
Użytkownik
#55 - Wysłana: 9 Gru 2010 19:57:27
Odpowiedz 
Eviva
Picard

Serial się na początku nie sprzedał. Ale głównie przez to że puszczono go nie po kolei, tak więc zaczeliśmy od drugiego odcinka, poprzez środkowy a pilot został puszczony jako ostatni. Co uniemożłiwało zrozumienie fabuły.

Dopiero wydanie DVDstało się sukcesem
Picard
Użytkownik
#56 - Wysłana: 9 Gru 2010 19:58:46 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Eviva:
No więc się NIE sprzedało, przecież zrezygnowano z kontynuacji

Bo obsada miała już dość, ale serial miał tyle samo sezonów co TNG, jest kontynuowany w formie komiksu i szykowany jest - znowu! - reboot serii. Ale pocieszające są reakcje fandomu na wiadomość, o reboocie: gdyby tak lojalni byli Trekkies, Abrams poszedł by z torbami , popatrzcie na liczbę negatywnych komentarzy pod tekstem:
http://herocomplex.latimes.com/2010/11/22/joss-who -meet-the-writer-of-the-new-buffy-the-vampire-slay er-film/
Dragon
Użytkownik
#57 - Wysłana: 9 Gru 2010 20:01:36
Odpowiedz 
Picard:
Bo obsada miała już dość

No coś ty, obsada była zła z racji anulowania serialu i sami chcieli kontynuowania serii i z chęcią zabrali się za film
Eviva
Użytkownik
#58 - Wysłana: 9 Gru 2010 20:16:48
Odpowiedz 
Picard

O pardon, miałam na myśli Firefly, nie Buffy. na do mnie nie przemawia w ogóle - słodka idiotka, a wizerunek wampirów całkiem do kitu. nie, nie dla mnie.
Picard
Użytkownik
#59 - Wysłana: 9 Gru 2010 20:21:33 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Dragon:
No coś ty, obsada była zła z racji anulowania serialu i sami chcieli kontynuowania serii i z chęcią zabrali się za film

pisze o Buffy, a co do Firefly rzeczywiście masz racje - anulowanie serialu przekreśliło im być może szanse na zaistnienie w telewizji. też czytałem o reakcjach, zawiedzionej załogi Firefly. A pięknie się serial zapowiadał: miał już zarysowane postacie protagonistów i antagonistów, nakreślone kilka ciekawych wątków i ciekawy świat gdzie działa się akcja. Szkoda, że kontynuacji już raczej nie będzie - miało być wydane MMO osadzone w świecie Firefly, ale też projekt spalił na panewce. A tak wogóle to wiesz czemu odcinki były puszczane nie po kolej?

Eviva:
O pardon, miałam na myśli Firefly, nie Buffy. na do mnie nie przemawia w ogóle - słodka idiotka, a wizerunek wampirów całkiem do kitu. nie, nie dla mnie.

A to był właśnie serial o tym by nie oceniać książki po okładce! Wcale nie była głupia, kiedy przychodziło co do czego i trzeba było opracować plan działania, a poza tym była dużo bardziej moralna niż pseudo-Kirk - odmawiając np. zabicia bezbronnego wroga, czego nasz ,,Syberius" się dopuścił. Inna rzecz, że jej wampiry w dużej mierze są żałosne, ale taka to już konwencja serii - komedio-dramat dla nastolatków, z zjawiskami paranormalnymi w tle.Ale też nie wszystkie wampiry w tym serialu przypominały trekowych Klingonów - czyli straszyły tylko wyglądem i wątpliwą reputacją - zdarzały się też wyjątki od regóły. A serial był zwyczajnie dobrze napisany, ale każdy lubi to co lubi i przekonywać Cię nie zamierzam.
Dragon
Użytkownik
#60 - Wysłana: 9 Gru 2010 20:25:18
Odpowiedz 
Picard
Sory, mój błąd

Teraz stałem się jak Sheldon z Teorii wielkiego podrywu, stawiam Ruperta Murdocha na równi z judaszem
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Firefly - Serenity

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!