kordianWieszać psów nie będę, choć film niemożebnie głupi (tak jak komiks zresztą), ale czego oczekiwać od historii powstałych wg serii zabawek.
Przy czym miałem do tego komiksu sporą słabość. Pierwsza wydana u nas historia (z "zamienionymi" Ripcordem i Zartanam) miała - na mój ówczesny, młodszy niż dziś gust - sporo dramatyzmu. Lubiłem też dylematy Storm Shadowa (i ucieszyłem się, gdy wskrzeszono tą postać).
Kolejni ulubieńcy: Scarlett (względy fizyczne przeważyły), Snake-Eyes, Hawk. Lady Jaye (po stronie Joes); Destro (za to swoiste poczucie honoru), Baroness (choć nigdy nie wydawała mi się zbyt atrakcyjna), Zandar (brat Zartana) i oczywiście Serpentor (ze strony Cobry).
Cobra Commander i Fred VII nigdy nie byli moimi ulubieńcami, ale mundurki mieli świetne.
(And one more thing: konwencja historii o głupio, a barwnie poubieranych superkomandosach, była durna od początku, ale Larry Hama - który wyrósł potem na dość cenionego scenarzystę - starał się jak mógł, by fabuły nie rozłaziły się w szwach bardziej niż to nieuniknione, a historie miały sporo - jak już wspominałem - dramatyzmu, więc czytało się to lepiej niż by się zapowiadało. No i seria - przynajmniej wydane u nas zeszyty- trzymała równy poziom.)
Dlatego i film jakoś strawię

. Mimo, że Sommersa. Nie oczekiwałem nic ponad to co dostaliśmy, więc trudno było się zawieść.
ps. recenzja z zachęcającym spoilerem pod koniec:
http://www.mmlodz.pl/5862/2009/8/8/gijoe-czas-kobr y--recenzjai trzy fragmenty filmu:
http://film.gazeta.pl/film/10,28313,6879262,G_I__J oe___fragment_filmu_.htmlhttp://film.gazeta.pl/film/10,28313,6846604,G__I__ Joe___fragment_filmu.htmlhttp://film.gazeta.pl/film/10,28313,6879271,G_I__J oe___fragment_filmu_.html