USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Obcy powróci!
 Strona:  ««  1  2  ...  10  11  12  13  14  ...  34  35  »» 
Autor Wiadomość
Queerbot
Użytkownik
#331 - Wysłana: 21 Lip 2012 17:42:55 - Edytowany przez: Queerbot
Odpowiedz 
Picard:
http://www.tvn24.pl/prometeusz-ofiara-hollywoodzki ego-marketingu,266179,s.html

Najciekawsze są komentarze pod recenzją. W zasadzie chyba wszystkie twierdzą, ze recenzentka jest upośledzona umysłowo, a film genialny.
Dlaczego ludzie tak twierdzą? Moim zdaniem z dwóch powodów:

Po pierwsze ten dänikenizm wspomniany to jest coś, co daje pozór takiej niesamowitej głębi intelektualnej. Kiedy byłem młodszy i irracjonalna strona brała u mnie górę, to kiedy czytałem albo oglądałem takie rzeczy, byłem podniecony jakbym znalazł kamień filozoficzny, jakby ktoś odsłonił przede mną tajemnicę wszechświata. To jest bardzo prosty zabieg, który zapewnia taką głębię właśnie i dla wielu ludzi ten film pewnie wydaje się pewnie z tego powodu genialny.

No i jest też druga sprawa. Od roku ciągle nam powtarzano, że szykuje się genialny film, majstersztyk, wszyscy wyczekiwali, pisali na forach, blogach itp jak to zajebiście będzie jak pójdą wreszcie na Prometeusza. Podsycano w nas wszystkich te obietnice świetnie spędzonych dwóch godzin, podsycaliśmy je sami - a tu się okazało, że film to klapa. Najłatwiejszym sposobem żeby dać upust takiemu zderzeniu się z rzeczywistością jest negacja realiów i trwanie w fantazmacie.
mozg_kl2
Użytkownik
#332 - Wysłana: 21 Lip 2012 18:29:06
Odpowiedz 
MarcinK:
Ja przyzwyczaiłem się do nazwy Gigant, więc mój błąd.

Nazywają go Skoczkiem, Gigantem, lub Inżynierem. Nazwy można stosować naprzemiennie.

Queerbot:
Ale to jest typowy motyw

To raczej pomnik dla ogólnej głupoty społeczeństwa i cofania sięw rozwoju. Kiedyś ludzie sami budowali domy, dziś mająproblem z powieszeniem obrazka oraz wbiciem gwoździa w sciana. Taki jeden z drugim wtedy myśli, "hmm skoro ja ledwie wieszam obrazek, to jak Ci głupi egipcjanie zbudowali wielkie Piramidy, hmmm, pewnie pomagali im kosmici". Pół biedy jak w tego typu bzdury wierzy wąska grupa osób. Gorzej, jak propaguje je ktoś o takie pozycji jak Scott, wciskając je do nowego filmu.

Picard:
Od miesięcy 20th Century Fox zapowiadało „Prometeusza” jako arcydzieło dekady, wydarzenie roku. Co dostaliśmy w zamian? Wielkie Nic odziane w 150 mln dolarów.

Tego typu fraze można dopasować do każdego wielkiego epickiego histu lata, z batmana włącznie.

Mav:
lepszy od 11 czy nie?

Po bandzie.

Queerbot:
Od roku ciągle nam powtarzano, że szykuje się genialny film, majstersztyk, wszyscy wyczekiwali, pisali na forach, blogach itp jak to zajebiście będzie jak pójdą wreszcie na Prometeusza

Zabieg pompowania bańki mydlanej jest obecny przy każdym blockbusterze. Kto normalny nie podchodzi do tego z dystansem. Mnie śmieszy natomiast inna rzecz. Po raz kolejny wychodzi pewna dwulicowośc fanów. Jak Anderson nakręcił AvP i wsadził tam danikenizm, to padały krzyki, że to głupota gwałt spłycanie universum ble ble. Andersona palono na stosie. Ci sami ludzie wynosza pod niebiosa Scotta choc sprzedał na ten sam scenariusz tyle, że podlany marnym 3d, bo jak twierdzą on stworzył serie więc może. Pamietam, jak po premierze IJ4 stwierdzono, że Spielber zgwałciłz Lucasem Indiego. Pytanie zatem co zrobił z Alienem Scott?
Q__
Moderator
#333 - Wysłana: 21 Lip 2012 19:15:02 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Queerbot

Queerbot:
także w TNG (słynny odcinek The Chase)

W TNG było to bodaj konieczne (jedyny sposób na wyjaśnienie istnienia humanoidów), tak samo zresztą jak u Le Guin. U Brina (Uplift) było wybaczalne, bo służyło pytaniu o możliwe ścieżki rozwoju (równość/nierówność, samodzielność/bazowanie na prawdach objawionych przez przodków). Gorzej, że wątek ów wtykany jest bez ładu i składu niemal wszędzie, choć nie jest to ani mądre, ani konieczne... i gdyby jeszcze z wdziękiem z "Odysei..." - czy "Nowej kosmogonii" - rodem.
Gdzie tam, naiwne bajeczki typu piramidy i inny piramidon.

Scott stosując takie zagranie sam się - przez tego "Prometeusza" wypisał z grona Mistrzów gatunku (inna rzecz, że przy Kubricku i Tarkowskim zawsze wyglądał biednie mimo całego geniuszu "Blade Runnera").

mozg_kl2

mozg_kl2:
To raczej pomnik dla ogólnej głupoty społeczeństwa i cofania sięw rozwoju. Kiedyś ludzie sami budowali domy, dziś mająproblem z powieszeniem obrazka oraz wbiciem gwoździa w sciana.

Zabrzmiało groźnie, jak echo "imperialnych" tomów "Fundacji".
Picard
Użytkownik
#334 - Wysłana: 21 Lip 2012 20:03:33 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Queerbot:
Po pierwsze ten dänikenizm wspomniany to jest coś, co daje pozór takiej niesamowitej głębi intelektualnej. Kiedy byłem młodszy i irracjonalna strona brała u mnie górę, to kiedy czytałem albo oglądałem takie rzeczy, byłem podniecony jakbym znalazł kamień filozoficzny, jakby ktoś odsłonił przede mną tajemnicę wszechświata. To jest bardzo prosty zabieg, który zapewnia taką głębię właśnie i dla wielu ludzi ten film pewnie wydaje się pewnie z tego powodu genialny.

Pierwszy komiks jaki w życiu czytałem to właśnie taka dänikenowska bajka, podarowana mi przez świętego pamięci dziadka ze strony ojca. Miło wspominam i wtedy to rzeczywiście ten wątek antycznych astronautów był objawieniem, ale dlatego, że miałem wówczas jakieś siedem lat. A co do samej głębi... wątek przewodni filmu strasznie oklepany, a samo przesłanie. Sam nie wiem czy twórcy starali się rzeczywiście zrobić inteligentne acz niezbyt oryginalne kino SF, ale im zwyczajnie nie wyszło, czy to też jest to zwyczajna ściema scenarzysty LOST, który pracował nad tym filmem?

Queerbot:
No i jest też druga sprawa. Od roku ciągle nam powtarzano, że szykuje się genialny film, majstersztyk, wszyscy wyczekiwali, pisali na forach, blogach itp jak to zajebiście będzie jak pójdą wreszcie na Prometeusza. Podsycano w nas wszystkich te obietnice świetnie spędzonych dwóch godzin, podsycaliśmy je sami - a tu się okazało, że film to klapa. Najłatwiejszym sposobem żeby dać upust takiemu zderzeniu się z rzeczywistością jest negacja realiów i trwanie w fantazmacie.

Tzw. fanus fanaticus... Rozmawiałem z takim jednym na innym forum. On już miesiąc przed premierą wiedział jaki to genialny film jest - ba, pisał wręcz dosłownie, że nie ma opcji by było inaczej- a jednocześnie jechał od góry od dołu po Alien vs. Predator, który to treściowo jest do Prometeusza bardzo zbliżony. A kiedy mu to powiedziałem., to strasznie się na mnie nadął. Widać ludzie lubią oszukiwać samych siebie.

Q__:
W TNG było to bodaj konieczne (jedyny sposób na wyjaśnienie istnienia humanoidów)

Tam nawet nie o to chodziło. W rzeczonym odcinku jest raczej mowa o między rasowym humanizmie, o tym co nas łączy pomimo biologicznych, etnicznych i geograficznych różnic. To takie - po trekowemu - naiwne i optymistyczne zarazem.

Mav:
lepszy od 11 czy nie?

Nie prowokuj. A lepszy jest, chodź może i nie wiele.
mozg_kl2
Użytkownik
#335 - Wysłana: 21 Lip 2012 22:02:57
Odpowiedz 
Q__:
Zabrzmiało groźnie, jak echo "imperialnych" tomów "Fundacji".

Nie czytałem. Czy groźnie to nie wiem, ale prawdziwie. Społeczeństwo głupiej, i słabnie fizycznie. Rozwój technologicznych nas ogłupia, i sprawa, że spora część widzy zanika bo są maszyny i one za nas to zrobią. Kto dziś pamięta co to suwak logarytmiczny i umie go używać? Nie mówiąc o stałym elemencie mojego dzieciństwa jaki była dyskietka. Ograniczamy programy nauczania, bo po co obciązać pamięć. Skończymy jak stare imperium z diuny.

Picard:
Widać ludzie lubią oszukiwać samych siebie.

Jedni wierzą w geniusz Scotta inni Nolana. Każdy lubi być okłamywany na swój sposób.
Mav
Użytkownik
#336 - Wysłana: 21 Lip 2012 22:51:52 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Picard:
Nie prowokuj. A lepszy jest, chodź może i nie wiele.

Od razu prowokacja Moim zdaniem Prometheus jest gorszy, bo próbuje być czymś wielkim, a kompletnie tym nie jest i jeszcze podpiera się legendą s-f.
mozg_kl2
Użytkownik
#337 - Wysłana: 21 Lip 2012 23:16:07
Odpowiedz 
Picard:
A lepszy jest, chodź może i nie wiele.

blużnierstwo.

Mav:
Moim zdaniem Prometheus jest gorszy, bo próbuje być czymś wielkim, a kompletnie tym nie jest i jeszcze podpiera się legendą s-f.

o to to. Choć z drugiej strony jedynastka też podpiera się legendą jaką jest star trek. Tyle, żę nikt nie wciskał nam kitów, żę dostaniemy nową odyseje kosmiczną.
Q__
Moderator
#338 - Wysłana: 21 Lip 2012 23:46:29 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
Nie czytałem.

Zawsze klasyka...

mozg_kl2:
Czy groźnie to nie wiem, ale prawdziwie. Społeczeństwo głupiej, i słabnie fizycznie. Rozwój technologicznych nas ogłupia, i sprawa, że spora część widzy zanika bo są maszyny i one za nas to zrobią.

Pamiętasz oryginalny komiks AvP? Autorzy (konkretnie scenarzysta, Stradley) sugerowali, że Yautja wybrali częściową wtórną barbaryzację właśnie jako antidotum na to...

Mav
mozg_kl2

Mav:
Moim zdaniem Prometheus jest gorszy, bo próbuje być czymś wielkim, a kompletnie tym nie jest i jeszcze podpiera się legendą s-f.

mozg_kl2:
o to to. Choć z drugiej strony jedynastka też podpiera się legendą jaką jest star trek. Tyle, żę nikt nie wciskał nam kitów, żę dostaniemy nową odyseje kosmiczną.

Dodajmy do tego trzeci "cud" - "Avatar" (nieco niewątpliwych zalet ma, ale Cameron - choć jest "tylko" mistrzem rozrywki, znaczy mniej można odeń wymagać - też nas przyzwyczaił do innego poziomu), a zobaczymy na co jest teraz rozmieniana "kosmiczna" SF. Na widoczki, efekty, szybką akcję... i brak sensu (względnie sens b. ograny).

(Nie dziwię się, że w tych warunkach daje się wykreować Nolana na geniusza. Z braku laku, jak mawiają...)
Mav
Użytkownik
#339 - Wysłana: 22 Lip 2012 01:25:32 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
Dodajmy do tego trzeci "cud" - "Avatar"

Avatara bym oszczędził, bo jednak pewną rewolucją był. Chodzi oczywiście o 3D Camerona. Te wszystkie inne podróby 3D są nic nie warte i po Awatarze byłem pewien, że wyjdzie pełno takiego pseudo syfu robionego na siłę. Cameron symulował stereoskopowe widzenie człowieka, a nie bawił w jakieś wyskakujące pierdoły z ekranu itd. Ja byłem zachwycony. Po prostu byłem na Pandorze Jednak żeby to zrozumieć trzeba iść do kina IMAX z jego wielkim ekranem i usiąść najdalej w 6 rzędzie. Niestety jak usiądzie się za daleko i widać ścianę wokół ekranu, to efekt pada. Przebolałem średni (acz nie najgorszy) scenariusz ze względu na te własnie niesamowite wrażenia, które przygnały mnie 3 razy do kina Natomiast jeśli na kimś z jakiegoś powodu efekt 3D nie robi wrażenia (wada wzroku, złe kino itd.) lub nie oglądał Avatara w tej technologii, to faktycznie staje się on przeciętną produkcją s-f.
Q__
Moderator
#340 - Wysłana: 22 Lip 2012 01:58:04
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Avatara bym oszczędził, bo jednak pewną rewolucją był. Chodzi oczywiście o 3D Camerona.

Doceniam oczywiście technologię Camerona (liczę ją do wspomnianych zalet), ale samego filmu równie docenić nie mogę. Co zostanie z "Avatara" (by była jasność: lubię ten film; "jedenastkę" zresztą też lubię, jak obaj wiemy) gdy technologia się zestarzeje?
Mav
Użytkownik
#341 - Wysłana: 22 Lip 2012 02:30:56 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
Doceniam oczywiście technologię Camerona (liczę ją do wspomnianych zalet), ale samego filmu równie docenić nie mogę. Co zostanie z "Avatara" (by była jasność: lubię ten film; "jedenastkę" zresztą też lubię, jak obaj wiemy) gdy technologia się zestarzeje?

Zostaną wspomnienia z trzech wspaniałych, ekscytujących wizyt w kinie Naprawdę zderzenie z 3D w Imaxie zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Przerosło moje oczekiwania i dało mi wiele radości. Ale już wtedy wiedziałem, zę Avatar to tylko w kinie, bez tego nie ma sensu. Dlatego nie mam nawet bluraya w domu. Taki już jest z tym filmem.
mozg_kl2
Użytkownik
#342 - Wysłana: 22 Lip 2012 08:42:37
Odpowiedz 
Q__:
Zawsze klasyka...

Wiem, ale lista klasyki do przeczytania jest długa, a zycie tylko jedno.

Q__:
Pamiętasz oryginalny komiks AvP? Autorzy (konkretnie scenarzysta, Stradley) sugerowali, że Yautja wybrali częściową wtórną barbaryzację właśnie jako antidotum na to...

Przez mgłę. Możę i to jest jakieś rozwiązanie. Z drugiej strony czy możęmy byc bardziej barbarzyńscy niż jesteśmy? Mentalnie nie wiele posuneliśmy się do przodu jako ludzkość w rozwoju duchowym i moralnym. Zmieniamy tylko zabawki, zamiast okładać się kamieniami strzelamy nabojami.

Q__:
(Nie dziwię się, że w tych warunkach daje się wykreować Nolana na geniusza. Z braku laku, jak mawiają...)

Z tej strony patrzac to możę i coś w tym jest. Mając jednak odpowiedni budżet, zaplecze i marketingowców można z każdego ogarniętego człowieka zrobić mesjasza kina. Żeby daleko nie szukać kto jeszcze pamięta zachwyty nad Abramsem.

Mav:
Naprawdę zderzenie z 3D w Imaxie zrobiło na mnie ogromne wrażenie.

To jest największy problem Avatara. Film nie powstał dla historii, i potrzeby powiedzenia czegoś nowego. Powstął, żęby pokazać epic tech 3d. Bez niej w domowym zaciszu, król jest nagi.
Mav
Użytkownik
#343 - Wysłana: 22 Lip 2012 13:44:45 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
mozg_kl2:
To jest największy problem Avatara. Film nie powstał dla historii, i potrzeby powiedzenia czegoś nowego. Powstął, żęby pokazać epic tech 3d. Bez niej w domowym zaciszu, król jest nagi.

Taki już jest ten film. Oferuje siebie tylko w kinie. To jak jedno-nocna dziewczyna poznana na imprezie. Jedna szalona noc i tyle. Na żonę się nie nadaje. Ale co się zaszalało, to się zaszalało
Q__
Moderator
#344 - Wysłana: 22 Lip 2012 14:05:06 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
To jak jedno-nocna dziewczyna poznana na imprezie.

Nie generalizujmy. U mnie szaleństwo jednej nocy skończyło się pięcioletnim (fakt, dość burzliwym) związkiem. A znam i takich, u których podobne szaleństwo ślubem (i to nie z powodu tzw. wpadki) się zakończyło.
Po co te stereotypy?

Natomiast inna rzecz, że - za pomocą tego stereotypu - sam określiłeś "Avatar" jako rozrywkę niskich lotów, traktując go bodaj nawet ostrzej niż ja (mam go w wersji DVD i wydał mi się w niej nawet strawny).
Mav
Użytkownik
#345 - Wysłana: 22 Lip 2012 15:07:07 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
Nie generalizujmy. U mnie szaleństwo jednej nocy skończyło się pięcioletnim (fakt, dość burzliwym) związkiem. A znam i takich, u których podobne szaleństwo ślubem (i to nie z powodu tzw. wpadki) się skończyło.
Po co te stereotypy?

Analogia ma to do siebie, że nie można jest zbyt wnikliwe analizować i porównywać w każdym elemencie Chodzi o to, że Avatar dał mi mocną rozrywkę w kinie i za to go lobię, pomimo że poza nim już nic mi nie dał. Analogicznie - nie będę źle wspominał tej nocnej przygody z dziewczyną, dlatego że nie została później moją żoną

Q__:
Natomiast inna rzecz, że - za pomocą tego stereotypu - sam zdemaskowałeś "Avatar" jako rozrywkę niskich lotów

Dlaczego niskich lotów? Dla niektórych stały związek, to zabawa niskich lotów
Q__
Moderator
#346 - Wysłana: 22 Lip 2012 15:18:41
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Dlaczego niskich lotów?

Bo nawet nie chcesz do niego wracać...

Ja w nim znalazłem jeszcze trochę typowo cameronowskiej high tech (statek, scena w nieważkości, ciężki sprzęt, nawet ta trójwymiarowa mapka), fajny, acz skopany w szczegółach, pomysł z lewitującymi górami i kilka niezgorszych - acz podpatrzonych u innych - pomysłów (znany z Le Guin i Harrisona - że o hipotezie Lovelocka nie wspomnę - koncept planetarnej świadomości, chowające się kwiaty z lemowskiego "Edenu" rodem) + przesłania oklepane, ale nadal aktualne, zwł. w USA.
Jednym słowem: dość, by było o czym na luzie podyskutować po obejrzeniu...
Mav
Użytkownik
#347 - Wysłana: 22 Lip 2012 15:27:41 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
Bo nawet nie chcesz do niego wracać...

Hmmm... w sumie to byłem trzy razy i czekam na jej siostrę, która niedługo się zjawi

Q__:
ednym słowem: dość, by było o czym na luzie podyskutować po obejrzeniu...

Oczywiście. Nie twierdze, że nic nie ma poza 3D. Wiele mi się tam rzeczy podobało. Na samym 3D z głupim filmem bym nie ujechał. Mechy, postać quaritch-a itd. Tyle, że bez trójwymiaru film traci główny fundament i te jego pozostałe atrakcje też gorzej wypadają.
mozg_kl2
Użytkownik
#348 - Wysłana: 22 Lip 2012 21:06:48
Odpowiedz 
Q__:
mnie szaleństwo jednej nocy skończyło się pięcioletnim (fakt, dość burzliwym) związkiem.

Dzień zwierzeń. ;) Ad meritum to Mav ma sporo racji. Avatar "czesze grzywe" w kinie kiedy jest obuwany całą tatechnologią 3d, dzwiękiem DD. W zaciszu naszego mieszkania staje się zwykłem filmem na dvd, z inantylna historyjką. To jest to co Picard mówił swego czasu. Dobry film powinien się bronić zawsze, a avatar się nie obroni.
Q__
Moderator
#349 - Wysłana: 22 Lip 2012 23:21:30 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
Dobry film powinien się bronić zawsze, a avatar się nie obroni.

BTW. Pokaż mi film SF z ostatnich 10 lat, który się tak broni... IMO nawet "Moon" błyszczy na tle ogólnej posuchy, nie sam w sobie...
"Primer"? Najlepszy po "Moonie", ale to obyczajówka SF, nie filozoficzna SF, broni się wykonaniem, nie głębią.
"Dystrykt 9"? Popłuczka po SF lat '80, a więc dla sentymentalnych lubiących wspominki oraz dla nie znających klasyki.
"Jedenastka"? Z wytworami B&B wygrywa. Z TNG już sobie nie poradzi.
"Pandorum"? Klimacik jest. Fabularnie - popłuczki po popłuczkach, co zresztą zwiastowały osoby twórców.
"Avatar", "Prometeusz"? I Cameron, i - tym bardziej - Scott przyzwyczaili nas do wyższych standardów.
"Incepcja"? Pomysł z dłuugą brodą, w dodatku oniryzmu za grosz (no, może w jednej scenie).
"Batmany" Nolana? Gdyby inspiracją nie był Moore (i Miller), to by błyszczały. Tak - cudze historie przykrojone ad usum delphini.
"Watchmen"? Cała zasługa reżysera, że nie skopał fabuły oryginału, tylko ją - dość umiejętnie - zilustrował.
"Ultramarines" (niektórzy się na toto napalali, że pierwsza pełnometrażówka WH40k)? Tu już nawet szkoda gadać...
MarcinK
Użytkownik
#350 - Wysłana: 24 Lip 2012 08:48:37
Odpowiedz 
Poklok
Użytkownik
#351 - Wysłana: 25 Lip 2012 20:51:34
Odpowiedz 
Tak krótko o Prometeuszu, bo nie bardzo jest o czym pisać... Świetne efekty i zdjęcia, bardzo dobre kostiumy i scenografia, obsada też na poziomie, akcja toczy się bardzo płynnie, klimat budowany jak należy... Tyle że scenariusz kompletnie bez sensu - serio, w trakcie seansu można na sporo rzeczy przymknąć oko, z pozoru film wygląda na poważne dzieło, ale gdy tylko poskrobać i chwilkę pomyśleć okazuje się, że nowe filmiszcze Scotta to jeden wielki bełkot.

Przykładowo - (jakby co spoiler) na wyprawę do odległego zakątka kosmosu, na całkiem obcą i być może zamieszkaną planetę, starannie dobiera się ludzi, prawda? Zwłaszcza, że cała impreza nie tylko kosztuje fortunę, ale i jest fundamentalnie istotna dla prezesa organizującej jej korporacji? A gdzie tam - w załodze mamy zdziwaczałego, rozedrganego geologa, który nie tylko wpada w panikę i wbrew poleceniom przełożonych ucieka z badanego, podziemnego kompleksu, to jeszcze jak ostatnia pierdoła nie trafia do wyjścia - mimo, że sam mapował wszystkie korytarze! Mimo, że wcześniej z dialogów wynika, iż ma dostęp do powstałej w ten sposób mapy! Mimo, że ma łączność z załogą statku, która cały czas widzi jego pozycję! Podobnych absurdów jest tu co niemiara. A już sam Obcy sprawia wrażenie wątku na siłę wciśniętego do filmu za pięć dwunasta.

W skrócie - duże rozczarowanie i pokaz niemocy umysłowej scenarzystów, którzy kompletnie zmarnowali potencjał filmu. Szkoda, bo gdyby historia miała ręce i nogi mielibyśmy - przy niewątpliwych zaletach Prometeusza - w sumie jedno z najlepszych, jak nie najlepsze kinowe sci-fi ostatnich lat.
Mav
Użytkownik
#352 - Wysłana: 25 Lip 2012 22:56:04 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Poklok:
Świetne efekty i zdjęcia

Z tymi efektami by się taki nie rozpędzał Bo co tam niby takiego wielkiego jest? Zwykły stateczek, szara, uboga planeta i ciemne, czarne korytarze w podziemiach. - to jest jakieś mocne? Ten film jest niczym we wszystkich kategoriach.

Poklok:
Podobnych absurdów jest tu co niemiara

SPOILER
_ I
_ I
_\/

Mnóśtwo jest tam idiotyzmów np. dlaczego wybierając się w nieznane, nie zabierają żadnej broni? Okręt też nie ma żadnego uzbrojenia i zresztą źle się to dla nich kończy Impreza za trylion dolarów organizowana przez bandę kretynów
Wookie
Użytkownik
#353 - Wysłana: 26 Lip 2012 11:02:10
Odpowiedz 
Mav:
Impreza za trylion

Nie trylion a bilion - anglosasi maja trochę "przetrąconą" skalę (tzw krótką). Ich bilion to nasz miliard ich trylion to nasz bilion itp.
Tabelka na wiki

Mav:
dlaczego wybierając się w nieznane, nie zabierają żadnej broni? Okręt też nie ma żadnego uzbrojenia i zresztą źle się to dla nich kończy

1. A dlaczego wahadłowce i sojuz nie mają broni?? Sondy Voyager też jakoś bezbronnie wyleciały prawie poza Układ Słoneczny... Ani nie było im to potrzebne, ani traktaty międzynarodowe na to nie pozwalają, ani opłacalne by to nie było.
2. statki handlowe i badawcze pływające po ziemskich wodach też nie maja i nie mogą mieć broni (ani ręcznej ani pokładowej) ze względu na prawo. Tak więc nie nazwałbym tego idiotyzmem. Można to spokojnie logicznie wyjaśnić, tylko trzeba trochę wyjść z hejterskiego nurtu jaki opanował ten film.

Poklok:
w załodze mamy zdziwaczałego, rozedrganego geologa, który nie tylko wpada w panikę i wbrew poleceniom przełożonych ucieka z badanego, podziemnego kompleksu, to jeszcze jak ostatnia pierdoła nie trafia do wyjścia - mimo, że sam mapował wszystkie korytarze! Mimo, że wcześniej z dialogów wynika, iż ma dostęp do powstałej w ten sposób mapy! Mimo, że ma łączność z załogą statku, która cały czas widzi jego pozycję!

Jest to burak z tym zgubieniem się w korytarzach, ale nie czepiajmy się zachowania naukowca - to nie był wojskowy tylko jakiś cywilny naukowiec i trochę odwracając logikę, można założyć, że jeden z najlepszych skoro się w załodze znalazł. To że spanikował jest do przyjęcia, to że się zgubił niestety już nie.

Poklok:
A już sam Obcy sprawia wrażenie wątku na siłę wciśniętego do filmu za pięć dwunasta.

UWAGA SPOILER
Moim zdaniem niekoniecznie. Ważnym punktem pierwszego "Obcego" było znalezienia Space Jockeya, czyli jak się tutaj dowiadujemy Inżyniera. Co więcej film, czy się to komuś podoba czy nie wyjaśnia genezę powstania Xenomorphów i jak na ironię to ludzie się do tego przyczynili - otwarli tą puszkę Pandory. Z resztą sam Scott cały czas twierdził, że w filmie znajdziemy jedynie "DNA obcego" (kto by pomyślał, że mówił wówczas dosłownie) a nie będzie to stricte prequel.
Mav
Użytkownik
#354 - Wysłana: 26 Lip 2012 11:24:13 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Wookie:
A dlaczego wahadłowce i sojuz nie mają broni?? Sondy Voyager też jakoś bezbronnie wyleciały prawie poza Układ Słoneczny

Wookie:
2. statki handlowe i badawcze pływające po ziemskich wodach też nie maja i nie mogą mieć broni (ani ręcznej ani pokładowej) ze względu na prawo

Nie no bez przesady Po co zabierać broń na ISS? Na meteoryty? Voyager jest tylko sondą. Statki handlowe też jej nie potrzebują, bo jest spokojne na ZBADANYCH szlakach morskich. Do wojowania są okręty wojenne. Natomiast zagrożenie ze strony somalijskich piratów troche zmieniło sytuacje i niektóre statki np. wycieczkowce wyposaża się w broń soniczną LRAD.


SPOILER
Tak więc pomyśl. Grupka ludzi leci w nieznane super nowoczesnym statkiem kosmiczny za grube miliardy. Nie wiedzą co ich tam spotka. To jest oczywiste (co zresztą sam głupi film pokazał) że może tam być niebezpiecznie. I co? Nie zabierasz broni? Nie uzbrajasz statku, chociaż w coś podstawowego? BZDURA!
Wookie
Użytkownik
#355 - Wysłana: 26 Lip 2012 11:43:54
Odpowiedz 
Mav:
Nie no bez przesady Po co zabierać broń na ISS? Na meteoryty? Voyager jest tylko sondą. Statki handlowe też jej nie potrzebują, bo jest spokojne na ZBADANYCH szlakach morskich. Do wojowania są okręty wojenne. Natomiast zagrożenie ze strony somalijskich piratów troche zmieniło sytuacji i niektóre statki np. wycieczkowce wyposaża się w broń soniczną LARD.

Ano chociażby na meteoryt, dlaczego jest to groszy powód od jakiś ufoludków, które sobie wymyśliła jakaś pani doktor i namówiła na wyprawę starego prezesa korporacji, który był gotów wydać majątek dla nikłej szansy na przeżycie kilku lat więcej, albo jeszcze bardziej nikłej nadziei na nieśmiertelność...
Powiedz to w oczy tym zaatakowanym przez Somalijskich piratów żeglarzom ;) Na logikę biorą broń ręczną na pokład i problem rozwiązany. Ale po pierwsze prawo zabrania a po drugie nie są to żołnierze/komandosi. Także warto się zastanowić czy to, że to jest to wymyślone inaczej niż ktoś oczekiwał jest od razu idiotyzmem i brakiem logiki. Chciałem tylko pokazać, że sporo można logicznie wytłumaczyć jeśli spojrzy się pod innym kątem, z innej perspektywy albo poszerzy kąt widzenia, a idąc dalej tym wątkiem...


Niebezpiecznie może być na takich wyprawach... Ba, nawet będzie na pewno, ale nie w kategoriach jankeskich (w kategoriach filmowych jankesów, bo na szczęście NASA ma inne spojrzenie) - na wszytko najlepsza jest broń . Niebezpieczeństwa są inne - niebezpieczne środowisko, atmosfera, ruchy tektoniczne i nie wiadomo co jeszcze, co sama "martwa natura" może zgotować. Z resztą która misja badawcza na ziemi w obecnych czasach bierze ze sobą broń?? Po pierwsze dodatkowe koszty, po drugie naukowcy to nie żołnierze po trzecie broń to zagrożenie dla samej załogi i tak dalej. Czy na księżyc też warto było brać broń? Przecież mogli tam spotkać nazistów (:D) albo komunistów... Co więcej, oglądając uważnie sam film widać, że szefowa wyprawy była co najmniej sceptyczna co do szans znalezienia czegokolwiek w tym układzie, oprócz pani Shaw i jej faceta w zasadzie wszyscy byli sceptyczni. Czyli w zasadzie wychodziła z założenia podobnego jak wyprawa na Księżyc czy na Marsa... Można ładować broń zwiększać kuriozalne koszty itp. tylko po co?? skoro przeświadczenie jest takie, że i tak nic się tam nie spotka. A na zakończenie, znów sam film się broni - sama załoga wyraziła swoje niezadowolenie z faktu braku broni na statku... i tutaj rodzi się pytanie czy to był błąd logiczny czy jednak celowy zabieg

Ale nie ważne... Chodzi mi tylko o to, że moim zdaniem stwierdzenie, że to idiotyzm jest osądem trochę pochopnym.
Q__
Moderator
#356 - Wysłana: 26 Lip 2012 11:45:18 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
. I co? Nie zabierasz broni? Nie uzbrajasz statku, chociaż w coś podstawowego? BZDURA!

Wookie ładnie już pokazął, że nie spodziewali się nic zastać, teraz przeanalizujmy tych kilka procent szans, że jednak coś zastaną...

Zakładając, że lecisz na spotkanie cywilizacji o tyle tysiącleci starszej niż nasza bierzesz broń? To już nawet nie jest sytuacja, w której chcesz się porwać z maczugami na karabiny maszynowe, to sytuacja w której mrowka chce rozdeptywać słonia.
Owszem hollywoodzkie kino przyzwyczaiło nas do sytuacji, w której dzielni Ziemianie niszczą hurtowo siły cywilizacji starszych i potężniejszych, ale te starsze-i-potężniejsze cywilizacje to są popkulturowe karykatury, nie realna próba pokazania Czegoś co nas dalece przerasta. Co mógł Bowman przeciwko Monolitowi, albo Łysy przeciwko Q? Co ludzkość jest w stanie przedsięwziąć przeciwko Graczom z "Nowej kosmogonii"?
Z procą na czołgi? A może wychłostamy morze?
Pomadto to miała być, co logiczne w tej sytuacji, misja dobrej woli do przodków ludzkości. Klingoni ostrzelali V'Gera. Pożyli dlugo? (Zresztą tu nawet śmierć nie musiała grozić, raczej wyproszenie nie umiejących się zachować dzikusów.)
Samo założenie, ze z cywilizacją (cywilizacją? to może być od dawna mózg-matrioszka np.) o tyle wieków starszą będzie o czym gadać i wybieranie się na takie pogaduszki to już jest zuchwalstwo... i skrajny optymizm.

Patrz przez pryzmat tego, co spodziewali się - na podstawie wszelkich dostępnych danych - zastać, nie tego co zastali.

Przede wszystkim zaś: unikaj popkulturowych klisz, bo rzadko są madre...

Wookie

Wookie:
i tutaj rodzi się pytanie czy to był błąd logiczny czy jednak celowy zabieg

Wstęp do powstania Colonial Marines jak nic.
MarcinK
Użytkownik
#357 - Wysłana: 26 Lip 2012 11:53:18 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
Wookie:
1. A dlaczego wahadłowce i sojuz nie mają broni?? Sondy Voyager też jakoś bezbronnie wyleciały prawie poza Układ Słoneczny... Ani nie było im to potrzebne, ani traktaty międzynarodowe na to nie pozwalają, ani opłacalne by to nie było.

Ale niektóre stacje kosmiczne Salut posiadały karabiny na wypadek destanu złych kapitalistów ze statków Apollo.

Mav:
Nie uzbrajasz statku, chociaż w coś podstawowego?

Nie no, toporek jakiś chyba mieli nawet na nostromo

Q__:
albo Łysy przeciwko Q

Oślepić go czasko-odblaskiem

Q__:
Z procą na czołgi?

Ewoki jakoś rozwalały mechy imperium.
Q__
Moderator
#358 - Wysłana: 26 Lip 2012 11:57:04 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
Ewoki jakoś rozwalały mechy imperium.

Ewoki i bezmyślne imperialne klony (uzupełnione poborem wśród najmniej celnie strzelających galaktycznych jołopów) to jest porównywalny poziom, więc i walka była wyrównana.

A serio: to jest argument z popkultury, więc kiepski.

(Zresztą nawet w tej sytuacji: zabierz z okolicy siły Rebelii wiążące Imperialnych walką, daj planetarnemu przyczółkowi Imperium sensownego dowódcę i mniej zestandaryzowany, a bardziej przydatny do leśnych warunków sprzęt i oceniaj wtedy efekty.
Nadto: SW czyni pewne założenie, założenie o istnieniu ponadmaterialnego czynnika, związanej z tym wyższości rozumu "naturalnego" nad maszynowym itd. To powoduje, że Rozum ograniczony jest do poziomu +/- ludzkiego, tylko mistrzowie w posługiwaniu się Mocą - o ile to oni posługują sie nią, nie vice versa - są w stanie wznieść się powyżej. Masz sięc różnice używanych zabawek, nie poziomów rozumności. Stąd w EU Ewok, który wyrwał się z Księżyca Endor łatwo odnalazł się w roli jednego z najgroźniejszych łowców nagród w Odległej Galaktyce.)
MarcinK
Użytkownik
#359 - Wysłana: 26 Lip 2012 12:09:03
Odpowiedz 
Q__:
A serio: to jest argument z popkultury, więc kiepski.

A wojna partyzancka?
Polscy partyzanci mimo braku technologii spowodowali duże starty w szeregach Niemców, bomby-pułapki te sprawy.
jak czołg straci gąsienicę lub jak lufa się wygnie to po ptokach.
Mav
Użytkownik
#360 - Wysłana: 26 Lip 2012 12:11:48 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Wookie
Q__


Super! Tylko, że sam wasz film, którego bronicie udowodnił, że jednak wypada wziąć broń więc o czy my tu dyskutujemy? Lecisz w nieznane, musisz wziąć wszystko pod uwagę. Może ci to uratować życie albo ocalić całą ludzkość Ty chyba Q jeszcze za tego Batmana mnie atakujesz


Opisze te sytuacje z filmu, więc będą SPOILERY

Masakruje ich ten tytan, co go sami obudzili - przydałaby się broń prawda? Sami budzą go i leci unicestwić ziemie, bo go wcześniej nie zastrzelili jak ich zaatakował! Co oni zrobili! No ale można zestrzelić okręt obcych! Ale zaraz... nasz okręt jest nieuzbrojony.... hmmm trzeba więc będzie się zabić zderzając się z nim. A Wystarczyło pomyśleć o broni, a kilku załogantów szcześliwie wróciłoby na ziemie Mieliby wiele ciekawego materiału do badań itd. No ale nie pomyśleli o uzbrojeniu
 Strona:  ««  1  2  ...  10  11  12  13  14  ...  34  35  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Obcy powróci!

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!