USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / "Avatar" Jamesa Camerona
 Strona:  ««  1  2  ...  12  13  14  15  16  ...  19  20  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#391 - Wysłana: 9 Mar 2010 19:24:15
Odpowiedz 
Mav
Użytkownik
#392 - Wysłana: 9 Mar 2010 19:31:07 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Oscary są dosyć śmieszne. Jeszcze nie ogladalem ale wątpie by zasługiwał na oscara za reżyserie.
Picard
Użytkownik
#393 - Wysłana: 11 Mar 2010 12:23:21 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Zanim na dobre tu wrócę powiem tylko króciutko tyle: wygrał Hurt Locker czyli zwyczajnie lepszy film. Avatar wprawdzie zły nie był -chodź wywołał on reakcje alergiczną wśród części widowni - ale sorry, nie jest on nawet w tej samej lidze co HL. Wygrał film mądrzejszy, bardziej oszczędny w środkach wyrazu i dużo mniej jednoznaczny - pozwalający na głębsze przemyślenia i wyciąganie własnych wniosków przez widza. To rzadki przypadek kiedy Akademia staje na wysokości zadania i wręcz statuetkę właściwej produkcji - ale już np. Oscar dla Sandry Bullock to jeszcze większa kpina niż Nobel dla Obamy. Ale cóż - najwyraźniej nie można mieć wszystkiego. Tylko szkoda, że Dystrykt 9 nie został wcale doceniony...
Q__
Moderator
#394 - Wysłana: 11 Mar 2010 12:59:05
Odpowiedz 
Picard

O "Avatarze" mam całkiem dobre zdanie (chyba nawet lepsze niż o D9), uważam go za drugi co do jakosci film SF zeszłego roku (pierwszy był "Moon"), ale faktycznie masz rację, że w tym roku wygał lepszy (czy raczej: wygrała lepsza).

(Skądinąd warto chyba przypomnieć, że K. Bigelow nakręciła z ex-mężem - Cameronem właśnie - całkiem przyzwoity film SF zatytułowany "Dziwne dni". Nie jest on może arcydziełem, ale stanowi jeden z bardziej udanych przykładów ekranowego cyberpunku.)
Picard
Użytkownik
#395 - Wysłana: 11 Mar 2010 16:00:34 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__

Ja nie mówię, że Avatar był zły - chodź rozumiem, że wielu mogła zrazić ta jego baśniowość, łopatologiczność przesłania i przesadne eksploatowanie techniki CGI - ale jednak Dystrykt 9 był poważniejszym bardziej realistycznym i mądrzejszym filmem. Szkoda, że tak niedocenionym. Oczywiście kwestią gustu jest co się komu podoba - ale zarówno HL jak i D9 są filmami lepszym od Avatara. Szkoda, że doceniony został tylko ten pierwszy. Moona nie miałem jeszcze sposobności zobaczyć więc pozostaje mi mieć nadzieje, że się co do niego nie mylisz. Widziałem tylko Pandorum ale to było już lekko głupawe - nie tak jak wiadome ,,dzieło" Abramsa ale jednak. Inna rzecz, że nie wystawiam jednoznacznego werdyktu bo kopia filmu, z którą ja miałem do czynienia była na tyle wadliwa, że nie dało się właściwie obejrzeć filmu do końca. Czy warto?
Eviva
Użytkownik
#396 - Wysłana: 11 Mar 2010 17:39:01
Odpowiedz 
Picard:
Zanim na dobre tu wrócę

A wrócisz na dobre? To byłoby fajnie, bo strasznie lubię czytać Twe abramsoburcze wypowiedzi.
Picard
Użytkownik
#397 - Wysłana: 12 Mar 2010 10:18:55
Odpowiedz 
Eviva:
A wrócisz na dobre? To byłoby fajnie, bo strasznie lubię czytać Twe abramsoburcze wypowiedzi.

Mam taki plan. Chodź nie wiem czy będę miał czas na aż tak długie polemiki jak poprzednio - to jeden z powodów, dla których tu nie zaglądałem, do tej pory nie przeczytałem nawet odpowiedzi na moje wcześniejsze posty związane ze szmirą Abramsa, bo jak zacznę na nie odpisywać to nie będę miał dość silnej woli żeby przestać. Niektóre dyskusje na tym forum są jak narkotyk...
Joe Chip
Użytkownik
#398 - Wysłana: 16 Mar 2010 18:06:27
Odpowiedz 
Film jest w porządku. Nie przeszkadzają mi nawet jego zapożyczenia bo zachowuje swoją własną autonomię. Gorzej, że tego nie da się traktować jak poważnej fantastyki a jedynie jako bajkę dla całej rodziny. Efekty znakomite i stanowią na pewno nową jakość w kinie ale to za mało. Aluzje do polityki amerykańskiej mnie nie przekonują, konflikty rozpisane na zasadzie dobro-zło jak w komiksach. Rozrywka fajna ale zamiast "Avatara 2" wolałbym by Cameron nakręcił coś poważniejszego ale na to go chyba nie stać i woli zarabiać pieniądze na produkcjach "dla każdego".

7/10
Slovaak
Użytkownik
#399 - Wysłana: 16 Mar 2010 18:18:35
Odpowiedz 
Joe Chip:
nie da się traktować jak poważnej fantastyki

Dlaczego? Obcy świat jest bardziej obcy niż w którymkolwiek treku...
Joe Chip
Użytkownik
#400 - Wysłana: 16 Mar 2010 19:24:41 - Edytowany przez: Joe Chip
Odpowiedz 
Wykreowany świat może i jest interesujący i pewnie byłby jeszcze bardziej gdyby scenariusz nie był pisany na zasadzie prostych historyjek obrazkowych. Razi uproszczenie postaci. Te lewitujące skały też można by sobie podarować ale rozumiem, że to baśń. Film mi się podobał ale traktowana jedynie jako bajka.
Madame Picard
Moderator
#401 - Wysłana: 16 Mar 2010 19:53:23
Odpowiedz 
Slovaak:
Dlaczego?

Dlatego, że razi nie tylko fabularnymi uproszczeniami, ale też sprzecznościami z nauką:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=5&topic=2676&page=11#msg189183

Slovaak:
Obcy świat jest bardziej obcy niż w którymkolwiek treku...

To jeszcze nie znaczy, że jest wykreowany porządnie, rzetelnie i bez sprzeczności .
Q__
Moderator
#402 - Wysłana: 16 Mar 2010 20:29:43
Odpowiedz 
Joe Chip

Joe Chip:
Te lewitujące skały też można by sobie podarować

IMO stanowiły nawet sympatyczny akcent.

Madame Picard

Madame Picard:
razi nie tylko fabularnymi uproszczeniami, ale też sprzecznościami z nauką

No to zupełnie jak Trek .
Slovaak
Użytkownik
#403 - Wysłana: 16 Mar 2010 20:35:11
Odpowiedz 
We Wszechświecie nie ma

Rozumiem że takie stwierdzenie wypowiedzieć może nawet najtęższy umysł na tej planecie tylko że śmieszne jest by istotka która nie zobaczyła (nie mówiąc o badaniu) nawet ułamka Wszechświata wypowiada się na jego temat tak stanowczo.

Uważam że na takie tematy może się wypowiadać również dziecko z zerówki bo jego wiedza w skali wszechświata jest tylko dosłownie ciut uboższa od wiedzy tego najtęższego umysłu na Ziemi.

Popatrzcie sobie na ten artykuł:
http://wiadomosci.onet.pl/2142390,441,1,1,item.htm l?drukuj=1

Skąd zaskoczenie? A z założenia "...nie ma"
Madame Picard
Moderator
#404 - Wysłana: 16 Mar 2010 21:03:27 - Edytowany przez: Madame Picard
Odpowiedz 
Slovaak

Twierdzenia, że coś "może" albo "nie może" być, są formułowane nie na podstawie bezpośrednich obserwacji, tylko uogólnionej wiedzy na temat praw fizycznych. I dlatego ktoś, kto ma wiedzę o tych prawach, wie więcej o świecie niż ktoś, kto poprzestaje tylko na bezpośrednich obserwacjach (zresztą ile można zaobserwować wyłącznie bezpośrednio?). Dlatego możemy swobodnie stwierdzić, że nigdzie we Wszechświecie woda nie będzie płynąć pod górę, a prędkość światła nie spadnie nagle do 100 km/h.
(Oczywiście z zastrzeżeniem, że wiedza o prawach naukowych nie jest nigdy w 100% pewna, bo zawsze może się zdarzyć, że zaobserwujemy fakt empiryczny sprzeczny z naszą wiedzę i wówczas musimy swoją wiedzę przeorganizować. Nie znaczy to jednak, że cała nasza wiedza naukowa nadaje się do kosza).
Slovaak
Użytkownik
#405 - Wysłana: 16 Mar 2010 21:14:45 - Edytowany przez: Slovaak
Odpowiedz 
Madame Picard:
Dlatego możemy swobodnie stwierdzić, że nigdzie we Wszechświecie

Właśnie o to chodzi że nie możemy. Bo po prostu brakuje nam wiedzy. Artykuł który podałem jest tego doskonałym dowodem - dziś: woda nie będzie płynąć pod górę, a prędkość światła nie spadnie nagle do 100 km/h. a jeszcze wczoraj: zakładaliśmy, że pod lodem nic nie ma

Widzisz ta wiedza którą dziś mamy nawet nie wystarcza by stwierdzić gdzie na Ziemi może istnieć życie i naukowcy chcą się wypowiadać na temat życia na innych planetach kto wie jak bardzo odmiennych? Zabawne!
Madame Picard
Moderator
#406 - Wysłana: 17 Mar 2010 11:18:52 - Edytowany przez: Madame Picard
Odpowiedz 
Slovaak

W nauce nic nie może być z całkowitą pewnością dowiedzione, ale to przecież nie znaczy, że całą naukę należy wywalić do śmieci. To nauka pozwala nam z jakimś tam jednak prawdopodobieństwem opisywać prawa rządzące rzeczywistością, pozwala nam wysłać człowieka na Księżyc albo leczyć śmiertelne do niedawna choroby. Owszem, nie możemy wykluczyć, że statek kosmiczny nie zamieni się nagle w fortepian ani że zażywane lekarstwo zmieni nas w żabę, co nie znaczy, że te zdarzenia są tak samo prawdopodobne jak to, że statek jednak doleci do celu, a lekarstwo nas jednak wyleczy.
Slovaak
Użytkownik
#407 - Wysłana: 17 Mar 2010 11:31:35
Odpowiedz 
nauka pozwala nam z jakimś tam jednak prawdopodobieństwem opisywać prawa rządzące rzeczywistością

Nie mówiłem o wyrzucaniu do śmieci czy o określaniu prawdopodobieństwa ale o stanowczości w wydawaniu wyroków bo to prowadzi później do wielkiej rewolucji i problemów. Przecież ludzkość nie od razu zaakceptowała że to Ziemia krąży wokół Słońca a dlaczego? Bo pomimo że nic nie wiedzieli to twierdzili stanowczo że to Słońce krąży wokół Ziemi i koniec.

Ale z drugiej strony bez wprowadzania się w błąd nie byłoby wielkich, rewolucyjnych odkryć. ;)
Picard
Użytkownik
#408 - Wysłana: 17 Mar 2010 11:58:54
Odpowiedz 
Slovaak

Slovaak:
Widzisz ta wiedza którą dziś mamy nawet nie wystarcza by stwierdzić gdzie na Ziemi może istnieć życie i naukowcy chcą się wypowiadać na temat życia na innych planetach kto wie jak bardzo odmiennych? Zabawne!

Widzisz, nie wcale nie zabawne. Prawa natury są te same - w całym wszechświecie - jak to powiedział niegdyś Spock: ,,Wiedząc, że prawo grawitacji działa, nie muszę widzieć, że wyrzucony w powietrze młotek spadnie na Ziemie, by wiedzieć, że tak się stało." Oczywiście pewne twierdzenia w nauce są z czasem weryfikowane, w konfrontacji z nowymi dowodami. Właśnie: dowodami! Jeśli znajdziesz mi dowód, że gdzieś grawitacja nie działa i góry mogą ot, tak unosić się w powietrzu, i mogą z nich spadać całe tony wody -, która nie wiadomo skąd się a nich bierze - to, OK pierwszy przyznam Ci racje i powiem, że wizja Camerona jest naukowo wiarygodna. Ale tak nie jest... Dla przykładu: Richard Dawkins w swoim Bogu urojonym, powoływał się na wypowiedź pewnego naukowca, który zapytany co by go skłoniło do przekreślenia teorii ewolucji odpowiedział: ,,Skamieniałości królika w Prekambrze.". Cameron na takiego królika nie może raczej się powołać. W dodatku, o ile w Treku podobne fenomeny tłumaczone są jakimś technobełkotem, jakimiś szczególnymi właściwościami obcej przestrzeni, o tyle w Avatarze takich tłumaczeń nie ma. Np. w jednej z moich ulubionych powieści SF z przełomu ubiegłych wieków: Pierwsi ludzie na Księżycu autorstwa H.G Wellsa autor powołuje się na właściwości fikcyjnej substancji zwanej Kavorytem, by uzasadnić zniesienie prawa grawitacji. Zebrał za to ,,bęcki" od Juliusza Verna ale przynajmniej jakieś tłumaczenie miał - Cameron go nie ma. I nie wiedzieć czemu nie powołał się tu na swoje wyimaginowane unoptanium? Więc próby bronienia filmu poprzez chwalenie zaprezentowanej w nim wizji nauki są z góry skazane na fiasko - film broni się malowniczością świata przedstawionego i rozmachem realizacyjnym oraz anty-Bushowym, anty-kolonizacyjnym przesłaniem, ale nie naukową wiarygodnością! Bo te latające góry - zaprezentowane bez żadnego uzasadnienia - to tzw. bullshit i nazwał bym go po imieniu nawet gdybym zobaczył go baśni w rodzaju Władcy pierścieni.

Joe Chip

Zgadzam się we wszystkim prócz kwestii przesłania - wreszcie jakieś jest, tj. film nie jest popcornową wydmuszką.
Slovaak
Użytkownik
#409 - Wysłana: 17 Mar 2010 12:12:10
Odpowiedz 
Właśnie: dowodami!

No właśnie dowodami a ile planet zbadano by tak stanowczo wykluczyć unoszące się skały? Aż jedną? A widziałeś ile jest gwiazd na niebie? To tak jakbyś zasłonił oczy i chciał opisywać wszechświat na podstawie wewnętrznej strony powiek. Nie wolno? Przecież dokładnie to się dziś robi.


Avatarze takich tłumaczeń nie ma

Bo Avatar to nie Star Trek, nie oczekuj że w każdym filmie SF będą godziny techno-bełkotu bo nie w każdym filmie SF chodzi o przedstawienie świata, czasem chodzi o jakaś historię tak jak w Avatarze. Weźmy np. film "Patriota" z Gibsonem i zaraz po filmie zacznijmy się interesować bronią palną jakiej wtedy używano i co? I film okaże się kupą gnoju! Ale jego nie ogląda się by obejrzeć realia tamtych czasów tylko konkretną historię.

Czuje że jeszcze nie wszystko powiedziałem ale już mnie gonią, muszę wychodzić.
Madame Picard
Moderator
#410 - Wysłana: 17 Mar 2010 12:26:28
Odpowiedz 
Slovaak:
Nie mówiłem o wyrzucaniu do śmieci czy o określaniu prawdopodobieństwa ale o stanowczości w wydawaniu wyroków bo to prowadzi później do wielkiej rewolucji i problemów.

A, to na pewno .
Historia zna wiele przełomów myślowych, kiedy to dotychczasowy sposób wyjaśniania świata musiał zostać zastąpiony innym. W tym sensie uczy nas pokory. Co nie znaczy jednak, że nauka jest zajęciem bezsensownym i że naszej wiedzy o świecie nie poszerza. Niestety jest też tak, że im więcej wiemy, tym bardziej przekonujemy się, ile jeszcze nie wiemy.

Picard:
Oczywiście pewne twierdzenia w nauce są z czasem weryfikowane, w konfrontacji z nowymi dowodami. Właśnie: dowodami!

Warto przy tym pamiętać, że w naukach empirycznych badania potwierdzają teorię, ale nigdy nie dowodzą jej z całkowitą pewnością (np. teoria o grawitacji mówiąca, że woda nie może płynąć pod górę: znajdujemy pierdylion potwierdzeń, że nie może, ale musimy liczyć się z tym, że znajdziemy kiedyś miejsce, w którym jednak płynie do góry). Z całkowitą pewnością można jednak teorię obalić (znajdujemy miejsce,w którym woda płynie do góry).
To oczywiście pewne uproszczenie. Więcej na ten temat: http://pl.wikipedia.org/wiki/Karl_Popper#Falsyfiko walno.C5.9B.C4.87_-_jako_metoda_demarkacji_nauki
Picard
Użytkownik
#411 - Wysłana: 17 Mar 2010 12:35:02 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Slovaak:
No właśnie dowodami a ile planet zbadano by tak stanowczo wykluczyć unoszące się skały? Aż jedną? A widziałeś ile jest gwiazd na niebie? To tak jakbyś zasłonił oczy i chciał opisywać wszechświat na podstawie wewnętrznej strony powiek. Nie wolno? Przecież dokładnie to się dziś rob

Nie, nie robi się tak i widać, że nie rozumiesz na czym polega nauka. Zbadano nie tylko jedną planetę: teleskopy od wieków badają obce planety, a od wieku XX człowiek wysłał na nie również sądy bez załogowe i postawił też stopę na Księżycu. Latających skał nigdzie nie stwierdzono. Więc skąd wniosek, że prawa fizyki, które obowiązują zarówno na Ziemi jak i w całym Układzie słonecznym gdziekolwiek indziej miały by przestać obowiązywać? Bezpośrednie i pośrednie obserwacje wykazują, że takie zjawiska jak grawitacja, czy stała prędkość światła są właściwe dla całego wszechświata - nie ma dowodów by miało by być inaczej więc czemu twierdzić, że coś przeczące tym prawą jest możliwe? To tak jak z tym: ,,królikiem w prekambrze" - pokarz mi go a będziemy dyskutować o tym, czy teoria ewolucji rzeczywiście jest słuszna, ale bez dowodów jej przeczących nie możesz jej kwestionować. To znaczy możesz, ale wtedy narazisz się tylko na śmieszność.

Slovaak:
Bo Avatar to nie Star Trek, nie oczekuj że w każdym filmie SF będą godziny techno-bełkotu bo nie w każdym filmie SF chodzi o przedstawienie świata, czasem chodzi o jakaś historię tak jak w Avatarze.

W każdym filmie chodzi o zaprezentowanie jakieś historii - chyba, że jest to popcornowa jatka a'la Abrams - ale w przypadku fantastyki naukowej chodzi też o zgodność tego filmu z nauką, nawet jeśli była by to pseudo-nauka stworzona na potrzeby filmu. Inaczej nie mamy do czynienia z SF tylko z baśnią, z fantasy - i nie dziwię się, że część ludzi tak właśnie klasyfikuje Avatara oraz Gwiezdne wojny. Co do Gibsona - jeden z jego najlepszych filmów Braveheart był absurdem historycznym, całkowitym przeinaczeniem faktów, dat i prawdziwych postaci. Fakt lubię ten film za epickość, klimat i przesłanie o mówiące wolności i godności człowieka, ale to nie zmienia faktu, że Braveheart to bullshit jeśli chodzi o zobrazowanie historii. I o tym właśnie piszę: pewne zalety filmu nie sprawiają, że jego ewidentne wady znikają, co najwyżej można je wybaczyć.
Madame Picard
Moderator
#412 - Wysłana: 17 Mar 2010 13:12:11
Odpowiedz 
Picard:
Nie, nie robi się tak i widać, że nie rozumiesz na czym polega nauka.

Obawiam się, że to raczej Ty nie rozumiesz, na czym polega nauka .
Odsyłam do podanego przez mnie linku, w wersji bardziej ambitnej do "Logiki odkrycia naukowego" Karla Poppera.

Picard:
Zbadano nie tylko jedną planetę: teleskopy od wieków badają obce planety, a od wieku XX człowiek wysłał na nie również sądy bez załogowe i postawił też stopę na Księżycu. Latających skał nigdzie nie stwierdzono.

To wszystko potwierdza teorię, że latających skał nie ma, nie dowodzi jej. To tak, jakbyś sformułował teorię: wszystkie łabędzie są białe, obserwujesz zylion białych łabędzi, teoria jest potwierdzana. Do momentu, kiedy zobaczysz czarnego łabędzia albo latającą skałę, i teoria zostaje obalona.
Nie znaczy to oczywiście, że wszystkie nasze teorie są błędne! Znaczy to tylko tyle, że nie są (bo nie mogą być) ostatecznie potwierdzone.

Picard:
To tak jak z tym: ,,królikiem w prekambrze" - pokarz mi go a będziemy dyskutować o tym, czy teoria ewolucji rzeczywiście jest słuszna

To jest odwrotny przykład: obalenie teorii (czarny łąbędź, królik w prekambrze). W takim przypadku zostaje dowiedzione ostatecznie, że teoria jest błędna.
Teorię można definitywnie tylko obalić, nie udowodnić.
Slovaak
Użytkownik
#413 - Wysłana: 17 Mar 2010 19:57:47
Odpowiedz 
Madame Picard:
Niestety jest też tak, że im więcej wiemy, tym bardziej przekonujemy się, ile jeszcze nie wiemy

No właśnie, i nie można tak stanowczo mówić że coś jest niemożliwe.
A brak technobełkotu nie może stanowić argumentu bo brak zrozumienia czegoś nie ma mocy by to coś zniknęło. ;)



Picard:
Latających skał nigdzie nie stwierdzono. Więc skąd wniosek,

Zobaczyłeś kilka ziarenek piasku które przypadkiem przyczepiły Ci się do skarpetki i wiesz już wszystko o ziarenkach piasku? Czy na tym przykładzie widać jak bardzo wyrokowanie śmieszne jest?


Picard:
więc czemu twierdzić, że coś przeczące tym prawą jest możliwe?

Mówienie że to możliwe byłoby posuwaniem się za daleko, według mnie nie ma co z góry przekreślać latających skał na Avatarze ani innych niewiarygodnych tworów SF.
Eviva
Użytkownik
#414 - Wysłana: 17 Mar 2010 20:05:07
Odpowiedz 
Slovaak
Picard

Latające skały są możliwe. Ale niemożliwe jest, by koegzystowały z nimi stworzenia, chodzące po ziemi jak Bóg przykazał. Albo rybki, albo akwarium. Prawa fizyki obowiązują nie tylko na Ziemi, ale w całym wszechświecie.
Slovaak
Użytkownik
#415 - Wysłana: 17 Mar 2010 22:52:41
Odpowiedz 
Eviva:
Prawa fizyki obowiązują nie tylko na Ziemi, ale w całym wszechświecie.

No właśnie nie można tego całkowicie stwierdzić po pobieżnym zbadaniu jednej planety i po rzuceniu okiem na kilka innych. Nawet Ziemia nas potrafi zaskakiwać tak bardzo że zmiany określa się jako rewolucja.
Hanz
Użytkownik
#416 - Wysłana: 18 Mar 2010 08:51:32
Odpowiedz 
Eviva:
Prawa fizyki obowiązują nie tylko na Ziemi, ale w całym wszechświecie.

To że we współczesnej nauce zostały przyjęte za prawdziwe takie a nie inne prawa, nie musi znaczyć że są prawdziwe. W mojej opinii tu tylko kwestia czasu kiedy będzie trzeba pisać wszystko od nowa.

Co do unobtanium to według wydanej książki dot Avatara jest to nadprzewodnik który zachowuje te właściwości w temperaturze pokojowej i wyższej. Dodatkowo potrafi wytwarzać własne pole magnetyczne zachowując przy tym swoje właściwości.

Ponadto pole magnetyczne Pandory własnie z powodu tego minerału nie jest jednorodne.

Do charakteru tego pola miejscowa fauna i flora mogła się po prostu ewolucyjnie przystosować, co do ludzi obecnych na Pandorze to ksiaża podaje że duża część robotników (głównie górników mających styczność z minerałem) cierpi na różnorakie choroby mające własnie przyczynę w "dziwnym" polu magnetyczym.
Eviva
Użytkownik
#417 - Wysłana: 18 Mar 2010 17:48:06
Odpowiedz 
Hanz:
To że we współczesnej nauce zostały przyjęte za prawdziwe takie a nie inne prawa, nie musi znaczyć że są prawdziwe.

Gdyby Cie teraz usłyszał mój ojciec, dostałby z punktu wścieklizny . Trochę jednak wiemy, szczególnie specjaliści to wiedzą.
The_D
Użytkownik
#418 - Wysłana: 19 Mar 2010 02:37:27
Odpowiedz 
Hanz:
To że we współczesnej nauce zostały przyjęte za prawdziwe takie a nie inne prawa, nie musi znaczyć że są prawdziwe. W mojej opinii tu tylko kwestia czasu kiedy będzie trzeba pisać wszystko od nowa.

Możliwe, że nigdy nie poznamy absolutnej prawdy fizycznej. Ale to, czego nie możemy im zarzucić to praktyczność. Może i kiedyś będzie trzeba będzie je kiedyś zastąpić lepszymi, ale cały czas pozwalają na budowanie elektrowni atomowych, budowanie niezawalających się budynków, latających szybciej od dźwięku samolotów itd.
Madame Picard
Moderator
#419 - Wysłana: 19 Mar 2010 18:56:55
Odpowiedz 
Eviva:
Gdyby Cie teraz usłyszał mój ojciec, dostałby z punktu wścieklizny

Czyżby nie miał na studiach filozofii nauki?
Wydawało mi się, że lekcję z Poppera muszą odrobić wszyscy adepci nauk empirycznych .
Eviva
Użytkownik
#420 - Wysłana: 19 Mar 2010 19:54:42
Odpowiedz 
Madame Picard


Może i miał, ale co z tego? Gdy usiłuję operować odniesieniami historycznymi typu "na każdym etapie uczeni myśleli, że wiedzą już wszystko", dostaje szału. W końcu jest prawdziwym specjalista od fizyki nuklearnej i fizyki ciała stałego, nigdy w życiu nie przyjmie do wiadomości, że jego ukochana dziedzina może być gdzieś fałszywie sformułowana.
 Strona:  ««  1  2  ...  12  13  14  15  16  ...  19  20  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / "Avatar" Jamesa Camerona

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!