USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / "Avatar" Jamesa Camerona
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  16  17  18  19  20  »» 
Autor Wiadomość
Darklighter
Użytkownik
#31 - Wysłana: 27 Lis 2009 11:41:23
Odpowiedz 
Picard
Użytkownik
#32 - Wysłana: 27 Lis 2009 14:34:53
Odpowiedz 
Q__:
W literaturze aż nazbyt często

OK, to literatura, ale nie film - czyli jeszcze tego nie grali? Swoją droga ta historia ładnie może korespondować z podbojem tzw. Nowego Świata przez białych kolonizatorów, kiedy to mniej zaawansowane cywilizacje tubylców padały łupem konkwistadorów i innego rodzaju nosicieli ,,brzemienia białego człowieka"...

Q__:
Kiedy w "Titanicu" podobało mi się wszystko... poza fabułą :].

No, proszę - mnie także. Jeszcze Celine Dion mogli sobie darować...
The_D
Użytkownik
#33 - Wysłana: 27 Lis 2009 16:30:17
Odpowiedz 
Picard:
A na serio: obcy wyglądają rzeczywiście prześmiesznie

Jak dla mnie obcy są w granicach normy, tyle że ardziej normy fantasy niż SF. Ale ogólnie cały film ma być takim miszmaszem konwencji.
Picard
Użytkownik
#34 - Wysłana: 3 Gru 2009 09:27:09
Odpowiedz 
The_D:
Jak dla mnie obcy są w granicach normy, tyle że ardziej normy fantasy niż SF. Ale ogólnie cały film ma być takim miszmaszem konwencji.

Tak sobie przeszukiwałem net i natrafiłem na fotki Nocnych elfów z World of warcraft - te istoty wyglądają nieco podobnie:
http://a3.twimg.com/profile_images/111812345/ArtNightElfHunter_normal.jpg
A przeciwko mieszaniu konwencji nic nie ma - wręcz przeciwnie, dobra mieszanka SF i fantasy mogła by być ciekawa i oryginalna. Zobaczymy czy będzie...
Scimitar
Użytkownik
#35 - Wysłana: 3 Gru 2009 22:00:43
Odpowiedz 
He, he, oby film nie wyglądał za bardzo na Strcraft vs World of Warcraft :P
Q__
Moderator
#36 - Wysłana: 4 Gru 2009 10:42:49
Odpowiedz 
Picard

Picard:
No, proszę - mnie także.

Co ciekawe w "jedenastce" podobała mi się jakaś 1/3 tego co robiło tam za fabulę i zdecydowana większość warstwy wizualnej.

The_D

The_D:
Jak dla mnie obcy są w granicach normy, tyle że ardziej normy fantasy niż SF. Ale ogólnie cały film ma być takim miszmaszem konwencji.

Tak, Cameron wspominał coś o hołdzie dla konwencji planetary romance, która jest dość bliska heroic fantasy.

Tylko, że ja po prostu mam trochę dość bajek przebranych za SF.
Picard
Użytkownik
#37 - Wysłana: 4 Gru 2009 17:17:32
Odpowiedz 
Q__:
Co ciekawe w "jedenastce" podobała mi się jakaś 1/3 tego co robiło tam za fabulę i zdecydowana większość warstwy wizualnej.

To znaczy co konkretnie? Bo fabuła była tam szczątkowa i w dodatku wtórna. A co do warstwy wizualnej - to tylko narzędzi i jednak co do niego: w rękach Camarona rzadko kiedy zostaje ono źle wykorzystane...
Poklok
Użytkownik
#38 - Wysłana: 5 Gru 2009 15:43:56
Odpowiedz 
Tak sobie czytam o tym "Avatarze", oglądam trailery i nijak nie mogę się do niego przekonać. Trochę za bardzo bajkowe klimaty jak dla mnie. No ale nic, do kina pewnie i tak pójdę.
kordian
Użytkownik
#39 - Wysłana: 5 Gru 2009 23:02:47
Odpowiedz 
Ja isię boję, że to za bardzo rysunkowe będzie
The_D
Użytkownik
#40 - Wysłana: 6 Gru 2009 02:02:16
Odpowiedz 
Ale rysunkowy nie znaczy automatycznie, że zły. Wszystko zależy od wykonania.
kordian
Użytkownik
#41 - Wysłana: 6 Gru 2009 02:23:17
Odpowiedz 
ja wole aktorskie ;)

Beowulf mimo ze technicznie super, to źle mi się oglądał
Q__
Moderator
#42 - Wysłana: 6 Gru 2009 17:25:03
Odpowiedz 
Wracajac jeszcze na chwilę do "Titanica"... O TYM słyszeliscie?
http://www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=7iOuYkb rx4w
Darklighter
Użytkownik
#43 - Wysłana: 7 Gru 2009 07:11:19
Odpowiedz 
Darklighter
Użytkownik
#44 - Wysłana: 10 Gru 2009 11:52:51
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#45 - Wysłana: 22 Gru 2009 23:21:05
Odpowiedz 
Jo_anka
Użytkownik
#46 - Wysłana: 22 Gru 2009 23:55:36 - Edytowany przez: Jo_anka
Odpowiedz 
Q__

Czyli wychodzi nam... SW IV początku XXI wieku!

Infantylna fabuła, i efekty specjalne wyprzedzające o lata świetlne, to wszystko co było przedtem!

PS. Jestem ciekawa jak to kino 3d będzie współgrać z moimi szkłami kontaktowymi? Coś czuję, że nie będzie łatwo - lornetkę, o ile to w ogóle się uda, dostrajam z wielkim trudem... Oby moje oczy nie wyrzuciły mnie poza krąg odbiorców filmu...
Poklok
Użytkownik
#47 - Wysłana: 23 Gru 2009 00:14:27
Odpowiedz 
Jo_anka:
PS. Jestem ciekawa jak to kino 3d będzie współgrać z moimi szkłami kontaktowymi? Coś czuję, że nie będzie łatwo - lornetkę, o ile to w ogóle się uda, dostrajam z wielkim trudem... Oby moje oczy nie wyrzuciły mnie poza krąg odbiorców filmu...

Zdaje się, że w 2D też "Avatara" wyświetlają. W każdym razie ja mam dość mocne okulary, a choć film w IMAX-ie jakoś dało radę obejrzeć, to zbyt komfortowo nie było. A że nowe dzieło Camerona trwa prawie trzy godziny, to chyba sobie podaruję trójwymiarowość
Alucard87
Użytkownik
#48 - Wysłana: 28 Gru 2009 01:17:59
Odpowiedz 
I jak po ewentualnych seansach? Bo dla mnie to bardzo dobry kawał kina. Obejrzałem w sobotę, w kinie 3D. Poklok, Jo_anka nie macie co się przejmować, ja też mam dość solidną wadę, korygowaną zwykłymi okularami i dałem radę. Oczy mnie nie bolały, ale zadek już tak. 3h bez przerwy robi swoje.

No ale ad rem. Od strony technicznej, film to absolutne arcydzieło. Pandora jest pięknym, bogatym, nie tylko żywym, ale żyjącym światem. Nie wiem, jaki udział miał w tym fakt oglądania w 3D, ale w samym otoczeniu się zakochałem. Epickie.
Cameron kiedyś tam powiedział, że Avatar był w planach od momentu zakończenia Titanica, ale czekał z produkcją, aż "technologia dogoni jego wizję filmu". No i słusznie - wykorzystując ogromne zaplecze techniczne:
http://webhosting.pl/Tworcy.Avatara.potrzebowali.4 0.tysiecy.procesorow.i.104.terabajty.RAM
i solidny budżet (237.000.000 $) dokonał tego, co obiecywał - stworzył takie połączenie live-action i CGI, że nie wiadomo, które jest które. I opłaciło się - od dnia premiery, film zarobił 615.168.000 $.

Tyle jeśli chodzi o technikalia. Jeśli chodzi o fabułę - nie jest może szczególnie odkrywcza - Tańczący z Wilkami był jedną z inspiracji, ale historia jest dynamicznie opowiedziana i pomimo bólu dolnych partii ciała, przynajmniej ja chciałem obejrzeć film do końca. Postacie są może sztampowe - konflikt zły żołnierz/dobry żołnierz, natura/technologia, ale z głównymi bohaterami da się zżyć.

Ogólnie, film ma tylko jedną wadę - długość. Nie nudzi, ale 3h to ból Ale jak wysiedziałem maraton Władcy Pierścieni, to i to się da.

W mojej prywatnej, subiektywnej, niezawisłej i osobistej skali, filmowi daję 10/10. Pójdę na niego jeszcze raz. I MUSZĘ go mieć na DVD/Blu-Ray...
Scimitar
Użytkownik
#49 - Wysłana: 29 Gru 2009 09:41:29 - Edytowany przez: Scimitar
Odpowiedz 
Poniżej jest kilka spojlerów!

Wczoraj, a właściwie to już dzisiaj :P oglądnąłem ten film - wersję nagrywaną kamerą w kinie czyli niemalże najpodlejszy rodzaj obrazu - mimo to "Avatar" zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Sam pomysł na wymyślenie tak funkcjonującego ekosystemu, oraz poziom dopracowania świata są niesamowite (jest to co najmniej poziom "Władcy Pierścieni") - ten film nie powinno się oglądać dla fabuły, czy dla czysto intelektualnej rozrywki, on po prostu chwyta za serce momentami...
Co do fabuły to rzeczywiście nie ma tam jakiś fajerwerków, dziwacznych zwrotów akcji, ale też nie jest ona pozbawiona sensu - poziomem przypomina to co mogliśmy w Alienach zobaczyć (btw niektóre wnętrza i pojazdy wyglądają tak jakby były mocno inspirowane tym światem ;) ).

Co do wad to jedyne co trochę przeszkadzała ta wspomniana wcześniej płaskość niektórych postaci (np. taki duet: twardogłowy do bólu dowódca + zarządca kolonii ze strony korporacji któremu zależy tylko na zysku i dobrym PR), oraz dużo standardowych zagrywek fabularnych w stylu zniszczenie czyjegoś domu w celu pozyskania cennych zasobów przez pazerną korporację...

pomimo tego jedno wiem na pewno, muszę wybrać się do kina choćby na wersję 2D
kordian
Użytkownik
#50 - Wysłana: 29 Gru 2009 11:53:14
Odpowiedz 
WARTO oj WARTO !!
10/10 zdecydowanie pod każdym względem.

Ja tez mam okulary ale na filmy 3d (głównie bajki z córką) chodzą od jakiegoś czasu i nie ma problemu z oglądaniem.
Q__
Moderator
#51 - Wysłana: 30 Gru 2009 09:48:21
Odpowiedz 
A'propos żyjącego świata Pandory i Tolkiena:
http://esensja.pl/film/publicystyka/tekst.html?id= 8808
Poklok
Użytkownik
#52 - Wysłana: 31 Gru 2009 14:52:57 - Edytowany przez: Poklok
Odpowiedz 
Garść wrażeń świeżo po seansie:

Ogólnie film daje radę. Na pewno rozkłada na łopatki takie "2012", od nowego Treka też wypada lepiej (przynajmniej jak dla mnie). Szczegółowość świata Pandory, różnorodność życia na niej robi olbrzymie wrażenie. Oglądanie tego filmu na małym ekranie, w 2D nie ma większego sensu, tu potrzebna jest kinowa sala, by w pełni docenić ogrom pracy włożony w "Avatara". Świetnie wykorzystano trójwymiarowość, która podkreśla piękno obrazu, nie dominując go - tzn. człowiek nie siedzi cały czas i nie myśli "łał, jest 3D". Cameron całkiem sprawnie manipuluje emocjami widza, potrafi zauroczyć obcym światem i wciągnąć w opowiadaną historię.

Nie jest to jednak, moim zdaniem, dzieło wybitne. Przede wszystkim jest zdecydowanie za długie. Fabuła nie jest specjalnie skomplikowana i bez problemu dałoby się ją opowiedzieć w dwie, a nie trzy godziny. Pandora jest piękna, ale Cameron chyba za bardzo ją pokochał i nie mógł sobie odmówić pokazywania jej urody w co drugim ujęciu, aż do oporu.

Drugi minus: film jest właściwie wariacją na temat "Pocahontas", współczesną baśnią. Taka konwencja niesie ze sobą określone konsekwencje, nie zawsze pozytywne. Szkoda, że wiele wątków potraktowano po macoszemu, bardzo je upraszczając. Dotyczy to zwłaszcza "złych" postaci, ale i Na'avi przedstawieni są dość schematycznie jako ci "dobrzy". Taki prosty podział razi, choć podejrzewam, że był celowym zabiegiem.

Cameron chciał zrobić piękny film i mu się udało. Mogę sobie kręcić nosem i mówić o zmarnowanym potencjale "Avatara", o tym, że zamiast drugiej "Misji" dostaliśmy niebieską Pocahontas, ale pieniędzy wydanych na bilet nie żałuję. Warto, zwłaszcza jeśli znajdziecie w sobie coś z dziecka, przynajmniej na czas seansu A tak przy okazji: życzę wszystkim szczęśliwego nowego roku i udanego sylwestra
Madame Picard
Moderator
#53 - Wysłana: 2 Sty 2010 21:05:15 - Edytowany przez: Madame Picard
Odpowiedz 
Ja już też po seansie. I oczywiście odczucia mam mieszane. Z jednej strony strona wizualna filmu przyćmiewa wszystko, co w kinie do tej pory widzieliśmy, a przecież widzieliśmy już niejedno . Te wszystkie bajkowe rośliny i zwierzęta sprawiają wrażenie świata żywego, kipiącego różnorodnością, olśniewającego urodą. Z drugiej strony fabuła jest umowna, pretekstowa, i prosta jak kij od szczotki. O schematycznych postaciach już litościwie nie wspomnę. Irytuje też (fana Treka w szczególności ) gładkie dążenie do rozwiązania siłowego zamiast próby dojścia do pokojowego porozumienia. Ale wiadomo, ewentualne negocjacje nie byłyby tak widowiskowe jak malownicza rozwałka. Mam wrażenie, że dużo lepszy (a na pewno mądrzejszy ) byłby film przyrodniczy o wymyślonym świecie Pandory zamiast tej wysilonej fabuły.
Aha, ja mimo szkieł kontaktowych i w ogóle kłopotów ze wzrokiem nie miałam problemu z oglądaniem filmu w 3D. Jednak chwilami obraz się rozjeżdżał, zwłaszcza przy bliskich ujęciach. Ale może to dlatego, że mieliśmy miejsca dość blisko ekranu.
Poklok
Użytkownik
#54 - Wysłana: 3 Sty 2010 00:26:02 - Edytowany przez: Poklok
Odpowiedz 
Niniejszy post może zawierać spoilery

Madame Picard:
Irytuje też (fana Treka w szczególności ) gładkie dążenie do rozwiązania siłowego zamiast próby dojścia do pokojowego porozumienia.

Oczywiście z tą schematycznością fabuły i postaci to szczera prawda, ale zauważ, że korporacja siedzi na Pandorze ładnych kilka lat. Na tyle długo, że zdołali opracować program Avatar, jako tako poznać bogatą przecież faunę i florę, zbudować szkołę dr Grace i przez jakiś czas ją prowadzić... W każdym razie ja odniosłem wrażenie, że wszystko to było dziełem wyłącznie tej firmy, a nie jakiejś agencji rządowej. Jak na krwiożerczą, rozpaczliwie szukającą zysku korporację (ponoć w wizji Camerona Ziemią od jakiegoś czasu targają liczne kryzysy gospodarcze) wykazali się sporą dozą cierpliwości, nawet jeśli tylko ze względu na PR. Jak się zastanowić, to przecież nikt ich tam nie nadzorował, do Ziemi daleko... Sporo można było pewnie zatuszować. A jednak wahali się, szukali innego rozwiązania, pomijając oczywiście pana psycho-pułkownika i jego wesołych trepów. Szukali może ze złych pobudek i ze złym nastawieniem (tekst Selfridga o "niebieskich małpach"), pewnie nadużywali dobrej woli tubylców, bo z jakiegoś powodu stosunki się przecież popsuły... ale zawsze. W filmie widzimy końcowy etap całej sytuacji, ale kontakty z Na'avi trwały od lat. Biorąc pod uwagę to, że cele korporacji są całkowicie sprzeczne z interesami autochtonów, i tak długo trwało, nim konflikt wybuchł z pełną siłą. No i inna sprawa - taki rozwój sytuacji wydaje mi się niestety bardziej prawdopodobny, niż trekowa idylla.
Q__
Moderator
#55 - Wysłana: 4 Sty 2010 18:19:41
Odpowiedz 
Poklok

Poklok:
Oczywiście z tą schematycznością fabuły i postaci to szczera prawda

W dodatku są to klisze b. ograne. Połączenie tego schematu:
http://en.wikipedia.org/wiki/A_Princess_of_Mars
z tym:
http://en.wikipedia.org/wiki/Pocahontas_%281995_fi lm%29
http://en.wikipedia.org/wiki/At_Play_in_the_Fields _of_the_Lord
http://en.wikipedia.org/wiki/The_Emerald_Forest
http://en.wikipedia.org/wiki/Dances_With_Wolves
http://en.wikipedia.org/wiki/FernGully:_The_Last_R ainforest
http://en.wikipedia.org/wiki/The_Last_Samurai
Tak więc - mimo wizualnego przepychu - nie jestem zbyt zachwycony. Film lepszy od "jedenastki", to prawda, ale żeby aż wybitny? Ile tych rewolucji w zakresie F/X było? "Kto wrobił Królika Rogera?", "Maska", "Final Fantasy" - kto o nich jeszcze pamięta???

ps. TO natomiast jest ciekawe:
http://en.wikipedia.org/wiki/Na%27vi_language
Może zrobi karierę podobną do klingońskiego?
Madame Picard
Moderator
#56 - Wysłana: 4 Sty 2010 18:35:39
Odpowiedz 
Q__

Ja bym dodała do tej wyliczanki jeszcze "Siedem lat w Tybecie", też o obcym w bajkowo innym kulturowo świecie zagrożonym zniszczeniem przez wrogą cywilizację.
Picard
Użytkownik
#57 - Wysłana: 4 Sty 2010 19:11:11 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Opinia ze znakomitego http://startrekxisucks.blogspot.com/

Avatar feeds the ego similarly, and has absolutely nothing to do with 'changing the minds' of marines, right wingers, racists, or people who pollute the earth. Sorry it just doesn't. It may appear as such, just as 'Star Trek' offers the very same types of people the fuel to believe that they may be intelligent, or that their empty lives are really something, and they need not do much at all with their lives. Yes, it would seem that Kirk changes his life by becoming Captain, and that Jake changes his life by becoming a Blue Indian, but by the end, they're phony because the audience is never presented with any evolution, or moments by which to identify with as to what really happens when people change. "Change" becomes a cliche, while explosions go off and chicks take their tops off, and sly crass humor replaces insight, or wisdom.
Scimitar
Użytkownik
#58 - Wysłana: 4 Sty 2010 19:50:54 - Edytowany przez: Scimitar
Odpowiedz 
Q__:
Tak więc - mimo wizualnego przepychu - nie jestem zbyt zachwycony. Film lepszy od "jedenastki", to prawda, ale żeby aż wybitny? Ile tych rewolucji w zakresie F/X było? "Kto wrobił Królika Rogera?", "Maska", "Final Fantasy" - kto o nich jeszcze pamięta???

Cóż, jak na mój gust film jest niezłym fundamentem pod nowe universum, ma dobre podstawy - ciekawy świat, opracowany język i duże możliwości; na razie na minus wychodzą jedynie fabuła i główne postacie - rzeczy które mogą ulec zmianie na plus w kolejnej odsłonie.
Co do pozostałych wymienionych filmów to były one pojedyńczymi wybrykami (może poza "Maską" - doczekała się nawet serialu animowanego :P). "Avatar" ma szansę na coś więcej - jak na razie było bajkowo i malowniczo przede wszystkim, w kolejnej części zamiast męczyć się nad wprowadzaniem w realia życia na Pandorze, twórcy będą mogli skupić się bardziej na wyrównaniu braków z części pierwszej (przynajmniej mam taką skromną nadzieję ;) ).
Poklok
Użytkownik
#59 - Wysłana: 4 Sty 2010 21:24:35
Odpowiedz 
Scimitar:
w kolejnej części zamiast męczyć się nad wprowadzaniem w realia życia na Pandorze, twórcy będą mogli skupić się bardziej na wyrównaniu braków z części pierwszej (przynajmniej mam taką skromną nadzieję ;)

Coś nowego będą musieli pokazać, ale na drastyczną zmianę konwencji czy głębszą analizę sytuacji bym nie liczył. Cameronowi chyba naprawdę ten film podoba się takim, jakim jest, no i "Avatar" kosi kasę jak żniwiarka zboże, więc widać, że schemat działa (inna sprawa, że trudno powiedzieć na ile widzów przyciągnął posmak nowości i rewolucja technologiczna, dwie rzeczy, które przy sequelu nie będą już tak działać... ale publika sequele kocha, więc można chyba być o zyski wytwórni spokojnym).
RaulC
Użytkownik
#60 - Wysłana: 4 Sty 2010 21:53:01
Odpowiedz 
Wprawdzie jestem już parę dni po seansie, ale dziś mogę spojrzeć na ten film obiektywnie.
Mogę się ograniczyć do jednego zdania: fabuła prosta, ale efekty.... wspaniałe.

Może to wstyd się przyznać, ale w dwóch momentach mi nawet się łeza w oku zakręciła: jak uśmiercili Signoruey Weaver a drugi raz na samym końcu.
Jednak efekty specjalne przerosły nawet te z 2012. Były po prostu fantastyczne. Ale w tym filmie chodziło własnie o efekty. Stąd prostota fabuły rodem z Dystryktu 9.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  16  17  18  19  20  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / "Avatar" Jamesa Camerona

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!