USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Transformers 2: Revenge of the Fallen
 
Autor Wiadomość
Darklighter
Użytkownik
#1 - Wysłana: 3 Lut 2009 11:14:15
Odpowiedz 
Alucard87
Użytkownik
#2 - Wysłana: 3 Lut 2009 22:58:09
Odpowiedz 
Zapowiada się ciekawie, choć trzydzieści sekund to prawie nic
Q__
Moderator
#3 - Wysłana: 4 Lut 2009 02:38:06 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Ucieszyło mnie pojawienie się Ravage'a. Zawsze lubiłem tego typka.

(Swoją drogą równie chętnie zobaczyłbym na ekranie Circuit Breaker.)

EDIT:
I jest nowy trailer:
http://esensja.pl/film/wiesci/tekst.html?id=6916
Darklighter
Użytkownik
#4 - Wysłana: 3 Maj 2009 15:55:00
Odpowiedz 
http://www.movie-list.com/trailers.php?id=transfor mers2 - nowy trailer. Poprzedni link padł.
Slovaak
Użytkownik
#5 - Wysłana: 3 Maj 2009 16:04:21
Odpowiedz 
wow
kordian
Użytkownik
#6 - Wysłana: 4 Maj 2009 08:38:21
Odpowiedz 
No jest w tym roku kilka filmów które chętnie obejrzę
Q__
Moderator
#7 - Wysłana: 4 Cze 2009 13:33:16 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Tak wygląda tytułowy The Fallen

a tu kolejne klipy i trailery:
http://esensja.pl/film/wiesci/tekst.html?id=7628
Q__
Moderator
#8 - Wysłana: 25 Cze 2009 01:57:54
Odpowiedz 
Data
Użytkownik
#9 - Wysłana: 25 Cze 2009 15:44:32
Odpowiedz 
Sh1eldeR
Użytkownik
#10 - Wysłana: 26 Cze 2009 00:34:19
Odpowiedz 
Byłem na Transformers 2 w środę w kinie. Ogólne wrażenie niezbyt pozytywne.

Na początku to, co film dał radę dostarczyć. Na pewno dużo akcji. Bardzo. Dużo robotów, znacznie więcej niż w jedynce. Przynajmniej niektóre walki jeszcze bardziej "epickie" niż w poprzedniej części. No i jeśli ktoś chce się pogapić na tyłek Megan Fox i lubi niezbyt górnolotny (delikatnie mówiąc) humor, to film go nie zawiedzie.

Oczekiwań od scenariusza wielkich nie miałem. W końcu to raczej film akcji. Ale i tak na tym polu się zawiodłem. Ostatnio chyba dobre historie nie są za bardzo w cenie. Ten scenariusz właściwie nie ma wielkiego sensu, kierunku. Odniosłem wrażenie, że jest wyraźnie gorszy niż ten z ST XI (który i tak nie świecił). Transformers 2 to jakby sekwencja połączonych ze sobą scen akcji. Skaczemy od jednego plot-device'a do drugiego. Kość (cube), matryca stworzenia (zwana w polskim tłumaczeniu "kluczem"), energon, wreszcie jakiś niby niszczyciel słońc...

Same akcje są na pewno efektowne, ale nawet mnie trochę męczyły. Podczas walk robotów na ekranie pojawia się mnóstwo, ale to mnóstwo ruchomych części. Czasem też dochodzi pełno dymu, wybuchów i ludzkich żołnierzy. Ciężko się w tym wszystkim połapać, a i wzrok się trochę męczy. Ja miałem pewne problemy z identyfikacją robotów w niektórych scenach. Trudno nie rozpoznać Optimusa, Bumblebee, czy Ratcheta, ale robotów w sumie jest kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt. Są dobrze wykonane i często pojawiają się na ekranie, co pewnie spodoba się fanom, ale konia z rzędem temu, kto połapie się w tych wszystkich robotach nie analizując wcześniej screenów-spoilerów.

Postacie. Jeśli chodzi o roboty, to w tych wszystkich recenzjach mają rację: wprowadzono sporo postaci w stylu Jar-Jara. Czyli niby komicznych. Czy to na pewno jest na miejscu, aż do tego stopnia?

[uwaga, spoilery]

Np. niewielki robot-zabawka, Wheelie, łapie się w pułapkę na myszy. Najwyraźniej jest to dla niego sporym problemem. Dla superzaawansowanego robota. Gdy w domu Sama Kość tworzy małą armię mini-robotów, chłopak nagle znajduje się pod ostrzałem pewnie kilkunastu z nich, ale nawet nie są w stanie go zadrasnąć. Autoboty-bliźniaki ciągle się kłócą, okładają po gębach i nie są zbyt rozgarnięte. Hmm.

Optimus w tym filmie wyjątkowo wymiata. Być może najbardziej w scenie, w której [MEGA SPOILER]"ginie" -- walczy samotnie z trzema dużymi Decepticonami: śmigłowcem (nie pamiętam imienia, ale to był ten sam model, co w pierwszej części), Starscreamem i Megatronem. Optimus ostatecznie przegrywa, ale najpierw nieźle im dokopuje -- śmigłowiec ginie, a Starscream traci ręke[/MEGA SPOILER]. Optimus daje czadu jeszcze w dwóch innych momentach i fajnie, bo mi się to nigdy za bardzo nie podobało, że on najczęściej zbierał jednak baty, bo porywał się na najmocniejszych przeciwników (z którymi inni nie przetrwaliby paru sekund).

[dobra, tu będą mega-spoilery -- nie da się ich uniknąć]
Tytułowy The Fallen, wielki zły transformer, rozczarowuje. Co on właściwie robi? Pojawia się na końcu, nieźle wymiatając oddziały amerykańskich wojsk, ale czy to jest jakieś wielkie osiągnięcie jak na Upadłego? Ginie w sumie dość szybko i stosunkowo łatwo.

Powstały z połączonych constructiconów Devastator jest wielki, ale ginie od czego? Od jednej salwy z ziemskiego niszczyciela, uzbrojonego w prototypowe działo szynowe (railgun).

Eksterminacja Decepticonów na początku filmu wydawała mi się odrobinę dziwna. Znaczy się, wyglądało to tak, że Decepticony się ukrywały, a Autoboty je tropiły i mordowały. To takie jakieś mało pozytywne. Jeden z decepticonów, audi R8, ginie skatowany przez kilka autobotów, samemu nie zadając praktycznie żadnych szkód. Ten drugi, wielki Demolishor, ginie zamordowany przez Optimusa z zimną krwią. Leżał już bezbronnie na glebie, dostawszy parę strzałów, powiedział kilka kwestii, a Optimus odstrzelił mu łeb. No cóż. Może i taka brutalna walka jest czymś naturalnym, ale przeważnie twórcy takich filmów (skierowanych również do młodszej widowni) jednak owijali to nieco w bawełnę i bohaterowie raczej nie zabijali bezbronnych już przeciwników.

Prymitywny humor jest naprawdę prymitywny. Jak dla mnie to już była miejscami przesada. I to mało śmieszna. Po co wielokrotnie pokazywali, jak jeden pies dyma drugiego? Albo Wheelie (robot!) posuwający nogę Megan Fox -- że co?

Skoro już o tym mowa. W filmie jest pełno lasek. Wszystkie dziewczyny na uczelni Sama wyglądają jak modelki. To jest tak widoczne i nienaturalne, że film próbuje się z tego wytłumaczyć: że niby ktoś z akademika Sama włamał się do bazy danych i skierował najładniejsze laski do nich. Ale poza tym akademikiem jest tak samo. Jedna jest szczególnie napalona na Sama i strasznie natrętna. Dla mnie taka przesada jest raczej odrzucająca niż szczególnie seksowna. Na szczęście (?) okazuje się, że ta dziewczyna to robot (!), z wysuwanym, mechanicznym językiem i cholera wie czym, jakąś macką, która wysuwa się spod kusej sukienki (!!!).
Pozwolę jeszcze wyrazić swoje obiekcje co do samej Megan Fox. Jest tak strasznie teraz kreowana na symbol seksu. No nie wiem, wg mnie tak normalnie to zapewne ładna i zgrabna dziewczyna, ale nie przebija tu innych hollywoodzkich aktorek, a wygląda strasznie plastikowo. No ale recenzje o niej piszą (ja też, jak widać), na zachodnich serwisach www też, biznes się kręci. Jest to nieporównywalnie bardziej nakręcane (i to na siłę) niż nowa Uhura ze ST XI -- do tego stopnia, że nawet mnie to powoli zaczyna irytować, a przeważnie staram się takie rzeczy po prostu ignorować.

Muszę przyznać, że kilka momentów humorystycznych mimo wszystko mnie rozbawiło. Związek Sama i Mikaeli nie wydaje mi się szczególnie sympatyczny, czy dobrze zrealizowany, ale w jednym miejscu ich kłótnie (po tym jak Mikaela przyłapała go na całowaniu się z laską, która okazała się robotem i teraz chciała ich zabić) mnie nawet rozśmieszyły. Postać Jetfire'a, starego (i nigdyś potężnego) robota, który odszedł od Decepticonów, też była dość zabawna. Momentami wydawało się to dziwne, ale było też śmieszne, gdy teleportował bohaterów w pobliże któregoś z szukanych artefaktów (nie pamiętam nawet, którego) i zastanawiał się, czy są na właściwej planecie ;).

W roli komicznego przewodnika powrócił znany z T1 agent Simmons z S-7. Teraz stracił jednak robotę i pracował w mięsnym. No cóż. Cały film dawał jakieś głupawe komentarze, czasem dziwnie aluzyjne. To jakiś świr, mimo że ostatecznie okazał się przydatny. Wstyd mi przyznać, ale jeden z ekstremalnie prymitywnych gagów z jego udziałem mnie rozśmieszył. Gdy Devastator rozwalał piramidę, Simmons rozmawiał przez radio z kapitanem lotniskowca, prosząc o wsparcie ogniowe. Stał bezpośrednio pod Devastatorem. Przez radio spytano go, gdzie dokładnie się teraz znajduje. Spojrzał w górę, na Devastatora i zobaczył dwie wielkie kule -- części maszyn burzących, z których składał się robot. Simmons odpowiedział więc, gdzie się znajduje: "Pod moszną wroga". LOL. To już było tak głupie, groteskowe, nieoczekiwane, ale jednocześnie pasujące do tej dziwacznej postaci, że parsknąłem śmiechem (przepraszam). Ostrzegam, że poziom tego gagu nie odbiegał od innych przedstawionych w filmie.

Co mi się wydawało dziwne scenariuszowo w filmie. O co chodzi z tym, że tylko Prime mógł pokonać Upadłego? Nie było pokazane, żeby Prime używał jakiejś specjalnej zdolności, której nie miały inne autoboty. Pewnie, był silniejszy od innych, ale ile razy silniejszy od takiego porządnego autobota w rodzaju Ironhide'a? Dwa razy? Trzy? W takim wypadku skoncentrowany ogień kilku autobotów powinien równie dobrze go zniszczyć. A autobotów w filmie było pod dostatkiem.

W ogóle to Optimus zniszczył to całe urządzenie mające zeżreć Słońce praktycznie jednym strzałem. Czy naprawdę tylko on mógł to zrobić? Niby czemu? Czy Marynarka nie mogła dać tam wsparcia swoim railgunem -- w końcu parę minut wcześniej w tym samym miejscu trafili Devastatora? Czy rzeczywiście jeden strzał Optimusa był więcej wart niż skoncentrowany ogień kilku autobotów, czołgów, wyrzutni rakiet MLRS itd.?

Aha, jeśli chodzi o sprzęt, to Bay oczywiście nie zawiódł. Tym razem A-10 pokazane są tylko przez chwilkę, ale mamy zdalnie sterowane Predatory, standardowe czołgi M1 Abrams, myśliwce F-22 (a nawet mignęły mi gdzieś "nasze" F-16!), poduszkowce desantowe US Navy, czy cała lotniskowcowa grupa uderzeniowa. Ta ostatnia jest zresztą zniszczona przez lądujące na Ziemi decepticony -- po prostu przebijają się przez amerykańskie okręty na wylot. Troszkę żałowałem, że te okręty nawet nie strzelały, bo w skład grupy wchodziły zapewne elementy systemu AEGIS, a osłaniające lotniskowiec krążowniki rakietowe mają możliwość przechwytywania celów nawet na niskiej orbicie. Pewnie nic by decepticonom nie zrobiły, ale jakieś systemy obronne mogły chociaż wystrzelić -- tak się jednak nie stało (no ale nie jest to burak, bo decepticony pędziły z ogromną prędkością, czasu na reakcję było więc bardzo mało). Skoro mowa o czasie, to mam pewne wątpliwości co do cudownych możliwości przerzucania oddziałów przez wojska USA. Ostateczna walka w filmie trwa ile? Może kilka godzin, a może mniej. A pojawiają się naprawdę różne oddziały. Bliżej końca swoje kilka sekund mają wysłużone bombowce B1 i ostatni krzyk mody firm zbrojeniowych, czyli bomby JDAM. To wszystko prawdziwe systemy i dla fanów militariów są nie lada gratką. I zapewniają całe mnóstwo wybuchów.

Problem w tym, że jak dla mnie jest już tego trochę za wiele. Tempo filmu zdaje mi się o wiele gorzej wyważone niż w nowym Treku, który przecież i tak jest dynamiczny. W Transformersach 2 jest z tym jeszcze gorzej (lepie? mocniej?). Średnie tempo akcji jest tak wielkie, że niektórzy zaczynają się nudzić, np. gdy naszych bohaterów goni zwykła milicja. Scena fabularnie dosłownie nic nie wnosi, a gdzie tu niebezpieczeństwo, skoro bohaterowie wieją w autobotach? Gdzie tu dynamizm i efektowność, skoro 5 minut wcześniej i 5 minut później widzimy walkę ogromnych robotów i całych oddziałów wojsk? Abrams, zdaje mi się, znacznie lepiej sterował tempem i bardziej je kontrastował. Mój kolega, który na Transformers 2 czekał bardzo długo i z dużym podjaraniem, na premierze kilka razy spojrzał na ze
Sh1eldeR
Użytkownik
#11 - Wysłana: 26 Cze 2009 00:36:24
Odpowiedz 
(cd)

Mój kolega, który na Transformers 2 czekał bardzo długo i z dużym podjaraniem, na premierze kilka razy spojrzał na zegarek (i uszeregował film zdecydowanie za ST XI, mimo że trekkerem to on jest żadnym).

Trzeba jednak przyznać, że akcji jest w filmie pełno i są zrobione naprawdę efektownie. Niektóre faktycznie są epickie. Do efektów specjalnych nie można mieć zastrzeżeń, są rewelacyjne, tylko nadmiar ruchomych części momentami wręcz boli.

Przesłanie jest tu słabe, a film zdaje się w ogóle na nim nie koncentrować. Tu nie ma czegoś takiego, jak walka logiki z uczuciami w ST XI, czy istotna zmiana nastawienia bohaterów. No dobra, Sam raz odmawia Optimusowi mówiąc, że nie może się tak angażować w ich sprawy, bo ma swoje życie i jest normalnym młodym chłopakiem. Niedługo potem oczywiście powraca do tego, co robił wcześniej, czyli pomaga autobotom. Ot i wielkie przesłanie.

Fanom robotów, czy sekwencji dobrych efektów specjalnych mogę ten film polecić. Wielbicielom dobrych scenariuszy, czy przeciwnikom prymitywnego humoru, zdecydowanie nie.
kanna
Użytkownik
#12 - Wysłana: 26 Cze 2009 08:33:07
Odpowiedz 
Sh1eldeR

bardzo dziękuje za rzeczową recenzje, mój syn sie napalił na ten film, ale jak widze, to nie dla niego.
Q__
Moderator
#13 - Wysłana: 27 Cze 2009 16:37:11 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#14 - Wysłana: 6 Lip 2009 15:38:43 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#15 - Wysłana: 23 Wrz 2009 00:18:26 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2
Użytkownik
#16 - Wysłana: 3 Lip 2011 18:15:38 - Edytowany przez: mozg_kl2
Odpowiedz 
Przed seasnem Piratów z Karaibów za nieznanych wodach, puszczano trailer nowych Transformersów. Powiem, że trailer w 3d mnie ujał, zatem postanowiłem przed seasen odświeżyć sobie poprzednie części. O ile częsć pierwsza widziałem już 3 razy, to druga ani razy. I tak część pierwsza uważam za dobry kawałek kina akcji, ale nie pozbawiony paru wad. Bitwy, szczególnie ostatnia strasznie chaotyczne, i momentami pojawiająsięsceny która nie potrzebnie hamuja rozpędzona akcje. Natomiast, dziś podszedł do części drugiej. Przyznam, żę nastraszony negatywnymi recenzjami zabierałem się jak do jeża. Okazało, się, po raz kolejny, zę to uprzedzenie bez powodu. ROTF stanowi czystą esencję filmu akcji, sama rozrywka, strzelanie, sztandar amerykański i piechota. Dużo lepiej bawiłem się niż na świetnej części pierwszej, pomimo iz film tra 2 i pół godziny. W sam raz na deszczowa niedziele. Teraz byle do wypłaty i lecę na część 3.
 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Transformers 2: Revenge of the Fallen

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!