USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Trylogia "Riddicka"
 Strona:  ««  1  2  3 
Autor Wiadomość
Borlog
Użytkownik
#61 - Wysłana: 27 Paź 2009 19:23:15
Bashir

Kroniki Riddicka były moim pierwszym zetnięcim z Riddickversm - nie był to jakis ambitny film ale przynajmniej postarano się o porządną "realną" armię złych. Na tle II epizodu SW pełnego greenboxu z bandą głupawych droidów i sztucznych klonów nekromongerzy zapadli mi pozytywnie w pamięć.


Kroniki Riddicka to nie tylko filmy fabularne ale również:
The Chronicles of Riddick: Dark Fury - film animowany, poznajemy kilku złych merców na bardzo użym statku co to się szwenda po kosmosie i szuka klientó co to by ich wynajeli do strzelania.

Escape from Butcher Bay - gra pc, wraz z Riddickiem zwiedzamy ową placówkę korekcyjną. Tam najlepiej wyłożono na czym polega idea prywatnych więzień: nawet jak zabijasz strażników to dobrze bo wzrasta cena jakie rządy planetrane płacą więzieniu za trzymanie gagatka. Gra niedoceniona co mnie dziwi : elementy przygodówki, strzelanka i dobe walki na piąchy, niech się pochowają te wszystkie call of duty i inne prymitywne strzelanki.

Assault on Dark Athena - sequel butcher bay, kolejny statek złych merców, poiłkujcyh się zombiedroidami. Najemnicy z braku kasy napadają na światy koło, których sobie przelatują.

Obydwa filmy dorobiły się również adaptacji książkowych, jak na typowe produkcyjniaki starają się rozszerzyć Riddickverse o parę ciekawych informacji, które Twothy (twórca Riddicka) uznał za kanon. Choćby te Rykegnole - Riddick w konwencji Hellraisera? Czemu nie heheh
W książkach najlepiej przedstawiono idęę Riddickversu jako US and A w przyszłości z wszystkim co się da sprywatyzowanym i mirażem wszechwolności gdy ma się to konstytucyjne prawo do giwiery.

Konwencja Riddicka najlepiej się sprawdza gdy podejmowany jest temat jego ucieczki z więzienia i walki z mercami. Osobiście zamiast Riddicka wodza necromongerów chciałbym nową gre w stylu Mass Efect gdzie możliwe by było pozwiedzanie kilku ładnych światów uciekając przed mercami. No chyba że ktoś chciałby zostać łowcą....
mozg_kl2
Użytkownik
#62 - Wysłana: 1 Cze 2011 20:01:02
Po 2 latach postanowiłem odkurzyć temat o Riddicku. Wyszło troche przypadkiem. Najpierw, zaczeły pojawiać się informacje dotyczące nowego filmu. Później, rozmowa z Doktorem Who o Crematorii. Pozdrowiam swoją drogą. Wczoraj wieczorem, zaserwowałem sobie OST z Pitch Black, i tak słuchajać zacząłem oglądać. Z oglądania paru scen wyszło, że zobaczyłem cały film. Dobrze, że dziś rano miałęm wyjście służbowe z pracy, bo mogłem przyjść póżniej, a jeszcze był wypadek, więc jakoś udało mi się zamaskować nocny seans.

To był mój drugi seans Pitch Blacka, w wersji reżyserskiej. Bawiłem się jeszcze lepiej niż za pierwszym razem, chocdalej dostrzegam pewne wady tego filmu. Nie moge przeboleć, też iż ogień z butelki wystarczy do odstraszenia bioraptorów. Według mnie to za słabe źródło światła. Pozwole sobie walnąć krótką recke, przemyślenia po seansie. Gdyby nie znane nazwiska, wziąłbym ten film za jakiś fanowski projekt. Widać, że film nakręcony jest za psie pieniądze. Swoją drogą, jest cos przewrotnego w tym, że wiele kultowych serii sf i nie tylko zaczyna jaki niszowe projekty, powstające za grosze(Terminator, Alien etc.). Co do samego filmu. Przy drugim seansie, jakoś przekonałem się do filtrów kolorystycznych, zastosowanych przez reżysera. Fabuła, prosta jak drut oparta na znany od dawna schemacie. Pocieszna załoga, znajduje coś co zaczyna zabijać każdego członka. W przeciwieństwie do załogi Nostromo, postacie z Pitch Black nie stanowią zgranego zespołu. Nie ufają sobie, przeciwnie knują jak przeciw sobie. Sympatia, do ludzi nie krystalicznie czysty sprawiła, iź wielką populaność zdobył Riddick, grany przez Vin Disela. Dzięki Riddickowi włąśnie, udało mu się wskoczyć do 1 ligi aktorów kina akcji. Riddick wprowadza, sporo humoru swoim ciętym jezykiem, oraz komentarzami, jednocześnie jak na kogoś, kto jest pokrzywdzony przez los, nie jest głupi.

Nad dwoma rzeczami zastanawiałem się podczas wczorajszego seansu. Pierwsza, Czy grawitacja gazowego olbrzyma, nie powinna mieć wpływu na życie ludzi i bioraptorów na planecie? Oraz druga kwestia, czy mozliwa jest taka zmiana jaką doswiadczył Ridick?

To tyle ode mnie. Tak mnie poniosło, żęby coś napisać.
mozg_kl2
Użytkownik
#63 - Wysłana: 4 Cze 2011 12:52:02
Nikt nie podjął mojej Riddickowej rękawicy. Tymczasem oglądnąłem sobie po raz drugi Kroniki Riddicka:Mroczna Furia. Dla nie wtajemniczonych, jest to częśc 2 trylogii, a na chwilę obecną jedyny film animowany z tego universum. Piszę jedyną, bo zaczeły pojawiać się informacje o tym, iż planowany jest kolejny film animowany przed premiera Kronik Riddicka:Łowy Umarlaka. Akcja Mrocznej Furi ma miejsce, jakiśczas po wydarzeniach z Pitch Black. Ocalała trójka, przemierzajac bezkresny kosmos natrafia na najemnikowóz. Ogromny statek, której kapitan ma dość ciekawe hobby. Kolekcjonuje największych badassów galaktyki. Nasz bohater, w swoim stylu postanawia wyperswadować. Zatem, trópy i krew znacza szlak wędrówki Riddicka. CI, którzy nie są fanami animacji, jak moja druga połówka, pewnie ominą tą część przydód Riddicka. Ci, którzy się skuszą uzyskaja odpowiedz na pytanie dlaczego Toombs ściga Riddicka? Jak to się stało, żę nasza trójka się rozdzieliła? Za stronę wizualną odpowiada koreański rysownik, co widać jednak mangowość nie boli. W sam projekt zaangażowany jest duet sotojący za Pitch Blackiem, dlatego Mroczną Furie można spokojnie traktować jako, pełnoprawna część serii.
Mav
Użytkownik
#64 - Wysłana: 14 Kwi 2014 02:10:21
mozg_kl2:
Nikt nie podjął mojej Riddickowej rękawicy.

Obejrzałem "Pitch Black" (tak, dopiero teraz... nie wiem, tak wyszło), kawał fajnego filmu. Dobra reżyseria i klimat, a także wyważona akcja, ponieważ film jest z 2000 r., więc nie ma tam przedawkowania komputerowych efektów specjalnych, jak to ma miejsce w nowych filmach.

Klimacik jest:

a

W Treku takich widoków nie ma, co koniecznie musi się zmienić. W zasadzie jest to żałosne, że VOY, a w szczególności jeszcze świeższy ENT i nowsze filmy kompletnie nie potrafiły oddać klimatu kosmosu i obcych środowisk. U Abramsa niestety też kompletnie to leży, taka przypadłość Treka.
Q__
Moderator
#65 - Wysłana: 14 Kwi 2014 03:21:09 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
Klimacik jest

Powtórzę się - ech, gdyby jeszcze skafandry były.

Mav:
W Treku takich widoków nie ma

Zobacz jeszcze scenę uciekania przed palącym swiatłem gwiazdy w "Kronikach...":
http://www.youtube.com/watch?v=m0TVaJACrZs

Mav:
W zasadzie jest to żałosne, że VOY, a w szczególności jeszcze świeższy ENT i nowsze filmy kompletnie nie potrafiły oddać klimatu kosmosu i obcych środowisk.

W VOY zależy kiedy (np. "Timeless" jest ok*, choć planeta b. sztampowa - monotonne lodowe pustkowie i tyle). Pojedyncze momenty jeszcze by się znalazły**. W ENT przypominam sobie doskonały wizualnie finał "Vox Sola" i w zasadzie tyle.

* jak widać:


** poza w/w np. ta planeta klasy Demon:


Prawdą jest jednak, że takich widoków nigdy za wiele - TU masz fanowski montaż przedstawiający Voyagera nad Marsem:


BTW. zwróć jeszcze uwagę na jedno - za Roddenberry'ego statki potrafiły wyglądać majestatycznie* (kwestia pracy kamery, ujęć, tempa) za Bermana się to praktycznie nie zdarza. Abramsowi udało bodaj raz - w scenie pierwszy raz pokazującej Kelvina.

* nie tylko statki zresztą, popatrz na Vulcana z TMP:



cudze chwalicie...

(Inna sprawa, że Trek roddenberry'owski i pillerowski bywał nieznośnie kiczowaty, ale zawsze był to dlań wypadek przy pracy. Trek B&B'owski i abramsowski zdaje się być z własną kiczowatością radośnie pogodzony. Bennettowsko-meyerowski zresztą też, ale w znacznie lepszym, zazwyczaj, stylu.)
Dathon
Użytkownik
#66 - Wysłana: 14 Kwi 2014 07:49:23 - Edytowany przez: Dathon
Q__:
gdyby jeszcze skafandry były

Skafandrów może i zero, ale jakie zbroje mieli.


http://hollywoodmoviecostumesandprops.blogspot.com /2011/04/necromonger-warrior-costume-from.html

Nowe Średniowiecze, panie. Jak w morde.

Q__:
i w zasadzie tyle

A jak w gwieździe nurkowali?



Mav
Użytkownik
#67 - Wysłana: 14 Kwi 2014 15:51:02
Q__:
Zobacz jeszcze scenę uciekania przed palącym swiatłem gwiazdy w "Kronikach..."

Spokojnie, "Kroniki" są na dzisiaj wieczór (zabrałem się za całą trylogie). Szkoda, że dwójka podobno sporo gorsza.

Q__:
W VOY zależy kiedy (np. "Timeless" jest ok*, choć planeta b. sztampowa - monotonne lodowe pustkowie i tyle). Pojedyncze momenty jeszcze by się znalazły**. W ENT przypominam sobie doskonały wizualnie finał "Vox Sola" i w zasadzie tyle

Zauważ jednak, że nawet jeśli pojawią się jakieś ciekawe planety i widoki, to i tak nie ma w tym klimatu. Na pewno wpływ na to ma teleportacja, która zastępuje lot promem, co wycina ciekawe ujęcia przebijania sie na planete. Po prostu sie tam pojawiaja w tych sweterkach jakby na spacer wyszli.

Q__:
BTW. zwróć jeszcze uwagę na jedno - za Roddenberry'ego statki potrafiły wyglądać majestatycznie* (kwestia pracy kamery, ujęć, tempa) za Bermana się to praktycznie nie zdarza. Abramsowi udało bodaj raz - w scenie pierwszy raz pokazującej Kelvina.

Tak, nawet kiedyś chyba pisałem o tym w kontekście Kelvina.

Q__:
cudze chwalicie...

Jak oglądałem TMP to właśnie od razu zwróciłem uwage na kosmiczny klimat, jaki tam panuje Juz na początku są te ujęcia stacji obserwacyjnej, z klimatową muzyką w tle i z ludzmi w skafandrach latających w przestrzeni. Dobra reżyseria od samego początku
Mav
Użytkownik
#68 - Wysłana: 15 Kwi 2014 00:07:27
Mav:
Spokojnie, "Kroniki" są na dzisiaj wieczór (zabrałem się za całą trylogie). Szkoda, że dwójka podobno sporo gorsza.

"Pitch Black" był dobrym thrillerem SF, bez żadnych udziwnień. "Kroniki" to jakiś dziwny film o inwazji jakiś dziwnych typków z młotami i okrętami z głowami na planetę, na której ludzie żyją jak w średniowiecznym Rzymie, pomimo, że niby mają super technologie. Jakieś dziwne mistyczne teksty i inne pseudo mądrości. Nie lubię takich klimatów. To nie jest film SF, to jakaś dziwna wariacja na temat średniowiecznego Rzymu gnębiącego chrześcijan, coś w tym stylu.
Q__
Moderator
#69 - Wysłana: 15 Kwi 2014 00:30:55 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
Zauważ jednak, że nawet jeśli pojawią się jakieś ciekawe planety i widoki, to i tak nie ma w tym klimatu.

Zazwyczaj nie ma... choć parę scen bym znalazł i w erze Bermana. Inna sprawa, że to po trosze Trekowej skrótowości - celebruj klimat jak masz na to naście sekund...

Mav:
Na pewno wpływ na to ma teleportacja, która zastępuje lot promem, co wycina ciekawe ujęcia przebijania sie na planete. Po prostu sie tam pojawiaja w tych sweterkach jakby na spacer wyszli.

W "Vox Sola" był właśnie prom i skafandry.

Mav:
Dobra reżyseria od samego początku

W końcu Wise miał już wtedy ugruntowaną sławę. Zasłużenie, dodajmy.

Mav:
"Kroniki" to jakiś dziwny film

Hmm... "Kroniki Riddicka"... Film ten rozczarowuje już na starcie jeśli oczekiwało się alienopodobnej rzemieślniczej SF, takiej jaką była "Pitch black", jako, że twórcy dla odmiany w poszli w mroczną space operę.

Owszem space opera, to z założenia bajki (by nie rzec bzdury). Owszem jest tu zwichniecie fabularne (część pierwsza i trzecia to mroczna space opera, część druga to powtórka z klimatu oryginalnego filmu). Owszem "ci źli" są krzyżówką Borga, z Cylonami (z oryginalnej "BSG") i feudalnego imperium z "Diuny". Owszem, wątek nieudanej próby wydarcia duszy pasuje bardziej do "Mortal Kombat" nie przymierzając, niż do SF, a sposób przejęcia władzy jest przewidywalny i infantylny. Ale całość broni się (na tyle, że czasu poświęconego na jej obejrzenie nie uważam za stracoiny w 100%) ciekawym (nawiązującym do "Diuny" Lyncha i "Metabaronów" Jodorovsky'ego w częściach 1 i 3) klimatem. A środkowa "planetarna" sekwencja to wręcz majstersztyk (szkoda tylko, że na powierzchni planety skafandrów nie mieli - byłoby jeszcze lepiej). Dla tego klimatu gotów byłem jakoś znieść wszystkie brednie jakimi raczyli nas scenarzyści (przypadek "Miasta zaginionych dzieci" się poniekąd powtarza, przy czym "Miasto..." było jednak lepsze). Żałuję tylko, że ta wizualna wystawność nie idzie w parze z jakimkolwiek przesłaniem czy dodanym sensem. Smutne też, że na tle ogólnej mizerii kina SF, już taki film zdolny jest przyciągnąć uwagę.
Mav
Użytkownik
#70 - Wysłana: 15 Kwi 2014 01:46:06
Q__:
W "Vox Sola" był właśnie prom i skafandry.

I ENT miał być właśnie w takich klimatach.

Q__:
"Kroniki Riddicka"

Pisałem skrótowo "Kroniki", bo i tam wiadomo o co chodzi

Q__:
"BSG"

Oglądając "Kroniki Riddicka" po "Pitch Black" czułem się tak jak w przypadku odmiany nBSG po drugim sezonie - oszukany, zdezorientowany Kompletna zmiana stylu z lubianego prze zemnie na taki, którego nie lubię (delikatnie mówiąc). Co ciekawe, także jak w przypadku nBSG, następuję pro religijny atak. W pierwszej części mieliśmy islamistę, który wpasował się w fabułę, ale już to dawało pewne podejrzenia, które sprawdziły się w "Kronikach Riddicka", gdzie mamy eksplozje jakiegoś religijnego miksu.

David Twohy ma coś z Moora
Q__
Moderator
#71 - Wysłana: 15 Kwi 2014 02:02:35
Mav

Mav:
I ENT miał być właśnie w takich klimatach.

Ano powinien. Może wtedy od rankingowego dna by się odbił? Ale nawet jeśli nie - byłoby co wspominać przynajmniej. (Można chwalić Coto za poprawę jakości scenariuszy, ale wolał autotematyzm od realizmu... Może ew. piąty sezon..?)

Mav:
Pisałem skrótowo "Kroniki", bo i tam wiadomo o co chodzi

Ależ se wyrobiłem opinię moda-sukinsyna, skoro wziąłeś to za czepialstwo... Bolda dałem, bo zwykle staram się pogrubiać tytuł filmu/odcinka, który recenzuję, a "Hmm..." nie było pod Twoim adresem, a filmu.

Mav:
które sprawdziły się w "Kronikach Riddicka", gdzie mamy eksplozje jakiegoś religijnego miksu.

Szczerze? Ja w tym nawet nie widziałem religii, tylko jakiś dziwny bełkot... Aczkolwiek przyznać trzeba, że film, choć głupi jak but, i stanowi absolutny odskok w bok od oryginału, jest naprawdę godny uwagi jako propozycja estetyczna. Tyle, że jest o niczym.
Ale ta sekwencja ucieczki przed słońcem - cudo...
Dathon
Użytkownik
#72 - Wysłana: 15 Kwi 2014 03:28:39 - Edytowany przez: Dathon
Mav

Mav:
czułem się tak jak w przypadku odmiany nBSG po drugim sezonie - oszukany, zdezorientowany Kompletna zmiana stylu z lubianego prze zemnie na taki, którego nie lubię (delikatnie mówiąc).

Obejrz se brachu Virtuality co Pan Admin zachwala:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=5&topic=3483

Odzyskasz wiarę w Rona.
Mav
Użytkownik
#73 - Wysłana: 15 Kwi 2014 15:01:56
Q__:
Ależ se wyrobiłem opinię moda-sukinsyna

Bez przesady, zwykłe nieporozumienie

Q__:
Szczerze? Ja w tym nawet nie widziałem religii, tylko jakiś dziwny bełkot...

Szczerze to chciałem wyłączyć film w trakcie kulminacji tego bełkotu zaraz po inwazji, ale na szczęście Riddick opuścił planetę i zrobił się klimat SF. Faktycznie akcja z tą spaloną słońcem planetą świetna, ale brak skafandrów trochę razi, bo wiadomo, że w takich warunkach raczej by atmosfery i odpowiedniej stabilnej temperatury dla przeżycia człowieka nie było.

Q__:
Może ew. piąty sezon..?)

ENT jest już stracony, nie ma co tego ruszać.

Dathon:
Odzyskasz wiarę w Rona.

Może przy okazji.
Q__
Moderator
#74 - Wysłana: 15 Kwi 2014 18:40:03 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
Faktycznie akcja z tą spaloną słońcem planetą świetna, ale brak skafandrów trochę razi, bo wiadomo, że w takich warunkach raczej by atmosfery i odpowiedniej stabilnej temperatury dla przeżycia człowieka nie było.

Zgadza się. Wątek pochodzi zresztą z opowiadania "Lato na Ikarze" Clarke'a:

"Znajdował się bliżej Słońca, niż ktokolwiek przed nim. Jego rozbity kosmopod nie leżał na żadnym wzgórzu, lecz na stromym łuku powierzchni świata, którego średnica nie przekraczała dwóch mil. Ta promienna gwiazdka, nieubłaganie tonąca na zachodzie, to przecież Prometeusz, statek, który przyniósł go tu przez całe miliony mil przestrzeni. Prometeusz tkwił teraz zawieszony pośród gwiazd, dziwiąc się, czemu jego kosmopod nie powraca jak pocztowy gołąb do swego gołębnika. Za kilka minut zniknie mu z oczu, zapadłszy się pod horyzont w swej nigdy nie kończącej się zabawie w chowanego ze Słońcem.
Dla Sherrarda wynik gry ze Słońcem był już przesądzony. Wciąż jeszcze krył się po nocnej stronie asteroidu, bezpiecznie otulony chłodem cienia, ale krótka noc rychło się skończy. Rozpędzona karuzela czterogodzinnego dnia Ikara zaniesie go niebawem na spotkanie z potwornym świtem, kiedy Słońce, trzydziestokrotnie większe niż to, które dane było mu oglądać z Ziemi, zaleje ogniem tę kamienną pustynię. Sherrard wiedział już nazbyt dobrze, dlaczego wszystko, co go otaczało, jest spalone i poczerniałe. Wprawdzie od peryhelium dzielił Ikara jeszcze tydzień, ale temperatura w południe osiągała już tysiąc stopni Fahrenheita.
Choć czas nie nastrajał do żartów, przypomniały mu się dokładnie słowa, którymi kapitan McClellan opisał Ikara: "Najgorętsza parcela w układzie słonecznym". Trafność tego żartobliwego osądu została udowodniona przed zaledwie kilkoma dniami za pomocą prostego i wcale nie naukowego doświadczenia, o ileż jednak bardziej przekonującego niż setki wykresów i pomiarów.
Przed samym świtem ktoś wbił drewniany palik na wierzchołku jednego z małych wzniesień. Sherrard obserwował, bezpiecznie ukryty po nocnej stronie, jak pierwsze promienie słoneczne muskają szczyt. Kiedy już oczy zdążyły się oswoić z raptowną detonacją światła, zobaczył, że drewno czernieje i zwęgla się. Gdyby Ikar otoczony był atmosferą, palik stanąłby w płomieniach; tak wyglądał świt na Ikarze...
Jednak upał nie był aż tak nieznośny podczas ich pierwszego lądowania, kiedy przed pięcioma tygodniami przekraczali orbitę Wenus. Prometeusz zostawił asteroid za sobą w początkowej fazie swego porywu na Słońce, po czym dostosował prędkość do tego malutkiego świata, by wreszcie miękko osiąść na jego powierzchni jak płatek śniegu. (Płatek śniegu na Ikarze - to dopiero wspaniały dowcip...) Naukowcy zaraz rozpoczęli penetrację piętnastu mil kwadratowych zjeżonych niklo-żelaznymi skałami, ustawiając swoje instrumenty i punkty kontrolne, zbierając próbki i czyniąc niezliczone obserwacje.
/.../
Nie brakowało czasu na ustawienie przyrządów i wstępne badania, nim Prometeusz musiał odlecieć i szukać stałego cienia nocy. Nawet wtedy można było pracować przeszło godzinę w zgrabnych kosmopodach z własnym napędem - miniaturowych statkach kosmicznych, długich zaledwie na dziesięć stóp - po nocnej stronie asteroidu, pod tym warunkiem jednak, że na czas uciekało się przed nacierającą linią wschodu słońca. Nie był to warunek zbyt wygórowany, zwłaszcza w takim świecie, gdzie świt maszerował z prędkością zaledwie jednej mili na godzinę; ale Sherrard warunku tego nie spełnił, a karą była śmierć.


Jak widać jednak posługiwano się tu nie tylko kombinezonami, ale i kapsułami (tymi znanymi i z "Odysei...").

Dodam nawiasowo, że i tu bohater przeżył:

"Krążyła nad nim dwuosobowa kapsuła do ciężkich prac terenowych. Jedna para metalowych rąk utrzymywała osłonę odblaskową, a druga sięgała po niego. Poprzez zamgloną kopułę i otumaniającą zmysły falę upału rozpoznał zatroskaną twarz kapitana McClellana, wpatrzoną w niego z drugiego kosmopodu.
Tak oto wyglądają narodziny, bo przecież urodził się na nowo. Był zbyt wycieńczony, aby podziękować kolegom przyjdzie na to czas później - ale unosząc się ponad gorejącymi skałami szukał wzrokiem, aż wreszcie znalazł, jasną gwiazdę Ziemi.
- Żyję - szeptał. - Wracam do domu.
Wróci, by radować się nieprzebranym pięknem świata, z którym się prawie zdążył pożegnać na zawsze. Poza jednym wyjątkiem.
Nigdy więcej nie uraduje go lato."


Mav:
Może przy okazji.

Może szybciej? Fajna rzecz, choć więcej pytań niż odpowiedzi.
Mav
Użytkownik
#75 - Wysłana: 15 Kwi 2014 20:28:18
Q__:
Może szybciej? Fajna rzecz, choć więcej pytań niż odpowiedzi.

No właśnie, taki porzucony pilot nie kusi
Q__
Moderator
#76 - Wysłana: 16 Kwi 2014 15:37:43
Mav

Mav:
taki porzucony pilot nie kusi

Kusi, choćby już do przeklinania cancelacyjnej decyzji Fox'a. Zresztą... powtórzę się: to naprawdę intrygująca rzecz.
Mav
Użytkownik
#77 - Wysłana: 17 Kwi 2014 23:56:22
O dziwo trzecia część całkiem fajna. Nawiązuje klimatem do "Pitch Black", a nie do "Kronik". Zresztą właśnie wątki z dwójki, są najsłabszym elementem trzeciej części.Tylko dlaczego mam wrażenie, że pierwsza część sprzed 14 lat miała lepsze jakościowo efekty niż ta z 2013? Tak być nie powinno, ale niestety taka przypadłość nowych filmów, są sztuczne, przeładowanie CGI. W pierwszej części też były cyfrowe potwory, ale jakoś lepiej wkomponowane, ze smakiem, skromniej, a reszta filmu bardziej naturalna.

Generalnie cała trylogia umiejętnie wykorzystuje obce środowiska planet, do tworzenie fabularnych fundamentów. A to trzeba cenić, bo mało takich przypadków mamy w filmowym SF.
Q__
Moderator
#78 - Wysłana: 26 Kwi 2014 10:34:06
Mav

Mav:
Generalnie cała trylogia umiejętnie wykorzystuje obce środowiska planet, do tworzenie fabularnych fundamentów. A to trzeba cenić, bo mało takich przypadków mamy w filmowym SF.

Nic jednak w rzeczonym zakresie nie może równać się z TYM:
http://www.youtube.com/watch?v=QvoS_XEbgWA
(Nawet gdy nie ma tam efektownej ucieczki przed gwiezdnym żarem...)
Mav
Użytkownik
#79 - Wysłana: 26 Kwi 2014 19:19:13 - Edytowany przez: Mav
Q__:
Nic jednak w rzeczonym zakresie nie może równać się z TYM:

Wiesz, "Odyseja" to swoisty ewenement. Film SF z lat 60, a do dziś trzyma poziom. W zasadzie wystarczy spojrzeć na te zdjęcia:

a

b

d

Przecież to mogłyby być spokojnie zdjęcia z nowego filmu Wrażenie robią na przykład płaskie ekrany, bo w innych filmach z tamtego okresu i z późniejszego komputery mają wypukłe kineskopowe ekrany. Niby są ukryte i udają płaskie, ale jednak rzucają się te kineskopowe okrągłości. Przykładowa fotka z "Aliena", który powstał ponad 10 lat po "Odysei":

c
Mav
Użytkownik
#80 - Wysłana: 30 Kwi 2014 16:35:20
Właśnie zacząłem grać w "The Chronicles of Riddick: Assault on Dark Athena" z 2009 roku. Jest tam nawiązanie do nBSG. Kapitanem złowrogiego okrętu jest postać, której głos podkłada Michelle Forbes, czyli Admirał Cain z Pegasus. Cała postać jest na niej wzorowana, bo nie tylko ma jej głos, ale podobny wygląd i charakterek. I nawet na początku mówi coś o swoim XO

Pierwsza gra o Riddicku - "Escape From Butcher Bay" z 2004 r. (w drugiej części z 2009 r., tej opisywanej wyżej, znajduję się reedycja "Butcher Bay" z odświeżoną grafiką), naprawdę bardzo dobra. Zresztą średnia ocen na Game Rankings 90.95% mówi sama za siebie. Z dwójką już trochę gorzej, bo 80%, ale poziom trzyma. Początek nawet ciekawszy wg mnie.
MarcinK
Użytkownik
#81 - Wysłana: 30 Kwi 2014 16:57:37 - Edytowany przez: MarcinK
Mav
Dość dobre są jeszcze Kroniki Ridicka Mroczna Furia, dzieją się między Kronikami a Pith Black i są jeszcze utrzymane w konwekcji horroru.
Mav
Użytkownik
#82 - Wysłana: 30 Kwi 2014 19:30:36
Mav:
Dość dobre są jeszcze Kroniki Ridicka Mroczna Furia

Przymierzam się, ale tak średnio mi animacje pasują. Jednak jako fan Riddicka, , jestem zobowiązany po to sięgnąć Nie uznaje jedynie części drugiej, bo Riddick to klimaty w tylu Pitch Black, a nie space operowe dziwadło z "Kronik". Choć środkowa sekwencja na planecie, co uciekali przed słońcem, jest ok.
Q__
Moderator
#83 - Wysłana: 1 Maj 2014 10:22:08 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
Wiesz, "Odyseja" to swoisty ewenement. Film SF z lat 60, a do dziś trzyma poziom. W zasadzie wystarczy spojrzeć na te zdjęcia

Owszem, o geniuszu "Odysei..." i jej twórców można długo, ale wiesz, co tam jest czynnikiem nie mniej istotnym niż ścisła wyobraźnia Clarke'a i geniusz artystyczny Kubricka? Samo potraktowanie serio tematu - żadnego puszczania oka, żadnego tworzenia naprędce supertechnologii (expl. nasz Transporter czy wszechobecna w filmach sztuczna grawitacja) by zaoszczędzić, żadnego popkulturowego brania w nawias, żadnego łamania praw fizyki "bo to tylko film", żadnego chodzenia na skróty, po prostu.
Drugim kosmicznym filmem, który było na to stać - nie tylko finansowo - był "Apollo 13", znacznie mniej artystyczny, ale powaga + spory autentyzm (zaliczyli ze 2 wpadki, jedna taka, że zdjęli bohaterom hełmy i ciut poszerzyli kabinę, by lepiej było widać) w połączeniu z prawdziwą historią starczyły.

A za co chwalimy TMP i początki nBSG? Za to samo. (Acz w mniejszej skali, bardziej na tle reszty niż per se.)

Mav:
Jest tam nawiązanie do nBSG. Kapitanem złowrogiego okrętu jest postać, której głos podkłada Michelle Forbes, czyli Admirał Cain z Pegasus. Cała postać jest na niej wzorowana, bo nie tylko ma jej głos, ale podobny wygląd i charakterek. I nawet na początku mówi coś o swoim XO

Zawsze doceniam takie smaczki...
Mav
Użytkownik
#84 - Wysłana: 1 Maj 2014 13:12:17
Q__:
Samo potraktowanie serio tematu - żadnego puszczania oka, żadnego tworzenia naprędce supertechnologii (expl. nasz Transporter czy wszechobecna w filmach sztuczna grawitacja) by zaoszczędzić, żadnego popkulturowego brania w nawias, żadnego łamania praw fizyki "bo to tylko film", żadnego chodzenia na skróty, po prostu.

I właśnie serial z takim podejściem mi się marzy Takie rasowe, kosmiczne Hard SF. Niedoczekanie, niestety.


Q__:
A za co chwalimy TMP i początki nBSG? Za to samo. (Acz w mniejszej skali, bardziej na tle reszty niż per se.)

No i dlatego przeżyłem taki szok, jak nBSG się zamieniło w to dziwadło po 2 sezonie. Nie można tak zmieniać charakteru serialu. To tak jakby sitcom "Przyjaciele" od 5 sezony zamienił się w thriller

MarcinK:
Dość dobre są jeszcze Kroniki Ridicka Mroczna Furia

Obejrzałem. Pomysł ciekawy z tą lodową kolekcją, przerażające Natomiast animacja bardzo słaba. Chyba, że to ja się nie znam. W każdym razie nie podobał mi się sposób poruszania postaci i ich rysowanie.
Q__
Moderator
#85 - Wysłana: 1 Maj 2014 15:11:24 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
I właśnie serial z takim podejściem mi się marzy Takie rasowe, kosmiczne Hard SF.

Spróbuj Space: 1999 (oczywiście pierwszego sezonu). Konwencja trochę niestrawna, bo próba wypośrodkowania pomiędzy "Odyseją...", a TOS zawsze da zgrzyty, ale... zgodzę się z Muirem, że to najlepszy serial SF jaki powstał.

(Szkoda, że w drugim zrobił się z tego bardziej infantylny klon TOS.)

Na zachętę:
http://www.youtube.com/watch?v=ki-sk0mI3mU
http://www.youtube.com/watch?v=6v8BDN8lplc

Mav:
Niedoczekanie, niestety.

Jak CGI jeszcze potanieją w końcu ktoś się wkurzy i w garażu nakręci, jak jaki "Moon".
Mav
Użytkownik
#86 - Wysłana: 1 Maj 2014 23:02:02
Q__:
Spróbuj Space: 1999 (oczywiście pierwszego sezonu).

Jakoś nie kręci mnie podróżowanie na uciekającym księżycu Przymierzałem się do tego serialu już za dzieciaka, bo leciał w TV tak jak Treki, ale nie wciągnął mnie. I nie wiem czy już nie jest za stary, żeby teraz na mnie zadziałał.
Q__
Moderator
#87 - Wysłana: 5 Maj 2014 12:48:30 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
Jakoś nie kręci mnie podróżowanie na uciekającym księżycu

Powiem na pociechę, że ta centralna arcybzdura* jest w sumie jedynym idiotyzmem takiego kalibru w pierwszym sezonie. (Rekord, którym Trek nie może się pochwalić.)

* którą zresztą fani - podpierając się całkiem udatnie paroma odcinkami, które to sugerują - tłumaczą działaniem jakiejś tajemniczej (opatrznościowej?) siły, która postanowiła zabrać z dala od domu i przetestować najlepszych-z-najlepszych spośród dzieci Ziemi (i niezbyt udolnie rzecz zamaskowała jako rzekomy wypadek)

Skądinąd serię tą należy oglądać w dość specyficzny sposób, bo jest to połączenie twardego realizmu technologicznego z oniryzmem i swego rodzaju nieuchwytnym kosmicznym mistycyzmem (spokojnie, bez kretyńskich dosłowności późnego nBSG czy finalnego sezonu DS9), przypominające b. silnie pewną, dziś zapomnianą epokę rodzimej SF, w której błyszczały osadzone w podobnej poetyce utwory Żwikiewicza, "Arsenał" Oramusa, niektóre z wczesnych opowiadań Zimniaka...

Mav:
Przymierzałem się do tego serialu już za dzieciaka, bo leciał w TV tak jak Treki, ale nie wciągnął mnie. I nie wiem czy już nie jest za stary, żeby teraz na mnie zadziałał.

Spokojnie, to jest właśnie serial dla dorosłego widza. Statystycznemu młodemu wyda się nudny, ciężkostrawny, przeładowany wątkami drugoplanowymi (to jedyny serial gdzie kadra dowódcza raczej nie pcha się na pierwszy zwiad i gdzie mostkowa potrafi zemdleć na wiadomość o śmierci pokazanego widzom pierwszy raz redshirta), w efekcie niezrozumiały.
Dopiero widz doświadczony potrafi zauważyć głębię i porządek w tym, co wcześniej zdawało mu się mętniactwem.

(Acz - podobnie jak Trek - jest to serial nierówny. I parę razy widzimy humanoidy, co prawie zawsze jest zwiastunem klapy danego epizodu.)
MarcinK
Użytkownik
#88 - Wysłana: 6 Kwi 2019 20:20:41
Wiedzieliście że Riddick wystepuje w Fallout Tactics?
Dragon
Użytkownik
#89 - Wysłana: 6 Kwi 2019 20:30:38
MarcinK
Tak, to była dobra gra, niedoceniona. Narobiłeś mi ochoty by znowu w nią zagrać.
mozg_kl2
Użytkownik
#90 - Wysłana: 6 Kwi 2019 23:11:39
Dragon

polecam granie w multi w FT, jeszcze jak zbierze się ekipe zeby grać PR to już w ogole.
 Strona:  ««  1  2  3 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Trylogia "Riddicka"

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!