USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Szalone światy P.K. Dicka
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
Autor Wiadomość
Bashir
Moderator
#61 - Wysłana: 8 Mar 2012 21:15:43
Odpowiedz 
Q__:
Drugim, najprostszym: twierdzenie, że oni tam wszyscy zginęli na Księżycu


Spoilery

Nie mogli zginąć WSZYSCY na księżycu, bo stan półżycia wymagał żeby ktoś ich jednak zawiózł do Moratorium Umiłowanych Braci To by też nie tłumaczyło dziwnego zachowania Pat - kiedy zaczęli ją podejrzewać, że to ona spowodowała regres, to zaczęła się zachowywać jakby faktycznie to była ona. Ergo sądzę, że można z całą śmiałością stwierdzić, że Pat po wybuchu bomby to był wytwór któregoś z tych umysłów: Joe albo Runcintera, albo obydwóch.

Q__:
Jednym z nich jest lemowa konkluzja, że w świecie, w którym istnieje taka czy inna forma zaawansowanej VR (zwanej też staroświecko fantomatyką) nie da się już nigdy w 100% odróżnić prawdy od uludy.

No okey, konkluzja jest spoko, tylko nie tłumaczy co się wydarzyło

Q__:
Trzecim: mistyczne przeświadczenie, że nasz świat też jest tylko forma złudzenia kształtowaną przez umysł.

Niby można by to zaakceptować, ale mnie to nie przekonuje. W powieści wydaje mi się widać wyraźny podział: na to co rzeczywiste (do wybuchu bomby) i po wybuchu, kiedy nie wiadomo co jest rzeczywiste (i w sumie już nic nie jest).


poligon:
bohaterowie byli wymysłem jak to okresliłeś "sztucznej inteligencji", bytami okreslajacymi ją, wymyslonymi by np nie oszalała

Nie potrafię znaleźć argumentów z fabuły, które by to potwierdzały...
Q__
Moderator
#62 - Wysłana: 8 Mar 2012 21:34:00 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Bashir

Bashir:
Ergo sądzę, że można z całą śmiałością stwierdzić, że Pat po wybuchu bomby to był wytwór któregoś z tych umysłów: Joe albo Runcintera, albo obydwóch.

SPOILER

Ergo: sądzisz, że to ona przeżyła?

SPOILER

Bashir:
No okey, konkluzja jest spoko, tylko nie tłumaczy co się wydarzyło

No zgoda... Pytanie jednak czy dla powieści tego typu ważniejsze jest: "jak się konkretnie rozwiązała fabuła", czy też warstwa filozoficzna?

(Nawiasem mówiac: Dick jest jednym z Mistrzów SF, ale mistrzem w konstruowaniu koherentnych fabuł nigdy nie był. Najbardziej widac to chyba w "A teraz zaczekaj na zeszły rok..." i w "Trzech stygmatach Palmera Eldritha". Znaczy: fabuły Dicka nie zawsze muszą mieć sens jako takie. Ważniejsze są sensy ponadfabularne przekazywane za ich pośrednictwem.)

Bashir:
Nie potrafię znaleźć argumentów z fabuły, które by to potwierdzały...

Ani ja.

Jednak status wizji bohaterów to faktycznie ciekawa sprawa. Zasadniczo istnieją trzy opcje. Pierwsza, technologiczna odpowiadała by sytuacji z "Podróży" ("Frozen Journey") tegoż samego autora (utworze stawiającym zresztą ten sam problem co "Ubik" w znacznie bardziej koherentnej fabularnie i mniej obudowanej wątkami pobocznymi formie):

"Człowiek numer dziewięć, właściwie nieprzytomny, ale niestety ciągle zdolny do myślenia, pomyślał: „Ktoś do mnie mówi”. Powiedział: - Gdzie jestem? Nic nie widzę.
- Jesteś w niepełnosprawnej aparaturze krionicznej.
- A wiec nie powinienem cie słyszeć - stwierdził.
- Powiedziałem: niepełnosprawnej. W tym właśnie rzecz, że możesz mnie słyszeć. Wiesz, jak sie nazywasz?
- Victor Kemmings. Wyciągnij mnie z tego.
- Lecimy.
- No to mnie uśpij.
- Chwileczkę. - Statek sprawdził aparaturę krioniczną, zbadał, przeprowadził pomiary i wreszcie oznajmił: - Spróbuje. - Mijał czas. Victor Kemmings nic nie widział, nie czuł swego ciała, ale wciąż zdawał sobie sprawę, że jest przytomny.
- Obniż mi temperaturę - powiedział. Nie słyszał w łasnego głosu, może tylko zdawało mu sie, że mówi. W jego kierunku płynęły, a potem nagle popędziły, kolory. Podobały mu sie, przypominały dziecięce pudełko z farbami, na wpół ożywioną, sztuczną formę egzystencji. Miał takie w szkole, 200 lat temu.
- Nie mogę cie uśpić - w głowie Kemmingsa rozległ sie głos statku.
- Uszkodzenie jest zbyt skomplikowane. Nie mogę go skorygować ani naprawić. Przez dziesięć lat podróży będziesz w stanie świadomości.
Na wpół ożywione kolory znowu popędziły w jego stronę, ale tym razem jego przerażenie sprawiło, że wydawały sie groźne, posępne. - O mój Boże - powiedział. - Dziesięć lat. - Kolory ściemniały.
Statek wyjaśniał sparaliżowanemu, otoczonemu przygnębiającym migotaniem światła Victorowi Kemmingsowi, jaką strategie postępowania przyjął. To nie była jego własna decyzja, statek po prostu został zaprogramowany tak, by w wypadku zaistnienia podobnej niesprawności, wypracował swój sposób działania.
- Przede wszystkim musze - oznajmił statek - dostarczać bodźce twoim zmysłom. Podstawowym, grożącym ci niebezpieczeństwem jest pozbawienie zmysłów dopływu bodźców. Gdybyś zachował świadomość przez dziesięć lat nie otrzymując jedno-cześnie żadnych wrażeń zmysłowych, nastąpiłby całkowity rozkład psychiki. W momencie, gdy osiągnęlibyśmy system LR4, byłbyś na poziomie rośliny.
- No dobrze, ale czym masz zamiar mnie karmić? - Kemmingsa ogarnęła panika. - Co masz zarejestrowane w pamięci? Wszystkie mydlane videoopery z ubiegłego stulecia? Obudź mnie, to sobie pochodzę.
- Nie ma we mnie powietrza - odparł statek. Nie ma nic do jedzenia. Nie ma nikogo, z kim mógłbyś rozmawiać; wszyscy są zahibernowani.
- Mogę rozmawiać z tobą. Możemy grać w szachy - odpowiedział Kemmings.
- Ale nie przez dziesięć lat. Posłuchaj: powiedziałem ci, że nie mam dla ciebie powietrza, nie mam żywności. Musisz pozostać w takim stanie, w jakim sie znajdujesz... nie jest to dobre, ale zostaliśmy do tego zmuszeni. Będę ci dostarczał twoje własne wspomnienia, akcentując szczególnie te przyjemne. Masz dwieście sześć lat wspomnień i większość z nich została zepchnięta głęboko do podświadomości. To wspaniałe źródło bodźców zmysłowych. Bądź dobrej myśli. Sytuacja, w której sie znalazłeś, nie jest wyjątkowa. Nigdy sie to nie zdarzyło na moim terenie, ale zaprogramowano mi odpowiednią metodykę postępowania. Odpręż sie i zaufaj mi. Postaram sie, byś miał swój świat."


A zatem "światy" bohaterów powstawały by na styku ich mozgów i fantomatycznego sprzętu Moratorium. Wariant drugi byłby taki, że wizje te tworzą samorzutnie mózgi pół-żywych, a interferencje sprzętowe (czyli jakaś trudna do sensownego zdefiniowana awaria) powodują jakimś cudem łączenie/nakładanie się tych wizji. Wersja trzecia, spirytystyczna, byłaby taka, że pół-żywi bohaterowie egzystują w zaświatach (w jakimś odpowiedniku katolickiego Czyśćca czy tybetańskiego Bardo), byłyby to zresztą zaświaty w stylu Swedenborga (duch zmarłego sam sobie tworzy "Tamten Świat", nie wiedząc nawet, że umarł), sprzęt Moratorium natomiast, trzymając ich jedną nogą na tym świecie jeszcze nie pozwala im - do czasu zresztą - się zbyt głęboko w te zaświaty zagłębić.
poligon
Użytkownik
#63 - Wysłana: 9 Mar 2012 09:00:40 - Edytowany przez: poligon
Odpowiedz 
Bashir:
poligon: bohaterowie byli wymysłem jak to okresliłeś "sztucznej inteligencji", bytami okreslajacymi ją, wymyslonymi by np nie oszalała
Nie potrafię znaleźć argumentów z fabuły, które by to potwierdzały...

Starałem się wczoraj znaleźć odpowiedni tekst z Nowej Fantastyki. Była to uwaga Lecha Jęmczyka, czyli tłumacza Dicka na jezyk polski, jemu wiec mozna ufać. Niestety brak tego tekstu w sieci. Pamietam że analiza była robiona razem z innym dziełem "Trzy stygmaty Palmera Eldricha" obie książki są bardzo podobne.

Kluczem jest tu postac chlopca i czym jest Ubik.

"Ja jestem Ubik. Zanim świat był, jam jest. Stworzyłem słońca. Stworzyłem światy. Stworzyłem istoty żywe i miejsca przez nie zamieszkiwane; umieszczam je to tu, to tam. Idą, gdzie im każę, robią, co im polecę. Jestem słowem i nigdy nie bywa wypowiedziane moje imię - imię, którego nikt nie zna. Nazywają mnie Ubik, ale to nie jest moje imię. Ja jestem. Ja będę zawsze"

Teraz jest przesłanka by tak twierdzic.
Q__
Moderator
#64 - Wysłana: 9 Mar 2012 09:53:11 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
poligon

poligon:
czym jest Ubik

Ubik przypomina po tej biblijnej autoprezentacji raczej Zebrę (czyli Boga) z chyba najbardziej osobistej powieści Dicka - "Valis". Swoją drogą ciekawe jest czytanie wszystkich powieści PKD przez pryzmat tego co ujawniają "Valis" właśnie i jego (swoisty) ciąg dalszy - "Boża inwazja"...

Przy takim czytaniu Ubik byłby po prostu w/w Zebrą.
poligon
Użytkownik
#65 - Wysłana: 9 Mar 2012 10:08:51 - Edytowany przez: poligon
Odpowiedz 
Q__:
Ubik przypomina po tej biblijnej autoprezentacji raczej Zebrę (czyli Boga) z chyba najbardziej osobistej powieści Dicka - "Valis". Swoją drogą ciekawe jest czytanie wszystkich powieści PKD przez pryzmat tego co ujawniają "Valis" właśnie i jego (swoisty) ciąg dalszy - "Boża inwazja"...

Przy takim czytaniu Ubik byłby po prostu w/w Zebrą.

Dokładnie. W tym przypadku pojawiał się pod postacią sprayu czy maści. Dlatego wszystkie przezycia bohaterów to zludzenie, rozważają swoja realnosć i czytelnik daje się wciągnąć razem z bohaterami w ta gre, czy umarli na księżycu, czy są tylko półumarli, a tak naprawde wszystko to jest złudzeniem ich rozważania są śmieszne bo nie istnieją jako wolne byty. Są wytworem "nieokreślonego", który bawi się nimi? Testuje?

Chwila oświecenia jest jedna, tak jak prawda: "Jam jest Ubik...". Nie wszyscy zdali sobie z tego sprawe z bohaterów i nie każdy jest w stanie udźwignać cieżar tej prawdy. Nie pamietam dokładnie jak zachowali się bohaterzy, ale chyba nie sprostali temu zadaniu, dlatego rozwiązanie całej sprawy Dick pozostawił czytelnikowi. pewnie cieszy się zza grobu jak czytelnicy miotają się jak jego postacie.
Q__
Moderator
#66 - Wysłana: 9 Mar 2012 10:16:23
Odpowiedz 
poligon

poligon:
Są wytworem "nieokreślonego", który bawi się nimi? Testuje?

Trudno do końca racjonalnie interpretować nawet jego zamiary. Pamiętajmy, że Bóg Dicka cierpi - vide "Boża inwazja" - na swoistą schizofrenię, stracił swoja Sofię (czyli mądrość, bo to tzw. imię znaczące).
poligon
Użytkownik
#67 - Wysłana: 9 Mar 2012 10:50:42
Odpowiedz 
Q__:
Trudno do końca racjonalnie interpretować nawet jego zamiary. Pamiętajmy, że Bóg Dicka cierpi - vide "Boża inwazja" - na swoistą schizofrenię, stracił swoja Sofię (czyli mądrość, bo to tzw. imię znaczące).

Bóg dziecko w Valis w Ubiku raczej Bóg szaleniec. Można powiedzieć że starcił swój żenski pierwiastek. Troche to dziwne zwarzywszy jak Dick przedstawia w swoich utworach kobiety. W wiekszosci sa to okropne charaktery, może dlatego ze 3 razy byl żonaty .

Motyw oświecenia jest dość istotny w dziełach Dicka. Polecam "Człowieka z wysokiego zamku" i wizje pana Tagomi. Podobnie jak w Ubiku postacie podejmują próbe zrozumienia rzeczywistości i tu akurat przegrywają, tylko jedna z nich jest w stanie uwierzyć w prawde, ale nie robi tego.
Q__
Moderator
#68 - Wysłana: 9 Mar 2012 11:16:24
Odpowiedz 
poligon

poligon:
Polecam "Człowieka z wysokiego zamku" i wizje pana Tagomi.

Przy okazji warto zauważyć, że w "Człowieku..." Dick posługuje się I-Cing i mistycyzmem Wschodu, podczas gdy w "Valisie" i "... inwazji", mistyka Zachodu jest w użyciu (chrześcijański gnostycyzm, Kabała), efekt jest zawsze taki sam jednak - przedzieranie się przez rzeczywistość warstwa po warstwie.

(A z drugiej strony i "Człowiek..." i - wspominany - "Ubik", i "Klany księżyca Alfy" np. należą akurat do tych opowiadań, które da się czytać osobno, bez znajomości filozofii Dicka. Z "Trzema stygmatami..." może być już kłopot. Traktowane samodzielnie się "rozłażą".)

Toudi

Wracając jeszcze do Mercera i skrzynek empatycznych. Wątek ten powraca - jako centralny temat zresztą - w opowiadaniu zatytułowanym (nomen-omen) "Mała czarna skrzynka" (u nas dostępnym w zbiorku "Ostatni pan i władca") .
Toudi
Użytkownik
#69 - Wysłana: 20 Mar 2012 20:29:10
Odpowiedz 
I przeczytałem Ubika. Dick ładnie pokręcił te światy.

Przeraża jego wizja przyszłości, wszystko płatne (drzwi chyba najbardziej to obrazują), ale najgorsze, że powoli zbliżamy się do tego - płacenie za każde czytanie, czy każde obejrzenie filmu. Wypożyczanie a nie sprzedaż towaru (zgodnie z licencją), mimo iż nie zwrócą nam po wykorzystaniu "wypożyczenia".

A co do tego gdzie oni się znaleźli. Dick tak to opisał, że w sumie każda wersja jest możliwa. Nawet o powstaniu tak potężnego Joego, że zaczął wpływać na realny świat.
Bashir
Moderator
#70 - Wysłana: 20 Mar 2012 20:50:33
Odpowiedz 
Q__

Twoja i (zbanowanego) poligona interpretacja poszła tak daleko, że brakuje mi wiedzy (czyli, że nie czytałem innych dickowych książek) żeby się do tego jakoś odnieść.

Q__:
Ergo: sądzisz, że to ona przeżyła?

Nie wiadomo. Na dwoje babka wróżyła. Tam był taki motyw, że Runcinter twierdził że z całej tej grupy jeden z nich miał tak poważne obrażenia, że nie udało się go wprowadzić do stanu półżycia a mimo ta oni go widzieli i rozmawiali z nim. Koleś nie był prawdziwy. Później się okazuje (według mnie przynajmniej) że Pat też nie jest prawdziwa - wyklucza to jej zachowanie.

Trudno stwierdzić kto przeżył, skoro akcja dalej dzieje się w VR ale ktoś musiał ich umieścić w moratorium.

Q__:
No zgoda... Pytanie jednak czy dla powieści tego typu ważniejsze jest: "jak się konkretnie rozwiązała fabuła", czy też warstwa filozoficzna?

Może ktoś mi wytknie płytkość : ale ja traktuję tego typu powieść jako rodzaj szachów z Autorem. Pisarz wymyśla łamigłówkę - zostawia w treści jakieś tam wskazówki, które pozwalają ją rozwiązać. Gdy się okazuje, że rozwiązania nie ma, jestem zawiedziony bo wychodzi na to, że zabawa była bezsensu.

Toudi:
Przeraża jego wizja przyszłości, wszystko płatne (drzwi chyba najbardziej to obrazują), ale najgorsze, że powoli zbliżamy się do tego - płacenie za każde czytanie, czy każde obejrzenie filmu.

True story.

Toudi:
Nawet o powstaniu tak potężnego Joego, że zaczął wpływać na realny świat.

Ta wersja wydaje mi się najmniej prawdopodobna.

A nie macie wrażenia, że wydarzenia od wybuchu bomby przypomina sen Runcintera: to co wiemy o nim że przeżywał i co mogło mieć wpływ na niego jest dalej przedstawione jakby w krzywym zwierciadle: np. podejrzenia co do Pat, moratorium, żona itd.
Toudi
Użytkownik
#71 - Wysłana: 20 Mar 2012 21:21:17
Odpowiedz 
Bashir:
A nie macie wrażenia, że wydarzenia od wybuchu bomby przypomina sen Runcintera: to co wiemy o nim że przeżywał i co mogło mieć wpływ na niego jest dalej przedstawione jakby w krzywym zwierciadle: np. podejrzenia co do Pat, moratorium, żona itd.

Runcinter czy Joego? W sumie cały czas wszystko widzimy oczami Joego. Nawet w momencie wybuchu.

Z drugiej strony, sama Pat stwarza problem już na starcie. niby Joe przedstawil ja Runcinterowi, ale po lunie, ona twierdzi, że to GG. I tej jej możliwości zmiany historii. Zresztą gdy pierwszy raz weszli do Runcintera, to Pat była bez nazwiska, potem była żoną Joego i nagle nazwisko się znalazło. Równie dobrze oni mogli nigdy nie być na Lunie.
Q__
Moderator
#72 - Wysłana: 22 Mar 2012 11:35:21
Odpowiedz 
Bashir

Bashir:
Twoja i (zbanowanego) poligona interpretacja poszła tak daleko, że brakuje mi wiedzy (czyli, że nie czytałem innych dickowych książek) żeby się do tego jakoś odnieść.

Wymienialiśmy - ze zbanowanym poligonem - konkretne tytuły. Sięgnij.

Bashir:
Może ktoś mi wytknie płytkość : ale ja traktuję tego typu powieść jako rodzaj szachów z Autorem. Pisarz wymyśla łamigłówkę - zostawia w treści jakieś tam wskazówki, które pozwalają ją rozwiązać. Gdy się okazuje, że rozwiązania nie ma, jestem zawiedziony bo wychodzi na to, że zabawa była bezsensu.

No to jest podejście dobre dla powieści kryminalnych czy sensacyjnych. Dick to Dick, u niego rzeczywistość się rozmywa. Czytelnik może to zaakceptować, lub nie.
(Lem np. długo się żżymał o to na Dicka aż w końcu... uznał go za najwybitniejszego amerykańskiego pisarza SF.)
Toudi
Użytkownik
#73 - Wysłana: 29 Mar 2012 22:44:26 - Edytowany przez: Toudi
Odpowiedz 
Skończyłem kolejny szalony świat Dicka, tym razem Człowieka z Wysokiego Zamku i.

Podobały mi się alternatywne linie czasowe, obie. I ta w której dzieje się książka i ta, którą opisuje Utyje szarańcza. Jednak mam pewne ale do postaci, które pojawiają się w książce, wiele z nich wydaje się być niepotrzebnie wkręconych, jak ten Childan czy Frank Frink, wydaje się że książka spokojnie mogla by się bez nich obyć.

Pomysł pól uprawnych na Morzu Śródziemnym wielce ciekawy, ciekawe tylko po co, skoro Rzesza tak przerzedziła ludność 3 kontynentów, a Imperium Wschodzącego Słońca (czy tam Kwitnącej Wiśni) na pewno nie było gorsze w reszcie świata...

edit: Byłbym zapomniał, sukces Rzeszy w podboju Marsa i Venus w sumie pokrywa się z tym co mamy teraz, wiele szumu, niewiele efektu... ino oni stanęli na tych planetach ludzką nogą, my jeszcze nie.
Q__
Moderator
#74 - Wysłana: 29 Mar 2012 23:21:17
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
Jednak mam pewne ale do postaci, które pojawiają się w książce, wiele z nich wydaje się być niepotrzebnie wkręconych, jak ten Childan czy Frank Frink, wydaje się że książka spokojnie mogla by się bez nich obyć.

Nie wiem czy to nie kwestia tego, iż "Człowiek..." należy - obok "Diuny" np. - do pierwszych przedstawicieli nurtu, który bodaj Dukaj ochrzcil, na własny użytek, fantastyką totalną, a więc przezentującą całościową wizję fantastycznego świata i drogi dojścia doń.
W/w boheterowie - i ich losy - byli chyba, po prostu, potrzebni po to, by PKD, mógł zaserwować czytelnikowi więcej szczegółow swego świata alternatywnego...

Toudi:
Byłbym zapomniał, sukces Rzeszy w podboju Marsa i Venus w sumie pokrywa się z tym co mamy teraz, wiele szumu, niewiele efektu... ino oni stanęli na tych planetach ludzką nogą, my jeszcze nie.

Swoją drogą: do podobnego etapu doszli w "Brunatnej Rapsodii" Basila, gdzie Reich też wygrał wojnę. Byłoby tak, że brutalność przekłada się na śmiałość zamierzeń?
baluch
Użytkownik
#75 - Wysłana: 31 Mar 2012 16:57:59 - Edytowany przez: baluch
Odpowiedz 
Q__:
Dukaj ochrzcil, na własny użytek, fantastyką totalną,

Dukaj jest ciezki jak ciemne piwo, czytanie jego przypomina masochizm. Jak ktos lubi samobiczowanie to coś dla niego. Lubie gre z aktorem, ale nie lubie zgłebiac jego paranoi a do tego zaprasza Dukaj.

Toudi:
Podobały mi się alternatywne linie czasowe, obie. I ta w której dzieje się książka i ta, którą opisuje Utyje szarańcza. Jednak mam pewne ale do postaci, które pojawiają się w książce, wiele z nich wydaje się być niepotrzebnie wkręconych, jak ten Childan czy Frank Frink, wydaje się że książka spokojnie mogla by się bez nich obyć.

Te postacie podkreslaja nierealnosć świata, dobrze ze na nie zwróciłeś uwage.

Toudi:
Pomysł pól uprawnych na Morzu Śródziemnym wielce ciekawy, ciekawe tylko po co, skoro Rzesza tak przerzedziła ludność 3 kontynentów, a Imperium Wschodzącego Słońca (czy tam Kwitnącej Wiśni) na pewno nie było gorsze w reszcie świata...

To tylko tło dla głębszych przemyslen! Specjalnie Dick umiescił tak atrakcyjne rzeczy jak alternatywna historia by odwrócić uwage od wizji Pana "Tagomi". ON jako jedyny przebił sie przez "zasłone ciemnosci" spojrzał przez "ciemne zwierciadło" i podał to na tacy. Kwestią " Człowieka z Wyskoiego Zamku" jest to co jestes w stanie uwierzyc. Zaakceptujesz wizje i uznasz ja za realna jak ten japoniec (orry za okreslenie, ale sam nie lepiej wyrazał sie o słowianach mieszkajacych za Uralem).

Q__:
Swoją drogą: do podobnego etapu doszli w "Brunatnej Rapsodii" Basila, gdzie Reich też wygrał wojnę. Byłoby tak, że brutalność przekłada się na śmiałość zamierzeń?

Brasil to tylko prymitywna wizja przyszłości! Pozbawiona głębi przemyslen, ale lubie ja ze wzgledu leksykalnego, pierwsza ksiazka przeczytana po "anzielsku".

Toudi


No i zwróć uwage kto zrobił wisiorek ( bizuterie) dzieki której nasz Pan z Japoni miał wixje, wiec nie traktuj tej postaci jednostkowo!!
Q__
Moderator
#76 - Wysłana: 2 Maj 2012 22:06:34
Odpowiedz 
Jeszcze o "Podróży" Dicka:
http://bakingphilosophy.blogspot.com/2012/03/i-hop e-i-shall-arrive-soon-paranoid.html
(Wygląda, że funkcjonowała pod różnymi tytułami.)
Toudi
Użytkownik
#77 - Wysłana: 28 Maj 2012 19:11:58
Odpowiedz 
Dlaczego Dick uznał, że Lem nie istnieje. Tłumaczy Jarosław Grzędowicz
Q__
Moderator
#78 - Wysłana: 28 Maj 2012 19:33:32
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
Dlaczego Dick uznał, że Lem nie istnieje.

Znana sprawa.
Toudi
Użytkownik
#79 - Wysłana: 28 Maj 2012 19:37:16
Odpowiedz 
Q__:
Znana sprawa.

Nie śmiem twierdzić inaczej, ale takich szczegółów nie znałem. Ograniczony nakład, wypłaty z zaiksu złotówkach i jakiś bonach PKO, konieczność osobistego stawiennictwa i próba traktowania Lema jak agenta... przez co uznał iż jest on Siatką KGB...
Q__
Moderator
#80 - Wysłana: 28 Maj 2012 19:50:34
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
Ograniczony nakład, wypłaty z zaiksu złotówkach i jakiś bonach PKO

Ano, jak zwykle chodzi o pieniądze. Z tym, że o ile sprawa znana, o tyle Grzędowicz naświetla jej szczegóły, których - przyznam bez bicia - też nie znałem.
Eviva
Użytkownik
#81 - Wysłana: 28 Maj 2012 19:52:23 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Toudi

Sam Lem o tym wspomina w przedmowie Ijona Tichego do "Dzienników gwiazdowych", w ma się trozumieć żartobliwej formie:

W ostatnim czasie pojawiły się głosy, podające w wątpliwość autorstwo pism Tichego. Prasa podawała, jakoby Tichy posługiwał się czyjąś pomocą, a nawet jakoby nie istniał, dzieło zaś jego miało stworzyć urządzenie olkreślane jako tak zwany "Lem". W myśl pewnych skrajnych wersji "Lem" ma być nawet człowiekiem.

Tak na marginesie: Ijon ma na nazwisko Tichy, co jest pokrewne nazwisku... Nimoy
Toudi
Użytkownik
#82 - Wysłana: 28 Maj 2012 20:03:11
Odpowiedz 
Q__, czyli sprawa znana, ale jednak dobrze uznałem, że link warty uwagi. :P

Eviva:
Tak na marginesie: Ijon ma na nazwisko Tichy, co jest pokrewne nazwisku... Nimoy

Ke? Myślałem, że Tichy to pokrewne do Cichy, choć kilka razy zdarzyło mi się przeczytać Tichy jako Tiszy czy coś takiego (skrzywienie przez angielskie SF...)
Q__
Moderator
#83 - Wysłana: 28 Maj 2012 20:09:08 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
Tak na marginesie: Ijon ma na nazwisko Tichy, co jest pokrewne nazwisku... Nimoy

Tu - w ramach moderatorskiej niesprawiedliwosci i stosowania podwójnych standardów - pozwolę sobie na najbezczelniejszy w świecie, a jednak konieczny (i trekowy offtop). Lem z całą pewnością o Nimoy'u słyszal, gdy pisal "Fantastykę i futurologię":

"We wspomnianym artykule I. Asimov opowiada, że gdy opublikował dwie powieści fantastyczno—kryminalne (jedną z nich, Pozytronowego detektywa, wydano u nas*, postać pomocnika jego detektywa, robota–androida Daniela Oliwav, wzbudziła takie zainteresowanie wśród kobiet, że otrzymał od nich mnóstwo listów; z korespondencji tej dowiedział się Asimov, jak powiada, iż „gdy człowiek mechaniczny przypomina dostatecznie mężczyznę, i to «lepszego», urok jego staje się (dla kobiet) nieodparty”.
Twierdzenie to popiera dalszym: ilekroć pisywał historie o androidach, napływająca poczta okazywała się po publikacji niezwykła przez to, że prawie w całości pochodziła od kobiet; tym to osobliwsze, iż wśród czytelników Science Ficdon mężczyźni przeważają nad kobietami mniej więcej w stosunku 3:1. I wreszcie z analogicznymi reakcjami spotykały się w USA telewizyjne widowiska, w których występował Mr. Spock, nie robot, co prawda, lecz „extraterrestial”, tj. przedstawiciel „Innych”, osobnik silny, doskonale zrównoważony, czysto intelektualny i wyzbyty emocji; otóż Mr. Spock także został powitany z entuzjazmem przez żeńską część publiczności telewizyjnej."


(Prawda, że piękny cytat?)

Jednak pierwsze groteski o Tichym są wcześniejsze niż TOS, pochodzą z pierwszej połowy lat '50. No, chyba, że Dicka miał rację, że żyjemy w czasach tuż po Chrystusie, a upływ czasu to podstęp Beliala. Wtedy róznie moze być...

Toudi

Toudi:
czyli sprawa znana, ale jednak dobrze uznałem, że link warty uwagi. :P

Ano .

Toudi:
Myślałem, że Tichy to pokrewne do Cichy

A Nimoy do Niemy.

Toudi:
choć kilka razy zdarzyło mi się przeczytać Tichy jako Tiszy czy coś takiego

Bohaterom drugoplanowym Lema też się to zdarzało.

BTW. Są domysły, że on niby Czech, ten Ijon (Pirx zresztą też, bo korony w kieszeni nosił)...
Eviva
Użytkownik
#84 - Wysłana: 28 Maj 2012 20:47:13
Odpowiedz 
Toudi:
Myślałem, że Tichy to pokrewne do Cichy,

Cichy, fakt - przeczytaj wyjaśnienie w "Dziennikach", skąd się wzięło to nazwisko. A Nimoy oznacza Niemy - dlatego mi się skojarzyło
Toudi
Użytkownik
#85 - Wysłana: 28 Maj 2012 21:16:42
Odpowiedz 
Eviva, pewno czytałem, ale nie utkwiło płytko w pamięci by wypłynąć na każde żądanie.
Eviva
Użytkownik
#86 - Wysłana: 29 Maj 2012 07:03:56
Odpowiedz 
Toudi

No to przypomnę w skrócie: przodek Ijona związany był jak najściślej z paradoksem bliźniakó. Mieli go wysłać w kosmos, a jego bliźniaka zostawić na Ziemi, a potem sprawdzić różnicę wieku. Jednak przez przypadek wysłano w podróż obu, a wrócił jeden. Oskarżono go o zjedzenie brata. Adwokat poradził mu, żeby nie otwierał ust podczas procesu. Nie można go było więc skazać, bo nie było wiadomo, jak się nazywa. Wtedy nadano mu nazwisko "Tichy". Miało być "Cichy", ale notariusz seplenił
Toudi
Użytkownik
#87 - Wysłana: 24 Lip 2012 21:11:35
Odpowiedz 
Nie pamiętam gdzie pisaliśmy od najnowszym filmie na podstawie prozy Dicka, Total Recall, ale tak będzie wyglądać jedna z "ciekawszych" postaci filmu:
a

A tak wyglądała wersja z 1990:
a
Swoją drogą w 1990 roku grała ją Lycia Naff, znana użytkownikom forum z tej roli:
a
Ensign Sonya Gomez
MarcinK
Użytkownik
#88 - Wysłana: 27 Gru 2012 18:48:23
Odpowiedz 
Ostatnio z biblioteki wypożyczyłem cykl opowiadań "Ostatni pan i władca", to jest moje pierwsze spotkanie z tym autorem.
Aktualnie jestem przy opowiadaniu Mała Czara Skrzynka.
Ale kolejno.
Złotoskóry- autor jest trochę pesymistycznie nastawiony do przyszłości- kolejny krok w rozwoju ewolucyjnym jest jednocześnie krokiem wstecz w kwestii rozumu. Jest tu pewne nawiązanie do Biblii otóż tytułowy Złotoskóry pełni rolę węża i zakażanego owocu, a kobieta rolę kobiety czyli tej która jako pierwsza sięgnęła po owoc.
(tak na marginesie nie zgadzam się z przedstawioną przez autora wizją, gdyż uważam że natura stworzyła rozum by ten przyczynił się do jej dalszego rozwoju i ekspansji w kosmos).

Mecz Rewanżowy- dziwne opowiadanie, nie wiem może nie dość się skupiłem wtedy na czytaniu czy co ale po prostu jest ono dla mnie dziwne, z jednej strony porusza problem ludzkiej chciwości i zachłanności która prowadzi do tragedii, ale jest to przedstawione w strasznie dziwny sposób.

Król Elfów- opowieść fantasy z (tak mi się zdaje) jasnym przesłaniem, zrób coś dobrego a los ci odpłaci chyba najprostsze w interpretacji opowiadanie.

Na obraz i podobieństwo- stan książki nie pozwala akurat tego przeczytać.

Inaczej, niżby się zdawało- ciekawe opowiadanie w którym poruszono tematykę nieśmiertelności i toku rozumowania nieśmiertelnych.

Ogólnie patrząc na przeczytane już opowiadania mogę stwierdzić że przeważa w nich Fiction a Science jest zepchnięte na dalszy plan.
Q__
Moderator
#89 - Wysłana: 17 Kwi 2013 15:53:38
Odpowiedz 
Broniłem tu Dicka jak niepodległości i nadal twierdzę, że wielkim pisarzem był, ale po tym com wyczytał u Oramusa o jego metodzie twórczej, muszę też dodać, że bywał leniwym - i bezczelnym w tym - wyrobnikiem pisarstwa:

"Cóż zatem w tym „Czasie poza czasem” tak poważnie szwankuje? Dick wypuścił go w okresie, kiedy brał dwa niepowiązane ze sobą opowiadania, łączył je, zasmarowywał szwy dziegciem i w formie krótkiej powieści pchał na rynek. Nawet traktował to jako swego rodzaju wyzwanie intelektualne. Pewna liczba jego powieści powstała właśnie w ten sposób i „Czas poza czasem” do nich należy. Nie wszystko się tu ze sobą zazębia, rozpoczęte w jednym miejscu wątki pozostają osierocone, jakby autor o nich zapomniał."
http://www.galgut.eu/recenzje/fantastyka/czas-wysz edl-z-formy/
To chyba tłumaczy część fabularnych niespójności... (Resztę wyjaśniają narkotyki, obłęd i - wspomniana również przez M.O. - swoistość autora będąca częściowo pochodną w/w, ale wszak nie redukowalna do nich.)
Q__
Moderator
#90 - Wysłana: 25 Kwi 2013 02:51:41 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Wywiad z Lechem Jęczmykiem (m.in. tłumaczem wielu b. znanych powieści SF i jednym z koryfeuszy rodzimego fandomu SF) o Dicku i jego twórczości:
http://www.esensja.pl/varia/wywiady/tekst.html?id= 1044

EDIT: i wycięta scena z Blade Runnera:
http://www.youtube.com/watch?v=VUHOKX_As0E
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Szalone światy P.K. Dicka

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!