USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / ST vs. GW
 Strona:  ««  1  2  ...  42  43  44  45  46  ...  51  52  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#1291 - Wysłana: 12 Lis 2009 23:32:18
Odpowiedz 
Archarachne

Archarachne:
Choć Nowa Trylogia jest trochę... No brakuje jej do starej i to sporo, to Ci dwaj jak najbardziej przypadli mi do gustu.

Bo fajnie mieczami machają?
kanna
Użytkownik
#1292 - Wysłana: 12 Lis 2009 23:35:56 - Edytowany przez: kanna
Odpowiedz 
Archarachne:
Choć Nowa Trylogia jest trochę...

Nowa trylogia jest durna...co sie bedziemy oszukiwac A na Wojanch klonów, ja , fanka SW od zawsze, prawie zasnełam w kinie...
Q__
Moderator
#1293 - Wysłana: 13 Lis 2009 01:30:06
Odpowiedz 
kanna

kanna:
A na Wojanch klonów, ja , fanka SW od zawsze, prawie zasnełam w kinie...

Na tle komputerowych Wojen Klonów PT to arcydzieło...
IDIC
Użytkownik
#1294 - Wysłana: 13 Lis 2009 07:20:44
Odpowiedz 
Q__:
Bo fajnie mieczami machają?

No właśnie niefajnie machają ...
styl w jakim Qui-Gon Jinn przegrał pojedynek z Darthem Maulem uwłacza godności Jedi
Archarachne
Użytkownik
#1295 - Wysłana: 13 Lis 2009 09:39:10
Odpowiedz 
Q__:
Bo fajnie mieczami machają?

Bo są mniej skostniali niż reszta Jedi w tamtym okresie. Zakon wtedy wielu rzeczy nieakceptował (no bo wiadomo, emocje prowadzą na Ciemną Stronę... Oni musieli mieć coś z Wolkanami wspólnego.). Qui-Gon nie zjednoczył się z mocą po śmierci. Przynajmniej nie w oczywisty sposób wyparowywania. Dlatego jest interesujący.

Obi Wan był jego uczniem. Sporo mu zostało z Qui-Gona.

IDIC:
styl w jakim Qui-Gon Jinn przegrał pojedynek z Darthem Maulem uwłacza godności Jedi

Fakt, trochę to było dziwne. Zwłaszcza, że później Młody Obi go zabił, a miał mniej doświadczenia.
Q__
Moderator
#1296 - Wysłana: 13 Lis 2009 15:03:45
Odpowiedz 
Archarachne

Archarachne:
Qui-Gon nie zjednoczył się z mocą po śmierci. Przynajmniej nie w oczywisty sposób wyparowywania. Dlatego jest interesujący.

Bo on sposób "wyparowywania" wynalazł dopiero po śmierci i nauczył Obi-Wana i Yodę. Mówi o tym wyraźnie finał EP III.
Archarachne
Użytkownik
#1297 - Wysłana: 13 Lis 2009 15:09:25
Odpowiedz 
Tzn który moment? Bo ja pamiętam scenę na statku gdzie Yoda dyskutuje z Obi Wanem i Organą o dzieciach, a później pówi Obiemu o "starym przyjacielu"...
Q__
Moderator
#1298 - Wysłana: 13 Lis 2009 16:30:26 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Archarachne

Archarachne:
a później pówi Obiemu o "starym przyjacielu"...

Ten "stary przyjaciel" to Qui-Gon. EU pokazuje ten moment dokładniej:

"Bail Organa skinął głową i zniknął w korytarzu. Gdy Obi-Wan ruszył jego śladem, gimerowa laseczka Yody zamknęła mu drogę.
- Chwileczkę, mistrzu Kenobi. Na czas twojej samotności na Tatooine szkolenie mam dla ciebie. Ja i mój nowy mistrz.
- Twój nowy mistrz? - spytał ze zdziwieniem Obi-Wan.
- Tak. - Yoda uśmiechnął się do niego. - A twój dawny..."


By zaś nie było wątpliwości kim jest dawny mistrz mamy wcześniej taką scenkę:

"Ponad przezroczystym kryształem kopuły obserwacyjnej, ulokowanej w pozbawionym atmosfery, skalistym pustkowiu Polis Massa, galaktyka wirowała rojem twardych i zimnych świateł na tle nieskończonej nocy.
Pod kopułą zaś siedział Yoda. Nie patrzył na gwiazdy.
Siedział tu już bardzo długo.
Nawet teraz, po niemal dziewięciuset latach, jego droga do samo-poznania była wciąż na tyle wyboista, że schodził z niej posiniaczony i krwawiący.
Przemawiał cicho, ale nie do siebie.
Nie był sam, chociaż nie było przy nim nikogo.
- Moja to była porażka. Jedi zawiodłem.
Przemawiał do Mocy.
A Moc mu odpowiadała:
- Nie wiń siebie, stary przyjacielu.
I, jak to bywało niekiedy przez ostatnich trzynaście lat, gdy Moc mu odpowiadała, czyniła to głosem Qui-Gon Jinna.
- Za stary byłem - ciągnął Yoda. - Zbyt sztywny. Zbyt arogancki, żeby dostrzec, że stare ścieżki jedynymi ścieżkami nie są. Jedi szkoliłem tak, by się od tych nie różnili, od których sam pobierałem nauki przed wiekami. Lecz tamci starożytni Jedi do innego czasu należeli. Zmieniła się galaktyka. Zakon zaś zmienić się nie mógł, bo na to mu nie pozwoliłem.
- Łatwiej powiedzieć, niż zrobić, przyjacielu.
- Nieskończoną zagadką jest Moc. - Yoda uniósł głowę i zapatrzył się w gwiazdy. - Wiele jeszcze nauczyć się trzeba.
- Będziesz miał na to dość czasu.
- Nieskończona wiedza... - Yoda pokręcił głową - .. .nieskończonego czasu wymaga.
- Z moją pomocą nauczysz się, jak połączyć się z Mocą, a jednocześnie zachować świadomość. Zespolisz z nią na wieki swoje światło. Może z czasem dowiesz się nawet, jak zachować fizyczną postać.
Yoda nie poruszył się.
- Wieczne życie...
- Ostateczny cel Sithów, którego nigdy nie osiągną, bo osiągnąć go można tylko przez wyrzeczenie się siebie, nie przez wywyższenie siebie. Przez współczucie, nie chciwość. Miłość jest odpowiedzią na ciemność.
- Zjednoczyć się z Mocą, a wpływ na sprawy zachować... - rzekł w zamyśleniu Yoda. - Potęga to większa niż inne.
- Nie można jej dostać w prezencie; trzeba się jej nauczyć. Możesz ją poznać, jeśli tylko chcesz.
Yoda wolno skinął głową.
- Bardzo wielkim mistrzem Jedi się stałeś, Qui-Gonie. Bardzo wielkim mistrzem Jedi zawsze byłeś, ja zaś byłem zbyt ślepy, by to dostrzec.
Wstał, złożył dłonie przed sobą i pochylił głowę w pełnym szacunku pokłonie Jedi.
- Twoim uczniem z wdzięcznością zostaję."


Oba cytaty: Matthew Stover, "Zemsta Sithów".
Q__
Moderator
#1299 - Wysłana: 31 Maj 2010 21:35:52 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 

Plakacik, powiedziałbym, że odpowiada mojej opinii nt. FC i dwu następujących po nim filmów, gdyby nie to, że nie chcę obrażać SW .


EDIT: jeszcze w związku z moimi poprzednimi cytatami: pojawia się pytanie co Qui-Gon (który przecież znał i Yodę, i Kenobiego i - małoletniego - Anakina) robił w czasie wydarzeń kończących EP VI, że nie pojawił się obok pozostałych Widm Mocy. Chyba powinien być dophotoshopowany w następnej edycji...
TSan
Użytkownik
#1300 - Wysłana: 1 Cze 2010 06:51:49
Odpowiedz 
Gwiezdne wojny-piękan baśń o walce dobra ze złem, którą można ogladać na dobranoc! Jest to film dla ubogich umysłowo, nie wymagający myślenia. Star Trek- to co innego. Czasem nawet ludziom madrym cieżko połapać się w tych podróżach w czasie i tym podobnych rzeczach. Dla wiekszości ludzi oglądani filmu ma to rzecz majaca być łatwa i przyjemna. Zero myślenia!
kanna
Użytkownik
#1301 - Wysłana: 1 Cze 2010 08:18:08
Odpowiedz 
TSan:
Gwiezdne wojny-piękan baśń o walce dobra ze złem, którą można ogladać na dobranoc

rozumiem, ze mówisz o nowych Gwiezdnych Wojnach? A stare widziałaś?
Poklok
Użytkownik
#1302 - Wysłana: 1 Cze 2010 10:39:18
Odpowiedz 
Q__:
Chyba powinien być dophotoshopowany w następnej edycji...

Wydawało mi się, że to właśnie zrobili.

kanna:
rozumiem, ze mówisz o nowych Gwiezdnych Wojnach?

A w czym się te stare od nich różnią, prócz gorszych efektów i lepszego klimatu? A i to ostatnie nie zawsze jest prawdą. *Ekhm* Ewoki *ekhm*.
TSan
Użytkownik
#1303 - Wysłana: 1 Cze 2010 10:58:30
Odpowiedz 
kanna

tak, niestety widziałam
kanna
Użytkownik
#1304 - Wysłana: 1 Cze 2010 11:08:35 - Edytowany przez: kanna
Odpowiedz 
Poklok:
te stare od nich różnią, prócz gorszych efektów i lepszego klimatu

np. postaciami, które mają charakter i nie sa papierowe do bólu. Np. historią, która ma jeakiś sens i daje sie opisać (olbrzymie Nabu, które maja zabic cła, rotfl). Np. jakąś logiką scenarusza, tez psychologiczna wiarygodnościa i motywacją postaci.

Nowe Gwiezdne Wojny to popłuczyny.

Ewoki.. cóż ukłon w stronę dzieciaków, niestety :/
Poklok
Użytkownik
#1305 - Wysłana: 1 Cze 2010 11:55:32 - Edytowany przez: Poklok
Odpowiedz 
kanna:
np. postaciami, które mają charakter i nie sa papierowe do bólu. Np. historią, która ma jeakiś sens i daje sie opisać (olbrzymie Nabu, które maja zabic cła, rotfl). Np. jakąś logiką scenarusza, tez psychologiczna wiarygodnościa i motywacją postaci.

Dobrze to ujęłaś: "jakąś". IMHO Nowa Nadzieja to nudny, niezbyt mądry gniot, gdzieś tak na poziomie nowej trylogii, a Powrót Jedi, choć lepszy, też do arcydzieł kinematografii nie należy. Tak naprawdę z całego SW broni się dla mnie tylko Imperium Kontratakuje, zdecydowanie najlepsza, najciekawsza i najgłębsza cześć, i tylko w niej postaci są interesująco poprowadzone.

A że nowe GW to popłuczyny, to fakt. Ten ośmiornicowaty, "złowrogi" robot w Zemście Sithów był już naprawdę dnem dna
Q__
Moderator
#1306 - Wysłana: 1 Cze 2010 12:00:03 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Poklok

Poklok:
Wydawało mi się, że to właśnie zrobili.

Aż sprawdziłem w Wookiepedii, czy coś mnie nie ominęlo, ale masz rację: wydawało Ci się . Dodać dodali, ale drewniane oblicze Christiansena, w miejsce twarzy tzw. "starego Anakina".

Poklok:
w czym się te stare od nich różnią, prócz gorszych efektów i lepszego klimatu? A i to ostatnie nie zawsze jest prawdą. *Ekhm* Ewoki *ekhm*.

Hmm, hmm... EP IV to klasyka kina SF (nawet jeśli bardziej F niż S), a EP V to jeden z najlepszych filmów fantastycznych wogóle. EP VI natomiast, cóż, on już jest zwiastunem wad nowej trylogii, i nie chodzi tu nawet o Ewoki (dla mnie sympatyczne), a o znacznie grubsze paralogizmy.

kanna

kanna:
olbrzymie Nabu, które maja zabic cła, rotfl

No od biedy da się powiedzieć, że może i żywność mieli, ale cła mogły zablokować im dostęp do technologii, części zamiennych itp. Ebrew pozorom w tak zrobotyzowanej rzeczywistości to może być zabójcze na dłuższą metę.

kanna:
postaciami, które mają charakter i nie sa papierowe do bólu. Np. historią, która ma jeakiś sens i daje sie opisać (olbrzymie Nabu, które maja zabic cła, rotfl). Np. jakąś logiką scenarusza, tez psychologiczna wiarygodnościa i motywacją postaci.

W nowej trylogii też to znajdziesz, niestety nie w samym filmie, a w znakomitych nowelizacji (tomu III) i powieściach towarzyszących Stovera; inni autorzy EU powiązani z erą NT tez dają radę (jak na poziom powieści zależnych są arcymistrzami). To dzięki ich książkom polubiłem te płaskie filmidła, którym pracowicie dobudowali pozaekranową głębię.

Poklok

Poklok:
IMHO Nowa Nadzieja to nudny, niezbyt mądry gniot, gdzieś tak na poziomie nowej trylogii, a Powrót Jedi, choć lepszy

Eee. "Nowa nadzieja" gniotem? Kino intelektualne to to nie jest, schemat fabularny stoi gdzieś w pół drogi miedzy baśnią/fantasy a juveniles Heinleina (do któych ostatnio nawiązał i Abrams), ale gniot? Nie przesadzajmy.

No i stanowczo nie zawiera takich bzdur jak "Powrót..." (ludność Coruscant wiwatujaca po śmierci Palpiego i zagłądzie stacji-oraz-niszczycieli na których pokładzie służyli członkwoei ich rodzin - genialne).
Poklok
Użytkownik
#1307 - Wysłana: 1 Cze 2010 12:06:50
Odpowiedz 
Q__:
Hmm, hmm... EP IV to klasyka kina SF (nawet jeśli bardziej F niż S)

Za bycie klasyką punktów nie przyznaję W każdym razie IV ogląda się cięęężko (przynajmniej ja tak miałem). Niech będzie, że samo IK nadrabia za braki pozostałych części, dzięki czemu stara trylogia góruje nad starą. Ale gdyby nie ten film, różnicy by imho nie było wcale albo byłaby niewielka.
Q__
Moderator
#1308 - Wysłana: 1 Cze 2010 12:14:01 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Poklok

Poklok:
W każdym razie IV ogląda się cięęężko (przynajmniej ja tak miałem).

Ha, na poziome subiektywnego odbioru filmu zostaniemy każdy przy swoim. Mnie oglądało się łatwo. I przyjemnie. Co ciekawe 2/3 uroku tej historii to dla mnie - dzis, jako dla widza dorosłego, postać Obi-Wana, a pozostała 1/3 Han Solo.

Poklok:
Ale gdyby nie ten film, różnicy by imho nie było wcale albo byłaby niewielka.

No, nie jedna jest istotna. I tu kanna ma racje wskazując na bohaterów. Nawet w głupim jak stołowe nogi "Powrocie...": scenka ze patrolem Imperiali zaskakujących grupkę dowodzoną przez Hana pod drzwiami bunkra. Celne strzały Leii. I odwrócenie ddialogu z finału "Imperium..." (-I love you. -I know - tym razem to Han wyznaje miłość) bezcenne.
Poklok
Użytkownik
#1309 - Wysłana: 1 Cze 2010 12:21:11
Odpowiedz 
Q__:
Co ciekawe 2/3 uroku tej historii to dla mnie - dzis, jako dla widza dorosłego, postać Obi-Wana, a pozostała 1/3 Han Solo.

Obi-Wan to chyba najlepsza postać trylogii. Chociaż tak na logikę to jego zachowanie w chronologicznie późniejszym okresie (miejsce ukrycia Luke'a czy liczenie na to, że we właściwym czasie sam do niego przyjdzie) specjalnie sensowne nie jest.

Q__:
Nawet w głupim jak stołowe nogi "Powrocie...": scenka ze patrolem Imperiali zaskakujących grupkę dowodzoną przez Hana pod drzwiami bunkra. Celne strzały Leii. I odwrócenie ddialogu z finału "Imperium..." (-I love you. -I know - tym razem to Han wyznaje miłość) bezcenne.

To już kwestia subiektywnego odbioru, o którym wspominałeś. We mnie postaci z PJ nie wzbudzały właściwie żadnych emocji, no, może scena konfrontacji z Imperatorem była klimatycznie zrobiona. Aż się zdziwiłem, bo IK mnie wciągnęło, a tutaj taka niemiła niespodzianka
Q__
Moderator
#1310 - Wysłana: 1 Cze 2010 12:31:25 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Poklok

Poklok:
miejsce ukrycia Luke'a

Najciemniej pod latarnią. Znasz to przysłowie? Zresztą: Edgar Allan Poe opisał (w "Skradzionym liście" z cyklu o A. Dupinie) ten mechanizm psychologiczny b. przekonująco.

Poklok:
czy liczenie na to, że we właściwym czasie sam do niego przyjdzie

W naszym świecie zapewne nie. Tam było jeszcze coś takiego jak Moc, a Moc umiała kierować swoimi wybrańcami.

Poklok:
Aż się zdziwiłem, bo IK mnie wciągnęło, a tutaj taka niemiła niespodzianka

Być może to kwestia tego, że scenariusz do IK (wolę anglojęzyczny akronim TESB) tworzyła - o czym pisałem - Leigh Brackett znana pisarka SF wczesnej, przygodowej ery i... scenarzystka filmów noir. To właśnie ona tak umiejętnie dodawała do ekranowych wydarzeń mrok, i głębię.

Do tego dochodzi temat-samograj - ujawnienie brzydkich sekretów. Okazuje się, że szlachetni Yoda i Obi-Wan umieją kłamać i napuszczać syna na ojca, a zły Vader nie dość, że okazuje się najprawdomówniejszy to sklada całkiem kuszącą ofertę wspólnych rządów.

Ciekawe jak by wyglądał EP VI i dalsze filmy gdyby p. Brackett pożyła dłużej...
kanna
Użytkownik
#1311 - Wysłana: 1 Cze 2010 15:34:33
Odpowiedz 
Poklok:
miejsce ukrycia Luke'a czy liczenie na to, że we właściwym czasie sam do niego przyjdzie

Ukrył Luke'a niedaleko siebie, żeby móc nad nim sprawować dyskretny nadzór. Wiedział, że kiedy nadejdzie czas, to Moc - czy Przeznaczenie - Luke'a do niego doprowadzi.

Poklok:
". IMHO Nowa Nadzieja to nudny, niezbyt mądry gniot, gdzieś tak na poziomie nowej trylogii, a Powrót Jedi, choć lepszy, też do arcydzieł kinematografii nie należy. Tak naprawdę z całego SW broni się dla mnie tylko Imperium Kontratakuje,

Stare GW to klasyczna historia, której siłą - poza postaciami - jest to, że w nowatorski sposób łączy istniejace od zawsze w popkulturze (i generalnie w kulturze, np. basniach) wątki.

Mamy więc młodego, niedoświadczonego wojownika, który zmienia i dojrzewa po przejściu szeregu Prób. Na koniec musi - tu dosłownie, w psychologii symbolicznie - zabić swojego ojca, czyli z Chłopca stać się Mężczyzną.

Czy w nowej trylogi ktos dojrzewa? hm.. niech pomysle.. czyżby młody Anakin? Nie, on tylko rośnie , aby z rozsądnego, miłego chłopca stac się rozwydrzonym gówniarzem. Obcowanie z Mocą wyraźnie mu szkodzi ;)

Ja, fanka GW od zawsze, gotowa im wybaczyć wiele jak nie wszystko na Mrocznym Widmie prawie zasnełam...

Generalnie zgadzam się, że Imperium - nawet po latach - broni sie najlepiej. W Nowej Nadziej za długa jest scena ataku na Gwiadzdę Smierci, w momencie jej rozpoczęcia film się dla mnie kończy
Q__
Moderator
#1312 - Wysłana: 1 Cze 2010 15:40:27 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
kanna

kanna:
Ja, fanka GW od zawsze, gotowa im wybaczyć wiele jak nie wszystko na Mrocznym Widmie prawie zasnełam...

Zauważ, że mimo licznych infantylizmów jest to chyba i tak najlepszy film NT. Przynajmniej zachowuje ciągłość fabularną, następne dwa to bardziej videoclipy niż filmy zawierające logicznie poprowadzoną historię.

kanna:
W Nowej Nadziej za długa jest scena ataku na Gwiadzdę Smierci, w momencie jej rozpoczęcia film się dla mnie kończy

Dla mnie znów (lubiłem gry-symulatory w tym TIE-Fightera, wiec scena walk myśłiwskich mnie kręci) najnudniejszy był lot - w intencji - na Alderaan. Luke se trochę ćwiczy, Obi-Wan i Han spierają się światopoglądowo... Niby lubię realizm (czyli nudę) lotów kosmicznych, niby lubię gdy bohaterowie mają coś do powiedzenia... Ale wyszło to tak jakoś...
Poklok
Użytkownik
#1313 - Wysłana: 1 Cze 2010 17:37:23 - Edytowany przez: Poklok
Odpowiedz 
Q__:
Eee. "Nowa nadzieja" gniotem? Kino intelektualne to to nie jest, schemat fabularny stoi gdzieś w pół drogi miedzy baśnią/fantasy a juveniles Heinleina (do któych ostatnio nawiązał i Abrams), ale gniot? Nie przesadzajmy.

Jak dla mnie to było po pierwsze nudne, pół filmu telepiemy się po pustyni i w zasadzie niewiele się dzieje, drugie pół to zupełnie nieprzekonywująca wariacja na temat "od zera do bohatera w sześćdziesiąt minut". Po drugie niezbyt mądre, czego kwintesencją jest cały wątek z Gwiazdą Śmierci.

Q__:
No i stanowczo nie zawiera takich bzdur jak "Powrót..." (ludność Coruscant wiwatujaca po śmierci Palpiego i zagłądzie stacji-oraz-niszczycieli na których pokładzie służyli członkwoei ich rodzin - genialne).

Za to dzieli z nim burak Gwiazdy Śmierci, która nie ma obrony punktowej i którą w dodatku może rozwalić jeden myśliwiec.

Q__:
Najciemniej pod latarnią. Znasz to przysłowie?

Znam, ale bez przesady. Zwłaszcza że Vader nie wiedział o tym, że ma dzieci, więc ich nie szukał, a szanse na to, że w jakiś sposób zainteresuje się swoją byłą "rodziną" były jednak większe niż na to, że wpadnie sobie na wizytę do innego, losowo wybranego domu na obrzeżach zamieszkanej Galaktyki.

Q__:
W naszym świecie zapewne nie. Tam było jeszcze coś takiego jak Moc, a Moc umiała kierować swoimi wybrańcami.

kanna:
Ukrył Luke'a niedaleko siebie, żeby móc nad nim sprawować dyskretny nadzór. Wiedział, że kiedy nadejdzie czas, to Moc - czy Przeznaczenie - Luke'a do niego doprowadzi.

I jak widać na przykładzie Anakina, Obi-Wan był prawdziwym ekspertem od wybrańców Mocy I ten dozór musiał być bardzo dyskretny, bo Luke ledwo go kojarzył. Na ale ok, można wykazać dobrą wolę i założyć, że o wszystko miały zadbać mitochrondiany.

Q__:
Ciekawe jak by wyglądał EP VI i dalsze filmy gdyby p. Brackett pożyła dłużej...

Zapewne dużo lepiej.

kanna:
Mamy więc młodego, niedoświadczonego wojownika, który zmienia i dojrzewa po przejściu szeregu Prób. Na koniec musi - tu dosłownie, w psychologii symbolicznie - zabić swojego ojca, czyli z Chłopca stać się Mężczyzną.

Może w chwili premiery ten schemat robił większe wrażenie. Gdy ja oglądałem GW był już tak wyeksploatowany, że naprawdę trudno się nim było szczególnie podniecać. Taki los prekursorów, wszyscy od nich zrzynają i z oryginalnego pomysłu (czy chociaż wykorzystania pomysłów innych) robi się archetyp niemalże

kanna:
Czy w nowej trylogi ktos dojrzewa?

Obi-Wan bródkę zapuścił.

Q__:
Zauważ, że mimo licznych infantylizmów jest to chyba i tak najlepszy film NT. Przynajmniej zachowuje ciągłość fabularną, następne dwa to bardziej videoclipy niż filmy zawierające logicznie poprowadzoną historię.

Z dwojga złego: brak fabuły, a fabuła taka, jak w MW, to nie wiem, czy nie lepsze już to pierwsze.

kanna:
W Nowej Nadziej za długa jest scena ataku na Gwiadzdę Smierci, w momencie jej rozpoczęcia film się dla mnie kończy

Nowa Nadzieja w ogóle jest za długa
Q__
Moderator
#1314 - Wysłana: 1 Cze 2010 18:43:07
Odpowiedz 
Poklok

Poklok:
Może w chwili premiery ten schemat robił większe wrażenie. Gdy ja oglądałem GW był już tak wyeksploatowany, że naprawdę trudno się nim było szczególnie podniecać. Taki los prekursorów, wszyscy od nich zrzynają i z oryginalnego pomysłu (czy chociaż wykorzystania pomysłów innych) robi się archetyp niemalże

W sumie wszystkie Twoje zarzuty odnośnie EP IV (poza - słusznie obśmiewanym i w fandomie SW - burakiem z łatwością zniszczenia Gwiazdy Śmierci) dają się sprowadzić do tego jednego. Po prostu: oceniasz z perspektywy współczesnego widza. Tymczasem pierwsza (chronologicznie) odsłona SW ma już tyle lat, że należy oglądać ją jak TOS - z perspektywy czasów, w których powstała i długiego cienia, który rzuciła.

Wszelkie inne podejście jest zwyczajnie krzywdzeniem zasłużonej klasyki.

Poklok:
Z dwojga złego: brak fabuły, a fabuła taka, jak w MW, to nie wiem, czy nie lepsze już to pierwsze.

Gdyby dodać Anakinowi z 5 lat, gdyby wywalić midi-tfu, gdyby usunąć dłużyznę sceny wyścigu i momenty, które koniecznie miały być śmieszne (a więc w większości sceny Jar-Jarocentryczne) to byłby całkiem przyzwoity film. Następne trzebaby przerobic znacznie radykalniej, by nadawały się do czegokolwiek.
Poklok
Użytkownik
#1315 - Wysłana: 1 Cze 2010 18:59:33
Odpowiedz 
Q__:
W sumie wszystkie Twoje zarzuty odnośnie EP IV (poza - słusznie obśmiewanym i w fandomie SW - burakiem z łatwością zniszczenia Gwiazdy Śmierci) dają się sprowadzić do tego jednego. Po prostu: oceniasz z perspektywy współczesnego widza. Tymczasem pierwsza (chronologicznie) odsłona SW ma już tyle lat, że należy oglądać ją jak TOS - z perspektywy czasów, w których powstała i długiego cienia, który rzuciła.

Wszelkie inne podejście jest zwyczajnie krzywdzeniem zasłużonej klasyki.

Częściowo masz rację (biedna, zaszczuta klasyka), ale zauważ, że wzmiankowany TOS, mimo oczywistych niedoróbek, przypadł mi do gustu, w przeciwieństwie do IV. Ba, ja w ogóle nie mam nic przeciwko starym filmom, tylko po prostu Nowa Nadzieja mnie znudziła. Innymi słowy: jak ma zachwycać, skoro nie zachwyca (btw. cytat z "Ferdydurke" można odnieść i do niego samego, szkoła potrafi zamordować każdą książkę).

Q__:
Gdyby dodać Anakinowi z 5 lat, gdyby wywalić midi-tfu, gdyby usunąć dłużyznę sceny wyścigu i momenty, które koniecznie miały być śmieszne (a więc w większości sceny Jar-Jarocentryczne) to byłby całkiem przyzwoity film.

Ale nie jest

Q__:
Następne trzebaby przerobic znacznie radykalniej, by nadawały się do czegokolwiek.

Pewnie tak, ale obecnie są na mniej więcej podobnym poziomie, a w tych późniejszych przynajmniej ograniczono rolę Jar-Jara.
Q__
Moderator
#1316 - Wysłana: 1 Cze 2010 19:03:44 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Poklok

Poklok:
Częściowo masz rację (biedna, zaszczuta klasyka), ale zauważ, że wzmiankowany TOS, mimo oczywistych niedoróbek, przypadł mi do gustu, w przeciwieństwie do IV. Ba, ja w ogóle nie mam nic przeciwko starym filmom, tylko po prostu Nowa Nadzieja mnie znudziła.

Toć mówię: różnica gustów. Mamy do niej przecież prawo .

Poklok:
Pewnie tak, ale obecnie są na mniej więcej podobnym poziomie

Nadal twierdzę, że EP I koherentniejszy .

Poklok:
a w tych późniejszych przynajmniej ograniczono rolę Jar-Jara.

A'propos: domknięcie wątku Jar-Jara i pokazanie ile zła może sprawić dobroduszny idiota w roli polityka jest jedną z nielicznych rzeczy które Lucasowi wyszły w nowej trylogii.

EDIT:

kanna

Coś a'propos naszej dyskusji i piractwa, którego nie pochwalamy:
http://www.56.com/u93/v_NTAwNTgzNTQ.html
Poklok
Użytkownik
#1317 - Wysłana: 1 Cze 2010 19:12:41 - Edytowany przez: Poklok
Odpowiedz 
Q__:
Nadal twierdzę, że EP I koherentniejszy .

Masz takie prawo.

Q__:
A'propos: domknięcie wątku Jar-Jara i pokazanie ile zła może sprawić dobroduszny idiota w roli polityka jest jedną z nielicznych rzeczy które Lucasowi wyszły w nowej trylogii.

Zgoda, ale domknięcie wątku Jar-Jara, i to piękne, było w "Star Wars: Force Unleashed"
Eviva
Użytkownik
#1318 - Wysłana: 1 Cze 2010 19:34:55
Odpowiedz 
Poklok

Proszę nie wieszać psów na "Nowej nadziei"! W porównaniu z "Nową trylogią" to brylant, nie film.
Poklok
Użytkownik
#1319 - Wysłana: 1 Cze 2010 21:49:20
Odpowiedz 
Eviva:
Proszę nie wieszać psów na "Nowej nadziei"! W porównaniu z "Nową trylogią" to brylant, nie film.

A tam, najwyżej cyrkonia.
Q__
Moderator
#1320 - Wysłana: 2 Cze 2010 14:01:01
Odpowiedz 
Poklok

BTW. śmiejemy się ze sposobu w jaki udało się zniszczyć Gwiazdę (czyli z tego, że miała ewidentny błąd konstrukcyjny), śmieliśmy sia niedawno z kanną (poza forum) z Imperiali nie niszczących bezludnej kapsuły wystrzelonej ze statku Leii, w początkowych scenach EP IV i wydaje się nam to takie bzdurne.

A przecież: pomysł, że ponad połowę najważniejszych osób w państwie (w tym całą najwyższą generalicję) wsadzi się do jednego samolotu; pomysł, że hale targowe wybuduje się z błędem konstrukcyjnym powodującym, że zawalą się od nadmiaru śniegu (historia całkiem niedawna); czy pomysł, że ludzie będą ochoczo budować swoje domy i firmy na miejscach tradycyjnie zagrożonych powodziami są - na tzw. zdrowy rozum rónie niewiarygodne. I gdyby były częścią scenariusza filmu fabularnego uznalibyśmy je za naciągany punkt wyjścia do katastroficznej fabuły.
 Strona:  ««  1  2  ...  42  43  44  45  46  ...  51  52  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / ST vs. GW

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!