USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Honor Harrington vs. Miles Vorkosigan
 Strona:  ««  1  2  3  4  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#61 - Wysłana: 19 Lip 2008 20:49:21
Odpowiedz 
I jeszcze jedna militarna nowość - "Wojna starego człowieka", której autorem jest John Scalzi.

Oto pieć pierwszych rozdziałów:
http://katedra.nast.pl/art.php5?id=3186
http://katedra.nast.pl/art.php5?id=3187
http://katedra.nast.pl/art.php5?id=3188
http://katedra.nast.pl/art.php5?id=3189
http://katedra.nast.pl/art.php5?id=3190
Dragon
Użytkownik
#62 - Wysłana: 19 Lip 2008 20:52:23
Odpowiedz 
I jeszcze jedna militarna nowość - "Wojna starego człowieka", której autorem jest John Scalzi.

Kolejna pozycja na liście "do przeczytania"
Q__
Moderator
#63 - Wysłana: 16 Sier 2008 16:45:41
Odpowiedz 
Delta
Użytkownik
#64 - Wysłana: 22 Mar 2009 18:30:48
Odpowiedz 
Pierwsze 30 rozdziałów jeszcze nie wydanej w Polsce (dopiero w tym miesiącu w USA) HH: Storm from the Shadows.

http://jiltanith.thefifthimperium.com/Collections/ StormfromtheShadowsBChapters/StormfromtheShadowsB_ Link.php
Sh1eldeR
Użytkownik
#65 - Wysłana: 22 Mar 2009 20:27:47
Odpowiedz 
Delta
Co do licha? Czytałeś może chociaż pierwszy rozdział? Przecież ta walka już gdzieś była! W Za Wszelką Cenę, cz. II! Tylko tam było to trochę inaczej opisane -- bardziej z punktu widzenia Honor, a nie Henke, no i po drugiej stronie walczył Javier Giscard... Ale okręty, nazwa grupy wydzielonej i cały przebieg walki się zgadzają!

Ja już zwariowałem, czy faktycznie tak jest? Ma ktoś "Za wszelką cenę" i może to potwierdzić?
Delta
Użytkownik
#66 - Wysłana: 22 Mar 2009 20:59:12 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Sh1eldeR
Co do licha? Czytałeś może chociaż pierwszy rozdział?

Jeszcze nie czytałem (i zastanawiam się co jest większą torturą: przeczytanie tego fragmentu, nie mogąc poznać co będzie w dalszej części książki, czy czekanie na to aż całą wydadzą u nas i będzie można przeczytać od deski do deski ).

Przecież ta walka już gdzieś była! W Za Wszelką Cenę, cz. II!

No i tak ma być, przynajmniej wg. wyjaśnień autora.
http://www.webscription.net/chapters/1416591478/14 16591478.htm?blurb
(Coś jest z linkiem nie tak. Naciśnij link "Next" w prawym górnym rogu a później "An Authorial Note")

O ile się orientuję, "Storm From the Shadows" jest w sumie spin-offem serii kręcącej się wokół głównej bohaterki. Dotyczy regionu kosmosu, w którym działa się akcja "Cienia Saganami", czyli Gromady Talbott. Główną postacią ma być Michelle Henke (tak jak w "Cieniu Saganami" był Terekhov), której nie wolno podejmować działań przeciwko Republice Haven, więc tam została wysłana.

A tak poza tym to zapowiadane są jeszcze dwie książki. Jedna ("Torch for Freedom") będzie spin offem "Królowej Niewolników", a druga ("Mission of Honor", zapowiadana w USA dopiero na 2010 rok) będzie pewnie traktować o Harrington po wydarzeniach znanych z "Za wszelką cenę".
Havoc
Użytkownik
#67 - Wysłana: 22 Mar 2009 23:01:41
Odpowiedz 
Delta

Pierwsze 30 rozdziałów jeszcze nie wydanej w Polsce (dopiero w tym miesiącu w USA) HH: Storm from the Shadows.

http://jiltanith.thefifthimperium.com/Collections/ StormfromtheShadowsBChapters/StormfromtheShadowsB_ Link.php


Niech ci Bóg w dzieciach wynagrodzi.
Sh1eldeR
Użytkownik
#68 - Wysłana: 22 Mar 2009 23:10:58
Odpowiedz 
Delta
Dzięki za wyjaśnienie. To mi się wydawało dziwne: Henke przeciw Republice Haven, która na dodatek po [SPOILERY] Bitwie o Manticore straciła setki okrętów liniowych i z którą jako uwolniony jeniec wojenny miała nie walczyć... Z początku myślałem, że akcja się działa po ostatniej książce i wszystko wydawało mi się bezsensowne, a potem przypomniała mi się ta już opisana bitwa...

Henke była w porządku, więc dobrze, że dostała swoją książkę. Szkoda mi jej było, gdy Ajax stracił cały rufowy pierścień napędu i Honor musiała ich zostawić w tyle. O Terekhovie zresztą też się dobrze czytało, mimo że był wcześniej postacią bliżej nieznaną. Faktycznie, Honor jest już trochę zbyt przypakowana -- ma zbyt wysoki stopień i jest zbyt ważną postacią (również polityczną) dla całego Sojuszu. To trochę ogranicza typ starć, w jakich może brać udział.

Aha, no i najważniejsze: dzięki za link. Przestałem czytać, bo poczułem się oszukany widząc powtórzoną bitwę, ale skoro to zamierzony wybieg... Może i przeczytam choć trochę, i tak pewnie zapomnę wszystko do momentu ukazania się kolejnego tomu.
Delta
Użytkownik
#69 - Wysłana: 22 Mar 2009 23:12:40 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Havoc
Niech ci Bóg w dzieciach wynagrodzi.

Dzięki. Ale właściwie to zasługa wydawcy książki, że się zgodził, ja tylko znalazłem tą stronę.

Edycja:
Sh1eldeR
Dzięki za wyjaśnienie.

Nie ma za co

przeciw Republice Haven, która na dodatek po [SPOILERY] Bitwie o Manticore straciła setki okrętów liniowych

Ale zostało coś drugie tyle. No i nienaruszone stocznie.

Henke była w porządku, więc dobrze, że dostała swoją książkę.

Też tak sobie pomyślałem. To jedna z całkiem fajnych, a mało dotąd wykorzystanych, postaci.

Szkoda mi jej było, gdy Ajax stracił cały rufowy pierścień napędu i Honor musiała ich zostawić w tyle.

Jak czytałem tą książkę, to nie wytrzymałem i przewertowałem ją dalej, by sprawdzić czy Henke przeżyła.

A skoro już jesteśmy przy takim temacie. Z bitwy o Manticore, najbardziej było mi szkoda McKeona (okropnie też skończyła załoga admirał Kuzak -ja rozumiem wybuch reaktora, ale rozsmarowanie na ścianach przez awarię kompensatora...), bo okręt to w sumie ocalał.
Zresztą w "Za wszelką cenę" niezbyt mi się podobało jak Trzecia Flota wpadła w pułapkę -trochę naciągane, że nikt o takiej możliwości i zagrożeniu nie pomyślał. Ale chociaż przykład na to, że i najlepszym może się zdarzyć i żaden cud nie uratuje.

Faktycznie, Honor jest już trochę zbyt przypakowana

Właśnie. Postać całkiem sympatyczna, ale trochę za dużo cech rodem z filmów o superhero. Chociaż tyle na plus, że Weber się stara nie przesadzać i nawet Salamandrze powinęła się noga w jednej z bitew.
Sh1eldeR
Użytkownik
#70 - Wysłana: 23 Mar 2009 01:02:01
Odpowiedz 
Delta
Ale zostało coś drugie tyle. No i nienaruszone stocznie.

Aye, Haven ma nadal bardzo duży potencjał, ale odnosiłem wrażenie, że i tak rzucili do ataku, co mogli. Muszą przecież bronić jakoś swojego (rozległego) terytorium. Wykorzystany plan ataku stawiał wszystko na jedną kartę, no i w sumie nie wypalił.

Królewska Marynarka niedługo powinna wypuścić "parę" okrętów ze stoczni. Potencjał mają przecież naprawdę spory, uwzględniając jeszcze stocznie choćby na Graysonie. A odkąd rząd się zmienił (a wojna wybuchła na nowo), budowa nowych okrętów ruszyła pełną parą.

Poza tym Manticore ma uzbrojenie, które w praktyce daje im przewagę strategiczną: Keyhole. Mogą bezkarnie atakować wrogie jednostki z niemal dowolnej odległości i to z zabójczą celnością. Honor pokazała to Ludow... oops, Marynarce Republiki pod koniec bitwy o Manticore. Zapewne wszystkie nowe okręty będą miały ten system, choć z drugiej strony te zdobyte na Haven go nie mają -- ale one i tak będą musiały przejść jakieś remonty i modernizacje, więc może przy okazji dostaną i najnowsze Keyhole.

Co do McKeona to wybór go na najbardziej opłakiwanego bohatera wydaje mi się dość oczywisty, bo był z nami od pierwszej, czy drugiej książki (w drugiej miał już swój okręt, Trubadoura, ale jeśli dobrze pamiętam, w pierwszej był pierwszym oficerem na Fearlessie...?). W sumie ktoś jednak musiał zginąć przy takim nagromadzeniu głównych bohaterów w tak wielkiej bitwie. Trochę dziwne by było, jakby akurat wszyscy przeżyli, podczas gdy nawet po stronie Manticore straty w okrętach liniowych były trzycyfrowe...


...a skoro mowa o okrętach liniowych i przypakowanych bohaterach, to dość ciekawa jest eskalacja samych rozmiarów i ilości okrętów, jakie biorą udział w bitwach, na przestrzeni książek. W "Honorze królowej" krążownik liniowy "Thunder of God" jawił się niczym tajemniczy, mroczny potwór, który bez problemu połknąłby całą mini-flotę Honor (w składzie 1 CA, 1 CL, 2 DD). A w bitwie o Manticore brały udział setki okrętów liniowych, z czego każdy jeden nie dałby szans nawet eskadrze krążowników liniowych typu Sultan, takich jak wspomniany Thunder of God. Nawet chyba ta eskadra zniszczona w którejś z wcześniejszych książek przez HMS Bellerophon to były dokładnie takie okręty, a Bellerophon był zwykłym dreadnaughtem, a nie superdreadnaughtem (na dodatek rakietowym).

Hmm, taka eskalacja ma chyba miejsce w każdej sadze, na Dragon Ballu począwszy .
Delta
Użytkownik
#71 - Wysłana: 23 Mar 2009 03:05:41 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
Sh1eldeR
Aye, Haven ma nadal bardzo duży potencjał, ale odnosiłem wrażenie, że i tak rzucili do ataku, co mogli. Muszą przecież bronić jakoś swojego (rozległego) terytorium.

Tu zgoda.

Wykorzystany plan ataku stawiał wszystko na jedną kartę, no i w sumie nie wypalił.

Niekoniecznie. Nie wypaliło tylko to, że nie udało się zdobyć systemu Manticore albo zniszczyć jego infrastruktury. Poza tym suma summarum Republika na tym straciła mniej niż RMN, a w takich sytuacjach bilans wychodzi na plus zawsze gdy przeciwnik traci więcej, nawet jeśli koszty są wysokie.

Po pierwsze, zniszczone zostały dwie z trzech flot RMN. A na nowe okręty trzeba będzie długo czekać. Po drugie, poniesiono duże straty w wyszkolonym i doświadczonym personelu, które nadrabiać trzeba nawet latami. Po trzecie, pomimo przewagi sprzętowej RMN, Republika szybko ją dogania o czym świadczą pierwsze próby zrównoważenia przewagi jaką RMN pokazało przy wykorzystaniu Keyhole II. Po czwarte, kilkanaście okrętów admirał Chin udało się uciec -przywiozą cenne dane. Sprawdziło się też to, co Thiesman przewidywał -nowe systemy uzbrojenia, jakie w Manticore opracowano, dopiero wchodzą do użytku. Minie sporo czasu nim wyposażona zostanie cała RMN, a jeszcze więcej nim odbudowane zostaną okręty stracone przez Królestwo i Imperium. Tymczasem Republika nie tylko nadal ma ich więcej, ale ma nienaruszony potencjał produkujący na potrzeby floty -na dłuższą metę i tak osiągnie kilkukrotną przewagę ilościową przy rosnącej przewadze jakościowej. IMHO będąc na miejscu RMN, natychmiast po bitwie o Manticore, kazałbym 8 Flocie uderzyć w jakiś czuły punkt Republiki póki jeszcze może i ma dużą przewagę techniczną. To jest jedyna okazja jaką będzie miała, o ile nie nastąpi cud (a cud pewnie nastąpi, bo RMN ma autora chyba po swojej stronie, o czym świadczy choćby te 75 superdreadnoughtów, które w prezencie zostawił Tourville, ja na jego miejscu wpakowałbym załogi do kapsuł i wysadził te okręty, zamiast oddawać je Królewskiej Marynarce dorzucając do tego bazę danych ). Tylko, że z "At All Cost" wynika, że 8 Flota nie uderzy, bo bez niej nie ma kto pilnować systemu Manticore (co IMHO jest dużym błędem ze strony Harrington i Caparellego). Po piąte, Thesman nadal ma dość okrętów by spokojnie obsadzić wszystkie ważne systemy w Republice i z każdym dniem będzie miał więcej, osłabił RMN i teraz wystarczy, że cierpliwie poczeka jakiś czas. A jeszcze lepiej by zrobił, gdyby wykorzystał początkową taktykę Harrington i zorganizował z pozostałych okrętów jakąś większą flotę do rajdów na mniej strzeżone systemy Królestwa i jego sojuszników. Uwiązana na orbicie Manticore 8 Flota, nie może być w innych miejscach. Kto wie, może nawet mógłby zaryzykować odbicie Trevor Star? Tylko, że Thiesman w przypadku rajdów ma o tyle gorszą sytuację, że o wynikach bitwy o Manticore, które pozwoliłyby mu podjąć jakąkolwiek decyzję dowie się dopiero po kilku tygodniach. Harrington ma tą nad nim przewagę, że już zna wynik, dlatego RMN robi błąd trzymając 8 Flotę na straży macierzystego systemu. Po szóste, RMN nie znalazła jeszcze Bolthole.

Królewska Marynarka niedługo powinna wypuścić "parę" okrętów ze stoczni.

Ale te "parę" okrętów to jest za mało. RMN straciła dwie floty, ile potrwa nim wypuszczone ze stoczni okręty wypełnią tą lukę? Trzy lata? Pięć? A wypełniając ją, dorównają stanem posiadania obecnemu stanowi posiadania Republiki. Przecież Thiesman i Foraker nie będą na to czekać z założonymi rękami. Do tego czasu będą mieć minimum raz tyle i nowsze systemy uzbrojenia od posiadanych obecnie.

Potencjał mają przecież naprawdę spory, uwzględniając jeszcze stocznie choćby na Graysonie.

Owszem, ale poza Graysonem i macierzystym systemem Królestwa nie ma praktycznie nic. Królestwo to głównie spory potencjał technologiczny, reszta jest słaba, głównie z tego powodu, że gdziekolwiek Republika nie uderzy, Królestwo i tak odczuje to na tyle silnie, że nie będzie mogło oddać. To da Thiesmanowi czas na wzmocnienie sił i uderzenie zanim RMN się pozbiera po poprzednim.
Na miejscu Thiesmana zacząłbym od Imperium. Zniszczenie dwóch flot RMN powoduje osłabienie całego Sojuszu. Grayson jest zbyt wiernym sojusznikiem Manticore, ale Imperium Andermańskie takie nie jest, jest bardziej pragmatyczne. Nawet jeśli dostanie nowoczesny sprzęt, Flocie Imperialnej i tak jeszcze brakuje doświadczenia. Siły przeznaczone do obrony Sojuszu, są podzielone pomiędzy Manticore, Imperium i Graysona. Dodatkowo Manticore ma jeszcze Gromadę Talbott i Ligę Solarną na głowie. Jeśli Thiesman zaatakuje Imperium i zada mu duże straty, może nakłonić Imperium do wycofania się z Sojuszu i tym postawi Manticore i Graysona w naprawdę parszywym położeniu. Imperium Andermańskie tylko na tym skorzysta, technologię już otrzymali, a Thiesman nie chce wojny. Gdy pokona Królestwo, to da spokój Imperium. A przede wszystkim wycofanie się spowodowałoby, że Imperium nie będzie ryzykować porażką i stratami.

A odkąd rząd się zmienił (a wojna wybuchła na nowo), budowa nowych okrętów ruszyła pełną parą.

Ale to trwa. A póki okręty są w stoczni póty się nie liczą, a nawet więcej -przeszkadzają w przeprowadzaniu działań ofensywnych bo część sił musi tych stoczni pilnować. A wychodzić z tych stoczni nadal będzie mało w porównaniu z Republiką.
Sytuacja jest podobna do ZSRR. Radziecki sprzęt ustępował technologicznie zachodniemu, ale było go dużo i był łatwy do zastąpienia.

Poza tym Manticore ma uzbrojenie, które w praktyce daje im przewagę strategiczną:

Drobna poprawka: jeszcze daje im przewagę. Próbę odpowiedzi na Keyhole II już mieliśmy pokazaną w bitwie o Manticore -"Osiołki". Republika ma czas na złapanie oddechu i udoskonalenie swojej technologii. Właśnie dlatego 8 Flota powinna atakować natychmiast zanim Thiesman dostał wiadomość o wynikach bitwy. Tymczasem wiadomo, że ataku nie było i teraz jest na niego za późno.

Mogą bezkarnie atakować wrogie jednostki z niemal dowolnej odległości i to z zabójczą celnością.

Fakt. Ale Marynarka Republiki wie już, że rakiety odłączają na moment napęd po czym włączają go ponownie, a ponieważ także ma wielostopniowe rakiety...
No i jeszcze wspomniane "Osiołki" to jest nawet o tyle chyba wydajniejsze niż Keyhole i Apollo, że pozwala na kontrolę nad większą ilością rakiet. Gorsza celność zgoda, ale większa ilość rakiet już teraz nieco niweluje tą różnicę. No i kutry, które pomału MR ma także coraz lepsze. Nie wspominając o oryginalnym pomyśle Foraker na temat Moriarty'ego, gdzie nie miało być nieopancerzonej nieruchomej stacji tylko superdreadnought przeznaczony tylko do Moriarty'ego.

ale one i tak będą musiały przejść jakieś remonty i modernizacje, więc może przy okazji dostaną i najnowsze Keyhole.

I IMHO to te cudownie otrzymane z łaski Webera okręty powinny tworzyć Home Fleet, to by wystarczyło do czasu powrotu Harrington z rajdu (gdyby wyruszyła natychmiast po bitwie). Zdążyłaby obrócić jeszcze przed powrotem resztek floty dowodzonej przez Chin, a więc nowy system, który ma tylko 8 Flota byłby kompletnym zaskoczeniem dla Republiki i mógłby wyrównać szanse, gdyby zaatakowano nim jakiś czuły punkt.

Co do McKeona to wybór go na najbardziej opłakiwanego bohatera wydaje mi się dość oczywisty, bo był z nami od pierwszej, czy drugiej książki

Od pierwszej. I wiem, że to był oczywisty wybór i że to zwiększa realizm itd, ale nic nie poradzę na to, że nie lubię jak lubiane postacie tak kończą.

w drugiej miał już swój okręt, Trubadoura, ale jeśli dobrze pamiętam, w pierwszej był pierwszym oficerem na Fearlessie...

Tak.

Hmm, taka eskalacja ma chyba miejsce w każdej sadze, na Dragon Ballu począwszy

Tak całkiem do końca to to nie jest przesadzone. Teoretycznie jest możliwe, a co więcej ziemska historia wskazuje taki przykład, więc i w praktyce jest to czasem realne.
Po pierwsze, wojna zwiększa wydatki na cele militarne, co pozwala prowadzić badania z większym rozmachem. Jeśli chociaż część badań teoretycznych już została opracowana, to jest szansa by podgonić prace nad nowymi technologiami i rodzajami sprzętu, a to z kolei dzięki "po drugie". Otóż po drugie, wojna wymusza sprawdzanie wielu teorii w praktyce, skracając czas ich testów, często testów na polu walki zamiast na poligonie. No i po trzecie, każde odkrycie umożliwia zdobycie przewagi nad przeciwnikiem. To daje czas do dokonywania kolejnych, których dzięki temu odkryciu i zgromadzonym frontowym doświadczeniom dokonuje się szybciej.
A przykład z historii? Lotnictwo w latach 1930-1945 -praktycznie kilkukrotny skok technologiczny od ery dwupłatowych samolotów z zawodnymi silnikami do ery odrzutowców uzbrojonych w rakiety. Badania nad bronią rakietową były prowadzone w Niemczech w Rosji i w Polsce jeszcze w latach 20-tych XX wieku. Tyle że były to głównie badania teoretyczne. Niemieckie i radzieckie przygotowania do wojny przyspieszyły te teoretyczne prace. Sama wojna (jeszcze radziecko-japońska) umożliwiła przetestowanie broni rakietowej w praktyce, a praktyka przynosi szybsze efekty. Kosztowniejsze niż pokojowe badania teoretyczne a potem nad prototypami, ale pośpiech wymuszony jest przez okoliczności, bez których niemal nikt we władzach by się do tego nie skłonił.
To samo dotyczyło samolotów odrzutowych. Gdy Rosjanie próbowali lotów z prędkościami naddźwiękowymi nie wiedziano o istnieniu bariery dźwięku, której samolot nie mający odpowiedniej konstrukcji skrzydeł nie przetrwa. Normalnie zajęłoby to lata testów a niepowodzenia by zniechęcały i opóźniały projekt, ale wojna wymusiła przymknięcie oczu na straty byle tylko jak najszybciej mieć broń, którą Niemcy pomału zaczęli wprowadzać do służby.
Delta
Użytkownik
#72 - Wysłana: 23 Mar 2009 03:06:41 - Edytowany przez: Delta
Odpowiedz 
A przecież Niemcy przesiedli się do odrzutowców (Komet i Schwalbe) prosto z Bf 109, który nadal był świetnym myśliwcem, utrzymującym standardy jakie były pod koniec wojny, w ciągu zaledwie kilku lat wojny. I tą skalę postępu technologicznego widać jeszcze lepiej, gdy weźmie się pod uwagę, że Bf 109, w swych wersjach służących w Luftwaffe we wrześniu 1939 roku (sama konstrukcja samolotu praktycznie się nie zmieniła do końca wojny), padał ofiarą naszych PZL P11, które były już wtedy przestarzałe. Wyobraź więc sobie jaka przepaść w technologii dzieliła Bf109 a Schwalbe.
Dlatego o ile w HH szybki rozwój broni, technologii i taktyki jest błyskawiczny, o tyle nie jest to tak nierealne jakby mogło się wydawać. Zwłaszcza, że w realiach uniwersum minęło 20-30 lat, czyli dużo więcej czasu niż miały Niemcy i Alianci w czasie II wojny światowej.

Edycja:
Kolejnym po lotnictwie przykładem rozwoju technologii jest bomba atomowa. Pierwsze teorie na ten temat snuto już w początkach XX wieku. A do rozpoczęcia niemieckiego i później amerykańskiego projektu broni jądrowej było jeszcze kilka dekad. I przez te kilka dekad nie dokonano takiego postępu jak podczas kilku lat istnienia Projektu Manhattan. W czasie wojny priorytety są po prostu inne.
Zresztą Niemcom naprawdę niewiele brakowało by byli pierwsi. Ale to już inny temat.
Sh1eldeR
Użytkownik
#73 - Wysłana: 23 Mar 2009 11:18:24
Odpowiedz 
Delta
Dobre podałeś przykłady, ale mi akurat nie chodziło o technologiczną eskalację, tylko skalę bitew . O liczbę i typy okrętów biorących w nich udział. Zresztą to jest dość naturalne i bardzo fajnie się czyta, że Honor np. dostała Nike (BC), która była znacznie silniejsza niż wszystkie jej poprzednie okręty razem wzięte. Czy że dreadnaught rozwalił całą eskadrę krążowników liniowych, po tym jak przez większość książki walka toczyła się o konwoje (które są zwykle bronione maksymalnie przez ciężkie krążowniki).

W końcu jednak dotarliśmy do szczytu tej skali, bo nie dałoby się sklecić większej grupy okrętów, niż kilka połączonych flot Haven i Manticore. Jedynie Liga Solarna mogłaby rzucić znacznie większe ilościowo siły, ale szczerze mówiąc, na tę chwilę uważam, że gdyby połączyć RMN z Marynarką Repubiki, to taka superflota zniszczyłaby bez wielkich problemów marynarkę ligi, która ma chyba stosunkowo niewiele prawdziwych okrętów liniowych, preferując krążowniki liniowe (o różnicy w technologiach ofensywno-defensywnych nie wspomnę).

Rozwój technologiczny w świecie HH bardzo mi się podoba. Szczególnie od czasu, gdy Marynarka Republiki nie jest dowodzona w idiotyczny sposób, a Sharon pracuje w Bolthole. RMN wymyśla ciekawe nowe technologie, a Sharon to (po części) nadrabia pomysłowością i brutalną siłą.

Jeśli chodzi konkretnie o technologię Keyhole, to w tym momencie głównym problemem jest upakowanie do rakiety nadajnika grawitacyjnego i odpowiednio silnego źródła zasilania. Na tych polach Republika jest wyraźnie w tyle. W elektronice w sumie też, a ona również odgrywa sporą rolę w takim systemie. MDM-y jednak mają, więc gdy tylko zapewnią odpowiednią łączność z rakietami...

W sumie przyznam się, że zasięg i skuteczność nowych broni trochę mnie przeraża. Już teraz strzelanie z 50 mln km nie stanowi problemu, a najlepsze systemy RMN (nawet bez Keyhole) dają jeszcze lepszy zasięg. To tak, jakby z orbity Ziemi ostrzeliwać orbitę Marsa. Dobrze, że Weber wprowadził ograniczenie szybkości łączności grawitacyjnej do 64c -- w przeciwnym wypadku, dzięki Keyhole, można by było prowadzić całkiem skuteczny ostrzał z drugiej strony systemu, poza granicą przejścia w nadprzestrzeń.

Co do Home Fleet po bitwie o Manticore... Tutaj nie mam pewności, co powinni zrobić. To, co piszesz, trzyma się kupy, ale z drugiej strony nie bardzo wiadomo, jak długo trwałoby wprowadzenie cudownie zdobytych okrętów z powrotem do służby. Trzeba znaleźć załogi (właśnie! z tym to będzie problem!) i przeszkolić je odpowiednio do korzystania z systemów Marynarki Republiki, a na dobrą sprawę wypadałoby wymienić przynajmniej sporą część elektroniki, czy nawet uzbrojenia, by były kompatybilne z tym używanym przez RMN. Czy faktycznie można by je wprowadzić do służby w przeciągu tygodnia? Albo dwóch?

Manticore nie może przecież pozostać niechroniony. Gdyby RMN dysponowała większą liczbą okrętów z Keyhole, mogłaby (i na pewno powinna) wydzielić jakąś Ósmą Flotę. A tak, oprócz obecnej Ósmej Floty Honor mają jeszcze około setki okrętów liniowych od Marynarki Republiki (i te okręty nie mają obecnie nad przeciwnikiem żadnej przewagi technologicznej, choć miałyby po wspomnianych przeze mnie modernizacjach).

Tutaj pomocny może być też Grayson. Już jakiś czas temu mieli około setki okrętów liniowych, praktycznie w 100% bardzo nowoczesnych (choć te ukończone zapewne nie mają jeszcze Keyhole'i). Może Protektor dorzuci jeszcze trochę okrętów do pomocy RMN. Jakoś wątpię, by w tej sytuacji polityczno-strategicznej Republika kompletnie się odsłoniła i rzuciła się na Grayson.
Delta
Użytkownik
#74 - Wysłana: 23 Mar 2009 16:16:49
Odpowiedz 
Sh1eldeR
Dobre podałeś przykłady, ale mi akurat nie chodziło o technologiczną eskalację, tylko skalę bitew

To także ma odzwierciedlenie w historii. Przeciwko nam III Rzesza wystawiła 2700 czołgów i 1300 samolotów. Cztery lata później do samej bitwy pod Kurskiem Niemcy rzucili tyle samo czołgów i o ok. 50 % więcej samolotów niż brało udział w kampanii wrześniowej.

W HH skala jest coraz większa, ale i potencjał poszczególnych stron konfliktu jest duży. Planet, o populacji i przemyśle wielkości Ziemi XX/XXI wieku, każda ze stron ma przynajmniej kilka.

W końcu jednak dotarliśmy do szczytu tej skali,

Chyba tak.

RMN wymyśla ciekawe nowe technologie, a Sharon to (po części) nadrabia pomysłowością i brutalną siłą.

Jak to było? "Techno-wiedźma"? Ale z tą pomysłowością i brutalnością to prawda. Triplet jest tego przykładem. RMN nakombinowała się z wprowadzeniem sprzętu opartego o miniaturyzację i nowe technologie, a Shanon Foraker użyła znanych od 2 tysięcy lat ładunków nuklearnych, czyli technologii, z której dawno zrezygnowano (do czasów Tripletu i kutrów).

Jeśli chodzi konkretnie o technologię Keyhole, to w tym momencie głównym problemem jest upakowanie do rakiety nadajnika grawitacyjnego i odpowiednio silnego źródła zasilania. Na tych polach Republika jest wyraźnie w tyle.

Zgadza się, ale nie wiadomo jak długo będzie w tyle. Haven zdarzało się kupować technologię od Ligi, a ta jest na całkiem przyzwoitym poziomie. Technika z Ligii kupiona wcześniej poprawiła już nieco nierównowagę technologiczną pomiędzy MR a RMN. Jeśli dalej będą kupować i nadal będą mieć swoje pomysły, to przy takim potencjale przemysłowym mogą RMN bardzo uprzykrzyć życie. Dlatego znalezienie Bolthole to jeden z priorytetów, bo może i traci na znaczeniu jako producent uzbrojenia (w sensie ilościowym, w porównaniu z resztą przemysłu Republiki), ale zniszczenie kompleksu i wybicie przynajmniej części jego obsady mogło by zatrzymać prace nad nowymi rodzajami broni na długi czas.

MDM-y jednak mają, więc gdy tylko zapewnią odpowiednią łączność z rakietami...

No właśnie.

W sumie przyznam się, że zasięg i skuteczność nowych broni trochę mnie przeraża.

Nic dziwnego, precyzja ataku z odległości 50-150 mln km robi wrażenie. Pewnie tak samo przerażeni byli ludzie na Ziemi, gdy konwencjonalna broń o zasięgu góra kilkadziesiąt km została zastąpiona przez samoloty a potem przez ICBM.

To, co piszesz, trzyma się kupy, ale z drugiej strony nie bardzo wiadomo, jak długo trwałoby wprowadzenie cudownie zdobytych okrętów z powrotem do służby.

Ale RMN miała dwa atuty -nienaruszoną obronę systemową i nienaruszony przemysł, który bodaj w miesiąc miał być już uzbrojony w defensywną wersję Apollo. Nim 8 Flota wróciłaby z rajdu, system Manticore już by był broniony przez Apollo i nie dał by szans Republice na zniszczenie infrastruktury. Poza tym skoro Thiesman postawił wszystko na jedną kartę, to dlaczego wystawił tylko 340 superdreadnoughtów? Przecież mógł wystawić więcej, nie dlatego, że dodatkowe okręty coś by zmieniły, ale choćby dla zyskania większej pewności, komfortu psychicznego, że się uda, bo nawet jeśli część zostanie zniszczona, to są jeszcze pozostałe które dokończą robotę. Ale tego nie zrobił. Może po prostu nie miał czym, bo reszta musiała bronić poszczególnych systemów Republiki? A jeśli tak, to w każdym jej systemie jest stosunkowo mała i jak dotąd bezbronna przed systemem Apollo grupa okrętów. Idealny cel. Bo bez strat można zniszczyć i te broniące okręty i całą infrastrukturę dowolnie wybranego systemu. Tymczasem z "Za wszelką cenę" wiadomo, że praktycznie nienaruszona w bitwie o Manticore 8 Flota od miesiąca siedzi na orbicie macierzystej planety. Za ten czas już by wracali. A atak nastąpiłby nim Thiesman zobaczyłby resztki floty admirał Chin. I niech sobie wtedy pilnują Manticore. Zresztą gdyby atak trafił w czuły punkt to siły Thiesmana dużo by straciły w efekcie tym bardziej nie miałby czym zaatakować Manticore. To daje czas na podrasowanie zdobytych na Republice okrętów i kolejne ataki 8 Floty.
Pamiętasz "Operację Buttercup"? White Haven też miał mniejsze ilościowo siły, ale miał przewagę technologiczną i to pozwoliło mu na serię zwycięstw. I właśnie o to chodzi, że to była seria a nie pojedyncza wygrana bitwa raz na ruski rok -trzeba nękać przeciwnika, zanim się opamięta, przegrupuje i będzie znów zdolny do obrony.

Czy faktycznie można by je wprowadzić do służby w przeciągu tygodnia?

Te nieuszkodzone można, tyle, że mała z nich pociecha, bo nie dorównują standardom RMN. Ale z drugiej strony Marynarka Republiki także nie ma nic lepszego. Mając flotę takich okrętów i w ok. miesiąc czasu system strzeżony przez Apollo, ma się większe szanse na obronę niż posiadając samą obronę systemową.
Poza tym modernizacja tych okrętów zajmuje miejsce w stoczni i to jest kłopot, bo zamiast produkować nowy sprzęt modernizujesz okręty, które nawet po tej modernizacji mogą być ze względów konstrukcyjnych, których nie da się przeskoczyć, do tyłu w porównaniu z RMN. W sumie elektronikę można wymienić, ale reszty nawet nie warto ruszać bo koszty i potrzebny czas są niemal takie jak przy budowie nowych jednostek.

Manticore nie może przecież pozostać niechroniony.

Nie byłby całkowicie pozbawiony ochrony. Poza tym może pozostać nie broniony przez flotę, skoro Republika przez kilka tygodni nie wie o wynikach bitwy, a Thiesman i tak nie ma co wysłać.

Tutaj pomocny może być też Grayson. Już jakiś czas temu mieli około setki okrętów liniowych, praktycznie w 100% bardzo nowoczesnych

A kto będzie pilnował Graysona jeśli jego flota będzie pilnować Manticore? To jest właśnie ten IMHO podstawowy problem Sojuszu, o którym wspomniałem -bez względu gdzie Republika uderzy Sojusz poniesie olbrzymie straty, bo ma tylko kilka istotnych systemów i utrata każdego z nich lub jego infrastruktury jest boleśniej odczuwalna niż w analogicznej sytuacji odczułaby to Republika. No i gdzie Republika może łatwiej uderzyć: w Grayson pozbawiony Apolla, czy w Manticore, które go posiada? A Grayson to największy po Manticore i nie licząc Imperium kompleks stoczni. Jego utrata wraz z budowanymi jednostkami i graysońską flotą byłaby dużą stratą.
Q__
Moderator
#75 - Wysłana: 19 Kwi 2009 15:17:11
Odpowiedz 
Versusowe rozważania na temat, czy ktoś jest w stanie pokonać Piąte Imperium z cyklu "Dahak" (mojej ulubionej rzeczy Webera zresztą), Wychodzi na to, że to b. trudne zadanie:
https://bbs.stardestroyer.net/viewtopic.php?f=4&t= 129559
Q__
Moderator
#76 - Wysłana: 7 Lis 2009 18:23:43 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Na nasz rynek wchodzi cykl "Starship" Mike'a Resnicka. Rzecz oryginalna o tyle, że Obcy tworzą tam coś na kształt UFP w opozycji do ziemskiej supremacji w Galaktyce, a główny bohater ma ich zwalczać.
Trochę o pierwszym tomie:
http://katedra.nast.pl/ksiazka/8547/Resnick-Mike-S tarship-Bunt/
dwa fragmenty na zachętę:
http://katedra.nast.pl/artykul/4481/Resnick-Mike-S tarship-Bunt-1/
http://katedra.nast.pl/artykul/4489/Resnick-Mike-S tarship-Bunt-2/
i trochę o dalszych tomach (są spoilery):
http://www.sfsite.com/05b/sp248.htm
http://www.sfsite.com/06a/sm225.htm
http://www.sfsignal.com/archives/2009/01/review-mi ke-resnicks-starship-series-so-far/

(Skoro już tak uznani autorzy jak Resnick biorą się za military SF to znaczy, że Weberowi się udało zmienić oblicze fantastyki - mniej czy bardziej - naukowej.)

EDIT: kolejny cykl, kolejna bohaterka (nieznana na polskim rynku):
http://www.amazon.com/Kris-Longknife-Undaunted-Mik e-Shepherd/dp/044101786X/
Był lord komandor, była lady admirał, teraz jest księżniczka porucznik Kris Longknife (nazwisko urocze ).
Delta
Użytkownik
#77 - Wysłana: 16 Gru 2009 21:12:55
Odpowiedz 
Na rynku pojawił się kolejny tom z cyklu HH. Zarzewie wojny (angielski tytuł: Storm From the Shadows).
http://merlin.pl/Zarzewie-wojny_David-Weber/browse /product/1,706176.html
Havoc
Użytkownik
#78 - Wysłana: 17 Gru 2009 00:45:11
Odpowiedz 
Dzięki Delta za info.

A co do dalszego ciągu sagi, to uważam, że Weber już dość wyraźnie pokazuje nam kolejnego wroga nr1. Manpower.

Wojna z Haven wygasa.
reyden
Użytkownik
#79 - Wysłana: 17 Gru 2009 01:21:17
Odpowiedz 
Z jednej strony faktycznie możemy się spodziewać ocieplenia stosunków na linii Sojusz - Haven ( m.in. przez Mesę i to co się dzieje w rejonie Ligi ) .

Z drugiej strony mamy ogromne straty po jednej i drugiej stronie .

Królestwo straciło praktycznie na jakiś czas zdolność do ofensywnego działania i musi siedzieć w defensywie aż odbudują flotę .

Jedyny ich związek taktyczny - 8 Flota został przemianowany na Home Fleet .

Co prawda Królestwo jak i reszta okrętów mają kupę okrętów w budowie , do tego przewagę technologiczną ( Apollo ) ale potrzebują czasu na jakiś ofensywny ruch .

Do tego upór samej królowej .

Ze strony Haven mamy m.in zniszczony system Lovat , kochanek prezydent nie żyje , republika ma dość sił do kilku akcji ofensywnych .

Kto wie co im może wpaść do głowy .

Z tego co wiem szykuje się wojna z Ligą .

Technologicznie Liga jest na poziomie Królestwa z przed wojny ( nie wiem czy tej co była w AAC czy tej wcześniejszej ) pod względem rakiet .

systemy ECM są jeszcze gorsze , tak ze 2-3 generacje za Sojuszem , tak gdzieś na poziomie Haven .

Problemem jest liczba okrętów - w linii mają ok. 2 100 SD , + 2-3x tyle w rezerwie .

Nie wiadomo czy te SD to konwencjonalne czy już okręty rakietowe .

Jak to pierwsze to luz , gorzej jak to są okręty rakietowe - mogą mieć problemy z taką ich ilością
Delta
Użytkownik
#80 - Wysłana: 17 Gru 2009 18:15:14
Odpowiedz 
Havoc
Dzięki Delta za info.

Nie ma za co.

Wojna z Haven wygasa.

Bo jak dłużej ten temat będzie ciągnął, to zacznie być w końcu widać, że cykl własny ogon zjada.
Sh1eldeR
Użytkownik
#81 - Wysłana: 18 Gru 2009 00:41:54
Odpowiedz 
Ha! Dosłownie dzisiaj wpadłem na tę nową książkę w Empiku -- oczywiście nie było mowy o nie kupieniu -- i chciałem właśnie o tym napisać!

Dopiero zacząłem czytać (a wiedzcie, że będę czytał bardzo powoli, wydzielając sobie każdą stronę! [no dobra, pewnie mi się to nie uda]), więc o samej treści wiele powiedzieć nie mogę. Ponoć ma być o Michelle Henke, ale nie czytałem nawet całej zachęty z tyłu okładki, żeby sobie nie spoilerować.

Książka jest jak na HH droga (43.90 zł), ale i gruba (ponad 700 stron!). Z tyłu jest licząca kilkanaście stron (!) lista postaci. Cóż, wygląda na to, że się przyda.

Troszkę przyspoileruję, bo na początku książki (jeszcze przed treścią właściwą) znajdują się małe niespodzianki. Ja się pozytywnie zaskoczyłem, więc jeśli ktoś chce też się zaskoczyć, to niech nie czyta.

Na pierwszych kilku stronach jest wydanie Jayne [sic!] opisujące przykładową rakietę RMN wraz z przekrojami (osobno przedstawione są głowice). Rozrysowanych jest też kilka kroków ostatniej fazy ataku takiej rakiety. Fajne, bo do tej pory chyba nie było wspomniane jak to działa. Na końcu bonusowych, początkowych stron jest zaś porównanie krążownika liniowego RMN (krążownik klasy Nike) z krążownikiem liniowym SLN (klasy Nevada). Oczywiście ten drugi wypada tonażowo BARDZO blado. Jeśli jednak chodzi o samą liczbę broni, są w miarę równe. Podejrzewam jednak, że siły stanowisk ogniowych nie ma co porównywać. Stanowisk obrony antyrakietowej, które na wszystkich okrętach są raczej podobnych rozmiarów, Nike ma już ze dwa razy więcej. Aha, nie wiem czy ta klasa Nike to to samo, czym dowodziła Honor w jednej z książek. Wydaje mi się, że choć sam okręt nazywał się "Nike", to jednak klasa zwała się inaczej (nie przypadkiem Redoutable?).
Havoc
Użytkownik
#82 - Wysłana: 18 Gru 2009 00:54:50
Odpowiedz 
reyden:
Ze strony Haven mamy m.in zniszczony system Lovat , kochanek prezydent nie żyje , republika ma dość sił do kilku akcji ofensywnych .

Kto wie co im może wpaść do głowy .

Haven nie jest już zdolne do jakiegoś znaczącego ataku. Niby mają jeszcze całkiem sporo SD, ale w większości ich załogi nie są w zgrane. Na osiągnięcie pełnej zdolności bojowej potrzebują czasu.

A gdy Manticore wdroży defensywnego Apollo, będzie nie do ugryzienia.

reyden:
Z tego co wiem szykuje się wojna z Ligą .

Zapewne masz rację. Manpower prawdopodobnie zdoła wciągnąć do wojny LS.

reyden:
Nie wiadomo czy te SD to konwencjonalne czy już okręty rakietowe .

Jak to pierwsze to luz , gorzej jak to są okręty rakietowe - mogą mieć problemy z taką ich ilością

SD ligi są mocno przestarzałe. Jedynie lekkie okręty są w miarę nowoczesne. A i tak są to okręty klasyczne.
Havoc
Użytkownik
#83 - Wysłana: 18 Gru 2009 01:00:48 - Edytowany przez: Havoc
Odpowiedz 
Sh1eldeR:
Na pierwszych kilku stronach jest wydanie Jayne [sic!] opisujące przykładową rakietę RMN wraz z przekrojami (osobno przedstawione są głowice). Rozrysowanych jest też kilka kroków ostatniej fazy ataku takiej rakiety. Fajne, bo do tej pory chyba nie było wspomniane jak to działa. Na końcu bonusowych, początkowych stron jest zaś porównanie krążownika liniowego RMN (krążownik klasy Nike) z krążownikiem liniowym SLN (klasy Nevada). Oczywiście ten drugi wypada tonażowo BARDZO blado. Jeśli jednak chodzi o samą liczbę broni, są w miarę równe. Podejrzewam jednak, że siły stanowisk ogniowych nie ma co porównywać. Stanowisk obrony antyrakietowej, które na wszystkich okrętach są raczej podobnych rozmiarów, Nike ma już ze dwa razy więcej. Aha, nie wiem czy ta klasa Nike to to samo, czym dowodziła Honor w jednej z książek. Wydaje mi się, że choć sam okręt nazywał się "Nike", to jednak klasa zwała się inaczej (nie przypadkiem Redoutable?).

O ile się nie mylę, to klasa Nike to inny okręt. A nazywają ją jeszcze krążownikiem liniowym chyba z rozpędu. Nie jestem pewien, ale chyba gdzieś została podana jego masa. Grubo ponad 1 milion ton.

HMS Nike (BC-413) był okrętem klasy Reliant.
Delta
Użytkownik
#84 - Wysłana: 18 Gru 2009 01:13:02
Odpowiedz 
Sh1eldeR
Ha! Dosłownie dzisiaj wpadłem na tę nową książkę w Empiku

Ja zamierzam wpaść na nią w księgarni jutro. Jakoś przeboleję te minus kilkanaście stopni po drodze.

a wiedzcie, że będę czytał bardzo powoli, wydzielając sobie każdą stronę

To też jest moim zamiarem.

Książka jest jak na HH droga (43.90 zł)

To, podobnie jak pełną ciepła (od kaloryfera) pogodę, też jakoś przeżyję. A co, w końcu święta idą, trzeba coś sobie sprawić pod choinkę.

reyden
Z tego co wiem szykuje się wojna z Ligą.

Sh1eldeR
Oczywiście ten drugi wypada tonażowo BARDZO blado. Jeśli jednak chodzi o samą liczbę broni, są w miarę równe. Podejrzewam jednak, że siły stanowisk ogniowych nie ma co porównywać.

Mam nadzieję, że Weber nie będzie przesadzał z tą niezwyciężonością RMN, bo wtedy to się już trochę oklepane zrobi. Marynarka Ligi może nie jest już najbardziej zaawansowana technologicznie, ale nadal ma dużą przewagę w ilości sprzętu.

Sh1eldeR
Aha, nie wiem czy ta klasa Nike to to samo, czym dowodziła Honor w jednej z książek. Wydaje mi się, że choć sam okręt nazywał się "Nike", to jednak klasa zwała się inaczej (nie przypadkiem Redoutable?).

Reliant.
(Też musiałem sprawdzić. )
reyden
Użytkownik
#85 - Wysłana: 18 Gru 2009 01:53:45
Odpowiedz 
Honor dowodziła HMS Nike BC-413 , klasa Reliant .

Zaś ten nowy HMS Nike BC-762 ( stary został przemianowany ) to rakietowy krążownik liniowy .

Jest to najnowszy i najbardziej zaawansowany krążownik liniowy RMN .

Może przenosić do 80 zasobników holowanych MK17 , każdy mający 8-10 rakiet ( 8 rakiet w przypadku zasobników systemu Apollo , 10 w przypadku starszych ) .

Co daje 640 - 800 rakiet w pierwszej salwie .

Bazując na danych z wcześniejszych książek ( potrzeba ok. 100 rakiet do zniszczenia 1 SD ) HMS Nike jedną salwą może zniszczyć 6-8 SD Ligi .

SD(P) mają zasobników ponad 500 , jeden okręt wyposażony w system Apollo był by zdolny do zniszczenia 40 SD w idealnych warunkach .

W praktyce stawiam że :

1 BC będzie zdolny zniszczyć 2-5 SD Ligi , SD(P) zniszczy ich ze 20 lub więcej pełną salwą .


Technologicznie Liga jest bardzo daleko w tyle za GKM i resztą .

Ich rakiety odpowiadają temu co RMN miało 20 lat temu ( mają MDM-y ale 2-stopniowe tylko, w dodatku w fazie testów ) .

Brak zarówno zasobników jak i SD(P) .

Tylko konwencjonalne SD .

Z elektroniką trochę lepiej , bo na poziomie Haven obecnie .

Z tego co wiem to w Zarzewiu Wojny jest fajny fragment :

Bitwa ( prawdopodobna ) pomiędzy grupą okrętów Ligi ( ~ 70 SD + drobnica ) i 10 Flotą RMN ( pod dowdctwem M.Henke , a która ma BC typu Nike jako największe okręty ) .

Nie wiem jak to się skończy .

Ciekawe rzeczy są też o Mesie :

UWAGA SPOJLER


Mesa ma przywództwo, które zwie się RÓWNANIE. I to Równanie planuje przewrót w całym kosmosie od 600 lat. Ale to nie to szokuje, ale możliwości techniczne Mesy!
Mesa dysponuje nowymi rodzajami napędów. Jeden z nich, pozwala wykorzystać pasmo Iota w nadprzestrzeni, przez co skraca jeszcze bardziej czasy przelotów.
Drugi natomiast nie wykorzystuje systemu Impeller - nie tworzy ekranów w normalniej przestrzeni. Przez co wykrycie tych jednostek będzie trudne o ile w ogóle możliwe.

Do tego Mesa na samym końcu wprowadza w życie plan Ostryga, którego pierwotnie celem miały być 3 floty (Królestwo, Grayson i Republika), ale osłabienie Królestwa po Bitwie o Monticore przyśpieszyło operację, wyrzucając z planu Republikę, jako iż brak im było statków na pełną operacją.
Sh1eldeR
Użytkownik
#86 - Wysłana: 18 Gru 2009 01:57:21 - Edytowany przez: Sh1eldeR
Odpowiedz 
Co do tego Relianta, to faktycznie -- 100%. Mi się sprawdzić nie chciało , a mam gdzieś taką książeczkę ze ważniejszymi typami okrętów RMN do pewnego roku (klasa Reliant jest tam jedną z nowszych; nie ma niestety okrętów rakietowych, czy choćby ciężkich krążowników klasy Edward Saganami). Gdy już podaliście tę nazwę to wydaje mi się oczywista.

Delta:
Mam nadzieję, że Weber nie będzie przesadzał z tą niezwyciężonością RMN, bo wtedy to się już trochę oklepane zrobi. Marynarka Ligi może nie jest już najbardziej zaawansowana technologicznie, ale nadal ma dużą przewagę w ilości sprzętu.

Jeśli chodzi o technologie typowo bojowe, to Liga jest daleko w tyle nawet za Haven. Ale potencjał Liga ma ogromny. Ogólny poziom technologiczny w centrum ligi, jak mniemam, może nawet wyraźnie przewyższać zarówno Królestwo, jak i Republikę. Taka elektronika jest przecież bardzo ważna. Maskowanie elektroniczne szybko mogą nadrobić. Z tymi technologiami to jest tak, że Liga po prostu nigdy nie musiała mieć lepszych. Nie walczyła z żadnym równym sobie przeciwnikiem. Nie brała udziału w wyścigu zbrojeń. Tymczasem żagle Warshawskiej zostały przecież wymyślone w Lidze! Jeśli się nie mylę, to na Beowulfie. Dlatego IMO w kwestii napędu Liga jest w stanie szybko nadrobić zaległości. W ogóle technicznie jest w stanie raczej szybko dogonić przynajmniej Haven. Liga musi tylko złapać parę nowszych okrętów przeciwnika.

Z drugiej strony, jej biurokratyczna machina ma taką bezwładność, że z szybkim wdrożeniem do produkcji nowych rozwiązań może być różnie.

Uważam jednak, że błędnym przeświadczeniem jest to, że w Lidze mają jakiś niższy ogólny (nie-militarny) poziom technologiczny. O ile wiem, to w wielu rzeczach po prostu przodują. Tyle że nie w militarnych. Ale w technice wojennej przydaje się zarówno elektronika, jak i systemu napędowe -- a tutaj raczej nie odstają (samą elektronikę to może i mają najlepszą?).
Delta
Użytkownik
#87 - Wysłana: 18 Gru 2009 14:50:26
Odpowiedz 
Z wrodzonym uporem, pozwalającym na człapanie na 1/4 impulsowej po trzynastostopniowym mrozie (wspominałem już jak "lubię" zimę?) nawiedziłem księgarnię. A właściwie dwie. Bo oczywiście w tej, w której zawsze mogłem liczyć na kupno HH, książki nie było. W tej drugiej po poszukiwaniach natrafiłem na jakiś najwyraźniej romulański egzemplarz, bo tak zakamuflowany w ciemnym kącie dolnej półki, że z początku nie było go nawet widać i już miałem zrezygnować, dochodząc do wniosku, że znów padła na mnie klątwa Bundych i akurat do mnie nie dowieźli. I zamierzam się nim delektować jak nie przymierzając każdą jedną minutą TMP.

Sh1eldeR
Jeśli chodzi o technologie typowo bojowe, to Liga jest daleko w tyle nawet za Haven. Ale potencjał Liga ma ogromny.

No i ten potencjał jest właśnie niebezpieczny. A technologicznie to Liga nie jest za Haven, raczej brak jej rozwiązań dobrze przetestowanych na polu walki niż technologii jako takiej. W końcu Haven kupowało (w dodatku ograniczone nieco przez embargo) technologię od Ligi a nie na odwrót. I wcale nie powiedziano, że była to technologia "pierwszego sortu", a i tak były problemy z jej dostosowaniem do posiadanej przez Haven techniki, która, do niedawna przynajmniej, stała na takim poziomie, że technologię RMN mogła próbować pokonywać jedynie czymś dysponującym prymitywną ale potężną siłą jak np. ładunki nuklearne.
Liga, bazując na swej wielkości oraz posiadanej technice, może zadać RMN tak ciężkie straty (przy własnych równie ciężkich), że doprowadzi Manticore przynajmniej do przejścia do rozpaczliwej obrony. I nadal będzie miała dość środków do ofensywy, a czas pracuje na korzyść jej przemysłu.
Wadą Ligi jest wspomniana przez Ciebie biurokracja. Ale nie tylko ona, powiązaną z nią rzeczą jest to, że Liga nie jest spójna wewnętrznie. Czym dalej od centrum, tym gorzej. I to jest szansa, bo przy początkowych niepowodzeniach militarnych Marynarki Ligi, spadnie morale, a wielu lokalnych watażków może zechcieć oderwać się od Ligi. Jeśli nawet drobny procent z nich zacznie i im się powiedzie, to reszta także uzna to za okazję. To spowoduje, że Liga może szybko stać się kolejną Konfederacją Silesjańską. Manticore i reszcie potęg pozostałoby już tylko działanie w ramach zasady dziel i rządź.
Havoc
Użytkownik
#88 - Wysłana: 26 Gru 2009 13:53:08
Odpowiedz 
Po przeczytaniu "Zarzewia wojny", mogę stwierdzić, że zrobiło się ciekawie.

reyden:
Zaś ten nowy HMS Nike BC-762 ( stary został przemianowany ) to rakietowy krążownik liniowy .

Nowy Nike ma numer BC-562 i nie jest krążownikiem rakietowym, tylko klasycznym. Co może dziwić.

Dziwi trochę jego wielkość, a raczej masa. Ma blisko 2,5 miliona ton, a więc ok. 2,5 raza przekracza masą poprzednią klasę krążowników liniowych RMN (klasycznych). W sumie niewiele mu brakuje do pancerników Haven.
reyden
Użytkownik
#89 - Wysłana: 26 Gru 2009 21:41:44
Odpowiedz 
Masz rację Havoc , klasa Nike to nie BC(P) .

Takowe okręty u RMN to klasa Agamemnon mający 1,75 mln ton .

Co jest i tak dużo - starsze BC miały masę 800 000 - 900 000 ton .

A BB Haven miały trochę więcej niż 2,5 mln ton - masa klasy Triumphant przeszło to 4,5 mln ton .
Havoc
Użytkownik
#90 - Wysłana: 27 Gru 2009 02:06:33
Odpowiedz 
reyden:
Co jest i tak dużo - starsze BC miały masę 800 000 - 900 000 ton .

A BB Haven miały trochę więcej niż 2,5 mln ton - masa klasy Triumphant przeszło to 4,5 mln ton .

Klasa Reliant miała 879 000 ton. "Przebicie" jest spore.

Co do masy pancerników Haven, to może i racja bo opieram się na pamięci, która zawodna jest. Ale i tak klasie Nike, masą bliżej do pancerników Haven, niż do wcześniejszych krążowników liniowych Manticore.

I tu pojawia się pytanie. Dlaczego klasa Nike ma taką dużą masę?

Porównując klasę Nike z solarną klasą Nevada wygląda to tak.
Wyrzutnie rakiet ok. 10% więcej ma Nevada (25/28)
Grasery tak samo 12/12
Wyrzutnie antyrakiet 2.5 raza na korzyść Nike (30/12)
Działa laserowe prawie 2x dla Nike (30/16)

Ponieważ działa laserowe są także wykorzystywane w obronie przeciw rakietowej, wygląda na to, że jedynie wzrost potencjału obronnego, nadążył za wzrostem masy?
 Strona:  ««  1  2  3  4  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Honor Harrington vs. Miles Vorkosigan

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!