USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Literatura SF
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  9  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#181 - Wysłana: 14 Cze 2014 07:38:25 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Ostatnio dostaję lekcję pokory za lekcją pokory: jak nie MarcinK napisał - powyżej - o powieści klasyka, której nie znałem, to Dathon przypomniał mi o zdolnym komiksiarzu, o którym zapomniałem... A teraz jeszcze Paweł Laudański wspomniał w "Esensji", zupełnie od niechcenia, o rosyjskojęzycznej autorce SF, której dorobku nie znałem, a którą wymienił obok największych autorów tamtego kręgu językowego:
"obok Bilenkina, Warszawskiego, Łarionowej czy Gansowskiego"
http://esensja.pl/ksiazka/wiesci/tekst.html?id=186 56

Sprawdziłem w te pędy kto pani Łarionowa. Wyczytałem:

"Twórczość Łarionowej praktycznie nie reaguje na zmieniające się literackie mody: obchodzi się bez mistyki i horroru, nie tworzy wielotomowych epopei, zachowuje wierność tematyce kosmicznej. Bohaterami jej tekstów są najzwyklejsi ludzie, w życiu których mają miejsce zdarzenia i tragiczne, i humorystyczne, ludzie kochający, czasem w męczarniach, aż do samozniszczenia, czasem – skrycie, zawsze jednak dzięki miłości można poznać prawdę o każdym z nich.
Ważne miejsce w tekstach Łarionowej zajmują kobiety, romantyczne, zdolne do przewidywania, oddzielenia ważnego od nieistotnego.
Autorską manierę Łarionowej charakteryzuje połączenie nadzwyczajnego z przyziemnością, sentymentalnego z szyderstwem. To fantastyka tradycyjna"

http://encyklopediafantastyki.pl/index.php?title=O lga_Łarionowa

To co wyczytane zabrzmiało jak automatyczna rekomendacja. I mam kolejną zaległość do nadrobienia.
MarcinK
Użytkownik
#182 - Wysłana: 20 Cze 2014 18:56:26
Odpowiedz 
Konstantyn Ciołkowski napisał jedną powieść Sci-fi "Poza Ziemią". Była to opowieść o podboju kosmosu (oczywiście w oparciu o ówczesną wiedzę) począwszy od lotu na orbitę, przez lądowanie na księżycu (który okazał się niezbyt przyjaznym miejscem) a skończywszy na lądowaniu na asteroidzie. Ciołkowski opisał szczegółowo technologię lotu, komunikacji jak również system podtrzymania życia.
Q__
Moderator
#183 - Wysłana: 21 Cze 2014 12:36:23 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
Konstantyn Ciołkowski napisał jedną powieść Sci-fi "Poza Ziemią".

Słyszałem o tej książce już lata temu, ale nigdy nie miałem okazji jej czytać. Nawet trzymać w rękach...

Z tego co widzę jest dostępna na Allegro, wiec szybko się to zmieni (w sumie Twoja zasługa - przypomniałeś o tytule, to zacząłem googlać).

Póki co przeczytałem... recenzje:
http://www.literatura.gildia.pl/tworcy/konstanty_c iolkowski/poza_ziemia/rec1
http://www.literatura.gildia.pl/tworcy/konstanty_c iolkowski/poza_ziemia/rec2
MarcinK
Użytkownik
#184 - Wysłana: 21 Cze 2014 13:08:59
Odpowiedz 
Q__:
Z tego co widzę jest dostępna na Allegro, wiec szybko się to zmieni

Tylko uważaj, ja akurat trafiłem na egzemplarz w którym spora część rozdziału o locie na księżyc była nieczytelna.
Q__
Moderator
#185 - Wysłana: 24 Cze 2014 20:13:05 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
ja akurat trafiłem na egzemplarz w którym spora część rozdziału o locie na księżyc była nieczytelna.

Papierową wersję już mam. Przeczytam jutro, dam odpocząć oczom po oglądaniu dziś całego sezonu 7 HF po kolei (po prawdzie planowałem tylko powtórkę dwu pierwszych odcinków, ale wciągnęło mnie).

Gdybym natrafił na luki podeprę się TYM:
http://chomikuj.pl/Nyarl/eBooki/Fantastyka+04/Cio* c5*82kowski+Konstanty+-+Poza+Ziemi*c4*85/Cio*c5*82 kowski+Konstanty+-+Poza+Ziemi*c4*85,1622019983.pdf
Q__
Moderator
#186 - Wysłana: 29 Sier 2014 22:22:28 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Jak napisałem o tym pijanym radiotelegrafiście dziś, to potem jakoś ten "Pirx" za mną chodził i sięgnąłem go czytać. Przypadek zrządził, że trafiłem na "Albatrosa". Niby znam, ale jak zawsze błahy - jak na lemowskie standardy - mi się wydawał i zbyt wygładzony, tak dzisiaj dałem się porwać rytmowi tej prozy i w napięciu dobieżałem do końca tego tragicznego ratunkowego wyścigu, tak w fotel wgnieciony, jakbym tam z nimi przeciążenia znosił. A finał zostawił mnie zbaraniałego, że to jednak jest aż tak dobre.

Ech... Dać to jakiemu Petersowi sfilmować z pietyzmem w stylu Axanaru.
MarcinK
Użytkownik
#187 - Wysłana: 30 Sier 2014 19:23:01
Odpowiedz 
Q__:
Ech... Dać to jakiemu Petersowi sfilmować z pietyzmem w stylu Axanaru.

Albo Cameronowi w końcu już raz coś podobnego nakręcił ale nie w kosmosie.
Q__
Moderator
#188 - Wysłana: 15 Wrz 2014 13:08:50
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
Albo Cameronowi

Jeśli odzyska wenę....

ps. Jeśli ktoś jest ciekaw wczesnego (1938!) opowiadania Clarke'a "How We Went to Mars", które w tym roku dostało Retro Hugo*
http://en.wikipedia.org/wiki/How_We_Went_to_Mars
http://docs7.chomikuj.pl/1853945620,PL,0,0,Arthur- C.-Clarke---How-We-Went-To-Mars.txt


* http://esensja.pl/ksiazka/wiesci/tekst.html?id=189 39
Q__
Moderator
#189 - Wysłana: 9 Paź 2014 12:13:09 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Wznowień Borunia cd. "Jasnowidzenia inżyniera Szarka" - tematyka parapsychiczna, sporo wątków obyczajowych, ironiczny portret rodzimych kręgów okultystycznych i SF pełną gębą:
http://esensja.pl/ksiazka/recenzje/tekst.html?id=1 9278

Do czego dochodzi jeden z wczesnych utworów Zajdla - "Lalande 21185":
http://esensja.pl/ksiazka/recenzje/tekst.html?id=1 9290
(Co ciekawe tytułowa gwiazda w istocie ma układ planetarny.)


ps. A'propos: spotkanie klasyków - Snerg, Boruń, Zajdel, Parowski:
Q__
Moderator
#190 - Wysłana: 10 Lut 2015 17:41:10 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Poczytałem taką dyskusję z forum Cywilizacji (tej grze) poświęconego, niby o Dukaju i Lemie, ale prym w dyskusji wodzi ktoś pod nickiem Adi Cherryson ukryty, który ładnie o Zajdlu pisze (podpierając się kawałkiem esensyjnego tekstu):
http://forums.civ.org.pl/viewtopic.php?TopicID=772 5

Problem Sneera jest trochę uniwersalny:

"W przekonaniu, że „Limes inferior” opisuje nasz siermiężny socjalizm utwierdzały nas słowa, iż ustrój został nam narzucony, bo skoro sprawdził się w jednym świecie, to może się sprawdzić w całym wszechświecie – czyż to nie jawna aluzja do internacjonalistycznych zakusów ZSRR? (Abstrahując już od faktu, czy ustrój się „u nich sprawdził” – prawdę powiedziawszy, w książce też nie wiadomo tego na pewno). Dziś, po trzech dekadach widzimy jednak, że to Zajdel miał rację, że część Argolandu może zniknęła, ale część w nowej rzeczywistości nadal jest aktualna. Są nowe uwarunkowania, ale znów – w korporacyjnym świecie – podobnie wygląda kariera. A czy sam Klucz nie jest przebłyskiem geniuszu Zajdla? Przecież w tym urządzeniu łączy on kartę kredytową i telefon komórkowy! Czyż już niedługo takie Klucze nie pojawią się u każdego i czy pojęcie „wykluczenie” nie nabierze złowrogiej mocy?"

Sneer Zajlda patrzył dalej niż jakiekolwiek możliwości Klucza mogły przewiedzieć. Ja ten Klucz rozpoznaję, jako kajdany wiążące nas w zastanej rzeczywistości. Co jest naprawdę prawdziwe i piękne? Chyba tylko prawa przyrody.

Podoba mi się antykoformizm myślowy Sneera i jego uwielbienie do czerpania przyziemnych przyjemności z zastanego stanu rzeczy. Jest jak Dalajlama - tylko trochę bardziej egoistyczny. Nie eksponuje, narzuca, tego co naprawdę myśli innym umysłom.

Podróżuje i przygląda się uważnie, temu co widzi. Rzeczywistość bawi go i cieszy, zachęca do uczestnictwa.

Ale ma też jakiś poważny problem, którego rozwiązanie nie jest takie proste, jak w epilogu książki. Nie ma bowiem Alicji z Krainy Czarów i lustra...

Jest umierająca Gertruda Stein - jaka jest odpowiedź? Ale na jakie pytanie?

W każdym razie - Limes Inferior Zajdla warto poczytać. 8)
Alek Roj
Użytkownik
#191 - Wysłana: 7 Mar 2015 18:24:46 - Edytowany przez: Alek Roj
Odpowiedz 
Niedawno powróciłem do lektury moich czasów nastoletnich - "Twarzą ku ziemi" Macieja Parowskiego. Tym razem przeczytałem ją bardzo szybko. I jeśli cokolwiek tutaj czy gdzie indziej powiedziałem złego o tej książce, czy też ogólnie o całym pisarstwie autora - niniejszym odwołuję. Najwyraźniej musiałem dorosnąć do tej świetnej książki.
Powieść "Twarzą ku ziemi" traktuje o człowieku w trybach totalitarnej machiny, ledwie tylko zamaskowanej pozorami wolności. To zaś z miejsca odsyła nas do mistrza Zajdla. Tyle, że bohaterowie Zajdla - to ludzie prawi i wewnętrznie silni, w taki czy inny sposób skłóceni z systemem. Natomiast Parowski sportretował człowieka słabego, chcącego jedynie jak najlepiej się urządzić w dostępnej mu rzeczywistości. To przez lata wydawało mi się odpychające, jako zbyt cyniczne. Potrzebowałem wiele się nauczyć, by pojąć, że pisarz po prostu obnaża mechanizmy psychiczne prowadzące człowieka do takiej konformistycznej postawy. Co więcej: wcale nie pała do swego bohatera wiele większą sympatią niż ja, jego czytelnik.
Podejrzewam, że inspiracją dla Parowskiego mógł być "Pamiętnik antybohatera" Kornela Filipowicza. W "Twarzą ku ziemi" stworzył nieco podobną postać, umieszczając ją w fantastycznonaukowych warunkach. To historia o kolejnym antybohaterze - czasów wcale nie tak znów niemożliwej przyszłości.
MarcinK
Użytkownik
#192 - Wysłana: 7 Mar 2015 19:02:46
Odpowiedz 
Zna ktoś tytuł takiej oto książki. Pamiętam że to była powieść Polska, opowiadała o przybyciu floty obcych. Ich statki orbitowały wokół Ziemi wywołując między innymi zmianę kierunku prądów morskich. Jeden ze statków wylądował w Warszawie. Tyle pamiętam.
Q__
Moderator
#193 - Wysłana: 7 Mar 2015 19:30:47 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Alek Roj

Alek Roj:
Tyle, że bohaterowie Zajdla - to ludzie prawi i wewnętrznie silni, w taki czy inny sposób skłóceni z systemem. Natomiast Parowski sportretował człowieka słabego, chcącego jedynie jak najlepiej się urządzić w dostępnej mu rzeczywistości.

Nie wiem zresztą czy tym sposobem Parowski nie jest bliższy prawdy psychologicznej (Zajdel pozostał, w głębi ducha, przedstawicielem ery heroicznej SF), acz - z drugiej strony - świat "Twarzą..." skonstruowany jest pretekstowo na tle tych zajdlowskich (choć i one - zgodnie z zasadami owej epoki - stanowiły uproszczone, czyste, modele pewnych zjawisk)...

MarcinK

MarcinK:
Zna ktoś tytuł takiej oto książki.

Zagiąłeś mnie, nie mam pojęcia...

Mam za to inną ciekawostkę, polski przekład jednego z opowiadań mało u nas znanego klasyka SF - Murray'a Leinstera:
https://archive.org/details/ObcytheAliens
Alek Roj
Użytkownik
#194 - Wysłana: 7 Mar 2015 20:27:35 - Edytowany przez: Alek Roj
Odpowiedz 
Q__:
Nie wiem zresztą czy tym sposobem Parowski nie jest bliższy prawdy psychologicznej

Powiedziałbym raczej, że przedstawia inną część, inną stronę owej prawdy. W końcu stworzona przez Filipowicza historia o kolaborancie z czasów niemieckiej nie jest ani mniej, ani bardziej prawdziwa od opowieści o ludziach, którzy z tą okupacją walczyli w taki czy inny sposób. Są po prostu różni ludzie i nie sądzę, by w przyszłości miało się to zmienić.

Q__:
acz - z drugiej strony - świat "Twarzą..." skonstruowany jest pretekstowo na tle tych zajdlowskich (choć i one - zgodnie z zasadami owej epoki - stanowiły uproszczone, czyste, modele pewnych zjawisk)...

Co do tego - pełna zgoda. Literatura w ogóle z natury swojej tworzy "rzeczywistości" do pewnego stopnia schematyczne - inaczej musiałaby nieustannie zarzucać czytającego ogromem informacji niczego nie wnoszących ani do fabuły, ani do szerzej pojętej "myśli" utworu. Tym bardziej kreacja fikcyjnych światów musi być cokolwiek modelowa.
Tak Zajdel, jak i Parowski starali się poprzez exemplum ukazać mechanizmy - czy to społeczne, czy psychologiczne. Uproszczenia były więc, oczywiście, niezbędne dla przejrzystości. Szczególnie widać to w "Paradyzji" - to bardzo "czysta" antyutopia.
Q__
Moderator
#195 - Wysłana: 8 Mar 2015 06:48:14
Odpowiedz 
Alek Roj

Alek Roj:
Powiedziałbym raczej, że przedstawia inną część, inną stronę owej prawdy.

Technicznie masz zupełną rację, jednak - statystycznie patrząc - choć wolimy podziwiać postawy heroiczne i czytać o nich, mam często wrażenie, że takie postawy, jak ta opisana w "Twarzą..." dominują, czyli w jakimś sensie są normalniejsze (acz - jakby dla równowagi - prawie nigdy nie są chwalone, a już na pewno nie przez tych, którzy sami te postawy sobą reprezentują).

Alek Roj:
Tak Zajdel, jak i Parowski starali się poprzez exemplum ukazać mechanizmy - czy to społeczne, czy psychologiczne. Uproszczenia były więc, oczywiście, niezbędne dla przejrzystości. Szczególnie widać to w "Paradyzji" - to bardzo "czysta" antyutopia.

Zgoda, oczywiście. Zauważ jednak, że światy Zajdla da się sobie wyobrazić jako działające mechanizmy, ten Parowskiego natomiast jest umowny niczym Marsjanie Szulkina, cala prawdziwość została włożona w antybohatera.

BTW. "Paradyzja". Świetnie, że przypomniałeś. Nie tylko wątek wszechobecności monitoringu (b. na czasie), ale i konkluzja - jakże oczywista, choć bodaj nikt wcześniej tego nie zauważył (może - równolegle - bąknęła coś o tym Cherryh) - że to co w warunkach Próżni jest koniecznymi środkami bezpieczeństwa, w planetarnych realiach okaże się najdzikszym totalitaryzmem.
MarcinK
Użytkownik
#196 - Wysłana: 8 Mar 2015 13:23:47
Odpowiedz 
Q__:
Zagiąłeś mnie, nie mam pojęcia...

Pamiętam jeszcze że na okładce było jakby połączenie rakiet z kościołami.
Alek Roj
Użytkownik
#197 - Wysłana: 15 Mar 2015 14:24:06
Odpowiedz 
Q__
Q__:
Zauważ jednak, że światy Zajdla da się sobie wyobrazić jako działające mechanizmy, ten Parowskiego natomiast jest umowny niczym Marsjanie Szulkina, cala prawdziwość została włożona w antybohatera.

Zgoda, bo tak naprawdę to powieść nie o systemie jako takim, a o antybohaterze w trybach tego systemu. Inaczej: o ile Zajdel jest socjologiczny, to w "Twarzą ku ziemi" Parowskiego więcej jest psychologii. Sam system jest u niego dużo bardziej tajemniczy i - inaczej niż u Zajdla - nigdy się nie demaskuje. Bohater Zajdla zagląda w końcu za kurtynę, by zobaczyć czarnoksiężnika; bohater Parowskiego do końca wierzy w czarnoksiężnika i akceptuje jego moc.
Q__
Moderator
#198 - Wysłana: 15 Mar 2015 17:48:51
Odpowiedz 
Alek Roj

Alek Roj:
ohater Zajdla zagląda w końcu za kurtynę, by zobaczyć czarnoksiężnika; bohater Parowskiego do końca wierzy w czarnoksiężnika i akceptuje jego moc.

Powiedziałbym inaczej: bohaterowie Zajdla - w jakimś sensie nawet Sneer, który, by zarabiać na Systemie musiał go, choć częściowo, rozgryźć - zainteresowani są od początku zajrzeniem za kurtynę, rozpiera ich, można powiedzieć, socjologicznie ukierunkowana, pasja badacza (czasem, jak Rinah Devi, czy komandor zwany Slothem mają wręcz taki rozkaz). Dla bohatera Parowskiego takie sprawy to abstrakcja - interesuje go tu-i-teraz, wygodne ustawienie się, nie zrozumienie (nawet gdy Prawda sama pcha mu się przed oczy).
Alek Roj
Użytkownik
#199 - Wysłana: 15 Mar 2015 19:07:50 - Edytowany przez: Alek Roj
Odpowiedz 
Co do motywów psychologicznych - zgadzam się całkowicie. Chodziło mi o - obojętnie, czy podyktowane oportunizmem, czy też stojące u jego podstaw - "bezpieczne" założenie, iż czarnoksiężnik jest prawdziwy.

A ja obecnie czytam kolejną od dawna nieczytaną rzecz - "Kreks" Andrzeja Krzepkowskiego. Kolejna książka, do której trzeba było dojrzeć, a także... przeczytać "Ulissesa" Joyce'a (do czego Krzepkowski robi wyraźną aluzję). Nielinearna, pogmatwana narracja, oparta na swobodnych skojarzeniach, gdzie drobna myśl w jednym wątku, w innym zamienia się w realne zdarzenie. Ewidentny pastisz komercyjnej SF (fabuła z wyraźnym "potencjałem przygodowym", nawet z domieszką erotyki, rozpływa się w dygresje i dywagacje), a zarazem dyskusja z założeniami tego gatunku. Autor nie oszczędza przy tym nawet najambitniejszych przejawów fantastyki naukowej, parodiując np. wywody rodem z "Solaris". Iście postmodernistyczna zabawa literacka, wydana (1982!) zanim w Polsce zaczęto w ogóle mówić o postmodernizmie.
Q__
Moderator
#200 - Wysłana: 16 Mar 2015 22:34:34
Odpowiedz 
Alek Roj

Alek Roj:
Chodziło mi o - obojętnie, czy podyktowane oportunizmem, czy też stojące u jego podstaw - "bezpieczne" założenie, iż czarnoksiężnik jest prawdziwy.

Tu w sumie dotykamy ciekawego tematu... Właściwie wszelka władza jest czarnoksiężnikiem fałszywym, bo jej potęgę buduje fakt, że reszta społeczności - choćby tylko ze strachu i nieumiejętności zjednoczenia się przeciwko - za władzę ją uznaje. Z drugiej strony jest czarnoksiężnikiem prawdziwym, bo w efekcie dysponuje - bo znajduje wykonawców swoich poleceń - prawdziwymi narzędziami tworzenia i niszczenia.

A jednocześnie mam wrażenie, że każdy system i każda epoka ma do zaoferowania rozmaite (acz niejednakowe i w rozmaitym stężeniu) pokłady absurdu i rażących oderwaniem od życia rozwiązań. Z lubością zwraca uwagę na ową ponadczasowość - ale i swoistą powtarzalność - absurdu Sapkowski w Trylogii Husyckiej, jak przy postmodermizmie jesteśmy.

(No to mi teraz Madame Picard da za spłycanie tematyki socjologicznej... o ile ma jeszcze ochotę do nas zaglądać i odpisywać.)
Alek Roj
Użytkownik
#201 - Wysłana: 17 Mar 2015 12:33:34
Odpowiedz 
Q__
Q__:
Właściwie wszelka władza jest czarnoksiężnikiem fałszywym, bo jej potęgę buduje fakt, że reszta społeczności - choćby tylko ze strachu i nieumiejętności zjednoczenia się przeciwko - za władzę ją uznaje. Z drugiej strony jest czarnoksiężnikiem prawdziwym, bo w efekcie dysponuje - bo znajduje wykonawców swoich poleceń - prawdziwymi narzędziami tworzenia i niszczenia.

Owszem, z tym, że różne są stopnie oszustwa. U Zajdla dobrze to widać. Z totalnym oszustwem mamy do czynienia w "Paradyzji" (oraz, częściowo, w "Całej prawdzie o planecie Ksi"). Tutaj demaskacja czarnoksiężnika (w "Paradyzji" - nieuchronna, jak dowiadujemy się w finale) doprowadziłaby do rozpadu jego władzy. Jest to władza oparta na wzbudzaniu iluzorycznego poczucia zewnętrznego zagrożenia. Z czymś podobnym mamy do czynienia m.in. w "THX-1138" Lucasa i - mniej serio - w "Seksmisji" Machulskiego (a także, na mniejszą skalę, w "Underground" Kusturicy). Inaczej sprawy wyglądają w "Limes Inferior". Tu czarnoksiężnik jest nie tylko prawdziwy, ale w dodatku ukrywany jest sam fakt jego istnienia. Jedyną szansą na obalenie władzy czarnoksiężnika jest w tym wypadku zjawienie się potężniejszego czarodzieja, co następuje w w finale.
U Parowskiego o czarnoksiężniku nie wiemy nic. "Twarzą ku ziemi" to powieść o tym, jak reaguje osoba, która potęgę Wielkiego Oza uznaje aksjomatycznie i dlatego woli być po jego stronie. Nawet wiedząc, że czasami - w drobniejszych sprawach - mija się on z prawdą.
Q__
Moderator
#202 - Wysłana: 18 Mar 2015 08:13:23
Odpowiedz 
Alek Roj

Alek Roj:
Z totalnym oszustwem mamy do czynienia w "Paradyzji" (oraz, częściowo, w "Całej prawdzie o planecie Ksi"). Tutaj demaskacja czarnoksiężnika (w "Paradyzji" - nieuchronna, jak dowiadujemy się w finale) doprowadziłaby do rozpadu jego władzy. /.../ Inaczej sprawy wyglądają w "Limes Inferior". Tu czarnoksiężnik jest nie tylko prawdziwy, ale w dodatku ukrywany jest sam fakt jego istnienia.

Fakt. To są właściwie sytuacje rodem z "prawdziwej" SF, nie tylko z socjal fiction, służącej zilustrowaniu pewnych problemów w formie alegorii.
Nie istniał - przynajmniej jak dotąd - system tak totalnie zakłamujący rzeczywistość jak ten paradyzyjski, nie istniała też władza dysponująca tak niepokonaną przewagą technologiczną by mogła tak bezwzględnie dyktować swoje warunki.

Alek Roj:
Z czymś podobnym mamy do czynienia m.in. w "THX-1138" Lucasa

Tu bym trochę polemizował. Nie wiemy w końcu jaki los czeka tytułowego bohatera na powierzchni - wiemy, że wybrał wolność, nie znamy jej ceny. Za mało też wiemy o tym co działo się wcześniej - może być tak, że ówczesne obostrzenia są racjonalną, choć drastyczną, reakcją społeczeństwa na to, co było wcześniej.
Debiut Lucasa - choć reżyser raczej jednoznacznie staje po stronie racji swojego bohatera - jest dość wyrafinowany jeśli chodzi o pełną niedopowiedzeń konstrukcję świata. (Skądinąd dodaje mu to tylko wartości.)

Alek Roj:
U Parowskiego o czarnoksiężniku nie wiemy nic.

Trochę jednak wiemy - to co tam powstało nie jest oszustwem dokonanym przez grupkę cwaniaków w realiach odległej kolonii, w której mogą oni - dzięki zaaranżowaniu warunków początkowych - rozdawać karty. Nie jest też zbudowane pod presją niedocieczonych Obcych. Ot, ludzie ludziom... i to, najprawdopodobniej, w ramach normalnego toku społecznej ewolucji. Na swój sposób to znacznie bardziej gorzkie niż u Zajdla, gdzie ludzie są w sumie normalni, tylko ktoś ich przemocą/podstępem w nienormalne warunki pcha.
Alek Roj
Użytkownik
#203 - Wysłana: 22 Mar 2015 18:14:31 - Edytowany przez: Alek Roj
Odpowiedz 
Q__
Q__:
Trochę jednak wiemy - to co tam powstało nie jest oszustwem dokonanym przez grupkę cwaniaków w realiach odległej kolonii, w której mogą oni - dzięki zaaranżowaniu warunków początkowych - rozdawać karty. Nie jest też zbudowane pod presją niedocieczonych Obcych. Ot, ludzie ludziom... i to, najprawdopodobniej, w ramach normalnego toku społecznej ewolucji. Na swój sposób to znacznie bardziej gorzkie niż u Zajdla, gdzie ludzie są w sumie normalni, tylko ktoś ich przemocą/podstępem w nienormalne warunki pcha.

W zasadzie tak, choć w "Twarzą ku ziemi" faktycznie wiemy o czarnoksiężniku tyle, ile chcą o nim powiedzieć głównemu bohaterowi (a zarazem narratorowi) specsłużby. Równie dobrze czarnoksiężnikiem może być człowiek lub grupa ludzi, co kosmici (jak u Zajdla) lub zbuntowana sztuczna inteligencja. Bohater nie jest na tyle dociekliwy, by do tego dojść, a narratora wszechwiedzącego brak. I, jak już pisałem, moim zdaniem nie to jest tematem książki.

Q__:
Tu bym trochę polemizował. Nie wiemy w końcu jaki los czeka tytułowego bohatera na powierzchni - wiemy, że wybrał wolność, nie znamy jej ceny. Za mało też wiemy o tym co działo się wcześniej - może być tak, że ówczesne obostrzenia są racjonalną, choć drastyczną, reakcją społeczeństwa na to, co było wcześniej.

Odpowiem krótko, żeby nie robić off-topicu: mimo wszystko THX-1138 wychodzi na coś w rodzaju morskiego brzegu, niebem lecą ptaki, więc pustynia radioaktywna to raczej nie jest. Swoją drogą kiedyś, w eseju "Dojrzałość i niepewność" ("Opcje" 1 (78) 2010), mimochodem zadałem pytanie, co by było, gdyby THX na zewnątrz zastał dużo wyżej rozwiniętą cywilizację.

"Kreks" Krzepkowskiego przeczytałem (w kolejce czekają "Kowboje oceanu" Clarke'a) i nadal uważam, że jest to rzecz, która trochę wyprzedziła swój czas. Wydana w latach dziewięćdziesiątych, w czasie mody na postmodernizm, zostałaby zapewne o wiele bardziej dostrzeżona. Powieść niezwykła, dzięki nielinearnej narracji dająca się odczytywać na wiele sposobów. Warto, aby ktoś ją przypomniał.
Q__
Moderator
#204 - Wysłana: 23 Mar 2015 09:20:34 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Alek Roj

Alek Roj:
W zasadzie tak, choć w "Twarzą ku ziemi" faktycznie wiemy o czarnoksiężniku tyle, ile chcą o nim powiedzieć głównemu bohaterowi (a zarazem narratorowi) specsłużby. Równie dobrze czarnoksiężnikiem może być człowiek lub grupa ludzi, co kosmici (jak u Zajdla) lub zbuntowana sztuczna inteligencja.

Stosując jednak Brzytwę Ockhama, dojdziemy raczej do mojego ludzie ludziom, bo nie ma - o ile pomnę - ani jednej wzmianki, która by sugerowała cokolwiek innego.

Alek Roj:
Odpowiem krótko, żeby nie robić off-topicu: mimo wszystko THX-1138 wychodzi na coś w rodzaju morskiego brzegu, niebem lecą ptaki, więc pustynia radioaktywna to raczej nie jest.

Zgoda, THX nie wyszedł do jakiegoś piekła, ale to nie znaczy, że trafił do raju - mogą tam być dzikie zwierzęta, jacyś inni, niekoniecznie przyjaźni, ludzie, zarazki na które nie jest uodporniony... Wreszcie: życie w sztucznych, na swój sposób cieplarnianych jednak, warunkach niekoniecznie przystosowało go do radzenia sobie na wolności, może nawet nie wiedzieć skąd w naturalnych warunkach jedzenie brać (i co się do jedzenia nadaje), więc w efekcie umrzeć z niedożywienia, lub się czym struć. Może go, samotnego, wykończyć pierwsze poważniejsze przeziębienie, czy zakażenie rozwijające się od jakiegoś skaleczenia (antybiotyków pewno nie zabrał).

Znaczy: ja b. szanuję jego odwagę i determinację i życzę mu jak najlepiej (to jest heros na miarę swojego świata), ale to nie znaczy, że koniecznie widziałbym cukierkowy happy end jego przygód. Dla mnie kwestia ta jest otwarta. (A u Lucasa - powtórzę się - widzę apoteozę wolności, ale wolności takiej, jaką jest, nie naiwną bajeczkę o tym jakoby korzystanie z tejże wolności nie miało ceny.)

Taki offtop jest ok.
Alek Roj
Użytkownik
#205 - Wysłana: 23 Mar 2015 10:35:32 - Edytowany przez: Alek Roj
Odpowiedz 
Q__:
Zgoda, THX nie wyszedł do jakiegoś piekła, ale to nie znaczy, że trafił do raju - mogą tam być dzikie zwierzęta, jacyś inni, niekoniecznie przyjaźni, ludzie, zarazki na które nie jest uodporniony... Wreszcie: życie w sztucznych, na swój sposób cieplarnianych jednak, warunkach niekoniecznie przystosowało go do radzenia sobie na wolności, może nawet nie wiedzieć skąd w naturalnych warunkach jedzenie brać (i co się do jedzenia nadaje), więc w efekcie umrzeć z niedożywienia, lub się czym struć. Może go, samotnego, wykończyć pierwsze poważniejsze przeziębienie, czy zakażenie rozwijające się od jakiegoś skaleczenia (antybiotyków pewno nie zabrał).

W tym oczywiście masz rację. Sam zresztą napisałem kiedyś powieść, w której dwoje głównych bohaterów - wypędzonych z trochę podobnego sztucznego świata na zieloną trawkę - z nadejściem późnej jesieni omal nie umiera od grypy z dodatkiem anginy, a wcześniej ulega poważnemu zatruciu owocami pokrzyku.
Pamiętajmy też, kiedy film THX-1138 powstał: były to czasy hippisowskiej kontestacji, gdy wolność stawała się głównym tematem wielu filmów, utworów literackich, muzycznych itp. Fakt, że Lucas podszedł do tematu z dużym poczuciem realizmu - mimo pozornie nierealistycznej konwencji - czyni jego dzieło tym bardziej wartościowym i oryginalnym, nawet na tle swojej epoki.
W swoim ww. eseju rozważałem kwestię wolności m.in. w kontekście nietzscheanizmu oraz poezji Williama Blake'a. Wolność oznacza niepewność, ale także szansę. Wiem, że nieładnie jest cytować siebie, ale...
Jako ideał państwa totalitarnego przedstawiane jest czasem mrowisko lub ul. Wszyscy są jednakowi, każdy może być każdym, nikt nie jest niezastąpiony. Taki doprowadzony do ekstremum totalitaryzm przedstawia George Lucas w filmie „THX-1138” (1971). Choć w przyszłościowym państwie panuje reżim bijący na głowę wizje Orwella, większość obywateli jest przekonana, że żyje w idealnym świecie. Kiedy głównemu bohaterowi udaje się wreszcie stamtąd zbiec, policjant jeszcze z oddali błaga go, by powrócił do społeczności – tak, jakby poza nią niemożliwe było życie. Co faktycznie czeka uciekiniera na wolności – nie wiemy, bo film kończy się wraz z ucieczką. (...) Niebezpieczeństwa (...) są wszelako względne. Przy odpowiedniej optyce można je pojmować jako szanse; okazje, z których trzeba tylko chcieć i umieć skorzystać.
("Dojrzałość i niepewność")

Wracając do "Limes Inferior", w marcowym numerze "Nowej Fantastyki" znalazła się ciekawa "wariacja na temat". Mam na myśli "Wojnę Vasyla Kavalenko" Szymona Stoczka.
Q__
Moderator
#206 - Wysłana: 23 Mar 2015 21:32:53
Odpowiedz 
Alek Roj

Alek Roj:
W tym oczywiście masz rację. Sam zresztą napisałem kiedyś powieść, w której dwoje głównych bohaterów - wypędzonych z trochę podobnego sztucznego świata na zieloną trawkę - z nadejściem późnej jesieni omal nie umiera od grypy z dodatkiem anginy, a wcześniej ulega poważnemu zatruciu owocami pokrzyku.
Pamiętajmy też, kiedy film THX-1138 powstał: były to czasy hippisowskiej kontestacji, gdy wolność stawała się głównym tematem wielu filmów, utworów literackich, muzycznych itp.

Ta zielona trawka, ożeniona z hippisami kazała mi wspomnieć nasz rodzony TOS "The Way to Eden", bo tam piękno dzikiej przyrody hippisom wyszło bokiem.

Alek Roj:
Fakt, że Lucas podszedł do tematu z dużym poczuciem realizmu - mimo pozornie nierealistycznej konwencji - czyni jego dzieło tym bardziej wartościowym i oryginalnym, nawet na tle swojej epoki.

Zdecydowanie. W zasadzie rzekłbym, że "THX 1138" to niesłusznie trochę już zapomniana perełka kinowej SF. Nie wiem czy nie umieściłbym tego filmów swojej prywatnej Top 10.

Alek Roj:
Wracając do

... literatury wszakoż... Pisałem o debiucie na polskim rynku słynnej "Diaspory" Egana. Dorzucę zatem jej recenzję:
http://esensja.pl/ksiazka/recenzje/tekst.html?id=2 0521
Oraz - poniekąd z przeciwnego bieguna literackiej SF - wznowienia "Wydziedziczonych" Le Guin:
http://esensja.pl/ksiazka/recenzje/tekst.html?id=2 0516
Znamienne jak rozmaite oblicza może mieć science fiction, pozostając przy tym wybitną.
Alek Roj
Użytkownik
#207 - Wysłana: 23 Mar 2015 21:56:09
Odpowiedz 
Le Guin jakiś czas temu z dużą przyjemnością przeczytałem "Lewą rękę ciemności" i tom opowiadań "Wszystkie strony świata". Obie rzeczy zdecydowanie polecam. "Wszystkie strony" to taka Le Guin "w pigułce"; przegląd obecnych w jej pisarstwie nurtów. "Lewa ręka" takoż mocna - dużo socjologii, polityki i rozważań o tym, na ile można zrozumieć obcego (obcego poprzez odmienną kulturę, ale także odmienną biologię, która na ową kulturę rzutuje).
Q__
Moderator
#208 - Wysłana: 24 Mar 2015 19:07:48 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Alek Roj

A wiesz, że się powtórzę (bo pisałem o tym na forum n razy), że Le Guin uważała się za Trekerkę (oglądała regularnie aż do VOY, który ją znudził), że pisywała - do spółki z koleżanką - TOSowe fanfiki i, że ST był jedna z głównych inspiracji dla jej idei Ekumeny (choć wszechświat cyklu haińskiego rodził się równolegle do Treka, nie jako jego klasyczna kopia - "Naszyjnik Semley" pochodzi z roku 1964).
Alek Roj
Użytkownik
#209 - Wysłana: 4 Kwi 2015 20:00:52 - Edytowany przez: Alek Roj
Odpowiedz 
Przeczytałem "Kowbojów oceanu" Arthura C. Clarke'a. Jestem pod wrażeniem. Z jego "morskiego" nurtu czytałem wcześniej "Wyspę delfinów", jednak "Kowboje..." są dużo lepsi. Jest to głębsze psychologicznie, ale też ciekawsze fabularnie. W trzeciej części dużo jest polityki, a także bardzo "zasadniczych" pytań moralnych.
Ciekawe, że kiedy to czytałem, cały czas wyobrażałem sobie akcję powieści jako... film animowany. Moim zdaniem ta historia aż się prosi o taką adaptację - może nawet w formie jakiejś trylogii filmowej lub serialu, bo na pojedynczy film jest tam za dużo materiału.
Fraa
Użytkownik
#210 - Wysłana: 7 Kwi 2015 18:20:59
Odpowiedz 
Alek Roj:
Przeczytałem "Kowbojów oceanu" Arthura C. Clarke'a.

Dwa razy zaczynałam i jakoś zawsze mi wchodziły do czytania inne rzeczy... koniec końców książka ciągle stoi na regale nieczytana. Ale skoro polecasz, to może w końcu...? Nie ukrywam, że trochę nie mam serca do morskich tekstów Clarke'a.

Ale co innego z jego kosmosami. :D
Wczoraj skończyłam zbiorek opowiadań "Opowieści z dziesięciu światów" - część tekstów już znałam, część była dla mnie nowa. Część bardzo mocno zapadła mi w pamięci, część nieco mniej. Ogólnie fajnie, choć nie przeczę, że wolę powieści Clarke'a, gdzie może się rozpisać. Opowiadania są takie... minimalistyczne. Czegoś mi w nich brakuje.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  9  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Literatura SF

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!