USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Władca pierścieni
 Strona:  1  2  3  4  »» 
Autor Wiadomość
Picard
Użytkownik
#1 - Wysłana: 6 Paź 2006 19:42:41
Odpowiedz 
Już dziś, wieczorem na TVN będziemy mogli po raz kolejny zobaczyć pierwszą część filmowej tyrylogii Petara Jacksona opartej na motywach sławnej powieść J.R.R Tolkiena. Ciekaw jestem waszej opinii tak na temat ekranizacji jak i samej ksiażki, ktorej zawdziecza swe powstanie? Czy uwazacie, iz film Jacksona jest udanym przedsiewzieciem, czy udało się reżyserowi uchwycić treść i klimat tej pierwszej opowieści
z gatunku fantasy, czy dobor poszczegolnych aktorow jest wlasciwy czy nie draznia Was zmiany jakie dokonano w scenariuszu wzgledem literackiego pierwowzoru? Ja osbiscie bardzo cenie sobie owo dzielo i stawiam je na bardzo wysoko w dziejach swiatowej kinematografii- to film jedyny w swoim rodzaju, o niespotykanym klimacie i niesamowitej oprawie wizualnej oraz dzwiekowej. Jeszcze wiecej dobrego mozna powiedziec o powiesci- chodź przyczytalem ja stosunkowo pozno, dopiero przed matura, to jednak uwazam ja za jedna z najwazniejszych ksiazek fantastycznych i powiesci wogle jaka kiedykolwiek czytalem. A Wy jakie macie odczucia w tej materii?
P.S. Niezwykle ciesze sie tez, ze ekranizacjia ,,Władcy..." nie została powieżona temu oto panu:
http://www.youtube.com/watch?v=lv4Potdpjhw


Liv Tyler jako najpiekniejsza istota Środziemia, Arwen Undomiel
Hazrall
Użytkownik
#2 - Wysłana: 7 Paź 2006 00:29:44 - Edytowany przez: Hazrall
Odpowiedz 
No.. to jestem świeżo po widowisku= denerwująco przydługawe przerwy reklamowe, miejscami skopane tłumaczenie, i nie zdążyłem na początek!! przez co jestem trochę zły
Co do filmu to można by było o nim pisać dużo, ja się streszczę do kilku słów. Film widziałem pierwszy, dopiero potem zabrałem się za książkę(a dokładniej obejrzałem 1cz, potem przeczytałem trylogie a na dokładkę Simaliriona ), dlaczego? Bo nie wiedziałem że władca jest największym dziełem fantasy jakie powstało (przynajmniej dla mnie). Widząc 1cz po prostu musiałem przeczytać oryginał, skoro już film mnie powalił, dosłownie po obejrzeniu go nie wiedziałem co powiedzieć, nie mogłem czekać przez cały rok na dokończenie, dlatego zabrałem się za czytanie(a jestem zwolennikiem teorii że książka zawsze jest lepsza od ekranizacji), no i.... wpadłem
Teraz na temat, „Drużyna pierścienia” jest IMO najlepszą z 3 części. Jackson zrobił film niemal idealny, jako ekranizacja również znakomita, lepszej zrobić się nie da. Świetna,wartka akcja bez przestoi, ale i bez zbędnego efekciarstwa, drobne odejścia od oryginału ale wychodzą dla filmu na korzyść. Genialny początek! Boski początek! Bitwa ostatniego przymierza wpleciona w historie pierścieni, po prostu bomba! Dalej, Elfy, przedstawione niesamowicie, sceny z elfami lubię oglądać po parę razy, ot takie moje małe zboczenie Rozmowa Elronda z Gandalfem kiedy ten pierwszy wspomina jak to ponad 2tys lat temu miał szanse zniszczyć pierścień CUDO! Lorien przedstawione jak żywcem ze snu, dalej potężna Moria (szkoda że nie widzimy państwa krasnoludów za życia w filmie ) Postać Bromira i Gndalfa, reszta zresztą też świetna. Wreszcie sam pierścień, zdradziecki, kuszący i obdarzony własną wolą.
Szkoda że poziom znacznie opada w 2-giej części, by trochę podnieść się w ostatniej, ale i tak dróżyna wymiata
Qura
Użytkownik
#3 - Wysłana: 7 Paź 2006 04:02:27
Odpowiedz 
Ja mam mieszane uczucia.

IMHO sam film bez odniesienia do książki jest super: pomijając opowiadaną historię, przyzwoita gra aktorska, świetne scenografie, plenery i w to wplecione wspaniałe, lecz nie natrętne efekty specjalne. Film jest klasą samą dla siebie. W zasadzie nie kłuci się z tym, co można sobie wyobrazić czytając książkę, a wręcz przeciwnie, pozwala te wyobrażenia rozwinąć, w wielu miejscach zaskakując na plus.

Gdy jednak odniesiemy go do książki to dużo traci. Ja lubię filmy trzymające się ściśle historii na których są oparte. Pamiętam (film oglądałem raz, a teraz trafiłem dopiero na końcówkę), że dlatego zawiodłem się bardzo na dużych zmianach w fabule: przede wszystkim na całkowitym wycięciu wątku tajemniczego Toma Bombadila i kurhanów oraz wielu innych istotnych zmianach. Dodatkowo szkoda, że tak mało czasu poświęcono Morii, można było ją znacznie lepiej wykorzystać, np. pokazując podczas opowieści o niej jak wyglądała za czasów swojej świetności. Wizyta w Lothlorien też bardzo skrócona. Inna rzecz, że wędrówki które trwały wiele dni, tygodni w filmie wydają się podróżami kilkugodzinnymi.

Wydaje mi się że optymalnie byłoby stworzyć trzy mini seriale, dzięki czemu byłaby odpowiednia ilość czasu, aby poświęcić tej książce i jej wszystkim wątkom stosowną ilość czasu.
Seybr
Użytkownik
#4 - Wysłana: 7 Paź 2006 12:34:31
Odpowiedz 
Film jest swietny, ale najbardziej lubie Dwie wieze, coc i powrot krola jest wypasiony. Jakos Drużyna pierscienia jak dla mnie jest najslabsza. Sama obsada jest rewelacyjna. Ja uwage zawsze skupiam na soundtracku ;]. Wysmienity, miejscami porywa. Dobrany do scen rewelacyjnie. Sam Frodo mnie troche irytuje (aktor). Jego wylupiaste oczka ;].


Wydaje mi się że optymalnie byłoby stworzyć trzy mini seriale, dzięki czemu byłaby odpowiednia ilość czasu, aby poświęcić tej książce i jej wszystkim wątkom stosowną ilość czasu.


Pamientaj ze czas jest ograniczony w filmie ;]. Widzales moze wersje rezyserskom?

EA stwozylo gre na podstawie trylogi. Kto gral w strategie 1 jak i 2 czesc? Jak dla mnie wymiatacze. Scenki z filmu, muzyka, glosy postaci. Elemen Rpg itp, kto nei gral niech sobie kupi ;].
Haz
Anonimowy
#5 - Wysłana: 7 Paź 2006 18:43:16
Odpowiedz 
Film jest swietny, ale najbardziej lubie Dwie wieze, coc i powrot krola jest wypasiony. Jakos Drużyna pierscienia jak dla mnie jest najslabsza.
Tu się nie zgadzamy, w 2cz Jackson zabija Tolkiena parę razy(np: Enty decydują nie iść na wojnę!!, Elfy pomagają ludzią ginąc jak muchy zresztą ) 3cz jest lepsza ale też można jej sporo zarzucić (umarli odbijają Minastiritch, jaaaasne i jeszcze parę rewelacji)
EA stwożylo gre na podstawie trylogi. Kto gral w strategie 1 jak i 2 czesc? Jak dla mnie wymiatacze. Scenki z filmu, muzyka, glosy postaci. Elemen Rpg itp, kto nei gral niech sobie kupi ;].

Hmm grałem w 1cz, niezła (ale nie wybitna nic nowego do RTSów nie wprowadziła), świetny klimat! Miło się grało zarówno dobrem jak i złem I pytanie do ciebie Seybr: czy 2cz jest równie dobra? Chodzi mi głównie o tryb walki o śrudziemie -ten przypominający "Total war", podobno jest niedopracowany- i to głównie mnie od 2ki odstraszyło bo to na niego się napaliłem
Grałem tylko w demo, właściwie to katowałem demo(co świadczy że sama rozgrywka jest wciągająca) Co do krasnoludów nie mam zarzutu (no może mało jednostek ale to bolączka seri rasy maja za mało typów jednostek!)miotacze toporów: modzio, ten wóz na urobek na polu walki wymiata Co do goblinów, strona konfliktu stworzona trochę sztucznie, ale nie psują klimatu, choć są trochę nie równi, słabe gobliny i super silne górski olbrzymy. Powstrzymanie ich krasnoludami jest cholernie trudne, już wiem dlaczego stracili Morie
To ja Hazrall= zapomniałem hasła
Seybr
Użytkownik
#6 - Wysłana: 7 Paź 2006 19:08:33
Odpowiedz 
Haz 2 jest lepsza. Dali to czego nie bylo w jedynce. Poczytaj sobie recki na necie. Jest wieksza swoboda dzialan ;].
Hazrall
Użytkownik
#7 - Wysłana: 7 Paź 2006 20:01:10
Odpowiedz 
2 jest lepsza. Dali to czego nie bylo w jedynce. Poczytaj sobie recki na necie. Jest wieksza swoboda dzialan ;].
Hmm niby tak, ale nie podobało mi sie tempo niszczenia budynków, po co stawiać mury obronne skoro zatrzymają przeciwnika góra na 20s a są cholernie drogie?
A co do recenzji Oblivion był niby taki cudowny i wychwalany, a tu co? Level skaling zabił tę świetną grę Dlatego pytałem ciebie, najbardziej interesuje mnie tryb dominacji o śrudziemie, ten z mapą taktyczną i podziałem na tury, podobno nie można się ufortyfikować na zdobytej prowincji?! co ponoć jest absurdem i ten tryb zabiło? Ja osobiście chyba poczekam na cz3 i mam nadzieje że będzie można pograć taką frakcją jak Harad, czy Rhun (a nie tylko paroma oddziałami z tych krain rekrutowanymi w obrębie nacji Mordoru). Właściwie to mi bardziej by pasowała właśnie koncepcja TotalWar’a, gdzie moglibyśmy wybrać sobie okres w jakim chcemy walczyć i nacje których liczba sięgała by ok 14, pojawiłby się np. Anor,( o ile dobrze pamiętam z książki) i inne mniejsze państwa
Picard
Użytkownik
#8 - Wysłana: 8 Paź 2006 00:10:50
Odpowiedz 
Hazrall

Teraz na temat, „Drużyna pierścienia” jest IMO najlepszą z 3 części. Jackson zrobił film niemal idealny, jako ekranizacja również znakomita, lepszej zrobić się nie da

W zasadzie nie moge sie z Toba w tym punkcje nie zgodzic! Pierwsza odsloan trylogii jest chyba najbardziej klimatyczna ze wszystkich filmow zrealizwoanych na kanwie prozy Tolkiena- w nastepnych czesciach zbyt wiele rzeczy odbiegalo od literackiego pierowzoru by wielbiciel ksiazki mogl sie nimi cieszyc w takim samym stoponiu jak ,,Druzyna...", o fatalnej kreskowce powstalej na podstawie opowiesci Tolkiena, zrealizowanej w latach 70 ubieglego wieku wcale juz zas nie wypada wspominac.

Qura

Wydaje mi się że optymalnie byłoby stworzyć trzy mini seriale, dzięki czemu byłaby odpowiednia ilość czasu, aby poświęcić tej książce i jej wszystkim wątkom stosowną ilość czasu

Siłą rzeczy erkanizacja musi przedstawiać w sposob skrótowy to co zawarte zostało w powieści. Mnie osobiście najbardziej drażnił brak powstania w Shire oraz dodawanie przez Jacksona nowych scen jakiech w powiesci absolotnie nie bylo- gdyby je pominac moze i watek Toma Bombadila by sie zmiescil oraz ukazano by wspomniana insurekcje Hobbitow? Jest ona bowiem bardzo istotnym dopelnieniem opowiesci o pierscieniu- mlodzi Niziolkowie, dzieki swej podrozy dojrzeli do wziecia odpowiedzialnosci za wlasne panstweko, a w tej wlasnie konkluzji zamyka sie w duzej mieze ses powiesci- a przynajmniej jeden z jej kluczowych watkow. W filmie zas powrot naszych pochaterow na ,,stare smiecie" pokazany zostala calkiem inaczej, w sposb njiaki- jedynie scena z Szara Przystania oraz koniec ostatniej podrozy Sama sa zblozne do oryginalu. Wogle w fimie nie wytulmaczona co stalo sie z Sarumanem, co jest potwornym bledem- a aktor odtwarzajacy owa postac podobniez do tego stoponia obrazil sie na rezysera, ze ten wyciol koncowe sceny z jego udzialem, iz nie zaszczycil uroczystej premiery ostatniej czesci ,,Wladcy..." swym przybyciem. Ale moglo byc znacznie gorzej- popatzr na filmik coby bylo gdyby ekranizacja Tolkiena zajol sie George Lucas!

Haz

Tu się nie zgadzamy, w 2cz Jackson zabija Tolkiena parę razy(np: Enty decydują nie iść na wojnę!!, Elfy pomagają ludzią ginąc jak muchy zresztą

Niestety musze sie tu z Toba zgodzic. ,,Dwie..." jest stanowczo najslabsza czescia sposrod tych trzech, chodź sama w sobie slabym filmem z pewnoscia nie jest- najgorzej zdenerwowala mnie potyczka Rohanczykow z wilczymi jeźdzcami- gdzie w powieści wystepowali Wargowie? Ale co Elfow tez masz racje- ich pojawienie sie w Helowym Jarze wypacza ses ksiazki- era Efwow sie konczyla, teraz to ludzie mieli odpowidac za los Śródziemia!- zreszta czy bedac niesmiertelnym i mogac uciec ryzykowal bys zycie na nieswojej wojnie?

http://pvp.tachyonsix.com/gandalf_vs_balrog_1280-9 60.jpg
Kuliminacyjny moment ,,Druzyny..."
Anonim
Anonimowy
#9 - Wysłana: 8 Paź 2006 10:02:43
Odpowiedz 
Kupiłem se całą trylogje na dvd i sobie oglądam spokojnie bez reklam, w lepszej jakości z dodatkowymi scenami lepszym dźwiękiem ( 6.1 dolby seraund ) i wogóle baja ale frodo to
pedał samowi tyłek sprzedał a legolas zaśpiewał : hihihi hejże
hola pójde z gimlim do opola lalala
The_D
Użytkownik
#10 - Wysłana: 8 Paź 2006 20:13:32
Odpowiedz 
3cz jest lepsza ale też można jej sporo zarzucić (umarli odbijają Minastiritch

Na jakimś forum znalazłem całkiem trafne porównanie, że nieumarli wyszli jak Domestos - świecili na zielono i wypłukiwali Mordorczyków niczym pecyfik złe zarazki.
Picard
Użytkownik
#11 - Wysłana: 19 Mar 2008 21:35:35
Odpowiedz 
A gdyby ten film byl niskobudzetowy...
http://www.youtube.com/watch?v=oCYbRUmzIb0
Q__
Moderator
#12 - Wysłana: 19 Mar 2008 21:45:25
Odpowiedz 
Heh.. Fajny temat, a przegapiłem... (Nic dziwnego w sumie, pojawił się, nim ja się zjawiłem...)
Doctor_Who
Użytkownik
#13 - Wysłana: 24 Mar 2008 00:56:55
Odpowiedz 
Heh, ja przygodę z WP zacząłem nietypowo, od lektury "Fenixa" w którym była zamieszczona polemika na temat tłumaczenie niesławnego Łozińskiego. Potem szybko popędziłem do biblioteki, by sprawdzić, co to ten za pisarz ten Tolkien był, skoro tak się biją o niego.

Pomijając już głupie błędy językowe (wyglądające jakby ktoś tu miał poważne braki w angielskim), najcięższym zarzutem jest to, że Łoziński po prostu oblał egzamin ze znajomości Śródziemia - dlatego można było przeczytać, że Earendil pływa po Arvenien (chyba amfibią sobie jechał), a Brandywina została przechrzczona na Gorzawinę (od gorzałki?), mimo, że nazwa ta pochodzi od rdzenia sindarińskiego, a nie od nazwy popularnego na Wyspach trunku.

Pół biedy, gdyby to chodziło tylko o tłumaczenie słów brzmiących "brytolsko", ale Łoziński zaczął grzebać głębiej i "tłumaczyć" nazwy wywodzące się z języków stworzonych przez Tolkiena, czyli nazywając rzeczy po imieniu - wlazł z butami i w kilka miesięcy spędzonych na (kiepskiej) translacji postanowił rozp.... coś, co Tolkien tworzył przez CAŁE LATA.
Tym bardziej, że Śródziemie i jego legendy miały być w zamierzeniu Tolkiena mitologią dla Anglii, tyle, że spisaną niejako "post factum".
A dochodzą do tego kwestie podrzędne - takie Shire było niewątpliwie wzorowane na Sarehole, gdzie Tolkien mieszkał przez pewien okres życia.
Mając na uwadze powyższe, przerabianie WP, książki duchem tkwiącej w tradycji anglosaskiej na modłę ni to słowiańską, ni to po prostu nijaką, zabija to, co w niej jest piękne.

Np. Łoziński postanowił wyrzucić z paru imion dźwięk "th", argumentując, że w Polsce się go nie używa.
Na takie herezje aż mi się miecz złamany otwiera w kieszeni...

Istnieje poprawione wydanie Łozińskiego, gdzie Bagosza, Bir, czy Sama Gadułę i inne imiona czy nazwy własne przywrócono brzmieniu oryginalnemu, chociaż akurat "Łazik" się ostał. Łoziński poprawił kilka błędów Skibniewskiej, między innymi fatalnego "Gryfa" (Shadowfax), czy "pole pieczarek", ale popełnił własnych tyle, że w efekcie diabła wypędzono Belzebubem. IMO Łozinskiego można czytać tylko i wyłącznie poprawionego [a lepiej wcale].

Ciekawe jak "Władcy..." podołałby A. Polkowski, ten od polskiej wersji "Harrego Pottera". Czytałem jego wersję "Hobbita" i muszę stwierdzić, że odświeżone "Tam i z powrotem" wyszło mu nie najgorzej. Irytowało mnie tylko kilka niezręczności stylistycznych, wynikłych z prób uwspółcześnienia języka "Hobbita" na siłę, celem przybliżenia książki dzisiejszym małolatom ("Hobbit" jest chyba teraz lekturą szkolną). Dialog trolli pełny zwrotów "zara", "tera", "przymknij się" wygląda jak gadka ziomali z blokowiska. A Bilbo, przedstawiany jako dobry gospodarz, zwraca się do swoich gości krasnoludów wyrażeniem "ruszyć tyłka". Oj, nieładnie panie Baggins! Tłumaczenie Skibniewskiej czytałem dość dawno, jednak z tego jak mocno mnie ukłuły owe "kfiatki", wnioskuję, że w tamtej wersji ich nie było. Tak naprawdę jednak tych rażących byków jest niewiele, a całość czyta się całkiem przyjemnie.
Q__
Moderator
#14 - Wysłana: 24 Mar 2008 02:50:40
Odpowiedz 
Doctor_Who

Heh, ja przygodę z WP zacząłem nietypowo, od lektury "Fenixa"

A ja standardowo. Od "Hobbita" (juz po uprzednim przeczytaniu "Narnii"...)

Brandywina została przechrzczona na Gorzawinę (od gorzałki?)

Owszem, od gorzałki...

Dialog trolli pełny zwrotów "zara", "tera", "przymknij się" wygląda jak gadka ziomali z blokowiska.

Cóż. Trolle to inna para kaloszy, ale orki i gobliny miały właśnie (w zamyśle Tolkiena) podobny element ludzki przypominać...
Jurgen
Moderator
#15 - Wysłana: 24 Mar 2008 08:52:09
Odpowiedz 
Dialog trolli pełny zwrotów "zara", "tera", "przymknij się" wygląda jak gadka ziomali z blokowiska.

Że ja tego nie widziałem. W każdym razie, ja pierwszą wersję WPczytałem właśnie w przekładzie Skibniewskiej (wersja oparta była na pierwszym, niepoprawionym angielskim wydaniu WP - np, był tam własnie Gryf), a jak potem zobaczyłem wersję Łozińskiego, to sobie po pierwszych stronach darowałem...

Tłumaczenie Skibniewskiej czytałem dość dawno, jednak z tego jak mocno mnie ukłuły owe "kfiatki", wnioskuję, że w tamtej wersji ich nie było.

Bo nie było. Mam wersję Skibniewskiej i jedyne, co rzuca się w oczy, to pewien infantylizm języka. No ale tak musi być, bo książka w istocie pisana była dla dzieci...
Q__
Moderator
#16 - Wysłana: 24 Mar 2008 10:01:19
Odpowiedz 
Jurgen

a jak potem zobaczyłem wersję Łozińskiego, to sobie po pierwszych stronach darowałem...

A "Diunę" w tłumaczeniu p. Łozińskiego widziałeś? (Zresztą podobno zamierza on przetłumaczyć też "The Foundation" Asimova, tylko waha się czy polski tytuł powinien brzmieć "Fundament" czy "Fundusz: .)
Picard
Użytkownik
#17 - Wysłana: 24 Mar 2008 10:32:57
Odpowiedz 
Doctor_Who

między innymi fatalnego "Gryfa" (Shadowfax),

Ja mialem do czyniania z poprawionym wydaniem Skibniewskiej wiec tam Gryfa juz nie ma, jest za to Cienistogrzywy. Po Gryfie ostala sie jedynie notka na od wydawcy na poczatku powiesci o ostatnich zmianach w tlumaczeniu powiesci. Na Skibniewskiej opierali sie chyba takze ludzie odpowiedźialni za polska wersje filmu LOTR.

IMO Łozinskiego można czytać tylko i wyłącznie poprawionego

Ja tylko zastanawiam sie po co ten chlopina tak bardzo sie meczyl skoro jest juz dobre tlumaczenie, ktore zawsze mozna jeszcze poprawic- co juz jak pisalem mialo miejsce. Z tego co piszesz mozna wnioskowac, ze Łozinski staral sie zrobic na sile cos oryginalnego i to mu nie wyszklo. Tak to jest jak ktos chce naprawiac cos co sie nie zepsulo...

ruszyć tyłka

Wspaniale! Ciekawe jak jest w oryginale?
Ale ja chcial bym spytac sie Was o cos innego - nim w ten swiateczny dzien nie wroce do tradycyjnego obzerania sie jajkami, lania woda i wlewania w siebie niceo innych cieczy - co wiecie o powiesciach innych autorow niz J.R.R Tolkien, ktorych akcja toczy sie w Srodziemiu? Czytal ktos te dzielka? Warte sa one blizszego z nimi zapoznania?
Garak
Użytkownik
#18 - Wysłana: 24 Mar 2008 11:31:10
Odpowiedz 
co wiecie o powiesciach innych autorow niz J.R.R Tolkien, ktorych akcja toczy sie w Srodziemiu? Czytal ktos te dzielka? Warte sa one blizszego z nimi zapoznania?


Polecam książkę K. J. Yeskova "Ostatni władca pierścienia". Dowiesz się m. in. jak to się stało, że Faramir oddał tron jakiemuś przybłędzie, którego jedynym prawem do tronu był miecz, którego i tak nikt od tysiącleci nie widział, dlaczego Tolkien tak niewiele mówił o tym co nastąpiło po wkroczeniu wojsk zachodu do Mordoru, no i gdzie podziała się ludność Mordoru A przy tym jest to naprawdę ciekawa książka, akcja wciąga
Halbard
Użytkownik
#19 - Wysłana: 24 Mar 2008 12:10:34
Odpowiedz 
Jackson zrobił film niemal idealny, jako ekranizacja również znakomita, lepszej zrobić się nie da. Świetna,wartka akcja bez przestoi, ale i bez zbędnego efekciarstwa, drobne odejścia od oryginału ale wychodzą dla filmu na korzyść

Czy ja wiem-też uważam pierwszą filmową część z najlepszą, ale nie nazwałbym jej idealnej. Nie obraziłbym się gdyby zamiast walecznej Arweny pojawił się Glorfidel jak w książkowym pierwowzorze.

Genialny początek! Boski początek! Bitwa ostatniego przymierza wpleciona w historie pierścieni, po prostu bomba!

Początek był owszem bardzo dobr. Bitwa piękna i niestety jako jedyna z filmowego cyklu oddawała dla mnie ducha Tolkiena.
Największym mankamentem późniejszych części było zaznaczanie tego co u Tolkiena często schodziło na drugi plan (niemiłosiernie wydłużone bitwy) kosztem, niestety, tego co u Tolkiena było na planie pierwszym i najważniejszym (podróż Froda i Sama). Były też drobne choć irytujące błędy (Theoden dosłownie opętany przez Sarumana-absurd) i bardziej rażące np. w scenie z I części gdy Saruman wywołuje burzę (w książce Gandalf stwierdził, że nawet Sauron nie jest na tyle potężny żeby kontrolować przyrodę). Co gorsza w kolejnych częściach następują często poważne zmiany w rysie niektórych postaci-fatalne rozwiązanie kwestii Faramira w "Dwóch wieżach" (chyba będące tylko pretekstem do pokazania następnej walki), oraz chyba najbardziej skopana w całej filmowej trylogii postać Denethora, bez choćby cienia wspomnienia o palantirze (owszem pojawił się on w rozszerzonej wersji , ale wogóle nie był powiązany z namiestnikiem Gondoru, ale np. moja siostra która książki nie czytała nie zrozumiała o co chodzi), że nie wspomnę o Gandalfie Białym rozwiązującym większość problemów biciem innych (głównie Denethora) swoją laską po głowie lub elfach pomagających ludziom w Helmowym Jarze. Przyznam, że trzecia część, jakkolwiek najbardziej efektowana ma więcej zgrzytów-jest ewidentnie skierowana do masowej i nieskomplikowanej wyobraźni amerykańskiego widza-stąd płomienne przemowy przed bitwą-ta Theodena jeszcze nie taka zła (choć owe "Śmierć!" lepiej brzmiało w książce w ustach Eomera w rozstrzygających się losach bitwy) i już kompletnie przesłodzone przemówienie Aragorna pod bramą Morannon, ten brzydki, zdeformowany i o dziwo budzący (pewnie wbrew zamierzeniom twórców) moją sympatię ork dowodzący osobiście (!) całą armią Mordoru podczas oblężenia (w książce nie dość, że dowodził osobiście Król Nazguli, a po jego śmierci Gothmog, którego uznawałem także za Nazgula, to jeszcze Tolkein wyraźnie zaznaczył fakt iż "armią Mordoru nie dowodził prostak czy pierwszy lepszy ork). Ostatecznie brak porządków w Shire bo przecież jak wytłumaczysz amerykańskiemu widzowi, że oto ucieleśnienie zła zostało pokonane lecz samo zło nie. Ponoć na porządki w Shire nie starczyło już czasu, choć wydaje się to dziwne bo jakoś na Froda wiszącego nad przepaścią po walce z Gollumem czy na zbyt rozbudowaną koronację króla czasu starczyło. Zresztą uważam że gdyby w 2 części darowano sobie niepotrzebne sceny w Osgilath i umieszczono zamiast nich sceny aż do pojmania Froda przez orków po spotkaniu z Szelobą to czasu znalazłoby się akurat wystarczająco dużo.

Żeby nie było, że film mi się totalnie nie podobał bo takie można odnieść wrażenie. Niestety moja ocena jest mocno obarczona przywiązaniem do książki. Gdy pierwszy raz byłem na "Władcy..." w kinie wyszedłem bardzo niezadowolony. Dlatego poszedłem jeszcze raz i za tym drugim razem spojrzałem na film z trochę innej perspektywy i mi się spodobał. Jako film jest to dzieło bardzo dobre, miejscami nawet wybitne, jako adaptacja niestety jest już tylko dobry (poza bardzo dobrą 1 częścią) i raczej stacza się po równi pochyłej. Doceniam jednak go za to, że nie zniszczył mojej wizji wyniesionej z lektury a w niektórych sekwencjach bardzo wpłynął na moją wyobraźnię-jak w mojej ulubionej filmowej scenie, gdzie Drużyna Pierścienia przepływa obok wielkich posągów Argonath.
Q__
Moderator
#20 - Wysłana: 24 Mar 2008 12:54:03
Odpowiedz 
Picard

Na Skibniewskiej opierali sie chyba takze ludzie odpowiedźialni za polska wersje filmu LOTR.

Probably tak. I zresztą był to dobry wybór...

co wiecie o powiesciach innych autorow niz J.R.R Tolkien, ktorych akcja toczy sie w Srodziemiu?

Była o tym mowa w topicu o kontynuacjach klasycznych dzieł...

Garak

Dowiesz się m. in. jak to się stało, że Faramir oddał tron jakiemuś przybłędzie, którego jedynym prawem do tronu był miecz, którego i tak nikt od tysiącleci nie widział, dlaczego Tolkien tak niewiele mówił o tym co nastąpiło po wkroczeniu wojsk zachodu do Mordoru, no i gdzie podziała się ludność Mordoru

Fajnie streszczasz.

Halbard

Największym mankamentem późniejszych części było zaznaczanie tego co u Tolkiena często schodziło na drugi plan (niemiłosiernie wydłużone bitwy)

No bo koniecznie chcieli żeby epicko było...

w mojej ulubionej filmowej scenie, gdzie Drużyna Pierścienia przepływa obok wielkich posągów Argonath

Piękne to było...
Doctor_Who
Użytkownik
#21 - Wysłana: 24 Mar 2008 14:17:40 - Edytowany przez: Doctor_Who
Odpowiedz 
Q__

ja standardowo. Od "Hobbita" (juz po uprzednim przeczytaniu "Narnii"...)

Przed Tolkienem bardziej mi się fantasy kojarzyła z Conanami, Herkulesami i czarodziejkami w bojowych stringach... Narnię pamiętałem wówczas z serii TV, ale bardziej ją wtedy do baśni zaliczałem...

orki i gobliny miały właśnie (w zamyśle Tolkiena) podobny element ludzki przypominać...


Język sług Mordoru wzorowany był przez Tolkiena na gwarze grup przestępczych, ale czy tłumacząc trzeba go na siłę uwspółcześniać wzorując sie na gadce współczesnych
"gangstah"? IMHO nie... Rozumiesz, co mam na myśli, ziooom?

Picard

co wiecie o powiesciach innych autorow niz J.R.R Tolkien, ktorych akcja toczy sie w Srodziemiu? Czytal ktos te dzielka? Warte sa one blizszego z nimi zapoznania?


O Pierumowie i Yeskovie napisałem się już dość w tym temacie, a skoro niedawno skończyłem "Ziemię bez radości", gdzie jest dużo odniesień do poprzedniego cyklu Pierumowa, to mozę coś jeszcze napiszę...
Q__
Moderator
#22 - Wysłana: 24 Mar 2008 14:26:43
Odpowiedz 
Doctor_Who

Przed Tolkienem bardziej mi się fantasy kojarzyła z Conanami, Herkulesami

Oryginalny "Conan" Howarda jest jednak o niebo lepszy od "Herculesa"...

czarodziejkami w bojowych stringach...



Narnię pamiętałem wówczas z serii TV

Fajny serialik BBC zrobiło...

Język sług Mordoru wzorowany był przez Tolkiena na gwarze grup przestępczych, ale czy tłumacząc trzeba go na siłę uwspółcześniać wzorując sie na gadce współczesnych
"gangstah"?


Cóż, akurat w tym nie widzę nic złego...

Rozumiesz, co mam na myśli, ziooom?

Jarzę...
Doctor_Who
Użytkownik
#23 - Wysłana: 24 Mar 2008 20:29:48 - Edytowany przez: Doctor_Who
Odpowiedz 
Q__

Oryginalny "Conan" Howarda jest jednak o niebo lepszy od "Herculesa"...

Tu się zgodzę.

Cóż, akurat w tym nie widzę nic złego...

Skoro oryginał pozostaje bez zmian, to jakim prawem uwspółcześniać inne wersje językowe (choć doceniam próby tłumaczenia np. Biblii czy Iliady na gwarę młodzieżową, czy góralską, ale wyłącznie w kategoriach językowych ciekawostek).

W każdym razie nie chcę doczekać wersji WP, w której ork woła "ej, ty elfowy madafaka" ...
Q__
Moderator
#24 - Wysłana: 24 Mar 2008 20:56:16
Odpowiedz 
Doctor_Who

Tu się zgodzę.

Prawdę mówiąc oryginał jest nawet dobry. to epigoni sprowadzili serię o mocarnym barbarzyńcy do poziomu dna...

W każdym razie nie chcę doczekać wersji WP, w której ork woła "ej, ty elfowy madafaka"

A ciekawe jak w oryginale było?
Picard
Użytkownik
#25 - Wysłana: 24 Mar 2008 23:27:23
Odpowiedz 
Halbard

Nie obraziłbym się gdyby zamiast walecznej Arweny pojawił się Glorfidel jak w książkowym pierwowzorze

Owszem w ksiazce byl taki pan - ale to nie on prowdzil konia, na ktorym uciekal Frodo gdyz zwierzak sam wiedzial gdzie i jak ma jechac. A jesli ktos dal by mi do wyboru patrzec na kolejnego blondaska elfa - patrz Legolas - a na Liv Tyler to jednak wybiore ta druga mozliwosc.

Shire nie starczyło już czasu

Tez powiem, ze mi szkoda,iz tej sceny nie ma -wypacza to nieco sens ksiazki. Ale wszytskie inne zmiany - prawie wszystkie - moglem zaakceptowac. W koncu to jest film nie powiesc i nie spodziewam sie, ze rezyser niewolniczo bedzie sie trzymal tekstu autorstwa innego tworcy.

Q__

Piękne to było...

I jeszcze ta muzyka w tle...
Q__
Moderator
#26 - Wysłana: 25 Mar 2008 10:36:53 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

jesli ktos dal by mi do wyboru patrzec na kolejnego blondaska elfa - patrz Legolas - a na Liv Tyler to jednak wybiore ta druga mozliwosc.

Jest to logiczne

Tez powiem, ze mi szkoda,iz tej sceny nie ma -wypacza to nieco sens ksiazki

Tak. Nie zobaczyliśmy zapraowdzenia porządków w Shire i klęski Sarumana, a powinniśmy...

I jeszcze ta muzyka w tle...

Doctor_Who
Użytkownik
#27 - Wysłana: 25 Mar 2008 12:11:14 - Edytowany przez: Doctor_Who
Odpowiedz 
Picard

jesli ktos dal by mi do wyboru patrzec na kolejnego blondaska elfa - patrz Legolas - a na Liv Tyler to jednak wybiore ta druga mozliwosc.

U Bakshiego to na nawet Legolas o ile pamiętam ratował Froda. Co więcej, wyglądał na zezowatego, co było o tyle śmieszne, że był łucznikiem.

Szkoda mi było tego, że Peter Jackson nie pokazał Bombadila. Chciałem zobaczyć jak go pokażą w filmie, a tu wcale go nie pokazali.

Tom ma w ogóle pecha. Wycięty został zarówno ze scenariusza filmu animowanego Bakshiego, a potem z trylogii Jacksona. Miał się pojawić w wersji reżyserskiej "Drużyny" Jacksona, ale nie doszło do tego. Najlepiej poza książką został chyba pokazany w grze "Drużyna Pierścienia" (sprzed kilku lat, ale nie na licencji filmowej)*, a najgorzej IMO wypadł w drugiej części "Bitwy o Śródziemie", gdzie zrobiono z niego maszynkę do tłuczenia orków, no ale cóż, takie prawa gatunku RTS...

*i za Bomabadila tę grę lubię - w sumie dziwna gra. Raz trzyma się wiernie książki, by za chwilę pokazać całkiem coś innego niż znamy z oryginału. Zwłaszcza w zakończeniu - widać uznali, że gra bez bossa na końcu jest bez sensu.
Q__
Moderator
#28 - Wysłana: 25 Mar 2008 12:15:14
Odpowiedz 
Doctor_Who

Co więcej, wyglądał na zezowatego

Cóż. Rysunki Bakshiego były jakie były...

Szkoda mi było tego, że Peter Jackson nie pokazał Bombadila.

Też żałuję. A fajny był wątek.

Miał się pojawić w wersji reżyserskiej "Drużyny" Jacksona, ale nie doszło do tego.

Niestety.
Doctor_Who
Użytkownik
#29 - Wysłana: 25 Mar 2008 12:28:46
Odpowiedz 
Q__

Rysunki Bakshiego były jakie były...

Najlepszy i tak był Elrond w kalesonach .
Q__
Moderator
#30 - Wysłana: 25 Mar 2008 12:36:15
Odpowiedz 
Doctor_Who

Najlepszy i tak był Elrond w kalesonach

Sam podobny do starej babiny też był niczego sobie
 Strona:  1  2  3  4  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Władca pierścieni

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!