USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Ghostbusters
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  ...  17  18  19  »» 
Autor Wiadomość
Eviva
Użytkownik
#121 - Wysłana: 18 Wrz 2015 12:22:21
Odpowiedz 
Popieram przedmówcę. W wielu wypadkach tak zwany reboot to świętokradztwo, nic więcej.
Dreamweb
Użytkownik
#122 - Wysłana: 18 Wrz 2015 12:25:21 - Edytowany przez: Dreamweb
Odpowiedz 
Tylko że to jest Ghostbusters III, czyli właściwie nie reboot tylko ciąg dalszy. Nie żeby to coś zmieniało - gdyby to był totalny reboot, moja opinia byłaby identyczna.
Q__
Moderator
#123 - Wysłana: 18 Wrz 2015 18:30:46 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Murray i Aykroyd ponoć wystąpią w niewielkich rolach, nawet chyba nie zagrają "siebie" tylko kogoś innego.

Gdybym wiedział, ze zagrają dawnych siebie, to pewnie dałbym powstającej produkcji parę punktów na zachętę za zachowanie ciągłości w stylu znanym nam "Encounter at Farpoint" i "Emissary" chociażby... (Ale i X-Men, po zmianie warty, gdy zaczynała się era Claremonta)...
A tak... dodaję ją a priori do listy superbohaterszczyzny, którą może kiedyś zobaczę w TV, jednym okiem, jak się będę b. nudził...
Dreamweb
Użytkownik
#124 - Wysłana: 18 Wrz 2015 22:09:56
Odpowiedz 
A taka ciekawostka... Serial animowany The Real Ghostbusters zawierał różne aluzje do Star Treka, a jeden odcinek był nimi wręcz najeżony, oto on:

http://www.dailymotion.com/video/x2l27a4

Co prawda kapitan to dziwna hybryda Kirka z Czechovem, ale już pozostali członkowie załogi wiadomo na kim byli wzorowani. Co ciekawe, odpowiednik Sulu nazywa się Sato - czyżby przewidzieli postać Hoshi?
Picard
Użytkownik
#125 - Wysłana: 27 Lis 2015 16:57:41 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Nie czytałem co miałeś mi do powiedzenia i nie wiem czy Ci odpowiem Q__
- parę miesięcy temu skapitulowałem, bo miałem wrażenie, że walę głową w mur.
Ale teraz muszę Ci powiedzieć, że broniąc tego filmu jesteś w doborowym towarzystwie - ważniak z SONY, niejaki Rothman takimi oto pięknymi słowami odezwał się do ludzi, którym film się nie podoba:

Everybody says I'm making the female Ghostbusters, but I say, 'No, we're making the funny Ghostbusters.' Yes, it happens to be four women. It's original. You get pissing and moaning on the Internet — sexist comments – but, you know, fuck 'em.

Ta sama buta, ta sama arogancja, ta sama doza wulgarności, co w przypadku wypowiedzi Pegg'a, Orciego i ś.p. Nimoya - niech mu ziemia lekką będzie! - , twórcy rebootów są bezkonkurencyjni w zadzieraniu nosa. A każdy kto się z nimi nie zgadza jest be, niedobry, brzydki i wogóle godny powszechnego potępienia. Pan wielce wielmożny, reżyser Paul Feig zresztą wypowiadał się w tym samym duchu przed paroma miesiącami. Naprawdę ma ktoś jeszcze jakieś złudzenia, że okręt sterowany przez takich ludzi, nie skończy na dnie?
Q__
Moderator
#126 - Wysłana: 28 Lis 2015 00:03:54
Odpowiedz 
Picard

Czy ja się utożsamiam z takimi wypowiedziami, czy raczej nie chcę skreślać filmu przed premierą?

(Inna sprawa, że po tym jak pokazali te kostiumy jakoś i ja nabrałem sceptycyzmu...)
Picard
Użytkownik
#127 - Wysłana: 28 Lis 2015 22:50:16 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__:
Czy ja się utożsamiam z takimi wypowiedziami, czy raczej nie chcę skreślać filmu przed premierą?

(Inna sprawa, że po tym jak pokazali te kostiumy jakoś i ja nabrałem sceptycyzmu...)

Może mnie trochę poniosło, bo ci zarozumialcy od rebootów jednak mnie irytują - nie wiadomo czy śmiać się czy płakać, z ich wypowiedzi. Więc przepraszam jeśli poczułeś się urażony utożsamieniem z tymi ludźmi - nie zniżasz się do ich poziomu, więc i moja uwaga na twój temat nie była w pełni uzasadniona. Wybacz. Ale w jednej kwestii podtrzymuje to co napisałem; uważam, że źle robisz broniąc ten film. Także, pobieżnie przeczytałem co miałeś mi poprzednio do powiedzenia, i w oczy rzucił mi się ten fragment twojej wypowiedzi:

Q__:
Tak, w obecnych realiach cieszę się, że zamiast grupy męskich bohaterów, którzy skazani byliby na porównania z poprzednim składem - nawet gdyby dostali nowe nazwiska - dostaniemy kogoś, z kim będą mogły się utożsamiać* wspominane przez Ciebie panie. Im się też coś od popkultury należy. Coś poza romansidłami itp.

Primo; takie porównania będą nieuniknione, bo to jednak film z pewnej serii i bez oczekiwań i porównań się nie obędzie - nowe postacie, jakiekolwiek by one nie były, będą niechybnie mierzone miarą starych postaci.

Secundo; nie chce być tu znowu niemiły ale zapachniało mi tu znowu intelektualną nieszczerością, bo powiedzieć, że płeć piękna nie ma w czym wybierać poza romansidłami, jest zwyczajnie stwierdzeniem z gruntu rzeczy, błędnym i nieprawdziwym. Ograniczę się tu tylko do anglojęzycznego mainstreamu ostatnich paru lat:
CBS Supergirl, Agentka Carter, Jessica Jones, The Hunger Games, Lucy, Hanna, SALT, cała seria filmów Resident Evil... plus z tego co się orientuje główna bohaterka nowych Gwiezdnych wojen będzie kobietą, a nowy Mad Max też miał podobno - nie widziałem! - silne zabarwienie feministyczne, a jedna z głównych postaci była kobietą. Połowa obsady Gry o tron to kobiety, połowa postaci w grach z serii Mass Effect to panie... Ale, nieee płeć piękna naprawdę nie ma w czym wybierać i skazana jest na Zmierzchy i jemu podobne. Bez urazy, ale kolega, raczy tu opowiadać bajki
Q__
Moderator
#128 - Wysłana: 28 Lis 2015 23:13:45
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Primo; takie porównania będą nieuniknione, bo to jednak film z pewnej serii i bez oczekiwań i porównań się nie obędzie - nowe postacie, jakiekolwiek by one nie były, będą niechybnie mierzone miarą starych postaci.

Chodziło mi bardziej o to, że nowi aktorzy w starych rolach - jak u Abramsa nie przymierzając - dają (poza cyklem bondowskim może) wrażenie obcowania z podróbą, za przeproszeniem. Nowa obsada, zaś, w luźniejszej formule kontynuacji kojarzy się znacznie lepiej - dowodem TNG.

Picard:
Secundo; nie chce być tu znowu niemiły ale zapachniało mi tu znowu intelektualną nieszczerością, bo powiedzieć, że płeć piękna nie ma w czym wybierać poza romansidłami, jest zwyczajnie stwierdzeniem z gruntu rzeczy, błędnym i nieprawdziwym. Ograniczę się tu tylko do anglojęzycznego mainstreamu ostatnich paru lat:
CBS Supergirl, Agentka Carter, Jessica Jones, The Hunger Games, Lucy, Hanna, SALT... plus z tego co się orientuje główna bohaterka nowych Gwiezdnych wojen będzie kobietą, a nowy Mad Max też miał podobno - nie widziałem! - silne zabarwienie feministyczne

Ok, ale żeńskich Ghostbusterek dotąd płeć piękna do wyboru wielu nie miała.

ps. Przy czym, żeby była jasność, w obu w/w wypadkach chodzi mi o pewne podstawowe fakty, od jakości szykującego się filmu abstrahuję...
Picard
Użytkownik
#129 - Wysłana: 28 Lis 2015 23:48:56
Odpowiedz 
Q__:
Chodziło mi bardziej o to, że nowi aktorzy w starych rolach - jak u Abramsa nie przymierzając - dają (poza cyklem bondowskim może) wrażenie obcowania z podróbą, za przeproszeniem. Nowa obsada, zaś, w luźniejszej formule kontynuacji kojarzy się znacznie lepiej - dowodem TNG

Tyle, że to nie kontynuacja tylko kompletny reboot. Poza tym myślisz, że bohaterowie TNG nigdy nie byli przyrównywani do postaci z TOS? Wierzyć mi się w to nie chce...

Q__:
Ok, ale żeńskich Ghostbusterek dotąd płeć piękna do wyboru wielu nie miała.

Tak samo jak ja nie miałem do wyboru męskiej wersji Czarodziejki z księżyca. I co z tego? Skąd wogóle przypuszczenie, że chciał bym takiego Czarodzieja z księżyca , i że panie chciały by Ghostbusterek? Jakoś nie przypominam sobie feministycznych pikiet przed drzwiami SONY pictures, domagających się wprowadzenia takich postaci. Założę się też, że kobiety odgrywały tą rolę w komiksach bądź w kreskówkach - i takie postacie można było zaadoptować do nowego filmu, zamiast tworzyć wyjętą z sufitu, all-female cast. Zresztą kwestia tego, czy Ghostbusterki były czy ich nie było, nijak się ma do twojej tezy, że kobiety rzekomo są poszkodowane przez popkulturę i nie mają się z kim utożsamiać, a wszystko co im zostaje to wspomniane romansidła - takie twierdzenie trzeba włożyć między bajki.
Q__
Moderator
#130 - Wysłana: 29 Lis 2015 00:24:18 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Tyle, że to nie kontynuacja tylko kompletny reboot.

W sumie skąd wiemy czy nie zostanie nam zaserwowany jakiś smaczek w stylu McCoy'a i Scotty'ego w TNG...

Picard:
Tak samo jak ja nie miałem do wyboru męskiej wersji Czarodziejki z księżyca.

Były tam jednak transformujące z chłopów w baby Sailor Starlights. No i był Mamoru/Tuxedo/Endymion.

ps. http://www.youtube.com/watch?v=z5CJ3-vsjcw
MarcinK
Użytkownik
#131 - Wysłana: 29 Lis 2015 06:36:50 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
Ja rozumiem naszego kolegę Picarda. Czemu od razu feminizować całą drużynę? Nie lepiej do męskiego składu wprowadzić kobitę? W końcu nawet w ociekającej testosteronem drużynie Avengers pojawia się Czarna Wdowa. Podobnie we wspomnianym Sailor Moon w drużynie przewijał się facet: Tuxedo Mask.

Jak tak dalej pójdzie to dostaniemy w pełni kobiecą Drużynę A.
Q__
Moderator
#132 - Wysłana: 29 Lis 2015 08:24:13
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
Czemu od razu feminizować całą drużynę? Nie lepiej do męskiego składu wprowadzić kobitę

Kiedy jest tam pewna logika - czterech samców nie-alfa zastąpiono czterema nie-seksbombami-i-nie-twardzielkami-zarazem.
MarcinK
Użytkownik
#133 - Wysłana: 29 Lis 2015 10:16:23
Odpowiedz 
Q__
Obsada to pół biedy, jeszcze gorszy jest reżyser który ma w dorobku między innymi "Druhny" film który mógłby być całkiem dobrą komedią romantyczną gdyby nie sceny z dwójeczką w umywalce i trójeczką we włosach.
Picard
Użytkownik
#134 - Wysłana: 30 Lis 2015 08:30:45
Odpowiedz 
Q__:
Kiedy jest tam pewna logika - czterech samców nie-alfa zastąpiono czterema nie-seksbombami-i-nie-twardzielkami-zarazem

Ponownie, nie łapiesz skąd bierze się ten mój sprzeciw. Ghostbusters był komedią dla nerdów, geeków i tzw. buddy film - nigdy nie był ani chick flickiem, ani nie zaliczał się do gatunku tzw. female power fantasy, żadna z tych rzeczy nie ma nic wspólnego z Ghostbusters! SONY, na fundamentalnym poziomie zmieniło to czym jest Ghostbusters tylko po to by wywołać kontrowersje i dlatego, że jedyna rzecz jaką ten cały Feig potrafi robić to brać na warsztat filmy adresowane do panów, i zmieniać je na filmy adresowane do pań! Sorry, ale nie uważa by było to w porządku wobec fanów, tak samo jak nie uważam za zasadne zmienianie Star Treka w film akcji.
Q__
Moderator
#135 - Wysłana: 30 Lis 2015 16:01:02 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Ghostbusters był komedią dla nerdów, geeków

A nie mamy żeńskich nerdów, geeków? Przyjedź na konwent - zobaczysz. Film o kobietach i dla kobiet nie musi zaraz oznaczać tzw. kina kobiecego... (Dowodem choćby "Thelma & Louise", buddy film jak najbardziej.)

Picard:
buddy film - nigdy nie był ani chick flickiem, ani nie zaliczał się do gatunku tzw. female power fantasy, żadna z tych rzeczy nie ma nic wspólnego z Ghostbusters! SONY, na fundamentalnym poziomie zmieniło to czym jest Ghostbusters

Wybacz, dla mnie to nie jest nic podstawowego, to są tylko szufladki, w które rzecz wtłaczają krytycy. Na pewnym poziomie wybitności (nawet tej czysto popkulturowej) - co oryginalnym Ghostbusters się udało, a czego "trójce", mimo wszystko, też życzę - konwencje przestają mieć znaczenie (ze znamiennym wyjątkiem hard SF, bo tu ścisłość naukowa jest nieprzekraczalnym wymogiem, acz wybitną hard SF da się też wtłaczać w inne szufladki - filozoficzną np...).

Możesz sobie nazwać Ghostbusters geek/nerd comedy superhero science fantasy buddy film, jak Cię to uszczęśliwi. Mnie wystarcza świadomość, że jest to jedna z fajniejszych pozycji popkultury.

Picard:
jedyna rzecz jaką ten cały Feig potrafi robić to brać na warsztat filmy adresowane do panów, i zmieniać je na filmy adresowane do pań!

Really? Popatrzmy na jego dorobek:
http://en.wikipedia.org/wiki/Paul_Feig
Mamy tam b. różne rzeczy, m.in. serial Freaks and Geeks uchodzący za kultowy:
http://en.wikipedia.org/wiki/Freaks_and_Geeks
Picard
Użytkownik
#136 - Wysłana: 30 Lis 2015 20:39:34
Odpowiedz 
Q__:
A nie mamy żeńskich nerdów, geeków? Przyjedź na konwent - zobaczysz. Film o kobietach i dla kobiet nie musi zaraz oznaczać tzw. kina kobiecego... (Dowodem choćby "Thelma & Louise", buddy film jak najbardziej.)

Thelma & Louise był feministycznym kinem drogi, więc nie należy do wspomnianego wyżej gatunku buddy film, który mówił o męskiej przyjaźni. Co do damskich geeków, to owszem są ale śmiem sądzić, że jednak są w mniejszości, a i nie widziałem by domagały się one sfeminizowania całej obsady Ghostbusters, no chyba że mi o czymś nie wiadomo?

Q__:
Wybacz, dla mnie to nie jest nic podstawowego, to są tylko szufladki, w które rzecz wtłaczają krytycy. Na pewnym poziomie wybitności (nawet tej czysto popkulturowej) - co oryginalnym Ghostbusters się udało, a czego "trójce", mimo wszystko, też życzę - konwencje przestają mieć znaczenie (ze znamiennym wyjątkiem hard SF, bo tu ścisłość naukowa jest nieprzekraczalnym wymogiem, acz wybitną hard SF da się też wtłaczać w inne szufladki - filozoficzną np...).

Oczywiście, że przynależność gatunkowa jest rzeczą jak najbardziej podstawową! To tak jakbyś udał się na mecz piłki nożnej, a dostał byś pokaz gry w biereki... To mogła by być najlepsza gra w bierki pod słońcem, a i tak miał byś się prawo poczuć rozczarowany, bo nie dostałeś tego co chciałeś i za co zapłaciłeś. Tu chodzi zarówno o wierność konwencji, jak i poszanowanie fanów, którzy przez ten cały czas utrzymywali tą franczyzę przy życiu.

Q__:
Really? Popatrzmy na jego dorobek:

A mimo to jego specjalnością jest feministyczny gender bending, co jest powszechnie znanym faktem.

A tak żeby się odprężyć, bo tym sporze... SFDebris Ghostbusters review!
Q__
Moderator
#137 - Wysłana: 30 Lis 2015 21:02:51 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
nie należy do wspomnianego wyżej gatunku buddy film, który mówił o męskiej przyjaźni

Przeczytaj wikipedyczną definicję raz jeszcze. Buddy film mówi o jednopłciowej przyjaźni. Tradycyjnie - męskiej, ale - od 'Thelmy i Louise" właśnie - zaczęło się to zmieniać. "Ghostbusters 3" ma szansę wpisać się w ten rozszerzony nurt.

Picard:
Co do damskich geeków, to owszem są ale śmiem sądzić, że jednak są w mniejszości

Przyjedź na jakiś konwent. Nie wiem czy Pań jest większość, czy mniejszość, ale stanowią b. silnie widoczny odsetek.
(Poza tym rozwija się w Sieci żeńska geek culture - np. prawie wszystkie ciekawsze teksty o DW jakie czytałem pisały kobiety.)

Picard:
Oczywiście, że przynależność gatunkowa jest rzeczą jak najbardziej podstawową! To tak jakbyś udał się na mecz piłki nożnej, a dostał byś pokaz gry w biereki...

No, niezupełnie... Zanim jest konwencja, czy gra, jest życie... A ono w konwencjach słabo się mieści... Konwencje to tylko jego opis, sztuczny jak klasyfikacje, w które ziemscy uczeni chcieli wpisywać Ocean Solaris. Dobra sztuka zaś nie odfajkowuje punkty jakiejś konwencji, a o - b. szeroko pojętym - życiu mówi (mając przy tym świadomość, że i tak jego złożoności nie dogoni). Trzymanie się konwencji (poza hard SF, jako się rzekło) znamionuje raczej produkcję drugiego sortu.

(Owszem, Ghostbusters to fantastyka, mocno odjechana zresztą, ale i ona od życia nie ucieknie, inaczej by się stała czystą abstrakcją...)

Picard:
A mimo to jego specjalnością jest feministyczny gender bending, co jest powszechnie znanym faktem.

Raczej: ponieważ stworzył trzy filmy w tym stylu, ktoś postanowił wsadzić go do tej szufladki.

ps. Taki tekst:
http://io9.com/stop-calling-it-the-all-female-ghos tbusters-1717423271
I taki obrazek:

(Przy czym zgadzam się z komentatorami, że to powinien być solidny luźny sequel, nie remake...)
Dreamweb
Użytkownik
#138 - Wysłana: 30 Lis 2015 21:27:51
Odpowiedz 
Poniekąd rozumiem trochę zamysły twórców tegoż nowego filmu, albo wydaje mi się że rozumiem... Jak w świat poszła wieść, że będą same kobitki, to pewnie wiele osób pomyślało że chcą zrobić jakieś nowe Aniołki Charliego czy coś w ten deseń, tudzież pokazać trochę seks bomb, golizny i zbić kasę na tanim erotyzmie w stylu najgorszych momentów ENT. A tu okazuje się że nie, mamy panie stylizowane na totalne antyseksbomby i ogółem mam wrażenie, że zagrano na nosie seksistowskim stereotypom kinowym, co samo w sobie nie jest wcale złym pomysłem. Ale inną sprawą jest, jak to się ma do Ghostbusters, których znamy i lubimy. Bo trochę w sumie nijak...
Może sama koncepcja pań, które dla odmiany w końcu nie przypominają komiksowych superherosek, nie jest głupia, tylko czemu ktoś się nie wysilił i nie ubrał tego w jakiś nowy pomysł, nową historię, ale po co, zamiast tego mamy ekshumację Ghostbusters, którzy są jednak zupełnie inną bajką, zresztą dawno już opowiedzianą i skończoną
Q__
Moderator
#139 - Wysłana: 30 Lis 2015 21:34:15 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Może sama koncepcja pań, które dla odmiany w końcu nie przypominają komiksowych superherosek, nie jest głupia, tylko czemu ktoś się nie wysilił i nie ubrał tego w jakiś nowy pomysł, nową historię, ale po co, zamiast tego mamy ekshumację Ghostbusters, którzy są jednak zupełnie inną bajką, zresztą dawno już opowiedzianą i skończoną

Bo oryginalni Ghostbusters byli opowieścią o grupie facetów, którzy nie przypominali komiksowych superherosów... tymi superherosami w sumie będąc?

Tylko - powtórzę się - wolałbym sequel, w którym panie przejęły pałeczkę po panach (to, jak sądzę, byłoby przyjęte znacznie naturalniej) niż remake... Remake dobry jest tam, gdzie częścią świata przedstawionego od dawna jest koncepcja multiversum, oraz tam, gdzie wiadomo, że oryginał był taki sobie, a teraz można fundnąć coś lepszego ("The Thing", poniekąd BSG)... Chyba więc ktoś zaliczył Ghostbusters do drugiej ligi...
Picard
Użytkownik
#140 - Wysłana: 30 Lis 2015 23:43:21
Odpowiedz 
Q__:
Przeczytaj wikipedyczną definicję raz jeszcze. Buddy film mówi o jednopłciowej przyjaźni. Tradycyjnie - męskiej, ale - od 'Thelmy i Louise" właśnie - zaczęło się to zmieniać. "Ghostbusters 3" ma szansę wpisać się w ten rozszerzony nurt.

Nie zaczęło się, bo jak mówię wspomniany film to manifest feministyczny, przemieszany z kinem drogi, a nie buddy movie. A obie panie, ze względu na dzielącą jej różnice wielu łączyła raczej więź w stylu matka-córka, ewentualnie starsza młodsza siostra - czyli tówj przykład jest ciut nie trafiony. Poza, tym co jest złego w filmach o męskiej przyjaźni? Czemu męską zastępować kobiecą, skoro sam mówisz, że filmów o kobiecej przyjaźni nie brakuje?

Q__:
Film o kobietach i dla kobiet nie musi zaraz oznaczać tzw. kina kobiecego...

Odniosę się do tego stwierdzenia jeszcze raz... Nie, film z kobietami niekoniecznie musi oznaczać film stricte adresowany do kobiet, ale w tym wypadku śmiem twierdzić, że na 99% tak właśnie jest. Bo, ponowie tu pytanie, na które nikt mi nie był tu w stanie od początku sensownie odpowiedzieć: czemu dokonuje się niby takiej drastycznej zmiany całej obsady? Po co innego jak nie po to by wpasować się w gusta nowej grupy docelowej, i ewentualnie po to aby wywołać kontrowersje? Ja innego powodu nie widzę, jeśli Ty go dostrzegasz to proszę, oświeć mnie.

Q__:
Przyjedź na jakiś konwent. Nie wiem czy Pań jest większość, czy mniejszość, ale stanowią b. silnie widoczny odsetek.
(Poza tym rozwija się w Sieci żeńska geek culture - np. prawie wszystkie ciekawsze teksty o DW jakie czytałem pisały kobiety.)

No i ja jakoś od tej hipotetycznej grupy żeńskich geeków nie widziałem żadnych petycji składanych w celu kompletnego sfeminizowania Ghostbusters...

Q__:
No, niezupełnie... Zanim jest konwencja, czy gra, jest życie... A ono w konwencjach słabo się mieści... Konwencje to tylko jego opis, sztuczny jak klasyfikacje, w które ziemscy uczeni chcieli wpisywać Ocean Solaris. Dobra sztuka zaś nie odfajkowuje punkty jakiejś konwencji, a o - b. szeroko pojętym - życiu mówi (mając przy tym świadomość, że i tak jego złożoności nie dogoni). Trzymanie się konwencji (poza hard SF, jako się rzekło) znamionuje raczej produkcję drugiego sortu.

Oj, filozofujesz niepotrzebnie, bo nie mamy tu do czniania ze sztuką, tylko z tzw. popcorn flickiem - nie głupim, ale jednak filmem czysto rozrywkowym, nastawionym na zysk. Gwarantuje Ci, że Ghostbusters tak oryginalny, jak i ten w wykonaniu Feig'a nie ma żadnych ambicji by ścigać się z Solaris. Zachowujesz się tak jakby Feig kręcił co najmniej dramat psychologiczny o życiu i śmierci Joanny d'Arc, a nie farsę o czwórce pań z nadwagą, uganiających się za duchami... A jak SONY chce na filmie zarobić - a chce, bo inaczej by w niego nie inwestowało poważnych pieniędzy - to powinno dać fanom to czego chcą, a nie ryzykować alienacje tychże fanów i starać się przygruchać sobie żeńską widownie, która filmem wcale nie musi być zainteresowana, chociażby dlatego, że ma już własne filmy i seriale.

Q__:
Raczej: ponieważ stworzył trzy filmy w tym stylu, ktoś postanowił wsadzić go do tej szufladki.

Sam się w niej zamknął.

Q__:
ps. Taki tekst:

Przeczytam, ale już z tezą nadrzędną się nie zgadzam - to są female Ghostbusters - takie są fakty. Jeśli wyskakuje się z pomysłem, wyłącznie żeńskiej obsady, przed tym nawet nim powstał scenariusz i zatrudnia się do reżyserowania speca od gender bendingu to co to ma być jak nie female Ghostbusters właśnie?

Dreamweb:
nowe Aniołki Charliego

W imię sprawiedliwościowi, grane przez samych facetów.

Dreamweb:
Ale inną sprawą jest, jak to się ma do Ghostbusters, których znamy i lubimy. Bo trochę w sumie nijak...

I oto właśnie mi się rozchodzi. To tak jakby robić reboot Lassie wróć! gdzie rolę tytułowego psiaka gra... opasły kocu!

Dreamweb:
A tu okazuje się że nie, mamy panie stylizowane na totalne antyseksbomby i ogółem mam wrażenie, że zagrano na nosie seksistowskim stereotypom kinowym

Tylko, że zdajesz sobie sprawę, że te aktorki nie pracują w Hollywood od wczoraj, więc to o czym piszesz nie jest żadnym novum. Inna sprawa, że panią McCarthy bym się nie zachwycał - obejrzałem parę kipów z jej udziałem na youtube i doszedłem do wniosku, że cały jej cały talent komediowy polega na ty..., że jest gruba. Śmianie się z cudzej aparycji, jest dość niskim rodzajem humoru, na dodatek samo nabijanie się z grubasów jest bardzo monotonne - ile można robić sobie jaja z tego, że ktoś jest gruby?
Q__
Moderator
#141 - Wysłana: 1 Gru 2015 00:14:41 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Poza, tym co jest złego w filmach o męskiej przyjaźni? Czemu męską zastępować kobiecą, skoro sam mówisz, że filmów o kobiecej przyjaźni nie brakuje?

Nie rozumiesz zatem... Filmy o żeńskiej przyjaźni popadają często w irytująca - także żeńską widownię - psiapsiółkowatość i reżysersko-producenckie nastawienie, że film dla kobiet - jak film dla dzieci* - ma być jak film dla dysfunkcyjnych intelektualnie.
Tymczasem klasyczny female buddy film - choćby "Smażone zielone pomidory":
http://en.wikipedia.org/wiki/Fried_Green_Tomatoes
Czy "Walking and Talking":
http://en.wikipedia.org/wiki/Walking_and_Talking
Traktuje kobiecą przyjaźń bardziej serio i z szacunkiem. A jeśli nawet w psiapsiółkowate klimaty popada, transcenduje je:
http://en.wikipedia.org/wiki/Waiting_to_Exhale
Co - w metodzie - upodabnia go do powstających wcześniej - i równolegle - opowieści o przyjaźni męskiej.

* co jest zresztą bzdurą także o tyle, że najlepsze opowieści dla dzieci wcale nie traktują małoletnich jak kretynów...

Picard:
Bo, ponowie tu pytanie, na które nikt mi nie był tu w stanie od początku sensownie odpowiedzieć: czemu dokonuje się niby takiej drastycznej zmiany całej obsady?

Zadam inne pytanie: a czemu niby nie można takiej zamiany dokonać, ot tak?

Picard:
Oj, filozofujesz niepotrzebnie, bo nie mamy tu do czniania ze sztuką, tylko z tzw. popcorn flickiem - nie głupim, ale jednak filmem czysto rozrywkowym, nastawionym na zysk. Gwarantuje Ci, że Ghostbusters tak oryginalny, jak i ten w wykonaniu Feig'a nie ma żadnych ambicji by ścigać się z Solaris.

I tak, i nie. Ghostbusters to - oczywiście - popkultura, a popkultura - równie oczywiście - zawiera w sobie potężne pokłady głupoty, taka jej natura.
Jednocześnie jednak coś co, choć popkulturowe, jest znane i wybitne musi zawierać w sobie coś więcej niż tylko głupotę. I właśnie ten aspekt Ghostbusters mnie interesuje... (Choć być może ten głupszy potrafi dostarczyć więcej radości...)

Picard:
Przeczytam, ale już z tezą nadrzędną się nie zgadzam - to są female Ghostbusters - takie są fakty. Jeśli wyskakuje się z pomysłem, wyłącznie żeńskiej obsady, przed tym nawet nim powstał scenariusz i zatrudnia się do reżyserowania speca od gender bendingu to co to ma być jak nie female Ghostbusters właśnie?

Zaraz... Dlaczego wobec tego o oryginale nie mówiło się dotąd all male Ghostbusters?

ps. Przy czym powtarzam: dyskusja ma z mojej strony charakter teoretyczno-akademicki. W praktyce bowiem są duże szanse, że uznam film za nieudany lub - minimum - słabo trafiający w mój gust. Bronię zatem raczej paru stojących za jego powstaniem idei (nie wszystkich zresztą) niż jego samego. Tym bardziej, że nikt z nas go jeszcze nie oglądał...
(Mało tego: liczę się również z tym, że obaj dajemy się robić, bo będzie jak z pierwszym tomem SW "Aftermath" - rozdmuchana ideologiczna kontrowersja będzie służyć promowaniu per se słabego, nawet jeśli ideologicznie słusznego.)
Picard
Użytkownik
#142 - Wysłana: 1 Gru 2015 01:07:27 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__:
Nie rozumiesz zatem... Filmy o żeńskiej przyjaźni popadają często w irytująca - także żeńską widownię - psiapsiółkowatość i reżysersko-producenckie nastawienie, że film dla kobiet - jak film dla dzieci* - ma być jak film dla dysfunkcyjnych intelektualnie.
Tymczasem klasyczny female buddy film - choćby "Smażone zielone pomidory"

Ponawiam, pytanie; co jest złego w męskiej przyjaźni, że trzeba ją zastępować przyjaźnią kobiecą? I to nie ważne, czy taką psiapsiółkowatom, czy nie? Musisz przecież rozumieć, że rożni ludzie lubią różne rzeczy, i naturalnie będą ciążyć w stronę różnych rodzajów przyjaźni, prawda?

Q__:
Zadam inne pytanie: a czemu niby nie można takiej zamiany dokonać, ot tak?

O, i to jest typowa ,,odpowiedź", która mi jest udzielana tu od samego początku - odpowiedź na pytanie, pytaniem, czyli żadna odpowiedź, tj. wymówka. A ja jestem takim zmianą przeciwny, bo ludzie lubią różne rzeczy - nie każdy fikcyjny utwór potrzebuje tzw. strong female character, tak samo jak nie każdy film musi być dramatem kryminalnym, a nie każde science fiction musi się dziać w kosmosie. Jestem przeciwny narzucaniu ,,norm", a co za tym idzie sztampowości. Także jestem za poszanowaniem oryginalnego utworu i tego co sobą reprezentował - chce aby Trek był Trekiem, a nie niewyszukanym filmem akcji, i a aby Ghostbusters było sobą, a nie robiło za feministyczny manifest. O za dużo proszę? Nie jestem przeciwny archetypowi tzw. strong female character - przeciwnie w niektórych przypadkach go lubię - , ale wsadzanie go na siłę tam gdzie nie jest jego miejsce po prostu razi, tym bardziej, że jest jednostronne - nikt nie maskulinizuje Aniołków Charliego, czy Czarodziejki z księżyca , i IMO słusznie.

Q__:
I tak, i nie. Ghostbusters to - oczywiście - popkultura, a popkultura - równie oczywiście - zawiera w sobie potężne pokłady głupoty, taka jej natura.
Jednocześnie jednak coś co, choć popkulturowe, jest znane i wybitne musi zawierać w sobie coś więcej niż tylko głupotę. I właśnie ten aspekt Ghostbusters mnie interesuje...

Ja nie pisałem o głupocie - brak ambicji intelektualnych, nie musi oznaczać idiotyzmu, a kultura popularna nie musi oznaczać kultury niskiej, rynsztokowej. To fałszywa dychotomia.

Q__:
Zaraz... Dlaczego wobec tego o oryginale nie mówiło się dotąd all male Ghostbusters?

Bo oryginał nie próbował czynić jakiegokolwiek komentarza społecznego - ten film próbuje, przez sam fakt swego istnienia. Właśnie dlatego, że twórcy i niektórzy dziennikarze krzyczą, że płeć bohaterów nie ma rzekomo znaczenia, zaznaczają, że jednak ma to znaczenie.

Q__:
W praktyce bowiem są duże szanse, że uznam film za nieudany lub - minimum - słabo trafiający w mój gust. Bronię zatem raczej paru stojących za jego powstaniem idei (nie wszystkich zresztą) niż jego samego. Tym bardziej, że nikt z nas go jeszcze nie oglądał...

Ja nigdy nie poczyniłem żadnych przewidywań na temat tego czy ten film będzie dobry czy nie. Na tym etapie chciał bym jednak by poniósł klapę, chociażby dlatego by przytrzeć SONY ich aroganckiego nosa.

A jeśli chodzi o to przesłanie, za którym się opowiadasz, a które pan reżyser promuje z subtelnościom buldożera w składzie porcelany, to się z nim nie zgadzam. Nie żyjemy w Kolektywnie Borga, ludzie są różni, mają różne upodobania, a płeć, rasa, narodowość czy wyznanie bądź jego brak nie zawsze są bez znaczenia - czasami to one definiują to kim jesteśmy i co lubimy. Więc nikt nie powinien być nazywany seksistą za to, że nie chce kupić szminki i tamponów...
Q__
Moderator
#143 - Wysłana: 1 Gru 2015 01:49:09 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Ponawiam, pytanie; co jest złego w męskiej przyjaźni, że trzeba ją zastępować przyjaźnią kobiecą?

W męskiej przyjaźni nie ma nic złego, tak jak i w kobiecej. Czemu zatem - odwrócę Twoje pytanie - nie możemy dostać na ekranie raz jednej, raz drugiej?
Oryginalnej chemii Aykroyd-Ramis-Murray (potem: Aykroyd-Ramis-Murray-Hudson) i tak nie zdołamy już odtworzyć przecież...

Picard:
O, i to jest typowa ,,odpowiedź", która mi jest udzielana tu od samego początku - odpowiedź na pytanie, pytaniem, czyli żadna odpowiedź, tj. wymówka.

Nie, to nie jest wymówka. To jest pytanie dlaczego grupa kobiet walczących z duchami ma być czymś gorszym niż grupa robiących to samo facetów?

Picard:
ludzie lubią różne rzeczy - nie każdy fikcyjny utwór potrzebuje tzw. strong female character, tak samo jak nie każdy film musi być dramatem kryminalnym, a nie każde science fiction musi się dziać w kosmosie. Jestem przeciwny narzucaniu ,,norm", a co za tym idzie sztampowości.

Zgoda. Jednak czy grupy all male nie były sztampą? Czy odejście od tego schematu w trzecim filmie spowoduje, że dwa wcześniejsze znikną? Czy szykuje się cenzura zakazująca wyświetlania "Ghostbusters 1-2"?

Picard:
Także jestem za poszanowaniem oryginalnego utworu i tego co sobą reprezentował - chce aby Trek był Trekiem, a nie niewyszukanym filmem akcji, i a aby Ghostbusters było sobą

Powtórzę: i w tym się zgadzam. Powtórzę jednak także, że skoro wolę TNG od Abramsverse jako kierunek rozwoju Treka, wolę także dostać oryginalne postacie Gilbert, Yates, Holtzmann i Tolan od bladych podróbek Venkmana, Stantza, Spenglera i Zeddemore'a.

Picard:
brak ambicji intelektualnych, nie musi oznaczać idiotyzmu, a kultura popularna nie musi oznaczać kultury niskiej, rynsztokowej.

Nie do końca się zgodzę. Tym co ciągnie kulturę masową w górę jest zawsze czynnik intelektualny, choćby objawiający się tylko większym kunsztem rzemiosła...

Picard:
Bo oryginał nie próbował czynić jakiegokolwiek komentarza społecznego - ten film próbuje, przez sam fakt swego istnienia.

Każde dzieło jest jakimś tam odbiciem rzeczywistości swoich czasów - że powiem jak rasowy marksista - zatem i oryginał jakiś komentarz społeczny czynił, przez sam fakt swego istnienia. Nawet jeśli czynił to mimo woli.

Picard:
Ja nigdy nie poczyniłem żadnych przewidywań na temat tego czy ten film będzie dobry czy nie.

Ok, czyli obaj spieramy się tu o pewne abstrakcje, czy - jak kto woli - imponderabilia (nie mylić z ineksprymablami ).

Picard:
Na tym etapie chciał bym jednak by poniósł klapę, chociażby dlatego by przytrzeć SONY ich aroganckiego nosa.

A ja na odwrót - by przytrzeć nosa tym, którzy hamują powstanie filmu o Black Widow.
Picard
Użytkownik
#144 - Wysłana: 2 Gru 2015 12:01:11 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__:
W męskiej przyjaźni nie ma nic złego, tak jak i w kobiecej. Czemu zatem - odwrócę Twoje pytanie - nie możemy dostać na ekranie raz jednej, raz drugiej?
Oryginalnej chemii Aykroyd-Ramis-Murray (potem: Aykroyd-Ramis-Murray-Hudson) i tak nie zdołamy już odtworzyć przecież...

Ale według twoich słów dostajemy taką właśnie przyjaźń w filmach pokroju Thelma i Louise , więc w czym niby problem? Nie widzę dowodu na to, że rzekomo panie są tu dyskryminowane czy poszkodowane - dowodzi też tego spora liczba filmów i seriali, które Ci przytoczyłem, a które właśnie o kobietach opowiadają - a szperając w internecie znalazłem ich jeszcze więcej... Natomiast naturalnym jest, że facet bardziej będzie ciążył w stronę filmów o męskiej przyjaźni, a kobieta w stronę filmów o żeńskiej przyjaźni - tak jak wcześniej pisałem: chęć utożsamienia się z protagonistą itp., itd.

Ale co ważniejsze, rozchodzi się o to, że tutaj zastąpiono przyjaźń męska przyjaźnią żeńską, zmieniając tym samym docelową grupę odbiorców i to uważam jest całkiem niesprawiedliwe. Feministki słuszne by się burzyły gdyby Thelma i Louise zastąpiono dwójkom facetów - to po prostu był by już zupełnie inny film.

Q__:
Nie, to nie jest wymówka. To jest pytanie dlaczego grupa kobiet walczących z duchami ma być czymś gorszym niż grupa robiących to samo facetów?

Ależ jest, to odwracanie kota ogonem, unikanie odpowiedzi! A czemu nie? Z tego samego powodu, dla którego Czarodziejka z księżyca alboXena wojownicza księżniczka były kobietami - to był eskapizm przeznaczony dla kobiet, tzw. female power fanasty. I nie ma w tym nic złego, tak samo jak nie widzę niczego złego w męskim fantazjowaniu o byciu bohaterem - również w fantazjowaniu męskich geeków o tym, że mogą zbawić świat. Obie fantazje przeznaczone są do innej grupy docelowej, więc nie są zamienne i nie widzę powodu aby feministki zawłaszczały sobie Ghostbusters, skoro same mają wiele filmów i seriali adresowanych właśnie do nich. Ale Ty tego uprawcie strasz się nie zrozumieć.

Q__:
Zgoda. Jednak czy grupy all male nie były sztampą? Czy odejście od tego schematu w trzecim filmie spowoduje, że dwa wcześniejsze znikną? Czy szykuje się cenzura zakazująca wyświetlania "Ghostbusters 1-2"?

Nigdy nie twierdziłem, że stare filmy zniknął. Ale nie zmienia to faktu, że fani oryginału zostaną pozbawieni możliwości zobaczenia tego czego chcą, bo Feig ubzdurał sobie, że zarobi na feministkach, poruszając fikcyjny problem społeczny, jakim jest rzekoma dyskryminacja kobiet w popkulturze. Sorry, ale uważam, że SONY strzela sobie tą decyzją w stopę, no ale dla SONY złe decyzje to nie pierwszyzna - swój cykl o Spider-manie pogrzebali już dwukrotnie, nie sądzę by z Ghostbusters było lepiej.

A nie było by tego całego zamieszania gdyby do męskiego zespołu dodana była by jedna czy dwie kobiety - najchętniej takie, które fani znają już i lubią, jak np. Dana Barrett grania przez Sigourney Weaver.

Q__:
Powtórzę: i w tym się zgadzam. Powtórzę jednak także, że skoro wolę TNG od Abramsverse jako kierunek rozwoju Treka, wolę także dostać oryginalne postacie Gilbert, Yates, Holtzmann i Tolan od bladych podróbek Venkmana, Stantza, Spenglera i Zeddemore'a.

A skąd wiesz, że to nie będą blade podróbki tych postaci, tylko ze zmienianą płcią? Na razie masz ten same zestaw rasowy - trzy białe panie i jedna czarna, wygląda to podejrzanie na kopiowanie oryginału... Tak samo jak w tym artykule, który przytoczyłeś, znalazło się kategoryczne stwierdzenie, że film nie będzie tzw. chick flickiem.. Skąd oni to niby wiedzą, skoro fabuła jest w większości nie znana?

Q__:
Nie do końca się zgodzę. Tym co ciągnie kulturę masową w górę jest zawsze czynnik intelektualny, choćby objawiający się tylko większym kunsztem rzemiosła...

Zgoda, ale nie sądzę, że filozofowanie zawsze i wszędzie jest konieczne, czy potrzebne. Ważne by film nie obrażał moje inteligencji - czasami tyle mi starczy do szczęścia. Nie wszystko musi być Star Trekiem.

Q__:
Każde dzieło jest jakimś tam odbiciem rzeczywistości swoich czasów - że powiem jak rasowy marksista - zatem i oryginał jakiś komentarz społeczny czynił, przez sam fakt swego istnienia. Nawet jeśli czynił to mimo woli.

Eee, tam nie czynił. nie miał takich ambicji. A jeśli już to był to komentarz w stylu: nikt nawet nie zauważa, że Murzyn, jest Murzynem, bo to nie ma znaczenia dla fabuły. Feig powinien brać z tego przykład, zamiast usilnie zmieniać Ghostbusters w fantazje dla kobiet.

Q__:
A ja na odwrót - by przytrzeć nosa tym, którzy hamują powstanie filmu o Black Widow

A czemu mają hamować powstanie takiego filmu? Nigdy nie słyszałem o takich sprzeciwach... Zresztą Hawkeye też nie ma swojego własnego filmu, więc jest sprawiedliwie. A jeśli płeć jest rzekomo bez znaczenia, to być powiedział gdyby tytułową Wdowę zagrał...facet?
Q__
Moderator
#145 - Wysłana: 2 Gru 2015 13:10:12 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Natomiast naturalnym jest, że facet bardziej będzie ciążył w stronę filmów o męskiej przyjaźni, a kobieta w stronę filmów o żeńskiej przyjaźni - tak jak wcześniej pisałem: chęć utożsamienia się z protagonistą itp., itd.

Czy ja wiem czy takie naturalne? Zależy od tego jaki widz, czego w tych filmach szuka itd.

Picard:
Ale co ważniejsze, rozchodzi się o to, że tutaj zastąpiono przyjaźń męska przyjaźnią żeńską, zmieniając tym samym docelową grupę odbiorców i to uważam jest całkiem niesprawiedliwe.

Picard:
Obie fantazje przeznaczone są do innej grupy docelowej, więc nie są zamienne i nie widzę powodu aby feministki zawłaszczały sobie Ghostbusters

Picard:
Nigdy nie twierdziłem, że stare filmy zniknął. Ale nie zmienia to faktu, że fani oryginału zostaną pozbawieni możliwości zobaczenia tego czego chcą, bo Feig ubzdurał sobie, że zarobi na feministkach, poruszając fikcyjny problem społeczny, jakim jest rzekoma dyskryminacja kobiet w popkulturze.

Wybacz... Ale to co piszesz to dla mnie skrajna demagogia oparta w dodatku na poważnych błędach logicznych.
Po pierwsze - skoro oryginalne części zaistniały i nikt ich nie usiłuje wymazać fani nic nie stracili i nic nie zostało zawłaszczone - po prostu być może nowa grupa widowni dostanie coś dla siebie. Stary fandom też może po to sięgnąć... lub zostać przy tym co już ma (i oglądać dwa pierwsze filmy do zajeżdżenia nośnika).
Po drugie - nie mamy tu sytuacji rodem z NEM czy Treków Abramsa - zasadniczy schemat - grupa dziwaków walczy z duchami w superheroiczno-antyheroicznej pseudonaukowej otoczce, a opowiedziane jest to na wesoło - nie znikł. W Treku wyparował w dużej mierze b. specyficzny klimat, styl... przesłanie zostało zepchnięte na plan dalszy...* Tu - póki co - o niczym takim nie wiemy. Jeśli się dowiemy - może uznam za stosowne wyrazić swój (i tak mający mizerne szanse dotrzeć do wytwórni) sprzeciw.
Po trzecie - jakkolwiek by to nas, jako fanów ST w obecnej sytuacji nie bolało, to nie fandomy są właścicielami czy dysponentami obiektów swojego fanostwa. Kiedy usiłują w tę rolę wchodzić kończy się tragikomicznie - a to zastąpieniem Roddenberry'ego i Wise'a przez Bennetta, a to odejściem Lucasa i sprzedaniem marki Disney'owi, to znów graniem przez Bragę i twórców NEM pod publiczkę do etapu obrócenia Treka w autoparodię**.
Po czwarte - filmy nie powstają dla fandomu. Powstają najwyżej po to, by sobie nowy fandom zorganizować. Roddenberry nie kręcił TNG dla fanów TOS (acz sporo z nich i po TNG sięgnęło, stając się tym samym fanami-Treka-w-ogóle). W tym więc, że część widowni "Ghostbusters 1-2" nie sięgnie po "Ghostbusters 3" nie ma nic złego/dziwnego/nienaturalnego...

* Pomijam już fakt, że dziedzictwo Treka różni się "nieco" od dziedzictwa Ghostbusters i jest jakby... cóż... ważniejsze... Więc trudno te dwie fandomowe histerie mierzyć tą samą miarą...

** Przy czym znam, owszem, przykłady pozytywnego wkładu fanów w wielbione franczyzy, znam udane fanfiki i przykłady gdy fan awansował na cenionego współtwórcę... nie znam jednak przypadku, by twórczość fana przebiła oryginał... NV "World Enough and Time" czy STC "Lolani" mogą być - i są - wybitnymi odcinkami ST, ale spora część ich wybitności bierze się z tego, co umiejętnie czerpią z wcześniejszego, oficjalnego, Treka, bez niego by nie zaistniały... Nowelizacja RotS może być lepsza od filmu Lucasa, ale kształt fabuły czerpie z jego scenariusza, a głębię, stronę ideową, z TESB i paru zdań Yody z RotJ. Rolą fanów jest - w najlepszym wypadku - uzupełniać, nie decydować.

Picard:
Eee, tam nie czynił. nie miał takich ambicji.

Czynił. Podkreślał męską dominację w popkulturze.

Picard:
A czemu mają hamować powstanie takiego filmu? Nigdy nie słyszałem o takich sprzeciwach...

Poszukaj w Necie... Znajdziesz, może się zdziwisz, że we współczesnym Hollywood takie rzeczy...

Picard:
Zresztą Hawkeye też nie ma swojego własnego filmu, więc jest sprawiedliwie.

Nie do końca... Hawkeye w dotychczasowych filmach wypadł b. blado. Natasha - zgoła przeciwnie, błyszczy charyzmą raz za razem...

Picard:
A jeśli płeć jest rzekomo bez znaczenia, to być powiedział gdyby tytułową Wdowę zagrał...facet?

Powiem inaczej... Tożsamości Black Widow używały różne postacie, nie tylko ta najbardziej znana... Więc gdyby którąś z nich był facet, to bym nie protestował... Najwyżej zastanawiał się czy pasuje do niego słówko "Widow" (choć skoro Tyrus McQueen z SAAB mógł być "Królową" - "Queen", bo taki kryptonim dostał... no i w sumie jest to nazwa gatunkowa jak - nie przymierzając - żaba...).

ps. W sumie czemu nie?

http://moviepilot.com/posts/2933055
http://www.buzzfeed.com/caitlinjinks/so-much-yes
Picard
Użytkownik
#146 - Wysłana: 2 Gru 2015 14:45:04 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__:
Czy ja wiem czy takie naturalne? Zależy od tego jaki widz, czego w tych filmach szuka itd.

Owszem, jest i nie ma ma w tym nic złego.

Q__:
Po pierwsze - skoro oryginalne części zaistniały i nikt ich nie usiłuje wymazać fani nic nie stracili i nic nie zostało zawłaszczone - po prostu być może nowa grupa widowni dostanie coś dla siebie. Stary fandom też może po to sięgnąć... lub zostać przy tym co już ma (i oglądać dwa pierwsze filmy do zajeżdżenia nośnika).

Oszem stracili możliwość zobaczenia wersji Ghostbusters, na której by im zależało. Ponownie Ghostbusters nie mają nic wspólnego z żadnym feministycznym manifestem, więc zmienianie tego filmu na takiż właśnie manifest jest nie w porządku wobec fanów, na których SONY mimo tych zmian wciąż chce zarobić. A co do sięgnięcia przez fanów po tą nową odsłonę serii... to tak jakbyś oczekiwał, że fani piłki nożnej nagle przerzuca się na oglądanie zawodów gry w bierki, tylko dlatego, że nie dano im innego wyboru! Sorry, ale to zwyczajnie nie fair wobec tychże fanów.

Q__:
Po drugie - nie mamy tu sytuacji rodem z NEM czy Treków Abramsa - zasadniczy schemat - grupa dziwaków walczy z duchami w superheroiczno-antyheroicznej pseudonaukowej otoczce, a opowiedziane jest to na wesoło - nie znikł. W Treku wyparował w dużej mierze b. specyficzny klimat, styl... przesłanie zostało zepchnięte na plan dalszy...* Tu - póki co - o niczym takim nie wiemy. Jeśli się dowiemy - może uznam za stosowne wyrazić swój (i tak mający mizerne szanse dotrzeć do wytwórni) sprzeciw.

Skąd to wiesz, skąd wiesz, że tak jest? Poza tym kto jest tym dziwakiem, też ma znacznie: to, że byli to męskie nerdy , nie było bez znaczenia bo film był adresowany do nich. Tak samo nie jest bez znaczenia, że w Grze o tron taka Daenerys, Briane z Tarth, czy Cersei są kobietami - zmień ich płeć, a będziesz miał do czynienia z zupełnie innymi postaciami. Czy nie uważasz, że fani Gry o tron słusznie wkurzyli by się gdyby taka zmiana się dokonała? Oj, wkurzyli by się i mieli by słuszność. Tak samo jest w tym przypadku, tylko w druga stronę.

Q__:
Po trzecie - jakkolwiek by to nas, jako fanów ST w obecnej sytuacji nie bolało...

Ależ nikt nie kwestionuje tego, że SONY ma prawa autorskie do marki! Problem w tym, że to dzięki fanom na tej marce zarabia i dlatego, studio powinno liczyć się z opinią tychże fanów, a nie ich za przeproszeniem olewać, bądź wręcz im ubliżać. Marka Ghostbusters - jak każda inna zresztą marka - przetrwała tak długo dzięki zaangażowanym fanom; ludziom kupującymi produkty z tą marką związane. Dzięki fanom, a nie dzięki feministką - one mają swoją rozrywkę i nikt im jej nie odbiera w imię rzekomo lepszej sprawy! Ale nich się SONY rządzi tak dalej - jak mówiłem, niezatapialnego zdawało by się Spider-mana, udał im się zatopić już dwukrotnie. Więc powodzenia panowie i panie z SONY - jak tak dalej pójdzie, skończycie jak Titanic!

Q__:
Po czwarte - filmy nie powstają dla fandomu. Powstają najwyżej po to, by sobie nowy fandom zorganizować. Roddenberry nie kręcił TNG dla fanów TOS (acz sporo z nich i po TNG sięgnęło, stając się tym samym fanami-Treka-w-ogóle). W tym więc, że część widowni "Ghostbusters 1-2" nie sięgnie po "Ghostbusters 3" nie ma nic złego/dziwnego/nienaturalnego.

Owszem, powstaje, bo na tych fanach głównie chce się tu zarobić. Gdyby było inaczej, to nie sięgano by po markę Ghostbusters - proste. A co do TNG, to myślisz, że premierowy odcinek pt. Encounter at farpoint, to oglądało 10 milionów jakich niby ludzi? Nie fanów TOS czasami? Bo TNG siłą rzeczy nie miał wówczas jeszcze własnych fanów, nie mógł ich mieć. TNG był adresowany do ludzi lubiących Star Treka - proste, tak samo jak każdy film i serial, stanowiący kontynuacje bądź reboot znanej sagi, w pierwszej kolejności adresowany jest do fanów, którzy z dużą dozą prawdopodobieństwa wydadzą pieniądze na zobaczenie kontynuacji tego co już lubią!

Q__:
Czynił. Podkreślał męską dominację w popkulturze.

Oj, litości! Kobiety naprawdę nie potrzebują tych twoich parytetów aby zaistnieć w popkulturze - dobrym tego przykładem są wszystkie seriale, filmy i gry z ich udziałem, które wymieniłem, a których jest jeszcze więcej. One doskonale dają sobie rade bez twojej i Feiga pomocy! Jeśli już to Ty i Feig im ubliżacie, zakładając, że jedyny sposób by kobiety cokolwiek osiągnęły w popkulturze, polega na tym by stanęły na ramionach mężczyzn - w tym przypadku na ramiach Aykroyda, Ramisa, Murray'a i Hudsona... Panie mają wiele innych, oryginalnych utworów, które nie muszą bazować na znanej marce, wcześniej głownie tworzonej przez i dla mężczyzn!

Q__:
Poszukaj w Necie... Znajdziesz, może się zdziwisz, że we współczesnym Hollywood takie rzeczy...

Hollywood to nie Kolektyw Borga - nie jest jednomyślny. Inna rzecz, że Hollywood rządzi się chęcią zysku - jeśli dostrzegali by możliwość zarobienia na solowym filmie o Wdowie, to by go bez wątpienia nakręcili. To samo zresztą tyczy się Hawkeye'a - możesz mi wytłumaczyć czemu on nie ma solowego filmu?

Q__:
Nie do końca... Hawkeye w dotychczasowych filmach wypadł b. blado. Natasha - zgoła przeciwnie, błyszczy charyzmą raz za razem...

Czy ja wiem? Obie postacie to w zasadzie super-duper-szpiedzy bez żadnych mocy czy specjalnych umiehętności- na tle reszty uniwersum; gadających szopów, ludzi-drzew, nordyckich bogów i wielkich, zielonych potworów, wypadają blado...

Q__:
Powiem inaczej... Tożsamości Black Widow używały różne postacie, nie tylko ta najbardziej znana... Więc gdyby którąś z nich był facet, to bym nie protestował... Najwyżej zastanawiał się czy pasuje do niego słówko "Widow" (choć skoro Tyrus McQueen z SAAB mógł być "Królową" -

Bo jest to sprzeczne ze spóścizną postaci. Tak samo u Whedon'a zabójcami wampirów zawsze były kobiety - jak nie raz mówiłem, takie rzeczy, nie są bez znaczenia.

A skoro Ty zamieszczasz linki to ja też:
Why the remake of Ghostbusters will suck.
Q__
Moderator
#147 - Wysłana: 2 Gru 2015 15:43:54 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Owszem, jest i nie ma ma w tym nic złego.

Niekoniecznie. Ktoś może oglądać po to by podziwiać urodę obsady, rzemiosło filmowe, pracę kamery itd. Ew. by obserwować coś co uważa za maksymalnie odległe od swojego życia. Nie spłaszczaj...

Picard:
Oszem stracili możliwość zobaczenia wersji Ghostbusters, na której by im zależało.

NIE. Żaden ze starych filmów nie zniknął. Mogą je oglądać do woli.

Picard:
A co do sięgnięcia przez fanów po tą nową odsłonę serii... to tak jakbyś oczekiwał, że fani piłki nożnej nagle przerzuca się na oglądanie zawodów gry w bierki, tylko dlatego, że nie dano im innego wyboru!

Ależ fan ma prawo być fanem wybiórczym. No, chyba, że jest uzależnionym do granic psychozy fanatykiem, który się nie kontroluje. Znaczy: wybór jest.

Picard:
Skąd to wiesz, skąd wiesz, że tak jest?

Bo wszystkie zapowiedzi na to wskazują...?

Picard:
Poza tym kto jest tym dziwakiem, też ma znacznie: to, że byli to męskie nerdy , nie było bez znaczenia bo film był adresowany do nich.

Po pierwsze film dla męskich nerdów nadal istnieje. Ba, nawet dwa filmy.
Po drugie...

Szerzej o tym Marissa Mayer z Google:
http://edition.cnn.com/2012/04/05/tech/google-mari ssa-mayer/


Picard:
Tak samo nie jest bez znaczenia, że w Grze o tron taka Daenerys, Briane z Tarth, czy Cersei są kobietami - zmień ich płeć, a będziesz miał do czynienia z zupełnie innymi postaciami. Czy nie uważasz, że fani Gry o tron słusznie wkurzyli by się gdyby taka zmiana się dokonała? Oj, wkurzyli by się i mieli by słuszność. Tak samo jest w tym przypadku, tylko w druga stronę.

Niezupełnie... Po pierwsze Gra... jest - przynajmniej póki co - adaptacją cyklu powieściowego, czym filmy Ghostbusters nie są.
Po drugie nikt nie zmienia starych postaci, dostaniemy zestaw nowych.
Po trzecie marki superbohaterskie - a trudno tu Ghostbusters nie liczyć - oznaczają dużą płynność założeń i ciągłe restarty. Autorskie sagi fantasy to zupełnie inna para kaloszy.

Picard:
Ależ nikt nie kwestionuje tego, że SONY ma prawa autorskie do marki!

Sony najmniej mnie tam obchodzi... ważniejszy jest fakt, że producentem jest nadal Ivan Reitman, że praktycznie cała żyjąca obsada oryginału dostała cameos... i przyjęła te role...

Picard:
Problem w tym, że to dzięki fanom na tej marce zarabia i dlatego, studio powinno liczyć się z opinią tychże fanów, a nie ich za przeproszeniem olewać, bądź wręcz im ubliżać. Marka Ghostbusters - jak każda inna zresztą marka - przetrwała tak długo dzięki zaangażowanym fanom; ludziom kupującymi produkty z tą marką związane. Dzięki fanom, a nie dzięki feministką - one mają swoją rozrywkę i nikt im jej nie odbiera w imię rzekomo lepszej sprawy! Ale nich się SONY rządzi tak dalej - jak mówiłem, niezatapialnego zdawało by się Spider-mana, udał im się zatopić już dwukrotnie. Więc powodzenia panowie i panie z SONY - jak tak dalej pójdzie, skończycie jak Titanic!

Wiesz, coraz mniej się dziwię, że nieboszczykowi Nimoy'owi wyrwało się to, co wyrwało...

Nie rozumiesz bowiem - tak jak fani, na których się domyślnie powołujesz - że twórcy mają prawo pozyskiwać sobie nowy fandom.
Fandom przypływa i odpływa...
Naprawdę myślisz, że wszyscy fani Bat-komiksów Millera i Moore'a, animacji Timma, filmów Burtona i Nolana są entuzjastami dzieł Kane'a i Fingera z lat '30 i '40? Albo, że sensowne by było gdyby Miller, Moore, Burton, Timm i Nolan niewolniczo się trzymali tego co stworzyli tamci dwaj (owszem: szanowani prekursorzy)?

Ponadto: co najmniej dwa filmy ze Spider-manem były b. udane.

Picard:
Owszem, powstaje, bo na tych fanach głównie chce się tu zarobić. Gdyby było inaczej, to nie sięgano by po markę Ghostbusters - proste.

Sądzisz? A może sięgnięto po nią bo jest fajna, bo ma potencjał, bo leżą u jej podstaw ciekawe założenia?
Naprawdę zdaje Ci się, że fanowskiego ghostbusterskiego betonu jest dość, by film się zwrócił?

Picard:
A co do TNG, to myślisz, że premierowy odcinek pt. Encounter at farpoint, to oglądało 10 milionów jakich niby ludzi? Nie fanów TOS czasami? Bo TNG siłą rzeczy nie miał wówczas jeszcze własnych fanów, nie mógł ich mieć. TNG był adresowany do ludzi lubiących Star Treka - proste, tak samo jak każdy film i serial, stanowiący kontynuacje bądź reboot znanej sagi, w pierwszej kolejności adresowany jest do fanów, którzy z dużą dozą prawdopodobieństwa wydadzą pieniądze na zobaczenie kontynuacji tego co już lubią!

Zważywszy na to, że Paramount zawsze traktował Treka jako markę dla młodego widza (stąd angaż Bermana, który wcześniej robił seriale dla dzieci, stąd teraz mamy Abramsa) wydaje się mało wiarygodne, by celował w fandom TOS, który już młody nie był. Co najwyżej w dzieciaki, które poszły na ST IV.

Ponadto warto przypomnieć, że spora część najbardziej zagorzałego fandomu TOS nigdy TNG - i reszty XXIV-wiecznego Treka - nie zaakceptowała, uznając go za rozwodnienie, popsucie marki. Za to grupa ta fetyszyzuje zwykle Meyera i - co może Cię zdziwić - Abramsa (przynajmniej pierwszy film), za przygodowość.

Ergo: część racji masz (tzn. z pewnością jest grupa widzów, którzy sięgnęli po TNG przez wzgląd na TOS i przy TNG została), ale zasadniczo się mylisz. TNG budował sobie swój własny fandom, którego część nigdy nie sięgnęła po TOS*.

* By było jeszcze ciekawiej: pewna część tego fandomu to miłośnicy Pillera, Bermana i Moore'a, którzy uważają wkład Roddenberry'ego w ST za prawie pomijalny, bo to z erą Bermana się zżyli...

Picard:
Jeśli już to Ty i Feig im ubliżacie, zakładając, że jedyny sposób by kobiety cokolwiek osiągnęły w popkulturze, polega na tym by stanęły na ramionach mężczyzn - w tym przypadku na ramiach Aykroyda, Ramisa, Murray'a i Hudsona... Panie mają wiele innych, oryginalnych utworów, które nie muszą bazować na znanej marce, wcześniej głownie tworzonej przez i dla mężczyzn!

Nic takiego nie zakładam. Nie wkładaj mi w usta nie moich tez .

No i znam dość kobiet lubiących "Ghostbusters 1-2" by nie nazywać tego marką dla mężczyzn*.

* Kolejny przykład:
http://www.themarysue.com/ghostbusters-sexist-comp laints-garbage/

Picard:
Hollywood to nie Kolektyw Borga - nie jest jednomyślny. Inna rzecz, że Hollywood rządzi się chęcią zysku - jeśli dostrzegali by możliwość zarobienia na solowym filmie o Wdowie, to by go bez wątpienia nakręcili. To samo zresztą tyczy się Hawkeye'a - możesz mi wytłumaczyć czemu on nie ma solowego filmu?

Hehe... Filmów z Black Widow domaga się - tak fetyszyzowany przez Ciebie - fandom. Filmów z Hawkeye'm - niekoniecznie.

Picard:
Czy ja wiem? Obie postacie to w zasadzie super-duper-szpiedzy bez żadnych mocy czy specjalnych umiehętności- na tle reszty uniwersum; gadających szopów, ludzi-drzew, nordyckich bogów i wielkich, zielonych potworów, wypadają blado...

Dla kogo blado, dla tego blado... Dla mnie charakter jest czymś ważniejszym od zestawu supermocy... Ba, fakt, że BW - mimo braku mocy - broni się samym tym charakterem dostatecznie by błyszczeć dowodzi siły tej postaci.

Picard:
Bo jest to sprzeczne ze spóścizną postaci.

Spuścizną tej konkretnej postaci jest być rosyjskim superszpiegiem i zabójcą w czarnym wdzianku.

Picard:
Why the remake of Ghostbusters will suck.

Krytyka o niebo lepsza od Twojej - nie robi wielkiego halo wokół płci postaci, tylko skupia się na tym co - w przeciekach nt. samego filmu i jego marketingowej otoczce - budzi niepokój.

BTW. mamy tam zdanko:

"the cast of "Feigbusters"visiting the childrens hospital."

Dzieci nie są raczej betonowym fandomem oryginalnych Ghostbusters... Pewnie nawet tych filmów nie znają (a jeśli znają za małe są na jakieś głębsze fanowskie zaangażowanie). Sam dostarczyłeś dowodu, że twórcy filmu chcą zarobić na nowej publiczności nie na starych fanach. (Zresztą pisząc tyle o feministkach wskazujesz też drugą grupę potencjalnej nowej widowni.)
Q__
Moderator
#148 - Wysłana: 2 Gru 2015 22:38:11 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
One more thing (nowy post, bo nie weszło): zagorzały fandom Ghostbusters powinien się cieszyć z powstawania nowego filmu, tak samo jak i z seksistowskiego szumu wokół niego, o ironio, bo dzięki temu został w końcu zauważony:
http://www.slashfilm.com/ghostbusters-documentary/

Rzućmy zresztą i my okiem na ten fandom:
http://fanlore.org/wiki/Ghostbusters
http://fanlore.org/wiki/The_Real_Ghostbusters
Warto - jako ciekawostkę - zauważyć, że fandom ów skupia się najsilniej wokół pierwszego filmu i kreskówki The Real Ghostbusters, traktując jednak zazwyczaj jako tyż kanon drugi z filmów i serial Extreme. W Extreme Ghostbusters, zaś, przypomnę do znudzenia, mamy zasadniczo całkiem nowy skład, którego polowym dowódcą jest - wspominana już - dziewczyna, Kylie Griffin*. "Trójka" idzie tylko o krok dalej. Przypuszczam więc, że - tak naprawdę - największe emocje budzi fakt niepotrzebnego (?) reBootowania, bo samo przekazywanie pałeczki fandom jakoś akceptował...**

* Przypomnijmy ją sobie:

http://ghostbusters.wikia.com/wiki/Kylie_Griffin

http://ghostbusters.wikia.com/wiki/Kylie_Griffin_( IDW)
A tak wyglądała na wczesnym concept arcie - i tu fandom nie krzyczał:

http://ghostbustersnews.com/2012/03/08/this-is-how -kylie-could-have-looked-in-extreme-ghostbusters/

** W nowych komiksach IDW dostaliśmy, z kolei, zespół pod dowództwem Janine (tak, sekretarki Egona i reszty) z Kylie w składzie:

http://comicsalliance.com/new-ghostbusters-ongoing -extreme/
I tu też krzyków nie było...
MarcinK
Użytkownik
#149 - Wysłana: 3 Gru 2015 19:18:15
Odpowiedz 
Q__:
** W nowych komiksach IDW dostaliśmy, z kolei, zespół pod dowództwem Janine (tak, sekretarki Egona i reszty) z Kylie w składzie:

http://comicsalliance.com/new-ghostbusters-ongoing -extreme/
I tu też krzyków nie było...

Kolejna sprawa, zarówno w filmach jak i komiksach pogromcy nie należeli do jakichś piękności, ale wyglądali przeciętnie i zdrowo (ten z komiksu zdaje się mieć brzuch piwny, ale kto go nie ma?). Podczas gdy pani McCarthy po prostu ma nadwagę. I w jaki sposób dostała się do pogromców? Wydaje mi się że została wprowadzona tylko po to by uszczęśliwyć tych którzy nawołują do "realistycznego przedstawiania kobiet w popkulturze" i prezentują takie oto grafiki:

Bo oczywiście wyszkolona wojowniczka powinna mieć sadło.
Może w USA to norma, ale w reszcie świata kobiety nie ważą tyle co mały fiat.
Q__
Moderator
#150 - Wysłana: 3 Gru 2015 19:56:25 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
Kolejna sprawa, zarówno w filmach jak i komiksach pogromcy nie należeli do jakichś piękności, ale wyglądali przeciętnie i zdrowo (ten z komiksu zdaje się mieć brzuch piwny, ale kto go nie ma?). Podczas gdy pani McCarthy po prostu ma nadwagę. I w jaki sposób dostała się do pogromców?

Zwróć jednak uwagę, że oryginalny skład Ghostbusers to nie było trzech osiłków, tylko trzech moli książkowych raczej, a ich bronią była znajomość świata duchowego i futurystyczny sprzęt na tej ich fizyczno-parapsychologicznej wiedzy bazujący. Skoro zaś raczej wątławi faceci dawali radę sprzęt ów dźwigać* i z duchami sobie radzić (zauważmy: fizyczna konfrontacja raczej odpada, bo przez ducha się przenika) to i masywna kobieta sobie z tym poradzi. Najwyżej w którymś momencie dostanie zadyszki, by było "śmieszniej"...

* kobiety, którym do She-Hulk daleko, jak widać powyżej - też, więc musiał ważyć +/- tyle co przeciętny plecak turystyczny, nie więcej...
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  ...  17  18  19  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Ghostbusters

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!