USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Ghostbusters
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  13  14  15  16  17  »» 
Autor Wiadomość
Picard
Użytkownik
#91 - Wysłana: 1 Kwi 2015 02:54:14 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__:
Fajno, ale ja nie o niej mówiłem. Zwl., że gra nie stanowiłaby dowodu na rzecz mojej tezy, że świat Ghostbusters też zna zmiany składu zespołu...

Jak to skoro cały zespół w owej grze pokazano i to właśnie tą grę fani uznają za właściwą kontynuacje cyklu?

Q__:
Zaraz, sam sobie zaprzeczyłeś, bo jeśli - załóżmy - trafnie odgadłeś zamiary wytwórni to powodem jest właśnie chęć przyciągnięcia nowego targetu.

Pisze o tym od początku: to chęć zwabienia damskiej publiki. Ty się zarzekałeś, że to nie musi być prawa, bo filmy z kobietami w roli głównej rzekomo nie muszą być adresowane do kobiet, ale jednak równocześnie nie jesteś mi stanie podać racjonalnego powodu, dla którego wytwórnia miała by kierować się czym innym niż ściągnięcie do kin odbiorczyń tzw. chick flicków. To jak przyznajesz mi w końcu racje; ten film adresowany będzie docelowo do kobiet?

Q__:
Jest podążeniem za modną estetyką. Czy plagiatem? Okaże się w praktyce...

Widzę, że stosujesz podwójne standardy; odwołanie się do Shaun of the dead to plagiat, ale do The Walking Dead już nie...

Q__:
Zobaczymy jednak jak im wyjdzie, wtedy będzie co oceniać.

Nie widzę powodu by być otwartym na taką zmianę estetyki skoro duchy nie mają nic wspólnego z zombi, a same żywe trupy stanowczo się w popkulturze się przejadły.

Q__:
Bo dostaliśmy skład tuż po wielkiej roszadzie (który stał się popularniejszy od oryginalnego).

Może masz racje, ale pamiętam tam również wiele ,,nieśmiertelnych" postaci jak Cyklop, Magneto czy wspomniany Wolverine, które miały długi staż.

Q__:
Który - jako postać - przeszedł b. długą drogę od swojego debiutu, o czym nie wiesz, bo znasz go już w postaci dopracowanej.

OK, tak samo było z Super-duper manem i Batmanem, ale nie zmienia to postaci rzeczy, że zasadniczo są to ci sami bohaterzy, co na początku tylko, że przeszli przez proces historycznej ewolucji.

Q__:
Postacie może i nie. Aktorki są - ponoć - znane. Zresztą: nowy skład X-Men gdy się pojawiał popularny też nie był, więc kręcimy się w kółko, bo nie przyswajasz argumentów...

Bo uważam te argumenty za bezzasadne. X-woman, czy jak tam się to nazywało, nie pojawił się z dnia na dzień, wpierw Storm i jej koleżanki musiały zyskać na popularności aby taki tytuł opublikowano, dlatego też uważam twoją analogię za nietrafioną. Co do popularności aktorek, to podobno decyzje o feminizacji Ghostbusters podjęto zanim wybrano odtwórczynie głównych ról, więc nie o popularność aktorek tutaj chodziło.

Q__:
Zaraz... Po pierwsze Batman tez bywał zastępowany kolejnymi Batmanami (od Azraela, przez ex-Robina, po Terry'ego).

Cały Knightfall był właśnie o tym, że nikt nie jest w stanie zastąpić Bruce'a, a Azrael, który próbował dokonać tej sztuki, okazał się być psycholem, który symbolizował groteskową brutalizacje superbohaterów w latach 90-tych. W ten sposób autorzy dali do zrozumienia, że nie podpisują się pod tą brutalizacją i opowiadają się za klasycznym herosem w rodzaju oryginalnego Batmana, który ostatecznie powrócił i pokonał pretendenta. On zresztą zawsze powraca, fanboje nie zaakceptowali by innego Batmana - wyjątkiem jest Batman beyond ale nawet tam Bruce jest obecny, jako podstarzały mentor własnego syna. Czyli przynajmniej ciągłość jest zachowana - wszystko zostaje w rodzinie, inaczej niż w nowych Ghostbusters.

Q__:
acz zwykle z czasem wraca się do bazowego lub najpopularniejszego składu.

I tym cytatem udowodniłeś zasadność mojej krytyki, względem poczynionych zmian - dzięki!

Q__:
Per analogiam można twierdzić, że pierwotny, czysto męski, skład był świadomym promowaniem seksizmu. Tylko po co?

Jeśli nawet tak było, to nie uzasadnia to pójścia w drugą stronę i promowania damskiego seksizmu: two wrongs don't make a right. I może oryginał był bardziej adresowany do męskiego widza, i stąd ta zmiana - aby zwabić panie do kin. Nie widzę innego powodu aby tak postąpić.

Q__:
Ja się nią nie zasłaniam, ja się utożsamiam z tamtymi opiniami.

I nie jesteś ich nawet w stanie przytoczyć, własnymi słowami?

Q__:
Do dwu pierwszych kwestii już się odniosłem. Co do trzeciej... MCU jest teraz na topie, a Ghostbusters - jak już pisałem - dawno trafili do komiksów.

I właśnie to małpowanie popularnego cyklu mnie martwi. Zero oryginalności, zamiast tego chęć powielenia cudzych, komercyjnie opłacalnych wzorców... Co w tym dobrego?

Q__:
Tak, tu chodziło o przesłanie ST.

Między innymi, bo też i oto, że ujednolicona załoga, składająca się z samych Spocków i Tuvoków była by pieklenie nudna i monotonna.

Q__:
Nie. Próbowałem pokazać - i nawet pokazałem - że wprowadzenie bohaterek, nie bohaterów, miewa różne cele, niekoniecznie ten jeden, na którym się skupiłeś.

Tak, próbowałeś pokazać, że twórcy chcą seksownymi paniami zwabić panów do kina. To właśnie napisałeś, pokazując obrazek atrakcyjnych Ghostbusterów w miniówkach. Nie udawaj teraz, że tego nie napisałeś.

Q__:
O to, że żeńskie bohaterki pojawiają się w filmach w różnym celu.

Na przykład?

Q__:
Ooo, to usprawiedliwiłeś J.J. Abramsa bardziej niż ja bym kiedykolwiek zamierzał. On też podąża za klimatem czasów

Wiesz, jedno przynajmniej jestem mu w stanie przyznać: nie zmienił płci i pochodzenia bohaterów.

Q__:
BTW. wprowadzenie żeńskiego składu to - jak sam twierdzisz - także sprawa klimatu.

Tak, klimatu chick flicku. Dlaczego upatrujesz w tym czegoś dobrego?

Q__:
Niemniej moim ulubieńcem w SW był ten cwaniaczek Lando, choć inny miał kolor skóry, a ja z kolei nie wyobrażam sobie siebie w jego pelerynkach... Ripley w Aliens też kibicowałem bez kłopotu...

Mówisz o postaciach, z którymi się nie identyfikowałeś, a jednak w konwencji kina przygodowego jest to cokolwiek niezbędne. Chłopcy nie twierdzą, że taki Indiana Jones, jest dobrze napisaną i skomplikowaną postacią, ale bez wątpienia chcą być takim właśnie Indianą. Lando nie był jedyną postacią w SW, a Ripley nie była sama: był jeszcze kapral Hicks i wiele innych postaci. Zresztą to był horror, a to też trochę inna para kaloszy.

Q__:
Zaraz... Czy by kibicować bohaterowi musisz się koniecznie utożsamiać z nim? Rozumiałem np. rozterki emocjonalne Anakina w SW EP II-III i współczułem mu z powodu nadciągającego upadku, ale jest to typ osobowościowo ode mnie dość odległy.

Tak, uważam, że w kinie przygodowym jest to niezbędny komponent, bo tam nie chodzi o złożoność postaci, tylko o to aby można było sobie wyobrazić, że jest się tą postacią i przeżywa się jej przygody. Albo przynajmniej, że taki bohater ma cechy, które uznajesz za pożądane. Taki np. Bond jest uosobieniem męskości: elegancki, szarmancki, odważny, zdobywca kobiecych serc, ale i brutal kiedy wymagają tego okoliczności... Czy większość chłopców - tych dużych i małych - nie chciała by być jak taki 007?

I nie zrozum mnie źle; jeśli Ghostbusters był by poważnym dramatem gdzie mielibyśmy do czynienia z postacią w rodzaju lady Makbet, wówczas płeć bohatera była by bez większego znaczenia, liczyła by się jej złożoność i głębia, ale w przypadku kina przygodowo-komediowego, gdzie widz chce jednak utożsamiać się z postacią bohatera, płeć nie jest jednak bez znaczenia.

Q__:
No, dobre. Bo pokazuje, że bohater nie musi być automatycznie wyidealizowanym portretem widowni. O czym od dawna pisałem.

Tylko, że pomijasz fakt, że takie gadające świnki właśnie skrojone są pod widownie, którą w tym przypadku są dzieciaki.
Q__
Moderator
#92 - Wysłana: 2 Kwi 2015 14:24:46 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Jak to skoro cały zespół w owej grze pokazano i to właśnie tą grę fani uznają za właściwą kontynuacje cyklu?

Bo - czego najwidoczniej nie zauważyłeś - cały czas mówiłem o serialu animowanym Extreme Ghostbusters, który - w przeciwieństwie do owej gry pokazywał, że miewaliśmy już radykalne zmiany składu tytułowego zespołu. Oto czołówka, byś stwierdził to organoleptycznie :
http://www.youtube.com/watch?v=DEpCUB8IjzM

(BTW. jeśli tak czytasz całą moją argumentację to... wiele wyjaśnia... Pytanie jednak czy w takich realiach dyskusja z Tobą ma sens?)

Picard:
Pisze o tym od początku: to chęć zwabienia damskiej publiki. Ty się zarzekałeś, że to nie musi być prawa, bo filmy z kobietami w roli głównej rzekomo nie muszą być adresowane do kobiet

Znowu: sam przyznałeś, że obsadzenie kobiet w roli głównej może mieć inne powody niż chęć przyciągania kobiet (choćby epatowanie seksem, by przyciągnąć widownię męską). Po prostu nie generalizuję. Jakie powody mieli twórcy tego konkretnego filmu ocenię po premierze. Wolę bowiem fakty od zgadywania.

Picard:
To jak przyznajesz mi w końcu racje; ten film adresowany będzie docelowo do kobiet?

Obejrzę - zobaczę. Zgaduję jednak, że o ile może być silniej skierowany w stronę żeńskiego widza, o tyle męska widownia też sobie w nim coś znajdzie (o ile nie będzie gniotem). Podobnie jak sporo żeńskiej widowni polubiło Ghostbusters z męską obsadą, choć twierdziłbyś, że to film adresowany tylko do mężczyzn.

Picard:
Widzę, że stosujesz podwójne standardy; odwołanie się do Shaun of the dead to plagiat, ale do The Walking Dead już nie...

Nie, podkpiwam sobie... Chodzi mi o to, że twórcy za jawnie by się do plagiatorskich zapędów nie przyznali, woląc owijać w bawełnę...

Picard:
Nie widzę powodu by być otwartym na taką zmianę estetyki skoro duchy nie mają nic wspólnego z zombi, a same żywe trupy stanowczo się w popkulturze się przejadły.

Sweet, tylko przypomnij sobie, jakie duchy już w Ghostbusters dostaliśmy:

(Pierwszy duch jakiego widzimy na ekranie, dodajmy.)


Picard:
Może masz racje, ale pamiętam tam również wiele ,,nieśmiertelnych" postaci jak Cyklop, Magneto czy wspomniany Wolverine, które miały długi staż.

Mam. A w dodatku "nieśmiertelny" Wolverine zrodził się w latach '70, sześć lat przed "Dark Phoenix Sagą", od której poznaliśmy świat X-Men i początkowo był przedstawiany raczej jako rosomak (wolverine), który zmutował do postaci humanoida, co potem - b. wcześnie, zanim trafił do X-Men - retconowano. Tyle jeśli chodzi o rzekomą popkulturową niezmienność.

Picard:
OK, tak samo było z Super-duper manem i Batmanem

No, niezupełnie. Im się akurat charaktery najmniej zmieniły. Superman zwykle - poza paroma durnymi sagami po drodze - zawsze był taki sam. (Nawet jego epizod bycia Krypton Manem i alternatywne - bezwzględne - wersje są odbiciem pierwotnych, pre-komiksowych pomyslow na tę postać.) Batman z kolei zawsze - niezależnie od różnych campowych dziwactw po drodze - wracał do swojego kane'owsko-fingerowskiego mroku i tylko w tym wydaniu był strawny.

Picard:
Bo uważam te argumenty za bezzasadne. X-woman, czy jak tam się to nazywało, nie pojawił się z dnia na dzień, wpierw Storm i jej koleżanki musiały zyskać na popularności aby taki tytuł opublikowano

Znowu: sam przed chwilą - przymuszony - przyznałeś, że zdarzały się w X-Men nowe składy zespołu pojawiające się "z sufitu" i Storm w takim składzie debiutowała (owszem, było parę postaci kontynuacji, jako się rzekło, ale większość była nowa).

Picard:
Cały Knightfall był właśnie o tym, że nikt nie jest w stanie zastąpić Bruce'a, a Azrael, który próbował dokonać tej sztuki, okazał się być psycholem, który symbolizował groteskową brutalizacje superbohaterów w latach 90-tych.

I tak, i nie. Z perspektywy zakończonej sagi tak właśnie było, ale po drodze Azrael działał jako Gacek na własnych prawach - spotykał się nawet z Punisherem, nosił żałobę po Supermanie itd. Zanim przywrócono - finalnie - sprawy do starego kształtu inaczej to wyglądało.

Picard:
I tym cytatem udowodniłeś zasadność mojej krytyki, względem poczynionych zmian - dzięki!

Niekoniecznie, bo tu bazowy skład jest już nieosiągalny - Ramis nie żyje, a pozostała trójka b. się zmieniła z wiekiem. W komiksach, być może, ich skład będzie wiecznie żywy (tego mu życzę). Na ekranie wyszedłby niekompletnie i groteskowo (w końcu to nie postarzała załoga TOS mogąca - od biedy - godnie i sztywno stać na mostku w szóstce, a bohaterowie akcji, postrzegani od początku jako grupa superbohaterów).

Picard:
I może oryginał był bardziej adresowany do męskiego widza, i stąd ta zmiana - aby zwabić panie do kin.

Jeśli tak, to czy jest to zmiana na minus, czy tylko ew. zastąpienie jednego minusa drugim - podobnym (w nadziei, ze dwa minusy dadzą plus, jak bywa w matematyce)?

Picard:
I nie jesteś ich nawet w stanie przytoczyć, własnymi słowami?

Jestem leniwy, a posty i bez tego płodzimy sążniste...

Picard:
I właśnie to małpowanie popularnego cyklu mnie martwi. Zero oryginalności, zamiast tego chęć powielenia cudzych, komercyjnie opłacalnych wzorców... Co w tym dobrego?

A ja tam bym chciał wszystkich superherosów w jednym cinematic - i nie tylko cinematic - universe. (Choć z drugiej strony uważam, że przesadna crossoveryzacja wydaje owoce raczej wątpliwe.)

Picard:
Tak, próbowałeś pokazać, że twórcy chcą seksownymi paniami zwabić panów do kina. To właśnie napisałeś, pokazując obrazek atrakcyjnych Ghostbusterów w miniówkach. Nie udawaj teraz, że tego nie napisałeś.

Skupiasz się na szczególe i umyka Ci obraz ogólny. Powtarzam: dowodziłem tezy, że cel wprowadzenia żeńskiej obsady może być różny. Jak widać - dowiodłem.

Picard:
Na przykład?

Raz by kobiety miały się z kim utożsamiać, innym razem, by epatować męskich widzów seksem, kiedy indziej, by być interesującymi postaciami, po prostu. Przerabialiśmy to już... Czytasz w ogóle co do Ciebie piszę, czy jesteś zbyt zajęty monologowaniem?

Picard:
Wiesz, jedno przynajmniej jestem mu w stanie przyznać: nie zmienił płci i pochodzenia bohaterów.

A znów Straczynski w swoich, pozytywnie przyjmowanych przez fandom, planach reBootu TOS to rozważał. Moore w nBSG, jak wiemy, zrobił to samo. A są to, bodaj, zdolniejsi twórcy...

Picard:
Tak, klimatu chick flicku. Dlaczego upatrujesz w tym czegoś dobrego?

A dlaczego to ma być złe? Zwł. w dobie rozrastania się żeńskiego fandomu szeroko pojętej fantastyki?

Picard:
Mówisz o postaciach, z którymi się nie identyfikowałeś, a jednak w konwencji kina przygodowego jest to cokolwiek niezbędne.

Wystarczy mi identyfikować się z ich pewnymi emocjami czy doświadczeniami, nie muszę z całokształtem. W wypadku w/w Indy'ego nie mam wszak za sobą doświadczenia w studiowaniu archeologii, które on za sobą ma. Hitler też nie dawał mi autografu...

Picard:
ale w przypadku kina przygodowo-komediowego, gdzie widz chce jednak utożsamiać się z postacią bohatera, płeć nie jest jednak bez znaczenia.

Nawet jeśli przyjąć to za dobrą monetę - w "najgorszym" wypadku po dwu filmach dla chłopców dostaniemy film dla dziewcząt. Widzisz tu tragedię?

Picard:
Tylko, że pomijasz fakt, że takie gadające świnki właśnie skrojone są pod widownie, którą w tym przypadku są dzieciaki.

Pomijam już fakt, że Babe lubili i liczni dorośli... Czy jednak dziecko może utożsamiać się ze świnką w takim stopniu co nastolatek z dorosłym superherosem tożsamej płci i pożądanych przez w/w nastolatka parametrów psychofizycznych? Nie. Czyli można się utożsamiać z perypetiami postaci od siebie dość odległej jeśli jest dobrze napisana. Dziękuję.
JDM
Użytkownik
#93 - Wysłana: 2 Kwi 2015 18:14:35 - Edytowany przez: JDM
Odpowiedz 
Picard
Q


Pozwoliłam sobie na żarcik Nowa ekipa Ghostbusters
Picard
Użytkownik
#94 - Wysłana: 2 Kwi 2015 18:40:07 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__:
Pomijam już fakt, że Babe lubili i liczni dorośli... Czy jednak dziecko może utożsamiać się ze świnką w takim stopniu co nastolatek z dorosłym superherosem tożsamej płci i pożądanych przez w/w nastolatka parametrów psychofizycznych? Nie. Czyli można się utożsamiać z perypetiami postaci od siebie dość odległej jeśli jest dobrze napisana. Dziękuję.

Teza bez pokrycia. Dlaczego ktokolwiek miał by się utożsamiać z osobą krańcowo inną od osoby, która ogląda w lustrze? Babe była skrojona pod gusta dzieciaków i właśnie o to się rozchodzi - o grupę docelową, do której dany film jest kierowany. Ale jeśli mowa o kinie dziecięcym i utożsamianiu się młodych z bohaterami tego kina to weź np. takich:
http://1.fwcdn.pl/po/97/21/9721/7342759.3.jpg
I co? jeśli nie lubisz tego filmu, to jesteś pedofobem, który nieracjonalnie nie znosi dzieci? Czy też może ten film nie jest zwyczajnie adresowany do twojej grupy docelowej? Czy wolałbyś obejrzeć powyższy film, czy dajmy na to, którąkolwiek z dobrych części przygód agenta 007? Czy ja naprawdę jestem paranoikiem, że myślę, że film z dziećmi w rolach głównych adresowany jest do dzieci, a film z kobietami w rolach głównych adresowany jest do kobiet?

Q__:
Nawet jeśli przyjąć to za dobrą monetę - w "najgorszym" wypadku po dwu filmach dla chłopców dostaniemy film dla dziewcząt. Widzisz tu tragedię?

Widzę tu zamienianie He-mana na Barbie, co odbiorcą tego pierwszego ma się jak najbardziej prawo nie podobać. Tak samo jak fankom, takiej dajmy na to Czarodziejki z księżyca, miało by się prawo nie podobać gdyby w aktorskim reboocie, ich ulubionego anime, rolę tytułową powierzono brodatemu dżentelmenowi, przebierającemu się w damskie ciuszki, którego zdjęcie już tu zamieściłem. I to mi się właśnie w tym projekcje głownie nie podoba: intelektualna nieszczerość jego twórców - jeśli chcieli robić film z kobietami, adresowany głownie do kobiet, to czemu nie wymyślili czegoś od siebie, czemu żerują na licencji Ghostbusters?

Q__:
Wystarczy mi identyfikować się z ich pewnymi emocjami czy doświadczeniami, nie muszę z całokształtem. W wypadku w/w Indy'ego nie mam wszak za sobą doświadczenia w studiowaniu archeologii, które on za sobą ma. Hitler też nie dawał mi autografu...

Chodzi o to, że Indi to tzw. alfa male - tak jak Bond i oryginalny James T. Kirk, a takie cechy są raczej przez chłopców dużych i małych jak najbardziej pożądane.

A jeśli jesteśmy już przy utożsamianiu się z postacią to pozwól, że przytoczę Ci wypowiedź żeńskiego geeka, którą jakiś rok temu cytowałem w temacie poświęconym Star wars, a która uzasadnia czemu ta pani nie lubi SW:

Now it’s not the fact that they’re women that’s important in this particular case. It’s not about equal representation –
nice as that is it’s a whole other issue. It’s about this:
Science Fiction and Fantasy work as genres because they are escapism – they give you the ability to visit other worlds, to
go where no one has gone before. You can do things you’d never do in real life: defend your planet, go through a wormhole,
date a vampire *ahem*. But your ability to go up there to the stars with the characters relies on something very specific:
your ability to identify with them. You need to, for the duration of that book/movie/series, be able to put yourself in
the character’s shoes – not always, mind you, but at least some of the time. It’s why Twilight works. The only reason it
does in my view: because girls who read it get the chance to be wanted by supernatural beings.
So where does that put me and Star Wars?
Nowhere.(...) In order to appreciate it, all that’s left is getting into the character’s shoes and going on an adventure
with them. And I can’t do that. The shoe doesn’t fit.


I co? Kibicowanie postacią nie wystarcza, musisz mieć możliwość utożsamienia się z nimi, a tej pani nie pomógł nawet twój boski Calrissian I co chcesz ją za to potępić, że potrzebuje kogoś, z kim mogła by się identyfikować? Jeśli nie to jakim prawem odmawiasz racji, tym, którzy przekreślają żeńskich Ghostbusters, chociażby dlatego, że nie są w stanie się z nimi identyfikować?

Q__:
A dlaczego to ma być złe? Zwł. w dobie rozrastania się żeńskiego fandomu szeroko pojętej fantastyki?

Bo chick flicki są przeznaczone dla krańcowo różnego odbiorcy - tj. ich ,,konsumentami" nie są fani fantastki różnej maści. Nie mam żadnego interesu w oglądaniu Bridesmaids - ten film nie leży w orbicie moich zainteresowań. Tak samo nie mam żadnego interesu, w oglądaniu filmu zrobionego przez reżysera wspominanego Bridesmaids, i którego obsada składa się z samych kobiet, w tym z aktorki występującej w rzeczonych Druhnach. Kumasz?

Q__:
A znów Straczynski w swoich, pozytywnie przyjmowanych przez fandom, planach reBootu TOS to rozważał. Moore w nBSG, jak wiemy, zrobił to samo. A są to, bodaj, zdolniejsi twórcy...

A to jest akurat co najmniej jedno posunięcie Moora pod, którym się nie podpisuje. Nie wiem co w nim dobrego? Jak do tej pory nie udowodniłeś, by było to trafne posunięcie. A twoja, powyższa wypowiedź zalatuje mi niebezpiecznie tzw. ad auctoritatem fallacy.

Q__:
Raz by kobiety miały się z kim utożsamiać, innym razem, by epatować męskich widzów seksem, kiedy indziej, by być interesującymi postaciami, po prostu. Przerabialiśmy to już... Czytasz w ogóle co do Ciebie piszę, czy jesteś zbyt zajęty monologowaniem?

Czyli przyznajesz, że to wabiki na kobiety, bo inaczej nie miały by się one z kim utożsamiać? I po co była ta twoja cała mowa, że widz rzekomo nie musi w przypadku eskapizmu, utożsamiać się z bohaterem, skoro sam mi teraz przyznałeś racje, że właśnie dla umożliwienia, utożsamienia się pań z bohaterkami, zmieniono płeć Ghostbusters? Szach i mat, panie kolego, sam udowodniłeś, iż mam racje! I przyznajesz też, że kobiety umieszcza się w filmach eskapistycznych, aby zwabić panów seksapilem? Po co odżegnywałeś się od takich stwierdzeń, skoro sam teraz przyznajesz im racje? I sorry, jak Ci już udowodniłem przytaczając wypowiedzi pań nie zainteresowanych męskimi protagonistami, i co sam potwierdziłeś swoją powyższą wypowiedzią; w eskapizmie, to jak ciekawa jest postać jest kwestią drugorzędną, w stosunku do tego, czy jesteś w stanie się z taką postacią utożsamić.

Q__:
Skupiasz się na szczególe i umyka Ci obraz ogólny. Powtarzam: dowodziłem tezy, że cel wprowadzenia żeńskiej obsady może być różny. Jak widać - dowiodłem.

Dowiodłeś, że ma racje.

Q__:
Jestem leniwy, a posty i bez tego płodzimy sążniste...

Jeśli nie jesteś w stanie czegoś udowodnić, to czemu w ogóle poruszasz tą kwestie?

Q__:
Jeśli tak, to czy jest to zmiana na minus, czy tylko ew. zastąpienie jednego minusa drugim - podobnym (w nadziei, ze dwa minusy dadzą plus, jak bywa w matematyce)?

To nie matematyka, to eskapizm, a jak powiedziałem, takie podejście jest zwyczajnie nie fair wobec fanów Ghostbusters, którzy przyzwyczaili się do męskiej obsady i to właśnie jej chcieli, a nie aktorek rodem z chick flicków.

Q__:
Niekoniecznie, bo tu bazowy skład jest już nieosiągalny - Ramis nie żyje, a pozostała trója b. się zmieniła z wiekiem. W komiksach, być może, ich skład będzie wiecznie żywy (tego mu życzę). Na ekranie wyszedłby niekompletnie i groteskowo (w końcu to nie postarzała załoga TOS mogąca - od biedy - godnie i sztywno stać na mostku w szóstce, a bohaterowie akcji, postrzegani od początku jako grupa superbohaterów).

To zrób z nich mentorów nowego pokolenia - w najlepszym razie mieszanej - drużyny Ghostbusters. Batman beyond albo Maska Zorro, się kłaniają. I wilk syty i owca cała, nieprawdaż? I nie masz niepotrzebnych kontrowersji. Ale ma przeczucie, że właśnie o te kontrowersje chodziło.
Picard
Użytkownik
#95 - Wysłana: 2 Kwi 2015 18:46:49 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__:
I tak, i nie. Z perspektywy zakończonej sagi tak właśnie było, ale po drodze Azrael działał jako Gacek na własnych prawach - spotykał się nawet z Punisherem, nosił żałobę po Supermanie itd. Zanim przywrócono - finalnie - sprawy do starego kształtu inaczej to wyglądało.

Case in point: od początku autorzy chcieli zrobić historie, w której udowodnią, że stary Batman jest the best. Od początku było wiadomo, że Bruce Wayne, powróci, tak jak i nikt chyba nie łudził się, że którykolwiek z czterech fałszywych Supermanów, zastąpi Clarke'a Kenta po tym jak Doomsday rzekomo wyprawił go na tamten świat. Nikt naprawdę nie zabija legendarnej postaci, nie zarzyna kury znoszącej złote jaja...

Q__:
Znowu: sam przed chwilą - przymuszony - przyznałeś, że zdarzały się w X-Men nowe składy zespołu pojawiające się "z sufitu" i Storm w takim składzie debiutowała (owszem, było parę postaci kontynuacji, jako się rzekło, ale większość była nowa).

BYŁO PARĘ POSTACI KONTYNUACJI.. dzięki, nic więcej nie potrzebowałem na poparcie mojej tezy.

Q__:
m się akurat charaktery najmniej zmieniły. S

Czyli zasadniczo przyznajesz mi racje?

Q__:
Mam. A w dodatku "nieśmiertelny" Wolverine zrodził się w latach '70, sześć lat przed "Dark Phoenix Sagą", od której poznaliśmy świat X-Men i początkowo był przedstawiany raczej jako rosomak (wolverine), który zmutował do postaci humanoida, co potem - b. wcześnie, zanim trafił do X-Men - retconowano. Tyle jeśli chodzi o rzekomą popkulturową niezmienność.

To mnie rozbawiłeś Masz jakiekolwiek dowody na poparcie tej tezy, bo pierwszy raz słyszę tą genezę tej postaci. Przynajmniej to zawsze był facet...

Q__:
Sweet, tylko przypomnij sobie, jakie duchy już w Ghostbusters dostaliśmy:

Tyle, że bibliotekarka była jak najbardziej duchem, który był jak transformer - potrafiła zmieniać postaci:
http://31.media.tumblr.com/05e9d28a573c0edef1d0a1ae131e19fa/tumblr_msuuayGFhM1r00zsho1_r2_500.gif
A co do taksówkarza, to też był to duch, który opanował zdaje się ciało śmiertelnika - stąd ten groteskowy wygląd.

Q__:
Nie, podkpiwam sobie... Chodzi mi o to, że twórcy za jawnie by się do plagiatorskich zapędów nie przyznali, woląc owijać w bawełnę...

To czemu to odwołanie do Żywych trupów? Czym ono jest jeśli nie próbą plagiatu?

Q__:
Zgaduję jednak, że o ile może być silniej skierowany w stronę żeńskiego widza, o tyle męska widownia też sobie w nim coś znajdzie (o ile nie będzie gniotem). Podobnie jak sporo żeńskiej widowni polubiło Ghostbusters z męską obsadą, choć twierdziłbyś, że to film adresowany tylko do mężczyzn.

Nie widzę powodu by męscy fani Ghostbusters mieli zaakceptować te zmiany. A co do pań, które rzekomo lubiły oryginalny film; możesz mi przytoczyć przykład takich osób, bo jak dotąd na youtube wyśledziłem tylko jedną kobietę i samych facetów, większość z nich niezadowolona z tzw. gender bender, z którym będziemy mieli do czniania:
https://psucc3.files.wordpress.com/2012/03/gender-bender1.jpg

Q__:
Znowu: sam przyznałeś, że obsadzenie kobiet w roli głównej może mieć inne powody niż chęć przyciągania kobiet (choćby epatowanie seksem, by przyciągnąć widownię męską). Po prostu nie generalizuję. Jakie powody mieli twórcy tego konkretnego filmu ocenię po premierze. Wolę bowiem fakty od zgadywania.

OK, to podaj jakiś inny racjonalny powód, niż: chcieli zwabić kobiety do kina, bo argument z seksapilem odpada, jako iż żadna z pań, w szczególności McCarty, nie kwalifikuje się na Siedem z Dziewięciu...

Q__:
Bo - czego najwidoczniej nie zauważyłeś - cały czas mówiłem o serialu animowanym Extreme Ghostbusters

Ale to właśnie owa gra, a nie serial animowany jest hołubiony przez fanów!
Q__
Moderator
#96 - Wysłana: 3 Kwi 2015 13:54:36 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
JDM

JDM:
Nowa ekipa Ghostbusters

Ale, że ja tak widzę ten skład, czy Picard? Czy, że ktoregoś z nas taki by zadowolił?

Picard

Picard:
Teza bez pokrycia. Dlaczego ktokolwiek miał by się utożsamiać z osobą krańcowo inną od osoby, która ogląda w lustrze?

Poczekaj... Moje pojęcie krańcowości jest widać Trochę inne niż Twoje. Mnie do utożsamienia się wystarcza wspólnota myślenia, przeżywania (nie: konkretnych przeżyć)... Ergo: gotów jestem kibicować choćby poczynaniom Horty (bo - jak pokazuje stosowny odcinek TOS, ale i HFowska dokrętka - na najbardziej podstawowym poziomie logika jej myślenia jest zgodna z logiką myślenia homo sap., a pewne doświadczenia - np. troska o bliskich - są naszym gatunkom wspólne). Krańcowo odmienny to może być dla mnie Ocean Solaris, czy - dajmy na to - Jednorożec Amberu. Więcej empatii Kolego.

Picard:
I co? jeśli nie lubisz tego filmu, to jesteś pedofobem, który nieracjonalnie nie znosi dzieci? Czy też może ten film nie jest zwyczajnie adresowany do twojej grupy docelowej? Czy wolałbyś obejrzeć powyższy film, czy dajmy na to, którąkolwiek z dobrych części przygód agenta 007? Czy ja naprawdę jestem paranoikiem, że myślę, że film z dziećmi w rolach głównych adresowany jest do dzieci, a film z kobietami w rolach głównych adresowany jest do kobiet?

Poczekaj... W wypadku 'Małych Agentów" (straszny, w sumie, gniot, ale nawet fajnie jednym okiem się patrzyło) do dzieci skierowana była cała struktura, narracja, estetyka filmu... Czy podobnie będzie w wypadku nowych Ghostbusters? Nie wiem, ale doprawdy nie spodziewam się - dajmy na to - harlequina (zresztą niejedna kobieta harlequinów nie trawi).

Picard:
Widzę tu zamienianie He-mana na Barbie, co odbiorcą tego pierwszego ma się jak najbardziej prawo nie podobać. Tak samo jak fankom, takiej dajmy na to Czarodziejki z księżyca, miało by się prawo nie podobać gdyby w aktorskim reboocie, ich ulubionego anime, rolę tytułową powierzono brodatemu dżentelmenowi, przebierającemu się w damskie ciuszki, którego zdjęcie już tu zamieściłem. I to mi się właśnie w tym projekcje głownie nie podoba: intelektualna nieszczerość jego twórców - jeśli chcieli robić film z kobietami, adresowany głownie do kobiet, to czemu nie wymyślili czegoś od siebie, czemu żerują na licencji Ghostbusters?

Zaraz, zaraz... Intelektualna nieszczerość to b. wielkie słowa w wypadku komedyjki/kreskoweczki/komiksu z gatunku raczej fajnych, niż ambitnych. A co do podmian... Nie mówimy tu o kuriozach typu Thor-kobieta czy Thor-żaba (choć to drugie fani pokochali, obabionego Lobo też), tylko o nowym składzie starego zespołu. Suicide Squad - dajmy na to - też dość gwałtownie zmieniał członków:
http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_Suicide_Squad _members
O JLA już nie wspomnę - bywały składy tej grupy nie mające nic wspólnego z pierwotnym:
http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_Justice_Leagu e_members
Z X-Men było podobnie:
http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_X-Men_members
(Zgoda - poza JL - zwykle jeden stary zostawał jako mentor, ale nie wiemy czy i tu nie dostaniemy takiego wątku.)

Picard:
A jeśli jesteśmy już przy utożsamianiu się z postacią to pozwól, że przytoczę Ci wypowiedź żeńskiego geeka, którą jakiś rok temu cytowałem w temacie poświęconym Star wars, a która uzasadnia czemu ta pani nie lubi SW: /.../
I co? Kibicowanie postacią nie wystarcza, musisz mieć możliwość utożsamienia się z nimi, a tej pani nie pomógł nawet twój boski Calrissian I co chcesz ją za to potępić, że potrzebuje kogoś, z kim mogła by się identyfikować? Jeśli nie to jakim prawem odmawiasz racji, tym, którzy przekreślają żeńskich Ghostbusters, chociażby dlatego, że nie są w stanie się z nimi identyfikować?

Czekaj... Skoro tak Cię oburzyło, ze ta pani nie ma się z kim utożsamiać w SW, to powinieneś się cieszyć, że w nowym składzie Ghostbusters takie postacie dostanie. Jej męskim odpowiednikom wciąż pozostają filmy ze starą ekipą - nie znikły.

Picard:
Bo chick flicki są przeznaczone dla krańcowo różnego odbiorcy - tj. ich ,,konsumentami" nie są fani fantastki różnej maści.

Po pierwsze ludzie mogą oglądać różne rzeczy - mamy na tym forum np. Trekerów przyznających się do oglądania "Dynastii".
Po drugie - definicja chick flick mówi: " film genre mainly dealing with love and romance and designed to appeal to a largely female target audience. Although many types of films may be directed toward the female gender, "chick-flick" is typically used only in reference to films that are heavy with emotion or contain themes that are relationship-based (although not necessarily romantic as many other themes may be present). Chick-flicks often are released en masse around Valentine's Day."
http://en.wikipedia.org/wiki/Chick_flick
Trudno zaś sobie wyobrazić by w Ghostbusters te tematy zdominowały fabułę - sama nazwa wszak wskazuje, że jest to historia o naparzance z zaświatowym zagrożeniem. (Nie wykluczam wątków babskiej przyjaźni w stylu tej z "Sex and the City", ale tematyka będzie inna, siłą rzeczy.)

Picard:
A to jest akurat co najmniej jedno posunięcie Moora pod, którym się nie podpisuje. Nie wiem co w nim dobrego? Jak do tej pory nie udowodniłeś, by było to trafne posunięcie. A twoja, powyższa wypowiedź zalatuje mi niebezpiecznie tzw. ad auctoritatem fallacy.

A co w nim złego? Wprowadził fajne, wyraziste postacie. Alibi ma, bo był to inny Wszechświat z kosmicznego cyklu wpisującego się w model oscillatory universe (zastosowany w nBSG).

Picard:
Czyli przyznajesz, że to wabiki na kobiety, bo inaczej nie miały by się one z kim utożsamiać? I po co była ta twoja cała mowa, że widz rzekomo nie musi w przypadku eskapizmu, utożsamiać się z bohaterem, skoro sam mi teraz przyznałeś racje, że właśnie dla umożliwienia, utożsamienia się pań z bohaterkami, zmieniono płeć Ghostbusters?

Nie. Przeczytaj jeszcze raz moje zdanie - pokazuję różne powody. Uczepiłeś się pierwszego. Zoë Washburne z Firefly np. wpisywała się we wszystkie warianty, o których mówię. W który wpisze się która z żeńskich Ghostbusterek? - jeszcze nie wiem...

Picard:
sorry, jak Ci już udowodniłem przytaczając wypowiedzi pań nie zainteresowanych męskimi protagonistam

Jednej pani. Znam inne panie, będące fankami SW.

Picard:
Dowiodłeś, że ma racje.

Stanowczo: nie.

Picard:
Jeśli nie jesteś w stanie czegoś udowodnić

Nie mam obowiązku, ani ochoty, udowadniania spraw oczywistych.

Picard:
To nie matematyka, to eskapizm

Różne są eskapizmy - jest proza Johna Normana i tzw. conanistów, są też powieści Mercedes Lackey.

Picard:
jak powiedziałem, takie podejście jest zwyczajnie nie fair wobec fanów Ghostbusters, którzy przyzwyczaili się do męskiej obsady i to właśnie jej chcieli, a nie aktorek rodem z chick flicków.

Nie sądzę - stare filmy, kreskówki, ani gry nie znikły. A prawem twórców jest sięganie po nową widownię, nie spełnianie kaprysów fandomu.

Picard:
To zrób z nich mentorów nowego pokolenia

Powtórzę: za mało wiemy o filmie, by ustalić czy taki wątek się nie pojawi.

Picard:
I nie masz niepotrzebnych kontrowersji. Ale ma przeczucie, że właśnie o te kontrowersje chodziło.

Kontrowersje są jednym ze sposobów uprawiania reklamy. Twoja reakcja dowodzi, że dość skutecznym - im dłużej hejtujesz, tym więcej osób o nowych Ghostbusters usłyszy - i Ciebie tym sposobem wprzęgli w marketingową machinę, a nawet nie płacą.

Picard:
Case in point: od początku autorzy chcieli zrobić historie, w której udowodnią, że stary Batman jest the best. Od początku było wiadomo, że Bruce Wayne, powróci, tak jak i nikt chyba nie łudził się, że którykolwiek z czterech fałszywych Supermanów, zastąpi Clarke'a Kenta po tym jak Doomsday rzekomo wyprawił go na tamten świat.

Być może. Ale cały marketing wokół tych historii sugerował co innego (pamiętasz ten szok, że Superman umarł?) inaczej by - po prostu - nie chwyciły (nikogo by nie obeszły, bo per se były strasznie słabe).

Picard:
BYŁO PARĘ POSTACI KONTYNUACJI..

Sięgnij po listę którą linkowałem, zwł. przyjrzyj się składom mniej znanym, pod jej koniec.

(Przy czym: w tym, że obecność postaci przekazujących sztafetę jest lepsza zgadzamy się od początku...)

Picard:
To mnie rozbawiłeś

Tyle dobrze. Trochę luzu tej dyskusji nie zaszkodzi
Q__
Moderator
#97 - Wysłana: 3 Kwi 2015 13:58:22 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
cd.

Picard:
Masz jakiekolwiek dowody na poparcie tej tezy, bo pierwszy raz słyszę tą genezę tej postaci.

Pisałem już o tym kiedyś. Zresztą nawet Wikipedia o tym wspomina:
"co-creator Len Wein originally intended for Logan to be a mutated wolverine cub, evolved to humanoid form"
http://en.wikipedia.org/wiki/Wolverine_(character)

Picard:
Tyle, że bibliotekarka była jak najbardziej duchem, który był jak transformer - potrafiła zmieniać postaci:
A co do taksówkarza, to też był to duch, który opanował zdaje się ciało śmiertelnika - stąd ten groteskowy wygląd.

Jasne. Przyznasz jednak, że wyglądały jak rasowe zombiaki - czyli nowe duchy też tak mają prawo wyglądać.

Picard:
Nie widzę powodu by męscy fani Ghostbusters mieli zaakceptować te zmiany.

Ja np. zaakceptowałem. (Wstępnie, bo nie wiem jak wypadnie sam film.)

Mogę sobie zresztą wyobrazić bardziej kontrowersyjne zmiany:


Picard:
A co do pań, które rzekomo lubiły oryginalny film; możesz mi przytoczyć przykład takich osób, bo jak dotąd na youtube wyśledziłem tylko jedną kobietę i samych facetów

Proszę bardzo - oto kilka kolejnych fanek:





Picard:
OK, to podaj jakiś inny racjonalny powód, niż: chcieli zwabić kobiety do kina, bo argument z seksapilem odpada, jako iż żadna z pań, w szczególności McCarty, nie kwalifikuje się na Siedem z Dziewięciu...

Chęć poeksperymentowania z formą i z konwencją? Chęć wpisania się w nurt równouprawnienia (skoro ostatnio w kinie były same chłopy). A czy żadna z pań nie jest ładna? To kwestia gustu. Charakteryzacji pewnie też.

Picard:
Ale to właśnie owa gra, a nie serial animowany jest hołubiony przez fanów!

Really, Kolego Adminie? Zacytuję w/w Ghostbusters Wiki:

"The series only ran 40 episodes, but brought many new fans to the Ghostbusters Franchising."

Dwie z w/w fanek przebrane są za Kylie Griffin - jedyną, dotąd, żeńską członkinię zespołu, nawiasem mówiąc. (Czyli jest zapotrzebowanie na takie postacie.)

ps. Sprawa o której tu gadamy jest jednak głośna. Oto jedna z ciekawszych opinii na w/w temat:
http://www.pastemagazine.com/articles/2015/03/the- problem-of-gender-exclusive-ghostbusters-movie.htm l
JDM
Użytkownik
#98 - Wysłana: 3 Kwi 2015 14:11:04 - Edytowany przez: JDM
Odpowiedz 
Q__:
Ale, że ja tak widzę ten skład, czy Picard? Czy, że ktoregoś z nas taki by zadowolił?

Chciałam Was obu pogodzić

PS. Chociaż nadal pozostaję fanką Melissy Mccarthy i pozostałych Pań



Picard
Użytkownik
#99 - Wysłana: 4 Kwi 2015 23:05:15 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__:
Poczekaj... Moje pojęcie krańcowości jest widać Trochę inne niż Twoje. Mnie do utożsamienia się wystarcza wspólnota myślenia, przeżywania (nie: konkretnych przeżyć)... Ergo: gotów jestem kibicować choćby poczynaniom Horty (bo - jak pokazuje stosowny odcinek TOS, ale i HFowska dokrętka - na najbardziej podstawowym poziomie logika jej myślenia jest zgodna z logiką myślenia homo sap., a pewne doświadczenia - np. troska o bliskich - są naszym gatunkom wspólne). Krańcowo odmienny to może być dla mnie Ocean Solaris, czy - dajmy na to - Jednorożec Amberu. Więcej empatii Kolego.

OK, jeszcze raz, bo się nie rozumiemy. Tu nie chodzi o kibicowanie, czy nawet o współczuwanie. To jestem w stanie zrobić, nawet w przypadku takiej Horty, która jest jedną z moich ulubionych obcych ras w Treku - i trzeba podkreślić tu słowo obcych, bo to właśnie jej odmienność od przeciętnego humanoida mnie w niej urzekła. Lubię Horte chodź się z nią, nie identyfikuje. Tak samo wiele moich ulubionych filmów dramatycznych obraca się wokół kobiet: Elizabeth, Za wszelką cenę, Czarny łabędź... Wszelako, w eskapizmie rozchodzi się o co innego: nie o złożoność psychologiczną postaci i jakąś tam dozę empatii wobec tejże osoby, tylko o chęć bycia tą postacią! Jeśli chcesz, możesz mnie nazwać ograniczonym, ale ja zwyczajnie nie chce być taką Larą Croft - nie chce udawać, że jestem angielską arystokratką z dużym biustem , sorry ale to nie są moje aspiracje. Natomiast wcale nie odmówił bym wcielania się w takiego Indianę Jonesa, który jest alfa male. Rozumiesz już teraz o co mi chodzi, kiedy pisze o utożsamianiu się z postacią w utworach eskapistycznych? Czy mam tłumaczyć dalej?

Q__:
Poczekaj... W wypadku 'Małych Agentów" (straszny, w sumie, gniot, ale nawet fajnie jednym okiem się patrzyło) do dzieci skierowana była cała struktura, narracja, estetyka filmu... Czy podobnie będzie w wypadku nowych Ghostbusters? Nie wiem, ale doprawdy nie spodziewam się - dajmy na to - harlequina (zresztą niejedna kobieta harlequinów nie trawi).

Ale właśnie o to się rozchodzi: o grupę docelową, do której film będzie adresowany! Tak samo było w przypadku niesławnego $tar Trek 2009, który zamiast do geeków i nerdów, lubiących nieco bardziej inteligentną fantastykę, był skierowany do mainstreamowego widza lubiącego, niezbyt wyszukany eskapizm. To była zamiana widza docelowego. Już po zwiastunach byłem w stanie - i nie ja jeden z resztą - orzec, że mamy do czynienia z takim właśnie zabiegiem, i wtedy też duża liczba ludzi zapewniała, że materiały ze zwiastunów jeszcze nic nie znaczą, żeby dać filmowi szanse i poczekać z ocenami do premiery... I co? Okazało się, że jednak miałem racje, i że film można oceniać po informacjach prasowych i zwiastunach! Sorry, ale takie drastyczne zmiany, za każdym razem, nie są przypadkowe, i po prostu muszą wpłynąć na wszystko to o czym pisałeś, czyli na strukturę, narracje i estetykę całości... W przypadku Spy kids, powyższe elementy, były jakie były bo film adresowany był do dzieci, o czym świadczyło to, iż to właśnie dzieci były protagonistami tegoż filmu. Śmiem twierdzić, że tak samo jest w przypadku nowych Ghostbusters, o czym świadczy obsadzenie wszystkich głównych ról przez kobiety. Sorry, ale nie wabi się pań do kina, aby nie pod pasować się pod ich gust... Nigdy nie napisałem, że to będzie harlequin, ale całkiem możliwe, że będzie to już Bridesmaids 2, czy inny chick flick.

Zresztą zapomnij, że to kobiety grają główne role i weź sobie do serca ten przykład ze Spy kids, i pomyśl, co by było, gdyby pan reżyser ogłosił, że wszystkie, główne role w filmie grają dzieci w przedziale wiekowym 5-10-15? I co było by: poczekajmy z ocenami do premiery, czy też zgroza, i kolektywny facepalm? Ale, że to kobiety, a gender i feminizm to naładowane ideologicznie słowa, to też reakcja części internautów jest zgoła inna. Całkiem niesłusznie upatrują w niechęci do zmiany płci bohaterów filmu, jakiegoś zamachu na równouprawnienie, co jest zwyczajnie głupie.

Q__:
Zaraz, zaraz... Intelektualna nieszczerość to b. wielkie słowa w wypadku komedyjki/kreskoweczki/komiksu z gatunku raczej fajnych, niż ambitnych

Nieważne, ambitnych czy nie, ja po prostu nie lubię takiej właśnie nieszczerości. I powiem Ci, że czym więcej czytam na temat tego projektu, tym większa ogarnia mnie pewność, iż mamy do czynienia z cynicznym użyciem pewnej ideologii, do wywołania kontrowersji wokół filmu, a tym samym do zwrócenia uwagi na tenże projekt. Bo ostatecznie ludzie mogli by nie być zainteresowani kolejnym niepotrzebnym i niechcianym rebootem, ale jeśli wywołać wokół niego burze ideologiczną... Wystarczy powiedzieć, że zamieni się Pogromców na kobiety, albo, że nowy Bond będzie czarny i internet eksploduje głosami krytyki, jak także głosami urażonych ideologów, którzy będą krytykować krytyków... I tak Sony pictures, ma darmową reklamę, jak także praktycznie zapewnioną widownie wśród tych którzy uważają, że popierając zmianę płci Pogromców , bądź zmianę koloru skóry Bonda, bronią jakieś lepszej sprawy. Z punktu widzenia marketingowego jest to genialne posunięcie, ale też jest to zwykłe draństwo i szczyt nieszczerości. Sorry, ale odmawiam bycia marionetką Sony.

Q__:
Nie mówimy tu o kuriozach typu Thor-kobieta czy Thor-żaba (choć to drugie fani pokochali, obabionego Lobo też), tylko o nowym składzie starego zespołu. Suicide Squad - dajmy na to - też dość gwałtownie zmieniał członków

Załęże się, że te zmiany podyktowane są popularnościom postaci. Np. w Avengers pojawili się zdaje swego czasu, bardzo popularni Spider-man i Wolverine...

Q__:
Po pierwsze ludzie mogą oglądać różne rzeczy - mamy na tym forum np. Trekerów przyznających się do oglądania "Dynastii".

Współczuje złego gustu.

Q__:
Trudno zaś sobie wyobrazić by w Ghostbusters te tematy zdominowały fabułę - sama nazwa wszak wskazuje, że jest to historia o naparzance z zaświatowym zagrożeniem. (Nie wykluczam wątków babskiej przyjaźni w stylu tej z "Sex and the City", ale tematyka będzie inna, siłą rzeczy.)

To podejrzewam, że się bardzo zdziwisz, Taka, Buffy też miała być z założenia pogromcą wampirów, ale często zdarzało się, że problemy sercowe bohaterki i jej rozterki emocjonalne, przyćmiewały wątek kopania wampirów z pół obrotu. Więcej nawet; cała warstewka paranormalna, była tam alegorią dla dorastania przeciętnej, amerykańskiej nastolatki. O ile chcesz się założyć, że tu będzie podobnie, jeśli wręcz nie tak samo?

Q__:
A co w nim złego? Wprowadził fajne, wyraziste postacie. Alibi ma, bo był to inny Wszechświat z kosmicznego cyklu wpisującego się w model oscillatory universe (zastosowany w nBSG).

Ponownie; ciężar dowodu spoczywa na Tobie, bo to Ty twierdzisz, że ta zmiana była dobra. Nie połknę haczyka! A twierdzenia jakie wysuwasz są nieco gołosłowne - co to znaczy: wyraziste?

Q__:
Czekaj... Skoro tak Cię oburzyło, ze ta pani nie ma się z kim utożsamiać w SW, to powinieneś się cieszyć, że w nowym składzie Ghostbusters takie postacie dostanie. Jej męskim odpowiednikom wciąż pozostają filmy ze starą ekipą - nie znikły.

Sorry, ale czy Ty czytasz ze zrozumieniem?! Nigdzie nie napisałem, że jej zdanie mnie oburzyło, przeciwnie, zgadzam się z jej główna tezą: aby polubić utwór eskapistyczny musisz utożsamić się bohaterami, a ona tego nie potrafi, bo w SW są niemal sami faceci. A ona nie chce marzyć o byciu Obi Wanem czy Hanem. Tak samo, jak let's playerka, której film Ci zalinkowałem, może utożsamić się z FemShepem, ale już nie z męską wersją tej samej postaci. Nie ma w tym nic złego! To udawania moją tezę mówiącą, że w eskapizmie chodzi o chęć bycia bohaterem opowieści. Rozumiesz? Ale skoro kobiety nie mogą się utożsamić, z męską obsadą Star Wars, to czemu ja mam się utożsamiać, z żeńską obsadą nowych Ghostbusters? Żeby zacytować ową nerdkę: The shoe doesn’t fit. Teraz wiesz o co mi się rozchodzi?

Q__:
Nie. Przeczytaj jeszcze raz moje zdanie - pokazuję różne powody. Uczepiłeś się pierwszego. Zoë Washburne z Firefly np. wpisywała się we wszystkie warianty, o których mówię. W który wpisze się która z żeńskich Ghostbusterek? - jeszcze nie wiem...

A ja twierdzę, że tak, bo podałeś trzy powody, z których prawdziwy jest tylko jeden: chęć ściągnięcia kobiet do kin, resztę twoich twierdzeń obaliłem. A Zoë nie była jedyną postacią w Firefly - ba, nawet w typowo feministycznej Buffy było zawsze co najmniej trzech facetów w drużynie. Tu tego nie ma.
Picard
Użytkownik
#100 - Wysłana: 4 Kwi 2015 23:06:50 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__:
Jednej pani. Znam inne panie, będące fankami SW.

Nie jedna, bo udowodniłem Ci już, że ona w swoich twierdzeniach nie jest odosobniona - są kobiety, które nie mogą się utożsamić z facetami. I co nie wolno im tak mówić, nie mają racji, bo Ty tak powiedziałeś? Bo ja się z nimi zasadniczo zgadzam.

Q__:
Stanowczo: nie.

Stanowczo tak

Q__:
Nie mam obowiązku, ani ochoty, udowadniania spraw oczywistych.

Gdyby były to sprawy oczywiste, nie dyskutowalibyśmy tu o nich. Twoja opinia o tych postaciach, jest tylko tym właśnie: opiniom, a nie niepodważalnym faktem.

Q__:
Różne są eskapizmy - jest proza Johna Normana i tzw. conanistów, są też powieści Mercedes Lackey.

Co to ma do rzeczy? Ja mówię o klasycznym, hollywoodzkim eskapizmie.

Q__:
Nie sądzę - stare filmy, kreskówki, ani gry nie znikły. A prawem twórców jest sięganie po nową widownię, nie spełnianie kaprysów fandomu.

Po licho ją ściągać? To tak jak w przypadku $tar trek 2009 - czemu Trek ma się mizdrzyć do mainstreamu? A ten fandom, którym zdajesz się gardzić był współtwórcom sukcesu takich produkcji jak Trek czy właśnie Ghostbusters, i dlatego należy się mu uszanowanie. Jak pan reżyser chciał sobie robić chick flick, z wątkiem paranormalnym to mógł wymyślić coś od siebie, a nie cynicznie żerować na istniejącej licencji, tym samym robiąc fanów tejże licencji w konia. To zwyczajnie nie fair.

Q__:
Powtórzę: za mało wiemy o filmie, by ustalić czy taki wątek się nie pojawi.

Tak, jak Nimoy pojawił się w $tar Trek 2009 - nie wiem czym miał w sumie pięć minut czasu antenowego...

Q__:
Kontrowersje są jednym ze sposobów uprawiania reklamy. Twoja reakcja dowodzi, że dość skutecznym - im dłużej hejtujesz, tym więcej osób o nowych Ghostbusters usłyszy - i Ciebie tym sposobem wprzęgli w marketingową machinę, a nawet nie płacą

Pisałem, o tym dość obszernie powyżej i wiesz jak to nazwać: cynizm! A pisze o tym filmie w kontekście; nie marnujcie ludzie, na to pieniędzy!

Q__:
Być może. Ale cały marketing wokół tych historii sugerował co innego (pamiętasz ten szok, że Superman umarł?) inaczej by - po prostu - nie chwyciły (nikogo by nie obeszły, bo per se były strasznie słabe).


Też intelektualna nieszczerość wydawców.

Q__:
"co-creator Len Wein originally intended for Logan to be a mutated wolverine cub, evolved to humanoid form"

Słowem kluczowy jest tu intended - czyli zamierzał, ale ostatecznie tego nie zrobił, więc to tylko ciekawostka, a nie kanon.

Q__:
Jasne. Przyznasz jednak, że wyglądały jak rasowe zombiaki - czyli nowe duchy też tak mają prawo wyglądać.

Tak, ale design był tam bardziej urozmaicony niż tylko zwykły zombiak.

Q__:
Ja np. zaakceptowałem. (Wstępnie, bo nie wiem jak wypadnie sam film.)

Czemu niby? Masz jakieś logiczne uzasadnienie?

Q__:
Proszę bardzo - oto kilka kolejnych fanek:

W takim samym stopniu, są zapewne fankami jak i ten brodaty pan w damskich ciuszkach, którego Ci pokazywałem, jest fanem Czarodziejki z księżyca. Skąd wiesz, że to nie jest robione dla jaj? Gdzie masz wypowiedzi tych pań chwalących filmy? A anomalie zawsze się zdarzają: przykład przytoczonych przez Ciebie bronies, jest tego dowodem. Ale jeśli kobiety tak bardzo kochały by oryginalnych Ghostbusters, to były by tak przywiązane do tej marki, że zmiana płci bohaterów nie była by potrzebna. Wręcz przeciwnie, fanki protestowały by na równi z mężczyznami. Wyobrażasz sobie np. co taka Eviva będąca autentyczną fankom Spocka, zrobiła by z Abramsem, gdy ogłosił on, że zmienia płeć tej postaci? Coś, mi się wydaje, że nie skończyło by się to dobrze dla J.J'a!

Q__:
Chęć poeksperymentowania z formą i z konwencją? Chęć wpisania się w nurt równouprawnienia (skoro ostatnio w kinie były same chłopy). A czy żadna z pań nie jest ładna? To kwestia gustu. Charakteryzacji pewnie też.

Po co z nią eksperymentować? if it not broke don't fix it. A równouprawnienie to było by w przypadku mieszanej załogi, tu mamy do czynienia z matriarchatem, a pod tym się już nie podpisuje. A tak jak powiedziałem, gdyby te panie uznawane były za atrakcyjne to one a nie Jeri Ryan i Tricia Helfer, grały by Siódemki i Szóstki, tak jednak nie jest...

Q__:
"The series only ran 40 episodes, but brought many new fans to the Ghostbusters Franchising."

Gołosłowne twierdzenie, jako iż na poparcie go nie masz żadnych dowodów. Słyszałem natomiast wiele dobrego o grze, nic dobrego o wspomnianej kreskówce.

Q__:
ps. Sprawa o której tu gadamy jest jednak głośna. Oto jedna z ciekawszych opinii na w/w temat:

Przeczytam. A tu z kolei opinia Erniego Hudsona - zgadzam się z nim:
http://www.cinemablend.com/new/Why-Ernie-Hudson-Th inks-Women-Ghostbusters-Terrible-Idea-67629.html
Q__
Moderator
#101 - Wysłana: 9 Kwi 2015 12:06:53 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Po kolei, uporządkujmy fakty, bo dyskusja nam się na podwątki rozlazła...

Najpierw ad meritum.

Otóż zacznijmy od tego, że wyrosłem z eskapizmu pojętego jako chęć utożsamiania się z postaciami różnych gierojów i choć doskonale rozumiem na czym polega nieszczególnie na mnie działa (acz grając w FPS'y przed tym nie ucieknę). Może gdyby w celach eskapistycznych dało się wcielać w jakieś bardziej złożone postacie, mogące sobie podumać, pogłówkować, nawet pointrygować, to by mnie jeszcze ruszyło (od RPG całkiem się nie odżegnuję), ale postać pana rozwalającego łby obchodzi mnie jeszcze mniej niż postać robiącej to samo pani. Na nią milo się przynajmniej patrzy.

Natomiast eskapizm w postaci ucieczki w świat traktowanej pół-serio przygody, sympatycznych postaci, które śledzi się jednym okiem itp. nie jest mi obcy - tak oglądałem np. filmy Abramsa - ale nie widzę powodu by traktować takie opowiastki na tyle serio by, toczyć z ich powodu boje. (Ba, nie znam chyba osobiście nikogo - poza nastolatkami - kto by traktował filmy przygodowe w sposób, o którym piszesz.)

Dodatkowo chciałem zwrócić uwagę, że Ghostbusters - choć klasyfikowani do superheroizmu - dalecy są od bycia tradycyjnymi samcami alfa, są to raczej sympatyczne ciamajdy prawdę mówiąc. (I - skądinąd - bardzo dobrze.)

Dalej: nie chcę obrazić tej franczyzy, sam bowiem wielokroć wracałem do tych filmów, zawsze z sympatią, ale trudno mi uwierzyć, by Ghostbusters posiadali jakiś szczególnie aktywny, zorganizowany, fanatyczny fandom (podobny do tego ST czy SW, że o Browncoats nie wspomnę), dlatego w całej tej awanturze widzę raczej opór przed obecnością silnych postaci kobiecych w przestrzeni symbolicznej, co jest odreagowaniem lęku części mężczyzn przed konkurencją ze strony kobiet na rynku pracy.

Przy czym: przeszedłbym ponad tą kwestią i skupił się na samym znaczeniu ruchów obsadowych dla potencjalnej jakości filmu, gdyby ktoś dokonywał zmiany obsady na świeżo. Teraz, gdy - jak pisałem - oryginalna obsada jest niedostępna z przyczyn biologicznych, wolę całkiem nowy początek (acz, jak wiemy, też oczekuję na jakąś formę przekazania międzypokoleniowej sztafety) od tego co dostaliśmy w "jedenastce" czyli podstawienia jakichś podróbek i wmawiania nam, że to niby Tamci (choć - owszem - Multiversum nie to zniesie...)

Tak, w obecnych realiach cieszę się, że zamiast grupy męskich bohaterów, którzy skazani byliby na porównania z poprzednim składem - nawet gdyby dostali nowe nazwiska - dostaniemy kogoś, z kim będą mogły się utożsamiać* wspominane przez Ciebie panie. Im się też coś od popkultury należy. Coś poza romansidłami itp.

* niekoniecznie w sensie eskapistycznego "wcielania się" w postać o jakim mówiłeś, raczej będą mieć kogoś, komu będą mogły szczególnie kibicować...

(Przy czym nadal nie wiem czy nowy film adresowany jest stricte do kobiet, ani - zakładając nawet na chwilę, że masz w tym rację - do jakiego segmentu żeńskiej widowni - tego od romansideł, czy bardziej wymagającego - uderzy. Ocenię po efektach. Nie wróżąc z fusów.
Podobnie: nie wiem jak będą wyglądać duchy/zombiaki z nowego filmu, czy będą urozmaicone, czy też nie.)

ps. Do paru - głównie offtopicznych - kwestii odniosę się osobno.

Picard:
Tak samo wiele moich ulubionych filmów dramatycznych obraca się wokół kobiet: Elizabeth, Za wszelką cenę, Czarny łabędź...

To mnie pocieszyłeś, że jednak nie uważasz produkcji Nolana za szczyt ambitnego kina...

Picard:
Co to ma do rzeczy? Ja mówię o klasycznym, hollywoodzkim eskapizmie.

Co to ma do rzeczy? "Tylko" tyle, że istnieje przerysowany eskapizm maskulinistyczny (w którym bohaterowie "pozytywni" regularnie gwałcą) i przerysowany eskapizm feministyczny (w którym bohaterki mszczą się ogniem i mieczem na męskich opresorach). Jedno i drugie jest dla mnie dość żałosne, ale stanowi swego rodzaju klasykę fantasy. I też ma swoje fandomy.

Może dlatego zresztą mało poważam eskapizmy, że częściej żywią się takimi resentymentami i popędami niż czymś sensownym.

Picard:
To tak jak w przypadku $tar trek 2009 - czemu Trek ma się mizdrzyć do mainstreamu?

Trek nie ma się mizdrzyć do mainstreamu, ale też nie ma się mizdrzyć do zagorzałych (nawet jak zagorzali to my). Trek ma brać jednych i drugich za pysk (serce/jaja/whatever ) i czynić ich fanami swoich kolejnych odsłon. Roddenberry to wiedział - stąd sukcesy TOS, TMP i TNG.
Paramount tego nie wie, dlatego najpierw kokietował beton potworkami B&B, a teraz umizga się do publiczności blockbusterowej.)

Picard:
Słowem kluczowy jest tu intended - czyli zamierzał, ale ostatecznie tego nie zrobił, więc to tylko ciekawostka, a nie kanon.

Cokolwiek zostało retconowane nie jest kanonem siłą rzeczy.

Picard:
Skąd wiesz, że to nie jest robione dla jaj? Gdzie masz wypowiedzi tych pań chwalących filmy? A anomalie zawsze się zdarzają: przykład przytoczonych przez Ciebie bronies, jest tego dowodem. Ale jeśli kobiety tak bardzo kochały by oryginalnych Ghostbusters, to były by tak przywiązane do tej marki, że zmiana płci bohaterów nie była by potrzebna.

Powtórzę: dziwi mnie, że jest jakiś betonowy fandom Ghostbusters i - po prawdzie - mało obchodzi mnie on. Znam natomiast - osobiście - dość sporo kobiet oglądających w/w filmy ze sporą przyjemnością. Sądzę też, że Ghostbusters jest to pozycja mainstreamowa i do mainstreamu (żeńskiego i męskiego) ma być adresowana, nie do fanatyków czy ludzi leczących jakieś swoje kompleksy wcielając się w jakichś supersamców czy supersamice. Co nie znaczy, że ma być głupia czy całkiem wyzbyta ambicji - jestem zwolennikiem inteligentnej rozrywki*.

* ale nie klękania przed popkulturą... w byciu fanem - póki fanostwo nie staje się patologią - musi być element dystansu i zabawy, jak by się danej franczyzy nie kochało...

(Przy czym uznaję za naturalne, że fandom - a może i "tylko" bardziej zainteresowana tematem widownia - ma prawo oprotestowywać wszelkie radykalne zmiany ideologii, przesłania, estetyki czy fikcyjnej fizyki i/lub historii świata przedstawionego, zwł. gdy są skrajnie nieuzasadnione. Nie rozumiem natomiast co fandomowi do płci nowych postaci, skoro świat Ghostbusters - jak nasz - zamieszkują obie płcie, a duchy zagrażają wszystkim... więc i każdy z nimi walczyć ma powody.
Zmiana zasady działania Proton Pack'ów czy Ecto Goggles, albo zrobienie z duchów zamaskowanych w tej postaci najeźdźców z innej galaktyki, że o przeróbce pogodnej i niegłupiej komedii na mroczny, a durny, slasher nie wspomnę - a, tu sam bym może wytaczał armaty...)

Picard:
Gołosłowne twierdzenie, jako iż na poparcie go nie masz żadnych dowodów. Słyszałem natomiast wiele dobrego o grze, nic dobrego o wspomnianej kreskówce.

Gołosłowne... Taak... Nie dość, że pokazałem Ci kilka fanek, to zacytowałem Wiki redagowaną przez fanów - gołosłowny osąd dawno by ktoś usunął ze strony...
JDM
Użytkownik
#102 - Wysłana: 10 Kwi 2015 09:54:57
Odpowiedz 
Postanowiłam wprowadzić trochę humoru do Waszej dyskusji
-




Q__
Moderator
#103 - Wysłana: 1 Maj 2015 08:58:05 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
W obronie... Ruchów obsadowych w nowych Ghostbusters? Nie - "Ghostbusters 2":
http://www.blastr.com/2014-8-19/not-guilty-ghostbu sters-ii
JDM
Użytkownik
#104 - Wysłana: 15 Maj 2015 18:04:05
Odpowiedz 
mozg_kl2
Użytkownik
#105 - Wysłana: 18 Cze 2015 19:52:05
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#106 - Wysłana: 19 Cze 2015 00:25:46 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
pi erwsze-informacje-o-fabule-reboota

Prawdę mówiąc rozczarowali mnie... Z tego streszczenia wygląda to na prosty reBoot fabuły jedynki z nowym zestawem postaci. Spodziewałem się czegoś bardziej wyrafinowanego i - z racji uczestnictwa w projekcie Aykroyda - jakichś elementów kontynuacji, mimo wszystko.
Cóż... Może nie wiemy wszystkiego...
JDM
Użytkownik
#107 - Wysłana: 19 Cze 2015 17:42:36
Odpowiedz 
mozg_kl2
Użytkownik
#108 - Wysłana: 30 Cze 2015 13:17:53
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#109 - Wysłana: 30 Cze 2015 13:38:41 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
zdjecie-kostiumow-bohaterek

W sumie b. klasycznie. Nadal wariacja na temat kombinezonu roboczego deratyzatora.
mozg_kl2
Użytkownik
#110 - Wysłana: 30 Cze 2015 14:09:39
Odpowiedz 
Q__

No nie jest źle. Obawialem sie, ze z racji plci pieknej stroje beda bardziej w wersji fantady lata 80. Cos jak to http://thumbs1.ebaystatic.com/d/l225/m/mpEFCqhn830kfpAUK24j9cg.jpg
Q__
Moderator
#111 - Wysłana: 1 Lip 2015 10:00:24
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
Obawialem sie, ze z racji plci pieknej stroje beda bardziej w wersji fantady lata 80. Cos jak to

Wiesz, seksistowskie by to było, że fuj... Ale... chętnie bym popatrzył...
mozg_kl2
Użytkownik
#112 - Wysłana: 1 Lip 2015 17:00:22
Odpowiedz 
Q__:
Wiesz, seksistowskie by to było, że fuj

Nie wyczuwam tego seksizmu, z drugiej strony może i lepiej bo aktorki któe pojawią się w pogromcach nie grzeszą urodą i zdjęcia fanek wrzucone powyżej pokazują ich dużo większą urodę. <ten post w całości lub w części nie jest związany z jakimkolwiek użytkownikiem tego forum. wszelkie tego typu sugestie są bezzasadne.>
Q__
Moderator
#113 - Wysłana: 1 Lip 2015 19:10:07 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
Nie wyczuwam tego seksizmu, z drugiej strony może i lepiej bo aktorki któe pojawią się w pogromcach nie grzeszą urodą

Wiesz... Primo: ponoć nie to ładne, co ładne, ale co się komu podoba... Secundo: w dobie rozwiniętych F/X, CGI i charakteryzacji ten tylko jest na ekranie brzydki kto chce brzydki być...

Ale serio... Kostium fanek coś tam - bo nie tak znów wiele - odsłania, podczas gdy oryginalni panowie nosili się raczej workowato i mało superheroicznie...

Gdyby chcieć po równo powinni wyglądać +/- tak, tylko z Proton Packami zamiast plecaków:


ps. A propos Proton Packów:
mozg_kl2
Użytkownik
#114 - Wysłana: 8 Lip 2015 07:53:29
Odpowiedz 
Mav
Użytkownik
#115 - Wysłana: 8 Lip 2015 10:06:42 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Obsada słaba. Raczej zapowiada się klapa.
mozg_kl2
Użytkownik
#116 - Wysłana: 10 Lip 2015 12:29:19
Odpowiedz 
MarcinK
Użytkownik
#117 - Wysłana: 10 Lip 2015 13:21:57
Odpowiedz 
mozg_kl2:
http://naekranie.pl/aktualnosci/nowi-pogromcy-duch ow-zobacz-glowne-bohaterki-w-kostiumach-723907

Jedynie ta cała Kristen Wiig jako tako wygląda. Z drugiej strony bohaterowie oryginału też miss polonia nie byli.
Q__
Moderator
#118 - Wysłana: 10 Lip 2015 13:45:43
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
Zalatuje crapem

Powiem tak (i nie chodzi tu o stopień urody pań, bo oryginalnej, męskiej, grupie też do adonisów było daleko)... Brzydko, szaro to wygląda... Unosi się nad tym jakaś taka atmosfera zniechęcenia, jakby aktorkom nie chciało się grać, a reżyserowi - reżyserować... Jakby pogodny, mimo wszystko, humor oryginału zastąpiły nijakość i ponuractwo... Ale... to może być odbicie atmosfery na planie, niekoniecznie nastroju samego filmu... Znaczy: nadziei w zasadzie (na dziś) z tym filmem nie wiążę najmniejszych, ale definitywnie wypowiem się jak go kiedyś, gdzieś, obejrzę...
Q__
Moderator
#119 - Wysłana: 17 Wrz 2015 16:15:18
Odpowiedz 
Jürgen Kaiser, twórca lalkowej kontynuacji ENT kręci też fanfilm Ghostbusters... i chwali się tym:
http://www.youtube.com/watch?v=YJ7f5icUvl0
http://www.youtube.com/watch?v=t3Q9gtThe54
http://www.youtube.com/watch?v=HnlO-eRPPUM
Dreamweb
Użytkownik
#120 - Wysłana: 18 Wrz 2015 10:41:55
Odpowiedz 
Dżizas, ten nowy film wygląda na jeszcze bardziej wysilony i wymuszony niż ongiś Drużyna A, której myślałem że nic nie przebije. Wiem że nieładnie oceniać tak po paru fotach i niusach, ale przeczucia mam jak najgorsze. Niektóre stare filmy naprawdę powinno się zostawić w spokoju.

O wspaniałości Ghostbusters w dużej mierze decydowała genialna wręcz chemia między głównymi bohaterami, których (oryginalnych) jak rozumiem tu nie będzie lub pojawią się w ilościach śladowych - Murray i Aykroyd ponoć wystąpią w niewielkich rolach, nawet chyba nie zagrają "siebie" tylko kogoś innego.

Wygląda jak wycieranie sobie pewnej części ciała oryginałem.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  13  14  15  16  17  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Ghostbusters

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!