USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Ghostbusters
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  13  14  15  16  17  »» 
Autor Wiadomość
JDM
Użytkownik
#61 - Wysłana: 14 Mar 2015 11:25:18 - Edytowany przez: JDM
Odpowiedz 
Q

Ghostbusters III, czekam na ten film. Zapowiada się dobra komedia. Biorąc pod uwagę aktorki, które wystopią w produkcji. Wszystkie wystąpiły w SNL, a to jest świetna recenzja ich talentu. Jestem ciekawa efektów pracy Paula Feiga.

Picard
Użytkownik
#62 - Wysłana: 15 Mar 2015 09:12:52 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
JDM:
Ghostbusters III, czekam na ten film. Zapowiada się dobra komedia. Biorąc pod uwagę aktorki, które wystopią w produkcji. Wszystkie wystąpiły w SNL, a to jest świetna recenzja ich talentu. Jestem ciekawa efektów pracy Paula Feiga.

Osobiście uważam to za wyjątkowo głupi pomysł. Czemu niby obsada ma się składać z samych kobiet? Seksizm tylko, że mizoandryczny zamiast mizoginistyczny... W najlepszym razie chcą ściągnąć do kin panie, które normalnie oglądają głownie komedie romantyczne. Dodając do tego fakt, że scenarzysta chce wzorować się na The walking dead i chce aby film był bardziej straszny... I jeszcze chcą zamienić to w cimenatic universe na podobieństwo Marvela. Oto, mój komentarz:
http://media1.giphy.com/media/6OWIl75ibpuFO/giphy.gif

Ja stawiam krzyżyk na tym projekcje, ale widać jednak, że Sony przynajmniej pobudziło ludzi do dyskusji.
JDM
Użytkownik
#63 - Wysłana: 15 Mar 2015 10:00:31
Odpowiedz 
Picard:
Osobiście uważam to za wyjątkowo głupi pomysł. Czemu niby obsada ma się składać z samych kobiet? Seksizm tylko, że mizoandryczny zamiast mizoginistyczny... W najlepszym razie chcą ściągnąć do kin panie, które normalnie oglądają głownie komedie romantyczne. Dodając do tego fakt, że scenarzysta chce wzorować się na The walking dead i chce aby film był bardziej straszny... I jeszcze chcą zamienić to w cimenatic universe na podobieństwo

Tak jak nie ocenia się książki po okładce, tak nie ocenia się filmu przed jego obejrzeniem. Można bawić się obrazem, eksperymentować. Mam spore nadzieje na dobre kino, zapowiedzią tego są świetne komediowe aktorki. Ich obecność w filmie nie musi służyć przyciągnięciu do kin tylko kobiet, ale wszystkich miłośników kina. I cóż to za stereotypowe myślenie, że panie oglądają normalnie komedie romantyczne? Słabo Pan zna kobiety i ich gusta.
Picard
Użytkownik
#64 - Wysłana: 15 Mar 2015 11:43:24
Odpowiedz 
JDM:
Tak jak nie ocenia się książki po okładce, tak nie ocenia się filmu przed jego obejrzeniem.

A widzisz ja oceniłem $tar trek 2009 na podstawie zwiastunów i o dziwo miałem racje. Więc co do tego mnie nie przekonasz, bo uważam, że istnieją niezbite dowody na to, że hollywodzkie filmy to nie książki i je akurat po okładkach można oceniać. Parafrazując amerykańskie powiedzonko: what you see is what you get.

JDM:
zapowiedzią tego są świetne komediowe aktorki. Ich obecność w filmie nie musi służyć przyciągnięciu do kin tylko kobiet, ale wszystkich miłośników kina.

OK, to podaj mi jeden dobry powód dla którego cała obsada ma się składać wyłącznie z kobiet? Jeśli twoim kryterium jest to, że te panie są dobrymi komikami, to zapytam się Ciebie; czy nie ma dobrych męskich komików w USA? Czemu mają być to tylko i wyłącznie kobiety? To tak jak z czarnym, nordyckim bogiem w marvelowskim Thorze - afro-asgardczyk -, jedyny powód aby tam się znalazł, to chęć zaciągnięcia czarnoskórych do kina. To, samo tyczy się tego projektu; tylko, że tu może być znacznie gorzej bo humor też może równać w stronę komedii reumatycznej czy innego chick flicka.

JDM:
I cóż to za stereotypowe myślenie, że panie oglądają normalnie komedie romantyczne? Słabo Pan zna kobiety i ich gusta.

Chcesz mi powiedzieć, że komedie reumatyczne, chick flicki i inne Zmierzchy, skierowane są do facetów i to dzięki nim zyskały popularność?
JDM
Użytkownik
#65 - Wysłana: 15 Mar 2015 12:45:32
Odpowiedz 
Picard:
A widzisz ja oceniłem $tar trek 2009 na podstawie zwiastunów i o dziwo miałem racje. Więc co do tego mnie nie przekonasz, bo uważam, że istnieją niezbite dowody na to, że hollywodzkie filmy to nie książki i je akurat po okładkach można oceniać. Parafrazując amerykańskie powiedzonko: what you see is what you get.

To, że raz Ci się udało nie znaczy, że zawsze masz rację . Na siłę przekonywać nie będę, chociaż przez takie podejście może umknąć Ci kilka ciekawych filmów. Ja każdemu obrazowi daję szansę, a ocenę wystawiam po obejrzeniu.

Picard:
OK, to podaj mi jeden dobry powód dla którego cała obsada ma się składać wyłącznie z kobiet? Jeśli twoim kryterium jest to, że te panie są dobrymi komikami, to zapytam się Ciebie; czy nie ma dobrych męskich komików w USA? Czemu mają być to tylko i wyłącznie kobiety?

A dlaczego nie?! Nie myślmy sztampowo, więcej wyobraźni .

Picard:
Chcesz mi powiedzieć, że komedie reumatyczne, chick flicki i inne Zmierzchy, skierowane są do facetów i to dzięki nim zyskały popularność?

To są filmy dla niewymagającego widza, a i do nich mężczyźni należą!
Picard
Użytkownik
#66 - Wysłana: 15 Mar 2015 13:00:41 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
JDM:
To, że raz Ci się udało nie znaczy, że zawsze masz rację . Na siłę przekonywać nie będę, chociaż przez takie podejście może umknąć Ci kilka ciekawych filmów. Ja każdemu obrazowi daję szansę, a ocenę wystawiam po obejrzeniu.

Pewnie, że nie zawsze mam racje, ale tak się zdarza, że mam ją często - co do remaków i rebootów raczej się nie mylę. A zawsze są recenzje publikowane po premierze filmów - zarówno te profesjonalne publikowane w gazetach, TV jak i te kręcone przez amatorów w internecie -, które dadzą mi w miarę dobry obraz tego czy film jest zjadliwy.

JDM:
A dlaczego nie?! Nie myślmy sztampowo, więcej wyobraźni .

Czyli po prostu unikasz odpowiedzi na proste pytanie? Rozumie... czyli nie ma żadnego, powodu aby obsada składała się z samych kobiet. Poza tym o czym właśnie już pisałem; o chęci przyciągnięcia do kina widowni zachwycającej się chick flickami. Wcale nie zdziwił bym się gdyby humor w nowym filmie, był na poziomie takiego oto arcydzieła. I dlatego właśnie jestem na nie.

JDM:
To są filmy dla niewymagającego widza, a i do nich mężczyźni należą!

Czyli chcesz mi wmówić, że kino ,,estrogenowe" w rodzaju Bridesmaids , albo Sex and the city jest skierowane tak samo do mężczyzn jak i kobiet, i że ,,arcydziełami" w rodzaju Bayformers , zachwycają się także panie? Masz na to jakiś dowód?
JDM
Użytkownik
#67 - Wysłana: 15 Mar 2015 14:43:23
Odpowiedz 
Picard:
Czyli po prostu unikasz odpowiedzi na proste pytanie? Rozumie... czyli nie ma żadnego, powodu aby obsada składała się z samych kobiet. Poza tym o czym właśnie już pisałem; o chęci przyciągnięcia do kina widowni zachwycającej się chick flickami. Wcale nie zdziwił bym się gdyby humor w nowym filmie, był na poziomie takiego oto arcydzieła. I dlatego właśnie jestem na nie.

Czy jak Tarantino kręcił "Wściekłe psy'' to zarzucano mu, że główne role grają mężczyźni? - Nie. Kiedy Kathryn Bigelow odbierała oscara za ''The Hurt Locker'' ktoś zarzucił jej, że głównym bohaterem jest mężczyzna? - Nie ( po raz kolejny). Dlaczego, więc kobiety nie mogą wystąpić jako grupa pogromców duchów? Należy być bardziej otwartym na różne pomysły. Były też takie projekty jak ''The Women'' , w których była mowa o mężczyznach, ale żaden w nich nie wystąpił. Był to celowy zabieg. I takie produkcje mają prawo powstawać .

Picard:
Czyli chcesz mi wmówić, że kino ,,estrogenowe" w rodzaju Bridesmaids , albo Sex and the city jest skierowane tak samo do mężczyzn jak i kobiet, i że ,,arcydziełami" w rodzaju Bayformers , zachwycają się także panie? Masz na to jakiś dowód?

Wmówić, nie użyłabym tego słowa. Chcę powiedzieć, że nie wszystkie kobiety oglądają tylko komedie romantyczne, czego najlepszym ( skromnym) przykładem jestem ja i spore grono moich koleżanek i przyjaciółek.
''Sex and the city'', pomijam fakt, że od strony antropologicznej jest to bardzo ciekawy serial, to wyobraź sobie, że znam mężczyzn, którzy śledzili losy czterech bohaterek i nie przeszkadzało im to w byciu fanem ''Star Wars'' , ''Star Treka'', czy filmów o superbohaterach.

PS. Na szczęście dla Ciebie i dla mnie chodzenie do kina, oglądanie filmów nie jest obowiązkowe!
Picard
Użytkownik
#68 - Wysłana: 15 Mar 2015 16:24:13 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
JDM:
Czy jak Tarantino kręcił "Wściekłe psy'' to zarzucano mu, że główne role grają mężczyźni? - Nie. Kiedy Kathryn Bigelow odbierała oscara za ''The Hurt Locker'' ktoś zarzucił jej, że głównym bohaterem jest mężczyzna? - Nie ( po raz kolejny). Dlaczego, więc kobiety nie mogą wystąpić jako grupa pogromców duchów? Należy być bardziej otwartym na różne pomysły. Były też takie projekty jak ''The Women'' , w których była mowa o mężczyznach, ale żaden w nich nie wystąpił. Był to celowy zabieg. I takie produkcje mają prawo powstawać

Widzisz jest subtelna różnica pomiędzy tymi filmami, nie wiem czy zgadniesz jaka? W odróżnieniu od nich Ghostbusters miał już obsadę złożoną z mężczyzn i właśnie z tą obsadą kojarzy się minie i podejrzewam też większości kinomanów. Więc reżyser miał by ciężkie zadanie aby przekonać mnie do nowej obsady, jakakolwiek by ona nie była, ale obsada złożona z samych pań? Śmierdzi mi to chęcią przyciągnięcia do kin, właśnie przedstawicielek płci przeciwnej, bo niby po co zmieniać płeć wszystkich pogromców? Jaki to ma cel? Ale, cóż wiadomo, że nawet Kopernik była kobietą... To tak jakby zrobili ekranizacje jakiegoś babskiego anime, w stylu magiczne dziewczynki, a protagonista wyglądał by tak, aby męski widz, łatwiej mógł się z nim identyfikować:
http://img1.ak.crunchyroll.com/i/spire3/09222008/5/2/5/6/5256ed02c51ff0_full.jpg
Zresztą twój wywód, opiera się wyłącznie na stwierdzeniu: tak, bo czemu nie! więc brak mu logiki, a co za tym idzie, nie sposób traktować go poważnie...

Nadal też nie odpowiedziałaś na proste pytanie: czemu obsada składa się wyłącznie z kobiet?

JDM:
Wmówić, nie użyłabym tego słowa. Chcę powiedzieć, że nie wszystkie kobiety oglądają tylko komedie romantyczne, czego najlepszym ( skromnym) przykładem jestem ja i spore grono moich koleżanek i przyjaciółek.
''Sex and the city'', pomijam fakt, że od strony antropologicznej jest to bardzo ciekawy serial, to wyobraź sobie, że znam mężczyzn, którzy śledzili losy czterech bohaterek i nie przeszkadzało im to w byciu fanem ''Star Wars'' , ''Star Treka'', czy filmów o superbohaterach.

Nie rozwodzę się na temat Sex and the city, wszystko co wiem na ten temat, to to, że jest to typowy chick flick, ale ponawiam pytanie - czy myślisz, że ten serial stał się popularny dzięki kobietą, czy dzięki mężczyzną? Bo, to nie jest serial androgeniczny

JDM:
Na szczęście dla Ciebie i dla mnie chodzenie do kina, oglądanie filmów nie jest obowiązkowe!

Nigdy nie twierdziłem, że jest, nie mniej jednak uważa, że trzeba być bardziej wybrednym. Jeśli wszyscy będziemy płacili za wątpliwą przyjemność oglądania chłamu, to Hollywood nigdy nie wyzbędzie się chęci katowania nas remakami i rebootami - na dodatek, takimi z najniższej półki.
JDM
Użytkownik
#69 - Wysłana: 15 Mar 2015 17:14:16 - Edytowany przez: JDM
Odpowiedz 
Picard:
Zresztą twój wywód, opiera się wyłącznie na stwierdzeniu: tak, bo czemu nie! więc brak mu logiki, a co za tym idzie, nie sposób traktować go poważnie...Nadal też nie odpowiedziałaś na proste pytanie: czemu obsada składa się wyłącznie z kobiet?

Sam już odpowiedziałeś na to pytanie, to nie jest skomplikowane, bo właśnie mogą! To, że w poprzednich filmach wystąpili mężczyźni nie oznacza, że teraz nie mogą zatrudnić aktorek. Zarówno reżyser jak i ja nie musimy przekonywać Cię do nowej wizji filmu. Proponuję zdjąć klapki z oczu.

Picard:
Nie rozwodzę się na temat Sex and the city, wszystko co wiem na ten temat, to to, że jest to typowy chick flick, ale ponawiam pytanie - czy myślisz, że ten serial stał się popularny dzięki kobietą, czy dzięki mężczyzną? Bo, to nie jest serial androgeniczny

Wcześniej tak postawiłeś pytanie, które z góry zakładało, że ambitne kino jest przeznaczone dla mężczyzn, a lekkie filmiki dla kobiet. Kolejny raz powielasz stereotypy. A sex and the city owszem był popularny dzięki kobietom, co nie oznacza, że nie był przeznaczony również dla mężczyzn. Zalecam najpierw obejrzeć serial, a potem o nim dyskutować!

Picard:
Nigdy nie twierdziłem, że jest, nie mniej jednak uważa, że trzeba być bardziej wybrednym. Jeśli wszyscy będziemy płacili za wątpliwą przyjemność oglądania chłamu, to Hollywood nigdy nie wyzbędzie się chęci katowania nas remakami i rebootami - na dodatek, takimi z najniższej półki.

Dobrowolność, nikt nie zmusza nas do oglądania tego czy innego filmu i płacenia za to.
Picard
Użytkownik
#70 - Wysłana: 15 Mar 2015 22:05:09 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
JDM:
Sam już odpowiedziałeś na to pytanie, to nie jest skomplikowane, bo właśnie mogą! To, że w poprzednich filmach wystąpili mężczyźni nie oznacza, że teraz nie mogą zatrudnić aktorek. Zarówno reżyser jak i ja nie musimy przekonywać Cię do nowej wizji filmu. Proponuję zdjąć klapki z oczu.

To nie jest racjonalna odpowiedź. To tautologia i błędne koło w rozumowaniu; zatrudnią aktorki ponieważ mogą, mogą to je zatrudnią! Jak sama widzisz, twoja odpowiedź jest nielogiczna, a co za tym idzie należy ją odrzucić w całości, jako pozbawioną merytorycznej wartości.

Poza tym sorry, ale nie zatrudnia się w jakimś filmie 100% kobiecej obsady, jeśli nie chce się przyciągnąć do kina kobiet - to one są grupą docelową takiego zabiegu marketingowego. Nikt nie wywala setek milionów dolarów, na film tylko dlatego, że mógł go zrobić - przeprowadza się wywiady z grupami fokusowymi i pod nie właśnie kręci się filmy. Najwyraźniej panie nie były zainteresowane Ghostbusters, o ile nie wstrzyknie się im estrogenu...

JDM:
Wcześniej tak postawiłeś pytanie, które z góry zakładało, że ambitne kino jest przeznaczone dla mężczyzn

Nie, bo Ghostbusters nie jest ambitnym kinem, to film typowo rozrywkowy. Ale skierowany jednak do innej widowni, niż odbiorcy chick flicków.

JDM:
A sex and the city owszem był popularny dzięki kobietom, co nie oznacza, że nie był przeznaczony również dla mężczyzn. Zalecam najpierw obejrzeć serial, a potem o nim dyskutować!

Dziękuje, sama udowodniłaś moją tezę - popularność tego serialu spowodowana jest zainteresowaniem kobiet. I nie, serial opowiadający o problemach emocjonalnych kobiet w średnim wieku, nie zainteresuje męskiej widowni, tak samo jak człowiek w sile wieku nie zainteresuje się serialem o problemach pensjonariuszy domu szczęśliwej starości - zwyczajnie, nie ta grupa docelowa.

JDM:
Dobrowolność, nikt nie zmusza nas do oglądania tego czy innego filmu i płacenia za to.

I ja właśnie nakłaniam do tego aby nie oglądać i nie płacić, bo w ten sposób kino będzie lepsze, dla wszystkich.
Q__
Moderator
#71 - Wysłana: 15 Mar 2015 22:10:27 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Poza tym sorry, ale nie zatrudnia się w jakimś filmie 100% kobiecej obsady, jeśli nie chce się przyciągnąć do kina kobiet

Rozumiem, że "Vampyros Lesbos" i Cleopatra 2525 to było typowo babskie kino?

Picard:
tak samo jak człowieka w sile wieku nie zainteresuje się serialem o problemach pensjonariuszy domu szczęśliwej starości - zwyczajnie, nie ta grupa docelowa.

Sądzisz, że "Cocoon" (albo i ST V-VI) oglądali głównie emeryci?
Picard
Użytkownik
#72 - Wysłana: 15 Mar 2015 22:21:02 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__:
Rozumiem, że "Vampyros Lesbos" i Cleopatra 2525 to było typowo babskie kino?

Nie powiem bo nie widziałem.

Q__:
Sądzisz, że "Cocoon" (albo i ST V-VI) oglądali głównie emeryci?

Ten pierwszy jest z tego co pamiętam o drugiej młodości - starzenie się, przemijanie, śmiertelność i chęć odmłodnienia, nieśmiertelności, to dość uniwersalny temat. Oryginale, kinowe Star Treki też o tym między innymi mówiły - był to temat przewodni, którego zabrakło w filmach z załogą TNG - ale wybacz, to nie były filmy o przygodach staruszków w domu opieki.
JDM
Użytkownik
#73 - Wysłana: 15 Mar 2015 22:58:28
Odpowiedz 
Picard:
Poza tym sorry, ale nie zatrudnia się w jakimś filmie 100% kobiecej obsady, jeśli nie chce się przyciągnąć do kina kobiet - to one są grupą docelową takiego zabiegu marketingowego.

Czyli filmy dla dorosłych, w których występują w głównych rolach kobiety są skierowane tylko do pań? Do tego skąd wiesz, że obsada to 100% kobiet, a role drugoplanowe? One mogą należeć do mężczyzn. Wstrzymaj się z opinią choćby do pierwszego zwiastuna.

Picard:
Dziękuje, sama udowodniłaś moją tezę - popularność tego serialu spowodowana jest zainteresowaniem kobiet. I nie, serial opowiadający o problemach emocjonalnych kobiet w średnim wieku, nie zainteresuje męskiej widowni, tak samo jak człowieka w sile wieku nie zainteresuje się serialem o problemach pensjonariuszy domu szczęśliwej starości - zwyczajnie, nie ta grupa docelowa.

Czytaj ze zrozumieniem, wcześniej napisałam, że ''Sex and the city'' znalazł odbiorców również wśród mężczyzn, zarówno tych - hetero jak i homo. Sex and the city'', pomijam fakt, że od strony antropologicznej jest to bardzo ciekawy serial, to wyobraź sobie, że znam mężczyzn, którzy śledzili losy czterech bohaterek i nie przeszkadzało im to w byciu fanem ''Star Wars'' , ''Star Treka'', czy filmów o superbohaterach. Mylisz się "Kwartet'' Dustina Hoffmana przyciągnął do kina człowieka w sile wieku , wiem, bo byłam na projekcji w kinie. I tu zaskoczenie - mowa o byłych muzykach, którzy mieszkają w domu starości .
Picard
Użytkownik
#74 - Wysłana: 15 Mar 2015 23:18:03 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
JDM:
Czyli filmy dla dorosłych, w których występują w głównych rolach kobiety są skierowane tylko do pań? Do tego skąd wiesz, że obsada to 100% kobiet, a role drugoplanowe? One mogą należeć do mężczyzn. Wstrzymaj się z opinią choćby do pierwszego zwiastuna.

Skoro nie jesteś w stanie mi racjonalnie wytłumaczyć, czemu całej załodze Pogromców zmieniono płeć, to owszem, uważam za całkiem racjonalne stwierdzić, że film, w którym prym wiodą panie, adresowany jest właśnie do nich. Role drugoplanowe się nie liczą, mówimy tu o wszystkich rolach pierwszoplanowych. Nie ma ani jednego protagonisty, który był by facetem, co samo w sobie jest bardzo znamienne. To tak jakby nakręcili film, w którym James Bond był gejem - przebąkiwano o tym swego czasu - i napisała byś, że nie ma to nic wspólnego z chęcią zaciągnięcia gejów do kina? Serio?

JDM:
Czytaj ze zrozumieniem, wcześniej napisałam, że ''Sex and the city'' znalazł odbiorców również wśród mężczyzn, zarówno tych - hetero jak i homo.

No i? Są też dorośli faceci lubiący kreskówkowy serial o kucykach, adresowany do małych dziewczynek, tzw. bronies. Czy zmienia to postać rzeczy, że serial ten adresowany jest do małych dziewczynek i to dzięki nim zyskał popularność? Nie. Więc co chcesz udowodnić?

JDM:
Mylisz się "Kwartet'' Dustina Hoffmana przyciągnął do kina człowieka w sile wieku , wiem, bo byłam na projekcji w kinie. I tu zaskoczenie - mowa o byłych muzykach, którzy mieszkają w domu starości .

Bo, ty poszłaś na film o emerytach, to znaczy, że ludzie w sile wieku byli głównymi odbiorcami tegoż filmu? Ciekawa logika...
http://media2.giphy.com/media/TZKFBveHtquAM/giphy.gif
JDM
Użytkownik
#75 - Wysłana: 16 Mar 2015 00:04:18
Odpowiedz 
Picard
Radykalizm w poglądach powoduje, że nie dopuszczasz marginesu błędu w swoich wywodach. Nie mam już siły i ochoty udowadniać Ci, że w kinie jest miejsce na różne filmy, w tym również na te, które Tobie nie przypadają do gustu.

Z pozdrowieniami .
Picard
Użytkownik
#76 - Wysłana: 16 Mar 2015 08:46:11
Odpowiedz 
JDM:
Radykalizm w poglądach powoduje, że nie dopuszczasz marginesu błędu w swoich wywodach. Nie mam już siły i ochoty udowadniać Ci, że w kinie jest miejsce na różne filmy, w tym również na te, które Tobie nie przypadają do gustu.

Pewnie, że jest, co wcale nie oznacza, że nie ma też filmów kierowanych do określonej grupy odbiorców. I oto mi między innymi chodzi; obawiam się, że skoro twórcy postanowili ściągnąć do kina kobiety - a o tym właśnie świadczy zmiana płci wszystkich głównych bohaterów - to i będą chcieli zadowolić tą grupę docelową poprzez zmianę humoru, na taki który bardziej pasował by odbiorcą komedii reumatycznych i innych chick flicków.

Cała ta operacja przypomina mi chęć zmieniania Star Treka, w
gotycki romans o szkockich duchach.

JDM:
Z pozdrowieniami

Cieszę się, że postanowiłaś nie ciągnąć tego wątku w nieskończoność. Za to należą Ci się wyrazy szacunku.

Liv e long and prosper!
The_D
Użytkownik
#77 - Wysłana: 16 Mar 2015 18:14:42
Odpowiedz 
Picard:
Skoro nie jesteś w stanie mi racjonalnie wytłumaczyć, czemu całej załodze Pogromców zmieniono płeć

No ale odpowiedź jest oczywista. Taka sama która popychała ludzkość do odkryć, postępu naukowego czy eksploracji kosmosu. Bo się da!
MarcinK
Użytkownik
#78 - Wysłana: 16 Mar 2015 18:23:36
Odpowiedz 
Picard:
Skoro nie jesteś w stanie mi racjonalnie wytłumaczyć, czemu całej załodze Pogromców zmieniono płeć

Duch tak poturbował facetów że musiały zastąpić ich żony.
Picard
Użytkownik
#79 - Wysłana: 16 Mar 2015 21:26:24
Odpowiedz 
The_D:
No ale odpowiedź jest oczywista. Taka sama która popychała ludzkość do odkryć, postępu naukowego czy eksploracji kosmosu. Bo się da!

Czyli jak pisałem jest to odpowiedź nie racjonalna, czyli pozbawiona merytorycznej wartości. W dodatku dość naiwna; bo jak pisałem, nie kręci się filmów za miliony dolarów, bo się da. Kręci się je aby zarobić, więc ta decyzja o estrogenizacji Pogromców też musiała być podyktowana względami finansowymi.
Q__
Moderator
#80 - Wysłana: 16 Mar 2015 21:56:04
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Kręci się je aby zarobić, więc ta decyzja o estrogenizacji Pogromców też musiała być podyktowana względami finansowymi.

Wg. Twojej logiki tak samo musiało być z ich wcześniejszą testosteronowością. Czyli: wcześniejsi Ghostbusters byli - nadal za Twoją logiką podążając - adresowani do męskiej publiki. Trzecia część rozszerza zatem ofertę cyklu. A to chyba - potencjalnie, bo filmu nie widziałem - dobrze?
Picard
Użytkownik
#81 - Wysłana: 16 Mar 2015 23:01:25
Odpowiedz 
Q__:
Wg. Twojej logiki tak samo musiało być z ich wcześniejszą testosteronowością

Nie. Bo, tak jak napisałem wcześniej, czym innym jest nakręcenie jakiegoś filmu/serii od podstaw, gdzie protagonistami są bądź to panie bądź panowie, a co innego zmienianie płci już ustalonej obsady. Jak wyobrażasz sobie reakcje na reboot Sex and the city gdzie dla odmiany wszystkie główne role zagrają faceci? Podejrzewam, że fanki tegoż serialu nie przywitały by tej zmiany z otwartymi ramionami... Wcale bym się im nie dziwił. I żeby nie było, że jestem jakąś tam seksistowską świnią, co kobiet nie lubi; taką samą miałem rekcja na wieść o tym, że zmienili płeć i kolor skóry, Anne Lewis w zeszłorocznym reboocie Ropocopa.

Q__:
Czyli: wcześniejsi Ghostbusters byli - nadal za Twoją logiką podążając - adresowani do męskiej publiki. Trzecia część rozszerza zatem ofertę cyklu.

Nie rozszerza a co najwyżej zmienia. A to do kogo oryginalny film był adresowany jest raczej dyskusyjne - w każdym razie jego twórcy mieli w nosie całą tzw. gender politics.
Q__
Moderator
#82 - Wysłana: 17 Mar 2015 00:01:35 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Jak wyobrażasz sobie reakcje na reboot Sex and the city gdzie dla odmiany wszystkie główne role zagrają faceci?

Wiesz, było już coś w podobnym stylu...

http://film.interia.pl/wiadomosci/film/news/kobiet y-maja-seks-faceci-kaca,1648407,38

Picard:
taką samą miałem rekcja na wieść o tym, że zmienili płeć i kolor skóry, Anne Lewis w zeszłorocznym reboocie Ropocopa.

Powiem tak... Takie zmiany zawsze są kontrowersyjne na starcie, ale dalej wszystko już zależy od wykonania. Owszem, mamy tak żałosne przykłady jak czarnoskóry-na-siłę Heimdall w "Thorze", ale mamy też takie postacie jak Starbuck (z chłopa-baba) i Tigh (z czarnego-biały) z nBSG, Nick Fury (z białego-czarny) z MCU, Kingpin z "Daredevila" z Affleckiem* (jw.), czy homoseksualny bliźniak Zorro ("Zorro: The Gay Blade"), przyjmowane raczej pozytywnie, bo dobrze zagrane i obmyślone.

* jedyny dobry akcent kiepskiego filmu zresztą

Zatem: jeśli zmiana wyjdzie na złe posarkamy obaj, ale może wstrzymajmy się do premiery?

Picard:
Nie rozszerza a co najwyżej zmienia.

Nie wiemy, bo nie wiemy czy będzie to zupełny reBoot czy forma kontynuacji. Nie wiemy też jaką stylistykę, konwencję, ostatecznie ów film przyjmie... Zwróć zresztą uwagę, że wprowadzenie takiego, a nie innego, składu kadry dowódczej w VOY (Kaśka, B'Elanna - dwie kobiety na kluczowych stanowiskach) i DS9 (czarnoskóry kapitan, kobieta w roli XO) nie służyło odsunięciu od Treka męskiej, białej, widowni (która dotąd miała swoich Kirków, Spocków, Picardów, Rikerów i Datów do utożsamiania), a przyciągnięciu doń kolejnych grup widowni i pokazaniu, że równościowe przesłanie ST nie pozostaje tylko w warstwie deklaracji).

Dodajmy także, iż Ghostbusters nie są pierwszą supergrupą, którą twórcy usiłują nam zaserwować w czysto żeńskim składzie. Były już takie eksperymenty z X-Men, pierwszy z nich firmował sam Claremont:

http://marvel.wikia.com/X-Women_Vol_1

http://marvel.wikia.com/X-Men_Vol_4

ps. :
https://lockerdome.com/buzzfeed.com/69575385874455 24
Picard
Użytkownik
#83 - Wysłana: 17 Mar 2015 10:42:49
Odpowiedz 
Q__:
Wiesz, było już coś w podobnym stylu..

Tak, tyleże to był odrębny serial, nie mający nic wspólnego z Sex and the city - najwyżej był nim inspirowany i tyle. Tak samo nie miał bym nic przeciwko gdyby nakręcili film z tą kobiecą obsadą, który nie podszywał by się pod Pogromców duchów, tylko był odrębny tytułem.

Q__:
Powiem tak... Takie zmiany zawsze są kontrowersyjne na starcie, ale dalej wszystko już zależy od wykonania. Owszem, mamy tak żałosne przykłady jak czarnoskóry-na-siłę Heimdall w "Thorze", ale mamy też takie postacie jak Starbuck (z chłopa-baba) i Tigh (z czarnego-biały) z nBSG, Nick Fury (z białego-czarny) z MCU, Kingpin z "Daredevila" z Affleckiem*

I to są według Ciebie dobre przykłady? Czemu?

Q__:
czy homoseksualny bliźniak Zorro ("Zorro: The Gay Blade"), przyjmowane raczej pozytywnie, bo dobrze zagrane i obmyślone.

Tego akurat pamiętam dobrze. Ale to raz: była parodia, dwa: to był jeden z synów oryginalnego Zorro, który zszedł już z tego świata. Drugi z synów w znacznie większym stopniu przypominał pierwowzór.

Q__:
Nie wiemy, bo nie wiemy czy będzie to zupełny reBoot czy forma kontynuacji.

Może być i jedno i drugie, to nie ma znaczenia - i tak docelową widownią, są tu kobiety.

Q__:
Nie wiemy też jaką stylistykę, konwencję, ostatecznie ów film przyjmie...

Ma przypominać bardziej The walking dead i być bardziej straszny. Miodzio, prawda?

Q__:
Zwróć zresztą uwagę, że wprowadzenie takiego, a nie innego, składu kadry dowódczej w VOY (Kaśka, B'Elanna - dwie kobiety na kluczowych stanowiskach) i DS9 (czarnoskóry kapitan, kobieta w roli XO) nie służyło odsunięciu od Treka męskiej, białej, widowni (która dotąd miała swoich Kirków, Spocków, Picardów, Rikerów i Datów do utożsamiania), a przyciągnięciu doń kolejnych grup widowni i pokazaniu, że równościowe przesłanie ST nie pozostaje tylko w warstwie deklaracji).

Wielka różnica; Star Trek zawsze miał być społecznie zaangażowany, Ghostbusters nigdy nie stawiał sobie takiego celu. Nachalne wciskanie poprawności politycznej, tam gdzie ona nie pasuje, źle się kończy. Ludzie, chcą obejrzeć komedie o duchach, a nie feministyczną agitkę. Na dodatek nawet w ST przytoczone przez Ciebie postacie, były tylko jednymi z wielu załogantów; panowało znacznie większe urozmaicenie, niż tylko załoga składająca się z samych pań. Zresztą bawi mnie takie podejście; seksizm jest zły!, dlatego stworzymy obsadę... składająca się z samych kobiet! To im pokaże jak ważne jest równouprawnienie, no nie?

Q__:
Dodajmy także, iż Ghostbusters nie są pierwszą supergrupą, którą twórcy usiłują nam zaserwować w czysto żeńskim składzie. Były już takie eksperymenty z X-Men, pierwszy z nich firmował sam Claremont:

Taaa, tyle, że postacie takie jak Storm czy Shadowcat, były w składzie X-men od zawsze i miały duży fanbase. Nie stworzono ich od zera, na potrzeby wyłącznie kobiecego tytułu. Inaczej sprawa przedstawia się z nowymi Pogromcami.
Q__
Moderator
#84 - Wysłana: 18 Mar 2015 15:31:53 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Tak, tyleże to był odrębny serial, nie mający nic wspólnego z Sex and the city - najwyżej był nim inspirowany i tyle.

A'propos:
https://www.youtube.com/watch?v=wpvcFy8cBCM

Picard:
Tak samo nie miał bym nic przeciwko gdyby nakręcili film z tą kobiecą obsadą, który nie podszywał by się pod Pogromców duchów, tylko był odrębny tytułem.

Coś w tym jest. Sam swego czasu pisałem w dość podobnym tonie o DS9 (po co używać logo Treka, kiedy dokonuje się zmian?), tylko, że widzisz... Ghostbusters istnieli w kulturze masowej od dość dawna jako jeszcze jeden superbohaterski team - dość wspomnieć kreskówki czy komiksy Marvela:
http://ghostbusters.wikia.com/wiki/The_Real_Ghostb usters_Marvel_UK
http://en.wikipedia.org/wiki/Ghostbusters_(comics)
W supergrupach zaś takich rotacja jest czymś normalnym i nie chodzi tu już nawet o coraz nowe składy Super Sentai czy ciut bardziej dbających o ciągłość Power Rangers (ukłony, MarcinK ), ale i o to jak zmieniały się zespoły JLA czy Avengers. Dlaczego w tym wypadku ma być inaczej? Przecież wystarczy opowieść o żonach (ledwo co wspomniany MarcinK o tym pisał), dziewczynach, koleżankach czy córkach zmuszonych zastąpić pierwotny męski skład (Mighty Morphin Alien Rangers się - poniekąd - kłaniają z Thunderbolts z czasów przed Heroes Return do kupy), zwł. że mamy spory odstęp czasowy między częściami i in universe w międzyczasie też mogło się sporo zmienić - w sumie wystarczy jedno, dwa zdania padające z ekranu - lub plansza przedczołówkowa - by usprawiedliwić taką zmianę.

Picard:
I to są według Ciebie dobre przykłady? Czemu?

Bo są to bohaterowie na tyle udani, że przestaje się myśleć o tym, że ma się do czynienia z odstępstwem od pierwowzoru, a zaczyna doceniać to, co się dostało?

Picard:
to był jeden z synów oryginalnego Zorro, który zszedł już z tego świata. Drugi z synów w znacznie większym stopniu przypominał pierwowzór.

Skąd wiesz czy w nowych Ghostbusters nie będzie również wątku sztafety pokoleń?

Picard:
i tak docelową widownią, są tu kobiety

Odwołam się jeszcze raz do tytułów, które przywołałem... Obejrzyj je choć jednym okiem, zamiast się wykręcać ich nieznajomością i odpowiedz czy płeć bohaterów automatycznie przekłada się na płeć widowni? Naprawdę sądzisz, że mężczyzna nie da rady kibicować kobiecie (i na odwrót)? Zwł. w wypadku konwencji komediowo-przygodowej...? Policz ilość fanek Kirka czy Spocka lub fanów Kiry.


Sądzisz, że to by nie przyciągnęło męskiej widowni?

Picard:
Ma przypominać bardziej The walking dead i być bardziej straszny. Miodzio, prawda?

Może i brzmi strasznie. Ale... jw. obejrzę, wtedy się wypowiem jak wyszło. można być bowiem podejrzliwym wobec eksperymentów z konwencją, ale lepiej sprawdzić, bo inaczej przeoczy się czasem rzecz na miarę TMP czy nBSG (które też mocno od oryginalnej konwencji odstawały).

Picard:
Wielka różnica; Star Trek zawsze miał być społecznie zaangażowany, Ghostbusters nigdy nie stawiał sobie takiego celu.

Czy jeśli tytułowy cykl się - dajmy na to - stanie ciut zaangażowany, będzie to koniecznie zmiana na niekorzyść?

Picard:
Taaa, tyle, że postacie takie jak Storm czy Shadowcat, były w składzie X-men od zawsze

Od zawsze? Storm pojawiła się w maju 1975:
http://marvel.wikia.com/Ororo_Munroe_(Earth-616)
http://marvel.wikia.com/Giant-Size_X-Men_Vol_1_1
Shadowcat w styczniu 1980
http://marvel.wikia.com/Katherine_Pryde_(Earth-616 )
http://marvel.wikia.com/X-Men_Vol_1_129
A X-Men ukazują się od roku 1963:
http://marvel.wikia.com/X-Men_(Earth-616)
http://marvel.wikia.com/X-Men_Vol_1_1
Nie zdziwię się jeśli się okaże, że pierwsze występy owych dziewczyn witane były przez zagorzałych, równie sceptycznie, co zmiana składu Ghostbusters przez Ciebie...

ps. A w ogóle:

(NMSP.)
Picard
Użytkownik
#85 - Wysłana: 18 Mar 2015 22:50:47 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__:
A'propos:

Ale to była tylko fan produkcja jeśli się nie mylę?

Q__:
Coś w tym jest. Sam swego czasu pisałem w dość podobnym tonie o DS9 (po co używać logo Treka, kiedy dokonuje się zmian?), tylko, że widzisz... Ghostbusters istnieli w kulturze masowej od dość dawna jako jeszcze jeden superbohaterski team - dość wspomnieć kreskówki czy komiksy Marvela:

Zgoda, istnieli, tylko wszystko to o czym piszesz, to były nie kanoniczne apokryfy. Jeśli chcieli zaś odwołać się do tamtych komiksów itp., to czemu po prostu nie przenieśli ich na ekran, zamiast kombinować z damską załogą?
Chodzi o to, że tu nie ma żadnego nawiązania do oryginału; w grupach, o których pisałem było zgoła inaczej - jak już wspominałem; sama Storm była swego czasu na tyle popularna, że w crossoverze DC vs. Marvel z lat 90-tych, w głosowaniu fanów pobiła legendarną Wonder Woman; postać z kilkudziesięcioletnim stażem! Więc czy to takie dziwne, że Storm i inne jej popularne koleżanki otrzymały w końcu własny tytuł? W przypadku Ghostbusters, zwyczajnie nie możesz powoływać się na taki argument, bo - o ile mi wiadomo - mamy do czynienia z kompletnie nowymi postaciami, które nie mogły wyrobić sobie renomy, więc ich popularność, nie jest powodem, dla którego dostają one własny film. Rozumie, gdyby jeszcze w obsadzie była Sigourney Weaver... A tak? Zwykły chwyt pod feministyczną publiczkę, nic więcej.

Q__:
Dlaczego w tym wypadku ma być inaczej? Przecież wystarczy opowieść o żonach (ledwo co wspomniany MarcinK o tym pisał), dziewczynach, koleżankach czy córkach zmuszonych zastąpić pierwotny męski skład

Oj, to by była straszna chała... Na, dodatek żaden z Porgomców nie był żonaty.

Q__:
Bo są to bohaterowie na tyle udani, że przestaje się myśleć o tym, że ma się do czynienia z odstępstwem od pierwowzoru, a zaczyna doceniać to, co się dostało?

Nie o to mi chodziło. Pytałem się czemu uważasz, że byli niby tak wielce udani?

Q__:
Odwołam się jeszcze raz do tytułów, które przywołałem... Obejrzyj je choć jednym okiem, zamiast się wykręcać ich nieznajomością i odpowiedz czy płeć bohaterów automatycznie przekłada się na płeć widowni? Naprawdę sądzisz, że mężczyzna nie da rady kibicować kobiecie (i na odwrót)? Zwł. w wypadku konwencji komediowo-przygodowej...? Policz ilość fanek Kirka czy Spocka lub fanów Kiry.

To co innego, całkiem co innego... Generalnie rzecz biorąc, kobiety i mężczyźni oczekują czego innego po tego typu utworach i lubią innych protagonistów. Weź np. BloodRayne - nie sądzisz chyba, iż mimo, że protagonistą tej gry była kobieta, to jej głównym odbiorcą są właśnie panie? Co mogły by one znaleźć w tytułowej bohaterce ciekawego, czy mogła by ona komukolwiek posłużyć za tzw. role model, czy kobiety mogły by się z nią w jakikolwiek sposób identyfikować? Nie sądzę. Bo to tylko archetyp, stanowiący uosobienie męskich, seksualnych fantazji, nic więcej. Ale już z taką protagonistką Life is Strange, pewnie mogły by się utożsamiać. Albo zestaw sobie Buffy i Blade'a - teoretycznie obie rzeczy są o zabijaniu wampirów, ale w rzeczywistości nie mogły by być bardziej różne; pierwsza z tych produkcji, jest tragi-komedią, operą mydlaną dla nastolatek, druga, krwawym filmem akcji. Wszystkie wyżej wzmiankowane tytuły, zawierają wątki nadprzyrodzone, a jednak bardzo różnią się od siebie, czyż nie? Rozumiesz już o co mi chodzi? Dla dodatkowego wyjaśnienia o czym mówię: How movies teach manhood. Generalnie, kobiety oczekują czego innego. Są oczywiście, odstępstwa od reguły, i może to będzie taki wyjątek, ale osobiście w to wątpię.

Q__:
Sądzisz, że to by nie przyciągnęło męskiej widowni?

Seksem chcesz ich wabić? Pewnie, że można, ale to też prosty chwyt pod publiczkę. I nie sądzisz, że kobiety poczuły by się, co zrozumiałe, urażone takim przedmiotowym traktowaniem?

Q__:
Nie zdziwię się jeśli się okaże, że pierwsze występy owych dziewczyn witane były przez zagorzałych, równie sceptycznie, co zmiana składu Ghostbusters przez Ciebie...

Tyle, że Storm debiutowała w mieszanej drużynie, nikogo nie zastępowała, stare postacie nie zniknęły, tylko dlatego, że pojawiła się ona. A zanim jej i jej koleżanką dano własny tytuł, zyskała popularność. I tak jak Trek, X-men byli zaangażowani społecznie, Ghostbusters - nie. A od początku to w zespole zdaje się była Gene Gray.
Q__
Moderator
#86 - Wysłana: 22 Mar 2015 00:51:51 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Ale to była tylko fan produkcja jeśli się nie mylę?

Konkretnie - filmowy żart.

Picard:
Zgoda, istnieli, tylko wszystko to o czym piszesz, to były nie kanoniczne apokryfy.

No, niekoniecznie. Historię, w której dochodzi do niemal całkowitej wymiany składu Ghostbusters (został tylko jeden z założycieli) ichnia Wiki liczy do secondary canon:
http://ghostbusters.wikia.com/wiki/Extreme_Ghostbu sters

Byłbym zresztą daleki od automatycznego rzutowania norm kanoniczności stosowanych dla ST do innych historii, bo wiemy skądinąd, że choćby SW i DW miały/mają inne niż ST normy kanonu (poziomy kanonizmu w SW, tzw. anty-kanon w DW).

Picard:
Jeśli chcieli zaś odwołać się do tamtych komiksów itp., to czemu po prostu nie przenieśli ich na ekran, zamiast kombinować z damską załogą?

Nie chcieli, chcieli być kreatywni. Jak obejrzymy, ocenimy skutki i domyślnego adresata nowej części cyklu.

Picard:
Chodzi o to, że tu nie ma żadnego nawiązania do oryginału

Fakt, też bym wolał, by - jak w przywołanej kreskówce - zachowali choć jedną postać z oryginalnego składu w roli mentora, to by dawało wrażenie naturalnej sukcesji. Przeskok zawsze wymaga fabularnego łatania.

I też wolałbym
Picard:
gdyby jeszcze w obsadzie była Sigourney Weaver

w roli tego mentora, a raczej mentorki właśnie (i byśmy dostali jakiś wątek retrospekcyjny pokazujący jak - w przerwie międzyfilmowej - weszła w regularny skład tytułowego zespołu, by z czasem zostać jego liderką).
Powyższe zastrzeżenia oznaczają jednak tylko, że twórcy sami sobie utrudnili i łatwiej im będzie coś sp...artaczyć. Ale nie oznaczają automatycznie, że im się nie uda - to da się ocenić dopiero gdy film powstanie.

(Tak samo zresztą sięgnięcie po pełną zgnilizny stylistykę filmów o zombie nie musi być tragedią, może być chęcią nawiązania do cenionych mrocznych komedii Jacksona - tak, TEGO Jacksona - i Wrighta z Peggiem.)

Picard:
w grupach, o których pisałem było zgoła inaczej - jak już wspominałem; sama Storm była swego czasu na tyle popularna, że w crossoverze DC vs. Marvel z lat 90-tych, w głosowaniu fanów pobiła legendarną Wonder Woman; postać z kilkudziesięcioletnim stażem! Więc czy to takie dziwne, że Storm i inne jej popularne koleżanki otrzymały w końcu własny tytuł?

Zgoda. Tyle, że - jak pisałem (i piszę jeszcze poniżej) - Storm wprowadzono w pewnym momencie. Przy tak zachowawczym podejściu jak to, które Ty proponujesz (tylko oryginalny skład) pewnie by nie zaistniała i nie miała szansy zabłysnąć (a szkoda by było, bo to świetna postać, choć czasem scenarzyści b. dziwacznie splatali jej losy i nie każda jej "inkarnacja" mi odpowiada).

Picard:
Zwykły chwyt pod feministyczną publiczkę, nic więcej.

Nie wiem, póki nie obejrzę. Pewnie wpisuje się to w jakąś politykę równościowo-genderową, ale po efektach ocenię, bo prawdę mówiąc bardziej mnie w tym wypadku interesuje filmowe rzemiosło niż jego - prawdopodobnie i tak niewidoczny przy tej konwencji - szkielet ideologiczny.

Picard:
Oj, to by była straszna chała...

Nie wiemy, wiele zależy od wykonania. Ma to zresztą spory potencjał komediowy.

Picard:
Na, dodatek żaden z Porgomców nie był żonaty.

Nie mogli się ożenić w przerwie między filmami?

Picard:
Pytałem się czemu uważasz, że byli niby tak wielce udani?

A nie byli?

Picard:
To co innego, całkiem co innego... Generalnie rzecz biorąc, kobiety i mężczyźni oczekują czego innego po tego typu utworach i lubią innych protagonistów.

Są pewne statystyczne reguły, to fakt. Hollywood lubi je wykrywać i naginać się do nich (kształtując je jednocześnie podstępnie na swoją modłę tym samym kreując trendy), ale co wybitniejsi twórcy naginają raczej te schematy niż im ulegają.
Weźmy Roddenberry'ego i Picarda - nasz Łysy teoretycznie za stary był na symbol seksu dla żeńskiej widowni, ale i na role model dla męskiej (w końcu domyślny target Treka to nie była widownia 50+), obsadzony był raczej w roli father figure, ale nietypowej (bo takowa zwykle stoi w cieniu jak stary Obi-Wan Kenobi czy profesor "Broom" Bruttenholm z Hellboy'a i szybko w cień odchodzi - jak Qui-Gon Jinn), a jednak pokochała go masa widzów.
Czemu zakładasz, że twórcy nowych Ghostbusters nie mają choć spróbować tej sztuki (oczywiście, na miarę rozrywkowo-komediowej franczyzy)?

Picard:
Seksem chcesz ich wabić? Pewnie, że można, ale to też prosty chwyt pod publiczkę. I nie sądzisz, że kobiety poczuły by się, co zrozumiałe, urażone takim przedmiotowym traktowaniem?

Nie chcę wabić. Pokazuję, że żeńska protagonistka - co sam przyznałeś pisząc o BloodRayne etc. - nie zakłada automatycznie żeńskiej publiki. A mało tego - można budować postacie tak, że dla kobiet będę stanowić role model, a dla mężczyzn eye candy (choćby nasza Uhura), albo w ten sposób, że wyłamią się z tych schematów, będąc - po prostu - ciekawymi bohater(k)mi (choćby Ellen Ripley, choć zapewne niejedna się na niej chciała wzorować i niejeden się na nią napalał - oraz na odwrót, uwzględnijmy mniejszości - jest po prostu sympatyczną, dającą się lubić, charyzmatyczną postacią, której bez trudu się kibicuje, jakiej by się płci nie było; to samo da się odnieść do Kiry, acz jej charakter/ek nie każdemu przypada do gustu).

Picard:
Tyle, że Storm debiutowała w mieszanej drużynie, nikogo nie zastępowała, stare postacie nie zniknęły, tylko dlatego, że pojawiła się ona.

Tak, tylko jej debiut zbiegał się w czasie - o ile dobrze pamiętam - ze zmianą pokoleniową, kiedy z całego oryginalnego składu zostali, poza Professorem X, tylko Scott (Cyclops) i Jean/Phoenix.

Picard:
A od początku to w zespole zdaje się była Gene Gray.

Jean Grey.
Picard
Użytkownik
#87 - Wysłana: 24 Mar 2015 00:42:04
Odpowiedz 
Q__:
No, niekoniecznie. Historię, w której dochodzi do niemal całkowitej wymiany składu Ghostbusters (został tylko jeden z założycieli) ichnia Wiki liczy do secondary canon:

Z tego co wiem to tylko gra komputerowa, w której głosu użyczyli aktorzy grających w oryginalnym filmie uważana jest - i to pewnie nie zupełnie - za swego rodzaju ,,pełnowartościową" kontynuacje. Poza tym widzisz sam, że nawet w tych apokryfach był przynajmniej jeden, oryginalny członek zespołu, nie tak jak to ma miejsce w nowym filmie...

Q__:
Nie chcieli, chcieli być kreatywni. Jak obejrzymy, ocenimy skutki i domyślnego adresata nowej części cyklu.

A skąd Ty możesz znać ich intencje? Bo jak dla mnie to zwykłe granie pod określaną publiczkę, tak jak umieszczanie czarnego boga w Asgardzie, żeby Afro-Amerykanów do kin ściągnąć.

Q__:
Fakt, też bym wolał, by - jak w przywołanej kreskówce - zachowali choć jedną postać z oryginalnego składu w roli mentora, to by dawało wrażenie naturalnej sukcesji. Przeskok zawsze wymaga fabularnego łatania.

Przynajmniej co do jednego się zgadzamy.

Q__:
Tak samo zresztą sięgnięcie po pełną zgnilizny stylistykę filmów o zombie nie musi być tragedią, może być chęcią nawiązania do cenionych mrocznych komedii Jacksona - tak, TEGO Jacksona - i Wrighta z Peggiem.)

Tylko tu nie ma mowy o odwoływaniu się do Shaun of the dead, tylko o nawiązywaniu właśnie do The walking dead A i sama treśc oraz stylistyka filmów o zombi, już mi się przejadła - obecnie jest przesyt tego typu produkcji, czy naprawdę potrzeba nam kolejnej? I tu odpada twój argument o ,,kreatywności" - robienie filmu o zombi, to współcześnie bardzo wtórne podejście.

Q__:
Zgoda. Tyle, że - jak pisałem (i piszę jeszcze poniżej) - Storm wprowadzono w pewnym momencie. Przy tak zachowawczym podejściu jak to, które Ty proponujesz (tylko oryginalny skład) pewnie by nie zaistniała i nie miała szansy zabłysnąć (a szkoda by było, bo to świetna postać, choć czasem scenarzyści b. dziwacznie splatali jej losy i nie każda jej "inkarnacja" mi odpowiada).

Do pewnego stopnia masz racje, ale zauważ, że pojawienie się Storm nie sprawiło, iż stare postacie zniknęły, albo zostały całkowicie zmarginalizowane. Storm zapracowała sobie później na swój sukces, i to decydowało o tym, że została nagrodzona własnym tytułem - nie możesz powiedzieć tego samego o obsadzie nowych Pogromców.

Q__:
Nie wiem, póki nie obejrzę. Pewnie wpisuje się to w jakąś politykę równościowo-genderową, ale po efektach ocenię, bo prawdę mówiąc bardziej mnie w tym wypadku interesuje filmowe rzemiosło niż jego - prawdopodobnie i tak niewidoczny przy tej konwencji - szkielet ideologiczny.

Jedno i drugie jest w tym przypadku nierozerwalne. A jako, iż nikt nie jest w stanie podać mi racjonalnego powodu zmiany płci całej obsady, tak uważam, że mam racje, co do pobudek, którymi kieruje się wytwórnia. Co mam pomyśleć o tym zamierzeniu, skoro to pierwsza rzecz o jakie się dowiedzieliśmy, nim jeszcze do wiadomości podano zarys fabuły? Widać gdzie leżą priorytety studia.

Q__:
Nie wiemy, wiele zależy od wykonania. Ma to zresztą spory potencjał komediowy.

Śmierdzi mi to fanfiction na odległość...

Q__:
Nie mogli się ożenić w przerwie między filmami?

A masz jakiś dowód na to, że tak się stało?

Q__:
A nie byli?

Nie migaj się, nie odpowiadaj pytaniem na pytanie. Chce poznać twoje powody, dla których te postacie są niby ciekawe i dobrze napisane, bo półki co stawiasz gołosłowne tezy o ich rzekomej wyjątkowości.

Q__:
Są pewne statystyczne reguły, to fakt. Hollywood lubi je wykrywać i naginać się do nich (kształtując je jednocześnie podstępnie na swoją modłę tym samym kreując trendy), ale co wybitniejsi twórcy naginają raczej te schematy niż im ulegają.

OK, czy twierdzisz zatem, że ten pan reżyser jest wybitnym twórcą? Co on takiego zrobił, że zyskał twoją przychylność? Czemu pokładasz w nim wiarę?

Q__:
Czemu zakładasz, że twórcy nowych Ghostbusters nie mają choć spróbować tej sztuki (oczywiście, na miarę rozrywkowo-komediowej franczyzy)?

A jak byś zareagował na załogę składającą się z samych Picardów? W Treku było zawsze znacznie więcej urozmaicenia, i to zarówno pod względem płci, wieku, koloru skóry, narodowości, rasy/gatunku... tylko orientacji seksualnej nie ruszyli bo pewnie bali się konsekwencji. Tu masz załogę złożoną z samych kobiet... W Treku, jeśli nie odpowiadał Ci Picard miałeś cała galerie innych postaci, z którymi mogłeś się identyfikować, tutaj takiej opcji nie ma.

Q__:
Nie chcę wabić. Pokazuję, że żeńska protagonistka - co sam przyznałeś pisząc o BloodRayne etc. - nie zakłada automatycznie żeńskiej publiki

Tak, ale obawiam się, że umknęło Ci znaczenie tego co napisałem. BloodRayne nie była kontynuacją czegokolwiek, jej płci nie zmieniono, to od początku była postać stanowiąca ucieleśnienie męskich, seksualnych fantazji. Sorry, nie zmienia się całej męskiej obsady, na obsadę żeńską, by przyciągnąc do kina facetów. A wogóle widziałeś tą Melise McCarthy? Mnie tam rybka, ale 7z9 to ona nie jest... W związku z tym twoja teoria o wabieniu seksapilem, traci jakoś na wiarygodności.

Q__:
A mało tego - można budować postacie tak, że dla kobiet będę stanowić role model, a dla mężczyzn eye candy (choćby nasza Uhura), albo w ten sposób, że wyłamią się z tych schematów, będąc - po prostu - ciekawymi bohater(k)mi (choćby Ellen Ripley, choć zapewne niejedna się na niej chciała wzorować i niejeden się na nią napalał - oraz na odwrót, uwzględnijmy mniejszości - jest po prostu sympatyczną, dającą się lubić, charyzmatyczną postacią, której bez trudu się kibicuje, jakiej by się płci nie było; to samo da się odnieść do Kiry, acz jej charakter/ek nie każdemu przypada do gustu).

OK, do pewnego stopnia zgoda, ale jest różnica. Zarówno Ellen Ripley jak i Sarah Connor, nie były reklamowane jako protagonistki Aliena czy Terminatora - de facto, to że to właśnie one przeżyły i zabiły big bad'a było ciekawym i wówczas nie spotykanym rozwiązaniem fabularnym, to był dobry plot twist. Wprawdzie nigdy nie grałem w serie gier, Metroid , ale z tego co wiem, tak samo było z protagonistką tej serii; Samus Aran, której tożsamość ujawniono dopiero pod koniec gry - wcześniej nikt nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, że steruje kobiecą postacią. I tak właśnie budujesz sympatie męskiej części widowni do żeńskiej bohaterki; pozwalasz widowni się z nią zaznajomić, i ją polubić, kiedy jest ona niejako w cieniu innych postaci, bądź gdy jej tożsamość pozostaje tajemnicą, nie robisz wielkiego halo z faktu, że jest to kobieta, a kiedy już widownia zwiąże się z nią emocjonalnie, pozwalasz grać swojej bohaterce pierwsze skrzypce, i wtedy nikt nie kręci nosem. Myślę, że przykład Metroida najlepiej tego dowodzi, bo tam płeć protagonisty przez większą część gry, zwyczajnie była bez znaczenia - tutaj jest dokładnie odwrotnie, zmiana płci postaci, to pierwsze rzecz o jakiej się dowiedzieliśmy. To co robią twórcy świadczy albo o chęci wywołania kontrowersji - każda reklama, nawet zła jest dźwignią handlu - albo o zwyczajnej ignorancji w tym temacie.

Q__:
Tak, tylko jej debiut zbiegał się w czasie - o ile dobrze pamiętam - ze zmianą pokoleniową, kiedy z całego oryginalnego składu zostali, poza Professorem X, tylko Scott (Cyclops) i Jean/Phoenix.

Ale ktoś tam jednak z oryginalnego składu pozostał i jakoś wątpię by ten skład zmieniono tylko ze względu na jedną kobietę...

Q__:
Jean Grey.

Czepialski
Q__
Moderator
#88 - Wysłana: 26 Mar 2015 21:46:36 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Z tego co wiem to tylko gra komputerowa

Kreskówka.

Picard:
Poza tym widzisz sam, że nawet w tych apokryfach był przynajmniej jeden, oryginalny członek zespołu, nie tak jak to ma miejsce w nowym filmie...

Tak. W tym się zgodziliśmy.

Picard:
A skąd Ty możesz znać ich intencje? Bo jak dla mnie to zwykłe granie pod określaną publiczkę, tak jak umieszczanie czarnego boga w Asgardzie, żeby Afro-Amerykanów do kin ściągnąć.

Czekaj... Tak samo ja nie znam ich intencji, jak i Ty. Więc pierwsze zdanie pozostaje w sprzeczności z drugim.

Picard:
Tylko tu nie ma mowy o odwoływaniu się do Shaun of the dead, tylko o nawiązywaniu właśnie do The walking dead

Bo łatwiej - w celach marketingowych - odwołać się do tytułu gorrącego, niż tylko jeszcze ciepłego. Poza tym odwołanie się do innej komedii brzmiałoby jak przyznanie się do plagiatu.

Picard:
A i sama treśc oraz stylistyka filmów o zombi, już mi się przejadła - obecnie jest przesyt tego typu produkcji, czy naprawdę potrzeba nam kolejnej? I tu odpada twój argument o ,,kreatywności" - robienie filmu o zombi, to współcześnie bardzo wtórne podejście.

Zgoda, też się przejadłem zombiakami i to daawno temu. Niemniej, gdy przypatrzymy się wyglądowi Slimera i "szeregowych" duchów schwytanych przez bohaterów tytułowych niniejszego topicu, zauważymy, że elementy turpistyczno-groteskowe, "żywotrupowte", były w wiadomej serii obecne od początku. Trudno teraz na gwałt od nich uciekać.

Picard:
Do pewnego stopnia masz racje, ale zauważ, że pojawienie się Storm nie sprawiło, iż stare postacie zniknęły, albo zostały całkowicie zmarginalizowane.

Przeciwnie. Większość starego składu X-men znikła z komiksów na dobrych parę lat. Nie był to zresztą jedyny taki przypadek (wspominałem coś o podobnych zmianach składów Avengers i JLA).

Picard:
Storm zapracowała sobie później na swój sukces, i to decydowało o tym, że została nagrodzona własnym tytułem - nie możesz powiedzieć tego samego o obsadzie nowych Pogromców.

Jeszcze nie mogę, bo później dotąd nie nastąpiło.

Picard:
A jako, iż nikt nie jest w stanie podać mi racjonalnego powodu zmiany płci całej obsady, tak uważam, że mam racje, co do pobudek, którymi kieruje się wytwórnia. Co mam pomyśleć o tym zamierzeniu, skoro to pierwsza rzecz o jakie się dowiedzieliśmy, nim jeszcze do wiadomości podano zarys fabuły? Widać gdzie leżą priorytety studia.

Trudno jest podać powód nie oglądając filmu. Trudno jest też nie zacząć informacji od podania składu obsady (chyba, że ktoś - jak JJ - do przesady uwielbia niepotrzebne tajemnice).

Picard:
Śmierdzi mi to fanfiction na odległość...

Pewnie dlatego, że twórcy fanfików bywają dowcipni.

Picard:
A masz jakiś dowód na to, że tak się stało?

W scenariuszu MarcinaK stało się tak niewątpliwie.

Picard:
Nie migaj się, nie odpowiadaj pytaniem na pytanie. Chce poznać twoje powody, dla których te postacie są niby ciekawe i dobrze napisane, bo półki co stawiasz gołosłowne tezy o ich rzekomej wyjątkowości.

Powiem inaczej... Postacie te były raczej powszechnie chwalone (może z wyjątkiem Kingpina, bo i cały film był słaby i niektórzy doszukiwali się w kolorze jego skóry niepotrzebnego umacniania stereotypu*), więc argumentacja dowodząca ich zalet jest powszechnie obecna w Sieci. Jeśli Ty chcesz wygłosić odmienne votum separatum, to raczej Ty będziesz musiał się namęczyć argumentując...

* choć ja bym raczej widział w tym oddanie prawdy czasu...

Picard:
OK, czy twierdzisz zatem, że ten pan reżyser jest wybitnym twórcą? Co on takiego zrobił, że zyskał twoją przychylność? Czemu pokładasz w nim wiarę?

Inaczej: czemu mam go skreślać na starcie? Daję mu szansę, po prostu.

Picard:
A jak byś zareagował na załogę składającą się z samych Picardów?

Ja akurat pełnym entuzjazmem...

Picard:
W Treku było zawsze znacznie więcej urozmaicenia, i to zarówno pod względem płci, wieku, koloru skóry, narodowości, rasy/gatunku... tylko orientacji seksualnej nie ruszyli bo pewnie bali się konsekwencji. Tu masz załogę złożoną z samych kobiet...

Wiemy też z Treka o załodze złożonej z samych Wolkan. A nawet o trzech - z oryginalnego Intrepida, Hery i T'Kumbry.

Picard:
Sorry, nie zmienia się całej męskiej obsady, na obsadę żeńską, by przyciągnąc do kina facetów.

Nawet gdyby to były same playmates?

Picard:
A wogóle widziałeś tą Melise McCarthy? Mnie tam rybka, ale 7z9 to ona nie jest... W związku z tym twoja teoria o wabieniu seksapilem, traci jakoś na wiarygodności.

Zaraz... Nie dyskutowaliśmy o tym. Dyskutowaliśmy o tym czy żeńska postać musi oznaczać chęć przyciągnięcia żeńskiej widowni. I udowodniłem, że nie musi. A McCarthy zapewne dla miłośników kobiet o mniej smukłych kształtach może być b. atrakcyjna. Dla pozostałych sympatyczna, po prostu. No i zawsze może stworzyć ciekawą postać, na widok której nie muszę się zaraz ślinić, by jej kibicować.

(Pomijam już fakt, że to jak o niej napisałeś zaleciało mi dość paskudną dyskryminacją.)

Picard:
OK, do pewnego stopnia zgoda, ale jest różnica. Zarówno Ellen Ripley jak i Sarah Connor, nie były reklamowane jako protagonistki Aliena czy Terminatora - de facto, to że to właśnie one przeżyły i zabiły big bad'a było ciekawym i wówczas nie spotykanym rozwiązaniem fabularnym, to był dobry plot twist. Wprawdzie nigdy nie grałem w serie gier, Metroid , ale z tego co wiem, tak samo było z protagonistką tej serii; Samus Aran, której tożsamość ujawniono dopiero pod koniec gry - wcześniej nikt nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, że steruje kobiecą postacią. I tak właśnie budujesz sympatie męskiej części widowni do żeńskiej bohaterki; pozwalasz widowni się z nią zaznajomić, i ją polubić, kiedy jest ona niejako w cieniu innych postaci, bądź gdy jej tożsamość pozostaje tajemnicą, nie robisz wielkiego halo z faktu, że jest to kobieta, a kiedy już widownia zwiąże się z nią emocjonalnie, pozwalasz grać swojej bohaterce pierwsze skrzypce, i wtedy nikt nie kręci nosem.

Noo, teraz to pojechałeś... Po pierwsze założyłeś, że publiczność tak bardzo determinuje płeć, że nie jest ona w stanie nawet trochę kibicować postaci płci przeciwnej. Po drugie - ze widz mężczyzna potrzebuje dłuugiego oswajania z każdą postacią żeńską - poza ekranową seks-laleczką - bo inaczej nie będzie w stanie na nią patrzeć.
Wybacz, wniosek stąd, że uważasz mężczyzn za ograniczonych umysłowo seksistów i mizoginów, z którymi reżyser postępować musi jak z przedszkolakami. A jednocześnie, że ma psi obowiązek umizgać się właśnie do takiej publiczności.
Dla mnie - jako widza-mężczyzny - byłoby to obraźliwe, gdyby warte potraktowania serio.

BTW. skoro wedle Twojej logiki filmy z mężczyznami kręcone są dla mężczyzn, a filmy z kobietami - dla kobiet, to rozumiem, że - konsekwentnie rozwijając tę myśl - domyślną publicznością komedii "Babe, świnka z klasą" była trzoda chlewna?

Picard:
Ale ktoś tam jednak z oryginalnego składu pozostał i jakoś wątpię by ten skład zmieniono tylko ze względu na jedną kobietę...

Zmieniono ten skład ze względu na chęć pokazania czegoś nowego. Wprowadzenia nowej jakości. Zupełnie jak w wypadku obecnej odsłony Ghostbusters, jak sądzę.

Picard:
Czepialski

Nawyk moderatora.
Picard
Użytkownik
#89 - Wysłana: 30 Mar 2015 13:54:04 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__:
Kreskówka.

Ja tam pamiętam, że była gra komputerowa uważana przez wielu fanów za oficjalną kontynuacje serii. Głosu udzielili aktorzy znani z oryginału.

Q__:
Czekaj... Tak samo ja nie znam ich intencji, jak i Ty. Więc pierwsze zdanie pozostaje w sprzeczności z drugim.

Ale możemy zgadywać, a skoro nikt nie był mi w stanie uzasadnić czemu obsada ma się składać z samych kobiet, tak uważam, że taka zmiana jest wabikiem na damskiego widza. Mogę się mylić, ale uważam za bardzo wątpliwe aby to posunięcie było dokonane przez studio bez żadnego konkretnego powodu.

Q__:
Bo łatwiej - w celach marketingowych - odwołać się do tytułu gorrącego, niż tylko jeszcze ciepłego. Poza tym odwołanie się do innej komedii brzmiałoby jak przyznanie się do plagiatu

Chwila. A odwoływanie się do The walking dead już plagiatem nie jest? I tak i tak plagiat, więc jeśli chcieli by dać widzą do zrozumienia, że nowy film będzie komedią, to nawiązali by jednak do komediowego filmu o zombi - nie mniej chyba znanego niż TWD - niż do wzmiankowanego serialu, który zresztą był taki sobie.

Q__:
Niemniej, gdy przypatrzymy się wyglądowi Slimera i "szeregowych" duchów schwytanych przez bohaterów tytułowych niniejszego topicu, zauważymy, że elementy turpistyczno-groteskowe, "żywotrupowte", były w wiadomej serii obecne od początku. Trudno teraz na gwałt od nich uciekać.

C'mon, duch to nie to samo co zombi! W dodatku ten groteskowe design duchów był bardziej pomysłowy niż nudne chodzące trupy...

Q__:
Przeciwnie. Większość starego składu X-men znikła z komiksów na dobrych parę lat. Nie był to zresztą jedyny taki przypadek (wspominałem coś o podobnych zmianach składów Avengers i JLA).

Trudno mi się wypowiadać, bo X-menów znam tylko z zeszytów Tm-Semic z lat 90-tych, a tam nie pamiętam wielkich roszad. Kryterium obecności, była chyba wówczas popularność: np. niezatapialny Wolverine, którego we wspomnianych komiksach Tm-Semic było od groma i jeszcze trochę.

Q__:
Jeszcze nie mogę, bo później dotąd nie nastąpiło.

A widzisz! Te panie już dostały solowy film, mimo, że nie zapracowały sobie na niego, nie możesz się tu powoływać na kryterium popularności, które decydowało o tym, że Storm i jej koleżanki dostały własny tytuł. To samo zresztą tyczy się tzw. Gotham sirens itp. Ale to wszystko były tzw. spin offy - drugoplanowe postacie z mainstreamowego tytułu zyskały popularność, to też wydawca chciał ,,wydoić" fanów tychże postaci, oferując im zakup tytułu im poświęconego. W tym samym czasie jednak mainstreamowy tytuł nie zniknął, nikt nie zastąpił Batmana, wspomnianymi Syrenami - idealny scenariusz dla wydawcy jest taki, że fanboj/fangirl kupi oba tytuły i w ten sposób podwoi zyski wydawnictwa. Z nowymi Ghostbusters jest całkiem inaczej, więc uważam, że ta cała komiksowa analogia jest nietrafiona.

Q__:
Trudno jest podać powód nie oglądając filmu. Trudno jest też nie zacząć informacji od podania składu obsady (chyba, że ktoś - jak JJ - do przesady uwielbia niepotrzebne tajemnice).

Tylko, że taki właśnie skład obsady, jest sam w sobie bardzo wymowny. Jeśli płeć nie miała by znaczenia przy obsadzaniu ról, to mielibyśmy do czynienia z załogą mieszaną, tak się jednak nie stało.

Q__:
Powiem inaczej... Postacie te były raczej powszechnie chwalone (może z wyjątkiem Kingpina, bo i cały film był słaby i niektórzy doszukiwali się w kolorze jego skóry niepotrzebnego umacniania stereotypu*), więc argumentacja dowodząca ich zalet jest powszechnie obecna w Sieci. Jeśli Ty chcesz wygłosić odmienne votum separatum, to raczej Ty będziesz musiał się namęczyć argumentując...

Zasłaniając się opinią innych nie wiele zdziałasz. Sorry, ale nie połknę haczyka - to Ty twierdziłeś, że te postacie są warte uwagi, więc to Ty powinieneś udowodnić tą tezę, a nie ja mam udowadniać tezę przeciwną . Jak mawiali starożytni: ei incumbit probatio, qui dicit, non ei, qui negat.

Q__:
Inaczej: czemu mam go skreślać na starcie? Daję mu szansę, po prostu.

Ze względu na jego poczynania: casting, zapowiedzi, że film będzie nawiązywał do TWD, i że będzie pierwszym otwierającym kolejny, niepotrzebny cinematic universe na wzór Marvela. Nie wystarczy?

Q__:
Ja akurat pełnym entuzjazmem...

Nie było by to zbyt monotonne czasami?

Q__:
Wiemy też z Treka o załodze złożonej z samych Wolkan. A nawet o trzech - z oryginalnego Intrepida, Hery i T'Kumbry.

I zgadnij czemu nigdy nie śledziliśmy losów takiej załogi? Odpowiedź wydaje się być oczywista.

Q__:
Zaraz... Nie dyskutowaliśmy o tym. Dyskutowaliśmy o tym czy żeńska postać musi oznaczać chęć przyciągnięcia żeńskiej widowni. I udowodniłem, że nie musi. A McCarthy zapewne dla miłośników kobiet o mniej smukłych kształtach może być b. atrakcyjna. Dla pozostałych sympatyczna, po prostu. No i zawsze może stworzyć ciekawą postać, na widok której nie muszę się zaraz ślinić, by jej kibicować.

(Pomijam już fakt, że to jak o niej napisałeś zaleciało mi dość paskudną dyskryminacją.)

Próbowałeś przekonać mnie, że twórcy mogą chcieć zwabić facetów do kina, za pomocą seksapilu pań grający w filmie. Ja temu zaprzeczyłem, powołując się na to, że pani McCarthy nie wygląda jak Seven of Nine. Wybacz, ale jest powód dla którego postacie takie jak Seven czy Number Six wyglądają tak jak wyglądają, przeczenie temu to zaklinanie rzeczywistości. Gdyby uroda pani McCarthy była w guście fanbojów, to właśnie kobiety o jej aparycji, a nie o wyglądzie Jeri Lynn Ryan i Tricii Helfer, były by odtwórcami ról Siódemek i Szóstek - tak jednak nie jest. Czyli jednak, było jak najbardziej na temat.

A jeśli zabrzmiało to jak dyskryminacja... Cóż, trudno - tak samo nie wyobrażam sobie kogoś pokroju Dannego Devito czy Woodego Allen'a grającego Jamesa Bonda. Nie ten typ urody.

Q__:
Nawet gdyby to były same playmates?

Obawiam się, że nie specjalnie wiem o co Ci chodzi... miały by być towarzyszkami zabaw? To chyba nie ma być porno?

Q__:
Noo, teraz to pojechałeś... Po pierwsze założyłeś, że publiczność tak bardzo determinuje płeć, że nie jest ona w stanie nawet trochę kibicować postaci płci przeciwnej. Po drugie - ze widz mężczyzna potrzebuje dłuugiego oswajania z każdą postacią żeńską - poza ekranową seks-laleczką - bo inaczej nie będzie w stanie na nią patrzeć.
Wybacz, wniosek stąd, że uważasz mężczyzn za ograniczonych umysłowo seksistów i mizoginów, z którymi reżyser postępować musi jak z przedszkolakami. A jednocześnie, że ma psi obowiązek umizgać się właśnie do takiej publiczności.
Dla mnie - jako widza-mężczyzny - byłoby to obraźliwe, gdyby warte potraktowania serio.

Sorry, taki mamy klimat. I co więcej nie widzę w tym koniecznie nic złego - to naturalne, że widz łatwiej utożsami się z przedstawicielem swojej grupy etnicznej, wiekowej, swojej orientacji seksualnej itp. Myślisz, że dlaczego w filmach Marvela, Nick Fury i Heimdall są czarni, czemu czarny był Mace Windu, czemu czarny będzie nowy Aquaman? Nie, czasami po to żeby odwołać się do określonej grupy etnicznej i przyciągnąć ją do kin? I co w tym złego, że ludzie naturalnie utożsamiają się z kimś na podobieństwo osoby, którą mogą codziennie zobaczyć w lustrze? I to tyczy się nie tylko tych wrednych ,,seksistowskich" mężczyzn - sam widziałem na youtube let's play całej serii Mass Effect gdzie dziewczyna stwierdziła, że woli grać FemShepem, bo z taką postacią umie się utożsamić, a z facetem już nie. I co na stosik z nią, bo z niej seksistka? Oczywiście istnieją odstępstwa od reguły, ale nie będę ukrywał, że przy postaci kobiecej twórcy muszą nieco bardziej się wysilić by uczynić ją bardziej interesującą, bo ja jednak wolę fantazjować o byciu Indianą Jonesem, a nie Larą Croft.

Q__:
BTW. skoro wedle Twojej logiki filmy z mężczyznami kręcone są dla mężczyzn, a filmy z kobietami - dla kobiet, to rozumiem, że - konsekwentnie rozwijając tę myśl - domyślną publicznością komedii "Babe, świnka z klasą" była trzoda chlewna?

Dobre. Ale obawiam się, że to był jednak film adresowany do dzieci, stąd bohaterami są zwierzaczki.

<div class="quoting">Q__:

Zmieniono ten skład ze względu na chęć pokazania czegoś nowego. Wprowadzenia nowej jakości. Zupełnie jak w wypadku obecnej ods
Q__
Moderator
#90 - Wysłana: 31 Mar 2015 09:41:47 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Ja tam pamiętam, że była gra komputerowa uważana przez wielu fanów za oficjalną kontynuacje serii. Głosu udzielili aktorzy znani z oryginału.

Fajno, ale ja nie o niej mówiłem. Zwl., że gra nie stanowiłaby dowodu na rzecz mojej tezy, że świat Ghostbusters też zna zmiany składu zespołu...

Picard:
Ale możemy zgadywać, a skoro nikt nie był mi w stanie uzasadnić czemu obsada ma się składać z samych kobiet, tak uważam, że taka zmiana jest wabikiem na damskiego widza. Mogę się mylić, ale uważam za bardzo wątpliwe aby to posunięcie było dokonane przez studio bez żadnego konkretnego powodu.

Zaraz, sam sobie zaprzeczyłeś, bo jeśli - załóżmy - trafnie odgadłeś zamiary wytwórni to powodem jest właśnie chęć przyciągnięcia nowego targetu.

Picard:
A odwoływanie się do The walking dead już plagiatem nie jest?

Jest podążeniem za modną estetyką. Czy plagiatem? Okaże się w praktyce...

Picard:
W dodatku ten groteskowe design duchów był bardziej pomysłowy niż nudne chodzące trupy...

Zobaczymy jednak jak im wyjdzie, wtedy będzie co oceniać.

Picard:
Trudno mi się wypowiadać, bo X-menów znam tylko z zeszytów Tm-Semic z lat 90-tych, a tam nie pamiętam wielkich roszad.

Bo dostaliśmy skład tuż po wielkiej roszadzie (który stał się popularniejszy od oryginalnego).

Picard:
niezatapialny Wolverine

Który - jako postać - przeszedł b. długą drogę od swojego debiutu, o czym nie wiesz, bo znasz go już w postaci dopracowanej.

Picard:
A widzisz! Te panie już dostały solowy film, mimo, że nie zapracowały sobie na niego

Postacie może i nie. Aktorki są - ponoć - znane. Zresztą: nowy skład X-Men gdy się pojawiał popularny też nie był, więc kręcimy się w kółko, bo nie przyswajasz argumentów...

Picard:
nikt nie zastąpił Batmana, wspomnianymi Syrenami - idealny scenariusz dla wydawcy jest taki, że fanboj/fangirl kupi oba tytuły i w ten sposób podwoi zyski wydawnictwa. Z nowymi Ghostbusters jest całkiem inaczej, więc uważam, że ta cała komiksowa analogia jest nietrafiona.

Zaraz... Po pierwsze Batman tez bywał zastępowany kolejnymi Batmanami (od Azraela, przez ex-Robina, po Terry'ego). Po drugie supergrupy rządzą się innymi prawami - tam rotacja jest normą, acz zwykle z czasem wraca się do bazowego lub najpopularniejszego składu.
Nie zakładam, ze nie masz o tym pojęcia, raczej świadomie pomijasz niewygodne fakty.

Picard:
Tylko, że taki właśnie skład obsady, jest sam w sobie bardzo wymowny. Jeśli płeć nie miała by znaczenia przy obsadzaniu ról, to mielibyśmy do czynienia z załogą mieszaną, tak się jednak nie stało.

Per analogiam można twierdzić, że pierwotny, czysto męski, skład był świadomym promowaniem seksizmu. Tylko po co?

Picard:
Zasłaniając się opinią innych nie wiele zdziałasz.

Ja się nią nie zasłaniam, ja się utożsamiam z tamtymi opiniami.

Picard:
Ze względu na jego poczynania: casting, zapowiedzi, że film będzie nawiązywał do TWD, i że będzie pierwszym otwierającym kolejny, niepotrzebny cinematic universe na wzór Marvela. Nie wystarczy?

Do dwu pierwszych kwestii już się odniosłem. Co do trzeciej... MCU jest teraz na topie, a Ghostbusters - jak już pisałem - dawno trafili do komiksów.

BTW. pamiętam jak dawno temu czytelnicy TM-Semic domagali się crossoverów z ich udziałem. Mieli rację o tyle, że takowe istnieją (acz nowsze są niż ich oczekiwania):

http://www.youtube.com/watch?v=kSpvtwt-4HU
http://ghostbusters.wikia.com/wiki/Casper_(Film)
http://ghostbusters.wikia.com/wiki/IDW_Publishing_ Comics-_The_X-Files:_Conspiracy:_Ghostbusters
http://ghostbusters.wikia.com/wiki/IDW_Publishing_ Comics-_Mars_Attacks_The_Real_Ghostbusters
http://ghostbusters.wikia.com/wiki/IDW_Publishing_ Comics-_Teenage_Mutant_Ninja_Turtles/Ghostbusters_ 1
http://ghostbusters.wikia.com/wiki/IDW_Publishing_ Comics-_Teenage_Mutant_Ninja_Turtles/Ghostbusters_ 2
http://ghostbusters.wikia.com/wiki/IDW_Publishing_ Comics-_Teenage_Mutant_Ninja_Turtles/Ghostbusters_ 3
http://ghostbusters.wikia.com/wiki/IDW_Publishing_ Comics-_Teenage_Mutant_Ninja_Turtles/Ghostbusters_ 4
http://uk.ign.com/articles/2014/07/28/sdcc-2014-tm ntghostbusters-crossover-comic-coming

Picard:
I zgadnij czemu nigdy nie śledziliśmy losów takiej załogi? Odpowiedź wydaje się być oczywista.

Tak, tu chodziło o przesłanie ST.

Picard:
Próbowałeś przekonać mnie, że twórcy mogą chcieć zwabić facetów do kina, za pomocą seksapilu pań grający w filmie.

Nie. Próbowałem pokazać - i nawet pokazałem - że wprowadzenie bohaterek, nie bohaterów, miewa różne cele, niekoniecznie ten jeden, na którym się skupiłeś.

Picard:
Obawiam się, że nie specjalnie wiem o co Ci chodzi... miały by być towarzyszkami zabaw? To chyba nie ma być porno?

O to, że żeńskie bohaterki pojawiają się w filmach w różnym celu.

Picard:
Sorry, taki mamy klimat.

Ooo, to usprawiedliwiłeś J.J. Abramsa bardziej niż ja bym kiedykolwiek zamierzał. On też podąża za klimatem czasów.

BTW. wprowadzenie żeńskiego składu to - jak sam twierdzisz - także sprawa klimatu.

Picard:
to naturalne, że widz łatwiej utożsami się z przedstawicielem swojej grupy etnicznej, wiekowej, swojej orientacji seksualnej itp.

Niemniej moim ulubieńcem w SW był ten cwaniaczek Lando, choć inny miał kolor skóry, a ja z kolei nie wyobrażam sobie siebie w jego pelerynkach... Ripley w Aliens też kibicowałem bez kłopotu...

Picard:
ja jednak wolę fantazjować o byciu Indianą Jonesem, a nie Larą Croft

Zaraz... Czy by kibicować bohaterowi musisz się koniecznie utożsamiać z nim? Rozumiałem np. rozterki emocjonalne Anakina w SW EP II-III i współczułem mu z powodu nadciągającego upadku, ale jest to typ osobowościowo ode mnie dość odległy.

Picard:
Dobre.

No, dobre. Bo pokazuje, że bohater nie musi być automatycznie wyidealizowanym portretem widowni. O czym od dawna pisałem.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  13  14  15  16  17  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Ghostbusters

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!