USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Komiksy
 Strona:  ««  1  2  ...  9  10  11  12  13  ...  23  24  »» 
Autor Wiadomość
MarcinK
Użytkownik
#301 - Wysłana: 27 Sty 2014 19:24:23
Odpowiedz 
Shotaro Ishinomori trafił w 2008 roku do Księgi Rekordów Guinnesa jako autor największej ilości komiksów, miał na swoim koncie aż 770 historii.
Ishinomori najbardziej znany jest jako twórca Kamen Rider'a, Super Sentai i Skullmana uważanego za pierwszego Japońskiego anty-bohatera, kilka lat temu powrócił w serialu anime (odcinek 00 był aktorski jakby co).
http://en.wikipedia.org/wiki/Skull_Man
http://www.youtube.com/watch?v=otp7mXyj2ew
Q__
Moderator
#302 - Wysłana: 14 Mar 2014 07:13:46
Odpowiedz 
Kolejne wspomnienie o Moebiusie (bo niedawno minęła druga rocznica Jego śmierci):
http://www.futuredude.com/legendary-artist-moebius -oracle-of-the-future/
MarcinK
Użytkownik
#303 - Wysłana: 15 Mar 2014 11:23:42
Odpowiedz 

Nadchodzi ekranizacja komiksu Enormous
In the midst of a planetary crisis for food and fuel, a vast ecological cataclysm has spawned ‘The Enormous’, massive beasts unlike anything ever witnessed. Humankind struggles to stave off extinction and the only law is hunt or be hunted.
http://www.youtube.com/watch?v=qtpQ9Y4dKds
O komiksach:
http://www.theenormouscomic.com/?p=437
Q__
Moderator
#304 - Wysłana: 15 Mar 2014 12:05:11 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

Ten na okładce ewidentnie nuci pod nosem (o ile toto ma nos): "Jo sem diabełek! Jo sem szatanek! Jo sem okrutna bestyjka! Jo sem szatanek! Jo sem diabełek! Jo sem straszliwy potworek!"

Choć sam komiks ponoć nie taki zły:
http://www.comicbooktherapy.com/review-image-comic s-enormous-43855
MarcinK
Użytkownik
#305 - Wysłana: 15 Mar 2014 12:57:33 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
Q__:
Choć sam komiks ponoć nie taki zły:

Jego koncepcja kojarzy mi się trochę z odcinkiem Godzilla: The Series: Future Shock w którym to mieliśmy ukazaną post-apokaliptyczną przyszłość. Owa apokalipsa została wywołana przez potwory Dragma, które o ironio zostały stworzone jako broń do walki z potworami.
Q__
Moderator
#306 - Wysłana: 17 Mar 2014 19:41:36 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kowal155

Kowal155:
nasz polski SuperHero czyli Biały Orzeł

Dyskusja o tymże, w której zostają wymienieni i inni rodzimi superherosi - Straine, Pulkownik Polska, Likwidator, As, Wilq, Zły, Jakub Wędrowycz, Funky Koval, Yans, Człowiek-Pudełko czy KOPS:
http://kultura.gazeta.pl/kultura/51,114528,1105806 2.html?i=2&v=1&obxx=11058062&offset=19

A to strony KOPS:
http://kops.pl/
I Człowieka-Pudełka:
http://www.czlowiekpudelko.prv.pl/
Oraz jego autora:
http://www.popocop.republika.pl/moje_i.htm

I jeszcze coś nt. Wilqa i jego legendy:
http://www.2plus3d.pl/artykuly/wilq-superprodukt-b raci-minkiewiczow
Christof
Użytkownik
#307 - Wysłana: 17 Mar 2014 21:25:31
Odpowiedz 
Q__:
I Człowieka-Pudełka:http://www.czlowiekpudelko.prv.pl/

O, Człowieka-Pudełko to pamiętam z magazynu Amiga Niestety stronka nie działa (próbowałem na dwóch przeglądarkach).
Q__
Moderator
#308 - Wysłana: 22 Mar 2014 11:19:56
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#309 - Wysłana: 29 Mar 2014 10:17:10
Odpowiedz 
Dathon
Użytkownik
#310 - Wysłana: 11 Kwi 2014 00:29:02
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#311 - Wysłana: 12 Kwi 2014 17:28:04
Odpowiedz 
Tymczasem dla uczczenia wiadomej rocznicy zrobili komiks o Gagarinie:
http://www.yuri-gagarin.com/
Dathon
Użytkownik
#312 - Wysłana: 25 Cze 2014 06:21:29 - Edytowany przez: Dathon
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#313 - Wysłana: 25 Cze 2014 08:43:08 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dathon

Dathon:
Legenda żyje?

Legendy łatwo nie umierają.

Dathon:
Debeściaki z TM-Semiców.

To może moje wrażenia (z pamięci).

50. Batman # 1 (1/1990)

Wolałem film, ale faktycznie niezła adaptacja. Niezgorsze wprowadzenie przed "Zabójczym żartem", acz potem człowiek dumał, która wersja Jokera jest ta prawdziwa.

49. Spider-Man: Dzikie początki / Dzikie przymierze (12/1993)

Prawdę mówiąc po odejściu McFarlane'a nie umiałem wykrzesać z siebie entuzjazmu dla przygód Spidey'a (a kreska Bagley'a zwyczajnie mi nie leżała. Sporo historii powstałych bez udziału Todda doceniłem dopiero po latach. Może czas wrócić i do tej?

48. Star Wars: Mroczne imperium I-II (1-6/1997)

Tak, co by nie gadać o kontrowersjach jakie budzi ta historia warta jest przypomnienia. Lubię ją. Tylko nazwisko scenarzysty pisze się przez V, proszę recenzenta - Veitch.

47. Conan: Demony Pierzastego Węża (2/1993)

Conany ogólnie lubiłem, a Bêlit podobała mi się prawie jak Storm. Owszem, nie była to seria zbyt imponująca (też wolałem drapieżniejszą wersję z AS Editor rodem), ale parę mocniejszych historyjek się trafiło. M.in. ta (choć wolałem opowieść o tym jak Conan zdobył swój miecz).

46. Transformers: Tygiel (5/1992)

To jest jedna z najbardziej poruszających historii jakie lata temu czytałem. Tragedia Scrounge'a to jest wręcz komiks nie dla dzieci. Pamiętam szok, jaki wywołała we mnie świadomość, że komiksowi herosi też umierają, czasem w okrutny sposób. (Spotęgowany pewnie przez to, że przeżyłem wówczas b. mocno jedną śmierć w rodzinie.)

45. Spider-Man: Dusze Venoma (8-9/1995)

Jak w wypadku Bagley'a. Nie doceniłem, bo nie McFarlane. Choć owszem, scenariusz nawet trzymał się kupy. Na hologram za to lubiłem się gapić.

44. Wild C.A.T.S. (1-3/1997 i 1-3/1998)

Graficznie i edytorsko była to perełka. Scenariuszowo - w większości bełkot (jeśli przywykło się wcześniej do X-Men ze scenariuszami Claremonta). Lubiłem jednak, ze względu na Jima Lee. No i dało się wyłowić takie fajności jak Lord Emp (menel-miliarder o supermocy, do dziś jeden z moich ulubieńców), Voo Doo (stanowczo, kolejna konkurencja dla Storm, nawet jeśli nie powalała osobowością) i bezlitosne kpiny z Dana Quayle'a.

43. Top Komiks: Lobo / Maska (4/1999)

Znowu: odbierałem to jako średniznę (może Alan Grant mnie rozbestwił swoimi Batmanami i oczekiwałem więcej?), ale średniznę, ktorą b. lubiłem. B. ubawił mnie panel crossoverowy - czołowi herosi Marvela i DC (na oko, bo widać cienie) uciekający z miasta, by nie musieć stawiać czoła obu panom.

42. Wydanie Specjalne: Podwójne życie Pająka (2/1992)

Średnizna, którą jednak do dziś b. lubię, za dwie rzeczy. Za pokazanie genezy Doc'a Ock'a i za spowodowanie, że dzięki tej historii polubiłem M.J. jako postać, bo zrozumiałem ją.

41. Top Komiks: Superman / Aliens (3/1999)

Też średnizna, b. przemawiająca do mnie stroną graficzną, ale... nie dziwie się rekomendacji Claremonta, bo jest tam trochę sympatycznej SF i - przede wszystkim - pierwszy raz chyba była okazja sięgnąć do psychiki Supermana i zauważyć, że to nie moc czyni go takim super, a ludzkie wychowanie. Warto polecić nie doceniającym eSa.

40. Batman: Zemsta Bane′a (2/1995)

Tak. Dzięki tej historii przekonałem się, że nie tylko Grant i O'Neil potrafią (czyj jest "A Killing Joke" nie wiedziałem), a Bane... cóż... budził sympatię, choć już się wiedziało, że to najgorszy koszmar Gacka. Był to jeden z tych upadłych geniuszy obok Kapitana Nemo i Magneto, którym wręcz życzyło się biografii kierującej na inną ścieżkę.

39. Punisher: Na tropie nieznanych zwierząt / Zagrożony gatunek (3/1991)

Zanim zdołałem kupić musiałem oblecieć kilka kiosków. Warto było. Trochę kryptozoologii. Klimat brutalnej męskiej przygody. I Wolvie - b. polubiłem jego stosunek do zwierząt, za to sposób traktowania ludzi (ok, wiem, że ludzie też zwierzęta) trochę mnie zaszokował, nawet gdy im się należało. Niemniej nadal uważam, że najciekawszy Wolverine to nie filar X-Men, a tym bardziej nie Avenger. To obrońca dzikiej przyrody traktujący inne gatunki jak braci, no może nasz najmniej.

38. Mega Marvel: Silver Surfer – Misja Heroldów (2/1994)

Takie sobie. Choć kolorowe i sporo się działo.

37. Top Komiks: Batman / Lobo (2/2001)

Oo, to już kupiłem w wieku mocno dorosłym, z sympatii dla Bisley'a i Granta. Elserwold. Znów efektownie wydana średnizna. Ale w kategorii grafiki i zgrywania się z uświęconych Bat-schematów cudo. Nieźle jak na tak króciutką historyjkę.

36. Superman: Spoza zielonego brzasku…; Tajemnica; Ujawnienie; Super-Heros (1/1990)

Tak. Byrne to była klasa sama dla siebie. Potrafił człowieka wciągnąć w przygody Supermana i spowodować, że lubiło się ich bohatera. Jego wizję Kryptona do dziś mam za kanoniczną.

35. Mega Marvel: Fantastic Four – The Infinity War (3/1994)

Za młodu byłem zachwycony. Im później, tym bardziej dostrzegałem głupotę tego i podobnych Big Eventów (acz do obecnej negacji whedonowych Avengers). Faktycznie fajnie było zobaczyć tylu herosów w jednej drużynie i... Galactusa po dobrej stronie. Dzięki tej historii polubiłem Thanosa. (Galactusa zresztą też.) No i ja na bezmyślną nawalankę nie była tak całkiem bezmyślna.

34. Spider-Man: Ślub! (2/1991)

Tak. Okładkę pamiętam do dziś. Chyba dzięki niej wciągnąłem się na dobre w przygody Spidey'a (to było jeszcze przed Toddem). Sama historia fajna - bardziej psychologia niż nawalanka. Acz zaczęło się od nawalanki... dzięki której polubiłem Electro. Do dziś skłonny byłbym rekomendować każdemu, kto lubi komiksy.

33. Mega Komiks: Silver Surfer – Przypowieść (2/1999)

To jest chyba najlepsza historia na tej liście jak dotąd. Pamiętam, że podchodziłem jak pies do jeża, bo nie umiałem sobie jej zakwalifikować ani jako europejskiej, ani jako amerykańskiej. Faktycznie jest to przypowieść.. i chyba jedyny komiks na naszym rynku ze scenariuszem Stana Lee, który... napisał w dodatku ów scenariusz w b. europejskim stylu (z historii jakie wtedy znałem kojarzył się Tetfol, pewne watki Yansa i gorzka historia o skrzydlatym człowieku, którą Kasprzak stworzył na rynek frankofoński, zamieszczona w "Przekroju"). Ironia losu przy tym, że "Komiks" Parowskiego zapowiadał Moebiusa od dawna, a to TM-Semic pierwszy go wydał.
No, to jest lektura obowiązkowa. Dość ponura zresztą mimo jasnej palety barw.

32. Top Komiks: Lobo – Lobotomia w San Diego (2/1998)

Mam w półce, ale w/w historie przegapiłem w trakcie czytania (to był czas gdy rozluźniałem już swoje związki z komiksami). Cóż, sięgnę - ocenię.

31. Transformers: Wyborny strzelec (4/1992)

Trochę się dziwię, że aż tak wysoko (w sumie kolejność na tej liście zdaje mi się mocno przypadkowa), ale owszem - pamiętam i doceniam. B. sympatyczna opowiastka z morałem, o b. sympatycznym... superłotrze (a raczej superłotrze-z-przypadku) mieszcząca się na marginesie normalnych przygód Transformerów (podobnie jak smutna historia Scrounge'a zresztą). Może dlatego udana?

ps. Dubel usunięty.

EDIT: Jest ciąg dalszy listy, to i cg. moich wspominków

30. Green Lantern: Szmaragdowy świt (1/1992, 1-2/1993)

Niby jest to dość kiepska SF, a genezy superbohaterów trafiają się ciekawsze (ot, choćby te millerowskie Batmana i Daredevila), ale połączenie wszystkich tych elementów (Kosmos otwierający się nagle przed Halem... i przed czytelnikiem; niechętny... i niejednoznaczny bohater) było absolutnie magiczne. Ech, liczyło się, że taki pierścień kiedyś do człowieka przyleci i pozwoli doświadczyć wszystkich tych cudów...
Absolutna klasyka, nawet gdy bywają mądrzejsze komiksy.

29. Spider-Man: Zmysły (1-3/1995)

Dojrzały twórczo Todd McFarlane zrobił opowieść o Spidey'u... A tak naprawdę jest to opowieść o Wolvim (znów takim dzikim... jak trzeba... człowieku natury), o Wen-di-go i o źle drzemiącym w zwykłych małomiasteczkowych ludziach. Spider, występuje tu raczej jako Peter, jest widzem, obserwatorem tego wszystkiego.
Aż dziw bierze jak bardzo opowieść z aż trzema komiksowymi super-cudakami może być tak naprawdę historią, w której komiksowa fantastyka robi za dodatek.
Również rzecz bezapelacyjnie warta wielokrotnej lektury.

28. Punisher: Eurohit (3/1995)

Wtedy jeszcze nie wiedziałem kto zacz Abnett, ale potrafiłem docenić world tour Frankiego Armaty, w którym stawiał on czoła naprawdę malowniczej galerii villainów. A w tle była polityka, kwestie wielkiego biznesu i... Kingpin... pardon... wielki amerykański przedsiębiorca Wilson Fisk, uczciwy biznesmen, przedstawiony jako założyciel znanego skądinąd OCP (fajne easter egg, do dziś pamiętam to logo).
Q__
Moderator
#314 - Wysłana: 26 Cze 2014 19:10:37 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kontynuuję w nowym poście, bo nie wlazło...

27. Spawn: Pytania (1-2/1997)

Cóż... Początek autorskiej historii Todda McFarlane'a. Kolejna geneza. Jedna z ciekawszych... Bo proszę: pracujący dla rządu zabójca, który zaprzedał duszę diabłu... znaczy Malebolgii (a przy tym czarny rasista, który woli być spalonym trupem niż białym) w roli tego dobrego, Clown z Piekła rodem. Sytuacja bez wyjścia, w której tkwi nasz Al i jego powroty pod okna rodzinnego domu w stylu Murphy'ego... Wysmakowana strona graficzna (i edytorska).
Tak rodził się najsłynniejszy heros lat '90.

26. Spider-Man: Zemsta Złowieszczej Szóstki (8-9/1993)

Erik Larsen był mniej zdolny od McFarlane'a czy Jima Lee, ale b. lubiłem jego Punishery... Co przyniósł do Spidey'a? Przeładowane akcją efekciarskie rysunki, powrót jednej z najbardziej znanych grup antagonistów Pajaczka (tu mszczących się na swoim liderze), rozdartego między dobrem, a złem Sandmana, intrygującego Deathloka, enigmatycznego antyterrorystę Solo. Dużo dziania się. Może niezbyt mądrego, ale wciągającego (choć zdarzało i się mylić "Zemstę..." z wcześniejszym "Powrotem...").
Drugą część tej historii dopadłem i doczytałem dopiero po latach.

25. Top Komiks: Lobo – Kontrakt na Bouga (2/1999)

W przeciwieństwie do recenzenta "Esensji" bym się nie czepiał jednej literki obrazoburstwo tam jest, tylko zamaskowane, jak to w amerykańskim mainstreamie. Wizja Boga i Diabła jako rozkapryszonych dzieci bawiących się losem stworzonych - choć traktowana b. humorystycznie - zapada w pamięć. Jak i finał z Lobo w roli b. specyficznego Prometeusza, który pokazał wszechmocnym ich miejsce.

24. Wydanie specjalne: Batman – Venom (4/1994)

Pamiętam jak podchodziłem do tej - świeżutkiej wtedy - postmillerowskiej opowieści Dennisa O’Neila jak pies do jeża, bo i rysunki nie powalały i klimat bardzo odległy od radosnej młócki, jakiej się spodziewałem. Chwyciła mnie jednak za gardło gdy zrozumiałem już o co w niej chodzi. Kolejny rzut oka w złożoną psychikę Batmana i najlepsze popkulturowe studium narkomanii (która dopada nie tylko meneli, ale i perfekcjonistów). Do tego historia naprawdę paskudnego eksperymentu (no i początek pewnych wątków, tym samym).
Kolejny klasyk.

23. Mega Marvel: Ghost Rider (1/1994)

Kolejna genesis. Ponuro, kryminalnie i ciut piekielnie. Prosta historia o chłopaku, któremu - wplątanemu mimo woli w kryminalną intrygę - zostaje tylko zemsta... więc staje się Duchem Zemsty. Klimat trochę podobny do Punishera więc.
Lubię historie, do których strony graficznej przyłożył reki - w charakterystyczny sposób operujący plamami czerni - Mark Texeira. Ta nie jest wyjątkiem. (Było i kilka innych.)

22. Batman: Sanctum (12/1994)

Króciutka historia, więc i ja krótko. Tak zaczynał swoją komiksową karierę Mike Mignola. W sumie mogłaby to być opowieść o Hellboy'u... ale jest o Batmanie. Gratka dla miłośników wiadomego artysty.

21. Punisher: Ostatnie dni (4/1995)

To już były czasy gdy TM-Semic zaczynał mieć pierwsze kłopoty, stąd nowa forma wydawania tej serii. Dzięki temu jednak udało się pokazać "śmierć" i odrodzenie Franka w jednym tomie - choć bez kolorów. Historia z modnego gatunku zaczętego śmiercią Supermana, jeden z tych licznych nieszczęsnych superbohaterskich Wielkich Kryzysów owej ery. Ten jednak b. mało przegięty (może poza słynnym finałem), utrzymany w tempie (i stylistyce)porządnego sensacyjnego filmu. Czytało się.

20. Spawn: Sprawiedliwość (3/1997)

Dziś historia Billy’ego Kincaida kojarzyć się będzie pewnie za sprawą Trynkiewicza. Ponury kryminał stawiający pytanie czy "legalne" równa się zawsze "słuszne", dający okazję do rozważań nad moralną stroną zjawisk pozaprawnej zemsty czy samosądu.
Kincaid wyjątkowo odrażający, Spawn dwuznaczne spawnowaty, ciężki klimat, trochę makabry. Klasyk.
(Aha: dalsze losy Billy'ego - pamiętajmy, że funkcjonuje tam, używając terminologii Lema, przystawka metafizyczna - prezentuje zwariowana opowieść Alana Moore'a pod gorzko-prześmiewczym tytułem "W Niebie".)

19. Wydanie Specjalne: Lobo – Nieamerykańscy gladiatorzy (1/1998)

Cóż... kolejna lobowata opowieść o Lobo, nawiązująca do wiadomego telewizyjnego widowiska. Gdybym nie wiedział tego z okładki nie poznałbym, że rysował ją Cam Kennedy od SW Dark Empire (różnorodny twórca, znaczy). Krwawa zgrywa. Do dziś pamiętam osiłka gadającego do noszonej w kuble głowy kumpla.
Że okładka to dzieło Mignoli też bym nie poznał.

18. Punisher: Year One (1/1996)

Znów Dan Abnett. B.poprawna, utrzymana w sensacyjnej stylistyce, historia genezy Punishera... i Jigsawa (których losy splecione są jak Batmana i Jokera). Udana rozrywka, z tych bardziej męskich i ponurych rejonów. Klimat dość podobny do filmu z Lundgrenem (i co bardziej przyziemnych wątków Batmanów Nolana).

17. Mega Marvel: Spider-Man – Torment (1/1993)

Aaach! Todd McFarlane w szczytowej formie. Fabuła może nie ma wielkiego sensu, ale można zanurzyć się w mrocznej stronie psychiki - i egzystencji - Pajączka. Klimat duszny jak w Harrym Angelu (chociaż aż tak ekstremalnie nie będzie), udany (i znacznie lepiej rysowany) epilog do słynnych "Ostatnich łowów Kravena". Lizard i Calypso to tylko pretekst, tak naprawdę chodzi o to jak ciężko jest być Spider-manem. Dowód, że przygody Sieciogłowego też mogą się wznieść ponad radosny kicz. Dziwię się, że tak nisko.

16. Batman: Ostatni Arkham (1-2/1994)

Batman uznany za kolejnego szaleństwa i leczony z "batmaństwa", oryginalny antagonista wpisujący się w archetyp szalonego psychiatry nie widzącego zła, które wyrządza. Trochę pojedynku umysłów w stylu "Milczenia owiec", trochę ""Lotu nad kukułczym gniazdem". Kolejna wyprawa do głowy Gacka... a zarazem... obecna w tle kryminalna intryga, w której chodzi o pokonanie Mr. Zsasz'a, jednego z ciekawszych... i bardziej odrażających, bat-villainów, seryjnego mordercy, który porafi być zwodniczo sympatyczny.

15. Wydanie Specjalne: Batman / Judge Dredd – Sąd nad Gotham (4/1993)

To była legenda! Jak napisał recenzent - pierwszy komiks TM-Semic wydany na kredowym papierze, szkoda tylko, że tak łatwo się rozłaził. Fabuła pretekstowa, ale przecież chodziło o klimat... i o rysunki (a raczej grafiki) Bisley'a. Nie ma co streszczać, to trzeba oglądać. No i w ten sposób debiutował na naszym rynku jeden z ciekawszych brytyjskich (anty)bohaterów, kolejna z ikon komiksu.
Długo polowałem na ten album. Kilka lat.

14. Batman: Mroczny rycerz mrocznego miasta (8/1991)

Kolejna wybitna Bat-historia. Peter Milligan, jeszcze jeden autor z tzw. brytyjskiego desantu, który zaznaczył się wcześniej w Vertigo (także tworząc przygody Tank Girl, co ciekawe), potrafił tchnąć prawdziwy mrok w postać Riddlera. Sekret masonów-okultystów z czasów gdy powstawała Ameryka, demon Barbathos - zły duch Gotham, nieszczęsna Dominique - duchowa siostra Bruce'a, truposzowe tango, okładka Mignoli.
No, majstersztyk!

13. Spider-Man: Jad (4/1991)

Niby początki radosnej ery Micheliniego i McFarlane'a, a tu taka niespodzianka. Dość ponura historia genezy - strasznie dużo tu tych genez - najbardziej niesamowitego antagonisty Spidey'a. Bohater negatywny, którego jednak doskonale da się zrozumieć, ludzki mimo pozaziemskiego symbiontu. Mimo dość niewinnej fabuły (z obowiązkowym happy endem), sporo napięcia psychologicznego i mroku. Taak, recenzent napisał prawdę, ten złowieszczy uśmiech w ciemności mógł się potem przyśnić.
To komiksowy kadr, który chyba najlepiej pamiętam.

12. Wydanie Specjalne: Lobo powraca (1/1996)

Taak. W zasadzie bluźnierstwo, choć sam Najwyższy śledził wydarzenia ze śmiechem i... z popcornem w ręku. Lobo w Niebie spuszczający łomot zastępom świetych i bóstw (do dziś pamiętam hinduską boginkę, która przestała być wieloręka). Nieszczęsny niebiański biurokrata (archanioł? Metatron?) Derek Dood (losy którego twarzy zainspirowały chyba Żerdzińskiego, gdy tworzył Helpera). Przezabawny wątek reinkarnacji. Wulgarno-kalamburowy tytuł wygrany stosowną okładką.
Nie wiem czy to jest kanon DC. Nie wiem czy to ma sens... ale przednia rozrywka, jeśli mieć do tej historii duużo dystansu.

11. Mega Komiks: Aliens – Labirynt (6-7/1999)

Cóż powiedzieć? Historia na tej liście b. nietypowa, bo bez superbohaterów i b. serio. Jim Woodring i Kilian Plunkett pokazali klasę. Ponury horror/thriller SF, w którym najgorszym ze złych jest tak naprawdę człowiek (szalony naukowiec w tradycji Mengelego), bohaterowie nie odnoszą zwycięstwa, a poza tym jest krwawo, klaustrofobicznie i ponuro. To co w Aliens: Ressurection służyło za pretekstowy punkt wyjścia do niemądrej fabuły - tu jest sednem. Zbrodnicze eksperymenty (dla obowiązkowego "wyższego celu") w ramach tajnego projektu, klimat porażającego braku nadziei... Gdyby zrobić z tego film z odpowiednim reżyserem wyszła by chyba najmocniejsza część cyklu.
Zakładam że znacie?

ps. Co pierwszej dziesiątce? Jak myślicie? (Pewnie "Dark Phoenix Saga", "Weapon X", Daredevil "Man Without Fear", "Ostatnie łowy Kravena", Batman: Black and White, JLA "Ziemia 2"*... Ale... co jeszcze? Appleseed? Dwie historie Loeba i Sale'a? Pierwszy AVP? "Sabretooth" TEX'a? X-Men 1/95? Hulk: "War & Pieces"? Odrodzona Fantastic Four Jima Lee? Thor Ellisa? Captain America Waida i Garney'a? Iron Man? Dużo tego...)

* o ile zaliczą i historie z logo FunMedia!
Q__
Moderator
#315 - Wysłana: 27 Cze 2014 20:04:19 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
No i jest Top 10. To i ja o niej... Poza luzackim Lobo i sensacyjnym Punisherem w sumie same evergreeny.

10. Wydanie Specjalne: Batman versus Predator (2/1993)

Podobnie jak nasz odcinek z Gornem jest to luźna adaptacja "Areny" F. Browna, ale jakże inna. Mrok Batmana pięknie się komponuje z konwencją krwistej SF i opowieścią o człowieku sprowadzonym do instynktu przetrwania i niezłomnej woli. Do tego poznajemy efektowną Bat-zbroję. Nie jest to komiks Wielki, ale i tak niezapomniany. Za jego scenariusz odpowiada współtwórca słynnych Watchmen. No i Batman: Dead End by nie powstał bez niego.
Trzeba znać.

9. Mega Marvel: Daredevil – The Man Without Fear (2/1995)

To już jest arcydzieło. Może pozostaje w cieniu bardziej znanych historii Millera (Sin City, "Dark Knight Returns", Batman: "Year One" czy Daredevil: "Born Again"), ale jest pierwszym komiksem, który trzepnął mną jak wybitna literatura.
Recenzent słusznie podkreśla ponury realizm, nieznacznie tylko podmywany nieusuwalną komiksowością i fakt, że Matt większość czasu działa bez kostiumu (wkłada go w finalnej scenie). Ta bliskość życia, psychologiczna intensywność i mrok czynią go bodaj moim numerem jeden na tej liście (choć po przeczytaniu większej ilości podobnych historii ten millerowski mrok powszednieje).
Rysunki Romity Jr. początkowo wydawały mi się nieadekwatne dla superbohaterskiej opowieści, dziś w tej konkretnej nie wyobrażam sobie innych.
(Aha: poza losami tytułowego bohatera - fani TMNT zwróćcie uwagę na okoliczności w jakich nabył swoją moc - poznajemy też moment gdy Kingpin został Kingpinem i trudną młodość Elektry, co ciekawe to czego się tu o niej dowiadujemy gryzie się z wersją z - również millerowskiej - opowieści o Elektrze, którą wydał AS Editor; niebezpieczna od początku panna Natchios z "AMWH" ma swój urok - ach te spustoszenia w pokoju po klingońskim w stylu seksie, ale wolałem chyba wersję o upadku grzecznej dziewczynki.)

8. Punisher: War Zone (3/1993)

No, tu Romita Jr. mnie nie raził, bo podbił mnie tą okładką. Pamiętam, że to był pierwszy czarno-biały Punisher i zerowy Mega Marvel. Z fabuły nie pamiętam prawie nic, poza ogólnym wrażeniem obcowania z arcysolidną sensacyjną historią. Którą czytało się...

7. Wydanie Specjalne: Batman Black & White (1-2/1997)

Cóż powiedzieć? Streścić się nie da, bo za dużo historii. W dodatku wszystkie solidne, sporo naprawdę wybitnych. Moje ulubione? "Dwoje we mnie" Bruce'a Timma - chyba najlepsza Bat-historia jego autorstwa - łzawy melodramat i ponury thriller psychologiczny w Two-Face'm i pewnymi bliźniaczkami w rolach głównych. Harvey budził tu naprawdę wielkie współczucie. Melancholijny "Dobry wieczór, północ" Jansona z Alfredem w roli głównej, ale mówiący wszystko i o jego panu. "Człowiek, który zabił Batmana" Bollanda, też thriller psychologiczny, wyłamujący się poza zwykłą continuity. No i finalny żart Gaimana z Bisley'em, z aktorami Batmanem i Jokerem oraz reżyserem Lobo, nie do końca go rozumiałem, początkowo mnie drażnił, ale w pamięć zapadł.Tego też nie można nie znać.

6. Batman: Zabójczy żart (1/1991)

Tyle razy chwaliłem, że nie wiem co dodać. Moore, jak to Moore, z superbohaterskiej nawalanki robi zderzenie postaw filozoficznych, pokazując krwawy, brutalny konkret (pamiętacie los Barbary?), ale podnosząc rzecz zarazem w wymiar filozoficznej abstrakcji. Zderzenie Ładu z Chaosem, mroku z cyrkową barwnością. Wygranie - podobnie jak potem Burton (my dostaliśmy to w tym samym czasie) mroczno-karnawałowej strony przygód Batmana. Psychologiczna intensywność może gęściejsza niż u Millera. Padający deszcz. I jeszcze ten kawal o dwu wariatach na końcu w roli podsumowania bohaterów.
Nie rozumiałem o co chodzi z tym Red Hoodem, ale już wtedy czułem, że jest to arcydzieło.

5. Wydanie Specjalne: Aliens versus Predator (3/1994)

Znów nietypowy klimat, jak na tą listę. Pierwsze, do dziś niepobite spotkanie Xenomorphów z Yautja (wtedy nie znałem tych nazw). Klimat prawie-hard SF, z pewnymi refleksjami nt. ewolucji cywilizacji. Niezapomniana Machiko, potomkini samurajów, która z korporacyjnej bizneswoman staje się wojowniczką (dobrze, że z mieczem trenowała). Niemożliwy, zdało by się, ale wiarygodny Kontakt między Ziemianką, a Drapieżcą, zachodzący na bodaj jedynej zrozumiałej dla obu stron płaszczyźnie.
Nie sposób nie zgodzić się z recenzentem - idealny scenariusz do filmu, który nie wiedzieć czemu nie doczekał się wiernej adaptacji.
Nie jest to komiks Wielki, ale najlepsza SF na liście. (I bodaj najbardziej udany crossover ever.) Ileż razy wracałem do tej historii...
(Swoją drogą: Dark Horse wtedy dalece odbiegało stylem od konkurencji...)

4. Spider-Man: Ostatnie łowy Kravena (1-3/1994)

Cóż... Nie był to McFarlane, więc podejście zaliczyłem trudne. Dopiero za którymś razem doceniłem scenariusz DeMatteisa, który ma zresztą na koncie jeszcze parę udanych historii ze Spidey'em (choćby ta o spotkaniu z Pumą). Kupa mroku, kojarząca się raczej z Gackiem i złamanie wszelkich stereotypów. Która inna historia zaczyna się od pogrzebu tytułowego herosa, a kończy samobójstwem antagonisty? Kraven odchodzi w wielkim stylu, zostawiając niezatarte ślady w psychice Pajęczaka, którego może nie złamał, ale pognębił. No i wreszcie była okazja zrozumieć o co chodzi w "Tormencie".

3. X-Men: Dark Phoenix Saga (1-4/1992, 1/1993)

Najbardziej rozrywkowa opowieść w komiksowym Panteonie, a jednak stawiana zwykle tuż za Watchmen (uwielbiam ją, ale dałbym jej 3-4 miejsce). Claremont i Byrne - to mówi samo za siebie. Czego tam nie ma? Debiut sporej gromady ważnych postaci, z Shadowcat, której oczami śledzimy całą fabułę, otoczeni luksusem zblazowani masoni-miliarderzy z Hellfire Club, Wolverine w calej swej dwuznacznej wolverine'owatości, rzut okiem na marvelowski Kosmos, cameos superheroicznej czołówki, wizualne aluzje do TMP (to zauważyłem znacznie później), a przecież zauważa się przede wszystkim kameralny dramat Jean (i Scotta), melodramatyczno-miłosny, ale i filozoficzny, łączący się jak awers z rewersem z tematyką w/w Watchmen i sprowadzający do pytania czy boskość jest dla człowieka?
(Owszem, recenzent ma rację, że dopiski zrobiły z tą historią to samo co ST III ze śmiercią Spocka, ale... kto by się tam przejmował dopiskami, zwł. gdy mamy Multiversum.)
Arcydzieło w swej klasie i jednocześnie komiks idealny, gdy chcemy zachęcić miłośników masówki do sięgnięcia po ambitne historie (w druga stronę proponuję zacząć od Watchmen... i może nawet na nich skończyć? ok... miałem chwalić, nie ganić). Byłby z tego świetny film (trochę staroświecki, ale tym lepiej).

2. Wydanie Specjalne: Lobo – Ostatni Czarnian (2/1994)

Klasyczna guilty pleasure porównywalna chyba tylko z "Natural Born Killers" i DOOMem. Mocne wejście Bisley'a - i tytułowego bohatera - na nasz rynek (cho obaj wcześniej debiutowali). Krew, wulgarny humor, dzikie okrucieństwo, a jednocześnie rzecz jest niesłychanie zabawna. I daje swoiste socjopatyczne katharsis. Klasą samą w sobie jest historia szkolnych postępów ostatniego Czarniana, zwł. jego opinia nt. historii i zainteresowania.
No i fajnie było zobaczyć L.E.G.I.O.N. pod makiawelicznym przywództwem Vrila Dox'a II.

1. Mega Marvel: Weapon X (4/1994)

Do Barry'ego Windsor-Smitha również podchodziłem jak pies do jeża (nie był to jego debiut na polskim rynku), lecz dzięki tej historii doceniłem i wcześniejsze, niezależnie od tego co robiły ze Storm.
Teoretycznie, tak, to jest ciężka lektura, brudno rysowana, łącząca klimat SF o ponurych eksperymentach z Aliens: "Labyrinth", krwawości Lobo (tym razem bardziej przejmującej, bo serio) i superbohaterskich, traktowanych pretekstowo, ram jak w "A Man Without Fear", w dodatku z najbardziej znanym X-Manem w roli głównej, czyli poniekąd synteza wszystkiego co dotąd. Prawie wszystkiego, bo je jest karnawałowo, mimo zimy.
Trzepiąca emocjonalnie od pierwszej, do ostatniej strony opowieść o tym co naukowcy zrobili Loganowi i co Logan zrobi(ł)? im. Gorzka, ponura, bez bohaterów, którzy budziliby sympatię, choć to Wolverine'owi kibicujemy. W końcu kto chciałby być bezwolną maszyna do zabijania, na której eksperymentują psychopaci... a może hipokryci...?
Nie jest to lektura łatwa, ani przyjemna, post factum człowiek ma ochotę się upić, ale kto powiedział, że komiksy mają być tylko prostą rozrywką do autobusu, jak słusznie zauważa recenzent.
Z tym, że ja dałbym raczej 2-3 miejsce. Może nawet 4?

W każdym razie większość pierwszej dziesiątki to historie dla myślących, których lektury nie trzeba się wstydzić.

A Wy znacie te opowieści?
Q__
Moderator
#316 - Wysłana: 9 Lip 2014 22:38:32
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
a zależało mi też na wyciągnięciu wątku komiksu bez zestawiania go z filmem.

Zatem w topicu komiksowym recenzje trzech pierwszych tomów tegoż Noego:
http://esensja.pl/komiks/recenzje/tekst.html?id=17 677
http://esensja.pl/komiks/recenzje/tekst.html?id=17 801
http://esensja.pl/komiks/recenzje/tekst.html?id=18 775
Q__
Moderator
#317 - Wysłana: 14 Lip 2014 12:18:25
Odpowiedz 
MarcinK
Użytkownik
#318 - Wysłana: 11 Paź 2014 16:59:52 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
Udało mi się znaleźć komiksową kontynuację Jetmana, co ciekawe nie mają już typowo rangerowych wdzianek.


https://www.facebook.com/mitchell.navarro.7/media_ set?set=a.381045328669679.1073741826.1000029264491 31&type=3
Q__
Moderator
#319 - Wysłana: 11 Paź 2014 17:03:37
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
co ciekawe nie mają już typowo rangerowych wdzianek.

Fakt, bardziej przypominają Gatchamen (czyli starą, dobrą, Załogę G).
MarcinK
Użytkownik
#320 - Wysłana: 11 Paź 2014 17:09:05 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
Q__:
Fakt, bardziej przypominają Gatchamen (czyli starą, dobrą, Załogę G).

Na tym właśnie Jetman był wzorowany.
http://www.youtube.com/watch?v=wjzsA3WkbTo
Ta seria jest swego rodzaju fenomenem gdyż łączy w sobie elementy opery mydlanej, superheromovie, dramatu i komedii.
Q__
Moderator
#321 - Wysłana: 2 Lis 2014 12:16:23 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
O komiksie RED, polecam przede wszystkim fanom ekranizacji, by mogli przeanalizować różnice:
http://esensja.pl/komiks/recenzje/tekst.html?id=19 478

ps.:
http://chomikuj.pl/Simon3rd/Comics/Warren+Ellis/Re d
Q__
Moderator
#322 - Wysłana: 10 Lis 2014 00:24:36
Odpowiedz 
Blackfire
Użytkownik
#323 - Wysłana: 12 Lis 2014 18:49:55
Odpowiedz 
Czy zgromadzeni tutaj komiksiarze podrzuciliby nowemu w klimatach Star Treka jakieś porządne i w miarę łatwo dostępne komiksy w tym uniwersum?

Ostatnio z komiksów polskich zakupiłem i zapoznałem się z Profanum #3, bardzo fajna rzecz, oczywiście nie wszystkie historyjki mi się podobały, ale niektóre były jak najbardziej udane.
http://www.komiks.gildia.pl/komiksy/profanum/3

PS. Biorę też wszelkie rekomendacje spoza uniwersum Star Treka, ostatnio odczuwam potężny głód jeśli chodzi o komiksy.
Q__
Moderator
#324 - Wysłana: 12 Lis 2014 21:34:23
Odpowiedz 
Blackfire

Blackfire:
Czy zgromadzeni tutaj komiksiarze podrzuciliby nowemu w klimatach Star Treka jakieś porządne i w miarę łatwo dostępne komiksy w tym uniwersum?

Legalnie w Polsce komiksy ST bodaj nie wychodziły. Co do mniej legalnych... komplet linków znajdziesz tu:
http://polskascenatranslacyjna-spis.blogspot.com/2 010/07/s.html
Blackfire
Użytkownik
#325 - Wysłana: 12 Lis 2014 21:57:43
Odpowiedz 
Cóż, chętnie poczytałbym anglojęzyczne, chodzi mi po prostu o to, żeby była opcja je gdziekolwiek kupić za mniej niż milion dolarów, hehe
Q__
Moderator
#326 - Wysłana: 14 Lis 2014 12:07:56 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Blackfire

Interesują Cię nowości czy "starocie"? Znasz klasykę z komiksów TM-Semic i Komiksu-Fantastyki czy dopiero chcesz poznać (da się ją często wyszukać na Allegro i w antykwariatach)? Szukasz wydań papierowych czy pirackich .cbr'ów/'cbz'ów/.pdf'ów? Bo nie wiem co polecać...
Blackfire
Użytkownik
#327 - Wysłana: 14 Lis 2014 18:31:53
Odpowiedz 
Szukam oczywiście wydań papierowych, dopiero gdy na takowe nie będzie mnie stać bądź będą zbyt trudne do znalezienia udam się po pirackie pdfy. Wszystkie komiksy TM-Semic(chyba wszystkie) leżą u mnie w szafie. Chętnie złapałbym za jakieś nowości.
Q__
Moderator
#328 - Wysłana: 14 Lis 2014 18:47:34 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Blackfire

Blackfire:
Wszystkie komiksy TM-Semic(chyba wszystkie) leżą u mnie w szafie.

Skąd-ja-to-znam (i dlaczego z autopsji)?

Blackfire:
Chętnie złapałbym za jakieś nowości.

Z nowości to chyba Wielka Kolekcja Komiksów Marvela obfituje ostatnio w najciekawsze pozycje. Warto też śledzić ofertę Egmontu (tam trafiają się jeszcze ciekawsze).

Tylko, że to jest wszystko raczej - relatywnie - drogie. (Także dlatego, że komasują całe serie w - mówiąc z amerykańska - TPB, albo w twardookładkowe albumy.)
Blackfire
Użytkownik
#329 - Wysłana: 14 Lis 2014 19:27:56
Odpowiedz 
Q__:
Blackfire:
Wszystkie komiksy TM-Semic(chyba wszystkie) leżą u mnie w szafie.

Skąd-ja-to-znam (i dlaczego z autopsji)?

No to są zeszyty, które po prostu trzeba szanować

Za czymś się rozglądnę, dzięki
Q__
Moderator
#330 - Wysłana: 14 Lis 2014 21:49:07
Odpowiedz 
Blackfire

A co powiesz na Wartowników (Les Sentinelles) duetu Dorison & Breccia, czyli I wś na steampunkowo z lekko superbohaterskimi akcentami?
http://esensja.pl/komiks/recenzje/tekst.html?id=17 422
http://esensja.pl/komiks/recenzje/tekst.html?id=18 370
http://esensja.pl/komiks/recenzje/tekst.html?id=19 640
 Strona:  ««  1  2  ...  9  10  11  12  13  ...  23  24  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Komiksy

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!