USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Cyberpunk i postcyberpunk
 Strona:  ««  1  2  3  ...  7  8  9  10  11  12  13  »» 
Autor Wiadomość
MarcinK
Użytkownik
#271 - Wysłana: 10 Kwi 2017 18:40:16
Odpowiedz 
mozg_kl2
Spokojnie jakby co to o Cyberpunku można pogadać w temacie o Metal Gear
Mav
Użytkownik
#272 - Wysłana: 10 Kwi 2017 18:40:25
Odpowiedz 
Q__:
Dobre pytanie... :]

Gdzie tam polityka?
Q__
Moderator
#273 - Wysłana: 10 Kwi 2017 18:43:04
Odpowiedz 
Mav

Napisałeś:
Mav:
Odnoszę się do poprawności politycznej

A ta - jak sama nazwa wskazuje - jest sprawą polityczną, jak najbardziej.
Mav
Użytkownik
#274 - Wysłana: 10 Kwi 2017 18:51:19 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
A ta - jak sama nazwa wskazuje - jest sprawą polityczną, jak najbardziej.

Aha, czyli jak Wy poruszacie temat koloru skóry aktorów, w tym kontrowersji na temat GITS, to to nie jest dyskusja o poprawności politycznej? Ale jak ja się do tego odniosłem zdjęciami prezydentów USA otoczonych przez samych białych, to już jest to wprowadzanie polityki do tematu?

Q__
Moderator
#275 - Wysłana: 10 Kwi 2017 18:54:57 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Zauważ, że my to dyskutujemy przy okazji danych produkcji. A Ty wziąłeś na celownik sam whitewashing (nic o "GITS", ani o cyberpunku w ogóle u Ciebie nie było, ani słowa), i to jeszcze mieszając do tego skład obecnej administracji USA... ;]
Mav
Użytkownik
#276 - Wysłana: 10 Kwi 2017 19:10:56
Odpowiedz 
Q__:
Zauważ, że my to dyskutujemy przy okazji danych produkcji. A Ty wziąłeś na celownik sam

Detal. Kontekst jest ten sam.
Q__
Moderator
#277 - Wysłana: 10 Kwi 2017 19:19:26 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Detal. Kontekst jest ten sam.

Znasz mój tolerancyjny stosunek do treści i raczej drakoński do formy. Poza tym, wiesz... od pewnego czasu robisz raczej za kłopotliwego usera, niż za ciekawego dyskutanta (jakim Cię wciąż pamiętam), a takich użytkowników - siłą rzeczy - traktuje się trochę mniej pobłażliwie. Zmień nawyki na mniej krucjatowe, to pewnie i tolerancja wszystkim się podniesie.

ps. I - jak zwykle - z ew. dalszymi polemikami zapraszam do "Co myślimy o...". Tu szkoda rozprawami o metodzie śmiecić. (Za fajny temat, by go psuć.)
Mav
Użytkownik
#278 - Wysłana: 10 Kwi 2017 19:33:00 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
od pewnego czasu robisz raczej za kłopotliwego usera, niż za ciekawego dyskutanta

Pytanie brzmi, czy to ja się zmieniłem, czy klimat tego forum?

A jam ma być o GITS, to proszę, recenzja na KMF: http://film.org.pl/r/ghost-in-the-shell-piekna-kat astrofa-106415/2/

... która potwierdza, że klapa finansowa nie ma nic wspólnego z odbiorem ambitniejszego SF przez widzów, to po prostu słaby film. Słaby już w samych trailerach, bo one sugerują coś na poziomie napchanych akcją adaptacji komiksowych, których było mnóstwo w ostatnich latach. O ile jednak takie Batmany, X-Meni itd., to marki o zasięgu globalnym, o tyle taki GITS, to w świadomości masowego widza jakiś tam "akcyjniak" z gatunku anime, co potwierdzały trailery na których film ten tak się prezentuje.

Zacytuje fragmenty recenzji:

W większości Scarlett Johansson wykonuje kilka skoków i machnięć kończynami, co zmontowane jest w standardowy chaos bez ładu i składu; w innych Batou przypominający skrzyżowanie Krzysztofa Rutkowskiego z szalonym zegarmistrzem strzela gdzie popadnie, nie odbierając w zamian żadnego ciosu.

Kiedy scenariusz zmusza go jednak do pokonania trzech wyszkolonych żołnierzy przy użyciu pistoletu i pełniącej rolę tarczy walizki, trudno nie poczuć zażenowania

To jest to o czym pisałem wcześniej - takie kiczowate sekwencje akcji zaniżyły poziom tego filmu. Ciężko mówić o poważnym hard SF, arcydziele, gdy akcja stoi takim kiczem. Osobiście sam mam dosyć takich przebajerzonych akcji, dlatego tak bardzo doceniłem Ghost Recon Alpha - za realizm, ciężar taktyczny.
MarcinK
Użytkownik
#279 - Wysłana: 10 Kwi 2017 19:51:55
Odpowiedz 
Mav:
Batou przypominający skrzyżowanie Krzysztofa Rutkowskiego z szalonym zegarmistrzem

A jak miałby wyglądać?



Mav:
takie kiczowate sekwencje akcji zaniżyły poziom tego filmu

Aż tak to ludzi boli? Zasadniczo można się przyczepić tylko do początkowej sekwencji. Akcja w klubie, walka Aramakiego i cała reszta jest ok.

ps. O tym wiedzieliście?
http://www.movie-censorship.com/report.php?ID=2802
Q__
Moderator
#280 - Wysłana: 10 Kwi 2017 21:08:31 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
A jam ma być o GITS, to proszę

I od razu lepiej.

Mav:
która potwierdza, że klapa finansowa nie ma nic wspólnego z odbiorem ambitniejszego SF przez widzów

Mav:
takie kiczowate sekwencje akcji zaniżyły poziom tego filmu. Ciężko mówić o poważnym hard SF, arcydziele, gdy akcja stoi takim kiczem.

No, to by się zgadzało, mówiłem że to półprodukt (mam na myśli amerykańską wersję, ofkors).

Sławetnemu "Interstellarowi" dało się, zresztą, zarzucić to samo, jak pisałem. (Przy czym tu są przynajmniej mistrzowskie efekty i dekoracje na osłodę, tam było - tylko ładna czarną dziura w małym stopniu równoważone - przykrawanie rzeczy podwędzonych z "Odysei..." do czegoś miary "Armageddonu" i naszej "jedenastki", co bodaj bardziej bolało.)

Całkiem ambitnej SF teraz nie kręcą w wielkich wytwórniach, to wiemy. Pytanie jednak - że się powtórzę - czy szefostwa wytwórni wiedzą, że serwują półprodukty, i na tym właśnie cierpią (co my widzimy), czy myślą, że przegrywają jak zdradzą ambicje. Bo fakty i świadomość faktów to b. często dwie różne rzeczy (zwł. u holiłódzkich decydentów).

Mav:
bo one sugerują coś na poziomie napchanych akcją adaptacji komiksowych

O tyle słusznie, że to jednak według komiksu jest.

MarcinK

MarcinK:
O tym wiedzieliście?

Jak najbardziej. Że komiksowy GITS cieszył się opinią nie tylko wybitnego SF, ale i lesbijskiego pornola , wiem od lat. Zwł., że polskie wydanie nie było ocenzurowane.

Nawiasem: film - Oshiiego, rzecz jasna - m.in. dlatego jest na komiks przedkładany, że - biorąc z niego co wartościowe - z seksem tak nie przesadza...
MarcinK
Użytkownik
#281 - Wysłana: 11 Kwi 2017 08:45:10 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
Q__:
Mav:
takie kiczowate sekwencje akcji zaniżyły poziom tego filmu. Ciężko mówić o poważnym hard SF, arcydziele, gdy akcja stoi takim kiczem.

No, to by się zgadzało, mówiłem że to półprodukt (mam na myśli amerykańską wersję, ofkors).

Z drugiej strony pozornie mocno Hard-Syfowa Grawitacja nawet na półprodukt nie startuje.
Q__
Moderator
#282 - Wysłana: 11 Kwi 2017 09:39:29
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
Z drugiej strony pozornie mocno Hard-Syfowa Grawitacja nawet na półprodukt nie startuje.

Startować - startuje, tylko do mety nie dociera. (Choć przyznać trzeba, że z CGI stacji i Próżni się namęczyli.)
MarcinK
Użytkownik
#283 - Wysłana: 11 Kwi 2017 11:06:07
Odpowiedz 
Q__:
Choć przyznać trzeba, że z CGI stacji i Próżni się namęczyli

Pytanie czy to wystarczy by stał się kultowym? Gunhed scenariuszowo nie jest najlepszy, jednak broni się świetną stroną techniczną dzięki której jest dobrze wspominany do dziś (jak wiesz nawet Cameron jest fanem).
Możliwe że tegoroczny GiTS mimo klapy finansowej też zyska pewien kult, zajął miejsce w niszy której daleko do przesycenia. To powrót do klasycznego kina akcji i stylistyki cyberpunku, do praktycznych efektów specjalnych. Powrót jednorazowy, ale w tym może tkwić jego siła.
Z mainstreamu do klasyki zapewne trafią najlepsze produkcje, tak jak teraz dobrze wspomina się dwa pierwsze Supermany milcząc o pozostałych.

Gdybym miał obstawiać co z ostatnich 10 lat zyska miano klasyki SF (z różnych powodów, i w różnych kręgach) wybrałbym: Transformers *1,4, Iron Man** 1,2,3, Kapitan Ameryka 2,3, Thor 1,2, Mroczny Rycerz, Days of future past, Logan, Marsjanin, Ghost in the shell, Łotr jeden***, Pacific Rim, Moon, Avatar, Power Rangers RPM, Dino Charge, Terminator Ocalenie, Deadpool
Tyle na szybko wymyśliłem


*Jedynka bo pierwsza ekranizacja, czwórka bo druga udana
**Bo zapoczątkował w zasadzie nową falę ekranizacji komiksów
***Przebudzenie Mocy jako kopia NW nie ma jednak takiej siły przebicia
Mav
Użytkownik
#284 - Wysłana: 11 Kwi 2017 17:18:04
Odpowiedz 
Q__:
I od razu lepiej

No to żeby było jeszcze lepiej, przed chwilą skończyłem oglądać GITS z 1995 roku, czyli oryginalny film anime na podstawie komiksu.

I co? Hmmm... Arcydzieło hard SF? No nie wiem, mam mieszane uczucia. Z czym mam największy problem? Ten film jest bardzo prosty, do bólu mało skomplikowany, on tylko czyni pozory skomplikowania.

W recenzji KMF filmu kinowego jednym z zarzutów było to, iż bohaterowie mają dziwne dialogi tłumaczące jakby widzowi o co chodzi. Okazuję się, że to nie jest wymysł nowego filmu, oryginalny GITS ma to samo.

Dialogi bohaterów są takie, że ma się wrażenie, iż oni wiedzą, że są w filmie, że są oglądani i starają się wytłumaczyć widzom o co w tym wszystkim chodzi, jaki temat stara się poruszyć ta opowieść. Robią to przy okazji strasznie prostym językiem. W windzie główna bohaterka wraz z partnerem dyskutują o tym, czy robot może mieć duszę. Ich rozmowa przypomina rozmowę jaką powinni prowadzić ludzie po obejrzeniu tego filmu. W scenie na łodzi głowni bohaterzy także ładnie nam wszytko tłumaczą. Wiemy, że bohaterka jest ciężka i może utonąć, wiemy jakie części dokładnie mają pozmieniane, metabolizm taki i taki, alkoholem się nie upiją, muszą być serwisowani, więc nie mogą odejść z Sekcji. Ta rozmowa w żaden sposób nie przypomina rozmowy dwóch przyjaciół z pracy, ona jest prostym zbiorem informacji dla widza.

Na końcu sam Władca Marionetek wykłada wszystko na tacy w bardzo prostym jezyku. Jestem programem do szpiegowania itd., ale zyskałem świadomość, a wiem, że czym jest definicja świadomości, to zdawanie sobie sprawy z własnej egzystencji itd. Wszystko pięknie wytłumaczone. Wytłumaczone bez skomplikowanej terminologii, bez skomplikowanych słów, bez odniesień do naukowych terminów.

Arcydzieła SF mają to do siebie, że bywają skomplikowane, mocno techniczne, czasami przytłaczające. Gdyby "Odyseja" była jak GITS, to monolit zaczął by ładnie tłumaczyć naukowcom czym jest, po co tu jest, co zrobił itd. Hal opisał by swoją usterkę i co chce zrobić. Wszystko byłoby opisane prostym językiem, bez komplikowania.

Taki jest GITS w moim odbiorze. To prosta historia o ludziach z wczepami cybernetycznymi, którym można także zhakować mózg. Robi to tajemniczy Władca Marionetek, który okazuję się świadomą SI. Całość zamieszania wprowadzają Sekcje, jedna 9, druga 6, ich relacje między sobą i powiązania są opisane tak dokładnie, że aż można się zgubić W pewnym momencie ma się już dosyć tłumaczenia przez bohaterów co zrobiła sekcja 9, a co ma do tego 6 itd.

Fajny film (ten z 95), ale nie wywarł na mnie jakiegoś większego wrażenia, nie zmusił do refleksji ani trochę.
MarcinK
Użytkownik
#285 - Wysłana: 11 Kwi 2017 18:32:26
Odpowiedz 
Mav:
Dialogi bohaterów są takie, że ma się wrażenie, iż oni wiedzą, że są w filmie, że są oglądani i starają się wytłumaczyć widzom o co w tym wszystkim chodzi, jaki temat stara się poruszyć ta opowieść. Robią to przy okazji strasznie prostym językiem. W windzie główna bohaterka wraz z partnerem dyskutują o tym, czy robot może mieć duszę. Ich rozmowa przypomina rozmowę jaką powinni prowadzić ludzie po obejrzeniu tego filmu. W scenie na łodzi głowni bohaterzy także ładnie nam wszytko tłumaczą. Wiemy, że bohaterka jest ciężka i może utonąć, wiemy jakie części dokładnie mają pozmieniane, metabolizm taki i taki, alkoholem się nie upiją, muszą być serwisowani, więc nie mogą odejść z Sekcji. Ta rozmowa w żaden sposób nie przypomina rozmowy dwóch przyjaciół z pracy, ona jest prostym zbiorem informacji dla widza.

To akurat naprawili w kolejnych ekranizacjach z najnowszą włącznie
Q__
Moderator
#286 - Wysłana: 11 Kwi 2017 21:26:37 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
Pytanie czy to wystarczy by stał się kultowym?

"Grawitacja"? Nie wróżę jej tego losu. Filmy, których główną zaletą są przełomowe - w danym momencie - efekty (zwł. cyfrowe) starzeją się - jak dotąd - szybko i popadają w niepamięć.

MarcinK:
Możliwe że tegoroczny GiTS mimo klapy finansowej też zyska pewien kult, zajął miejsce w niszy której daleko do przesycenia. To powrót do klasycznego kina akcji i stylistyki cyberpunku, do praktycznych efektów specjalnych. Powrót jednorazowy, ale w tym może tkwić jego siła.

Teoretycznie możliwe. W końcu filmy odbierane jako interesujące porażki, a wizualnie wysmkowane (jak lynchowa "Diuna" czy "TRON 2", przy wszelkich różnicach między nimi) często zyskują status kultowości. Pytanie tylko obecna wersja "GITS" jest dostatecznie interesująca...

MarcinK:
edynka bo pierwsza ekranizacja, czwórka bo druga udana

No, nie dziwię się, że dwójki i trójki nawet nie próbowałeś wystawić w tej kategorii.

MarcinK:
Przebudzenie Mocy jako kopia NW nie ma jednak takiej siły przebicia

Czy ja wiem? Scenariuszowo - zasadniczo - leży, ale dość wizualnego uroku ma, by to przesłaniał. No i tak się składa, że kultowe produkcje często zawierają pewien ładunek campu, a czy wątek Kylo nie jest właśnie campowy?

Mav

Mav:
Dialogi bohaterów są takie, że ma się wrażenie, iż oni wiedzą, że są w filmie, że są oglądani i starają się wytłumaczyć widzom o co w tym wszystkim chodzi, jaki temat stara się poruszyć ta opowieść.

Yyy... Czy to przypadkiem nie brzmi jak Trek, zwł. TNG?

Mav:
Ta rozmowa w żaden sposób nie przypomina rozmowy dwóch przyjaciół z pracy, ona jest prostym zbiorem informacji dla widza.

Tylko czy infodump*, którego przykładem są te dialogi, nie jest przypadkiem b. klasyczną cechą fantastyki naukowej, starą jak opowiadania Asimova?

* http://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/Infodum p

Mav:
Gdyby "Odyseja" była jak GITS, to monolit zaczął by ładnie tłumaczyć naukowcom czym jest, po co tu jest, co zrobił itd. Hal opisał by swoją usterkę i co chce zrobić. Wszystko byłoby opisane prostym językiem, bez komplikowania.

W powieściowej "Odysei..." - też uważanej za istotne dzieło SF - prawie tak jest (prawie, bo wyjaśnia narrator, nie bohaterowie).

Mav:
Fajny film (ten z 95), ale nie wywarł na mnie jakiegoś większego wrażenia, nie zmusił do refleksji ani trochę.

Może obejrzałeś go za późno? Ja tak w sumie miałem z TNGowskimi "The Measure of a Man" i "Ship in a Bottle". Nie pamiętałem tych odcinków zbyt dobrze sprzed lat, wróciłem do nich w wieku mocno dorosłym i - choć cenię je, a pierwszy z nich uważam za jeden z modelowych, najlepszych z najlepszych, epizodów Treka - nie zrobiły na mnie w sumie szczególnego wrażenia* (poza pojedynczymi scenami - np. momentem gdy Riker wyłącza Datę w sądzie), bo całą tę problematykę znalem z Lema, z Asimova. Znaczy: szanowałem robotę twórców, ale nie czułem zaskoczeń, sam mogłem przytoczyć te argumenty i dylematy... Czy w wypadku Twojego oglądania "GITS" było podobnie?

* w sensie takiego emocjonalnego, subiektywnego, ruszenia mnie w trakcie oglądania

ps. Fajnie, że się jednak przełamałeś, obejrzałeś i w sumie chwalisz. Chyba też sobie "Ghost in the Shell" powtórzę.

I jeszcze jedno pytanie: aktorski "Avalon" tego samego twórcy znasz?

MarcinK

MarcinK:
To akurat naprawili w kolejnych ekranizacjach z najnowszą włącznie

Wietrzę ironię...
MarcinK
Użytkownik
#287 - Wysłana: 11 Kwi 2017 21:29:04 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
Q__:
MarcinK:
edynka bo pierwsza ekranizacja, czwórka bo druga udana

No, nie dziwię się, że dwójki i trójki nawet nie próbowałeś wystawić w tej kategorii.

MarcinK:
Przebudzenie Mocy jako kopia NW nie ma jednak takiej siły przebicia

Czy ja wiem? Scenariuszowo - zasadniczo - leży, ale dość wizualnego uroku ma, by to przesłaniał. No i tak się składa, że kultowe produkcje często zawierają pewien ładunek campu, a czy wątek Kylo nie jest właśnie campowy?

Spodziewałem się że czepisz się innych pozycji z listy, ale widzę że ci pasują

Q__:
Wietrzę ironię...

Takie odniosłem wrażenie. Co ja poradzę że film mi się podobał?
Q__
Moderator
#288 - Wysłana: 11 Kwi 2017 21:30:23 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
Spodziewałem się że czepisz się innych pozycji z listy, ale widzę że ci pasują

Jest też opcja, że nawet nie chciało mi się do nich odnosić... Choć... skoro produkcje firmy TROMA i krwawo-spermiaste horrory są w pewnych kręgach kultowe, to i im tego statusu nie będę żałował...

MarcinK:
Co ja poradzę że film mi się podobał?

No, ja go nawet przy iluś pierwszych* oglądaniach uznałem za arcydzieło, więc...

* czyt. wszystkich dotychczasowych
Mav
Użytkownik
#289 - Wysłana: 11 Kwi 2017 22:23:07 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
MarcinK:
To akurat naprawili w kolejnych ekranizacjach z najnowszą włącznie

Przymierzam się do wizyty w kinie, natomiast w recenzji KMF, którą linkowałem, autor właśnie pisał a takim dziwnym zjawisku w dialogach bohaterów, jakby tłumaczyli widzom co i jak.

Q__:
Yyy... Czy to przypadkiem nie brzmi jak Trek, zwł. TNG?

No nie bardzo... W TNG mamy burze mózgów, taką naturalną rozmowę na temat sytuacji, analizowanie i opcje, widz dowiaduje się tego i owego, ale wypada to naturalnie.

Q__:
Tylko czy infodump*, którego przykładem są te dialogi, nie jest przypadkiem b. klasyczną cechą fantastyki naukowej, starą jak opowiadania Asimova?

Przykładem choćby wspomniana przez Ciebie "The Andromeda Strain", tam naukowcy dokładnie tłumaczą, co robią badając tajemniczy obiekt. Tyle, że to też wypada naturalnie, oglądamy ich w końcu przy pracy, trudno, aby milczeli.

Q__:
W powieściowej "Odysei..." - też uważanej za istotne dzieło SF - prawie tak jest (prawie, bo wyjaśnia narrator, nie bohaterowie).

Czytałem, wstęp, ten o prehistorycznym człowieku. Owszem, są tam dokładne opisy tego jak taki człowiek myśli, jakie ma ograniczenia, które monolit miał zdjąć itd. Ale to jest książka i chyba dobrze trafiłeś, bo w książce właśnie takie opisy o metabolizmie cyborgów, o ich odporności itd., idealnie by się wpasowały jako taka narracja, czy opis myśli bohatera, ale jako dialog w filmie wyszły słabo.

Q__:
Może obejrzałeś go za późno?

Może tak, to w końcu 95 rok i temat cybernetyzacji. Ale przecież arcydzieła SF mają to do siebie, że się w pewien sposób nie starzeją. Przykład mało znanego "The Andromeda Strain", o którym wspominałem, film zrobił na mnie wrażenie. Tak samo "Forbidden Planet". Może to też kwestia tego, że GITS to animacja, a nie film z aktorami?

Q__:
I jeszcze jedno pytanie: aktorski "Avalon" tego samego twórcy znasz?

Znam, ale nie oglądałem.
Q__
Moderator
#290 - Wysłana: 12 Kwi 2017 00:14:57 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
W TNG mamy burze mózgów, taką naturalną rozmowę na temat sytuacji, analizowanie i opcje, widz dowiaduje się tego i owego, ale wypada to naturalnie.

Zwł. gdy na mostku, przy stanie czerwonego alarmu, przerzucają się pełnozdaniowymi komunikatami/komendami zamiast reagować.

Mav:
Przykładem choćby wspomniana przez Ciebie "The Andromeda Strain", tam naukowcy dokładnie tłumaczą, co robią badając tajemniczy obiekt. Tyle, że to też wypada naturalnie, oglądamy ich w końcu przy pracy, trudno, aby milczeli.

Tam jest taka sytuacja - każdy z tych lekarzy był innej specjalności (bakteriolog, patolog, mikrobiolog i chirurg), to i musieli sobie nawzajem tłumaczyć co należało do ich indywidualnych specjalności, a dla kolegów jasne nie było.

W "GITS" z kolei masz samych ludzi ze scyborgizowanymi mózgami:
http://ghostintheshell.wikia.com/wiki/Cyberbrain
Skąd teza, że taki cyborg będzie rozmawiał tak samo jak my?

Mav:
Ale to jest książka i chyba dobrze trafiłeś, bo w książce właśnie takie opisy o metabolizmie cyborgów, o ich odporności itd., idealnie by się wpasowały jako taka narracja, czy opis myśli bohatera, ale jako dialog w filmie wyszły słabo.

Na tle rozbudowanych dymków (z dialogami i opisami) i przypisów do nich (sic!) mangi, to i tak było ostre cięcie tych technologiczno-filozoficznych wątków.

Mav:
Może tak, to w końcu 95 rok i temat cybernetyzacji. Ale przecież arcydzieła SF mają to do siebie, że się w pewien sposób nie starzeją.

Powtórzę sobie, to powiem czy i w mojej ocenie się postarzał.

Mav:
Znam, ale nie oglądałem.

Sięgnij.

ps. Trochę "GITS-ach" Oshiiego:
http://www.valkiria.net/index.php?type=special&are a=3&p=articles&id=7134
http://www.film.org.pl/prace/ghost_in_the_shell_2. html
http://forum.film.org.pl/Thread-Ghost-in-the-Shell -vs-Ghost-in-the-Shell-2-Niewinność--2123
http://www.film.org.pl/prace/posthumanistyczny_cyb org.html
http://www.film.org.pl/prace/ghost_in_the_shell_20 .html
MarcinK
Użytkownik
#291 - Wysłana: 12 Kwi 2017 06:52:57 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#292 - Wysłana: 12 Kwi 2017 12:17:52 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
Na wschodzie sobie radzi

Ale - póki co - w Stanach wciąż zarobił więcej... Zobaczymy co będzie dalej...

ps. Zgodnie z zapowiedzią jestem po powtórnym obejrzeniu oryginalnego "GITS". Wizualnie i muzycznie to wciąż jest arcydzieło.
Co do podnoszonych ostatnio zarzutów: budka telefoniczna wygląda na internetową, czyli wszystko jest ok. Zresztą szczególnego postarzenia filmu w ogóle nie widać. Infodump występuje - wbrew temu co sugeruje(sz) Mav - w ilościach śladowych, nie jest to blockbuster (szczęśliwie), ale nie jest też film zbyt rozgadany, dominują jednak (nieprzegięte) sceny akcji (a trochę szkoda; chętnie poznałbym z ekranu ichni sposób definiowania duszy np.). Sposób mówienia/rozmawiania bohaterów w niektórych scenach jest, co prawda, specyficzny, ale to efekt nałożenia kilku spraw: po pierwsze - jak dobrze pamiętałem - bohaterowie to cyborgi ze wspomaganymi mózgami, co ma prawo przekładać się na trochę inny, niż obecny, ludzki, modus myślenia i wyrażania myśli; po drugie - trochę to i kwestia konwencji (której do recytacji bohaterów "Na Srebrnym Globie" Żuławskiego i tak dość daleko; Oshii pod tym względem znacznie mniej wymaga od widza), po trzecie - dochodzi sprawa tłumaczenia (zarówno amerykański dubbing, jak i jego - jeszcze gorsze i bardziej drewniane - polskie przekłady, bywały krytykowane, w oryginale jest ponoć znacznie lepiej).
Tematycznie... Co tu można o tematyce tego klasyka SF bez popadania w banał? Wypada chyba tylko zauważyć, że film ten jest w pewnym stopniu duchowym spadkobiercą "Blade Runnera" - fabrykowane wspomnienia, centralna postać zadająca sobie pytanie kim jest (gdzie finalne sceny każą podejrzewać maszynę ścigającą inną maszynę), motyw lalki, współpracownik błyskający w finale wykraczającą poza zawodowe reguły wspaniałomyślnością - to są nawiązania wprost.
Jeśli mógłbym coś skrytykować to - pachnący "Dwustuletnim człowiekiem" Asimova i pewnymi podwątkami historii naszego Daty - motyw maszyny zdającej się zazdrościć ludziom i jakby skłonnej naśladować - z wyboru - ich, wynikłe z biologii, słabości.
Zasadniczo, jednak, wciąż jest to jeden z najwybitniejszych filmów SF jakie powstały, do którego warto wielokrotnie wracać, smakując doznania estetyczne. (Bo strona wizualna i podteksty są tu znacząco istotniejsze niż prosta, acz nie - b. głupia, to nie obecne Hollywood, fabuła.) To jest właśnie ten typ kina - do wielokrotnego, trochę sennego, oglądania, nie - wciągająca emocjonalnie rewolwerówka, która zrobi wielkie wrażenie przy pierwszym obejrzeniu, ale wrażenie to ulotni się po 5 minutach i więcej nie powróci, a i o samym filmie rychło się zapomni.

Aha: z takich b. prywatnych, niezobowiązujących skojarzeń: rządowo-korporacyjne machinacje intelektroniczne przypomniały mi jakoś pewne watki tła "Testu pilota Pirxa", a sposób w jaki cyborgiczny doktor Willis korzystał z klawiatury i przeglądał dane - podobne sceny z udziałem wspomnianego już Daty.
mozg_kl2
Użytkownik
#293 - Wysłana: 13 Kwi 2017 20:02:37
Odpowiedz 
Byłem wczoraj na GITS w kinie. Cóż mogę powiedzieć. Film jest dobry, żeby nie powiedzieć świetny. Zacznijmy od największej zalety czyli muzyka. Idealne dopełnia to co widzimy na ekranie. Elektroniczna, cyberpunkowa taka jaka powinna być w świecie opanowanym przez komputery. Największy problem filmy czyli Johansson w roli Mokoto aka major. Kompletnie nie czuje tego problemu. SJ zagrałą dobrze, fakt, że fryzura mokoto jej nie pasuje, lepiej było w rusych włosach czarnej wdowy czy blond jednak wymagania postaci są jakie są. Bardziej fajnie poprowadzony wątek ludzi i maszyn, oraz tożsamości maszyny. Dużo lepiej pokazane niż Data w TNG. Realnie i dobrze pokazane mega miasto z jego brudem, "zagubionymi" jednostkami. Ogólnie, jeden z najlepszych filmów sf ostatnich lat. Byłoby szkoda gdyby nie doczekał się sequelu.
Q__
Moderator
#294 - Wysłana: 14 Kwi 2017 22:45:20
Odpowiedz 
mozg_kl2
Poklok
Weaver
MarcinK

mozg_kl2:
Byłem /.../ na GITS w kinie.

Byłem również. Zasadniczo muszę pochwalić warstwę wizualną, tj. podpisać się pod tym, co napisali(ście) Poklok i Weaver:
Poklok:
Wizualnie to najbardziej imponująca cyberpunkowa wizja, jaką kiedykolwiek wyprodukowało Hollywood, i dla samych widoków warto wybrać się do kina.

Weaver:
W trzech słowach - nowa wersja jest wizualnie niemal perfekcyjnym cyberpunkiem, /.../ chętnie obejrzę jeszcze kilka(naście?) razy.

Ba, sądzę nawet, że może(sz) mieć rację MarcinK, domniemując, że:
MarcinK:
to wystarczy by stał się kultowym

Tak, wizualnie i technicznie (wracamy do sprawy klasycznych efektów) jest to majstersztyk jakiego od lat kino SF nie zrodziło. I cieszmy się tym.

Scenariusz... No... jest... Ale wspominany tu "TRON 2" również scenariuszowo nie błyszczał, a stał się kultowy. Ba, czy pierwszy "Obcy" jaśniał pod tym względem?

Z tym, że te głupio ocenzurowane momenty irytują. Zwł., że ilość golizny w oryginalnym, animowanym, "GITS" była naprawdę symboliczna. Po co było z Motoko robić bezpłciową lalę? Lepiej by, chyba, wypadło gdyby sobie w ogóle tę pseudo-goliznę darowali, albo przysłonili ją standardowo - dymami, mgłami, nawet lens flares... Właściwie to przeszkadza mi najbardziej, bo niepotrzebnie infantylizuje ten film, strasznie zgrzytając z wysmakowaną resztą...

mozg_kl2

mozg_kl2:
Dużo lepiej pokazane niż Data w TNG.

Powiedziałbym, że to zależy kiedy, pod jakim względem. TNG jest strasznie nierówny/niekonsekwentny jeśli chodzi o pokazywanie Daty ale b. jasne punkty ma.
Poklok
Użytkownik
#295 - Wysłana: 15 Kwi 2017 18:33:12 - Edytowany przez: Poklok
Odpowiedz 
Mav

Ciekawie czytało się twoją opinię na temat GITS. Ja osobiście część wymienionych przez Ciebie wad filmu uznaję za zalety. W relatywnej prostoliniowości i sterylności dialogów i fabuły kryje się, w moim odczuciu, dużo elegancji i subtelności, jest to bardzo w zgodzie z japońska tradycją kulturową, gdzie forma jest zgrabna i minimalistyczna, emocje - trzymane na wodzy, a wiele treści przekazane nie wprost, pozostawione w domyśle. Taka konwencja ma to do siebie, że łatwo przegapić ukryte w niej niuanse, ale też i doszukiwać się głębi tam, gdzie jej nie ma. Co, o ironio, można też powiedzieć o istocie w sztucznym ciele z cybernetycznym mózgiem.

Jedno, co rzuca mi się w oczy - filmowy GITS jest niesłychanie chłodny emocjonalnie, przedstawia wizję świata coraz bardziej zdehumanizowanego i właśnie dlatego rozpaczliwie poszukującego człowieczeństwa, kurczowo chwytającego jego pozory. Nowy film stoi w rozkroku pomiędzy taką wizją a standardami Hollywood, infantylnością i banałem, które uderzają z niektórych scen. Końcowy efekt pozostawia duży niedosyt, budzi ochotę na więcej i ciekaw jestem, jak wielu nie znających oryginału poczuło chęć poznania go po wizycie w kinie.


Q__:
Tak, wizualnie i technicznie (wracamy do sprawy klasycznych efektów) jest to majstersztyk jakiego od lat kino SF nie zrodziło. I cieszmy się tym.

Pełna zgoda. A tak przy okazji - doskwiera mi, że trek był często żałośnie skromny wizualnie, i pod względem wykonania, i koncepcyjnie. A kiedy w końcu doczekał się należytej oprawy w ostatnich filmach, stracił w zamian niemal całą resztę.


Q__:
Z tym, że te głupio ocenzurowane momenty irytują. Zwł., że ilość golizny w oryginalnym, animowanym, "GITS" była naprawdę symboliczna. Po co było z Motoko robić bezpłciową lalę? Lepiej by, chyba, wypadło gdyby sobie w ogóle tę pseudo-goliznę darowali, albo przysłonili ją standardowo - dymami, mgłami, nawet lens flares... Właściwie to przeszkadza mi najbardziej, bo niepotrzebnie infantylizuje ten film, strasznie zgrzytając z wysmakowaną resztą...

Wiesz, tu się nie do końca zgodzę. W sumie w animowanej wersji Major też genitaliów nie miała, jeśli mnie pamięć nie myli. Jej ciało było w końcu narzędziem, stworzonym do konkretnych celów, w dodatku wybranym dla niej przez innych (przynajmniej w filmach, w serialowym uniwersum wspomniano, że miała możliwość wybrania innej powłoki). Jest coś głęboko upokarzającego i przerażającego w losie człowieka, którego zmuszono do życia w ciele bezpłciowej lalki, perfekcyjnej, pięknej i jałowej.
Q__
Moderator
#296 - Wysłana: 15 Kwi 2017 23:47:57 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Poklok

Poklok:
filmowy GITS jest niesłychanie chłodny emocjonalnie, przedstawia wizję świata coraz bardziej zdehumanizowanego i właśnie dlatego rozpaczliwie poszukującego człowieczeństwa, kurczowo chwytającego jego pozory

Właśnie dlatego m.in. pisałem, że to film:
Q__:
do wielokrotnego, trochę sennego, oglądania

(Drugim powodem jest, ofkors jego uroda.)

Poklok:
doskwiera mi, że trek był często żałośnie skromny wizualnie, i pod względem wykonania, i koncepcyjnie

Często... na szczęście w - jak zwykłem to na własny użytek (niekoniecznie nieściśle) zwać - erze Roddenberry'ego i Proberta było inaczej. TMP jest jednak jednym z wystawniejszych wizualnie filmów SF. TNG - mimo pewnych, wymuszonych okolicznościami, teatralizmów - był jednak (obok Space: 1999) najbardziej dopieszczonym wizualnie serialem SF bardzo długo (i wciąż nie jestem pewien czy nBSG z Westworldem go tu, mimo swych wizualnych zalet, pobiły). Szkoda tylko, że potem Trek jakby wizualnie stanął w miejscu (na co wpływ miały różne czynniki - to, że Berman, jak wiadomo, nie czuł SF, to, że trzymano się jednej epoki...).

Poklok:
W sumie w animowanej wersji Major też genitaliów nie miała, jeśli mnie pamięć nie myli.

Fakt, dzięki za zwrócenie mi uwagi na ten fakt (acz niby-sutki miała):

Co prawda, jak niedawno doczytałem, nie jest do końca jasne, czy to b. celowy wybór reżysera, czy też forma wizualnej autocenzury właściwa dla anime, ale - w istocie - w świetle tego wybór amerykańskich twórców muszę uznać za uprawnioną interpretację oryginału. Zwł, że b. podoba mi się ta Twoja wykładnia takiego image'u major:
Poklok:
Jest coś głęboko upokarzającego i przerażającego w losie człowieka, którego zmuszono do życia w ciele bezpłciowej lalki, perfekcyjnej, pięknej i jałowej.

.

(Acz zauważyć trzeba, że komiksowy GITS czynił Kusanagi istotą może nawet przesadnie seksualną.)
MarcinK
Użytkownik
#297 - Wysłana: 23 Kwi 2017 19:56:54
Odpowiedz 
http://www.ostatniatawerna.pl/ghost-in-the-shell-r ecenzja-filmu/


Tak sobie myślę że CD Project z Cyberpunkiem 2077 będzie musiało się bardzo postarać bo nowe GitS zawyżyło poprzeczkę.
Q__
Moderator
#298 - Wysłana: 23 Kwi 2017 20:31:56
Odpowiedz 
MarcinK

Z drugiej strony... Czy nowy "GITS" im jednak również sporo nie ułatwił pokazując sporo rzeczy, które aż się proszą o przetworzenie/powtórzenie w grze? Gotowych scenerii, wątków, rozwiązań...?
MarcinK
Użytkownik
#299 - Wysłana: 24 Kwi 2017 18:47:18
Odpowiedz 
Q__
Chyba że będą problemy prawne.

Ale fakt faktem że powinni czerpać od najlepszych: GitS, Blade Runner, Metal Gear, Patlabor, Tank Police, AD Police File...
Mav
Użytkownik
#300 - Wysłana: 24 Kwi 2017 19:42:15 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
MarcinK:
Tak sobie myślę że CD Project z Cyberpunkiem 2077 będzie musiało się bardzo postarać bo nowe GitS zawyżyło poprzeczkę.

O jakość Cyberpunka 2077 raczej bym się nie martwił, gorzej z popularnością samego Cyberpunka. Gdy ogłosili pracę nad grą, stwierdziłem, że to genialny pomysł, jednak pewien filmik na gry-online uświadomił mi w sumie, że Cyberpunk to bardzo niszowy produkt, niezbyt popularny na świecie.

Klapa finansowa GITS to niejako potwierdza, zresztą w tym filmiku na GOLu o tym m.in. mówią:

http://tvgry.pl/?ID=7033

Wydaję się, że Cyberpunka 2077 może uratować (w sensie sprzedaży/popularności) marka CD Projekt wyrobiona na serii Wiedźmin.
 Strona:  ««  1  2  3  ...  7  8  9  10  11  12  13  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Cyberpunk i postcyberpunk

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!