USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Cyberpunk i postcyberpunk
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  9  10  11  12  13  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#31 - Wysłana: 10 Cze 2007 06:13:03 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Spory fragment słynnej powieści "Diamentowy Wiek" N. Stephensona:
http://imbryk.esensja.pl/ksiazka/prezentacje/tekst .html?id=4190
(wizja przyszłości mniej może optymistyczna niż w TNG, ale powieść daje do myślenia...)

I news o powstającym na jej podstawie serialu:
http://imbryk.esensja.pl/ksiazka/wiesci/tekst.html ?id=3788

ps. jeśli chodzi o stylistykę wspomniany serial widziałbym jako dzieło dość eklektyczne - krzyżówkę tych dwóch filmów M. Scorsese:
http://en.wikipedia.org/wiki/The_Age_of_Innocence_ %28film%29
http://www.imdb.com/title/tt0106226/
http://www.tvguide.com/movies/age-innocence/129435
i
http://en.wikipedia.org/wiki/Gangs_of_New_York
http://www.imdb.com/title/tt0217505/
http://www.tvguide.com/movies/gangs-new-york/13565 9
wzbogaconą o elementy cyberpunku (a więc takich filmów jak "Blade Runner", "Johnny Mnemonic", "Dziwne dni" czy japońskiej anime), kolorowego rozmachu w stylu "Piątego elementu" oraz stylistyki a'la Tarantino.
Q__
Moderator
#32 - Wysłana: 24 Cze 2007 15:23:24
Odpowiedz 
Dam tego newsa TU, bo jego bohater ewidentnie jest postacią hołdującą cyberpunkowej ideologii:
http://www.pardon.pl/artykul/1934/tworca_gadu-gadu _nie_lubie_milionerow
Q__
Moderator
#33 - Wysłana: 22 Gru 2007 23:53:16
Odpowiedz 
Recenzja nowej powieści W. Gibsona:
http://esensja.pl/ksiazka/recenzje/tekst.html?id=4 781

i fragment słynnych "Wgrzeszników" Pat Cadigan:
http://www.fahrenheit.net.pl/archiwum/f37/26.html

oraz fragmenty powieści Kathleen Ann Goonan, zatytułowanych:
"Jazz Miasta Królowej"
http://esensja.pl/ksiazka/prezentacje/tekst.html?i d=1859
"Muzyka światła"
http://esensja.pl/ksiazka/prezentacje/tekst.html?i d=4784
"Kości czasu":
http://www.literatura.gildia.pl/tworcy/kathleen_an n_goonan/szkielety_czasu/fragment
Q__
Moderator
#34 - Wysłana: 3 Maj 2008 14:49:50
Odpowiedz 
Można sobie zagrać w RPGowego Cyberpunka 2020 w realiach GITS:
http://cyberpunk.net.pl/zasady/sourcebooki/gitsboo k/
Weaver
Użytkownik
#35 - Wysłana: 8 Paź 2009 12:05:38
Odpowiedz 
Q__:
Johnny w filmie używa i gogli i złącza neuralnego (vide wtyczka stercząca z potylicy)...

Mnie się wersja Gibsona zawsze kojarzyła raczej z elektrodami jak te do EEG niż wtyczkami jak z Matrixa. W tłumaczeniu Trylogii Ciągu wykonanym przez PWC'a, z tego co pamiętam, użyte jest słowo trody a Gibson pisze o dermatrodes.
Druga kwestia. Czy Mechaniczną vel Nakręcaną Pomarańczę zaliczylibyście również do okolic cyberpunka?
4_z_Szesciopaka
Użytkownik
#36 - Wysłana: 9 Paź 2009 23:44:45
Odpowiedz 
Weaver
Weaver:
Czy Mechaniczną vel Nakręcaną Pomarańczę zaliczylibyście również do okolic cyberpunka?


Bardzo dobre pytanie! Myślę, że gdyby ocenić ją w czasach w których została wydana chyba w okolicach by się znalazła (pod warunkiem, że wtedy isniało to pojęcie w co raczej powątpiewam), patrząc dziś rzekłbym, że to raczej fantastyka socjologiczna.
Q__
Moderator
#37 - Wysłana: 10 Paź 2009 06:15:07
Odpowiedz 
Weaver

Weaver:
Druga kwestia. Czy Mechaniczną vel Nakręcaną Pomarańczę zaliczylibyście również do okolic cyberpunka?

Raczej nie. Punk - zgoda, ale gdzie ten cyber?

(Tym niemniej brawo za wychwycenie podobieństw.)
The_D
Użytkownik
#38 - Wysłana: 10 Paź 2009 11:36:05
Odpowiedz 
4_z_Szesciopaka:
patrząc dziś rzekłbym, że to raczej fantastyka socjologiczna.

Z drugiej strony wielu twórców cyberpunku porusza problem w jaki sposób rozwój owego "cyber" wpływa na społeczeństwo, są więc tam elementy socjologii, choć nie zawsze na pierwszym planie.
Weaver
Użytkownik
#39 - Wysłana: 10 Paź 2009 20:30:45
Odpowiedz 
Q__:
Tym niemniej brawo za wychwycenie podobieństw.

No cóż, pisałem o ACO (i o Wspaniałym Nowym Świecie Huxleya, oraz 1984) licencjat... Magisterka miała być z Gibsona, ale nie było chętnych. :P
Q__
Moderator
#40 - Wysłana: 10 Paź 2009 22:00:35
Odpowiedz 
Weaver

Weaver:
No cóż, pisałem o ACO (i o Wspaniałym Nowym Świecie Huxleya, oraz 1984) licencjat...

Ciekawe zresztą, że wszystkie te trzy słynne antyutopie są powieściami brykyjskimi. ("V jak vendetta" zresztą też.)
Q__
Moderator
#41 - Wysłana: 16 Paź 2010 14:08:43 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
"Mój brat, Kain" - cyberpunk po polsku, całkiem smakowity:
http://esensja.pl/tworczosc/opowiadania/tekst.html ?id=1199

ps. przy okazji temporalno-militarne polsko-niemieckie opowiadanie tego samego autora - Grzegorza Wiśniewskiego - "Płomień Tiergarten":
http://esensja.pl/tworczosc/opowiadania/tekst.html ?id=1202
Dragon
Użytkownik
#42 - Wysłana: 17 Paź 2010 23:52:29
Odpowiedz 
Moim pierwszym kontaktem z cyberpunkiem był Johny Mnemonic, wiem że ten film budzi mieszane uczucia ale jak dla mnie jest to ulubiony filmowy cyberpunk. Spodobał mi się mroczny klimat i utrzymanie tonacji w kolorze czarnym. Do tego Całkiem przyjemna obsada. Reevsa ogląda się całkiem przyjemnie (można o nim wiele powiedzieć ale tu wypadł OK), oraz Dolph Lundgren jako ten zły. Film jest godny polecenia szczególnie jesli lubi się SF w stylu lat 90tych,
Q__
Moderator
#43 - Wysłana: 18 Paź 2010 00:39:10
Odpowiedz 
Dragon

Dragon:
wiem że ten film budzi mieszane uczucia

Dokładnie, mieszane. Ma swoje słabe punkty, ale i mocne strony. (Np. b. lubię sceny w hotelu.)

Dragon:
jak dla mnie jest to ulubiony filmowy cyberpunk

W sumie jedyny filmowy cyberpunk, obok "iksowego" epizodu "Killswitch", albowiem "TRON", "Blade Runner" i "Kosiarz umysłów", to jeszcze pre-cyberpunk, a "Virtuosity" i "Matrix" już postcyberpunk.
Weaver
Użytkownik
#44 - Wysłana: 18 Paź 2010 11:03:05
Odpowiedz 
A co z dziełami typu "Tetsuo", "New Rose Hotel" "Dziwne Dni" i "Hardware"? Post-, Pre- czy Mid-? :P
Q__
Moderator
#45 - Wysłana: 18 Paź 2010 13:31:45 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Weaver

"Tetsuo" trochę trudno zakwalifikować gatunkowo:
http://www.film.org.pl/prace/tetsuo.html
W "New Rose Hotel" cyberpunku w sumie tyle, co kot napłakał, ogólnie jest to raczej klimatyczny film sensacyjny z wątkiem SF w tle. "Dziwne dni"... b. lubię ten film, i cyberpunkowego klimatu tzw. technostalgii odmówić mu nie sposób, ale jeśli to cyberpunk, to b. bliskiego zasięgu, od obecnego świata różni się w sumie jedną technologią, delikatnymi zmianami w modzie i widocznymi w tle społecznymi napięciami. A "Hardware" to bardziej postapokalipsa.

(Choć tak serio, to kwalifikowanie filmu tu czy tam jest często kwestią b. umowną.)

No i zapomnieliśmy o "Ghost in the Shell". Ta animacja jest w sumie lepsza niż niejeden "cyberpunk pisany", bo głębsza.
mozg_kl2
Użytkownik
#46 - Wysłana: 25 Paź 2011 10:45:07
Odpowiedz 
Deus Ex: Brakujące Ogniwo [PC]


Adam Jensen powraca. Po pasjonujących wydarzeniach z „Buntu ludzkości”, dzięki dodatkowi DLC „Brakujące ogniwo” możemy jeszcze raz przyjrzeć się spiskowi, w który zamieszany został główny bohater.


Jeszcze przed premierą podstawowej wersji gry, twórcy „Deus Exa” zapowiedzieli, że w październiku wydany zostanie dodatek DLC, który będzie zawierał jedną dodatkową misję. Uzupełnia ona wydarzenia, których byliśmy świadkami w „Buncie ludzkości”. Jest to fragment głównego wątku, celowo pominięty przez twórców. Pamiętacie zapewne wizytę Jensena w porcie Hengsha i „wybuchowe” zakończenie misji. Adam ledwo co uszedł z życiem, po czym schował się w ładowni jednego ze statków płynących do Singapuru. Grając w „Bunt ludzkości” nie mieliśmy pojęcia, że trzydniowy przeskok w fabule nie był przypadkowy. W trackie wspomnianych trzech dni działo się bardzo dużo i o tym właśnie opowiada „Brakujące ogniwo”.

Okazuje się, że obecność Jensena na statku została odkryta przez żołnierzy Belltower. Wszystko to możemy obejrzeć na samym początku, gdzie gracz zostaje wprowadzony do fabuły. Po niedługim czasie główny bohater jest już przypięty do stalowego krzesła i przesłuchiwany przez dwójkę agentów Belltower. Większość jego umiejętności zostało osłabionych, głównie przez tortury, jakim został poddany. Wkrótce okazuje się, że Jensen ma na statku sprzymierzeńca, który go uwalnia – i właśnie w tym momencie rozpoczyna się „zabawa”.

Fabuła dodatku „Brakujące ogniwo” umiejscowiona jest w całości na wspomnianym statku, wypełnionym po brzegi żołnierzami Belltower, ale nie tylko nimi. Jensen szybko odnajduje swoje wyposażenie i rozpoczyna zgłębianie tajemniczego spisku, w który zamieszana jest firma. Jednocześnie nadal szuka odpowiedzi dotyczącej losu ukochanej Megan. Gracz zostaje więc wrzucony w sam środek fabuły z „Buntu ludzkości”, dlatego też osoby nie grające w podstawową wersję „Deus Exa” prawdopodobnie pogubią się w wielowątkowej fabule.


Imponujące jest wykonanie każdej lokacji, znajdującej się na statku, na którym toczy się akcja dodatku. Gracz jak zwykle ma prosty wybór – może każde z zadań przechodzić po cichu, nie zabijając nikogo (tuneli wentylacyjnych i innych, tajemnych przejść jest jeszcze więcej niż w „podstawce”), ale może też dumnie kroczyć z ciężkim karabinem, zabijając hordy przeciwników. Pierwsze rozwiązanie daje moim zdaniem znacznie więcej frajdy. Szczególnie, że poziom trudności jest dosyć wysoki i jeden błąd może sprawić, że główny bohater szybko zostanie odkryty. A zaalarmowani wrogowie są jeszcze trudniejsi do ominięcia bądź ogłuszenia, niż ci nie zdający sobie sprawy z zagrożenia.

Co warto podkreślić – przejście dodatku trwa 6 godzin, czyli tyle samo, ile główna kampania w wielu popularnych grach FPS. Poza najważniejszym wątkiem możemy też wykonywać zadania poboczne, ale z racji dość ograniczonych lokacji nie jest ich za wiele. Ich mniejsza liczba ma jeszcze jeden minus – wszystko toczy się w jednym miejscu, dlatego też czasem kilkukrotnie musimy pokonywać te same hale i omijać tych samych wrogów, co na dłuższą metę staje się dość monotonne. Najbardziej nużyło mnie krążenie pomiędzy więzieniem a laboratorium. Drogę tę trzeba było pokonać chyba czterokrotnie.


W fabule nie zabrakło tez dylematów moralnych, ciekawie prowadzonych dialogów (kilka opcji odpowiedzi do wyboru), czy też masy komputerów do zhackowania i e-maili do wczytania się w nie. W e-bookach z kolei znaleźć można jeszcze więcej informacji na temat spisku, który każdy grający w „Bunt ludzkości” doskonale znał.

Jak na klasyczny DLC „Brakujące ogniwo” zapewnia sporo frajdy, jaką jest możliwość ponownego wcielania się w Adama Jensena. „Deus Ex” to jedna z najlepszych gier tego roku, a dodatek tylko wydłuża przyjemność związaną ze zgłębianiem jej głównego wątku fabularnego. Na łamach Hatak.pl podstawka otrzymała ode mnie 9 na 10 punktów. „Brakujące ogniwo” zawiera wszystkie zalety „Buntu…”, dlatego też ocena nie może być inna.

Ocena: 9/10

PLUSY:
+ wciągająca historia związana z Belltower
+ długość rozgrywki (6 godzin – jak na DLC to bardzo dużo)
+ dodatek zawiera wszystko to, za co uwielbiamy „Bunt ludzkości”

MINUSY:
- kilkukrotne przebijanie się przez niektóre lokacje

za hatak.pl

Ktoś miał to szczęscie i ma lepszego kompa, żeby sobie pogracw nowego Deusa?
Q__
Moderator
#47 - Wysłana: 25 Paź 2011 12:32:38 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Jeszcze a'propos:
Dragon:
Johnny Mnemonic

Czas jakiś temu powtórzyłem sobie (oglądając jednym okiem, bo dwu mi było na to szkoda ) tego "Johnny'ego..." i zaszkowało mnie jak się ten cyberpunk postarzał, i jak komiksowa była to - w sumie - wizja.

Owszem, wspomniany film nie umywa się do literackiego oryginału (co było do przewidzenia), ale przecie ogólny zarys przedstawionego świata pochodzi od Gibsona. Co mi niemiłosiernie zgrzyta?

Primo: całkowite "zwilczenie" tego kapitalizmu. Trudno mi uwierzyć, patrząc w przeszłość, i teraźniejszość, by społeczeństwo mogło się całkowicie obywać bez jakichkolwiek norm etycznych, a to wlaśnie tam widzimy.

Secundo: ilość geniuszy wśród przedstawicieli marginesu społecznego i półświatka - rozumiem, źe można pokątnie robić tatuaże, wbijać tu, czy ówdzie kolczyki, czy nawet płody spędzać (ryzykując nielicho życiem matki), ale pokątni biomechanicy, medycy i spece od cyborgizacji? To raczej pasuje do groteski typu "Bajki robotów", niż do wizji - ponoć - serio. Tak samo zabawne jest założenie, że genialni hakerzy będą zasilać warstwę drobnych rzezimieszków, tak jakby nie byli cennym nabytkiem dla owych demonicznych Korporacji.

Tertio: wtóność. Tak, właśnie wtórność. Tradycja czarnych wizji straszących (jako ujął Mistrz Lem) elefantiazą kapitalizmu jest bowiem dość stara. Znajdizemy takie czarne wizje u Bestera, Blisha, Dicka. Może mniej tam cybergadgetów, ale wydżwięk ten sam*.

Quatro: uproszczenia - ciągle sie tam kogoś cyborgizuje, coś przeszczepia, a nie widzimy zbyt wielu związanych z tym powikłań, choć na logikę powinny być - a to organizm odrzuca przeszczep, a to dwa wstawione przez ulicznego "magika" (przypominam, że w cyberpunku rzadko korzysta się z usług najlepszych fachowców) implanty "gryzą się" sprzętowo, a to proteza się zacina.

Quinto: wycinkowość. Cyberpunk przeciwstawiał się klasycznej SF, w której "tylko kosmonauci i naukowcy", a sam zaoferował wizję świata ograniczoną w sumie do wąskiej perspektywy światka drobnych kryminalistów i subkultur. Co jest jeszcze mniej twórcze. Naukowcy znajdują się umysłowo w awangardzie postępu, kosmonauci nawet fizycznie (Space, the final frontier, hehe), bohaterowie cyberpunku znajdują się na marginesie. Przedstawianie wiec świata wyłącznie z ich punktu widzenia jest i unikiem, i wypaczaniem perspektywy. (Inna rzecz, że potem autorzy to zrozumieli - vide choćby "Święty płomień' Sterlinga czy "Idoru" Gibsona.)

Sexto: sensacyjność. Cyberpunk, mimo pozorów większych literackich ambicji, jest - de facto - literaturą sensacyjno-kryminalną, i popada nieświadomie we wszelkie błędy i uproszczenia właściwe tej konwencji.

Tak więc w cyberpunku widzę owszem ewokację zbiorowych lęków (przed niekontrolowanym postępem, przed społecznym zdziczeniem), ale i nadziei (mimo wszystko cyborgizacje i bezpośredni dostęp do danych jawią się tam jako znaczące rozszerzenie ludzkich możliwości), ale nie umiem traktować go jako poważnej (nawet jeśli zdezaktualizowanej) wizji futurologicznej. (Choć czyta się go niezgorzej.)

Za młodszych lat b. ceniłem ten nurt i uważałem, że odnowił oblicze SF. Dziś sądzę, że nie był jednak tak istotny, jak kiedyś sądziłem . Ot, kolejny etap ewolucji amerykańskiej** tradycji opowiadania "technologicznych bajek".

A sam film? Cóż.. Kiepskawy raczej. Ale daje całkiem dobrą ilustrację tego czym był, klasyczny, gibsonowski cyberpunk. I choćby dlatego, mam do niego sentyment.

ps. Natomiast spodobał mi się filmowy syndrom NAS. Ciekawa choroba. O ile dobrze zrozumiałem wynik przeciążenia układów nerwowych nadmiarem napływających z otoczenia danych (efekt tempa postępu i natłoku szumu medalnego) i koiecznością współpracy z cyberimplantami. Bardzo a'propos starej dyskusji z lem.pl o tym czy nasze układy nerwowe nie osiągają aby granic możliwości (dyskusji biorącej zresztą początek z realnych obaw naukowców).


* Często mówiło się, że Gibson przeciwstawił się SF swojej epoki, która stanowiła popłuczyny po SW wymieszane z popłuczynami New Wave, tymczasem, tak po prawdzie to Gibson też (w dużym stopniu) mieszał popłuczyny, acz zrobił z nich ciekawy koktajl. Wizja krwiozerczych, a stojących ponad prawem, korporacji była już - jak wspomniałem - u Kornblutha, Bestera i Dicka. Klimat zapożyczony z noir. A, toczka w toczkę, identyczne wizje cyborgizacji (dość dowolnego rozkładania i składania ciała) trafiały się - w należących zresztą bardziej do fantasy - powieściach "Droga" i "Stwory światła i ciemności" Zelazny'ego (natomiast drobne implanty, wszczepione tu czy ówdzie, znamy z kolei jeszcze z wczesnych, a niedobrych, space oper Asimova).

** Tak, nie ruszam tu Shirowa, który w swoim "GITS" daleko wykroczył poza "uliczną" gibsonowską perspektywę...


EDIT: i jeszcze podsumowujący tekst o cyberpunku z okazji premiery kolejnej odsłony Deus Ex właśnie:
http://www.polityka.pl/kultura/1518760,1,cyberpunk owe-proroctwo.read
mozg_kl2
Użytkownik
#48 - Wysłana: 25 Paź 2011 14:33:43
Odpowiedz 
Q__:
Primo: całkowite "zwilczenie" tego kapitalizmu. Trudno mi uwierzyć, patrząc w przeszłość, i teraźniejszość, by społeczeństwo mogło się całkowicie obywać bez jakichkolwiek norm etycznych, a to wlaśnie tam widzimy.

Czy ja wiem. Już teraz są ludzie, którzy za złamanego grosza sprzedaliby dusze, i swoją matkę. Prawda jest, zę nie tyczy sieto wszystkich jednostek, a tylko niektorych, jednak zjawisko takie jest obecne w społeczeństwie.

Q__:
Tak samo zabawne jest założenie, że genialni hakerzy będą zasilać warstwę drobnych rzezimieszków, tak jakby nie byli cennym nabytkiem dla owych demonicznych Korporacji.

Tu chyba)bo dzieła nie widziałem, wiec patrze z perspektywy gatunku) rozbija się o to, ze są tak zwani wolni strzelcy ideowcy, którzy walczą z systemem. Nie robią tego dla kasy tylko dla szacunku, i adrenaliny.
Q__
Moderator
#49 - Wysłana: 25 Paź 2011 14:54:03
Odpowiedz 
mozg_kl2


mozg_kl2:
Już teraz są ludzie, którzy za złamanego grosza sprzedaliby dusze, i swoją matkę. Prawda jest, zę nie tyczy sieto wszystkich jednostek, a tylko niektorych, jednak zjawisko takie jest obecne w społeczeństwie.

Istnienia takich jednostek jest faktem i często radzą sobie one w społeczeństwie całkiem dobrze, chodziło mi jednak bardziej o to, że społeczeństwo aby istnieć musi rządzić się jakimiś regułami. Mogą to być podstępne reguły romulańskie, oparte na argumencie siły normy klingońskie, zasady mafijne czy "moralność panów", którą Himmler szczepił swoim SS-mannom (a więc zasady dowolnie odległe od domyślnego dla naszego społeczeństwa rozumienia moralności), ale jakieś - choćby najczęściej łamane czy naginane -normy muszą być, inaczej nie jest możliwa koegzystencja.

mozg_kl2:
rozbija się o to, ze są tak zwani wolni strzelcy ideowcy, którzy walczą z systemem. Nie robią tego dla kasy tylko dla szacunku, i adrenaliny.

I znów: istnienie takich jednostek jest możliwe, ba ich postawę można w jakimś sensie uznać za chwalebną, pytanie jednak czy jest możliwe by stanowiły statystyczną normę, zwł. w świecie tak nastawionym na zysk jak ten cyberpunkowy...
mozg_kl2
Użytkownik
#50 - Wysłana: 25 Paź 2011 16:09:01
Odpowiedz 
Q__:
aby istnieć musi rządzić się jakimiś regułami.

Nie no zgoda. Wkońcu brak zasad to też zasady. Zmierzałem tylko i wyłącznie do wizji społeczeństwa gdzie naczelną zasadą będzie zasada zysku za wszelką cenę. Jeśli mamy taki społeczeństwo, któremu wpajamy zysk ponad wszystko, masz dużo kasy jesteś kimś (co obecnie ma miejsce), wtedy liczba makiavelistów może wzrosnąc.

Q__:
pytanie jednak czy jest możliwe by stanowiły statystyczną normę, zwł. w świecie tak nastawionym na zysk jak ten cyberpunkowy...

Pytanie ile faktycznie ich tam było. Jak mówie, nie znam materiału źródłowego, w ogole cyberpunk to dla mnie dziewiczy teren (kupiłem sobie ostanio trylogie Deus Ex ale nie mam nawet kiedy zagrać), wiec operuje ogólnikami, opartymi na chłopskim rozumie. Wez też pod uwage, że światy cybepunką są przeludnione, wiec trzeba wiząść też na to poprawkę. Jeśli spotkamy grupkę 1000 hakerów ideowców to, na miasto które zamieszkuje dajmy na to 35 miliarów (obecnie tyle mieszka w Tokio), jest i tak mały odsetek osób.

BTW dziś podali ze populacja Ziemi dobiła do 7 miliardów, a zmierza do 15. Najszybciej mnoży się Azja a umiera Europa.
Q__
Moderator
#51 - Wysłana: 26 Paź 2011 14:58:15
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
Jeśli spotkamy grupkę 1000 hakerów ideowców to, na miasto które zamieszkuje dajmy na to 35 miliarów (obecnie tyle mieszka w Tokio), jest i tak mały odsetek osób.

Primo: mniemam, że mówiłeś o 23 milionach inaczej wypowiedź nie ma sensu.
Secundo: nie wiem czy nie zakładasz jednak zbyt optymistyczniej proporcji geniuszy informatycznych (tak, sam geniusz tu nie wystarczy, mowa o konkretnym typie uzdolnień) do ogółu populacji, ale nawet nie o to chodzi. Chodzi natomiast o to, że w cyberpunku nie spotykamy praktycznie "hakerów prosystemowych" - nie, nawet nie między protagonistami, a jako elementu tła (ot, bohater-technoanarchista szykuje się do hakerskiego pojedynku z legendarnym z informatycznych talentów "sługusem" tej czy owej korporacji, albo np. Case wspomina nad szklaneczką kumpli, którzy - z jego punktu widzenia - się, za przeproszeniem, sk*** i teraz tłuką miliony chodząc na korporacyjnej smyczy). Po prostu w klasycznym cyberpunku wszyscy znani geniusze programowania kończą na ulicy, a to - co by nie gadać - realizmem nie pachnie.
kordian
Użytkownik
#52 - Wysłana: 26 Paź 2011 21:41:07
Odpowiedz 
Cyber punk miał sens w początkach komputeryzacji i internetu. Dziś wiemy, że to bzdura. To tak jak z filmami karate. Kiedyś powstawały jako samodzielne, a dziś są w normalnej sensacji.

Cyberpunk to samo, jego elementy będą cały czas, ale jako tematyka sama w sobie niekoniecznie.
Q__
Moderator
#53 - Wysłana: 26 Paź 2011 23:38:41
Odpowiedz 
kordian

Trudno o celniejsze podsumowanie. Widać to zresztą i w obecnej hard SF (Watts, Benford, Baxter, także Dukaj) tematyka jak u Lema z Clarkiem, ale cybergadgety zauważalne i u autorów typu Simmons, Reynolds, Hamilton którzy czerpiąc z wielu źródeł czerpią też z cyberpunku, widać wreszcie w AND (gdzie kolejna wariacja na temat Treka wzbogacona jest o wiadome cyber-elementy).

(Natomiast w kwestii filmów karate się nie zgodzę. Wolę nasycone orientalnym mistycyzmem opowiastki made in Hong Kong od zwykłej sensacji, w której rozdawane przez bohaterów kopniaki są kolejnym ornamentem awanturniczej fabuły.)
Toudi
Użytkownik
#54 - Wysłana: 27 Paź 2011 00:05:31
Odpowiedz 
Q__:
(Natomiast w kwestii filmów karate się nie zgodzę. Wolę nasycone orientalnym mistycyzmem opowiastki made in Hong Kong od zwykłej sensacji, w której rozdawane przez bohaterów kopniaki są kolejnym ornamentem awanturniczej fabuły.)

Ale to nie wina miejsca realizacji a sposobu realizacji. Kilka wywiadów Jackie Chana dobrze to podsumowuje.
Po pierwsze ci w Hong Kongu naprawdę znają style walki i wiedzą jak je zaprezentować. Po drugie sekwencje przez nich kręcone mają więcej niż jeden cios na cięcie. Zwłaszcza to robi różnicę.
Wystarczy sie przyjrzeć filmom z ludźmi którzy nie umieją się bić, jest cios, jest cięcie, zmiana kamery i widok po ciosie. A patrzy człowiek na filmy z Hong Kongu a tam od kilku do kilkunastu ciosów nim nastąpi zmiana kamery.
To widać też potem jak pokazują niewykorzystany materiał, gdzie w tych z Hong Kongu mają całą scenę, gdzie dopiero na końcu coś nie wyszło i powtarzają.

W Hollywood widać poprawę, ale myślę że to aktorzy z Hong Kongu przynieśli, Jackie, Jet, Sammo...
Q__
Moderator
#55 - Wysłana: 27 Paź 2011 00:13:35
Odpowiedz 
Toudi

Kiedy nie miałem na myśli aspektu technicznego, a ideologiczny. Mistycyzm Wschodu w kinie lubię (ten w wydaniu z SW też ), sensacja dla sensacji - poza drobnymi wyjątkami - nuży mnie niezmiernie.
mozg_kl2
Użytkownik
#56 - Wysłana: 27 Paź 2011 07:52:30 - Edytowany przez: mozg_kl2
Odpowiedz 
Q__:
Primo: mniemam, że mówiłeś o 23 milionach inaczej wypowiedź nie ma sensu.

Dobrze mniemasz. Mój bład. Wybacz.

Q__:
Secundo: nie wiem czy nie zakładasz jednak zbyt optymistyczniej proporcji geniuszy informatycznych (tak, sam geniusz tu nie wystarczy, mowa o konkretnym typie uzdolnień) do ogółu populacji, ale nawet nie o to chodzi. Chodzi natomiast o to, że w cyberpunku nie spotykamy praktycznie "hakerów prosystemowych" - nie, nawet nie między protagonistami, a jako elementu tła (ot, bohater-technoanarchista szykuje się do hakerskiego pojedynku z legendarnym z informatycznych talentów "sługusem" tej czy owej korporacji, albo np. Case wspomina nad szklaneczką kumpli, którzy - z jego punktu widzenia - się, za przeproszeniem, sk*** i teraz tłuką miliony chodząc na korporacyjnej smyczy). Po prostu w klasycznym cyberpunku wszyscy znani geniusze programowania kończą na ulicy, a to - co by nie gadać - realizmem nie pachnie.

Czy ja wiem, czy zbyt optymistycznie. Poaptrz na to z drugiej strony. W latach mojej i pewnie Twójje młodości na jedno osiedle przypadał 1 komputer. Sam chodziłem do kolegi grać w DUke Nukema 3d. Dziś na jedno mieszkanie przypadaja 3 komputery. Ja dostałem swój pierwszy komputer(do podziału z całą rodziną) w wieku 13 lat. Teraz niektóre dzieciaczki w wieku 5 śmigaja lepiej niż ja wtedy. Biorąc pod uwagę, ze w cyberpunku, wszystko od zakupów po zwykłe życie uczuciowe, odbywa siew sieci, to nie jest to zbyt optymistyczne założenie. To o czym mówisz, to pewne elementy konwencji któe trzeba przyjąc lub nie. Tak jak transporter w treku czy zombie które opanowały świat.

kordian:
Dziś wiemy, że to bzdura.

Nie mogę sie zgodzić, z tą tezą. Wiele, z elementów i założeń cyberpunku przedostałą się do naszej rzeczywistości. Poczynajac od cyberprzestrzeni, któa w latach 80 nie istniała, poprzez wszechobecne komputery, terroryzm, wpływowe koropację, silne rozwarstwienie społeczne, cybernetyczne wojny. To wszystko ma miejsce "dzis". Zatem nie można powiedzieć, że cyberpunk to bzdura.
kordian
Użytkownik
#57 - Wysłana: 27 Paź 2011 22:55:10
Odpowiedz 
Istotą cyberpunku, przynajmniej tego który ja poznałem była wirtualna rzeczywistość, ale w stylu hełm VR itp. Czyli bzdura ;) to samo czipy poprawiające pamieć itp.

Technologia poszła w inną stronę, polityka również. A spuścizna cyberpunku trwa i będzie, dlatego tak napisałem
Q__
Moderator
#58 - Wysłana: 6 Sier 2012 22:02:04
Odpowiedz 
Podobno Paolo Bacigalupi:
http://hackaday.com/2012/06/25/course-correcting-t he-science-fiction-genre/
http://en.wikipedia.org/wiki/Paolo_Bacigalupi
Twórca biopunku (cokoliwek to znaczy):
http://en.wikipedia.org/wiki/Biopunk
Jest godnym następcą Gibsona.

Zetknął się ktoś z Was z jego tworczością? Pytam, bo ostatnio jestem raczej sceptyczny...
mozg_kl2
Użytkownik
#59 - Wysłana: 7 Sier 2012 21:07:35
Odpowiedz 
Q__:
biopunku (cokoliwek to znaczy):

Czytałem ostatnio jedną powieść z nurtu biopunka. Sama książka taka sobie, jednak jeśli chodzi o biopunk to strasznie momentami zalatywał mi fantasy. Mam XIX wiek a ludzie bawią siew DNA tworzą genetycznie zmodyfikowane zwierzęta. Dla mnie to było troszkę za dużo.
Q__
Moderator
#60 - Wysłana: 7 Sier 2012 22:21:20
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
Czytałem ostatnio jedną powieść z nurtu biopunka.

Nie chodzi aby o slynny - zaliczany też do mundane SF - "Dziecięcy ogród" G. Rymana?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  ...  9  10  11  12  13  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Cyberpunk i postcyberpunk

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!