USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Świetlne miecze Jedi
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#61 - Wysłana: 19 Lip 2006 01:24:16 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Sh1eldeR

A w SW mimo wszystko technologia jest bardziej zaawansowana niz w ST - i tej wersji bede sie poki co trzymal. Stad tez normalny czlowiek moze sobie pozwolic na prywatny statek kosmiczny. Konstrukcja takich jednostek nie nastrecza w swiecie Gwiezdnych Wojen wiekszych trudnosci.

Racja, z drugiej jednak strony, swiat SW jest znacznie prymitywniejszy pod wzgledem społecznym...

Trzeba jednak zaznaczyc, ze w Treku byc moze rowniez to jest mozliwe. Moze po prostu z jakis wzgledow sie z tego nie korzysta

Względem tym jest to, ze skoro załoga takiego np. Enterprise-D odbywa nim badawcze wyprawy przez Galaktykę, gdzie ma niby przechowywać na jego pokladzie swoje ew. prywatne statki. I dlatego nie korzysta z w/w możliwości. Z drugiej strony jednak są tacy co z niej korzystają: do DS9 czesto przybijały prywatne statki...

A odcinek z bajorańskim jachtem słonecznym to mój ulubiony w DS9... (Zresztą moze dlatego, że ta technologia mnie fascynuje).
Tuki Anvareth
Anonimowy
#62 - Wysłana: 19 Lip 2006 03:07:56
Odpowiedz 
Q
Racja, z drugiej jednak strony, swiat SW jest znacznie prymitywniejszy pod wzgledem społecznym...

Byc moze, ale z drugiej strony, miejscami swiat SW pod tym wzgledem jest nam o wiele blizszy niz utopijne spoleczenstwo Federacji, a przez co bardziej zrozumialy i latwiej przyswajalny.

Sh1eldeR
Konstrukcja takich jednostek nie nastrecza w swiecie Gwiezdnych Wojen wiekszych trudnosci.

Nie tylko takich, po galaktyce fruwaja tez paskudne hybrydy - polaczenie czesci z kilku statkow, najczesciej z polaczenia roznych mysliwcow: np. TIE-wing, Y-TIE czy X-TIE.

Y-TIE:


X-TIE:


TIE-wing:


Wyglad koszmarny, w walce jeszcze gorsze, choc maja czesc zalet maszyn z ktorych sa zlozone. No ale jak sie nie ma co sie lubi...
Q__
Moderator
#63 - Wysłana: 19 Lip 2006 03:13:09 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Tuki Anvareth

Byc moze, ale z drugiej strony, miejscami swiat SW pod tym wzgledem jest nam o wiele blizszy niz utopijne spoleczenstwo Federacji, a przez co bardziej zrozumialy i latwiej przyswajalny.

Pytanko: w którym z w/w społeczeństw wolał byś życ.

po galaktyce fruwaja tez paskudne hybrydy

te myśliwce to już chyba pochodzą z extended universe, nie z kanonu SW...
Picard
Użytkownik
#64 - Wysłana: 19 Lip 2006 14:46:22
Odpowiedz 
Sh1eldeR

tez normalny czlowiek moze sobie pozwolic na prywatny statek kosmiczny. Konstrukcja takich jednostek nie nastrecza w swiecie Gwiezdnych Wojen wiekszych trudnosci.

Po pierwsze Han Solo- bo o nim chyba mowa? - nie jest normalnym czlowiekiem. Z racji wykonywanego ,,zawodu" po prostu musi posiadac wlasny statek, ktory zreszta nie nabyl a wygral od swojego kumpla. Po wtóre zaś statek Hana, Sokłó Milenium nie jest zwykłym statkiem- co Tuki Anvareth zapewne z radością potwiedzi- nie jest to w żadnym razie galaktyczna wersja Forda T, bo chodź jest stary jest strasznie szybki i wejscie w posjadanie takiego statku przez uczciwego obywatela Republiki czy też Imperium było by raczej niemozliwe zwazywszy, ze we wszechswiecie ,,Star Wars" za wszystkie rzeczy trzeba płacić tradycyjnymi pieniędzmi, gospodarka towarowo pienieżna w galaktyce Lucasa funkcjonuje i ma sie calkiem dobrze. Nie widze tu wiec zadnego argumentu przemawiajacego za tym aby uanzac technike z uniwersum SW za potężnienjsza od tej obserwowalenj w ST. Prócz napędu nie ma tekiego wynalzaku, który królował by nad gadżetami ze ,,Star Trek" bo w dziedzinei militariów w ST wystarczy jednos nacisniecie klawisza na cieklo krystalicznej konsolecie i salwa czterech torped kwantowych gładko poszybuje do celu- w SW do obsługi jednego dziala trzeba 4-5 osób a siła ich rażenia nie jest powalajaca, w SW brak jest transporterow, repilkatorów a medycyna od tysiacleci znajduje sie na podobnym poziomie. Podsumowijuac wiec: nie wiem czy w ST mozliwe jest aby zwykly obywatel mogl nabyc wlasny prom kosmiczny, natomiast watpliwe jest czy analogiczny mieszkaniec wszechswiata SW moze stac sie posjadaczem statku kosmicznego- stac na to jest raczej magnatow oraz typy spod ciemnej gwiazdy. Przykladem na taki stan rzeczy jest to, izLuke i ben aby wydostac sie z Tatooine musieli szukac pilota wraz dysponujacego statkiem aby ten zabral ich z planety- widac zaden z nich ani inny mieszkaniec nie mial takiego srodka transportu.
CDN...
Q__
Moderator
#65 - Wysłana: 19 Lip 2006 15:17:04
Odpowiedz 
Picard

Przykladem na taki stan rzeczy jest to, izLuke i ben aby wydostac sie z Tatooine musieli szukac pilota wraz dysponujacego statkiem aby ten zabral ich z planety- widac zaden z nich ani inny mieszkaniec nie mial takiego srodka transportu.

Wniosek stąd tylko, że statki kosmiczne ma część społeczeństwa w świecie SW. Może znacznie mniejszą niż u nas na samochody trochę lat temu...

Z drugiej jednak strony, wśród statków przybijających do DS9 też przypomionam sobie prywatne jednostki...
Picard
Użytkownik
#66 - Wysłana: 19 Lip 2006 16:34:23 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__

Wniosek stąd tylko, że statki kosmiczne ma część społeczeństwa w świecie SW. Może znacznie mniejszą niż u nas na samochody trochę lat temu...

Sądze, ze jest dokładnie tak jak piszesz: statki są w posiadaniu osób w miarę bogatych oraz takich, które w posajdanie danej jednostki weszły nie zupelnie legalnie- w grze KOTOR miałem np. przyjemność przejęcia statku pewnego niesympatycznego władcy półświatka - w wiadomych celach.

drugiej jednak strony, wśród statków przybijających do DS9 też przypomionam sobie prywatne jednostki...

Ilość takich statków zalezy zapewne od wielu czynnikóww tym od zasobności danego społeczeństwa- nie widze przeciwsazań aby mieszkancy Federacji nie posjadali włanych środków transportu w rodzaju promow kosmicznych jesli ich na to stac i mają ochotę je nabyć. Nie wiem jak ostatecznie rzecz sie miał ze statkiem rodziny Hanssenow ale rodzice Siedem dysponowali stateczkiem badawczym- chyba należał do nich?

Ze wszystkich ras i organizacji wszechswiata SW tylko w tej cywilizacji upatrywal bym zagrozenia dla Federacji i innych kultur ze ,,Star Trek":
http://pl.wikipedia.org/wiki/Yuuzhan_Vongowie

Coś jak Gatunek 8472, Yuuzhan Vongowie są niekononiczni, wiec nie mamy sie czego obawiać!
Q__
Moderator
#67 - Wysłana: 19 Lip 2006 16:45:01 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
statki są w posiadaniu osób w miarę bogatych oraz takich, które w posajdanie danej jednostki weszły nie zupelnie legalnie

Dodał bym jeszcze: tych którzy na nich zarabiają: kupców, przewoźników itd. itp. Sokół Milenium na przykład nie był przecież dla Hana Solo przedmiotem luksusowym, a źródłem zarobku (i nie zawsze było stać go na naprawy statku), przeciwnie słoneczny jacht Sisko - służył od początku do końca jako źródło rozrywki i przyjemnosci...

Zresztą z SW pamiętamy statek Hana, a kto jeszcze z bohaterów głównych poza nim dyspnował prywatnym statkiem? Jedi? - wykonywali misje dla Zakonu. Darth Maul? - działał z rozkazu Palpiego... Sądzę wrećz, że w bezgotówkowym świecie ST łatwiej o prywatne statki kosmiczne niż w SW, tyle tylko, że ludność Federacji (co właściwe jest po osiągnięciu pozoiomu ponadkonsumpcji) nie posiada juź rzeczy tylko dlatego, że mogła by je mieć, a wyłącznie te, które są do czegoś potrzebne... Choćby do realizacji hobby... jak Sisko.

Yuuzhan Vongowie - słyszłem o tych przyjemniaczkach.

Niektóre plotki i domysły z sąsiedniej galaktyki mówią, że za ich inwazją stoi sklonowany Thrawn, jedna z nielicznych postaci z SW, które lubię...
Picard
Użytkownik
#68 - Wysłana: 19 Lip 2006 16:55:16
Odpowiedz 
Q__

Zresztą z SW pamiętamy statek Hana, a kto jeszcze z bohaterów głównych poza nim dyspnował prywatnym statkiem?

Był jeszcze pokazany Amidali i senatora Organy ale jak wspomnialem byli to wyspocy urzednicy Rebubliki- a jak robjiaja sie po kraju nasi politycy powszechnie wiadomo, ta wiec nie jest w tym nic dziwnego, ze i w odleglej galaktyce decydencji maja wlasne srodki transportu.

Yuuzhan Vongowie - słyszłem o tych przyjemniaczkach. Niektóre plotki i domysły z sąsiedniej galaktyki mówią, że za ich inwazją stoi sklonowany Thrawn

Z tego co sie orientuje Thrawn byl admirałem Imperium a najeźdzcy zaatakowali też szczątki wyżej wymienionego organizmu politycznego, nie wiem wiec czy owe domysly sa sluszne. Po przemysleniu Yuuzhan Vongowów uważał bym za kompilacje 8472 oraz Dominium.
Q__
Moderator
#69 - Wysłana: 19 Lip 2006 17:21:16 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Z tego co sie orientuje Thrawn byl admirałem Imperium a najeźdzcy zaatakowali też szczątki wyżej wymienionego organizmu politycznego

Powiedziałem: "plotki", zresztą Thrrawn miał własne ambiceje niekoniecznie związane z Imperium (wystarczy zapoznac się jego biografią)

Link Yuuzhan Vongach z Wookiepedii
http://starwars.wikia.com/wiki/Yuuzhan_Vong
Link o Thrawnie:
http://starwars.wikia.com/wiki/Thrawn

I o bajorańskim jachcie słonecznym Sisko:
http://www.memory-alpha.org/en/wiki/Bajoran_lights hip
http://www.memory-alpha.org/en/wiki/Solar_sail
Picard
Użytkownik
#70 - Wysłana: 19 Lip 2006 18:06:33
Odpowiedz 
Yuuzhan Vongach

Ależ oni z wyglądu Borg'a przypominaja!
Q__
Moderator
#71 - Wysłana: 19 Lip 2006 18:15:07
Odpowiedz 
Picard

Ależ oni z wyglądu Borg'a przypominaja!

Ale co ciekawe wszelkie mechaniczne modyfikacje ciała uznają za bluźnierstwo...
Picard
Użytkownik
#72 - Wysłana: 19 Lip 2006 20:47:55
Odpowiedz 
Q__

Ale co ciekawe wszelkie mechaniczne modyfikacje ciała uznają za bluźnierstwo...

Ale mają biowszczepy, są widocznie mistrzami nano-technologii. Kiedy pisałem Tukiemu,ze z galaktyką SW tak właśnie sie stanie jesli tamtejsi mieszkancy nie zaczną sie bardziej dynamicznie rozwjiac- ktoś z zenatrz przyleci do i podbje wszystkie światy zrodzone w wyobraźni pana Lucasa. Ostatecznie do podboju jednak widać nie doszlo gdyż...zawiazała sieFederacja pomiedzy Rebubliką i Imperium!
A co do poziomu techniki uniwersum ST i SW to w tym drugim nie slyszeli chyba nawet o nanotechnologii?
Q__
Moderator
#73 - Wysłana: 19 Lip 2006 21:50:33
Odpowiedz 
Picard

Ale mają biowszczepy

Yuuzhan Vongowie biotechnologie owszem uznają, ale już nic mechanicznego...

zawiazała sieFederacja pomiedzy Rebubliką i Imperium!

I chociaż dzieki temu istnieją wciąż fajne imperialne mundury... Zresztą takie zawieranie sojuszy to... duch Treka (a aktualni przywódcy Imperium nie są tacy źli:

http://starwars.wikia.com/wiki/Gilad_Pellaeon

co do poziomu techniki uniwersum ST i SW to w tym drugim nie slyszeli chyba nawet o nanotechnologii?

W knanonicznym na pewno nie, w extended universe raz coś było:
http://starwars.wikia.com/wiki/Fizz
Picard
Użytkownik
#74 - Wysłana: 19 Lip 2006 23:19:55
Odpowiedz 
Q__

O tym panu ze ,,portretu" czytalem w Wikipedi i rzeczywisicie nie wydaje sie on taki zly- szczegolnie na tle Palpiego, ktorego swoja droga lubie i cenie za inteligencje i spryt godny Romulanina- zupelnie inaczej nzi przewspanialych Jedi, ktorzy zwyczajnie okazali sie przereklamowani. O Thrawnie nie wiele wiem ale cos sobie o nim poczytamsoro jest to twoja ulubiona postac z uniwersum Lucasa...Wracajac zas do tytulu tegoz waku: ciekaw jestem jak taki Jedi z mieczem swietlnym poradzil bysobie z wojownikiem Yuuzhan Vongowów- bo jacys Jedi tam istniec chyab w Nowej Republice musieli?

Zresztą takie zawieranie sojuszy to... duch Treka

Podejrzewam,ze po espolozaji Sejmitara, Data zostal w jakis sposob- Q wie jaki - przeniesiony do uniwersum SW gdzie w obliczu inwazji wyzej wspomnianych obcyh mial okazje poradzic wladza Republii by te zawarly zagrozone napascia owych przyjemniaczkow porozumienie jakie niegdys musialo sie stac udzialem zwasnionych Wolkan i Andorian- i tak narodzila sie kolejna Federacja! Nasi znowu górą!
Tuki Anvareth
Anonimowy
#75 - Wysłana: 19 Lip 2006 23:32:34
Odpowiedz 
Picard
co Tuki Anvareth zapewne z radością potwiedzi- nie jest to w żadnym razie galaktyczna wersja Forda T, bo chodź jest stary jest strasznie szybki i wejscie w posjadanie takiego statku przez uczciwego obywatela Republiki czy też Imperium było by raczej niemozliwe
(...)
Przykladem na taki stan rzeczy jest to, izLuke i ben aby wydostac sie z Tatooine musieli szukac pilota wraz dysponujacego statkiem aby ten zabral ich z planety- widac zaden z nich ani inny mieszkaniec nie mial takiego srodka transportu.


To nie tak... (hehe ja to juz gdzies widzialem )
Nabycie statku nie stanowilo zadnego problemu - tak jak w dzisiejszych czasach nabycie samochodu. Kto chce i ma niewielkie pieniadze kupuje. Jeden kupi sobie mercedesa, drugi uzywanego poloneza. Podobnie jest w SW - kto chcial mogl bez problemu kupic sobie statek - w czasach kiedy Imperium dominowalo w galaktyce byly pewne ograniczenia. Jednostki "dla cywili" nie mogly byc zbyt mocno uzbrojone, ani posiadac wojskowych hipernapedow (klasy I).
Z tym radzono sobie inaczej - statki byly latwo "modyfikowalne".
Przykladem jest wlasnie frachtowiec YT-1300 Hana Solo - ktory zostal przez niego gruntownie zmodyfikowany. Zreszta wszystkie frachtowce z serii YT budowane przez CEC (Corellian Engineering Corporation) byly bardzo latwe w modyfikacjach - przez co byly najpopularniejszymi tego typu okretami w galaktyce.

Co do Luka i Bena - zly przyklad. Ani jeden ani drugi nie planowal zakupu statku. Ben porzucil calkowicie swoje zycie i osiedlil sie z dala od osad na Tatooine aby czuwac nad Lukiem. Z kolei Luke byl wychowywany w rodzinie farmerow. Jego wuj, Owen Lars byl czlowiekiem krotkowzrocznym i cale jego zainteresowanie ograniczalo sie do farmy, przez co nie mial potrzeby posiadac wlasny statek - choc zapewne by mogl sobie kupic - tak jak kupowal sobie roboty. Wystarczylo, zeby pojechal do Mos Eisley i nabyl odpowiadajaca mu jednostek. Po drugie, obaj, poszukiwani przez Imperium, szukali pilota, ale nie pierwszego lepszego, a konkretnego - przemytnika. Oni z racji swojej profesji mieli najlepsze (czyt. gruntownie zmodyfikowane) i najszybsze jednostki - a to dawalo szanse na wyrwanie sie z zaciskajacej sie petli.

Podsumowujac w SW, jesli miales potrzebe latania po galaktyce - to albo kupowales sobie statek (i go np. modyfikowales), albo decydowales sie na wynajecie przewoznika, badz lot liniowcem (frakcje transportowe zajmowaly sie przewozeniem ladunkow i ludzi uzywajac ciezkich frachtowcow, albo niejednokrotnie luksusowych liniowcow). Wielu takich, ktorych bylo na to stac kupowalo sobie luksusowe jachty, ktorymi podrozowalo sie po galaktyce. Wszystko zalezalo od funkcji, stanowiska i potrzeb konkretnych osob - analogicznie jak z samochodami u nas.

a medycyna od tysiacleci znajduje sie na podobnym poziomie.

Po czym przepraszam wnioskujesz, ze medycyna w SW stoi na nizszym poziomie od tej Trekowej? O ile pamietam w ST glowna role wciaz odgrywaja lekarze - w stylu dr Crusher czy dr Floxa. Owszem jest i hologram medyczny - ale o ile pamietam byl to srodek awaryjny.

Tymczasem w SW droidy medyczne sa powszechnie dostepne w kazdym zakatku galaktyki. Nie twierdze, ze wyeliminowano calkowicie "czynnik ludzki" ale szpitale i okrety szpitalne byly wysoce zautomatycowane - nie bylo w nich dziesiatek zespolow lekarskich, zmieniajacych sie w salach operacyjnych. Chorych badz rannych oddawalo sie pod opieke droidow medycznych, ktore byly w stanie wykonac nawet najbardziej skomplikowane i obarczone wysokim stopniem ryzyka operacje. I teraz powiedz mi czy bez wysoko rozwinietej medycyny i zaawansowanych technologii medycznych oddalbys pod opieke rannego, droidowi, aby ten np. zalozyl mu proteze (np. taka jaka mial Luke) - co wiaze sie m.in. ze skomplikowana operacja neurochirurgiczna?
Picard
Użytkownik
#76 - Wysłana: 20 Lip 2006 00:35:39 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Tuki Anvareth

Podobnie jest w SW - kto chcial mogl bez problemu kupic sobie statek - w czasach kiedy Imperium dominowalo w galaktyce byly pewne ograniczenia. Jednostki "dla cywili" nie mogly byc zbyt mocno uzbrojone, ani posiadac wojskowych hipernapedow (klasy I).

Tu rodzi się pewien problem natury prawnej: czy jakiekolwiek władze pozwolilły by swym obywatelą na posiadanie jednostki kosmicznej wyposażonej w broń pokładową? Wiem,ze w nieketorych zakątkach uniwersum SW żyje sie trochę tak jak kiedyś bytowło się na dzikim zachodzie ale pozwolenie komus na zakup statku bojowego to juz lekka przesada- zuplnie tak jak gdyby dzisiaj wladze jakiegokolwiek panstwa pozwolily obywatela na posiadanie mysliwca z pelnym wysposazeniem- wydawane sa pozwolenia na bron reczna ale nie na ,,narzedzia masowej zagład" jakimi są współczesne maszyny wojenne. Mysle, ze we wszechswiecie SW powinno byc podobnie- w koncu skad pewnosc, ze jakiemus sfrustrowanemu obywatelowi do konca nie odbje i nie zacznie strzelac albo nawet nie wleci w budynek senatu? Sądze wiec, ze sprzedawanie- rzecza jasna legalne- uzbrojonych stakow na zdrowy rozum powinno byc zakazane- a czy jest? Tu dochodzimy do drugiej kwestii watpie by dostepnosc statkow byla az tak powzechna chociazby z tej przyczyny bo aby stac sie szczesliwy posiadaczem tej machiny nalezalo by zapewne zdac odpowowiedni egzamin. A jak mawiał Han Solo: ,,Skok w nadprzestrzeń to nie opylanie pól chlopcze!"- nawigowanie takim statkiem musi byc duzo trudniejsze niz pilotowanie wspolesnego samolotu czy prowadzenie lodzi- o samochodzie nie wspominajac- nie wiem jak jest w SW ale w Federacji pilotow szkoli sie w Akademii Gwiezdej Floty na pewno nie jest to łatwe zadanie. Kazdy niewyciwiczony w tej sztuce pilot mogl by zrobic krzywde nie tylko sobie ale i stanowic wielkie zagrozenie dla innych. Jeszcze inna sprwa jest kwestia kosztow zakupu i utrzymania takiego statku- musi byc to wielki wydatek jesli jest to nawet niewielka jednostaka dlatego watpie by na przedsiewziecie zakupu wlasnego staku mogl pozwolic sobie otos spoza scislej elity. To właśnie moga być przyczyny, dla których obywatele Federacji nie posjadaja wlanych stakow gwiezdnych- chodz jak juz wspomnialem byly odstepstwa od tej regoly- koniecznosc posjadania duzej sztuki pilotazu oraz spore koszty nietylezakupu co utrzymania- w innym watku przekonacsie mozesz, ze paliwo w rodzaju anty-materii nie nalzy do najtanszych w kosmosie.

CDN...
Tuki Anvareth
Anonimowy
#77 - Wysłana: 20 Lip 2006 01:35:17
Odpowiedz 
Picard
Sądze wiec, ze sprzedawanie- rzecza jasna legalne- uzbrojonych stakow na zdrowy rozum powinno byc zakazane- a czy jest?

Nie jest. Mozesz kupic legalnie uzbrojony statek. Jasne, ze nie kupisz sobie X-Winga, czy TIE Fightera - bo to sa jednostki produkowane scisle da konkretnego odbiorcy. Ale mozesz sobie kupic uzbrojony frachtowiec. Zreszta nie wszystkie jednostki w swiecie SW maja uzbrojenie na wyposazeniu. Ale frachtowce (a do tej grupy zalicza sie wiekszosc cywilnych statkow) sa uzbrojone. Drobnym wyjatkiem sa tu ciezkie frachtowce, ktore sa badz slabo uzbrojone, badz wogole nie maja uzbrojenia - ze wzgledu na to, ze przewozac ogromne ilosci ladunku, sa malo zwrotne - wiec zamiast ladowac na nie dodatkowo uzbrojenie, zaoszczedzono miejsce na ladunek, a frachtowce lataja najczesciej pod oslona eskorty.

Galaktyka SW jest dosc brutalna - prywatne floty, statki najrozniejszych organizacji i korporacji, piraci, lowcy nagrod etc. To wszystko lata po galaktyce - nic wiec dziwnego, ze uzbrojenie na frachtowcu jest czyms najzupelniej normalnym. Tak jak nikogo nie dziwi widok goscia z blasterem w kaburze, tak posiadanie uzbrojonego frachtowca nie jest niczym niezwyklym. Ba miejscami nawet mocno uzbrojonego - pamietasz Bobbe Fetta i jego statek (gdy na Bespin ladowal Hana zamrozonego w carbonicie). Frachtowiec YT-1300 Hana, przy Firesprayu Fett'a to dziecinna zabawka, jesli porownac uzbrojenie.

Ale wbrew wszystkiemu kosmos to nie dziki zachod. Po systemach i wokol planet lataja jednostki sil porzadkowych, same planety, szczegolnie glowne osrodki polityczne, przemyslowe etc. sa wyposazone w tarcze planetarne, dodatkowo przestrzen wokol planet maja pod kontrola "centra kontroli lotow" (cos w stylu jak widac to w ROTJ, kiedy lecac zdobytym promem, przed deaktywacja oslony, rebelianci musza przeslac kody rozpoznawcze jednostki). Proby takiego szarzowania a'la dziki zachod w najlepszym wypadku skonczylyby sie wizyta oddzialu szturmowego na pokladzie, w najgorszym - salwa z okretu wojennego i panu juz dziekujemy.

Co do licencji - zdaje sie ze w SW sa licencje pilotow, ale sa o wiele latwiej dostepne i napewno nie sa powiazane z koniecznoscia odbycia szkolenia w konkretnej instytucji. Nie chce zgadywac, bo nigdy nie rozpatrywalem tego zagadnienia, ale ewentualna licencja pilota i papiery statku, sa bardziej potrzebne przy dostepie do infrastruktury (kosmoporty, stacje kosmiczne, etc.) w tych bardziej cywilizowanych regionach, niz do faktycznego pilotazu statku. Han mowil o skoku w nadprzestrzen owszem - tyle ze skok wyliczal komputer nawigacyjny i mogles sie zdac na niego. Inna sytuacja jest, gdy chcesz zmodyfikowac wskazania komputera, zeby skoczyc np. bardziej precyzyjnie, w konkretne miejsce. Wtedy juz musisz posiadac konkretna wiedze, zeby nie rozwalic sie na jakiejs gwiezdzie. To jak z LINUX'em - mozesz go zainstalowac w prosty sposob i uzywac. Ale jesli chcesz skompilowac jadro dokonujac wlasnych przerobek - musisz juz wiedziec co i gdzie, zeby nie spieprzyc wszystkiego.

Co do utrzymania statku - coz to jak z naszym samochodem. Kupujac go, musisz liczyc sie z tym, ze bedziesz musial go utrzymac. W ST faktycznie jest o wiele ciezej z tym.
Q__
Moderator
#78 - Wysłana: 20 Lip 2006 02:16:50 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

przewspanialych Jedi, ktorzy zwyczajnie okazali sie przereklamowani.

To prawda, i nawet walczyć za dobrze nie umieli...

O Thrawnie nie wiele wiem

Żałuj, to genialny strateg (i osobnik milszy od Palpiego).

i tak narodzila sie kolejna Federacja! Nasi znowu górą!

Tu oczywście żartujesz, ale masz wiele racji zauważając, że w ST panuje duch zgody i porozumienia (oraz doszukiwania się u przeciwnika zalet, dzięki czemu może przestanie być przeciwnikiem), podczas gdy SW to świat walki, konfrontacji, czarno-białego "Dobra" i "Zła" (które zresztą przy logicznej analizie okazuja się często mniej dobre lub złe niż Lucas nam mówi...)

Tuki Anvareth

w SW, jesli miales potrzebe latania po galaktyce - to albo kupowales sobie statek (i go np. modyfikowales), albo decydowales sie na wynajecie przewoznika, badz lot liniowcem

Czytając Twoją dyskusję z Picardem dochodzę do wniosku, że dostęp do statków kosmicznych w obu światach jest podobny, z jedna róźnica: w SW statek ma ten, kogo na to stać, w ST statek ma ten komu jest on potrzebny...

O ile pamietam w ST glowna role wciaz odgrywaja lekarze - w stylu dr Crusher czy dr Floxa.
Tymczasem w SW droidy medyczne sa powszechnie dostepne w kazdym zakatku galaktyki. Nie twierdze, ze wyeliminowano calkowicie "czynnik ludzki" ale szpitale i okrety szpitalne byly wysoce zautomatycowane


Wydaje mi się, że ta róźnica wynika teź trochę z tego, że w ST wierzy się właśnie w "czynnik ludzki", podczas gdy w feudalnym SW droidy wykonują funkcje słuźebne (także w dziedzinie medycyny). Zresztą Luke miał funkcjonalną sztuczną rękę, imiennik naszego Picarda miał funkcjonalne sztuczne serce... Zauważ też, że W ST wiele drobiejszych chorób eliminuje się przepuszczając pacjenta przez transporter i lekko "retuszując" - w SW nie ma transporterów. I ostatnia rzecz - droga kolejnych operacji Doktor z Voyagera przerobił ponownie straszliwie nafaszerowaną cyberimplantami Seven na niemal 100% "biologicznego" człowieka. Sądzę, że przy poziomie medycyny z ST Vader obył by się bez cyborgizacji i słynnej maski i po cyklu operacji wrócił do dawnego stanu...

[
czy medycyna z SW zdołała by dokonac tej metamorfozy?
Q__
Moderator
#79 - Wysłana: 20 Lip 2006 02:32:17 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Ponownie:

Picard
Tuki Anvareth

Co do posiadania statków. Powtórze jeszcze raz, sądzę, że w universum ST nastapił efekt "ponadkonsumpcji" nikt nie rzuca się na posiadanie niczego, co nie jest mu naprawdę potrzebne i nie ma pędu do zdobywania zbędnych towarów luksusowych.
Było nie było maquis - zbuntowani OSADNICY Federacji na własną ręke walczący z sasiadami posiadali statki kosmiczne (owszem gorsze od tych Floty, ale zawsze) część z nich z pewnością była zdobyczna lub skardziona Flocie, ale conajmniej zaczątki floty Maquis, które posłużyły im do zdobywania kolejnych jednostek musiały być ich własnością jeszcze z czasów gdy byli spokojnymi kolonistami...
Podobnie ma się sprawa z uzbrojeniem - oficerowie Floty, czy osadnicy na niebezpiecznym pograniczu posiadali broń, podobie jak i przestępcy z którymi miewał do czynienia Qurak. Po co jednak mieli się nią obwieszac spokojni obywatele Federacji?

Z drugiej strony jednak wydaje mi się Picard, że nie masz trochę racji mówiac o formalnych zakazach. Znajac ideały Federacji robienie pewnych (złych lub głupich) rzeczy nie przychodzi po prostu jej obywatelom na myśl i to (jak sądzę) bez zakazów... Obywatele Federacji robią zwykle to co umieją... Jeśłi wiec ktoś np. nie umie latac, nie siada za sterami i nie sądzę by potrzebne były do tego formalne zakazy...

Galaktyka SW jest dosc brutalna
Ale wbrew wszystkiemu kosmos to nie dziki zachod


Na dzikm zachodzie też istnieli stróźe prawa, zdaje się , że nawet skuteczni...
A poważnie: owszem w świecie SW znacznie wiecej jest brutalności i "prywaty", ale z drugiej strony przywoływani przeze mnie Maquis równie dobrze pasowali by do obu światów...
Jurgen
Moderator
#80 - Wysłana: 20 Lip 2006 12:26:06
Odpowiedz 
Sądzę, że przy poziomie medycyny z ST Vader obył by się bez cyborgizacji i słynnej maski i po cyklu operacji wrócił do dawnego stanu...

Dokładnie, tak jak np. Nog po utracie nogi ()- nikt nie wszczepiał mu implantu, tylko po prostu () wychodowali mu nową nogę...
Q__
Moderator
#81 - Wysłana: 20 Lip 2006 13:34:43
Odpowiedz 
Jurgen

Nog po utracie nogi - nikt nie wszczepiał mu implantu, tylko po prostu wychodowali mu nową nogę...

No więc właśnie

(Zresztą mamy trzy topiki medyczne: o medycynie ST. o lekarzach w SF (mój!) i ostatnio o chirurgii plastycznej...
Picard
Użytkownik
#82 - Wysłana: 20 Lip 2006 14:01:24
Odpowiedz 
chirurgii plastycznej...

W, którym nikt nie chce sie udzielać! Gdzie linki do Memory Alfa panie Q__?


[/i]Wkurzony Picard[i]
Q__
Moderator
#83 - Wysłana: 20 Lip 2006 14:12:54
Odpowiedz 
Picard

Nie czytał pan swego topicu Kapitanie Dałem i linki i teksćik... Poza tym przypominam, ze jestem Admirałem... Więc bez tonu w stylu "Panie Data..."
Q__
Moderator
#84 - Wysłana: 20 Lip 2006 15:46:51 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

tak narodzila sie kolejna Federacja!

Niestety za sprawą tego pana

http://starwars.wikia.com/wiki/Darth_Krayt
Imperium wróciło "na złą drogę", ale moźna mieć nadzieję, że precedens pokojowej koegzystencji w Galaktyce SW znajdzie kedyś jeszcze kontrynuację...

O Thrawnie nie wiele wiem

Thrawn vel Mitth'raw'nuruodo to niezwykle interesująca postać. Jedyny Obcy który zrobił zawrotną karierę w Imperium (w pewnym momencie nawet nim rządził). Genialny strateg, ale i iście renesansowa osobowość o szerokich zainteresowaniach wytrzymująca porównanie z Twoim "kuzynem". Jego koleje losu teź nie są typowe - to wygnany przedstawiciel rasy Chiss, który znalazł azyl w Imperium i doszedł tam do najwyźszych godnosci. Moźna sądzić, że gdyby jakimś cudem trafił do Federacji zrobił by równie imponującą karierę, a jego talenty zostały by tam wykorzystane (z większym nawet poźytkiem) dla dobra ogółu.. Niestety miał pecha trafijąc nie do tego kosmiocznego państwa co trzeba
Picard
Użytkownik
#85 - Wysłana: 20 Lip 2006 17:42:54
Odpowiedz 
Q__

Nie czytał pan swego topicu Kapitanie Dałem i linki i teksćik

Wspaniele, dziekuje- niestety nie zawsze wybieram najbardziej chwytliwe tematy- ale milo, ze mimo to mozna sie bylo czego na temat wzmianikowanych operacji dowiedziec.

Niestety za sprawą tego pana
Imperium wróciło "na złą drogę

Słowami Boromira z ,,Władcy pierścieni" zapytam: ,,cóż to za nowe diabelstwo?" Bo nie mozna zaprzeczyc, iz ten osobnik nie wyglada przyjacielsko.

Thrawn vel Mitth'raw'nuruodo to niezwykle interesująca postać

Taki Andorianin tyle, że bez czulek.
Q__
Moderator
#86 - Wysłana: 20 Lip 2006 17:49:56
Odpowiedz 
Picard

,,cóż to za nowe diabelstwo?"

W linku jest wsio...

Taki Andorianin tyle, że bez czulek.

M.in. za to go polubiłem
Q__
Moderator
#87 - Wysłana: 20 Lip 2006 19:08:32 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
I jeszcze link do strony na której można zaprenumerować wydawnoictwa z oficjalnymi danymi z SW:
http://www.deagostini.co.uk/starwarsfactfile/

A tu te same dane w formie elektronicznej na oficjalnej stronie SW:
http://www.starwars.com/databank/
kordian
Użytkownik
#88 - Wysłana: 20 Lis 2008 13:25:44
Odpowiedz 
Czyli jednak SW magia rulez?

A w treku nie??
Q, Troi i masa innych przypadków...
Q__
Moderator
#89 - Wysłana: 20 Lis 2008 17:25:29
Odpowiedz 
kordian

A w treku nie??
Q, Troi i masa innych przypadków...


Moc Q można tłumaczyć jako "technologię nieodróżnialną od magii". Z psioniką już gorzej...
Darklighter
Użytkownik
#90 - Wysłana: 20 Lis 2008 17:47:07
Odpowiedz 
Moc Q można tłumaczyć jako "technologię nieodróżnialną od magii"

"Można tłumaczyć", czyli "fajnie byłoby, ale to tylko strzał w ciemno"...Bo, np. jest taka Troi, co wyczuwała silny umysł. A treku jest tak, że "silne" (wysoce rozwinięte) umysły mają takie psioniczne zdolności. Chyba, że zaraz uznamy, że Troi wyczuwa "moc baterii", do której podłączona jest istota - choć oczywiście tak nie jest.

Idąc dalej możemy też uznać, ze Okampa są mentalnie bardziej rozwinięci od Q, bo wyszli poza poziom technologii i ona ich nigdy nie będzie ograniczać, a technologia zawsze ma jakieś granice.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / Świetlne miecze Jedi

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!