USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Science-Fiction / "Star Trek" a "Odyseja Kosmiczna"
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  »» 
Autor Wiadomość
dahaka
Użytkownik
#91 - Wysłana: 29 Gru 2007 10:48:24
Odpowiedz 
Paradoks
eśli mówimy o 2001 to pod koniec filmu będziesz miał jakieś 20 minut różnych dziwnych odgłosów i obrazów (o metaforycznym sensie). Ja za każdym razem, gdy oglądam Odyseję przewijam to, Tobie też tak radzę, żeby się nie zrazić.

No tak. Nie bardzo załapałem o co chodzi w tej metaforze. O coś twórcom chodziło, ale o co?
Moim zdaniem jak się powiedziało A i obejrzało 2001 to trzeba powiedzieć B i zainteresować 2010.
PaulAtryda
Użytkownik
#92 - Wysłana: 29 Gru 2007 12:27:51
Odpowiedz 
A więc, obejrzałem Odyseje 2001

Chciałbym podziękować Sh1eldeRowi za to, że przez twój opis nie zraziły mnie niektóre momenty.
Ludzie rzeczywiście grają bez wyrazu, jednak nie przesadzajmy, np. dziewczynka dosyć emocjonalnie reagowała.

Od razu powiem, że film w porównaniu do dzisiejszych filmów jest bardzo inny, zupełnie się go inaczej oglądało niż współczesne filmy, ale tego byłem świadomy zanim go włączyłem.

[UWAGA SPOIL]
Ogólna fabuła dosyć mi sie podoba, jednak dokładnie w 40 minucie filmu zdałem sobie sprawe z tego, że dzisiejszy reżyser byłby w stanie to wszystko objąć w paru minutach... czy to plus czy minus? Trudno powiedzieć. Z jednej strony mnie denerwuje jak w dzisiejszych filmach wszystko próbują robić "na szybko". Tutaj w Odyseji nie ma pośpiechu, a jednocześnie widać że przedłużenie niektóych scen ma sens... chociaż... w innych scenach tego sensu nie widzę (mimo że też są przedłużone). Tak więc, film dzięki muzyce klasycznej + długim sceną, ma swój klimat, jednak czasami długość sceny jest przesadna i człowiek myślami odbiega gdzie indziej.

Muszę się przyznać, że nie do końca zrozumiałem film... Przez co po obejrzeniu go byłerm zmuszony przeczytać recenzję o nim.. i o dziwo też się dużo nie dowiedziałem.

Niektóre sceny są naprawdę dramatycznie przedstawione, pewnie to duża zasługa muzyki, chodzi o momenty kiedy HAL się buntuje. Ktoś powiedział, że to sprawka monolitu? Nie sądzę. Nie ma bezpośredniego porównia monolitu z HALem więc nie wiem skąd takie przypuszczenia. Monolit jest raczej dobrym charakterem z tego względu, że pod jego wpływem widać to w pierwszych ujęciach z małpami... zaczyna się skok ewolucji. Chociaż nie wiem co z tym ogłosem pisków wydobywających się z drugiego monolitu znajdującego się na księżycu.

Paradoks
jeśli mówimy o 2001 to pod koniec filmu będziesz miał jakieś 20 minut różnych dziwnych odgłosów i obrazów

dahaka
No tak. Nie bardzo załapałem o co chodzi w tej metaforze. O coś twórcom chodziło, ale o co?


Chodzi o to, że gdy głowny bohater dotarł na Jowisza, coś przeniosło go w taki świat, który dla niego wydawał się mocno abstrakcyjny. Widzimy że leci w daleki wszechświat... jednak na końcu znajduje o dziwo zwykłe pomieszczenie w którym trwa do starości. I od tego momentu zaczyna się coś czego nie zabardzo rozumiem...
Wydaje mi się, że chodzi o to że on "umarł" jednak w miejscu zwłok jako następny krok ewolucji (bo tak mozna to rozumieć, staje się coraz starszy i niezdarny [zbija szklankę]) jest pokazany embrion. Następnie wlatuje on (tak mi się zdaje) do Monolitu... i co widzimy? Z powrotem księżyc i ziemię (miejsca gdzie były poprzednio monolity), ale jaki jest tego cel? Też do końca nie wiem czy ten embriuon jest tak wielki jak planeta (bo trochę tak to wygląda), czy też dalej pozostaje swoich rozmiarów. Mimo to żadnego z tych zakończeń nie rozumiem... Czy Embrion zamienia się w planetę (jeśli tak by było nie trudno było to do końca pokazać, jednak został pokazany mimo to jako ostateczna faza embrion a nie planeta), czy on zostaje na końcu inną formą "embrionową" która wydaje się być rozumna, jednak wtedy też nie widzę sensu zakończenia. Chętnie poczytam co o tym myślicie.
Pozdrawiam
Q__
Moderator
#93 - Wysłana: 29 Gru 2007 19:20:45 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
PaulAtryda

Nic nie wiem o tej Odyseji

Jak można było nic o niej nie wiedzieć?

Dzakas

Matko Święta, Jezusie Przenajświętszy, Panie Łaskawy (lol)
PaulAtryda
To najlepszy film wszechczasów!


Indeed. Najlepszy przynajmniej w kategorii filmów SF. Arcydzieło.

Sh1eldeR

Film jest genialny, ale czasem nie jest tak latwo to zauwazyc.

Mi się to jakoś od razu udało...

Trzeba zwracac uwage na pierdoly -- wlasciwie to zarowno na szczegoly, jak i ogoly.

Pomocna w tym jest książka.

dlugie sewkencje ze statkami kosmicznymi

I to jest znakomite.

Z niektorych sekwencji po prostu wieje nuda (w odczuciu wielu ludzi), ale ten efekt jest zamierzony

Owszem, mamy tu do czynienia z realizmem - nudą kosmicznych podróży...

Dzakas

Br, dla mnie to obok Lectera jeden z najgorszych czarnych charakterów w historii kina.

Czarny charakter? Raczej postać dwuznaczna i tragiczna...

PaulAtryda

Mimo to uważam że się nie zawiodę
Słuszna intuicja jak widać...

Paradoks

Coś wolno idzie Ci to ściąganie... z półki w sklepie oczywiście.



dahaka

No tak. Nie bardzo załapałem o co chodzi w tej metaforze. O coś twórcom chodziło, ale o co?

Polecam powieść Clarke'a...

Moim zdaniem jak się powiedziało A i obejrzało 2001 to trzeba powiedzieć B i zainteresować 2010.

Zdecydowanie.

PaulAtryda

Od razu powiem, że film w porównaniu do dzisiejszych filmów jest bardzo inny, zupełnie się go inaczej oglądało niż współczesne filmy

IMHO lepszy, nie postarzał się...

Nie ma bezpośredniego porównia monolitu z HALem więc nie wiem skąd takie przypuszczenia.

Porównaj wygląd bloków pamięci HAL'a z Monolitem... (I jedna i druga "postać" jest potężną maszyną.)

Chociaż nie wiem co z tym ogłosem pisków wydobywających się z drugiego monolitu znajdującego się na księżycu.

To sygnał radiowy zwiadamiajacy jowiszowy Monolit, a może i stojący za Monolitami gatunek, że ludzkość "wypełzła ze swej kołyski" w Kosmos. Księżycowy Monolit był swoistym "strażnikiem". (Vide opowiadanie "Posterunek", też Clarke'a.)

Chętnie poczytam co o tym myślicie.

Wszelkie tajemnice - HAL, Monolit, finał wyjaśnia powieść. Czasem wyjaśnia je aż nazbyt dokładnie, odzierajac z tajemnicy... Resztę zagadek tłumaczy "2010...".
PaulAtryda
Użytkownik
#94 - Wysłana: 29 Gru 2007 20:27:03
Odpowiedz 
Porównaj wygląd bloków pamięci HAL'a z Monolitem... (I jedna i druga "postać" jest potężną maszyną.)

Jak dla mnie to czarny blok jest dosyć powszechnym obiektem i porównywać go można do wielu rzeczy, chociażby dysk twardy w komputerze lub czarna teczka którą nosi Heywood (tutaj może być metaforą np. tajemniczości).
Być może jest podobnieństwo poza naklejką z numerem bloka pamięci. Jednak na filmie nie jest wysunięty do końca i nie wiadomo jak jest długi... więc to trochę naciągane przypuszczenie, chyba że tak było opisane w książce... wtedy się nie czepiam.

To sygnał radiowy zwiadamiajacy jowiszowy Monolit, a może i stojący za Monolitami gatunek, że ludzkość "wypełzła ze swej kołyski" w Kosmos. Księżycowy Monolit był swoistym "strażnikiem". (Vide opowiadanie "Posterunek", też Clarke'a.)

Też mi się tak właśnie wydawało, ale nie byłem pewien... czy sygnał radiowy może być słyszany bez odbiornika?

Wszelkie tajemnice - HAL, Monolit, finał wyjaśnia powieść. Czasem wyjaśnia je aż nazbyt dokładnie, odzierajac z tajemnicy... Resztę zagadek tłumaczy "2010...".

Więc trochę jestem zawiedziony, jeśli właściwie po obejrzeniu.. nie wiadomo o co chodzi, skoro finał zostaje dopiero jasno wyjaśniony w książce.

Pozdrawiam
Q__
Moderator
#95 - Wysłana: 29 Gru 2007 20:53:17
Odpowiedz 
PaulAtryda

Jednak na filmie nie jest wysunięty do końca i nie wiadomo jak jest długi...

To przegapiłeś scenkę z blokami pamięci "zabijanego" HALa szybującymi w 0g...

Też mi się tak właśnie wydawało, ale nie byłem pewien... czy sygnał radiowy może być słyszany bez odbiornika?

Przecież oni w skafandrach radio mieli... Jak by inaczej gadali?

Więc trochę jestem zawiedziony, jeśli właściwie po obejrzeniu.. nie wiadomo o co chodzi, skoro finał zostaje dopiero jasno wyjaśniony w książce.

Krytykom się podobało.... Że niby zostawia większa swobodę interpretacji... Że można to też traktować jako symboliczne obrazy...
Paradoks
Użytkownik
#96 - Wysłana: 29 Gru 2007 21:02:54
Odpowiedz 
Q__

Owszem, mamy tu do czynienia z realizmem - nudą kosmicznych podróży...



Czarny charakter? Raczej postać dwuznaczna i tragiczna...

Zgadzam się. Jedna z bardziej widowiskowych śmierci w dziejach kina. "I'm afraid, Dave. Dave, my mind is going. I can feel it." - słowa mimo, ze wypowiedziane bez żadnej intonacji wywierają ogromne wrażenie (przynajmniej na mnie).
PaulAtryda
Użytkownik
#97 - Wysłana: 29 Gru 2007 21:14:35 - Edytowany przez: PaulAtryda
Odpowiedz 
Q
To przegapiłeś scenkę z blokami pamięci "zabijanego" HALa szybującymi w 0g...

Mówisz o scenie w "czerwonym świetle"? Jest tam tylko pokazane jak bloczki z danymi wysuwają się na pare cm. Nie widzę tam żadnych latających.

Przecież oni w skafandrach radio mieli... Jak by inaczej gadali?
Racja...

Krytykom się podobało.... Że niby zostawia większa swobodę interpretacji... Że można to też traktować jako symboliczne obrazy...

Dokładnie tak jak napisałeś "niby" Jak dla mnie to zbyt duża swoboda... A do tego jeszcze w sumie żadna z moich interpretacji nie trzyma się kupy, dlatego chętnie bym usłyszał jak to opisuje autor książki.
Q__
Moderator
#98 - Wysłana: 29 Gru 2007 22:49:13
Odpowiedz 
Paradoks

Nie ma się co śmiać. Realizm "kosmicznej nudy", był zamierzony...

Jedna z bardziej widowiskowych śmierci w dziejach kina. "I'm afraid, Dave. Dave, my mind is going. I can feel it." - słowa mimo, ze wypowiedziane bez żadnej intonacji wywierają ogromne wrażenie (przynajmniej na mnie).

Nie tylko na Tobie. To autentycznie wzrusza. BTW: dwie najbardziej poruszajace sceny śmierci w SF to ceny śmierci maszyn - HALa w "Odysei..." i androida w "Blade Runnerze". Spock jest dopiero trzeci...

PaulAtryda

Mówisz o scenie w "czerwonym świetle"? Jest tam tylko pokazane jak bloczki z danymi wysuwają się na pare cm. Nie widzę tam żadnych latających.

Przyjżyj się uważnie....

Dokładnie tak jak napisałeś "niby" Jak dla mnie to zbyt duża swoboda...

Eee, na Sztuce się nie znasz.

dlatego chętnie bym usłyszał jak to opisuje autor książki.

Linkowałem kiedyś stronę z eBookami...
PaulAtryda
Użytkownik
#99 - Wysłana: 29 Gru 2007 23:25:26
Odpowiedz 
Q__
Przyjżyj się uważnie....

Nie ma żadnych latających bloczków pamięci, przyjżałem się.

Eee, na Sztuce się nie znasz.
Znam się, jednak tutaj kiepsko to wyszło chyba ciężko Ci to przyznać, bo przeczytałeś książkę lub recenzje zachwalających krytyków. W momencie zakończenia jest wzniosła muzyka... i tak naprawdę nic, teleportacja wielkiego lub małego embriona w okolicę ziemi... Widz bez przeczytania booka pozostaje w kropce z pytaniem "o co tu chodzi?"...

Linkowałem kiedyś stronę z eBookami...

Myślałem raczej, że ktoś tutaj na forum napisze o co chodzi w zakończeniu.
Q__
Moderator
#100 - Wysłana: 29 Gru 2007 23:27:58
Odpowiedz 
PaulAtryda

Nie ma żadnych latających bloczków pamięci, przyjżałem się.

Dziwne, ja widziałem.

Znam się, jednak tutaj kiepsko to wyszło chyba ciężko Ci to przyznać, bo przeczytałeś książkę lub recenzje zachwalających krytyków.

To było pół żartem...

Myślałem raczej, że ktoś tutaj na forum napisze o co chodzi w zakończeniu.

Leniuszek....
PaulAtryda
Użytkownik
#101 - Wysłana: 29 Gru 2007 23:35:54 - Edytowany przez: PaulAtryda
Odpowiedz 
Q__
Dziwne, ja widziałem.

Może są jeszcze inne wersje, moja miała 2:28.

To było pół żartem...
Pół?

Leniuszek....
Jedna Odyseja naraz mi wystarczy ;f
Q__
Moderator
#102 - Wysłana: 29 Gru 2007 23:39:20
Odpowiedz 
PaulAtryda

Pół?

No przeca tak mówię .

Jedna Odyseja naraz mi wystarczy

Mi tam "Odysei..." nigdy dość.
PaulAtryda
Użytkownik
#103 - Wysłana: 29 Gru 2007 23:53:39
Odpowiedz 
Q__
No przeca tak mówię .
No właśnie więc to była odpowiedź na tą drugą "nie żartową" półówkę...

Mi tam "Odysei..." nigdy dość.
Ja jeszcze tylko myknę 2010... Mam nadzieję że tam nie będzie takiego kontrowersyjnego zakończenia ;f
Q__
Moderator
#104 - Wysłana: 29 Gru 2007 23:59:39
Odpowiedz 
PaulAtryda

Ja jeszcze tylko myknę 2010... Mam nadzieję że tam nie będzie takiego kontrowersyjnego zakończenia

Nie. Tam jest wszystko "kawa na ławę", także w kwestii HALa... (I finał "jedynki" przestanie być tak tajemniczy...)
Darklighter
Użytkownik
#105 - Wysłana: 30 Gru 2007 00:34:54
Odpowiedz 
Tam jest wszystko "kawa na ławę"

Prócz tajemnicy monolitu, jego twórców, Dave'a itp.
Q__
Moderator
#106 - Wysłana: 30 Gru 2007 00:45:14
Odpowiedz 
Darklighter

Prócz tajemnicy monolitu, jego twórców, Dave'a itp.

No i dlatego odsyłam jednak do książek...
Darklighter
Użytkownik
#107 - Wysłana: 30 Gru 2007 00:52:59
Odpowiedz 
No i dlatego odsyłam jednak do książek...

Właśnie przeczytałem na Wikipedii, że podróż Bowmana w książce przez monolit miała o wiele bardziej zrozumiały dla nas wydźwięk bez surrealizmu, jaki był w filmie.
Q__
Moderator
#108 - Wysłana: 30 Gru 2007 01:03:01
Odpowiedz 
Darklighter

Właśnie przeczytałem na Wikipedii, że podróż Bowmana w książce przez monolit miała o wiele bardziej zrozumiały dla nas wydźwięk bez surrealizmu, jaki był w filmie.

Do tego nie trza Wikipedii, wystarczy ksiażkę i film porównać...
Madame Picard
Moderator
#109 - Wysłana: 30 Gru 2007 11:26:16
Odpowiedz 
Nie chciałabym się tu głupio mądrzyć, tym bardziej, że Odyseję oglądałam dawno temu i nie w całości, ale myślę, że Odyseja i Trek różnią się przede wszystkim tym, że tematem tej pierwszej jest człowiek a Kosmos, a tematem Treka są po prostu ludzie. Trek porusza przede wszystkim temat różnych problemów w relacjach między ludźmi i społecznościami; Kosmos jest tu w gruncie rzeczy tylko pretekstem. Dlatego mają prawo zdarzyć się tam różne nieścisłości (no, w pewnych granicach; jak na Entku zatykali dziurę w poszyciu ziemniakiem, to nawet mnie to ruszyło). Poza tym Trek ma tyle odcinków, że może bywać wszystkim: przygodówką, dramatem, thrillerem, romansem, kinem psychologicznym. Odyseja zaś jest bez wątpienia wyrafinowanym traktatem filozoficznym na temat miejsca człowieka w Kosmosie.
Q__
Moderator
#110 - Wysłana: 30 Gru 2007 11:45:01
Odpowiedz 
Madame Picard

ale myślę, że Odyseja i Trek różnią się przede wszystkim tym, że tematem tej pierwszej jest człowiek a Kosmos, a tematem Treka są po prostu ludzie.

Znaczy: w Treku powinno być więcej Kosmosu.

jak na Entku zatykali dziurę w poszyciu ziemniakiem, to nawet mnie to ruszyło

O taak, to "mocne" było...

Poza tym Trek ma tyle odcinków, że może bywać wszystkim: przygodówką, dramatem, thrillerem, romansem, kinem psychologicznym.

Zgoda, jednak wolałbym by było to zawsze na solidnym, w miarę wiarygodnym tle....
Madame Picard
Moderator
#111 - Wysłana: 30 Gru 2007 11:49:14
Odpowiedz 
Znaczy: w Treku powinno być więcej Kosmosu.
Jak dla mnie, to jest go tam wystarczająco. Ale ja jestem socjologiem... .

wolałbym by było to zawsze na solidnym, w miarę wiarygodnym tle....
Ja bym to ujęła tak: trek może bywać wszystkim, byle by to było dobrze zrobione i bez rażących błędów.
Q__
Moderator
#112 - Wysłana: 30 Gru 2007 11:52:23
Odpowiedz 
Madame Picard

Jak dla mnie, to jest go tam wystarczająco. Ale ja jestem socjologiem...

Nieładnie tak zaskorupiać się w swej dziedzinie... (Bo według tej logiki skoro kiedyś bawiłęm isę w politykę to powinieniem tylko "Karierę Nikodema Dyzmy" oglądać.)

trek może bywać wszystkim, byle by to było dobrze zrobione i bez rażących błędów.

Skoro moze bywać wszystkim, chciałbym by częsciej był solidną SF, a rzadziej "jedną space operą więcej"....
Darklighter
Użytkownik
#113 - Wysłana: 30 Gru 2007 12:09:39
Odpowiedz 
Dobrze też jest trzymać się tego, czego chciał twórca określając ST:

http://memory-alpha.org/en/wiki/Star_Trek_is...

Wtedy będzie można najlepiej oddać ducha serialu, bez kombinowania "na boku".
Q__
Moderator
#114 - Wysłana: 30 Gru 2007 12:16:03 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Darklighter

Fajna definicja:
"A one-hour dramatic television series.
Action-Adventure-Science Fiction.
The first such concept with strong
central lead characters plus other
continuing regulars."


I kłopot w tym, że z czasem element "science" się rozmył, a akcja i przygody coraz mniej trzymały w napięciu...

(A w/w definicja pasuje też doskonale do - jakże miłych memu sercu - cykli Benforda, Baxtera i Reynoldsa.)
Madame Picard
Moderator
#115 - Wysłana: 30 Gru 2007 12:48:49
Odpowiedz 
Nieładnie tak zaskorupiać się w swej dziedzinie...
Cóż ja poradzę, że ludzie bardziej mnie ciekawią niż gwiazdy .
Niemniej jednak nie mam nic przeciwko temu, żeby ST przybliżał astronautyczną science w przystępny sposób.
Q__
Moderator
#116 - Wysłana: 30 Gru 2007 15:02:43
Odpowiedz 
Madame Picard

Cóż ja poradzę, że ludzie bardziej mnie ciekawią niż gwiazdy

A dla mnie są dość (nikogo nie obrażając) nudni.

Niemniej jednak nie mam nic przeciwko temu, żeby ST przybliżał astronautyczną science w przystępny sposób.

Miło to słyszeć.
Madame Picard
Moderator
#117 - Wysłana: 31 Gru 2007 18:33:34
Odpowiedz 
A dla mnie są dość (nikogo nie obrażając) nudni.
Dla mnie w interakcjach też . Ale jako obiekt badań nagle stają się fascynujący.
Q__
Moderator
#118 - Wysłana: 31 Gru 2007 19:48:40
Odpowiedz 
Madame Picard

Ale jako obiekt badań nagle stają się fascynujący.

Gadasz jak Spock.
Madame Picard
Moderator
#119 - Wysłana: 1 Sty 2008 18:02:54
Odpowiedz 
Gadasz jak Spock
Potraktuję to jako komplement .
Q__
Moderator
#120 - Wysłana: 1 Sty 2008 19:02:58
Odpowiedz 
Madame Picard

Potraktuję to jako komplement

Na tym Forum, nie sposób inaczej.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  »» 
USS Phoenix forum / Science-Fiction / "Star Trek" a "Odyseja Kosmiczna"

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!