USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek w Polsce / Pytanie
 Strona:  1  2  3  »» 
Autor Wiadomość
jr_ches
Użytkownik
#1 - Wysłana: 30 Kwi 2006 15:07:36
Odpowiedz 
Czy można gdzieś kupić w Polsce komunikatory ze Star Treka? Są takie fajne ,chodzi mi o takie z Voyagera ,lub z puźniejszego Ds9
pozdrawiam
Jinn
Użytkownik
#2 - Wysłana: 30 Kwi 2006 20:33:17
Odpowiedz 
Można jedynie sprowadzić z zagranicy albo zrobić samemu.
Mav
Użytkownik
#3 - Wysłana: 27 Gru 2013 19:08:59 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Dobra, mam pytanie dla mądrali Jakie jest, i czy w ogóle jest, określenie na osobę, która nie zaprzecza istnieniu Boga, ale odrzuca religie i Kościół?

Ateista nie wierzy w Boga. A mi chodzi o kogoś, kto nie twierdzi, iż nie ma Boga, ale uważa, że religia to wymysł ludzi, wynikający z klimatu tamtych czasów w których powstała, potrzeb wiary, polityki, manipulacji, próby wytłumaczenia istnienia i wpływu na świat Boga.

ortkaj
Użytkownik
#4 - Wysłana: 27 Gru 2013 19:16:51
Odpowiedz 
Mav
Deista?
Q__
Moderator
#5 - Wysłana: 27 Gru 2013 19:18:26 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Teista bezreligijny? Ew. deista, jeśli wierzy w bóstwo nie interweniujące w losy Wszechświata, po akcie kreacji (więc i nie objawiające się nikomu i nie dyktujące świętych ksiąg). Może być też panteista jeśli uważa za bóstwo sam Wszechświat. Ew. pandeista, jeśli wyznaje, że istnieje +/- coś takiego jak Moc z SW. Albo antyteista, jeśli wierzy w Boga, ale nie darzy obiektu swojej wiary sympatią.
ortkaj
Użytkownik
#6 - Wysłana: 27 Gru 2013 19:25:06
Odpowiedz 
Q__
To coś jak footbolista - wierzy w wielką stopę ale sobie z niej robi jaja?
Mav
Użytkownik
#7 - Wysłana: 27 Gru 2013 19:27:43 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
ortkaj:
Deista

Q__:
deista, jeśli wierzy w bóstwo nie interweniujące w losy Wszechświata, po akcie kreacji (więc i nie objawiające się nikomu i nie dyktujące świętych ksiąg).

No to jest najbliżej, aczkolwiek Deista wierzy w Boga, a chodziło o niezaprzeczanie jego istnieniu, ani też nie bezwzględną pewność w jego istnienie.

Takie szukanie Boga własną ścieżką rozumu, nauki i logicznego myślenia, odrzucając wymyślone religie i instytucje Kościoła.

Czyżby trzeba było stworzyć nowy termin w filozofii?
ortkaj
Użytkownik
#8 - Wysłana: 27 Gru 2013 19:41:08 - Edytowany przez: ortkaj
Odpowiedz 
Mav
Może ignostycyzm? albo agnostycyzm....
http://pl.wikipedia.org/wiki/Ignostycyzm
Q__
Moderator
#9 - Wysłana: 27 Gru 2013 19:41:40
Odpowiedz 
Mav

Mav:
a chodziło o niezaprzeczanie jego istnieniu, ani też nie bezwzględną pewność w jego istnienie

A to to klasyczny agnostyk. Więc pisząc:
Mav:
Czyżby trzeba było stworzyć nowy termin w filozofii?

Niekoniecznie masz rację.
Mav
Użytkownik
#10 - Wysłana: 27 Gru 2013 19:50:16 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
ortkaj:
Może ignostycyzm? albo agnostycyzm...

Q__:
A to to klasyczny agnostyk. Więc pisząc:

No wydaję się, że to jest to. Aczkolwiek nie ma tam nic o poszukiwaniu Boga przez naukę i logiczne myślenie.

Także trzeba stworzyć nową gałąź filozofii - Mavizm

A tak serio, to faktycznie najbliżej mi do agnostyka. Pytam się, bo dyskutowałem o tym dzisiaj z kolegą i nie mogliśmy znaleźć spójnego określenia.

Dzięki! Wiedziałem, że USS Phoenix mnie nie zawiedzie
The_D
Użytkownik
#11 - Wysłana: 27 Gru 2013 23:16:52 - Edytowany przez: The_D
Odpowiedz 
Mav:
Aczkolwiek nie ma tam nic o poszukiwaniu Boga przez naukę i logiczne myślenie.

To znaczy wierzysz, że istnienie boga można udowodnić (bądź wykluczyć) empirycznie? Czy tylko "nie wykluczasz"?
pirogronian
Użytkownik
#12 - Wysłana: 27 Gru 2013 23:56:04
Odpowiedz 
Włączę się, jeśli pozwolicie.

The_D:
To znaczy wierzysz, że istnienie boga można udowodnić (bądź wykluczyć) empirycznie?

IMHO istnienia Boga, jak wszystkiego innego, nie da się udowodnić na 100% sensie matematycznym. A empiria jest różna w zależności od definicji. Dla mnie np jedną z najsilniejszych przesłanek na istnienie Istoty Najwyższej jest niezłomna wiara ludzkości w istnienie takowej/takowych (a jeśli nie wiara, to zdradzające skłonności do niej odruchy). I właśnie fakt, że ta ciągła religijność w nas pozostaje, mimo, że zakładając wariant ewolucyjny, powinna dawno wyginąć (gdyż stwarza same problemy, nie dając nic w zamian), jest zastanawiająca. Staram się więc podchodzić do sprawy niby empirycznie, ale jednak z dużym pośrednictwem abstrakcyjnego myślenia.

Jakbyście mnie określili w związku z tym?
Mav
Użytkownik
#13 - Wysłana: 28 Gru 2013 00:08:30
Odpowiedz 
The_D:
To znaczy wierzysz, że istnienie boga można udowodnić (bądź wykluczyć) empirycznie? Czy tylko "nie wykluczasz"?

Nie wykluczam. Aczkolwiek mowiac o poszukiwaniu Boga poprzez nauke i logiczne myslenie, mialem glownie na mysli odnajdywanie sie w tym swiecie, porzadkowanie go poprzez odrzucenie religii i instytucji Kosciola, jako zacofane wymysly ludzi pozbawionych wiedzy, a takze szukajacych narzedzia manipulacji i zaspokajaniu potrzeby wiary.

Po prostu moja religia jest nauka, logiczne myslenie, zadawanie pytan i proba odpowiedzi na nie, bez narzucanych przez religie tresci i nakazow. A czy to mnie zblizy do Boga, czy oddali od niego (uwiarygodni jego istnienie lub odwrotnie) tego nie wiem.
fluor
Użytkownik
#14 - Wysłana: 28 Gru 2013 10:22:45
Odpowiedz 
Zastanawia mnie tylko w jaki sposób można odrzucić dogmaty i instytucje religijne bez refleksji na temat samego przedmiotu kultu. A jeśli Bóg jest właśnie taki jak go czczą i właśnie dlatego tak go czczą?
Q__
Moderator
#15 - Wysłana: 28 Gru 2013 11:46:27 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Aczkolwiek mowiac o poszukiwaniu Boga poprzez nauke i logiczne myslenie, mialem glownie na mysli odnajdywanie sie w tym swiecie

I tu przypomniałeś mi jedną scenę (prawie) Treka - B5 (w której G'Kar usiłuje odpowiedzieć swoim uczniom na pytanie o prawdę i Boga):
http://www.youtube.com/watch?v=N_oQkSh2lq8

fluor

W sumie postawione przez Ciebie pytanie można sprowadzić do bardziej podstawowego: jeśli odrzucić* roboczą pewność , którą daje Brzytwa Ockhama, to czym ją zastąpić? Intuicjonizmem? (Wyznawcy konkretnych religii tak - zdaje się - robią?)

* swoja drogą to odrzucenie też niekoniecznie pełne, życia codziennego jakoś nie dotyka, ino eschatologii (skądinąd niekoniecznie mam to ludzkim mózgom za złe, żelazna konsekwencja w myśleniu i postępowaniu nie jest bodaj ewolucyjnie potrzebna?)
ortkaj
Użytkownik
#16 - Wysłana: 28 Gru 2013 11:56:33
Odpowiedz 
pirogronian

pirogronian:
. I właśnie fakt, że ta ciągła religijność w nas pozostaje, mimo, że zakładając wariant ewolucyjny, powinna dawno wyginąć (gdyż stwarza same problemy, nie dając nic w zamian), jest zastanawiająca. Staram się więc podchodzić do sprawy niby empirycznie, ale jednak z dużym pośrednictwem abstrakcyjnego myślenia.

pirogronian:
Jakbyście mnie określili w związku z tym?

Wiara w wiarę jako przyrodzony stan umysłu ludzkości?
Jesteś mistykiem wierzącym w empirię?
Q__
Moderator
#17 - Wysłana: 28 Gru 2013 13:11:25
Odpowiedz 
pirogronian

Może jeszcze odniosę się do poniższego:
pirogronian:
I właśnie fakt, że ta ciągła religijność w nas pozostaje, mimo, że zakładając wariant ewolucyjny, powinna dawno wyginąć (gdyż stwarza same problemy, nie dając nic w zamian), jest zastanawiająca.

Otóż Twoja obrona religii jest tu strasznie zakręcona: Credo quia absurdum est w lekkim przebraniu, tymczasem da się mówić o ewolucyjnych pożytkach z religijności, wbrew pozorom, co zresztą jest strasznie obosieczne, bo ateista-scjentysta znalazłszy takie wyjaśnienie w/w fenomenu może twierdzić, ze ewolucja nie po raz pierwszy mózgiem manipuluje (w ciemnocie go wręcz trzymając), by wierniej przekazywaniu kodu służył, podczas gdy bardziej mistycznie nastawiony zacznie dowodzić wyższego Planu za tym, ze akurat religijność bywa przydatna.

Do tego zresztą dojdzie potem kwestia ewolucji systemów społecznych, ponadjednostkowych i ewolucja informacji obiegających (którą Dawkins, ku wkurzeniu Madame Picard chce tłumaczyć memetyką) i wtedy nawet szkodliwe jednostkowo* skutki religii da się wytłumaczyć w scjentyficznym paradygmacie "interesem" społeczeństw czy... memów (cudzysłów, bo wszak społeczeństwa działają po wypadkowej, a memy - jeśli nie są tylko hipotezą - są bezmyślnymi replikatorami).

* np. takie:
http://www.pinterest.com/pin/464222674061670803/
http://pl.wikipedia.org/wiki/Sokushinbutsu
pirogronian
Użytkownik
#18 - Wysłana: 28 Gru 2013 13:40:02
Odpowiedz 
Q__:
Otóż Twoja obrona religii jest tu strasznie zakręcona:

Może tak brzmieć, ale pokazuje tylko, że trudno o "naturalne" wytłumaczenie.

Q__:
da się mówić o ewolucyjnych pożytkach z religijności,

Chętnie posłucham takowej dyskusji.

Q__:
ewolucja nie po raz pierwszy mózgiem manipuluje (w ciemnocie go wręcz trzymając), by wierniej przekazywaniu kodu służył

Argumentów za tym również.

Q__:
bardziej mistycznie nastawiony zacznie dowodzić wyższego Planu za tym, ze akurat religijność bywa przydatna.

Właśnie. Mistyków nie brakuje. Teraz niech ateiści wytłumaczą, skąd się ta mistyka z kolei wzięła. BTW - ja religijnością określam właśnie przekonanie o wyższym planie / bycie.
Q__
Moderator
#19 - Wysłana: 28 Gru 2013 14:54:28 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
pirogronian

pirogronian:
Chętnie posłucham takowej dyskusji.

Dyskutować to mi się nie chce... Ale odesłać Cię do takiej np. pracy mogę:
http://www.psy.miami.edu/faculty/mmccullough/Paper s/Relig_self_control_bulletin.pdf
Albo do takich książek:
http://www.arsdisputandi.org/publish/articles/0000 85/article.pdf
http://www.amazon.com/The-Biology-Religious-Behavi or-Evolutionary/dp/0313364303

pirogronian:
Argumentów za tym również.

A co tu argumentować, wystarczy już choćby oczywista konstatacja, że odbiór świata przez mózg jest swego rodzaju VR, nie obiektywnym odbiciem rzeczywistości, co też wynika m.in. i z takich, a nie innych, ewolucyjnie ukształtowanych, parametrów sensorium.
(Widzisz np. litą ścianę, nie buzujące cząstki.)

pirogronian:
Teraz niech ateiści wytłumaczą, skąd się ta mistyka z kolei wzięła.

Z ludzkiej umiejętności - ba, wręcz z ludzkiego przymusu - myślenia wzorcami? (Mózgowy mechanizm pattern recognition potrafi płatać figle, wiemy to nie od dziś...)
Senok
Użytkownik
#20 - Wysłana: 29 Gru 2013 13:09:55
Odpowiedz 
Mav:
Dobra, mam pytanie dla mądrali Jakie jest, i czy w ogóle jest, określenie na osobę, która nie zaprzecza istnieniu Boga, ale odrzuca religie i Kościół?

Teista - Bezwyznaniowiec... jakkolwiek pejoratywnie może to zabrzmieć.
Są jeszcze Gnostycy - coś podobnego do powyższego, ale też znacząco różne.


Mav:
Takie szukanie Boga własną ścieżką rozumu, nauki i logicznego myślenia, odrzucając wymyślone religie i instytucje Kościoła.

jest to jedna z podstaw Gnostycyzmu (od greckiego słowa "gnosis", czyli "wiedza"), czyli wiara w Boga oraz opisywanie Go poprzez obiektywną naukę (i filozofię) i subiektywne odczucia.
przeciwieństwem gnostycyzmu jest agnostycyzm. Agnostycy nie wierzą w Boga, ale dopuszczają jego istnienie.


pirogronian:
I właśnie fakt, że ta ciągła religijność w nas pozostaje, mimo, że zakładając wariant ewolucyjny, powinna dawno wyginąć (gdyż stwarza same problemy, nie dając nic w zamian), jest zastanawiająca.

pirogronian:
Q__: da się mówić o ewolucyjnych pożytkach z religijności
Chętnie posłucham takowej dyskusji.

akurat wiara jest uważana za efekt ewolucji, ponieważ w początkach ludzkości, wspólna wiara dawała poczucie wspólnoty i tożsamości plemionom ludzi, którzy ją wyznawali. wyznawców można było też łatwo kontrolować, mówiąc 'zrobisz tak, bo to się Bogu podoba'... nie wiem czy mogę podać przykłady np.: Wypraw Krzyżowych oraz Dżihadu? i w ten sposób ludzie byli zjednoczeni w wierze, więc bez obaw poświęcali swoje życie z wiarą w zbawienie, wieczne życie (gdziekolwiek by ono nie było w zależności od religii), etc. oraz pomagając swoim współwyznawcom, co też mogło mieć swoje korzyści po śmierci. zauważ, że gdy Chrześcijaństwo się rodziło, to było małą nic nieznaczącą sektą a podobne do niej były wówczas dziesiątki; a teraz jest jedną z największych religii na świecie. i tak święta kościelne mamy zgodne tylko z katolickimi, bo ten kościół jest w Polsce największy i może mieć wpływ na politykę... a to się często opłaca jego wyznawcom. w końcu wszystko co się ewolucyjnie opłaca, zostanie przejęte i powielone, również wiara lub filozofia - jakakolwiek, byle silnie jednoczyła swoich wyznawców.


pirogronian:
Q__: ewolucja nie po raz pierwszy mózgiem
Argumentów za tym również.

ewolucja u zwierząt polega na jak najlepszym dostosowaniu się do otaczających warunków. im lepiej dostosowany osobnik, tym dla niego lepiej; im jest silniejszy, tym jeszcze lepiej... u człowieka ewolucja poszła w mózg... im człowiek inteligentniejszy tym lepiej, bo potrafi się nauczyć jak dostosować środowisko do swoich potrzeb a nie odwrotnie; do tego może skonstruować broń, którą wyeliminuje teoretycznie silniejszego, ale praktycznie głupszego przeciwnika.


Q__:
A co tu argumentować, wystarczy już choćby oczywista konstatacja, że odbiór świata przez mózg jest swego rodzaju VR, nie obiektywnym odbiciem rzeczywistości, co też wynika m.in. i z takich, a nie innych, ewolucyjnie ukształtowanych, parametrów sensorium.
(Widzisz np. litą ścianę, nie buzujące cząstki.)

no wybacz... mimo, że się chyba zgadzamy w tej kwestii, to tym argumentem byś mnie nie przekonał .
Q__
Moderator
#21 - Wysłana: 29 Gru 2013 13:55:01 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Senok

Senok:
Są jeszcze Gnostycy - coś podobnego do powyższego, ale też znacząco różne.

Ano bardzo znacząco... Gnostycyzm bowiem posiada własny, dość rozbudowany, system wierzeń, a Mavowi nie o to szło.

Senok:
ewolucja u zwierząt polega na jak najlepszym dostosowaniu się do otaczających warunków. im lepiej dostosowany osobnik, tym dla niego lepiej; im jest silniejszy, tym jeszcze lepiej... u człowieka ewolucja poszła w mózg... im człowiek inteligentniejszy tym lepiej, bo potrafi się nauczyć jak dostosować środowisko do swoich potrzeb a nie odwrotnie; do tego może skonstruować broń, którą wyeliminuje teoretycznie silniejszego, ale praktycznie głupszego przeciwnika.

Poczekaj... Człowiek lokalnie przekształca środowisko, ale do samo robią bobry (tamy!), owady społeczne (mrowiska, termitiery, gniazda os, pszczoły w barciach), pająki (topik nawet dzwon nurkowy wynalazł), ptaki (gniazda)...
Prostych narzędzi z kolei używają poza Homo Sap. i inne naczelne...

Senok:
no wybacz... mimo, że się chyba zgadzamy w tej kwestii, to tym argumentem byś mnie nie przekonał

A to czemu?
Senok
Użytkownik
#22 - Wysłana: 30 Gru 2013 12:15:02
Odpowiedz 
Q__:
Poczekaj... Człowiek lokalnie przekształca środowisko, ale do samo robią bobry (tamy!), owady społeczne (mrowiska, termitiery, gniazda os, pszczoły w barciach), pająki (topik nawet dzwon nurkowy wynalazł), ptaki (gniazda)...
Prostych narzędzi z kolei używają poza Homo Sap. i inne naczelne...

po 1. wszystkie te co wymieniłeś i inne, są ograniczone do pewnych określonych warunków środowiska. człowiek potrafi przeżyć prawie w każdym miejscu na ziemi, odpowiednio go dopasowując.
po 2. nie tylko naczelne (w tym ludzie) używają narzędzi, ale jak nauczysz naczelne fizyki kwantowej i praktycznej jej zastosowania, to masz Nobla jak w banku... .

Q__:
A to czemu?

gdybyś to napisał bardziej zrozumiałą polszczyzną?...
pirogronian
Użytkownik
#23 - Wysłana: 30 Gru 2013 15:01:15
Odpowiedz 
Q__:
pirogronian:
Teraz niech ateiści wytłumaczą, skąd się ta mistyka z kolei wzięła.

Z ludzkiej umiejętności - ba, wręcz z ludzkiego przymusu - myślenia wzorcami? (Mózgowy mechanizm pattern recognition potrafi płatać figle, wiemy to nie od dziś...)

No więc ponawiam pytanie - skąd ten przymus myślenia wzorcami? I skąd akurat taki wzorzec - skoro wg ewolucji niepoprawny?

Senok:
akurat wiara jest uważana za efekt ewolucji, ponieważ w początkach ludzkości, wspólna wiara dawała poczucie wspólnoty i tożsamości plemionom ludzi, którzy ją wyznawali. wyznawców można było też łatwo kontrolować, mówiąc 'zrobisz tak, bo to się Bogu podoba'... nie wiem czy mogę podać przykłady np.: Wypraw Krzyżowych oraz Dżihadu? i w ten sposób ludzie byli zjednoczeni w wierze, więc bez obaw poświęcali swoje życie z wiarą w zbawienie, wieczne życie (gdziekolwiek by ono nie było w zależności od religii), etc. oraz pomagając swoim współwyznawcom, co też mogło mieć swoje korzyści po śmierci. zauważ, że gdy Chrześcijaństwo się rodziło, to było małą nic nieznaczącą sektą a podobne do niej były wówczas dziesiątki; a teraz jest jedną z największych religii na świecie. i tak święta kościelne mamy zgodne tylko z katolickimi, bo ten kościół jest w Polsce największy i może mieć wpływ na politykę... a to się często opłaca jego wyznawcom. w końcu wszystko co się ewolucyjnie opłaca, zostanie przejęte i powielone, również wiara lub filozofia - jakakolwiek, byle silnie jednoczyła swoich wyznawców.

Ewolucja mogła wymyślić potrzebę zjednoczenia samą w sobie. Byłoby to bardziej celowe i nie zniewolone skutkami ubocznymi. Popatrzmy - kto ma większe szanse przetrwania: ci, którzy próbują przeanalizować, skąd się bierze Słońce i jak wyciągnąć stąd korzyści dla siebie, czy ci, którzy będą tracić siły i czas na oddawanie mu czci, jeszcze często za pośrednictwem kapłana, który będzie to tylko wykorzystywał dla własnych korzyści (jak to się często działo i nadal dzieje)? Bo argument, że przynależenie do globalnej religii się "opłaca" nie wyjaśnia, skąd się wzięła sama religijność, a ni nie bierze pod uwagę, że to często właśnie ona (lub jej pochodne) hamowały postęp, a to już nie współgra z ideą najlepszego przystosowania. Wyprawy krzyżowe fanatyków religijnych i tym podobnych nie bardzo służyły ludzkości jako takiej. W dodatku pretekst - istnienie istoty, której nikt nigdy nie widział, a więc nie ma w przyrodzie wzorca, na którym można by takie wyobrażenie oprzeć. Tymczasem wszyscy potrzebują jej jako autorytetu. Ewolucja mogła by to wyjaśnić tym, że kiedyś taka istota istniała / kontaktowała się z nami przez długi czas - dostatecznie długi, by pozostało to w genach. I w ten sposób zaczyna zjadać po troszę własny ogon...
Q__
Moderator
#24 - Wysłana: 30 Gru 2013 17:29:44 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Senok

Senok:
nie tylko naczelne (w tym ludzie) używają narzędzi, ale jak nauczysz naczelne fizyki kwantowej i praktycznej jej zastosowania, to masz Nobla jak w banku...

Zauważ jednak, apologeto ludzkości, że człowiek mimo całych swoich narzędzi nadal operuje w skali +/- planetarnej jak pozostałe gatunki (nawet jeśli trochę bardziej +). I nie jest wcale pewne czy zdoła skutecznie wyjść poza tąż skalę...

Patrząc w skali Wszechświata nadal jesteśmy "planktonem", lokalną ciekawostką.

Senok:
gdybyś to napisał bardziej zrozumiałą polszczyzną?...

Zamiast się mnie czepiać, popracuj lepiej nad zasobami własnego tezaurusa .

pirogronian

pirogronian:
No więc ponawiam pytanie - skąd ten przymus myślenia wzorcami? I skąd akurat taki wzorzec - skoro wg ewolucji niepoprawny?

Stawiasz pytanie w sposób wskazujący na to, że ewolucję rozumiesz na poziomie heglowskim, góra wczesnodarwinowskim...
Ewolucja nie jest celowa (jak sadził Hegel), ewolucja działa metodą prób i błędów, przyjmując rozwiązania nie idealne, a dostatecznie skuteczne, by przekazywanie genów mogło trwać ("jakoś" nie "jakość" to słowo-klucz; dlatego np. Lem pisał o partactwie ewolucji), zatem wystarczy, że jakieś rozwiązanie pojawiło się z przypadku i okazało skuteczne w pewnym zakresie-minimum, by trwało tak długo, aż zmiana warunków nie wymusi czasowego zwycięstwa innego rozwiązania...
A czy niepoprawny? Wszystko co pozwala na dalsze płynięcie rzeki genów jest ewolucyjnie poprawne. To nie mózg jest bowiem celem, a geny. Mózg to jedno z prowizorycznych narzędzi.

pirogronian:
Ewolucja mogła wymyślić potrzebę zjednoczenia samą w sobie. Byłoby to bardziej celowe i nie zniewolone skutkami ubocznymi. Popatrzmy - kto ma większe szanse przetrwania: ci, którzy próbują przeanalizować, skąd się bierze Słońce i jak wyciągnąć stąd korzyści dla siebie, czy ci, którzy będą tracić siły i czas na oddawanie mu czci, jeszcze często za pośrednictwem kapłana, który będzie to tylko wykorzystywał dla własnych korzyści (jak to się często działo i nadal dzieje)? Bo argument, że przynależenie do globalnej religii się "opłaca" nie wyjaśnia, skąd się wzięła sama religijność, a ni nie bierze pod uwagę, że to często właśnie ona (lub jej pochodne) hamowały postęp, a to już nie współgra z ideą najlepszego przystosowania. Wyprawy krzyżowe fanatyków religijnych i tym podobnych nie bardzo służyły ludzkości jako takiej. W dodatku pretekst - istnienie istoty, której nikt nigdy nie widział, a więc nie ma w przyrodzie wzorca, na którym można by takie wyobrażenie oprzeć. Tymczasem wszyscy potrzebują jej jako autorytetu. Ewolucja mogła by to wyjaśnić tym, że kiedyś taka istota istniała / kontaktowała się z nami przez długi czas - dostatecznie długi, by pozostało to w genach. I w ten sposób zaczyna zjadać po troszę własny ogon...

To co odpisałem ad poprzedniego akapitu Twojej wypowiedzi starczy i za odpowiedź na to.
pirogronian
Użytkownik
#25 - Wysłana: 30 Gru 2013 19:46:55
Odpowiedz 
Q__:
Wszystko co pozwala na dalsze płynięcie rzeki genów jest ewolucyjnie poprawne.

W skrócie myślowym ale właśnie to miałem na myśli. Jak te rzeczy umożliwiają lepszy przepływ "rzeki genów"? Zajmowanie się niepotrzebnie istotą najwyższą, której nie ma, tylko zajmuje czas i siły. Lepiej spożytkować je na suche, nie mistyczne, poznawanie. Padały ut argumenty, że w przypadku człowieka ewolucja poszła w mózg i inteligencję. Problem w tym, że wbudowana w nas religijność to nie cecha inteligencji, lecz instynktu. Pojęcie Boga nie jest wydumane przez nas w żaden sposób. Raczej zostało "zaprogramowane". W przypadku ewolucji będzie to zapewne jakiś nieprawdopodobnie szczęśliwy ciąg mutacji, jak to bywa w przypadku wszystkich "cudów" ewolucji ;)
MarcinK
Użytkownik
#26 - Wysłana: 30 Gru 2013 19:54:54
Odpowiedz 
pirogronian:
Pojęcie Boga nie jest wydumane przez nas w żaden sposób. Raczej zostało "zaprogramowane". W przypadku ewolucji będzie to zapewne jakiś nieprawdopodobnie szczęśliwy ciąg mutacji, jak to bywa w przypadku wszystkich "cudów" ewolucji ;)

Pierwotny człowiek miał dużo mniejszą wiedzę o świecie niż my, niektórych zjawisk nie mógł zbadać więc przypisywał im nadnaturalne źródło. Z czasem niektóre elementy przyrody zaczęto czcić jako bogów. Potem naturalnym tokiem rzeczy powstał Monoteizm, wynikło to z tego że człowiek zyskał większą wiedzę o świecie i zaczął wyzbywać się z niego nadnaturalnych zjawisk.
Q__
Moderator
#27 - Wysłana: 30 Gru 2013 20:01:44
Odpowiedz 
pirogronian

pirogronian:
Zajmowanie się niepotrzebnie istotą najwyższą, której nie ma, tylko zajmuje czas i siły. Lepiej spożytkować je na suche, nie mistyczne, poznawanie.

Kiedy poznawanie też nie jest priorytetem, priorytetem jest "podaj gen dalej i padnij". Detale jakości funkcjonowania przekaźnika genów, póki spełnia ten cel są zasadniczo pomijalne.

(Inna sprawa, że Rozum może być w ogóle ślepą uliczką ewolucji, jesli prawdą jest, ze może zakwestionować swój biologiczny program.)

pirogronian:
Pojęcie Boga nie jest wydumane przez nas w żaden sposób. Raczej zostało "zaprogramowane".

Co ciekawe nie we wszystkich, jedni mają gen religijności, inni nie. I nie tyle pojęcie "Boga" sensu stricte u posiadaczy owego genu się w mózgu rodzi, ile poczucie jakiejś większej jedności czy czegoś ponad. Zwróć uwagę na ilość religii politeistycznych czy... ateistycznych nawet (Buddyzm, Taoizm).
pirogronian
Użytkownik
#28 - Wysłana: 1 Sty 2014 22:16:22
Odpowiedz 
Q__:
Kiedy poznawanie też nie jest priorytetem, priorytetem jest "podaj gen dalej i padnij".

Jednak znacznie ułatwia podawanie genów dalej. Inteligencja to robienie użytku z wiedzy. Im więcej wiemy, tym większa szansa, że wyciągniemy wnioski pozwalające zwiększyć szansę przetrwania, a więc i przekazania genów. Skoro ewolucja "poszła" w inteligencję, to powinna z niej skorzystać. Ach, tak, wiem... personifikuję.
Q__
Moderator
#29 - Wysłana: 1 Sty 2014 22:26:00
Odpowiedz 
pirogronian

pirogronian:
Ach, tak, wiem... personifikuję.

Skoro sam sobie tak celnie odpowiedziałeś, po co Ci ja?

Niemniej odniosę się do poniższego bardziej szczegółowo:
pirogronian:
Skoro ewolucja "poszła" w inteligencję, to powinna z niej skorzystać.

Ewolucja partaczy, jako się rzekło, poza tym na efekty potrzebuje duużo czasu, a rozum jest wynalazkiem - w skali ewolucyjnej - bardzo niedawnej daty...
Kor
Użytkownik
#30 - Wysłana: 2 Sty 2014 03:06:09 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
pirogronian

Można łatwo wyciągnąć wniosek, że ewolucja, wykształcając świadomość, utraciła nad człowiekiem i jego rozwojem kontrolę, a patrząc na zachowania ludzi, dojść do wniosku, że czeka nas ewolucyjny regres.

Działanie mechanizmów społecznych i kultury, w tym używanie techniki, sprawiły, że obecnie nie ma bezpośredniego związku między sukcesem reprodukcyjnym, a siłą, bezpośrednią zaradnością, ani nawet inteligencją.

Wianuszkiem kobiet prędzej będzie otoczony jakiś aktor, muzyk, czy inna pop gwiazda, spadkobierca rodzinnej fortuny, a nawet zbrodniarz, niż Einstein.

Pieniądz w pewnej mierze odgrywa rolę selekcyjną, wiążąc zaradność czy zdolność z sukcesem reprodukcyjnym, ale w wielkiej mierze pieniądz skupia się wokół kompletnej głupoty (i innych niekorzystnych rysów charakteru).

Osoby, które niegdyś z powodu wrodzonych wad lub słabości genetycznych, zmarłyby lub nie miałyby szans na zdobycie partnerki, obecnie niekoniecznie mają takie trudności.

Nauka i intelekt odgrywają tutaj mętną rolę, w szerszej skali. Bo człowiek jest w istocie bardzo głupi w stosunku do środków jakie udało mu się uzyskać. Weźmy przykład szczepionek. Ile czasu cieszyliśmy się ich działaniem? 200 lat? Jest coraz więcej szczepów odpornych na wszelkie antybiotyki (nawet te utajnione).

Doprowadziliśmy do tego - w ogromnej mierze - własną głupotą. Mogliśmy być bezpieczni znacznie dłużej, gdybyśmy postępowali rozsądnie, a w tym czasie szukali innych narzędzi. A teraz taki człowiek współczesny - chowany w sterylnym środowisku alergik - dostanie niezłe manto. Człowiek lubi się zachłystywać. Szczególnie sam sobą i swoimi wytworami. I nieodmiennie kończy się to katastrofą (taką, czy inną). Teraz mamy masę osób zachłyśniętych nauką. To właśnie zachłyśnięcie nauką - która przecież może wszystko; i własną wspaniałością - nic złego nie może się wydarzyć, doprowadziło do tak nieodpowiedzialnego podejścia do antybiotyków.

A ogólnie to i tak, prędzej czy później, pierdyknie superwulkan w Yellowstone (to nie do uniknięcia) i tyle będzie z tych rojeń wspaniałości człowieka współczesnego

To są śmieszne rojenia. Takie rojenia towarzyszyły różnym epokom i kulturom. O których w większości można obecnie czytać wyłącznie w podręcznikach do historii
 Strona:  1  2  3  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek w Polsce / Pytanie

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!