USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek w Polsce / Moja tajemnica
 Strona:  ««  1  2 
Autor Wiadomość
Picard
Użytkownik
#31 - Wysłana: 27 Sier 2010 20:42:58
Eviva:
Już ja wiem, co ja mówię.

Mogła byś rozwinąć swoją wypowiedź?

Q__:
Dowodem, że pisza spod innego IP.)

Przepraszam ale jestem ciemny w tematyce komputerowej więc zapytam się o czym to świadczy?

Q__:
Więc wygląda to jak prywatne zabawy na publicznym forum.

Jeśli jest tak jaki piszesz i mamy do czynienia z taką zabawą to masz racje, ale jeśli nie to uważałem, że zarówno Ty jak i Eviva, potraktowaliście Lucasa ciut za ostro. Nie jest on zobligowany do pisania szczegółowej recenzji - chodź rzeczywiście miło było by gdyby uzasadnił swoją niechęć - , a swoją opinie wyrazić może bez wdawania się w szczegóły.
TSan
Użytkownik
#32 - Wysłana: 27 Sier 2010 20:49:17
A teraz stroan trzecia opowiadania:

-Nie. Jestem kapitan Archer, to tłumaczka Hoshi i mechanik komandor Tucker.
-Postaram się zapamiętać…-Odpowiedziałam poważnym tonem.
-A ty masz na imię…?
-T’San.
-T’San, czy jesteś pełnoletnia? – Spytał, patrząc na mnie uważnie. Zdziwiłam się tym pytaniem. Chociaż miałam czternaście lat, wyglądałam na znacznie starszą. Ale to pytanie było dziwne.
-Nie.
-T’San, ktoś musi się tobą zająć dopóki nie wyjaśnimy jak się tu znalazłaś.
Niepewnie skinęłam głową.
-Czy nie sądzi pan, ze Phlox będzie odpowiedni? –Zapytała kapitan kobieta.
-Dobry pomysł. Trip, musimy omówić pewna sprawę. – Zwrócił się do mechanika, a mi skinął głową w stronę kobiety. Popatrzała na mnie przyjaźnie, a jednocześnie z zaciekawieniem.
Toudi
Użytkownik
#33 - Wysłana: 27 Sier 2010 20:58:22
Jurgen:
Jest jeszcze jedna możliwość: dobrze zaplanowany PR w celu zainteresowania dotychczas niezainteresowanych i nieświadomych

Mnie osobiście taki PR zniechęca...
Sh1eldeR
Użytkownik
#34 - Wysłana: 27 Sier 2010 21:07:41
Picard:
[odnośnie adresu IP -- dop. Sh1eldeR]
Przepraszam ale jestem ciemny w tematyce komputerowej więc zapytam się o czym to świadczy?

Adres IP to teoretycznie unikalny adres komputera, spod którego komputer komunikuje się z serwerem Phoenixa. A więc można powiedzieć, że jakaś osoba pisze tutaj posty spod danego IP.

Tyle że sprawa jest trochę bardziej zagmatwana. Np. jeśli ktoś ma łącze w sieci osiedlowej, to może mieć jedno wspólne IP z pozostałymi mieszkańcami.

Dodatkowo, niektóre łącza Internetowe -- np. Neostrada -- po rozłączeniu i ponownym połączeniu z Internetem zyskują inne IP.

Co do wypowiedzi Q__ to jej akurat kompletnie nie rozumiem i myślę, że zastosował tu jakiś skrót myślowy. Bo fakt, że Lucas i TSan mają różne IP nie jest dowodem na to, że są bliskimi osobami. Tutaj Eviva ma rację.

Jurgen
Picard
Co do Lucasa to faktycznie chyba tutaj specjalnie nie przecholował. Napisał po prostu słabe, bezsensowne i nic nie dające posty. Nie wiem, może jest inteligentnym człowiekiem z cennymi opiniami i spostrzeżeniami na różne tematy, ale tutaj tego nie zademonstrował, że się tak wyrażę ;).

Toudi (i reszta)
Mnie też taki PR zniechęca, choć sama akcja -- szczególnie jeśli w intrygę został celowo zamieszany kumpel TSan, który specjalnie zrobił tu z siebie... no, który w tym temacie nie błysnął -- jest sympatyczna.

Proponuję jednak wszystkim podejść do twórczości TSan [u]obiektywnie[/u]. Jeśli ktoś uważa, że to nie najlepszy czas na to, by ją skrytykować, to może sobie pomilczeć. Ale też nie ma co traktować jej ulgowo i mówić, że jej teksty są dobre, gdy takie nie są.

Jak tak szybko przeczytałem fragmenty, to wyszło mi na to, że są chyba OK. Szczególnie jeśli chodzi o styl pisania, bo może sama treść mi się nie spodoba. Nie jest to jeszcze pisarska lekkość Evivy, najeżona tu i ówdzie błyskotliwością, ale na dogonienie jej TSan ma jeszcze czas. Pewne rzeczy wymagają doświadczenia. Zresztą, może TSan pójdzie w zupełnie innym kierunku i też będzie dobrze.

Co do Marysuizmu, to choćby z tego względu dyskusja tutaj może być ciekawa. Treka ten "problem" bardzo dotyczy. Trudno powiedzieć, czy jest to wada, czy jedna z zalet, konwencji trekowych seriali. W innych serialach czegoś takiego nie ma, wystarczy wspomnieć o nBSG, gdzie niektóre pozytywne postacie miały dość poważne wady. Przynajmniej tak to wyglądało, że nie są idealne. W Treku jakoś bardzo to widać, że nawet jak ktoś zrobi coś nie tak, to zdąży to jeszcze naprawić z nawiązką.
Eviva
Użytkownik
#35 - Wysłana: 27 Sier 2010 21:14:38
Picard:
Mogła byś rozwinąć swoją wypowiedź?

Nie, nie mogłabym.

Picard:
Jeśli jest tak jaki piszesz i mamy do czynienia z taką zabawą to masz racje, ale jeśli nie to uważałem, że zarówno Ty jak i Eviva, potraktowaliście Lucasa ciut za ostro

Zwróciliśmy mu tylko uwagę na niewłaściwość jego zachowania. Nie było w tym nic ani ostrego, ani osobistego. Lucas nieco przekroczył granice żartu, szczególnie zwracając się do Jurgena. Nie wiem, czy to zabawa, ale jeśli tak, to dość niewyszukana... żeby użyć łagodnego słowa.
Jurgen
Moderator
#36 - Wysłana: 27 Sier 2010 21:19:54
Toudi:
Mnie osobiście taki PR zniechęca...

Mnie też, ale jak widać efekt - o ile był zamierzony - został osiągnięty.

Sh1eldeR:
Napisał po prostu słabe, bezsensowne i nic nie dające posty.

A to juz trochę pod trolling podpada i na niektórych forach (zwłaszcza na moim ulubionym przykładzie zamordyzmu forumowego - fordclubpolska) jest karane.
TSan
Użytkownik
#37 - Wysłana: 27 Sier 2010 21:28:58
Jurgen

Jednyna odpowiedź na jaką by sie zdobyl obecnie Lucas to:

http://img401.imageshack.us/i/trollface.gif/
Toudi
Użytkownik
#38 - Wysłana: 27 Sier 2010 21:46:02
Jurgen:
A to juz trochę pod trolling podpada

Trollować to trzeba umieć, a dobry trolling nie jest zly.
Ale zgadzam się, trolli trzeba zwalczać. A najprościej ich nie karmić.
Picard
Użytkownik
#39 - Wysłana: 27 Sier 2010 21:55:30
Eviva:
Zwróciliśmy mu tylko uwagę na niewłaściwość jego zachowania. Nie było w tym nic ani ostrego, ani osobistego. Lucas nieco przekroczył granice żartu, szczególnie zwracając się do Jurgena. Nie wiem, czy to zabawa, ale jeśli tak, to dość niewyszukana... żeby użyć łagodnego słowa.

Przesadzasz - niewyszukana to były zabawy pseudo-Kirka i innych kadetów z nowego filmu, którzy z byle powodów prali się po pyskach, w chwilach wolnych od służby. Lucas wypowiedział tylko słowa krytyki i tyle - miał do tego prawo i ma racje: nie powinniście się go za to czepiać. Chodź wciąż chciał bym poznać powody jego niechęci. A jak przeczytam całości opowiadania to sam ocenię.
Q__
Moderator
#40 - Wysłana: 27 Sier 2010 21:55:39 - Edytowany przez: Q__
Sh1eldeR

Sh1eldeR:
Co do wypowiedzi Q__ to jej akurat kompletnie nie rozumiem i myślę, że zastosował tu jakiś skrót myślowy. Bo fakt, że Lucas i TSan mają różne IP nie jest dowodem na to, że są bliskimi osobami.

Mój błąd, chodziło mi o to samo IP, oczywiście. Ale się podłożylem
Sh1eldeR
Użytkownik
#41 - Wysłana: 27 Sier 2010 22:04:13 - Edytowany przez: Sh1eldeR
Q__
Aa, no i teraz ma to sens. Czyli: albo to są te same osoby, albo korzystają z jednego komputera (choćby: rodzeństwo), albo mieszkają (przynajmniej: przebywają) w pobliżu siebie i współdzielą łącze.

Jurgen:
A to juz trochę pod trolling podpada i na niektórych forach

Tak i już miałem prawie pisać, że w razie dalszych takich akcji osobiście byłbym za szybkim wykopaniem trolla na orbitę, ale doszedłem do wniosku, że granica jeszcze nie została jednoznacznie przekroczona. Z drugiej strony gdyby tych paru postów tu nie było, to wątek nic by nie stracił, a pewnie zyskałby na poziomie dyskusji. No ale jeśli chodzi o wszelkiej maści cenzurę -- nawet usuwanie bezsensownych i niezbyt miłych postów -- to warto chyba stosować minimalizm. Należy dać wszystkim do zrozumienia, że krytyka i negatywne opinie są tu przecież dozwolone. Ale gdy jakiś biedny, nieszczęśliwy troll przekroczy granicę, to wtedy trzeba go bez mrugnięcia okiem zlikwidować i nie ma co się cackać.
Tina46
Użytkownik
#42 - Wysłana: 27 Sier 2010 23:35:33
Z tego, co ja tu teraz zrozumiałam (zapewnie mylnie), to wychodzi mi że oskarżacie Lucasa o trolling
Scully
Użytkownik
#43 - Wysłana: 28 Sier 2010 01:17:35 - Edytowany przez: Scully
Może zaprezentujesz więcej, nie tylko kawałkami?
Q__
Moderator
#44 - Wysłana: 28 Sier 2010 03:38:20 - Edytowany przez: Q__
Jo_anka

Jo_anka:
Zresztą termin marysuizm ma, jak się okazuje, trekowskie korzenie:

Przy czym jednak korzene tych korzeni są jeszcze starsze . Oto fragment - wydanej w latach '40 ubiegłego już wieku - powieści "Ten zwariowany wszechświat" Frederica Browna, w której to redaktor groszowego czasopisma SF trafia do wszechświata alternatywnego ukształtowanego na modłę wyobrażeń (i marzeń) ówczesnych fanów i (zwykle młodych) autorów (stanowiącego zresztą pastisz światów amerykańskiej fantastyki lat '20 i '30). Pozwolę sobie zacytować biografię postaci, na którą się tam napotyka:

"Wziął Opowieść o Dopelle pióra Paula Gallico i zaczął czytać.
Trzeba się dowiedzieć wszystkiego o konkurencji.
W ciągu następnej godziny przekonał się, że współzawodnictwo było więcej niż trudne. Było niemożliwe.
Dopelle (zdawało się, że w ogóle nie miał imienia) był postacią po prostu niewiarygodną. Wydawało się, że miał wszystkie zalety i żadnych wad - Napoleona, Einsteina, Aleksandra Wielkiego, Edisona, Don Juana i Sir Lancelota. Miał dwadzieścia siedem lat!
Dzieje jego pierwszych siedemnastu lat życia były krótkie. Doskonały uczeń, przeskoczył kilka klas i ukończył z wyróżnieniem Harvard w wieku siedemnastu lat jako starosta roku i mimo stosunkowo młodego wieku najbardziej popularny z wychowanków.
Prymusi zazwyczaj nie cieszą się popularnością, ale Dopelle okazał się wyjątkiem. Nie był kujonem. Swoje wysokie noty zawdzięczał zdolności zapamiętywania wszystkiego, co usłyszał lub przeczytał, co oszczędzało mu konieczności ślęczenia nad podręcznikami.
Mimo znacznego obciążenia nauką (wysłuchał wszystkich możliwych wykładów) znalazł czas, by być kapitanem niepokonanej drużyny futbolowej. Sam zarabiał na studia i w trakcie ich stał się niezależny finansowo dzięki sześciu powieściom przygodowym, które napisał w wolnym czasie, a które od razu stały się bestsellerami i były nimi aż do chwili obecnej.
Zyski z tych książek (które, rzecz jasna, co do jednej zostały sfilmowane) umożliwiły mu nabycie krążownika kosmicznego i wyposażenie laboratorium, w którym podczas dwóch ostatnich lat studiów dokonał kilka ważnych wynalazków w dziedzinie techniki podróży i wojen kosmicznych.
Oto Dopelle w wieku siedemnastu lat - wtedy jeszcze stosunkowo młody. Jego kariera dopiero się rozpoczynała.
Po ukończeniu Harvardu poszedł do Szkoły Pilotażu Kosmicznego, wyszedł z niej jako porucznik i przez rok czy dwa szybko awansował. W wieku dwudziestu jeden lat był szefem kontrwywiadu i jedynym człowiekiem, któremu udało się dostać z misją szpiegowską do Układu Arktura i wrócić.
Większość informacji, jakie Ziemianie mieli o Arkturianach, pochodziła od niego.
Był niewiarygodnie dobrym kosmopilotem i żołnierzem. Raz po raz jego eskadra odpierała ataki Arkturian - przy czym Dopelle nie tylko dowodził walką, ale i brał w niej czynny udział. Ze względu na jego nieocenioną wiedzę naukową dowództwo prosiło go, by nie angażował się w walce. Jednak on najwidoczniej nie musiał już słuchać rozkazów i walczył przy każdej nadarzającej się okazji. Wydawało się, że szczęście mu wyjątkowo sprzyja. Jego jaskrawoczerwony statek kosmiczny Mściciel nigdy nie został trafiony.
W wieku dwudziestu trzech lat był generałem wszystkich sił Układu Słonecznego, ale dowodzenie wydawało się najmniej ważną dziedziną jego działalności. Z wyjątkiem sytuacji kryzysowych przekazywał dowództwo w inne ręce i spędzał czas szukając rozrywki w podniecających eskapadach szpiegowskich lub pracując w swym tajnym laboratorium na Księżycu. To jego praca umożliwiła Ziemi uzyskanie technologicznej równowagi, a nawet lekkiej przewagi nad Arkturianami.
Lista odkryć, jakich dokonał w tym laboratorium, była niewiarygodnie długa.
Chyba największym z nich było stworzenie sztucznego mózgu - Mekky. Dopelle wyposażył go w zdolności umysłowe przekraczające ludzkie możliwości. Mekky nie był człowiekiem (Gallico twierdził, że choć Mekky jest naprawdę rodzaju nijakiego, zawsze mówiono o nim w rodzaju męskim), lecz pod pewnymi względami go przewyższał. Potrafił czytać w myślach i przemawiać do ludzi, zarówno pojedynczych, jak i całych tłumów, telepatycznie. Potrafił nawet - z bliska - czytać w myślach Arkturian. Kilku ludzi telepatów też tego próbowało, ale wszyscy zwariowali, nim zdążyli zdać sprawę ze swoich odkryć.
Mekky potrafił też rozwiązać - niczym elektroniczna maszyna licząca - każdy problem, obojętnie jak trudny, jeśli tylko podano mu wszystkie dane.
Posiadał też zdolność teleportacji - natychmiastowego przenoszenia się w przestrzeni bez konieczności podróżowania statkiem kosmicznym.
To czyniło go nieocenionym emisariuszem, umożliwiając Dopelle'owi, gdziekolwiek był, utrzymywanie kontaktu ze swoją flotą kosmiczną i rządami Ziemi.
Pod koniec Gallico opisał krótko i wzruszająco romans między Dopelle'em a Betty Hadley. Wyglądało na to, że byli zaręczeni i bardzo w sobie zakochani, ale postanowili zaczekać ze ślubem do końca wojny.
Tymczasem Betty Hadley nadal pracowała jako redaktor najpopularniejszego magazynu romansów, robiąc to samo co wtedy, gdy poznali się z Dopelle'em i pokochali - podczas jednej z jego tajnych misji, gdy incognito przebywał w Nowym Jorku. Teraz cały świat podziwiał tę parę zakochanych, niecierpliwie oczekując końca wojny i dnia ich ślubu."


Pytanie jednak kimże ów Dopelle był? Oto odpowiedź:

"Jak naprawdę wyglądał Dopelle? Czy - jak we śnie - przypominał Errola Flynna? Czemu nie? Może Dopelle był Errolem Flynnem. Jeśli Keith nie zapomni, to sprawdzi i przekona się, czy jest tu jakiś Errol Flynn.
/.../
Keith szybko zamknął usta. Przez kilka sekund przypatrywał się Dopelle'owi. Później powiedział:
- Teraz pana poznaję - a przynajmniej mam wskazówkę, o co w tym wszystkim chodzi, i zaczyna mi się to układać w logiczną całość. Pan jest Joe Doppelberg - albo raczej dubler Doppelberga.
- A kim jest Joe Doppelberg?
- To fan science fiction z... stamtąd, skąd przybyłem. Pan wygląda tak jak on - a właściwie jest takim, jakim on chciałby być! Jest pan starszy, rzecz jasna, i tysiąc razy przystojniejszy, bardziej romantyczny i inteligentniejszy... Jest pan właśnie taki, jakim on chciałby być. Pan... on pisał do mnie długie listy, pełne zjadliwego humoru, do mojego działu, i nazywał mnie pan Rakieciarzem, i nie lubił naszych okładek, ponieważ potwory nie były dość okropne i...
Keith urwał i szczęka znów mu obwisła."


Jak widzimy, stanowil męską Mary Sue .
Eviva
Użytkownik
#45 - Wysłana: 28 Sier 2010 07:13:07
Nie zapominajmy o jednym: niejaka Joanna Chmielewska też pisze swe książki... o sobie. I jakoś nikogo to nie zniechęca.
Picard
Użytkownik
#46 - Wysłana: 28 Sier 2010 10:30:57 - Edytowany przez: Picard
Q__:
Oto fragment - wydanej w latach '40 ubiegłego już wieku - powieści "Ten zwariowany wszechświat" Frederica Browna, w której to redaktor groszowego czasopisma SF trafia do wszechświata alternatywnego ukształtowanego na modłę wyobrażeń (i marzeń) ówczesnych fanów i (zwykle młodych) autorów (stanowiącego zresztą pastisz światów amerykańskiej fantastyki lat '20 i '30).

Ten cały Dopelle równie dobrze mógł by być fantazją pewnego załoganta, którego wszyscy dobrze znamy:
http://www.scifitv.com.au/Content/Blog/Pictures/_525/RegBarclay.jpg
Wygląda na to, że większość fan ficków jest swoistym sposobem na leczenie kompleksów. Zresztą TSan nie ma się czym przejmować - jakieś 90% takich fanowskich opowiadań nie grzeszy jakością, więc twórczość koleżanki na pewno nie wypada mizernie na tle konkurencji.
TSan
Użytkownik
#47 - Wysłana: 28 Sier 2010 14:47:56
Picard

Ty chyba pracujesz jako psycholog.
 Strona:  ««  1  2 
USS Phoenix forum / Star Trek w Polsce / Moja tajemnica

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!