USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Treknologia / uzbrojenie ochrony
 Strona:  ««  1  2 
Autor Wiadomość
Anonim
Anonimowy
#31 - Wysłana: 11 Paź 2006 20:24:19
Odpowiedz 
Lich, skałkowcy to tylko przykład, który potwierdza regułę. Przecież tu podpadają również piloci (samolotów, lotni, itp), spadochorniarze, nurkowie głębinowi, grotołazi... w sumie wymieniać można całkiem sporo. Ba, nawet zwykły niedzielny kierowca ryzykuje życiem (zwłaszcza w Polsce). A przecież nie muszą ryzykować - mogą się nie wspinać, nurkować, czy jeździć, nikt ich do tego w końcu nie zmusza (ciągle mówie o dobrowolnych, niezarobkowych zajęciach). Całkiem spory procent z tego wyjdzie...

Co do wycofania się... Po pierwsze, jeśli traktujesz coś poważnie to się nie wycofujesz z byle głupiego powodu. Robisz sobie co najwyżej przerwe (bierzesz urlop wypoczynkowy) i wracasz. Z GW (z marines pewnie też, chociaż tu zgaduje) można odejść bez wiekszych przeszkód (jasne, nie w środku misji, ale wisząc na skalnej ścianie mając jeszcze kilkadziesiąt metrów do góry i kilka set w dół też się nagle nie wycofasz). Na siłę nikt tam nie trzyma, bo i po co? Z niewolnika marny pracownik, a kogoś na zastępstwo szybko się znajdzie...

Co do umierania za kawałek skały to Hazrall dobitnie to wyjaśnił. Osobiście tylko przypomne, że francuzi nie chcieli umierać za gdańsk (II WW) - jak się to skończyło chyba wiesz... Inna sprawa że tu nie chodzi o umieranie za jakiś kawałek skały na drugim końcu galaktyki, ale za NASZ kawałek skały, na którym miejszkają obywatele federacji. Wspólnota ras to podstawowy aspekt istnienia federacji. Bez niej, federacja nie miała by sensu (wyobrażasz sobie jakiekolwiek państwo, w którym wszyscy obywatele wychodzą z założenia, ze "mam to gdzieś, to pół świata ode mnie"?).

Lich czy ty na pewno mówisz o federacji? Bo ja sobie nie przypominam by UFP podbijało jakieś światy... Owszem, ostatnio coraz mocniej zaznacza się militarny aspekt floty, ale jest to spowodowane wieloma zagrożeniami niezależnymi od władz i społeczeństwa. Nie na wiele zdadzą ci się slogany o pokoju i dobrobycie panującym w federacji w sytuacji gdy nad ziemią wisi sześcian borga ze sławetnym "opór jest bezcelowy". Jak rozumiem ty optowałbyś w tej sytuacji nad poddaniem ziemi i dobrowolną asymilacja, bo wojna to barbarzyństwo itd...

No, nie. Po twoich wypowiedziach nie moge oprzec się wrażeniu, że twierdzisz, iż każdy kto wstąpi do floty/marines musi umrzeć na służbie... Wtedy owszem, mało kto by chciał wstąpić do GF, ale to przecież nie jest prawdą. Jasne, służba ciagnie za sobą ryzyko, ale bez przesady. Ponad to nikt z tych, którzy wstępują do floty nie wychodzą z założenia, że idą po śmierć - wtedy cała flote należałoby pozamykać w pokojach bez klamek.... Możliwe że zasugerowałeś się tym iż wspomniałem, że 99% żołnierzy ochrony w czasie miesji ginie, ale to była irionia, wypominająca twórcom brak logiki niemal wszystkich walk w ST (ale to można zrozumieć - ciężko by było co sezon wymieniać wszystkich głównych bohaterów, a siedzący non-stop w fotelu Picard nie byłby tak ciekawą postacią, jak ten który samotnie, szturmem zdobył Sejmitara

Wilk
Hazrall
Użytkownik
#32 - Wysłana: 11 Paź 2006 20:49:41
Odpowiedz 
A co do uzbrojenia i wyposażenia Marins, Voy: Message in a Bottle , pod koniec kiedy doktor odbija Prometeusa na mostek teleportuje się Marin, i o ile mnie pamięć nie myli, jakby to określić ciężkozbrojny
Lich
Użytkownik
#33 - Wysłana: 11 Paź 2006 22:18:30
Odpowiedz 
Jestem w stanie w całej rozciągłości zgodzić się na kierowców jako grupę wysokiego ryzyka, pobór których zapewniłby armię. Co do reszty to abstrachując od ich faktycznej liczby w społeczeństwie (nie wiem czy zebrałby się 1 % pożądnej militaryzacji społeczeństwa-uznawanej w dzisiejszych czasach za minimum), to pragnę zauważyć, że posiadają oni zawsze zabezpieczenia życia (nawet w treku), a cały temat wyszedł od tego, że marines i ochrona w star treku mają co najwyżej sfeterek i fazer, co nie zapewnia im ochrony nawet przed przypadkowymi kamieniami. To mnie właśnie natchnęło do rozmyślań nad tym co mogłoby ludzi prowokować do podjęcia tak ryzykownego zawodu: ochrona może się zawsze łudzić, że lata na statkach z tarczami i pancerzem, poza misjami na planetach (trochę w stylu BOR) i już nie tak miłymi (ale i nie częstymi) działaniami wewnątrz swoich okrętów nie grozi im natychmiastowa śmierć. Ale marines nie mają takiego komfortu - 1 błąd, 1 strzał z fazera i mamy jednego żołnierza mniej - co jest wynikeim dużo gorszym niż w czasach dzisiejszych. Co do Francuzów to jest to kapitalny przykład na to,, że ludzie nie tylko nie chcieli umierać za kawałek skały, czyli jakiś tam Gdańsk, ale i za Alzację i Lotaryngię które gdzie są chyba wiesz (Francja wypowiedziała Hitlerowi wojnę, do tego głosił on otwarcie potrzebę przywrócenia ww. ziem Rzeszy, a mimo to francuskie społeczeństwo nie kwapiło się do walki). A teraz pomyślmy: ile czasu robi się Jem'Hadara? 20 dni optymistycznie licząc? I do tego robi się go masowo. Jak długo Dominium powołuje 100 K żołnierzy? Miesiąc, tydzień? Każdy gotowy do walki, nie zna strachu i będzie walczył nawet gołymi rękami. Ilu żołnierzy musiała poświęcić federacja żeby ich zatrzymać (1 strzał=1 trup)? Ile owiniętych w federacyjną flagę trumien pokozały media? Nie chodzi mi o jakieś pacyfistyczne bzdury, które mi Anonimie imputujesz, ale o prosty fakt że społeczeństwo nie po raz pierwszy zaobserwowało zapewne że na wojnie się ginie, że żołnierze mają marne szanse na przetrwanie. Może straty nie wynosiły 99,9% ale z pewnością były znaczne. To może nie powinno skłaniać federacyjnej młodzieży do ucieczki na Tholię przed wojną, ale poważnie ich zniechęcić do służby. Z resztą mechanizm o którym piszę(że społeczeństwa rozwinięte są niechętne służbie w armii) działał już bardzo często: Rzymianie, Chińczycy, nawet tak paramilitarna kasta jak rycerstwo w późnym średniowieczu.
Lich
Użytkownik
#34 - Wysłana: 11 Paź 2006 22:24:38
Odpowiedz 
Tu będzie do Hazralla bo miał posta na poprzedniej stronie.
Może po prostu za mało czuję ducha treka, żeby uwierzyć w tak wielką transformację ludzkości (pełna odpowiedzialność większości ludności za całość federacji). Patrząc na "nasz" rozwój do tej pory nie wydaje mi się to możliwe, ale może po prostu za mało czuję ducha treka. Tego odcinka Voy nie widziałem jeszcze, ma może ktoś screena, albo może opisać?
Anonim
Anonimowy
#35 - Wysłana: 12 Paź 2006 01:18:42
Odpowiedz 
1% populacji to może służy łącznie w GF (flota i marines)... A i tu możliwe, że poważnie tą liczbę zawyżam. To w końcu chyba 160 ras czyli prawdopodobnie tyle też planet domowych, a dochodzą przecież jeszcze kolonię.
Jasne, można zwerbować miliardy do walki, ale po co? Przy obecnej sile zniszczenia bomb atomowych duże armie zgrupowane na niewielkiej przestrzeni to łakomy kąsek, a mówimy przecież o czasach dużo późniejszych, gdzie istnieją takie rodzeje broni które mogą wysterylizować cała planetę. Ba, nawet nie trzeba niszczyć - wystarczy zablokować planetę. W tych czasach główną rolę odgrywa flota, bo to od niej wszystko zależy i zamiast pchać srodki, które zawsze są ograniczone do szkolenia do niczego nie potrzebnych żołnierzy lepiej zbudować statek, bo mając kontrolę nad przestrzenią kosmiczną możesz zmusić populację planety do poddania się bez zdobywania każdego domu, czy pokoju. Tu zniszczysz jedno miasto, tam drugie, jesli nadal ludność będzie odmawiać poddania się zrzucasz niewielkie siły pacyfikujące aby zaprezentować obywatelom co dokładnie ich czeka jeśli odmówią. Nie skutkuj to pacyfikujesz planete z orbity... Większość planet i tak pewnie podda się po pierwszej demonstracji siły, bo mając do wyboru śmierć lub niewole, lepsza jest niewola (przynajmniej w teorii).

Co do francuzów to ich zachowanie nie wiele ma wspólnego z rozwojem kulturowym. To raczej strach, dezorganizacja i demoralizacja. Strach po I WW (w koncu linia frontu biegła przez francję), po taktyce jaką tam zaprezętowano i na jakiej późniejsze wojsko się szkoliło, po szybkim upadku Polski. Rozkazy ze sztabu przypływające z 3 dniowym opóźnieniem do dywizji które od dwóch dni nie istnieją... Niekompetencja dowódców poważnie nadszarpuje morale, które już na początku wojny było bardzo niskie. Pijanstwo, brak dyscypliny, były ponoć powszechne jeszcze przed wybuchem wojny... Jak dla mnie to wręcz cofniecie się w rozwoju kulturowym.
Z Rzymem, Chinami, Mongołami, sprawy mają się podobnie. Te imperia nie upadły dlatego, że nagle stały się pacyfistyczne i odrzuciły wojnę. Głównym czynnikiem upadku były wewnętrze walki polityczne o władze, które pociągnęły za sobą degenerację społeczeństwa, a w końcu jego rozpad... Społeczeństwo, nawet demokratyczne, jest dosyć cierpliwe i może znieść całkiem sporo ran, ale w końcu licznik zacznie bić, a gdy dzwonek zadzwoni uderzy pięścią w stół i powie dosyć. Ale na to zazwyczaj potrzeba troche czasu.

Odnośnie Jem'Hadarów... Może być ich i miliard, ale wystarczy odciąć im dostęp do białego i sami się wyrżnał... Ogólnie ten problem dokładniej rozpisałem na poczatku...

1 do 1 możliwe, ale zauważ jak często dochodziło do tego rodzaju starć i na jaką skalę. W walce w kosmosie szczerze mówiac nie wiem ile zginęło osób, ale warto zaznaczyć że federacja walczyła wraz z Klingonami (przy okazji nie można nie doceniać wpływu Klingonów na morale GF), a później Romulanami. Straty więc rozkładały się na trzy w gruncie rzeczy niezależne społeczeństwa, nie mówiac już o bonusach morale jakie przypadły Federacji wraz ze wciąganiem poszczególnych nacji do wojny... Ogólnie, to właśnie ta wojna ładnie zobrazowała proces demoralizacji społeczeństwa. Najpierw strach przed zmiennymi na ziemi, zdrada admirala Rossa (chyba Rossa) i próba puczu politycznego, później - conajmniej - poważne wykroczenie Sisko (fałszowanie nagrania, najecie Garaka, współudział przy kilku zabójstwach [nieświadomych, ale jednak] o śmierci x romulanów w czasie wojny nie wspominając). To właśnie w taki sposób rozpadają się społeczeństwa - są nieświadomie niszczone przez tych którzy próbują je ochronić. Gdyby wojna potrwała troche dłuzej, doszło by do większej ilości takich incydentów a w końcu i rozłamów w federacji.

Pewnie część faktycznie się zniechęci, ale na pewno nie wszyscy. Inną sprawą jest, że nie młodzież gra pierwsze skrzypce na okrętach ale starsi wyjadacze, który już nie nad jednym rdzeniem warp chleb piekli. Chociaż, Czerwona Eskadra udowodniła, że mając chryzmatycznego dowódce (również ze swojego rocznika) ma więcej odwagi niż rozumu (vide odcinek DS9: Valiant). I tu pojawia się bardzo ważny element: podejście psychologiczne do podwładnych i charyzma...

A wracając do tematu, to faktycznie jest to wyraźnym przeoczeniem twórców ST iż nie wyposażyli oni ochroniarzy w odpowiedni sprzęt obronny. Co do tarcz to można by znaleźć kilka argumentów uniemożliwiających ich używanie, ale jakieś kurtki energochłonne powinne być na stanie każdego ochroniarza jak i wogóle oficera. Czemu tak nie jest to już trzeba by się zapytać twórców... A może standardowe munury już są energochłonne, ale nic o tym nie wiemy...

I na podsumowanie pozwole sobie odpowiedzieć na część do Hazralla.
Kto wie jak na społeczeństwo wpłynie rezultat 3WW? Rezultat 2WW i pokaz siły zniszczenia bomby atomowej uchronił nas przed kolejnym aktem (Ameryka vs ZSRR). Jasne, strach tu zagrał główne skrzypce, nie rozwój społeczeństwa, ale i straty były nieporównywalnie mniejsze niż przy 3WW. W sytuacji w której stare wartości niemal nie zniszczyły cywilizacji, temu co pozostało dużo łatwiej przyswoić sobie nową drogę...

Wilk, nie Anonim ;]
Jurgen
Moderator
#36 - Wysłana: 12 Paź 2006 21:14:24
Odpowiedz 
Czy admirał Ross to nie ten gość, który pojawił się dopiero w czsie "pełni" wojny z Dominium (i pr5zy okazji prawdopodobnie krył sekcję 31)?
Delta
Użytkownik
#37 - Wysłana: 12 Paź 2006 23:42:07
Odpowiedz 
Czy admirał Ross to nie ten gość, który pojawił się dopiero w czsie "pełni" wojny z Dominium (i pr5zy okazji prawdopodobnie krył sekcję 31)?

To ten. A tamten, o którym pisze Wilk, nazywał się Layton i był byłym dowódcą Sisko na USS "Okinawa".
Anonim
Anonimowy
#38 - Wysłana: 13 Paź 2006 00:09:40
Odpowiedz 
Wybaczcie błąd, ale tak szybko ci admirałowie się zmieniaja i tak rzadko pokazuja na ekranie, że mi się troche pomyliło...
 Strona:  ««  1  2 
USS Phoenix forum / Treknologia / uzbrojenie ochrony

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!