USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Treknologia / Galaxy czy Sovereign?
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6 
Autor Wiadomość
Toudi
Użytkownik
#151 - Wysłana: 2 Mar 2011 21:32:26
Odpowiedz 
Picard:
ie wiem czy dobrze Cię zrozumiałem? Chodzi Ci o holograficzną ochronę?

A całą załogę. No bo odpada podtrzymanie życia, dziury w kadłubie mniej straszne, a i abordaż mocno utrudniony (przynajmniej w świecie ST, gdzie skafandry stosuje się rzadko). Co prawda nie mam pojęcia jak wyjdzie wynik energetyczny, bo ciężko ocenić co zjada więcej prądu, podtrzymanie życia, czy holoemitery.

Do tego można by jeszcze latać dziury w kadłubie hologramem, przez co nawet ostro poszatkowany okręt, byle ze sprawnym zasilaniem, może wyglądać jak świeżo ze stoczni. Co z pewnością obniży morale wroga. (Niestety pewno tylko dla kontaktu wzrokowego, ale zawsze to coś.)

A z ECH chodziło mi o Emergency Command Hologram bez Emergency, czyli nie w nagłych wypadkach, a tak po prostu stworzony program. Bo Doktorek, choć ciągle w nazwie miał Awaryjny, to od drugiego sezonu ciężko nazwać go Awaryjnym, bo już był jak człowiek - hobby, sny, praca twórcza, nawet własne techniki medyczne wymyślał.
Picard
Użytkownik
#152 - Wysłana: 3 Mar 2011 01:56:19
Odpowiedz 
Toudi:
A całą załogę. No bo odpada podtrzymanie życia, dziury w kadłubie mniej straszne, a i abordaż mocno utrudniony (przynajmniej w świecie ST, gdzie skafandry stosuje się rzadko). Co prawda nie mam pojęcia jak wyjdzie wynik energetyczny, bo ciężko ocenić co zjada więcej prądu, podtrzymanie życia, czy holoemitery.

Już to przerabialiśmy na etapie TOS i nie sprawdziło się - czynnik ludzki, zawsze będzie niezbędny.
Scimitar
Użytkownik
#153 - Wysłana: 3 Mar 2011 03:16:44 - Edytowany przez: Scimitar
Odpowiedz 
patryk089x:
- Pominięcie przy projektowaniu długodystansowego statku badawczego przynajmniej dość dobrego uzbrojenia było dziwną głupotą,

Z tego co pamiętam Galaxy był wyposażony we wszystko co Gwiezdna Flota mogła wówczas zaoferować (najmocniejsze fazery, najwydajniejsze źródło zasilania, najnowszego typu wyrzutnie fotonówek itd itp...), a wówczas najcięższe i najlepiej uzbrojone okręty jakimi dysponowano to były (najprawdopodobniej bo tego prawie w ogóle nie było widać) Ambasadory. jedyne co było moim zdaniem dużym błędem w konstrukcji okrętu typu Galaxy to zastosowanie standardowego pancerza, najprawdopodobniej takiego samego jak na Mirandach i innych większych konstrukcjach (możliwe, że na przestrzeni lat stop z którego wykonywany jest pancerz odrobinę się zmienił, ale dalej to była mieszanka Duranium i Trytanium, prawdopodobnie o tej samej grubości i może trochę lepszych właściwościach). W takim okręcie, który też był projektowany do ciężkich działań wojennych, co więcej miał stanowić trzon sił, to jest po prostu wyrok śmierci dla załogi jak padną osłony

patryk089x:
- Jak dla mnie bezsensem było tworzenie oddzielanego spodka, który po oddzieleniu (co zwykle następowało przy walkach) miał jeszcze mniejsze szanse na przeżycie[/quote
Mimo wszystko w trakcie bitwy wszystko co jest w ten lub inny sposób wyeliminowane z walki (nie koniecznie zniszczone) nie jest brane w pierwszej kolejności pod uwagę, podejrzewam że nawet Klingoni nie łamali by szyku w samym środku bitwy tylko po to by dorżnąć uciekający spodek po Galaxy :P
Zresztą zgodnie z tym co napisałeś jaki byłby sens ewakuowania się z okrętu w kapsułach podczas walki?
Ponadto Galaxy był wbrew pozorom nie głupio zaprojektowany - jako jedyny miał mostek bojowy (fakt faktem był to wymóg odłączanego spodka), ale wbrew pozorom przenoszenie dowodzenia okrętem na mostek bojowy przed walką nawet bez odłączania talerza to bardzo dobry pomysł - normalny mostek w każdym federacyjnym okręcie jest narażony na bardzo szybkie zlikwidowanie zaraz po padnięciu osłon (zresztą ten zarzut można wysnuć w przypadku większości okrętów z różnych uniwersów SF), po prostu jest zbyt bardzo odsłonięty na trafienia, mostek bojowy w Galaxy gdy nie ma odczepionego talerza jest całkiem przyzwoicie chroniony przed ostrzałem. Zresztą każdy współczesny okręt bojowy ma przynajmniej 3 mostki - nawigacyjny, dowódczy i chyba maszynownię jako 3 miejsce z którego można dowodzić jednostką.

[quote=patryk089x]A Sovereign stał się statkiem idealnie wpasowanym do czasów, w których się znalazł - dobre zaplecze badawcze, doświadczona załoga, bardziej ograniczona załoga, większa zwrotność, ulepszone silniki Warp... miód na serce

Racja, wreszcie dobrze przemyślany okręt zarówno dobry do obrony jak i ataku ;) , co więcej wraz z innymi (nowymi) jednostkami tego okresu (mam tu na myśli okręty takie jak Defiant, Akira, Peregrin czy Prometeusz), tworzyłby bardzo skuteczny i zgrany system sprawdzający się zarówno w obronie jak i ataku.

patryk089x:
Ogólnie to uważam, że Sovereign to chyba najlepiej przemyślana klasa ze wszystkich, które powstały. Zostaje tylko pytanie, czy może równać się z Prometeuszem ?

Picard:
Ooo, o Prometeuszu wiemy jeszcze mniej niż, o Sovereign - pojawił się raz w jednym epizodzie i tyle go widzieliśmy. Wydaje się jednak, że Prometeusz znacznie ustępuje pod względem parametrów klasie Sovereign - nie te rozmiary i nie to uzbrojenie. Prometeusz ma jeden fajny bajer - separacje poszczególnych części i właściwie tylko to za nim przemawia. No, ma jeszcze holo przekaźniki na każdym z pokładów, ale z drugiej strony nie wiadomo, jak sprawa ma się na innych, nowszych klasach okrętów...

Myślę, że jak najbardziej tak - Sovek prawie pod każdym względem jest mocniejszy od Prometusza (jedynie poza zwrotnością w trybie multiwektorowym, czy jak to się tam zwie). Soverign prawie nie ma obszarów
słabo bronionych, ponadto ilość wyrzutni torped i półsfer (czy jak to się tam nazywa) fazerowych jest naprawdę ogromna, znacznie większa niż u Prometusza nawet w trybie multiwektorowego (Dżizas ale to idiotycznie brzmi :P) ataku [dane te opieram na szacunkach ze stronki http://www.ditl.org/ które na ogół są dość dobrze przemyślane i na ogół mają pokrycie w kanonie].

Picard:
Wszyscy zawzięcie krytykujący klase Galaxy, pokażcie mi jeden, słownie jeden typ okrętów, który przed - powiedźmy - pojawieniem się klasy Defiant, był w stanie dorównać Galaxy pod względem uzbrojenia, mocy osłon oraz innych parametrów...

Negh'var i Deridex na początek :P no i Cube Borga :D a w Federacji nie było wówczas innego równie mocnego okrętu co Galaxy.

Picard:
Ja sądzę, że oba będą przydatne, tylko trochę w innym charaktarze. Podejrzewam, że Sovereign będzie wysyłany tam gdzie będzie konkretnie trzeba komuś wtłuc, podczas gdy Galaxy będzie wysyłany z misjami badawczymi-dyplomatycznymi. Bo nie jest to okręt typowo badawczy, jak piszesz - np. potrafi się znacznie lepiej bronić niż typowo badawcze okręty w rodzaju Oberth czy Nova.

Galaxy prawdopodobnie będzie dalej służył jako wsparcie dla Soverigna we wszystkich ważniejszych bitwach.
Tam gdzie zabraknie Soverignów, pewnie na pierwszy ogień będzie szedł właśnie Galaxy (wersja Uprated - czyli Galaxy po mniejszym reficie z czasów wojny z Dominium), na równi z Defiantami (jeśli zdążą dolecieć :P), Prometeuszami (jeśli powstanie ich na tyle dużo żeby wszędzie je wysyłać), oraz Akirami bo co innego GF tam pośle? Mocno przestarzałe Mirandy, Centaury czy Excelsiory, to byłby pewny wyrok śmierci dla ich załóg.

Toudi:
Prometeusz nie jest specjalnie dobrze prezentującym się okrętem. Za dużo system musi się dublować, co przekłada się na straty energii - no 3 napędy warp, 3 generatory osłon, 3 źródła zasilania dla broni itd. Do tego duża podatność na usterkę, no bo jak w trakcie walki wróg uszkodzi lub zniszczy któryś oddzielony element, to co wówczas? A jak będzie to akurat środkowa część, to pozostałe resztę trasy muszą pokonać osobno, a gondola warp w górnej części wygląda żałośnie, jak z promu, więc wątpię by miała dobre osiągi na dłuższą metę.

Potrójna ilość systemów na Prometeuszu to jest wręcz jego atut. Współcześnie samoloty typu A-10 Thunderbolt II, czy jakiekolwiek inne narażone na duży ostrzał ze strony przeciwnika wyposażone są w zduplikowane systemy, co powoduje znacznie większą przeżywalność maszyn i załóg.
Zresztą z tego co wiem A 10 jest w stanie wrócić z odstrzeloną połową skrzydła, bez jednego silnika, lub nawet bez całego tylnego usterzenia. Z tego co słyszałem Stany jeszcze nie straciły ani jednej z tych maszyn a służą one od czasów mniej więcej Wietnamu.
Teraz weź pod uwagę, że nawet 1/3 Prometeusza może dalej prowadzić walkę i to całkiem przyzwoicie (podejrzewam, że jeden moduł tego okrętu ma siłę ognia porównywalną z Sabrem), poza tym wyposażenie każdego modułu w silniki WARP jeszcze bardziej poprawia przeżywalność każdego z nich na polu bitwy - jeśli np. zostanie utracony moduł nazwijmy go środkowy, to pozostałe dwa dalej mogą w miarę szybko wrócić do bazy w celu naprawy, a taki spodek od Galaxy w przypadku utraty sekcji napędowej znajduje się w dość nędznej sytuacji, szczególnie gdy jest na terytorium opanowanym przez wroga.

Toudi:
Prometeusz może być fajny do obrony, gdzie względnie szybko można naprawiać lub zastępować elementy, bądź jako samotny zwiadowca, gdzie nagły podział, może mu dać przewagę taktyczną. Ale jako okręt liniowy, to raczej się nie nadaje.

Ja twierdzę wręcz odwrotnie - to jest okręt, który wraz z Defiantem (lub bez niego) jest w stanie bardzo szybko wyeliminować z walki okręty znacznie od niego mocniejsze, wykorzystując przewagę manewrowości i luki w obronie okrętu przeciwnika. Wręcz idealnie przez to nadaje się do działań ofensywnych. W obronie tez pewnie dobrze by mu szło ale nie wiem czy jest to dobry kandydat do zwiadu, po prostu jest zbyt duży i zbyt łatwo można by go wykryć.

Toudi:
A całą załogę. No bo odpada podtrzymanie życia, dziury w kadłubie mniej straszne, a i abordaż mocno utrudniony (przynajmniej w świecie ST, gdzie skafandry stosuje się rzadko). Co prawda nie mam pojęcia jak wyjdzie wynik energetyczny, bo ciężko ocenić co zjada więcej prądu, podtrzymanie życia, czy holoemitery.

W "End Game" zamontowano na Voyku spore powierzchnie emiterów w celu odpalenia pancerza ablacyjnego. Z tego co pamiętam Voyager jakoś nie zużył na to na tyle dużo energii, żeby nawet wyłączali wszystkie zbędne systemy, więc pewnie zużyci energii przy hologramach nie było by duże, natomiast jest pytanie, czy komputer pokładowy byłby w stanie pomieścić w pamięci aktywnej taka ilość jaźni hologramów? Fakt faktem spokojnie radził sobie z Doktorkiem i EMH drugiej generacji, ale przy ilości kilkudziesięciu lub stu kilku hologramów łatwo mógłby się zawiesić ;).
No i pozostaje jeszcze kwestia czy podejście w stylu pozostawienia maszynie zbyt dużej swobody jest zgodne z doktrynami Gwiezdnej Floty i Federacji. Zresztą w sytuacji gdy padnie cały system komputerowy taki okręt jest całkowicie wyłączony z walki. Natomiast pewne wsparcie w postaci hologramów obronnych, czy powiedzmy "chłodno kalkulującego doradcy" kapitana było by jak najbardziej na miejscu - w końcu każdy dowódca okrętu wyposażonego w emitery holo mógłby mieć swojego Spocka lub Datę :D

Poza tym podejrzewam, że w czasach po NEM (lub może nawet już wtedy), każdy okręt, na którym jeszcze by się to opłacało dostał pancerz ablacyjny (w końcu nanosi się go na zwykły), a podejrzewam, że okręty takie jak Galaxy czy nawet dość stary już Ambasador jeszcze długo będą funkcjonować jako istotne wsparcie dla floty, a taki refit bard
Toudi
Użytkownik
#154 - Wysłana: 3 Mar 2011 09:02:53
Odpowiedz 
Scimitar:
Potrójna ilość systemów na Prometeuszu to jest wręcz jego atut

Gdyby były pod jednym kadłubem to tak, ale są pod trzema. To już nie atut, a raczej proszenie się o problem. To tak, jakby zamiast jednego okrętu posłać trzy, przy czym tylko dwa mają atomowy, trzeci płynie na silniku parowym. Przyjrzyj się jakiej wielkości gondolę ma górna część, do tego jej wielkość raczej wyklucza zainstalowanie porządnego reaktora AM, najpewniej więc jedzie na akumulatorze, bądź małych reaktorkach jak w promach. Na chwilę walki wystarczy, ale do niczego innego.

No i jeszcze, Prometeusz po rozdzieleniu ma tylko jeden mostek, reszta działa w trybie automatycznym (no chyba, że są tam zapasowe centra, ale nie mamy takiej informacji), więc utrata części z mostkiem to utrata okrętu...

Scimitar:
czy komputer pokładowy byłby w stanie pomieścić w pamięci aktywnej taka ilość jaźni hologramów? Fakt faktem spokojnie radził sobie z Doktorkiem i EMH drugiej generacji, ale przy ilości kilkudziesięciu lub stu kilku hologramów łatwo mógłby się zawiesić ;).

Pytaniem jest, ile hologramów musi działać? To nie ludzie, nie trzeba mieć trzech zmian na dobę, więc już na starcie mamy 1/3 załogi. Wiele stanowisk staje się niepotrzebnych. Plus większa moc obliczeniowa maszyn.
Wiemy, że okręty GF może prowadzić pojedynczy osobnik, tylko ich utrzymanie wymaga większej ilości. Do tego hologramy nie muszą biegać między pokładami, mogą się przenosić z miejsca na miejsce, co eliminuje kolejne systemy (turbowindy) i członków załóg.

Scimitar:
W "End Game" zamontowano na Voyku spore powierzchnie emiterów w celu odpalenia pancerza ablacyjnego. Z tego co pamiętam Voyager jakoś nie zużył na to na tyle dużo energii, żeby nawet wyłączali wszystkie zbędne systemy, więc pewnie zużyci energii przy hologramach nie było by duże,

Głupie podróże w czasie, gdzie policja temporalna jak ich potrzeba? ;)
patryk089x
Użytkownik
#155 - Wysłana: 3 Mar 2011 18:49:18
Odpowiedz 
Toudi:
No i jeszcze, Prometeusz po rozdzieleniu ma tylko jeden mostek, reszta działa w trybie automatycznym (no chyba, że są tam zapasowe centra, ale nie mamy takiej informacji), więc utrata części z mostkiem to utrata okrętu...

Faktycznie mostek jest jeden. Ale ja sądzę (z tego co wiemy, a wiemy niewiele), że na tych oddzielanych sekcjach są jakieś oddzielne działy sterowania. Podejrzewam, że na części na której nie ma mostka jest coś na styl mostka zapasowego (bojowego). A na trzeciej części ? Kto wie ? Bo nie sądzę żeby montowali trzy mostki.

W każdym razie - na jednej części jest mostek, na drugiej mostek bojowy, a na trzeciej /?/
Jurgen
Moderator
#156 - Wysłana: 3 Mar 2011 19:01:08
Odpowiedz 
Scimitar:
jedyne co było moim zdaniem dużym błędem w konstrukcji okrętu typu Galaxy to zastosowanie standardowego pancerza, najprawdopodobniej takiego samego jak na Mirandach i innych większych konstrukcjach (możliwe, że na przestrzeni lat stop z którego wykonywany jest pancerz odrobinę się zmienił, ale dalej to była mieszanka Duranium i Trytanium, prawdopodobnie o tej samej grubości i może trochę lepszych właściwościach)

O ile dobrze pamiętam, to z tego co widzieliśmy bądź słyszeliśmy w ST, nawet Excelsior i Ambasador miały mocniejsze pancerze niż Galaxy (Excelsior przyjął trochę torped na klatę w ST6, o wytrzymałości Ambassadora świaczy "Yesterday's Enterprise"). Ja sądzę, że przyczyną "słabości" pancerza Galaxy nie był materiał, a jego ilość. Galaxy miał być zadziwiająco lekki jak na swoje rozmiary. Gdzie oszczędzono na wadze? Z pewnością nie na wyposażeniu (delfinarium), tylko pewnie na pancerzu...

Scimitar:
poza tym wyposażenie każdego modułu w silniki WARP jeszcze bardziej poprawia przeżywalność każdego z nich na polu bitwy

Chyba tylko dwie sekcje miały warp...

Scimitar:
Potrójna ilość systemów na Prometeuszu to jest wręcz jego atut.

Tyle, że to nie były trzy rdzenie, a jeden dzielony. I słusznie zauważa Toudi, że po awarii jednego, całość mogła się posypać.
reyden
Użytkownik
#157 - Wysłana: 3 Mar 2011 19:15:23
Odpowiedz 
Wszystkie sekcje Prometheusa były zdolne do lotów w WARP , 3 najmniejsza sekcja ma po jednej gondoli na górze i na dole , wysuwają się w momencie aktywacji MVAM .

Pozostałe sekcje mają widoczne cały czas gondole WARP .

A to czy Promek miał 3 rdzenie czy 1 dzielony to tylko nasze domysły , tego nigdy na ekranie nie pokazano .
Scimitar
Użytkownik
#158 - Wysłana: 4 Mar 2011 00:06:03
Odpowiedz 
patryk089x:
W każdym razie - na jednej części jest mostek, na drugiej mostek bojowy, a na trzeciej /?/

Jurgen:
Chyba tylko dwie sekcje miały warp...

Z tego co wiem Prometeusz nie jest standardowo zaprojektowanym okrętem Federacji - sam tryb rozdzielania się na 3 części jest dość niekonwencjonalny, więc podejrzewam, że każda z nich jest po prostu mniej lub bardziej osobnym okrętem z mostkiem i systemami, oraz ich backupami. Zresztą taka konfiguracja sugeruje, że jest ot okręt o przeznaczeniu przede wszystkim bojowym, więc poza wyposażeniem potrzebnym w standardowej jednostce tego typu (np. wspomniany wcześniej Sabre) nie musi mieć niczego więcej typu laboratoria, niesamowity komputer itd.
Gdyby jednak był tak zrobiony że te 2 sekcje z silnikami byłyby zdalnie sterowane z mostka to było by to zbyt podatne na środki walki elektronicznej rozwiązanie - wystarczyłoby złamać częstotliwość fal, za pomocą których poszczególne moduły są sterowane i voila przeciwnik ma kontrole nad 1 albo i 2 modułami i może je wykorzystać przeciwko statku matce.
Trzecie rozwiązanie jaki mi do głowy przychodzi to zamontowanie SI na obydwu modułach, ale to z kolei jest niezgodne z doktrynami Federacji.

Toudi:
Pytaniem jest, ile hologramów musi działać? To nie ludzie, nie trzeba mieć trzech zmian na dobę, więc już na starcie mamy 1/3 załogi. Wiele stanowisk staje się niepotrzebnych. Plus większa moc obliczeniowa maszyn.
Wiemy, że okręty GF może prowadzić pojedynczy osobnik, tylko ich utrzymanie wymaga większej ilości. Do tego hologramy nie muszą biegać między pokładami, mogą się przenosić z miejsca na miejsce, co eliminuje kolejne systemy (turbowindy) i członków załóg.

Jakoś wątpię żeby Federacja wypuściła z doku kiedykolwiek maszynę nad którą nie ma w pełni kontroli. Zresztą to było by nierozsądne pakować tony kasy w coś co może nawalić i nawet zacząć działać w brew woli twórców; zresztą w Voyku było parę odcinków poświęconych hologramom vel fotonikom i nie zawsze technologia ta się w pełni sprawdzała...

Toudi:
Gdyby były pod jednym kadłubem to tak, ale są pod trzema. To już nie atut, a raczej proszenie się o problem. To tak, jakby zamiast jednego okrętu posłać trzy, przy czym tylko dwa mają atomowy, trzeci płynie na silniku parowym. Przyjrzyj się jakiej wielkości gondolę ma górna część, do tego jej wielkość raczej wyklucza zainstalowanie porządnego reaktora AM, najpewniej więc jedzie na akumulatorze, bądź małych reaktorkach jak w promach. Na chwilę walki wystarczy, ale do niczego innego.

No tak, a załóżmy sytuacje, że pod koniec bitwy jeden z modułów jest solidnie uszkodzony i nie może dotrzeć sam do doku? Wtedy mogą poskładać się do kupy i dotrzeć za pomocą tych systemów które działają w pozostałych modułach.
Co do silników WARP w module z mostkiem, tak są niezaprzeczalnie malutkie, ale są. Teraz wyobraź sobie że okręt stracił pozostałe dwa moduły i jedyne na co może liczyć to silniki impulsowe. nie klął byś na miejscu kapitana na czym świat stoi że inżynierowie nie ruszyli głowami i nawet jednej gondoli WARP nie dodali? W końcu jak Prometeusz przemieszcza się to leci zbity w kupę, silniki WARP w module dowódczym są pewnie tylko środkiem ratunkowym na wypadek utraty pozostałych części okrętu.

Jurgen:
Tyle, że to nie były trzy rdzenie, a jeden dzielony. I słusznie zauważa Toudi, że po awarii jednego, całość mogła się posypać.

Tego akurat nie pamiętam, być może zainstalowali na każdym module rdzeń taki jak montują na Defiantach (nie był duży z tego co pamiętam a dawał pokaźne ilości energii)
Q__
Moderator
#159 - Wysłana: 28 Mar 2014 00:01:57
Odpowiedz 
Czego to fani nie nakręcą...
http://www.youtube.com/watch?v=-5gVE_oA8ag

Nie przeanalizują*:
http://www.youtube.com/watch?v=gpYR9SRxBQI

I nie zagrają:
http://www.youtube.com/watch?v=a1Xvu_eMFco
http://www.youtube.com/watch?v=kLCnCKh4DUo

* swoją drogą: dorodne te bermanowskie buraki...
pirogronian
Użytkownik
#160 - Wysłana: 28 Mar 2014 22:44:15
Odpowiedz 
Rzeczywiście, czego to fani. Nawiasem mówiąc, to to pierwsze to też gra. Tyle, że nie z perspektywy gracza, bo w niej można sobie ustawiać zewnętrze kamery i nagrywać "filmy".
Q__
Moderator
#161 - Wysłana: 29 Mar 2014 11:03:25
Odpowiedz 
pirogronian

pirogronian:
Rzeczywiście, czego to fani.

Przyznasz, że imponujący jest dowód o ile Sovek na ekranie słabszy jest od Galaxy, choć przecież miało być na odwrót.
pirogronian
Użytkownik
#162 - Wysłana: 29 Mar 2014 13:09:20
Odpowiedz 
Q__:
Przyznasz, że imponujący jest dowód o ile Sovek na ekranie słabszy jest od Galaxy, choć przecież miało być na odwrót.

Tak, rozwalenie go w grze jest imponujące. Zwłaszcza jeśli gra uwzględniała wyższość technologiczną Sovereign. W takim przypadku to niezłe studium nad technikami dowodzenia podczas walki.
Q__
Moderator
#163 - Wysłana: 29 Mar 2014 13:21:43 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
pirogronian

pirogronian:
Tak, rozwalenie go w grze jest imponujące.

Mówiłem raczej o zestawieniu scen filmowo-telewizyjnych.

pirogronian:
Zwłaszcza jeśli gra uwzględniała wyższość technologiczną Sovereign.

Sądzę, że tak. W końcu Treker to b. specyficzny typ fana, pierwszy do wywlekania nieścisłości.

pirogronian:
W takim przypadku to niezłe studium nad technikami dowodzenia podczas walki.

W sumie reprezentatywny byłby tylko przypadek Picard vs Picard.
Queerbot
Użytkownik
#164 - Wysłana: 29 Mar 2014 14:56:12
Odpowiedz 
Q__:
Czego to fani nie nakręcą...
http://www.youtube.com/watch?v=-5gVE_oA8ag

Czasami odnoszę wrażenie, że dla bardzo wielu fanów tym właśnie powinien być Star Trek - strzelaniną gigantycznych, bezosobowych statków i Abrams doskonale spełnia to pragnienie, wynaturząjąc tę strzelaninę do maksimum.
pirogronian
Użytkownik
#165 - Wysłana: 29 Mar 2014 17:00:51
Odpowiedz 
Queerbot:
Czasami odnoszę wrażenie, że dla bardzo wielu fanów tym właśnie powinien być Star Trek - strzelaniną gigantycznych, bezosobowych statków

Sądzę, że raczej jest to praktyczne z punktu widzenia gracza. Fanfilmy zazwyczaj są o innych rzeczach, a w grze trudno jest symulować całą załogę, bądź stado małych statków. Za to pojedynek dużych na dwie osoby - w sam raz. Bo, po raz kolejny podkreślam, to była od początku gra, z tym, że symulacyjna. Przy komputerach siedziało dwóch gości z joustickami bądź innymi, i zasuwali pojedynek. Więc raczej nie było np ustalone z góry, kto wygra.
Q__
Moderator
#166 - Wysłana: 30 Mar 2014 12:31:55 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Queerbot

Queerbot:
Czasami odnoszę wrażenie, że dla bardzo wielu fanów tym właśnie powinien być Star Trek - strzelaniną gigantycznych, bezosobowych statków

Cóż... Widać to już po Nemesis (gdzie, zresztą, było to również pragnienie B&B, dostarczających fanboy service najgorszej jakości, wówczas). Przed Naradą i Vengeance był Scimitar, jak wiadomo.

Zdaje się jednak, że w tym wypadku mamy do czynienia z czymś szlachetniejszym - technofilną chęcią sprawdzenia ulubionych konstrukcji w - symulowanym - działaniu.

pirogronian

pirogronian:
Fanfilmy zazwyczaj są o innych rzeczach

Zdecydowanie, nie są nazbyt akcyjne - przynajmniej w zakresie kosmicznych bitew - z powodów oczywistych.

pirogronian:
Za to pojedynek dużych na dwie osoby - w sam raz. Bo, po raz kolejny podkreślam, to była od początku gra, z tym, że symulacyjna. Przy komputerach siedziało dwóch gości z joustickami bądź innymi, i zasuwali pojedynek.

Cóż, nie ma niczego złego w chęci poczucia się jak Kirk w mgławicy Mutara, gdy nikt przy tym nie ginie, dodajmy.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6 
USS Phoenix forum / Treknologia / Galaxy czy Sovereign?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!