USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Treknologia / Przeznaczenie klasy Intrepid :)
 Strona:  ««  1  2  3  ...  13  14  15  16  17  18  19  »» 
Autor Wiadomość
waterhouse
Moderator
#511 - Wysłana: 28 Lut 2006 23:08:58
Odpowiedz 
aki i w ,,Generatoions" widać jak statek wzmiankowanej klasy wspaniale radzi sobie pozbawiony cennej ochronny tarcz

Uhmmm.....mam nadzieję że to jakiś żart.

o w ogóle zniwelowalo by możliwości manewrowe okrętu klasy galaktycznej.

rzeczywiście, Galaxy jest zwrotny niczym myśliwiec

Zaznaczyć też należy, iż Galxy podczas pojedynku z BoP'em na orbicie Verydian III calkiem dobrze radził sobie z unikaniem strzałów tego ostatniego,

W której scenie widzialeś uniki ?
Picard
Użytkownik
#512 - Wysłana: 28 Lut 2006 23:20:13
Odpowiedz 
waterhouse

Spać miałem iść miałem panie moderatorze ale tak mnie pan zachęcił do dyskusji, że aż przetre moje znużone oczka i udziele kilku- mam nadziej trafnych wypowiedzi. Tylko żeby one nie zniknęły w sposób tajemniczy z forum Phoenixa...

Uhmmm.....mam nadzieję że to jakiś żart.

Nie. widziałeś ile trafień przetrwał okręt Picarda? Gdyby nie ów jeden feralny, ostatni strzał okręt ostal by siębez większych uszkodzeń. Racja w wyniku trafień obsada mostka latała po nim we wszytkie strony a skry sypały się z różnych urządźeń ale to niewielki detal w kontekście przetrwania całego okrętu a to nie blo zagrożone. Klingoną się poszczęsciło, trafili w rdzeń i tylko to przypieczętowało los Enterprise-D, nic innego się do tej tragedii nie przyczyniło.

rzeczywiście, Galaxy jest zwrotny niczym myśliwiec

Nigdzie tak nie twierdze. Ale jakoś Exelcior, którym dowodził Sulu jakoś też nie grzeszył sprawnością menewrowania podczas swej walki z zamaskowanym BoP'em generala Czanga.

W której scenie widzialeś uniki ?

Obejrzyj moment gdy Enterprise schodzi z orbity. Moment przed tem Riker wydal swej przyszłej żonie rozkaz przejęcia sterów i czynienia uników taktycznych. Chwile potem widać jak okręt STARA sięmanewrować mimo, opuszczając jednocześnie orbite planety i unika trafień z dezruptorów Drapieżnego Ptaka.
Havoc
Użytkownik
#513 - Wysłana: 28 Lut 2006 23:21:20
Odpowiedz 
Picard

Gdyby oba okręty były bez tarcz, to chyba wszystko by zależało od tego czy lakota zdąży go trafić kwantówką, jeśli tak to po Galaxy, bo używając tylko fazerów to Galaxy ma większe szanse. W "Generations" Galaxy radził sobie raczej kiepsko, poza tym ten BoP był klasy D-12, więc dość leciwy, jakie miał torpedy na stanie nie wiemy, ale mogły być równie leciwe jak on sam. BoP otrzymał również parę trafień zarówno torpedami jak i fazerami a mimo wszystko osłony "trzymały" więc nie możemy za bardzo piać z zachwytu nad siłą ognia Galaxy.
Co do torped trikobaltowych wiem niewiele, a to co wiem jest mało kanoniczne. Podobno torpedy trikobaltowe są bardzo potężne, ale kompletnie nieskuteczne przeciwko celom posiadającym osłony.
Picard
Użytkownik
#514 - Wysłana: 28 Lut 2006 23:25:33 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Havoc

Jedno pytanie: gdzie w filmie widziełeś trafienia Drapieznego Ptaka przez torpedy? Tego typu pocisk odpalono dopiero w finalnej scenie walki gdyzaloga Enterprise maiał juzcałkowitą pewność, ze torpeda zniszczy przeciwnika pozbawionego osłon.
waterhouse
Moderator
#515 - Wysłana: 28 Lut 2006 23:34:16
Odpowiedz 
Tylko żeby one nie zniknęły w sposób tajemniczy z forum Phoenixa...

Wypraszam sobie takie uwagi.

widziałeś ile trafień przetrwał okręt Picarda?

widziałem. Było ich kilka, i to z broni o nie najwyższej mocy.

Za osiągnięcie mam wziąść to że okręt ten nie rozpadł się po pierwszym trafieniu disruporem, czy to że wytrzymał ich kilka?

Gdyby nie ów jeden feralny, ostatni strzał okręt ostal by siębez większych uszkodzeń.

Gdyby nie ten jeden strzał, klingoni strzelaliby dalej.

ale to niewielki detal w kontekście przetrwania całego okrętu a to nie blo zagrożone

To jest hipoteza oparta na bardzo wątłych podstawach. E-D został trafiony m.in jedną z gondol i deflektor - to nie są dla Ciebie "większe uszkodzenia"?

Ale jakoś Exelcior, którym dowodził Sulu jakoś też nie grzeszył sprawnością menewrowania podczas swej walki z zamaskowanym BoP'em generala Czanga.


Nie dyskutujemy tu o zwrotności Excelsiora?

Moment przed tem Riker wydal swej przyszłej żonie rozkaz przejęcia sterów i czynienia uników taktycznych.

Czyli odwrócenia się tyłem do wroga - tak, to są uniki w wykonaniu Galaxy.
Havoc
Użytkownik
#516 - Wysłana: 28 Lut 2006 23:44:40
Odpowiedz 
Picard

Może źle pamiętam, ale wydaje mi się, że wcześniej też strzelali torpedami. Żeby to potwierdzić (lub zaprzeczyć) musiałbym ten film odkopać, a muszę przyznać, że mi się nie chce .
A co do manewrowania muszę stwierdzić, że Waterhouse ma rację. To nie Enterprise unikał torped, tylko BoP nie trafiał! Co nie koniecznie musi być ze sobą powiązane
Picard
Użytkownik
#517 - Wysłana: 1 Mar 2006 09:21:06
Odpowiedz 
waterhouse

Wypraszam sobie takie uwagi

Spokojnie panie moderatorze. Nie widziałeś tego znaczaka:

widziałem. Było ich kilka, i to z broni o nie najwyższej mocy.

Musze policzyć ile dokladnie woch trafień było lecz wydaje mi się ,że było ich wiećej niż tylko pare- mówie nie tylko o tych, które widoczne były w scenach, w których okręt manewrował starając się zejść z orbity lecz równiez otych , które dościęgły Enterprise a widzieliśmy jednynie ich skutki np. wstrząst na mostku itp.

Gdyby nie ten jeden strzał, klingoni strzelaliby dalej

Nie sądze. Wpierwpadł ów strzał, następnie Riker wraz z Worfem i Datą wpadli na pomysł jak szybki Można unicestwić atakującego ich Drapieżnego Ptaka i potraktowali go slabym impulsem jonowym a następnie wystrzelili w niego toreped, kóra połorzyla kres walce.

To jest hipoteza oparta na bardzo wątłych podstawach. E-D został trafiony m.in jedną z gondol i deflektor - to nie są dla Ciebie "większe uszkodzenia"?

Nie bo żadmne z nicjh nie bylo przyczynązagłady okrętu. Gdy Geordi skladaj ąc raport meldował: ,,,Mamy uszkodzenie jednej z gondol i deflektora i doidzie do przetwania rdzenia, nie dam radzy tego naprawić" , wieduy przyznal by Ci racje, natomiast w filmie jest mowa jedynie o przerwaniu rdzenia jako o przyczynie zagłady Ent-D. Widać inne uszkodzenia dały się naprawić. Inna rzecz to to, że NCC-1701-D byl skierowany rufą do wroga nie wiem wieć jak mógł być on trafiony bezpośrednio w deflektor? Zresztą wspomniana cześć statku naładowan jest anty-protonami i jej zniszczenie położyło by kres okrętowi znacznie szybciej niż nieodwracalne uszkodzenie rdzenia. Nie wydaje mi się wieć żeby do trafienia w deflektor rzeczywiście doszło.

Czyli odwrócenia się tyłem do wroga - tak, to są uniki w wykonaniu Galaxy

Enterprise zchodził z orbity, a za jego stereami stała doradca pokładowy nie zaś pilot, spodziewasz sie ,że w takich okolicznościach okręt będzie tańczył?
waterhouse
Moderator
#518 - Wysłana: 1 Mar 2006 12:10:38
Odpowiedz 
Nie bo żadmne z nicjh nie bylo przyczynązagłady okrętu.

Bezpośrednio - nie. Pośrednio wszystkie trafienie spowodowały znieszczenie E-D.

Gdy Geordi skladaj ąc raport meldował:

Geordi meldował tylko o tym co w tym momencie było dla niego najważniejsze.

Inna rzecz to to, że NCC-1701-D byl skierowany rufą do wroga nie wiem wieć jak mógł być on trafiony bezpośrednio w deflektor?

Nie cały czas był skierowany rufą w stronę wroga.

Nie wydaje mi się wieć żeby do trafienia w deflektor rzeczywiście doszło.


To Ci sie źle wydaje

spodziewasz sie ,że w takich okolicznościach okręt będzie tańczył?


To były te uniki, czy nie? "Zaznaczyć też należy, iż Galxy podczas pojedynku z BoP'em na orbicie Verydian III calkiem dobrze radził sobie z unikaniem strzałów tego ostatniego, " ?
Picard
Użytkownik
#519 - Wysłana: 1 Mar 2006 12:48:49
Odpowiedz 
Na początek przepraszam za byki, śpieszyłem się i nie miałem jak poprawić mojej odpowiedzi na twój post. Teraz przejdźmy do sedna sprawy:

Bezpośrednio - nie. Pośrednio wszystkie trafienie spowodowały znieszczenie E-D.

Nie sądze. Gdyby tak było Geordi składał by na ten temat meldunek. Przerwanie rdzenia było nagłe i niespodziewane, Geordi zameldował o tym w ostatniej chwili. Żadne z wcześniejszych trafień nie mogło być i nie było przyczyną zagłady okrętu. Nie ma powodu by sądźić , iz suma tych uszkodzeń była zabójcza, nie objawiły się one w żaden inny sposób jak tylko poprzez widoczne ślady na pancerzu zewnętrznym Enterprise.

Nie cały czas był skierowany rufą w stronę wroga

Owszem, ale obsada mostka szybko zmieniła połorzenie swego statku by jak najszybciej znaleźć się w najlepszej możliwej pozycji do odparcia wrogiego ataku.

To Ci sie źle wydaje

Oj, chyba nie bo gdyby było tak jak o tym piszesz Enterprise w chwili trafienia zmienił by się momentalnie w skupisko dymiących szczątków bezładnie szybujacych na orbicie Veydiana III. Wybuch deflektora spowodować może nawet trafienie weń pociskiem z fazera typu trzeciego, efekt trafienia tej instatlacji prez działa dezruptorowe był by piorunujący! Trafienie ze wzmiankowanego rodzju broni w okolice deflektora, owszem miało miejsce lecz nie dosięgło ono w sposób bezpośredni samej misy deflektora.

To były te uniki, czy nie?

Wiesz jak na uszkodzony statek, schodzący z orbity palnety pilotowany przez doradce pokładowego, okręt czynił wspaniałe uniki! Nie każdy strzał z dezruptorów był celny co było zasługą właśnie sporej- mimo tak znaczynch rozmiarów statku- menewrowoci Enterprise-D, nie zaś jakiś innych tajemniczych czynników.
waterhouse
Moderator
#520 - Wysłana: 1 Mar 2006 13:02:24 - Edytowany przez: waterhouse
Odpowiedz 
Wiesz jak na uszkodzony statek, schodzący z orbity palnety pilotowany przez doradce pokładowego, okręt czynił wspaniałe uniki!

Aha. Czyli obrócenie się rufą do wroga to już dla Ciebie w tym przypadku unik.

Nie każdy strzał z dezruptorów był celny co było zasługą właśnie sporej- mimo tak znaczynch rozmiarów statku- menewrowoci Enterprise-D, nie zaś jakiś innych tajemniczych czynników.

Sądzę że było to spowodowane raczej tym, iż zarówno celowniczy jak i urządzenia celownicze nie były najwyższych lotów. Dla Ciebie to "tajemnicze czynniki"?
Zwrotność okrętów klasy
Galaxy jest b.niska - co było doskonale widać w tym starciu.

Owszem, ale obsada mostka szybko zmieniła połorzenie swego statku by jak najszybciej znaleźć się w najlepszej możliwej pozycji do odparcia wrogiego ataku.

Bardzo ciekawe. Czyli Galaxy najlepiej odpiera atak wroga gdy jest do niego zwrócony rufą - z jedną wyrzutnią torpedową i minimalnym pokryciem fazerów?

Dlaczego więc w DS9 okręty te nie lecą tyłem w czasie bitwy?

Trafienie ze wzmiankowanego rodzju broni w okolice deflektora,

Przecież nie pisałem o bezpośrednim trafieniu...

Gdyby tak było Geordi składał by na ten temat meldunek.

Geordi składał meldunek dotyczący sytuacji w maszynowni - to pierwsze. Po drugie suma uszkodzeń - m.in trafienie w gondolę, wielokrotne trafienie w sekcję inżynieryjną spowodował (m.in trafienie w rdzeń )katastrofalną sytucję, w której nie można nawet rdzenia odstrzelić.

Galaxy musiał też stracić możliwość korzystania z większości fazerów/wyrzutni - tylko to tłumaczy przecież dlaczego nie zniszczył 20-letniego BoPa.

Nie sądzisz chyba że Galaxy można zniszczyć jednym strzałem, tak jak Gwiazdę Śmierci.
reyden
Użytkownik
#521 - Wysłana: 1 Mar 2006 14:06:36
Odpowiedz 
Co do mocy kwantówek - DS9 pokazuje że nie są one aż takie mocne , wręcz słabsze niż fotonówki -

W jednym z odcinków DS9 Galor obrywa 2 kwantówkami z Defianta , nie widać nawet uszkodzeń kadłuba - podczas gdy w czasie ataku floty DK na DS9 pod koniec s5 Galory były niszczone pojedyńczymi trafieniami torped fotonowych - czasem nawet kilka sztrzałow z fazerów je niszczyło .

torpedy te zostały zaprojektowane do walki z Borg , który teoretycznie nie używa osłon ( poza VOY:Unimatrix) - wiec może tk mają lebsze parametry vs. kadłub i gorsze ws. osłony

A co walki USS Lakota z Galaxy B ( w tym czasie nie było już wersji A ) - ten drugi by wygrał - wersja B to już niezłe ziółko .
waterhouse
Moderator
#522 - Wysłana: 1 Mar 2006 14:08:54 - Edytowany przez: waterhouse
Odpowiedz 
W jednym z odcinków DS9 Galor obrywa 2 kwantówkami z Defianta , nie widać nawet uszkodzeń kadłuba - podczas gdy w czasie ataku

możesz podać tytuł?

co do mocy kwantówek - wedle manuala są one 2x silniejsze niż fotonowe
Picard
Użytkownik
#523 - Wysłana: 1 Mar 2006 18:20:17 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
waterhouse

Czyli obrócenie się rufą do wroga to już dla Ciebie w tym przypadku unik.

Swego rodzaju owszem- tu od razu odpowiem na twoje następne zastrzeżenie do zwrotności okrętu mojego ,,imiennika", a raczej ,,kuzyna" . Enterprise-D obrócił się tylem do statku wroga właśnie po to by uchronić się przed trafieniem chociażby w deflektora bądź mostek, które to trafienia były by całkowicie krytyczne i połozyły kres walce pozwalając Klingoną na upajanie się strzelaniem w dymiące szczątki wraku najpotężniejszego wówczas statku Federacji.

Sądzę że było to spowodowane raczej tym, iż zarówno celowniczy jak i urządzenia celownicze nie były najwyższych lotów

Czemu tak twierdzisz? Klingoni przecież doskonale znają się na walce tak w kosmosie jak i na powierzchni planet w związku z czym ich wojownicy jak i urządzenia celownicze nawet jeśli stare muszą być dość efektywne.

Dlaczego więc w DS9 okręty te nie lecą tyłem w czasie bitwy?

Moze dlatego, że miały czynne, odporne na rażenie wroga osłony?

Geordi składał meldunek dotyczący sytuacji w maszynowni

LaForge był głównym mechanikiem Enterprise-D i do jego obowiązków należało składanie kompleksowego raportu o stanie technicznym całego statku. Najpoważniejszych uszkodzeń doznała rzeczywiście sekcja inżynierska i to właśnie ją Geordi postanowił pierwszą doprowadzić do ładu. Kłopot w tym ,że uszkodzenia serca okrętu- rdzenia były zbyt poważne by można było zapobiec jego eksplozji i uchronić tym samym statek od zagłady. Gdyby uszkodzenia gondoli warp były tak poważne jak piszesz to reakcja na ową usterkę byla by identyczna jak w przypadku zderzenia Enterprise z Bozemanem- stek eksplodował by tak szybko, iż nawet cześć załogi nie miał by najmniejszych szans na ewakuacje.

Galaxy musiał też stracić możliwość korzystania z większości fazerów/wyrzutni - tylko to tłumaczy przecież dlaczego nie zniszczył 20-letniego BoPa.

Podejście Rikera do tej konkretnej sytuacji też wiele może tłumaczyć. W przepadku Sonów postąpił on już inaczej co pozwoliło mu nie tylko ocalić okręt i załogę ale również osiągnąć bezapelacyjne zwycięstwo.

Nie sądzisz chyba że Galaxy można zniszczyć jednym strzałem, tak jak Gwiazdę Śmierci

Nie, nie sądze tak. Wręcz przeciwnie podałem Ci liczne przykłady na to, iż okręt klasy Galaxy jest w stanie przetrzymać bardzo dużo trafień nim odbije się to w istotny sposób na jego działaniu bądź zagrozi jego istnieniu.
waterhouse
Moderator
#524 - Wysłana: 1 Mar 2006 20:38:14 - Edytowany przez: waterhouse
Odpowiedz 
Enterprise-D obrócił się tylem do statku wroga właśnie po to by uchronić się przed trafieniem chociażby w deflektora bądź mostek,

Ale to nie jest unik. Ten termin oznacza cos innego, przykro mi.

Klingoni przecież doskonale znają się na walce tak w kosmosie jak i na powierzchni planet w związku z czym ich wojownicy jak i urządzenia celownicze nawet jeśli stare muszą być dość efektywne.

Proszę.

To był stary okręt z kiepską załogą - wiesz o tym doskonale.

Gdyby uszkodzenia gondoli warp były tak poważne jak piszesz to reakcja na ową usterkę byla by identyczna

To trafienie mogło mieć konsekwencje, które nie zdążyły się ujawnić - w przypadku Bozemana sytuacja była natychmiastowa, w przypadku E-D wszystko trwałoby znacznie dłużej.

Na to że doszło do sytuacji w której nie można było odstrzelić rdzenia, złożyło się wiele czynników, wywołanych uszkodzeniami nie tylko jednego krytycznego podsystemu.

Podejście Rikera do tej konkretnej sytuacji też wiele może tłumaczyć.

Tzn. co się takiego stało? Zakazał strzelać?

Wręcz przeciwnie podałem Ci liczne przykłady na to, iż okręt klasy Galaxy jest w stanie przetrzymać bardzo dużo

póki co podałeś przykład, że trafienie w deflektor zniszczyłoby okręt od razu....
Picard
Użytkownik
#525 - Wysłana: 1 Mar 2006 21:05:44
Odpowiedz 
waterhouse

Ale to nie jest unik.

Poniekąd jest to manewr ochronny, mający osłonić przed strzałem kluczowe dla działania statku części konstrukcji Enterprise w tym wspomniany tu deflektor oraz mostek. Unikami było bezpośrednie uchylanie się NCC 1701-D przed lecącymi w jego strone pociskami co pięknie widać na filmie.

To był stary okręt z kiepską załogą - wiesz o tym doskonale.

Wiec siosty Duras chcące przejac władze w całym Imperium Klingonów uważasz za krańcowo słabe dowódczynie i słabe specjalistki od strzelania? Trochę dziwna to konkluzja zważywszy na ilość problemów jakie ród Duras przysporzył Imperium i na problemy jakich doświadczyła załoga Enterprise za sprawą obu tych pań.

To trafienie mogło mieć konsekwencje

Mogło, ale nie musiało. W tym wypadku rzekomy wpływ innych uszkodzeń na drastyczne skrócenie żywota Enterprise-d jest jedynie twoją hipotezą, która niestety nie znajduje potwierdzenia w filmie. Nikt nie mówił o takich uszkodzeniach, nikt nie rozwodzil się na ich temat. Również na stronach internetowych poświęconych Trekowi przeczytać można, iż wspomniany model Enterprise został zniszczony na skutek przerwania rdzenia napędu, nigdzie nie było mowy o tym by zaistniały inne okoliczności, które przyczyniły siędo ,,zejścia" tego wspaniałego statku.

Tzn. co się takiego stało? Zakazał strzelać?

O błedach Rikera w dowodzeniu Enterprise pisałem dużo i rozwlekle w innym, dobrze nam obu znanym wątku, nie widzę więc większego sensu by ,,odgrzewać tu kotlety" i publikować ten sam wywód na identyczny temat.

póki co podałeś przykład, że trafienie w deflektor zniszczyłoby okręt od razu....

Ależ sam pisałeś o licznych trafieniach w różne partie okrętu, które to trafienia były teoretycznie groźne ale jednak nie zdołały położyć kresu istnienia Enterprise. Nie udało Ci się zaś udowodnić, iż strzały te uszkodziły statek Picarda na tyle, iż nie nadawał się on do naprawy.
waterhouse
Moderator
#526 - Wysłana: 1 Mar 2006 21:14:43
Odpowiedz 
Unikami było bezpośrednie uchylanie się NCC 1701-D przed lecącymi w jego strone pociskami co pięknie widać na filmie.

To nie E-D się uchylał, po prostu podczas wykonywania manewru Klingoni w niego nie trafiali.

Wiec siosty Duras chcące przejac władze w całym Imperium Klingonów uważasz za krańcowo słabe dowódczynie i słabe specjalistki od strzelania?

Nic takiego nie sądzę.

Po prostu wyciągam logicznie wnioski z przedstawionych mi danych.

W tym wypadku rzekomy wpływ innych uszkodzeń na drastyczne skrócenie żywota Enterprise-d jest jedynie twoją hipotezą, która niestety nie znajduje potwierdzenia w filmie.

Nie znajduje też zaprzeczenia.

iż wspomniany model Enterprise został zniszczony na skutek przerwania rdzenia napędu,nigdzie nie było mowy o tym by zaistniały inne okoliczności, które przyczyniły siędo ,,zejścia" tego wspaniałego statku.

Nie. E-D został zniszczony, ponieważ nie można było tego rdzenia odstrzelić. Staram się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak się stało.

błedach Rikera w dowodzeniu Enterprise pisałem dużo i rozwlekle w innym, dobrze nam obu znanym wątku, nie widzę więc większego sensu by ,,odgrzewać tu kotlety" i publikować ten sam wywód na identyczny temat.


Ja zaś widzę wielki sens w próbie odpowiedzi na argumenty. Nie chcesz tego robić - Twoja sprawa.

które to trafienia były teoretycznie groźne ale jednak nie zdołały położyć kresu istnienia Enterprise.

Wszystkie te trafienie pośrednio przyczynily się do znisczenia E-D, nie zaś tylko jedno, jedyne.
Picard
Użytkownik
#527 - Wysłana: 1 Mar 2006 21:36:05
Odpowiedz 
To nie E-D się uchylał, po prostu podczas wykonywania manewru Klingoni w niego nie trafiali

Statek Klingonów stał wszak w miejscu a Enterprise- D manewrował starając się uniknąć wrogiego ostrzału.

Nic takiego nie sądzę

Czyli swą niepochlebną wypowiedź odnośnie sióstr Duras uważasz za logiczną wniosek na temat wszytkich ich czynów tak względem Imperium jak i załogii Enterprise?

Nie. E-D został zniszczony, ponieważ nie można było tego rdzenia odstrzelić. Staram się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak się stało

To tylko spekulacje. Odstrzelanie rdzenia było praktykowane cześciej w z dużo lepszym skutkiem w nieco późniejszych czasach. Nie mamy żadnych informacji na temat tego dlaczego na Enterprise-D rdzeń nie dał się oddzielić od reszty okrętu.

Ja zaś widzę wielki sens w próbie odpowiedzi na argumenty. Nie chcesz tego robić - Twoja sprawa.

Moge Ci przekopiować moją wcześniejszą wypowiedź tyle, że Ty te argumenty już znasz a inni chętni mogą się z nimi zaznajomić w innym dziale i temacie więc jaki jest sens powtarzania ich tutaj?

Wszystkie te trafienie pośrednio przyczyniły się do zniszczenia E-D, nie zaś tylko jedno, jedyne.

Prosze o przykład cytatu z filmu- analizy technicznej np.- mogącej świadczyć o tym ,iż twoja hipoteza odnośnie skutku owych trafień jest słuszna.
Anonim
Anonimowy
#528 - Wysłana: 1 Mar 2006 22:35:38
Odpowiedz 
Mi sie wydaje ze Picard ma racje - awarie rdzenia (scislej: grozny i niemozliwy do powstrzymania wyciek chlodziwa [Geordi: Coolant leak! We have a coolant leak! (...) There's nothing I can do!]) najprawdopodobniej spowodowalo pojedyncze trafienie torpeda fotonowa. Geordi mowi wyraznie (+/-): "Must have been that last torpedo!".

Trzeba jednak zaznaczyc, ze oprocz tego jednego Enterprise oberwal wiele innych bardzo powaznych trafien, ktore moglyby doprowadzic do zniszczenia innego okretu, czy nawet Entka, gdyby nie mial troche szczescia. Pierwsze dwa strzaly wygladajace jak torpedy, Enterprise przyjal gdy byl odwrocony przodem do BoPa - dostal bardzo blisko deflektora nawigacyjnego, lub nawet w sama jego tarcze (nie widzimy tego dokladnie pod tym kątem). To sa dwie torpedy fotonowe trafiajace bezposrednio w jedna z najwrazliwszych czesci okretu! Potem widzimy wiele innych groznych trafien - nastepne w kolejnosci jest to z glownych disruptorow BoPa, rowniez w okolice deflektora nawigacyjnego (!). Potem mamy dwie nietrafione salwy, gdy E-D ucieka z orbity (i to wyglada tak, jakby chybienie nastapilo w wyniku ruchu Entka, bo strzaly leca zaraz pod nim, a on stara sie uciec wlasnie w gore), po czym jedna salwe bezposrednio trafiajaca w lewa gondole warp. Trzeba zaznaczyc, ze gondola chyba przetrzymala to dzielnie i pozostala sprawna - nie bylo efektu migotania znanego nam z DS9 i Odyssey.

Potem mamy kilka ujec mostka i sekcji inzynieryjnej i widac wstrzasy wywolane kolejnymi strzalami (w sumie przynajmniej kilkanascie). Nastepnie pare chybionych strzalow (pierwsze chybie byc moze ze wzgledu na szerokie rozstawienie disruptorow na tym D12 - przechodza po bokach szyi), po czym kolejne trafienie w okolice glownych silnikow impulsowych/rufowej wyrzutni torped. Jednak wyrzutnia pozostala sprawna (a to rowniez element dosc delikatny, jak widzimy z Wrath of Khan np. ), bo po chwili Enterprise uzywa jej do odpalenia pojedynczej (smiercionosnej) torpedy fotonowej w kierunku Bird of Preya.

Podsumowujac, wg mnie nie mozna po tym starciu powiedziec, ze Galaxy nie jest wytrzymalym okretem. Dostal naprawde porzadne lanie, zdecydowana wiekszosc z tego poszla w sekcje napedowa, ktora bez watpienia jest i tak najmniej wytrzymala czescia tego okretu. To, ze nastapilo uszkodzenie rdzenia warp wcale mnie nie dziwi. Gdyby nie to, rownie dobrze mogloby dojsc do eksplozji antymaterii / antyprotonow z glownego deflektora nawigacyjnego. Zdziwilbym sie, gdyby wszystkie z tych trafien byly blahe, czy nawet srednio-powazne. Trzeba pamietac, ze wiele okretow pozbawionych oslon nie wytrzymaloby jednej czy dwoch salw z torped i disruptorow w jakas wrazliwa czesc i wybuchloby od razu. BoP przeciez obrywa tylko jedna torpeda - jest ona w stanie przebic sie do rdzenia i wywolac jego eksplozje.

Troi tez wcale tak zle nie sterowala, wbrew temu co sie powszechnie mowi . Ucieczka byla dosc naturalna reakcja, poza tym obrocenie okretu rufa do wroga pozwolilo oslonic deflektor, ktory juz i tak dostal solidne lanie.

Co mozna bylo zrobic inaczej? Bo osobiscie wierze, ze ciezki krazownik Gwiezdnej Floty powinien sobie BEZ PROBLEMU poradzic w konwencjonalny sposob z takim starym BoPem, nawet gdyby nie mial tarcz, jak w tym przypadku!

Na pierwszy rzut oka wydaje sie, ze mozna bylo zamiast uciekac, przyszarzowac, dac cala energie na do uzbrojenia i odpalic salwe torped - wyrzutnie montowane na Galaxy bez trudu moga wystrzelic 6 torped fotonowych naraz. Taka salwe trzebaby poprzedzic strzalem z glownych fazerow spodka, a po odpaleniu torped trzebaby zanurkowac i wystawic sie lekko gora do przeciwnika, co zasloniloby sekcje inzynieryjna (spodek mogl by oberwac, ale jest cholernie mocny), a przy okazji mozna by uzyc gornej glownej baterii fazerow. Naprawde, BoP nie powinien przezyc takiej salwy.

Ale nie dalo sie tego zrobic. Czemu? Pomyslalem o tym dopiero dzisiaj i *wydaje mi sie* (ale poprawcie mnie, jesli sie myle), ze znalazlem dowod na filmie. W momencie ataku, na Enterprise nie bylo ogloszonego czerwonego alarmu! Na ujeciach z mostka tuz przed rozpoczeciem walki nie widac swiecacych na czerwono elementow. Co wiecej, po pierwszych trafieniach na mostku slychac "syrene alarmowa" .

Wg mnie mieli tylko zolty alarm. Oslony byly podniesione (wytrzymalyby dobre kilka salw, jesli Siostrzyczkom cos by odbilo), ale bron nie byla naladowana! Przed atakiem w koncu prowadzono z Siostrami calkiem cywilizowane rozmowy pokojowe, a Federacja nie ma w zwyczaju prowokowania walki ladowaniem broni, gdy nie zdaje sie to konieczne.

A jednak okazalo sie, ze oslony sa kompletnie bezuzyteczne, skutkiem czego nie mogly dac czasu na naladowanie broni! Przygotowanie do uzycia calego uzbrojenia to dosc skomplikowana i stosunkowo czasochlonna czynnosc. Normalnie przeciez, kondensatory fazerow sa rozladowane - nawet po wlaczeniu fazerow nie moga one strzelac, dopoki w kondensatorach nie bedzie wystarczajacej ilosci energii. Ladowanie wyrzutni torped tez jest skomplikowane - ze wzgledow bezpieczenstwa nie sa one przechowywane w wyrzutni, a nawet nie maja ladunku M/AM (jest on wstrzykiwany dopiero w wyrzutni, co pozwala na jakies regulacje mocy). To sie sprawdza - rzadko dochodzi do eksplozji torped na pokladzie (znowu Wrath of Khan - lewa wyrzutnia torped na Constitution zostala tam po prostu rozwalona, ale glowice nie wybuchly!). Ale naladowanie wymaga czasu. Przepompowanie antymaterii to w koncu dosc delikatna czynnosc .

Trzeba jeszcze wziac pod uwage fakt, ze tyle trafien z cala pewnoscia spowodowalo spadek mocy i dla nie zaskoczeniem jest, ze tylnia wyrzutnia w ogole byla jeszcze sprawna.

E-D nie mogl wiec przylozyc BoPowi wszystkim co nominalnie mial!

Co do braku mozliwosci odstrzelenia reaktora... Coz, faktycznie to wkurzajace, ze nigdy nie mozna go odstrzelic, kiedy sie tego potrzebuje, ale skoro jakas torpeda wybuchla wystarczajaco blisko reaktora, by go tak powaznie uszkodzic, to calkiem prawdopodobne jest, ze uszkodzila mechanizm odstrzelajacy.

/Sh1eldeR
Jurgen
Moderator
#529 - Wysłana: 1 Mar 2006 22:42:46 - Edytowany przez: Jurgen
Odpowiedz 
Sh1eldeR

No nie, kolejne Twoje wypracowanie
Tak się zastanawiam (bo rzeczoną scenę obejrzę dopiero jutro - dzisiaj juz mi się nie chce) i wydaje mi się, że masz rację. Gdyby Enterprise był przygotowany do walki, to nawet bez osłon (czy raczej z osłonami, tyle że bezużytecznymi) powinien poradzić sobie z siostrzyczkami.
waterhouse
Moderator
#530 - Wysłana: 2 Mar 2006 00:57:47
Odpowiedz 
pogadamy jutro wieczorem, jak już będe miał film
Havoc
Użytkownik
#531 - Wysłana: 2 Mar 2006 00:59:41
Odpowiedz 
reyden

Chciałbym zauważyć, że "Generations" dzieje się podczas 3 sezonu DS9 i nie wiemy czy w tym czasie Galaxy B już było.
Anonim
Anonimowy
#532 - Wysłana: 2 Mar 2006 01:38:59
Odpowiedz 
A to ma jakies znaczenie? Z pewnoscia Enterprise-D to nie bylo zadne War Galaxy. Przez wszystkie sezony moglismy zaobserwowac liczne holodeki i inne bajery rekreacyjne (ponoc bylo nawet delfinarium, ale ja chyba przegapilem ten odcinek). GEN tez sie rozpoczyna sekwencja w holodeku i nie mamy podstaw by twierdzic, ze E-D zostal jakos zmodyfikowany "po bojowemu".

Z drugiej strony powiedzialbym, ze jesli wymyslono jakies usprawnienie Galaxy, to na bank trafiloby na Enterprise. Poza tym okret mial najlepsza zaloge we Flocie, rowniez ekipe pokladowych inzynierow (La Forge co dwa odcinki tworzyl jakies cuda). Mysle wiec, ze Entek zniosl atak tak dobrze, jak Galaxy moglo go zniesc. Pewnie - zniszczenie to wina praktycznie jednego strzalu, gdyby zaloga miala odrobine farta wiecej, okret moglby to przetrwac. Ale gdyby miala go odrobine mniej, wszyscy mogliby zginac.

Ogolnie IMO nie bylo tak zle. Widzimy w ST okrety bedace w pelni sil wybuchajace po kilku trafieniach. Enterprise pomimo naprawde groznych trafien dzielnie sie trzymal i nie spowodowal smierci calej zalogi - zauwazmy, ze w WoK, SfS, TUC, czy innych filmach Entek dostawal mocne ciosy, nawet czasem bedac nieoslonietym, ale nie szly one w deflektor i gondole. Chyba w zadnym innym filmie tak nie oberwal (oprocz NEM, ale tam byl Sovereign ze sprawnymi oslonami regeneracyjnymi).

Policzylem wszystkie trafienia. Zrobilem to tak: gdy bylo widac na ekranie uderzenie jakims pociskiem z zewnatrz, liczylem kazdy pocisk oddzielnie (salwa z disruptorow to 2 trafienia). Do tego dodalem wszystkie trafienia, ktore obserwowalismy wewnatrz okretu (byl wstrzas oraz odglos trafienia), oprocz tych, ktore juz najprawdopodobniej policzylem liczac z zewnatrz. Wyszlo mi... 22. Na poczatku sa 2 torpedy, a potem Geordi mowi cos o "tej ostatniej torpedzie", wiec bardzo watpliwe zeby mial na mysli ktorys z pierwszych dwoch strzalow , a wiec okret oberwal przynajmniej trzema torpedami (wlasciwie, skoro BoP odpalil dwie na poczatku, to pewnie strzelal po dwie - oddal wiec od 2 do 3 takich salw prawdopodobnie). Dostac 22 razy bez oslon? Nie wydaje mi sie, zeby na ekranie pokazano jakikolwiek federacyjny okret, ktory takie cos przetrwal.

Troche niepokojace jest to, ze podczas calej sekwencji widzimy tylko jeden strzal oddany w kierunku BoPa - z glownych fazerow, plus torpeda konczaca. Co prawda na mostku BoPa pada pod koniec stwierdzenie "Our shields are holding!" sugerujace, ze Entek cos tam jednak w jego kierunku posyla, jednakze nie jest to sila ognia jakiej nalezaloby sie spodziewac po ciezkim krazowniku. Ale wyjasnienie ku temu juz wykombinowalem i napisalem powyzej.

Milego ogladania, waterhouse. Ja sobie ta sekwencje z 5x obejrzalem dzisiaj, jest bardzo fajna. Szkoda tylko, ze Enterprise praktycznie tylko obrywa . Jest pare niedociagniec, bo mogli chociaz powiedziec, ze maja nienaladowana bron, czy ze cierpia z powodu spadku mocy (we Wrath of Khan mowili wyraznie, ze przez uszkodzenia moga oddac tylko kilka strzalow, co nie wystarczy na tarcze tej Mirandy!). Nie ma tez slowa o remodulacji oslon, a to powinno zostac wykonane od razu po pierwszych strzalach. I pewnie Geordi to zrobil, ale nie mogl wiedziec, ze nowa czestotliwosc siostry tez beda od razu mialy.

Ogolnie najbardziej dopracowana i zblizona do rzeczywistosci bitwa byla 1 vs 1 byla chyba pokazana w Nemesis. Bylem w kinie ze znajomymi, niezbyt obeznanymi w temacie (delikatnie mowiac), to potem mi powiedzieli, ze duze wrazenie zrobilo na nich to, ze oni tam naprawde walczyli, naprawde stosowali troche bardziej skomplikowana taktyke niz "burta w burte i ognia ze wszystkiego co mamy!" - uniki, strzaly Enterprise-E "na wyczucie" i celowanie w miejsca trafien, ochranianie polstrefy, w ktorej tarcze zostaly oslabione... Jedyne co mi sie wydawalo naciagane to to "przegrzanie sie" uzbrojenia na Entku. Chociaz kiedys to policzylem i wyszlo mi, ze zmodernizowany Sovereign (Entkowi przybylo pare wyrzutni torped od INS) moze odpalic kilkaset torped w pare minut. Bitwa moze nie byla bardzo dluga, ale intensywna (no i wiekszosc strzalow Entka oczywiscie nie trafialo). Trudniej jest pojac jak mogly sie "przegrzac fazery" - rdzen warp wciaz byl sprawny i raczej nie moglo chodzic o brak energii. Moze faktycznie sie najzwyczajniej przegrzaly (ale wszystkie? jest ich przeciez kilkanascie pasow!), bo Entek strzelal praktycznie caly czas, a mozliwosc ustawienia fazerow na "overload" (czy to jesli chodzi o moc, czy czestotliwosc strzalow) nie wydaje sie wcale taka glupia.

No ale... [/OFFTOPIC][/OFFTOPIC]

/Sh1eldeR
Picard
Użytkownik
#533 - Wysłana: 28 Cze 2006 08:20:01
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#534 - Wysłana: 28 Cze 2006 12:22:43 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
nawet delfinarium

Są sugestie, że delfiny i walenie w ogóle są w świecie ST (jak w "Sea Queście") istotami inteligentnymi i częścią personelu Floty (służą zwykle jako nawigatorzy). To były zamieszkiwane przez nie pokłady.
Picard
Użytkownik
#535 - Wysłana: 28 Cze 2006 12:40:45
Odpowiedz 
Q__

Przepraszam, ze jak? W SI IV widzielismy jak walenie wysylajac swoj sygnal do obcej sondy ratowaly stolice Federacji ale to co napisales to juz chyba przesada...
Q__
Moderator
#536 - Wysłana: 28 Cze 2006 12:52:26
Odpowiedz 
Picard

Służę linkiem (zwróć uwagę na część Background information, tamten manual początkowo był jednym z dwu kanonicznych...

http://www.memory-alpha.org/en/wiki/Cetacean
Picard
Użytkownik
#537 - Wysłana: 28 Cze 2006 13:03:49 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Q__

Początkowo wiele tlumaczy! Od 8 lat ogladam Treka i nigdy nie słyszałem by dokonywano w nim jakis genetycznych modyfikacji umozliwiajacyh delfina myslenie i podejmowanie dzialan charakterystycznych dle czlowieka.
Q__
Moderator
#538 - Wysłana: 28 Cze 2006 13:11:03 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Od 8 lat ogladam Treka i nigdy nie słyszałem by dokonywano w nim jakis genetycznych modyfikacji umozliwiajacyh delfina myslenie i podejmowanie dzialan charakterystycznych dle czlowieka.

Ciągłego pokazywania delfinów i wody budźet ST by zapewne nie zniósł, więc producenci wycofali się z tego pomysłu... Choć osobiście chętnie obejrzę serię ST, w której delfin wystąpi w podobnej roli jak Darwin w "Sea Quest"..
Picard
Użytkownik
#539 - Wysłana: 28 Cze 2006 16:08:21
Odpowiedz 
Q__

Darwin w ,,SeaQuest" siedzial przeciez tylko w akwarium i probowal gadac z ludzmi za pomoca tego automatycznego translatora, nie byl żadnym nawigatorem! Zreszta pomysl ze zwierzetami zmodyfikowanymi tak by mogly wykonywac typowo ludzkie prace srednio mi sie podoba. Byly co prawda neo-psy w ,,Żołnierzach kosmosu" służace a ziemskiej armii i zmutowane dinozaury,ktore pelnily roele ogrodnikow w ,,Odyseji kosmiczenj 3001" ale o ile we wspomnianych pozycjach takie genetyczne zabiegi na zwierzetach byly czyms zrozumialym o tyle do ducha ,,star Treka" podobne manipulacje nie przystaja.
Q__
Moderator
#540 - Wysłana: 28 Cze 2006 16:11:17 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

do ducha ,,star Treka" podobne manipulacje nie przystaja

A cykl o Wspomaganych Davida Brina czytałeś? Przyspieszone w rozwoju szympansy i delfiny jako PARTNERZY, nie słudzy ludzi. Dla mnie nie zaprzecza to duchowi ST...

Nie wspomnę już o delfinach jako rasie (od początku) rozumnej (tylko na jej rozumności późno się ludzie poznali) w "Starplexie" Sawyera - powieści do znudzenia trekowej...
 Strona:  ««  1  2  3  ...  13  14  15  16  17  18  19  »» 
USS Phoenix forum / Treknologia / Przeznaczenie klasy Intrepid :)

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!