USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Treknologia / Prometheus vs Galaxy
 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#1 - Wysłana: 2 Lip 2016 21:36:34
Był Galaxy vs Defiant, był Galaxy vs Sovereign*, był Galaxyy vs Intrepid**, był Sovereign vs Prometheus***, był Defiant vs Prometheus****. To może teraz jak w tytule?

Wskrześmy tradycję zażartych versusów technologicznych.

* http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=3&topic=637

** http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=3&topic=933

*** http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=3&topic=290

**** http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=3&topic=477
Guauld
Użytkownik
#2 - Wysłana: 2 Lip 2016 23:22:19 - Edytowany przez: Guauld
Czysto technicznie, gdyby oba miały się ze sobą zmierzyć w starciu, patrząc na technologiczne bajery, jakimi naszpikowany jest Prometheus, powinien on wygrać. Jest szybszy, może zaatakować z kilku stron (co oznacza, że rozmiar Galaxy staje się ogromną wadą, bowiem musi wtedy utrzymywać osłony na pełnej mocy ze wszystkich stron na raz), jest bardziej zautomatyzowany, co daje krótszy czas reakcji, ma nową technologię osłon i tak dalej by można wymieniać.

Ale ciągle jest to IMHO taka kanonierka droższa w produkcji od niszczyciela. Ani nie nadaje się to do misji długoterminowych (nie jest duży (czyt. mała ładownia), a 6 gondoli i 3 reaktory Warp mogą błyskawicznie wyczerpać zapasy paliwa), do których Galaxy był przeznaczony, ani na pierwszy rzut oka nie zrobi wrażenia na innych, co może prędzej sprowokować walkę (czego, zdaje się, i w czasach Voy GF ciągle unika...), jeszcze więcej niż dotychczas może się zepsuć, połączenie 3 statków w jeden tak mały powinno zabierać sporo miejsca wewnątrz z wielu powodów, więc generalnie nadaje się on tylko do szybkiej misji "udaj się do tego sektora, zniszcz wyznaczone cele i wróć" (widzieliśmy co potrafi w takiej sytuacji), ew. jeszcze błyskawicznych misji ratunkowych, a jak chce się wysłać najbliższy okręt w sektorze w jakimkolwiek innym celu i do wyboru będzie Galaxy (nawet jak już trochę przestarzały), to raczej wybór powinien paść na niego.
Nie wiem czy Prometheus miał mieć możliwość ewentualnego lądowania na planetach, ale lepiej dla niego, żeby tak było , bo inaczej ta sylwetka jest niewytłumaczalna.

A w przypadku Galaxy mamy uniwersalny okręt badawczy, reprezentatywny w celach dyplomatycznych (zarówno z zewnątrz i w środku), mogący pomieścić tysiące ludzi, kilka ogromnych hangarów na wiele promów, sporą ładownię itd. Jak by go tylko wyposażyć w nowe bebechy z Prometheusa (z wyłączeniem nowego EMH - którego ładnie nazwano w Trekyards), to wyjdzie okręt o podobnej - może trochę większej - cenie, ale za to lepszy pod niemal każdym względem.
Q__
Moderator
#3 - Wysłana: 3 Lip 2016 09:04:24
Guauld

Guauld:
Czysto technicznie, gdyby oba miały się ze sobą zmierzyć w starciu, patrząc na technologiczne bajery, jakimi naszpikowany jest Prometheus, powinien on wygrać. Jest szybszy, może zaatakować z kilku stron (co oznacza, że rozmiar Galaxy staje się ogromną wadą, bowiem musi wtedy utrzymywać osłony na pełnej mocy ze wszystkich stron na raz), jest bardziej zautomatyzowany, co daje krótszy czas reakcji, ma nową technologię osłon i tak dalej by można wymieniać.

Jak mam być szczery to - kiedy dumamy nad szansami Galaxy w bezpośrednim starciu z Prometheusem - zastanawiają mnie dwie rzeczy... Po pierwsze kwestia reaktorów Promka -jak zapewne obaj pamiętamy z TrekYards, ale i prawda ekranu rzecz sugeruje - kiedy przechodzi on w Multi-Vector Assault Mode, reaktory umieszczone w jego części silnikowej dzielą się na osobne reaktorki, przynależące do osobnych statków składowych/potomnych:

I teraz dumam sobie, czy wrota które te połówki zamykają nie są aby słabym punktem tej konstrukcji (o ile - oczywiście - wcześniej pokona się osłony). Czy rozdzielony Prometheus nie jest aby podatniejszy na zniszczenie rdzeni Warp niż standardowa jednostka GF*.

* Co by tłumaczyło dlaczego banda Lexxy wolała pozbawić swojego Icarusa możliwości przechodzenia w MVAM...

Po drugie zastanawia mnie sama walka z "Message in a Bottle". Widzimy tam błyskawiczne zwycięstwo Promka nad Nebulą (czyli takim prawie-Galaxy), ale są tam dwa znaki zapytania. Primo: dlaczego Nebula w danym momencie nie odpowiada ogniem: atak jest tak ciężki, że energii starcza tylko na utrzymanie osłon... a może załoga dostała rozkaz nie niszczenia cennego prototypu? Secundo: czy Nebula została zniszczona, czy "tylko" unieruchomiona?
Tę ostatnią kwestię można pominąć, bo i tak jest to rzecz nie do ustalenia. Ale ta poprzednia jest istotna... Pamiętajmy, że Prometheus przenosił trikobaltówki*, to samo Intrepid... Jeśli uznamy - za twórcami STO - że może ich w sumie używać każdy statek (a ich technologia, pamiętajmy, znana jest od czasów Kirka**) - to zastanawiam się, co by się stało, gdyby taż Nebula, zamiast skupiać się na utrzymywaniu osłon, posłała ze trzy takie torpedy w trzy części cennego prototypu?

* Przypomnijmy je sobie:
http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Tricobalt_devic e
http://memory-beta.wikia.com/wiki/Tricobalt_device
http://sto.gamepedia.com/Tricobalt_Torpedo_Launche r

** Acz wtedy używali ich Tholianie.

Do tego dochodzi jeszcze jedna sprawa... Spodkowa część Promka ma małe gondole - jedna wysuwana do góry, druga do dołu. Tu pojawia się pytanie, czy nie są aby za słabo umocowane, a co za tym idzie... co trafienie w punkt mocowania takiej gondoli zrobi z systemami Warp spodka, jak wpłynie na jego rdzeń.

Ergo: czy nie było też trochę tak, że kapitan Nebuli* przegrał, bo walczył z jednostką tak ściśle tajną, że nie miał okazji zapoznać się z jej schematami i zamiast próbować choć zastosować jakąś strategię działał na rozpaczliwca?**

* Swoją drogą pamiętajmy, że to był środek Dominion War, to - równie dobrze - mógł być post-captain (nawet kadet, jak w wypadku Valianta), czy wywleczony z ciepłej posadki biurokrata (taki Stocker-bis)

** Nie upieram się przy tym, że w innych warunkach Prometheus nadal by nie wygrał (albo, góra, doszłoby do specyficznego remisu - czyt. zagłady obu jednostek), ale mam poważne wątpliwości czy mielibyśmy taki Blitzkrieg . Choć... rozwalenie D'deridexa (fakt, z niejakiego zaskoczenia; mógł też nie mieć podniesionych osłon, jeśli to był statek Almaka, a jego załoga przygotowywała się do przesłania na pokład Promka) robi wrażenie. To samo padające z ekranu dane ("Primary battle systems include regenerative shielding, ablative hull armour, multivector assault mode.").
Przypomnijmy sobie znaczenie użytych terminów:
http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Ablative_armor
http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Regenerative_sh ield
http://sto.gamepedia.com/Regenerative_Shield_Array

Guauld:
połączenie 3 statków w jeden tak mały powinno zabierać sporo miejsca wewnątrz z wielu powodów

Z drugiej strony: przy takiej automatyzacji może w roli regularnej załogi wystarczy z 5 osób* (no, góra 15, pamiętajmy o standardowych trzech wachtach), więc jeśli się zechce, wypcha się ten statek badaczami do woli.

* Bazuję tu na tym co udało się dwu EMH, a także na tym jak liczna załoga wystarcza "potomnemu" Icarusowi (choć faktem jest też, że widywaliśmy jak kilka osób prowadzi Connie-refit, a dwie - Galaxy; w sumie powraca pytanie: po co, wobec tego, tak liczne załogi?)...

Guauld:
jak chce się wysłać najbliższy okręt w sektorze w jakimkolwiek innym celu i do wyboru będzie Galaxy (nawet jak już trochę przestarzały), to raczej wybór powinien paść na niego.

Acz Galaxy w asyście dwóch Promków (z opcją korzystania ze wspólnego bąbla Warp po drodze), wydaje się jeszcze lepszym wyborem.
Guauld
Użytkownik
#4 - Wysłana: 3 Lip 2016 13:52:51 - Edytowany przez: Guauld
Q__:
Czy rozdzielony Prometheus nie jest aby podatniejszy na zniszczenie rdzeni Warp niż standardowa jednostka GF*.

Powiedziałbym, że nie, bo jeśli spojrzeć na w sumie dowolną jednostkę GF, to rdzeń zawsze jest umiejscowiony bardzo blisko wylotu na spodzie kadłuba, aby można go szybko odrzucić (podobnie, jak same zapasy antymaterii). Jak spojrzeć na schematy Prometheusa, to tam rdzenie z obu stron mają mniej-więcej taką samą "ochronę" jak gdy statek jest złączony.

Q__:
atak jest tak ciężki, że energii starcza tylko na utrzymanie osłon

Na to bym właśnie obstawiał, bo wykorzystał on swoją największą zaletę i zaatakował z kilku stron na raz.

Q__:
Tu pojawia się pytanie, czy nie są aby za słabo umocowane, a co za tym idzie... co trafienie w punkt mocowania takiej gondoli zrobi z systemami Warp spodka, jak wpłynie na jego rdzeń.

Z pewnością jakieś systemy bezpieczeństwa ma, a wiedząc, że z jedną gondolą statki już były, a tu po utracie jednej symetria jest zachowana, więc może nie stracić nawet zdolności lotu w Warp.

Q__:
czy nie było też trochę tak, że kapitan Nebuli* przegrał, bo walczył z jednostką tak ściśle tajną, że nie miał okazji zapoznać się z jej schematami i zamiast próbować choć zastosować jakąś strategię działał na rozpaczliwca?

Może to w ogóle jest cała idea tej klasy? Trzymać w ukryciu (minimalna załoga temu sprzyja) cały czas, a gdy przyjdzie potrzeba by jej użyć, to przeciwnik nie zdąży się zorientować co go trafiło?

Q__:
taki Stocker-bis

Czyli GF przez 100 lat się nic nie nauczyła?
Ale tak poważnie, jeśli zapomnieć na chwilę o tym, jak DS9 przegięło z liczebnością floty i przyjąć jej bardziej sensowny rozmiar (czyli mniej okrętów, ale ciągle dużo ludzi), to myślę, że nawet w wypadku kryzysu nie jeden doświadczony komandor typu Rikera by się znalazł na awaryjny awans.

Q__:
więc jeśli się zechce, wypcha się ten statek badaczami do woli.

Badaczami? Znajdzie się na nim w ogóle jakieś laboratorium, bo to w końcu okręt wojenny? Mój problem z nim jest taki, że on się nie nadaje właśnie do przewozu większej liczby ludzi (no chyba, że w buforze transportera...), ani naukowców, ani żołnierzy. W takim wypadku co najwyżej jako eskorta, czyli taki większy Defiant.

Q__:
Acz Galaxy w asyście dwóch Promków (z opcją korzystania ze wspólnego bąbla Warp po drodze), wydaje się jeszcze lepszym wyborem.

No dobra, ale takich gromadek w GF raczej nie widujemy często. Jeszcze musiałoby się tak złożyć, żeby wszystkie były w pobliżu. Czy też Galaxy ma tu pełnić rolę "lotniskowca" i zaopatrywać te dwa Promki?
Q__
Moderator
#5 - Wysłana: 3 Lip 2016 14:37:34 - Edytowany przez: Q__
Guauld

Guauld:
Powiedziałbym, że nie, bo jeśli spojrzeć na w sumie dowolną jednostkę GF, to rdzeń zawsze jest umiejscowiony bardzo blisko wylotu na spodzie kadłuba, aby można go szybko odrzucić (podobnie, jak same zapasy antymaterii). Jak spojrzeć na schematy Prometheusa, to tam rdzenie z obu stron mają mniej-więcej taką samą "ochronę" jak gdy statek jest złączony.

Z drugiej strony jest pewna różnica pomiędzy rdzeniem tylko blisko umiejscowionym, a rdzeniem zamkniętym z jednej strony jednak dość prowizorycznie...

Guauld:
Z pewnością jakieś systemy bezpieczeństwa ma, a wiedząc, że z jedną gondolą statki już były, a tu po utracie jednej symetria jest zachowana, więc może nie stracić nawet zdolności lotu w Warp.

Niby tak, ale przyznasz, że nie ma chyba drugich tak słabo umocowanych gondolek w całej GF (nawet wliczając pająkowate kształty Constitution, nawet pamiętając o nieszczęsnej ruchomości tych Intrepida).

Guauld:
Może to w ogóle jest cała idea tej klasy? Trzymać w ukryciu (minimalna załoga temu sprzyja) cały czas, a gdy przyjdzie potrzeba by jej użyć, to przeciwnik nie zdąży się zorientować co go trafiło?

Jest to całkiem prawdopodobne założenie, ale czy da się tak w konwencjonalnym pojedynku z bratnią jednostką?

(BTW. Promek osiąga ponoć Warp 9,9. Czemu nie wysłano go po załogę Voyagera? I tak wiedzieli już o jego istnieniu... No, tu może się potwierdzić Twoja wersja, że za dużo toto pali, by tak przez 10 lat* gnać...)

* Jak mi ten program podpowiada:
http://www.anycalculator.com/warpcalculator.htm

Guauld:
jeśli zapomnieć na chwilę o tym, jak DS9 przegięło z liczebnością floty

Trudno zapomnieć jednak, gdy zauważy się numer seryjny samego Prometheusa...

Guauld:
to myślę, że nawet w wypadku kryzysu nie jeden doświadczony komandor typu Rikera by się znalazł na awaryjny awans.

Teoretycznie - tak. Bo widywaliśmy w roli skutecznych dowódców na samym Ent-D (fakt, flagowiec) Rikera, Datę i Geordiego (nawet Troi dowodzenie wyszło, ale miała więcej czasu na dumanie, nie był to chrzest bojowy), bo Kira, Chakotay, Tuvok wyglądali na doskonale przygotowanych do przejęcia dowództwa również.

Z drugiej strony cały czas potykamy się o awansowanych z przypadku Wattersów, neoKirków, Stylesów, Alvarezów... I nie dowodzą byle czym.

Guauld:
Znajdzie się na nim w ogóle jakieś laboratorium, bo to w końcu okręt wojenny?

Nie wiem czy się znajdzie, ale przy tej automatyzacji urządzić je nie problem. Nakeda opowiadając o potomnym Icarusie opowiadał o tym ile tam powierzchni magazynowej (czyt. jak wiele amunicji zgromadzone), Sternbach coś wspominał, że nawet picardowy Galaxy wyruszał w "Encounter at Farpoint" niewykończony, z niezagospodarowanymi pokładami. Sternbach szacuje pełną obsadę Promka na około setkę luda, MB na 175 osób:
http://memory-beta.wikia.com/wiki/Prometheus_class
Sądzisz, że przy tej obsadzie nie zostanie miejsca choćby na sektor dla delfinów-pilotów* z ozdobnym basenem?

Poza tym: Promek większy jest niż Constitution, a ten ostatni jakoś nie miał kłopotów z pełnieniem roli explorera. (Nie, żebym nie wolał Galaxy.)

* Manual TNG się kłania:
http://memory-beta.wikia.com/wiki/Atlantic_bottlen ose_dolphin
http://memory-beta.wikia.com/wiki/Pacific_bottleno se_dolphin

(Swoją drogą: czy dowódcą tak szybkiej jednostki jak Prometheus nie powinien być - z natury myślący o ruchu w trzech wymiarach - delfin właśnie? A mostek wygląda jednak na standardowy, dla humanoidów...)

Guauld:
taki większy Defiant.

Defiant wydaje się w jakimś sensie praprzodkiem czysto bojowych jednostek GF (w TY wymieniany był wiele razy w kontekście Icarusa, choć niepodobny), więc coś w tym jest.

BTW. kiedy sobie oglądałem zestawienie rozmiarów różnych jednostek, w TrekYards właśnie, uderzyło mnie jak ten Def jest malutki, że nawet Constitution to na jego tle olbrzym. TU kolejny schemat, by to unaocznić*:


* Na obrazku, kolejno:
Sovereign Class (Enterprise E)
Galaxy Class (Enterprise D - Dreadnaught Variant)
Galaxy Class (Enterprise D)
Nebula Class
Akira Class (Thunderchild)
Intrepid Class (Voyager)
Nova Class (Equinox)
Defiant Class
Danube Class (Runabout)
Ambassador Class (Enterprise C)
Excelseior Class Refit (Enterprise B)
Excelseior Class
Excelseior Class Prototype
Federation Class Refit
Constitution Class Refit (Enterprise / Enterprise A)
Black Orchid Class (My ship)
Constellation Class (Stargazer)
Miranda/Avenger Class (Reliant)
Oberth Class (Grissom)
Federation Class
Constitution Class (Enterprise)
Saladin Class
Hermes Class
Ptolemy Class
Pallada Class (David Metlesits' Polaris)
Daedalus Class
NX Class (Enterprise - 01)

(Swoją drogą zawsze mnie zdumiewa, że Akira, teoretycznie lotniskowiec, jak się często sądzi, mniejsza jest sporo od Galaxy.)
Mav
Użytkownik
#6 - Wysłana: 3 Lip 2016 16:26:22 - Edytowany przez: Mav
Także obejrzałem TrekYards na temat Prometheusa. Dla mnie ten multi-vector assault to straszny buraczek.

Przede wszystkim bardzo to komplikuje konstrukcje okrętu... 6 gondoli warp, rdzeń dzielony na trzy części, mnóstwo wyrzutni torped ulokowanych także wewnątrz okrętu, kilka silników impulsowych itd., i to w okręcie wojennym. W TNG był dość jednoznaczny przekaz - rdzeń warp, gondole, to bardzo wrażliwe i niesamowicie niebezpieczne elementy, w grę wchodzi przecież operowanie olbrzymią ilością energii.

Czysta, zdrowa logika podpowiada, że okręt wojenny powinien mieć maksymalnie osłonięte gondole warp, a także bardzo dobrze zabezpieczony przed uszkodzeniami rdzeń warp. Sama konstrukcja okrętu powinny być zatem zwarta i mocna, najwrażliwsze elementy powinny być maksymalnie zabezpieczone, w tym także deflektor. Przedziały z torpedami powinny być tylko w kilku strategicznych miejscach, dobrze zabezpieczone w razie uszkodzenia. Prometheus jest przekombinowany, ma dwie gondole warp tuż za mostkiem, kilkanaście magazynów topred rozlokowanych po całym kadłubie itd. Nie ma to sensu.

Przede wszystkim zastanawia cel tego wszystkiego, czyli trzy okręty z jednego. Oczywiście, że 3 okręty to większa siła uderzeniowa niż jeden, ale czy w tym przypadku tak jest? Bo tu się kłania matematyka - jeden Prometheus dzieli się na 3, a nie mnoży. Skoro rdzeń warp i inne systemy są dzielone, to i chyba moc poszczególnych części na tym cierpi? Słowem, taki samotny spodek jest słabszy niż cały złączony Prometheus - tak podpowiada logika.

A namierzenie i ostrzelanie trzech celów jednocześnie, raczej nie powinny być problemem dla tak zaawansowanych okrętów jak w Treku. Wszystko więc sprowadza się do tego, że taka konstrukcja kompletnie nie ma sensu.
Q__
Moderator
#7 - Wysłana: 3 Lip 2016 17:23:11 - Edytowany przez: Q__
Mav

Mav:
Czysta, zdrowa logika podpowiada, że okręt wojenny powinien mieć maksymalnie osłonięte gondole warp, a także bardzo dobrze zabezpieczony przed uszkodzeniami rdzeń warp. Sama konstrukcja okrętu powinny być zatem zwarta i mocna, najwrażliwsze elementy powinny być maksymalnie zabezpieczone

Wiesz, że właśnie wygłosiłeś jedną wielką pochwałę... Defianta?

(Tak, ile razy przyatakujesz tę jednostkę, czy jej projektanta - Sisko, będę Ci mógł to teraz przypominać.)

Mav:
Skoro rdzeń warp i inne systemy są dzielone, to i chyba moc poszczególnych części na tym cierpi? Słowem, taki samotny spodek jest słabszy niż cały złączony Prometheus - tak podpowiada logika.

Owszem, pytanie jednak czy Prometheus nie jest aby tak zaawansowany (a więc silny), że jego składowe, nawet osłabione w wyniku podziału, wciąż będą miały dość imponujące osiągi...

BTW. takie osłabienie może dotyczyć mocy osłon/deflektora i napędu, siły ognia raczej nie upośledzi - torpedy pozostaną tym, czym były, fazery to nie superlaser Gwiazdy Śmierci, który zużywa tyle energii, że trzeba go ładować czas dłuższy... (Acz, jasne, jeśli w efekcie odniesionych uszkodzeń padnie instalacja energetyczna, to z fazera się nie wystrzeli.)
Guauld
Użytkownik
#8 - Wysłana: 3 Lip 2016 18:09:45 - Edytowany przez: Guauld
Q__:
Z drugiej strony jest pewna różnica pomiędzy rdzeniem tylko blisko umiejscowionym, a rdzeniem zamkniętym z jednej strony jednak dość prowizorycznie...

Tak szczerze to ja nie rozumiem właściwie na czym to połączenie rdzenia polega i dostępne schematy mnie tu w niczym nie wspierają, bo nie zaznaczają umiejscowienia komory dilithium, co by bardzo pomogło. Jeśli dobrze rozumiem i znajdują się one w tych miejscach:

Prometheus

to ten projekt przeczy wszystkiemu, co dotychczas tworzyła GF. Przydałby się jakiś rzut z przodu dla rozjaśnienia sprawy, czy te wszystkie rdzenie są przełamane i dostarczają mieszankę MAM z jednej strony, czy działa to jak dotychczas i rysunek jest po prostu błędny albo bardzo mało precyzyjny. Bo dopóki nie wiadomo czy te rdzenie dosłownie się łączą, czy tylko sumuje się ich produkcję energii, nie da się tu wiele powiedzieć. Jeśli to drugie, to mogą być odizolowane równie dobrze, jak na każdym innym okręcie.

Q__:
Niby tak, ale przyznasz, że nie ma chyba drugich tak słabo umocowanych gondolek w całej GF

Ano przyznam, już nawet nie chciało mi się komentować jak niedorzecznie wyglądają, bo to w sumie oczywistość.

Q__:
Sądzisz, że przy tej obsadzie nie zostanie miejsca choćby na sektor dla delfinów-pilotów* z ozdobnym basenem?

Już zdążyłem kompletnie zapomnieć o tych delfinach.

Q__:
(Swoją drogą: czy dowódcą tak szybkiej jednostki jak Prometheus nie powinien być - z natury myślący o ruchu w trzech wymiarach - delfin właśnie? A mostek wygląda jednak na standardowy, dla humanoidów...)

Czy cała "sztuka" za tym multi-vectorem nie polega właśnie na tym, że ten system jest bardziej zautomatyzowany niż cokolwiek w gwiezdnej flocie i sternik ma jeszcze mniejszy wpływ na to, co się faktycznie dzieje?

Mav:
ama konstrukcja okrętu powinny być zatem zwarta i mocna, najwrażliwsze elementy powinny być maksymalnie zabezpieczone, w tym także deflektor.

Dlatego jak już koniecznie chcieli stworzyć maszynkę do zabijania (a nie okręt trekowy), która miałaby się rozdzielać, to powinno być to kilka takich jeszcze bardziej zwartych Defiantów (z usuniętym miejscem na załogę, pozostawiając każdemu odłączającemu się elementowi tylko niezbędne systemy) z trochę większym Alfa-statkiem z minimalną załogą i również odrębnymi systemami, ale mającym trzymać się z tyłu (a jak by zaszła potrzeba, np. w trakcie otoczenia przez licznych wrogów, bezzałogowe moduły można posłać by siały zamęt i zapewniły dystrakcję pozwalającą załodze uciec) i zarządzać takim oddziałem.

Mav:
Przede wszystkim zastanawia cel tego wszystkiego, czyli trzy okręty z jednego. Oczywiście, że 3 okręty to większa siła uderzeniowa niż jeden, ale czy w tym przypadku tak jest? Bo tu się kłania matematyka - jeden Prometheus dzieli się na 3, a nie mnoży.

Tu chodzi raczej o to, że każdy z nich ma rdzeń pierwszej klasy, taki jak we flagowcach, a mniejsza powierzchnia kadłuba oznacza mniejszą powierzchnię do generowania osłon, mniejsza masa mniej energii na manewrowanie, więc więcej z broni można wycisnąć. Czyli każdy z tych modułów osobno powinien być teoretycznie silniejszy od złączonego Prometheusa, który tylko z dwóch rdzeni na raz korzysta, a jest wtedy znacznie masywniejszy i większy.
Mav
Użytkownik
#9 - Wysłana: 3 Lip 2016 18:34:28 - Edytowany przez: Mav
Q__:
Wiesz, że właśnie wygłosiłeś jedną wielką pochwałę... Defianta?

Nie nie Defiant jest za mały. Jego wielkość jest nie do zaakceptowania w kontekście wielkiej siły bojowej.

Q__:
Owszem, pytanie jednak czy Prometheus nie jest aby tak zaawansowany (a więc silny), że jego składowe, nawet osłabione w wyniku podziału, wciąż będą miały dość imponujące osiągi...

Pytanie brzmi, czy Galaxy walczący z trzema częściami Prometheusa w ogólnym rozrachunku nie miałby do czynienia z takim samym zagrożeniem, co złączony Prometheus? Bo moim zdaniem tak. Galaxy mógłby wypluć dziesiątki torped i salw z fazerów do trzech obiektów jednocześnie, a byłyby one same w sobie słabsze niż pojedynczy Prometheus, najprawdopodobniej. Także wszystko wskazuje na to, że taki spodek Promka na przykład poległby już po kilkunastu sekundach i zostałyby już tylko dwa kawałki z Prometheusa.

Q__:
BTW. takie osłabienie może dotyczyć mocy osłon/deflektora i napędu, siły ognia raczej nie upośledzi - torpedy pozostaną tym, czym były,

Pojedynczy Prometheus też mógłby zasypać Galaxy torpedami, jednocześnie nie tracąc mocy osłon w wyniku podziału.

Guauld:
Tu chodzi raczej o to, że każdy z nich ma rdzeń pierwszej klasy, taki jak we flagowcach, a mniejsza powierzchnia kadłuba oznacza mniejszą powierzchnię do generowania osłon, mniejsza masa mniej energii na manewrowanie, więc więcej z broni można wycisnąć. Czyli każdy z tych modułów osobno powinien być teoretycznie silniejszy od złączonego Prometheusa, który tylko z dwóch rdzeni na raz korzysta, a jest wtedy znacznie masywniejszy i większy.

Hmmm.... Spodek raczej nie ma dużego rdzenia, na co wskazują choćby małe gondolki. Ta część wydaje się najsłabsza. Pozostałe dwie owszem, wydają się być mocne, ale czy są na tyle mniejsze od kompletnego Prometheusa, aby aż tak się to przełożyło na mocniejsze osłony?

Guauld
Q__

Zgodzę się z tym, co Foley mówił w tym odcinku - Prometheus powinien się dzielić na dwie części, jego konstrukcja aż się o to prosi. Wtedy byśmy mieli dwa naprawdę dobre okręty, z normalnymi gondolami, a podział rdzenia byłby zrozumiały. To by miało sens.
Guauld
Użytkownik
#10 - Wysłana: 3 Lip 2016 18:44:22 - Edytowany przez: Guauld
Mav:
Hmmm.... Spodek raczej nie ma dużego rdzenia, na co wskazują choćby małe gondolki. Także ta część wydaje się najsłabsza.

Spójrz na schemat, który dałem w poście wyżej, spodek ma taki sam rdzeń jak sekcja inżynieryjna, tylko położony. Nie rozumiem tylko jak można z takich małych gondoli wykrzesać takie silne pole Warp (bo jeśli dobrze rozumiem, to każdy ze statków po podziale ma zbliżoną maksymalną prędkość?).

Mav:
Zgodzę się z tym, co Foley mówił w tym odcinku - Prometheus powinien się dzielić na dwie części, jego konstrukcja aż się o to prosi. Wtedy byśmy mieli dwa naprawdę dobre okręty, z normalnymi gondolami, a podział rdzenia byłby zrozumiały. To by miało sens.

Też bym tak wolał. I byłby to krok w przód względem Galaxy, ale widać reżyserzy uznali, że dla widza to nie będzie żadna nowość...
Q__
Moderator
#11 - Wysłana: 3 Lip 2016 20:17:41 - Edytowany przez: Q__
Guauld

Guauld:
Tak szczerze to ja nie rozumiem właściwie na czym to połączenie rdzenia polega

Ze słów Sternbacha i tego jak ułożone są zamknięte klapy na kadłubie zakładałem (dość prostodusznie, ale bazując na tym jak wygląda komora reaktora klasy Galaxy, jakie ma rozmiary), że
Guauld:
te rdzenie dosłownie się łączą

konkretniej: że w czasie separacji komora reaktora przecinana jest na pół. Ten LCARSowy schemat zdaje się temu wyraźnie przeczyć (acz nie jestem do końca pewien, gdzie konkretnie przebiega tam linia podziału między sekcjami).

Guauld:
dostępne schematy mnie tu w niczym nie wspierają

W sumie najkanoniczniejszym argumentem byłby tu chyba schemat LCARS, który widzieliśmy za plecami romulańskiego dowódcy*, potem holo-doktorów, ale - choć szukałem czas jakiś - nie nabrałem pewności, że prezentowane w Sieci LCARSowe schematy są jego wiernym odbiciem (choć wyglądały podobnie), dlatego się nimi nie podpierałem**.

* Może dasz radę coś z niego odczytać?


** Największe zaufanie miałbym chyba do tego schematu (zasadniczo pokazuje to samo, co Twój, tylko z opisami; i - na moje oko - potwierdza Twoją interpretację):

Ale też niezbyt go rozumiem (jak działa secondary Warp core?).

W sumie mści się (po raz kolejny) odstąpienie od tradycji Manuali. (Mając w ręku takowe, i wiedząc, że są kanoniczne, dyskutowałoby się znacznie pewniej.)

Skoro jednak bazujemy na tym co mamy, dorzucę dla porównania schematy Sovka:

Galaxy:

Defa:

I - oczywiście - Nebuli:

Zastanawiające jest, że - jeśli mnie oczy nie mylą - Galaxy ma komorę znacznie dłuższą niż którakolwiek Prometheusa (za to Nebula znacznie mniejszą niż Galaxy, z tego co widzę).

Guauld:
Ano przyznam, już nawet nie chciało mi się komentować jak niedorzecznie wyglądają, bo to w sumie oczywistość.

Cóż, nie będę przeczył, że zawdzięczam temu patentowi facepalm w najlepszej picardowskiej tradycji. W pierwszej chwili zakładałem, że spodek Prometheusa, albo ma tylko napęd impulsowy (w wiadomej scenie po prostu był za blisko reszty - i Nebuli - by wyjść z Warp), albo gondole zainstalowane w stylu defiantowym, jak zobaczyłem toto zareagowałem jak wyżej.

I teraz zastanawiam się czy Sternbach nie jest może i znacznie lepszym teoretykiem treknologii od Proberta, ale wykładniczo gorszym od niego projektantem statków, czy po prostu miał pecha trafić pod znacznie silniejszą presję Bermana (potem i Bragi)?

Guauld:
Czy cała "sztuka" za tym multi-vectorem nie polega właśnie na tym, że ten system jest bardziej zautomatyzowany niż cokolwiek w gwiezdnej flocie i sternik ma jeszcze mniejszy wpływ na to, co się faktycznie dzieje?

Tak, ale jednak to dowódca wybiera wzorzec ataku i tu myślący trójwymiarowo delfin lepiej by to sobie w głowie poukładał...

BTW. ciekawe jak od strony praktycznej (co to ja mówiłem o braku Manuala?) wygląda MVAM? Bo jeśli całą tą autonomią zawiaduje computer core alpha (fakt, umiejscowiony jest chyba w najlepiej chronionym miejscu), to pojawia się pytanie czy rozwalenie go nie rozwiązałoby 3/4 problemu z atakującym Promkiem?

Guauld:
Dlatego jak już koniecznie chcieli stworzyć maszynkę do zabijania (a nie okręt trekowy), która miałaby się rozdzielać, to powinno być to kilka takich jeszcze bardziej zwartych Defiantów

BTW. widziałeś pierwotną, rozkładającą się na pięć części wersję?

Guauld:
Tu chodzi raczej o to, że każdy z nich ma rdzeń pierwszej klasy, taki jak we flagowcach, a mniejsza powierzchnia kadłuba oznacza mniejszą powierzchnię do generowania osłon, mniejsza masa mniej energii na manewrowanie, więc więcej z broni można wycisnąć. Czyli każdy z tych modułów osobno powinien być teoretycznie silniejszy od złączonego Prometheusa, który tylko z dwóch rdzeni na raz korzysta, a jest wtedy znacznie masywniejszy i większy.

Starasz się wyciągnąć te wnioski ze schematu czy dotarłeś do jakiegoś źródła, które mi umknęło? - pytam, bo Twoje tezy brzmią dość przekonująco, ale nie zgadzają mi się z tym, co wiadome schematy zdają się mówić o rdzeniach/komorach. (Tu pojawia się pytanie czy z postępem technologicznym nie udało się jakoś zmniejszyć rozmiaru komór, przy zachowaniu - więc faktycznym zwiększeniu - wydajności pozyskiwania energii z reakcji M/AM?*)

* Być może rozwiązania z Defianta były tu przełomem?

Mav

Mav:
Jego wielkość jest nie do zaakceptowania w kontekście wielkiej siły bojowej.

Przyznaję, że - skoro na Defianta zeszło - jak patrzę na jego schemat największy problem mam z rozmiarami komory reaktora. Jest mikroskopijna na tle tej Galaxy, a jego osiągi wydają się dość mocne, by nabić n stron versusa...

Mav:
Pytanie brzmi, czy Galaxy walczący z trzema częściami Prometheusa w ogólnym rozrachunku nie miałby do czynienia z takim samym zagrożeniem, co złączony Prometheus?

To się w dużej mierze sprowadza do pytania która konfiguracja stanowiłaby większe zagrożenie dla jego osłon. Która by je skuteczniej przeciążała?

Jednak... przypominam, że tytuł topicu brzmi "Prometheus vs Galaxy", nie "Prometheus w MVAM vs Galaxy", więc obie te konfiguracje musimy brać pod uwagę.

Mav:
Spodek raczej nie ma dużego rdzenia, na co wskazują choćby małe gondolki

Jak już napisał Guauld: schemat jednak prezentuje nam rdzeń całkiem spory...
Guauld
Użytkownik
#12 - Wysłana: 3 Lip 2016 20:46:16
Q__:
Może dasz radę coś z niego odczytać?

Niestety nie znam algorytmów wykorzystywanych przez CSI .

Q__:
jak działa secondary warp core?

No to właśnie dla mnie kompletna zagadka. Mogli go przecież po prostu położyć, ale faktycznie jeśli tego nie zrobili, to wskazuje, że mogą być rzeczywiście bezpośrednio złączone. Może dodano jakiś zupełnie nowy etap pracy reaktora, ale tego raczej się zazwyczaj unika, bo to dodatkowe straty energii, a to najbardziej wydajna metoda jej pozyskiwania.

Q__:
Bo jeśli całą tą autonomią zawiaduje computer core alpha (fakt, umiejscowiony jest chyba w najlepiej chronionym miejscu), to pojawia się pytanie czy rozwalenie go nie rozwiązałoby 3/4 problemu z atakującym Promkiem?

Powinny raczej się ze sobą komunikować, gdzie Alpha powinien być nadrzędny, ale gdyby został uszkodzony, to priorytet powinien zaraz przejąć jeden z pozostałych. Te przecież nie muszą przechowywać kopii wszystkiego, co jest na dyskach głównego komputera, więc pomimo mniejszego rozmiaru mogą dysponować taką samą mocą obliczeniową.

Q__:
BTW. widziałeś pierwotną, rozkładającą się na pięć części wersję?

Niestety tak.

Q__:
Starasz się wyciągnąć te wnioski ze schematu czy dotarłeś do jakiegoś źródła, które mi umknęło

Częściowo ze schematu (rdzenie są wyraźnie większe od tego Defianta, a jak wiadomo ten miał niezłego kopa), częściowo ze znanych osiągów. Znacznie większa prędkość maksymalna od Galaxy, nawet przy uwzględnieniu mniejszego bąbla, sugeruje jednak większą wydajność reaktora, co umożliwia jego mniejszy rozmiar (którego dalsze powiększenie, przy obecnej technologii, może nie mieć sensu - ostatecznie z tej technologii też nie da się wyciskać więcej w nieskończoność). Bo nie wiem po co robić taki super-uber prototyp, jak nie wyposaży się go w to, co najlepsze.
Jak pisałem już kiedyś, wydajność tych rdzeni i tak musi wynosić coś w okolicach 98-99%, inaczej załoga długo by nie pożyła (przynajmniej przy takiej konstrukcji maszynowni). Dlatego następnym krokiem jest zmniejszanie całego systemu z równoległym zwiększaniem ilości zużywanego paliwa w czasie (przy utrzymaniu wysokiej wydajności), czyt. uzyskiwaniem większego kopa.
Mav
Użytkownik
#13 - Wysłana: 3 Lip 2016 21:03:17
Guauld:
Spójrz na schemat, który dałem w poście wyżej, spodek ma taki sam rdzeń jak sekcja inżynieryjna, tylko położony.

Q__:
Jak już napisał Guauld: schemat jednak prezentuje nam rdzeń całkiem spory...

Zaraz... Jak oni upchnęli cały rdzeń w spodku w miesjcu, gdzie przecież schowane są dwie gondolki?

a

Nie ma tam za dużo miejsca jak widać na grafice powyżej... Te problemy ze schematami jasno dowodzą, że ta konstrukcja jest bardzo problematyczna.
Guauld
Użytkownik
#14 - Wysłana: 3 Lip 2016 21:09:28 - Edytowany przez: Guauld
Mav:
Zaraz... Jak oni upchnęli cały rdzeń w spodku w miesjcu, gdzie przecież schowane są dwie gondolki?

No teoretycznie przy takim małym rozmiarze da się je wepchnąć jakoś tak:
PC

Inna sprawa, że bardzo ogranicza to tamtejszą sekcję inżynieryjną, której - jak się na to patrzy - może w ogóle w spodku nie być...

Jest jeszcze jedna alternatywa, ale to tylko takie zgadywanie - tam mogą być 2 rdzenie - trochę podobnie do tego, co widzimy w przypadku tego drugorzędnego - umieszczone tak, że gondole (głównie ich mocowania) mogą siedzieć między nimi po środku. Nie to, żeby takie rozwiązanie jeszcze bardziej nie komplikowało wszystkiego .
Q__
Moderator
#15 - Wysłana: 4 Lip 2016 01:28:30 - Edytowany przez: Q__
Guauld

Guauld:
Niestety nie znam algorytmów wykorzystywanych przez CSI .



Guauld:
Powinny raczej się ze sobą komunikować, gdzie Alpha powinien być nadrzędny, ale gdyby został uszkodzony, to priorytet powinien zaraz przejąć jeden z pozostałych.

Tak, tylko tu zaraz pojawia się pytanie jak komputerowe rdzenie beta i gamma mają się zachować w wypadku zniszczenia alfy - realizować dalej zadany program ataku, nie oglądając się na spodek? Same (załóżmy, że beta byłby ważniejszy wtedy, jakaś kolejność musi być) podejmowały decyzje (co by czyniło Promka - fakt, dopiero okaleczonego - pierwszym inteligentnym statkiem od czasu tragicznych prób Daystroma)? Czy może czekały na rozkazy ludzi, ale jeśli tak, to czy tych w spodku, czy pozostałe sekcje też by miały jakąś obsadę i na okazję zniszczenia rdzenia alfa byłoby jasne, że dowództwo przejmuje np. najstarszy rangą oficer z części beta (tj. zawierającej rdzeń komputerowy beta)? A co jeśli cała załoga zostaje w spodku, a reszta działa automatycznie?

Ech, chciałoby się mieć ten Manual przed nosem.

Guauld:
Częściowo ze schematu (rdzenie są wyraźnie większe od tego Defianta, a jak wiadomo ten miał niezłego kopa), częściowo ze znanych osiągów. Znacznie większa prędkość maksymalna od Galaxy, nawet przy uwzględnieniu mniejszego bąbla, sugeruje jednak większą wydajność reaktora, co umożliwia jego mniejszy rozmiar (którego dalsze powiększenie, przy obecnej technologii, może nie mieć sensu - ostatecznie z tej technologii też nie da się wyciskać więcej w nieskończoność). Bo nie wiem po co robić taki super-uber prototyp, jak nie wyposaży się go w to, co najlepsze.
Jak pisałem już kiedyś, wydajność tych rdzeni i tak musi wynosić coś w okolicach 98-99%, inaczej załoga długo by nie pożyła (przynajmniej przy takiej konstrukcji maszynowni). Dlatego następnym krokiem jest zmniejszanie całego systemu z równoległym zwiększaniem ilości zużywanego paliwa w czasie (przy utrzymaniu wysokiej wydajności), czyt. uzyskiwaniem większego kopa.

Tak, tylko zwróć uwagę na jedno. Praktycznie całą długość rdzenia Galaxy zdaje się zajmować komora. W wypadku Sovka i Defianta widzę to samo. Tymczasem rdzenie Prometheusa (i rdzeń Nebuli) mają wyraźnie zgrubiałą górną część, przypominającą komory tamtych (stąd zakładamy, że to jest ich skrócona komora), ale poza tym jeszcze jakiś baardzo długi (u Promka przynajmniej w wypadku rdzeni primary i tertiary) element.
To faktycznie gotowe sugerować:
Guauld:
Może dodano jakiś zupełnie nowy etap pracy reaktora

Tylko jaki etap wobec tego?

Tu zresztą przypomnijmy sobie budowę rdzeni Warp i ich typy:
- Constitution (już refitowany)

- Galaxy

- Defiant

- Intrepid

- Nova

- Sovereign

Jak widać rdzenie te są b. rozmaite i dzielą się na klasy, z których znamy te dwie:
http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Class_7_warp_dr ive
http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Class_9_warp_dr ive

Zdjęcie i opis wyjaśniają nam przy okazji tajemnicę sukcesu Defianta, otóż Sisko - bazując na pracach Geordigo La Forge'a (tak, "Booby Trap" się kłania) zwiększył ilość równoległych strumieni iniekcyjnych do czterech (co tłumaczy dlaczego mógł zrezygnować z długości).

B. chętnie bym choć zobaczył rdzeń Promka...

Guauld:
Niestety tak.

Tak nawiasem mówiąc, a zazębia się to też z tym co napisaliście z Mavem:
Mav:
Zgodzę się z tym, co Foley mówił w tym odcinku - Prometheus powinien się dzielić na dwie części, jego konstrukcja aż się o to prosi. Wtedy byśmy mieli dwa naprawdę dobre okręty, z normalnymi gondolami, a podział rdzenia byłby zrozumiały. To by miało sens.

Guauld:
Też bym tak wolał. I byłby to krok w przód względem Galaxy, ale widać reżyserzy uznali, że dla widza to nie będzie żadna nowość...

Mam wrażenie, że Roddenberry był może i tyranem jeśli chodzi o pilnowanie w Treku swojej wizji społeczno-ideologicznej, ale nie był - jak mówił Probert w jednym z wywiadów - głuchy na głos rozsądku (zwł. naukowo-inżynieryjnego), jego następcy natomiast (może poza Pillerem) nie pilnowali natomiast tak mocno roddenberry'owskiej Trekowości wizji (bo niekoniecznie podzielali poglądy G.R.), byli natomiast b. uparci w forsowaniu efekciarstwa, także kosztem rozsądku. Domyślam się, że Sternbach - choć mówił o sprawie z humorem - stoczył doprawdy heroiczny bój z B&B by Prometheus dzielił się "zaledwie" na trzy części, nie na pięć.
Guauld
Użytkownik
#16 - Wysłana: 4 Lip 2016 12:45:37
Q__:
Tak, tylko tu zaraz pojawia się pytanie jak komputerowe rdzenie beta i gamma mają się zachować w wypadku zniszczenia alfy - realizować dalej zadany program ataku, nie oglądając się na spodek?

To zależy w jakim stanie ten spodek by był. Bo może być tak, że uszkodzeniu uległ główny komputer, ale mostek może się ciągle komunikować z pozostałymi, więc tu problemu nie ma. Może być tak, że spodek całkiem stracił łączność z resztą, więc ta z automatu powinna go ochraniać (chyba, że wybrany tryb ataku wymusza inne zachowanie), czyli po prostu wykonać swoje ostatnie rozkazy. A może być tak, że spodek uległ całkowitemu zniszczeniu lub uszkodzeniu ponad wszelkie naprawy. W obu wypadkach przydałyby się mniejsze mostki na obu jednostkach, bo bez udziału ludzi różnie mogłoby wyglądać w praktyce wykonanie tych czynności: zapewnienie bezpieczeństwa w okolicy, przeskanowanie spodka pod kątem form form życia, opuszczenie osłon i przesłanie ich do ambulatorium, następnie powrót do bazy.

Q__:
pierwszym inteligentnym statkiem od czasu tragicznych prób Daystroma

W przypadku braku mostków bojowych coś takiego właśnie bym widział. SI XXIV w. wydaje się być jednak trochę bardziej okrzesana, niż te nieszczęsne eksperymenty z czasów Kirka.

Q__:
Czy może czekały na rozkazy ludzi, ale jeśli tak, to czy tych w spodku, czy pozostałe sekcje też by miały jakąś obsadę i na okazję zniszczenia rdzenia alfa byłoby jasne, że dowództwo przejmuje np. najstarszy rangą oficer z części beta

Ten okręt powinien IMHO mieć trzech komandorów, gdzie dwóch siedziałoby na drugorzędnych mostkach ze stale obstawionym personelem (nie zebranym do kupy w ostatniej chwili) z, wiadomo, określonymi jasno procedurami postępowania w każdej "upośledzonej" konfiguracji.

Q__:
ale poza tym jeszcze jakiś baardzo długi (u Promka przynajmniej w wypadku rdzeni primary i tertiary) element.

No wygląda to tak, jakby rdzeń Galaxy złamać w pół, albo w ogóle uciąć z jednej strony. Długość może być tu taka np. dla zwiększenia ciśnienia, bo przy anihilacji pęd materii również ma pewne znaczenie.

Q__:
byli natomiast b. uparci w forsowaniu efekciarstwa, także kosztem rozsądku.

Nie to, żebym tutaj ich do nazistów przyrównywał, ale nie mogę oprzeć się skojarzeniu tego z podejściem Hitlera do konstrukcji czołgów... Bo Promek to dla mnie właśnie taki 200-tonowy Maus, w którym wszystko się może w każdej chwili popsuć.
Q__
Moderator
#17 - Wysłana: 4 Lip 2016 17:13:20 - Edytowany przez: Q__
Guauld

Guauld:
W obu wypadkach przydałyby się mniejsze mostki na obu jednostkach

I nawet mamy precedens logicznie na to wskazujący - mostek bojowy znany z Ent-D. W wypadku załogi liczącej tych 100+ osób będzie te mostki kim obsadzić. Gorzej jeśli jakiś wywiad* GF pośle Promka na misję w obsadzie +/- tak licznej, jak ta, która obsługiwała Icarusa dla Sekcji 31. Ma sens rozdzielać tych 5-10 osób? No, niby ma, patrząc na to jak wyglądało kierowanie Prometheusem w MVAM w "Message...".

* Czyt. albo ten regularny, albo Sekcja...

Guauld:
W przypadku braku mostków bojowych coś takiego właśnie bym widział. SI XXIV w. wydaje się być jednak trochę bardziej okrzesana, niż te nieszczęsne eksperymenty z czasów Kirka.

I to wydaje się możliwe, patrząc na to, jak Promek w MVAM działał. Nawet uprawdopodobniałoby kanonicznie wizję Entka-HC z richterowego filmiku "Digital Ghost", co zawsze cenne. (O budowaniu podwalin pod wizję AND już nie wspomnę.)

Guauld:
Ten okręt powinien IMHO mieć trzech komandorów, gdzie dwóch siedziałoby na drugorzędnych mostkach ze stale obstawionym personelem (nie zebranym do kupy w ostatniej chwili) z, wiadomo, określonymi jasno procedurami postępowania w każdej "upośledzonej" konfiguracji.

I to też wydaje się logiczne, a przy tym nie-niemożliwe patrząc na ilość komandorów na Constitution:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=522&page=0#msg272045
(Acz - wyciągając wnioski z tego o czym jest TAM mowa kilka postów wyżej - można zaryzykować tezę, że komandor i - dobrze wykwalifikowany - komandor porucznik, czy nawet dwóch obiecujących komandorów poruczników - takich jak Data, Geordi, Tuvok, Chakotay - słynna niejasna sprawa jego insygniów - by wystarczyło.)

Guauld:
No wygląda to tak, jakby rdzeń Galaxy złamać w pół, albo w ogóle uciąć z jednej strony.

Tak, pytanie jednak ile tam jest de facto strumieni iniekcyjnych? (Na schemacie Defa np. nie dopatrzyłem się czterech, choć na ekranie są.) Bo może to są - jeśli chcemy z Promka zrobić przepaka - dwie zsynchronizowane komory cztero(minimum)strumieniowe np.?
Guauld
Użytkownik
#18 - Wysłana: 4 Lip 2016 19:14:06
Q__:
Ma sens rozdzielać tych 5-10 osób?

Jeszcze by wyszło, że więcej "kapitanów" na pokładzie niż załogi (3:2).
Sprawdziłaby się tu Denobulańska załoga, to by nie było problemu ze zmianami nocnymi.

Q__:
dwie zsynchronizowane komory cztero(minimum)strumieniowe np.?

Możliwe, że w takim układzie to by musiało być w sumie 8, skoro dochodzą wszystkie z jednej strony.

Tak swoją drogą, zastanawiając się jak to tam wszystko poupychane jest, chyba nie ma (choć nie szukałem jakoś wytrwale) info. kiedy Fedki odkryli jak tworzyć swoje tardisy jak kapsuła z 31. w.? Tak mi przyszło do głowy, że ciekawie by się tego typu jednostki porównywało, twórcom schematów powodzenia bym życzył .
Q__
Moderator
#19 - Wysłana: 4 Lip 2016 23:01:44 - Edytowany przez: Q__
Guauld

Guauld:
Jeszcze by wyszło, że więcej "kapitanów" na pokładzie niż załogi (3:2)

Cóż, znamy to w sumie z "11001001", gdzie całą załogę Ent-D stanowili kapitan Picard i - mający już w sumie kapitańskie kwalifikacje (ok. rok później naciskano nań by objął samodzielne dowództwo, a jego koleżanka z Akademii* już dowodziła) - Riker. U Richtera znów załoga ludzka to był jeden komandor i jedna porucznik (proporcja 1:1).

* tak, Kaśka J.

Guauld:
Możliwe, że w takim układzie to by musiało być w sumie 8

A co jeśli cztery to nie limit? (W stylu B&B byłoby pewnie i z osiem strumieni na komorę .)

Guauld:
Tak swoją drogą, zastanawiając się jak to tam wszystko poupychane jest

Załoga nie jest niby zbyt liczna (mniejszy Constitution miał - minimum - ponad dwa razy liczniejszą), a zakwaterowana też może być różnie. Jeśli np. powielają defiantowy sposób kwaterowania...

BTW. zwróćmy uwagę, że Defek jest sporo mniejszy, a od biedy pomieści i 150 luda, według Manuala, choć jego standardowa obsada szacowana jest na 40-50 os.

Czyli: przestrzeni zabraknąć nie powinno.

Guauld:
Tak mi przyszło do głowy, że ciekawie by się tego typu jednostki porównywało, twórcom schematów powodzenia bym życzył

Są niby metody przedstawiania obiektów czterowymiarowych w trzech - czy nawet dwu - wymiarach.
Guauld
Użytkownik
#20 - Wysłana: 5 Lip 2016 12:28:50 - Edytowany przez: Guauld
Q__:
A co jeśli cztery to nie limit? (W stylu B&B byłoby pewnie i z osiem strumieni na komorę .)

Tzn. chodziło mi o to, ze Defiant ma w sumie 8, tylko po 4 z każdej strony.
Ale może odkryli przy budowie Promka, że np. dostarczanie mieszanki do komory z jednej strony, przez jakieś dziwne właściwości kryształów dilithium, pozwala faktycznie na doprowadzenie ich jeszcze większej liczby.
Pewnie gdyby ktoś Bradze powiedział, że tak można, to by się nie zawahał zrobić takiego potworka :
core

Q__:
Załoga nie jest niby zbyt liczna (mniejszy Constitution miał - minimum - ponad dwa razy liczniejszą), a zakwaterowana też może być różnie. Jeśli np. powielają defiantowy sposób kwaterowania...

No, czyli właśnie poupychane, jak na federacyjne standardy w tym wieku .

Q__:
Są niby metody przedstawiania obiektów czterowymiarowych w trzech - czy nawet dwu - wymiarach.

Są, są, ale np. spróbuj stworzyć schemat ciągle zmieniającej się w środku i nieskończonej TARDIS .
Q__
Moderator
#21 - Wysłana: 5 Lip 2016 15:16:53
Guauld

Guauld:
Tzn. chodziło mi o to, ze Defiant ma w sumie 8, tylko po 4 z każdej strony.

Prometheus.

Guauld:
Ale może odkryli przy budowie Promka, że np. dostarczanie mieszanki do komory z jednej strony, przez jakieś dziwne właściwości kryształów dilithium, pozwala faktycznie na doprowadzenie ich jeszcze większej liczby.

To, właśnie, miałem na myśli.

Guauld:
Pewnie gdyby ktoś Bradze powiedział, że tak można, to by się nie zawahał zrobić takiego potworka

Dobrze oddajesz moje myślenie o sposobie myślenia Bragi (tylko nie chciałem być już tak dosłowny). Ma facet swoje zalety jako scenarzysta, ale zdroworozsądkowe umiarkowanie jest mu chyba obce...*

(Koncepcje ery roddenberry'owsko-probertowskiej miały szlachetną prostotę. Tym ery VOY można zarzucić przekombinowanie. Spore.)

* Z drugiej strony mój wewnętrzny fanboy go rozumie: pomyśl sobie jakiego kopa dawałby taki rdzeń.

Guauld:
Są, są, ale np. spróbuj stworzyć schemat ciągle zmieniającej się w środku i nieskończonej TARDIS

Jeśli interaktywny i bazujący na fraktalach.
Guauld
Użytkownik
#22 - Wysłana: 5 Lip 2016 15:27:10
Q__:
Prometheus.

Nie, o Defianta mi chodziło jako ten pierwszy, który wykorzystał ten system:
defcore
4 strumienie materii u góry
defcore2
i 4 AM pod podłogą (albo na odwrót, bo w tym projekcie to nie robi różnicy).
W końcu muszą być parzyste.

Q__:
Z drugiej strony mój wewnętrzny fanboy go rozumie: pomyśl sobie jakiego kopa dawałby taki rdzeń.

Takiego, jak ponaddźwiękowe pojazdy lądowe (praktyczne bardzo ). Jeśli by nie eksplodował.
Q__
Moderator
#23 - Wysłana: 5 Lip 2016 15:58:05 - Edytowany przez: Q__
Guauld

Guauld:
Nie, o Defianta mi chodziło jako ten pierwszy, który wykorzystał ten system

Ok. Mnie zaś chodziło o to, że ten dziwny podzielony rdzeń Prometheusa (secondary niesławny) to mogą być minimum
Guauld:
4 strumienie materii u góry i 4 AM pod podłogą (albo na odwrót, bo w tym projekcie to nie robi różnicy)

Dla każdej z tych "połówek".

Guauld:
Takiego, jak ponaddźwiękowe pojazdy lądowe (praktyczne bardzo ). Jeśli by nie eksplodował.

Z drugiej strony Warp 13 (ile wszechświatów to zakrzywia za jednym zamachem? ) Galaxy-X skądś się musiał wziąć
 
USS Phoenix forum / Treknologia / Prometheus vs Galaxy

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!