USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Treknologia / Ciemność w Star Trek.
 Strona:  1  2  »» 
Autor Wiadomość
biter
Użytkownik
#1 - Wysłana: 2 Maj 2013 17:25:33
Odpowiedz 
Trochę przewrotnie w tytule, ale całkiem na serio, chcę zwrócić uwagę na męczący mnie od dawna problem Naukowy. Q_ zapewne poda zaraz link do byłej już o tym dyskusji.
Ciemność w Star Treku i w zasadzie w innych serialach space sci-fi (z wyłączeniem Firefly) stanowi jeden wielki burak, ciemność kosmosu oczywiście.

Kiedy oglądamy dowolny film lub serial sci-fi dziejący się w głębokim kosmosie, zawsze możemy podziwiać piękno - lub brzydotę - okrętów kosmicznych, obserwować mijane komety i meteory itp, itd. Zasadniczo głęboką przestrzeń poznajemy poprzez obserwację organoleptyczną, wizualną.

Jestem prostym humanistą, ale na mój humanistyczny rozum, to w oddaleniu od gwiazd, w kosmosie powinna panować przynajmniej względna ciemność. Nie twierdzę, ze wszystko będzie całkowicie niewidzialne, ale nie będzie też widoczne jak na dłoni.
W idealnej ciemności, człowiek o dobrym wzroku dostrzeże płomień zapałki z 6 kilometrów - podobno. Można więc przyjąć, że z pewnej odległości udało by nam się wypatrzeć światła pozycyjne okrętu. Z bliższej oświetloną część kadłuba, zasadniczo jednak sam okręt powinien pozostać dla nas niewidoczny, szczególnie pomalowany w ciemne barwy. Podobnie sprawa miała by się z asteroidami, nie mając do odbicia światła, były by niewidzialne dla oka i kamery. Tak więc obserwacja głębokiego kosmosu mogła by się odbywać jedynie poprzez radar, a przy niskich prędkościach poprzez sonar.
O ile wiem, nie ma, a przynajmniej nie ma dokładnych zdjęć ciemnej strony księżyca zrobionych przez astronautów Apollo, w czasie jego okrążania?

Czy może jednak się mylę i to nie jest burak?
Q__
Moderator
#2 - Wysłana: 2 Maj 2013 17:33:16
Odpowiedz 
biter

biter:
Q_ zapewne poda zaraz link do byłej już o tym dyskusji.

Nie, nie było takiej dyskusji (o ile wiem...). Pamiętam tylko rytualne narzekania na zbędne zewnętrzne oświetlenie kolejnych Enterprise'ów...
Mav
Użytkownik
#3 - Wysłana: 2 Maj 2013 19:58:42 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
biter

Dźwięk też się nie rozchodzi jak wiadomo. Ale co to by były za filmy, gdzie akcje w kosmosie byłyby bez dźwięku, a widać by było tylko pojedyncze kropeczki światła z okien okrętów
ortkaj
Użytkownik
#4 - Wysłana: 2 Maj 2013 21:02:26
Odpowiedz 
Mav:
Ale co to by były za filmy, gdzie akcje w kosmosie byłyby bez dźwięku

Nieme?
Mav:
widać by było tylko pojedyncze kropeczki światła z okien okrętów

Taka próba była podjęta w VOY w odcinku "Night" 5 sezon odcinek1 , nie wyglądało to żle ( z retuszem)
http://www.youtube.com/watch?v=Em16os3xmAQ
Mav
Użytkownik
#5 - Wysłana: 2 Maj 2013 22:02:17 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
ortkaj:
Taka próba była podjęta w VOY w odcinku "Night" 5 sezon odcinek1 , nie wyglądało to żle ( z retuszem)

Strasznie ponuro się robi, trochę tak przerażająco. Lepiej zostawić po staremu Aczkolwiek po takich mrokach zupełnie inne wrażenie robiłyby sceny w układach słonecznych, gdzie słońce opatulałoby swoim światłem wszystko. Nabrałyby większej wartości.

A jak już tak o słońcu mowa, to bardzo podobają mi się wdzierające promienie śloneczne na pokład Enterprise w Generations:

s

s1

Fajny klimat, podkreślający obcowanie w kosmosie. Duży plus za to dla ST:7

ortkaj:
Nieme

Nieme.
Q__
Moderator
#6 - Wysłana: 2 Maj 2013 22:25:00 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
biter
Mav
ortkaj

Swoją drogą w - jak pisze biter -
biter:
oddaleniu od gwiazd

powinniśmy widzieć nawet nie klasyczną próżnię, a widok efektów warpowania czasoprzestrzeni (może takich jak w trekowej tradycji, może skonsultowanych z fizykami). W końcu klasyczny, impulsowy, lot odbywa się zwykle dopiero w pobliżu ciał niebieskich (i tu powinno być jak w Firefly w istocie). A bliżej słońc jak w Odysei...

Mav

Mav:
Strasznie ponuro się robi, trochę tak przerażająco. Lepiej zostawić po staremu

I może stąd to choinkowe oświetlenie. W imię podkreślenia radosności trekowej eksploracji...


EDIT:
Chociaż... czekajcie... w ostatnich doniesieniach o niszczycielskiej mocy napędu Warp pisano, że nie sam napęd jest destrukcyjny, a przyciągane przezeń cząstki... Cząstki, znaczy (m.in.) emitowane przez gwiazdy fotony. Może "idący" w Warp Enterprise (z literką lub bez) czy inny Defiant lub Voyager świeci oświetlany przez przyciągnięte fotony właśnie?
Tu, offtopicznie, nasuwa się pytanie co z owymi cząstkami, że przy wyjściu z Warp nie wyskakują jak z katapulty i nie niszczą? Wygląda na to, że wyłapują je kolektory Bussarda. To by tłumaczyło jakim cudem w ST wystarczają tak małe powierzchniowo kolektory i czemu ulokowane są akurat na gondolach Warp. A także jakim cudem jednostki GF gromadzą tak gigantyczne ilości energii - ano przekształcają w nią całkiem spore (po zsumowaniu) ilości materii.
Dodatkowo wyjaśnia się nam tajemnica "jedynych statków w sektorze" - obszar chwilowo wyjałowiony z cząstek (po przelocie warpshipa) nie miał by jak dostarczyć paliwa następnym jednostkom.
Naciągane to trochę? Naciągane, ale mieści się w granicach trekowej fizycznej licentia poetica.
biter
Użytkownik
#7 - Wysłana: 3 Maj 2013 18:28:01
Odpowiedz 
Q__:
EDIT:
Chociaż... czekajcie... w ostatnich doniesieniach o niszczycielskiej mocy napędu Warp pisano, że nie sam napęd jest destrukcyjny, a przyciągane przezeń cząstki... Cząstki, znaczy (m.in.) emitowane przez gwiazdy fotony. Może "idący" w Warp Enterprise (z literką lub bez) czy inny Defiant lub Voyager świeci oświetlany przez przyciągnięte fotony właśnie?
Tu, offtopicznie, nasuwa się pytanie co z owymi cząstkami, że przy wyjściu z Warp nie wyskakują jak z katapulty i nie niszczą? Wygląda na to, że wyłapują je kolektory Bussarda. To by tłumaczyło jakim cudem w ST wystarczają tak małe powierzchniowo kolektory i czemu ulokowane są akurat na gondolach Warp. A także jakim cudem jednostki GF gromadzą tak gigantyczne ilości energii - ano przekształcają w nią całkiem spore (po zsumowaniu) ilości materii.
Dodatkowo wyjaśnia się nam tajemnica "jedynych statków w sektorze" - obszar chwilowo wyjałowiony z cząstek (po przelocie warpshipa) nie miał by jak dostarczyć paliwa następnym jednostkom.
Naciągane to trochę? Naciągane, ale mieści się w granicach trekowej fizycznej licentia poetica.

Jestem w większej mierze znawcą teorii transportera aniżeli napędu warp ale twoje rozumowanie zdaje się być niepozbawionym racji.
Osobiście często zastanawiałem się nad napędami gwiezdnymi - pod i nadświetlnymi - w treku i dochodziłem do pewnego wniosku. Przestrzeń kosmiczna, potocznie zwana próżnią, pełna jest materii. Dlaczego więc w napędzie - szczególnie podświetlnym - stosuje się "odpychanie" statku. szczególnie to dotyka napędu impulsowego, który działa trochę jak obecne napędy rakietowe, odpychając statek. czy nie efektywniejszym sposobem było by stworzenie napędu podobnego do pociągów magnetycznych. Statek kosmiczny wyposażony w coś podobnego gondoli wewnątrz pustej, która zasysała by materię i wypluwała ją za statkiem. Wykorzystanie różnić w ładunku energetycznym pozwoliło by na sunięcie statku jakby po szynie, niezależnie od wybranej prędkości nadśwetlnej czy podświetlnej.

Możesz więc mieć rację, że kolektory zasysając materię wyjaławiają czasowo przestrzeń lub prowadzą do zaburzenia przepływu tej materii w danym rejonie powodując lot nie tyle niemożliwym co niebezpiecznym ze względu na chaotyczny układ materii.

To faktycznie wyjaśnia "Jedyny okręt w sektorze" oraz to, że statki zazwyczaj zbierały się w ST w danym punkcie i potem przemieszczały już wspólnie na miejsce docelowe (wojna z dominium). Może zwarta grupa okrętów ma szansę na bezpieczny przelot ale już kilka mniejszych grup lecących w niewielkim odstępie czasu wpadało by w zawirowania materii lub wyjałowione obszary.

Dyskusyjnym dla mnie jest po dziś dzień to pojawienie się tunelu podprzestrzennego, dodatkowo wzbogaconego o meteoryt, w TMP. Winę za jego powstanie wydają się ponosić silniki Warp - zbieg okoliczności aż nadto nieprawdopodobny. Może Enterprose wpadł właśnie w takie zawirowanie po przelocie poprzedniego statku i to zachwiało jego polem wytwarzając tunel.
Q__
Moderator
#8 - Wysłana: 3 Maj 2013 18:43:22 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
biter

biter:
Statek kosmiczny wyposażony w coś podobnego gondoli wewnątrz pustej, która zasysała by materię

Moje są tu tylko domysły. Pomysł jest Roberta W. Bussarda, osoby jak najbardziej prawdziwej:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=3&topic=1330&page=0#msg45091
O czym przypomniał nam niedawno Wookie:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=3&topic=3390&page=0#msg251506
Tylko wyglądać miały "trochę" inaczej:

Ale też stosowane miały być w zupełnie innych warunkach, w normalnym locie podświetlnym.

biter:
raz to, że statki zazwyczaj zbierały się w ST w danym punkcie i potem przemieszczały już wspólnie na miejsce docelowe (wojna z dominium). Może zwarta grupa okrętów ma szansę na bezpieczny przelot ale już kilka mniejszych grup lecących w niewielkim odstępie czasu wpadało by w zawirowania materii lub wyjałowione obszary.

Mówiąc w skrócie: ich formacja musiała by jakimś cudem utrzymywać wspólny Warp Bubble.

biter:
Dyskusyjnym dla mnie jest po dziś dzień to pojawienie się tunelu podprzestrzennego, dodatkowo wzbogaconego o meteoryt, w TMP. Winę za jego powstanie wydają się ponosić silniki Warp

Hmm... Warp zakrzywia czasoprzestrzeń. Któż wie co może zrobić z nią Warp rozregulowany...

ps. A'propos:
http://www.bibliotecapleyades.net/ciencia/negative energy/negativeenergy.htm
biter
Użytkownik
#9 - Wysłana: 3 Maj 2013 19:38:46
Odpowiedz 
Q__:
Moje są tu tylko domysły. Pomysł jest Roberta W. Bussarda, osoby jak najbardziej prawdziwej:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=3&topic=1330&page=0#msg45091

Tą dyskusją mnie zaskoczyliście i to w dodatku w 2006 roku... Przecież kilkakrotnie było w VOY mówione, że jest na pokładzie zapasowy rdzeń i nawet sie zastanawiałem czemu z takim uporem maniaka wraca się po główny, względnie wysyła po niego prom zamiast zamontować zapasowy i wrócić po poprzedni w kilka sekund. Sam schemat zresztą pokazuje, że jest on nie podłączony. No ale po 7 latach nie ma co roztrząsać.

Q__:
Mówiąc w skrócie: ich formacja musiała by jakimś cudem utrzymywać wspólny Warp Bubble.

Co, jak wiemy, nie jest niemożliwe. Co prawda pokazano nam to jedynie w ENT ale jednak.
Wyjaśniało by to też czemu, drugi okręt niemal zawsze podchodził "od skrzydła" do statku go poprzedzającego a poruszającego się w niższym warp, względnie przed spotkaniem oba wyskakiwały w podświetlnął. Coś jak z gazami wylotowymi w mysliwcach. Tam też nie może lecieć jeden za drugim w zwartej formacji.
Q__
Moderator
#10 - Wysłana: 3 Maj 2013 21:12:22 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
biter

biter:
Co prawda pokazano nam to jedynie w ENT ale jednak.

Patrząc z perspektywy rillajfa można by w tym momencie uznać to za klasyczny przegięty bragizm, jednak patrząc z pozycji in universe uprawdopodobni to nam (moją!!!) hipotezę, bo będzie znaczyło, że taki trick mieści się jeszcze w elementarzu warpowania (skoro był wykonalny tak wcześnie...).
biter
Użytkownik
#11 - Wysłana: 3 Maj 2013 21:28:31
Odpowiedz 
Nie mogę się zgodzić odnośnie tego rillajfa. O ile dobrze rozumuję, wspierając się na Discowery Science, to napęd Warp polegał na wytworzeniu wokół statku bański która powodowała, że tak naprawdę to nie statek się poruszał a ta bańka przesuwała się w przestrzeni. Dzieki temu rozwiązaniu omijano tezę, że wraz ze wzrostem prędkości rośnie masa aż do punktu nieskończoności u progu prędkości światła. - Tak przynajmniej twierdziło Discowery tłumacząc napęd Warp w ST. Dalej Discowery za pomocą jakiejś mądrej głowy twierdziło, że nie mamy technologii pozwalającej na wytworzenie takiego bąbla i zapewne nie prędko do niej dojdziemy. Mądra głowa powiedziała, że teoretycznie możliwe jest zrobienie wielu generatorów termonuklearnych, które łącznie mogły by taki bąbel wytworzyć ale to miało by być nadal poza zasięgiem. Jeśli więc można takie coś by osiągnąć za pomocą wielu generatorów, to rozumiem, że mówimy o łączeniu wielu minibąbli w jeden wielki bąbel, a to nic innego jak wizualizacja bragizmu gdzie wiele okrętów może lecąc w zwartej formacji wytworzyć megabąbel. Możliwe również, że takie łączenie pozwala na zmniejszenie energii niezbędnej do przelotu. Na zasadzie 1+1=3 Gdzie dwa statki skrajne tworzą pole dla statku lecącego pomiędzy nimi. Benefity mogły by być gigantyczne: Wydłużenie lotu z max Warp, spadek zużycia dylitu. Wydłużenie żywotności napędu. Przesunięcie rezerw energetycznych do uzbrojenia. Przemieszczanie personelu pomiędzy okrętami (transporter). Lista jest długa.
Q__
Moderator
#12 - Wysłana: 3 Maj 2013 23:51:45
Odpowiedz 
biter

biter:
Discowery za pomocą jakiejś mądrej głowy twierdziło, że nie mamy technologii pozwalającej na wytworzenie takiego bąbla i zapewne nie prędko do niej dojdziemy. Mądra głowa powiedziała, że teoretycznie możliwe jest zrobienie wielu generatorów termonuklearnych, które łącznie mogły by taki bąbel wytworzyć

Punkt dla Ciebie.
tuvok
Użytkownik
#13 - Wysłana: 4 Maj 2013 01:12:54
Odpowiedz 
Mi się wydaje ze dałoby się zrobić niezły fan serial, uwzględniając te wszystkie mankamenty. Wiemy jak co niektóre fan-seriale wyglądają. Zwłaszcza te niskobudżetowe efekty specjalne, widać ze tworzone były w jakimś najprostszym programie BLENDER, i używano najprostszych efektów. To też statek wyglądał dość sztucznie.

Drugą rzeczą jest, sam rodzaj kręcenia filmu. Zamiast kręcić niby profesionalnie takie fan-seriale (co czasem wygląda drętwo), można by spróbować kręcić film coś jak w project monster. Typu: Nic nie-widać a jednak coś się dzieje i emocje są.

Można by spróbować nakręcić taki fan-serial.

Okręt wyrenderować w taki sposób by tylko światła z okien były widoczne oraz lampy na poszyciu statku. Dzięki temu można zatuszować te sztuczne niedoskonałości w takim fan-serialu.
Drugą rzeczą można by kręcić specjalnie w trybie "komórka w ręce". Kamera by drzała, ruszała się, ale dałoby się to oglądać.

Może pewnego razu ktoś zdecyduje się nakręcić taki fan-serial tak by uwzględniono tak jak naprawdę jest w kosmosie.

No i na końcu dodatkowo dochodzi dźwięk, znowu mamy oszczędności.
Skoro go nie słychać? ;)
biter
Użytkownik
#14 - Wysłana: 4 Maj 2013 02:54:37
Odpowiedz 
tuvok:
Można by spróbować nakręcić taki fan-serial.

Zgłaszam postulat. Piszemy scenariusz odcinka roboczy tytuł: Project TrekSfera.
Robiony z handheldu odcinek polskiego fanserialu ST, crossującego różne epoki. Trochę mundurów TOSowych, trochę późniejszych. Może wyjść ciekawie IMO i ile zabawy przy kręceniu by było.
Mówię całkowicie poważnie.
MarcinK
Użytkownik
#15 - Wysłana: 4 Maj 2013 09:26:04
Odpowiedz 
biter
W kosmosie światło się nie odbija od atmosfery więc słońce świeci podobnie jak silny reflektor.
Dalej jeżeli używałeś kiedyś orbitera symulatora lotów to wiesz że gdy wlecisz na ciemną stronę planety to jest tak ciemno że praktycznie G... widać i tak jest w realu.
Atmosfery planet odbijają światło w różnym stopniu tak więc np. dobrze odbijająca atmosfera Saturna sprawia że po jego jasnej stronie jest faktycznie jasno mimo odległości od słońca.
W przestrzeni między gwiezdnej, lub bardzo daleko od słońca (pas kurpiera) będzie bardzo ciemno.
Q__
Moderator
#16 - Wysłana: 4 Maj 2013 12:31:40 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
tuvok
biter

tuvok:
Można by spróbować nakręcić taki fan-serial.

biter:
Zgłaszam postulat. Piszemy scenariusz odcinka roboczy tytuł: Project TrekSfera.

Wiecie co? Jeśli to ma być serio, to chyba lepiej by było zadbać o postprodukcję Horizona (o ile te materiały nie przepadły, bo nie wiem jak to z nimi jest) wykorzystując w niej (w końcu postprodukcja polega na dodaniu F/X) właśnie tych szczegółów, o których tu mówimy (czyli eksponowanych scen kosmicznych, zwł. wewnątrzukładowych). A dopiero potem brać się za nowe projekty.
No, chyba, że wolimy mieć trzy niezrealizowane fanseriale zamiast jednego.

MarcinK

MarcinK:
Atmosfery planet odbijają światło w różnym stopniu tak więc np. dobrze odbijająca atmosfera Saturna sprawia że po jego jasnej stronie jest faktycznie jasno mimo odległości od słońca.
W przestrzeni między gwiezdnej, lub bardzo daleko od słońca (pas kurpiera) będzie bardzo ciemno.

Swoją drogą ileż Trek - będący wszak kosmiczna propagandą (m.in.) - traci rezygnując z takich smaczków... Przekonaliście mnie właśnie, że ST nadal ma potencjał, bo jest w nim co rozwijać.
biter
Użytkownik
#17 - Wysłana: 4 Maj 2013 12:39:06
Odpowiedz 
Q__:
Wiecie co? Jeśli to ma być serio, to chyba lepiej by było zadbać o postprodukcję Horizona

Jakkolwiek Horizon to fascynujący projekt, to o ile wiem "Jim he's dead.
Q__:
No, chyba, że wolimy mieć trzy niezrealizowane fanseriale zamiast jednego

Why 3, gdzie zgubiłem nr.2?

Poza tym to miało by być dla rozrywki a nie jako fanserial bez statku tylko away-team. Czy ty się bawiłeś w młodości na podwórku? Chociażby w Bazę?

Q__:
Przekonaliście mnie właśnie, że ST nadal ma potencjał, bo jest w nim co rozwijać.

Nigdy nie porzucaj wiary. - Ok w moim wykonaniu to głupio brzmi, ale wiemy o co chodzi.

MarcinK:
W kosmosie światło się nie odbija od atmosfery więc słońce świeci podobnie jak silny reflektor.
Dalej jeżeli używałeś kiedyś orbitera symulatora lotów to wiesz że gdy wlecisz na ciemną stronę planety to jest tak ciemno że praktycznie G... widać i tak jest w realu.
Atmosfery planet odbijają światło w różnym stopniu tak więc np. dobrze odbijająca atmosfera Saturna sprawia że po jego jasnej stronie jest faktycznie jasno mimo odległości od słońca.
W przestrzeni między gwiezdnej, lub bardzo daleko od słońca (pas kurpiera) będzie bardzo ciemno.

Innymi słowy, jest tak jak podejrzewałem. Dzięki za upewnienie mnie w mej wiedzy.
Co to Saturna to gdyby tak nie było, Voyager w życiu by nie nacykał fotek gazowych olbrzymów i ich księżyców, ale mi właśnie o "bardzo daleko od słonca" chodziło.
Q__
Moderator
#18 - Wysłana: 4 Maj 2013 13:11:27
Odpowiedz 
biter

biter:
Why 3, gdzie zgubiłem nr.2?

Pomysły tuvoka i Twój liczę osobno.

biter:
Poza tym to miało by być dla rozrywki a nie jako fanserial bez statku tylko away-team.

Coś a'la ten projekcik z jednej z TrekSfer, w którym zresztą wystąpiłem, tylko bardziej serio? To może nie być złe. No, ale tam (braku) oświetlenia w przestrzeni kosmicznej raczej nie pokażesz...

biter:
Czy ty się bawiłeś w młodości na podwórku? Chociażby w Bazę?

Nie chcesz wiedzieć w co się bawiliśmy naoglądawszy się Klossa...
biter
Użytkownik
#19 - Wysłana: 4 Maj 2013 13:23:58
Odpowiedz 
Q__:
Coś a'la ten projekcik z jednej z TrekSfer, w którym zresztą wystąpiłem, tylko bardziej serio? To może nie być złe. No, ale tam (braku) oświetlenia w przestrzeni kosmicznej raczej nie pokażesz...

No nie, tutaj skupiłem się pomyśle z Handheldową kamerą, nie mrokiem kosmosu akurat.

Q__:
Nie chcesz wiedzieć w co się bawiliśmy naoglądawszy się Klossa...

Pewnie jedliście kasztany na placu pigal.
Q__
Moderator
#20 - Wysłana: 4 Maj 2013 13:29:10
Odpowiedz 
biter

biter:
Pewnie jedliście kasztany na placu pigal.

Żeby... Uznaliśmy, że pobliski żywopłot świetnie nadaje się na ogrodzenie obozu koncentracyjnego. Tylko mundurów (tych, stanowiących inspirację dla starwarsowych) nam brakowało...

(Ale zdaje się, że odeszliśmy od ciemności, w kierunku dziecięcej ciemnoty....)
biter
Użytkownik
#21 - Wysłana: 4 Maj 2013 13:54:45
Odpowiedz 
Q__:
Ale zdaje się, że odeszliśmy od ciemności, w kierunku dziecięcej ciemnoty...

I co w tym strasznego. Wolę taką naszą, starą ciemnotę z żywopłotami trzepakami i karabinami na czereśnie od dzieciństwa przed Xboxem.
MarcinK
Użytkownik
#22 - Wysłana: 4 Maj 2013 14:43:10 - Edytowany przez: MarcinK
Odpowiedz 
biter:
karabinami na czereśnie

Za moich czasów czereśnie się jadło (oczywiście te przydrożne bo swoich szkoda).

biter:
ale mi właśnie o "bardzo daleko od słonca" chodziło.

Tutaj trzeba jeszcze wspomnieć ze słońce podobnie jak inne gwiazdy bardzo mocno świeci (inaczej nie widzielibyśmy gwiazd) więc prawdziwe ciemności były by dopiero w cieniu planety (oczywiście zależy jakiej bo w cieniu Ziemi na ten przykład świecą jeszcze miasta).
biter:
No nie, tutaj skupiłem się pomyśle z Handheldową kamerą, nie mrokiem kosmosu akurat.

To może zrobić Fan-Serial pokazujący misję łazika. Ot montujemy kamerę na samochodzie RC i puszczamy go po odpowiedniej scenografii (nawet piaskownica ze ścianami z Greenscreenu dała by radę). Taki Para-dokument w stylu z kamerą wśród obcych.
biter
Użytkownik
#23 - Wysłana: 4 Maj 2013 14:54:13
Odpowiedz 
MarcinK:
nawet piaskownica ze ścianami z Greenscreenu dała by radę)

Lepiej wydmy w Łebie. Przy okazji się opalimy i można na wygrzewające się na plaży foki popatrzeć.

MarcinK:
Tutaj trzeba jeszcze wspomnieć ze słońce podobnie jak inne gwiazdy bardzo mocno świeci (inaczej nie widzielibyśmy gwiazd) więc prawdziwe ciemności były by dopiero w cieniu planety (oczywiście zależy jakiej bo w cieniu Ziemi na ten przykład świecą jeszcze miasta).

Zgoda, ale nie oświetli obiektu do stopnia takiego, jak widzimy to w filmach.

MarcinK:
Za moich czasów czereśnie się jadło (oczywiście te przydrożne bo swoich szkoda).

EEE to kiepskie miałeś czasy.
MarcinK
Użytkownik
#24 - Wysłana: 4 Maj 2013 15:10:04
Odpowiedz 
biter:
Lepiej wydmy w Łebie. Przy okazji się opalimy i można na wygrzewające się na plaży foki popatrzeć.

Eee nie bardzo mi się widzi tłuc przez całą Polskę.
Najlepiej to by było zrobić naprawdę obcą scenerię od zera, czyli makietę ale do tego potrzeba by było chyba jakiegoś magazynu lub stodoły.

biter:
Zgoda, ale nie oświetli obiektu do stopnia takiego, jak widzimy to w filmach.

Tyż prawda.

biter:
EEE to kiepskie miałeś czasy.

Lepsze niż obecne dzieciaki. Za moich czasów były już gry wideo ale wymagały osobistej integracji graczy (Pegasus, Game Boy którego trzeba było połączyć kablem do drugiego by móc spróbować swoich sił w walce z żywym graczem) a teraz gry przez internet, blu-tu.
biter
Użytkownik
#25 - Wysłana: 4 Maj 2013 15:29:09
Odpowiedz 
MarcinK:
Lepsze niż obecne dzieciaki. Za moich czasów były już gry wideo ale wymagały osobistej integracji graczy (Pegasus, Game Boy którego trzeba było połączyć kablem do drugiego by móc spróbować swoich sił w walce z żywym graczem) a teraz gry przez internet, blu-tu.

Tyż prawda - że cię tak zacytuję.

MarcinK:
Najlepiej to by było zrobić naprawdę obcą scenerię od zera, czyli makietę ale do tego potrzeba by było chyba jakiegoś magazynu lub stodoły.

Ja tam chciałem połączyć przyjemne z pożytecznym a ty myślisz o samej przyjemności ;)
MarcinK
Użytkownik
#26 - Wysłana: 4 Maj 2013 16:46:44
Odpowiedz 
biter:
Ja tam chciałem połączyć przyjemne z pożytecznym a ty myślisz o samej przyjemności ;)

No wiesz ale to takie ludzkie
Eviva
Użytkownik
#27 - Wysłana: 4 Maj 2013 16:56:06
Odpowiedz 
MarcinK:
Za moich czasów czereśnie się jadło (oczywiście te przydrożne bo swoich szkoda).

Zawsze jest tak, że zerwane z cudzych lub bezpańskich drzew lepiej smakują. Ja (wstyd powiedzieć) kradłam na działkach dzikie winogrona i włoskie orzechy. Cóz to była za frajda obrać takiego z zielonej łupiny!
biter
Użytkownik
#28 - Wysłana: 4 Maj 2013 19:49:51
Odpowiedz 
Eviva:
Zawsze jest tak, że zerwane z cudzych lub bezpańskich drzew lepiej smakują. Ja (wstyd powiedzieć) kradłam na działkach dzikie winogrona i włoskie orzechy.

Czego tu się wstydzić kochana. Jak ty byś tego nie zrobiła, zrobiły by to szpaki, a nie uwierzę, że zjadłaś tyle, że działkowcowi zbrakło.

Eviva:
Cóz to była za frajda obrać takiego z zielonej łupiny!

Ohyda, nienawidzę orzechów włoskich. Wystarczającą torturą jest rozłupywanie ich dla żony. do jedzenia nikt mnie nie zmusi. Co innego laskowe, ziemne, arachidowe...
Q__
Moderator
#29 - Wysłana: 4 Maj 2013 19:57:17 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Eviva

Eviva:
Ja (wstyd powiedzieć) kradłam na działkach dzikie winogrona i włoskie orzechy. Cóz to była za frajda obrać takiego z zielonej łupiny!

Ja miałem własny (tj. przydomowy) ogród, to nie kradłem za to umiałem z kolegami - w ramach podobnej, wstydliwie wspominanej dziś, frajdy - wybijać szyby w stojącym bezpańsko magazynie.

Tymczasem jednak w ramach nieśmiałej (mod, wiadomo, szczytem nieśmiałości i delikatności być musi) propozycji powrotu do tematu scenki kosmiczne z:
- Serenity:
http://www.youtube.com/watch?v=G1IMM5XOwaM
- "Odysei...":
http://www.youtube.com/watch?v=48rh85d4yTI
Gwoli zilustrowania o czym tu mówimy.

A skoro rozmawiamy o locie z podświetlną to jeszcze coś takiego mi się przypomina (opisane przez autora wyjątkowo plastycznie malującego grozę czarnej, międzygwiezdnej Pustki):

"Duchy zawodziły, przeciągle i nisko, wydawały tak głębokie odgłosy, że raczej się je czuło niż słyszało. Rzekłbyś: powiał najdzikszy nocny zimowy wiatr albo odgłos wiatru przeleciał przez dwa tysiące kilometrów pieczary. Ale oczywiście było to nienaturalne zjawisko: to nie był zamieniony w dźwięk wiatr cząsteczek opływających statek, to nie fluktuacje delikatnie zrównoważonych reakcji w silnikach. W tych upiornych wyciach były dusze, głosy wołające przez noc. Nie dało się z nich wyłuskać żadnego słowa, ale jęki te posiadały rozpoznawalną strukturę ludzkiego języka.
- Co o tym myślisz? - spytała Volyova.
- To głosy, prawda? Ludzkie głosy. Ale wydają się tak... zmęczone, smutne. - Khouri przysłuchiwała się uważnie. - Mam wrażenie, że czasami rozpoznaję pojedyncze słowa.
- Oczywiście wiesz, co to jest. - Volyova zmniejszyła głośność, aż jęki duchów stały się stłumionym boleściwym chórem. - To załogi statków. Jak ty czy ja. Rozmawiają ze sobą przez próżnię.
- W takim razie dlaczego... - Khouri zawahała się. - Aaa, teraz rozumiem. Poruszają się szybciej od nas, prawda? Znacznie szybciej. Głosy brzmią jak w zwolnionym tempie, bo takie są, dosłownie. Zegary idą wolniej na statkach lecących z prędkością bliską prędkości światła.
Volyova skinęła głową, nieco smutna, że Khouri tak szybko wszystko pojęła.
- Wydłużenie czasu. Oczywiście niektóre z tych statków lecą w naszą stronę, więc dopplerowskie przesunięcie ku niebieskiemu zmniejsza efekt, ale wydłużenie zwykle ma przewagę. - Wzruszyła ramionami, widząc, że Khouri nie jest jeszcze gotowa na traktat o subtelnościach relatywistycznej łączności. - Normalnie „Nieskończoność” to wszystko oczywiście koryguje, usuwa zakłócenia dopplerowskie i wydłużeniowe i wynik tłumaczy na coś zrozumiałego.
- Zademonstruj mi.
- Nie warto - odparła Volyova. - Wynik jest zawsze taki sam: banały, rozmowy na tematy techniczne, stare przechwałki handlarzy To po ciekawej stronie spektrum. A po nudnej słyszysz idiotyczne plotki albo miazmaty uszkodzonych mózgów zepchniętych w mrok; przeważnie jednak powitania dwóch statków mijających się w mroku - wymieniają uprzejmości. Nie ma prawie żadnej interakcji, bo odległość między statkami rzadko wynosi mniej niż parę miesięcy świetlnych. A i tak głosy te to w połowie przypadków wcześniej nagrane wiadomości, bo załogi są w chłodniowym śnie.
- Innymi słowy ludzkie gadanie o niczym.
- Tak. Zabieramy je ze sobą wszędzie, gdzie się udajemy."


Alastair Reynolds "Przestrzeń Objawienia"

Jak mi czasem brakuje takich smaczków w Treku. U nas tak płasko i pretekstowo:
http://www.youtube.com/watch?v=F2BFhJ-xO2E
Choć nie powiem, majestatycznie.
Eviva
Użytkownik
#30 - Wysłana: 4 Maj 2013 20:21:16
Odpowiedz 
biter:
nie uwierzę, że zjadłaś tyle, że działkowcowi zbrakło.

Nie wiem, działka była opuszczona Od lat nikt tam nikogo nie widział. Ale formalnie właściciela miała.

biter:
Ohyda, nienawidzę orzechów włoskich.

Ja lubię tylko świeże.

Q__

Dobra, EOT.
 Strona:  1  2  »» 
USS Phoenix forum / Treknologia / Ciemność w Star Trek.

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!