USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Treknologia / Hipotezy....
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  »» 
Autor Wiadomość
Mav
Użytkownik
#91 - Wysłana: 24 Paź 2012 01:40:04 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Picard:
Nie, nie lubię zwracam Ci tylko uwagę, że twój argument jest... cóż, niezbyt trafiony

Mi nie chodzi o scenariusz i prawa fizyki, to inny temat. Chodzi mi o to, że w 11 Trek przestał być taki sterylny technologicznie. Statki nie są czyściutkie, jakby co dopiero wyszły z fabryki i raczej były bardziej luksusowymi pokojami hotelowymi niż okrętami. Więcej detali w wyposażeniu, więcej życia w tym wszystkim. Możesz nie lubić filmu, ale z tym się chyba zgodzisz, co? Poprzednie filmy wyglądały jakby akcja działa się na deskach teatru Serial z lat osiemdziesiątych mogę zrozumieć, ale nie wysokobudżetowe filmy.
Elaan
Użytkownik
#92 - Wysłana: 24 Paź 2012 11:09:35
Odpowiedz 
Picard:
Co do monitorowania funkcji życiowych to było ono i w innych Trekach, żadna pierwszyzna, zawsze wiedzieli gdzie kto gdzie się znajduje i jak mocne są jego oznaki życia.

Dobry przykład to odc. TOS "Court martial", kiedy Spock nie tylko ustala, że na pokładzie jest osoba nieuprawniona [Finney], ale i lokalizuje go bez trudu.
kordian
Użytkownik
#93 - Wysłana: 24 Paź 2012 12:37:09
Odpowiedz 
Fajna dyskusja mogła być ;)

Uwielbiam SF gdzie mogę sam sobie dopowiadać co się stało, jak to się stało, myśleć nad tym co możliwe a co nie.

W treku najgorsze jest ten styl, że zawsze znajdzie się większa ryba.
Zawsze uda się przeskalować silnik, żeby coś tam, zmienić polaryzację fazera, żeby coś innego, dodać torpedzie szmelc, aby trafiła.

Znają Klingownów i Romulan od już setek lat i nie potrafią się skutecznie przeciwstawić maskowaniu. Zdobyli pewnie niejeden okręt i dalej nic o tym nie wiedzą.
To jest żenada.

W różnych odcinkach było wiele sposobów niszczenia planet, a nadal, w każdym kolejnym jest wielkie zdziwienie taką możliwością.

Zawsze znajdą się jakieś nowe cząstki , groźniejsze nad którymi federacja prac zakazała itd itp.

Największą jego wadą jest brak jasno opisanego świata, co możliwe a co nie, tak aby nowe rzeczy musiały się do tego jakoś odnosić.

Skoki i walki na miecze w 11, czy zesłanie Kirka na planetę lodu to tylko drobne głupotki scenariusza nie mające znaczenia w ogólnym obrazie sytuacji.
Mav
Użytkownik
#94 - Wysłana: 24 Paź 2012 13:05:28
Odpowiedz 
kordian:
Największą jego wadą jest brak jasno opisanego świata, co możliwe a co nie, tak aby nowe rzeczy musiały się do tego jakoś odnosić.

kordian:
Skoki i walki na miecze w 11, czy zesłanie Kirka na planetę lodu to tylko drobne głupotki scenariusza nie mające znaczenia w ogólnym obrazie sytuacji.

No tak, Trek to wesołe miasteczko, możesz tworzyć atrakcje jakie tylko chcesz. Brak jakichkolwiek ustaleń. Często też coś, co wydawało się stałym elementem, rozwala się na potrzeby głupiego odcinka, jak przekroczenie warp 10 w słynnym inaczej epizodzie Voyagera. Dlatego dziwi mnie wielka afera czerwonej materii z jedenastki.
Picard
Użytkownik
#95 - Wysłana: 24 Paź 2012 14:47:53 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Mav:
Mi nie chodzi o scenariusz i prawa fizyki, to inny temat. Chodzi mi o to, że w 11 Trek przestał być taki sterylny technologicznie. Statki nie są czyściutkie, jakby co dopiero wyszły z fabryki i raczej były bardziej luksusowymi pokojami hotelowymi niż okrętami. Więcej detali w wyposażeniu, więcej życia w tym wszystkim. Możesz nie lubić filmu, ale z tym się chyba zgodzisz, co? Poprzednie filmy wyglądały jakby akcja działa się na deskach teatru Serial z lat osiemdziesiątych mogę zrozumieć, ale nie wysokobudżetowe filmy.

Widzisz... nie, nie zgodzę się. Ale to nie jest obiektywny problem, to bardziej kwestia stylistyki. Np. bardzo podoba mi się Firefly gdzie rzeczywiście tytułowy statek wygląda jak rzecz sklecona z równych części, podoba mi się również Obcy gdzie statki były pełne mrocznych zakamarków i wyglądały nieco jak latające zakłady przemysłowe, podoba mi się wnętrze klingońskich okrętów, które jest spartańskie i utrzymane w brązowo-krwistej tonacji. Okręt gwiezdny nie musi być piękny i dopieszczony by sprawiał wrażenie ciekawego miejsca - miejsca, w którym niekoniecznie chciał byś się osobiście znaleźć ale, które jako widz chętnie byś zobaczył. Problem w tym, że ta stylistyka niespecjalnie pasuje do Gwiezdnej Floty. Ich statki rzeczywiście powinny byś dopieszczone, futurystyczne i zadbane, powinny odzwierciedlać tą lepszą przyszłość, o której mówił Trek. Natomiast wiele z okrętów Abramsa wygląda właśnie tak jak wnętrza Nostoromo, jak fruwający zakład przemysłowy. To nie tylko gryzie się z wizją owej lepszej przyszłości, ale też nie ma kompletnie sensu z dwóch powodów. Raz: Nostormo mógł wyglądać jak wielka, mobilna rafineria bo w istocie był wielką mobilną rafinerią, statki Gwiezdnej Floty nie spełniają zadania fruwającego tankowca, to okręty więc czemu wyglądają w jak latające zakłady przemysłowe? I to już obiektywny problem: czemu marnuje się na nich tyle przestrzeni? Jesteśmy przecież w kosmosie a tam liczy się każdy metr kwadratowy użytkowej powierzchni! Projektanci tych wnętrz o ergonomii pewnie nie słyszeli. Jeszcze gorzej jest w przypadku okrętu Romulan gdzie aby przedostać się z jednej strony statku do drugiej trzeba przeskoczyć nad wielką przepaścią. Żeby zacytować Scottiego z ST V: ,,Czy ten statek budowały małpy?" Jest to równie głupie jak wielka dziura na Enterprise E jaką pokazano w Nemesis. Ale widzisz w przypadku designu okrętów Gwiezdnej Floty, nie możemy nawet mówić o świadomej stylistyce - fama głosi, że skoro w filmie znajduje się product placement wiadomego piwa, tak firma produkująca owo piwo udostępniła Abramsowi wnętrza swojej zamkniętej fabryki. Tak więc to nawet nie są dekoracje, to wnętrza autentycznej fabryki, które wybrano po to by ciąć koszta produkcji. I tu dochodzimy do drugiego problemu, do mostka Enterprise. Tu widać, że chciano zachować to o czym piszesz czyli tą futurystyczną sterylność wnętrz okrętów GF. Fakt stylistyka mostka jest zbyt pstrokata, jaskrawa i kiczowata, ale zasadniczo nawiązuje do tej sterylności, której tak bardzo nie lubisz. Natomiast bardzo się ona gryzie z wyglądem reszty okrętu, który jest zasadniczo latającą fabryką. Naprawdę nie sposób uwierzyć, że mostek i reszta okrętu to część tego samego pojazdu, ich stylistyka za bardzo się ze sobą gryzie.

Elaan:
Dobry przykład to odc. TOS "Court martial", kiedy Spock nie tylko ustala, że na pokładzie jest osoba nieuprawniona [Finney], ale i lokalizuje go bez trudu.

Tak, pamiętam ten odcinek.

kordian:
Znają Klingownów i Romulan od już setek lat i nie potrafią się skutecznie przeciwstawić maskowaniu. Zdobyli pewnie niejeden okręt i dalej nic o tym nie wiedzą.
To jest żenada.

Nieprawda. Co najmniej trzykrotnie pokazano, że można namierzyć zamaskowany okręt. Raz odbyło się to podczas finałowej bitwy w Star Trek VI, dwa w drugiej części odcinka TNG: Redemption, trzeci raz w nieszczęsnym Nemesis. Czyli GF wie jak takie okręty namierzać, a Ty zwyczajnie mijasz się z prawdą.

kordian:
W różnych odcinkach było wiele sposobów niszczenia planet, a nadal, w każdym kolejnym jest wielkie zdziwienie taką możliwością.

Tu już nie wiem o co Ci chodzi. Zniszczenie planety bądź życia nie niej się znajdującego zawsze będzie imponującym osiągnięciem, nieważne jakiej metody się do tego użyje. Nie dziwię się więc szokowi załogi - to tak jakby ktoś wysadził w powietrze jakieś polskie miasto, broń atomowa znana jest już od dziesiątek lat, ale zniszczenie miasta przy jej pomocy wprawiło by Cię w szok, czyż nie?

kordian:
Zawsze znajdą się jakieś nowe cząstki , groźniejsze nad którymi federacja prac zakazała itd itp.

I co z tego? Skoro są groźne to zakazano nad nimi prac. Co w tym dziwnego? A, że nowe? Toż postęp pcha technikę do przodu

kordian:
Największą jego wadą jest brak jasno opisanego świata, co możliwe a co nie, tak aby nowe rzeczy musiały się do tego jakoś odnosić.

Oj, jest taki opis świata przedstawionego tylko autorzy czasami po prostu go olewają i w ten sposób tworzą się rażące nieścisłości czy wręcz głupoty. W tej kwestii palmę pierwszeństwa dzierżą zarówno późne utwory Bragi i Bermana, jak i to co robi obecnie Abrams.

kordian:
Skoki i walki na miecze w 11, czy zesłanie Kirka na planetę lodu to tylko drobne głupotki scenariusza nie mające znaczenia w ogólnym obrazie sytuacji.

Powiem tak... nie mające znaczenia tylko dla ludzi kompletnie znieczulonych na głupotę, bo takich idiotyzmów w Treku jeszcze nie grali. Te rzeczy, które wymieniłeś to typowe zagrywki głupawego kina akcji, a nie filmów science fiction.

Mav:
No tak, Trek to wesołe miasteczko, możesz tworzyć atrakcje jakie tylko chcesz. Brak jakichkolwiek ustaleń. Często też coś, co wydawało się stałym elementem, rozwala się na potrzeby głupiego odcinka, jak przekroczenie warp 10 w słynnym inaczej epizodzie Voyagera. Dlatego dziwi mnie wielka afera czerwonej materii z jedenastki.

Ustalenia były, tylko autorzy je łamali. Toudi np. wspominał mi o tzw. technical manuals, które miały być pomocą i wytyczną dla przyszłych autorów Treka. Problem w tym, że twórcy Ci po prostu olali te książki, do tego stopnia, że nie raz fani ST mają większą wiedzę na temat tego uniwersum i praw nim rządzących niż autorzy piszący scenariusze do Treka. Także Ameryki nie odkryłeś pisząc, że odcinek VOY: Threshold jest głupi jak mało co, tylko nie rozumiem jak możesz posiłkując się tym odcinkiem uzasadniać błędy występujące gdzie indziej? Nigdy tego nie zrozumiem: jak błędy z jednego epizodu rozgrzeszają buraki z kolejnego odcinka? Jeśli jest błąd to trzeba go wytknąć i napiętnować, a nie uzasadniać, że skoro w jednym odcinku były głupoty to w drugim też mogą być, bo w ten sposób daje się twórcą jasny przekaz, że nie zależy nam na jakości i spójności uniwersum, która podobnież tak bliska jest sercu twojemu ikordiana.
kordian
Użytkownik
#96 - Wysłana: 25 Paź 2012 09:28:08
Odpowiedz 
Picard:
kordian:
Znają Klingownów i Romulan od już setek lat i nie potrafią się skutecznie przeciwstawić maskowaniu. Zdobyli pewnie niejeden okręt i dalej nic o tym nie wiedzą.
To jest żenada.

Nieprawda. Co najmniej trzykrotnie pokazano, że można namierzyć zamaskowany okręt. Raz odbyło się to podczas finałowej bitwy w Star Trek VI, dwa w drugiej części odcinka TNG: Redemption, trzeci raz w nieszczęsnym Nemesis. Czyli GF wie jak takie okręty namierzać, a Ty zwyczajnie mijasz się z prawdą.

Napisałem o przerobieniu torped, nie wiem czy zauważyłeś ;)
Wtedy trafili warbirda i jednym strzałem do piachu posłali, a potem o tym zapomnieli? Zawsze, i przy każdej okazji starają się od nowa wymyślić sposób na znikających wrogów, a powinni mieć konkretną procedurę.

Picard:
Tu już nie wiem o co Ci chodzi. Zniszczenie planety bądź życia nie niej się znajdującego zawsze będzie imponującym osiągnięciem, nieważne jakiej metody się do tego użyje. Nie dziwię się więc szokowi załogi - to tak jakby ktoś wysadził w powietrze jakieś polskie miasto, broń atomowa znana jest już od dziesiątek lat, ale zniszczenie miasta przy jej pomocy wprawiło by Cię w szok, czyż nie?

Chodzi mi o zdziwienie samą możliwością a nie faktem uśmiercenia miliardów istnień

Picard:
Oj, jest taki opis świata przedstawionego tylko autorzy czasami po prostu go olewają i w ten sposób tworzą się rażące nieścisłości czy wręcz głupoty. W tej kwestii palmę pierwszeństwa dzierżą zarówno późne utwory Bragi i Bermana, jak i to co robi obecnie Abrams.

Abrams tworzy od nowa, nie musi się w żaden sposób odnosić do tego co było. To wszechświat równoległy. Inna fizyka nawet może być.
Np Gwiezdne wojny mimo że bajka są jasno skonstruowane, nawet nowsze filmy poza głupimi milichlorianami czy jak im tam zasad nie naruszały.

Picard:
Powiem tak... nie mające znaczenia tylko dla ludzi kompletnie znieczulonych na głupotę, bo takich idiotyzmów w Treku jeszcze nie grali. Te rzeczy, które wymieniłeś to typowe zagrywki głupawego kina akcji, a nie filmów science fiction.

Akcję też można zrobić z sensem, ale to rzadko w treku się udawało mimo, że to kino awanturniczo przygodowe.

Problem jest w tym, że jak całość ma sens, to drobnostki mi nie przeszkadzają. Sam sobie w głowie zmienię to co widzę, ale jak sens traci coś o głębszym znaczeniu dla obrazu to jest kicha.

I tak 11 uważam za bardo dobry film, z treścią, przesłaniem, a np. Insurection czy The Final Frontier za kupę nad kupy

Picard:
Problem w tym, że twórcy Ci po prostu olali te książki,

sam ciągle powtarzasz że kanon to to co na filmie i książki są nieważne
Picard
Użytkownik
#97 - Wysłana: 25 Paź 2012 16:25:45
Odpowiedz 
kordian:
Napisałem o przerobieniu torped, nie wiem czy zauważyłeś ;)
Wtedy trafili warbirda i jednym strzałem do piachu posłali, a potem o tym zapomnieli? Zawsze, i przy każdej okazji starają się od nowa wymyślić sposób na znikających wrogów, a powinni mieć konkretną procedurę.

Najwyraźniej to przeoczyłem ale raz: to nie był warbird, tylko bird of pray, dwa: musieli zużyć znacznie więcej niż tylko jedną torpedę aby zniszczyć ten statek. Trzy: pomiędzy ST VI a wspomnianym przeze mnie odcinkiem Redemption jest jakieś sto lat różnicy, a STVI i Nemesis dzieli jeszcze większy czasokres. Przez ten cały czas zapewne udoskonaleniu ulegały zarówno czujniki statków jak i urządzenia maskujące - wyścig zbrojeń - tak więc nie dziw się, że pojawiają się coraz to nowe metody na namierzenie zamaskowanego celu.

kordian:
Chodzi mi o zdziwienie samą możliwością a nie faktem uśmiercenia miliardów istnień

Bo to zawsze jest szok, choćby z powodu tego, że ktoś wogóle posunął by się do tak drastycznego kroku.

kordian:
Abrams tworzy od nowa, nie musi się w żaden sposób odnosić do tego co było. To wszechświat równoległy. Inna fizyka nawet może być.
Np Gwiezdne wojny mimo że bajka są jasno skonstruowane, nawet nowsze filmy poza głupimi milichlorianami czy jak im tam zasad nie naruszały.

Widzę, że nie wiesz wiele o Gwiezdnych wojnach. Stare części nijak się mają się do nowych, liczba nieścisłości i błędów jest wręcz porażająca. Na przykład: mistrzem Obi Wana powinien być Yoda a nie jakiś tam Qui-Gon, a skończywszy na tym, że Leia pamiętała podobnież swoją matkę, a w nowej trylogii pokazano jak owa matka umiera w połogu. No, tak to uniwersum pełne jest wewnętrznej spójności. Różnicę pomiędzy filmami a tzw. expanded universe są jeszcze większe... A do co Abramsa to możesz mi powiedzieć, jakim cudem w równoległym wszechświecie mają obowiązywać inne prawa fizyki? I to nie prawda, że tworzy od nowa bo jak rzep uczepił się on oryginalnego Spocka, a i sama alternatywna lina czasu powstała dzięki interwencji Romulan, którzy rzekomo pochodzili z oryginalnej linii czasu.

kordian:
ę, ale jak sens traci coś o głębszym znaczeniu dla obrazu to jest kicha.

I tak 11 uważam za bardo dobry film, z treścią, przesłaniem, a np. Insurection czy The Final Frontier za kupę nad kupy

Śmiechu wartę. Nie ma tam ani treści ani przesłania. Błędów logicznych zaś jest znacznie więcej niż w jakiejkolwiek innej części, bohaterowie to zaś banda niepodpowiedzianych dupków, którzy wygrywają tylko dlatego, że tak było napisane w scenariuszu. To o takiej treści i przesłaniu mówisz, czy masz coś innego na myśli? I to dopowiadanie sobie czegoś... o tym właśnie mówię, o tym, że zwolennicy kiepskiego filmu świecą za niego oczami, starając się praktycznie napisać alternatywny scenariusz, bo ten który zobaczyli w $T 2009 nie jest wart funta kłaków.

kordian:
sam ciągle powtarzasz że kanon to to co na filmie i książki są nieważne

Owszem tylko, że pomysł z tą książką będącą swoistą biblią ST, która miała mówić co wolno a czego nie, był całkiem dobry bo dążył do regulacji tych wyeliminowania tych wszystkich nieścisłości, których tak bardzo nie lubisz.
Kor
Użytkownik
#98 - Wysłana: 25 Paź 2012 23:56:29 - Edytowany przez: Kor
Odpowiedz 
Picard:
Nigdy tego nie zrozumiem: jak błędy z jednego epizodu rozgrzeszają buraki z kolejnego odcinka?

To rzeczywiście zabawne. Np. Gorn z TOSu staje nagle usprawiedliwieniem Xindi z ENTka. Nie dość jednak, że jedna głupota ma jakoby usprawiedliwiać drugą, to jeszcze traci się z oczu różnicę zakresu i skali obu tych niedorzeczności.

W ten sposób Gorn zapewnia przejście do porządku dziennego już nie nad innym gadem w jednym epizodzie, lecz nad całym gadzio-walenio-owadzio-małpio-ptasim towarzystwem, wyrosłym w jednym układzie, wyrażającym sobą naiwne ludzkie skojarzenia dotyczące tych gromad i rzędów (karciane atrybuty), które przewija się przez całą serię epizodów i stanowi oś fabuły, zmieniając tym samym Treka w coś na wzór taniego komiksu o mutantach w kosmosie.

Niedorzeczność? Jaka niedorzeczność, przecież już w TOSie był Gorn.
Picard
Użytkownik
#99 - Wysłana: 26 Paź 2012 00:49:48
Odpowiedz 
Kor:
Niedorzeczność? Jaka niedorzeczność, przecież już w TOSie był Gorn.

To rzeczywiście ten Gorn i Xindi to jednak dwie różne rzeczy i masz racje, że błędy z jednego odcinka stały się orężem apologetów trekowej szmiry. A w ten sposób daje się jasny sygnał scenarzystą, że tak naprawdę nie zależy nam na spójności i sensowności uniwersum co rzekomo tak na sercu leży kordianowi
kordian
Użytkownik
#100 - Wysłana: 26 Paź 2012 14:15:21
Odpowiedz 
Fajne w kinie jest to, że każdy może w nim znaleźć coś dla siebie.
Wartości które były sensem 11 są dość widoczne, rodzenie się przyjaźni, rozwój bohaterów, problemy z własną identyfikacją, przynależnością rasową.

Współczuję tym, którzy widzą tylko słabe elementy akcji i dekoracji.
W trekach zawsze było multum głupot, największą jest udział załogi mostka w zwiadzie. Z tej głupoty, tak ogromnej, ze ciężko ją skomentować biorą się inne jej popłuczyny.

Abrams zrobił debilną rzecz, od razu wysłał ekipę z mostka na akcję, w dodatku niedorzeczną.
Mógł to zrobić, ale w sposób bardziej zawoalowany. Rozwój akcji mógł spowodować, że by tam musieli skoczyć, a nie tak wprost.
Głupie było pytanie kapitana o walkę wręcz, bo niby czemu miało by to służyć?
Mogli to wytłumaczyć, np ze coś tam jest wysokoenergetyczne i broń strzelająca nie działa czy coś, ale nie zrobili tego.

Kirk na planetę, też mógł trafić inaczej, pal to jednak licho, bo całość scenariusza się klei, są emocje które być powinny. Nie trawię kina bez emocji.


Pickardzie, pozwól, ze na tym skończę rozmowę, gdyż skala emocji znów u ciebie zaczyna rosnąć i boję się żebyś zawału nie dostał.
Picard
Użytkownik
#101 - Wysłana: 26 Paź 2012 14:47:06 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
kordian:
Fajne w kinie jest to, że każdy może w nim znaleźć coś dla siebie.
Wartości które były sensem 11 są dość widoczne, rodzenie się przyjaźni, rozwój bohaterów, problemy z własną identyfikacją, przynależnością rasową.

Rodzenia przyjaźni to tam nie było: pseudo-Kirk nienawidzi się z pseudo-Spockiem, by pod koniec filmu, bez żadnego powodu zostać best friends, bo tak stało w scenariuszu. Zresztą nawet gdybyś miał racje - a nie masz - to ta przyjaźń to banał na poziomie kreskówki w rodzaju My little pony friendship is magic Rozwoju bohaterów nie było wcale. Pseudo-Kirk jest na początku agresywnym, mało inteligentnym zawadiaką oraz łobuzem i jest nim również pod koniec filmu. Jedne co się zmieniło to to, że teraz pseudo-Spock z niewytłumaczalnych względów postanowił wskoczyć pseudo-Uhurze do spodni. Bo wiesz emocje są dla niego teraz bardzo ważne, a logika już nie, chodź jego rodzimą planetę zniszczył osobnik odrzucający logikę i kierujący się wyłącznie emocjami. Taaa, scenariusz się klej, nie ma co. kwestia przynależności rasowej też nie została tam poruszona, została tu tylko poruszona kwestia dzieciaka gnębionego przez Wulkanów. Nie widzę tego rozdarcia pseudo-Spocka pomiędzy jego podwójnym dziedzictwem, widzę tylko pseudo-Spocka gnębionego przez Wulkanów i z byle powodu wpadającego w psychopatyczny szał. Szukanie swojej tożsamości? Toż, to głodne kawałki z serialu dla nastolatków w rodzaju Buffy czy Smallville. Tyle, że nawet tam ten temat został lepiej przedstawiony bo bohater/bohaterka rzeczywiście stali się lepszymi ludźmi, a nie nauczyli się tak jak kapitan Jerk, że bycie łobuzem i dupkiem się zwyczajnie opłaca.

kordian:
bo całość scenariusza się klei, są emocje które być powinny. Nie trawię kina bez emocji.

Kłopot, że się nie klej, co udowodniłem Ci powyżej. A jeśli lubisz melodramaty to polecam opery mydlane, najlepiej te rodzimej produkcji bądź wenezuelsko-argentyńsko-urugwajskie. Tam emocji masz pod dostatkiem.

kordian:
Pickardzie, pozwól, ze na tym skończę rozmowę, gdyż skala emocji znów u ciebie zaczyna rosnąć i boję się żebyś zawału nie dostał.

Jeśli ktoś dostanie tu zawału to chyba tylko Ty bo ja podszedłem do całego tematu z dużą dawką humoru. A jak nie chciałeś na ten temat rozmawiać, to trzeba było nie zaczynać. Ja w każdym razie skończyłem bo uważam tą dyskusje za jałową - próba przerobienia zwolennika Abramsa na jego przeciwnika jest naprawdę syzyfową pracą.
Mav
Użytkownik
#102 - Wysłana: 26 Paź 2012 15:40:05 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Picard

Picard, jest już trzy lata po premierze. Setki stron dyskusji na forum miało miejsce w tym czasnie, a ty ciągle z pasją się rozpisujesz na temat tego filmu i to przy najmniejszej okazji

Ty go kochasz nienawidzić. Jaka by to nie było miłość, to jednak miłość
Elaan
Użytkownik
#103 - Wysłana: 26 Paź 2012 16:11:59 - Edytowany przez: Elaan
Odpowiedz 
Mav:
Ty go kochasz nienawidzić. Jaka by to nie było miłość, to jednak miłość

Wiesz, że tym zdaniem niejako nobilitowałeś Abramsa i jego dziełko?
Postawiłeś go w jednym szeregu z legendarnym Erichem von Stroheimem.

a

A chyba nie o to chodziło Picardowi.
Picard
Użytkownik
#104 - Wysłana: 26 Paź 2012 16:31:32 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Mav:
Picard, jest już trzy lata po premierze. Setki stron dyskusji na forum miało miejsce w tym czasnie, a ty ciągle z pasją się rozpisujesz na temat tego filmu i to przy najmniejszej okazji

A pytam się kto zaczyna te dyskusje? No, kordian starając się bronić ten film poprzez udowadnianie, że buraki były też w innych produkcjach spod znaku ST. Ale jak mówił Kor, to żadne uzasadnienie.

Mav:
Ty go kochasz nienawidzić. Jaka by to nie było miłość, to jednak miłość

Ja bym naprawdę na ten temat nie rozmawiał gdyby nie fakt, że wciąż ów temat przewija się na tym forum. A wiesz jaka jest najuczciwsza obrona tego filmu? Na forum nie raz przywoływanego przeze mnie Confused Matthew znalazłem taki oto wpis:

Postby SLagonia » Fri Feb 25, 2011 4:01 pm

There's no defense of this movie as good - It was horrible from a quality standpoint. But unlike most bad movies, this was a very enjoyable film. I think that's the problem you're having - I liked this movie. I've actually watched it three times. It was horrible, but it was enjoyable. Pointing out the flaws won't change that opinion, because I've seen those flaws too - The movie is practically one big flaw! I liked it anyway

Czyli jeśli jesteś w stanie przyznać, że ów film jest gniotem, ale mimo tego Ci się podoba, to OK. Ostatecznie nie mogę wmówić Ci, że nie podobało Ci się coś co Ci się podobało, to kwestia subiektywnego gustu. Problem zaczyna się gdy starasz się bronić tego filmu na gruncie obiektywnym i jednocześnie twierdzisz, że twój gust jest wyznacznikiem jakości - postawa w stylu podobało mi się to znaczy, że jest dobre. Z tym mam już problem i na to nie przystanę.
Mav
Użytkownik
#105 - Wysłana: 26 Paź 2012 16:45:35 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Elaan

Nie znam za bardzo jego twórczości, więc ciężko mi się odnieść. Natomiast Picard moim zdaniem ma tą przypadłość z jedenastką Tak nienawidzi tego filmu, ale rozpisuję się na jego temat z pasją, jak tylko jest okazja. Wystarczy iskierka i już jest pożar. Zakładał ostatnio jakiś temat, to nawet w prowokacyjny sposób zaznaczył, aby nie dyskutować w nim o 11. Po prostu Antyfanizm

Picard:
Czyli jeśli jesteś w stanie przyznać, że ów film jest gniotem, ale mimo tego Ci się podoba, to OK

Ten film nie jest gniotem.

Picard:
Problem zaczyna się gdy starasz się bronić tego filmu na gruncie obiektywnym i jednocześnie twierdzisz, że twój gust jest wyznacznikiem jakości - postawa w stylu podobało mi się to znaczy, że jest dobre. Z tym mam już problem i na to nie przystanę.

Nie twierdzę, że mój gust jest wyznacznikiem.

Ty robisz z tego filmu największy gniot w historii Treka, mega słabą produkcje - a to jest zdecydowana przesada. Ja nie robię z niego wybitnego filmu, a wtedy byłbym twoim odbiciem. Ja po prostu lubię ten film, Ty jesteś za to Antyfanem

Po prostu o Tobie można powiedzieć, że przesadzasz z surową opinią, a o mnie nie można napisać, że zbyt gloryfikuję ten film, że robie z niego wybitne kino - rozumiesz różnice?
Picard
Użytkownik
#106 - Wysłana: 26 Paź 2012 17:12:28 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Mav:
Ten film nie jest gniotem.

Jest nim, niezależnie czy chcesz to przyznać czy nie.

Mav:
Ty robisz z tego filmu największy gniot w historii Treka, mega słabą produkcje - a to jest zdecydowana przesada. Ja nie robię z niego wybitnego filmu, a wtedy byłbym twoim odbiciem. Ja po prostu lubię ten film, Ty jesteś za to Antyfanem

Trekiem to on nie jest wcale - za dużo tu sprzeczności z ideami promowanymi przez Roddenberrego. Ale jest najgorszą rzeczą z ST w tytule tuż obok takich wiekompmnych odcinków jak VOY Threshold, czy ENT Unexpected, to mniej więcej ten sam poziom głupoty.

Mav:
Po prostu o Tobie można powiedzieć, że przesadzasz z surową opinią, a o mnie nie można napisać, że zbyt gloryfikuję ten film, że robie z niego wybitne kino - rozumiesz różnice

No, nie przesadzam skoro potrafię spojrzeć na ten film obiektywnie - nie przez pryzmat lubienia, nie lubienia, tylko przez pryzmat rzeczywistej jakości - i skoro nawet fan tej produkcji jest w stanie przyznać, że: There's no defense of this movie as good - It was horrible from a quality standpoint. (...) It was horrible, but it was enjoyable. (...) The movie is practically one big flaw! Gdybyś tak napisał nie miał bym z Tobą problemów, ale nie Ty rękoma i nogami bronisz się przed przyznaniem, że podobał Ci się film, który jest pospolitym gniotem. Po prostu nie masz odwagi sam przed sobą przyznać, że podobała Ci się szmira.
Mav
Użytkownik
#107 - Wysłana: 26 Paź 2012 17:21:48
Odpowiedz 
Picard:
Jest nim, niezależnie czy chcesz to przyznać czy nie.

Nie, nie jest, niezależnie czy chcesz to przyznać czy nie

Picard:
Trekiem to on nie jest wcale - za dużo tu sprzeczności z ideami promowanymi przez Roddenberrego

Ile to już razy różni użytkownicy wypisywali Ci przesłania zawarte w tym filmie i idee jakie ma ten film... ale ty ich nie bierzesz w ogóle pod uwagę. Zawsze się przyczepisz, odwrócisz kota ogonem. Ale w przypadku identycznych przykładów z poprzednich filmów, jesteś wprost wniebowzięty, rozpisujesz się jakie są mądre itd.

Picard:
i skoro nawet fan tej produkcji jest w stanie przyznać

Wyciągnąłeś jakiś cytat z czeluści internetu jakiegoś gościa i on ma mieć jakieś znaczenie? No mogę Cię zaraz zasypać cytatami wszelkiego rodzaju
Q__
Moderator
#108 - Wysłana: 26 Paź 2012 17:25:34
Odpowiedz 
Picard
Mav


Panowie, Panowie, wicie jak to wygląda w świetle regulaminu nad którym debatujemy? (No i - pytanie pomocnicze - czemu to ma służyć?)
Mav
Użytkownik
#109 - Wysłana: 26 Paź 2012 18:29:45 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
Panowie, Panowie, wicie jak to wygląda w świetle regulaminu nad którym debatujemy?

Możemy zostać jego pierwszymi, testowymi ofiarami

Q__:
No i - pytanie pomocnicze - czemu to ma służyć?

Ta dyskusja? Picard jest przykładem Antyfanizmu w czystej postaci i chcę na to zwrócić uwagę. Ja nie jestem Fanem 11, ja po prostu lubię ten film. Jest wg mnie lepszy od nijakich, mdłych ostatnich filmów. Jednak nie robię z tego filmu wybitnego kina i potrafię napisać o nim negatywnie. Fanem to ja jestem TNG, zdecydowanie Picard przesadza z oceną, jest nieobiektywny, co wiele razy udowodnił, uwielbia niszczyć ten film - jest Antyfanem, a konkretnie można go podpiąć pod specyficzną kategorie "antyfan wewnątrz fana"

(jak ktoś chcę sobie o tym zjawisku poczytać: http://www.academia.edu/788247/Polski_antyfan_Patr zac_na_fanizm_nie_zapomnijmy_o_antyfanizmie - nawet pada tam przykład Treka)
Picard
Użytkownik
#110 - Wysłana: 26 Paź 2012 18:56:19 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Mav:
Nie, nie jest, niezależnie czy chcesz to przyznać czy nie

Jest

Mav:
Ile to już razy różni użytkownicy wypisywali Ci przesłania zawarte w tym filmie i idee jakie ma ten film... ale ty ich nie bierzesz w ogóle pod uwagę. Zawsze się przyczepisz, odwrócisz kota ogonem. Ale w przypadku identycznych przykładów z poprzednich filmów, jesteś wprost wniebowzięty, rozpisujesz się jakie są mądre itd.

Bo takich idei jak w poprzednich filmach zwyczajnie nie ma. Ja jestem w stanie uzasadnić swoje stanowisko na temat innych filmów, Ty nie jesteś w stanie bronić tych rzekomo wiekopomnych wartości z ,,dzieła" twojego złotego J.J'a. Poza tym jak mówię, ja oraz Kor, głupoty występujące w jednym odcinku, nie są usprawiedliwieniem dla głupot w innym epizodzie. Np. Picard nienawidzący Borga w FC, nie jest usprawiedliwieniem dla kapitana Jerka z uśmiechem na twarzy mordującego bezbronnych Romulan.

Mav:
Wyciągnąłeś jakiś cytat z czeluści internetu jakiegoś gościa i on ma mieć jakieś znaczenie? No mogę Cię zaraz zasypać cytatami wszelkiego rodzaju

Pisze tylko, że fan tej produkcji jest w stanie spojrzeć na nią trzeźwo i obiektywnie, bez zacietrzewienia, że jak mnie się podoba to musi być dobre i swojego gustu bronić będę do końca świata i dzień dłużej! Jak byś napisał tak jak ten gość, nie miał bym do Ciebie pretensji - ot, powiedział bym de gustibus non est disputandum i poszedł bym dalej. Ale tego poprzestawania przy tym, że gniot Abramsa jest dobrym filmem Ci nie daruje, szczególnie dlatego, że uparcie przy tym ostajesz i powtarzasz to na tym forum jak byś czekał na reakcje z wiadomej strony. Tyczy się to też kordiana

Mav:
Picard przesadza z oceną, jest nieobiektywny, co wiele razy udowodnił,

Ja akurat jestem obiektywny co nie raz udowodniłem , Ty nie jesteś bo zasłaniasz się tym, że jak coś lubisz to jest to dobre. To, że uważasz inne części za nijakie, a nowy film jest dla Ciebie wyrazisty, jest właśnie tylko opinią, rzeczą gustu, nie ma to nic wspólnego z obiektywną oceną jakości filmu! Oto cały czas właśnie kruszę z Tobą kopie- niech by Ci się i podobał, ale nie wmawiaj mi proszę, że to dobry film bo nim nie jest. Albo atakujesz poprzednie Treki szukając w nich usprawiedliwienia dla braku jakości w filmie złotaśnego J.J'a, jakby błędy w jednym filmie rozgrzeszały błędy z innych produkcji... Fanem tego filmu to Ty jesteś, nie kruszył byś o niego kopii gdyby było inaczej. A mnie możesz nazywać jak chcesz, mnie to wszystko jedno, jeśli Ci ulży jeśli zaszufladkujesz mnie jako anty-fana, to nich Ci będzie. Ale pamiętaj, że to nie ja zaczęłam tą dyskusje, zrobił to kordian, a Ty ją ciągniesz więc zastanawiam się kto tu jest bardziej fanatyczny?


Q__:
Panowie, Panowie, wicie jak to wygląda w świetle regulaminu nad którym debatujemy? (No i - pytanie pomocnicze - czemu to ma służyć?)


też się zastanawiał czemu? Mav wciął się w dyskusje pomiędzy mną a kordianem i z zapałem godnym lepszej sprawy próbuje mi wmawiać, że czarne jest białe, a białe jest czarne
Elaan
Użytkownik
#111 - Wysłana: 26 Paź 2012 19:27:51 - Edytowany przez: Elaan
Odpowiedz 
Picard:
czarne jest białe, a białe jest czarne



"Jedenastka" jest IMVHO, tak naprawdę, Trekiem odzwierciedlającym płytkość, skłonność do kiczowatości i efekciarstwa, charakterystyczne dla kina amerykańskiego tej dekady [poza niewielkimi wyjątkami].
Można by rzec, że jest to Trek na miarę ich obecnych możliwości , a że "dwunastka" powstaje tuż po niej, będzie obciążona tymi samymi słabościami.

Przy tym, "11" jest filmem, który całkiem dobrze i do końca się ogląda, poza paroma scenami, które - przynajmniej u mnie - wywołują ból zębów.

Edit

A całkiem offtopicznie: jak podoba Ci się "The Entropy Effect"?
Mav
Użytkownik
#112 - Wysłana: 26 Paź 2012 21:12:36
Odpowiedz 
Picard

Właśnie toczy się debata o regulaminie, więc trzymajmy poziom. Przenoszę dyskusję do odpowiedniego tematu:

http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=11&topic=2625&page=121#msg258611
Q__
Moderator
#113 - Wysłana: 26 Paź 2012 21:23:18 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Nieno, tu nie o poziom szło, bo ten nie jest najgorszy (przynajmniej na tle debat w "Polityce.."), a o to, że kręcicie się w kółko, że ta dyskusja - co chyba sami czujecie - nic sensownego już nie przyniesie, bo powiedzieliście wszystko co było do powiedzenia...
Nie wykluczam, że ktoś kiedyś powie o "jedenastce" coś nowego, czego dotąd - przynajmniej u nas - nie powiedziano (jak Sawyer i Muir o TMP, a sam Muir o TWoK) i ,wniesie do tej zwietrzałej debaty nowe życie, ale poki co się na to absolutnie nie zanosi.
Mav
Użytkownik
#114 - Wysłana: 26 Paź 2012 21:32:49 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__

Picard twierdzi, że się wtrąciłem do jego dyskusji z kordianem, a ja tylko wyraziłem swoje zdziwienie, że jemu po trzech latach ciągle się chcę On mnie zaatakował. Zacytował jakiegoś gościa z internetu i twierdził, że jak tak powiem o 11, to da mi spokój. Mam przyznać, że podobał mi się gniot (tak w skrócie). To on znowu zaczął dyskusję typowo o filmie. Fakt, dałem się wkręcić znowu... Dlatego przeniosłem to do odpowiedniego tematu, żeby tego nie zaśmiecać.
Picard
Użytkownik
#115 - Wysłana: 26 Paź 2012 21:50:13
Odpowiedz 
Elaan:
"Jedenastka" jest IMVHO, tak naprawdę, Trekiem odzwierciedlającym płytkość, skłonność do kiczowatości i efekciarstwa, charakterystyczne dla kina amerykańskiego tej dekady [poza niewielkimi wyjątkami].

I tu pełna racja, nie mógł bym się bardziej zgodzić. Jak myślisz czym spowodowana jest ta dzisiejsza płytkość kina amerykańskiego i jak sądzisz kiedy się ona skończy? Bo w końcu każda moda skończyć się kiedyś musi...

Mav:
Właśnie toczy się debata o regulaminie, więc trzymajmy poziom. Przenoszę dyskusję do odpowiedniego tematu:

Nie dziękuje. Wystarczy mi, że przestaniesz próbować toczyć dyskusje na temat tego gniota w innych tematach. A tamten temat powinien zostać zaś zamknięty na cztery spusty a klucz do niego wyrzucony.


Mav:
Picard twierdzi, że się wtrąciłem do jego dyskusji z kordianem, a ja tylko wyraziłem swoje zdziwienie, że jemu po trech latach się tak ciągle chcę

kordianowi też się chce - ja tylko odpowiedziałem na jego post - i jakoś jemu nie zwracasz uwagi.

Mav:
Zacytował jakiegoś gościa z internetu i twierdził, że jak tak powiem o 11, to dał mi spokój. Mam przyznać, że podobał mi się gniot (tak w skrócie). To on znowu zaczął dyskusję typowo o filmie. Fakt, dałem się wkręcić... Dlatego dałem to do odpowiedniego tematu, żeby tego nie zaśmiecać.

Przeczytaj jeszcze raz co napisałem: powiedziałem, że nie jestem zainteresowany dyskusją na temat tego filmu i, że odpowiadam jedynie na post kordiana, który po trzech latach nadal gniota broni jak była by to sprawa honoru. I napisałem też co jest najuczciwszą obrona tego filmu, a Ty na tą sugestię zareagowałeś niczym wampir na czosnek i wodę święconą. Nie chcesz przyznać sam przed sobą, że podobał Ci się film niewysokich lotów to nadal sam się oszukuj, nie moja to rzecz. Ja osobiście wolę Cię pomęczyć o tych kosmitów co rzekomo piramidy budowali i w końcu zobaczyć, czy wdałeś się ze mną w polemikę na temat DS9. Do zobaczenia w innych tematach.
Mav
Użytkownik
#116 - Wysłana: 26 Paź 2012 22:03:17 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Picard:
Ja osobiście wolę Cię pomęczyć o tych kosmitów co rzekomo piramidy budowali i w końcu zobaczyć, czy wdałeś się ze mną w polemikę na temat DS9. Do zobaczenia w innych tematach.

No miałeś się wypowiedzieć na temat odcinka Call To Arms. Co do Ancient Aliens, to zniknąłeś nagle w trakcie dyskusji jak to masz w zwyczaju

Picard:
I tu pełna racja, nie mógł bym się bardziej zgodzić

No to jak tak sie z Elaan zgadzasz...
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=6&topic=3447&page=3#msg256848




Picard:
Wystarczy mi, że przestaniesz próbować toczyć dyskusje na temat tego gniota w innych tematach

Tego gniota mógłbyś sobie darować, bo to niezbyt wyszukane określenie i - jakby nie było - obraża w jakiś sposób ludzi, którzy nie traktują tego filmu tak jak ty.

Picard:
A tamten temat powinien zostać zaś zamknięty na cztery spusty a klucz do niego wyrzucony.

Spokojnie, już nowa bomba tematowa tyka, a nazywa się... Into Darkness!!!
Picard
Użytkownik
#117 - Wysłana: 27 Paź 2012 01:16:20 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Mav:
No miałeś się wypowiedzieć na temat odcinka Call To Arms. Co do Ancient Aliens, to zniknąłeś nagle w trakcie dyskusji jak to masz w zwyczaju

I się wypowiedziałem i jeśli mi odpowiedziałeś to będę kontynuował debatę na ten temat. Co do tej wątpliwej hipotezy starożytnych astronautów to sam nie chciałeś już rozmawiać. A już mówiłem też czemu mnie nie było. Dziś Ci odpowiem w obu tematach.

Mav:
No to jak tak sie z Elaan zgadzasz...

Tylko co do części jej wypowiedzi, którą zacytowałem. A w link, który umieściłeś nie zajrzę bo podejrzewam gdzie on prowadzi.

Mav:
Spokojnie, już nowa bomba tematowa tyka, a nazywa się... Into Darkness!

Nie interesuje mnie to. Zamiast tego wypowiedział byś się na temat regulaminu forum.
Mav
Użytkownik
#118 - Wysłana: 27 Paź 2012 02:10:34 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Picard:
I się wypowiedziałem i jeśli mi odpowiedziałeś to będę kontynuował debatę na ten temat. Co do tej wątpliwej hipotezy starożytnych astronautów to sam nie chciałeś już rozmawiać. A już mówiłem też czemu mnie nie było. Dziś Ci odpowiem w obu tematach.

Ale gdzie? Jakoś nie kojarzę żeby się temat o DS9 odświeżył.

Picard:
A w link, który umieściłeś nie zajrzę bo podejrzewam gdzie on prowadzi.

No nie... Prowadzi do tematu o Religii. Jak żeś opuścił forum, to krótko potem Elaan wypowiedziała się n temat naszej dyskusji i moim zdaniem bardzo trafnie. Czy ty myślałeś, że link prowadzi do tematu 11? I dlatego nie chciałeś wejść? Wyluzuj, bo to nie wygląda za dobrze

Picard:
Nie interesuje mnie to. Zamiast tego wypowiedział byś się na temat regulaminu forum.

No no Zresztą nawet nic o tym filmie nie wiadomo, a ty już nie chcesz mieć z nim nic wspólnego - hardcorowy Antyfan z ciebie A co do regulaminu, to został - co nie dziwi - dobrze przyjęty, więc po co tam mój komentarz? Co ja jakiś ważny jestem?
Picard
Użytkownik
#119 - Wysłana: 27 Paź 2012 02:27:48
Odpowiedz 
Mav:
Ale gdzie? Jakoś nie kojarzę żeby się temat o DS9 odświeżył.

Pisałem w tamtym temacie tuż przed tym jak wzięłam sobie niezaplanowany urlop od forum. Spoko, jeśli mi odpisałeś to jeszcze dziś Ci odpowiem.

Mav:
No nie... Prowadzi do tematu o Religii. Jak żeś opuścił forum, to krótko potem Elaan wypowiedziała się n temat naszej dyskusji i moim zdaniem bardzo trafnie. Czy ty myślałeś, że link prowadzi do tematu 11? I dlatego nie chciałeś wejść? Wyluzuj, bo to nie wygląda za dobrze

Ok, spojrzę na to co tam napisała. A co do filmu twojego złotego J.J'a to dobrze wiesz czemu nie chce na jego temat rozmawiać. To nie ma sensu.
Mav
Użytkownik
#120 - Wysłana: 27 Paź 2012 02:30:37 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Picard:
Pisałem w tamtym temacie tuż przed tym jak wzięłam sobie niezaplanowany urlop od forum. Spoko, jeśli mi odpisałeś to jeszcze dziś Ci odpowiem.

Hmmmm.... Wzięłam? Nie ważne Daj linka, bo nie wiem gdzie o tym odcinku pisałeś.

Picard:
Ok, spojrzę na to co tam napisała. A co do filmu twojego złotego J.J'a to dobrze wiesz czemu nie chce na jego temat rozmawiać. To nie ma sensu.

Nie dasz 12 żadnych szans?

EDIT:

Znalazłem twój wpis o Call to Arms. Jutro się wypowiem.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  »» 
USS Phoenix forum / Treknologia / Hipotezy....

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!