USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Treknologia / Stacje kosmiczne w ST
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#151 - Wysłana: 25 Mar 2014 07:35:22
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#152 - Wysłana: 2 Kwi 2014 08:38:20 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
I jeszcze taka - chyba primaaprilisowa - ciekawostka:

http://www.uproxx.com/gammasquad/2014/04/swiss-wat chmakers-turn-deep-space-nine-awesome-clock/

EDIT: a NIE, nie otagowali tego dziś "April Fools", czyli wiadomość jest raczej prawdziwa!
Q__
Moderator
#153 - Wysłana: 24 Wrz 2015 11:33:49
Odpowiedz 
Oficjalne schematy powieściowej stacji Vanguard:

Ciekawe na ile typowe są dla stacji UFP w ogóle zastosowane w niej rozwiązania?
Q__
Moderator
#154 - Wysłana: 4 Lis 2015 19:29:38
Odpowiedz 
TrekYards o TOSowej stacji K7:
http://www.youtube.com/watch?v=4WvtXPYDo-E
pirogronian
Użytkownik
#155 - Wysłana: 7 Lis 2015 23:49:30
Odpowiedz 
Męczyła mnie od dawna, a podczas ostatniej choroby szczególnie, zasadność istnienia stacji kosmicznych/baz gwiezdnych. O ile stacje na orbicie okołoziemskiej są zasadne, gdyż transport czegokolwiek na orbitę i z powrotem jest horrendalnie drogi, to w świecie zdominowanym przez wydajny napęd nadświetlny i teleportery wydaje się to być dosyć dyskusyjne. Szczególnie stacje/bazy na orbitach planet. Dlaczego nie przechowywać rzeczy, czy to ludzi, czy towarów, na powierzchni planety? Byłoby to chyba tańsze od orbitującej budowli, szczególnie, jeśli planeta jest klasy M. Czyżby transport na orbitę i z powrotem był jednak problematyczny? Jednak już od TOS był to standardowy sposób dostawania się na planety z orbity, oddajmy, często nowo odkryte planety. A handel? W przypadku masowego transportu łatwiej chyba zaplanować jest jakąś konkretną trasę statków, ewentualnie punkty spotkań, niż specjalną bazę przeładunkową. W przypadku zaś "dupereli" można spokojnie wylądować na jakiejś planecie - znowu, są transportery i promy. Po co wykosztowywać się na kilkukilometrowego kolosa? Chyba tylko, żeby pokazać, że się potrafi...
Q__
Moderator
#156 - Wysłana: 8 Lis 2015 13:53:48
Odpowiedz 
pirogronian

pirogronian:
Chyba tylko, żeby pokazać, że się potrafi...

Co w społeczeństwie post scarcity może być b. dobrym powodem. Do tego dochodzi czynnik demonstracji możliwości wobec sąsiadów...
Slovaak
Użytkownik
#157 - Wysłana: 8 Lis 2015 15:56:22 - Edytowany przez: Slovaak
Odpowiedz 
1) Nie wiemy czy wchodzenie w atmosferę nie niesie ze sobą żadnych negatywnych skutków, już dziś start rakiety potrafi namieszać w górnych warstwach atmosfery (nie pytajcie skąd to, gdzieś przeczytałem, może temat wam znajomy). Może sporadyczne wejście w atmosferę niewiele szkód wyrządza ale wejście na poziomie komercyjnym idące w dziesiątki lub setki tysięcy na dobę to już poważny problem.
2) Technologia replikacji właściwie zlikwidowałaby potrzebę handlu, błędne koło twórców treka :P Chyba że replikacja butelki wina wymaga tyle energii że za tą energię tradycyjnie moglibyśmy wyprodukować 100 000 000 butelek tego wina.
3) Teleportacja, znów, być może wymaga ogromnych ilości energii i tak po prostu nie opłaca się jej używać.


Albo albo:
A) mamy super replikatory z TNG, energia jest tak tania że nie ma już co z nią robić.
B) mamy potrzebę organizowania handlu, racji żywnościowych, konwojów w DS9 i VOY.

To samo z teleportacja.
Guauld
Użytkownik
#158 - Wysłana: 8 Lis 2015 16:09:19 - Edytowany przez: Guauld
Odpowiedz 
Slovaak:
Technologia replikacji właściwie zlikwidowałaby potrzebę handlu, błędne koło twórców treka :P Chyba że replikacja butelki wina wymaga tyle energii że za tą energię tradycyjnie moglibyśmy wyprodukować 100 000 000 butelek tego wina.

Niektóre substancje mogą wymagać tyle energii, że ich replikacja jest nieopłacalna, albo np. być na tyle skomplikowane, że nie da się ich replikować (np. latinum, czy kryształy dilithium).

Przy replikacji np. na okrętach wykorzystuje się jakiś materiał przetwarzany dzięki wprowadzeniu energii wytworzonej przez reaktor Warp, a do tego potrzeba antymaterii. Aby ją wytworzyć, potrzeba jeszcze więcej energii, więc bardziej opłaca się coś konwencjonalnie wytworzyć na planecie, niż replikować. Główną zaletą replikatora jest to, że okręt daleko od jakiejkolwiek bazy może sobie coś wytwarzać bez konieczności przenoszenia ogromnego ładunku, ale już na planetach to się raczej nie powinno sprawdzać.
Q__
Moderator
#159 - Wysłana: 9 Lis 2015 00:47:42
Odpowiedz 
Slovaak

Slovaak:
1) Nie wiemy czy wchodzenie w atmosferę nie niesie ze sobą żadnych negatywnych skutków, już dziś start rakiety potrafi namieszać w górnych warstwach atmosfery (nie pytajcie skąd to, gdzieś przeczytałem, może temat wam znajomy). Może sporadyczne wejście w atmosferę niewiele szkód wyrządza ale wejście na poziomie komercyjnym idące w dziesiątki lub setki tysięcy na dobę to już poważny problem.

Może też chodzić o zwykłą chęć oszczędzenia mieszkańcom planet hałasów (wiadomo jak klną mieszkańcy okolic lotnisk) i widoku zasłaniających niebo (a wyglądających jakby wisiały i groziły) statków...

Slovaak:
Albo albo:
A) mamy super replikatory z TNG, energia jest tak tania że nie ma już co z nią robić.
B) mamy potrzebę organizowania handlu, racji żywnościowych, konwojów w DS9 i VOY.

No i chyba właśnie dowiodłeś, że wizja Bermana i Pillera gryzie się solidnie z wizją Roddenberry'ego (a poza tym jest niekonsekwentna).
Q__
Moderator
#160 - Wysłana: 21 Gru 2015 09:59:12
Odpowiedz 
Ranking Trekowych stacji kosmicznych według TrekYards:
http://www.youtube.com/watch?v=Y923Z17LurA

Gdzie z Top 10 jak zwykle robi się Top x 2:

1. Spacedock (tzw. Grzybek)
2. Jupiter Station
3. Deep Space Station K-7
4. Regula I
5. McKinley Station


1. Spacedock (tzw. Grzybek)
2. Jupiter Station
3. Regula I
4. Deep Space Nine/Terok Nor
5. Deep Space Station K-7


Poza tym była mowa o różnych projektach DS9, o Starfleet Starbase 47 Vanguard i o doku z TMP.

ps. Mav - to co lubisz - realnie wyglądające, sprawiające wrażenie funkcjonalnych projekty (może DS9 na oko najbardziej baśniowa, ale broni się swoim Manualem) - może się jakoś odniesiesz, zamiast narzekać...?
Elaan
Użytkownik
#161 - Wysłana: 21 Gru 2015 17:59:32
Odpowiedz 
pirogronian:
Po co wykosztowywać się na kilkukilometrowego kolosa? Chyba tylko, żeby pokazać, że się potrafi...

Wydaje mi się, że przyczyna takiego podejścia może częściowo leżeć w historii Ziemi. Uboczne skutki procesów przemysłowych, nadmierny rozrost i przeludnienie miast, problemy transportowe i komunikacyjne - to wszystko znamy już teraz.
Istnienie takich baz może być częściowym rozwiązaniem tych kwestii, które pozwala władzom planetarnym utrzymać ład ekologiczny i strukturę miast przyjazną przede wszystkim człowiekowi.

Q__:
Do tego dochodzi czynnik demonstracji możliwości wobec sąsiadów...

No właśnie, to jest drugi dobry powód.
Taka stacja może być łakomym kąskiem dla ewentualnego napastnika, ale jeśli wyposażymy ją w dobry system obronny, to może także zyskać cenny czas dla obrońców pobliskiej planety, lub wezwania odsieczy.
Q__
Moderator
#162 - Wysłana: 22 Gru 2015 07:12:51
Odpowiedz 
Elaan

Elaan:
No właśnie, to jest drugi dobry powód.
Taka stacja może być łakomym kąskiem dla ewentualnego napastnika, ale jeśli wyposażymy ją w dobry system obronny, to może także zyskać cenny czas dla obrońców pobliskiej planety, lub wezwania odsieczy.

Owszem, przy czym mnie nie chodziło o demonstrację siły czysto militarną, a raczej o coś w stylu "Zobaczcie do czego jesteśmy zdolni, co potrafimy, w czym jesteśmy lepsi", takie zaświecenie Klingonom itp. w oczy przewagą Federacyjnych rozwiązań społecznych (skoro takie efekty dają) i Federacyjnym bogactwem.
BTW. pamiętasz jak - we wczesnym TNG - Klingoni reagowali na Ent-D? Właśnie o ten efekt chodzi...
Elaan
Użytkownik
#163 - Wysłana: 22 Gru 2015 11:52:23
Odpowiedz 
Slovaak:
Albo albo:
A) mamy super replikatory z TNG, energia jest tak tania że nie ma już co z nią robić.
B) mamy potrzebę organizowania handlu, racji żywnościowych, konwojów w DS9 i VOY.

Q__:
No i chyba właśnie dowiodłeś, że wizja Bermana i Pillera gryzie się solidnie z wizją Roddenberry'ego

Choć po zastanowieniu wydaje się, że wizja TNG-nowska była nieco zbyt optymistyczna, zaś wizja Bermana i Pillera jest tu bardziej racjonalna.

Q__:
przy czym mnie nie chodziło o demonstrację siły czysto militarną, a raczej o coś w stylu "Zobaczcie do czego jesteśmy zdolni, co potrafimy, w czym jesteśmy lepsi"

No wiesz, jedno nie wyklucza drugiego. Skoro można upiec dwie pieczenie na jednym ogniu...
Q__
Moderator
#164 - Wysłana: 22 Gru 2015 12:20:02
Odpowiedz 
Elaan

Elaan:
Choć po zastanowieniu wydaje się, że wizja TNG-nowska była nieco zbyt optymistyczna, zaś wizja Bermana i Pillera jest tu bardziej racjonalna.

Ale czy w Treku nie chodziło aby o to, by pokazać ludzkość, która doszła do etapu, na którym nie musi się kłopotać prawami ekonomii?

Elaan:
No wiesz, jedno nie wyklucza drugiego.

Fakt. Federacyjne stacje mogą być równie rajskie, co Federacyjne planety, mogą też być równie potężne, co Federacyjne statki...
Elaan
Użytkownik
#165 - Wysłana: 22 Gru 2015 13:06:19
Odpowiedz 
Q__:
Ale czy w Treku nie chodziło aby o to, by pokazać ludzkość, która doszła do etapu, na którym nie musi się kłopotać prawami ekonomii?

Sądzę, że wysoce rozwinięta federacyjna ekonomia ma jednak swoje ograniczenia.
Przypominają mi się w związku z tym dwa cytaty:

1] "Across the Universe"

"Cortes westchnął.

- Rozumiem. Bezmyślnie nie wziąłem pod uwagę, jakie koszty by pan poniósł. Przypuszczam, że byłaby to kosztowna sprawa.
- Och, nie. – Kirk znów pokręcił głową. – Naprawdę nie. Federacyjna ekonomika może sobie pozwolić na niemal nieograniczone wydatkowanie zasobów. To nie jest problem budżetowy – nie posiadamy systemu pieniężnego w waszym rozumieniu.

Cortes uśmiechnął się.

- Zatem musicie być bogaci ponad wszelkie wyobrażenie.

Tym razem to Kirk się uśmiechnął.

- Może pan to tak nazwać. Powiedzmy po prostu, ze niedostatek nie kieruje naszym poczuciem wartości."

2] ST TMP - nowelizacja

"Wnętrze tego pokładu rekreacyjnego było trzy- , być może czterokrotnie większych rozmiarów niż dawny teren rekreacyjny na Enterprise przed przebudową – i to bez uwzględnienia sal treningowych i przylegających do nich nowych terenów sportowych. Było wielu takich [choć nie wśród weteranów badań głębokiej przestrzeni], którzy uważali ów nowy projekt za marnotrawstwo funduszy na rozrywki i nadmierne skupianie się na warunkach socjalnych załogi.
Lecz ci, których doświadczenie w Kosmosie liczyło się w latach, wiedzieli, że tego rodzaju pomieszczenia były dla statku równie niezbędne jak jego silniki. Tutaj, najważniejsze ze wszystkich, żywe mechanizmy statku, były utrzymywane w szczycie swej efektywności operacyjnej poprzez muzykę, piosenkę, gry, dyskusje, ćwiczenia, współzawodnictwo, przyjaźń, romanse, seks - lista była równie nieskończona jak ludzka pomysłowość w tym względzie. Poczucie koleżeństwa i wspólnoty były tak fundamentalne dla podtrzymania życia jak tlen i żywność."

Zwróć uwagę, że w pierwszym wypadku Kirk robi jednak zastrzeżenie, iż ta "nieograniczoność" nie jest tak całkowita, jak można by sądzić, zaś w drugim dla niektórych cięcie wydatków kosztem pracownika/załoganta wciąż jest najprostszym sposobem zrównoważenia budżetu.
Q__
Moderator
#166 - Wysłana: 22 Gru 2015 16:33:37 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Elaan

Elaan:
Sądzę, że wysoce rozwinięta federacyjna ekonomia ma jednak swoje ograniczenia.
Przypominają mi się w związku z tym dwa cytaty

No, to mi przywaliłaś. Nowelizacja TMP to - jak mawia Picard - Trekowe Word of God, więc dyskutować z tym trudno. Zaś "Across the Universe" nie jest może kanonem, ale jest dziełem nagradzanego duetu autorów SF (i przypadkiem prawdziwej fantastyki naukowej w Treku), więc i z tym polemizować niełatwo.
Pozostaje mi w tych realiach zwrócić, po prostu, uwagę na to, że wiek XXIV, to nie wiek XXIII, który nie znał jeszcze replikatorów. I, że cywilizacja, która jest w stanie ponieść koszy energetyczne Warp 10* nie ma, być może, nieskończonych zasobów, ale z pewnością są to zasoby przekraczające potrzeby konsumpcyjne ludzkości (a więc i - per analogiam - innych humanoidów), choć może dla Q np. byłoby to ledwie na waciki .

* Oszacujmy je sobie na tej podstawie:

"If certain quantum inequalities conjectured by Ford and Roman hold, then the energy requirements for some warp drives may be unfeasibly large as well as negative. For example, the energy equivalent of −10^64 kg might be required to transport a small spaceship across the Milky Way—an amount orders of magnitude greater than the estimated mass of the observable universe. Counterarguments to these apparent problems have also been offered.
Chris Van den Broeck of the Catholic University of Louvain in Belgium, in 1999, tried to address the potential issues. By contracting the 3+1-dimensional surface area of the bubble being transported by the drive, while at the same time expanding the three-dimensional volume contained inside, Van den Broeck was able to reduce the total energy needed to transport small atoms to less than three solar masses. Later, by slightly modifying the Van den Broeck metric, Serguei Krasnikov reduced the necessary total amount of negative mass to a few milligrams.
In 2012, physicist Harold White and collaborators announced that modifying the geometry of exotic matter could reduce the mass–energy requirements for a macroscopic space ship from the equivalent of the planet Jupiter to that of the Voyager 1 spacecraft (~700 kg) or less, and stated their intent to perform small-scale experiments in constructing warp fields. White proposed changing the shape of the warp bubble from a sphere to a torus. Furthermore, if the intensity of the space warp can be oscillated over time, the energy required is reduced even more. According to White, a modified Michelson–Morley interferometer could test the idea: one of the legs of the interferometer would appear to be a slightly different length when the test devices were energised."

http://en.wikipedia.org/wiki/Alcubierre_drive#Mass –energy_requirement
Elaan
Użytkownik
#167 - Wysłana: 22 Gru 2015 17:11:24 - Edytowany przez: Elaan
Odpowiedz 
Q__:
No, to mi przywaliłaś

Nie miałam takiego zamiaru, po prostu tak mi się nasunęło.

Q__:
wiek XXIV, to nie wiek XXIII, który nie znał jeszcze replikatorów

No jak to, nie znał replikatorów?
Lata służby pierwszego Entka to okres od 2244 do 2285 r.
I co tam widzimy?
W "Trouble with Tribbles" włochate stworzonka wyłażą m.in. z replikatora, wraz z kanapką i kawą kapitana , a w "Tomorrow is Yesterday" technik obsługujący transporter [być może wspomniany później Kyle] częstuje strażnika z bazy lotniczej talerzem rosołu - też z podręcznego replikatora.

Q__:
z pewnością są to zasoby przekraczające potrzeby konsumpcyjne ludzkości (a więc i - per analogiam - innych humanoidów)

Tu się zgodzę - zasoby dostępne członkom Federacji w XXIV wieku, z pewnością przewyższają te sprzed 100 lat.
W końcu górnicy tacy jak ci z "Mudd`s Woman" i ci z "The Devil in the Dark" wzbogacali latami federacyjną gospodarkę. Udoskonalono też zapewne metody replikacji i recyklingu, by uzyskać większą wydajność przy niższych nakładach.
Ale wziąwszy pod uwagę poziom zużywania tychże zasobów [np. rosnącą liczbę obywateli], też nie są one beczką bez dna.

Q__:
może dla Q np. byłoby to ledwie na waciki

Pytanie czy Q jako gatunek pokrewny Organianom w ogóle potrzebują jakichkolwiek zasobów materialnych...?
Q__
Moderator
#168 - Wysłana: 22 Gru 2015 17:32:47 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Elaan

Elaan:
No jak to, nie znał replikatorów?
Lata służby pierwszego Entka to okres od 2244 do 2285 r.
I co tam widzimy?
W "Trouble with Tribbles" włochate stworzonka wyłażą m.in. z replikatora, wraz z kanapką i kawą kapitana , a w "Tomorrow is Yesterday" technik obsługujący transporter [być może wspomniany później Kyle] częstuje strażnika z bazy lotniczej talerzem rosołu - też z podręcznego replikatora.

To nie były replikatory, to były food synthesisers:
http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Food_synthesize r
http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Replicator
Dające - w zakresie tworzenia pokarmu - podobny efekt końcowy, ale bazujące - jak sądzę - na znacznie prymitywniejszej technologii (nanotechnologii zapewne), a same będące następcą - jeszcze prymitywniejszych - resekwencerów protein:
http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Protein_reseque ncer

Elaan:
Tu się zgodzę - zasoby dostępne członkom Federacji w XXIV wieku, z pewnością przewyższają te sprzed 100 lat.
/.../
Ale wziąwszy pod uwagę poziom zużywania tychże zasobów [np. rosnącą liczbę obywateli], też nie są one beczką bez dna.

Tak, tylko zasoby energetyczne UFP zdają się rosnąć wykładniczo, a ludność zapewne bardziej liniowo (choć z jakiegoś powodu technologię Genesis - też do Clarketech należącą - usiłowano wdrożyć)...

Elaan:
Pytanie czy Q jako gatunek pokrewny Organianom w ogóle potrzebują jakichkolwiek zasobów materialnych...?

Zakładam jednak, że ich możliwości mają fizyczne, nie mistyczne, uzasadnienie... (Choć może faktycznie potrafią kreować materię ex nihilo...)
Elaan
Użytkownik
#169 - Wysłana: 22 Gru 2015 21:00:56
Odpowiedz 
Q__:
To nie były replikatory, to były food synthesisers:

Nie pamiętam, żebym spotkała się z określeniem "syntetyzer żywności".
W którym odcinku TOS pada ta nazwa?
Oczywiście nie zamierzam kłócić się z MA, pytam z ciekawości.

Q__:
Zakładam jednak, że ich możliwości mają fizyczne, nie mistyczne, uzasadnienie...

Chodziło mi nie o mistykę, ile o możliwość wykorzystania przez Q najbardziej elementarnych cząstek do tworzenia materii w dowolnej postaci.
W takim przypadku zasoby materialne w naszym rozumieniu przestają mieć znaczenie.
Q__
Moderator
#170 - Wysłana: 22 Gru 2015 21:25:57
Odpowiedz 
Elaan

Elaan:
W którym odcinku TOS pada ta nazwa?

Nazwę food synthesisers mamy w "By Any Other Name" (zdanie wypowiedziane przez Rojana: "Further, the food synthesisers cannot manufacture enough food for the entire journey." - daleko stąd, jak widać, do możliwości Replikatora) i w "Day of the Dove" (tu znów kwestia Kirka: "Programme the food synthesiser to accommodate our guests."), a także w TAS "The Practical Joker", dwa razy (raz Scotty: "Twas probably a minor slip-up of the food synthesisers.", drugi raz - wraży Romulanin: "Turn off those food synthesisers!"). Ponadto w "The Trouble With Tribbles" mamy określenie food processors (znowu Scotty: "They're into the machinery, all right, and they're probably in all the other food processors too.").

Elaan:
Chodziło mi nie o mistykę, ile o możliwość wykorzystania przez Q najbardziej elementarnych cząstek do tworzenia materii w dowolnej postaci.

Ha! Skłonny byłem iść dalej i sugerować możliwość stwarzania materii (jakieś rozszerzenie zjawiska cząstek wirtualnych czy nawet nawiązanie do wirowej hipotezy Kelvina*)...

* http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=8&topic=2238&page=16#msg295197
Q__
Moderator
#171 - Wysłana: 1 Sty 2016 12:00:58 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
DS9 w godnym towarzystwie.

Top 10 Space Stations from Movies and TV:
http://www.youtube.com/watch?v=zzeFetO4rFs

1. Death Star ("Star Wars Episode IV: A New Hope", 1977)
2. Space Station V ("2001: A Space Odyssey", 1968)
3. Babylon 5 ("Babylon 5", 1994-98)
4. Deep Space Nine ("Star Trek: Deep Space Nine", 1993-99)
5. Elysium ("Elysium", 2013)
6. Gateway Station ("Aliens", 1986)
7. Watchtower II ("Justice League Unlimited", 2004-06)
8. Battle School ("Ender's Game", 2013)
9. Solaris Station ("Solaris", 1972)
10. Terra Venture ("Power Rangers: Lost Galaxy", 1999)

Honorable Mentions:
- Satellite 5 ("Doctor Who", 1963-89, 1996, 2005-)
- Legion's Station ("Red Dwarf", 1988-99, 2009, 2012-)
- Satellite of Love ("Mystery Science Theater 3000", 1988-99)
- Montressor Spaceport ("Treasure Planet", 2002)
- Gargantua-2 ("The Venture Bros.", 2004-)


ps. MarcinK, cieszy Cię dziesiąta lokata?
Q__
Moderator
#172 - Wysłana: 25 Sty 2016 00:01:46
Odpowiedz 
Teraz mamy odcinek TrekYards o Jupiter Station, ze Sternbachem (!):
http://www.youtube.com/watch?v=OFfczxUTrMA
MarcinK
Użytkownik
#173 - Wysłana: 25 Sty 2016 19:56:23
Odpowiedz 
Q__:
ps. MarcinK, cieszy Cię dziesiąta lokata?

Jak nie jak tak. Można powiedzieć to był jeden z ostatnich wielkich seriali SF.
Q__
Moderator
#174 - Wysłana: 26 Sty 2016 23:01:38
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
Można powiedzieć to był jeden z ostatnich wielkich seriali SF.

Na PRIS jeszcze bym się - od biedy - zgodził...
MarcinK
Użytkownik
#175 - Wysłana: 27 Sty 2016 06:18:10
Odpowiedz 
Q__:
Na PRIS jeszcze bym się - od biedy - zgodził...

W Lost Galaxy też mieliśmy romantyczne dążenie tam gdzie nikt wcześniej nie dotarł.
Q__
Moderator
#176 - Wysłana: 27 Sty 2016 08:42:40
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
W Lost Galaxy też mieliśmy romantyczne dążenie tam gdzie nikt wcześniej nie dotarł.

Nie przeczę, ale o ile - od strony rekwizytorni - jest to - między innymi - sci-fi, o tyle SF tam prawie w ogóle nie widać...
MarcinK
Użytkownik
#177 - Wysłana: 27 Sty 2016 19:24:51
Odpowiedz 
Q__:
o tyle SF tam prawie w ogóle nie widać...

Jak nie a odcinki w którym coś psuło się na Terra Venture lub Statku Scorpiusa i technicy musieli się tym zająć? Był też bardzo fajny odcinek wyraźnie inspirowany Alienem.
Poza tym było w nim to COŚ czego brakowało późniejszym kosmicznym serialom.
Q__
Moderator
#178 - Wysłana: 4 Lut 2016 00:50:03 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Wracając do Treka... Mam wrażenie, że w ST znaczenie stacji kosmicznych systematycznie maleje... Zauważmy, że w TOS ich dowódcy nosili stopnie komodorów i przynajmniej usiłowali rozkazywać Kirkowi (wiadomo, Kirkowi rozkazywać się nie da). Można sądzić, że byli zarządcami sporych sektorów Przestrzeni, mającymi szerokie prerogatywy, budzącymi respekt administratorami...
Tymczasem... Zaraz na początku TNG mamy Starbase 74 - stację nie byle jaką, klasy "Grzybek", sądząc z rozmiarów wrót większą niż "Grzybek" z orbity Ziemi, a dowodzi nią komandor Orfil Quinteros. Potem mamy DS9, gdzie Sisko dostaje dowództwo jakby w roli urlopu zdrowotnego, by pozbierał się po stracie żony. Też jest komandorem. Gdy okolica DS9 okazuje się b. istotna strategicznie bynajmniej nie zostaje przeniesiony, a stopień kapitana dostaje po latach...
Można stąd wyciągnąć wniosek, że w pionierskich czasach Kirka stacje pełniły jednak b. istotną rolę administracyjną, a może i obronną, tymczasem w wieku XXIV najistotniejsze stały się - funkcjonujące jak latające miasta i solidnie uzbrojone fortece zarazem - dysponujące dużą autonomią explorery (co pokazuje choćby TNG "Conspiracy").

Tu pojawia się jednak cała seria pytań... Choćby w jakim kierunku zmieniła się sytuacja znana z "Conspiracy" w wyniku Dominion War* i przygotowań do niej? Jaki był mechanizm słabnięcia pozycji stacji (czy zaczynały - niczym Baza z pierwszych zdań "Niezwyciężonego" - jako realne centra decyzyjne, których znaczenie słabło wraz z rozwojem technologii napędu, czy też ich pozycja zawsze była słaba i w końcu ktoś w SF HQ uznał, że lepiej niech już kapitanowie śmieją się w twarz komandorom, nie komodorom, bo zawsze to lepiej wygląda?)? Czy stacje z XXIII w. miały przypisane sobie eskadry/armady/jednostki, które stale podlegały ich jurysdykcji (i to nie na zasadzie Defianta, w w/w Niezwyciężonego) czy stanowiły tylko przystanki dla statków, że tak powiem? Także... czy stacja stacji równa, bo jeszcze w czasach Kirka mieliśmy np. stacyjkę Epsilon IX, którą dowodził komandor (Branch)... (Inna sprawa, że to już były czasy Kirka późnego...)

* Nie sposób tu uciec od HF i wizji potężnej DS12, dowodzonej przez komodora, potem awansowanego na admirała...
pitrock
Użytkownik
#179 - Wysłana: 4 Lut 2016 08:09:42 - Edytowany przez: pitrock
Odpowiedz 
Q__

Nie ulega najmniejszej wątpliwości fakt, iż stacja kosmiczna to olbrzymia inwestycja, kosztowna, wymagająca olbrzymich nakładów, a przy tym dużej, ogromnej wręcz załogi. I tu rodzi się pytanie – dlaczego ktoś niższy rangą w stosunku do dowódców okrętów kieruje tak wielką placówką. Dowództwo nad stacją rodzi większą odpowiedzialność, wydaje się też być znacznie trudniejsze. Odpowiedź na Twoje pytanie łatwa nie będzie ale ja to widzę tak...
Wydaje mi się, że stacją dowodzi więcej aniżeli jeden komandor, przy czym wydaje się, że nad nimi wszystkimi czuwa jeden big boss, big cheese, komandor generalny. Stacja z całą pewnością ma wyodrębnione sekcje, które takiego łańcucha dowodzenia wymagają, czyli kilku wysokich rangą oficerów: jeden operacyjny, jeden inżynieryjny, jeden zaopatrzeniowiec, jeden od spraw bezpieczeństwa itd. Generalny natomiast przyjmuje gości, składa sprawozdania, pije kawę i sprawdza czy wszystko gra. No dobra, trochę żarcik, ale wiadomo o co chodzi.
Na dowódcach okrętów, zwłaszcza większych jednostek, jak ich nazwałeś explorerami, ciąży zdecydowanie większa odpowiedzialność, stres i ryzyko. Stacja kosmiczna jest obiektem stacjonarnym. Natomiast okręty są w ciągłym ruchu i kapitanowie muszą podejmować nieraz bardzo delikatne decyzje gdzie się udać, jak postąpić, jak zażegnać kryzys, co zrobić by wydostać okręt z niebezpiecznej sytuacji, a skrajnie – kiedy go poświęcić nieraz z całą załogą. Kapitan okrętu, zauważ, bardzo często bywa odpowiedzialny również za pierwszy kontakt z nowo poznaną cywilizacją.
Dlatego dowodzenie stacją można wg mnie śmiało powierzyć oficerowi niższego stopnia, ba – nawet z mniejszym doświadczeniem. To od kapitana okrętu zależy więcej i myślę, że to jest odpowiedź na dręczące nas pytanie
Q__
Moderator
#180 - Wysłana: 4 Lut 2016 08:50:35
Odpowiedz 
pitrock

pitrock:
Dlatego dowodzenie stacją można wg mnie śmiało powierzyć oficerowi niższego stopnia, ba – nawet z mniejszym doświadczeniem. To od kapitana okrętu zależy więcej i myślę, że to jest odpowiedź na dręczące nas pytanie

Nie jest to jednak odpowiedź na pytanie dlaczego kiedyś dowodzili tymi stacjami oficerowie flagowi...
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  »» 
USS Phoenix forum / Treknologia / Stacje kosmiczne w ST

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!