USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Treknologia / Temporalne kłopoty
 Strona:  ««  1  2  3  »» 
Autor Wiadomość
4_z_Szesciopaka
Użytkownik
#31 - Wysłana: 1 Paź 2006 11:52:39
Odpowiedz 
Zyjemy w pentli czasu.
Moja teoria mowi. Nie da sie zmienic terazniejeszosci ktora znamy.
Jezeli my np. ja zabijam Hitlera przed wojna, spowoduje zmiany w czasie. Jednym momencie nie rodza sie moi starzy, oraz ja. To jest w najprostrzy sposob przedstawione.
Jezeli ja sie nie urodzilem, to nie moglem zmienic czasu, czyli powstaje petla czasu.
Natomiast mozemy zmienic wydazenia w malym stopniu. Zabijajac przypadkowa osobe, ktora nie zapisze sie w histori. Nie spowoduje wielkiej skali na nasze zycie ;].


A ta przypadkowa osoba może kiedyś miała oblać sokiem dziewczynę , której ty udzielisz pomocy i będziesz miał z nią dzieci- zabita nie nabroi i nie założysz rodziny (ty albo i kto inny)

z pktu widzenia wrzechświata co to znaczy odstrzelić jedna formę życia biologicznego? z pktu widzenie ogromu galaktyki i wrzechświata czym sie różni Hitler od menela? Ba jesli weźmiemy taką skalę to w sumie jaka różnica jest między cywilizacją ludzi a kopcem termitów? IMHO prawie żadna.
Seybr
Użytkownik
#32 - Wysłana: 1 Paź 2006 12:06:12
Odpowiedz 
Tym sie rozni menel od hitlera, wiesz czym. On wplynol na historie ludzi, a taki menel jest anonimowy. Wplyniecie na zabujstwo hitlera ma wilki wply, a jak pisalem na menela maly w skali globalnej. Czas, rekacje zabuzen czasowych dzialaja wedle schematu geometrycznego. Tak mi sie zdaje.
Ogolnie mozna stworzyc zabuzenia czasowe, jednak zmieniajac historie, tak jak Borg nie da rady. Przeciez kiedy Borg cofa sie w przeslosc i asymiluje Ziemie, w przyslosci Picard i cala ferajna przyglada sie z asymilowanej planecie. Przeciez to absurd czasowy.
Anonim
Anonimowy
#33 - Wysłana: 1 Paź 2006 12:16:56
Odpowiedz 
w przyslosci Picard i cala ferajna przyglada sie z asymilowanej planecie. Przeciez to absurd czasowy.

oni wtedy byli w tym wormholu czasowym i to ich uchronilo przed dzialaniem czasu (czy coś)
tak data tlumaczyl
Seybr
Użytkownik
#34 - Wysłana: 1 Paź 2006 13:57:22
Odpowiedz 
oni wtedy byli w tym wormholu czasowym i to ich uchronilo przed dzialaniem czasu (czy coś)
tak data tlumaczyl


To wiem, ale nadal to mi sie kupy nie trzyma. Zbawa z czasem w serialach, czy filmach to porostu trudna sprawa ;].
elbereth
Moderator
#35 - Wysłana: 1 Paź 2006 14:26:44
Odpowiedz 
w filmie Time Machine z 2001 (bodajze) roku [mowie o tym filmie bo ksiazki i poprzednich filmow o tym tytule nie znam] jest taki motyw ze pewnemu naukowcowi w parku przy napadzie zabito laskę. więc gość zakasał rękawy i wynalazł maszyne czasu, cofnął się do dnia napadu, spotkał swoją dziewczyne, nie poszli do parku, ominęli go. więc gość szczęśliwy skoczył do kwiaciarni po bukiecik zostawiąjąc towarzyszke na ulicy, którą potrącił powóz. i umarła, w ten czy inny sposób.
wynikałoby z tego że istnieją jakies siły które nie pozwalają na duże ingerencje w czasie. jeśli coś ma się wydarzyc to się wydarzy żeby konsekwencje tego czynu były identyczne.
teoria dość dobra ale mimo wszystko chyba nie na większą skalę no bo pomyślmy:
naukowiec ocalił swoją dziewczyne przed napadem, czyli złodziej sie nie wzbogacił czyli pewnie tej nocy napadł na kogos innego czyli komuś innemu namieszał w życiorysie. no chyba ze te "siły" zadziałały i np wzbogacił się bo znalazł zgubiony portfel (nie moglem znaleźć czegoś inteligentniejszego więc wyszedl taki absurd)
Anonim
Anonimowy
#36 - Wysłana: 1 Paź 2006 14:47:15
Odpowiedz 
w filmie Time Machine z 2001 (bodajze) roku [mowie o tym filmie bo ksiazki i poprzednich filmow o tym tytule nie znam] jest taki motyw ze pewnemu naukowcowi w parku przy napadzie zabito laskę. więc gość zakasał rękawy i wynalazł maszyne czasu, cofnął się do dnia napadu, spotkał swoją dziewczyne, nie poszli do parku, ominęli go. więc gość szczęśliwy skoczył do kwiaciarni po bukiecik zostawiąjąc towarzyszke na ulicy, którą potrącił powóz. i umarła, w ten czy inny sposób.
wynikałoby z tego że istnieją jakies siły które nie pozwalają na duże ingerencje w czasie. jeśli coś ma się wydarzyc to się wydarzy żeby konsekwencje tego czynu były identyczne.
teoria dość dobra ale mimo wszystko chyba nie na większą skalę no bo pomyślmy:
naukowiec ocalił swoją dziewczyne przed napadem, czyli złodziej sie nie wzbogacił czyli pewnie tej nocy napadł na kogos innego czyli komuś innemu namieszał w życiorysie. no chyba ze te "siły" zadziałały i np wzbogacił się bo znalazł zgubiony portfel (nie moglem znaleźć czegoś inteligentniejszego więc wyszedl taki absurd)



to jest tylko fikcja literacka
elbereth
Moderator
#37 - Wysłana: 1 Paź 2006 14:51:23
Odpowiedz 
kurcze ale ftopa byłem pewien że Star Trek również...
Anonim
Anonimowy
#38 - Wysłana: 1 Paź 2006 15:18:45
Odpowiedz 
kurcze ale ftopa byłem pewien że Star Trek również...

zle myslales star trek to nie literatura, a po drugie takie cos jak jest w tym filmie pokazane nie jest mozliwe,
4_z_Szesciopaka
Użytkownik
#39 - Wysłana: 1 Paź 2006 15:35:22 - Edytowany przez: 4_z_Szesciopaka
Odpowiedz 
to jest tylko fikcja literacka


fikcja, ale nie literacka. Wells jak kazał "swojemu" bohaterowi skladać time machine to do głowy mu nie przyszło mysleć o "dupach". Ważna była ludzkości ijej przyszosc, a nie choćby jak najbardziej szczere i gorące interakcje osobiste.
Anonim
Anonimowy
#40 - Wysłana: 28 Lis 2006 10:09:06
Odpowiedz 
a moze jest tak ze jak sie janeway w endgame cofneła w czasie(uzyje jej przykladu) zmienila co miala zmienic ...i tyle...dalej voy i zalota powrocila na ziemie i zyja po swojemu...tzn mo nowemu nie odtwarzajac zyciorysu tamtej zalozgi "cofnietej" janeway...chodzi mi o to ze w przyszlosci uratowana janeway nie musiala sie cofac w czasie bo nie miala kogo ratowac gdyz wszystko potoczylo sie tak jak chciala...voy byl juz w domu...moze czas sie nie zapetla w nieskonczonosc...tylko ystarczy raz sie cofnac...zmienic cos...i zyc dalej "po nowemu"...a nie w kolko sie cosfac i to zmieniac...zreszta rozmowa o temporalnych zabawach nie ma wiekszego sensu bo nikt nie wie jak jest naprawde...aczkolwiek dyskusje są ciekawe

pozdrawiam sumik13
aczkoloweik mozna wymyslac duuzo roznych
Q__
Moderator
#41 - Wysłana: 10 Sier 2010 21:49:13 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Wg tego fizyka podróżujące w czasie trekowe ząłogi nie byłyby w stanie zmienić historii (a przynajmniej miałyby z tym znacznie więcej trudu niż w filmach):
http://technologie.gazeta.pl/internet/1,104530,816 7216,Koniec_z_paradoksem_dziadka___podroze_w_czasi e_jednak.html
http://arxiv.org/abs/1007.2615

Dotyczyło to zresztą i ich przeciwników. Może dlatego królowej Borg nie udało się zmienić historii?

(Kwestię "czwórki" i "jedenastki" celowo pomijam .)
Toudi
Użytkownik
#42 - Wysłana: 10 Sier 2010 22:06:42
Odpowiedz 
Q__:
(Kwestię "czwórki"

Ale w czwórce chyba nie zmienili historii... ich podróż może musiała się odbyć, by linia czasowa była zachowana. ;)
Q__
Moderator
#43 - Wysłana: 10 Sier 2010 22:08:01
Odpowiedz 
Toudi

No niezupełnie. Wieloryby przywieźli by uratowac przyszłość.

(Niby spoiler, ale chyba wszyscy oglądali.)
Toudi
Użytkownik
#44 - Wysłana: 10 Sier 2010 22:20:07
Odpowiedz 
No tak, ale jak podają niektórzy spekulanci, HMS Bounty powrócił z XX wieku ułamek minuty nim ekipa rozpoczęła podróż w przeszłość. Ma niby o tym świadczyć to iż Sarek popatrzył na niebo przed ich startem.

Chodzi mi o to, że niektóre wydarzenia musiały się odbyć, by przyszłość istniała, tak jak trzeba.

Oczywiście, będą obserwatorem z danego czasu, ciężko to stwierdzić. No ale w końcu to Temporalne Kłopoty.
Q__
Moderator
#45 - Wysłana: 10 Sier 2010 22:55:40
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
No tak, ale jak podają niektórzy spekulanci, HMS Bounty powrócił z XX wieku ułamek minuty nim ekipa rozpoczęła podróż w przeszłość.

Nawet jesli tak, to przeszłość i tak zmienili.
Toudi
Użytkownik
#46 - Wysłana: 10 Sier 2010 23:18:40 - Edytowany przez: Toudi
Odpowiedz 
Q, ale ta przeszłość którą zmienili to była już zapisana ich przeszłość. Gdyby nie dokonali tych zmian, to by zmienili swoją przeszłość...
reyden
Użytkownik
#47 - Wysłana: 10 Sier 2010 23:43:28
Odpowiedz 
Wymienione tutaj przypadki ( ST IV i VIII czy EndGame ) są niczym przy Voy Future End ( 3 sezon ) .

Jak pamiętamy to po tym jak zestrzeli Sterlinga pojawił się jeszcze raz Aeon - ze słów tej wersji kapt. Braxtona wynika że przyszłość wróciła do normy .

Więc jakim cudem doktorek ma swój emiter i skąd się wzięły wydarzenia z 5x21 .

Ciekawym paradoxem też jest to że Kes widzi to co się wydarzy za ~ rok ( chodzi mi o jej wersje wydarzeń z Year of The Hell ) - konkretnie że Tuvok dostał dokładny opis tych wydarzeń .
Q__
Moderator
#48 - Wysłana: 2 Gru 2010 03:02:36
Odpowiedz 
kordian
Użytkownik
#49 - Wysłana: 6 Gru 2010 23:35:59
Odpowiedz 
ja z innej beczki ciut, ale polecam książki Marcina Ciszewskiego:
www.1939.com.pl, www.1944.waw.pl i Major.

Opowiadają o batalionie z 2007 roku przeniesionym w czasie do 39. Kapitalne książki, świetnie się je czyta, choć na rozmyślanie nad czasoprzestrzenią nie liczcie
Q__
Moderator
#50 - Wysłana: 5 Lut 2012 02:09:34
Odpowiedz 
7z9
Użytkownik
#51 - Wysłana: 7 Lut 2012 18:28:26
Odpowiedz 
Seybr:
Jezeli my np. ja zabijam Hitlera przed wojna, spowoduje zmiany w czasie. Jednym momencie nie rodza sie moi starzy, oraz ja. To jest w najprostrzy sposob przedstawione.
Jezeli ja sie nie urodzilem, to nie moglem zmienic czasu, czyli powstaje petla czasu.

Wiem że pisane było to parę lat temu, ale odniosę się do tej myśli. Myślę że nie w tym rzecz "kiedy" się znajdujemy, a w tym "gdzie" się znajdujemy.

Przyjmując że linia czasowa (czas) w której obecnie żyjesz jest linią czasu nr "1" a punkt czasowy jest punktem "y". Cofając się do czasów Hitlera i zabijając go automatycznie zmieniasz w tym momencie (swoją) linie czasową.
Przyjmijmy że tym punktem jest oznaczenie "x". Powstaje linia czasowa nr "2"- czyli nowa zbieżność zdarzeń (odgałęzienie). W tym również momencie (oznaczonym ) "x" automatycznie kasujesz znaną ci linię czasową nr "1" która przestaje istnieć! Przyczyniasz się w punkcie "x" do zupełnie innych (nowych) zdarzeń które idą nowym torem nr "2". Powrót do przyszłości (tej w której żyłeś, wyruszając wcześniej w przeszłość tj. punkt "y"). W tym wypadku nie jest możliwa, bo ją już (zakłóciłeś) zmieniłeś i poszła innym (drugim) torem (linia "2").
Owszem, możesz przenieść się do niej (punkt y'y), jednak będzie to zupełnie nowa rzeczywistość -tor czasowy nr "2" w której będziesz "obcym" przybyszem, nie mających swoich korzeni w tej rzeczywistości.
Pytanie brzmi- co musiałbyś uczynić aby odkręcić całość zdarzeń czyli wcześniejsze wymazanie swojej linii czasowej (tj. linii "1").
Jak już pisałem powrót z punktu "x" do punku "y" jest nie możliwy, bo punkt "y" nie istnieje. Natomiast "powrót" czy raczej "wysłanie się" w punkt "y,y" nic nam nie da, bo będzie to już całkiem inna rzeczywistość w odróżnieniu "y" - "y'y".
Co uczynić aby naprawić nie odwracalne szkody po cofnięciu się z punku "y" do "x"? Będąc (tkwić w punkcie "x")
- Cofnięcie się (dosłownie) na bardzo krótki czas (minuty) przed "punkt "x", nazwijmy to punktem "xx". Pamiętając o zachowaniu nad zwyczajnej ostrożności z dbałością o kolejne nie zakłócenie przebiegu wydarzeń etc (chyba wiemy ocb). W tym momencie spotkałyby się dwie te same osoby. Zakładając że "paradoks" czasowy w tym wypadku nie zniszczyłby by ich (...). {{Musiałbyś po wytłumaczeniu "przybyszowi" jego czynu (czyli samemu sobie). Zabić i doszczętnie zniszczyć samego siebie, a "osoba" która przybyła aby zabić Hitlera" musiałaby wrócić stamtąd skąd przybyła tj. punku "y". Licząc że zachowałeś maksimum ostrożności i nie zanieczyściłeś "biegu wydarzeń w punkcie spotkania z samym sobą "xx" **. }}
Aby lepiej to zobrazować. Ty sam żyjący w punkcie "y" linii czasowej "2" to "h1". Ty sam po przesłaniu się do punktu "x - x+"" i żyjący w linii czasowej "2" to "h2". "h2" przenosi się w punkt "xx" gdzie "tłumaczy" "h1". Po czym "h2" zabija się i "h1" wraca do punku "y" gdzie życie (linia czasowa "1") toczy się jakby nic się nie zdarzyło.
Oczywiście można by trochę po komplikować sprawę gdzie w punkt "y" wraca nie "h1" a "h2". W tym wypadku też teoretycznie*** "nic" by się złego nie zdarzyło tyle że "h2" miałby swój "biologiczny" wiek powiększony o czas pobytu z punktów "x"- "x+". Obydwoje mieliby dodatkowo "bagaż" wspomnień z tym że "h2" większy. O tym później.
***Napisałem "teoretycznie", bo nie wiadomo czy pobyt (i życie) w w/w "podróżach" nie zaważyłoby na jego życiu. Wszak z naszego punktu widzenia- czyli "y" przyszłość jest nie odgadniona. Jednak dajmy na to jakiś nie widoczny i bez cielesny (zważywszy na to aby nie zakłócać toku zdarzeń) "obserwator czasowy" zbadałby nasze życie od punktu "y" do "y...y" gdybyśmy nigdzie się nie wybierali, a analogicznie nasze życie po naszej "podróży" i "bagażu wspomnień" (mowa tu o "h1"). Mógłby stwierdzić że wystąpiły jakieś wpływy na naszą linię czasową i następnie jej odgałęzienie. Jednak tak jak pisałem, trudno to stwierdzić z naszego punktu widzenia, a także naszego czasu bo przyszłość jest dla nas nie wiadomą. Cały czas się kształtuje i odbieramy ją jako naszą naturalną kolej rzeczy...

**- zakładając że nie istnieją jakieś mechanizmy które w każdej chwili decydują o wręcz nie ograniczonej ilości "zdarzeń równoległych" (torów w torach itd)

Schemat: http://tinypic.pl/cgi-bin/dl.cgi/hqaajoyosz2w7zmih zexuhwtzpgtpw5e3rdjst5lxm/a.jpg

Na koniec jeszcze jedno założenie. Gdybyśmy jednak nie cofnęli się z punktu "x" choć wchodząc w szczegóły byłby to już punkt (powiedzmy) "x+". Bo czas tak czy inaczej leci ;) No więc gdybyśmy tego nie zrobili unicestwiając siebie w punkcie "xx" (pisze o tym wyżej). Moglibyśmy pozostać jeszcze w świecie linii czasowej "2" i przenieść się z punku "x = x+ = x++" do dajmy na to punktu "y'y" lub jakiegokolwiek innego "y'...y" (w naszej linii czasowej "2") po czym przyjść po rozum do głowy i wrócić do naszej linii czasowej "1" oraz punktu "y". Tu sytuacja jest identyczna jak w opisie oznaczonym klamrami {{...}}.

ps. Rozważania można by było snuć dalej, jednak przyprawia mnie to o ból głowy Mam nadzieję że moje "dywagacje" będą zrozumiałem i może obali lub poprzez moje "założenia"
reyden
Użytkownik
#52 - Wysłana: 7 Lut 2012 21:04:14
Odpowiedz 
@Kordian

A czytałeś www.2012.ru , ostatnia część serii - w skrócie w 2012 w okolicy Bornego Sulinowa Ruscy tłuką się z SS , jest nawet pułkownik Skorzenny , wg. mnie dość sensowny opis tego jak King Tiger załatwia T-72 .

Suma sumarum wskutek akcji głównego bohatera książki wracamy do punktu wyjścia , szkoda że autor nie pomyślał o trochę większym namieszaniu w historii - zniszczenie niemieckiego korpusu pancernego i poważne nadszarpnięcie drugiego w 39 roku czy wygrane Powstanie Warszawskie .

Btw. Powstaje film na podstawie książki Major .

A jak już jesteśmy przy tego typu książkach to polecam cykl Oś czasu Johna Birminghama , autor poszedł na całość i w 44' mamy F-86 Sabre , noktowizory , Ruscy detonują pierwszą bombę atomową , wkrótce po nich eskadra B-52 zrzuca parę bomb A na Berlin .

Do tego prawie całkowita zagłada Floty Pacyfiku płynącej na Midway czy Japońska okupacja Hawajów .
Toudi
Użytkownik
#53 - Wysłana: 7 Lut 2012 21:26:58
Odpowiedz 
reyden ja nawet zapytałem Ciszewskiego o jego wizje linii czasowych i niestety przyznał się, że kwestii linii czasowych nie przemyślał, czy raczej nie zwrócił na paradoksy z tym związane, nim nie zacząłem go o to gnębić. ;)

ps. Skorzeny, Otto Skorzeny (jedno N, Austryjak).

Ps2. reyden czytałeś już Oś czasu? Jakie wrażenia?
reyden
Użytkownik
#54 - Wysłana: 7 Lut 2012 21:46:30
Odpowiedz 
Czytałem i to kilka razy .

Bardzo dobrze się czyta - kawał dobrej roboty , tym bardziej dla wielbicieli paradoksów temporalnych bo tu mamy ich bez liku .

Znana z kart historii II Wojna światowa nie miała miejsca , przynajmniej od 1942 kiedy się pojawia grupa admirała Kolhamera .

Mamy nawet dość mocno zaakcentowany udział dywizjonu 303 - jeden z kilku dywizjonów lotniczych osłaniających niszczyciel HMS Trident .
kordian
Użytkownik
#55 - Wysłana: 10 Lut 2012 13:17:59
Odpowiedz 
Bo Ksiażki Marcina Ciszewskiego to Akcja z fantastyką w tle a nie SF, więc nie musi być spójny w 100%.

Ważne, że się je kapitalnie czyta ;)
Dukat
Użytkownik
#56 - Wysłana: 10 Lut 2012 13:31:11 - Edytowany przez: Dukat
Odpowiedz 
Z militarno-temporalnych wątków to jak narazie nie widziałem nic lepszego niż The Final Countdown, tym bardziej, że w zasadzie unika "paradoksów temporalnych" Ciekawie pod tym względem wygląda też intro pierwszego "Red Alert".
Mav
Użytkownik
#57 - Wysłana: 10 Lut 2012 14:13:11 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Dukat:
The Final Countdown

Walka f-14 z japońskimi zero, to było coś
Dukat
Użytkownik
#58 - Wysłana: 10 Lut 2012 14:57:38
Odpowiedz 
7z9, a "Powrót do przyszłości" widziałeś?
reyden
Użytkownik
#59 - Wysłana: 10 Lut 2012 18:10:02
Odpowiedz 
Fakt - Final Countdown to niezły film .

Dodatkowo do jego kręcenia używano CGI czy modeli w minimalnym stopniu - sporo sekwencji w powietrzu ( jak nie wszystkie ) zostało zrealizowanych z pomocą prawdziwych F-14 i T-6 udających japońskie A6M Zero .

W zdjęciach wzięła załoga USS Nimitz i samoloty z tego lotniskowca .

Co do samej walki - to walką bym jej nie nazwał , bardziej wyglądało to jak zabawa w kotka i myszkę - Zero próbujące uciec przed F-14 , jak oba Tomcaty dostały zgodę na otwarcie ognia to było w zasadzie po ptokach , 5 sekund i oba A6M zostały zestrzelone .

Widziałem też kiedyś japoński film o tym jak podczas manewrów japońskich sił samobrony grupa japońskich pojazdów w tym czołgi Leo 2 wskutek błędu naukowego trafiło w czasy szogunatu .

Po 30 minutach wyłączyłem .

Btw. Dukat - przeczytaj obie wymienione przez mnie trylogie - obie są dobre - warka akcja , dbałość o szczegóły techniczne i cała plejada bohaterów zarówno u Ciszewskiego jak i u Birminghama .
7z9
Użytkownik
#60 - Wysłana: 12 Lut 2012 18:43:02
Odpowiedz 
Dukat:
7z9, a "Powrót do przyszłości" widziałeś?

Oglądałem wiele razy, więc czemu zadajesz takie lakoniczno prześmiewcze pytanie?
Zacytowany przez ciebie film choć znakomity, to jednak należy go brać raczej z przymrużeniem oka jeśli chodzi o zagadnienia temporalne.
ps. Może i "zabijanie samego siebie" to dosyć wywrotowe zachowanie, jednak zostawiając taką osobę "h2" w punkcie "xx"(nawet gdybyśmy ją zatrzymali i nie zabiłaby Hitlera) przyczyniamy się do "zakłócenia" linii czasu "1" która przestaje istnieć tak jak i zresztą linia "2". Powstaje "3" linia czasu w której nie mamy racji bytu w punkcie "y", a jest nim punk "y'y'y"...
Wiem że "fajnie" to wyglądało w "powrocie do przeszłości" gdy wracając przed swój poprzedni pobyt "wymazywał" swoje wcześniejsze "występki" i wracał (jakby nigdy nic) do swojej linii czasowej. W której to "niby" zaszły dla niego małe (w tym wypadku pozytywne ) zmiany. Jednak tak czy owak na 99,999... % "zakłócił" linie czasu i bynajmniej nie tylko dla siebie ale dla każdego którego z którym miał choćby wizualne spotkanie. Nie trudno sobie przecież wyobrazić, że choćby najmniejsze takie "spotkanie" mogłoby by wywołać w przyszłości trudne do wyobrażenia reperkusje...
 Strona:  ««  1  2  3  »» 
USS Phoenix forum / Treknologia / Temporalne kłopoty

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!