USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Najlepszy film i odcinek
 Strona:  ««  1  2  3  ...  26  27  28  29  30  31  32  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#871 - Wysłana: 17 Maj 2015 10:44:49
Odpowiedz 
Fraa

Fraa:
DS9 ma mało Treka w Treku

Ale żeby "Duet" się nie załapał...?

Fraa:
ale co w nim jest aż tak wyjątkowego...

Scenarzysta?
Fraa
Użytkownik
#872 - Wysłana: 17 Maj 2015 11:11:36
Odpowiedz 
Ale lubimy odcinek za fabułę/przekaz/cokolwiek, czy po prostu wystawiamy laurkę scenarzyście? :P
Na serio - ciekawi mnie, czemu ten odcinek jest aż taki słynny. Oprócz scenarzysty ;)
Q__
Moderator
#873 - Wysłana: 17 Maj 2015 20:53:16 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Fraa

Fraa:
Na serio - ciekawi mnie, czemu ten odcinek jest aż taki słynny. Oprócz scenarzysty

Pewnie trochę ze względu na scenarzystę własnie, bo była to wówczas legenda - młody gniewny twórca, odnoszący sukcesy w literackiej SF, ale i na to co wydawało się wówczas tragiczne (amerykańska SF owej doby bywała b. niewinna i nastoletnia) - brak możliwego happy endu, to że gdyby Edith sama nie zginęła nasi bohaterowie pewnie zmuszeni by byli ją zabić (bo choć tak inteligentni, nie wpadli jakoś na to, że zamiast tego można zabrać ją ze sobą, jak to zrobili potem z Gillian Taylor).

Znaczy... Ja też nie jestem jakimś szczególnym entuzjastą tego słynnego odcinka (jest nas więcej - Madame Picard bodaj też się tu zalicza), acz b. podoba mi się jego mroczne zamknięcie z bezsilnym i wściekłym Kirkiem, ale chyba rozumiem jego znaczenie dla swojej epoki. To był taki "In the Pale Moonlight" (w którym też bym się naciągnięć doszukał) lat '60. W dodatku z takim ładnym melodramatem...

ps. Jeszcze a'propos... (Kiedyś, kiedy wszyscy DS9 wychwalali - wytykałem wady tej serii, dziś, kiedy modne jest na DS9 psioczenie, ktoś musi jej bronić.)
Fraa:
DS9 ma mało Treka w Treku

Z drugiej strony: D.C. Fontana, prominentna współtwórczyni TOS, twierdzi, że najbliższa TOSowi, ze wszystkich spin offów jest właśnie DS9. A recenzent, którego pracami spamowałem, twierdzi, że o ile w TMP i wczesnym TNG najwięcej czystej wizji Roddenberry'ego, o tyle w DS9 najwięcej, bodaj, czystej wizji drugiego Gene'a - Coona.

(Rozwijał tam zresztą ciekawą alternatywę ideologiczną - Roddenberry przedstawiał idealną UFP i pogrążoną w mrokach barbarzyństwa resztę Wszechświata, co było na swój sposób idealistyczne. Coon dopełniał to idealizmem innego typu - a Meyer i Piller, nawet Moore w jakimś stopniu szli za nim - wolał pokazywać racje rozłożone poniekąd równomiernie - pozefederacyjny "zły", nie jest do końca zły - ma swój honor i swoją szlachetność, a znów Fedki są ludźmi doskonalszymi niż my, ale wciąż tylko ludźmi*.)

* inna rzecz, że można to pociągnąć za daleko i wtedy zamiast drugiej cennej składowej Trekowego idealizmu, dostajemy obrazek, na którym wszyscy diabła warci...

Skądinąd to Coon wykreował oryginalnego Khana, Hortę (z inwersją, gdzie mniemany "Obcy potwor" okazywał się zrozpaczoną ofiarą ludzkiej niewiedzy) i Klingonów (pokazał też, że da się z nimi dogadać), wymyślił też Cochrane'a.... i General Order 24, zwróć uwagę na jego dorobek ("Space Seed", "The Devil in the Dark", "Errand of Mercy", "Metamorphosis", "A Piece of the Action", "Let That Be Your Last Battlefield", "A Taste of Armageddon" - to jako scenarzysta, a był też współproducentem sporego kawałka TOS):
http://en.memory-alpha.org/wiki/Gene_L._Coon
Q__
Moderator
#874 - Wysłana: 5 Cze 2015 14:55:36
Odpowiedz 
Jeszcze a'propos oglądalności... Szczegółowe Nielsen Ratings TNG:
http://stng.36el.com/st-tng/episodes/ratings/#seas on

Zdziwiło mnie, że takie epizody (sezonów 6-7) jak "Power Play", "A Matter of Time", "The Quality of Life", "Aquiel" miały wyższą oglądalność niż "The Inner Light'" czy "TBBW".

ps. Gwoli przypomnienia:
http://en.memory-alpha.wikia.com/wiki/A_Matter_of_ Time_(episode)
http://en.memory-alpha.wikia.com/wiki/Power_Play_( episode)
http://en.memory-alpha.wikia.com/wiki/The_Quality_ of_Life_(episode)
http://en.memory-alpha.wikia.com/wiki/Aquiel_(epis ode)
Q__
Moderator
#875 - Wysłana: 9 Cze 2015 09:40:47 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Lista epizodów konstytuujących kolejne serie ST wg książki "Star Trek 101":

TOS:
"Where No Man Has Gone Before"
"The Naked Time"
"Space Seed"
"This Side of Paradise"
"The City on the Edge of Forever"
"Amok Time"
"Mirror, Mirror"
"The Trouble with Tribbles"
"Journey to Babel"
"A Piece of the Action"
TNG:
"Encounter at Farpoint"
"The Measure Of A Man"
"Q Who"
"Yesterday's Enterprise"
"Sins of the Father"
"The Best of Both Worlds" & "The Best of Both Worlds, Part II"
"The Inner Light"
"Relics"
"Tapestry"
"All Good Things..."
DS9:
"Emissary"
"Duet"
"Necessary Evil"
"Crossover"
"The Way of the Warrior"
"Little Green Men"
"Far Beyond the Stars"
"In the Pale Moonlight"
"The Siege of AR-558"
"What You Leave Behind"
VOY:
"Caretaker"
"Flashback"
"Scorpion" & "Scorpion, Part II"
"Year of Hell" & "Year of Hell, Part II"
"Timeless"
"Bride of Chaotica!"
"Dark Frontier"
"Relativity"
"Blink of an Eye"
"Endgame"
ENT:
"Broken Bow"
"Shockwave" & "Shockwave, Part II"
"Cogenitor"
"First Flight"
"The Expanse"
"Twilight"
"Similitude"
"Kir'Shara"
"In a Mirror, Darkly" & "In a Mirror, Darkly, Part II"
"Terra Prime"


Poza w/w wyróżnione osobną wzmianką są jeszcze:

TAS:
"Yesteryear"
DS9
"Trials and Tribble-ations"

http://en.memory-alpha.wikia.com/wiki/Star_Trek_10 1

ps. Tu zaś jeszcze ciekawa analiza najlepszych i najgorszych odcinków poszczególnych sezonów TNG, z rzutem oka na DS9, VOY i ENT, zakończona - okolicznościowo - wspomnieniem śmierci Spocka:
http://www.armchairgeneral.com/forums/showthread.p hp?t=105168
Q__
Moderator
#876 - Wysłana: 14 Cze 2015 08:27:08 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Na marginesie poprzedniego posta...

Gdybym ja miał wybrać odcinki, które najlepiej określiły i zdefiniowały klimat i tematykę swoich serii, pokazując jednocześnie ich potencjał, wystarczyłby mi zapewne jeden epizod na jedną odsłonę Treka (inna rzecz, ze nierzadko najlepszy z niej), epizod, od którego dana iteracja ST zaczynała łapać swój charakterystyczny - odmienny od siostrzanych serii - ton.

Byłyby to, odpowiednio:
- dla TOS - "Balance of Terror" (mieszanka efektownego militaryzmu z pacyfistycznym przesłaniem, słodko-gorzkie zakończenie, kawałek zimnowojennej publicystyki społ.; jednym słowem Oryginalna Seria w pigułce);
- dla TNG - "The Measure Of A Man" (wprowadzenie najelementarniejszych filozoficznych pytań wymieszane z solidną SF, dyskursywna forma, Picard i Data grający pierwsze skrzypce; całe Następne Pokolenie... choć godzi się odnotować, że seria już wcześniej błysnęła - "11001001");
- dla DS9 - "Duet" (naszkicowanie stosunków bajoransko-cardassiańskich, zdefiniowanie drastyczno-politycznej tematyki, aluzje do ziemskich wojen, zaakcentowanie centralnej dla serii roli Kiry; jednym słowem Stacja Kosmiczna, jak się to drzewiej mawiało, w pełnej krasie);
- dla VOY - "The Thaw" (pewna doza powrotu do TOSowych klimatów, nacisk położony na emocje i narrację, ale i - wbrew pozorom - kawałek niezłej SF, podejmująca kontrowersyjną decyzję, lecz zawsze skuteczna Kaśka; znaczy - Voyager w swych wadach i zaletach);
- dla ENT - "Vox Sola" (klimaty bliższe współczesnej kosmonautyce, więc i hard SF, skafandry, jedne kanoniczne technologie właśnie są wynajdowane, innych jeszcze nie ma; niestety... ledwie Enterprise znalazł przepis na siebie, a już go zgubił...).

Poza konkurencją, jako symbol realizacji pełnego potencjału Treka wymieniłbym "The Doomsday Machine" (solidna SF, przekonujący ludzki dramat, trzymająca w napięciu opowieść, skłaniająca jednocześnie do filozoficzno-kosmologicznej refleksji, a wpleciony w to jeszcze komentarz polityczny; znaczy: cały Star Trek w jednym!).


ps. Dorzucam parę dyskusji o najlepszości epizodów:
http://www.reddit.com/r/startrek/comments/1nlkwv/w hat_are_your_favorite_two_episodes_from_each/
http://sto-forum.perfectworld.com/showthread.php?p =24140621
http://www.trekbbs.com/showthread.php?t=108310
pitrock
Użytkownik
#877 - Wysłana: 15 Cze 2015 10:05:47
Odpowiedz 
Pozwolę sobie na własne preferencje:
- dla TOS - „The Trouble with Tribbles” (wiem, oryginalny nie będę, ale ten odcinek pojawia mi się jako pierwszy gdy myślę o klimacie TOS)
- dla TNG - „Encounter at Farpoint” (zawsze ale to zawsze będzie to dla mnie najlepszy, najbardziej trekowy, najbardziej nostalgiczny odcinek ever)
- dla DS9 - „Defiant” (bo fajny, głównie za to, że trzyma w napięciu)
- dla VOY - „Blink of an Eye” (za klimat najbliższy TNG)
- dla ENT - „In a Mirror, Darkly” (za mroczny klimat i sexy brzuszek T'Pol)
Q__
Moderator
#878 - Wysłana: 26 Cze 2015 18:29:27
Odpowiedz 
Wspominany tu był VOY "Caretaker"... Parę refleksji o nim:
http://trekclivos79.blogspot.com/2015/06/eating-my -words-caretaker.html

pitrock

pitrock:
„Encounter at Farpoint” (zawsze ale to zawsze będzie to dla mnie najlepszy, najbardziej trekowy, najbardziej nostalgiczny odcinek ever)

Bo od niego zaczęła się era TNG? Rozumiem to. Też jestem z pokolenia TNG.

pitrock:
DS9 - „Defiant”

Chwaliłem, chwaliłem:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=2017&page=9#msg273049

pitrock:
VOY - „Blink of an Eye” (za klimat najbliższy TNG)

Chwaliłem, chwaliłem również...
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=2134&page=5#msg251496
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=1678&page=21#msg259647

Ale czy przypomina TNG? Tak i nie... Jest tam element solidnej hard SF (solidniejszej, bodaj, niż w TNG zazwyczaj), ale nie ma zarazem tej filozoficznej syntezy organizującej fabułę jaka w TNG zazwyczaj bywała...

pitrock:
„In a Mirror, Darkly” (za mroczny klimat i sexy brzuszek T'Pol)

Prawda, prawda... No i za genialnie czarny humor. I śmierć Archera dwakroć - bo w dwu liniach czasu - zasłużona.

Choć i tam doszukałem się buraka :
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=45&page=43#msg285611
Maveral
Użytkownik
#879 - Wysłana: 24 Lip 2015 18:31:43 - Edytowany przez: Maveral
Odpowiedz 
Nie chciałem zakładać nowego tematu, a mam nietypowe pytanie. Czy jest mi ktoś w stanie podać, w których odcinkach ktoś dostaje naganę do akt? Wiem tylko, że LaForge w odcinku "Interface" dostał, i że w TBoBW Picard wspomina o tym, że Riker dostał kiedyś. Chodzi mi o wszystkie seriale.
Q__
Moderator
#880 - Wysłana: 25 Lip 2015 09:07:31
Odpowiedz 
Maveral

Maveral:
Nie chciałem zakładać nowego tematu

Nie wiem czy słusznie... Wątek nagan (kto, kiedy, dlaczego... i czy słusznie) mógłby być fascynujący... (Zwł., że może służyć jako okazja do szerszego spojrzenia na zasady rządzące GF, i ogólnie na etykę XXII-XXIV wieku).
Maveral
Użytkownik
#881 - Wysłana: 25 Lip 2015 12:07:59
Odpowiedz 
Coś tutaj znalazłem - KLIK. Nie wiem tylko czy to jest wszystko. Kojarzę, że Paris został zdegradowany przez Janeway, ale czy dostał wtedy naganę do akt?

Q__:
Wątek nagan (kto, kiedy, dlaczego... i czy słusznie) mógłby być fascynujący... (Zwł., że może służyć jako okazja do szerszego spojrzenia na zasady rządzące GF, i ogólnie na etykę XXII-XXIV wieku).

Jestem otwarty na taką dyskusję
Mav
Użytkownik
#882 - Wysłana: 25 Lip 2015 12:16:23 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Data w "Redemtion" czasem nie dostał wpisu do akt za niewykonanie rozkazu? Ale z wpisem, że było to uzasadnione?

https://www.youtube.com/watch?v=VoN0NhO-Mm8
Dreamweb
Użytkownik
#883 - Wysłana: 26 Lip 2015 09:01:30 - Edytowany przez: Dreamweb
Odpowiedz 
Worf dostał wpis do akt w DS9 "Change of Heart".

EDIT: A, nie zauważyłem że ten odcinek był wymieniony w linku powyżej
Q__
Moderator
#884 - Wysłana: 28 Lip 2015 13:11:39 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Maveral

Maveral:
Coś tutaj znalazłem - KLIK. Nie wiem tylko czy to jest wszystko. Kojarzę, że Paris został zdegradowany przez Janeway, ale czy dostał wtedy naganę do akt?

To jest właściwie ciekawe i zacząć trzeba chyba od tego czy jest coś takiego jak osobna kategoria formalnej nagana, czy każdy wpisany do akt przypadek nieprofesjonalnego/nieetycznego zachowania tu liczymy...

W, przywołanym pod Twoim linkiem, TNG "Interface" akt udzielenia nagany - jak twierdzą autorzy MA - ma miejsce, ale w samym opisie odcinka streszczone jest to, po prostu, tak:

Afterwards, Picard sternly rebukes La Forge in his ready room for going against his orders and informs him that the incident is going to be noted on his service file
http://en.memory-alpha.wikia.com/wiki/Interface_(e pisode)

Zresztą zacytujmy dosłownie dialog:

PICARD: You disobeyed my direct order. You put yourself in grave danger. I am not happy.
LAFORGE: Yes, sir. I take complete responsibility. Data was only
PICARD: I will deal with Mister Data at another time. Meanwhile, I will have to write this incident into your permanent record.
LAFORGE: Yes, sir.
PICARD: Dismissed. Geordi? I'm very sorry that you didn't find your mother.
LAFORGE: Thank you, sir. You know, it was funny. When I was down there, it was so real. I felt like I had a chance to say goodbye.


Jak widać samo wpisanie incydentu do akt równa się formalnej naganie. Z drugiej strony degradacji Kirka też Twój link nie wymienia, więc można sądzić, że degradacja - choć - oczywiście - informacja o niej do akt trafia, jest czymś cięższego kalibru. (Choć z trzeciej strony... Locarno - czyli Paris - gdy go wylewali z Akademii GF niezależnie od tego dostał też naganę z resztą swych wspólników, więc nie jest to tak jednoznaczne.)

A propos Kirka... Dziwne, że wygląda na to, iż - jak z w/w artykułu wynika - w czasach TOS nagan nie było... Tacy wzorowi?
Q__
Moderator
#885 - Wysłana: 11 Wrz 2015 12:58:10
Odpowiedz 
Zack Handlen - którego recenzje ST kiedyś linkowałem - zestawił taki oto ranking odcinków TOS:
http://www.avclub.com/article/10-must-see-episodes -of-istar-treki-83853
Kowal155
Użytkownik
#886 - Wysłana: 22 Lis 2015 17:08:09
Odpowiedz 
Hej, dawno mnie tu nie było. Sporo w moim życiu się działo i robiło. Ale na forum Star Trek nie ploteczki prywatne są istotne tylko Star Trek Choć personalny sznyt też może się przydać, żeby opinię uzasadnić. Właśnie obejrzałem (w mojej opinii, którą wyrażam w tym momencie, nie w żadnym przeszłym, innym) najlepszy odcinek Star Treka. Za pamięci o negatywnej ocenie tej serii, powiem że jest to prawdopodobnie lekko kontrowersyjna opinia.

Zanim zdradzę, o który mi odcinek, której serii powiem tylko, że Star Treka nie oglądałem już dawno. Po DS9 poprzedzonym przez TNG, TAS i TOS a w międzyczasie filmy włącznie z XI Voyager okazał się dla mnie produktem absolutnie niestrawnym, obrażającym mój gust i inteligencję, gdzie technobełkot osiągał dla mnie poziomy nie tylko zbliżone do "irritating agent" ale aż "harmful!". Jego jedyną zaletą jaką widziałem, było utrzymanie jakiegoś parytetu płciowego, który uważam, że jest słuszny.

Ok co poza Star Trekiem było po drodze? nBSG, SGU, SG1, SGA parę rzeczy, które pominąłem w tej wymianie (było tego dużo - wszyscy teraz oglądają masę seriali, ja też, nie wszystkie pamiętam, bo i nie wszystkie warto), niektóre odrzuciły mnie przy pierwszym spotkaniu bo obrażały mnie jako biologa (SAAB) w jakimś swoim pryncypium, które było w tym pierwszym odcinku przedstawiane. Inne warte wspomnienia: Breaking Bad, Halt and Catch Fire, Orange is the New Black - to z tych co pozytywnie się mi w głowie zapisały.

Z tego wszystkiego mam pewną prywatną ogromną preferencję, którą wypełnia w pewnym stopniu tylko SGU. No ok, to napisz człowieku co to za preferencja! Cóż, bardzo ciężko mi to wyrazić, bo konkretnie to ja mogę mówić o białkach, DNA, systemach ekspresji etc. o SWOICH emocjach i gustach nauczyłem się, że cholernie ciężko mi się mówi. Nie jestem w stanie w pełni zwerbalizować tego co odczuwam. Mogę jedynie przybliżać. No to dlaczego SGU? Próba naukowości, bez sięgania do niewytłumaczalnych głupot poza rdzeniem, który napędza dane lore (wrota, statki z prędkością nadświetlną/warp czy innymi tłumaczeniami tego - i nie będziemy tu rozszerzać dyskusji o zakrzywianiu czasoprzestrzeni - wszyscy o tym wiemy, nie ma sensu grzebać; mimo wszelkich przesłanek jest to bajka póki co i nie wiadomo czy przestanie nią być, ale interesuje nas to i w sci-fi ten element pozostanie na wiki wikijów); uwzględnienie słabości elementu ludzkiego i jakkolwiek można by preferować Vulcanów w kwestii logiki tak nimi nie jesteśmy i nawet najtęższe umysły mogą stracić kontrolę na emocjami. Czyli naukowość ze świadomością różnej zdolności do jej trzymania się przez uczestników teatru, który oglądamy.

Dlaczego nie nBSG - bo mu blisko? Bo to jednak w dużej meirze przede wszystkim akcja i psychologia. Psychologia i nauka ok. Akcja i psychologia - meh. Wszystko opiera się teraz na tym schemacie. Poza tym nBSG po połowie drugiego sezonu mógł przestać istnieć dla mnie.

Ok, rozgadałem się. Najlepszy odcinek Star Treka dla mnie to Dear Doctor ze Star Trek: Enterprise. Naukowy nerd jakim jestem jest wciąż zachwycony po jego obejrzeniu. Odcinki medyczne - pamiętam, że były z Bev Crusher - meh. Musiałbym napisać całą publikację o tym jak denne były i jak beznadziejny pod wieloma naukowymi względami były wszystkie STar Treki do tej pory. Ale była w nich wiecznie obietnica, że oto jest nauka, która doprowadziła ludzi do przełomów socjologicznych i naukowych. No i fajnie. Szkoda, że okraszone to było najczęściej kowbojami z kosmosu (filmy) albo głupotkami stawiającymi mózg w poprzek bo nie kupuję żadnych argumentów, że zabawa w D&D w świecie sci-fi w holodekach to coś co mogę brać na poważnie. Żadna dyskusja, którą tu kiedykolwiek czytałem nie przekonała mnie do tego. To jak argument z imbryczkiem na ziemskiej orbicie. Nie da się udowodnić, że go nie ma ani, że jest, więc można wierzyć. Wiem czemu służył ten imbryczek. Tak samo traktuję kupowanie jakiegoś rozwiązania bo ciężko wymyślić mu coś przeciw.

Ok Dear Doctor. Jak na serial rozrywkowy sci-fi, bardzo konkretny, brak głupot, które by mnie totalnie raziły - wszystko co mogłoby popaść w durny technobełkot z ostrożnym łukiem było obchodzone zostawiając pole na prywatne domysły, jeśli już ktoś mógłby się zainteresować drążeniem głębiej. W uproszczeniu i podsumowaniu bo już mnie znudziła ta pisanina: angażujący, niegłupi, science-fiction a nie tylko fiction, staranny itd. itp. Mój gust to mój gust. Na racjonalizację musiałbym większy elaborat pisał jak już wspomniałem.

I tak z odpowiednim dystansem do STE podszedłem - szowinistyczne podejście do kanonu może zrujnować ten serial z tego co pamiętam. Ja od góry zdecydowałem, że mam to gdzieś. Bez odwoływania się do tego co zapamiętałem z innych serii, ta jest dla mnie zdecydowanie najlepszą póki co. Choć to prawda, obejrzałem z niej jeszcze niewiele bo tylko około 12 odcinków. Mam póki co jednak ogromne wrażenie, że ten serial był bardzo krzywdzony swojego czasu, z tego co pamiętam z różnych opinii, już w sumie kilka lat temu czytanych. Może nastąpiła jakaś rewizja? Nie wiem. Dawno mnie tu nie było ani na treksferze. Raczej się oddalałem i oddalam, a może teraz w dość przełomowym momencie potrzebowałem nawiązać jakoś do czegoś co mnie nakręciło na science?

W końcu doszedłem do wniosku, że Star Trek po swoich intrach i przeczytanych przeze mnie założeniach był dla mnie zwyczajnie obietnicą czegoś wzniosłego, atrakcyjnego - z nauką i zacięciem stawaj się lepszym i czyń lepszym świat. Czy te filmy i seriale to realizowały? W sumie już nie wiem. Ale powrót do oglądania ST (pomijam już Voyagera, bo się nie da! No nie i już!) przywrócił mi część inspiracji. Nie pełnej motywacji, bo to byłoby cholernie naiwne. Ale inspiracja jest istotna. Nie ważna, nie determinująca wszystko, ale dzięki niej chce się i tyle

Także Dear Doctor ze STE- w mojej opinii (którą w sumie jest ta cała wypowiedź i nie aspiruję w najmniejszym stopniu do jakiegokolwiek obiektywizmu w tym momencie) jest najlepszym odcinkiem Star Trek spośród TOS, TAS, TNG, DS9 i półtora sezonu VOY (crap). Filmów do tego porównania nie przytaczam, bo wybitne to one nie były. No i jestem pełen niepokoju dla produkcji zaplanowanej na 2017, ale kto wie?
Q__
Moderator
#887 - Wysłana: 22 Lis 2015 18:18:17 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kowal155

Witaj ponownie Zaiste nastał nam czas powrotów. Kopę lat .

Teraz zaczynam pisać pewną taką nieśmiałością, byś nie uznał, że ledwie do nas wróciłeś już spada na Ciebie jakaś krytyka... Niemniej... skoro napisałeś (i to dwa razy, dla wzmocnienia):
Kowal155:
Najlepszy odcinek Star Treka dla mnie to Dear Doctor ze Star Trek: Enterprise.

Kowal155:
Dear Doctor ze STE- w mojej opinii (którą w sumie jest ta cała wypowiedź i nie aspiruję w najmniejszym stopniu do jakiegokolwiek obiektywizmu w tym momencie) jest najlepszym odcinkiem Star Trek spośród TOS, TAS, TNG, DS9 i półtora sezonu VOY

B. ciekaw jestem jak odniesiesz się do zarzutów zgłaszanych pod adresem tegoż odcinka (zwł. jego strony etycznej) przez Bernda Schneidera i Kethinova?
http://www.ex-astris-scientia.org/episodes/ent1.ht m#deardoctor
http://www.kethinov.com/startrekepisodes.php?id=65 3

Nawiasem mówiąc: dzieliłem się kiedyś swoimi przemyśleniami nt. tegoż epizodu (linkując wtedy także jego znacznie pozytywniejszą recenzję pióra Jammera):
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=8&topic=2272&page=2#msg252611

Kowal155:
niektóre odrzuciły mnie przy pierwszym spotkaniu bo obrażały mnie jako biologa (SAAB)

Tam jest jeszcze parę takich obraz dla rozumu, z innych dziedzin też, ale śmiem twierdzić, że to seria warta jednak dania jej szansy. Są aspekty, którymi bije TNG.

Kowal155:
Dlaczego nie nBSG - bo mu blisko? Bo to jednak w dużej meirze przede wszystkim akcja i psychologia. Psychologia i nauka ok. Akcja i psychologia - meh. Wszystko opiera się teraz na tym schemacie. Poza tym nBSG po połowie drugiego sezonu mógł przestać istnieć dla mnie.

A tu się zgodzę. Nowe BSG ma genialny klimat, który dość długo wiele przesłania (to, co piszesz o teatrze), ale mimo sięgania po klasyczno-kosmiczne klimaty i wątek SI w stylu "Blade Runnera" jest to w dużej mierze SF bez S w zasadzie (co może irytować nawet gdy reszta jeszcze nie zawodzi). A im dalej (znów się zgadzamy, tym razem co do momentu) tym gorzej...

Kowal155:
No i jestem pełen niepokoju dla produkcji zaplanowanej na 2017

Fakt. Bo skoro Moore poległ po 4 sezonach (a przynudzać zaczął po 2), to czego się spodziewać po Kurtzmanie... Chociaż...
Kowal155
Użytkownik
#888 - Wysłana: 22 Lis 2015 21:08:40 - Edytowany przez: Kowal155
Odpowiedz 
Q__

Heh... I jak tu wyjść na mądrego i analitycznego kiedy po samym wypowiedzeniu zbitek liter "ety..." zaczynam się z Tobą zgadzać jeszcze nie doczytując co piszesz dalej Ale cytując z pierwszego linku "The more as I think about it, the more annoying it becomes in retrospect." Ignoruję tutaj dalszą część, że ostateczne decyzje mają prowadzić do PD. Może właśnie ta chęć nawiązania coś tu zepsuła. Bo dylemat nie powiem - ciekawy, choć dla mnie początkowo był mało dostrzegalny, bo na tej wysokości odcinka zaczął się dialog z drugą osobą w pomieszczeniu na inny temat. Tzn. odnotowałem fakt istnienia tego dylematu, nie poświęciłem mu za dużo uwagi z powodu rozproszenia.

Zacznijmy od tego, że starałem się nadać ton poprzedniej wypowiedzi, żeby również klarowny był mój stosunek do serii. Ujmując jeszcze raz a inaczej, bo Star Trek okazał się dla mnie wieczną obietnicą, Star Trek jest dla mnie tylko rozrywką. Inspirującą, ale rozrywką. Dopóki pewne ramy są zachowane, mój mózg czuje się dobrze. Pewnie i sporo jeszcze niekonsekwencji znalazłoby się w tym co właśnie nazwałem moim "najlepsiejszym" odcinkiem ST, ale nie zajmuję się tym. Przez ostatnie miesiące (a może nawet w rząd lat mógłbym spokojnie wejść) nic mnie zbytnio nie ruszało poza Lemem i Asimovem, których zacząłem w piśmie łykać w tak zawrotnym tempie, że z tego zamiłowania koniec końców mnie odrzuciło, bo ileż można (mam chyba maniakalną osobowość i jak się czegoś uczepię... pełne skupienie tylko na tym, aż do... zwrotu treści żołądkowej ). Więc jak teraz coś mi się spodobało to może wyolbrzymiam? Nieważne Dlatego napisałem o mojej opinii w tym konkretnym momencie a nie żadnym przeszłym ani innym. A ostateczny dylemat? No gdyby nie obawa przed moderacją ująłbym to dosadnie :P Ale niech będzie "tough case". I'm ignoring it Mówiąc inaczej i uzasadniając moje zignorowanie: interesował mnie "proces" widoczny w odcinku (cudzysłów ujmuje wszystkie procesy, zdarzenia i wszystkości, które się pojawiają do pewnego momentu). Na koniec dopisany został rozwój drugiej rasy humanoidalnej, widoczny tu i teraz (powiedziałbym, że coś nienaturalnie gwałtownego się dzieje w skali ewolucyjnej, ale są skale i skale :P co dla ziemskich humanoidów może być formułą 1, dla pozaziemskich może standardem :P bo ja wiem? mówię z perspektywy ziemskich!), koincydentalna choroba genetyczna drugiej rasy humanoidalnej oraz implikacje wychodzące z dwu faktów oraz trzeciego, że wynaleziony zostaje cudowny lek na chorobę o dość abstrakcyjnym podłożu i objawach. Białka trzymające chromatydę czy jakoś tak :P Tu się mogę zacząć dopieprzać, ale byłoby to bez większego sensu. Został zbudowany mało prawdopodobny problem wobec czego nie zajmuję się nim

Pozostaje odwieczne pytanie: co zrobić gdy możesz się bawić "w boga" - bawić się czy nie bawić? Nieważne czy poprawnie do tego pytania dojechaliśmy w fabule czy nie. I mógłbym na to pytanie odpowiedzieć ale nie chcę. Zazwyczaj deklaracje po jednej czy po drugiej stronie osi podgrzewają atmosferę. Ale w sumie nie wiem nawet jak na to jasno odpowiedzieć. Nie wykorzystywać narzędzi, które się posiada, nie wytwarzać ich - równie dobrze możemy wrócić do patyków i kamieni. Zamrożenie bieżącego stanu w formę "tradycji" jest o tyle bez sensu (nie jestem tradycjonalistą), że (i to chyba ze Star Treka podchodzi), każda tradycja była kiedyś novum. Powiedzieć bezkrytycznie "tak" na wszystko co nowe - realizacja mokrych snów maniaka katastroficznego i teorii spiskowych.

Jak na wątek, który początkowo zignorowałem to i tak dużo miejsca mu poświęciłem :P

Więc tak - ludzie są cholernie niedoskonali. Scenarzyści też. Naukowcy też (dlatego mamy system peer reviewed :P i wieczne obalanie lub korygowanie niepasujących dłużej do zastanej w danym momencie teorii - nie ma lepszego modelu obcowania z naszą skomplikowaną rzeczywistością tak w ogóle, ale (just for the record) pośród różnych grup ludzi zdania są podzielone - czy szkiełko i oko, czy nie :P). Nic dziwnego, że na koniec b. dobrego odcinka znalazł się bubel. Odcinek serialu ma to do siebie, że nie dostaje erraty czy drugiej publikacji polemizującej z pierwszą - "we gathered new strong data that suggests otherwise". Oczywiście to nie jest przykład z nowymi danymi akurat. Publikację można jeszcze wycofać (kłania się chociażby przypadek łączący szczepienia z autyzmem, który był merytorycznie storpedowany - szkoda, że media i publiczność nienaukowa rządzą się zupełnie innymi prawami niż przyjmowanie do wiadomości dowodów :P). Przy serialu rozrywkowym wielce nieprawdopodobne jest, że ktoś by chciał się w takie wycofywanie publikacji bawić, bo popełnił jeden błąd na końcu (nawet jeśli w jakiejś kategorii, o której można początkowo nie pomyśleć był turbo gruby lub kontrowersyjny).

I jeszcze raz: inspiracja. Wiadomo, że rozrywkowa. Można niektóre rzeczy wybaczyć. I wolę takiego babola (całościowo ten odcinek nadal na ten moment jest lepszy niż cokolwiek co widziałem w ST wcześniej) na końcu niż wmawiać sobie w dalszym ciągu, że The 100 to dirty pleasure, bo są pewne granice, umówmy się! https://youtu.be/XC7TN3vAbT8?t=1m55s

EDIT: a no i cały czas mówimy o leku a nie o napędzie warp, bo tutaj odmowa w treści odcinka, była wyjaśniona i powiedzmy, że to się kleiło.
Q__
Moderator
#889 - Wysłana: 23 Lis 2015 21:54:01 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kowal155

Kowal155:
No gdyby nie obawa przed moderacją ująłbym to dosadnie :P

Nie strasz mną dzieci.... znaczy... Newbies. Nie jestem, aż tak paskudny, bym czepiał się za uzasadnione użycie mocniejszego słowa, kiedy nie ma ono nikogo obrażać, a - po prostu - dodać ikry ciekawemu wywodowi...

Kowal155:
Pozostaje odwieczne pytanie: co zrobić gdy możesz się bawić "w boga" - bawić się czy nie bawić? Nieważne czy poprawnie do tego pytania dojechaliśmy w fabule czy nie. I mógłbym na to pytanie odpowiedzieć ale nie chcę. Zazwyczaj deklaracje po jednej czy po drugiej stronie osi podgrzewają atmosferę. Ale w sumie nie wiem nawet jak na to jasno odpowiedzieć. Nie wykorzystywać narzędzi, które się posiada, nie wytwarzać ich - równie dobrze możemy wrócić do patyków i kamieni. Zamrożenie bieżącego stanu w formę "tradycji" jest o tyle bez sensu (nie jestem tradycjonalistą), że (i to chyba ze Star Treka podchodzi), każda tradycja była kiedyś novum. Powiedzieć bezkrytycznie "tak" na wszystko co nowe - realizacja mokrych snów maniaka katastroficznego i teorii spiskowych.

Czekaj... Czyli - jeśli dobrze rozumiem - zafascynował Cię Temat odcinka - tak, kiedyś Trek bywał problemocentryczny - a więc: 1. kwestia czy mamy prawo interweniować z pozycji wyżej stojących technologicznie, 2. sprawa tego, co oznacza dla homeostazy społecznej wprowadzenie do obiegu nowych odkryć i wynalazków. Tak?
Sama zaś fabuła - którą oglądałeś, w dodatku, przysłowiowym jednym okiem - posłużyła Ci po prostu za pretekst dla tych rozważań, nieistotny na tyle, by nie zastanawiać się nad rozwiązaniem pewnych wątków? Dobrze odbieram Twój przekaz?

(Jeśli tak - wbrew pozorom - nie mam z tym problemu. Wiele odcinków TNG, a nawet VOY, i bardziej tradycyjnej części DS9 oglądałem w podobny sposób. Nie uznając np."Duetu" za kiepski "tylko" dlatego, że Marritza zostaje w finalnej scenie wypuszczony praktycznie bez żadnej ochrony, bo i Kira nie potrafi zareagować na atak, jak na wyszkoloną partyzantkę/terrorystkę przystało, tylko daje się podejść temu opryszkowi, jak wynalazek wielkiego uczonego radzieckiego - Wołowa.
Znaczy: gotów jestem przyjąć do wiadomości, że do Ciebie akurat to zagadnienie najmocniej trafiło. Do mnie znów tak trafia "The Doomsday Machine", bo otwiera widza na refleksję o wieku, ogromach i zagadkowości Wszechświata.)
Q__
Moderator
#890 - Wysłana: 2 Gru 2015 16:41:44
Odpowiedz 
Ranking najlepszy odcinków TNG:
http://www.youtube.com/watch?v=Zz0t-h0_R2Q

1. "The Best of Both Worlds"
2. "Q Who"
3. "Yesterday's Enterprise"
4. "Tapestry"
5. "The Inner Light"
6. "All Good Things..."
7. "Elementary, Dear Data"
8. "Chain of Command"
9. "The Measure of a Man"
10. "Encounter at Farpoint"

Honorable mentions: "The Chase", "The Defector", "Disaster"
Q__
Moderator
#891 - Wysłana: 1 Sty 2016 10:34:34 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Robert J. Sawyer o najistotniejszych (jego zdaniem) epizodach TOS:
http://sfwriter.com/blog/?p=4850

(Chwali "The Naked Time" za portret załogi i "The Conscience of the King" za pokazanie, że Trek najlepiej sprawdza się jako teatr.)
Q__
Moderator
#892 - Wysłana: 12 Sty 2016 15:30:35
Odpowiedz 
Pochwała VOY "Death Wish":
http://trekclivos79.blogspot.com/2016/01/weve-all- been-scarecrow-genius-of-death.html
(Jak widać nawet VOYager miewał genialne odcinki .)
Night
Użytkownik
#893 - Wysłana: 4 Lut 2016 01:15:13 - Edytowany przez: Night
Odpowiedz 
Jestem właśnie po obejrzeniu "Roku Piekła". Jak to coś może w ogóle być brane pod uwagę jeśli chodzi o dobre odcinki? Tragedia. Na wiele rzeczy, na które wiele osób narzeka, często przymykam oczy, ale tu się po prostu nie da.

Po "Before and After" tak świetnie się zapowiadał ten wątek, a tak go zmarnowali. Po pierwsze, kompletnie zignorowali ten odcinek, jakby go nigdy nie było i jakby nikt nic nie wiedział o tych wydarzeniach, a przeciez to wszystko Kes spisała, aby Voy wiedział na co się szykuję.

Po drugie, historię tak banalnie poprowadzili, że to, aż żałosne. Ok, przyznam, ze wątek statku-broni i jej wykorzystania był świetny, tym jednym dobrze uzupełnili wątki z "B&A", ale potem zmarnowali doszczętnie. I oczywiście jeszcze z tak dobrego wątku jak ROK piekła, zrobili 2 odcinki, a to powinno zająć co najmniej pół sezonu. No ale już o to czepiać się nie będę. Moga być dwa odcinki, ale by to przynajmniej lepiej poprowadzili.

Po trzecie, jedynym logicznym wyjściem naprawienia całej tej sytuacji powinno być potrakowanie Annoraxa tą bronią. Tylko to spowodowałoby cofnięcie wszystkiego bez szkód, które powinny powstać w momencie rozbicia Voya. Pominę te wszystkie misterne 200letnie wyliczenia i po prostu powiem, że jeśli wybuch statku-broni miał cofnąć wszystko to znaczy, ze wybuch spowodował jego nigdy nieistnienie i wszystko byłoby ok, gdyby nie ALE, bo na pokładzie znajdował się Annorax, który jak się okazuje żyje (swoją drogą ciekawe w takim czasie? 200 lat temu czy dziś? Bo jak on niby chciał odzyskać żone po 200 latach?) a powinien nigdy nie istnieć i wewnątrz znajdował się VOY, który też powinien już nigdy nie istnieć.

Po czwarte. Na osobne wspomnienie zasługuje fakt, że oni by tu nie byli, gdyby Kes ich nie przeniosła o 9,5tys lat świetnych, a skoro jej nie ma na statku, a wtedy była to logiczne, że do tego wszystkiego nie powinno dojść. Oczywiście, można by było próbować to jakoś wyjaśniać, ale scenarzyści nawet o to się nie pokusili - kompletne ignorowanie "B&A"

Po piąte. Odcinki 08-09 chyba scenarzyści poświecili kwestiom czasowym w ogóle. W 29 wieku, jak dowiedzieliśmy się w poprzednim sezonie z owych odcinków ("Future's End"), przeszłość jest skanowana tak samo jak "dzisiaj" przestrzeń. Mogę jakoś tam zrozumieć, że nie zauważyli "niedawnego" wypadu Borg na Ziemię (ST:First Contact), o którym notabene 7/9 niedawno wspominała, bo np. czekali w pogotowiu czy zaangażowani sami naprawią historię i włączą się dopiero gdy to by się nie udało, ale naprawdę nie mogę pojąć jak można ignorowac 200 lat mieszania w historii na taką skalę!

Wisienka na torcie:
7/9 która chciała poznać wartości głowicy temporalnej? No to już jakiś żart po prostu. Tę wartość powinny już od samego początku konfliktu znać! To powinna być najważniejsza informacja jaką Kes im powinna przekazać..... tfu.... "powinna"??? Przecież ona ją przekazała, aby mogli ją wyleczyć!

Te dwa odcinki powinny mieć osobną kategorie w nagrodach złotych malin. Mozna je sobie kompletnie darować i nic się nie straci - nic, kompletnie nic nie wprowadzają do serialu i uniwersum ST - nikt nie pamięta o tych wydarzeniach. Jest tak, jakby to się nigdy nie wydarzyło... (więc na osobne rozważania jest kwestia tego - skąd w "B&A" w przyszłości wiedzieli o Roku Piekła - owszem, można to prosto rozwikłać - po prostu wylecieli z przestrzeni Krenimów, ale jest to wyjaśnienie żałosne).

To powinno pójść tak, że był Rok Piekła, potracili nawet ludzi, Voy bardzo mocno ucierpiał, ale dzięki Kes byli na to przygotowali i jednak Janeway, Bellana i wiele innych przeżyło, a Annoraxa pokonali używając w jakiś sposób jego broni przeciwko niemu - mająć włączone osłony temporalne. Wszystko wróciłoby to stanu właściwego prócz Voya, który stracił kilku ludzi i przeżył Rok Piekła.

Ech....
Q__
Moderator
#894 - Wysłana: 4 Lut 2016 08:41:37 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Night

Zacznijmy od sprawy mniej przyjemnej: z IP*, ale i ze zdrowej logiki, wynika, że posługujesz się na naszym forum dwoma nickami. Prosiłbym, byś określił, którym z nich chcesz się dalej posługiwać (drugi zbanuję zgodnie z regulaminowymi zapisami o sockpuppetingu).

* Znajdują się tu wszyscy użytkownicy którzy wypowiadali się z wyszczególnionego IP
Night
NightAnasazi


Teraz przejdźmy do tego co znacznie milsze, czyli do merytorycznej dyskusji o Treku (fajnie, że go oglądasz i to z na tyle żywym zainteresowaniem, że masz ochotę dzielić się wnioskami).

Night:
Po pierwsze, kompletnie zignorowali ten odcinek, jakby go nigdy nie było i jakby nikt nic nie wiedział o tych wydarzeniach, a przeciez to wszystko Kes spisała, aby Voy wiedział na co się szykuję.

No, niezupełnie... Zauważ, że nie giną pewne osoby, które za pierwszym razem zginęły (choćby Kaśka), co oznacza, że jakieś przygotowania poczyniono.

Night:
Po drugie, historię tak banalnie poprowadzili, że to, aż żałosne.

Ja wiem? Pewnie mogło być lepiej, ale dla mnie np. najciekawsze było tam to, co zostawiono wyobraźni widza... Patrzysz np. na słynny obiadek u Annoraxa i dumasz nad rzeczywistościami, które nigdy nie zaistniały, choć przecież został po nich - smaczny - ślad. A jednocześnie wiesz, że powrót którejś z nich oznaczałby znów, że stracimy coś z tego co zaistniało w ich miejsce... Sama ta scena powoduje, że nie potrafię zbyć tego epizodu wzruszeniem ramion...

Night:
I oczywiście jeszcze z tak dobrego wątku jak ROK piekła, zrobili 2 odcinki, a to powinno zająć co najmniej pół sezonu.

Tylko czy nBSG i DS9 nie pokazały, że krwista, rozłożona na sezony, akcja powoduje szkody dla tego, co w Treku najistotniejsze, czyli dla filozoficznej głębi? Owszem, oglądalibyśmy mniejsze i większe dramaty załogi, zniszczenia na statku itd. ale... czy nie utonęłoby w tym gdzieś to, o czym wspomniałem akapit wcześniej? Czy nie stałoby się dość dowolnym dodatkiem do obrazu zniszczeń na pokładach Voyagera?

Night:
jeśli wybuch statku-broni miał cofnąć wszystko to znaczy, ze wybuch spowodował jego nigdy nieistnienie i wszystko byłoby ok, gdyby nie ALE, bo na pokładzie znajdował się Annorax, który jak się okazuje żyje /.../ a powinien nigdy nie istnieć i wewnątrz znajdował się VOY, który też powinien już nigdy nie istnieć.

No, to jest dość celne, ale może staranowana przez Kaśkę broń wymazała samą siebie tak szybko, że reszty statku, Annoraxa, ani Voyagera nie objął już bezpośredni skutek jej działania, tylko pośrednie przywrócenie rzeczywistości do dawnego stanu?

Serio: pewnie jest to jakiś burak - co jest niestety dość charakterystyczne dla ST w ogóle, a VOY w szczególności - ale ponieważ większy nacisk kładę na ładunek intelektualny Treka, niż spoistość jego fabuł jestem w stanie go przeżyć, tak jak i np. zadziwiające, czasem, właściwości fazerów.

Night:
swoją drogą ciekawe w takim czasie? 200 lat temu czy dziś? Bo jak on niby chciał odzyskać żone po 200 latach?

Co wiemy o naturalnej długości życia Krenimów?

Night:
kompletne ignorowanie "B&A"

No, niezupełnie. Wywiady ze scenarzystami mówią, że "YoH" napisany został właśnie dlatego, że scenarzyści postanowili koniecznie dopowiedzieć historię z "B&A".

Night:
W 29 wieku, jak dowiedzieliśmy się w poprzednim sezonie z owych odcinków ("Future's End"), przeszłość jest skanowana tak samo jak "dzisiaj" przestrzeń. Mogę jakoś tam zrozumieć, że nie zauważyli "niedawnego" wypadu Borg na Ziemię (ST:First Contact), o którym notabene 7/9 niedawno wspominała, bo np. czekali w pogotowiu czy zaangażowani sami naprawią historię i włączą się dopiero gdy to by się nie udało, ale naprawdę nie mogę pojąć jak można ignorowac 200 lat mieszania w historii na taką skalę!

Może uznali, że wchodzi w grę PD (Obcy miesza w czasie na terenach odległych od UFP)? Może wiedzieli, że Kaśka i tak wyzeruje te zmiany, więc nie ma co się mieszać? Może Annorax dysponował doskonalszą techniką niż Braxton i jego mocodawcy i dlatego nie byli w stanie zauważyć dokonywanych przez niego inkursji? Może pilnowali tylko własnej przeszłości? Może samowymazująca się pętla czasowa jest niewidoczna dla takich skanerów, bo jest, a jakby jej nie było?

Night:
Te dwa odcinki powinny mieć osobną kategorie w nagrodach złotych malin. Mozna je sobie kompletnie darować i nic się nie straci - nic, kompletnie nic nie wprowadzają do serialu i uniwersum ST - nikt nie pamięta o tych wydarzeniach.

Powiem tak... Rozumiem Twoje wkurzenie, bo nie po raz pierwszy spotykam się z tą argumentacją - b. podobna teza padła nie byle gdzie, bo w recenzji z The Cynics Corner:
http://www.cynicscorner.org/voy_4/voy_408.html
Ale nie podzielam go, bo wszak pamiętamy my - widzowie.

Poza tym... Jeśli D.C. Fontana ma rację, że każdy z odcinków ST należy interpretować jako położony w osobnej odnodze Multiversum, osobnej linii czasu - a ponoć takie założenie przyjmowała nie tylko ona, ale i sam Roddenberry - to wszystkim epizodom Treka możesz w sumie zarzucić to samo...

Night:
Wszystko wróciłoby to stanu właściwego prócz Voya, który stracił kilku ludzi i przeżył Rok Piekła.

Tylko czy Voy, który przeżył Rok Piekła, byłby w stanie wrócić do domu, czy przez dalsze sezony oglądalibyśmy jego powolną agonię?

(Inna sprawa, że temat czy VOY nie powinien być podobniejszy do DS9 i nBSG był u nas nie raz dyskutowany i jest to pewnie jedno z tzw. Wielkich Pytań Treka... na które odpowiedzi szukać można - co z w/w obiadkiem u Annoraxa się kojarzy - w alternatywnych światach.)
Night
Użytkownik
#895 - Wysłana: 4 Lut 2016 16:47:51
Odpowiedz 
Znajdują się tu wszyscy użytkownicy którzy wypowiadali się z wyszczególnionego IP
Night
NightAnasazi

Zapomniałem, że już kiedyś robiłem tu konto… a myślałem, że ostatnio je zakładałem (NightAnasazi) specjalnie dla przypadkowo znalezionego tematu. Hasło to samo i nawet nie zauważyłem zmiany. Mój błąd, wybaczcie. To teraz (starsze) niech zostanie.

No, niezupełnie... Zauważ, że nie giną pewne osoby, które za pierwszym razem zginęły (choćby Kaśka), co oznacza, że jakieś przygotowania poczyniono.

Efekt motyla – Kes - 7/9. Nic nie wskazywało na jakiekolwiek przygotowania. Jak usłyszeli nazwę rasy to im nawet powieka nie zadrżała.

Ja wiem? Pewnie mogło być lepiej, ale dla mnie np. najciekawsze było tam to, co zostawiono wyobraźni widza (...)

Mi chodziło o całą historię tych odcinków. Poszczególne elementy, jak chociaż wspomniany i pochwalony przeze mnie wątek całego statku-broni były ciekawe, ale patrząc na całość, t sprawę zmarnowali.

Tylko czy nBSG i DS9 nie pokazały, że krwista, rozłożona na sezony, akcja powoduje szkody dla tego, co w Treku najistotniejsze, czyli dla filozoficznej głębi?(…)

Może trochę przesadziłem z ta połową sezonu, tym bardziej, że zawsze mam w głowie, że sezon serialu to 22 odcinki, ale już 6-8 dla tego wątku byłoby ok. To trochę tak jakby cała sprawę z Kazonami zamknęli w 5 odcinków, a to co było w odcinkach pomiędzy wypchnęli na odcinki po rozprawieniu się z nimi.
Natomiast, jak by to wyszło, zależałoby już tylko od scenarzystów

Co wiemy o naturalnej długości życia Krenimów?

Wychodzę z założenia, ze skoro pozostawali poza czasem to raczej ze względu na zwyczajną długość życia niż kwestie tego, żeby zmiany na nich nie wpłynęły, skoro do tego wystarczały osłony temporalne. Ale fakt. Być może żyli długo.

No, niezupełnie. Wywiady ze scenarzystami mówią, że "YoH" napisany został właśnie dlatego, że scenarzyści postanowili koniecznie dopowiedzieć historię z "B&A".

Może i tak, ale nie przeszkodziło im to kompletnie ją zignorować. Coś jakby II WŚ była tylko historią i część pierwsza to działania w Europie, a potem chcąc dopowiedzieć dołożyli by Japonię nie przejmując się tym co się działo wcześniej i w tym samym czasie po drugiej stronie globu. Wyobraźmy sobie, że dopowiadając historię, nie biorą pod uwagę działań USA w Europie, a także ZSRR, które dzięki temu po drugiej stronie swojego „imperium” może się zaangażować. I co najważniejsze ignorując fakt, że Japonia zaatakowała USA tylko dlatego, że te były zaangażowane w Europie, więc wiedzieli szanse.

Tylko czy Voy, który przeżył Rok Piekła, byłby w stanie wrócić do domu, czy przez dalsze sezony oglądalibyśmy jego powolną agonię?

Jak było widać w „B&A” dużo czasu im nie zajęło pozbieranie się.
Inna sprawa, że temat czy VOY nie powinien być podobniejszy do DS9 i nBSG

Ja tam nic nie mam do koncepcji tego serialu. Taki mieli pomysł i przyjmuje go jako oddzielny serial, ale jednak dziejący się w tym samym uniwersum co reszta Treków, a więc działający na tych samych zasadach. Podobnie nie miałem nic do SG:U. Taka koncepcja historii i ja ją przyjmuję, ale już co konkretnie w historii wyczyniają to inna sprawa.
Q__
Moderator
#896 - Wysłana: 5 Lut 2016 02:05:54 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Night

Night:
Zapomniałem, że już kiedyś robiłem tu konto… a myślałem, że ostatnio je zakładałem (NightAnasazi) specjalnie dla przypadkowo znalezionego tematu.

W sumie miłe są takie powroty.

Night:
Mój błąd, wybaczcie. To teraz (starsze) niech zostanie.

Ok. Miłośnikowi Tyra z AND mogę sporo wybaczyć.

Night:
Jak usłyszeli nazwę rasy to im nawet powieka nie zadrżała.

Jak to powiedziała holograficzna kopia Kaśki w "The Thaw"? "Starfleet captains don't easily succumb to fear." - a każdy załogant GF nosi w plecaku kapitańskie nity - to i nie drżeli.

Night:
To trochę tak jakby cała sprawę z Kazonami zamknęli w 5 odcinków

Z drugiej strony na Kazonów akurat trochę szkoda było czasu ekranowego*.

* a propos:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=8&topic=3706

Night:
Ale fakt. Być może żyli długo.

Mamy precedensy - choćby El Aurian. Czy gatunek Yody po sąsiedzku .

Night:
Jak było widać w „B&A” dużo czasu im nie zajęło pozbieranie się.

Swoją drogą: szkoda, że nie robiono już wtedy Manuali. Pewnie nie obyło by się bez fajnego rozdziału o możliwościach samonaprawczych klasy Intrepid (a może i klas wcześniejszych, w ramach zarysowania historycznego tła).

Night:
Ja tam nic nie mam do koncepcji tego serialu. Taki mieli pomysł i przyjmuje go jako oddzielny serial, ale jednak dziejący się w tym samym uniwersum co reszta Treków, a więc działający na tych samych zasadach. Podobnie nie miałem nic do SG:U. Taka koncepcja historii i ja ją przyjmuję, ale już co konkretnie w historii wyczyniają to inna sprawa.

Może to i zdrowe... Cieszyć się każdą historią na jej własnych prawach. (Acz oznaczałoby to jakby i... cieszenie się "YoH" na buraczkowatych zasadach VOY.)
Korrd
Użytkownik
#897 - Wysłana: 5 Lut 2016 10:01:39
Odpowiedz 
Q__ broni Voyagera Nie mam już co robić na tym forum
Q__
Moderator
#898 - Wysłana: 5 Lut 2016 14:21:55 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Korrd

Korrd:
Q__ broni Voyagera

Jak zasługuje, to i bronię...

Korrd:
Nie mam już co robić na tym forum

Masz. Możesz się włączyć do dyskusji.

Zwl., że mogę zawsze dodać, iż - nie uważając "YoH" za odcinek słaby, a przeciwnie: za jeden z lepszych w ST i najlepszych w VOY - nie uważam go jednocześnie za skończone Trekowe arcydzieło, bo należy do tych - wcale licznych, kojarzonych jakoś zwykle z VOY, acz obecnych w każdej z serii - epizodów, w których historia mająca ciekawe założenia rozłazi się w szczegółach. I dorzucić sakramentalne, że w TNG zrobiliby to lepiej. (Choćby już dlatego, że w TNG mieli do dyspozycji Picarda i Datę, co otwierało szersze pole do filozoficznych dyskusji i naukowych analiz.) To zostawi Ci szersze pole do obrony VOY także przede mną...
Korrd
Użytkownik
#899 - Wysłana: 11 Lut 2016 11:13:38
Odpowiedz 
Q__:
nie uważam go jednocześnie za skończone Trekowe arcydzieło, bo należy do tych - wcale licznych, kojarzonych jakoś zwykle z VOY, acz obecnych w każdej z serii - epizodów, w których historia mająca ciekawe założenia rozłazi się w szczegółach.

Ja też tak uważam, więc nie ma sporu ;)

Q__:
dorzucić sakramentalne, że w TNG zrobiliby to lepiej. (Choćby już dlatego, że w TNG mieli do dyspozycji Picarda i Datę, co otwierało szersze pole do filozoficznych dyskusji i naukowych analiz.

Picard i Data nic by nie pomogli na niedopinającą się fabułę, tak samo jak nie pomagali w TNG, gdy były takie problemy. Voyagerowi Doktor, Janeway, Tuvok czy Seven też nie zawsze pomagali, chociaż myślę, że tkwiła w nich nie mniejsza siła.

Q__:
To zostawi Ci szersze pole do obrony VOY także przede mną...

Zacząłeś go bronić przed samym sobą i to mnie cieszy ;)
Q__
Moderator
#900 - Wysłana: 11 Lut 2016 12:07:58 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Korrd

Korrd:
Picard i Data nic by nie pomogli na niedopinającą się fabułę, tak samo jak nie pomagali w TNG, gdy były takie problemy.

Mam jednak wrażenie, że - nie odmawiając zalet EMH, Seven, ani nawet Kaśce, która akurat tu wypadła b. dobrze - był to akurat odcinek, który z racji wpisanego w jego centrum Problemu wypadłby (trochę, bo i tak był dobry) lepiej (czyli: jeszcze lepiej) właśnie z tym dwoma. Istnieją bowiem np. wątki macierzyńskie, które do Kaśki idealnie pasują, czyniąc ją postacią pokrewną Ripley (zdeterminowaną kobietą walczącą o tych, którymi się opiekuje) i przepisanie ich na Łysego dałoby efekt raczej żałosny, ale akurat w wypadku "YoH" sądzę, że to co byśmy stracili na usunięciu z fabuły zdeterminowanej, znakomitej tym razem, Janeway (bo tamtejszy B-plot zalicza się właśnie do tych wątków) skompensowałoby z nawiązką rozbudowanie wątku Annoraxa i stworzonej przezeń technologii przez wprowadzenie Picarda, który mógłby wieść z dowódcą Krenimów filozoficzno-etyczne spory i Daty, który miałby okazję pobełkotać na temporalne tematy. Inna rzecz, że w efekcie uzyskalibyśmy zupełnie inny epizod, z b. odmiennym rozłożeniem akcentów*.

* Jeszcze inna sprawa, że byłaby to przy tym zmiana ryzykowna, bo istnieje też czarny scenariusz - gdyby, mianowicie, wątek Annoraxa i jego temporalnych zabaw nie został dopracowany, fabuła koncentrująca się na nim, nie zrównoważona opowieścią o desperackiej walce Kaśki, bezwstydniej ukazywałaby swoje buraki i groziłoby, że otrzymalibyśmy intrygujący gniot, ale jednak gniot, typu "Masks"...

Korrd:
Zacząłeś go bronić przed samym sobą i to mnie cieszy

Kiedy nie. Zawsze lubiłem ten epizod... I mam na to dowody na piśmie
http://www.startrek.pl/forum/index.php?phrase=Year +of+Hell&searchType=0&where=0&posterName=Q__&actio n=search&searchGo=1
(Zresztą: moje tradycyjne wyrzekanie na VOY i - rzadziej - DS9 nie oznaczało nigdy bym nie doceniał wcale licznych odcinków obu tych serii.)

ps. Co - jako fan VOY - sądzisz o nominacji Fullera?
 Strona:  ««  1  2  3  ...  26  27  28  29  30  31  32  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Najlepszy film i odcinek

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!