USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Najlepszy film i odcinek
 Strona:  ««  1  2  ...  18  19  20  21  22  ...  32  33  »» 
Autor Wiadomość
Jurgen
Moderator
#571 - Wysłana: 25 Lut 2010 20:10:04
Odpowiedz 
Eviva:
Kurcze, będę musiała się jednak wykosztować na DS9 i dokładnie obejrzeć, bo ten doktor Bashir zaczyna mi się podobać

Dr Bashir to ciekawa postać, choć czasami irytująca (dużo gada, troche ja Neelix).
Eviva
Użytkownik
#572 - Wysłana: 25 Lut 2010 20:16:08
Odpowiedz 
Jurgen

Raz go widziałam chyba, czy nie był epizodycznie w TNG? Jeśli dobrze kojarzę, to wcale przystojny i wydawał mi się sympatyczny.
Jurgen
Moderator
#573 - Wysłana: 25 Lut 2010 20:30:00
Odpowiedz 
Eviva

Tak, gdy zaczynało się DS9, zrobili taki crosover (o ile dobrze pamiętam, dr bashir badał tam sny Daty).
Q__
Moderator
#574 - Wysłana: 25 Lut 2010 20:47:53 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Jurgen

Jurgen:
Te teksty to raczej powinny być doMava, ale że Ty Q zareagowałeś, to Tobie się dostało

To niech Mav się z pierwszej części tłumaczy .

Jurgen:
No i niby piszesz dobrze o DS9, ale robisz to w dość podstępny sposób.

Nie podstępny. Po prostu nie zmieniło się moje zdanie o wadach tego serialu (czy - jak wolisz - tym, co uważam za wady), natomiast żebyś nie narzekał wiecej uwagi przywiązałem też do zalet.

Jurgen:
No sorry, ale to wygląda, jakbym rozmawiał z przedstawicielem handlowym, który cały czas swoje i próbuje mi swoje wcisnąć bez względu na to, co ja myslę

Nie, po prostu nie zmieniłem zdania, ale i Tobie nie każę zmieniać swojego (choćby dlatego, że mamy prawo róznić się gustami, wbrew temu co sądził Picard ). Mam wrażenie, że to raczej Tobie przeszkadza, że mamy w tej sprawie odmienne opinie. Mi wcale.

Jurgen:
Druga sprawa jest taka, że dla Ciebie linia czasowa bez Sisko to ta jedyna słuszna, reszta to linie alternatywne.

Stosuję starą zasadę, że linia czasu pokazana na ekranie jako pierwsza jest "oryginalną". (Acz ze świadomością, że prawdziwa teoria wszechświatów alternatywnych nie wyróżnia ani jednej z alternatyw.)

Jurgen:
Równie dobrze ja mógłbym argumentować, że to Picard jest winny straciom z Borgiem, bo w odcinku "Tapestry" o ile dobrze pamiętam, gdy Picard był pomniejszym oficerem, jakoś Borga i zagrożenia nie było widać.

No nie do końca. Tam Picard był na tyle pomniejszą personą, że nawet w ew. walkach z Borg nie uczestniczył zbyt czynnie. Poza tym tamta alternatywa była tworem Q. (Tak jak i kontakt z Borg.) Wieć to "rodaka" mogę obwiniać.

Jurgen:
masz pretensje do Sisko, że Fedki nie dogadały się z Dominium, bo się dało

Skad wniosek, że "się nie dało"? Moim zdaniem nie wyczerpano wszystkich możliwości.

Jurgen:
Owszem, w tym momencie zgadzam sie, że to żądanie było dla Dominium absurdlane, ale obwiniac o to Sisko. Gość ani nie był admirałem, ani naukowcem, ani prezydentem czy innym politykiem. To nie leżało w jego kompetencjach, więc należałoby raczej obiwnic tych, co decydowali... Ale "z urzędu" dostaje się Sisko

Nie do końca. Admirałowie pojawiają się w DS9 na dobre gdy dochodzi do wojny. Czemu wcześniej nie widzimy np. Sisko rzucajacego w twarz szefom "przestańcie, bo się źle bawicie, oto moja dymisja, nie chcę brać udziału w parciu do tragedii"? Wiemy zresztą, że kapitanowie mieli znaczną swobodę działania. (A skoro sobie nie radził, czemu nie wezwał np. na pomoc wytrawnego dyplomaty Picarda?)

Jurgen:
I dalej: piszesz o kapitanach Kirk to, Picard tamto a Sisko "bokser", nic tylko cios za cios.

Kpię z taktyki pokazanej w przedstawionym odcinku. Nie z Sisko jako takiego.

Jurgen:
A potem przytaczasz odcinekj Rocks and Shoals, gdzie Sisko w duchu ideałów Federacji próbuje nawiązac współpracę z Jemikami (negocjuje), żeby wspólne wyjście z sytuacji znaleźć

Działąjac szybko i podstępnie minimalizował ryzyko szkód. Poza tym dobry dowódca (Kirk, Picard) gotów był rozmawiać, ale miał zawsze jakiś plan awaryjny, jakieś atuty w rękawie. Sisko gada z Jemikami wiedząc, że albo ich przegada, albo dojdzie do masakry, nie zadbał o to, by ukryć w rękawie jakiegoś asa.

Jurgen:
I znowu, jak Bashir próbuje pomóc Jemikom (problem, jak nie przymierzając postawa Arany w naszej sesji), to robi dobrze, bo może uda się z nimi dogadać (a jak Sisko, to źle)

Jest różnica: Bashir i O'Brian spotykaja ich jako pierwsi, w czasie pokoju (i w dodatku zostają poproszeni - fakt, w dość specyficzny sposób - o pomoc), a Sisko w czasie wojny, gdy ma ważniejsze zadanie do wykonania.

Jurgen:
Ale jak O'Brien myśli inaczej, to już jest be, bo to nie w duchu RC. A kto powiedział, że wszyscy są tacy sami?

Zgoda, różni ludzie podejmują rózne decyzje, ale skoro O'Brian - członek Gwiezdnej Floty, kierującej się b. ściśle okreslonymi ideałami - podjał decyzję z owymi zasadami sprzeczną, powinien ponieść tego konsekwencje. W końcu winien jest śmierci całkiem sporej grupy istot.

Bohaterowie Treka mogą postępować rozmaicie, ale chyba wiemy jakie zachowanie oczekiwane jest w GF i kogo się tam przyjmuje?

Jurgen:
I obwiniasz serial o to, że jest tam taka postać.

Nie, o to, że ta postać nie ponosi konsekwencji swoich działań. Konsekwencji zgodnych z tym wszystkim co wiemy o zasadach działania GF.

Jurgen:
Był tym Sisko, którego znaliśmy z całego DS9, czasem drącym się, czasem bezlitosnym i nieugietym, czasem budowniczym okrętów.

Bo po prostu "późny Sisko" niezbyt przystaje do tego co przez dziesieciolecia Trek mówił nam o oficerach GF.

(Btw. powiedz szczerze, bez wartościowania, czy nie widzisz potężnej zmiany w DS9 zaczętej w czwartym sezonie, a przypieczętowanej wprowadzeniem Dominion War. Wcześniej DS9 przypomina starego Treka, potem juz nie. Dodaj najwyżej otwarcie, że nie lubisz starego Treka, a ja przyjmę to do wiadomości i uszanuję, tak jak to, że MP nie lubi TMP.)

Jurgen:
Tak samo zresztą jak Picard, który był tym Picardem z TNG, ale tez tym Picardem z INS (podstarzały lowelas) i FC (kapitan Ahab).

Owszem. I chyba, przyznasz, że Picard z filmów b. mało - i osobowością, i sposobem działania - przypomina Picarda, którego znamy z TNG. To dwie zupełnie inne osoby.

Jurgen:
I mówiąc, że Sisko był fajny, ale tylko ten a ten, w istocie mówisz, że Sisko - jako całość - był be.

Owszem, jeśli patrzymy całościowo (postać w każdej odsłonie w jakiej występuje) to Sisko muszę ocenić negatywnie (bo pozytywnie oceniam go tylko w trzech sezonach na siedem), a Picarda pozytywnie (bo pozytywnie zaliczam mu siedem sezonów, a fatalnie cztery filmy). Tym niemniej nie zabronisz mi chyba pochwalenia Sisko tam, gdzie go mogę pochwalić.

Jurgen:
Dr Bashir to ciekawa postać, choć czasami irytująca

Ja go tam lubię. Najbardziej staro-trekowa postać w DS9. (Choć to sabotowanie użycia wirusa to była zdrada; znów scenarzyści popsuli postać. A skoro już tak zrobił widząc potem każdą kolejną ofatę wojny, każdego trupa, powinien rozpaczać... Ew. Sekcja mogła go za coś takiego "stuknać", skoro chcesz realizmu.)

ps. a tak wogóle to gdyyby DS9 skończył się na "The Visitor" to nie wiem czy bym nie płakał, że "uśmiercili" znakomity trekowy serial, i genialne dopełnienie TNG... więc w jakimś sensie jestem też fanem DS9, ale nie całego; ogólnie zesztą jestem selektywnym fanem Treka (bo zachwycać się odcinkami o pani empatce czy płucach Neelixa nie widzę nawet śladowego powodu)
Jurgen
Moderator
#575 - Wysłana: 25 Lut 2010 21:21:29 - Edytowany przez: Jurgen
Odpowiedz 
Coś mi się cytaty niechronologicznie ułożyły.

Q__:
Owszem, jeśli patrzymy całościowo (postać w każdej odsłonie w jakiej występuje) to Sisko muszę ocenić negatywnie (bo pozytywnie oceniam go tylko w trzech sezonach na siedem), a Picarda pozytywnie (bo pozytywnie zaliczam mu siedem sezonów, a fatalnie cztery filmy). Tym niemniej nie zabronisz mi chyba pochwalenia Sisko tam, gdzie go mogę pochwalić.

Q__:
Po prostu nie zmieniło się moje zdanie o wadach tego serialu (czy - jak wolisz - tym, co uważam za wady), natomiast żebyś nie narzekał wiecej uwagi przywiązałem też do zalet.

Oczywiście, że nie (choć dla mnie lepiej by było, gdybys go nie chwalił - od razu byłoby widać, kto się gdzie ufortyfikował). Ale o co innego mi chodziło - zmieniłeś spossób pisania, a nie zdanie, To jest podstępne.

Q__:
Bo po prostu "późny Sisko" niezbyt przystaje do tego co przez dziesieciolecia Trek mówił nam o oficerach GF.

(Btw. powiedz szczerze, bez wartościowania, czy nie widzisz potężnej zmiany w DS9 zaczętej w czwartym sezonie, a przypieczętowanej wproawdzeniem Dominion War. Wcześniej DS9 przypomina starego Treka, potem juz nie.)

Stary trek nie znaczy - przynajmniej dla nie - jedyny słuszny trek. Trek ewoluował, skupia się na czymś innym, ale to nadal jest trek.

Q__:
Owszem. I chyba, przyznasz, że Picard z filmów b. mało - i osobowością, i sposobem działania - przypomina Picarda, którego znamy z TNG. To dwie zupełnie inne osoby.

Mało przypomina, ale to nadal ten sam Picard. I wydaje mi się, że Picard z FC jest bardziej realny niż Picard z "Family". Bo Picard, owszem, potrafi opanowac swoje emocje, ale nadal je ma. I ma problem z Borgiem, ma problem z tym, co zrobił pod wolf 359 (choć moim zdaniem niesłusznie) i co? I rozwiązuje je po jednej taplaninie z bratem w błocie.
A jest to nadal jedna i ta sama osoba. Ja rozumiem, że Tobie się to nie podoba i nie pasuje to do twojej wizji Picarda i treka, ale tak jest.

Q__:
Zgoda, różni ludzie podejmują rózne decyzje, ale skoro O'Brian - członek Gwiezdnej Floty, kierującej się b. ściśle okreslonymi ideałami - podjał decyzję z owymi zasadami sprzeczną, powinien ponieść tego konsekwencje. W końcu winien jest śmierci całkiem sporej grupy istot.

Bohaterowie Treka mogą postępować rozmaicie, ale chyba wiemy jakie zachowanie oczekiwane jest w GF i kogo się tam przyjmuje?

Konsekwencje to powinien ponieść o ile złamał prawo Federacji bądź regulamin Floty. O ile oczywiście odpowiednia osoba dowiedziałaby się o tym. A od kogo miała się dowiedzieć? Jedynie od Bashira, który wcale nie musiał tego zrobić. Może miał taki obowiązek, ale nie zrobił.
I widzisz, tu domagasz się kary dla O'Briena, ale jak Picard złamał zasady (ja wiem, że Ty uważasz, że postąpił słusznie, ale skoro złamał zasady, to przynajmniej powinien stanąć przed sądem, który ewentualnie bygo uniewinnił. Z prawem jednak niewiele miałoby to wspólnego) to było w porządku, bo pasowało do twojej wizji.

Q__:
Moim zdaniem nie wyczerpano wszystkich możliwości.

Może, ale czy to wina Sisko?

Q__:
Admirałowie pojawiają się w DS9 na dobre gdy dochodzi do wojny. Czemu wcześniej nie widzimy np. Sisko rzucajacego w twarz szefom "przestańcie, bo się źle bawicie, oto moja dymisja, nie chcę brać udziału w parciu do tragedii"? Wiemy zresztą, że kapitanowie mieli znaczną swobodę działania. (A skoro sobie nie radził, czemu nie wezwał np. na pomoc wytrawnego dyplomaty Picarda?)

Przecież to nie jego piaskownica, tylko Flota. Jest jakiś łąńcuch dowodzenia. O wezwaniu Picarda mógłby decydować raczej jakiś admirał, dowódca sektora itp., a nie dowódca stacji. Obawiam się, że jedynym obowiązkiem Sisko w tym momencie byłoby napisanie odpowiedniego raportu sprawozdania czy nieoficjalne poinformowanie wyżej postawionych znajomych, że jest taki czy inny problem. Ale znowu dostaje się Sisko.

Q__:
To niech Mav się z pierwszej części tłumaczy

Ja nie oczekuję, że ktokolwiek będzie się tłumaczył.

Zresztą, znowu pominąłeś problem, o którym ja pisałem. Częśc mojego wytłumaczenia w ogóle pominąłeś (kwestia związku przyczynowego i argumentacji), co do części nadal robisz to, przez co nie chce mi się pisać. Argumentujesz nie z pozycji tego co jest, tylko tego, co Ty być chciał. Np. nie możesz przyjąć tego, że Picard jest jaki jest czy DS9 jest jaki jest. I jak mamy dyskutować, jeżeli zamiast oceniac powiedzmy postepowanie Picarda w FC, Ty wyskakujesz z tym, że to nie ten sam Picard. To rozwala dyskusję, bo kanon jest, jaki jest. A że nie pasuje do Twojej wizji? Do mojej wizji i pewnie wizji każdego forumowicza coś w treku nie pasuje, ale trudno to kwestionowac, skoro Ci, co mają władze, tak właśnie zrobili... Mnie po prostu męczy taki sposób dyskusji (zwłaszcza, że on do niczego nie prowadzi) i dlatego nie chcę mi się pisać.


Edit: Wiecie, co nam wyskoczy jako pierwsze linki, gdy w google wpiszemy Best of both worlds? Nie, nie odcinek trekowy. Wyskoczy nam... Hannah Montana
Q__
Moderator
#576 - Wysłana: 25 Lut 2010 21:42:41 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Jurgen

Jurgen:
To jest podstępne

Nie, bo tego nie ukrywam .

Jurgen:
Stary trek nie znaczy - przynajmniej dla nie - jedyny słuszny trek. Trek ewoluował, skupia się na czymś innym, ale to nadal jest trek.

Przyjmuję to do wiadomości, ale powtórzę: dla mnie "neoTrek" to kiepskiej jakości podróbka (tak jak oficjalne kontynuacje "Diuny" czy powieści K. J. Andersona ze świata SW). Mam prawo do takiego zdania? Mam.

Jurgen:
A jest to nadal jedna i ta sama osoba. Ja rozumiem, że Tobie się to nie podoba i nie pasuje to do twojej wizji Picarda i treka, ale tak jest.

Ta sama? Czy w pewnym sensie "autoryzowaną" parodię zrównujesz z oryginałem? Ja niekoniecznie. (Kłopot zresztą w tym, że Ty trzymasz się perspektywy in-Universe, ja wolę patrzeć z zewnątrz. I zamiast mówić o nagłym zgłupieniu doskonałej dotąd postaci, wolę mówić o zgłupieniu scenarzystów. Umiem też wytyczyć dwa punkty zwrotne w dziejach Treka: 1. śmierć Roddenberry'ego i 2. wprowadzenie wątku Dominion War, która to decyzja miała sporo krytyków z M. Barret-Roddenberry i G. Takei na czele. Z perspektywy in-Universe nie pojeździsz po Bermanie, najwyżej po bohaterach .)

Jurgen:
I widzisz, tu domagasz się kary dla O'Briena, ale jak Picard złamał zasady (ja wiem, że Ty uważasz, że postąpił słusznie, ale skoro złamał zasady, to przynajmniej powinien stanąć przed sądem, który ewentualnie bygo uniewinnił.

Pytanie: ile niewinnych osob - nawet pośrednio - uśmiercił Picard łamiąc rozkazy? Bo ile O'Brian wiemy.

Jurgen:
Może, ale czy to wina Sisko?

A kto był na miejscu, znał problem od podszewki i nie wahał się forsować swoich rozwiązać (nawet doprowadzając do smierci tego czy owego) jeśli nie neoSisko?

Jurgen:
Obawiam się, że jedynym obowiązkiem Sisko w tym momencie byłoby napisanie odpowiedniego raportu sprawozdania czy nieoficjalne poinformowanie wyżej postawionych znajomych, że jest taki czy inny problem.

Czego też nam nie pokazano jakoś.

Jurgen:
Ja nie oczekuję, że ktokolwiek będzie się tłumaczył.

Wiem

Jurgen:
To rozwala dyskusję, bo kanon jest, jaki jest.

Wspominałem chyba, że "kanon" absolutnie mnie nie interesuje. Patrzę na Treka z pozycji widza zewnętrznego do dzieła, nie wyznawcy tzw. kanonu.

I przez to chyba rozmijamy się w dysksji. Dzieli nas podejście do kanonu i różnica między perspektywą in- a out-of-Universe. Nie twierdzę, że któreś z tych podejść jest lepsze od innego (Twoje jest nawet jakby bardziej fanowskie ), po prostu to nam rozbija dyskusję, nie moja złośliwość (Twoja chyba też nie ).
Jurgen
Moderator
#577 - Wysłana: 25 Lut 2010 22:48:22
Odpowiedz 
Q__:
Wspominałem chyba, że "kanon" absolutnie mnie nie interesuje. Patrzę na Treka z pozycji widza zewnętrznego do dzieła, nie wyznawcy tzw. kanonu.

Q__:
Dzieli nas podejście do kanonu i różnica między perspektywą in- a out-of-Universe.

Q__:
Kłopot zresztą w tym, że Ty trzymasz się perspektywy in-Universe, ja wolę patrzeć z zewnątrz

I doszliśmy do sedna rzeczy. Problem w tym, że odpowiednią perspektywę należy stosować do odpowiedniej dyskusji. Gdy dyskutujemy powiedzmy o tym, czy scenarzyści są jacyś ensowni, jak powinien wyglądać nowy trek itd. to perspektywa zewnętrznego widza jest odpowiednia. Jeżeli jednak rozmawiamy o tym, czy Galaxy jest lepszy od Defianta itp., to słuszna jest tylko perspektywa in-universe, gdzie nie ma scenarzystów, Roddenberry'ego itp. (co zresztą było niegdyś mottem tego typu dyskusji).

Q__:
Mam prawo do takiego zdania? Mam.

Oczywiście, że masz. Masz też odpowiedź, dlaczego uważam dyskusję za bezsensowną i nie chce mi się przewalać tego samego w kółko w każdej dyskusji. A forsując ten model na forum, zmieniasz to forum. Z jakim skutkiem?

Q__:
ile niewinnych osob - nawet pośrednio - uśmiercił Picard łamiąc rozkazy

Ilu?

Q__:
Bo ile O'Brian wiemy

Ja nie wiem

Q__:
Czy w pewnym sensie "autoryzowaną" parodię zrównujesz z oryginałem

Znaczy, to co Ty uważasz za "autoryzowana parodię"? Tak. Mercedes (mimo że trwałością i wytrzymałością nie odpowiada starym rpoduktom firmy) jest nadal mercedesem. Po prostu się zmienił. A Spock bądź Surak mawiał, że zmiana jest konieczną funkcją każdego żywego organizmu. Tak samo może zmienić się Picard.

Q__:
Czego też nam nie pokazano jakoś

Jak i wielu innych rzeczy, które byłyby dla widza nieciekawe. Choć z drugiej strony, najwyraźniej twórcy uznali, że WC też jest nieciekawe, a sądzę, że obecnie wielu fanów, chętnie by je na okręcie floty zobaczyło. I czego to dowodzi? Absolutnie niczego.

Q__:
neoSisko

Mav
Użytkownik
#578 - Wysłana: 25 Lut 2010 23:13:42 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Jurgen

Naprawdę szkoda życia na dyskusje, która do niczego nie prowadzi. Ty lubisz DS9 ja nie i niech tak już zostanie. Obojętnie, jaki argumentem rzucę ty i tak obrócisz go na swoją korzyść. Po prostu mi ten serial nie podchodzi i tyle.

DS9
- Wątki miłosne przyprawiają mnie o mdłości. Ich mądrość jest na poziome seriali brazylijskich czy Polskich tanich seriali jak „Pierwsza miłość” Generalnie nic mądrego z nich nie wynika i nie wiem po co tam są. Teksty są mdłe tak samo jak problemy tych par (Worf – dax, Odo – Kira , Nog - Bajoranka )

- Wojna pozbawiona pomysłu. Opierająca się na masywnych, efektownych (nie dla mnie) walkach. Powstała tylko po oto by poprawić oglądalność, bo scenarzystą brakowało pomysłów. Walka całej floty okrętów z automatycznymi stacjami bojowymi to jeden z przykładów inteligencji tej wojny. Wystarczy jednak zniszczyć generator osłon tych stacji i po kłopocie. Co za durne rozwiązanie durnej akcji. Pamiętam taki serial „Gwiezdna Eskadra” tam też była wojna z obcą rasą. Jednak tam często wykorzystywali wiedze, jaką ludzie zdobyli w swoich dawnych konfliktach jak Druga Wojna Światowa. Używali podstępów, strategii, jakie zostały użyte w tamtych prawdziwych wojnach i dostosowywali je do nowej sytuacji. Serial dzięki temu zyskiwał. W jakiś odcinku użyli pomysłu z koniem Trojańskim . Nie twierdze, że DS9 miała robić to samo, ale po prostu wojna w DS9 jest kompletnie pozbawiona czegokolwiek. (Jednak pamiętam tamten serial dość słabo, mam nadzieje że czegoś nie pokręciłem )

- Prorocy przypominają wątek z jakiegoś nawiedzonego komiksu. Opętania, wysłannik , wizje i takie tam. Nic wartościowego jak dla mnie.

Generalnie nie będę już tu nic wypisywać, bo to nie ma sensu i też po prostu nie chce mi się

a
Q__
Moderator
#579 - Wysłana: 25 Lut 2010 23:24:06 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Jurgen

Jurgen:
I doszliśmy do sedna rzeczy. Problem w tym, że odpowiednią perspektywę należy stosować do odpowiedniej dyskusji. Gdy dyskutujemy powiedzmy o tym, czy scenarzyści są jacyś ensowni, jak powinien wyglądać nowy trek itd. to perspektywa zewnętrznego widza jest odpowiednia. Jeżeli jednak rozmawiamy o tym, czy Galaxy jest lepszy od Defianta itp., to słuszna jest tylko perspektywa in-universe, gdzie nie ma scenarzystów, Roddenberry'ego itp.

Owszem. Przy czym ostatnio dyskutowaliśmy o jakości odcinków i serii, tu perspektywa in-Universe nie jest zbyt fortunna.

Jurgen:
A forsując ten model na forum, zmieniasz to forum.

Nie forsuję tego modelu. Tak się złożyło, że ostatnio na forum dominują rozmówcy (Mav, Qubiczny, obok podpisany ) stosujący chętniej perspektywę out-. (I przedkladający raczej TNG nad inne odsłony ST.)

Jurgen:
Ilu?

O ile wiemy: nikogo. (Nie liczymy oczywiście Picarda w roli Locutusa.)

Jurgen:
Ja nie wiem

Policz J'H, ktorzy zostali bez pomocy, z winy O'Briana.

Jurgen:
Znaczy, to co Ty uważasz za "autoryzowana parodię"?

Coś co nie jest tworem oryginalnego autora ST.

Jurgen:
Mercedes (mimo że trwałością i wytrzymałością nie odpowiada starym rpoduktom firmy) jest nadal mercedesem. Po prostu się zmienił.

No, skoro Star Trek to dla Ciebie tylko marka, nie dzieło (choćby przez małe "d"), to masz prawo do tej optyki.

Jurgen:
A Spock bądź Surak mawiał, że zmiana jest konieczną funkcją każdego żywego organizmu

Zaraz: Berman i Moore zmienili Treka = dobrze. Ja (ponoć) zmieniłem styl forumowych dyskusji = źle?
To jak to jest w końcu z tą ewolucją w czasie?

Jurgen:
Tak samo może zmienić się Picard.

Owszem. Roddenberry narysował "Monę Lisę", Berman (Piller? Moore? whatever...) domalował jej wąsy. Oczywiście nadal jest to to samo dzieło.

Jurgen:
I czego to dowodzi? Absolutnie niczego.

Demagogia . Dotąd obowiązywała zasada, że coś czego nie ma na ekranie jest niebyłe. (A o toaletach jest wznianka, w VOY.)

Jeszcze, bo przeoczyłem:
Jurgen:
I jak mamy dyskutować, jeżeli zamiast oceniac powiedzmy postepowanie Picarda w FC, Ty wyskakujesz z tym, że to nie ten sam Picard. To rozwala dyskusję

Ależ czymś takim okazuję po prostu desinteresment dyskusją o Picardzie w FC bo (ja, jako ja, osoba prywatna, nie mod czy admin) mam zdanie, że o głupotach z kiepskich filmów dyskutować nie chcę. I mam akurt ochotę to zdanie wygłosić. Jest to votum separatum, a nie próba zakazywania, czy psucia komuś dyskusji.

(Mało tego: zmuszając mnie do przyjęcia konsekwentnej optyki in-Universe, zmusisz mnie do rezygnacji z Treka jako całości, bo wniosek z "kanonu" będzie taki, że straszne w tym Treku durnie występują, a te ich ideały UFP to jedna wielka hipokryzja.)

ps. nadal mieszamy perspektywy in- i out-.
Adek
Użytkownik
#580 - Wysłana: 25 Lut 2010 23:29:17 - Edytowany przez: Adek
Odpowiedz 
Mav:
Jurgen

Naprawdę szkoda życia na dyskusje, która do niczego nie prowadzi. Ty lubisz DS9 ja nie i niech tak już zostanie. Obojętnie, jaki argumentem rzucę ty i tak obrócisz go na swoją korzyść. Po prostu mi ten serial nie podchodzi i tyle.

No właśnie przy okazji chciałbym jeszcze dodatkowo wytłumaczyć tym cytatem dlaczego nie lubię się spierać na dłuższą metę. Właśnie z tego samego powodu o którym napisał Mav. Jeśli dwie osoby mają zupełnie przeciwstawne poglądy na dany temat to owszem może z tego wyniknąć interesująca dyskusja ale raczej nie doprowadzi ona do chociażby zbliżenia stanowisk. Dlatego w takich wypadkach wolę się ograniczać tylko do 2-3 wymian celem wyrażenia swojej opinii a nie żeby kogoś przekonywać lub siebie dać przekonać bo to się i tak nie uda.
Apropo mi DS9 również nie podchodzi, pisałem o tym kiedyś. Przyznam jednak, że obejrzałem go kilka lat temu od "dechy do dechy." Właściwie to jedynie wątek Dominium w ostatnim sezonie był dość interesujący i trochę z początku serialu. Budziła jeszcze moje zaciekawienie tajna (nielegalna) sekcja szpiegowska Floty ze Sloanem. Gość pojawiał się i znikał jak kamfora. Pamiętam odcinek, jak Sisko leżał sobie po ciemku (nie spał) zapalił nagle światło a tu Sloan sobie siedzi na fotelu Dobry był jeszcze odcinek jak Julian i Miles musieli wniknąć do umysłu Sloana za pomocą nielegalnej neuroprzekaźnikowej aparatury. Lubię w każdym serialu trekowym takie odjechane, nietypowe odcinki (vide szaleństwo Rikera w jednym z odc TNG). Z kolei w Voyu fajne były odcinki z niektórymi anomaliami, zaburzeniami czasoprzestrzennymi, no Borgiem oczywiście, itp.
Havoc
Użytkownik
#581 - Wysłana: 25 Lut 2010 23:55:09
Odpowiedz 
Jurgen

Bardzo dobrze tu pasuje powiedzenie "gdy się chce uderzyć psa, powód zawsze się znajdzie".
Q__
Moderator
#582 - Wysłana: 26 Lut 2010 01:25:17 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Havoc

Odwrócilbym pytanie: "dlaczego niektórzy chcą tego psa uderzyć"?

ps. rozumiem doskonale, że Ty i Jurgen uważacie DS9 za najlepsze (być może uważacie nawet produkcje Roddenberry'ego za preludium do tego opus magnum) i szanuję Wasze prawo do takiego zdania, powiedzcie tylko czemu dzieło tak genialne jak późne sezony DS9 musiało bazować na tym crapie G.R'a? I to jeszcze wywracając do góry nogami wszystkie dotychczaswe schematy ST...

(Proponuję autoryzowaną kontynuację dzieł Tolkiena, która wykaże, że Sauron to był klawy gość, a elfy - zakazana banda morderców; proponuję też powieść ze świata SW, w której Luke Skywalker pójdzie siedzieć za akty pedofilii na nieletnich padawanach, a Palpatine okaże się opacznie zrozumianym wizjonerem-idealistą.
I nie chodzi mi o to, że nie wolno parodiować czy trawestować klasycznych dzieł... Wolno, ale nie wiem czy wypada sprzedawać to pod logo oryginału. Spójrzmy na "Lexx" - serial bezwstydnie obśmiewa Treka? Ale czymam powody do płaczu i zgrzytania zębów? Nie! Bo widzę markę "Lexx", nie "Star Trek: Lexx". Albo takie SAAB i nBSG - czy kiedykolwiek zarzuciłem im nie-trekowość? Nie, bo nie podczepiają się do dorobku Roddenberry'ego. Yeskov nicuje Tolkiena? Czepiam się? Nie, bo nie poprosił syna J.R.R. T. o auroryzację i uznanie swej, świetnej zresztą, parodii za "kanon". G. Wiśniewski stworzył - świetny jako opowiadanie, i bardziej realistyczny od trylogii Lucasa - fanfik SW, z którego wynikało, że w wojskach Imperium służyło sporo szlachetnych jednostek, a znów w Rebelii niemało sukinsynów. Może i to opowiadanie jest mądrzejsze od EP VI, a już napewno od EP II, stanowi też z pewnościa dojrzalszą przeciwwagę dla gwiezdnowojennego czarnobialstwa, ale czy z tego powodu mam uznać je za prawdziwe Starwarsy , ważniejsze od produkcji Lucasa?
Moore reBootuje serial Larsona? Doskonale. Tym lepiej, że przeskoczył oryginał. Ale czy bawi się w jakieś "kanony"? Nie, opowiada to samo od nowa. Albo Cameron - zrobił Scottowi dokrętkę, ale czy wprowadził choć pół elementu zadającego kłam temu co widzieliśmy w pierwszym "Alienie"?
Pierwsze sezony DS9 - proszę bardzo - inne rozłożenie akcentów, ale ten sam Trek kręcony z wyraźnym zaangażowaniem. Końcówka TNG - świetna, nie czuć nawet, że Roddenberry'ego zabrakło. Przymknę więc oko na podpieranie się stworzoną przez kogo innego - dającą plusy na starcie - marką, bo wygląda to raczej na piękny hołd dla zmarłego mentora i jego dzieła, ale potem??)

I nie mówię, że musicie uznać moją optykę, ale czy nie mam do niej prawa?
Mav
Użytkownik
#583 - Wysłana: 26 Lut 2010 01:52:53 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
rozumiem doskonale, że Ty i Jurgen uważacie DS9 za najlepsze

Nie no ja myślałem, że to jest dyskusja o tym czy DS9 jest dobrym czy złym serialem. To że TNG jest lepsze wydawało mi się oczywiste

Havoc
Jurgen
Naprawdę uważacie, że DS9 jest lepsze od TNG?
Tak tylko pytam
Q__
Moderator
#584 - Wysłana: 26 Lut 2010 02:02:16
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Naprawdę uważacie, że DS9 jest lepsze od TNG?

Ależ dlaczego nie? Różne są gusta...
Mav
Użytkownik
#585 - Wysłana: 26 Lut 2010 02:14:49 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
Ależ dlaczego nie? Różne są gusta...

Ależ ja tylko grzecznie pytam

PS.
Nie dokończyłem jeszcze 7 sezonu TNG po moim powrocie do Treka i w ostatnich dniach właśnie zacząłem nadrabiać ostatnie zaległości. Odc 7x23 Emegence dzisiaj oglądałem Od początku fabuła zaciekawia. Nie wiadomo ci się dzieje, w czym problem. Wyjaśnienie oczywiście jak to w TNG bardzo ciekawe i pomysłowe. Świetny odcinek który ma to wszystko za co kocham TNG Ten serial Jest najlepszy !!! Żadne tam Dominion, arm fazers, fire torpedoes, miłość Worfa i dax, prorocy, cytata ex Borgowa, uss nniezniszczalny-zawsze-czysty-voyager tego nie zmienią ! TNG rządzi czy tego ktoś chce czy nie!

Tylko oni się liczą! To jest najlepszy wartościowy Star Trek

a

a

Koniec tematu wszystko wiadomo !
Q__
Moderator
#586 - Wysłana: 26 Lut 2010 02:37:00 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Przesadzasz z tym fanboystwem .

ps. akurat:
Mav:
uss nniezniszczalny-zawsze-czysty-voyager

To jest b. obosieczny argument, bo o Entku-D da się powiedzieć to samo.

(A tak nawiasem mówiąc, to siódmy sezon TNG robił ten sam team co DS9.)
Mav
Użytkownik
#587 - Wysłana: 26 Lut 2010 02:41:16 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
Przesadzasz z tym fanboystwem

Spoko wiem co robię Wiadomo żarty trzeba czasami rozluźnić atmosferę
(ale jak to się mówi żarty żartami... ale TNG jednak najlepszy jest )
Q__
Moderator
#588 - Wysłana: 26 Lut 2010 02:43:52
Odpowiedz 
Mav

Mav:
ale TNG jednak najlepszy jest

W tym się obaj zgadzamy, ale to, że deklarujesz sympatię do TNG w formie pokrewnej okrzykom stadionowym to już nie moja bajka. I chyba nie-TNGowska...
Mav
Użytkownik
#589 - Wysłana: 26 Lut 2010 02:50:24 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
To jest b. obosieczny argument, bo o Entku-D da się powiedzieć to samo.

Mają całe zaplecze Federacji. Mogą go naprawiać między odcinkami

Q__:
A tak nawiasem mówiąc, to siódmy sezon TNG robił ten sam team co DS9.)

Pewnie na stacji się żle czują. Potrzeba im okrętu (7 sezon TNG jest dość eksploracyjny, latają tu i tam np. ten odcinek o którym pisałem nie mógłby się dziać na stacji)
Mav
Użytkownik
#590 - Wysłana: 26 Lut 2010 02:55:09 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
ale to, że deklarujesz sympatię do TNG w formie pokrewnej okrzykom stadionowym to już nie moja bajka

W górę serca i niech zwyciężą TNG! i niech zwyciężą TNG! Kto rozszyfruje jaki to z detalem zminionym tekst hymnu Polskiego klubu piłkarskiego ten dowie się z jakiego miasta jestem

(Kurde miało być w poście wyżej sorry )

Q nie denerwuj już się upokajam Nie będę już robił rozróby jak ty to ująłeś stadionowymi okrzykami
Pozdrawiam.
Q__
Moderator
#591 - Wysłana: 26 Lut 2010 03:37:47
Odpowiedz 
Mav

Łodzianin?
Jurgen
Moderator
#592 - Wysłana: 26 Lut 2010 07:11:17
Odpowiedz 
Q__

Q__:
I nie chodzi mi o to, że nie wolno parodiować czy trawestować klasycznych dzieł...

No to teraz pojechałeś po bandzie, Q. o czym to świadczy, jeżeli poważny serial nazywasz parodią? To już nie jest nawet brak szacunku, to jest po prostu lekceważenie. Przypomnę, ze nawet trochę humorystyczny ST4 nie jest parodią... To, że Tobie się to zrobiono z trekiem nie podoba, to nie znaczy, że to nie jest trek. Seriale dalej noszą tę markę.

Q__:
I nie mówię, że musicie uznać moją optykę, ale czy nie mam do niej prawa?

Oczywiście, że tak, tylko - jak już pisałem - wpychając swoje zdanie do każdej dyskusji, przede wszystkim tej, do której ona nie pasuje, to naprawdę nie dziw się, że mi się nie chce o tym rozmawiać. Bo jak romzawiamy powiedzmy o charakterze Picarda, to zrzucając wszystko i "obalając" wszystkie argumenty stwierdzeniem, że to wina scenarzystów, załatwiasz dyskusję. Po prostu nie jest to argument z odpowiedniego "poziomu" dyskusji. To byłby dobry argument, gdybyśmy rozmawiali z poziomu zewnętrznego widza, a nie in-universe.

Mav

Mav:
Naprawdę uważacie, że DS9 jest lepsze od TNG?

Tak. Znaczy, oba seriale są nieco inne i mają swoje słabości (jak każdy trek zresztą). Gdybym jednak miał wybrać tego, którego oglądam chętniej, byłby to DS9.

Mav:
To że TNG jest lepsze wydawało mi się oczywiste

Oczywista oczywistość?
Q__
Moderator
#593 - Wysłana: 26 Lut 2010 10:33:34 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Jurgen

Jurgen:
No to teraz pojechałeś po bandzie, Q. o czym to świadczy, jeżeli poważny serial nazywasz parodią? To już nie jest nawet brak szacunku, to jest po prostu lekceważenie.

Nie nazywam parodią, używam raczej pewnego chwytu retorycznego wrzucając do jednego "worka" trawestowanie, dorabianie "oficjalnych pre-/sequeli" i parodiowanie, sugerując, że ani jedno, ani drugie, ani trzecie nie jest oryginałem. (Inna rzecz, że postawiłeś niniejszym pytanie czy każdego Treka musimy równie szanować. Zatem odpowiedz: szanujesz "Threshold" z VOY?)

Jurgen:
To, że Tobie się to zrobiono z trekiem nie podoba, to nie znaczy, że to nie jest trek. Seriale dalej noszą tę markę.

A autoryzowane kontynuacje "Diuny" to nadal jest - na tej płaszczynie rozumowania - "Diuna". Tylko co z tego?

Jurgen:
Bo jak romzawiamy powiedzmy o charakterze Picarda, to zrzucając wszystko i "obalając" wszystkie argumenty stwierdzeniem, że to wina scenarzystów, załatwiasz dyskusję. Po prostu nie jest to argument z odpowiedniego "poziomu" dyskusji. To byłby dobry argument, gdybyśmy rozmawiali z poziomu zewnętrznego widza, a nie in-universe.

Zgoda, ale niezbyt rozumiem ów zarzut w tym momencie, bo nie dysktowaliśmy o charakterze Picarda, tylko o jakości filmów i odcinków.

(BTW. dyskutowalismy o najlepszych filmach i odcinkach, Mav wyraził swoje zdanie, potem Ty ściągnąłeś dyskusję na poziom in-Universe, ale masz żal, że ja wracam swoja wypowiedzią na poziom out-, od którego się zaczeło. Brzmi to trochę tak - nie obraź się - jak byś każdą niepochlebną wypowiedź o DS9 traktował jako atak presonalny, albo jakiś akt świętokradztwa . Ja też ileś razy pasowałem w dyskusjach z Deltą, Picardem, ale i Pah Wraithem, waterhousem czy nawet Madame Picard lub Jo_anką widząc, że nie przekonam przekonanego. Czy miałem Im z tego powodu zarzucać rozkładanie dyskusji? Równie dobrze mógłbym Tobie postawić taki zarzut, bo powtarzany przez Ciebie tekst o "krótszej drodze" brzmiał dla mnie bardziej jak mantra niż jak sensowny argument .)

ps. to jest jednak pięknie, że toczymy pierwszy od lat spór o rózne odsłony Treka i o metody dyskutowania, nie zaś o o to kto kogo nie lubi i dlaczego... i to akurat cholernie mnie cieszy
Mav
Użytkownik
#594 - Wysłana: 26 Lut 2010 15:23:11
Odpowiedz 
Q__:
Łodzianin?

Nie ale pisałem w nocy i popełniłem błąd miało być żwycięża a nie zwyciężą W górę serca i niech zwycięża LECH !

Jurgen:
Gdybym jednak miał wybrać tego, którego oglądam chętniej, byłby to DS9.

Dobra twój wybór ok. Jednak patrząc tak zupełnie z góry to TNG chyba jednak ma więcej chłodnych argumentów za. Był popularniejszy, bij rekordy oglądalności, zdobywał wiele nagród Emmy, inspirował i budził zainteresowanie wśród naukowców. To były złote czasy Star Treka. Jednak to nie znaczy, ze musi ci się podobać oczywiście, ale na chłodno wszystko przemawia za nim. DS9 traciła oglądalność, więc wymyślono wojnę. Voyagerowi zarzucano utratę ducha Treka itd. Taki ENT nawet nie wytrzymał do końca.
Q__
Moderator
#595 - Wysłana: 26 Lut 2010 16:27:52 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dla rozluźnienia atmosfery:
http://quizfarm.com/quizzes/new/senatorvreenak/whi ch-star-trek-series-is-best-for-you/



Oto moje wyniki, co powinno położyć kres plotkom jakobym był cięty na DS9:

The Next Generation - 85%
Deep Space Nine - 55%

Original - 50%
Voyager - 50%
Movies - 45%
Enterprise - 35%


Qubiczny
Użytkownik
#596 - Wysłana: 26 Lut 2010 21:17:09 - Edytowany przez: Qubiczny
Odpowiedz 
Deep Space Nine.

Grzeszy wieloma rzeczami. Po pierwsze postacie. Na razie zajmę się jedną.

Sisko - Kwintesencja anachronizmu. On sam i jego rodzina są żywcem wyjęci z hollywoodzkiego obrazka dorabiającej się, średniozamożnej afroamerykańskiej familii. Od małżeńskich docinek, po sposób spożywania obiadu. Od kumplowskiego stosunku między ojcem i synem, po kalkę problemu: jak przekonać pierworodnego do wagi wykształcenia, kiedy on woli kumpli z getta. Pomijając kwestię wiarygodności takiej kopii, moim zdaniem nie temu służy gatunek sci-fi, ażeby roztrząsać problemy z podwórka. Kiedy się mówi o tym serialu poważny (a nawet: dojrzalszy, niż TNG), to mnie nieco - nie ukrywam - mdli. W wielu aspektach za tym pojęciem stoi tego samego typu powaga, co za The Ron Clark Story. Tego typu powaga jest w sci-fi niepoważna.
Miast wykorzystać możliwości jakie w stawianiu problemów daje świat wyobrażony robi się na cichaczem sweter na drutach.


Poza tym jest to postać pozbawiona kręgosłupa, jakichś wyraźniejszych rysów osobowościowych. Nie przejawia głębszych zainteresowań. Owszem - interesuje się baseballem, ale istnieje różnica między hobby, a prawdziwą fascynacją. Mniej więcej analogiczna do różnicy między pochłanianiem ciekawostek, a zgłębianiem dziedziny wiedzy. Pierwsze jest kolekcjonowaniem przypadków, drugie poszukiwaniem odpowiedzi, sensu, prawdy. Uderzające, że wpisuje się to w afroamerykańską kalkę: Sisko nie może posiadać głębokiej fascynacji, bo przecież ta kalka mówi o tym, że dzięki wykształceniu znalazło się swoje miejsce w świecie, wybiło, zdobyło zawód, a nie o fascynacji tajemnicami świata. I dokładnie na tej płaszczyźnie toczy się dialog Sisko z synem.

Widać tę "małość" w działaniach. Sisko jest chwiejny, niezdecydowany, nie posiada wizji. Jeśli już przyjmuje jakąś linię działania, to bardziej jak topielec podpływającą do niego deskę. Trzyma się jej, ale nie potrafi tego głębiej uzasadnić, unosi się na wodzie, ale nie umie przekuć tego w jakąś pewność.

Można na to odpowiedzieć, że mierzył się z niejasnymi, skomplikowanymi sytuacjami. Tutaj jednak znajduje zastosowanie pewien cytat: wielcy ludzie popełniają wielkie błędy. Sisko nie byłby w stanie takiego błędu popełnić; chyba, że całkowitym przypadkiem. Nie mógł się zasadniczo w czymś pomylić, bo nie posiadał żadnych zasadniczych przekonań. Nawet skrajnie złożone sytuacje z kogoś z wizją nie uczynią galarety.

Byłby całkowicie nieprzekonujący jako dowódca współczesnego okrętu, a tym bardziej nie przekonuje jako dowódca stacji kosmicznej, wiele wieków do przodu od czasów obecnych, należący do organizacji, która szczyci się swoim zacięciem poznawczym, misją, zgłębianiem niewiadomego.

Na koniec: irytują też jego "przyśpiewy"; on nie mówi, on smakuje się tonem. Bardzo kiepski pomysł scenarzystów/reżysera, albo artefakt niezdolności aktorskich.
Eviva
Użytkownik
#597 - Wysłana: 26 Lut 2010 21:21:10
Odpowiedz 
Qubiczny:
Bardzo kiepski pomysł scenarzystów/reżysera, albo artefakt niezdolności aktorskich.

Ani jedno, ani drugie. Po prostu poprawność polityczna, która nakazywała wprowadzenie takiej postaci, z wiadomym skutkiem.
Q__
Moderator
#598 - Wysłana: 26 Lut 2010 21:43:59 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Qubiczny

Qubiczny:
Nie przejawia głębszych zainteresowań

Teoretycznie przejawia, i "Explorers" pokazują to bardzo ładnie, tylko scenarzysci woleli wprowadzać wojnę niż zadbać o to by bohater nabrał głębi i bardziej jednoznacznej osobowości jak - nie przymierzajac - Picard.

Qubiczny:
Nie mógł się zasadniczo w czymś pomylić, bo nie posiadał żadnych zasadniczych przekonań. Nawet skrajnie złożone sytuacje z kogoś z wizją nie uczynią galarety.

Prawdę mowiąc sądzę (przechodząc z perspektywy in- do out-), że wynika to z tego, iż - jak wspominałem - zabrakło trzymajacego Treka "w kupie" Roddenberry'ego, a każdy z pozostałych na placu boju twórców miał jakąś swoją (mniej lub bardziej udaną, i mniej lub bardziej pasującą do ST) wizję niekoniecznie spójną zarówno z wizjami innych scenarzystów, jak i z tym, czym Trek w swych najlepszych latach był. W efekcie postać Sisko musiała przypominać rydwan ciągnięty przez konie bez woźnicy, z których każdy uparł się podążać inną ścieżką.

Sisko miał być do wszystkiego, więc stał się do niczego. Co nie znaczy, że nie ma momentów, w których stanowi udaną trekową postać. Nie ma wtedy charyzmy poprzedników, ale też nie musi - DS9 stanowi w końcu peryferyjną placówkę, nie okręt flagowy. (Przy czym w pierwszych sezonach tenże dowódca peryferyjnej placówki sprawdza sie b. ładnie - a to nie ulegnie naciskom ze wszystkich możliwych stron - "Duet"; a to wykaże się talentem inzyniera i pasją odkrywcy, a przy okazji zagra na nosie Caredassianom - "Explorers"; a to sprzeciwi się kultowi, któym chce go otaczać bajorański kler. To wszystko ma moją akceptację. Brak kręgosłupa zaczyna przejawiać na dobre dopiero władowany w wojenne - i okołowojenne - historyjki.)
Adek
Użytkownik
#599 - Wysłana: 26 Lut 2010 21:54:08
Odpowiedz 
Q__:
Sisko miał być do wszystkiego, więc stał się do niczego. Co nie znaczy, że nie ma momentów, w których stanowi udaną trekową postać.

Odnosząc się króciutko do tego tematu moim zdaniem Sisko mimo swoich wad stał się bardziej interesującą postacią od późniejszych sezonów kiedy i przy okazji jego wygląd się zmienił (na ten z bródką ) i zachowanie jego oraz podejście. DS9 to nie moja domena ale jak pisałem tam gdzieś powyżej to niektóre odcinki zdarzały się ciekawe.
Eviva:
Po prostu poprawność polityczna, która nakazywała wprowadzenie takiej postaci, z wiadomym skutkiem.

Też mi się tak wydaje, że postać czarnoskórego kapitana w roli głównej wprowadzono z tego politycznego właśnie względu.
Q__
Moderator
#600 - Wysłana: 26 Lut 2010 22:02:56 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Adek

Adek:
Też mi się tak wydaje, że postać czarnoskórego kapitana w roli głównej wprowadzono z tego politycznego właśnie względu.

Tak samo zresztą jak Kaśkę w VOY, co samo w sobie nie musiało być jeszcze złe (to co teraz stało się wymogiem obligatoryjnym nawiązywało przecież do najchlubniejszych tradycji TOS). Czepiać się można tylko tego jak poprowadzono te postacie, nie samego faktu ich wystąpienia.
 Strona:  ««  1  2  ...  18  19  20  21  22  ...  32  33  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Najlepszy film i odcinek

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!