USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Najlepszy film i odcinek
 Strona:  ««  1  2  ...  15  16  17  18  19  ...  32  33  »» 
Autor Wiadomość
Madame Picard
Moderator
#481 - Wysłana: 21 Lut 2010 15:35:36
Q__:
jak byś poukładała TNG?

Dobre pytanie. Ciężko jest mi wyróżnić któreś odcinki. Powiedziałabym, że TNG trzyma poziom dość wysoki, ale "jednolity". Specyfiką TNG jest też to, że każdy odcinek jest zamkniętą całością, a odcinki bardzo różnią się od siebie klimatem, tematyką, ukierunkowaniem na jakiś problem itd., więc trudno jest je porównywać. Poza tym, muszę się przyznać, nie wszystkie odcinki pamiętam. Ale jeśli już muszę... Chyba najwyżej oceniłabym odcinki Pegasus, Phantasms, Cause and Effect, Frame of Mind, Schisms, Yesterday's Enterprise, Parallels, Measure of a Man, The Face of Enemy, Unification... Jak chyba widać, lubię odcinki z ciekawą, wciągającą akcją, zwłaszcza te z jakąś zagadką w tle, wolę je od tych "problemowych", wzniosłych i zacnych, ale przewidywalnych . W tych "przebojach" typu The Best of Both Worlds czy All good things przeszkadzają mi trochę niedociągnięcia, poza tym jakoś nie przykuły na dłużej mojej uwagi. Wolę odcinki skromniejsze, ale intrygujące. A już na pewno odcinek, w którym Picard gra przez cały czas na fujarce, to nie moje klimaty .
Q__
Moderator
#482 - Wysłana: 21 Lut 2010 15:58:34
Madame Picard

Madame Picard:
Jak chyba widać, lubię odcinki z ciekawą, wciągającą akcją, zwłaszcza te z jakąś zagadką w tle, wolę je od tych "problemowych", wzniosłych i zacnych, ale przewidywalnych

Akurat "Measure of a Man" jest jako żywo i wzniosły, i problemowy, i zacny, w sumie przewidywalny.

Madame Picard:
A już na pewno odcinek, w którym Picard gra przez cały czas na fujarce, to nie moje klimaty

A ja np. lubię (choć cały czas zastanawiałem się jakby wygladał odcinek, gdyby przedstawiona w nim cywilizacja była niehumanoidalna).
Mav
Użytkownik
#483 - Wysłana: 21 Lut 2010 15:59:53 - Edytowany przez: Mav
Q__:
A ja np. lubię (choć cały czas zastanawiałem się jakby wygladał odcinek, gdyby przedstawiona w nim cywilizacja była niehumanoidalna).

Pewnie granie na fujarce by tam nie pasowało
Madame Picard
Moderator
#484 - Wysłana: 21 Lut 2010 16:05:21
Q__:
Akurat "Measure of a Man" jest jako żywo i wzniosły, i problemowy, i zacny, w sumie przewidywalny.

Tak, on akurat trochę odstaje od lubianego przeze mnie schematu, ale mimo to go lubię .

Q__:
A ja np.

Bo Ty w ogóle lubisz nudne kawałki o niczym. Na przykład TMP .
Mav
Użytkownik
#485 - Wysłana: 21 Lut 2010 16:09:47 - Edytowany przez: Mav
Madame Picard:
Bo Ty w ogóle lubisz nudne kawałki o niczym. Na przykład TMP

Uuuu.... coś poniżej pasa Najlepszy Trek o niczym (a na pewno idący we właściwym kerunku ) Ale ja się nie wtrącam
Q__
Moderator
#486 - Wysłana: 21 Lut 2010 16:15:41 - Edytowany przez: Q__
Madame Picard

Madame Picard:
Bo Ty w ogóle lubisz nudne kawałki o niczym. Na przykład TMP

Dla mnie znacznie bardziej "o niczym" jest VOY, który tak usiłuje być rozrywkowy, że aż jest nudny... Albo taki np. LOST, wydmuszka bez głębszej treści

(Ale niech każdy lubi to co lubi . Zwł, że np. "Mortal Kombat" jest chyba najbardziej o niczym, jak się tylko da, a uwielbiam.)
Havoc
Użytkownik
#487 - Wysłana: 21 Lut 2010 16:28:03
Madame Picard:
Bo Ty w ogóle lubisz nudne kawałki o niczym. Na przykład TMP

Rokujesz nadzieję na poprawę. Jak trochę nad tobą popracujemy zostaniesz wielbicielką DS9.
Q__
Moderator
#488 - Wysłana: 21 Lut 2010 16:36:30
Havoc

Havoc:
Jak trochę nad tobą popracujemy zostaniesz wielbicielką DS9.

Hehe... Kiedy dla Madame Picard DS9 jest chyba trekwoym serialem najlepiej wpisującym się w definicję "nudno i o niczym" .
Madame Picard
Moderator
#489 - Wysłana: 21 Lut 2010 16:37:44 - Edytowany przez: Madame Picard
Havoc:
Jak trochę nad tobą popracujemy zostaniesz wielbicielką DS9.

Nie sądzę . Nie polubiłam postaci z tego serialu, przynajmniej tych pozytywnych i pierwszoplanowych . Nie potrafiłam przejąć się ich losami i łapałam się często na myśli, że serial ten by zyskał, gdyby ich wszystkich trafił jasny szlag. Poza tym brakuje mi tam takich ciekawych, tajemniczych, wciągających historii, jakie lubię, choć są wyjątki, np. Whispers czy Field of Fire.

Q__

Jak mam do wyboru ciekawie i o niczym oraz nudno i o niczym, to wolę to pierwsze .
Havoc
Użytkownik
#490 - Wysłana: 21 Lut 2010 16:39:38
Q__:
Hehe... Kiedy dla Madame Picard DS9 jest chyba trekwoym serialem najlepiej wpisującym się w definicję "nudno i o niczym"

Za szybko się poddała. Pierwsze dwa sezony niektórym może być ciężko przełknąć.
Q__
Moderator
#491 - Wysłana: 21 Lut 2010 16:47:18 - Edytowany przez: Q__
Madame Picard

Madame Picard:
Field of Fire

Fajny odcinek, rodzynek w zakalcu dalszych sezonów. Mam tylko dwa "ale":
1. Czemu bohaterką główną jest ta nieszczęsna Ezri?
2. Po co lata z tak nie-Trekową giwerą? To już małych fazerów nie mają? Tyle lat miniaturyzowali, i nagle zapomnieli jak to się robi?

Madame Picard:
Jak mam do wyboru ciekawie i o niczym oraz nudno i o niczym, to wolę to pierwsze

Rozumiem . Tylko od kiedy to VOY i LOST są o czymkolwiek?

Havoc

Havoc:
Za szybko się poddała. Pierwsze dwa sezony niektórym może być ciężko przełknąć.

Dalsze są jeszcze nudniejsze - na przemian strzelają i dramatyzują.
Madame Picard
Moderator
#492 - Wysłana: 21 Lut 2010 17:03:02
Q__:
od kiedy to VOY i LOST są o czymkolwiek?

One podpadają pod kategorię "ciekawie i o niczym" .
Q__
Moderator
#493 - Wysłana: 21 Lut 2010 17:40:54
Madame Picard

Że "o niczym" to zgoda, ale "ciekawie"?
Eviva
Użytkownik
#494 - Wysłana: 21 Lut 2010 17:50:44
Q__:
Dla mnie znacznie bardziej "o niczym" jest VOY, który tak usiłuje być rozrywkowy, że aż jest nudny... Albo taki np. LOST, wydmuszka bez głębszej treści

To opinia krzywdząca i niesprawiedliwa (niesprawiedliwość na ogół bywa krzywdząca, więc wyszło mi masło maślane). VOY to serial ciekawy, o sympatycznej, zróżnicowanej załodze, podróżującej w nieznanym, wrogim środowisku. Przeżywają wiele przygód, które łączy jedno - podróż do domu, swoista odyseja -więc nie można powiedzieć, że jest serial o niczym. Z równą dozą słuszności można powiedzieć, że każdy serial jest w zasadzie o niczym, tylko jeden jest nudny, drugi ciekawy. A tak wcale nie jest. Każdy ma jakąś oś, na której osadzone są wszystkie wydarzenia z poszczególnych odcinków. Choć przyznaję, że czasem trudno ja wypatrzeć i zdefiniować, jak w przypadku LOST.
Q__
Moderator
#495 - Wysłana: 21 Lut 2010 17:59:26
Eviva

Eviva:
Przeżywają wiele przygód, które łączy jedno - podróż do domu, swoista odyseja -więc nie można powiedzieć, że jest serial o niczym.

Kiedy sam schemat "zagubienia w Kosmosie" został zrealizowany znacznie gorzej niż w pierwszym sezonie nBSG z jednej, a również w pierwszym sezonie S:1999 z drugiej strony, i jest do tego stopnia niewykorzystany, że można mówić wręcz o jego pretekstowości.

Zaś fabuły poszczególnych odcinków - w przeciwieństwie do TOS, TNG czy nawet DS9 - nie posiadają drugiego, problemowego, dna.

(Fakt, że większość załogi jest dość sympatyczna nie ma tu nic do rzeczy.)
Eviva
Użytkownik
#496 - Wysłana: 21 Lut 2010 18:16:43 - Edytowany przez: Eviva
Q__:
Kiedy sam schemat "zagubienia w Kosmosie" został zrealizowany znacznie gorzej niż w pierwszym sezonie nBSG z jednej, a również w pierwszym sezonie S:1999 z drugiej strony, i jest do tego stopnia niewykorzystany, że można mówić wręcz o jego pretekstowości.

To kwestia zapatrywań - dla mnie nBSG jest absolutnie nie do przełknięcia, a S:1999 było jedną wielką pomyłką. Nie rozumiem, jak to może świadczyć na niekorzyść bardzo dobrze zrealizowanego VOYa
Q__
Moderator
#497 - Wysłana: 21 Lut 2010 18:40:29 - Edytowany przez: Q__
Eviva

Eviva:
To kwestia zapatrywań - dla mnie nBSG jest absolutnie nie do przełknięcia, a S:1999 było jedną wielką pomyłką. Nie rozumiem, jak to może świadczyć na niekorzyść bardzo dobrze zrealizowanego VOYa

Owszem, jednemu w/w seriale mogą sie podobać, drugiemu niekoniecznie, ale oba wyciągają daleko idące fabularne wnioski z sytuacji zagubienia bohaterów. VOY tego nie robi, tak więc trudno nazwać go "bardzo dobrze zrealizowanym"... (Tym bardziej, że dwa w/w seriale zaprezentowały też oryginalne wizje estetyczno-stylistyczne, podczas gdy VOY zżyna pod tym względem z poprzedników.)
Eviva
Użytkownik
#498 - Wysłana: 21 Lut 2010 19:00:17
Q__

VOY ma stylistykę innych Treków i co w tym dziwnego? Kłopot w tym, że to, co Ty uważasz za zaletę, dla mnie jest wadą, bo robi się z tego przynudzanie. Poza tym, jakie wnioski VOY miałby wyciągnąć? To nie była sytuacja do wniosków, tylko walka o przetrwanie, bez zbędnego filozofowania nad kształtem własnego pępka i jego stosunkiem do pojęcia prawdy koherentnej. Oglądam i oglądam, i doprawdy nie wiem, co niektórzy mają do tego VOYa.
Q__
Moderator
#499 - Wysłana: 21 Lut 2010 19:05:17 - Edytowany przez: Q__
Eviva

Eviva:
tym, jakie wnioski VOY miałby wyciągnąć? To nie była sytuacja do wniosków, tylko walka o przetrwanie, bez zbędnego filozofowania nad kształtem własnego pępka i jego stosunkiem do pojęcia prawdy koherentnej.

Właśnie brakiem wniosków jest to, że ta - jak twierdzisz - "walka" coś za bardzo przypomina tryumfalny lot flagowca z TNG. Bohaterowie "walczą" jak Francuzi na linii Maginota, nie przymierzając... A atmosfera na pokładzie Voyagera jak u cioci na imieninach, za przeproszeniem.

Dramatyzmu sytuacji nic, a nic nie widać.
Madame Picard
Moderator
#500 - Wysłana: 21 Lut 2010 19:31:24 - Edytowany przez: Madame Picard
Q__:
Że "o niczym" to zgoda, ale "ciekawie"?

No, oba seriale (na ogół, bo nie zawsze) opowiadają ciekawe historie w ciekawy sposób. Widzę bohaterów w jakiejś niecodziennej sytuacji, nie wiem, co się za chwilę wydarzy, jestem zaciekawiona i to mnie przykuwa do ekranu. Jak już wielokrotnie mówiłam, ja nie mam wielkich wymagań wobec kultury popularnej. Ma opowiadać intrygujące historie, rozwijać akcję, nie przynudzać przewidywalnością. Tylko tyle i aż tyle.

Q__:
A atmosfera na pokładzie Voyagera jak u cioci na imieninach, za przeproszeniem.
Dramatyzmu sytuacji nic, a nic nie widać.

No, mnie to akurat bardzo ale to bardzo odpowiada .
Dramatycznych mroków mam dosyć IRL. Telewizję oglądam po to, żeby zobaczyć coś innego, ciekawszego, oryginalniejszego i poniekąd lepszego niż to, co można zobaczyć co dzień na ulicy albo w wiadomościach. Naprawdę nie rozumiem, po co dodatkowo miałabym dołować się wymysłami czyjejś chorej wyobraźni .
Jurgen
Moderator
#501 - Wysłana: 21 Lut 2010 19:32:21
Miałem sie wypowiedzieć, ale jak czytam tę dyskusję, to szcerze mówiąc odeszła i ochota pisać cokolwiek. I jest to głównie Twoja wina, Q. Bo każdą dyskusję o DS9 (czy z uwzględnieniem DS9), a teraz widzę, że i VOYowi się dostało, "załatwiasz, bo nie podobają Ci się te seriale. I pół biedy, gdybyś używał jakiejś argumentacji wskazując, że ten serial jest słaby. Ale się nie da, bo jego słabe punkty (obiektywnie), to te, które są słabymi punktami innych treków. Twoja argumentacja, to "nie_podoba_mi_się" i zwykłe chciejstywo "ST_ma_być_taki_jak_JA_chcę):

Q__:
Fajny odcinek, rodzynek w zakalcu dalszych sezonów. Mam tylko dwa "ale":
1. Czemu bohaterką główną jest ta nieszczęsna Ezri?

TNG byłby fajny jakby nie ten nieszczęsny Picard.

Q__:
skoro już sili się na wojnę, mogli chociaż zamiast śmiecić po ekranie pokazać majestetyczne pojedynki nielicznych, ale potężnych jednostek, tak jak było to dotąd...

Nic nie musi być jak dotąd było. Może innym podobają się majestatyczne pojedynki flot?

Q__:
1. Jest to odejście od eksploracji, w kierunku spaceoperowej rozwałki.
2. Nie jest to ani typowy Trek, ani typowa fantastyka militarna, dostajemy ot taką ugłaskaną "Trekową wojenkę".
3. Jest to pogwałcenie starego kanonu, w którym UFP wygrywała dzięki swej przewadze intelektualnej - tu nikt (poza tą cholerną Sekcją 31) nie usiłuje przeciwnika przechytrzyć. (Picard zachowywał się jak szachista, Kirk jak pokerzysta, Sisko tylko jak bokser - cios za cios.)
4. Jest to odejście od wizji Roddenberry'ego.
5. Jest to wyraźne osłabienie GF (i ogólnie możliwości statków kosmicznych) na tle "starego kanonu", gdzie była mowa o tym, że jeden Constitution starczy do władania Galaktyką, a poważne siły bojowe stanowiły 3 okręty. (Teraz widzimy tych okrętów dziesiastki, widać robią je coraz słabsze.)

1. No i co? Czy w definicji treka (o ile taka istnieje)
nie ma na to miejsca?
2. SUV nie jest ani terenówką, ani samochodem osobowym, a jakoś się sprzedaje i nikt nie twierdzi, że to nie samochód
3. To ta sekcja jest w końcu dobra czy zła? Poza tym, taki Sisko urok. W czasie IIWŚ Patton zachowywał sie inaczej, Montgomery inaczej, a Eisenhower jeszcze inaczej. I nie znacy to, że którykolwiek był złym dowódcom.
4. Roddenberry stworzył treka, ale jkak ktoś potrafi zrobić coś ciekawego w tym wszechświecie i ma do tego prawo (licencję), to co? Ma się trzymać tej konwencji, a odejście od niej od razu dyskwalifikuje serial?
5. Starczył, bo może inni mieli mniejsze siły? Poza tym to stwierdzenie z TOSu było absurdalne, bo jak Entek miał starczyć, skoro z jednym okrętem Romulan ciężko mu szło? No i było sporo znacznie potęzniejszych od ludzi istot...

Q__:
Przy czym metod walki jest wiecej niż naparzanka flot, a tylko tą wykorzystano. Walka flot w czasach gdy nie takie rzeczy załatwić można deflektorem/podróżą w czasie/wirusowym szantażem (planowanym przez Sekcję 31)/poproszeniem o przysługę Q czy innych "Proroków" nie ma sensu. Jest może (może!) bardziej realistyczna z perspektywy naszego świata, ale z perspektywy konwencji Treka (i tego co wiemy o możliwościach świata ST) jest tylko burakiem, i to nie cukrowym.

Nie tylko. Romki z Kardassianami mieli swój pomysł, Sekcja 31 swój itp. Równie dobrze zresztą mógłbym besztać TNG, gdzie wszystko dało się załatwić deflektorem.

Q__:
Dobrze czy źle, ale tak właśnie wygladała konwencja ST od samego początku. Dlatego twierdzę, że DS9 jako dzieło samoistne (wzgl. prequel przedstawiający czasy pre-UFP) broniłby się. DS9 po TNG jest tylko zgrzytem, apokryfem.

Toi zanczy jest dobry czy zły? To czy będzie miał ST w tytule nic nie znaczy (vide serial Enterprise). O konwencji już pisałem.

Q__:
Tak, znając "rodaków" zamiast krwawej jatki wyszedłby chociaż tragikomiczny kabaret

Znać ich można o tyle, o ile scenarzyści czegoś nie wymyślą.

Q__:
Czy tak daleka zmiana konwencji to jeszcze Trek?

Paramount orzekł, że tak. Poza tym, już pisałeś, że samodzielnie by się obronił, a jako trek nie. No to skoro nie jest to trek, to może jednak sie obroni?

Ja rozumiem, że DS9 może Ci się nie podobać. Tak, jak mi, generalnie, może nie podbać się, powiedzmy, Voyager. Ale to nie zonacza, że będę rozwalał dyskusję o Voyagerze, twierdząc, że to nie trek, mieszając z błotem każdy odcinek, także ten dobry, bo nie lubię głosu Kaśki J. i generalnie jest to odejście od konwencji. Zbesztam go raczej za osiągnięcie warp 10 czy za nie-borgowego Borga, czyli to, co do kanonu nie pasuje, a nie nie pasuje do mojej wizji treka.

Natomiast wracając do pierwotnego tematu mojego posta. Jak ja mam z Twoją wizją, a nie z wadami serialu polemizować. Przecież nie wmóiwię Ci, że lubisz walki flot, skoro nie lubisz. Co oczywiście nie znaczy, że serial jest słaby.

PS Druga sprawa, bardzo krzywdząca nie dla DS9, bo jaki on jest, każdy sobie zobaczy, ale dla ludzi, którzy chcą o nim dyskutować, jest "olanie" wszystkich problemów, które pojawiają się w "wojennych" odcinkach tego serialu. Jeżeli uparcie twierdzisz, że ich nie ma, to powiedz mi, jak możńa o nich dyskutować?
Adek
Użytkownik
#502 - Wysłana: 21 Lut 2010 20:18:21 - Edytowany przez: Adek
Obejrzałem właśnie poniższy odcinek Voya - POLECAM ZOBACZYĆ ZWIASTUN
http://www.startrek.pl/episodes.php?op=Opis&epid=4 79&date=1266778545
i szczerze mówiąc nawet trochę dreszczyku u mnie wywołał. Odcinek trochę z pogranicza odcinka z TNG gdzie Riker grał szaleńca. I w końcu sam nie wiedział co jest prawdą a co fikcją.
I jeszcze fajny był ten poniższy odcinek
http://www.startrek.pl/episodes.php?op=Opis&epid=4 77
oraz jeszcze pierwszy z drugiego sezonu, w którym Voyager znajduje stary samochód dryfujący w kosmosie (jak on tam się uchował tyle set lat?) oraz ląduje na pewnej planecie i ...odkrywa zahibernowanych ludzi z XX wieku.
http://www.startrek.pl/episodes.php?op=Opis&epid=4 72
A już naprawdę dający do myślenia był odcinek, w którym Bellana i Tom zostali porwani przez Vidijan (notabene następne starcia z nimi też będą widowiskowe). Vidijanie, rasa, która kradnie organy wewnętrzne obcym rasom aby zastępować swoje, które ulegają degradacji wyniku jakiejś choroby genetycznej. Z moralnego punktu widzenia jest to niedopuszczalne. Załoga Voya zrobiła by Vidijanom, sobie i innym rasom przysługę gdyby "sprzedali" im technologię do klonowania organów. Może tak Vidijanie chociażby nie napadli innych ras i nie robiliby na nich eksperymentów?
Q__
Moderator
#503 - Wysłana: 21 Lut 2010 20:34:16 - Edytowany przez: Q__
Jurgen

Jurgen:
Bo każdą dyskusję o DS9 (czy z uwzględnieniem DS9), a teraz widzę, że i VOYowi się dostało, "załatwiasz, bo nie podobają Ci się te seriale. I pół biedy, gdybyś używał jakiejś argumentacji wskazując, że ten serial jest słaby

Dotąd wydawało mi się, że argumentuję.

(BTW. z DS9 dyskutuję, bo ma i wady i zalety. Leżących - tzn. VOY i ENT nie chce mi się nawet kopać .)

Jurgen:
Ale się nie da, bo jego słabe punkty (obiektywnie), to te, które są słabymi punktami innych treków.

Hmm, jestem jednak odmiennego zdania.

Jurgen:
TNG byłby fajny jakby nie ten nieszczęsny Picard

Hmm, wiem do czego pijesz, aje po prostu uważam, że Ezri jest kiepską postacią (choć do Neelixa i Kes jeszcze jej daleko). Jeśli uważasz, że Łysy jest słabą postacią, psującą przyjemność oglądania TNG, to będę ciekaw rozwinięcia tej opinii.

Jurgen:
1. No i co? Czy w definicji treka (o ile taka istnieje)
nie ma na to miejsca?
2. SUV nie jest ani terenówką, ani samochodem osobowym, a jakoś się sprzedaje i nikt nie twierdzi, że to nie samochód
3. To ta sekcja jest w końcu dobra czy zła? Poza tym, taki Sisko urok. W czasie IIWŚ Patton zachowywał sie inaczej, Montgomery inaczej, a Eisenhower jeszcze inaczej. I nie znacy to, że którykolwiek był złym dowódcom.
4. Roddenberry stworzył treka, ale jkak ktoś potrafi zrobić coś ciekawego w tym wszechświecie i ma do tego prawo (licencję), to co? Ma się trzymać tej konwencji, a odejście od niej od razu dyskwalifikuje serial?
5. Starczył, bo może inni mieli mniejsze siły? Poza tym to stwierdzenie z TOSu było absurdalne, bo jak Entek miał starczyć, skoro z jednym okrętem Romulan ciężko mu szło? No i było sporo znacznie potęzniejszych od ludzi istot...

1. Zakładam, że obaj znamy "Star Trek is..."?
2. Tylko, że sądząc po stopniu podobieństwa konwencji RC i DS9 wygląda to trochę tak jakbyś próbował sprzedać helikopter jako samochód. Natomiast VOY (i ENT) ma się znów do RC jak samochodzik-zabawka do prawdziwego auta.
3. W każdym razie Sisko był kiepskim dyplomatą, skoro wystarczyło, że zniknął by nie doszło do krwawego, wyniszczajacego konfliktu.
4. Nigdy nie twierdziłem, że DS9 moze być zdyskwalifikowane jako serial, natomiast jako Trek jak najbardziej, bo trzyma się tylko scenografii. Zarówno konwencja, jak i przesłanie diametralnie się zmieniły.
5. Nie o to chodzi, a ponownie o złamanie konwencji. Niechby Dominium miało i okrety miażdzące sześciany Borg jak pluskwy, ale dotąd w ST widzielismy właśnie nieliczne, ale potężne jednostki. W DS9 dostajemy mrowie realtywnie słabych. (Ew. niech już sobie Dominium atakuje mrowiem słabych, ale groźnych z racji liczebności stateczków, przeciw którym staną nieliczne, ale silne jednostki GF.)

Jurgen:
Równie dobrze zresztą mógłbym besztać TNG, gdzie wszystko dało się załatwić deflektorem.

Owszem, nie kryję, że jest to wada TNG i możesz TNG besztać za nią do woli, ale skoro DS9 nadbudowuje nad TNG musi się - niestety - liczyć z omnipotencją deflektora, a tego nie robi.

Jurgen:
Toi zanczy jest dobry czy zły?

To znaczy: jako Trek post-TNGowski jest do d***, z wielu powodów. Jako prequel lub samodzielny serial byłby ciekawszy. Acz kwestia wybuchu Dominion War z winy Sisko by pozostawała.

Jurgen:
mieszając z błotem każdy odcinek, także ten dobry

Przesadzasz . Zauważ ile odcinków DS9 ostatnio wychwalałem.

Jurgen:
Zbesztam go raczej za osiągnięcie warp 10 czy za nie-borgowego Borga, czyli to, co do kanonu nie pasuje, a nie nie pasuje do mojej wizji treka.

Tylko, że IMO, wszystko to co widzimy w czasie Dominion War w pewien - subtelniejszy niż "buraki" z VOY - sposób gwałci jednak kanon.

Jurgen:
Przecież nie wmóiwię Ci, że lubisz walki flot, skoro nie lubisz.

Kiedy lubię (m.in. w SW. B5, HH), tylko nie w DS9. Bo widzę tam przeciwieństwo trekowego sposobu walki kosmicznej (+ taktyczne nonsensy).

Jurgen:
ale dla ludzi, którzy chcą o nim dyskutować, jest "olanie" wszystkich problemów, które pojawiają się w "wojennych" odcinkach tego serialu.

Nie "olewam". Sam kiedyś dyskutowałem o problemach z wojennych sezonów DS9. Pamietasz chyba jak się spieraliśmy o to czy Sisko nie mógł podjąć prób porozumienia z J'H, albo o szantaż z bronią biologiczną.

(BTW. wklejając powyższe listy najlepszych odcinków TOS i TNG szukałem też podobnej listy epizodów DS9, niestety "EW" takiej nie ułozyło, czego żałuję, bo ciekaw byłbym jak ich oceny miałyby się do moich.)

ps. mam nadzieję, że pamiętasz jeszcze, co chciałeś napisać, i że ochota Ci wróci
Mav
Użytkownik
#504 - Wysłana: 21 Lut 2010 20:59:36 - Edytowany przez: Mav
Jak pokazałem znajomym Treka po "Jedenastce" to TOS i TNG jak najbardziej się podobały ( TOS na swój sposób oczywiście, z filtrem lat 60 ) DS9. VOY, ENT Poniosły (zasłużoną wg mnie ) klęskę. Coś w tym jest, że ludzie z zewnątrz lubią TNG, doceniają jego mądrość, złożoność, ciekawe pomysłowe odcinki. Nawet ci, którzy za s-f nie przepadają, a pozostałe odpychają. Po przypomnieniu sobie Treka po paru latach przerwy, mam te same typy TNG, TOS jak najbardziej. Pozostałe nie DS9, VOY i ENT to po prostu słabe seriale, bazujące na sukcesie poprzedników i tyle, proste

Wiem, że ten post nic konstruktywnego nie wnosi, a moi znajomi nie są jakimś wyznacznikiem jakości, ale…. po prostu DS9, VOY i ENT są słabe, a TNG, TOS dobre i tyle
Madame Picard
Moderator
#505 - Wysłana: 21 Lut 2010 21:13:14
Mav

Cóż, ja zaczęłam od VOY . A wtedy też byłam "osobą z zewnątrz". TNG kiedyś mi gdzieś przemknęło, nawet w kinie na GEN byłam, ale nie wciągnęło mnie jakoś. A VOY wciągnął mnie od razu, mimo że wcześniej zarzekałam się, że nie będę "tych bzdur" oglądać.
Adek
Użytkownik
#506 - Wysłana: 21 Lut 2010 21:26:42
Madame Picard:
Cóż, ja zaczęłam od VOY .

Ja w swoim życiu ogólnie jako dzieciak zacząłem od TNG ale potem też wciągnąłem się w Voya a teraz odkrywam go na nowo. Owszem Mav pierwsze 2 sezony Voya nie są moze zbyt porywające ale jak dobrze pamiętam od sezonu 3 a 4 na pewno to już się dzieje dużo i fajnie. Bardziej interesujący wrogowie, więcej napięcia. Ja tak jak Madame mam sentyment do Voya. W sumie to i chyba efekty ma lepsze - wiadomo, nowsza seria. Za to TNG ma lepsze przesłanie i ogólnie fabułę oraz postaci. Dla mnie ciut słabszy jest DS9.
Q__
Moderator
#507 - Wysłana: 21 Lut 2010 21:28:35 - Edytowany przez: Q__
Adek

Adek:
Bardziej interesujący wrogowie, więcej napięcia.

Oj, obawiam się, że Mav nie tego szuka w Treku .

Jurgen

Jednak coś wygrzebałem, tylko lista jakby mniej prestiżowa, niestety:

1. "Duet"
2. "The Visitor"
3. "Improbable Cause" / "The Die Is Cast"
4. "In Purgatory's Shadow" / "By Inferno's Light"
5. "What You Leave Behind"
6. "Necessary Evil"
7. "Return To Grace"
8. "Rocks And Shoals"
9. "Tacking Into The Wind"
10. "Hard Time"
http://www.epinions.com/content_5096579204

(Jak widzisz fakt, że są to - w większości - odcinki wojenne, nie przeszkodził mi w przytoczeniu listy.)

ps. tak się zastanawiałem czemu aż tak jestem cięty na to DS9 i chyba już wiem; otóż dlatego, że w zamierzeniu miał być to chyba Trek najbardziej serio, ale nie do końca to wyszło, być może po prostu nie da się nakręcić Treka całkiem serio bez gruntownego reBootu (tak, nie wykluczam wcale, że to elementy Treka ciągnęły DS9 w dół, nie dając mu rozwinąć skrzydeł); także dlatego, że przy poważniejszej konwencji i deklarowanej dbałości o ciągłość wszelkie absurdy kłują w oczy w dwójnasób - "The Visitor" i historia Dominion War postawione osobno są dość zajmujące, połączone prowadzą do wniosku, że "partacz Sisko doprowadził do wojny". W sumie to wszystko, a także to, że zaczęło się od ambitnej tematyki społecznej i religijnej (z najgłębszym jak dotąd w Treku tlem kulturowym i najsilniej zaakcentowaną psychologią postaci), a skończyło zwykłą militarną space operą (w dodatku z mistyczno-"mydlanym" posmakiem), powoduje, że traktuję DS9 jako serial straconych szans, najbardziej nierówną z trekowych odsłon. Do tego jeszcze dochodzi wyrażne osłabienie technologii UFP (ktora niedawno pozwalała praktycznie na wszystko), nawet fazery z nagła się robi wielkie choć dotąd kieszonkowe wystarczały - choćby samo to czyni DS9 niewiarygodnym w roli sequela.

(Zobacz: wieszając psy na DS9, jednocześnie wyrażam się pochlebnie o SAAB, B5 i nBSG choć eksploracji tam tyle co kot napłakał, a wojny sporo. Wynika to z tego, że w/w seriale przedstawiają własne wizje nie spętane gorsetem trekowej, a jeszcze konkretniej: trekowej-XXIVwiecznej konwencji, więc nie ma ich o rozliczać pod kątem zgodności z zewnętrznym kanonem. DS9 używa "ST" w nazwie, i toczy się w XXIV wieku, więc kiedy nie stosuje się do tego co powiedziało TNG, mam prawo być czepialski.)

Przy czym DS9 jest ostatnim Trekiem posiadającym odcinki godne analiz, wspomnień i dyskusji. W VOY i ENT sam fakt, ze epizod trzyma solidny poziom trekowej średnizny (czyt. większości odcinków TNG i DS9 i nie-najfatalniejszych odcinków TOS) czyni go wartym odnotowania; ewidentnych arcydzieł (takich jak "The Domsday Machine", "The Measure of a Man" czy "Duet") tam brak.
Adek
Użytkownik
#508 - Wysłana: 21 Lut 2010 21:42:08 - Edytowany przez: Adek
Q__:
Adek:
Bardziej interesujący wrogowie, więcej napięcia.

Oj, obawiam się, że Mav nie tego szuka w Treku .

No może, w sumie rozumiem. Rozważanie różnych problemów pod kątem moralności postępowania bohaterów i natury filozoficznej też ma pewne zalety i nawet ja dostrzegam pewne przesłania w niektórych odcinakach. Np pamiętam, ze Voyager w następnym którymś sezonie spotkał rasę Kathatich? czy jak oni się nazywali. Ukradli oni Voyagerowi rdzeń WARP po tym jak Bellana musiała go wystrzelić bo groziło eksplozją rdzenia. Obcy zgodzili się oddać rdzeń (oj, nie wiem czy pamiętam dobrze fabułę ) w zamian za zapasy Voya - żywność, odzież, itp. Z perspektwy obcych Voy to był luksusowy hotel MARIOT a Kathati byli zdziesiątkowani po bitwie z BORG. Tu chyba chodziło o takie przesłanie, że zawsze istnieją tacy, którym bardziej się źle dzieje od nas mimo, że nie raz sami mamy jakieś tam problemy. Nawet 7 z 9 widać była poruszona ich losem. Sam w sumie przyczyniła się wcześniej do niego. Nawet jej to dość krytycznie wytknęła Bellana:"& co czujesz, kiedy widzisz takich Kathatich" Ale uważam, ze niepotrzebnie wzbudzała w 7 poczucie winy. Raz, że 7 jako Borg nie miała wpływu na to co czyni a 2 to Seven cały czas chyba wyrzucała sobie swoją przeszłość. Z tego poczucia winy leczyła ją kapitan a załoga Voya jednak tego Seven nie ułatwiała. Może niektórzy z załogi stracili bliskich lub znajomych w potyczkach z Borg, dlatego trudno było im Seven tak prosto wybaczyć?
Ale powiem wam w sumie, że równie ważne co przesłanie jest dla mnie i akcja. Najlepiej kiedy odcinek łączy w sobie te 2 rzeczy. Powiem więcej, czesto nawet takie odcinki z przesłaniem zapadają na dłużej w pamięć niż zwykła potyczka batalistyczna. Ale nie oszukujmy się, gdy trek tylko skupiał się nafilozofii życia to stałby się szybko nudny dla większości początkujących (zwłaszcza dziś) i początkowy cel (moralizatorski) nie zostałby w ogóle osiągnięty.
Q__
Moderator
#509 - Wysłana: 22 Lut 2010 14:24:42 - Edytowany przez: Q__
Jurgen, żebyś nie mówił, że umiem na DS9 tylko narzekać
i
Mav, żebyś nie twierdził, że DS9 to samo zło

"Duet" - jeden z najlepszych odcinków DS9, i jedna z najlepszych odsłon ST; w całości:
http://www.youtube.com/watch?v=UzdDJMycrlU
http://www.youtube.com/watch?v=IuLxqmrJBsE
http://www.youtube.com/watch?v=QJiuMmOdGKg
http://www.youtube.com/watch?v=FbPV4lLyx54
http://www.youtube.com/watch?v=MgTjSooxV_4

(Bohater główny odcinka to kolejna z inspiracji dla mojego Caeliego.)

Warto zwrócić uwagę na to jak świetnie jest to zagrany epizod (ładunek emocjonalny porównywalny z tym z "The Doomsdady Machine", conajmniej). Na przewartościwanie pogladów Kiry na Cardassian (nie będę rozwijał, bo pisałem już o tym, zwrócę tylko uwagę na to, że widać jak głębokie piętno odcisnęła na jej psychice okupacja; jakie rany w sobie nosi, a mimo to jest w stanie spojrzeć obiektywnie). A także na kreację postaci Sisko - w tym odcinku jest to zrównoważony, wręcz wyciszony, sprawiajacy wrażenie b. kompetentnego, oficer nie dajacy się zwariować w świecie politycznych nacisków i podejmujacy zdroworozsądkowe, zgodne ze swym sumieniem, decyzje. W w/w epizodzie (tak jak i m.in. w "Explorers") godnie reprezentował Federację i jej ideały; szkoda, że scenarzyści nie zawsze równie dobrze prowadzili tą postać. Taki jakim jest w tym odcinku budzi, wręcz odruchowo. i szacunek, i sympatię. No i clou fabuły - doskonały Marritza, tragiczna, budząca współczucie postać, której prawdziwą naturę poznajemy pomału, majac czas na zgadywanie - od czasów Khana żaden bohater drugoplanowy nie miał takiego "gadanego".
Mav
Użytkownik
#510 - Wysłana: 22 Lut 2010 14:29:29
Madame Picard:
A VOY wciągnął mnie od razu

Bo on może się podobać. Jednak dla mnie to taki sobie serial przygodowy akcji s-f z dobrymi (na tamte czasy) efektami specjalnymi i. Do tego chyba starał się być czasami mądry jak TNG ale w większości przypadków mu to nie wychodziło. Takie jest moje zdanie. Dla mnie był zbyt płytki, plastikowy i zwyczajnie wiele elementów mi się w nim nie podoba jak np. te zgubienie w kwadrancie delta, ale to tylko moja opinia rozumiem, że komuś może się podobać

Adek:
Bardziej interesujący wrogowie

Tylko, że oni byli praktycznie tacy sami Ich uzbrojenie różniła się kolorem fazerów i torped a wygląd to tylko drobna wariacja makijażu na twarzy aktora Charakterów jakiś specjalnych też nie mieli, jedni bardziej agresywni inni mniej itd. Tacy Hirogeni to nic specjalnego, trekowy schemat. Co innego taki gatunek 8472 Ale z drugiej strony Voyager zrobił coś czego mu nie mogę wybaczyć, wprowadził królową Borg niszcząc ich raz na zawsze, głupota (bo to Voy wprowadził nie FC tak? ) i jeszcze zrobił z nich słabeuszy.

Q__:
Oj, obawiam się, że Mav nie tego szuka w Treku .

Co racja to racja Ale generelanie jakieś napięcie, akcja jak najbardziej, ale nie przesadzona, zrobiona z głową, logiką, ciekawa i będąca tylko tłem dla ciekawej historii
 Strona:  ««  1  2  ...  15  16  17  18  19  ...  32  33  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Najlepszy film i odcinek

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!