USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Wizjonerstwo Star treka
 Strona:  1  2  »» 
Autor Wiadomość
Alek Roj
Użytkownik
#1 - Wysłana: 27 Lis 2005 16:16:46 - Edytowany przez: Alek Roj
Odpowiedz 
W wątku "Stracone szanse" czytamy:
Dreamweb
odcinek ["Assignment: Earth"] jak wiadomo ukazał się w 1968 i jego akcja toczy się w tym samym roku. Spock przegląda zapisy historyczne z tygodnia do którego się cofnęli i mówi że miało wtedy miejsce ważne morderstwo na tle politycznym. W kilka dni po emisji odcinka w prawdziwym świecie zamordowano Martina Luthera Kinga. To się nazywa wizjonerstwo Roddenberry'ego.

Ciekawe spostrzeżenie. Moim zdaniem twórcy Star Treka czasem bywali wizjonerami. Jako przykładem chciałbym podłużyć się proroczymi (wg mnie) odcinkami: "Charlie X" oraz "And the Children Shall Lead". Moja hipoteza jest taka, że autorzy niechcący przepowiedzieli zbrodnie Charliego W. Mansona.
Młody psychopatyczny zabójca nie tylko imię ma wspólne z "Jezusem Szatanem". Fakt wychowania poza rodziną w połączeniu z rozchwianym poczuciem moralności i reagowaniem agresją na wszelki sprzeciw... Nic dodać, nic ująć.
Jeszcze bardziej "Rodzinę Mansona" przypominają dzieci, zachęcane do buntu i zbrodni przez wyraźnie demoniczne indywiduum. Także ich rytuały-zabawy - tyleż diaboliczne, co infantylne - mają niemało wspólnego z mentalnością zabójców z Doliny Śmierci (jako najlepsze źródło informacji polecam: Vincent Bugliosi: "Helter Skelter" - monografia to co prawda obszerna, ale swietnie się ją czyta). Nie mówiąc już o tym, że w celu uwolnienia Mansona (gdy ten został uwięziony i skazany) jego wyznawcy planowali porwanie samolotu (tak, jak dzieci porywają Enterprise).

Co o tym myślicie? A może zauważyliście więcej takich "proroczych przebłysków" w serialach i filmach ST? Przy czym chodzi mi tak o wydarzenia polityczne i społeczne, jak o wynalazki i odkrycia.
WarLock II
Użytkownik
#2 - Wysłana: 27 Lis 2005 16:35:30
Odpowiedz 
Co tu dużo mówić Roddenberry przybył z przyszłości i zrobił serial o czasach, w których żył, zawierając w nim jednocześnie część wiedzy, jaką posiadł w akademii na lekcjach historii Od dawna to podejrzewałem...
Picard
Użytkownik
#3 - Wysłana: 27 Lis 2005 17:02:31 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Sądzę ,ze najlepszym przykładem takiego ,,prorokowania" była wizja zderzenia cywilizacji przedstawiona w TNG. W czasach podróży Enterprise-D wszechświat ,,Star Trek" jest miejscem stabilnym gdzie stare konflikty zostały w większości rozwiązane, gdzie Federacja buduje pokojowe- można rzec nawet przyjacielskie stosunki z Imperium Klingońskim- , Romulanie wyszli z izolacji i jak zawsze knują ale teraz nie wydają sie juz tacy enigmatyczni i groźni jak sto lat wcześniej. Naraz w ten uporządkowany kosmos , wkroczyła cywilizacja , obca, potężna i fanatycznie wroga wobec wszystkiego i wszystkich co... nie jest nią samą! Pojawił się Kolektyw Borga , by uzmysłowić ,iż nie wszyscy ostatecznie jesteśmy ludźmi i udowodnić ,iz niestety nie z każdym da się dogadać. Podobnie jest w naszej ziemskiej rzeczywistości: po upadku muru berlińskiego i końcu Związku Radzieckiego wydawało sie, że świat jest stabilnym i bezpiecznym miejscem gdzie dominuje jedna ideologia- teraz w obliczu islamskiego fanatyzmu wiemy ,ze to nieprawda. W ogóle Trek odrzucił koncepcje końca historii i ze słusznym moim zdaniem uporem lansuje koncepcje zderzenia cywilizacji: jako przypomnienie , że wartości jakie uważamy za uniwersalne wcale takie nie są oraz , iż inne cywilizacje tez mogą uważać swoje kulturowe paradygmaty za jedynie słuszne a ze zetknięcia tych dwóch ,,jedynie słusznych ideologii" zawsze wynikać będzie coś złego.
Barusz
Użytkownik
#4 - Wysłana: 27 Lis 2005 20:27:18
Odpowiedz 
Raczej opowiedzieli się za końcem historii. Oglądając ST nie zauważyłem ideologii czy systemu wartości które mogłby rywalizować z federacyjnym.
Picard
Użytkownik
#5 - Wysłana: 27 Lis 2005 21:23:20
Odpowiedz 
Raczej opowiedzieli się za końcem historii

Nie. W ST VI wyraźnie powiedziane było: ,,Niektórzy obawiają się , że zmainy oznaczają koniec histori, ale to nam chyba nie grozi" - cytat z Kirka. Przesłanie tego filmu ukazać miało ,że pokój nie oznacza unicestwienia jednej kultury przez drugą i zastąpienia ich sytemu wartości innym , od tej pory dominujacym. KIingoni żyli nadal wedłóg swoich zasad ale juzjako przyjaciele Federacji.
Anonim
Anonimowy
#6 - Wysłana: 27 Lis 2005 21:55:06
Odpowiedz 
WarLock II, to by wyjaśniało działania Kaśki

[img]http://www.startrek.pl/sevtrek.php?op=SevTrek&sid=14[/img]
Barusz
Użytkownik
#7 - Wysłana: 27 Lis 2005 22:17:39
Odpowiedz 
Nie.

Tak. W tej koncepcji nie chodzi o ukazanie, że jedna z ideologii umrze, lecz, że jedna okazuje się lepsza. I tak też prowadzony był ST - nie było wątpliwości, że dla Klingonów i innych byłoby lepiej, gdyby przyjeli federacyjno-amerykański styl życia.
Picard
Użytkownik
#8 - Wysłana: 27 Lis 2005 23:29:27
Odpowiedz 
że dla Klingonów i innych byłoby lepiej

Tyle ,ze Klingoni myśleli całkiem inaczej...
Pah Wraith
Użytkownik
#9 - Wysłana: 27 Lis 2005 23:34:38
Odpowiedz 
Najwłaściwiej byłoby chyba zauważyć, że w Treku rzadko dochodzi do wartościowania kultur, ich sposobów życia, czy, jak to ładnie i naukowo ujął Picard, całych paradygmatów.
Barusz
Użytkownik
#10 - Wysłana: 28 Lis 2005 01:52:27
Odpowiedz 
Tyle ,ze Klingoni myśleli całkiem inaczej...

W każdym razie Worf nie.


Najwłaściwiej byłoby chyba zauważyć, że w Treku rzadko dochodzi do wartościowania kultur, ich sposobów życia, czy, jak to ładnie i naukowo ujął Picard, całych paradygmatów.

To rzecz gustu. Dla mnie akcentowanie wyższości 'naszych' było wyraźne.
Pah Wraith
Użytkownik
#11 - Wysłana: 28 Lis 2005 09:39:55
Odpowiedz 
A zatem kwestionujesz humanizm Treka?
Anonim
Anonimowy
#12 - Wysłana: 28 Lis 2005 12:24:15
Odpowiedz 
A zatem kwestionujesz humanizm Treka?
Pytanie nie jest co prawda do mnie skierowane, ale pozwolę sobie się wtrącić....
Humanizmu Treka nie da się zakwestionować. Tylko, że humanizm to idea. Idee są piękne i szczytne (przynajmniej niektóre), ale nie zawsze dają się wprowadzić w życie w całości i bez wyjątku.
Tak właśnie jest w Treku. Federacja stara się nie narzucać swojego sposobu życia innym rasom. Ale "stara się" nie jest równoznaczne z "nie narzuca". Jako potęga kwadrantu Alfa jej ideały są "zaraźliwe". Podobnie jak amerykański sposób bycia rozprzestrzenił się na Ziemi, mimo że nie był to efekt celowego działania Amerykanów.... Tyle, jeżeli chodzi o bohaterów Treka.
Inna rzecz, to jego twórcy. Niby nie mówią wprost, że Federacja jest "the best", ale jakoś tak i tak wychodzi.
Dziwnym trafem innym wiodącym siłom świata Star Trek cały czas coś się przydarza. Coś, z czego Federacja wychodzi obronną ręką.
W imperium klingonów panuje korupcja i nepotyzm. Cardasjanie zostają wyzyskani przez Dominium, na Romulusie dochodzi do zamachu stanu. I tylko Federacja jest wolna od takich problemów (to znaczy problemy są, ale zawsze udaje się je jakoś rozwiązać). Jest w tym jakieś podświadome (a może świadome?) przesłanie.....
Pah Wraith
Użytkownik
#13 - Wysłana: 28 Lis 2005 14:28:16
Odpowiedz 
Na początek ,zaznaczę, że oczywiście mówiąc o humaniźmie, miałem na myśli zbiór postaw wobec istot inteligentnych, a zatem rozszerzyłem to pojęcie na cele Treka.

Tylko, że humanizm to idea. Idee są piękne i szczytne (przynajmniej niektóre), ale nie zawsze dają się wprowadzić w życie w całości i bez wyjątku.

Owszem, ale pop idyllicznej wizji Roddenberry'ego możnaby się spodziewać, że ma szansę realizacji. Przypominam, że zasady świata kreowanego zależą od Twórców, któzy nie muszą się przyporządkowywać prawom jakimi rządzi się nasza rzeczywistość.

Tak właśnie jest w Treku. Federacja stara się nie narzucać swojego sposobu życia innym rasom. Ale "stara się" nie jest równoznaczne z "nie narzuca".

Tu się nie zgodzę. Po pierwsze na straży rozwoju kultury stoi pierwsza dyrektywa, po drugie zaś moralność. 1D została specjalnie pomyślana właśnie dla tych celów. Przypominam też, że 1D stoi na straży prawa do rozwoju na własną rękę wszystkich kultur, obojętnie czy wewnątrz czy na zewnątrz Federacji.

Jako potęga kwadrantu Alfa jej ideały są "zaraźliwe".

I tu właśnie dochodzimy do sedna: przyjęcie ideałów Federacji jest dobrowolnym aktem każdego jej obywatela. Jesli coś ci się nie podoba, możesz się nawet szybko i łatwo przesiedlić...
Anonim
Anonimowy
#14 - Wysłana: 28 Lis 2005 15:05:19
Odpowiedz 
zasady świata kreowanego zależą od Twórców, któzy nie muszą się przyporządkowywać prawom jakimi rządzi się nasza rzeczywistość.
Świat Star Treka wcale nie jest idylliczny. Gdyby był, nie byłoby tam wojen, przestępstw, śmierci, chorób, katastrof naturalnych, wypadków itp. Idylliczna jest tylko sytuacja na Ziemi, ale Ziemia nie jest odciętą wyspą.
To co w niej dobre "promieniuje" na zewnątrz, ale to co złe czasami wnika do wewnątrz. Taki właśnie był wybór Twórców.

na straży rozwoju kultury stoi pierwsza dyrektywa
Ona dotyczy tylko cywilizacji niżej rozwiniętych i w tym zakresie faktycznie Federacja jest bardzo ostrożna.

po drugie zaś moralność
Czyli dokłanie to, o czym ja napisałem. Moralność powoduje, że Federacja "stara się" nie narzucać swojego światopoglądu.

I tu właśnie dochodzimy do sedna: przyjęcie ideałów Federacji jest dobrowolnym aktem każdego jej obywatela.
Faktycznie, tu dochodzimy do sedna. Tylko, że ja nie mam na myśli wymuszania przekonań na poszczególnych jednostkach, ale o wpływaniu na rozwój pewnych cywilizacji w taki sposób, by był on bardziej zgodny z wizją Federacji. To jest niedający się uniknąć efekt prowadzenia dobrej polityki zagranicznej....
Przykłady:
Na Kardasji rządziło wojsko i stosunki z Federacją były napięte. Kiedy władzę przejęli cywile okazało się, że Kardasja może oczekiwać na pomoc ze strony Federacji. Efekt-Federacja wpływa na ustrój innego państwa. (nie wiadomo, czy bez pomocy federacji wojsko nie wróciłoby do władzy bez interwencji Dominium).
Klingoni są sprzymierzeni z Federacją. Kiedy zaczynają wojnę z Kardasją tracą sojuszników w Federacji. Pojawia się Dominium i Klingoni muszą sobie odpuścić wojenkę (którą tak kochają), bo Federacja ma takie zasady.
Nie twierdzę, że powyższe przykłady to zaprzeczenie ideałom Federacji. Federacja po prostu musi kształtować swoje otoczenie zgodnie ze swoją wizją, bo gdyby tak nie robiła, to inne siły zaczęłyby kształtować Federację zgodnie ze swoją wizją...
Picard
Użytkownik
#15 - Wysłana: 28 Lis 2005 15:40:35
Odpowiedz 
W każdym razie Worf nie

Ależ Worf zawsze uważał siebie - zresztą słusznie za stu procentowego Klingona! To ,ze wychowywał się na Ziemi nie zmienia faktu ,ze zachowywał sie i myślał zupełnie jaki jego ziomkowie z Qonos oraz z innych części Imperium. Mówili nawet o tym jego przybrani rodzice państwo Rożenko: wszystkie potrawy , które mu przygotowywali musiały być klingońskie, jego temperament też był bardzo wojowniczy , nie wspominając juz o praktykowanych przez Worfa zwyczajach jak choćby rytuał wejścia w dorosłość... Czy w Federacji robi sie tego typu rzeczy?
Picard
Użytkownik
#16 - Wysłana: 28 Lis 2005 15:43:10 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
efekt celowego działania Amerykanów....

Ależ był! To żeby ich filmy - tym również Trek - sprzedawały sie dobrze, by ich bułki z czymś tam , ich muzyka, samochody i inne rzeczy sprzedwały sie dobrze leży całkowicie w amerykańskim interesie.
Anonim
Anonimowy
#17 - Wysłana: 29 Lis 2005 09:32:02
Odpowiedz 
To żeby ich filmy - tym również Trek - sprzedawały sie dobrze, by ich bułki z czymś tam , ich muzyka, samochody i inne rzeczy sprzedwały sie dobrze leży całkowicie w amerykańskim interesie.
Leży w ich interesie, bo na tym zarabiają i taki był ich cel. Kasa.
Cały ten "american life style" dostaliśmy jakos bonus.... free of charge...
waterhouse
Moderator
#18 - Wysłana: 29 Lis 2005 15:18:45 - Edytowany przez: waterhouse
Odpowiedz 
Leży w ich interesie, bo na tym zarabiają i taki był ich cel. Kasa. (...)To żeby ich filmy - tym również Trek - sprzedawały sie dobrze

I taki był cel, który przyświecał 40 lat temu Twórcy ST? Promocja "american lifestyle" i zarabianie $$??
Barusz
Użytkownik
#19 - Wysłana: 29 Lis 2005 15:49:20
Odpowiedz 
Nie ma kogoś takiego jak "Twórca ST". Filmy i seriale były na przestrzeni czterdziestu lat tworzone przez setki osób.
Anonim
Anonimowy
#20 - Wysłana: 30 Lis 2005 08:42:33
Odpowiedz 
I taki był cel, który przyświecał 40 lat Twórcy ST
Roddenberry'emu pewnie nie, ale wytwórni na pewno, przynajmniej jeżeli chodzi o zarabianie $$$. American lifestyle było jak napisałem dodatkiem....
waterhouse
Moderator
#21 - Wysłana: 30 Lis 2005 12:44:43
Odpowiedz 
Roddenberry'emu pewnie nie, ale wytwórni na pewno

popatrz...a jednak 40 lat temu istniał ktoś taki jak "Twórca ST"


Co do "american lifestyle" to trzeba najpierw zidentyfikowac jego elementy zawarte w ST, od TOS po ENT.
Anonim
Anonimowy
#22 - Wysłana: 30 Lis 2005 13:12:22
Odpowiedz 
Co do "american lifestyle" to trzeba najpierw zidentyfikowac jego elementy zawarte w ST, od TOS po ENT.
Chyba się nie do końca zrozumieliśmy.
Mi nie chodziło o to, że Star Trek eksportuje "american lifestyle", chociaż rzeczywiście uczestniczy w tym eksporcie.
Mi chodziło o to, że w ST Federacja "eksportuje" i upowszechnia swoje ideały podobnie jak dziś czyni to USA, nie przez podbój czy użycie siły, ale przez swoją pozycję ekonomiczną i polityczną.
Oczywiście USA wciąż stosują też narzędzia militarne (np. Korea, Wietnam, Afganistan, Irak) a Federacja tego nie robi, ale według mnie efekty działań niemilitarnych są bez porównania większe, niż efekty interwencji zbrojnych....
Q
Anonimowy
#23 - Wysłana: 7 Cze 2006 21:38:11
Odpowiedz 
"American lifestyle" i ideały Fedracji są jednak róźne. Po pierwsze "american lifestyle" (w najskrajniejszej, karykaturalnej postaci) jest hurrapatriotyczny, lekko militarystyczny, kapitalistyczny i popkulturowy... W Federacji zaś patriotyzm nie istnieje zastąpiony ideałami, które w naszej epoce zwykle nazywamy humanistycznymi i obywatelskimi, z tego też powodu mimo quasi-militarnej struktury Gwiezdna Flota nie jest militarystyczna. Kapitalizm przestał istnieć (poza rasą Ferengich) z powodu powszechności dóbr wywołanej rozwojem technologii, zaś popkulturę zabił poziom rozwoju umysłowego obywateli
Q__
Moderator
#24 - Wysłana: 27 Cze 2007 06:50:19
Odpowiedz 
Jeszcze trochę o ideałach Treka:
http://scientium.com/angel/references/strek.htm
i o trekowych technologiach:
http://scientium.com/angel/references/stscienc.htm - wychodzi, że jest on w sumie hard SF
Picard
Użytkownik
#25 - Wysłana: 27 Cze 2007 14:22:07
Odpowiedz 
No, dzieki ,,star Trek" mamy telefeny komorkowe- wprawdzie nie dzialaja one tak dobrze jak komunikatory z czasow TOS gdyz powoduja raka mozgu ipszczoly od nich zdychaja ale z czasem moze ten srodek komunikacji sie ulepszy. Z drugiej strony Picard z jakiegos powodu musial stracic swoje wlosięta...
Q__
Moderator
#26 - Wysłana: 27 Cze 2007 15:57:13 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Z drugiej strony Picard z jakiegos powodu musial stracic swoje wlosięta...

Widać komunikatory szkodzą dopiero po dłuugim używaniu, skoro inni nie są łysi (nie licząc Ilii)... Więc nie są takie grożne...
Q__
Moderator
#27 - Wysłana: 29 Maj 2009 17:27:21 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
To jest jednak piękne... Taki *ówniarz, w dodatku przybyły z nękanego dyktaturami i wojnami kraju, a dał radę trzystuletniemu problemowi:

Iraqi Teen Solves 300-Year-Old Math Puzzle in Four Months
Friday, May 29, 2009

An Iraqi-born 16-year-old reportedly has cracked a math puzzle that has gone unsolved for over 300 years.

Mohamed Altoumaimi, who immigrated to Sweden six years ago, took only four months to find a formula that explains a sequence of calculations known as the Bernoulli numbers, a code that had stumped some of the best experts in the field, Agence France-Presse reported.

Altoumaimi said after his high school teachers were skeptical about his work he contacted professors at Uppsala University, one of Sweden's top institutions, who confirmed his formula was correct and offered him a place at the university, AFP reported.

The teen opted to continue his general studies but planned to take courses in advanced mathematics and physics this summer, AFP reported.

http://www.foxnews.com/story/0,2933,522698,00.html

(No i na uniwerek trafi, więc raczej nie wyrośnie na islamistę.) Świat okazał się nagle jakiś taki trochę trekowy
Beyond
Użytkownik
#28 - Wysłana: 31 Maj 2009 12:20:31 - Edytowany przez: Beyond
Odpowiedz 
Barusz

Nie czytałem co prawda znanej książki Fukuyamy, ale podejrzewam, że tam nie chodziło o zwycięstwo moralne, lecz właśnie o przyjęcie jednego modelu życia. Bądź - jeśli o zwycięstwo moralne, to tylko dlatego, że te jakoby musiałoby się ostatecznie skończyć przyjęciem jednego modelu.

W innym wypadku cała koncepcja byłaby śmieszna. Zakładałaby bowiem, że w obliczu III wojny światowej między Islamem, a światem Zachodu, można by mówić o końcu historii. Kto zresztą miałby wyznaczać ową moralną wyższość (do moralnej wyższości i ostateczności miała pretensje każda znacząca siła w historii)? To właśnie powszechna akceptacja danego modelu, pozorność konfliktów (jako szczątkowych, bądź rozgrywanych w obrębie modelu) ma oznaczać ostateczny konsensus, wyznaczenie ostateczności moralnej ie. koniec historii.

Można jednak oczywiście mówić o tym, że Klingońska kultura została wpisana w model wyższego rzędu: pokojowe współżycie. Wtedy rzeczywiście można mówić o końcu historii: bo wszelka różnica jest przez model założona i oswojona. Inne przekonanie jest "czymś co należy tolerować", kulturowy fenomen jawi się jako "ciekawostka turystyczna", styl zabudowy jest "działem w podręczniku architektonicznym" itp. To zresztą jedna z rzeczy jaką bym zarzucił UE: czyni rzeczywistość martwą pod pozorami zabezpieczania różnorodności, konsoliduje w imię poszanowania odmienności.

W stosunku do Borga jednak, cała ta argumentacja jest strzałem w płot. Tak więc Picard ma tutaj rację. Dla mnie Borg to przede wszystkim filozofia, a nie cywilizacja, a tutaj jak widzimy cywilizacyjny aspekt Borga staje się filozofią
Eviva
Użytkownik
#29 - Wysłana: 31 Maj 2009 13:42:05
Odpowiedz 
Picard
Z drugiej strony Picard z jakiegos powodu musial stracic swoje wlosięta...

Powyrywał je sobie z głowy oglądając archiwalne wyczyny Kirka .
Q__
Moderator
#30 - Wysłana: 31 Maj 2009 14:49:29 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Q__

To jest jednak piękne... Taki *ówniarz, w dodatku przybyły z nękanego dyktaturami i wojnami kraju, a dał radę trzystuletniemu problemowi

No i muszę sam siebie zdementowac :]

"The young student, from the Swedish province of Dalarna, turned to Uppsala University with his formula, claiming that it was the solution to the complex Bernoulli numbers. Senior Lecturer Jan-Ĺke Lindahl verified the formula, but added that although correct, it was well known and readily available in several databases. Dr Lindahl found the student to be very talented in the field of mathematics and provided him with reading material.
The student, however, has not been admitted to Uppsala University, as claimed by some news outlets."

http://www.uu.se/news/news_item.php?typ=artikel&id =693
http://en.wikipedia.org/wiki/Talk:Bernoulli_number #Not_new_formula

Znów mi media wodę z mózgu zrobiły :]
(Ale historia i tak, po trekowemu, optymistyczna.)

Beyond

Dyskusja z Baruszem nie ma wielkiego sensu, jako, że opuscił on nasze forum lata temu.
 Strona:  1  2  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Wizjonerstwo Star treka

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!