USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Najlepszy trekowy serial ! ! !
 Strona:  ««  1  2  3  ...  7  8  9  10  11  12  13  »» 
Autor Wiadomość
Jurgen
Moderator
#271 - Wysłana: 23 Lis 2006 22:17:36
Odpowiedz 
Z tego samego źródła Spock tyle wiedział o braciach Daltonach, buszujacych na Dzikim Zachodzie w odcinku,, Spectre of the Gun,,

Może Lucky Luka oglądał?
Q__
Moderator
#272 - Wysłana: 1 Cze 2010 11:46:06 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kopia wypowiedzi TSan ze zdublowanego tematu:

Która z waszych serii jest ulubiona? Osobiście oceniam je tak:

1. TOS

Najlepsze pomysły, dużo różnych wątków. Daje 9/10.

2.TNG

Postacie idealistyczne, jednak pomysły róznie ciekawe. Daje 7/10.

3.VOY

Kapitan kobieta, odrazu duży plus. Ciekawy motyw z Seven. Daje 8/10

4.DS9

Niezbyt mi sie podoba, postacie troche nudne. Daje 6/10.

5.ENT

Dla mnie właśnie ta seria była najlepsza. Dużo akcji, ale nie zatracono idei naukowych ST. Daje 10/10.

To moje włanse oceny. Niedługo ulubione filmy!

http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=2908&page=0#msg196007
Evelin Siv
Użytkownik
#273 - Wysłana: 1 Cze 2010 14:03:42
Odpowiedz 
Ja najbardziej lubię TNG (mimo różnych wad, jakie da się zauważyć i jakie mu inni zarzucają) . Do VOY jak już wspominałam w innym topicu, mam sentyment, bo był to pierwszy serial, który ukazał mi świat Treka. DS9 lubię, ciekawy serial, inny bo akcja jest w szczególności na stacji i z nią związana. TOSa nie widziałam, ale kinowe wersje z tą załogą i prawie wszystkie mi się podobały. ENT w ogóle nie widziałam.
TSan
Użytkownik
#274 - Wysłana: 1 Cze 2010 14:08:50
Odpowiedz 
Mój ranking:
1.ENT
2.TOS
3.VOY
4.TNG
5.DS9
Q__
Moderator
#275 - Wysłana: 1 Cze 2010 14:16:06
Odpowiedz 
TSan

Ale to chyba wynika wprost z poprzedniego postu. Prosimy nie floodować.
Korrd
Użytkownik
#276 - Wysłana: 1 Cze 2010 14:25:00
Odpowiedz 
Ooooo, jeszcze nie zamieszczałem swojego rankingu
Oto on:

TOS*
VOY
DS9
ENT
TNG
TOS*


* z TOSem po prostu tak mam ;)
_Quark
Użytkownik
#277 - Wysłana: 8 Cze 2010 10:43:54
Odpowiedz 
Mój ranking to:

1. DS9
2. VOY
3. TNG
4. TOS
5. ENT
TSan
Użytkownik
#278 - Wysłana: 8 Cze 2010 17:41:41 - Edytowany przez: TSan
Odpowiedz 
Hmm, nie rozumiem sceptykow ENTka. Dla mnie był zdecydowanie najlepszy. A wszyscy sympatyzują DS9.
Q__
Moderator
#279 - Wysłana: 8 Cze 2010 17:45:50 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
TSan

TSan:
wszyscy sympatyzują DS9.

Ja tam nie sympatyzuję. Dobry serial, ale wypaczenie idei Treka.

ps. mój ranking, jak wiadomo, wygląda tak:

TNG
TOS
DS9
ENT
VOY
Evelin Siv
Użytkownik
#280 - Wysłana: 8 Cze 2010 18:11:10
Odpowiedz 
Q__
Widzę, że też gustujesz w TNG Ja nie zamieszczę rankingu bo wszystkich seriali nie oglądałam, ale jak na razie mój ulubiony to TNG
Tina46
Użytkownik
#281 - Wysłana: 28 Cze 2010 21:38:23
Odpowiedz 
Dopiero obejrzałam całego TOS-a i jestem w połowie 1 sezonu ENT-ka.
U mnie jak narazie wygrywa... TOS

TSan:
Hmm, nie rozumiem sceptykow ENTka.

Też nie rozumiem, chociaż nawet całego 1 sezonu ENT-ka nie widziałam, więc się pewnie nie znam ale jak narazie odcinki bardzo podobają, chociaż jeden zdążył już mnie zanudzić.

TSan:
A wszyscy sympatyzują DS9.

Ekhem... nie wszyscy
Evelin Siv
Użytkownik
#282 - Wysłana: 28 Cze 2010 21:42:30
Odpowiedz 
Tina46:
Dopiero obejrzałam całego TOS-a i jestem w połowie 1 sezonu ENT-ka.

Czyli wnioskuję, ze nie oglądałaś jeszcze wszystkich seriali?
Tina46
Użytkownik
#283 - Wysłana: 28 Cze 2010 21:45:25
Odpowiedz 
Evelin Siv
Jeszcze nie, ale zamierzam
Evelin Siv
Użytkownik
#284 - Wysłana: 28 Cze 2010 22:04:14 - Edytowany przez: Evelin Siv
Odpowiedz 
Tina46
to dobrze. Mój ulubiony to TNG, potem VOY (sentymantalny, bo pierwszy, obejrzałam parę odcinków bardzo dawno temu, a teraz zaczęłam od początku).
DS9 też lubię, taki inny serial, bo o stacji kosmicznej, ale dla mnie interesujący.

Życzę miłego oglądania
Logan
Użytkownik
#285 - Wysłana: 6 Paź 2010 16:04:15
Odpowiedz 
Właśnie skończyłem DS9. Aż przykro się zrobiło. Jeden z tych seriali, które nieustannie się rozwijały, tym bardziej nie rozumiem dlaczego nie powstał kolejny sezon. Wprawdzie druga połowa 7 sezonu była siłą rzeczy na wyższym poziomie przez wzgląd na mnogość otwartych wątków, które trzeba było jakoś z sensem zakończyć ale i tak uważam, że decyzja o zakończeniu serii była pochopna. Zakończenie na swój sposób było otwarte i pozostawia niedosyt. Dlatego DS9 wskakuje u mnie na pierwsze miejsce. Teraz czas zabrać się za Voyagera.
Q__
Moderator
#286 - Wysłana: 10 Lis 2010 18:24:11 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
A'propos rankingów. Odświeżyłem sobie dwa (lub trzy, zależy jak liczyć) odcinki (chodziło o Trille, o których planowałem gdzieś cos napisać, i o to jak je będę teraz postrzegał z dystansu paru dobrych lat), jeden TNG, jeden/dwa DS9. Mianowicie "The Host" (TNG) i "The Emissary" (DS9, oczywiście).

Cóż, nie są to odcinki równej jakości (drugi jest lepszy), ale są dość charakterystyczne dla swoich seriali. "The Host" to pierwszy występ Trilla w ST. Sama fabuła prościutka, melodramatyczna, taki harlequinek bez happy endu. Narracja spokojna, wyciszona, przciwieństwo abramsowej. Wszystko rozgrywa się w dialogach. Pojawiają się pytania, co decyduje o naszej tożsamości - ciało czy osobowość. I co tak naprawdę kochamy w drugiej stronie. Tematy istotne, acz potraktowane b. po łebkach. Jest o czym mysleć po obejrzeniu, ale myśli się o problemach, nie o odcinku, bo ten jest taki sobie, nieco nijaki. Ciekawe jest jeszcze zakończenie - że Beverly zostanie we Flocie to raczej nie ulega wątpliwości, ale ciekawy jest jej motyw. Otóż okazuje się, że nie umiałaby być z istotą zmieniającą ciała jak rękawiczki, bo dla niej tożsamość człowieka buduje i jego osobowość i - jednak - ciało. Czyli mamy opowiedzenie się po stronie humanizmu, przeciw możliwościom (poniekąd) transhumanistycznym. UFP okazuje sie być pod pewnymi względami b. konserwatywna (podobne - wbrew pozorom - konserwatywne podejście zdarza sie w Treku cześciej niż się zdaje; bohaterowie, jak co do czego, odrzucaja to co wykracza poza "ludzkie", w TOS było tak choćby z kolejnymi szansami na nieśmiertelność*), czyli Trek da się tez intepretować jako świat w którym świadomie odrzucono (możliwe, że ucząc się na błędach) możliwości, o których mówi cyberpunk. Dochodzi do tego temat nieprzezwyciężonej obcości, czesto poruszany przez Lema, a dość nietypowy dla ST, Beverly umiałaby kochać Odana gdyby... nie był Obcym. Kolejna ciekawostka to rzut oka na obyczajowość seksualną Federacji - Troi bez zazdrości doradza Beverly w sprawach związanych z Odanem bytujacym tymczasowo w ciele Rikera (a przecież wiemy, co Rikera i Troi łączyło), Picard może i trochę jest zazdrosny o romans ambasadora z dr Crusher, ale nie daje tym emocjom dojść do głosu, nie wplywają na jego postępowanie. (Niedaleko stąd do wyjaśnień Roddenberry'ego po kim Kirk dostał imię.) Inna epoka, inna mentalność, jest to w jakiś sposób realistyczne.
Wyraźną wadą jest natomiast skopany wątek stosunków symbiot-nosiciel, bez uzupełniających wyjaśnień z DS9, wyglądałoby to jakby nosiciele ochoczo rezygnowali z własnej tożsamości godząc się na bycie niewolnikami, wręcz narzędziami, sybiotu. Dziwne, by nie budziło to sprzeciwu oficerów GF. Mniej kontrowersyjne byłoby już w tym ujęciu, gdyby - po morganowsku - rolę nosicieli pełniły klonowane w zbiornikach ciała, nie mające okazji rozwinięcia własnej świadomości.)

"The Emissary" - emocjonalnie odcinek znacznie intensywniejszy, pod wzgledem aktorskim stoi też znacznie wyżej (acz pierwsze pojawienie się Kiry jest zbyt przerysowane - te włosy w nieładzie). Widać od razu zarówno przyszłe zalety, jak i wady serialu. Zalety to wspomniana intensywność i dobre aktorstwo (sprzyjające ukazaniu życia wewnętrznego bohaterów, którzy są znacznie bardziej emocjonalni i żywi niż ci z TNG) - bohaterowie są zaprezentowani tak, że z miejsca wbijają się w pamieć, równie dobra jest zresztą prezentacja tematyki serialu - jasno zostają wyłożone uwarunkowania polityczne Bajor i okolic; do tego dochodzi mrok, pierwszy raz widzimy, że służba w GF to nie bajka, i jak wiele zależy od federacyjnej dyplomacji (w "The Host" tylko się o tym mówiło, tu sami to czujemy). W roli pilota "The Emissary" sprawdza się ekstraordynaryjnie. Wady to mistycyzm (pierwszy raz tak silnie obecny w Treku), wprowadzony w dodatku do fabuły dość nieudolnie - bajorański kapłan pojawia się (po raz drugi) ni z tego, ni z owego, a Sisko rzuca wszystko i leci na jego znak na Bajor, nawet akcentowana ważność kontaktów z Opaką dla stabilności politycznej regionu nie tłumaczy tego siskowego pośpiechu. Kolejna wada to to, że choć odcinek dał po obejrzeniu to wrażenie "dostania obuchem w łeb", które towarzyszy kontaktowi z co lepszymi filmami i książkami (Oramus kiedyś ładnie o tym pisał, w kontekście jednej z powieści Bestera), to można zastanawiać się najwyżej jak się to dalej potoczy (jeśli się nie zna dalszego biegu wydarzeń, hehe ), nie zostaje nic mogącego stanowić zachętę do filozoficznego dumania. No i strzelają się sporo. (Wątek kontaktowy nie jest dobry, ani zły. W czasie kontaktu Sisko z Obcymi-z-wormhole'a niby pojawia się okazja do rozważań o wpływie postrzegania czasu, na świadomość, ale temat zostaje potraktowany typowo "po trekowemu", czyli maksymalnie pretekstowo.)
Już w pilocie widać, że pod pewnymi względami DS9 stanowi szczytowy punkt rozwoju Treka (chciałoby się by TOS i TNG były równie "krwiste"), pod innymi jednak, wyraźny początek jego upadku. O ile bowiem DS9 realizuje "na poważnie" schematy dziecinnego w sumie gatunku, jakim jest space opera, o tyle TNG mówi w sposób dość dziecinny, o problemach znacznie wyższego rzędu. Dopiero gdyby połączyć zalety obu tych seriali i budzet na miarę TMP wyszedłby Trek marzeń.

(Oczywiście ST nie byłby sobą, bez grubszych niekonsekwencji - w obu odcinkach zupełnie inaczej przedstawiony jest zarówno wygląd Trilli-nosicieli, jak i ich relacji z symbiotem. Tylko scena implantacji zasadniczo się zgadza... Najbardziej razi w tym, że Odan we wszystkich ciałach pozostaje b. szanowanym ambasadorem, podczas gdy Curzon Dax jest ambasadorem, Jadzia Dax - komandorem porucznikiem i oficerem naukowym, a - że wybiegniemy w przyszłość - Ezri Dax podporucznikiem i doradcą.)

Z tym, że gdybym miał polecać tylko jeden z w/w odcinków, wygrałby jednak "The Emissary", i to ze sporą przewagą. Choć przegrywa w warstwie intelektualnej, jest jednak znacznie lepiej nakręcony. Lepiej też wykorzystuje swój potencjał - "The Host" (choć spada z wyższego konia) jest jednak, w dużej mierze, odcinkiem zmarnowanych szans...

ps. zabawne jest zresztą, że oba(wsystkie tsy ) odcinki b. przypominaja twórczość Ursuli K. LeGuin; w "The Host" odpowiada za to tematyka płciowa/genderowa i senymentalny wątek miłosny, w "The Emissary" dobrze rozpocząte (niestety - IMO - rozwinięte potem poniżej swojego potencjału, co zresztą w Treku stanowi normę) wątki społeczne...

-------------------------------------------------- ------------------------
* podobne odrzucenie nieśmiertelności było w - hehe - "Obłoku Magellana", stara SF okazuje się czasem być ponadczasowa...
Jurgen
Moderator
#287 - Wysłana: 11 Lis 2010 19:56:46
Odpowiedz 
Q__

C do Trilli (Trillów?), to DS9 porusza ich kwestię jeszcze w kilku odcinkach, co najmniej: "Facets", "Dax" i pierwsze odcinki 7. sezonu... Zwłaszcza "Dax" ma ceikawy temat, szkoda tylko, że ostatecznie zmarnowany przez "proste" rozwiązanie.
Q__
Moderator
#288 - Wysłana: 11 Lis 2010 20:02:56 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Jurgen

Jurgen:
C do Trilli (Trillów?), to DS9 porusza ich kwestię jeszcze w kilku odcinkach, co najmniej: "Facets", "Dax" i pierwsze odcinki 7. sezonu...

Owszem, i nie wykluczam, że do nich też wrócę w najbliższym czasie . Ogólnie zresztą, choc to TNG wprowadził "trillową" ("trillą"? ) tematykę, to DS9 ładnie ją rozwinął, i nie odmawiam mu tego . (Btw. dużą załugą DS9 jest wąłsnie pogłębienie kulturowego tła pokazanych wcześniej gatunków.)

Choć skoro bawimy się w kanony, wypadałoby wyjaśnić wspomnianą różnicę stałego status Odana i tegoż statusu zmian w wypadku Dax(a).

Jurgen:
Zwłaszcza "Dax" ma ceikawy temat, szkoda tylko, że ostatecznie zmarnowany przez "proste" rozwiązanie.

Czyli to, za co "kochamy" Treka .

ps. aha, gwoli ścisłości: uważając "The Emissary" za "DS9 w pigłuce", uważam jednocześnie, że "The Host" jest dla TNG jednak mniej reprezentatywny niż np. "11001001"...
Queerbot
Użytkownik
#289 - Wysłana: 10 Sty 2011 11:41:38 - Edytowany przez: Queerbot
Odpowiedz 
Q__:
Choć skoro bawimy się w kanony, wypadałoby wyjaśnić wspomnianą różnicę stałego status Odana i tegoż statusu zmian w wypadku Dax(a).

Jedyne co mi przychodzi do głowy to, że Odan to, sorry za słowo, impostor. Cos w rodzaju pasożyta z Conspiracy, który podaje się za Trilla.

Co do starożytnego konfliktu "TNG czy DS9". W pewnym sensie uważam, że TNG to majstersztyk i Star Trek w najczystszym wydaniu (wg mnie TOS może w ogóle nie istnieć). TNG to kolos, na którego ramionach siedzi DS9 i reszta, a jednak to taki gigant, że praktycznie go nie oglądam. Nie mam na to siły.
Eviva
Użytkownik
#290 - Wysłana: 10 Sty 2011 12:19:58 - Edytowany przez: Eviva
Odpowiedz 
Queerbot:
wg mnie TOS może w ogóle nie istnieć

W tym momencie przypomniałeś mi pewne miłe zwierzę, którym brzydzą się wyznawcy judaizmu - nie w sensie, że jesteś podobny, ale sensie postrzegania.
Ezop napisał bajkę o takiej, co szukając żołędzi zaczęła podgryzać korzenie dębu, a na zwróconą sobie uwagę warknęła:

- Nie dbam o to, czy żyje, czy umierać będzie
Bylebym tylko zawsze miała swe żołędzie...


Mówiąc wprost - gdy ktoś, żywiąc się owocami, gardzi korzeniami drzewa, na którym wyrosły, złe sobie wystawia świadectwo.

Skończyłam i można mnie zbanować
Queerbot
Użytkownik
#291 - Wysłana: 10 Sty 2011 12:43:30
Odpowiedz 
Eviva

Może i to jest rodzaj świństwa albo hipokryzji, ale naprawdę tak uważam. Obejrzałem TOS bardzo późno i trochę z poczucia obowiązku. Nawet się wciągnąłem, ale mógłbym to porównać do lubienia warcraft 1 po latach grania w world of warcraft. Pierwsze moje spotkanie ze Star Trekiem to było TNG gdzieś na TVP1 setki lat temu i robiło i dalej robi to na mnie wielkie wrażenie. Natomiast TOS bardzo się zestarzał i nic tam do mnie nie przemawia.

I moim zdaniem jeśli spojrzy się na Star Treka jako całość, to wszystko co dobre i złe pochodzi właśnie od TNG, które nadało ton specyficznej startrekowej estetyce.
Weaver
Użytkownik
#292 - Wysłana: 10 Sty 2011 12:56:11 - Edytowany przez: Weaver
Odpowiedz 
To i ja się tu wpiszę (w sam środek pomiędzy Queerbota i Evivę wkraczając nie bez strachu :P)

1. DS9 - wiem, że czasami mało Treku w Treku, ale napięcie trzyma a i sympatię dla postaci buduje, uniwersalnych problemów dotyka i miło się z nim spędza czas.
2. TNG - mój pierwszy Trek, trafił w sam środek ówczesnej fascynacji sf i astronomią (to drugie już mi trochę przeszło, niestety), mocny serial, ale jednak czasami potrafi przynudzić.
3. TOS - z fascynacji starym sf pokroju "Quatermass and the Pit" czy innymi "Space 1999", dla poznania źródeł i za odcinki typu "I, Mudd" (genialna scena mieszania androidom w głowach) - awanturniczy sf plus inteligentne momenty.
4. VOY - serial zmarnowanych szans, gdzie połowa odcinków jest do wyrzucenia, a druga połowa z ledwością nadrabia, odcinki na poziomie TNG/DS9 można policzyć na palcach 2 kończyn, odcinki-zapchajdziury - aby dociągnąć do 7 serii, za to czołówka piękna.
5. TAS/ENT - pierwsze głupawe bo tak wyszło, ale nadal budzi sympatię, drugie po prostu głupie bo zabrakło pomysłu - cały trzeci sezon zmarnowany na jedną opowieść. Chciano być może powrócić do formuły awanturniczej ale gdzieś po drodze zgubiono Star Trek.
Queerbot
Użytkownik
#293 - Wysłana: 10 Sty 2011 16:09:16
Odpowiedz 
Weaver:
4. VOY - serial zmarnowanych szans

Dodam tylko, że w przypadku VOY na uznanie zasługują wg mnie tylko te wstawki o kapitanie Protonie. Raz, że to bardzo zabawne nawiązanie do klasyki kina, dwa, że jako jedyne trzymają się kupy.
Eviva
Użytkownik
#294 - Wysłana: 10 Sty 2011 17:34:55
Odpowiedz 
Queerbot

Akurat w TNG jest to samo, co w TOS, tylko bardziej rozwinięte, a bez TOS by tego nie było. To tak, jakbyś chciał mieć kurę w garnku bez jajka.
Szpulka
Użytkownik
#295 - Wysłana: 10 Sty 2011 19:53:51
Odpowiedz 
Wg mnie (krótko):

TOS!! - to był pierwszy Trek jakiego widziałałam i mam do niego sentyment, no i ma miły klimat.
TNG - podoba mi się, chociaż ma parę wad
ENT - mało tego oglądałam...
TAS - muminki sci-fi i takie zbyt "dzidziowe"

Reszty nie oglądałam

Queerbot

Queerbot:
wg mnie TOS może w ogóle nie istnieć

Tym to mnie kolega dobił -,-
Eviva
Użytkownik
#296 - Wysłana: 10 Sty 2011 20:54:13
Odpowiedz 
Szpulka:
Tym to mnie kolega dobił

Nie martw się, na szczęście jego zdanie nie zmieni wartości TOSu. To bardzo dobry serial, skoro do dziś zdobywa nowych zwolenników, i to wśród młodzieży, nie wśród dziadków, dla których mógłby rozczulająco kojarzyć się z czasami ich bezgrzesznej młodości.

TOS jest przesycony naiwnym optymizmem, wiarą w ludzkość, tchnie radością życia, dodaje człowiekowi skrzydeł. Że nie wspomnę o aktorach. Może to dziecinne, może nawet chwilami pretensjonalne. Może tandeta i badziewie. Jednak są ludzie, którzy wolą czuć podczas oglądania serialu przypływ trekowego optymizmu, niż wstawać od ekranu z uczuciem pod tytułem "tak, to wszystko prawda, jesteśmy źli, podli, cyniczni, nic się nigdy nie zmieni, a świat to jedno wysypisko, żeby nie powiedzieć szambo".
RaulC
Użytkownik
#297 - Wysłana: 10 Sty 2011 21:23:11
Odpowiedz 
Eviva:
TOS jest przesycony naiwnym optymizmem, wiarą w ludzkość,...

Z tych samych powodów z dużą przyjemnością oglądałem TNG i VOY. Także tchnęły optypizmem i wiarą w ludzkość. TNG może nawet nadmiernym moralizowaniem, ale postaci też miały ludzkie słabości. Nawet prawie idealny Pickard. Choćby wówczas gdy dał się podpuścić Rikerowi na figurkę z Rigel 4.
kanna
Użytkownik
#298 - Wysłana: 10 Sty 2011 22:02:24
Odpowiedz 
Eviva:
Queerbot: wg mnie TOS może w ogóle nie istnieć

To troche jak z ptasim mleczkiem :D zawsze było jedyne, oryginalne, wedlowskie. Teraz co druga firma je wypuszcza.

Załóżmy, że ja akurat wolę to z Milki, a wedlowskie uwazam za paskudztwo.

Wolno mi? wolno
Queerbot
Użytkownik
#299 - Wysłana: 11 Sty 2011 03:05:26
Odpowiedz 
Szpulka
Eviva

Jeszcze napiszcie, że opuszczacie forum, a będzie bardzo śmiesznie.

W każdym razie jak pisałem, takie jest moje zdanie. Kontynuacja historii TOS w TNG jest nieporównywalnie mniejsza do kontynuacji historii TNG w DS9 i VOY, nawet w ENT. TNG tak odmienił oblicze Star Treka, że w zasadzie wytworzył zupełnie nową jakość. Mam tu na myśli całą estetykę - tzn technologię i jej kształt, rodzaj aktorstwa, chwyty fabularne, podłoże polityczne i cały ten USS Enterprise Kirka ma takie znaczenie dla TNG jak Enterprise C. No przepraszam, ale taka jest prawda. Nie mówię, że TOS jest gorszy, moim zdaniem jest, waszym może być lepszy. Ale nie ulega wątpliwości, że TOS i TNG-DS9-VOY-ENT to zupełnie dwie różne rzeczy, które porównywać i łączyć można, ale na siłę.
Eviva
Użytkownik
#300 - Wysłana: 11 Sty 2011 08:17:21
Odpowiedz 
Queerbot:
Jeszcze napiszcie, że opuszczacie forum

Chciałbyś, ale Twoje niedoczekanie.

kanna:
Załóżmy, że ja akurat wolę to z Milki, a wedlowskie uwazam za paskudztwo.

Wolno mi? wolno

Oczywiście, ale załóżmy, że Wedel nigdy nie opracował receptury. Można założyć, ze nikt inny tego nie zrobi? Można. I guzik byś miała, nie mleczko Milki
 Strona:  ««  1  2  3  ...  7  8  9  10  11  12  13  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Najlepszy trekowy serial ! ! !

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!