USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Błędy Treka
 Strona:  ««  1  2  3  ...  40  41  42  43  44  45  46  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#1321 - Wysłana: 11 Cze 2016 13:28:16 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Evelin Siv

Evelin Siv:
Albo wydaje mi się, że zabezpieczenia na statku są beznadziejne czasami. Jak kryminalista czy załogant ogarnięty obcą formą życia, chory potrafi przełamać nagle wszystkie zabezpieczenia i ot tak sobie wylatuje wahadłowcem, transportuje się bez żadnego sygnału ostrzegawczego. Obezwładni wszystkich po drodze, jakby jedynie przeszkoleni byli główni bohaterowie. Nie mówię, że tak jest zawsze, ale taki schemat często się powtarza.

Szczytem była chyba to, co zaserwował nam TNG "Reunion". Federacyjna oficjel, Klingonka (więc przywykła do zagrożeń życia, wynikłych z realiów zabaw w politykę na Qo'noS) i ukochana szefa ochrony w jednej osobie (tak, K'Ehleyr)... i Duras ot tak odwiedza ją w jej kajucie i zabija. Rozumiem, że mógł mieć jakiś sprzęt blokujący czujniki, tworzący fałszywy obraz, czy coś tam - w końcu latami utrzymał się na szczytach klingońskich przepychanek o władzę - ale niech choć o tym wspomną, niech pokażą jakieś ustrojstwo tego typu...

Mav

Mav:
brak konsekwencji i wygodne naciągania fabularne pod daną sytuację to znak firmowy każdego Treka, także TNG, którego ostatnio sobie przypominam.

Owszem, zaczęło się to jeszcze od TOS, acz - przyznać trzeba - TOS relatywnie często konfrontował załogę Kirka z istotami (relatywnie) wszechmocnymi, które sytuacje nadzwyczajne generowały wręcz od niechcenia...

Mav:
Cudowne jaskinie to w sumie zmora TNG. Zawsze poda wyjaśnienie, że ma jakiś tam skład, że blokują czujniki.

Ledwo co się na nie napatoczyłem w "Who Watches the Watchers", a Ty gdzie ostatnio na nie trafiłeś?

Inna rzecz, że mogliby chyba posłać drony (wiemy, że mają), by wróciły z nagraniem. Obraz będzie lekko nieaktualny, ale będzie.

Mav:
Wyjaśnienie dosyć głupie, bo od razu nasuwa się pytanie, dlaczego nie stosują takich materiałów w kadłubach okrętów?

Ale serio: racja, oczywiście. Ech Treku, Treku...

Mav:
Transporter ledwo działa i w każdej chwili może ulec awarii, ale oni na siłę go używają, zamiast wziąć po prostu prom

Nigdzie chyba nie było to tak naciągane jak - w świetnym skądinąd - TMP. Sam wypadek przedstawiony jest znakomicie. Ale to jak do niego doszło ma - najłagodniej mówiąc - umiarkowany sens. (Zwł., że Transport jest zwykle jednokierunkowy - na licznych prymitywnych planetach nie ma przecież żadnych hi-tech punktów odbiorczych, a tu wygląda to tak, jakby był potrzebny jakiś sprawny Trensporter-odbiornik. No, chyba, że w Kwaterze Głównej zdalnie uruchomili Transporter Entka... który jakimś cudem nie zameldował ich komputerowi swojej niesprawności... Ale wydaje się to nierealne raczej...)

Mav:
Dlatego rozwiązaniem byłoby stworzenie pewnych sztywnych zasad technologicznych pod które tworzyłoby się fabułę, a nie odwrotnie.

Owszem. I dlatego - na pewnym etapie - powstały Manuale. Problem jest jednak taki, że scenarzyści prawdopodobnie nie potrafili się ich nauczyć na pamięć i - co ważniejsze - nauczyć się myśleć nimi. (Inna sprawa, że Manuale powinny być znacznie bardziej szczegółowe, by móc robić za wszechobejmujące zasady ramowe.)
MarcinK
Użytkownik
#1322 - Wysłana: 11 Cze 2016 15:24:40
Odpowiedz 
Q__:
Mav:
Wyjaśnienie dosyć głupie, bo od razu nasuwa się pytanie, dlaczego nie stosują takich materiałów w kadłubach okrętów?

Ale serio: racja, oczywiście. Ech Treku, Treku.

Może potrzebna jest naprawdę gruba warstwa tegoż materiału lub mieszanka której nie potrafią otrzymać sztucznie, a rozbierać jaskiń niema sensu.
Mav
Użytkownik
#1323 - Wysłana: 11 Cze 2016 15:47:23 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Evelin Siv:
W ogóle to tak jakby napisali scenariusz, a na końcu okazało się, że dali takiego byka i pomyśleli "a wstawimy zdanie, że coś jest w tych skałach, co blokuje czujniki, czy chroni przed czymś", bo nie chce im się poprawiać całego scenariusza

To pójście na łatwiznę jest właśnie najbardziej denerwujące. Gdyby scenarzyści musieli się trzymać pewnych zasad technologicznych, to wiele razy musieliby się bardziej wysilić przy pisaniu

Q__:
Ledwo co się na nie napatoczyłem w "Who Watches the Watchers", a Ty gdzie ostatnio na nie trafiłeś?

"Cudowna jaskinia" pojawiła się w odcinku z krystaliczną istotą, która atakowała kolonie, a Riker, Data i inni schowali się w jaskini, która blokowała napastnika. O ile się nie mylę w The High Ground porwano Beverly i też gdzieś pod ziemią ją chowali poza zasięgiem czujników. Ciężko sobie teraz wszystko przypomnieć. Jak dobrze kojarzę to w INS Baku uciekali do jaskini, żeby ich Sona nie teleportowali

MarcinK:
Może potrzebna jest naprawdę gruba warstwa tegoż materiału lub mieszanka której nie potrafią otrzymać sztucznie, a rozbierać jaskiń niema sensu.

Możliwe, ale jednak oni zazwyczaj po prostu ledwo co w chodzą do środka i już są osłonięci. W zasadzie to chowają się tuż przy wejściu
Q__
Moderator
#1324 - Wysłana: 11 Cze 2016 16:30:35 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Evelin Siv

Evelin Siv:
W ogóle to tak jakby napisali scenariusz, a na końcu okazało się, że dali takiego byka i pomyśleli "a wstawimy zdanie, że coś jest w tych skałach, co blokuje czujniki, czy chroni przed czymś", bo nie chce im się poprawiać całego scenariusza

Tego typu lenistwo jest dość nagminne w Treku. I dotyczy zarówno sztucznego ułatwiania bohaterom, jak i im ręcznego utrudniania (zwł. w DS9). Przy czym wtykanie technobełkotu w roli alibi to jeszcze jest ta sytuacja, w której się scenarzystom chciało zachować pozory, gorzej gdy i tego nie ma...

BTW. technobełkot właśnie dlatego został znienawidzony przez wielu fanów - choć miał dodawać ST smaku naukowości - bo służył do wprowadzania cudownych rozwiązań dla wygody leniwych scenarzystów. A i poprawny naukowo bywał tylko okazjonalnie...

Evelin Siv:
nie chce psuć sobie niespodzianek, bo nie wszystko pamiętam.
Brakuje mi w Treku więcej odcinków, o bohaterach drugoplanowych, nie tylko o głównych oficerach.

No, po prostu wspomniany przez Maverala
Maveral:
VOY 6x20: Good Shepherd

Jest o bohaterach drugoplanowych, którzy przeżywają. To cały spoiler .

MarcinK

MarcinK:
lub mieszanka której nie potrafią otrzymać sztucznie

Mało prawdopodobne - latinum tam chyba nie ma. (Pomijam, że idea niereplikowalnego latinum też wydaje mi się naciągana...)

EDIT: trochę szerzej o tymże latinum przy okazji:

"Star Trek: Armada II depicts the natural form of latinum occurring in sparse nebulae in a form that can be harvested. "
http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Latinum

"According to several sources, including the TNG novel "Balance of Power", latinum is described as being so dense and complex that the replicators are unable to restructure matter into a form that duplicates it. In its natural state, latinum is a liquid which is mined from certain types of nebulae. It is pressed into gold in order to make it more usable as a means of currency.

Of course, the explanations came later. Originally it was simply a story element created as a means of having non-credit monetary transactions in a universe where a replicator could create anything you want."

http://scifi.stackexchange.com/a/5338

"Replicators work by assembling matter at the submolecular level. Bosons are synthesized using fusion reactors, and are condensed into quarks, which are arranged into atoms, which then form whatever material you want to create. Latinum is mined from the nebulae of ancient supernovae. The extreme conidtions present in a supernova are what allow for the creation of this incredibly dense liquid (its density is several times that of osmium) made up of several stable transuranic elements not yet discovered in the early 21st century. The process of replication proceeds stepwise, and simply cannot create these exotic nuclei without them exploding at some intermediate stage. It would technically be possible to create artificial latinum, but the costs of the equipment required would dwarf any profits.
Currency is just an arbitrary substance with a fixed (or slowly growing if your economy is growing) abundance that serves as an intermediary in trade. If latinum suddenly became non-scarce, it obviously could not be used a currency."

https://www.reddit.com/r/AskScienceFiction/comment s/1aspb6/star_trek_why_cant_latinum_be_replicated_ and_what/c90gga2

A jednocześnie:

"Latinum was found naturally in the form of crystals which can be mined. Such crystals typically formed near pockets of nickel, iron, pergium, or cobalt. (DS9 novel: Devil in the Sky)
A Federation survey of the Davon system sometime before 2348 found traces of latinum on the moon Davonia. In 2355, the planets and moons of the Maxia Zeta star system were discovered to be richly endowed with many minerals and materials, including latinum. And in 2370 a group of Horta discovered deposits of latinum on Baraddo, Bajor's outermost moon. (DS9 novel: Devil in the Sky; TNG - The Lost Era novel: The Buried Age)
A large amount of latinum supposedly exists underground on Ferenginar.(DS9 reference: Legends of the Ferengi)"

http://memory-beta.wikia.com/wiki/Latinum

Jednym słowem: gęsta i skomplikowana substancja występująca w mgławicach pozostałych po wybuchu supernowych, która potrafi się jednak czasem wmieszać w skład formujących się planet. Brzmi na tyle malowniczo i Trekowo, że powiedzmy, iż to zaakceptuję.

(A skoro może się wmieszać, to może jednak i w skład ścian/sklepień tych jaskiń wchodziło?)

Mav

Mav:
Gdyby scenarzyści musieli się trzymać pewnych zasad technologicznych, to wiele razy musieliby się bardziej wysilić przy pisaniu

Z drugiej strony na dłuższą metę by im to ułatwiało - stronę SF napisałby dla nich kto inny, a scenarzyści mogliby w te ramy wtykać swoje ulubione historie o ludziach do woli. (Jak kiedyś mówiłem: w sumie wystarczyłby solidny konsultant naukowy/zespół konsultantów ze swobodą budowania założeń* i prawem weta wobec pomysłów scenarzystów. I jeszcze ktoś kto by - jak Piller ongiś - pilnował założeń Roddenberry's Box**. I kolejny od pilnowania historii universum, czyli tego, co chcemy uwiecznić w kanonie***. Z tym, że ten ostatni powinien mieć najniższe miejsce w tej strukturze, ale nadal NAD szeregowymi scenarzystami.)

* W takim dream teamie pewnie widziałbym Benforda, Proberta, Okudę, Sternbacha, pewnie także Baxtera, Sawyera i kilku z tych, których zebrał na potrzeby "Boarding the Enterprise", może Jacka Cohena, pewnie i Menosky'ego... bo takie założenia powinny obejmować fizykę, biologię, technologię i stronę estetyczną tej technologii zarazem, z maksymalnym możliwym uszanowaniem dotychczasowego kanonu...

** Szkoda, że Banks nie żyje, mógłby się nadać... (Może Brin wobec tego?)

*** Taki fan-fanatyk (sporo ich w końcu do ekipy produkcyjnej trafiło) co powie - "chcecie dać rozumną kosmiczną chmurę? ok, była taka w TAS 'Beyond the Farthest Star', miała takie, a takie cechy, nawiążcie do tego", ew. "Trill? ale tej rasy co Odan czy tej co Dax?", albo "ta sytuacja prosi się o przywołanie w roli analogii Pierwszego Kontaktu z Klingonami, niech Pierwszy w swojej przemowie zrobi do tego aluzję", czy też "w tym roku nie było jeszcze Replikatorów!"... (Danhauser np.? Albo Landers?)

Mav:
jednak oni zazwyczaj po prostu ledwo co w chodzą do środka i już są osłonięci. W zasadzie to chowają się tuż przy wejściu

To by sugerowało jakąś odmianę niegroźnego dla zdrowia (w tym stężeniu) promieniowania, jak się zdaje.
Evelin Siv
Użytkownik
#1325 - Wysłana: 11 Cze 2016 22:29:26
Odpowiedz 
Mav:
"Cudowna jaskinia"

Pamiętam też, że była jakaś jaskinia, gdzie schował się Picard z Wesleyem i sternikiem innej rasy. To była ostatnia misja Crushera przed Akademią. Chroniła ich od słońca i miała cudownie osłonięte źródło wody. Czy ta jaskinia też nie miała jakichś właściwości?
Evelin Siv
Użytkownik
#1326 - Wysłana: 14 Cze 2016 18:39:06
Odpowiedz 
Oglądam VOY 3x26 Scorpion
I najlepsze jest to jak obiecują grupie wypadowej, że w razie kłopotów ściągniemy was, utrzymujemy cały czas namiar na was. A potem jak przyjdzie co do czego, to nie mogą złapać namiaru, bo zbliżający się obiekt wywołuje zakłócenia bioelektryczne.
Tylko że podobny schemat się często powtarza. Aż się dziwię, że wierzą takim zapewnieniom, w ogóle to nie powinno sprawiać, że będą czuli się bezpiecznie, bo kto wie jakie "zakłócenia" czy "bariery" powstaną.
Q__
Moderator
#1327 - Wysłana: 14 Cze 2016 19:26:20 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Evelin Siv

Evelin Siv:
tem jak przyjdzie co do czego, to nie mogą złapać namiaru, bo zbliżający się obiekt wywołuje zakłócenia bioelektryczne.

Tak w zasadzie to akurat ten przypadek jest dość bezprecedensowy, bo z tego typu organiczną technologią GF do czynienia nie miała (a przynajmniej nie za często)...

Evelin Siv:
Tylko że podobny schemat się często powtarza. Aż się dziwię, że wierzą takim zapewnieniom, w ogóle to nie powinno sprawiać, że będą czuli się bezpiecznie, bo kto wie jakie "zakłócenia" czy "bariery" powstaną.

A wiesz, że Roddenberry chciał zrezygnować z technologii Transportera, że niby zbyt zawodna (tak naprawdę nie lubił nigdy tego patentu, bo wprowadził go z oszczędności - Desilu nie chciało dać gotówki na sceny z promami) - punktem wyjścia ku temu właśnie miała być scena wiadomego wypadku w TMP, ale ani wytwórnia się na to nie zgodziła, ani fani... Transporter odbierany był już bowiem jako jeden z symboli Treka...
Evelin Siv
Użytkownik
#1328 - Wysłana: 15 Cze 2016 10:34:55
Odpowiedz 
Q__:
Tak w zasadzie to akurat ten przypadek jest dość bezprecedensowy

Może i tak w tym przypadku, ale to był tylko przykład, bo tak się często dzieje. I powinni już nie czuć się tak bezpiecznie z transporterem. Zawsze jakaś wymówka się znajdzie, że nie mogę ich przenieść

Q__:
A wiesz, że Roddenberry chciał zrezygnować z technologii Transportera

A to ciekawe, nie wiedziałam ale ja też myślę, że Trek bez transportera mimo tych wszystkich buraków i nieścisłości....to nie byłby Trek technologia przyszłości bez takiego patentu?
Q__
Moderator
#1329 - Wysłana: 15 Cze 2016 14:05:02 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Evelin Siv

Evelin Siv:
Zawsze jakaś wymówka się znajdzie, że nie mogę ich przenieść

Temu nie zaprzeczam (i - faktycznie - może to drażnić), ale z punktu widzenia bohaterów to zapewne niespodzianka za niespodzianką (a przy przyjęciu wykładni Fontany, może nawet pierwszy raz za pierwszym razem).

Evelin Siv:
ale ja też myślę, że Trek bez transportera mimo tych wszystkich buraków i nieścisłości....to nie byłby Trek

Ano. ja też bym nie chciał rezygnacji z tego (no, może w ENT, dla podkreślenia, że to prequel). To tak jak z humanoidami - wprowadzone z oszczędności (tak naprawdę Talosianie mieli przypominać kraby, a Spock... diabła*), irytowały mnie gdy po raz pierwszy sięgałem po TNG, a teraz bronię ich przed Mavem i uważam, że Trek nie powinien z nich rezygnować...

* No, to też niby humanoidalnie, ale mniej niż w wypadku kosmicznego elfa

BTW. wiesz, że Roddenberry chciał również zrezygnować - tym razem zaczynając kręcić TNG - ze wszelkich gatunkowych aluzji do TOS, że tak to powiem - zero Wolkan, Romulan, Tellarytów, Andorian, z Klingonów tylko Worf na mostku (jako symbol, że znana z jego gatunkiem wrogość do historii przeszła). Ale i to nie przeszło...

Evelin Siv:
technologia przyszłości bez takiego patentu?

Tzn. sam ten patent jest, prawdę mówiąc, naukowo mocno podejrzany, z teleportacją kwantową wiele wspólnego nie ma. Poza tym pociąga za sobą pewne - analizowane bodaj tylko w "Forgiveness" Brina - trudne pytania filozoficzne, ale...
Q__
Moderator
#1330 - Wysłana: 23 Sier 2016 18:08:28 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dwie podstawowe sprawy w Beyond, które są przegięte nawet jak na standardy ST...

Po pierwsze - bitwa. Wiem, że Trek ma tradycję b. słabych wątków militarnych, i ułatwiania lub utrudniania bohaterom tego, czy owego, wedle fabularnej potrzeby, ale mam wrażenie, że to, co się działo od pewnego momentu gdy neoEnterprise został zaatakowany za bardzo przypominało przysłowiowy pożar w burdelu, za mało sensowną, choćby desperacka, obronę (gdzie zorganizowane stawianie czoła robotom, gdzie próby przeskanowania przeciwnika, choćby po to, by zdobyć maksimum danych i ostrzec Kwaterę Główną?). Zwł. w kontekście tego, jak gładko poradzili sobie potem bohaterowie gdy Krall zaatakował Yorktown.

Po drugie: kwestia - jak by to rzekł Huberath - survivalistyki - jakim cudem McCoy ze Spockiem, że już o Scottym w torpedzie nie wspomnę, przeżyli tak twarde lądowania? Jakim cudem Spock potem - dobra, wiem, że Wolkanie sa twardzi, ale... - tak długo łaził tak poważnie ranny i to po tym jak McCoy udzielił mu czegoś na kształt współczesnej pierwszej pomocy? (Gdyby Bones miał przy sobie jakiś regenerator, to bym to łyknął...)

Nadprogramowo...

Po trzecie: jeńcy z załogi Kirka mieli przewagę liczebną. Bywało, że zostawali sam na sam z Krallem, tym drugim i ze dwoma robotami. Czemu nie próbowali stawiać oporu? Samą liczbą by ich pobili... Załoga GF tak gładko dała się zastraszyć???
MarcinK
Użytkownik
#1331 - Wysłana: 30 Lis 2016 18:43:32
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#1332 - Wysłana: 30 Lis 2016 21:22:15 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
Czemu w ST takich scen niema?

Pewnie nawet z dwu przyczyn... Raz, że Trek - poza wyjątkami z TMP na czele - rzadko był jednak taką bardziej hard SF, bo i wytwórnie cisnęły, by było bardziej komercyjnie i spaceoperowo, i budżet nie pozwalał*. Dwa, bo ST - choć Roddenberry'emu marzyło się od lat '70 pokazanie społeczeństwa wolnej miłości - był jednak (pomijając pewne wątki drugiego planu wczesnego TNG i pewne, w większości niedopowiedziane, aspekty wątku Dax w DS9) dość nieśmiały obyczajowo w sumie (co również wynikało z polityki wytwórni).
No, tu trzeba przyznać Discovery, że z takim budżetem, i z - zapowiadaną - większą śmiałością w niektórych względach ma szansę takie sceny wprowadzić, i pewnie to nawet zrobi, musząc się ścigać z bardziej realistycznym kosmosem The Expanse i goliznami nBSG i GoT**.

* Choć nie zapomnijmy o scenach nieważkości w ST VI, "Melorze" i pojedynczych odcinkach ENT, doceńmy je...

** Inna sprawa, że są golizny i golizny; zlinkowanym przez Ciebie Japończykom wyszło to artystycznie, tam się potrafi o soft porno ocierać... I o ile nie mam nic przeciwko scenom rozbieranym w ST, o tyle chciałbym, by obecny w nich był artyzm (nawet jeśli naturalistyczny), nie epatownictwo...

ps. Przywołałeś tu po raz drugi ostatnio film "Sayonara Jupiter". Warto więc odnotować pewną ciekawostkę - w roku 1982 dwaj klasycy SF - Clarke i Komatsu - napisali dwie powieści SF poświęcone Jowiszowi (w obu pojawiał się wątek zmienienia go w gwiazdę, acz u Komatsu tylko jako rozważana opcja). Obie te książki zostały też błyskawicznie - dwa lata później - sfilmowane. Oto, jak oddziaływały na fantastykę naukową wówczas misje Pioneerów i Voyagerów, i sukces pierwszej "Odysei...".
Q__
Moderator
#1333 - Wysłana: 2 Maj 2017 22:21:26 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
W temacie - taka oto lista buraczków:
http://www.youtube.com/watch?v=OW2MnZynv-Y

(Trzeba tu pochwalić DS9 zastąpienie archaiczno-ziemskiego złota znacznie bardziej SF-owym latinum, a wyraźnie zganić osłabienie mocy fazerów na tle TNG... ale o obu tych rzeczach była już n razy mowa...)

EDIT: i kolejna:
http://www.youtube.com/watch?v=PezDFrsv49U
Mav
Użytkownik
#1334 - Wysłana: 3 Maj 2017 17:04:33 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
a wyraźnie zganić osłabienie mocy fazerów na tle TNG... ale o obu tych rzeczach była już n razy mowa...)

Te fazery mnie sprowokowały i muszę odreagować!

Po ponownym odświeżeniu Treka, a konkretnie pogodzeniu się z VOY'em, mój chyba już ostateczny ranking seriali wygląda tak:

TOS bez rankingu, bo jako pierwszy serial trekowy z lat 60 jest ciężko go porównywać z tymi nowszymi. A więc pierwsze TNG, drugi VOY i trzeci ENT. A DS9 gdzieś tam na DNIE!

Naprawdę kiedyś, za dzieciaka, darzyłem jakąś sympatią ten serial, ale po powrocie do niego i głębszych przemyśleniach uznaje ten serial za wręcz anty-trekowy.

W skrócie:

- Idiotyczna, upośledzona technologicznie wojna rodem z taniego komiksu/kreskówki.

- Struktura odcinków kompletnie nietrekowa - zamiast opowieści w duchu SF, mamy przygodowo-wojenno-polityczno-sensacyjno-obyczjowe niskiej jakości scenariusze. Gdzieś tam lecą, postrzelają, kogoś uwolnią, gdzieś popolitykują na marnym poziomie, poromansują... Ile było odcinków w stylu Treka? Kilka?

- Religijna psychoza niepasująca do Treka, do Federacji. Jacyś prorocy, wielki kosmiczny plan, opętanie

- Zatrzęsienie wątków obyczajowo-romantycznych. Stężenie mdławych, nieciekawych romansów mogłoby zawstydzić niejedną telenowelę.

Dramatycznie słaby Trek, wręcz ciężko przebrnąć nawet przez najlepsze odcinki.
MarcinK
Użytkownik
#1335 - Wysłana: 3 Maj 2017 17:48:59
Odpowiedz 
Mav
Ostatnio zauważyłem zę wielu chwali DS9 ba uważa go nawet za najlepszego treka, chociażby dlatego że tylko pojedyncze odcinki są słabe
Mav
Użytkownik
#1336 - Wysłana: 3 Maj 2017 18:23:29 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
MarcinK:
Ostatnio zauważyłem zę wielu chwali DS9 ba uważa go nawet za najlepszego treka, chociażby dlatego że tylko pojedyncze odcinki są słabe

Kwestia gustu. Mimo wszystko, gdybym się uparł, to na podstawie TOS/TNG udowodniłbym, że DS9 to nie jest Star Trek, tylko wariacja na jego temat.

Tak jak pisałem - Trek oryginalny, ten który odcisnął takie piętno na ludziach nauki, to serial oparty na pewnym konkretnym schemacie.

W skrócie: Okręt eksploruje galaktykę natrafiając na dziwne zjawiska, anomalie, nieznane cywilizacje. Fundamentem takich odcinków jest wyraźny element SF - Krzemowa Istota, kryształowe formy życia, inteligentne byty w postaci mgławic, anomalie czasowe, upadłe cywilizacje, dziwne światy i obce gatunki.

DS9 nie ma czegoś takiego - to serial obyczajowy, w tym pseudo wojenny. Liczą się wątki obyczajowe, tania polityka, przygodowe akcje itd. To nie jest Trek.
Q__
Moderator
#1337 - Wysłana: 4 Maj 2017 01:15:57 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Te fazery mnie sprowokowały i muszę odreagować!

To już trochę reakcja na poziomie duchowo pokrewnym Lonowi Suderowi.

Mav:
- Idiotyczna, upośledzona technologicznie wojna rodem z taniego komiksu/kreskówki.

Tak uczciwie to w całym Treku watki militarne były upośledzone technicznie pod tym, czy innym, względem. W DS9 może to bardziej widać, bo jest ich więcej...

Mav:
Struktura odcinków kompletnie nietrekowa - zamiast opowieści w duchu SF, mamy przygodowo-wojenno-polityczno-sensacyjno-obyczjowe niskiej jakości scenariusze. Gdzieś tam lecą, postrzelają, kogoś uwolnią, gdzieś popolitykują na marnym poziomie, poromansują... Ile było odcinków w stylu Treka? Kilka?

Polećmy po kolei... "Emissary" - może i nie jest to b. typowy odcinek ST, ale zawiera b. mocny, typowo SFowy wątek różnych sposobów postrzegania czasu, i to przed Chiangiem. "A Man Alone" - historia o zbójstwie klona, typowy kryminałek SF, jakich w ST sporo. "Babel" - wirus, śledztwo naukowe... W TNG było tego pełno. "Captive Pursuit" - typowy (i całkiem niezły) odcinek Kontaktowy. "Q-Less" - kolejne zjawienie się Q (z tych gorszych, ale TNG i VOY też takie miały). "Dax" - znowu typowy dla ST odcinek kryminalno-sądowy, tym razem z filozoficznym pytaniem o kwestię tożsamości w tle. No i Fontana scenariusz pisała. "The Passenger" - trochę znów kryminałek, trochę odcinek o spotkaniu z Obcymi, równie dobrze by się to mogło rozgrywać w TNG. "Move Along Home" - znów spotkanie z Obcymi i stężenie campu w stylu słabszych odcinków TOS i VOY. "The Nagus" - skoro odcinki klingońskie uznajemy za godną część dziedzictwa TNG, to i odcinki podobnie poświęcone kulturze Ferengi wypadnie nam akceptować. "Vortex" - spotkanie z irytującym Obcym (w tradycji ST - patrz Okona, Mudd, czy ta pani z TNG co diabła udawała). "Battle Lines" - eksploracja (może i w kiepskim stylu, ale niektóre odcinki TNG i VOY też tak miały). "The Storyteller" - jw. (to, że jest to akurat wioska na Bajor, a nie na jakiejś planecie odcinka kompletnie nie ma tu znaczenia. "If Wishes Were Horses" - typowy test dla załogi zorganizowany przez wszechmocnych. "The Forsaken" - wizyta Lwaxany Troi (znamy to z TNG). "Dramatis Personae" - znany Trekowy schemat: coś opętuje/opanowuje załogę. "Duet" - moralistyczny, przegadany, bottle show (patrz: "The Drumhead" z TNG), a zarazem szlachetny teatr w TOSowej tradycji (vide "The Conscience of the King"). "In the Hands of the Prophets" - dyskusja o religii (patrz "Who Watches the Watchers"), metafora słynnego małpiego procesu. "Invasive Procedures" - typowy atak wrogich Obcych przejmujących stację czy statek (patrz "Starship Mine"). "Melora" - wizyta na pokładzie oficera GF (ile razy Ent-D ktoś odwiedzał?), w dodatku Obcej z ciekawie pomyślanego gatunku. "Rules of Acquisition" - znów odcinek o kulturze Ferengi (akceptowalny na zasadzie odcinków klingońskich); w dodatku typowa dla ST tematyka emancypacyjna. "Second Sight" - wątek naukowy - rozpalanie gasnącej gwiazdy (do tego wątek miłosny, ale b. SF). "Sanctuary" - probem dyplomatyczny z Obcymi (zamień Bajor na planetę odcinka, i możesz fabułę przenieść do TNG). "Rivals" - kolejny typek w stylu Mudda, Cyrano Jonesa i Okony, w dodatku posługuje się urządzeniem w najlepszej technobełkotliwej tradycji ST. "The Alternate" - chodzi o badanie pochodzenia Odo, ale czy jest to przez to mniej eksploracja? "Armageddon Game" - typowa SF z równie typowym dla ST przesłaniem antywojennym i antyprzemocowym. W dodatku Obcy odcinka i kawałek śledztwa wykorzystującego możliwości zaawansowanego monitoringu. "Whispers" - znowu SF kryminałek psujący równie dobrze do TNG. "Paradise" - znowu eksploracja, planeta odcinka i typowy dla ST schemat pozornie rajskiego społeczeństwa. "Shadowplay" - planeta odcinka, związana z nią zagadka, zaawansowana technologia holograficzna. "Playing God" - jeden z tych pamiętnych maksymalnie odjechanych odcinków ST, no bo mieć los całego wszechświata w swoich rękach (w dodatku kwestia wszechświatów niemowlęcych jest niefikcyjna). "Blood Oath" - klasyczny odcinek klingoński, z TOSowymi Klingonami. "The Maquis" - raz: kontynuacja wątku z TNG "Journey's End", dwa - typowy dla ST wątek zbuntowanego/złego/niekompetentnego oficera, któremu i stawia się czoła, i dyskutuje z nim. "The Wire" - śledztwo naukowe, implant w głowie; po modyfikacjach i do TNG by pasowało (tylko zamiast Garaka byłby pewno Obcy odcinka). "Crossover" - b. typowy dla ST wątek Mirror Universe. "Tribunal" - typowy wątek bohatera porwanego i sądzonego przez nieprzyjaznych Obcych sąsiadów. "The Jem'Hadar" i obie części "The Search" - wiemy obaj, że to nie jest b. typowy Trek, ale paradoksalnie tematem jest tam prawie czysta eksploracja. "The House of Quark" - typowy odcinek klingoński, zarazem opowieść o zderzeniu kultur. "Equilibrium" - śledztwo naukowe + badanie backgroundu postaci - i do TNG by to pasowało. "Second Skin" - był prawie identyczny odcinek TNG, o Troi. "The Abandoned" - klasyczna eksploracja i spotkanie z Obcym (co z tego, że to mały Jemik...). "Civil Defense" - bottle show z gatunku człowiek kontra technologia, z typowym technobełkotliwym zakończeniem. "Meridian - eksploracja planetarnej zagadki w stylu co słabszego TNG. "Defiant" - powrót Toma Rikera, w dodatku kawałek porządnej Trekowej batalistyki (spod znaku: pomyśleć, namierzyć, nie torpedmi na oślep walić). "Fascination" - znowu Lwaxana Troi. "Past Tense" - typowa Trekowa podróż w czasie z gatunku "jasna przyszłość patrzy na mroczną przeszłość". "Life Support" - kwestia cyborgizacji + moralistyka okołomedyczna. "Heart of Stone" - dość typowy również dla TNG kawałek dziwnej eksploracji i mierzenia się ze sfałszowaną rzeczywistością (co z tego, że ze Zmienną na końcu). "Visionary" - klasyczna twarda, acz po Trekowemu odjechana, SF (w dodatku ze scenariuszem napisanym przez znanego pisarza), kosmiczne cuda w całej krasie. "Distant Voices" - taki sobie odcinek śpiączkowy, ale w TNG i VOY też umiem go sobie wyobrazić. "Through the Looking Glass" - ponownie Mirror Universe. "Explorers" - klasyczna eksploracja, jacht słoneczny, itd. "Family Business" - eksploracja kultury Ferengi i wątki emancypacyjne po raz kolejny. "Facets" - jedno z tych dziwactw, które równie dobrze mógłby napisać Menosky w jednym ze swoich wydań, przy tym trochę Trekowej psychodramy w nienajgorszym stylu. "The Adversary" - poniekąd się kwalifikuje, bo miał jednak Trek parę takich odcinków o zapobieganiu wojnie z sąsiadami. "The Way of the Warrior" - też poniekąd - bo Worf, bo wątki klingońskie. "The Visitor" - technobełkotliwe skakanie w czasie + obraz przyszłości w tradycji "All Good Things..." i "Endgame" + b. refleksyjna, osobista, historia w stylu "The Inner Light". "Hippocratic Oath" - typowy Trekowy dylemat medyczno-etyczny. "Rejoined" - kontynuaja wątku bisekualnego seksualizmu Trill (patrz Odan), typowa tematyka aluzyjno-emancypacyjna, i jeszcze badania nad wormhole'ami na dokładkę. "Starship Down" - poniekąd, bo znów kawałek militarno-tehnobełkotliwych podchodów, jakie trafiają się od TOS, mamy. "Little Green Men" - podróż w czasie i typowy Trekowy humor (który, jak wiemy, mnie nie śmieszy). "The Sword of Kahless" - typowy odcinek klingoński. "Our Man Bashir" - typowy odcinek holodeckowy. "Homefront"/"Paradise Lost" - no, powiedzmy, że poświęcimy jeden z lepszych przykładów Trekowego profetyzmu i politycznych metafor, które nie straciły aktualności, i nie damy ich na listę... chociaż... i wątek badmirała jest typowy dla ST, i konspiracje we Flocie bywały... "Sons of Mogh" - znów typowy odcinek klingoński, kontynuujący wątki z TNG. "Rules of Engagement" - zarazem odcinek klingoński, typowy Trekowy odcinek sądowy i realizacja schematu "załogant w rękach niesympatycznych Obcych". "Hard Time" - filozoficzna eksploracja pasująca również do TNG, a jej podstawą b. przytomny wątek wirtualnego więzienia. "Shattered Mirror" - Mirror Universe. "The Muse" - znowu Lwaxana Troi, do tego typowa dla ST energetyczna forma życia o wampirycznych ciągotach. "The Quickening" - śledztwo naukowo-medyczne na planecie odcinka z kameralnym dramatem, by łatwiej było się wczuć; pasuje to do każdej serii ST. "The Ship" - poniekąd, bo bywały podobne podchody z Romulanami. "Looking for par'Mach in All the Wrong Places" - odcinek klingoński + idea technologicznego oszustwa dość nieźle pasująca do schematów ST. "Trials and Tribble-ations" - podróż w czasie, spotkanie z Kirkiem, tribble - dobry przykład Trekowego autotematyzmu. "Let He Who Is Without Sin" - wakacje na Risie - równie dobrze mógłby to być b. slaby odcinek TNG. "Things Past" - śledztwo naukowe, fałszywa rzeczywistość, trochę technobełkotu, dramat z przeszłości - typowy Trek. "The Ascent" - bohaterowie uwięzieni na obcej planecie, do każdej serii ST pasuje. "For the Uniform" - zamień Maquis na zwykłych kolonistów, albo Obcych odcinka, a Sisko na Kirka i masz mocny odcinek TOS. "Dr. Bashir, I Presume" - kolejny odcinek z gatunku "Trekowe badania nad Sztuczną Inteligencją/holografią", gościnny występ postaci z VOY, i jeszcze kwestia inżynierii genetycznej na plan pierwszy wychodzi. "A Simple Investigation" - typowy Trekowy kryminałek, z casablancowatym wątkiem milosnym (kłania się TNG "We'll Always Have Paris"). "Soldiers of the Empire" - dość typowy wątek klingoński. "Children of Time" - podróż w czasie, anomalia czasoprzestrzenna, i dodane do tego typowe dla ST osobista perspektywa i dylemat moralny.
Q__
Moderator
#1338 - Wysłana: 4 Maj 2017 01:17:22 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
"Empok Nor" - jeden z lepszych przykładów Trekowego thrillera, do tego typowy wątek uprania mózgu jednego z bohaterów metodą naukową (tym razem środek chemiczny). "Sons and Daughters" - dość typowy odcinek klingoński. "You Are Cordially Invited" - też dość typowy odcinek klingoński z wątkiem zderzenia kultur. "Resurrection" - znowu Mirror Universe. "Statistical Probabilities" - gdyby nie to, że analizy przeprowadzane przez Patricka i resztę służą akurat militarnym celom mielibyśmy b. typowy odcinek ST, w dodatku z wątkiem asimovowskiej psychohistorii, co uzasadnia kirkowo-picardowe znajdowanie cudownych rozwiązań co odcinek. "Far Beyond the Stars" - filozofia, publicystyka społeczna... - czysty Trek. "One Little Ship" - po drobnych zmianach byłby wzorcowy odcinek TNG (z tych średnich). "Inquisition" - zmienić Sekcję 31 na StarFleet Intelligence, a Weyouna na Romulan i do TNG się nada. "His Way" - typowy odcinek holodeckowy. "Valiant" - od biedy też by się kwalifikował do innych serii - mieliśmy misje szpiegowskie, mieliśmy kadetów o rozmaitych umiejętnościach i morale... "Profit and Lace" - skoro akceptujemy odcinki o Klingonach ponownie musimy i o Ferengi, w dodatku nadal wątek emancypacyjny, i technobełkotliwe cudowne wyjście w tradycji TNG, tyle, że najgorszej akurat. "Time's Orphan" - chronomocyjne dziwaczenie równie dobrze pasujące do TNG, VOY, a nawet ENT. "The Sound of Her Voice" - co tam krytykowaliśmy, to krytykowaliśmy, ale ogólnie klasyczna Trekowa eksploracja i kosmiczne cuda (tyle, że okrutne tym razem). "Take Me Out to the Holosuite" - typowy odcinek holodeckowy. "Chrysalis" - w sumie dość słaby odcinek romansowy, ale... b. w tradycji podobnych romansów Geordiego... "Once More Unto the Breach" - poniekąd, bo jednak Kor, Klingoni (Dominium by można zamienić na generycznego przeciwnika)... "It's Only a Paper Moon" - również poniekąd, bo holodeck, bo nogę straconą na wojnie dałoby się zastąpić nogą straconą w innych okolicznościach, bo trochę Trekowej duszoszczipatielnej psychoanalizy. "The Emperor's New Cloak" - Mirror Universe. "Field of Fire" - Trekowe śledztwo naukowe z technobełkotliwym cud-karabinem (serio: jedną z ciekawiej pomyślanych broni w ST). "Chimera" - da się oglądać bez całego wątku Dominion War - typowa Trekowa historia o spotkaniu z Obcym (rzadko Zmienni ukazywani są serio w tej roli) i wyborach dziecka dwóch światów (tym razem jest nim Odo). "Badda-bing, Badda-bang" - znów typowy odcinek holodeckowy. "Extreme Measures" - poniekąd; wątek Sloana po drobnych modyfikacjach pasowałby do TNG, bywały tam już takie wyprawy do wnętrza cudzej psychiki.

(Układałem tę listę dwie godziny, jak teraz widzę. Znaczy: w istocie b. krótka.)

Mav:
Religijna psychoza niepasująca do Treka, do Federacji. Jacyś prorocy, wielki kosmiczny plan, opętanie

Zgoda. To sam krytykowałem.

Mav:
Zatrzęsienie wątków obyczajowo-romantycznych. Stężenie mdławych, nieciekawych romansów mogłoby zawstydzić niejedną telenowelę.

Policz mniej-lub-bardziej potrzebne wątki romansowe w innych seriach i porównaj ich liczbę z ilością tych z DS9 (skoro ja mogłem całe DS9 pod innym względem przeanalizować...), wtedy pogadamy.

MarcinK

MarcinK:
Ostatnio zauważyłem zę wielu chwali DS9 ba uważa go nawet za najlepszego treka, chociażby dlatego że tylko pojedyncze odcinki są słabe

W sumie to mocno zależy od przyjętych kryteriów - czy się ocenia po najlepszych odcinkach, czy po średnim poziomie wszystkich, czy ceni się wyżej ambitną filozoficzną tematykę, czy krwiste wykonanie, intelektualne abstrakcje czy krwistych bohaterów, coś do myślenia czy akcję, itp. itd.

Mav

Mav:
Mimo wszystko, gdybym się uparł, to na podstawie TOS/TNG udowodniłbym, że DS9 to nie jest Star Trek, tylko wariacja na jego temat.

Moja stara teza. Ale czy DS9 niekoniecznie będąc najlepszym Trekiem jest złym serialem fantastycznym? Polemizowałbym i to mocno...

Mav:
Trek oryginalny, ten który odcisnął takie piętno na ludziach nauki, to serial oparty na pewnym konkretnym schemacie.
W skrócie: Okręt eksploruje galaktykę natrafiając na dziwne zjawiska, anomalie, nieznane cywilizacje. Fundamentem takich odcinków jest wyraźny element SF - Krzemowa Istota, kryształowe formy życia, inteligentne byty w postaci mgławic, anomalie czasowe, upadłe cywilizacje, dziwne światy i obce gatunki.
DS9 nie ma czegoś takiego - to serial obyczajowy, w tym pseudo wojenny. Liczą się wątki obyczajowe, tania polityka, przygodowe akcje itd. To nie jest Trek.

Jeszcze raz odsyłam do listy, którą z mozołem przygotowałem. Odcinków w tradycji ST jest w DS9 - jak tam widać - znacznie więcej od typowo wojenno-astropolitycznych.
Mav
Użytkownik
#1339 - Wysłana: 5 Maj 2017 18:49:02 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__, się rozpisałeś... Nie wiem czy mam siły, żeby zmierzyć się z tym postem Ale nakrzyczałem, to postaram się wziąć odpowiedzialność.

Q__:
Tak uczciwie to w całym Treku watki militarne były upośledzone technicznie pod tym, czy innym, względem. W DS9 może to bardziej widać, bo jest ich więcej...

Niby tak, ale jednak dało się to jakoś zaakceptować. Gdy serial ewidentnie zaczyna grać na militarnych klimatach, wojną w skali galaktycznej, no to już zmienia postać rzeczy. Trzeba się bardziej przyłożyć.

Q__:
(Układałem tę listę dwie godziny, jak teraz widzę. Znaczy: w istocie b. krótka.)

Wielu tych odcinków nie pamiętam... Nie mam czasu, żeby je sprawdzić, natomiast pamiętam, że swego czasu podałeś mi listę najlepszych odcinków DS9 i kilka z nich obejrzałem. Najbardziej utkwił mi w głowie ten z tym sygnałem ratunkowym z przeszłości. Pomysł z wielkim potencjałem, ale niestety niewykorzystanym.

Pamiętam, że większość odcinków zawiodła. Po prostu Ty masz talent do takiego nadinterpretowania Treka, że z każdego, nawet najgorszego odcinka potrafisz zrobić coś wyjątkowego. Tyle, że to trochę zakłamywanie rzeczywistości. Tak jest w przypadku tych odcinków DS9, które opisałeś. One nie są tak dobre, po prostu tak sprawnie jest opisujesz, że sprawiają takie wrażenie

Inna sprawa, że jak czytam Twoją listę, w zasadzie argumentem jest najczęściej to, że takiego typu odcinki też zdarzały się w TNG, czy TOS, ale jest to na zasadzie czegoś negatywnego w moim odczuciu. Mam wrażenie, że nawiązujesz tymi epizodami to raczej słabszej części TNG, nie tej, którą najbardziej cenie.

Może nie do końca dobrze się wyraziłem w poprzednim poscie. Wiem, że w TNG sporo jest politycznych i obyczajowych odcinków, ale myślę, że proporcje są tu kluczową sprawą. W przypadku TNG odcinki o których pisałem stanowią większość (zdecydowanie w pierwszych sezonach), w przypadku DS9 jest odwrotnie, a i te najlepsze nie dorównują tym z TNG.

Nie było odcinka DS9, który by mną zawładnął. Najbliżej był ten z tym przesuniętym sygnałem z przeszłości, ale niestety to był dobry pomysł, ale fatalnie zrealizowany. VOY ma np. "Blink of an Eye", proszę podaj mi jakiś konkretny epizod DS9, który może nawiązać walkę, obejrzę go jeszcze dzisiaj.

Niech choć jeden epizod będzie nawiązywał do najlepszej strony Treka. Niech będzie dobrze zrealizowany, z klimatem, zapadający w pamięci. "Blink of an Eye" jest takim odcinkiem w przypadku VOY, jeśli chodzi o TNG to mógłbym podać co najmniej kilkanaście.

Zobacz nawet z pozoru prosty odcinek jakim jest "Booby Trap", ma jednak dzięki dobrej realizacji świetny klimat. Daj mi taki epizod DS9, który mnie zachwyci! Czekam! Gdyby taki był, raczej bym go pamiętał
Q__
Moderator
#1340 - Wysłana: 5 Maj 2017 19:57:19 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Po prostu Ty masz talent do takiego nadinterpretowania Treka, że z każdego, nawet najgorszego odcinka potrafisz zrobić coś wyjątkowego.

Trekerem jestem, to staram się na Treka patrzeć życzliwie.

Mav:
Mam wrażenie, że nawiązujesz tymi epizodami to raczej słabszej części TNG, nie tej, którą najbardziej cenie.

Prawda. Sporo średnich/słabych epizodów DS9 przypomina średnie/słabe epizody TNG i VOY. (Nawiasem: wiedziałem, że tak mnie właśnie skontrujesz.) Natomiast jest również prawdą, że wybitne odcinki DS9 to często zupełnie inna tonacja* niż wybitne odcinki TNG.

* Ta niezbyt Ci pasująca, mianowicie.

Mav:
Daj mi taki epizod DS9, który mnie zachwyci! Czekam! Gdyby taki był, raczej bym go pamiętał

Może spróbuj "Visionary" i "Hard Time". Jeśli wolisz coś lżejszego może być "One Little Ship" lub "Field of Fire". No i nie zapominajmy o "Explorers". Buraki burakami, ale za coś te nagrody za promocję astronautyki były.

Ciekaw też jestem jak odbierzesz takie odcinki jak "Far Beyond the Stars" i 'The Visitor".
Mav
Użytkownik
#1341 - Wysłana: 5 Maj 2017 22:02:50 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
Może spróbuj "Visionary" i "Hard Time". Jeśli wolisz coś lżejszego może być "One Little Ship" lub "Field of Fire". No i nie zapominajmy o "Explorers". Buraki burakami, ale za coś te nagrody za promocję astronautyki były.

Ciekaw też jestem jak odbierzesz takie odcinki jak "Far Beyond the Stars" i 'The Visitor".

"Hard Time" pamiętam o dziwo dosyć dobrze, pomimo że oglądałem go jeszcze bodajże na Polsacie mnóstwo lat temu. Pomysł ciekawy, ale realizacja średnia. Pamiętam, że większość odcinka to była dosyć nudna relacja O'Briena ze współwięźniem.

"One Little Ship" także pamiętam, chyba go sobie przypominałem już na PC. Miałem pewien problem z powagą tego odcinka. Zminiaturyzowany prom raczej kojarzył mi się z lekką komedią niż ciekawą historią SF.

"Explorers" także pamiętam jeszcze z czasów emisji na Polsacie. Ciężko mi go jednak uznać za porywający. Pamiętam, że znowu z ciekawego pomysłu wyszedł dosyć taki nudnawy odcinek o relacjach ojca z synem, którzy wybrali się na wyprawę łodzią Brakowało większego nacisku na techniczne aspekty podróży. Zresztą Sisco, jak sam powiedział, dodał sztuczną grawitacje dla wygody i to w sumie pokazuje podejście twórców. Ja bym wolał klimat bardziej hard SF, więcej kontaktu z kosmosem, obcowania ze starą technologią. Dostaliśmy za to tak naprawdę dosyć nudne dyskusje ojca z synem i kilka fajerwerków od Kardazjan na końcu.

"Far Beyond the Stars" oglądałem także jeszcze za czasów Polsatu. Odcinek bardzo dla mnie wtedy niezrozumiały. Musiałbym go odświeżyć. W każdym razie nie wydaje mi się, aby celował w moje klimaty.

"The Visitor" - Polsat, zadziwiająco dużo pamiętam z tamtych czasów Chciałem nawiązać do tego odcinka, bo właśnie chyba najbardziej wpisuje się w te klimaty o których pisałem.

Muszę wybrać między "Field of Fire" a "Visionary", bo ich kompletnie nie pamiętam. Ten pierwszy z opisu jakoś mniej mnie przekonuje, więc zabiorę się za "Visionary".
MarcinK
Użytkownik
#1342 - Wysłana: 6 Maj 2017 08:13:36
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#1343 - Wysłana: 6 Maj 2017 14:29:28 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Pomysł ciekawy,

I przyznaj, że to już sporo. Pomysł, jak w klasycznej SF. W dodatku ukazany w całej swojej mieszance humanitaryzmu (bo szybko, bo wirtualnie) i okrucieństwa...

Mav:
Miałem pewien problem z powagą tego odcinka. Zminiaturyzowany prom raczej kojarzył mi się z lekką komedią niż ciekawą historią SF.

Ale przyznasz, że do TNG i VOY też by pasował... (Do ENT też, gdyby ktoś z przyszłości pomógł .)

Mav:
Dostaliśmy za to tak naprawdę dosyć nudne dyskusje ojca z synem i kilka fajerwerków od Kardazjan na końcu.

Ja tam jednak czułem klimat hayerdahlowskiej przygody... I na tyle polubiłem Bena dzięki temu odcinkowi, by bronić przed Tobą DS9 teraz.

Mav:
Chciałem nawiązać do tego odcinka, bo właśnie chyba najbardziej wpisuje się w te klimaty o których pisałem.

A, to ciekawe, bo byłem prawie pewien, że Ci nie podejdzie, zwł. w świetle tego, co pisałeś o "The Inner Light"...

Mav:
więc zabiorę się za "Visionary".

No, to czekam na Twoje wrażenia z oglądania.

MarcinK

MarcinK:
DS9 chwalą

Fajna dyskusja, ale o DS9 znalazłem tam tylko:

"Eee... nieee... On miał być czymś pomiędzy Odo a Quarkiem z DS9 xD, tylko coś nie pykło i stał się najbardziej znienawidzoną postacią xD"

I coś o życiu miłosnym Worfa, oraz o upadku Terran Empire
MarcinK
Użytkownik
#1344 - Wysłana: 6 Maj 2017 14:47:55
Odpowiedz 
Q__:
Fajna dyskusja, ale o DS9 znalazłem tam tylko:

"Eee... nieee... On miał być czymś pomiędzy Odo a Quarkiem z DS9 xD, tylko coś nie pykło i stał się najbardziej znienawidzoną postacią xD"

I coś o życiu miłosnym Worfa, oraz o upadku Terran Empire

Ogólnie, jeśli chcesz prawdziwy rozwój postaci, to zobacz sobie jeszcze raz DS9 - jedyna seria, gdzie wszystkie postacie kończą zupełnie gdzie indziej niż na początku. Dowiadujemy sporych informacji z ich życia.

I na wcześniejszych stronach coś jest
Q__
Moderator
#1345 - Wysłana: 6 Maj 2017 14:53:02 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

Prawda, było*, ale ogólnie panów interesują TNG i VOY, z tego co widzę. I trochę rytualnych narzekań na Archera jest.

* Z tych wcześniejszych jeszcze:

"Jedną z powodów dlaczego tak bardzo lubię DS9 (i Babylon 5) to ogromna ilość różnorodnych bohaterów."
MarcinK
Użytkownik
#1346 - Wysłana: 6 Maj 2017 19:08:58
Odpowiedz 
Q__
I jeszcze o czym pisałem
W sumie najlepszy run miał DS9, który ma paskudne tylko pojedyncze odcinki.

TNG ma tragiśmieszny pierwszy sezon, słaby drugi, a potem tu już ponadczasowa klasyka z lekkim spadkiem formy w ostatnim sezonie.


Mav
Użytkownik
#1347 - Wysłana: 6 Maj 2017 23:14:14 - Edytowany przez: Mav
Odpowiedz 
Q__:
No, to czekam na Twoje wrażenia z oglądania.

Hmmm... Odcinek oglądało się dosyć przyjemnie i faktyczne jest to Trek jakiego lubię. Jest zagadka, jest burza mózgów, jest rozwiązanie. Ale jednak kilka rzeczy jest nie tak i psują one mocno końcową opinię.

Przede wszystkim wszyscy podchodzą do tej anomalii jakoś tak bez emocji, tak obojętnie, wręcz jakby byli znudzeni. W TNG dziwne wydarzenia zawsze robiły na załodze pewne zrozumiałe wrażenie. Do tego zagadka rozkręcała się stopniowo. Tutaj zaraz na początku pojawia się drugi O'Brien, którego widzi także Quark na którym nie robi to praktycznie żadnego wrażenia, tak jak na reszcie załogi, która od razu orientuje się, że sobie skacze w czasie i w zasadzie resztę odcinka tak to sobie leci. W TNG w tego typu odcinkach umiejętnie budowano napięcie, tutaj emocji i napięcia jest tyle, jakby O'Brien miał zwykłe rozwolnienie.

No i sam finał jest delikatnie mówiąc lekko przegięty. Samo rozwiązanie z zjawiskiem kwantowym, które napędza romulański okręt i tworzy skoki jest ok, ale już plan Romulan to lekka żenada. Przylecieli po raporty o Dominion i przy okazji zniszczyć federacyjną stację? Hmmm... Trochę chyba to głupie, co? Pamiętasz jak w TNG Romulanie kombinowali, żeby wciągnąć Enterprise do strefy neutralnej? Po to właśnie, aby mieć powód do jego przejęcia. Idąc tokiem myślenia DS9 po prostu mogli go porwać w każdej innej okoliczności zamiast kombinować. W TNG Romulanie mieli respekt do Gwiezdnej Floty, to były takie ciekawe gierki, które napędzały te wątki na przestrzeni całego serialu. Romulanie zawsze coś kombinowali, knuli, a Picard i spółka zawsze zachowywali ostrożność.

W "Emisary" mamy po prostu zwykły prostacki atak na stację. Sisco i kumple na końcu pogrozili torpedami i Romulanie sobie odlecieli jak gdyby nigdy nic i nawet kamuflażu Defianta nie zabrali, nic się nie stało. A przecież Romulanie równie dobrze mogli zaatakować następnego dnia, co za problem? Głupi pomysł, kompletnie nieprzemyślany.

Zgadzasz się z tą opinią?
Q__
Moderator
#1348 - Wysłana: 6 Maj 2017 23:39:30 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Mav:
Odcinek oglądało się dosyć przyjemnie i faktyczne jest to Trek jakiego lubię. Jest zagadka, jest burza mózgów, jest rozwiązanie.

Czyli przyznajesz to. Sięgnij jeszcze po pozostałe odcinki.

Mav:
Przede wszystkim wszyscy podchodzą do tej anomalii jakoś tak bez emocji, tak obojętnie, wręcz jakby byli znudzeni.

Cóż... They're Starfleet officers. Weird is part of the job.

Mav:
Samo rozwiązanie z zjawiskiem kwantowym, które napędza romulański okręt i tworzy skoki jest ok

Ba, jest to jedyny wypadek kiedy ST usiłuje zrobić fabularny pożytek z tego, że Osobliwości napędzają D'deridexy. I jeszcze fajne rzutowanie kwantowego szaleństwa w skalę makro...

Mav:
ale już plan Romulan to lekka żenada. Przylecieli po raporty o Dominion i przy okazji zniszczyć federacyjną stację? Hmmm... Trochę chyba to głupie, co? Pamiętasz jak w TNG Romulanie kombinowali, żeby wciągnąć Enterprise do strefy neutralnej? Po to właśnie, aby mieć powód do jego przejęcia.

Flagowiec (nawet taki GF, supernowoczesny) to inna stawka, a możliwość zamknięcia drogi agresywnemu imperium - inna, znacznie większa jednak. I tak widać romulańską subtelność w tym, że się tak czaili.

(Jeśli już dostrzegam jakiś problem w tej fabule, to wyraźną sprzeczność z "In the Pale Moonlight" - jak to, to tu Romulanie pierwsi zauważają jak to Dominium groźne, a potem tak długo zwlekają z wystąpieniem przeciwko niemiu i aż zbrodni Garaka trzeba...? Hmmm...*)

* Z tym, że takie coś obciąża zawsze późniejszy odcinek, nie - wcześniejszy. (Nawiasem: z Cardassianami jest podobnie - najpierw wysyłają jakieś floty przeciwko Zmiennym, a potem z nimi masowo kolaborują? Choć tu jeszcze da się - od biedy - znaleźć naciągane wyjaśnienie. Cardassianie są b. lojalni wobec Państwa, a skoro Państwo to teraz Dukat to...)

EDIT:
Po namyśle: prawda, ten plan jest jednak naiwny. Mają technologię maskowania, mają (out-of-universe wprowadzone dekadę później, ale wewnątrz kanonu to nieistotne... chyba, że przyjmiemy za HORizonem narrację o przyszłych Romulanach wspierających przeszłych w połączeniu z tezą, że świat ST jest pod pewnymi względami daleko za nami) drony, mają podróże w czasie (używają Osobliwości jako napędu od tak dawna, że raczej powinni znać efekty uboczne posługiwania się nimi, które były niespodzianką dla O'Briena i reszty Fedków) - mogli przeprowadzić rozmaite formy hi-tech zamachu (np. przesunięty w czasie, zamaskowany, dron wysłany w najmniej oczekiwanym momencie), a wybrali coś b. prymitywnego (w dodatku zgrywając w czasie planowany zamach z wizytą swojej delegacji*). Zgoda, to trochę psuje ten odcinek.

* Choć może nie mieli wyjścia, może chodziło o to by sygnatura jawnie lecącego warbirda maskowała ślad ukrytego? Może i tak to był najbezpieczniejszy sposób przeniknięcia na tereny UFP?

Mav:
Zgadzasz się z tą opinią?

Patrz wyżej.

ps. Mam dla Ciebie jeszcze parę odcinków do ew. powtórnego obejrzenia: "Captive Pursuit", "Second Sight", "Armageddon Game", "Shadowplay", "The Wire", "Life Support", "The Quickening", "Things Past", "Dr. Bashir, I Presume", "Children of Time", "Empok Nor", "Time's Orphan", "Extreme Measures".
(Przy czym zastanawiam się czy jest przypadkiem, że bohaterami najbardziej klasyczno-Trekowych epizodów DS9 są zwykle - najbliższy w swym myśleniu Roddenberry'owskim ideałom - Bashir i/lub odziedziczony po TNG O'Brien.)
Mav
Użytkownik
#1349 - Wysłana: 7 Maj 2017 22:06:08
Odpowiedz 
Właśnie brałem sie za odpisywanie i padła karta graficzna w PC Na telefonie nie bardzo mam teraz siły żeby pisać coś dłuższego... Może coś mi się uda zrobić.
Q__
Moderator
#1350 - Wysłana: 8 Maj 2017 12:55:52 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mav

Jakbyś zaczął od Treka, nie od polityki, to miałbym się teraz do czego odnosić...

MarcinK

W topicu, który linkowałeś jeden z Twoich tamtejszoforumowych kolegów napisał:

Voy miał problemy z utrzymaniem się na antenie w momencie jak leciały najpopularniejsze sezony DS9.

Zwróć mu może jakoś dyplomatycznie uwagę, że jest to prawda trzeciego rodzaju, bo groźba cancelacji wisiała nad VOY w środku roku 1996, a najwyższą oglądalność miały dwa pierwsze sezony DS9 i leciała im lawinowo (pilot pobił rekordy oglądalności, ale reszta w kategorii przyciągania widza nie przebiła TNG). Późne sezony DS9 są cenione, ale nigdy nie były popularne, i nie chodzi tu o utożsamienie oglądalności z jakością, a o fakty.

ps. Jeszcze jedna niekonsekwencja... Otóż wiemy z ENT, że broń fotoniczna to taki słabowity prototyp broni fotonowej używany przez Ziemian i Wolkan... A "potem" jest nam pokazane* (w VOY "Tinker Tenor Doctor Spy") jak EMH fantazjuje sobie o dziale fotonicznym jako o superbroni, rozwalającej Kule Borga jednym strzałem (pamiętajmy zaś przy tym, że fantazjujący ma dostęp do szerokich baz danych UFP, więc raczej powinien mieć orientację na jakiej technologii da się takie cudo skonstruować, na jakiej zaś nie**; jak też o tym, że jego fantazmat przestraszył przedstawicieli zaawansowanej technologicznie Hierarchii, czyli również uważali istnienie superbroni na tej technologii za potencjalnie możliwe), no i słyszymy (to już - in universe - nie jest fantazja) o rakietach (missiles) fotonicznych używanych przez Borga, a potem również przez Delta Flyera...***

To w końcu jest toto prymitywne, czy zaawansowane?

* http://www.youtube.com/watch?v=LQo0fBzMO8Y

** Zakładam, że oficer GF, nawet holograficzny, w swoim fantazjowaniu pójdzie raczej w kierunku hard SF, niż snów o rozwalaniu kul Borg z wielkiego łuku. Fabuła odcinka pokazuje, że zakładam niebezpodstawnie.

*** Nawiasem: pokazuje to przy okazji, o czym była już mowa, że samo istnienie technologii broni fotonicznych nie jest burakiem****:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=45&page=29#msg142306
Buraczany może być najwyżej sposób ich ukazania...

**** Przyp. do przyp.: z punktu widzenia continuity, o stronie fizyczno-technologicznej wiemy zbyt mało, by wystawiać zdecydowane oceny, choć wprowadzanie nowych technologii znanych tylko z nazwy niebezpiecznie pachnie schematem particle of the week i wszystkim tym co w ST ładnie brzmi, ale nie ma co podejmować ryzyka doszukiwania się w nim sensu...

Garść linków (przewidywalnie mówią niewiele, to już czasy postmanualowe...):
http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Photonic_cannon
http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Photonic_torped o
http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Photonic_missil e
http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Photonic_weapon
 Strona:  ««  1  2  3  ...  40  41  42  43  44  45  46  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Błędy Treka

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!