USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Błędy Treka
 Strona:  ««  1  2  ...  29  30  31  32  33  ...  46  47  »» 
Autor Wiadomość
biter
Użytkownik
#901 - Wysłana: 22 Gru 2008 14:29:17
Seybr
Eviva

Ponadto, nie zauważyłem aby Fazery miały "muszkę" czy też innego rodzaju celownik. O ile ENTkowo Tosowe przypominały pistolet to hmm pilotem do telewizora (TNG DS9 VOY, postGEN) i tak za dobrze by się nie celowało. Nalezy również zauważyć iż z biodra strzelali jedynie w określonych wypadkach, przy koniecznej szybkiej reakcji. Gdy spodziewali się zagrożenia strzelali raczej z wyciągniętej do przodu ręki, zachowując pozory celowania.

Strzelanie z biodra w brew pozorom przy broni która niezależnie od miejsca w które się wypali i tak obezwładnia nie jest takie nieskuteczne. Dobry strzlec jest w stanie na bliższą odległość "wyczuć" kierunek strzału przy odpowiednim przechyle ręki więc i z biodra można trafić, w większości wypadków przy dobrym szkoleniu. sprawdza się w odległości do 10 metrów. przy 5 mamy niemal 100 procent trafienia w obiekt wielkości człowieka poruszający się raczej powoli. przy 10 metrach jakieś 60-70. Powyżej 10 to czysty fux
Eviva
Użytkownik
#902 - Wysłana: 22 Gru 2008 15:12:33
biter

Wierze na słowo, bo dotąd strzelałam wyłącznie z wiatrówki na strzelnicy i czasem ciężkim spojrzeniem (gdy mnie kto wkurzył).
biter
Użytkownik
#903 - Wysłana: 22 Gru 2008 15:38:44
Eviva

a tak co do pistoletów na dzikim zachodzie to mogli strzelac z biodra gdyż były one początkowo niegwintowane a w późniejszym okresie nawet przy gwintowaniu (luf) siła ognia była tak słaba iż wiatr mógł zmienić nieznacznie zmienić tor lotu kuli. Pojedynki na początku XX wieku a właściwie na przełomie odbywały się na 40 kroków tylko i wyłącznie dlatego iż przy większej odległości nie sposób było wycelować.

Anegdota: Franciszek Ferdynand arcyksiążę Austro-Węgier zginą od postrzału w szyję, tętnica szyjna. Problem polega na tym iż zamachowiec celował w serce, niestety Austriackie (paradoks) pistolety krótkie były tak mało celne iż z odległości zaledwie kilku metrów zniosło kulę tak wysoko. Biedak zaufał celownikowi w pistolecie to raz a dwa nie wzią poprawki na odrzut jaki wywoływał wybuch prochu.

Proch strzelniczy tamtego okresu miał pewną specyfikę fatalną. Otóż zamiast wybuchu następowało jego spalenie, przez co siła wystrzału mogła być nawet o połowę mniejsza niż zakładana. Obecny proch ma odrobinę zmieniony skład, a właściwie proporcje. Poprawkę tą wniesiono w czasie I WŚ.

Wracając do dzikiego zachodu. Oglądane przez nas na ekranie "pojedynki w samo południe" były najbardziej humanitarnym sposobem zabijania się w dziejach. równie dobrze mogli zagrać w szachy.

Anegdota 2: Powiedziałem iż pojedynki te były najbardziej humanitarnym sposobem zabijania.
Radziecka "pepesza" nosi miano najbardziej humanitarnej broni II WŚ. W tym wypadku jednak teza ta nie opiera się na celowności. Właściwie to nie tylko. W głównej mierze chodzi o niską jakość stali z jakiej ją wykonano. Przy długotrwałym ogniu ciągłym (patrz wystrzelanie całego magazynku "na raz") dochodziło do tak skrajnego rozgrzania lufy iż pociski nie były w stanie przebić materiałowej zasłony z naprawdę niewielkiej odległości, co do celności to rozgrzanie lufy powodowało jej deformację przez co pociski leciały "gdzie akurat im to było wygodne".

Anegdota 3: Alianci zrzucali obleganej Warszawie w czasie powstania żywność środki opatrunkowe i amunicję. 80% zrzutów przejęli Niemcy lecz nawet przejęta przez Polaków amunicja nadawała się jedynie do wrzucenia w ognisko dla fajerwerków. radzieckie pepesze, niedość iż miały inny kaliber to stosowane były kule o zupełnie innej specyfice. Naboje te natomiat pasowały idealnie do karabinów Niemieckich, ilość zdobytych w ten sposób zasobów amunicji nie jest znana gdyż dane utajniono.

Obalając tezę iż Polacy mogli strzelać tymi kulami z karabinów niemieckich. Ilości zdobytych karabinów są może nie tyle potężnie zawyżone ile powszechnie uważa się iż było ich dużo więcej aniżeli miało to miejsce naprawdę. Polacy zabijali głównie oficerów z zaskoczenia. Żołnierze frontowi którzy zginęli z rąk polaków ginęli głównie za barykadami bądź w zasadzkach gdzie następowało ostrzelanie i ucieczka napastników. ciała takie wraz z uzbrojeniem były ściąganie przez innych Niemców. zdobyta broń była sporadyczna co nie zmienia faktu iż była cenna.

Ale OT mi wyszedł
Eviva
Użytkownik
#904 - Wysłana: 22 Gru 2008 15:41:58
biter

Twoje wywody potwierdzają jeszcze raz stare przysłowie, że więcej pożytku przynosi mądrego próżnowanie, niż głupiego robota. Pocieszam się tym, gdy leżę i leniuchuję, zamiast brać się do sprzątania .
biter
Użytkownik
#905 - Wysłana: 22 Gru 2008 15:48:15
Eviva

Właśnie to mój sposób na uniknięcie sprzątania był. A obecnie czytam biografię Aleksandra II oj się dzieje.....
kanna
Użytkownik
#906 - Wysłana: 22 Gru 2008 17:26:46
A ja sprzątam :/... jak nie sprzątne, to nie wejde do domu przez zwały wszystkiego. Ale mam tajny plan, który zakłada, że za dwa lata juz sprzatac nie będe WCALE. W ramch jego realizacji moja czterolatka rozpakowuje juz zmywarke...
Alucard87
Użytkownik
#907 - Wysłana: 22 Gru 2008 18:02:45
Wracając na pół ciuta do fazerów. One raczej odrzutu nie mają, przynajmniej te "pilotowe"(w entku czasem ktoś zmarkuje odrzut) i wiązki fotonów nie dotyczy w takim stopniu grawitacja, więc linia strzału jest zawsze prosta, co w znacznym stopniu ułatwia celowanie.
biter
Użytkownik
#908 - Wysłana: 22 Gru 2008 18:21:43
kanna

Zmywarka... a za cztery lata rozumiem że będą po mieszkaniu jeździły ci takie odkurzacze samobieżne jak na pokładzie E-D a w suficie będziesz miała wmontowany jakiś dezruptor ustawiony na kurz i roztocza. albo ten promień co się nim skanuje co kilka lat okręt a on niszczy wszystko co żyje.
Eviva
Użytkownik
#909 - Wysłana: 22 Gru 2008 18:22:06
Alucard87

No i widać, gdzie się celuje i łatwo można przesunąć wiązkę.
biter
Użytkownik
#910 - Wysłana: 22 Gru 2008 18:32:01
łatwo można przesunąć wiązkę.

A no właśnie, poruszyłaś bardo mnie intrygującą kwestię. Czy wiązka fazera może się przesuwać. Zawsze widziałem skupienie wiązki na jakimś punkcie i gdy się nią wyłączało delikwent padał. Ewentualnie doprowadzała do anihilacji obiektu ostrzelanego (ENT: In the Mirror, darkly.). W kwestii przecinania drzwi na zasadzie palnika spawalniczego przesuwanie to było powolne. Widziałem zdaje się raz iż zaspawywali drzwi w TOS i wtedy wiązka faktycznie była szybko przesuwana. Nie pamiętam natomiast ostrzelania osoby aby przesunąc wiązkę. czy oznacza to iż:
1. musi upłynąc pewien czas by zadziałała.

2. Posiada ona jakiegoś rodzaju namiar (lock on) który się utrzymuje pomimo ruchu fazera.

3. Pokroiło by to ostrzelanego (raczej odpada ze względu na nie przepalanie ostrzelanego "na wylot" przy strzale statycznym).

4. widzi mi się producentów.
Eviva
Użytkownik
#911 - Wysłana: 22 Gru 2008 18:40:42
biter

Skoro producenci "widzą misie", to nie ma co z tym polemizować, jak wiesz. Chodzi mi o to, że widząc, czym się strzela, można łatwiej skierować to, czym się strzela na to, do czego się strzela. O tym, czy taki fazer wogóle jest technicznie możliwy, możemy podyskutować, ale to już zupełnie inna kwestia.
biter
Użytkownik
#912 - Wysłana: 22 Gru 2008 19:05:19
Eviva

Hmm czy jest technicznie możliwy, w teorii tak. Niestety nasza technologia nie pozwala na jego zbudowanie.

1. Nie posiadamy technologii zmieniania wiązki (mogę się mylić).

2. Nie jesteśmy w stanie przeprowadzić takiej miniaturyzacji.

Fazerem można nazwać laser o odpowiednio zmodyfikowanej wiązce (promieniu).

Co przez to rozumiem:

dla zamienienia lasera, który zasadniczo człowieka by pokroił jest konieczne umiejętne regulowanie mocy wiązki to po pierwsze, po drugie możliwość regulacji szerokości wiązki. Jeśli rozszerzymy wiązkę tak by nie miała - abstrahuję - 2 mm a 3 cm to spada jej moc, siła - jakby tego nie nazwać. Promień im szerszy tym zadaje większe obrażenie, powierzchniowo. Więc odpowiednio szeroki promień mógł by w rezultacie doprowadzić do poparzenia powodującego obezwładnienie bądź omdlenie przeciwnika, oba spowodowane bólem niestety. Wiązka o odpowiedniej mocy mogła by zabić - ale - wiązka wąska może zabić w ciekawszy sposób czyli poprzez przesunięcie kiedy to przeciwnika koimy.

Oba typy wiązki, wystrzału, mają podstawową wadę. Potrzebują energi której dostarczyć mogą ogniwa uniemożliwiające niestety budowę jakiejkolwiek broni ręcznej czy to krótkiej - fazer czy długiej - karabin.
Eviva
Użytkownik
#913 - Wysłana: 22 Gru 2008 19:18:55
biter

To niemożliwe - jeszcze. Wiele rzeczy, które kiedys były niemożliwe, dziś jest trywialnie proste. Nie zapominaj o tym.
biter
Użytkownik
#914 - Wysłana: 22 Gru 2008 19:29:00
Eviva

fakt słowo "jeszcze" pozostawiłem w domyśle. Chyba najlepszym przykładem tego co jest obecnie trywialnie proste (w pewnych granicach) jest lot samolotem. W roku 1903 Wilbur Wright dokonał pierwszego lotu skonstruowanym wraz z bratem samolotem, w 1904 mamy pierwszy lot silnikowy by w 1905 przelecieć ponad 25 mil i utrzymać się w powietrzu ponad pół godziny. W roku 1981 roku mamy pierwszy lot promu Columbia. niewiele ponad 70 lat (początek konstrukcji 1978 rok).
Seybr
Użytkownik
#915 - Wysłana: 22 Gru 2008 19:37:50 - Edytowany przez: Seybr
biter
Ponadto, nie zauważyłem aby Fazery miały "muszkę" czy też innego rodzaju celownik.

Też tego nie widziałem ;].

Gdy spodziewali się zagrożenia strzelali raczej z wyciągniętej do przodu ręki, zachowując pozory celowania.


Spróbuj tak z bronią na wodę ;]. Statystycznie twoje skupienie nie będzie ciekawe. Te pozory celowania hehe z pod pachy ;].


a tak co do pistoletów na dzikim zachodzie to mogli strzelac z biodra gdyż były one początkowo niegwintowane a w późniejszym okresie nawet przy gwintowaniu (luf) siła ognia była tak słaba iż wiatr mógł zmienić nieznacznie zmienić tor lotu kuli.

Wiesz gdybym nie strzelał z replik tych broni to może bym tobie uwierzył. Strzelałem z kalibru 7, oraz 8 oraz 9 oraz 7 i z małego colta 4,5 ;milimetrów. Były to bronie gwintowane jak i nie ;]. Gwintowane mają kopia w dłoniach, film = fikcja. Tak szybko naciskani na cyngiel buhehe ;].

Biter ty masz teorię, ja praktykę.

Co jak co ale strzelanie takowe z fazera dla mnie jest podobne do strzelania z broni palnej. Różnica mała, to brak odrzutu ;].
biter
Użytkownik
#916 - Wysłana: 22 Gru 2008 19:45:10 - Edytowany przez: biter
Seybr

A przepraszam ale czy proch w pocisku miałeś wykonany wedle receptur początku XX wieku? szczerze wątpię.

Jestem historykiem i owszem strzelałem również z replik broni końca XIX i początku XX wieku. Niestety nie z kolta. Strzelało się świetnie nie zaprzeczę lecz gdy we Francji w czasie odtwarzania jednej z bitew wojny francusko - pruskiej dano mi dla porównania karabin z prochem współczesnym a karabin z prochem wedle receptury ówczesnej to poznałem różnicę i zrozumiałem zaletę bagnetu.

Colt wprowadził swoje pistolety jako bardzo poprawioną broń nie zaprzeczę lecz broń istniejąca przed wynalazkiem Colta ustępowała mu znacznie a broń z jaką rozpoczynano "odkrywanie" Dzikiego zachodu no cóż...

Co do filmów jak zrozumiałem się zgadzamy iż fikcja?
Seybr
Użytkownik
#917 - Wysłana: 22 Gru 2008 19:56:48
biter

A przepraszam ale czy proch w pocisku miałeś wykonany wedle receptur początku XX wieku? szczerze wątpię.

Ogólny zarys broni jest identyczny (w końcu replika, proch jest lepszej jakości)

Strzelało się świetnie nie zaprzeczę lecz gdy we Francji w czasie odtwarzania jednej z bitew wojny francusko - pruskiej dano mi dla porównania karabin z prochem współczesnym a karabin z prochem wedle receptury ówczesnej to poznałem różnicę i zrozumiałem zaletę bagnetu.

Rozumiem, wiesz mam inne odniesienie ;]. Ja strzelałem z broni, która pochodziła z okresu wojny secesyjnej. Strzelam sobie jako sportowiec z KBKS itp. Jakiś czas temu miałem możliwość postrzelać muszkietem, nie pamiętam jakim (musiał bym się zapytać). Nawet celny, ale jak trafiłem w palik, nic po nim nie zostało ;]. Mała armata ;].
biter
Użytkownik
#918 - Wysłana: 22 Gru 2008 20:05:35
Jakiś czas temu miałem możliwość postrzelać muszkietem, nie pamiętam jakim (musiał bym się zapytać). Nawet celny, ale jak trafiłem w palik, nic po nim nie zostało ;]. Mała armata ;].

O tak tu się zgodzę zupełnie. mała armata. niezależnie od tego jaka ekhm wersja, a te wcześniejsze są nawet ciekawsze od późniejszych,

bronią wojny secesyjnej się nie posługiwałem, przyznaję. Bliższe jest mi podwórko europejskie. Polecam postrzelać z Fuzji i skałkówki.
Seybr
Użytkownik
#919 - Wysłana: 23 Gru 2008 09:19:06
biter

bronią wojny secesyjnej się nie posługiwałem, przyznaję. Bliższe jest mi podwórko europejskie. Polecam postrzelać z Fuzji i skałkówki.

Z tego nie strzelałem ;]. W przyszłości będę chciał sobie kupić jakąś replikę. Tylko z prochem jest mały problem, najbliżej można kupić w Szczecinie, albo w Poznaniu. W Koszalinie nie ma, a mam najbliżej do tego miasta. Pozostaje allegro ;].
biter
Użytkownik
#920 - Wysłana: 23 Gru 2008 09:57:44
Seybr

Oraz wytwórczość własna. Skończmy OT. Jest przyjemny, merytoryczny ale to ciągle OT i Q może nie być zachwycony jak wpadnie
Pah Wraith
Użytkownik
#921 - Wysłana: 12 Lut 2009 11:36:55
W Generations Lakul i ten drugi transportowiec były w odległości 3 lat świetlnych od obecnej pozycji Enterprise B. Abstrahując już od tego, że ta pozycja to ORBITA ZIEMI, pragnę zauważyć, że w Voyagerze odległości rzędu 5 lat świetlnych to niemal cały dzień drogi. Trochę mało ekscytująca sprawa z tą odsieczą. Lecieli im na pomoc cały dzień?

W sumie nie błąd tak do końca, ale mimo wszystko niezręczny to plot device. Zresztą jak całość początku Generations...
Domko
Użytkownik
#922 - Wysłana: 12 Lut 2009 11:56:45
Tak, tak - Generations ma tego mnóstwo. Choćby natychmiastowe rozchodzenie się światła na powierzchni Veridian III czy sam fakt, że Nexus nie poruszając się z prędkością warp potrafi w parę minut przemieścić się z systemu do systemu.
Delta
Użytkownik
#923 - Wysłana: 12 Lut 2009 12:29:57
Pah Wraith
Abstrahując już od tego, że ta pozycja to ORBITA ZIEMI, pragnę zauważyć, że w Voyagerze odległości rzędu 5 lat świetlnych to niemal cały dzień drogi.

Ale VGR: Scorpion powstał później niż GEN, czyli to raczej "voyageryzm"

Zresztą słabą stroną ST zawsze był czas, prędkość i pokonywane odległości.
Q__
Moderator
#924 - Wysłana: 14 Lut 2009 18:33:51
Q__
Moderator
#925 - Wysłana: 12 Kwi 2009 08:14:24
IcemanMC
Użytkownik
#926 - Wysłana: 20 Maj 2009 22:15:29
Oglądając dzisiaj Star Trek IV zauwazylem taki bledzik, nie wiem czy zauwazony wczesnij... BOP wchodzący w warp z atmosfery planety baaa w dodatku z wysokości około 100m nad poziomem moża.. Jeszcze z 40 tonowym ładunkiem... No ładnie
Slovaak
Użytkownik
#927 - Wysłana: 17 Cze 2009 21:35:50 - Edytowany przez: Slovaak
IcemanMC:
Jeszcze z 40 tonowym ładunkiem...

W czym tutaj jest problem? Nie wiemy jaką moc mają silniki BoP, nie wiemy jaki jest jego maksymalny udźwig.


Ja mam troszkę inny burak:
Enterprise 2x08 - The Communicator. Skażenie kultury przed-warpowej już nastąpiło dlaczego T'Pol nie zdecydowała się w tej i tak tragicznej sytuacji użyć transportera? Przecież już sobie udowodnili że działa a poza tym co mieli do stracenia skoro Reeda i Archera i tak chciano zabić? Lepiej było zostawić ich z tajemniczym zniknięciem z celi co mogli sobie tłumaczyć jak chcieli niż z niewidzialnym statkiem do którego wchodzą istoty widzianym przez kilka/kilkanaście osób. Sami im dostarczyli niewiarygodnych dowodów swoją ryzykowną akcją. Oj, T'Pola...
Sh1eldeR
Użytkownik
#928 - Wysłana: 17 Cze 2009 21:52:02
IcemanMC
Slovaak
Icemanowi chodziło chyba głównie o to wejście w warp, a nie o to, że BoP wisiał sobie z ładunkiem humbaków. Choć w takim wypadku to nie wiem po co napisał o tych 40 tonach -- mi się wydaje, że to akurat miało najmniejsze znaczenie.

Ale wejście w warp w atmosferze? Hmm.
Slovaak
Użytkownik
#929 - Wysłana: 17 Cze 2009 21:54:25 - Edytowany przez: Slovaak
Sh1eldeR

A ja się właśnie przyczepiłem tylko do tych 40 ton, bo też nie widziałem tutaj związku z ładunkiem i chciałem napisać dlaczego.

A co do wejścia w warp, dlaczego nie? Widzieliśmy wiele przykładów jak okręty obok siebie wchodziły w warp i nie było słowa o żadnym negatywnym skutku bliskości.

PS. widzę że ochrona antyspamowa nie działa, i dobrze, denerwowało mnie czekanie 60 dłuuugich sekund na możliwość edycji posta.
Sh1eldeR
Użytkownik
#930 - Wysłana: 17 Cze 2009 22:03:37
Slovaak
"Nie" ze względu na tarcie atmosferyczne. To wygląda na YATI, bo tarcie przy warp 1 byłoby znacznie większe niż u E-D lecącego na impulsowej w górnych warstwach atmosfery. No ale też tarcie oddziaływałoby przez bardzo krótki okres czasu. W filmie wyglądało to tak, jakby to była totalna drobnoskta -- przecież nie musieli wchodzić w warp jeszcze w atmosferze, a BoP był już wysłużony. Nie powinni byli więc go nadwerężać. Najwidoczniej wg tego filmu wejście w warp w atmosferze nie jest dla BoP-a żadnym problemem.

Z drugiej strony nie potrafię sobie wyobrazić dźwięku i fali uderzeniowej, jaką wywołałby okręt lecący z warp 1 na stosunkowo niewielkiej wysokości.

Z trzeciej strony, chyba nie jest tak, że w momencie włączenia napędu warp okręt od razu osiąga warp 1. Widzimy nieraz ogromne, niemal natychmiastowe przyspieszenia, ale może da się to też zrobić powoli. Phoenix Cochrane'a, o ile pamiętam, osiągał warp 1 stopniowo. Więc inne okręty też powinny być do tego zdolne. Sulu nie musiał dawać od razu całej naprzód...
 Strona:  ««  1  2  ...  29  30  31  32  33  ...  46  47  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Błędy Treka

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!