USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Star Trek Picard - dyskusja ze spoilerami :)
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#61 - Wysłana: 28 Sty 2020 09:14:11 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
80sLoveUC

80sLoveUC:
moment, w którym doświadczałem ST Rebelia. Niby starzy bohaterowie z TNG, a ja w pewnym momencie zacząłem patrzeć na suwak playera, byle móc odbębnić i wrócić do ważniejszych wątków z serialu - ówcześnie emitowanego ostatniego sezonu DS9 (Dominium) i piątego Voyagera (m.in. Borg).

Cóż, co prawda liczę INS do swoich ulubionych filmów ST (z braku laku, szczerze mówiąc, bo lepszej kinówki z załogą TNG nie nakręcono), nie do końca też rozumiem jak można było tęsknić do siódmego sezonu DS9 (owszem, zawiera b. mocne sceny/wątki, czy nawet całe odcinki - np. "Field of Fire", ale zasadniczo to takie pre-Discovery), ale co do meritum zgoda - w wypadku ST IX miało się wrażenie niejakiej mehatości oglądanej historii, w wypadku PIC odczuwa się je jeszcze mocniej. Niemniej... jeśli rzecz skończy się tak, jak przewiduję, i będzie służyć temu, czemu - IMHO - służyć miała, to zaakceptuję ją niechętnie jako część kanonu, którą wypada zamieść pod dywan i nie wyciągać stamtąd, ale i pamięta się, że pod tym dywanem tkwi, jak zrobiłem to z TSfS.

80sLoveUC:
melodramat o Picardzie "tęskniącym za ukochanym"

Im dłużej o tym myślę, tym bardziej mam wrażenie, że oni faktycznie mogą z nich zrobić parę (krypto)gejów.

80sLoveUC:
fanowskiego Star Trek Renegades

Bo ogólnie wygląda na to, że tak jak z wojną z Klingonami podbierali pomysły ekipie Axanaru, tak tu zapatrzyli się na REN. Mam zresztą wrażenie, że Kurtzman, czy ktoś nad nim, kombinował tak: "weźmiemy pomysły z Renegades i z ST III, dorzucimy sporo z Firefly, przyprawimy nostalgią, wizualną elegancją i polityką, wrzucimy w środek Picarda - czym przebijemy i Renegatów, i bandę Reynoldsa - i jakoś to będzie".

80sLoveUC:
Po co komu marne rozmazane hologramy w powietrzu

Przypominam, że to zasadniczo kanon i powrót do korzeni. Wspomnij wyświetlane nad stołem w czasie narad hologramy z wczesnego TNG. Owszem, teraz to jest sztampa, ale G.R. dał jej początek.
KAEM
Użytkownik
#62 - Wysłana: 28 Sty 2020 12:14:44 - Edytowany przez: KAEM
Odpowiedz 
Q__:
Wspomnij wyświetlane nad stołem w czasie narad hologramy z wczesnego TNG. Owszem, teraz to jest sztampa, ale G.R. dał jej początek.

SW EPIV powstał przed TNG a tam tez były hologramy. GR więc ich nie wymyślił, co najwyżej... skopiował.
Q__
Moderator
#63 - Wysłana: 28 Sty 2020 12:18:34 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
KAEM

Jeśli skopiował, to udoskonalając i ustanawiając obecny standard, bo w SW były migotliwe i rozmyte (a w TNG stanowiły - gdy była taka potrzeba - interfejsy, na których można było operować)...
KAEM
Użytkownik
#64 - Wysłana: 28 Sty 2020 12:49:52 - Edytowany przez: KAEM
Odpowiedz 
Q__:
Jeśli skopiował, to udoskonalając i ustanawiając obecny standard, bo w SW były migotliwe i rozmyte...

Skopiował i poprawił, potem kolejni znów skopiowali i znów poprawili, nic nadzwyczajnego.
Q__
Moderator
#65 - Wysłana: 28 Sty 2020 13:06:26 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
KAEM

Jego poprawka miała charakter przełomu jakościowego. Te kolejnych już nie.

ps. Scena wywiadu z Łysym (w ponownym oglądaniu wypada blado):
https://www.youtube.com/watch?v=E9bOGpMAqLs

Nerdrotic - pełna recenzja:
https://www.youtube.com/watch?v=foYDlEDRink

I dwie wyliczanki easter eggs z "Remembrance":
https://www.youtube.com/watch?v=MyA_Etw30mM
https://www.youtube.com/watch?v=hUaDPMqT3hQ
80sLoveUC
Użytkownik
#66 - Wysłana: 29 Sty 2020 08:26:31
Odpowiedz 
Q__:
Cóż, co prawda liczę INS do swoich ulubionych filmów ST (z braku laku, szczerze mówiąc, bo lepszej kinówki z załogą TNG nie nakręcono), nie do końca też rozumiem jak można było tęsknić do siódmego sezonu DS9 (owszem, zawiera b. mocne sceny/wątki, czy nawet całe odcinki - np. "Field of Fire", ale zasadniczo to takie pre-Discovery), ale co do meritum zgoda - w wypadku ST IX miało się wrażenie niejakiej mehatości oglądanej historii, w wypadku PIC odczuwa się je jeszcze mocniej. Niemniej... jeśli rzecz skończy się tak, jak przewiduję, i będzie służyć temu, czemu - IMHO - służyć miała, to zaakceptuję ją niechętnie jako część kanonu, którą wypada zamieść pod dywan i nie wyciągać stamtąd, ale i pamięta się, że pod tym dywanem tkwi, jak zrobiłem to z TSfS.

1. Przy Rebelii nietrudno tęsknić do czegokolwiek ze Star Treka, nawet do Abramsa (no może poza Discovery).
2. DS9 poza swoim pesymistycznym wydźwiękiem nadal był o społeczeństwie z TNG, ale w nieco trudniejszej sytuacji.

W Discovery nie czuć, że to te same udoskonalające się społeczeństwo (powiedziałbym nawet, że zaszła pewna regresja wobec ST Enterprise). Z kolei ST Picard mamy Rozmowy w Toku, gdzie prowadząca prezentuje totalny brak szacunku do wieloletniego, zasłużonego kapitana, tak po prostu dla głupiej sensacji. Trudno mi uwierzyć, że Fedkości tak bardzo rozchamili się w kilka lat.

Q__:
Im dłużej o tym myślę, tym bardziej mam wrażenie, że oni faktycznie mogą z nich zrobić parę (krypto)gejów.

To był raczej sarkazm z mojej strony.

To zabawne, że Picard w Rebelii nie przejął się szczególnie wojną z Dominium, i planował wyjazd na wczasy ze swoją nową, tymczasową laską. W Picardzie mamy odwrotną, przesadzoną sytuację w drugą stronę - dziecinną dramaturgię z nadmiernie nieodżałowanym dla niego Datą. Nagły płacz nad Romulanami.

Q__:
Przypominam, że to zasadniczo kanon i powrót do korzeni. Wspomnij wyświetlane nad stołem w czasie narad hologramy z wczesnego TNG.

No właśnie podczas narad, nie wszędzie.

Q__:
Owszem, teraz to jest sztampa, ale G.R. dał jej początek.



G.R. dał też początek pięknym widokom w holodecku, replikatorom, EMH-om. Doktor miał nawet fajne, przenośne ustrojstwo na ręce pozwalające mu się dowolnie ruszać i wyglądał przy tym jak normalny człowiek. Po co wkładać sztampę z przezroczystymi hologramami, mając do dyspozycji uniwersum pozwalające wygenerować normalnie wyglądające urządzenia.

Never... Picard jak zawodowy polityk
https://www.youtube.com/watch?v=Lxjn_MyloZY
Q__
Moderator
#67 - Wysłana: 29 Sty 2020 09:41:00 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
80sLoveUC

80sLoveUC:
Przy Rebelii nietrudno tęsknić do czegokolwiek ze Star Treka, nawet do Abramsa

No bez przesady... Są tam te nieszczęsne obdarte stroje, jest nudna-a-przewleczona planetarna akcja, a fabuła przez mieszanie się typków z Paramountu ma b. mało sensu (o bad science już nie wspomnę), ale przetrwało w tym filmisku dość z TNG by je to ratowało. To nie NEM.

80sLoveUC:
DS9 poza swoim pesymistycznym wydźwiękiem nadal był o społeczeństwie z TNG, ale w nieco trudniejszej sytuacji.

Owszem, ale nie w tym kierunku szedłem. Miałem, po prostu, na myśli, że - mimo różnych mocnych elementów (komandor Kira, nawrócenie Damara, Dax i Bashir w końcu razem) - był tak popsuty mistyczno-komiksowym wątkiem Widm Pah, i wszystkiego, co się z nimi wiązało, że minusy przesłaniały - może i nie tak nieliczne - plusy do tego stopnia, że b. ciężko się to oglądało. Prawie tak źle jak DSC.

80sLoveUC:
Trudno mi uwierzyć, że Fedkości tak bardzo rozchamili się w kilka lat.

Mnie również. Choć widać taki duch czasu, skoro w REN i nawet w ORV szli w podobnym - schamiającym Fedków - kierunku.

80sLoveUC:
To był raczej sarkazm z mojej strony

Wiem. I - mało tego - sam też nie uważałbym tego sparowania za fortunne ani sensowne. Niemniej... zaczynam sądzić jw.

80sLoveUC:
Po co wkładać sztampę z przezroczystymi hologramami, mając do dyspozycji uniwersum pozwalające wygenerować normalnie wyglądające urządzenia.

Fakt. Holodeckowe w stylu hologramy full 3D byłyby lepsze, ale i tych trudno się czepiać, wpisują się w tradycję.

80sLoveUC:
Never... Picard jak zawodowy polityk

W końcu dyplomata.

A serio: różne są stopnie utraty wiary. Może na 100%, tak do kości, nigdy w niego nie zwątpił, i to miał na myśli...

EDIT:
I jeszcze (nie tak) mała łyźeczka dziegciu... Im więcej razy wracam do sceny wywiadu o syntetykach, Romulanach i Dunkierce, tym więcej racji przyznaję krytykom (i hejterom) spod znaku #NotMyPicard. Łysy jakiego pamiętamy z TNG, i nawet z tych nieszczęsnych bermanowskich filmów, prędzej by padł na zawał usiłując wydobyć z siebie potężny głos, i wyglosić nim przemowę o prawach i androidów, i Romulan, niż najpierw odszedł po cichu z GF, potem mamrotał coś p. dziennikarce, a w końcu opuścił teren robienia wywiadu (w końcu to był jego dom). A boli to tym bardziej, że - sądząc po jego publicznych wystąpieniach - Stewart nie jest wcale tak stetryczały i przygięty przez wiek ku ziemi. To scenarzyści go w to wrobili...
Dreamweb
Użytkownik
#68 - Wysłana: 29 Sty 2020 12:03:29
Odpowiedz 
Q__:
usiłując wydobyć z siebie potężny głos, i wyglosić nim przemowę o prawach i androidów, i Romulan, niż najpierw odszedł po cichu z GF, potem mamrotał coś p. dziennikarce, a w końcu opuścił teren robienia wywiadu

Nie znamy kulis jego odejścia. Może zanim odszedł, wiele takich gorących mów wygłosił. Stawiałbym, że to wręcz pewne. A że był w mniejszości i nic one nie dały, to w końcu rzucił papierami i poszedł. A flota, w którą tak wierzył, tak go zawiodła że nie chciał już poruszać tego tematu bo stwierdził że szkoda nerwów. Stąd takie a nie inne zachowanie przed dziennikarką. Że odszedł sam... Jest wychowany, alternatywą byłoby wyrzucenie jej za próg.

Zresztą w trailerze sezonu ktoś tam do niego mówi, że ponoć jest facetem od przemów, na co Picard reaguje dość ironicznie.
Q__
Moderator
#69 - Wysłana: 29 Sty 2020 12:58:19 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Może zanim odszedł, wiele takich gorących mów wygłosił. Stawiałbym, że to wręcz pewne. A że był w mniejszości i nic one nie dały, to w końcu rzucił papierami i poszedł. A flota, w którą tak wierzył, tak go zawiodła że nie chciał już poruszać tego tematu bo stwierdził że szkoda nerwów.

Wygłaszał mowy i one nic nie dały (w dodatku raczej pokątnie, w zaciszu gabinetów, niż śmiało, publicznie*), i w końcu poddał się (on, co tyle razy ratował Ziemię i UFP). Po trzykroć #NotMyPicard.

* Inaczej by ta paniusia do któregoś z rzeczonych monologów dotarła i go nam w holo-Windowsie puściła... (Swoją drogą szkoda, że nie usłyszeliśmy takiej mowy, choćby w tej formie...)

Dreamweb:
alternatywą byłoby wyrzucenie jej za próg

Może powinien był to zrobić. W imię zasad .

EDIT:
Łyżeczka dziegciu druga.. Przyznam, że choć nowsza z tych serii zrobiona jest o wiele lepiej, poniekąd wolę już Discovery od PIC. Bo założenia i zarysy fabuł DISCO potrafię sobie ubrać w głowie w sensowne uszczegółowienia i dodać konieczne poprawki, robiąc z nich pełnoprawny serial ST o statku, załodze i eksploracji, a Picardowi do Firefly i "Logana" bliżej...*

* Choć niby jest precedens... ten nieszczęsny, bennetowski, ST III, do którego wracam raz za razem...
Dreamweb
Użytkownik
#70 - Wysłana: 29 Sty 2020 13:16:21
Odpowiedz 
Q__:
Wygłaszał mowy i one nic nie dały (w dodatku raczej pokątnie, w zaciszu gabinetów, niż śmiało, publicznie*), i w końcu poddał się (on, co tyle razy ratował Ziemię i UFP). Po trzykroć #NotMyPicard.

Ja podchodzę do tego na zasadzie - nie widzieliśmy, nie znamy szczegółów, ciężko cokolwiek komentować. Ktoś kogo zdradziła organizacja, w której idealność tak długo wierzył, jest w stanie zmienić swoje podejście i zachowanie dość szybko. Może zobaczymy coś więcej na ten temat w retrospekcjach, to i będzie można napisać więcej. Na razie ja ten cały wywiad traktuję jako odpowiednik captain's loga z TNG - zwalenie na nas dużej ilości informacji, po to by wiedzieć, w którym momencie jesteśmy teraz, i ruszyć z fabułą do przodu. Owszem, może się nie podobać że tak kluczowe wydarzenie jak odejście JLP z Floty potraktowano na razie po łebkach, ale cóż, taki wybór scenarzystów, że na razie bardziej pokazują "tu i teraz", z paroma powrotami do czasów gdy Data żył, natomiast to co pomiędzy - w tym atak na Marsa itd. - na razie najmniej. Choć jak wspominałem, niewykluczone że więcej wspomnień na ten temat będzie potem.

W sumie dość podobna sytuacja jak w Loganie - z tą różnicą, że to tam Xavier był odpowiedzialny za śmierć swoich uczniów, ale też nic nam o tym bliżej nie pokazano - i wówczas go broniłem, że może go ktoś kontrolował itp. itd. Choć szczerze - w Loganie to przemilczenie denerwowało bardziej (i nie ma już raczej szansy na poznanie szczegółów, w Picardzie wciąż jest).

Co do wywiadu, to jeszcze ciekawostka... "Mars płonie do dzisiaj" - u mnie od razu skojarzenie z Australią. Tyle że w tym wypadku to zbieg okoliczności, choć nie pierwszy tego typu w ST (owszem, pożary buszu są tam od dawna, ale ten obecny trwa gdzieś od września 2019, scenariusz odcinka był już wówczas jak sądzę dawno gotowy).

I jeszcze jedna ciekawostka, jak było to sorry... Odtwórca roli Zhabana pojawił się wcześniej w ENT:

https://memory-alpha.fandom.com/wiki/Jamie_McShane
Q__
Moderator
#71 - Wysłana: 29 Sty 2020 14:48:02 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Ktoś kogo zdradziła organizacja, w której idealność tak długo wierzył, jest w stanie zmienić swoje podejście i zachowanie dość szybko.

Może i do wątpiącego w siebie Picarda z finału "Chain of Command" to od biedy i pasuje. Ale do mojego Picarda, Picarda z wczesnego TNG, kompletnie nie (przypomnijmy sobie jakie, o wiele dramatyczniejsze, okoliczności nie złamały go w "Conspiracy", przypomnijmy sobie również w jakich warunkach potrafił się odnaleźć - i zwyciężyć! - inny z roddenberry'owskich kapitanów - Dylan Hunt - w pierwszych sezonach AND). Do Picarda z ledwo przywołanego INS, który potrafił hałaśliwie zrzucać mundur w imię tego, co uważał za moralnie słuszne - również nie.
Zresztą jak to wygląda... byle Burnham potrafiła się postawić i w trymiga przywrócić Flotę z Federacją do etycznego pionu, a Łysy na tym poległ (minimum na kilkanaście lat)?

Poza tym co zrobiła w sprawie reszta naszej gromadki, a nawet trzech gromadek: Riker, (mająca wpływową matkę) Troi, Bev, (honorowy! ambasador!) Worf, Janeway, Kira, (mający pewien dług u Romulan) Sisko (który pewno powrócił), (dysponująca mądrością calych pokoleń) Dax, Bashir (który może i z wiekiem scyniczniał i zsekcyjniał jak chcą autorzy powieści, ale jego zachwyt Datą był zbyt silny, by nie upomniał się chociaż o prawa androidów), Kim, Nog, (pisarz i reporter) Jake, (wsystkie tsy ) Parisowie...?
(Powiedzmy, że Chakotay'a, szpiona Tuvoka i O'Briena jeszcze od biedy widzę po stronie - zmetaforyzowanych - Trumpa i Brexitu . A Seven pewno miała mało do gadania.)
Nie wspomnę już o Martoku, Odo, Romie, Garaku, którzy jako zaprzyjaźnieni przywódcy mogli wywierać na popsutą UFP presję dyplomatyczną.
To nie jest jeden statek, który da się rzucić na inny odcinek frontu (że tak nawiążę do pytań o Ent-E), to jest dość ludzi by mogli zawiązać szlachetny spisek* celem przywrócenia Federacji do stanu używalności.

* Skoro metaforyzujemy współczesność, to czemu nie teorie spiskowe, że Unią trzęsą jakieś loże, itp. Abo to nasi, Trekowi, gorsi od takiej Yennefer.

A tak by spotkanie hipotetycznej loży mogło wyglądać:
https://www.youtube.com/watch?v=kVRKN7kBOaU

Dreamweb:
W sumie dość podobna sytuacja jak w Loganie

Twórcom "Logana" - jak wiesz - też do dziś nie wybaczyłem popsucia Xaviera, wbrew powszechnym zachwytom.

BTW. ktoś może powiedzieć, że obecna moda na zlamanych herosów to pochodna sposobu ukazania Kenobiego i Yody w oryginalnych SW, ale to przecież nieprawda, bo Obi-Wan został opiekować się dyskretnie małym Lukiem, a Yoda - taoistycznie - wyczuwając, że okoliczności niesprzyjające, raczej pogrążył się w pogodnym nie-działaniu, niż w ponurej depresji... Obaj też nie przestali czuć się Jedi...

Dreamweb:
Odtwórca roli Zhabana pojawił się wcześniej w ENT

A to akurat cieszy, jako kontynuacja starej świeckiej Trekowej tradycji.

ps. Recenzja "Guardiana":
https://www.theguardian.com/tv-and-radio/2020/jan/ 24/star-trek-picard-review-patrick-stewart-goes-gu errilla-in-skintight-velour
Dreamweb
Użytkownik
#72 - Wysłana: 29 Sty 2020 20:35:20
Odpowiedz 
Q__:
A to akurat cieszy, jako kontynuacja starej świeckiej Trekowej tradycji.

Dawać J. Combsa! Ale nie, serio chętnie bym go zobaczył, choćby jako prapra.. wnuka Shrana. Albo podstarzałego Brunta sprzedającego Picardowi statek, na którym będzie latał w serialu.
Q__
Moderator
#73 - Wysłana: 29 Sty 2020 20:48:06
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Dawać J. Combsa!

Dawać!

Dreamweb:
, choćby jako prapra.. wnuka Shrana. Albo podstarzałego Brunta

Jeśli wierzyć STO, ostatni Weyoun też nie był taki... najostatniejszy.
80sLoveUC
Użytkownik
#74 - Wysłana: 29 Sty 2020 21:27:31 - Edytowany przez: 80sLoveUC
Odpowiedz 
Q__:
No bez przesady... Są tam te nieszczęsne obdarte stroje, jest nudna-a-przewleczona planetarna akcja, a fabuła przez mieszanie się typków z Paramountu ma b. mało sensu (o bad science już nie wspomnę), ale przetrwało w tym filmisku dość z TNG by je to ratowało. To nie NEM.

I niby ta konwencja TNG miałaby bronić bardzo leniwy scenariusz?

Zresztą gdyby to naprawdę była konwencja TNG, to byłyby tutaj jakieś małe rozterki. Tymczasem obcy, którzy chcieli zagospodarować planetę, byli po prostu kreskówkowymi, czarnymi charakterami, więc nawet przez chwilę nie czujesz, aby Picard nie miał racji. NEM jest lepszy (to też zły film), bo przynajmniej zestawił Picarda z jego młodszą, bardziej buntowniczą wersją. Oczywiście rozmazało się to przez cały film, bo "Akcja! Akcja!", ale jednak był jakiś ciekawy pomysł na scenariusz.

Q__:
Owszem, ale nie w tym kierunku szedłem. Miałem, po prostu, na myśli, że - mimo różnych mocnych elementów (komandor Kira, nawrócenie Damara, Dax i Bashir w końcu razem) - był tak popsuty mistyczno-komiksowym wątkiem Widm Pah, i wszystkiego, co się z nimi wiązało, że minusy przesłaniały - może i nie tak nieliczne - plusy do tego stopnia, że b. ciężko się to oglądało. Prawie tak źle jak DSC.

Zgadzam się, że wątek mistyczny "Widm Pah" akurat był najsłabszą częścią DS9 (nawet go nie pamiętam za bardzo :D). Niemniej:
- TNG też miał średnie wątki, które po omacku wprowadzał i wyprowadzał
- ja nie skupiam się tak bardzo na jednej rzeczy jak Twoja osoba (typu konwencja TNG :P)
- siódmy sezon DS9 był jak ówczesne czasy dobrze zrealizowaną space operą z wojną, z odpowiednimi zwrotami akcji

Wolałbym jakiś oddzielny, prawdziwy wątek z Dominium w INS - gdzie Picarda postawiono w prawdziwej, trudnej sytuacji. A tak człowiek siedział, oglądał i zastanawiał się na co to komu.

Q__:
Mnie również. Choć widać taki duch czasu, skoro w REN i nawet w ORV szli w podobnym - schamiającym Fedków - kierunku.

Federacja w ORV to tylko wariacja na temat Federacji z ST. W dodatku serial opowiada o trzeciorzędnej załodze. Tutaj mówimy o jakieś ważnej dziennikarce. Myślę też, że jeśli Ed spotkałby z taką osobistość jak Picard to okazałby pełnię szacunku. Oczywiście przy tym potykając się ze zdenerwowania o własne nogi lub mówiąc głupi, niestosowny żart, ale nie byłoby w tym złej woli. Patrząc na fanboystwo Setha to jeszcze kazałby całej załodze, udekorować wcześniej cały statek :D

Wspominając tą scenę żałuję się, że Orville nie dzieje się w ST. Chciałbym zobaczyć reakcję Picarda w kontakcie z Mercerem
https://www.youtube.com/watch?v=JiKwAS1qaCk
Inna sprawa, że nie musiałby szukać teraz nowego statku. Kapitan Orville oddałby mu swój za rolę pierwszego

W REN mieliśmy tylko jednego głupka ze statkiem, jeśli chodzi o typowe społeczeństwo Federacji. Co było poza nią za bardzo niewiadomo.

Q__:
Fakt. Holodeckowe w stylu hologramy full 3D byłyby lepsze, ale i tych trudno się czepiać, wpisują się w tradycję.

Niekoniecznie hologramy, nawet całe urządzenia robione w oka mgnieniu jak w replikatorze, potem likwidowane do tego przenośnego replikatora (gdzie zapisywane były dane, aby wgrać ponownie później do nowo stworzonego urządzenia itp.). Najwyraźniej kubek z kawą to ślepa uliczka tej technologii. Przypominam, że nawet teraz są już domowe drukarki 3D.

Ogólnie bardziej czepiam się wchodzenia w trendy, które są w wielu współczesnych serialach, zamiast w to co ten cały Star Trek odróżnia.

Q__:
W końcu dyplomata.

A serio: różne są stopnie utraty wiary. Może na 100%, tak do kości, nigdy w niego nie zwątpił, i to miał na myśli...

Wiadomo. Nie chodziło o to, że mam jakieś pretensje do serialu, po prostu rozbawiło mnie, że Picard - jak typowy człowiek - skupia się na tych najlepszych wspomnieniach (inny przykład - Picard gra w karty z Datą w snach, podczas gdy na etapie TNG raczej nie spędzał tak czasu z załogą).

Co do kwestii opuszczenia floty przez Picarda to nie zaliczam na razie tego do wad, bo może okazać się, że jeszcze jakoś sensownie to wyjaśnią. Wypadałoby jakoś szczegółowo poruszyć kwestie braku pomocy ze strony Federacji - na razie znamy tylko wersję wielkiego P. I jak znowu będzie jak przy INS - mądry Picard - debile z Federacji to bardzo słabo. Ta organizacja ma większe możliwości niż Unia Europejska czy USA (serial podobno chce odnosić się do uchodźców, Brexitu czy Trumpa). Na razie mam wrażenie, że androidy to takie muzułmanie, Mars to pewnie jakaś Francja. Bardzo tanie porównania.
Q__
Moderator
#75 - Wysłana: 29 Sty 2020 21:47:11 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
80sLoveUC

80sLoveUC:
I niby ta konwencja TNG miałaby bronić bardzo leniwy scenariusz?

Scenariusz nie byłby taki zły, gdyby ważniaki z Paramountu nie bruździły cały czas Pillerowi (który może i nie wzniósł się tu na wyżyny swoich możliwości - miał zresztą prawo - umierał - ale pozostał Pillerem).

80sLoveUC:
siódmy sezon DS9 był jak ówczesne czasy dobrze zrealizowaną space operą z wojną, z odpowiednimi zwrotami akcji

Zamień "siódmy" na "szósty", a zgodzę się.

80sLoveUC:
Myślę też, że jeśli Ed spotkałby z taką osobistość jak Picard to okazałby pełnię szacunku. Oczywiście przy tym potykając się ze zdenerwowania o własne nogi lub mówiąc głupi, niestosowny żart, ale nie byłoby w tym złej woli. Patrząc na fanboystwo Setha to jeszcze kazałby całej załodze, udekorować wcześniej cały statek :D
/.../ Chciałbym zobaczyć reakcję Picarda w kontakcie z Mercerem

Prawda. I też bym to chętnie zobaczył.

80sLoveUC:
W REN mieliśmy tylko jednego głupka ze statkiem

Za to z flagowym.

80sLoveUC:
Picard gra w karty z Datą w snach, podczas gdy na etapie TNG raczej nie spędzał tak czasu z załogą

Może robił to już regularnie po "All Good Things...", na etapie GEN, i później już na Ent-E. To jest do wytłumaczenia.

Natomiast, skoro przy "All Good Things..." jesteśmy, trudniej wyjaśnić dlaczego tam Łysy potrafił zebrać i zmotywować swoich dawnych towarzyszy - robiących już za legendy na własnych prawach, a w PIC zaraz zbierze, ale jakichś dość przypadkowych obdartusów w sumie (no i Seven)...
Jedyną szansą by przelicytować zakończenie TNG - i ST VII - było pozwolić mu zebrać, choćby i w kameralnej historii (bo taka zdaje się zapowiadać) minimum spore odsetki załóg TNG, DS9, VOY, i - być może - nawet wydobytego z Nexusa Kirka, czy - wskrzeszonego z CGI i zdjęć archiwalnych - Scotty'ego.

ps. Kolejna recka - The Critical Drinker:
https://www.youtube.com/watch?v=A2XrkuexUaY
Q__
Moderator
#76 - Wysłana: 30 Sty 2020 22:14:28 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Streszczenie (a raczej miejsce, gdzie streszczenie się pojawi) "Maps and Legends":
https://memory-alpha.fandom.com/wiki/Maps_and_Lege nds_(episode)

Pierwsze opinie o tymże odcinku:
https://blog.trekcore.com/2020/01/star-trek-picard -review-maps-and-legends/
https://www.jammersreviews.com/st-picard/s1/maps-a nd-legends.php
https://trekmovie.com/2020/01/30/star-trek-picard- season-1-episode-2-spoiler-discussion/

I klip z niego (tak ginęła Utopia Planitia):
https://www.youtube.com/watch?v=7WbMEJG4AUs

ps. Mój podstawowy problem z "Maps...": dlaczego fakty w sprawie wiadomego zamachu, i tego co się z nim wiąże, ustalane są dopiero teraz, a nie 15 lat wcześniej?

I drugi: dlaczego deasymiluje się tylko te drony, które poniekąd same (Romulanom) w ręce wpadły. Gdzie masowe programy deasymilacyjne, które - jak pisałem - powinny być rozwijane od dawna.

Wątek tych antymaszynowych fanatyków też zdaje się przegięty.
80sLoveUC
Użytkownik
#77 - Wysłana: 30 Sty 2020 22:54:52 - Edytowany przez: 80sLoveUC
Odpowiedz 
Q__:
Scenariusz nie byłby taki zły, gdyby ważniaki z Paramountu nie bruździły cały czas Pillerowi (który może i nie wzniósł się tu na wyżyny swoich możliwości - miał zresztą prawo - umierał - ale pozostał Pillerem).

Nie byłby, ale był. I widać to bardziej niż przy Nemesis. Dochodzi też do tego uczucie taniości, nawet w TOS-ie potrafili ucharakteryzować obcych.

Q__:
Zamień "siódmy" na "szósty", a zgodzę się.

Ja tak w oczywisty sposób nie dzielę roczników, bo oglądałem wszystko razem: TNG, DS9, VOY i filmy - datami odcinków i pełnometrażówek. Dlatego zawsze DS9 i VOY będą razem na czele mojej topki. Uczucie, że wszystko dzieje się w tym samym czasie, ale w innej części galaktyki i z innymi priorytetami.

Aczkolwiek DS9 stawiam wyżej ze względu na ogromną, zróżnicowaną obsadę, wiele interesujących, pamiętliwych historii, przede wszystkim zamkniętą, konsekwentną opowiedzianą historię od początku do końca (jak w Babylon 5). W przeciwieństwie TNG, gdzie eksplorujemy dopóki mamy oglądalność (i wyszło to nawet poza serial).

Q__:
Za to z flagowym.

Rzeczywiście, zapomniałem o tym. Niemniej mi "kapitana" Alvareza nawet trudno traktować jako reprezentację czegokolwiek, kogoś rzeczywistego - to po prostu kojot z kreskówki o Strusie Pędziwiatrze. Samo wspomnienie jego akcji i zachowania wywołuje u mnie mentalnego facepalma. :D

Q__:
Może robił to już regularnie po "All Good Things...", na etapie GEN, i później już na Ent-E. To jest do wytłumaczenia.

Wiem. Po prostu zwracam uwagę, że mamy tu świetny przykład wybielania sobie wspomnień dotyczących relacji z ludźmi. Zwykle jak za kimś ważnym dla nas tęsknimy to raczej nie przez przypominanie sobie złych chwil, a te dobre. Taki jest Picard podczas wywiadu - nie chodzi mu o własną perspektywę, pokazanie swej nieomylności, co oddanie publicznie honoru swojemu przyjacielowi.

Niemniej w przeciwieństwie do prawdziwej osoby tutaj jako widzowie mamy wgląd w dużą części jego życia na taśmie - siedem sezonów - przez co widzimy jak bardzo słodko łże, iż nie zawsze było tak różowo. To zabawne doświadczenie. Takie wyciąganie niewinnych brudów. Oskarżony złapany na uczynku. :D

Q__:
Natomiast, skoro przy "All Good Things..." jesteśmy, trudniej wyjaśnić dlaczego tam Łysy potrafił zebrać i zmotywować swoich dawnych towarzyszy - robiących już za legendy na własnych prawach, a w PIC zaraz zbierze, ale jakichś dość przypadkowych obdartusów w sumie (no i Seven)...

Zabawna sprawa, Kirk miał bardziej zgraną paczkę, która latała za nim na skinienie przez wiele filmów. :D

Mnie ciekawi, jaką rolę w Federacji pełni Riker. Przeszedł w stan spoczynku? W materiałach promocyjnych wygląda to tak jakby dwóch dziadków spotkało się na kawie :D

Ogólnie żałuję, że akcja nie ma miejsca w jakimś 2420 roku, lubię pomysł, że w tym świecie ludzie starzeją się trochę wolniej. Picard - okej plecki bolą, ale Riker mógłby być lepiej ucharakteryzowany, odrobinie bardziej młodo.

Q__:
Streszczenie (a raczej miejsce, gdzie streszczenie się pojawi) "Maps and Legends":

Nie wiem, czy jest sens. Za jakąś godzinę premiera na Amazon Prime Video :D Tak przynajmniej było tydzień temu.
Q__
Moderator
#78 - Wysłana: 30 Sty 2020 23:27:53 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
80sLoveUC

80sLoveUC:
I widać to bardziej niż przy Nemesis.

Eeetam. NEM jest takim kinematograficznym koszmarem, takim płodem geniuszu ujemnego, że na jego tle nawet "Batman & Robin" ma szansę wyjść na arcydzieło.

80sLoveUC:
Dochodzi też do tego uczucie taniości

To prawda, niestety. INS wygląda b. biednie, zwł. jak na swój - niezgorszy - budżet.

80sLoveUC:
Ja tak w oczywisty sposób nie dzielę roczników

Kiedy sezony 6 i 7 łatwo odróżnić. Szósty ma znacznie bardziej epizodyczną naturę, przeciwnikiem jest w nim Dominium, nie - Breen, i skupia się zasadniczo na wątkach czysto militarnych, widma Pah i związane z nimi nonsensy pojawiają się dopiero pod sam koniec.

80sLoveUC:
Dlatego zawsze DS9 i VOY będą razem na czele mojej topki.

Ale właściwie dlaczego? (Serializacja to - IMHO - żaden argument w tym wypadku.)

80sLoveUC:
Niemniej mi "kapitana" Alvareza nawet trudno traktować jako reprezentację czegokolwiek, kogoś rzeczywistego

Niby tak, ale czy nie przypomina "kapitana" Stylesa, który również dostał wypasionego Excelsiora? A przy tym jest od niego groźniejszy (vide początek drugiego odcinka REN).

80sLoveUC:
Ogólnie żałuję, że akcja nie ma miejsca w jakimś 2420 roku

Ja też, ale może - po prostu - bali się kolidować czasowo z The Orville, raz - żeby znow nie komentowano, że się z nim ścigają, dwa - żeby nie utrudniać ew. scalenia, jeśli pogłoski o przymiarkach do sprzedaży praw do Treka Sethowi są prawdziwe.

80sLoveUC:
Nie wiem, czy jest sens. Za jakąś godzinę premiera na Amazon Prime Video

Zawsze opis może pojawić się za mniej niż pół godziny. Poza tym nie każdy obejrzy od razu. A ktoś może też chcieć sprawdzić czy oglądać warto (niekoniecznie ktoś z nas, fanatyków, prędzej jakiś lurker).
80sLoveUC
Użytkownik
#79 - Wysłana: 31 Sty 2020 01:50:38 - Edytowany przez: 80sLoveUC
Odpowiedz 
Q__:
Ale właściwie dlaczego? (Serializacja to - IMHO - żaden argument w tym wypadku.)

Jak pisałem - oglądałem je razem i trudno mi je oddzielnie oceniać.

TNG to był taki estrablishment z nowoczesnego, wycieczkowego, super statku, która rejsował sobie po kwadrancie, bez większego zagrożenia (poza jedną wojną z Borgiem, którą ładnie wykorzystano w pilocie DS9). Najlepsi z najlepszych. Z kolei DS9 i VOY przedstawiały Federację z dołu, w przyziemniejszej strony i to mnie bardziej kręciło.

Nadal jednak to było społeczeństwo Federacji z ideami i kulturą wychowania na poziomie mimo, że jednostki miały swoje grzeszki. Nie chce się teraz kłócić który z tych seriali jest lepszy, bo właśnie obejrzałem początek drugiego odcinka Picarda, który na starcie zaprezentował się z takiej strony, że jestem już gotów "jebnąć" ten serial.

O ile reporterkę prezentującą współczesny, chamski tupet niepasujący do optymistycznego świata ST jestem zdzierżyć, to przy wieśniactwie u "roboli" z drugiego odcinka po prostu wymiękam. Tanie gównopisarstwo ze stereotypowymi rasistami.

Obraźliwe to dla optymistycznej konwencji ST, jednocześnie niewnoszące nic do historii, bo długo z tymi bohaterami nie pobyliśmy. Gratuluję twórcom, jeśli tak wyobrażają się sobie zwolenników Brexitu, Trumpa, przeciwników sprowadzania uchodźców. Na pewno wielu ludzi przekonają do swoich racji (jeśli idea stojąca za serialem nie jest tylko pustym frazesem reklamowym).
Q__
Moderator
#80 - Wysłana: 31 Sty 2020 08:30:11 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
80sLoveUC

80sLoveUC:
TNG to był taki estrablishment z nowoczesnego, wycieczkowego, super statku, która rejsował sobie po kwadrancie, bez większego zagrożenia (poza jedną wojną z Borgiem, którą ładnie wykorzystano w pilocie DS9). Najlepsi z najlepszych. Z kolei DS9 i VOY przedstawiały Federację z dołu, w przyziemniejszej strony i to mnie bardziej kręciło.

Rozumiem*, choć mnie na odwrót... Aczkolwiek... lowerdeckowy klimat wczesnego DS9 też b. lubiłem.

* Także przyczyny Twojej miłości do ORV w efekcie.

80sLoveUC:
przy wieśniactwie u "roboli" z drugiego odcinka po prostu wymiękam

Masz na myśli to spod znaku "You can't offend them, they're not people", jak sądzę? Prawda, już w DS9 O'Brien przedstawiany był - mimo swojego inżynieryjnego geniuszu - jako swoisty proleta - mniej oświecony, bardziej ksenofobiczny miejscami (choć tylko miejscami, dowodem sprawa Toska), mięsożerny, ciut brutalny... ale nigdy nie sięgało to takiego pułapu... Poza tym skąd właściwie w XXIV wieku, gdy wszyscy dążą do samodoskonalenia, wiele rzeczy da się wyjąć z replikatora, a proste prace DOT za ciebie wykona (powiedzmy, że łykam to z DSC, bo ma sens) robole tak robolowaci? Gdzie w tym logika?*
A przy tym elity w PIC od ludu nie lepsze, bo mamy jeszcze tę rzucającą fuckami admirał. (Gdzie nie o sam wulgaryzm nawet chodzi - bo, jak kiedyś zauważyła Uhura, są to czasy, w których ludzkość przestała bać się słów; choć utrzymywanie się wiekami bazujących na seksualnych skojarzeniach wulgaryzmów w świecie nie stygmatyzującym seksu wydaje się ciut problematyczne - a o płynący z jej ust szeroką strugą jad.)
To już nie wygląda na wszechświat ST, tylko na przerysowaną współczesność wstawioną w puste, udające TNG, dekoracje...

* A dochodzi jeszcze problem fatalnego zarządzania - kto wrzuca eksperymerymentalne androidy do jednego kotła z białkowymi szowinistami?

80sLoveUC:
Gratuluję twórcom, jeśli tak wyobrażają się sobie zwolenników Brexitu, Trumpa, przeciwników sprowadzania uchodźców. Na pewno wielu ludzi przekonają do swoich racji (jeśli idea stojąca za serialem nie jest tylko pustym frazesem reklamowym).

Prawda, przedstawienie antagonisty jako postaci mającej również pewne zalety, a minimum ludzkiej, działa znacznie lepiej. Dowodem Dukat czy nawet Klyden. Nie musimy być informowani, że brzydko pachnie im z ust, by rozumieć co w ich myśleniu - i postępowaniu - jest groźne i niewłaściwe. Aczkolwiek zdarzali się jednowymiarowi rasiści i w starym Treku - Stiles, Hobson...

ps. Kolejne recki:
https://trekmovie.com/2020/01/30/review-star-trek- picard-picard-tries-to-find-his-way-in-maps-and-le gends/
http://www.kethinov.com/startrekepisodes.php?serie s=9&season=1&epnumber=2
kaimada
Użytkownik
#81 - Wysłana: 31 Sty 2020 12:26:06
Odpowiedz 
Przy całej sympatii do pierwszego odcinka...
Predecesor Tal Shiar to bzdura. Rasiści do komputerów bo tam...
Zachowanie admirał Floty jest absurdem. Bluzga i jest agresywna żeby zrobiło nam się szkoda Jean Luca...
Star Trek kiedyś potrafił wywoływać moralne spory w sposób elegancki. Dziś wbija wszystko maczugą. Dobry homoseksualizm, dobry feminizm, dobrzy uchodźcy i imigranci, zły Brexit.
Orville wróć...
Q__
Moderator
#82 - Wysłana: 31 Sty 2020 13:00:25 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
kaimada

Doomcock w podobnym nastroju (acz nie identycznym, bo pierwszego epka - jak wiemy - sympatią nie darzy ):
https://www.youtube.com/watch?v=slw2lmXxMxE

ps. Na miejecu Kurtzmana miałbym już w rękawie przygotowane usprawiedliwienie w formie twistu, mające wyprzedzić krytykę za popsucie wizerunku Federacji. Byłoby nim wyjaśnienie, że to, co oglądamy to efekt drugiej, bardziej udanej, fali inwazji, której falę pierwszą oglądaliśmy w "Conspiracy". Choć, oczywiście, rodziłoby to pytanie jakim cudem Łysy przez kilkanaście lat nie zauważył powrotu starych wrogów...*

* Rzecz jasna na miejscu A.K. i to bym wyjaśnił - nie zauważył, bo pasożyty replikatory zhackowały, by mu coś ogłupiającego do herbatki dodawały. A Dahj nosiła w sobie nanity, które go na ten ogłupiacz immunizowały.
I sądzę nawet, że od klonowania z pozytronów durniejsze by to nie było...

EDIT:
Recenzja TrekNews:
https://treknews.net/2020/01/31/review-star-trek-p icard-2-maps-legends/
MarcinK
Użytkownik
#83 - Wysłana: 31 Sty 2020 20:42:26
Odpowiedz 
kaimada:
Dobry homoseksualizm, dobry feminizm, dobrzy uchodźcy i imigranci, zły Brexit.
O

To i tak subtelnie w porównaniu do odcinka Doctora Who z dosłownie Trampem
https://en.wikipedia.org/wiki/Arachnids_in_the_UK

https://tardis.fandom.com/wiki/Jack_Robertson
mozg_kl2
Użytkownik
#84 - Wysłana: 31 Sty 2020 21:37:17
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#85 - Wysłana: 31 Sty 2020 22:08:28 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
star-trek-picard-s01 e02-recenzja

Obstawiam w ciemno, bez czytania: Siennica? to pochwali .

Szybki EDIT: nie myliłem się .
Dreamweb
Użytkownik
#86 - Wysłana: 1 Lut 2020 07:22:11
Odpowiedz 
Q__:
Wygłaszał mowy i one nic nie dały (w dodatku raczej pokątnie, w zaciszu gabinetów, niż śmiało, publicznie*),

No i z nowego odcinka wiemy, że jak najbardziej publicznie te mowy wygłaszał, co admirałka ma mu do dziś za złe.
A i przy okazji masz odpowiedź:
Q__:
dlaczego tam Łysy potrafił zebrać i zmotywować swoich dawnych towarzyszy - robiących już za legendy na własnych prawach, a w PIC zaraz zbierze, ale jakichś dość przypadkowych obdartusów

Otóż mógłby, ale nie chciał (choć pytanie czemu, potrzebując zaświadczenia od lekarza, że zdolny do służby, nie zwrócił się do dr Crusher która by mu je pewnie wystawiła korespondencyjnie po starej znajomości .
Q__:
to, co oglądamy to efekt drugiej, bardziej udanej, fali inwazji, której falę pierwszą oglądaliśmy w "Conspiracy".

Ciekawe bo Conspiracy przyszło mi na myśl parę razy w trakcie tego odcinka. Może coś jest na rzeczy.

Ogółem odcinek słabszy od pierwszego, zgadzam się ze Schneiderem (który w swojej recenzji wspomina m.in. o Polsce i jej niechęci do przyjmowania uchodźców) że to chyba taki łącznik między 1 a 3 (gdzie wszystko ma "wystartować"). Zhat Vash - nie podoba mi się ten pomysł, znowu syndrom "disk one final bossa" - nie to nie Skynet jest prawdziwym złem, tylko Legion, nie Tal Shiar tylko Zhat Vash itd. Takie rozwiązanie się czasem sprawdza ale ogólnie świadczy o braku oryginalnych pomysłów.

A jak przy Skynecie jesteśmy, to z Raffi póki co zrobili taką badasskę ala Sarah Connor w T2. Do tego alkoholiczka (jak przyznała aktorka w wywiadzie) która dała się przekupić winem - to z kolei na kilometr śmierdzi Orville...
Q__
Moderator
#87 - Wysłana: 1 Lut 2020 09:24:59 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
No i z nowego odcinka wiemy, że jak najbardziej publicznie te mowy wygłaszał, co admirałka ma mu do dziś za złe.

To, że było to nieskuteczne mam jednak za złamanie (TNG-owskiej) konwencji i koncepcji postaci (tj. interakcji postaci ze światem).*

* No, chyba, że to-co-rozważamy zaszło.

Dreamweb:
Otóż mógłby, ale nie chciał

A to znowu do - samotnika w sumie - Picarda pasuje. Ale rodzi problemy na przyszłość. Bo skoro nie chciał narażać ich karier, to wynika stąd, że ci, których zaraz zwerbuje, to dla niego materiał ludzki drugiej kategorii, który karier nie porobił (albo których zawodowa pomyślność Łysego nie obchodzi), więc i ich życiem można szafować...

Dreamweb:
z Raffi póki co zrobili taką badasskę ala Sarah Connor w T2. Do tego alkoholiczka (jak przyznała aktorka w wywiadzie) która dała się przekupić winem - to z kolei na kilometr śmierdzi Orville...

I ja miałem te skojarzenia, zwł., że nawet jak Sarah (w dwójce) ją wystroili. Skądinąd wygląda to na ściganie się z REN - wy macie (odtwórcę) Johna, to my (podróbkę) Sarah, w dodatku czarną. A znów ta jej siedziba i otaczający ją pejzaż madmaksowatym globem z NEM cokolwiek waniajet .

BTW. skoro o spotkaniu z Raffi mowa:
https://www.youtube.com/watch?v=CuYPUc4ZYqI
(I tu wyznam, że jakoś ją polubiłem. Chyba najbardziej z nowej załogi.)

ps. Wspomniana recka Schneidera:
http://www.ex-astris-scientia.org/episodes/pic1.ht m#mapsandlegends

I recenzja "Picard: Countdown #3":
https://treknews.net/2020/01/31/review-star-trek-p icard-countdown-comic-3/
Seybr
Użytkownik
#88 - Wysłana: 1 Lut 2020 15:27:16 - Edytowany przez: Seybr
Odpowiedz 
Widok wkurzonego Picarda, jak dla mnie mega.

kaimada:
Zachowanie admirał Floty jest absurdem. Bluzga i jest agresywna żeby zrobiło nam się szkoda Jean Luca..

A mi to wygląda na realne pokaz ludzkiej rasy. Nie różowe okulary, tylko twarda wojskowa szkoła. Motyw intrygi, mamy coś innego. Świat nie jest ani różowy, ani czarno biały.

Praca kamery, ujęcia i cała ta technologia jest pokazana znacznie lepiej niż w TNG. Mamy ST dostosowane do obecnego formatu kinowego.
Q__
Moderator
#89 - Wysłana: 1 Lut 2020 15:44:48 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Seybr

Seybr:
A mi to wygląda na realne pokaz ludzkiej rasy.

W wydaniu dzisiejszym. Pamiętajmy, że kiedyś normą było, że ludzie zabijali się, bo jeden na drugiego krzywo spojrzał, lub mu przygadał. Dziś raczej sobie tylko bluzgają, czasem się pobiją (ale rzadko dotkliwie). Zakładając, iż trend się utrzyma - jak czynił to G.R. - w przyszłości powinni być jeszcze łagodniejsi.
Mierzenie przyszłości miarą naszych czasów jest równie anachroniczne, jak byłyby próby mierzenia nią przeszłości.

ps. Wyliczanki drugoodcinkowych easter eggs:
https://www.youtube.com/watch?v=o4XNVwEWLks
https://www.youtube.com/watch?v=m2q84RgD96Y
Dreamweb
Użytkownik
#90 - Wysłana: 1 Lut 2020 19:54:56
Odpowiedz 
Q__:
Wspomniana recka Schneidera:

Na marginesie wspomina on że takie skakanie akcji w przód i w tył na początku odcinka (rozmowa o Zhat Vash/oględziny mieszkania) to novum w Star Treku. Chyba było coś takiego w DS9 "Badda-Bing, Badda-Bang" (planowanie akcji i akcja właściwa), a przynajmniej tak coś kojarzę.

Q__:
recenzja "Picard: Countdown #3"

Czytałem komiks, nic specjalnego. W sumie jedyna ciekawostka to to, że wg niego nasza dwójka Romulan wylądowała w winnicy na stałe przed Picardem (kiedy był jeszcze aktywnym zawodowo admirałem), on dołączył do nich później.

Q__:
Bo skoro nie chciał narażać ich karier, to wynika stąd, że ci, których zaraz zwerbuje, to dla niego materiał ludzki drugiej kategorii

Owszem widzę tu pewien problem, acz może wybrną z tego tak, że tej ekipie na karierach po prostu nie zależy. Raffi nie zależy na pewno skoro mieszka gdzieś na zadupiu, dwójka Romulan nie wiem czy będzie w załodze, ale im też nie zależy. Na razie tylko Jurati jest aktywna zawodowo, ale zawsze mogą ją z Daystrom Institute z jakichś pobudek wykopać...
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Star Trek Picard - dyskusja ze spoilerami :)

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!