USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Discovery - dyskusja ze spojlerami ;)
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  »» 
Autor Wiadomość
Dreamweb
Użytkownik
#151 - Wysłana: 2 Kwi 2019 09:27:47
Odpowiedz 
Q__:
Pamiętajmy, że - po pierwsze - Wszechświat jest w ruchu

No dobrze, ale jak to możliwe, że bez skakania w czasie przeniosła kilkuset ludzi na planetę oddaloną o 50 000 lat świetlnych, dysponując tylko jedną zbroją dla siebie?
Q__
Moderator
#152 - Wysłana: 2 Kwi 2019 09:41:48 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Może to nie ona przeniosła, a ten byt od czerwonych anomalii, który zdaje się iść za nią krok w krok? (Zakładając, że scenarzyści choć trochę wiedzą, co piszą...)

EDIT:
Cofając się o stronę:

USS Bij

USS Bij:
Rewoluują, i to nie z własnej woli, a wyraźnie przez zakulisowy bałagan... Cesarzowa szczególnie to inna postać bez wyraźnej diegetycznej przyczyny, a nieszczególne in-universe sugestie takiego

Z tym, że nie tylko o zmiany koncepcji postaci w trakcie - wynikłe ze zmian showrunnerów czy presji widowni - chodzi. Drugim problemen jest zwyczajnie niechlujno-nieudolna realizacja zaplanowanych z góry plot twistów - bohaterowie zmieniają swoje zachowanie, czy ujawniają prawdziwe oblicze, bo - wedle rozpiski - przyszedł na to czas, natomiast nikt nie zadbał o uwiarygodnienie całego procesu przez obudowanie go szczegółami (także dlatego, że gnająca na oślep akcja ma ów brak teoretycznie przykryć).

USS Bij:
Ot, podróże w czasie. Takie jak w DSC - bez reguł, bez siatki - są zresztą najgorsze. Wszystko brzmi głupio, ale też wszystko jest możliwe, bo reguł nie ma, są niejasne lub dostosowywane w locie do fabuły (której cel w DSC zmieniał się średnio co kilka miesięcy jak dotąd). Kiepsko mi się takie bzdety ogląda.

Z drugiej strony... Co za komfort dla scenarzystów... Mogą bezkarnie wprowadzić każdą bzdurę, a potem gładko się z niej wycofać - zastępując ją kolejnym idiotyzmem, itd

Seybr
USS Bij

Seybr:
Tak sobie patrzę na Spocka. Jemu bliżej do oryginału znanego nam z TOS niż neoKirkowa postać.

USS Bij:
Ale zgodzę się, że to Spock lepszy niż u Abramsa

Bo Abrams szedł w zewnętrzne podobieństwo, a oni - mimo wszystko - poszli w nadanie mu zbliżonego do oryginału stylu/osobowości (od momentu, gdy został wyleczony).

Acz zgodzę się, że
USS Bij:
jego obecność jest wymuszona

Potrzebują go jako chwytu marketingowego, lecz nie mają na niego pomysłu. (Zresztą na kogo mają? Bardziej udani bohaterowie Discovery są... bardziej udani raczej za sprawą aktorów, niż scenarzystów. Z ew. wyjątkiem Airiam. I - do czasu - Lorki.)

ps. Kolejne rozważania o Borgu w DSC:
https://www.tor.com/2019/04/01/5-reasons-star-trek -discovery-is-bringing-back-the-borg-and-3-reason- why-its-not/
mozg_kl2
Użytkownik
#153 - Wysłana: 3 Kwi 2019 18:51:08
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#154 - Wysłana: 3 Kwi 2019 19:00:50 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
sezon-2-odcinek-11-recenzja

4/10? Za surowa ta nota (na tle poprzednich...), ale zgoda, że Michaśka była tu niestrawnie melodramatyczna* (choć akurat ja rozumiem jej emocje, tym razem).

* Nie tylko jak na wychowaną na Vulcanie, ale w ogóle, wedle wszelkich standardów.
KAEM
Użytkownik
#155 - Wysłana: 3 Kwi 2019 21:41:31
Odpowiedz 
On ocenia drugi sezon przez pryzmat pierwszego. Kilka razy narzekał że w sezonie drugim nastąpiły zmiany, które po prostu nie podobają mu się i chyba stąd tak niskie noty.

Generalnie co do tego że S1 był lepszy to w 100% zgadzam się, co do niskich not dla obecnego sezonu to oczywiście mam inne zdanie.

Burnham to po prostu niezbyt udana postać a do tego kiepsko zagrana. W S1 było jej mniej (tam w sumie tak naprawdę wcale nie była postacią centralną), w S2 jest jej o wiele za dużo przez co zaczyna drażnić.
Q__
Moderator
#156 - Wysłana: 3 Kwi 2019 22:23:03 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
KAEM

KAEM:
Generalnie co do tego że S1 był lepszy to w 100% zgadzam się

Nie wiem czy się tu z Wami zgodzę aż tak radykalnie (mamy dość odmienne gusta jeśli chodzi o ST), ale faktem jest, że pierwszy sezon był jakby bardziej serio, bardziej autentyczny niż drugi (choć drugi znów jest bardziej Trekowy). Zresztą ja ogólnie w Trekach najbardziej lubię początki, są pod pewnymi względami odważniej kręcone... (Potem przychodzi powielanie sprawdzonych rozwiązań i wpisywanie się w uśrednione gusta widowni, a czasem i desperacka walka o oglądalność.)

KAEM:
Burnham to po prostu niezbyt udana postać

Peawda, taki typ nudnej cierpiętnicy. Czasem miewa przebłyski fajności, ale rzadko.

KAEM:
a do tego kiepsko zagrana.

Czego pojąć nie mogę, bo SMG to jednak niezła aktorka...
KAEM
Użytkownik
#157 - Wysłana: 3 Kwi 2019 22:41:53
Odpowiedz 
Q__:
Peawda, taki typ nudnej cierpiętnicy.

Zgadzam się w tym. Dodatkowo jest (prawie) najbardziej (po tym względem tylko Saru nie przybija) "utopijna" z całego DSC a jak wiesz ja tej cechy wyjątkowo nie lubię
Jak już jesteśmy przy Saru i przy utopijności to kojarzysz w ostatnim odcinku moment w którym Saru jako chyba jedyny sprzeciwiał się kasacji pamięci sfery (i ten jego tekst: "jej ochrona jest głównym założeniem federacji i naszym zaprzysiężonym obowiązkiem"). Nawet Burnham w tym przypadku miała inne zdanie. Kiedyś pytałeś dlaczego nie przepadam za Saru - właśnie dlatego
Q__
Moderator
#158 - Wysłana: 4 Kwi 2019 00:24:11 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
KAEM

KAEM:
Dodatkowo jest (prawie) najbardziej (po tym względem tylko Saru nie przybija) "utopijna" z całego DSC

Kiedy ona jest w tym irytująco niekonsekwentna, raz utopijna i by the book, kiedy indziej chaotyczna neutralna i skłonna do drastycznych zagrań, zależnie od tego jakie emocje akurat w niej górę wezmą i od bierzących pomysłów scenarzystów, a przy tym na przemian drewniana i przeszarżowana, a zawsze straśnie cierpiąca i wybałuszająca załzawione oczy.

KAEM:
Jak już jesteśmy przy Saru i przy utopijności to kojarzysz w ostatnim odcinku moment w którym Saru jako chyba jedyny sprzeciwiał się kasacji pamięci sfery (i ten jego tekst: "jej ochrona jest głównym założeniem federacji i naszym zaprzysiężonym obowiązkiem").

Ech, KAEM, KAEM, przecież to było po czterokroć fabularnie potrzebne, pokazywało, że oto bohaterowie 1. stoją w obliczu konfliktu wartości (rozgrywanie takich spraw jest typowe dla Treka), 2. nie są barbarzyńcami, którym niszczenie cennego dziedzictwa wiedzy - nawet w imię wyższego celu - przychodzi łatwo, 3. mają świadomość historyczną (stąd przywołanie Bibliotek Aleksandryjskiej i Corvinae*), wpisującą się w dodatku w określoną antyczno-renesansowo-oświeceniową tradycję ciągnącą się gdzieś od Demokryta do Hawkinga. No i trzeba pamiętać, iż 4. (o czym mówiły i TNG i nBSG), obowiązkiem XO jest zwracanie uwagi kapitanowi na rewers jego decyzji (bo wspieranie dowódcy nie polega na bezmyślnym potakiwaniu mu, wbrew pozorom).

* https://pl.wikipedia.org/wiki/Bibliotheca_Corvinia na
KAEM
Użytkownik
#159 - Wysłana: 4 Kwi 2019 01:04:58 - Edytowany przez: KAEM
Odpowiedz 
Q__:
Ech, KAEM, KAEM, przecież to było po czterokroć fabularnie potrzebne,

Potrzebne po to aby było koniecznie (na siłę) trekowo?

W tamtym momencie sprzeciw Saru był kompletnie bez sensu. Zauważ, że Kelpianin nie przedstawił ani jednego argumentu (poza gadką o ideałach Federacji) przemawiającego za tym aby zaryzykować całe rozumne życie dla tej wiedzy. Pomijam pytanie: gdyby wiedza przetrwała a życie wyginęło to kto miałby z tej wiedzy korzystać? Chyba tylko Kontrola...

btw. Zauważ, że Pike nie wdał się nawet w krótka dyskusję z Saru, nawet mu nie odpowiedział, po prostu wydał rozkaz.
Q__
Moderator
#160 - Wysłana: 4 Kwi 2019 01:32:22 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
KAEM

Zwróć uwagę, że istotą klasycznego Treka i nawet Treka abramsowego (mimo kompletnie innej formy i położenia nacisku na akcję), a także wszystkich tych produkcji, które od klasycznego Treka odpączkowały (jak B5, CRU, AND czy ORV), czy z nim polemizowały (Firefly), była zawsze gra idei. Dobrze więc, że i w minionym odcinku DSC, choćby w formie pretekstowej, bo - jak piszesz:
KAEM:
Pike nie wdał się nawet w krótka dyskusję z Saru, nawet mu nie odpowiedział, po prostu wydał rozkaz

- ją dostaliśmy.
(BTW. przypomina się podobny mini-konflikt wartości z odcinka NV/P2 "Kitumba", gdzie Kirk - wbrew protestowi McCoy'a, a za radą Klingona K'sii - podejmuje błyskawiczną decyzję o zniszczeniu nieuzbrojonej klingońskiej jednostki zwiadowczej. Jak widać już wcześniej zdarzało się Trekowi rozgrywać ciężkie dylematy etyczne na szybko.)

KAEM:
W tamtym momencie sprzeciw Saru był kompletnie bez sensu.

Przeciwnie - z sensem, jeśli rozumiesz konwencję ST. Trek był zawsze po trosze teatralny. W epice możesz zwyczajnie opisać jakie myśli się bohaterom w głowach kłębią, jakie dylematy przeżywają. W teatrze musisz to rozpisać na dialogi i monologi, choćby kosztem fotorealizmu (w prawdziwym życiu nikt się nie włóczy z czaszką w ręce i do siebie nie gada, chyba, że roztargniony anatom czy pracownik kostnicy, a na scenie to przejdzie, ba, zostanie uznane za genialne*).

* http://www.youtube.com/watch?v=dBpGgB1NTYg
KAEM
Użytkownik
#161 - Wysłana: 4 Kwi 2019 12:20:08 - Edytowany przez: KAEM
Odpowiedz 
Q__:
Zwróć uwagę, że istotą klasycznego Treka i nawet Treka abramsowego (mimo kompletnie innej formy i położenia nacisku na akcję), a także wszystkich tych produkcji, które od klasycznego Treka odpączkowały (jak B5, CRU, AND czy ORV), czy z nim polemizowały (Firefly), była zawsze gra idei

Tak oczywiście, tylko ta gra musi mieć jakieś rozsądne granice aby wyglądała autentycznie a nie groteskowo. Delikatnie dawkowana utopijność nikomu nie przeszkadzałaby, niestety z tym dawkowaniem w treku bywało różnie.

Jeśli dobrze rozumiem to generalnie chyba zgadzasz się ze mną. Napisałem, że ta scena była potrzebna tylko po to aby trochę bardziej "utrekowić" ten odcinek, natomiast fabularnie była bez sensu, ponieważ (upraszczając) nikt na poważnie nie zastanawiałby się czy nad tym czy zniszczyć książkę jeśli miałoby to uratować życie jego i innych.
Dreamweb
Użytkownik
#162 - Wysłana: 4 Kwi 2019 14:40:44
Odpowiedz 
KAEM:
Pomijam pytanie: gdyby wiedza przetrwała a życie wyginęło to kto miałby z tej wiedzy korzystać? Chyba tylko Kontrola...

Ja bym jednak trochę Saru bronił. To, że życie zostanie unicestwione, to z punktu widzenia załogi Discovery nadal były jednak tylko informacje z drugiej ręki. Nie mieli na to żadnych dowodów poza gadaniem Spocka i matki Burnham. Musieli podejść do tego z naukowym sceptycyzmem. Natomiast baza danych do skasowania, to było jednak coś namacalnego, co realnie mieli u siebie w komputerze. I teraz każe im się poświęcić to w imię jakiejś plotki, że za kilkaset lat wszyscy zginą, więc teoretycznie mają całe pokolenia, by temu zapobiec. Każdy sensowny członek floty co najmniej by się nad tym zawahał...
KAEM
Użytkownik
#163 - Wysłana: 4 Kwi 2019 15:43:28
Odpowiedz 
Dreamweb:
Nie mieli na to żadnych dowodów poza gadaniem Spocka i matki Burnham

Mieli zapisy ponad 800 misji Dr. Burnham, widzieli na własne oczy, że Kontrola zyskała świadomość: przejęła stację, zabiła jej załogę, przejęła kontrolę nad Airiam (która za wszelką cenę starała się zdobyć dane ze sfery), spotkali przerobioną w przyszłości sondę (która także starała się dobrać do danych sfery...

To nie tylko "gadanie Spocka i matki Burnham" to były właśnie realne dowody Pewnie dlatego Pike po prostu zignorował Saru nawet mu nie odpowiadając.
Q__
Moderator
#164 - Wysłana: 4 Kwi 2019 16:19:23 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
KAEM

KAEM:
Napisałem, że ta scena była potrzebna tylko po to aby trochę bardziej "utrekowić" ten odcinek, natomiast fabularnie była bez sensu, ponieważ (upraszczając) nikt na poważnie nie zastanawiałby się czy nad tym czy zniszczyć książkę jeśli miałoby to uratować życie jego i innych.

No, niezupełnie. 1. To nie jest jakaś książka, a bezcenna skarbnica wiedzy. 2. Oficerowie GF to intelektualiści, a dla intelektualisty książka - niestety - może być cenniejsza od ludzkiego życia (nie czas na takie dygresje, bo niewiele wspólnego z tematem mają, ale uzmysłowiła to wyraźnie historia III Rzeszy, wczesnego ZSRR czy rządów Czerwonych Khmerów, gdzie bolszewiccy czy stalinowscy zaczytani w Marksie mole książkowi, nerdowaty Himmler, mający IQ geniuszy Göring i Frank, czy absolwent Sorbony Pol Pot pokazali co potrafią; to jest ciemna strona nerdyzmu). 3. Było jasne, że wątpliwości Saru muszą być w w/w sytuacji oddalone, ale sam fakt, że je wygłosił był dla mnie jednym z najjaśniejszych momentów w/w historii* i w/w postaci.

* Co miało istotny wpływ na jej całościową ocenę.

Dreamweb
KAEM

Dreamweb:
Ja bym jednak trochę Saru bronił. To, że życie zostanie unicestwione, to z punktu widzenia załogi Discovery nadal były jednak tylko informacje z drugiej ręki.

KAEM:
Mieli zapisy ponad 800 misji Dr. Burnham, widzieli na własne oczy, że Kontrola zyskała świadomość: przejęła stację, zabiła jej załogę, przejęła kontrolę nad Airiam

IMHO prześlizgujecie się nad sednem problemu, Gentlemani. Kluczowe jest to, że osiągające apokaliptyczne rozmiary zagrożenie ze strony AI to była dla nich wciąż przyszłość, wysoce prawdopodobna, ale jednak niedokonana, a - jak słusznie przypomniał Harperowi Tyr Anasazi - póki życia, póty nadziei (np. na to, że istnieje nie wymagające poświęcenia wiadomej bazy danych rozwiązanie). Wykasowanie wiedzy kuli natomiast stałoby się rzeczywistością już teraz (i to rzeczywistością nieodwracalną*).

* O ile można mówić o czymś takim w świecie, w którym mamy wyczynową chronomocję.

BTW. KAEM, wspomniałeś o Airiam, jestem b. ciekaw co sądzisz o tej postaci?

ps. Czas jednak bym napisał co sądzę o DSC "Perpetual Infinity" jako o całości... Otóż - moim zdaniem - jest to realizacyjnie, wizualnie, trzygwiazdkowy Trek zasadniczo*, ale zarazem i odcinek o niczym w sumie - ot, Michaśka i jej matka odstawiają niepotrzebną emocjonalną dramę (rodzicielka najpierw udaje, że olewa córkę, w co nikt normalny nie uwierzy, skoro ledwo co przybyła ją ocalić, potem w końcu udawać przestaje), bohaterowie wymyślają mający nawet pewne cechy SFowej błyskotliwości (sama tytułowa koncepcja Perpetual infinity się kłania) plan ratowania Wszechświata, który jednak okazuje się kompletnie nieistotny, bo - co nawet na swój sposób odświeżające po pasmie sukcesów załóg z klasycznego ST - miejscami zostanie udaremniony, miejscami - wyjdzie, że od początku był awykonalny, Control okaże się jeszcze głupsza niż Kayloni (ma okręt flagowy Sekcji 31, bo przejęła jego komputer, ma dowódcę tej organizacji**, a jednocześnie działa kompletnie po partyzancku; możliwości miałaby sporo: zabić - wiadomo, systemy defensywne - lub zasymilować*** wzystkich Sekcyjnych na pokładzie: zainfekować - pod pretekstem utrzymywania regularnej łączności - swoimi kodami inne jednostki S31 i Discovery****; ostrzelać z orbity budynek w którym przebywa Burnham starsza, itd., a ogranicza się do prymitywnego posługiwania się Lelandem jako nanotechnologicznie podpakowanym osiłkiem), dowiemy się, że anielica nie stworzyła jednak czerwonych anomalii (zaskakujący twist, ale ujawnienie go jedną linijkę dialogu zajęło), dostaniemy łopatologiczne doprecyzowanie, że Cesarzowa darzy jednak protagonistkę macierzyńskimi uczuciami, Tyler w końcu stanie w obliczu jakiegoś konfliktu lojalności (dość kulawego zresztą, bo zbuntuje się zobaczywszy dowódcę pod Kontrolą, nie dlatego, że rozkazy niemoralne), dostaniemy czytelną sugestię, że przyszła AI może mieć coś wspólnego z Borgiem (tym razem może z minutę czasu to pochłonie), no i zobaczymy również ojca Michaśki oraz - b. pachnącą wnętrzami z filmu "Moon" - stację, na której Burnhamowie pracowali (jedno i drugie miły akcent, ale kompletnie bez znaczenia, i tyle. W sumie: marnowanie czasu i budżetu******.
Zabawne jednak, że jednocześnie twórcy starali się jak nigdy - często z tragikomicznym efektem - przypomnieć nam, że oglądamy Treka, serial dla nerdów, erudytów i intelektualistów, i że oni go również oglądali, nawet fanprodukcje. Stąd przywoływany dwakroć (raz w scenie na poziomie ekscytacji gimnazjalnego prymusa, dumnego, że coś wie) Newton, stąd cytowani bez ładu i składu Einstein, Lao Tse i "Hamlet", stąd - potencjalnie kultowy, acz kontekstualnie durny - tekst Spocka "I like science!", stąd przywołanie - w wiadomym kontekście - słynnych bibliotek przeszłości. Stąd również liczne nawiązania do fan-Treka: Michaśka przrgląda logi dokumentujące samotność jej matki, tak jak Kirk przeglądał dzienniki swojej drugiej wersji w STC "Still Treads the Shadow", Gabrielle Burnham stabilizowało w teraźniejszości specjalne pole, jak Alanę Sulu w normalnej czasoprzestrzeni w NV "World Enough and Time", stąd skopiowany z nTAS "Ptolemy Wept" dylemat - zniszczyć czy nie zniszczyć bezcenną bazę danych (i trzecie rozwiązanie tego problemu)*****, ba, nawet w dialogu dwu mamusiek (łącznie ma ich już trzy) bohaterki głównej zabrzmiało echo ostatniej rozmowy Tacketa z Prescottem z FAR "The Crossing".
I za ten wysiłek, za to, że miejscami widoczki były ładne, za w/w wątpliwości Saru wreszcie (no i za to jeszcze, że finalne zasiądnięcie brata z siostrą do szachów było ładne - taka DISCO-wersja ostatniej sceny "All Good Things..."), skłonny jestem całościowo dać 2+, a może nawet 3=/4.
(Aha: anielski skafander oczywiście durnie wygląda, i dysponuje przegiętymi możliwościami, ale skoro mieliśmy statek Annoraxa, komputery zdolne pomieścić całe wszechświaty i Warp 10, trudno odmówić mu kanoniczności. Natomiast kwestię tego, że dane z kuli same się bronią zasygnalizowano tak ogólnikowo, że od biedy można szukać jakichś wytłumaczeń. Dlatego nie czepiam się tu przesadnie, acz odnotowuję.)

* Bo to, co pisaliśmy o Burnham; i jeszcze parę zarzutów zaraz dorzucę.

** Ledwie dostaliśmy ciekawie niejednoznaczną postać, już przyjdzie nam ją pożegnać. Dziwna gospodarka bohaterami po raz kolejny.

*** Sama scena owej asymilacji ma pewien walor shockera, wprowadza też - jak wiemy - wątek przykuwający uwagę i dający asumpt do spekulacji, ale stanowi jeszcze jeden przykład niepotrzebnej brutalności DSC, oraz utrzymana jest w kompletnie nie-Trekowej lowtechowej stylistyce, godnej raczej filmu "Virus".

**** To wręcz powinien być priorytet, ze względu na kuliste zasoby wiedzy.

***** Niestety, DISCO-twórcy, Danhauser rozegrał to lepiej.

****** Bo nawet - teoretycznie rozstrzygającą stare fanowskie spory, i kanonicznie arcyistotną - wzmiankę o tym, że GF liczy sobie 7 000 jednostek w czynnej służbie można zakwestionować jako odnoszącą się tylko do jednej z wersji płynnej rzeczywistości Discovery.
KAEM
Użytkownik
#165 - Wysłana: 4 Kwi 2019 17:24:42
Odpowiedz 
Q__:
1. To nie jest jakaś książka, a bezcenna skarbnica wiedzy.

Celowo napisałem "upraszczając".
To tez nie było jakieś życie tylko życie setek inteligentnych gatunków a przy tym nawet największa skarbnica wiedzy jest przecież niczym.

Q__:
Oficerowie GF to intelektualiści, a dla intelektualisty książka - niestety - może być cenniejsza od ludzkiego życia

Szczerze mówiąc nie potrafię sobie przypomnieć jakiegoś kontentego przykładu w którym dla któregoś oficera GF książka była cenniejsza od ludzkiego życia.

Q__:
ale sam fakt, że je wygłosił był dla mnie jednym z najjaśniejszych momentów w/w historii* i w/w postaci.
* Co miało istotny wpływ na jej całościową ocenę.

Tu mamy diametralnie odmienne zdanie. Moja ocena Saru (choć nigdy wysoka nie była) spadła po tej scenie do zera.

Q__:
BTW. KAEM, wspomniałeś o Airiam, jestem b. ciekaw co sądzisz o tej postaci?

O co dokładnie pytasz? Tak w jednym zdaniu: postać drugoplanowa, do tej pory bez większego znaczenia dla fabuły, w pierwszym sezonie nawet trzeci plan.
Q__
Moderator
#166 - Wysłana: 4 Kwi 2019 18:43:15 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
KAEM

KAEM:
Szczerze mówiąc nie potrafię sobie przypomnieć jakiegoś kontentego przykładu w którym dla któregoś oficera GF książka była cenniejsza od ludzkiego życia.

Bo to są oficerowie GF, idealiści... Choć... czy ja wiem co zrobiłby Picard, gdybyś zastąpił książkę bezcennym znaleziskiem archeologicznym?

KAEM:
Moja ocena Saru (choć nigdy wysoka nie była) spadła po tej scenie do zera.

Bo?

(Pytanie też o konkretniejsze przyczyny jej wcześniejszej niewysokości?)

KAEM:
O co dokładnie pytasz?

Ot, zgadzam się z opinią krytyka, który wysoko ocenił jej potencjał postaci drugoplanowej, więc ciekaw byłem zdania temacie czołowego phoenixowego obrońcy DSC.

ps. Wracając do recenzowania... Z kompletnych drobiazgów pochwalić mogę dodatkowo to, że w końcu zobaczyliśmy Culbera regulaminowo, w mundurze (choć przez to jak go ostatnio portretowano straciłem 80% sympatii do naszego doktorka), i dość sprytny, mimo ogólnej durnoty jego działań, sposób w jaki opętany Leland usiłował rozgrywać psychologicznie ex-władczynię Terran Empire. Za to zganić, co prawda wylewające się z ekranu dość obficie, ale - póki co? - dające się zlekceważyć, bo i zwalić na specyficzny stan jej psychiki, ględzenie Burnham starszej o Czasie, jako o żywej istocie (które z jednej strony wpisuje się w najgorsze tradycje tej serii, z drugiej jednak budzi we mnie pewien sentyment, bo nawiązuje do ANDziowego robienia rozumnych bytów z gwiazd i z Grawitacji, oraz do niektórych interpretacji lovecraftowskiego Azathotha**). Natomiast z ambiwalencją odnotować wyjaśnienie przez Hugha podobieństw wzorców aniołka i Michaśki wspólnym mitochondrialnym DNA (z jednej strony sprytnie przemycona naukowa ciekawostka, z drugiej - absolutnie nieprzekonujące jako wytłumaczenie). Oraz wzmianki o stosunku Control do celów S31 i elastycznej moralności jej szefa, które są potencjalnie intrygujące, ale nie spodziewam się ich zadowalającego rozwinięcia. Dość obojętnie zaś smaczki kanoniczne (wzmiankę o planecie Denevie, aluzję do przyszłości Christophera P. - acz podoba mi się jak po męsku ją przyjął - czy TWoKowate przytknięcie dłoni do pola przez obie panie B.), autotematyczno-afirmacyjne (ponowny występ oficera-na-wózku i oficera-z-VISOR-em), tylko autotematyczne (potwierdzenie mojej hipotezy, że w starej zbrodniarce mPhilippie tli się sporo dobra) i technologiczne (sekwencję pokazującą, że anielski skafander ma klasyczny dla ST panel mankietowy i może wystrzeliwać drony; widok rzucania w powietrze obrazu z PADD-a*). Natomiast z ostrą ironią: fakt, że młodsza Burnham twierdzi, że stara się nie być dziecinna zachowując się przez większość czasu infantylnie jak cholera; to, że jej mać była w stanie zauważyć - przez czas - zagrażające córce niebezpieczeństwo, ale kryjącą się za nim pułapkę już nie; zrobienie ze Spocka dyslektyka (powód rozumiem - afirmacji i nerdyzmu cd., ale durne to jest); i nagłe przypomnienie sobie scenarzystów o istnieniu Pollard.

* Choć następująca tuż potem scena, w której M.B. chce pogłaskac hologram matki, była jednym z nielicznych przekonujących emocjonalnie momentów w/w odcinka.

** A przy tym trudno pogodzić je np. z tym, co pokazał DS9 "The Visitor", w którym mieliśmy podobne skakanie.

I jeszcze słówko o otwartych wątkach... To, że wormholik wciągnął osobno skafander i starszą Burnham zostawię bez komentarza, do czasu wyjaśnienia natury jego samego i stojącej za nim intencji (choć kołek do zawieszenia niewiary trzeszczy, oj trzeszczy). Sprawa Tylera, który zwiał w szalupie? - na miejscu załogantów bym na niego uważał, bo trudno nie spytać czy Control i do niego nie wlazła? (Acz możliwe, że nawet jeśli tak, to znajdzie się sposób deasymilowania go, w końcu główny, może immunitet mieć.) Kolejna wzmianka o krysztale czasu? - zapętlają do muddowego odcinka, oj zapętlają. I mimo krytycznych uwag jakich DSC nie szczędzę - ciekaw jestem jak to skończą. (Choć USS Bij ma/sz rację, że ta pusta eskalacja stawek jest męcząca.)
KAEM
Użytkownik
#167 - Wysłana: 4 Kwi 2019 19:50:11
Odpowiedz 
Q__:
Bo to są oficerowie GF, idealiści... Choć... czy ja wiem co zrobiłby Picard, gdybyś zastąpił książkę bezcennym znaleziskiem archeologicznym

Mam wrażenie (być może błędne) że wszystko oceniasz przez pryzmat Picarda a przecież Trek to nie tylko Picard...
Zastanów się co zrobiliby inni Weźmy choćby Archera - postać tak samo ważna a patrząc historycznie (powstanie Federacji) nawet chyba ważniejsza dla universum Treka niż Picard.

Q__:
Bo?

Przecież wyjaśniłem to już co najmniej 3 razy we wcześniejszych postach.

Q__:
Ot, zgadzam się z opinią krytyka, który wysoko ocenił jej potencjał postaci drugoplanowej, więc ciekaw byłem zdania temacie czołowego phoenixowego obrońcy DSC.

Przy pierwszym sezonie można byłoby mnie tak zapewne nazwać ale czy można przy sezonie drugim? Jeśli tak to chyba tylko z powodu braku innych "obrońców".
Q__
Moderator
#168 - Wysłana: 4 Kwi 2019 20:24:00 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
KAEM

KAEM:
am wrażenie (być może błędne) że wszystko oceniasz przez pryzmat Picarda

Bo jak porównywać - to do złotego wzorca.

KAEM:
Zastanów się co zrobiliby inni

Kirk przespał się i z człowiekiem (zapewne kobietą, i to atrakcyjną), i z książką. Sisko dał po ryju i człowiekowi, i książce, a następnie głośno narzekał na swój los (lub na odwrót - zaczął od narzekań). Janeway... zależy od humoru... jej lub scenarzystów.

KAEM:
Weźmy choćby Archera - postać tak samo ważna a patrząc historycznie (powstanie Federacji) nawet chyba ważniejsza dla universum Treka niż Picard.

Z punktu widzenia in universe - być może (sam zakładałem o nim jakiś temat pod tym kątem). Dla szerokiej widowni - zdecydowanie nie. Poza tym trudno ocenić co by zrobił, bo prowadzony był dość niekonsekwentnie, a chwilami kreowany na psychopatę (Sim, okoliczności wynalezienia przez niego PD, akt piractwa, tortury)...

KAEM:
Przecież wyjaśniłem to już co najmniej 3 razy we wcześniejszych postach.

Eeetam, tylko narzekałeś na jego niedookreśloną utopijność, nie umiejąc nawet dobrze uzasadnić dlaczego ta utopijność Ci nie leży.

KAEM:
ale czy można przy sezonie drugim? Jeśli tak to chyba tylko z powodu braku innych "obrońców".

Tak czy siak... (Acz czy tak całkiem z braku? Chwilami i ja Discovery bronię...)

Swoją drogą jestem ciekaw co o minionych odcinkach sądzi resetta, którą tu również do obrońców DSC - zdaje się, że niesłusznie - kwalifikowano. Jesteś jeszcze z nami resetto? A Ty co dziś sądzisz o Discovery, Maveral?
KAEM
Użytkownik
#169 - Wysłana: 4 Kwi 2019 21:16:14
Odpowiedz 
Q__:
a chwilami kreowany na psychopatę (Sim, okoliczności wynalezienia przez niego PD, akt piractwa, tortury)...

Psychopatę? Dlatego że postąpił racjonalnie? No bez jaj...
Ziemia została zaatakowana, Xindi budowali broń mająca zgładzić ludzkość i nie dopuścić do powstania Federacji. Archer wyruszył w nieznane mając jeden i to dosyć cienki statek. Gdyby bawił się w idealistę nie miałby szans. IMO Picard ze swoim podejściem na miejscu Archera przeżyłby max 2-3 epizody ;) Łysy to IMO jedna z najbardziej przecenianych postaci w Treku.

btw. Sim ostatecznie sam zgodził się poświecić dla ratowania Tripa, cewkę warp Archer zwinął gdyż nie mieli innego wyjścia, gdyby był piratem nie zostawiłby w zamian masy zapasów,...
Q__
Moderator
#170 - Wysłana: 4 Kwi 2019 21:40:06 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
KAEM:
IMO Picard ze swoim podejściem na miejscu Archera przeżyłby max 2-3 epizody ;)

Nie sądzę, Picard był ekstremalnie kompetentny i jako żołnierz (dowodem nazwany po nim manewr), i jako badacz, i jako dyplomata. Znalezłby lepsze wyjścia.

Inna sprawa, że tak w sumie nie ma jednego Picarda, jest kilku Picardów: wczesny - szorstki i oschły, bardziej lorkowaty od Lorki (skądinąd: moja ulubiona wersja Łysego), klasyczny - którego pewnie masz na myśli - raz monumentalny, raz, w istocie, zbyt poczciwy, późnoTNGowski (obejmuje to i GEN) - momentami dość dziwny* (rzekłbyś: męska wersja Kaśki J.), i filmowy - któremu nie tak daleko do Sisko i neoKirka.

* Choć np. w "Lower Decks" tak brutalny jak lubisz.

KAEM:
Łysy to IMO jedna z najbardziej przecenianych postaci w Treku.

Eee...
http://www.youtube.com/watch?v=7qU31gAuQFY

KAEM:
Sim ostatecznie sam zgodził się poświecić dla ratowania Tripa,

Niemniej... samo wyhodowanie go jako dawcy organów było niemoralne. Tak samo jak i terroryzowanie go.

KAEM:
gdyby był piratem nie zostawiłby w zamian masy zapasów,...

Nadal akt piractwa, tylko z okolicznościami łagodzącymi.

ps. Skoro o Archerze (i temacie o nim) mowa...
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=8&topic=4140
KAEM
Użytkownik
#171 - Wysłana: 4 Kwi 2019 22:06:28 - Edytowany przez: KAEM
Odpowiedz 
Q__:
Picard był ekstremalnie kompetentny

OK, mamy zdecydowanie odmienne zdanie i chyba nie ma sensu dalej offtopować gdyż w tym temacie i tak się nie zgodzimy

Q__:
dowodem nazwany po nim manewr

Hmmm inni pozostawili po sobie więcej niż nazwę manewru (choćby wspomniany wcześniej Archer) ale mniejsza o to.

Jak już jesteśmy przy Picard Maneuver to taka ciekawostka.
Nie wiem czy pamiętasz ale kiedyś wspominałem że lubię flippery (takie stare maszyny popularne wiele lat temu, ostatnio odzyskujące tę popularność ale mniejsza o to). Trek to jeden z najczęściej wykorzystywanych motywów przy produkcji flipperów (powstały aż 4 tytuły). Najlepszy z nich (zdaniem wielu osób najlepszy flipper jaki kiedykolwiek powstał) oparty jest właśnie na fabule STTNG a jedno z trudniejszych i najlepiej punktowanych zagrań nosi właśnie nazwę Picard Maneuver
Tutaj reklamówka maszyny z roku... 1993 https://www.youtube.com/watch?v=wGRkn9Ff6iA
Q__
Moderator
#172 - Wysłana: 5 Kwi 2019 00:45:05 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
KAEM

KAEM:
OK, mamy zdecydowanie odmienne zdanie i chyba nie ma sensu dalej offtopować gdyż w tym temacie i tak się nie zgodzimy

Pewnie tak, zwł., że swojego zdania - tradycyjnie - nie uzasadniasz. (Nawiasem: Seybr np. też Łysego niezbyt lubi, ale potrafi wyjaśnić dlaczego.)

KAEM:
Hmmm inni pozostawili po sobie więcej niż nazwę manewru (choćby wspomniany wcześniej Archer) ale mniejsza o to.

W sumie trudno ocenić. Nie znamy pełnej wartości, ani stopnia trwałości, dziedzictwa Picarda jako dyplomaty i odkrywcy (może też wojownika), bo temat jego dziedzictwa nie został nigdy kanonicznie podjęty (brak serii post-NEM). To in universe. Out-of-universe jego dziedzictwem są - poza TNG - DS9, VOY, ENT, ORV. Chyba także DSC, które - gdyby nie sukces wcześniejszych Treków mogłoby nie powstać, a teraz TNG-owskim wątkiem Borga się minimum bawi.

Archer natomiast to uzurpator, pierwotnie Federację mieli budować Sinclair-Surak i Sheridan, którzy w roli takich budowniczych są dalece bardziej przekonujący.*

* Niemniej, skoro już B&B go wprowadzili, ponownie zapraszam do topicu o nim.

KAEM:
Jak już jesteśmy przy Picard Maneuver to taka ciekawostka.

Dzięki, interesująca .
KAEM
Użytkownik
#173 - Wysłana: 5 Kwi 2019 01:32:48 - Edytowany przez: KAEM
Odpowiedz 
Q__:
Pewnie tak, zwł., że swojego zdania - tradycyjnie - nie uzasadniasz. (Nawiasem: Seybr np. też Łysego niezbyt lubi, ale potrafi wyjaśnić dlaczego.)

Uzasadniałem i wyjaśniałem. Podałem Ci nawet konkretne epizody, w których zachowanie Picarda było moim zdaniem wyjątkowo bezsensowne.

Q__:
W sumie trudno ocenić. Nie znamy pełnej wartości, ani stopnia trwałości, dziedzictwa Picarda jako dyplomaty i odkrywcy (może też wojownika), bo temat jego dziedzictwa nie został nigdy kanonicznie podjęty (brak serii post-NEM).

Tak to można powiedzieć także i o innych kapitanach. Pytanie techniczne: dyskusję opieramy na tym co w Treku wydarzyło się czy także na tym co "teoretycznie mogło się wydarzyć"?

Q__:
Archer natomiast to uzurpator, pierwotnie Federację mieli budować Sinclair-Surak i Sheridan, którzy w roli takich budowniczych są dalece bardziej przekonujący.

Skoro nazywasz Archera uzurpatorem to czy mam rozumieć, że nie uznajesz tej serii za Treka?
Cóż, generalnie ENT to taki sam Trek jak TOS, TNG, VOY, DS9 oraz DSC i nic na to nie poradzisz
Q__
Moderator
#174 - Wysłana: 5 Kwi 2019 02:00:14 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
KAEM

KAEM:
Uzasadniałem i wyjaśniałem. Podałem Ci nawet konkretne epizody, w których zachowanie Picarda było moim zdaniem wyjątkowo bezsensowne.

Po pierwsze prześlizgnąłeś się nad moimi kontrargumentami dotyczącymi tych odcinków. Po drugie - nie odniosłeś się do przykładów picadowych zachowań w Twoim guście, które wyliczyłem. Poważna dyskusja - choćby i o serialu TV - nie na tym polega.

KAEM:
Pytanie techniczne: dyskusję opieramy na tym co w Treku wydarzyło się czy także na tym co "teoretycznie mogło się wydarzyć"?

Źle postawione, skoro elementy dziedzictwa jednych kapitanów (Sisko, Janeway, także Archer, który poniekąd przyszedł na gotowe, bo przypisano mu rolę budowniczego już - z sukcesem! - istniejącego - z perspektywy widza - tworu) poznaliśmy dość dobrze, a dziedzictwo innych (paradoksalnie tych bardziej ikonicznych) pozostało w dużej mierze poza kadrem, bo G.R. budował narrację inaczej niź jego epigoni (w skrócie: nie zawracal sobie głowy kanonami). Znaczy: nie mamy dość materiału do przeprowadzania uczciwych porównań.

(Inna sprawa, że bazując i na tak wątłej podstawie źródłowej można przypomnieć takie zasługi Łysego jak powstrzymanie najbardziej zaawansowanej i najbliższej sukcesu próby zniszczenia GF/UFP - wracamy do "Conspiracy", ustanowienie tradycji skutecznego - a jawnego, i co istotniejsze akceptowanego przez samych zainteresowanych - mieszania się Federacji w wewnętrzne sprawy Imperium Klingońskiego, czy pomyślne nawiązanie Kontaktu z Tamarianami - cywilizacją równą siłami UFP, a więc cennym sojusznikiem, a w razie niepowodzenia prób porozumienia - potencjalnym groźnyn wrogiem. Zrewolucjonizowanie metod walki w Warp - bo tym jest wiadomy manewr - i dokonanie pierwszego istotnego przełomu w kwestii praw Sztucznej Inteligencji, oraz pozytywne przejście - w imieniu całego gatunku niejako - testu Q - który, gdyby się uparł, mógłby i całą ludzkość od niechcenia zniszczyć, to też nie byle co.)

KAEM:
Skoro nazywasz Archera uzurpatorem to czy mam rozumieć, że nie uznajesz tej serii za Treka?

You think in such two-dimensional terms. Sugeruję po prostu, że w przedmiotowym zakresie (o narodzinach UFP mówimy) B5 byłoby znacznie lepszym prequelem niż ENT (choć i ENTek jako prequel swoje zalety ma), a w/w dowódcy bardziej przekonującymi założycielami Federacji niż Archer. Znaczy, że gorsze wyparło lepsze z kanonu.

A co uważam za Treka? Wszystko, co się tylko da (jak się rozpędzę to i Firefly, które nigdy ST być nie miało, za to stanowi ciekawą polemikę z nim; czyli nawet to, co się nie da), bo dzięki temu mam więcej materiału do dyskusji.

KAEM:
Cóż, generalnie ENT to taki sam Trek jak TOS, TNG, VOY, DS9 oraz DSC i nic na to nie poradzisz

"Taki sam" to pojęcie b. nieścisłe. Różniły się jakością realizacji, popularnością, poziomem, stopniem kultowości... Różnie też i my sami je odbieramy...
A czy poradzę? Żyjemy przecież w erze rozchodzących się headcanonów...
Dreamweb
Użytkownik
#175 - Wysłana: 5 Kwi 2019 08:31:45 - Edytowany przez: Dreamweb
Odpowiedz 
Q__:
IMHO prześlizgujecie się nad sednem problemu, Gentlemani. Kluczowe jest to, że osiągające apokaliptyczne rozmiary zagrożenie ze strony AI to była dla nich wciąż przyszłość, wysoce prawdopodobna, ale jednak niedokonana, a - jak słusznie przypomniał Harperowi Tyr Anasazi - póki życia, póty nadziei

No przecież o to mi właśnie chodziło. Nawet jeśli mieli nagrania matki, to i tak mówimy tu o zagładzie jaka dopiero ma się wydarzyć i to za kilka stuleci. Masa czasu, by spróbować temu zapobiec. To po pierwsze, a po drugie - skoro Control umie "sięgać" w przeszłość, to załóżmy, że uda się wyczyścić dane sfery we wtorek - ale w poniedziałek jeszcze istniały, więc Control może się po nie "udać" i tak.

A, chciałem cofnąć się na chwilę do odcinka Project Daedalus i jednej z moim zdaniem najgłupszych scen w całym serialu. W celu ominięcia min potrzebne było wykonywanie jak najbardziej chaotycznych, "nieplanowanych" ruchów - no to Pike kazał po kolei załogantom... rzucać nazwami istniejących i jak najbardziej skoordynowanych manewrów. I w zasadzie dlaczego wszyscy po kolei - co by to zmieniło, gdyby jedna osoba wymieniała różne manewry, które jej ślina na język przyniesie?

OK, a teraz co do odcinka Through the Valley of Shadows...

Chyba pierwszy raz mieliśmy Klingonów, którzy nie byli denerwujący... Chociaż pierwsza rozmowa syna z Pikiem nie była zbyt przekonująca:
- Nie pokażę ci kryształów, spadaj stąd.
- Ale ja nalegam.
- No dobra, pokażę.

Pike widzący swój przyszły wypadek oczywiście sprawdza się dobrze jako nawiązanie do Menagerie. A jego poświęcenie się dla dobra ogółu i przypieczętowanie tej przyszłości jest oczywiście bardzo w duchu ST, tylko że... nie kupuję tego. Oni tu cały czas działają żeby zmienić przyszłość, no więc skoro da się ją zmieniać w różnych płaszczyznach, to teraz kiedy Pike wie co go czeka, mógłby po prostu unikać tego typu misji szkoleniowych i już.

Aha, i Reno jest lesbijką i miała żonę. OK, resetta pewnie się ucieszyła, bo narzekała że tylko męski homoseksualizm pokazują. Tylko czy potrzebne było to wiązanie homoseksualizmu z weganizmem, kojarzące się z dość głupimi stereotypami wszelkich odmian "lewactwa"?

EDIT, bom zapomniał o najważniejszym. Pisałem niedawno o Lelandzie, że:

Dreamweb:
Nawet fizycznie (te zmiany na twarzy) przypomina on teraz zainfekowanego Johna Connora z Genisys, choć na molekuły się nie rozpada

No to już mieliśmy takiego, co się rozpadał. Mało tego, walczyli z nim magnesem, dokładnie tak jak z Johnem w Terminator Genisys.
kaimada
Użytkownik
#176 - Wysłana: 5 Kwi 2019 13:21:37
Odpowiedz 
Michael jest załamana, że przeszkodziła mamie w ratowaniu świata. Że trzeba było jej nie zatrzymywać i działać.
Mówiłem to już wcześniej, ale ona jednak nie jest taka mądra.
Q__
Moderator
#177 - Wysłana: 5 Kwi 2019 13:36:36 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Masa czasu, by spróbować temu zapobiec.

Z jednej strony - racja, i nawet sami twórcy/bohaterowie do tego wniosku ostatecznie doszli (vide finalne słowa Spocka do Michaśki w w/w odcinku). Z drugiej... Historia żony Annoraxa zdaje się pokazywać, że nawet mając możliwości temporalnego nadpisywania staje się czasem w obliczu sytuacji z gatunku coś za coś. A jednocześnie umacnianie się Control w DISCO-teraźniejszości zdawało się przyspieszać realizację jej morderczych planów. I tu dochodzimy również do kwestii wyborów kapitana Pike'a.

Dreamweb:
jednej z moim zdaniem najgłupszych scen w całym serialu. W celu ominięcia min potrzebne było wykonywanie jak najbardziej chaotycznych, "nieplanowanych" ruchów - no to Pike kazał po kolei załogantom... rzucać nazwami istniejących i jak najbardziej skoordynowanych manewrów. I w zasadzie dlaczego wszyscy po kolei - co by to zmieniło, gdyby jedna osoba wymieniała różne manewry, które jej ślina na język przyniesie?

Badania wskazują, że ludzki mózg nie potrafi podać np. kompletnie losowego ciągu liczb, zawsze jest w tym ukryta prawidłowość, którą już nawet dziś odpowiednio zaprogramowane komputery są w stanie wychwycić. Stąd zmiana rozkazujących wnosiła jednak pewien powiew potrzebnej chaotyczności.

(Skądinąd: czy nie nawiązuje to pięknie do TOSowej tradycji przegadywania i ogłupiania komputerów/androidów?)

Dreamweb:
Chociaż pierwsza rozmowa syna z Pikiem nie była zbyt przekonująca:
- Nie pokażę ci kryształów, spadaj stąd.
- Ale ja nalegam.
- No dobra, pokażę.

No, to akurat już jest tradycja DSC*. Na identycznej zasadzie bywały już wyciągane z agentów S31 sekrety Sekcji...

* Bardzo zła tradycja zresztą...

Dreamweb:
Pike widzący swój przyszły wypadek oczywiście sprawdza się dobrze jako nawiązanie do Menagerie. A jego poświęcenie się dla dobra ogółu i przypieczętowanie tej przyszłości jest oczywiście bardzo w duchu ST, tylko że... nie kupuję tego.

BTW. Major Grin, który ostatnio znów wytykał Discovery zgubienie ducha Treka*, scenę wizji akurat wychwala:
http://www.youtube.com/watch?v=_AEZ-tzhDKE

* http://www.youtube.com/watch?v=NR1r8phdj_A

Dreamweb:
Aha, i Reno jest lesbijką i miała żonę. OK, resetta pewnie się ucieszyła, bo narzekała że tylko męski homoseksualizm pokazują.

Cóż, to jest jednak przełom/historyczny moment w dziejach Treka, bo - faktycznie - lesbijek w nim dotąd w sumie nie było, góra biseksualistki (nawet w produkcjach spod znaku HF, w których geje brylowali na pierwszym planie, jeśli chodzi o sprawy damsko-damskie mieliśmy tylko jakieś nieśmiałe sugestie, że Maya Stadi chyba woli panie).
Inna sprawa, że trochę męczące jest to DISCOwe ujęcie tematu osób nieheteroseksualnych, takie strasznie stereotypowe - że jak facet homo to płaczliwy mięczak, a jak kobieta homo, to nieco zaniedbana i wykonująca techniczny, "niekobiecy" zawód. TNG znacznie lepiej przełamywało czarne stereotypy lat '80 postacią Geordiego.

Aha: widzę, że nie tylko ja tęsknię do resetty .

kaimada

kaimada:
Michael jest załamana, że przeszkodziła mamie w ratowaniu świata.

Co o tyle zabawne, że to w sumie nie ona, a zasymilowany Leland. Spock miał rację, że dziewczyna lubi się zadręczać byle czym (acz nie dodał, że scenarzyści jej w tym wytrwale pomagają).
resetta
Użytkownik
#178 - Wysłana: 5 Kwi 2019 15:05:01 - Edytowany przez: resetta
Odpowiedz 
Q__:
Swoją drogą jestem ciekaw co o minionych odcinkach sądzi resetta, którą tu również do obrońców DSC - zdaje się, że niesłusznie - kwalifikowano. Jesteś jeszcze z nami resetto? A Ty co dziś sądzisz o Discovery, Maveral?

Nie, nie jestem.
Mozesz poczytac w innym miejscu co o nich sadze.
Nawet nie sprawdzam kto rezyseruje, scenariuszuje dany odcinek, zeby znow mi ktos nie zarzucal jakiego autohejtu wlasnej plci. Za to oczywiscie zarzuca mi sie SJW wszedzie tam gdzie przeciwstawiam sie nazywaniu tego seiralu serialem dla bab lub pojazdow, ze jest to serial zly tylko dlatego i zawsze dlatego, ze sam tam przekokszone feministki i geje.
Dzisiejszy odcinek znow serwuje to co wczesniej - pokazanie dlaczego we wczesniejszych odcinkach bohaterowie zachowuja sie idiotycznie lub nielogicznie, bo reakcje na okreslone rzeczy moga zaprezentowac dopiero w odcinku kolejnym lub za kilka.
Chyba AI tym razem cie zaskoczyla.
Wyszli z tym o niebo lepiej niz Orvill z Keylonami. Ich przerosniete gondolliery z Kinga i niby superinteligencja czy tez zabicie redshirta i rozwalenie statku nie wzbudzily we mnie takiego dreszczu zagrozenia i niepokoju jak w przypadku scen Burnham z dawnym zalogantem.
Troche takie cos wzbudzila ta synchroniczna odwyrtka Isaakow przy scianie na planecie, ale to nie to samo.
Z Pikem ida ostro i na calosc. Sceny w swiatyni rozsmieszyly mnie - tak paskudnie rzucal sie w oczy ten ludzki kosciol czy jakis gotycki univerek robiony na klingonska budowle... A niebieski Klingon, ktory okazal sie tym kim sie okazal, wygladal jak Mimbrani...
W ogole jak Klingoni to zle robi temu serialowi. Te sceny byly wyjete jak z jakies produkcji fantasy klasy B.
Dalej nie bede pisac, bo nie tutaj bede sie rozpisywac co sadze.
Q__
Moderator
#179 - Wysłana: 5 Kwi 2019 15:30:33 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
resetta

resetta:
Nie, nie jestem.

Widzę.

resetta:
Mozesz poczytac w innym miejscu co o nich sadze.

Linki?

resetta:
Za to oczywiscie zarzuca mi sie SJW

Zobacz, a na Phoenixie nikt Ci nie zarzucał.

resetta:
Chyba AI tym razem cie zaskoczyla.
Wyszli z tym o niebo lepiej niz Orvill z Keylonami.

Owszem, napisałem w topicu porównawczym, że wizualno-koncepcyjnie Sztuczna Inteligencja z DSC wypada o niebo lepiej (czyt. bardziej Obco) niż te z ORV, acz - jak co do czego - ona i one zachowują się równie durnie.

resetta:
Troche takie cos wzbudzila ta synchroniczna odwyrtka Isaakow przy scianie na planecie,

Tak, to i we mnie lekki dreszczyk wywołało. Udala się Sethowi i spółce owa scena (co tym bardziej trzeba docenić, źe zdołali wprowadzić chwilowy powiew niesamowitej Obcości tam, gdzie z drugiej strony bezmyślnie spętali się niekonieczną humanoidalnością).

resetta:
Z Pikem ida ostro i na calosc.

Nawet ciut za ostro, bo w TOS-ie aż tak poparzony nie był, ale zawsze można powiedzieć, że to jednak trochę inna linia czasu, albo etap o parę zabiegów medycznych wcześniej.

resetta:
A niebieski Klingon, ktory okazal sie tym kim sie okazal, wygladal jak Mimbrani...

W zachodnim fandomie doczekał się już ksywy Minbari Klingon, co zresztą o tyle zabawne, że Minbari to przerobieni Wolkanie (tak jak i Nietzscheanie zresztą, których - co nam w pewnym sensie kółko zamyka - fani często mylnie brali za przerobionych Klingonów).

resetta:
bo nie tutaj bede sie rozpisywac co sadze.

Siostro, co tak ostro?
resetta
Użytkownik
#180 - Wysłana: 5 Kwi 2019 15:57:14
Odpowiedz 
Minbari, tak. Nie chcialo mi sie sprawdzac, a zawsze to myle.
Niech ktos przeczyta te nowele o Kontroli i skoncza sie puste domysly o co z nia chodzi.

Tak, powaznie, ucieszylam sie z tej lesbijki. Ale oczywiscie polowicznie, bo martwa. Ucieszylam sie tez z wystepu Reno, bo nie podoba mi sie, ze jest cameo. W dodatku jest to tez trekowy ewenement, ze mamy dwoch aktorow homo w realu. No przynajmniej tych, ktorzy traktuja to jako norme do dzielenia sie w zawodzie i z otoczeniem. Bo moze przeciez byc takich wiecej.
Zastanawiajace jest, ze dialog poprowadzony bardzo asekuracyjnie, jakby powiedzenie z ekranu wprost, ze my homoseksualisci albo ja lesbijka, to bylo cos strasznego. Do tego wychodzi cos dziwnego, ze w XXII wieku jest jakis ich deficyt w swiecie Federacji, bo co, uleczalni? g
No i tutaj, mimo ze babka wydaje sie stereotypowa les, to prawda jest taka, ze ona TAKA jest w realu, wiec jest prawdziwa, mimo wszystko.

Przynajmniej nie wsadzili grubej brzyduli, jedynie taka facetowata i podstarzala, podobna do T Cruisa Ellen tez by sie tam przy
dala, moze jako ta zona i zyjaca :P
Juz czuje ten boldupizm w polskim necie wszedzie tam gdzie cos pisza o DSC, ze les, ze homo, ze kolejna baba z jajami, a faceci bez...

Q__:
resetta:
Za to oczywiscie zarzuca mi sie SJW

Zobacz, a na Phoenixie nikt Ci nie zarzucał.

Nie wiem tego. Moze nie chcialo sie tylko tego napisac albo jak zwykle omijal moje posty bez czytania.
Jezeli samo pisanie o czyms wystarczy do stwierdzen, ze jest sie milosnikiem lub nie i mowie to ogolnie, to i z tym jest taka sama tendencja. Nie zgadzam sie z hejtem, znaczy sie jestem za i podoba mi sie co wyprawiaja scenarzysci lub grupy nacisku mniejszosci...
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Discovery - dyskusja ze spojlerami ;)

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!