USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / The Orville- Dyskusja ze Spojlerami
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  9  »» 
Autor Wiadomość
80sLoveUC
Użytkownik
#121 - Wysłana: 16 Lut 2019 12:53:37 - Edytowany przez: 80sLoveUC
Odpowiedz 
Dreamweb
Użytkownik
#122 - Wysłana: 16 Lut 2019 14:07:33
Odpowiedz 
Co mi się jeszcze podobało? Że zobaczyliśmy, że zespół ochrony nie składa się tylko z szefowej, a nawet jest całkiem spory. Chociaż też wiadomo było, że na poszukiwanego trafi sama Talla, a nie ktoś z jej podwładnych.

A kto wyłapał, że kwiatek mówił głosem Bruce'a Willisa?
https://www.youtube.com/watch?v=KJJFZwHkqws
80sLoveUC
Użytkownik
#123 - Wysłana: 16 Lut 2019 17:35:10
Odpowiedz 
Ja jeszcze pochwalę Orville za to, że wykreowali postać, którą kocham nienawidzić - Klydena. Jak zabito Locar to w duchu chciałem (nawet jeśli wątpiłem), aby ten homokonserwatysta /wiecznie rzucająca się żonka była sprawcą :D

No i całkiem fajne dla mnie było wprowadzenie z grubej rury Talli - myślę, że jest jasno zarysowano granica między nią, a jej poprzedniczką. Nowa szefowa ochrony mimo wszystko wydaje się bardziej doświadczona, mimo że bardziej porywcza podczas gdy, że Alara sprawiała jednak wrażenie ułożonej kadetki, nowicjuszki, niedawnej nastolatki
MarcinK
Użytkownik
#124 - Wysłana: 16 Lut 2019 18:53:33
Odpowiedz 
Ogólnie odcinek nie najgorszy, ale też nie specjalnie wciągający. Obejrzałem go jednym okiem tak naprawdę próbując jakoś poprawić uszkodzony model.
resetta
Użytkownik
#125 - Wysłana: 16 Lut 2019 22:53:51
Odpowiedz 
Odcinek dobry, ale nadal sciaganie pomyslow z TOSa, tym razem odcinek sponsorowaly literki m jak mizoginizm i c jak Court Martial.
Mozna tez oczywiscie dorzucic do tego "scene z przeszlosci Ziemi z XX wieku, ale blizej drugiej wojny swiatowej i po, czyli Zlotego Snu Ameryki i przesladowania wszelkiej niepoprawnosci politycznej tamtych czasow".

I ten odcinek chyba dobitnie potwierdza to, ze Orv nie jest zadna komedia ani pastiszem ST, tylko oltarzykiem ST z lawirowaniem na krawedzi o proces sadowy copyrightow.

Tak, Seth lubi takie tematy, kontrowersje i odcinki o seksualizmie. Tyle, ze ile mozna? Chodzi o to, ze dla mnie temat sie dewaluuje. Powinien to serwowac w mniejszych ilosciach. Mielismy juz o dziecku i zmienie plci, czyli wybitnie odcinek o postrzeganiu homoseksualizmu jako choroby, nienormalności i zmienianiu na sile. Mielismy odcinek o love is the way z orgiami z powodu hormonow i ze wtedy plec, i pewnie i wiek nie maja znaczenia. Mielismy odcinek z uzaleznieniem z pornografia.
A teraz kolejny niby o homofobii.

Seth chce robic wode z mozgu widzom, zeby mieli poplatanie z pomieszaniem odbierania i rozumieniaa bodzcow. Ale nie do konca to tak dziala jak sadzi, bo przypadkowo porusza inne realne problemy zwiazane z seksualnoscia niz proste przeniesienie nawiazan do homoseksualizmu.

U Moclan jest wlasnie na szeroka skale mizoginia.
Oni nienawidza kobiet, boja sie kobiet. Uwazaja za gorsze od swojej plci, za glupsze, nie mogace posiadac zadnych praw, a jezeli jak w tym odcinku ktos ma do nich pociag, to ONE sa winne.
Jedynie jeszcze Seth nie poszedl w strone pokazywania tego ich zachowania w stosunku do kobiet innych gatunkow.

Tak, zdaje sobie sprawe, ze Seth raczej jedzie na homoseksualizmie i niestety tylko na meskim jak widze - lesbijek wciaz ST boi sie jak ognia.
Ale mieszajac tak niby sprytnie te plcie, nie do konca obrazuje tylko ten problem.
Zastanawialam sie, czy inzynier nie okaze sie przerobiona takze dziewczynka. To byloby dodatkowe rozwalanie mozgu, ale nie jestem pewna czy nasmiewanie sie, czy nie wlasnie potwierdzanie, ze niby gender to sprawa indywidualna...

Tak, nie zrobil nic zlego... To jest sztandarowe mowienie w takich scenach, sytuacjach, filmach.
Ale trzeba sie zastanowic, czy na pewno. Istnieje zagrozenie zaprzestania rozmnazania sie, w przypadku Moclan to tez jest chyba realne. No chyba, ze tak naprawde moga plodzic potomstwo z kazda nacja i plcia...
Jezeli spoleczenstwo Moclan jest tak silnie powiazane wszystkimi strukturami z takim, a nie innym porzadkiem plci, to zmiana tego jak najbardziej bedzie miala wplyw. Moze rzeczywiscie doprowadzi to do zalamania, do chaosu, jest to jednak bardzo silna zmiana spoleczna i kulturowa. Jak zreszta kazda, zmiany religijne, czy zmiany dopuszczajace rase, plci do decydowania w spoleczenstwie powodowaly spore perturbacje, ktore nie stawaly sie norma z dnia na dzien, ale niejednokrotnie dopiero po 2-3 pokoleniach.
Dla mnie watpliwe tez bylo zachowanie inzyniera - przeciez co jak co, ale sie mscil. Nikomu nic nie zrobil? Chcial rozbic rodzine Bortusa, ojca Topy wsadzic do pierdla, a moze i zabic... Nie, nie zachowal sie w porzadku i ja go tu nie bede bronic. Zachowal sie rownie paskudnie, przy czym zona Bortusa nie jest kims zlym. Nie mozecie go osadzac ani zadnego homofoba, ktory jest tak, a nie inaczej silnie wychowany, ktory naprawde wierzy, a nie falszywie w to czego go uczono.
Nie mozna od kogos takiego wymagac, ze nagle, bez doswiadczenia zyciowego bedzie tolerancyjny i w ogole, szczegolnie, ze Bortus mu zycia nie ulatwia, nie rozmawiaja ze soba, nie ucza sie, nie zmieniaja, obaj sa konserwatywni. Tak wiec jezeli Bortus ze swojej strony nic nie robi i woli zmilczac, omijac rozne problemy, to nie wiem czemu jest czpeianie sie sztandarowej, dobrej zony Moclanskiej...
To nie jest takie latwe jak sie pokazuje, ze biedny jest tylko ten homo, a reszta rodziny to paskudni homofobi i nic nie rozumieja. To sa czesto wielkie tragedie, po obu stronach, zwiazane z poczuciem zdrady, zawalenia sie swiata, zwiatpieniem, jak ktos jest religijny, to tez ma bardzo obciazajacy psychicznie problem itp.
To nie jest tak, ze po prostu to sie akcetpuje i trzeba zaakceptowac i juz. Czesto sami homoseksualisci siebie nie akceptuja.
Nie mozna tego pokazywac tak czarnobialo, ale wlasnie dojrzale by bylo pokazanie jak to jest nielatwe po obu stronach i nie wynika tylko z jakiejs chorej nienawisci dla zasady. Przeciez to Klayden zaprosil do domu ex Bortusa. Ktora zona, dziewczyna by sie na takie cos zdobyla, co? Nietolerowanie ex i rywala, rywalki uznajemy dzis za cos normalnego, zdrowego, ale jak ktos zareaguje podobnie bo zostal wychowany, ze homoseksualizm jest obrzydliwy i nienaturalny, to a fuj? I on chcial oddac go wymiarowi sprawiedliwosci, a nie urzadzac samosady. Wine w takim jego zachowaniu upatruje tez w Bortusie i ich przelozonych unijnych, bo powinni sluzyc im pomoca psychologiczna wrecz na sile. Zeby taki Klayden nie czul sie zle, ze nie wydal zbozenca i nie czul sie zle, ze wydal...
W XIX wieku i w do polowy XX wydanie policji niewolnika, czy homoseksualisty oraz danie domowego zwierzecia na karme lwu w ramach wymiany za bilet do zoo byly normami spolecznymi. Zachowaniem wlasciwiym i zgodnym z prawem. A pewnej emaptii i patrzenia inaczej ludzie musieli sie nauczyc, nie mozna jednak czepiac ich sie, ze przestrzegali swoich zasad i prawa. Tak jest z Moclanami. I przynajmniej dobrze, ze nie sa fundamentalistami jak Krille i nie forsuja swoich zywczajow i prawa poza planeta i poza swoim gatunkiem.
I po przykladzie ze Spockiem i rozpierdzieleniem Imperium Ziemskiego, ja jestem bardzo sceptyczna co do wszelkich prob naprawiania spoleczenstw na swoja modle, pod warunkiem, ze one nie narzucaja mi swojego.

Mozna jedynie spekulowac dlaczego po prostu takich niepasujacych Moclan nie zmienia sie genetycznie, zeby fenotyp byl troche inny i nie uwazano ich za Moclan, tylko za nowa rase i nie daje im sie gdzies zyc spokojnie na swoich nowych warunkach. A stara rasa niech sobie zyje po swojemu. Romulanie tak zrobili.

Dlatego ja nie bede potepiac zony Bortusa, bo Seth pojechal scenariuszowo po emocjach i koniecznie chcial pokazac, ach ten wstretny homofob, wstydz sie, potepiajmy go, przeciez powinienes Unijnie uniesc sie empatia...
To jest kolejne szufladkowanie i stereotypowanie. I wlasnie zle, bo znow nie na zasadzie, ze mamy lubienia i nie lubienia, tylko ktos jest ciagle tym zlym, bo nie mysli jak obecnie przystalo. Przeciez to jest takie samo podejscie jak krzywienia sie na bialych kolegujacych sie z czarnymi w latach 60 itp.

Seth poruszyl wazny temat, ale juz bardzo oklepany dzisiaj. I prawde mowiac w naszym kawalku cywilizacji na sile, bo predzej sytuacja staje sie odwrotna.
Na co takie odcinki przecietnemu Amerykaninowi czy Francuzowi? A ktos z takich Chin czy Pakistanu nie zobaczy, majac powazniejsze problemy i moze rzeczywiscie zgadzajac sie gdzies z opinia, ze to moze byc zagrozeniem dla porzadku i jednosci spoleczenstwa...
Zas homofobia obecnie zaczyna miec inne podloze niz lek przed innoscia czy lek o wlasna seksualnosc, czy akceptacje spoleczna.

Jak zwykle symultanicznie DSC i ORV pojechaly z odcinkami zwiazanymi z homo.
O co innego w obu chodzilo, ale oba w tym tygodniu skupily sie na uczynieniu watkow milosci homoseksualnej na poziomie emocjonalnym bohaterami odcinkow.


Zgadzam sie co do oceny nowej Alary - ewidentnie rola wciaz pisana pod stara bez zadnej proby przejscia i stworzenia odcinka, fabuly pasujacej do asymilowania sie i poznawania nowej zalogantki, nowej osobowosci. Poprzedni odcinek strasznie tym bil po oczach kiedy ona wtracala sie z tekstami do wszystkiego czy brala udzial w pogaduszkach kumpel. W tym odcinku nadal to jest. Rozumiem, ze ona ma inny charakter, mniej dziewczecy, ale ten odcinek to byla wlasnie emocjonalna Alara, a nie nowa porucznik ochrony.

Dziwne, ze tym razem nie bylo pani doktor... Przeciez jak ona ma status psychologa, to to byla jak nabardziej sprawa tez dla niej i do przemawiania do rozumu nie tylko zonie Bortusa, ale tez nowej Alarze.
Przykro mi, ale ten jej ostracyzm na emocjach, wcale mnie nie nastawil do niej pozytywnie. Decyzje podjal tez ex Bortusa, a ona bedac zla na siebie pewnie, ze nic nie zrobila, ze sie nie postawila, to sie wyzyla tylko na tym drugim... Powinna z czasem zrozumiec i porozmawiac... Jak Seth zostawi to jak jest, to tez bedzie plaski, jednostronny w temacie i fabule.

No i przegial ewidentnie z wymyslaniem, ze samobojstwo u Moclan jest karane i to jeszcze calym rodem. Bzdura na kolkach, zeby dopasowac sobie skutki do przyczyn. Mogl sobie to darowac i poprzestac tylko na tym co nadaje dwuznacznosci postepowaniu obu stron, ze inzynier tez taki swiety nie jest i chcac zniknac, wrobil kogos. I jakos widze, ze lubi nieszczesliwe zakonczenia kazdej rzeczy zwiazanej z Moclanami...
Tu tez przesadzil. Z dziewczynka nie wyszlo, ok, to teraz powinien znalezc jakis kompromis i jednak tego gostka ocalic bez wywolywania konfliktu, mowienia prawdy i rujnowania stosunkow miedzyludzkich na Orv.
Swoja droga takie rewelacje to Ed powinien uslyszec w cztery oczy od swojej podwaldnej, a nie ze ona sie wyrywa przy stole i wywoluje incydent dyplomatyczny. A gdyby to oznaczalo, ze Bortus bylby wspolwinny i cala jego rodzina? Ze ukrywal i ze sie spotykal? To mi sie zupelnie nie podobalo i nie pasuje do nowej postaci i aktorki, to wlasnie bylo dziewczynskie zachowanie poprzedniej Alary.

Swoja droga, to ja widzialam, ze na inzyniera lecialy baby, a nie odwrotnie.
Ta nowa Alara sie tam mizdrzyla, ta z babeczkami... Tak jakby on wydzielal pelnoprawne meskie feromony atrakcyjnosci dla nich.

Cassius od poczatku byl tlem i do odstrzalu. Facet nieprawdziwy, mdly, do tego nauczyciel dzieci. A w poprzednim odcinku Kelly wyraznie sie wymsknelo, ze mysli o Edzie podczas plotkowania.
Nie wiem czy powrot ich do siebie mialby sens, ale wplatywanie ich w takie sztuczne romanse tez wielkiego sensu nie ma. Seth moglby to zostawic jak jest i po prostu dac im te lekka tesknote i fascynacje oraz absolutnie nie zalewac nas problemami romantycznymi kogokolwiek z zalogi.
No i widac bylo, ze ona szuka tyl
resetta
Użytkownik
#126 - Wysłana: 16 Lut 2019 23:12:55 - Edytowany przez: resetta
Odpowiedz 
No i widac bylo, ze ona szuka tylko pretekstu, zeby sie tego Cassiusa czepnac o cos i zerwac. Naprawde o byle gie... A on powinien jej wprost powiedziec, ze on tez nie widzi ich zwiazku, bo ona mysli o Edzie i nie ma sensu, zeby nawet razem pelnili sluzbe, bo on jednak szuka kobiety, ktora wie ktorego faceta chce.

I nie wiem czemu sluzylo wybranie konca drugiej wojny swiatowej i piosenki o lotnikach drugiej wojny swiatowej...
Przypadek czy sugerowanie, ze to mial byc taki nowy, pelen nadziei swiat, a okazal sie rownie mroczny, czy ze jest wciaz jakas nadzieja, czy przeciwnie, sa tylko ofiary kolejnych walk?

Zastanwia mnie jeszcze samo postrzeganie kto tutaj naprawde postepuje wlasciwie, a kto nie.
Jezeli Moclanie sa Klingonami, to sa bardzo cywilizowani w sumie i chetni do wspolpracy.
Dziela sie technologia, czego Klingoni nie robili. Sa tez dosc spolegliwi w kontaktach z ludzmi, nie narzucaja poza soba i swoja kajuta swojego podejscia do zycia. Klingoni co prawda nie byli czescia Federacji, ale wystarczyl jeden z nich by fedkowie czepiali sie po calosci o rozne rzeczy w zachowaniu Klingonow. Rzeczywiscie to zawsze raczej inii musieli sie dostosowywac do UF.
A tutaj jest wyrazne ciagle wpieprzania sie do kultury Moclan na chama... I to w ogole bez jakichkolwiek wczesniejszych prob wypracowania kompromisow, mimo ze wiedza, ze jest to spoleczenstwo drazliwe dla Unii z pogladami. Wychodzi raczej, ze to Unia ma problem z ich zaakceptowaniem niz oni z Unia.
Seth ich chyba tez na sile zmienia. Bo wczesniej wydawali sie skostniali, ale jednak spokojni, honorowi, szczerzy i ogolnie dosc tolerancyjni wobec tego co nie dotyczy ich planety.
A teraz nagle w 2s mamy wysyp jakichs strasznych podskornych problemow spoleczenstwa, ktore... No wlasnie mozg rozjeb... Ktore jest homoskesualne, czy ktore jest homofobiczne? g
To jest w koncu pochwala czy nagana, ze takie spoleczenstwo bedzie miec problemy i nie bedzie zdrowe?
Ze niech zyje roznorodnosc, a w tym konkretnym przypadku heteroseksualizm? :P
No oczywiscie, ze jako biolog popieram wersje dazenia natury jednak do roznych plci i mieszania materialu genetycznego tym sposobem, ale Moclanie sprytnie ten problem obchodza. Seth skupia sie na samym problemie innosci, odsuwajac na bok problemy natury biologicznej.
Aczkolwiek Moclanie faktycznie moga byc plciozmienni, tylko uparli sie na jedna...
Jednakze nie wiem czy Talla miala i ma prawo tak ostro reagowac i potepiac Moclan jako spolecznosci. Ja moge ich potepiac jedynie za to, ze zbyt rygorystycznie karaja jak juz i nie skazuja na banicje co najwyzej... Swoja droga watek planet Moclan na zasadzie Wenus i Marsa bylby ciekawym pomyslem, mimo ze juz w TOSie uzytym
Moze przemawia przez Talle tez ten kompleks rodzimej planety, gdzie tez ta innosc spoleczna i wyborow nie jest akceptowana.
Ale czy naprawde Unia i jej czlonkowie ze swoim ziemiocentryzmem ma prawo oceniac negatywnie Moclan, ktorzy nie probuja innym nacjom narzucac? Czy naprawde sa nieszczesliwi po zabiegu zmiany plci jak zastanawiano sie w pierwszym sezonie?
Rozumiem, ze tak by bylo gdyby nie mogli nic zmienic, ale jezeli istnieje proces, ktory rzeczywiscie naprawia rozbieznosc miedzy swiadomoscia plciowa a budowa biologiczna i popedem?
Dowalenie Moclanom nowym, kolejnym problemem jakim jest pociag do przeciwnej plci, zeby jeszcze dobitniej pomachac sobie na ekranie problemami nieakceptacji homo, to chyba troche za duzo grzybow w barszcz.
Sam motyw braku akceptacji dziewczynek byl dla mnie wystarczajaca aluzja, a teraz to sie robi zbyt udziwnione znaczeniowo...
Nie podoba mi sie to, ze Sethowi jest najwyrazniej bardzo latwo wybaczane brak ciaglosci i kanonicznosci w tym cos niby stworzyl. Skupil sie na trekowosci i olal stworzenie spojnych ras w swoim uniwersum i konsekwencji zaistnialych juz wydarzen - Isaak i 700 lat. Mnie to razi i burzy czwarta sciane, tak jak niedopracowanie przejscia Tally na miejsce Alary.
resetta
Użytkownik
#127 - Wysłana: 18 Lut 2019 00:13:57
Odpowiedz 
Dreamweb:
A Klyden znowu wyszedł na typowy moclański beton, co to nic do niego nie przemawia, jak w odcinku ze zmianą płci dziecka. Końcowa przemowa do niego Talli - bardzo dobra, tak jakby kierowana do wszystkich homofobów i innych "betoniarzy" z naszego świata.

80sLoveUC:
Jak zabito Locar to w duchu chciałem (nawet jeśli wątpiłem), aby ten homokonserwatysta /wiecznie rzucająca się żonka była sprawcą :D

No i nie macie racji ;), bo okazalo sie, ze odcinek dla czesci widzow, glownie amerykanskich jest atakiem na gejow...
Mowilam, ze taka zabawa zamiana rol, robiaca wode z mozgu, niekoniecznie bedzie tym co sie wydaje, czy co Seth chce.
Szczegolnie, ze FOX jest uwazany za stacje, ktora od lat wprost atakowala gejow i twierdzila, ze chca wszystkich zmienic na swoja modle.
Wy odebraliscie to jako odcinek z walka z nietolerancja co do homoseksualizmu, inni jako odcinek z zarzucaniem gejom skostnienia, zalewania swiata swoimi pogladami i przesladowaniu innych. I to w kraju, w krajach gdzie jednak geje nie sa juz tak przesladowani czy sie kryja na szeroka skale, bo musza na kazdym kroku.
W sumie sama sie zdziwilam, ze widzowie co poniektorzy nie zauwazaja tego nawolywania do tolerancji, jak przeciez to kopia treka, no ale jak widac mozna.
A czesc ten odcinek chwali za to, ze Seth... pokazuje bigotyzm i fanatyzm gejow z ich przesladowaniem niegejow...

What really stuck me this episode was simple... while I appreciate the dynamic they place on the "gay couple" being the overly conservative bigots... it really strikes me as just off tone and so off base considering the origin - Fox. And how they have their news network attacking homosexuality on an every day basis and the audience that primarily watches Fox news and Fox entertainment. To me this program and episode feeds directly into that anti-personal freedom diatribe they are constantly going on about rather than the opposite message that this show otherwise purports to support - Freedom.
The fact that their only gay couple (and the species they represent) are so horrifically backwards... is really a slap in the face considering the difficulties in America and around the world that the LGBTQ community has suffered in their fight for equal rights.

I remember that Fox literally has people on air saying "the gays want to convert you all and turn your babies gay" which... upon reflection made me come to quite the opposite conclusion. This episode is not supporting the LGBTQ community but actually attacking them while trying to manifest a "progressive guise" with their "purely homosexual race".

I mostly felt that the show did a good job (up until the ending with Ed and Kelly being a bit... extreme in their response to Moclan culture).

So when I look at Ed and Kelly basically promising a divisive response all I can think is "this is EXACTLY the problem with Orville" and it's messaging that conflict is a resolution of it's own. That they try to convince us of that by presenting one of the very very few LGBTQ relationships on Fox as this totalitarian culture that Fox news is constantly promising LGBTQ AND Muslims as wanting in America.... well... as I keep saying... you can't separate a show from it's context.

I would like to point out however this show is not supporting LGBTQ values through this demonstration but actively negating their progress and presenting the worldview which Fox users FEAR "the gays are coming to convert us" which is EXACTLY what Orville tries to do... to the point where the Moclan culture actively performs gender reassignment on healthy baby girls.

That's how I saw it. I'm reading so many reviews and comments on how the episode showed how gays were marginalized, but the fact of the Moclan culture is that it is a homosexual society that punishes heterosexuals and destroys the opposite sex. As you say, with the context added in the episode goes against the grain and I am starting to wonder how long Seth can keep this up, showing that homosexuals can be just as nasty and bigoted as any other group.

So you don't like it when gays are presented as bigots? They are infallible? That was the point of the episode. Everyone was cheering the progressiveness of the moclins until they turn out to be bigots. Well, did you forget that they forced a female to become male?

I thought it was a clever twist. It reflects reality. There's no single group in the universe that is somehow perfect.

I'm glad they took the episode in the direction they did. I figured they would do some sort of love triangle day time drama stuff.

Dreamweb:
A kto wyłapał, że kwiatek mówił głosem Bruce'a Willisa?

Ja nie, ale internet tak

I wish you had spent more than a single sentence on the "potted plant-looking alien" cause I'm trying to find out who played him My wife swears it was Bruce Willis but he wasn't credited on the show or in IMDb.


https://www.reddit.com/r/TheOrville/comments/aqrar g/the_orville_2x7_deflectors_live_episode_discussi on/

It was Bruce Willis. Seth MacFarlane gave him a shout out on Twitter

80sLoveUC
Użytkownik
#128 - Wysłana: 18 Lut 2019 04:59:51 - Edytowany przez: 80sLoveUC
Odpowiedz 
Ja tylko zacytuję siebie, gdzie o tym niejako mówiłem:

To mi się podoba w Orville - wykorzystując koncepcje kosmity w space opera uczynił przewrotnie z gejów heterofobów, pokazując, że brak tolerancji nie musi być ograniczony do hetero, co nie jest tak oczywiste (patrząc choćby przez to, że określenie heterofob w polskim, jak pewnie w innym języku, nie istnieje :P).

I dalej:
W ten sposób hetero nie czują się "oskarżani", mogą wczuć się w geja, nie ma wtórności (nadużywany etos pomiatanego przez wszystkich homoseksualisty = robienie z osób tej orientacji wiecznych ofiar społeczeństwo przez Demokratów*).

Nigdzie nie napisałem, że nikt nie zostanie urażony. Patrząc na feministyczny ból wokół "Alita: Battle Angel" to już żaden utwór filmowy nie może być bezpieczny, jeśli jasno nie zareklamuje się jako ten progresywny. Orville właśnie zyskuje, bo porusza problem skrzywienia w amerykańskim społeczeństwie w kwestii tolerancji. Ci, którzy najbardziej krzyczą o niej zaczynają przypominać fanatyzm religijny. Seth z tego, co pamiętam jest człowiekiem o liberalnych poglądach w kwestii światopoglądu, ale podchodzi do tego z większym dystansem i potrafi krytykować:
https://www.youtube.com/watch?v=TAI9rbzWTGY

Niestety może się to zmienić, bo już obecni twórcy Family Guya zapowiedzieli, że nie będą naśmiewać się z LGBT.

resetta:
Szczegolnie, ze FOX jest uwazany za stacje, ktora od lat wprost atakowala gejow i twierdzila, ze chca wszystkich zmienic na swoja modle.

Co jest dla mnie zabawne, bo Fox News to nie to samo, co sieć Fox.

W przeciwieństwie do ABC, NBC i CBS - Fox Broadcasting Company nawet nie emituje ogólnokrajowego programu informacyjnego, ich wieczorny, sieciowy program prime time to jedynie seriale i audycje rozrywkowe.

Z kolei, jeśli chodzi o stacje lokalne, które go transmitują - trzeba zaznaczyć, że jeden właściciel może ich posiadać w ograniczonej ilości (bodajże nie więcej niż 39% pokrycia domostw w USA). Reszta telewizji lokalnych to tzw. afiliacje z regionalnymi nadawcami należącymi do innych, zewnętrznych firm. Fox nie ma pełnej kontroli nad tym, co dzieje się na regionalnych rynkach, tak samo jak reszta sieci.

Skutek można zobaczyć na tym nagraniu, którego powtarzająca się orwellowsko-klimatyczna treść jakoś nie przeszkadza liberalnej społeczności w USA:
https://www.youtube.com/watch?v=_fHfgU8oMSo
Proszę zwrócić uwagę na bogactwo marek :D
resetta
Użytkownik
#129 - Wysłana: 18 Lut 2019 17:21:43
Odpowiedz 
Tyle, ze o ile dla nas i dla chyba wiekszsoci przeslanie bylo jasne, ze jednak potepiajmy nietolerancje, to nie wiadomo czy rzeczywiscie tak nalezalo to odbierac i co w koncu Seth probuje i czy na czyjes polecenie...
Tak wiadomosci, to nie to samo, ale oceniajacy uwazaja, ze jedno wplywa na drugie i nie nalezy zapominac o behindach obecnie wplywajacych na wszelkie rzeczy w fikcyjnych produkcjach.
Dreamweb
Użytkownik
#130 - Wysłana: 22 Lut 2019 09:55:22 - Edytowany przez: Dreamweb
Odpowiedz 
resetta:
No i nie macie racji ;), bo okazalo sie, ze odcinek dla czesci widzow, glownie amerykanskich jest atakiem na gejow...

No to w takim razie przepraszam, ale moim zdaniem kompletnie nie zrozumieli przekazu odcinka. Nie pierwszy to raz zresztą, gdy jakiś twór popkulturowy chce pokazać jedno, a odbiorcy rozumieją co innego...

Ale teraz chciałem napisać o nowym odcinku Identity part 1.

Cóż, przed oglądaniem zastanawiałem się, czy ten pierwszy w historii ORV dwuodcinkowiec będzie takim ich "The Best of Both Worlds" no i po obejrzeniu wyszło, że ta analogia nie była taka nietrafiona. Ale po kolei...


Pierwsza scena i doktorka i Isaac mają dzieciom coś do powiedzenia. Już się bałem, że chodzi o to, że biorą ślub, co by było przegięciem maksymalnym, zważywszy, że są razem od 2 odcinków raptem... Na szczęście nie, okazało się że po prostu mają dzieciaków za totalnych idiotów i informują ich, że są parą, chociaż wszyscy o tym wiedzą. Co zresztą bardzo trafnie i słusznie sami synowie im wypunktowali. Brawo Isaac, ze swoją super inteligencją wyszedłeś na totalnego głupka. 1:0 dla chłopaków.

No dobra, Isaac się psuje i lecą na Kaylon... Nie jest to zaskoczenie, bo już wcześniej dostawaliśmy zakulisowe znaki, że zobaczymy tę planetę w serialu. Próbują nawiązać łączność, ale zamiast tego są nagle skanowani. Po pierwsze - ta wiązka skanująca bardzo przypomina analogiczne skanowanie przez V'gera w TMP. Czyżby więc ta planeta maszyn, na którą trafił, nie należała do Borg jak chce William Shatner, a po prostu był to Kalyon 1? Po drugie - przez chwilę mieliśmy wrażenie spotkania z Obcością przez duże O, niestety... jak już wylądowali (czyli Orville też umie latać w atmosferze!) to czar prysł. Okazało się, że wszyscy naokoło wyglądają jak Isaac. I to tyle z naszych ostatnich rozpraw na temat tego, że Isaac ten wygląd przyjął tymczasowo i bla bla bla. Tu niestety rozczarowanie - zero oryginalności pod względem pokazania Kaylonów. Spodziewałem się czegoś dużo, dużo mniej przypominającego Ziemię i humanoidów...

Syn doktorki zaczyna węszyć na planecie, no cóż, to duże przegięcie że tak mu gładko poszło, bo obie strony wyszły na idiotów. Po pierwsze, nawet do zreplikowania butelki wódki przez jego starszego brata konieczne było zhackowanie replikatora, a tu proszę, każdy może sobie tak po prostu otworzyć drzwi i wyjść ze statku, ba, nawet nie jest takie wyjście nigdzie zarejestrowane. A i miejscowi wyszli na totalnych głupków, bo z tym całym zaawansowanym systemem skanowania który o mały włos automatycznie nie zniszczyłby Orville jeszcze na orbicie nie byli w stanie wykryć węszącego im pod nosem dzieciaka?

Dzieciak odkrywa cmentarzysko i tu pierwsza moja myśl była taka, że mamy poniekąd odwrócenie sytuacji z VOY "Equinox", i że roboty poprzez zabijanie humanoidów zapewniają sobie źródło zasilania. W związku z czym będą chcieli porwać załogę Orville i przerobić na bateryjki. No, okazało się że nie, to po prostu sytuacja jak w Terminatorze, tylko że wieeeele lat po dniu sądu, no i zabrakło Johna Connora, żeby miejscowych humanoidów ocalił przed zagładą z rąk wytworzonych przez nich samych maszyn...

No dobra, roboty zaczynają zdobywać statek i tu już skojarzenia z Borg jak najbardziej na miejscu. Łażą im po korytarzach jak w First Contact. Ciekawe, że nie wygląda, jakby kogokolwiek zabili, raczej wszystkich ogłuszają. Sorry, ale mając tak niskie mniemanie o życiu biologicznym, to oni powinni ich jednym strzałem rozwalać na atomy, a nie takie tam pitu pitu jak z dziecięcego pistoleciku-zabawki. No i na końcu włażą na mostek i kurs na Ziemię - tu The Best of Both Worlds samo się nasuwa...

Ogółem odcinek bardzo mi się podobał. Chociaż na początku zapowiadał się jako kontynuacja wątków z "A Happy Refrain", to na szczęście szybko skręcił w lepszym kierunku. Zresztą, zważywszy na to, co teraz Isaac mówił, wychodzi, że tamten odcinek w zasadzie traci na znaczeniu, i tak był tylko jego nic nie znaczącym eksperymentem.
Mam tylko nadzieję, że nie rozwiążą tego tak, że Isaac zrozumie swój błąd i postanowi naprawić krzywdy, sabotując działania swoich współziomków, bo to by straszną sztampą waliło. Że nie będzie miał chwili olśnienia: "Ależ ja głupi byłem, krzywdziłem przyjaciół i ukochaną, teraz muszę im pomóc!". Ani że, a i takie głosy już w sieci widziałem, nie okaże się, że nie kontrolował swoich działań, bo był pod wpływem innych maszyn ze swojej planety, które nim sterowały / zapodały mu jakiegoś wirusa. Nie, mam nadzieję że Seth i spółka zaskoczą nas tu czymś nieoczywistym, czymś, czego się nie spodziewamy. A jeśli tak będzie - no, to z tego dwuodcinkowca może jeszcze wyjść najlepsza odsłona ORV jak dotąd...
MarcinK
Użytkownik
#131 - Wysłana: 22 Lut 2019 12:29:40
Odpowiedz 
Dreamweb:
No dobra, Isaac się psuje i lecą na Kaylon... Nie jest to zaskoczenie, bo już wcześniej dostawaliśmy zakulisowe znaki, że zobaczymy tę planetę w serialu. Próbują nawiązać łączność, ale zamiast tego są nagle skanowani

Ogólnie ciekawe jest że w panoramie planety dominują bardzo skomplikowane ale jednocześnie proste konstrukcje (wiem jak to brzmi ) Ale pojawia się jednocześnie kilka bardzo prostych łukowatych budowli które nie wyglądają jakby służyły czemukolwiek

Dreamweb:
I to tyle z naszych ostatnich rozpraw na temat tego, że Isaac ten wygląd przyjął tymczasowo i bla bla bla. Tu niestety rozczarowanie - zero oryginalności pod względem pokazania Kaylonów. Spodziewałem się czegoś dużo, dużo mniej przypominającego Ziemię i humanoidów...


I tu pojawia się spory burak bo Isaac mówił w odcinku z nogą że oczka to ma tylko dla ludzkiej przyjemności wyświetlane, a tu się okazuje że wszyscy inni też mają.

Dreamweb:
No i na końcu włażą na mostek i kurs na Ziemię - tu The Best of Both Worlds samo się nasuwa.

Szkoda że tym razem nie zostawili tego na koniec sezonu, wtedy można by zrobić z tego pełnowymiarowy konflikt.

Dreamweb:
Nie, mam nadzieję że Seth i spółka zaskoczą nas tu czymś nieoczywistym, czymś, czego się nie spodziewamy.

Może ziomkowie z przyszłości/innego wymiaru/Krill jakoś pomogą, co jednak pasowało by bardziej do rozwiązania z poprzedniego mojego akapitu

Chociaż tytuł odcinka wskazuje raczej na:
Dreamweb:
będzie miał chwili olśnienia: "Ależ ja głupi byłem, krzywdziłem przyjaciół i ukochaną, teraz muszę im pomóc!". Ani że, a i takie głosy już w sieci widziałem, nie okaże się, że nie kontrolował swoich działań, bo był pod wpływem innych maszyn ze swojej planety, które nim sterowały / zapodały mu jakiegoś wirusa.

kaimada
Użytkownik
#132 - Wysłana: 22 Lut 2019 13:08:40
Odpowiedz 
1) Odcinek bardzo mi się podobał, uważam go za jeden z lepszych w ORV.
2) Bardziej niż Borg, to Kayloni przypominają Cylonów.
3) Raczej będzie nawrócenie Isaaca, tak mi sugerowała scena z nim i rysunkiem.
4) Pod koniec odcinka widać ciała z wypalonymi miejscami po strzałach. To jednak nie wygląda na ogłuszenia.
Q__
Moderator
#133 - Wysłana: 22 Lut 2019 13:19:29 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
To ja jeszcze szybko napiszę parę zdań o ORV "Deflectors". Otóż był to odcinek najbliższy chyba uczciwej, klasyczno-Trekowej trzygwiazdkowości, ze wszystkiego, co dostaliśmy w tym sezonie, który jednak w pewnym stopniu cierpi od nadmiaru. Bo czego tam nie mamy? Wątek instalacji nowych deflektorów (kanon zwałby to raczej oslonami - deflector shields), niespełniony romans, kryminał, i kwestia dyskryminacji gejów przebrana za sprawę dyskryminacji heteroseksualistów - wszystko to wiąże się z obecnością na pokładzie moclańskiego inżyniera, niewątpliwego geniusza w swoim fachu, a zarazem krypto-hetero*, który zawraca (do pewnego stopnia) w głowie Talli, a potem finguje swoją śmierć, (wrabiając w "morderstwo" Klydena, bo ten zdemaskował go i chciał wydać ojczystym władzom jako zboczeńca) - a do tego trochę mydlanej obyczajowości (zerwanie Kelly z Cassiusem, i nieco niedojrzałe, acz niewątpliwie romantyczne, działania tego ostatniego mające służyć odzyskaniu jej).
Z jednej strony ów fabularny dobrobyt ratuje epizod przed popadnięciem w monotematyczne kaznodziejstwo, z drugiej centralny Problem cokolwiek się przez to rozmywa, bo zamiast rzetelnego nachylenia się nad zagadnieniem dyskryminacji ze względu na orientację seksualną**, dostajemy mnogość następujących po sobie zdarzeń.
Pewne wątpliwości może też budzić zakończenie - czemu właściwie Locar, zdemaskowany jako żyjący, zrezygnował z proponowanego mu azylu i oddał się w ręce moclańskich władz? Owszem, wpisuje się to w tradycje Trekowego braku happy endu (ENT "Cogenitor" i STC "Lolani" się kłaniają), nawiązuje też do dziejów znanych z historii gejowskich męczenników (Czajkowski, Wilde, Turing), ale wydaje się cokolwiek na siłę - kto dobrowolnie przyjmie wyrok dożywocia mając lepszy wybór? - pozbawia też serial potencjalnie ciekawego wątku (wyobrażacie sobie jego spięcia z Klydenem gdyby jednak w serialu pozostał? - to mogłoby być coś na miarę paru relacji interpersonalnych z DS9, choć z drugiej strony traciłby na tym biedny John, który byłby przyćmiewany przez - jeszcze - zdolniejszego kolegę).
Jednak to, że skrytykowałem to i owo niech nie przesłoni faktu, że był to solidny epizod, dobrze wywiązujący się z zadania bycia Trekiem (a przy tym naprawdę oryginalny, mimo - są na YT poświęcone temu analizy - inteligentnego czerpania rozmaitych scen, linii dialogowych i podwątków ze starych odcinków ST).
Aha: faktycznie na coraz bardziej interesującą postać wyrasta tu Klyden, typowy straszny mieszczanin, ciasnoglowy kołtun, który nie robi "nic złego", bo jego podłości mieszczą się w akceptowalnych kulturowo normach, a zarazem... przecież także ofiara wspieranego przez siebie systemu, zmuszona wyprzeć się własnej kobiecości, tragikomiczny przypadek syndromu sztokholmskiego.

* Aluzja do wielu wybitnych homoseksualistów przeszłości aż nazbyt czytelna.

** Przy czym uważam, że uprawnione jest doszukiwanie się w tym jak Seth ową sprawę przedstawia zarówno metaforyzacji przez inwersję niepięknego stosunku wielu hetero do homo, jak i homoseksualnej mizoginii i heterofobii (znamy takie zjawiska z antycznej Grecji), bo wydźwięk jest tam jasny - dyskryminacja jest złem, ktokolwiek, wobec kogokolwiek, się jej dopuszcza.

Co jeszcze było warte odnotowania?
Zapach spalin uznany za zaletę holodeckowej symulacji - to co w jednej epoce, jest zagrożeniem, sprowadzoną na siebie przez człowieka klęską (wiadomo, smog itd.), w innej - oswojone - okazuje się sentymentalnym echem przeszłości.
Drapieżne, warbirdowate, zaprojektowane tak, że Probert mógłby być dumny (acz nie zazdrosny, nie przebili go) sylwety moclańskiego statku i promu.
Moclańskie słówko kodashik, określenie ex-chłopaka.* (Przy czym pojawia się pytanie jakim cudem Uniwersalny Translator go nie przetłumaczył? Chyba musimy wrócić do starej fan-hipotezy, że jest to b. wyrafinowane urządzenie zdolne odczytywać intencje mówiącego.)
Definicja relacji jako tego, co jest przed jajkiem. (Zresztą ogólnie dialog, w którym się ona pojawia zasługuje na uwagę, bo oto widzimy, że Topa dojrzewa i zaczyna zadawać tzw. trudne pytania.)
Uroczo nieprzekonujące "Oh, no!" Eda na wiadomość, że jego ex- zakończyła swój nowy związek.
Fakt, że nasz kapitan lubi słodycze zupelnie jak ja, i równie bezwstydnie się nimi obżera.
Używane raz czy drugi "Oh my God!" (jak widać nie tylko DSC dopuszcza więcej drobnych akcentów religijnych, nawet jeśli w tym wypadku są to raczej tylko słowa, trwający w języku siłą bezwładu zwyczajowy wykrzyknik, za którym nie idzie żadna wiara.)
ISAAC wypytujący współzałogantów o najlepsze pozycje (trochę szkoda, że rozegrało się to poza kadrem, acz pokazane wprost mogłoby zburzyć poważny klimat epizodu, a zarazem okazać się... mniej zabawne).
Słowa porucznik Keyali o Galaktyce pełnej nieszczęsliwych - coś na co klasyczny ST nigdy by sobie, w swoim planowym optymizmie nie pozwolił (choć przecież wystarczyło wychylić nosa poza UFP, albo i wetknąć go w mniej przyjemne zakątki Federacji, by móc powiedzieć to samo).
Pewna redefinicja postaci Bortusa, który nagle - wbrew temu jak wcześniej go pokazywano - okazuje się b. obowiązkowy, a zarazem - tu już niespodzianka mniejsza, pewne sceny "About a Girl" to sugerowały - głębszy i bardziej otwarty niż się dotąd zdawało. (W tym pierwszym konsekwencji za grosz, ale wolę go takim.)
Nowe szczegóły dot. kultury moclańskiej (stosunek do samobójstw, zębowe rytuały), a zarazem narastające i w nas, i w bohaterach, wrażenie, że kultura owa nijak nie przystaje do Federacyjnych norm** (w czym trudno nie doszukać się swoistego komentarza do kanonicznego wątku sojuszu UFP z Klingonami, acz sprawa sięga głębiej, bo dotyka również zagadnienia koegzystencji b. odmiennych kultur na Ziemi).
Drobne podobieństwo do tego, co równolegle pokazało DSC, bo w obu wypadkach mieliśmy w jakiejś scenie fazery/"fazery" w ściennych schowkach i szefową ochrony ganiającą, w ramach wykonywania obowiązków, korytarzami.
Fakt, że wreszcie zobaczyliśmy security team z ECV-197.
Dialog o dziwnych zdarzeniach na statku, kiedy koledzy wyprowadzają Tallę z błędu, pokazując, że to co teraz na pokładzie Orville zachodzi nie jest wcale bezprecedensowe, że bardziej niezwykłe sytuacje się już tu zdarzały. (Nawiasem: czy nie dałoby się w podobnie autoironicznej formie streścić fabuł dowolnej serii ST? )
Reakcja Cassiusa na zerwanie, pokazująca, że pod maską idealnego Fedka kryje się tak naprawdę infantylny, nieznośnie romantyczny chłopaczek. (Zresztą B-plot ogólnie wart jest tego, by się nad nim na chwilę nachylić, bo z jednej strony wyjaśnia dość przekonująco - i to w kategoriach in universe, nie tylko fabularnej konieczności*** - dlaczego ów pan musiał przegrać z Edem, z drugiej zaś wprowadza kolejny przyczynek do Trekowo-Orville'owej Obcologii - rozumny kwiat gadający głosem Bruce'a Willisa, będący zarazem istotą rozumną**** i... kwiatem*****.)

* Czyż nie ucieszą się wyławiający kiedyś z ekranu klingońskie i wolkańskie słówka, że teraz próbkę kolejnego Obcego języka dostaną?

** Chciałoby się żeby Bortus z Locarem i tą panią pisarz fundnęli tam jakąś rewolucję, jak Saru na Kaminarze.

*** Uczcie się DISCO-twórcy.

**** Ciekawe by było gdyby twórcy się odważyli pokazać nam jego codzienne funkcjonowanie.

***** Który po starej przyjaźni pozwoli się "wręczyć" ukochanej kumpla.

resetta

resetta:
I ten odcinek chyba dobitnie potwierdza to, ze Orv nie jest zadna komedia ani pastiszem ST, tylko oltarzykiem ST z lawirowaniem na krawedzi o proces sadowy copyrightow.

Masz z tym problem? Ja nie mam, przynajmniej jak długo dawnemu Trekowi godny hołd składa.

resetta:
Tak, Seth lubi takie tematy, kontrowersje i odcinki o seksualizmie. Tyle, ze ile mozna?

Z drugiej strony... Temat seksualizmu chciał - w podobnie śmiałej formie - poruszać sam Roddenberry, Paramount mu nie pozwolił, bał się kontrowersji. Dobrze więc, że teraz Seth ma możliwość to nadrobić. (A nieco monotematyczne zafiksowanie ORV na tych sprawach da się tłumaczyć również tym, że inne nie-plciowe tematy ST zdołał już dość ostro przeorać i trudno tam znaleźć coś oryginalnego do przeanalizowania.)

resetta:
Ale trzeba sie zastanowic, czy na pewno. Istnieje zagrozenie zaprzestania rozmnazania sie, w przypadku Moclan to tez jest chyba realne. No chyba, ze tak naprawde moga plodzic potomstwo z kazda nacja i plcia...

Widzisz, ja jednak uważam, że lepiej wspierać heteroseksualną (u Moclan homoseksualną) wielodzietność, niż zmuszać homo (czy hetero) do udawania kogoś kim nie są i tkwienia w nieudanych związkach, bo to zawsze owocuje takimi historiami jak ta z młodości Bortusa i Locara (więc jest to unieszczęśliwianie iluś osób, spłodzonych przez takie przymusowe pary potomków też). Zresztą bać się o przyrost naturalny to możemy ew. my. XXV-wieczni mają z pewnością technologię klonowania, skuteczne inkubatory, itd.

resetta:
Dla mnie watpliwe tez bylo zachowanie inzyniera - przeciez co jak co, ale sie mscil. Nikomu nic nie zrobil? Chcial rozbic rodzine Bortusa, ojca Topy wsadzic do pierdla, a moze i zabic... Nie, nie zachowal sie w porzadku

Ale przecież ostatecznie zgodził się zmierzyć z perspektywą kary nieadekwatnej do swoich win, co w finalnym rachunku czyni go postacią tragiczno-heroiczną. A pokazanie, że ofiara może równieź odczuwać pokusę stania się katem, jest b. prawdziwe psychologicznie...
Dreamweb
Użytkownik
#134 - Wysłana: 22 Lut 2019 14:13:13
Odpowiedz 
MarcinK:
Krill

Właśnie, tu się należy pochwała dla twórców, że jako "wielkich złych" pierwszego dwuodcinkowca nie dali Krillów, którzy się sami narzucali, a mniej spodziewanych i oczywistych Kaylonów.

MarcinK:
Chociaż tytuł odcinka wskazuje raczej na

kaimada:
Raczej będzie nawrócenie Isaaca

No właśnie też mi się tak wydaje, a szkoda bo niestety będzie to mało oryginalne, o ile będzie. Dodatkowo, jeśli przez to Isaac oddzieli się od swoich kumpli z planety i stanie bardziej "ludzki", to będzie taką trochę 7 of 9.

kaimada:
widać ciała z wypalonymi miejscami po strzałach. To jednak nie wygląda na ogłuszenia

Widziałem. Cholera wie, to nadal może być ogłuszenie z raną postrzałową. Po prostu większa siła tej sceny byłaby, gdyby ci oficerowie ochrony po tych strzałach zwyczajnie ulegali dezintergracji, tym bardziej, że jak wspominałem dla Kaylonów życie organiczne nie ma wielkiej wartości.

Q__:
Nowe szczegóły dot. kultury moclańskiej (stosunek do samobójstw, zębowe rytuały), a zarazem narastające i w nas, i w bohaterach, wrażenie, że kultura owa nijak nie przystaje do Federacyjnych norm** (w czym trudno nie doszukać się swoistego komentarza do kanonicznego wątku sojuszu UFP z Klingonami

Tak, też miałem skojarzenia z Klingonami i tym słynnym zastanawianiem się, czy w czasach TNG/DS9/VOY są w tej Federacji, czy w niej nie są? O czym już gadaliśmy choćby tu:

http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=4164&page=1#msg320281

Moclanie sprawiają tu podobne wrażenie - jedną nogą w Unii, jedną poza nią, i też mam odczucie, że Bortus wzorem Worfa, Noga czy Saru jest chyba jedynym (lub jednym z bardzo niewielu) przedstawicieli swojego gatunku w służbie unijnej floty...

Q__:
Nawiasem: czy nie dałoby się w podobnie autoironicznej formie streścić fabuł dowolnej serii ST?

Ale takie rzeczy się zdarzały. Kojarzę Parisa wymieniającego różne nieudane drogi powrotu Voyagera do domu (że jedna okazała się być wielką żarłoczną rośliną itd.), również jego wymieniającego nieudane podboje miłosne Kima (też się kwalifikuje), albo Tripa wspominającego co przeżył na Enterprise - łącznie z tym, że zaszedł w ciążę.
Q__
Moderator
#135 - Wysłana: 22 Lut 2019 14:52:22 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
cd. bo nie wchodzi

resetta

resetta:
Dlatego ja nie bede potepiac zony Bortusa, bo Seth pojechal scenariuszowo po emocjach i koniecznie chcial pokazac, ach ten wstretny homofob, wstydz sie, potepiajmy go

Zwróć jednak uwagę, że ten paskudny homo/heterofob, choć potępiony, pozostaje na pokładzie (mimo, że i próbę zabójstwa ma na koncie). To jest takie - b. DS9owskie z ducha - pokazanie, że i jego perspektywa, jak wstrętna by nam nie była, się liczy. Że i on ma prawo głosu.

resetta:
Jak zwykle symultanicznie DSC i ORV pojechaly z odcinkami zwiazanymi z homo.
O co innego w obu chodzilo

I tu wypadnie zwrócić uwagę jak ładnie się oba seriale podzielily zadaniami w przedmiotowym zakresie, kompletnie nie wchodząc sobie w drogę. Bo DSC afirmuje homoseksualizm pokazując go jako część akceptowalnej normy (i coś, co może być b. romantyczne), a znów ORV pokazuje do jakich problemów prowadzi opresjonowanie jakiejkolwiek płci czy orientacji. To się b. ładnie uzupełnia.

resetta:
Cassius od poczatku byl tlem i do odstrzalu. Facet nieprawdziwy, mdly

Czy tylko ja tu widzę pewne podobieństwo do pierwszosezonowego Asha Tylera?

(A jednocześnie czy MacFarlane nie dystansuje się ładnie, sposobem poprowadzenia wątku Cassiusa, od własnych, aż nazbyt widocznych, romantycznych ciągot?)

And one more thing: zgoda, taka wersja męskości jest nijaka i mdła. Ale chciałbym też by Trek zajął się kiedyś równie nijakim i mdłym stereotypem kobiecości (w który ładowana była kiedyś taka Troi czy inna Chapel), ot, choćby tak jak zrobił to Niven na przykładzie Kzinti. By jasno powiedział, że - metaforyczna - bezjajeczność może być tolerowana, jeśli stanowi niezawiniony defekt charakteru, ale jest zubażająca, której płci nie dotyczy, zaś dobrowolne redukowanie się do słodkiego kobieciątka/mężczyźniątka* - niegodne istoty rozumnej (i wcale nie chodzi o to by robić z kobiet babochłopy). Potępiliśmy toksyczną męskość, potępmy i toksyczną kobiecość, nie tylko gdy posiadaczom fletu się udziela.

* Przy czym wypadnie odnotować, że paradoksalnie, niezależnie od tego, co przed chwilą napisałem o A.T., anty-macho z DSC ten problem nie dotyczy. Stamets, Culber, Tyler - wszyscy, każdy na swoim odcinku, pchają się heroicznie na pierwszą linię, i wszyscy już wysoką cenę za to zapłacili, co nie-papierowości ich bohaterstwa dowodzi. (Kłopot z nimi tkwi gdzie indziej, a mianowicie w tym, że 1. są zagrani - i rozpisani - gorzej niż Saru, 2. wpisują się wraz z nim w jeden stereotyp odwrócony, więc ze schematu przechodzimy w inny schemat.)

resetta:
No oczywiscie, ze jako biolog popieram wersje dazenia natury jednak do roznych plci i mieszania materialu genetycznego

Z drugiej strony: czy do mieszania genów potrzebne są koniecznie dwie płcie? Wystarczy sama możliwość rekombinowania...

resetta:
Nie podoba mi sie to, ze Sethowi jest najwyrazniej bardzo latwo wybaczane brak ciaglosci i kanonicznosci w tym cos niby stworzyl.

Bo przypomina to podobne zamiatanie pod dywan pewnych rzeczy we wczesnym TNG i nawet DS9, i tym samym sentyment budzi?

(Choć i ja chciałbym dostać jasny obraz biologii moclańskiego rozrodu np.)

kaimada

kaimada:
Bardziej niż Borg, to Kayloni przypominają Cylonów.

Jedno nie wyklucza drugiego. Pamiętajmy, że Cyloni z wczesnych odcinków nBSG to moore'owa wariacja nt. Borga, tworzona pod kątem VOY, była.

EDIT:

Dreamweb

Dreamweb:
No właśnie też mi się tak wydaje, a szkoda bo niestety będzie to mało oryginalne, o ile będzie. Dodatkowo, jeśli przez to Isaac oddzieli się od swoich kumpli z planety i stanie bardziej "ludzki", to będzie taką trochę 7 of 9.

Z drugiej strony może dać mu - nieco picardowaty (acz i "Boomer"/"Athena" się kojarzy) - wątek trwałego poczucia winy i szukania odkupienia, czego ani Data, ani Seven, nie mieli.

Dreamweb:
Tak, też miałem skojarzenia z Klingonami i tym słynnym zastanawianiem się, czy w czasach TNG/DS9/VOY są w tej Federacji, czy w niej nie są? O czym już gadaliśmy choćby tu:

Mnie się jeszcze ta dyskusja przypomniała:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=8&topic=3616

Zresztą czy tylko Klingoni? Wolkanie z ich pojedynkami i wątpliwym systemem wychowania też się kojarzą. (Klasyczny Trek rozłożył te wątki na dwa gatunki, Seth, IMHO niepotrzebnie, zagęszcza do jednych Moclan, co powoduje, źe dostajemy ich na zupę i jarzyny. Czemu np. rodacy Yaphita nie mogą mieć jakichś problemów godnych analiz?)

Dreamweb:
i też mam odczucie, że Bortus wzorem Worfa, Noga czy Saru jest chyba jedynym (lub jednym z bardzo niewielu) przedstawicieli swojego gatunku w służbie unijnej floty...

Jeszcze chwila i uwierzymy Slovaakowi (i Azetbur) w czystą ziemskość GF. A serio: kłania się nadużywanie przez twórców (wprowadzonego wraz z postacią Spocka) schematu szlachetnego odmieńca, połączone z (zacną per se) chęcią upchnięcia w Trekowych obsadach jak największej ilości ciekawych gatunków Obcych.

Dreamweb:
Ale takie rzeczy się zdarzały.

Najładniej, arcylakonicznie, podsumowywał to jednak - w finale - "Deadlock", tymi słowami o weirdzie stanowiącym część jobu .

ps. kamaida, "Deflectors" i Jammer docenił:
https://www.jammersreviews.com/orville/s2/deflecto rs.php
MarcinK
Użytkownik
#136 - Wysłana: 22 Lut 2019 22:04:08
Odpowiedz 
Dreamweb:
Dodatkowo, jeśli przez to Isaac oddzieli się od swoich kumpli z planety i stanie bardziej "ludzki", to będzie taką trochę 7 of 9.


On nie ma takich ciuszków
Q__
Moderator
#137 - Wysłana: 22 Lut 2019 22:18:48 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
MarcinK

MarcinK:
On nie ma takich ciuszków

Zawsze może je sobie sprawić (rekonfigurując się przy okazji do żeńskiej formy). Tylko nie wiem co by na to Claire... *

* No i zastępowanie, świetnie sobie radzącego, Jacksona jakąś aktorką byłoby ryzykowne.
MarcinK
Użytkownik
#138 - Wysłana: 22 Lut 2019 22:35:17
Odpowiedz 
Q__:
* No i zastępowanie, świetnie sobie radzącego, Jacksona jakąś aktorką byłoby ryzykowne.

Kostium Isaaca raczej nie jest aż tak złożony żeby nie dało się cycków dorobić pozostawiając faceta w środku
Q__
Moderator
#139 - Wysłana: 22 Lut 2019 22:37:24
Odpowiedz 
MarcinK

Taa, ale co z głosem i ze scenami miłosno-holodeckowymi?
kaimada
Użytkownik
#140 - Wysłana: 22 Lut 2019 22:52:27
Odpowiedz 
A co do Kaylonów - ten tryb bojowy bardzo podobny do trybu bojowego Kelpian. Przypadek? ;)
Q__
Moderator
#141 - Wysłana: 22 Lut 2019 23:20:39 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
kaimada

kaimada:
A co do Kaylonów

Jak o nich, i ich cyloństwie, mówimy, to warto zauważyć, że - tak odczytany - ich wątek b. ładnie zazębia się z sugestiami Moore'a, iż nBSG może być osadzona w prehistorii świata ST. Oto bowiem - przy takiej interpretacji - okazuje się, że Cyloni przetrwali te wszystkie wieki (zmieniając sobie nieco nazwę po drodze) i teraz zagrażają UFP*.

* A Borg, czy maszyny, które uczyniły Voyagera V'Gerem, mogą być ich jakimiś offshotami .
80sLoveUC
Użytkownik
#142 - Wysłana: 23 Lut 2019 01:17:44 - Edytowany przez: 80sLoveUC
Odpowiedz 
Fantastyczny odcinek, zaczyna się jak typowa, przyziemna, orvillowska obyczajówka, a potem jej wielkość i napięcie cały czas rośnie (te trzymanie w niepewności widzów, co takiego dokładnie zobaczyli bohaterowie w kanałach) aż do rozmiarów galaktyki w finale.

Epizod zaczął się od głupiej, pociesznej zabawy Isaaca z dziećmi, a zakończył się na zalążku inwazji na Ziemię przez zimnokrwiste androidy :D

Przez całą serię zastanawiałem się, dlaczego tak rozwinięta rasa jak Kayloni przejmują się kontaktem z jakimiś karaluchami z Unii. Przecież nie raz nie dwa widać było tak jakby "poczucie wyższości" (przepraszam... "fakty" ;)) nad biomasą u Isaaca, więc skąd ta roddenberry'owe, humanistyczna potrzeba stosunków u maszynowych? No to mamy odpowiedź .

Jatka urządzona na statku piękna - nawet pokazano zakrwawionych, upieczonych w niektórych miejscach leżących ludzi, aby udowodnić, że są tu jakieś trupy. Swoją drogą fajnie, że Seth zwrócił uwagę na odpowiedni kolor strojów ochrony przy planowaniu serialu - obowiązkowa ilość zgonów czerwonych koszul nadrobiona w jednym epizodzie :D

W tym wszystkim rozbawia mnie naiwność Mercera, która jak idiota poszedł porozmawiać o tym, co zobaczyli do gości. Gdybym nie wiedział, że jest prostolinijnym nieudacznikiem to przyczepiłbym się.
Dreamweb
Użytkownik
#143 - Wysłana: 23 Lut 2019 09:43:47
Odpowiedz 
Jon Cassar, reżyser dwuodcinkowca, napisał na Twitterze: "Those episodes change everything".
W sumie zastanawiające jest, jaki może być status Isaaca po części drugiej. Bo przykro mi, ale nie wyobrażam sobie, by dalej był w załodze jak gdyby nigdy nic, nawet zakładając, że nagle zmieni front i ich uratuje. Bo o ile w przypadku Moclan mogą budzić kontrowersje ich zwyczaje społeczno-interpersonalne, to tutaj Kayloni okazali się cywilizacją, która dopuściła się ludobójstwa na skalę chyba w Star Treku niewidzianą - mówimy o miliardach istnień. I co, jej przedstawiciel ma dalej jak gdyby nigdy nic służyć na mostku w organizacji, która jest skrajnie odległa od takich praktyk? Nie wiem, czy nie jest to robienie podkładu pod odejście Isaaca z serialu, jako kolejnej osoby po Alarze (która tak a propos ponoć ma na chwilę pojawić się znów).

Chyba że... Mam jeszcze jedną dość dziką teorię. W swojej przemowie na przyjęciu Isaac używa cytatu z oscarowej przemowy Sally Field "You like me, right now you like me". Otóż jest to jeden z ulubionych, sztandarowych wręcz przykładów stosowanych przez zwolenników tzw. efektu Mandeli, o którym ongiś wspominałem, i co ma być ponoć dowodem na rzeczywistość alternatywną:

https://www.youtube.com/watch?v=lCnPEwvtwmY

Być może twórcy specjalnie wybrali ten cytat jako puszczenie oka, i jest to taka wskazówka, że "something's not right" jakby powiedziała Guinan. I faktycznie trafiliśmy do jakiejś rzeczywistości alternatywnej, w której Kayloni są źli? A teraz wszystko zostanie odkręcone i okażą się super fajnymi robotami.
Q__
Moderator
#144 - Wysłana: 23 Lut 2019 14:13:24 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Bo przykro mi, ale nie wyobrażam sobie, by dalej był w załodze jak gdyby nigdy nic, nawet zakładając, że nagle zmieni front i ich uratuje. Bo o ile w przypadku Moclan mogą budzić kontrowersje ich zwyczaje społeczno-interpersonalne, to tutaj Kayloni okazali się cywilizacją, która dopuściła się ludobójstwa na skalę chyba w Star Treku niewidzianą - mówimy o miliardach istnień.

Zawsze może doczekać się finalnej amnestii za spektakularne zasługi - jak Burnham, a w ludobójczych praktykach - jak się okaże - uczestniczyć biernie i z rosnącą niechęcią, jak jaki Marritza (ot, taki dobry Niemiec... in Spaace... zeń).

Dreamweb:
Być może twórcy specjalnie wybrali ten cytat jako puszczenie oka, i jest to taka wskazówka, że "something's not right" jakby powiedziała Guinan. I faktycznie trafiliśmy do jakiejś rzeczywistości alternatywnej, w której Kayloni są źli? A teraz wszystko zostanie odkręcone

"TBoBW" i "Yesterday's Enterprise" w jednym? Ale by było.

Dreamweb:
A teraz wszystko zostanie odkręcone i okażą się super fajnymi robotami.

Jest jeszcze jedna opcja - że to jakaś potężna symulacja, że Kayloni testują naszą zalogę (wzorem różnych bytów z TOS-u i TNG), bo chcą ostatecznie, drogą takiej próby ogniowej ustalić z kim się znajdą w jednej organizacji jakby co.
80sLoveUC
Użytkownik
#145 - Wysłana: 23 Lut 2019 19:04:47 - Edytowany przez: 80sLoveUC
Odpowiedz 
W sumie to Isaaca bardzo łatwo uratować. Wystarczy wytłumaczyć, że jego rodacy właśnie namieszali mu w głowie.

Co więcej mogli przeprowadzić na nim i załodze symulacje (nawet w realu) ataku na Unię. Testują tym sposobem, na jakim poziomie może on im sprzeciwić się. Wszystko, aby nie powtórzył się konflikt z ich twórcami. Wyłączenie Isaaca mogło być planem, o którym on sam nawet nie ma pojęcia (w końcu został stworzony do interakcji z ludźmi i nie musi wszystkiego wiedzieć o swojej misji).

Na podstawie tych prób mogą w przyszłości robić doskonalsze jednostki, które będą lepiej rozumiały istoty biologiczne i nie doprowadzały do ich masowego (samo)unicestwienia. W końcu mówili w rozmowie z Mercerem o destrukcyjnej działalności ludzkości, więc powinni być świadomi swojej ułomności, gdy zabijali ludzi na statku.

A że przy swoich testach zamordowali przy okazji kilka czerwonych koszul na statku i planowali zniszczyć Ziemię* (do której nie dochodzi dzięki załodze)... jak to było "potrzeby większości są ważniejsze niż potrzeby jednostki." ;)

Orville i Unia nie zrozumieją tego, więc wycofają współpracę z Kaylonami, biorąc jednak na przyszłe pokolenia i pokrzywdzonego w tym wszystkim Isaaca.

* - "skoro nie da się dogadać to w sumie już teraz możemy ją rozwalić" - Kayloni
Q__
Moderator
#146 - Wysłana: 23 Lut 2019 23:39:54 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
80sLoveUC

80sLoveUC:
W sumie to Isaaca bardzo łatwo uratować. Wystarczy wytłumaczyć, że jego rodacy właśnie namieszali mu w głowie.

Ale to by znaczyło, że mimo wszystkich swoich - z naszego, czy Mercera i spółki, punktu widzenia - intelektualnych przewag był tak naprawdę pionkiem nieświadomym nie tylko swojej misji, ale i celów swojego gatunku (jasne, jeśli nie chce się z niego zrobić kompletnej marionetki trzymanej w ciemnocie można to też próbować wyjaśnić głębokim - a dobrowolnym - wymazaniem pamięci gdy powierzone mu zostało wiadome zadanie i przywołać w roli analogii historię Quaida/Hausera z "Total Recall").
MarcinK
Użytkownik
#147 - Wysłana: 25 Lut 2019 07:30:43
Odpowiedz 
Ciekawe czy doszło by do tego gdyby Orville został zniszczony w Pria?
Dreamweb
Użytkownik
#148 - Wysłana: 25 Lut 2019 08:52:23
Odpowiedz 
Robimy zakłady, czyj głos powie na początku części drugiej: "Last time on The Orville"?

Zauważyłem, że główny Kaylon ma głos strasznie podobny do Johna Flecka (Silik z ENT), ale internet na ten temat milczy więc to chyba zły trop.

Tymczasem Seth zapewnia na Twitterze, że Isaac planowany był jako zdrajca od samego początku serialu. Co by raczej wykluczało pomysł, że jest obecnie zewnętrznie sterowany przez swoich rodaków, chociaż kto wie...

Q__:
Zawsze może doczekać się finalnej amnestii za spektakularne zasługi - jak Burnham, a w ludobójczych praktykach - jak się okaże - uczestniczyć biernie i z rosnącą niechęcią

Nie wiemy dokładnie, kiedy owo ludobójstwo miało miejsce, Isaac mógł jeszcze wówczas nie istnieć. Chodzi o samą ideę raczej - nie powinniśmy mieć w załodze przedstawiciela cywilizacji, która uznała, że najlepszym pomysłem na rozwiązanie konfliktu z biologicznymi formami życia jest ich eksterminacja.

MarcinK:
I tu pojawia się spory burak bo Isaac mówił w odcinku z nogą że oczka to ma tylko dla ludzkiej przyjemności wyświetlane

Albo po prostu kłamał, bo nie chciał przyznać, że pod tymi oczami ma dwie spluwy...

Trailer części drugiej:
https://www.youtube.com/watch?v=IOh8-G5m4Cg

Trochę dziwi ta komenda zniszczenia Ziemi, przecież Kayloni chcieli ją zasiedlić bo u nich miejsca nie starczało... Chyba, że to jakiś plan awaryjny uruchomiony w ostatniej chwili.
MarcinK
Użytkownik
#149 - Wysłana: 25 Lut 2019 10:16:32
Odpowiedz 
Kayloni chyba robią to mocno na pokaz. Nie prościej byłoby niby zgodzić się dołączyć do unii, a kiedy dostateczna ilość jednostek byłaby na statkach/placówkach


Nie wyglądają na takich co by się jednostką przejmowali więc czemu tak nie postąpili?
Dreamweb
Użytkownik
#150 - Wysłana: 1 Mar 2019 09:07:25
Odpowiedz 
Odcinek Identity part II.



No i nie było "last time on..."

Szkoda, szkoda że poszli tą drogą, której się spodziewałem, tj. Isaac przejrzał na oczy i zbuntował się przeciw swoim. Co do Krillów... cóż, pod trailerem jaki wrzuciłem 2 posty wyżej już parę dni temu ktoś napisał, że widzi tam strzały z ich broni, więc byłem niejako przygotowany. Miał/miała oko zresztą. Aczkolwiek myślałem, że dla dodatkowego smaczku będzie w tym wszystkim uczestniczyła "Tyler", która niejako w efekcie poprzednich działań Eda postanowi im pomóc. Też szkoda bo dobra okazja by była.

Ale nie zrozumcie mnie źle, odcinek dalej mi się podobał, choć wpisuje się w bardzo startrekową tradycję dwuodcinkowców pt. pierwsza część zapowiada epicki finał, druga część jest... przyzwoita. No, nawet więcej niż przyzwoita w tym przypadku, ale trochę mi tej epickości zabrakło jednak. Chociaż i tak całe Identity to poziom, o jakim DSC się póki co nie śniło. Pozwolę tu sobie zresztą na osobistą refleksję, że złapałem się dziś rano na przypomnieniu sobie: "aaaa no tak, przecież nowy STD to też dzisiaj". Sorry, ale piątek już dla mnie stał się "dniem The Orville" tak bardzo, że aktualny Star Trek jest dlań tylko dodatkiem - przykra sprawa, ale takie realia.

Kącik "ubikacyjny" dla więźniów - rzecz dość oczywista, i przy okazji taki prztyczek w nos, bo ileż to razy w ST widzieliśmy naszych bohaterów przetrzymywanych długie godziny w jakiejś celi/za polem siłowym itd., i jakoś nigdy nie było wyjaśnione, co robią, jak muszą iść za potrzebą. Malloy w myśliwcu cytujący "Top Gun". Specjalnie przyciemnione światła na pokładzie Orville przez Kaylonów - znowu uśmieszek w stronę DSC i ich wiecznych ciemności? Aha, i imię Isaaca jednak pochodzi od Netwona, a nie od Asimova. No i mieliśmy wielką scenę bitwy bardzo w stylu DS9.

Q__ chciałeś zobaczyć więcej "obcości" Yaphita - myślę, że powinieneś być choć trochę usatysfakcjonowany. A propos, myślałem, że on zginął, poświęcając się w obronie chłopaka - co by było gestem bardzo w duchu ST. Ale nie, przeżył, co po raz kolejny dowiodło, że plotki o jego odejściu z serialu były mocno przesadzone. A na końcu odcinka... eee, czy on został w środku w Isaacu, i będą sobie teraz koegzystować niejako w symbiozie (co by było bardzo dobrym i świeżym pomysłem, nie wspominając o miłosnym trójkącie lekarki z jej oboma adoratorami)?

No właśnie, końcówka... Ja rozumiem, wybaczamy, to też jest w duchu ST (na marginesie - przemowy Eda do Krillów o tym, że coś nas łączy to czysty picardyzm ). Ale mimo wszystko, takie zresetowanie status quo na końcu rozczarowuje... Szczerze to byłem po stronie admirała, Isaac nie powinien tak po prostu wznowić służby po tym wszystkim. Zniszczenie iluś statków Unii i śmierć kto wie ilu osób, to też niewątpliwie po części jego wina. No i gdzie te cytowane przeze mnie zapowiedzi reżysera, że te odcinki wszystko zmienią?

Ogółem, było dobrze, a mogło być epicko. Ale i tak wielki plus i ciekaw jestem, co wymyślą dalej... Eh, a teraz trzeba się zmusić do obejrzenia następnego odcinka DSC.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  9  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / The Orville- Dyskusja ze Spojlerami

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!