USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / The Orville- Dyskusja ze Spojlerami
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  9  »» 
Autor Wiadomość
Spice
Użytkownik
#91 - Wysłana: 25 Sty 2019 22:45:48 - Edytowany przez: Spice
Odpowiedz 
Odcinek niestety słaby. Sam pomysł bardzo dobry i gdyby zrobili z tego dwucześciowiec (problem wymagał tego) i premyśleli pewne zagadnienia głębiej, mógłby być klasyk sci-fi. Bez tego, mamy zbyt wiele naciąganych moentów fabularnych i kompletnie przespieszoną końcówkę. Samo ustawienie problemu jest kompletnie niewiarygodne. Byłoby wiarygodne, gdyby np. powiązano zanik gwiazdy z narodzeniem sie jakiegoś Hitlera w ich świecie, który dodatkowo zbudował ideę wokół tego, albo gdyby - jeszcze lepiej - zbieg okoliczności w ich historii to uzasadniał. Gdyby istnialy środowiska opozycyjne, wykazujące, ze to przypadek i niesprawiedliwość. I tak dalej i temu podobne. Myślę, że byłbym w stanie zgrać ten koncept, gdybym mial czas to przemyśleć. Bez tego, to jest czysty nonsens.
resetta
Użytkownik
#92 - Wysłana: 26 Sty 2019 05:53:16 - Edytowany przez: resetta
Odpowiedz 
s02e05
All the World is Birthday Cake


O rany boskie, ale slabizna...
I przepraszam bardzo po tym odcinku czepnac sie drugiego odcinka DSC, o prostote pomyslu czy stereotypy, to bedzie jedynie czysta zlosliwosc, a nie obiektywizm.

Kolejna kalka, ale tym razem cholernie slabo i kiepsko zrealizowana i w ogole sam pomysl na konflikt, fabule zenada. Sadze, ze taki odcinek nie obronilby sie nawet w latach 60...

Juz od pierwszych scen z ta nowa cywilizacja wywolal moja niechec i zniesmaczenie co mi tu Seth serwuje.

Cywilizacja na poziomie naszym, moze nawet wyzszym, a dopiero wysylaja sygnal w kosmos, kiedy nam te sygnaly wysyalaja sie samoczynnie od XIX wieku praktycznie...

Cywilizacja, ktora po raz, cholender, kolejny taka swiatla i wspaniala, a ma zachowania XVII wieczne, podzialy, fobie itp., a jednoczesnie zupelnie nie widzi bezsensu w tym, ze stosuja agresje i przemoc bez znaczenia pod jakim znakiem sa urodzeni.
Ja wiem, w treku tak bylo, ale nie co chwile i jest to tez kiepski i zlu stereotyp i pomysl na odcinki, czas najwyzszy przestac z tego tak korzystac. Bo nudne i wyeksploatowane, a przynajmniej w takiej formie jak zaserwowali. To niby nie jest na poziomie przedszkola, taka lopatologia?

Co najwazniejsze debilne zachowanie zalogi Orv, kapitana i calej Unii, czyli kompletny brak zorientowania sie w zwyczajach wczesniej, historii, literaturze itp. Tego nawet przeciez Trek nie forsowal, wrecz przeciwnie niejednokrotnie pokazywano odcinki jak do kontaktu soe przygotowuja i jak zle sie dzialo, jak ktos sie nie przylozyl... No naprawde, trzeba bylo robic odcinek w stylu plujacego sie Archera, bo pieska na planete zabral i drzewo obsikal, a on nie wieeeedziaaal?

No i wysmiewanie tej astrologii... Ja wiem, ze w zachodnim wydaniu to jest glupie i obecnie sprowadzone do poziomu traktowania wierzacych w horospkopy jak glupkow i wymyslanie ich bez zadnego patrzenia w gwiazdy, ale jest to bardzo wazna i silna czesc kultury ludzkosci od dawna i nieprawda jest, ze wiazala sie tylko z zabobonami, religia w rozumieniu doslownym mitow. To juz starozytni Grecy tak tego nie widzieli i nie pojmowali. Przeciez astrologia byla zaczatkiem obserwacji nieba, gwiazd, przyrody jako takich. A wnioski nierzadko mialy pokrycie w nauce, w tym co my sami wiemy dzis naukowo, jedynie tamci ludzie dodawali do tego tez otoczke mistycymu, a nie TYLKO jego.
I w Chinach nadal astrologia jest traktowana powaznie i to od tysiacleci co nie przeszkadzalo im dokonywac przeciez daleko posunietych odkryc naukowych i wynalazkow. Nikt jednak z tego powodu nikogo nie zabija, aczkolwiek wiadomo zabijaja z innych i tez z podzialow z powodu nieprzydatnosci plci...
Tyle, ze oni od wiekow stosuja zasade, ze planuje sie POCZECIE dziecka tak, zeby sie urodzilo w odpowiedniej konfiguracji gwiazd i glownie dlatego, zeby mu sie lepiej zylo. Tak jakbysmy i my dzis tak asekuracyjnie sobie nie folgowali roznym kulturowym nawykom, zwyczajom, za co np. ksieza sie czepiaja, bo dzieci Mikolajki robia albo Andrzejki...
A co, moze nie tkwi w nas wiara w Ere Wodnika?

A ta cywilizacja czy raczej scenarzysta nie potrafia uswiadomic sobie, ze mozna inaczej tymi narodzinami kierowac? Nie maja antykoncepcji?
Oni tam powinni jezdzic dylizansami, a nie kurcze latac z karabinami z SG1.

I rozwiazanie calej sprawy... No powaznie, robienie w balona, oszustwo, zmienienie faktyczne tego co obserwowali z nieba (juz pomijam naprawde skrajny debilizm tego pomyslu i nabieranie sie na to jak ma sie satelity i w ogole obserwuje polozenie gwiazd w tym kosmosie) jest niby mniej problematyczne dyplomatycznie niz wykradniecie dwoch oficerow?
To tak jakby do nas przyleciala jakas cywilizacja i nam narysowala ogromnego kutasika na ksiezycu w czasach kiedy istnialy silne kulty lunarne...

Rozwalanie zolnierzy tez mi sie nie podobalo jak i pitolenie, ze jestesmy zli, no to dalej robimy rozpierduche, potwierdzmy to, ze wlasnie dobrze mysla - bardzo glupie, bardzo nietrekowe. Trek by pewnie by pokazal jakos, ze ci ludzie sa naprawde dobrzy, czy rozni... Skad oni umieli poslugiwac sie ta bronia? Ja bym miala pewnie problem postrzelac dobrze z muszkietu, nie mowiac o prawidlowej obsludze armaty. Umiem strzelac z luku, a musialam sie tego uczyc z rok, samych podstaw... W treku wszedzie byla mniej lub bardziej bron energetyczna, a jak uzywali starej, to przewaznie okazywalo sie, ze ktos tam byl milosnikiem i sobie replikowal czy kolekcjonowal. A tutaj bec, pierwszy kontakt i sobie prujemy z zacofanej broni na kulki...
A jezyk? Przeciez literki ewidentnie rozne i nieczytelne, oni maja translatory pod skora?

Tak, matka bardzo nagle przywiazana do dziecka po porodzie i w ogole kolejny stereotyp o rodzeniu, ale predzej taka matka by to dziecko wlasnie oddala by mialo lepiej, a nie urzadzala dramy, ze nie bedzie moglo byc z nia w obozie.
I uwierze, ze nie pilnowali ciezarnych, nie liczyli im kiedy sie urodzi, w jakiej konstelacji itp. Bzdura, bzdure pogania, nawet jezeli w pelni rozumiemy, ze to umownosc. Po prostu dla mnie tu przegieli z tym, to jest dla mnie kompletnie nieralne, moze w Xenie bym to zaakceptowala, ale nie w Orv, ktore sili sie na lepsze DSC i starego treka.


Nie wiem co Seth chcial osiagnac, bo ani to nie jest wysmiewanie Treka, bo on az takich pustych bzdur nie wstawial nachalnie, ani jego pochwala, bo poruszal ten sam temat logiczniej.
A w poprzednim sezonie juz mielismy motywy nietolerancji, podzialow itp. Ile razy jeszcze? I to w tak kiepskiej odslonie...

Jedyne plusy jakie zobaczylam, to nowa Alara - brzydka z taka charakteryzacja nadal, ale byc moze bardziej zyciowa i sarkastyczna, pasujaca do doktorki. Nie jest niepewna siebie dziewuszka, tylko najwyrazniej herod baba, ktora ma juz za soba lata sluzby.
Drugi plus, to powiedzenie wprost, ze kontakt nastepuje w momencie kiedy dana cywilizacja wysle jakikolwiek przemyslany sygnal w kosmos i git. Bez pierdzielenia sie z napedami warp jakby ktos np. wymyslil od razu grzybkowy g.
Do tego nie ma glupawych zartow naprawde, a te co sa normalne jak tez z jajkiem.
Dlaczego oni na imprezce sa w mundurach? Garderoby nie maja czy kasy na nia?
Po tym odcinku przewiduje spadek poparcia.

Jak juz powinni wywolac zacmienie i tym zmanipulowac, ze taka, a taka wola gwiazd, albo znalezc jakas komete... cokolwiek innego i naprawde pokazujacego, ze nauka i wiedza jest po ich stronie, a nie porownywalny prymitywizm...
I co, nowa gwiazdka nie zmieni przypadkiem losow dzieci, ludzi, ktorzy sie przed tym urodzili? Nagle sie okaza, ze stracily awans spoleczny?

Moze Seth chcial ogolnie powytykac bezkrytyczna wiare, religie, tutaj akurat wiare w giwazdy bedaca podwalinami wlasciwie kazdej religii na Ziemi, lacznie z Chrzescijanska przeciez, patrzac na Mitre i takiego Echnatona chociazby, ale zrobil to w naprawde koszmarny i prymitywny sposob. Bo co jak co, ale trek nie odmawial nigdy pewnego mistycyzmu, takze w stosunku do gwiazd, a na pewno do wiary w rozne mity z nimi zwiazanymi ludzkosci i ogolnie w wiare z punktu widzenia wiary w cos co jest ludziom potrzebne.
W pierwszym odcinku DSC 2s, mamy bardzo ladne nawiazanie do tego, zarowno do strony naukowej odkryc, jak do mitu.

Czy ja tam dobrze widzialam Niedzwiedzice za tym bulajem?

Mam nadzieje, ze wiecej tak kretynsko skomponowanych odcinkow nie bedzie, nie bedzie kolejnego wciskania opowiastek o nierownym traktowaniu i degrangoladach pozornie super rozwinietych cywilizacji. Na brak odgrzewanych kotletow nadal nie mam co liczyc.
Jak widac oba seriale w tym tygodniu w jakis sposob poruszyly temat wiary w cos i nauki, ale...
Tym razem dla mnie DSC 1: ORV 0

Ale ta synchronizacja scenariuszowa zaczyna mnie naprawde meczyc i wkurzac...


Dream, wracajac do poprzedniego i tego co napisales - wychodzi na to, ze Gordon ma wewnetrzny radar i wyczul podswiadomie, ze cos z ta laska nie tak, a co sie przelozylo na uwazanie, ze nie ma nawet co probowac, czy tez strach przed probowaniem...
Dreamweb
Użytkownik
#93 - Wysłana: 26 Sty 2019 10:50:38
Odpowiedz 
Spice:
Odcinek niestety słaby.

resetta:
O rany boskie, ale slabizna...

Owszem, zgadzam się że zdecydowana zniżka formy po dwóch ostatnich odcinkach. Nawet pomysł dobry, tylko wykonanie mocno nie tego... Od razu mi się przypomniała moja jedna koleżanka, co będąc w ciąży (wykształcona osoba, jakoś przed trzydziestką) liczyła sobie, pod jakim znakiem urodzi się dziecko, i potem się cieszyła, że dobrze że Wodnik (czy jakiś inny, nie pamiętam) bo to oznacza dobry charakter czy coś tam. Także owszem, tacy ludzie są, w wersji mniej ekstremalnej, ale jednak.

Spice:
kompletnie przespieszoną końcówkę

Wracają do grzechu wielu odcinków 1 sezonu, gdzie fabuła się rozkręcała stopniowo, i nagle w minutę kończyła i znajdywano rozwiązanie. Co ciekawe, dostrzegam, że bolączka ta dotyczy głównie odcinków pisanych przez Setha (jak ten).
Zresztą to jest bardzo mocno naciągane, że akurat w momencie, kiedy mieli ich rozstrzelać, ludzie patrzyli na ten gwiazdozbiór zamiast na skazańców, i zauważyli od razu pojawienie się gwiazdy. Fakt, gdyby to było coś bardziej wyraźnego, jak całkowite zaćmienie czy coś, to OK, ale jedna z miliona gwiazd i od razu zwykli ludzie w więzieniu, nie jacyś astronomowie, zauważyli?

Spice:
Byłoby wiarygodne, gdyby np. powiązano zanik gwiazdy z narodzeniem sie jakiegoś Hitlera w ich świecie, który dodatkowo zbudował ideę wokół tego, albo gdyby - jeszcze lepiej - zbieg okoliczności w ich historii to uzasadniał

To prawda, a poza tym - no dobra, ten znak jest przeklęty, bo gwiazda zniknęła, a czemu ten kolejny oznacza przyszłych władców i elitę? Zero wyjaśnienia. A jak już przy tym jesteśmy, ciekawe co by było, jakby z ich badań wyszło, że ktoś inny z załogi Orville urodził się pod tym "królewskim" znakiem? Na siłę by go wzięli do swojego rządu czy coś?

resetta:
A ta cywilizacja czy raczej scenarzysta nie potrafia uswiadomic sobie, ze mozna inaczej tymi narodzinami kierowac? Nie maja antykoncepcji?

Może i mają, my też mamy, a "wpadki" się zdarzają. Choć owszem, u nas raczej nie grożą więzieniem dla dziecka. Ale też biorąc pod uwagę liczebność ichniej populacji, zawsze się zdarzą nieplanowane ciąże.

resetta:
No powaznie, robienie w balona, oszustwo, zmienienie faktyczne tego co obserwowali z nieba (juz pomijam naprawde skrajny debilizm tego pomyslu i nabieranie sie na to jak ma sie satelity i w ogole obserwuje polozenie gwiazd w tym kosmosie) jest niby mniej problematyczne dyplomatycznie niz wykradniecie dwoch oficerow?

To prawda, rozwiązanie w stylu najgłupszych znanych ze starszego ST. To jest ta liga co przerzucenie rodzącego się wszechświata na drugą stronę wormhole'a w DS9 i nara, po problemie. Taa, i cywilizacja mająca pełno sztucznych satelitów i tak rozwiniętą astronomię nie zauważy, że ta "gwiazda" jest u nich na orbicie?
A jak już przy tym jesteśmy, to mając tak opanowane patrzenie w niebo, powinni wiedzieć, że Kelly i Bortus NIE urodzili się pod tym przeklętym znakiem, bo - heloł - pochodzą z innych planet, innych gwiazdozbiorów nawet, i są u nich inne znaki (u nas wiemy jakie, a Bortus nawet w pewnym momencie wymienia jeden ze swoich).

resetta:
A tutaj bec, pierwszy kontakt i sobie prujemy z zacofanej broni na kulki...

Tu bym jednak bronił, że oficerowie mogą przechodzić szkolenia z różnych rodzajów broni (np. w holodeku), właśnie w przygotowaniu na takie rzeczy...

resetta:
nowa Alara - brzydka z taka charakteryzacja nadal, ale byc moze bardziej zyciowa i sarkastyczna, pasujaca do doktorki. Nie jest niepewna siebie dziewuszka, tylko najwyrazniej herod baba, ktora ma juz za soba lata sluzby

U mnie na razie jakiejś wielkiej sympatii nie wzbudziła, ale spokojnie, dam jej szansę. I zdziwiło mnie to ich gadanie o jej poprzedniczce, poprzedniej szefowej ochrony itd. - nikomu przez usta nie przeszło powiedzenie Alara, tylko tak na okrągło gadali - czemu?

Aha, i co mi się podobało - entuzjastyczna reakcja załogi na wieść, że będzie pierwszy kontakt, widać że ich to cieszy, brakowało mi tego w ST, no, w ENT trochę tego było bo to pierwsze takie misje, ale w innych serialach to taka rutyna i nic poza tym, nawet w takim VOY co przecież toczył się w nieznanych rejonach.

resetta:
Tym razem dla mnie DSC 1: ORV 0

Nowego DSC jeszcze nie widziałem, ale po tej i innych rekomendacjach jestem bardzo ciekaw.
Spice
Użytkownik
#94 - Wysłana: 26 Sty 2019 11:28:37 - Edytowany przez: Spice
Odpowiedz 
Dreamweb:
Także owszem, tacy ludzie są, w wersji mniej ekstremalnej, ale jednak

Takich ludzi jest bardzo dużo i niekoniecznie chodzi o astrologię. Są pokrewne tematy i to czasami niestety osiąga zblżony poziom ekstremizmu do obserwowanego w odcinku. Nie tak drastycznie widoczny wyłącznie dlatego, że nie jest popierany przez szkolnictwo i państwo.

Dreamweb:
To prawda, a poza tym - no dobra, ten znak jest przeklęty, bo gwiazda zniknęła, a czemu ten kolejny oznacza przyszłych władców i elitę? Zero wyjaśnienia. A jak już przy tym jesteśmy, ciekawe co by było, jakby z ich badań wyszło, że ktoś inny z załogi Orville urodził się pod tym "królewskim" znakiem? Na siłę by go wzięli do swojego rządu czy coś?

Może niedokładnie oglądałem, ale mi się nie wydało, że oznacza przyszłą elitę, tylko że oznacza przywrócenie praw dotychczas wyklętym.

Dreamweb:
Zresztą to jest bardzo mocno naciągane, że akurat w momencie, kiedy mieli ich rozstrzelać, ludzie patrzyli na ten gwiazdozbiór zamiast na skazańców, i zauważyli od razu pojawienie się gwiazdy. Fakt, gdyby to było coś bardziej wyraźnego, jak całkowite zaćmienie czy coś, to OK, ale jedna z miliona gwiazd i od razu zwykli ludzie w więzieniu, nie jacyś astronomowie, zauważyli?

Mnie bardziej śmieszy co np. widzą na innej półkuli, co jak ktoś inny odebral sygnał, przyleci na planetę i im powie - ej, słuchajcie, macie totalną ściemę na orbicie, albo jakim cudem załoga i sami mieszkańcy planety widzieli, ile lat temu zaczął się zwyczaj, ale już nie mieli powiązania z zaniknięciem gwiazdy w tekstach (bo potrzeba było trafionej intuicji nowej bohaterki, żeby na to wpaćć). Ale to, i wiele innych zarzutów, to są szczegóły. Podstawowy jest taki, że nie ma to żadnej psychologicznej wiarygodności.

Ogólnie, jak mówię, dziura na dziurze, ale sam pomysł dałoby się zgrać i byłby naprawdę klasyczny gdyby to odpowiednio zrobić. Aż się prosił np. o rozwikłanie nonsensów w jakie wierzą ludzie przez niezrozumienie podstaw rach. prawdopodobieństwa. Uwikłanie w to przypadków historycznych, które uzasadniałyby jakoś ich wiarę, oraz opozycji byłoby naprawdę ciekawe i dawało wiele do powiedzenia.
resetta
Użytkownik
#95 - Wysłana: 26 Sty 2019 13:30:20
Odpowiedz 
Dream, oczywiscie, ze wpadki sie zdarzaja, ale chyba mowimy tutaj wlasnie - niestety - o lepiej rozwinietej cywilizacji niz nasza...
Jezeli uprawiaja medycyne porodowa na zasadzie cesarek na kilka MIESIECY przed porodem, to naprawde trudno mi uwierzyc w fikcyjne realia takiego swiata, ze sterowana plodnosc jest czyms trudniejszym...
I tutaj mi to juz zgrzytalo, a nie zgrzytneloby jakby to moze byli jacys swiatli... Indianie?

Dreamweb:
Od razu mi się przypomniała moja jedna koleżanka, co będąc w ciąży (wykształcona osoba, jakoś przed trzydziestką) liczyła sobie, pod jakim znakiem urodzi się dziecko, i potem się cieszyła, że dobrze że Wodnik (czy jakiś inny, nie pamiętam) bo to oznacza dobry charakter czy coś tam. Także owszem, tacy ludzie są, w wersji mniej ekstremalnej, ale jednak.

No oczywiscie, ze istnieja, ale zapewne w naszym kawalku swiata, jest to raczej traktowane jako taki diablu ogarek czy po prostu zartobliwe stwierdzenie bez prawdziwej wiary w to.
W przeciwienstwie juz do wielu przesadow ciazowych czy porodowych.
Jednoczesnie, naprawde w tych Chinach jest to traktowane bardzo powaznie, bez otoczki jedynie przyjetego zwyczaju, uznania, a nie zaszkodzi czy mody.
Pojscie do wrozbity, astrologa i wyznaczenia dobrego czasu na urodziny, chrzciny, nadanie imienia, zamazpojscie, decyzje biznesowa to powszechne zachowanie. Takie maja do tego podejscie jak my to potraktowania np. chrzcin.
To jest bardzo silnie zwiazana kultura z niebosklonem, mandatem niebios, ukladem gwiazd i jednoczesnie nie ma zupelnie w tym typowej mitologii cial niebieskich. Oczywiscie, ze maja swoje mity o gwiazdozbiorach i ich antropomorfizacjach, ale jest to zupelnie oddzielone od samej astrologii, ktora u nich jest jednak traktowana jako nauka.
Tak jak i rzeczy w medycynie, ktore do nauki w medycynie zachodniej nikt nie zaliczy.
Tez tam potrafi dojsc do absurdow, ze dzis nie zrobie tego i tego, bo gwiazdy zle wroza, ale nie ma w tym zadnych konsekwencji na tle przesladowania innych ludzi. Byc moze kiedys, kiedy takiego kogos wypedzano z wioski... A wlasnie u nich date urodzenia liczy sie od poczecia, a kiedys w ogole sie jej nie zapisywalo, chyba ze u kogos waznego. Urodziny obchodzi sie narodowosciowo, czyli po prostu wraz z obchodami nowego roku. Kazdy jest przeciez dla kazdego nowym rokiem zycia, bez przejmowania sie miesiacem dokladnym. Bardziej zawsze u nich liczyl sie rok smierci, przy czym zwyczajowo dodaje sie do niej 10 lat...

Dreamweb:
A jak już przy tym jesteśmy, to mając tak opanowane patrzenie w niebo, powinni wiedzieć, że Kelly i Bortus NIE urodzili się pod tym przeklętym znakiem, bo - heloł - pochodzą z innych planet, innych gwiazdozbiorów nawet, i są u nich inne znaki (u nas wiemy jakie, a Bortus nawet w pewnym momencie wymienia jeden ze swoich).

Tego juz nawet nie chcialo mi sie komentowac...
A zmiany ukladu gwiazdozbiorow z powodu uplywu tysiecy lat, a inny ich wyglad i dodatkowe gwiazdy jak sie na nie patrzy z innego miejsca... A roznice w datach, obrotach, dlugosci doby...
No dobra, Razoranie czy jak im tam nie brali tego wszystkiego pod uwage, tylko liczyla sie dla nich ich wyliczona data... Ale nadal jest to masakrycznie glupie w przypadku tak rozwinietej cywilizacji jak ja pokazano oraz uragiwanie wiedzy o tym jak obserwacja gwiazd, nieba, ta astrologia jednak rozwijaly w ludziach myslenie, rozumienie zjawisk... Przeciez oni predzej by wyteoretyzowali te czarna dziure z tych obserwacji tak samo jak my...

W dodatku nie wiem jak mozna okreslic date urodzin na podstawie kawalka zeba OBCEJ istoty... To nie to samo co okreslanie tego na podstawie szczatkow autochtona na planecie czy znakowania tych szczatkow weglem...
Tablice tworzy sie po latach badan roznych grup spolecznych, wiekowych, nanosi sie zmiany fizjologiczne... No powiedzmy, ze tu obowiazuje ta szerokopojeta kompatybilnosc fenotypowa jak przy watpliwosciach z krillami i ze kazdy z kazdym moze wszystko, moze zjesc kocokolwiek i nie zaszkodzi, ale wtedy tez powinni im przeswietlic zeby, badac szczeki, a nie dziurkaczem sie bawic, to nie jelenie...
No i dentysci, replikowanie zebow, mikrouzupelnianie na poziomie nano... Nie mowiac o tym, ze tak to by ustalili wiek biologiczny, niekoniecznie pokrywajacy sie z data urodzin, liczona jakims kalendarzem...
Wiem, czepiam sie drobiazgu bez znaczenia w wymyslonym w sumie tle, ale mogliby cos innego dac, jakis tajemniczy probnik, przeswietlenie, ogladanie dna oka albo przynajmniej ogladac im cale te szczeki...

Dreamweb:
A jak już przy tym jesteśmy, ciekawe co by było, jakby z ich badań wyszło, że ktoś inny z załogi Orville urodził się pod tym "królewskim" znakiem? Na siłę by go wzięli do swojego rządu czy coś

To tez mi zgrzytnelo, ale w druga strone. Bo jezeli trzeba izolowac tych z gruntu zlych, bo cos narozrabiaja, to po kija ich trzymac u siebie i karmic, jak mozna zapakowac na statek Edka i przegonic? Ja to bym tez przy okazji caly oboz im wpakowala i sie pozbyla niechcianego elementu...
Z tym krolewskim znakiem, ktory od razu tez dawal zielone swiatlo do kariery jak przy tym bobasie, to tez w sumie niefajnie, bo jezeli sie nie sprawdza zalozenie i taki ktos jest beztalenciem, to narobi szkod, bedzie cierpial z powodu niemoznosci spelnienia wymagan jezeli bedzie sie tym przejmowal, ostatecznie zyl niezasluzenie w zaszczytach i luksusach, nic nie dajac z siebie. A to jednak nie sprzyja dobremu rozwojowi spolecznosci...

Dreamweb:
Tu bym jednak bronił, że oficerowie mogą przechodzić szkolenia z różnych rodzajów broni (np. w holodeku), właśnie w przygotowaniu na takie rzeczy...

Ale nam nie dali zadnego hintu, tak jak z kolekcjonowaniem, czy cos. A my czegos takiego bardzo nie lubimy, prawda? Wystarczyloby slowo, umiesz sie tym poslugiwac, tak, podobne do starego P90 z historii wojskowosci albo widzialam na starozytnym filmie, to chyba dziala tak. Niby nic, a byloby do zaakceptowania. I tym bardziej przypomina to, ze to jednak nie trek... Dlatego mowilam, ze to by sie nie obronilo nawet w TOSie, pozniej pewnie tez taki Piller by odeslal do poprawek...
Ale powaznie, uwazasz, ze beda sie szkolic w uzywaniu starozytnej broni niehobbystycznie? Przeciez dzis nikt nie szkoli oficerow w strzelaniu z luku, rzutem oszczepem, czy strzelaniu z procy g.

Dreamweb:
U mnie na razie jakiejś wielkiej sympatii nie wzbudziła, ale spokojnie, dam jej szansę. I zdziwiło mnie to ich gadanie o jej poprzedniczce, poprzedniej szefowej ochrony itd. - nikomu przez usta nie przeszło powiedzenie Alara, tylko tak na okrągło gadali - czemu?

Moze szybciej chca wykorzenic z widzow imie bohaterki i skojarzenie z aktorka i szybciej imie nowej utrwalic, chociaz do diabla, te jest znow jakies pokrecone jak w DSC i nie moge zapamietac. Alare bylo mi latwiej.
Albo jakies prawa do wykorzystania imienia...

Dreamweb:
Aha, i co mi się podobało - entuzjastyczna reakcja załogi na wieść, że będzie pierwszy kontakt, widać że ich to cieszy

Mnie to nie zachwycilo, raczej rozsmieszylo, ze co oni tacy jak przedszkolaki z cukierkami... No, ale to by pasowalo do tych tekstow o prezencie urodzinowym, tytule z tortem i w ogole traktowaniu tego wlasnie jako jednego wielkiego prezentu od mikolaja... To pewnie mialo tez sluzyc skontrastowaniu jak to sie paskudnie skonczy i bedzie to niefajny prezent. Ale to tez sugeruje, ze maja niby zawsze fajne doswiadczenia, czy ze maja pamiec zlotej rybki, czy tez podejscie takie, ze niewazne jak moze byc realnie wrednie, to i tak bedziemy uchachani z faktu spotkania? To dla mnie bylo dosc nienaturalne i wlasnie podane jako nasmiewanie sie z idealizacji trekowej.
Wczesniej takiego uchachania nie bylo - patrz Kelly na kacu.

Dreamweb:
resetta:
Naprawde sadzicie, ze taka Kira jak ja zrobili w Kardasianke i wmawiali, ze to jej fenotyp, to jej zostawili myszke ludzka? g

Bajorańską jak już

Touche!

A ja tez jeszcze sie dopisze jak juz rozmawiacie o tej scenie poradzenia sobie z kamuflazem...
Ja nie tyle na nia zwrocilam uwage, ze ladna batalistycznie, czy cos, bo pod tym wzgledem jako efekt dla mnie sprawia wrazenie przecietnej, tylko pomyslalam, ze jest to przytyk i dowod na poradzenie sobie z tego typu technologia w ST. Jak dyskutowalismy przy DSC jak to wykryc i ze najprostszy sposob to wlasnie jakas farba, kosmiczna maka, bo przeciez to tylko zludzenie optyczne, zalamywanie fal, a nie rzeczywiste znikniecie czy przezroczystosc obiektu.
MarcinK
Użytkownik
#96 - Wysłana: 26 Sty 2019 13:38:18
Odpowiedz 
resetta:
to naprawde trudno mi uwierzyc w fikcyjne realia takiego swiata, ze sterowana plodnosc jest czyms trudniejszym

Może gwiazdy mówią że gumki to grzech?
Dreamweb
Użytkownik
#97 - Wysłana: 28 Sty 2019 14:27:33
Odpowiedz 
resetta:
No oczywiscie, ze istnieja, ale zapewne w naszym kawalku swiata, jest to raczej traktowane jako taki diablu ogarek czy po prostu zartobliwe stwierdzenie bez prawdziwej wiary w to

Ona akurat w to wierzyła całkiem na poważnie, aż sam się zdziwiłem, bo osoba po naukach ścisłych itd.

Spice:
Może niedokładnie oglądałem, ale mi się nie wydało, że oznacza przyszłą elitę, tylko że oznacza przywrócenie praw dotychczas wyklętym

Nie, chodziło mi o to, że przed dodaniem tej udawanej gwiazdy, zaczął się ten kolejny znak i ten cały przywódca ogłaszał w telewizji że teraz rodzi się przyszła elita itd. Ale nie wiadomo, na jakiej podstawie to ustalono - tam zaginiona gwiazda, a tu?

resetta:
Jak dyskutowalismy przy DSC jak to wykryc i ze najprostszy sposob to wlasnie jakas farba, kosmiczna maka, bo przeciez to tylko zludzenie optyczne, zalamywanie fal, a nie rzeczywiste znikniecie czy przezroczystosc obiektu.

No to chyba trzeba zaliczyć na plus ORV i uznać za ewolucję serialu, że właśnie użyli plazmy z napędu, a nie wykombinowali jakiegoś działa strzelającego mąką czy innym proszkiem do pieczenia - co do 1 sezonu ORV by pasowało (ta wielce kontrowersyjna sekwoja się przypomina ).
resetta
Użytkownik
#98 - Wysłana: 28 Sty 2019 19:50:18 - Edytowany przez: resetta
Odpowiedz 
W sumie numer z sekwoja byl bardzo w stylu Galaxy Quest i Bonda
Dreamweb
Użytkownik
#99 - Wysłana: 1 Lut 2019 08:42:15
Odpowiedz 
Odcinek "A Happy Refrain". Tudzież "In theory 2".

Słabe, słabe, słabe. Znowu opera mydlana z niewielką domieszką s-f, zamiast odwrotnie.
Isaac w tym odcinku tak podobny zachowaniem do Daty, jak jeszcze nigdy nie był w serialu. Zero oryginalności. Nawet w pewnym momencie coś tam mówi ze słowem "data" co było ewidentnym nawiązaniem.
W ogóle, ten odcinek pokazuje podobieństwo do Star Treka, ale w najgorszy możliwy sposób - jako bezczelne kopiowanie, zamiast inspiracji i składania hołdu.

Końcowa scena pojednania mało przekonująca - włączył deszcz, coś tam sobie pogadał i już po sprawie. Przykro mi, ale doktorka wyszła na strasznie naiwną, dając się tak łatwo przekabacić. Choć rozumiem zabawę konwencją, bo w filmowych romansach często co bardziej ckliwe sceny toczą się w deszczu...

Zresztą cały ten motyw z tym, że Isaac w holodeku nagle staje się człowiekiem, z którym można się całować i uprawiać seks, mocno naciągany, przecież ta blacha z jego twarzy nie mogła ot tak zniknąć, nawet jeśli jej nie widać. Choć wiem, że to buraczek w stylu różnych dobrze zakorzenionych holodekowych tradycji ze ST...

Poza tym cały odcinek się ciągnął i momentami zanudzał. Szkoda, po dwóch odcinkach przyzwoitych i dwóch bardzo dobrych dostajemy dwa słabsze. Wciąż mam nadzieję, że to chwilowa zniżka formy.

Co mi się podobało? Orkiestra symfoniczna grająca w hangarze przy otwartych drzwiach - fajny motyw, raczej można było się spodziewać holodeku, a tu miłe zaskoczenie. Gorzej, jakby nagle pojawiła się konieczność użycia wahadłowca.

No i fajnie że Yaphit jednak jest, choć spodziewałem się jego ostrzejszej reakcji na wieść o konkurencie - jakiegoś wyzwania na pojedynek o rękę ukochanej czy coś takiego... Może to by trochę ożywiło ten ślamazarny odcinek.

Teraz 2 tygodnie przerwy, mam nadzieję że potem wrócą z większym "bum" niż to, co ostatnio zaserwowali.
80sLoveUC
Użytkownik
#100 - Wysłana: 3 Lut 2019 02:24:00 - Edytowany przez: 80sLoveUC
Odpowiedz 
Dla mnie był to świetny odcinek (w przeciwieństwie do poprzedniego, który był miałki), pomijając naiwną, "na szybko" robioną końcówką, która pozostawia człowiek jednak z pewnym niesmakiem - głównie dlatego, że zawsze będzie ona przypominała się, gdy po raz kolejny zobaczymy te dwie postacie.

Patrząc przez całokształt spodobało mi się to włożenie niecodziennego związku międzygatunkowego w szaty romantycznej telenoweli. Lubię niewinnego, fajtłopowatego Isaaca starającego się wypaść dobrze na randce. Scenki z nim sprawiają, że widz zaczyna czuć sympatię do bohatera, zapominając, że to tylko robot, które chce pozyskać empirycznym doznań dla swojego gatunku.

Dużo tu humoru (plotkarze, staromodna głowa rodziny na kanapie :D), ale też troszkę poruszających momentów, gdzie chciałoby się życzyć parze rozwiązania problemów.

Na wielki plus zasługuje gra aktorska i cała otoczka. Pan Mark Jackson, powinien dostać nominację do serialowej nagrody za to, jak gra Isaaca. Gościu zdjął na chwilę swój strój, a mimo to nadał idealnie odtwarza androida swoją niecodzienną mową ciała, mimiką :D. Gość powinien dostać główną rolę w jakieś kontynuacji Terminatora, gdzie by mordował ludzi z tą swoją buźkę i finezyjnym, inteligentnym głosem.

Panna Penny Johnson Jerald też rewelacyjnie wciela w rolę młodej zakochanej ze swoimi napadami złości i smutku. Nie można jej niczego zarzucić, biorąc pod uwagę, jak ten serial ciągle zmienia swój poziom poważności co chwilę o 180 stopni. Najpierw scena z piwskiem na kanapie (złość), zaraz potem scena przy drzwiach, gdy dowiaduje się, dlaczego Isaac tak zachowuje się (inny rodzaj złości).

Scena orkiestrowa to . Wiadomo coś, czy zaangażowano prawdziwych muzyków do tej sceny, czy to tylko statyści? Mimo wszystko weselej byłoby, gdyby to prawdziwa orkiestra nawet, jeśli muzyka leci z offu. Taka tradycja ST.

Jednym minusem jest końcówka. Jak już chcieli utrzymać związek to mogli jednak pójść w coś, co zrobili wcześniej, gdy usunięto wspomnienia Isaaca. Na przykład mógł on sobie nadpisać program, który symulowałby zachowanie zakochanego na podstawie pewnych momentów z filmów. A tak sama idea popełniania nagle błędów była zbyt naciągana, jak też samo nasuwające się przez cały odcinek rozwiązanie (deszcz). Do tego Mercer doradzający w miłości... błagam, nie było kogoś lepszego do doradzania? xD

Jedyny w tym wszystkim dobry moment to pastiszowa romantyczna scena pocałunku dwóch osób (kobiety i robota)... na tle Mercera i Kelly :D

Ogólnie epizod jest fajną odmianą względem wielkiego "halo", jakim było w ST związek człowieka i Wolkanina.

Dreamweb:
Końcowa scena pojednania mało przekonująca - włączył deszcz, coś tam sobie pogadał i już po sprawie. Przykro mi, ale doktorka wyszła na strasznie naiwną, dając się tak łatwo przekabacić.

Wręcz przeciwnie - to inteligentna kobieta, która po prostu zdaje sobie sprawę, że Isaac nigdy nie będzie normalnym partnerem. Docenia jednak jego starania i potrzebę jej istnienia w jego życiu.

Dreamweb:
Zresztą cały ten motyw z tym, że Isaac w holodeku nagle staje się człowiekiem, z którym można się całować i uprawiać seks, mocno naciągany, przecież ta blacha z jego twarzy nie mogła ot tak zniknąć, nawet jeśli jej nie widać.

Można za to nałożyć na nią w holodecku fizyczną teksturę - na te samej zasadzie jak siedzisz przy barze na krześle, którego nie ma. Niemniej dotykasz go tylną częścią ciała ;)

Dreamweb:
Isaac w tym odcinku tak podobny zachowaniem do Daty, jak jeszcze nigdy nie był w serialu. Zero oryginalności. Nawet w pewnym momencie coś tam mówi ze słowem "data" co było ewidentnym nawiązaniem.
W ogóle, ten odcinek pokazuje podobieństwo do Star Treka, ale w najgorszy możliwy sposób - jako bezczelne kopiowanie, zamiast inspiracji i składania hołdu.

Możesz mi przypomnieć, kiedy w Star Treku miałeś trwały związek między człowiekiem, a androidem w głównej załodze?

Daty zachowywał głupio, bo chciał człowiekiem. Isaac zachowuje się głupio, bo nie odczuwa potrzeby być człowiekiem, definicja wstydu biomasy jego nie dotyczy. Obydwaj są maszynami, ale ich cel poznania jest inny.
Dreamweb
Użytkownik
#101 - Wysłana: 6 Lut 2019 14:57:26 - Edytowany przez: Dreamweb
Odpowiedz 
80sLoveUC:
Można za to nałożyć na nią w holodecku fizyczną teksturę - na te samej zasadzie jak siedzisz przy barze na krześle, którego nie ma.

Tak, tylko żeby to miało sens, to Isaac - człowiek byłby gruby, żeby tymi holo-teksturami przykryć metalowe ciało Isaaca - robota, którego przecież nie da się usunąć. A tymczasem głowa Isaaca - człowieka jest mniejsza, niż robota (co oczywiste - aktor jako robot nosi hełmo-maskę na głowie, jako człowiek jej nie ma), a powinna być większa na logikę. Z tym że tak jak pisałem, to buraczek mocno osadzony w tradycjach holodeków znanych ze ST.

80sLoveUC:
Możesz mi przypomnieć, kiedy w Star Treku miałeś trwały związek między człowiekiem, a androidem w głównej załodze?

Tu też jeszcze nie było, bo się dopiero zaczął na końcu odcinka. Jeśli teraz mądrze to poprowadzą - chwalić będę. Ale sam ten odcinek to była wariacja na temat TNG In Theory, różniąca się happy endem (i tym, że o ile pamiętam, tam seksu nie było).

80sLoveUC:
Daty zachowywał głupio, bo chciał człowiekiem. Isaac zachowuje się głupio, bo nie odczuwa potrzeby być człowiekiem

Owszem u podstaw jest różnica, ale w praktyce zachowują się podobnie. Zresztą np. w scenie kłótni (kolejna kopia z TNG) Isaac czerpał z ludzkich wzorców, tak samo jak Data (i tak samo jak on bez ich zrozumienia), bo przecież swoich nie miał. Zresztą, chcąc nie chcąc, będąc w związku z człowiekiem nieuchronnie się trochę uczłowiecza, nawet jeśli do tego nie dąży jak Data.
Q__
Moderator
#102 - Wysłana: 6 Lut 2019 17:43:17 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Tak, tylko żeby to miało sens, to Isaac - człowiek byłby gruby, żeby tymi holo-teksturami przykryć metalowe ciało Isaaca - robota, którego przecież nie da się usunąć.

Czekaj czekaj. Ten ich Holodeck jest tak wyrafinowany, że aż sztuczne grawitony produkuje. Możliwe więc, iż robił jakieś sztuczki z perspektywą (zabawa fotonami), albo wręcz z zakrzywianiem czasoprzestrzeni (starsze niż DW, bo już w "Mistrzu i Małgorzacie" obecne, it's bigger on the inside się kłania)*, by ISAAC wydawał się szczuplejszy niż jest. Myślmy w sposób technobełkotliwie kreatywny.

* Tu grawitony, jak najbardziej, mogą być w użyciu.
resetta
Użytkownik
#103 - Wysłana: 6 Lut 2019 20:11:14
Odpowiedz 
Zgadzam sie, zgadzam, czepianie sie szkieletu Isaaka jest niegodne trekowca w obliczu roznych wyjasnien i teorii w treku :P
Poza tym na tle roznych innych niedociagniec, ktore do tej pory akceptowaliscie i w Orv, i w DSC, i starych trekach, to i tak pikus. To jest chyba wlasnie ten moment kiedy przymyka sie oko na taki babol, bo po prostu reszta rekompensuje w ogolnym odbiorze.



Da sie to dopasowac jak najbardziej. Teorie tez wymyslic. Przypomne, ze Isaak w pierwszym sezonie powiedzial wprost, ze te forme przyjal by humanoidom bylo wygodniej, a tak nie wyglada i moze dowolna. Poza tym zadnym problemem jest zaprojetowanie kolizji, bezposrednie wplywanie na receptory w mozgu uzytkownika - jak emituja zapach? - nie mamy tak naprawde pojecia jak holodek dokladnie oszukuje zmysly - tak, pamietam odcinek z Alara. My wiemy, ze to po prostu dekoracja i aktorzy, teoretycznie jest to obraz komputerowy, ale jak naprawde robia tak, ze ludzie sa w krysztalkach pamieci oraz czuja i widza to wszystko naprawde nie do odroznienia? Tak gleboko, ze przeciez nawet Picard i zaloga sie nabrali, a potem wstecznie sie nabral sam hologram co przeciez jest z gruntu licencia poetica i chwytem fabularnym, a nie zakorzenione w sensie. Alara tez sie bardzo mocno nabrala.

is01

is02

is03

is04

Na koniec wystarczaloby Isaaka gdzies postawic w kacie, zaprojektowac mu hologram zarowno robotowy jak normalny i potem wifii przesylac do takiego mupeta reakcje. Oczywiscie, ze ostatnia scena temu przeczy, ale tak mogliby to rozwiazac gdyby chcieli troche wiecej jakiejs wiarygodnosci serialowej.
Isaak okazalo sie, ze tez ma pompke jak Data i nawet nie ma potrzeby jej pokazywac, bo holograficznie zalatwil sprawe :P

Ja to mam z nim problem innej natury niz gruby robot, ale to napisze pozniej, juz ogolnie o odcinku jak sie zbiore.
Poza tym oni tam zra i pija hologramowe zarcie, to dopiero dziwo.
Q__
Moderator
#104 - Wysłana: 7 Lut 2019 11:29:25 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
resetta

resetta:
Przypomne, ze Isaak w pierwszym sezonie powiedzial wprost, ze te forme przyjal by humanoidom bylo wygodniej, a tak nie wyglada i moze dowolna.

Ano, i może też być tak, że ISAAC przebudowuje swój kształt na poziomie nano, by dopasowywać swój kształt do oklejającej go fotomaterii (czy co tam to jest).

Tymczasem jednak czas bym w końcu napisał jak odebrałem ORV "A Happy Refrain".
Zacznę od tego, że ogglądanie otwierającej sceny łączącej estetykę TNG i obyczajowość bermanowskiego Treka było jak powrót do domu. Na poziomie przywoływania takich wspomnień, budzenia skojarzeń, gry na sentymentach, Seth radzi sobie znakomicie. Przy czym przyniesiony pani doktor przez ISAAC-a soczyście żółty, i wyraźnie falliczny, banan pokazywał, że to jest jednak The Orville, sugerując zarazem b. wyraźnie o czym odcinek opowiadać będzie.
Właściwa - poczołówkowa - fabuła? Cóż, zasadniczo mają rację ci, którzy widzą w niej przeniesioną w realia ST, i podlaną delikatnym sosem scjentyficznego cynizmu (zdanie o tym, że zawsze można potem napisać pracę naukową o swoim związku z maszyną), oraz - podanych w uproszczonej formie - ustaleń kognitywistyki i neurofizjologii (tych ostatnich przepisanych z ludzkiego mózgu na systemy SI), komedię romantyczną, czy też - zawierającego schemat obowiązkowego zerwania i zejścia się - harlequina.
Przy czym niosło to jednak pewne cenne, acz dość oczywiste, obserwacje nt. tego o co naprawdę chodzi w związku. I - mimo z romansów czerpania - podskórną krytykę randkowych schematów i konwencji, jako wymuszających ośmieszające zachowania, zabijających spontaniczność i wpychających człowieka (czy robota) w jakieś śmieszne role, które wypełniając przestaje być on sobą. Taka pochwała autentyzmu jest b. w duchu ST, tak samo zresztą jak przekonanie, że człowieczeństwo jest czymś tak atrakcyjnym, że b. zaawansowana Sztuczna Inteligencja znajdzie coś wartościowego dla siebie w miłości ludzkiej kobiety.
Przy czym nie zgodzę się, że najważniejsze było tu podobieństwo do TNG "In Theory". Owszem, jest ono czytelne, ale IMHO w pierwszym rzędzie mieliśmy tu do czynienia z polemiką z DSC - ST "Calypso" (zwróćcie uwagę na podobieństwo finalnej sceny muzycznej na mostku, do momentu, w którym Zora i Craft tańczyli przy dźwiękach muzyki - również - ze starego filmu rodem). Chabon pokazał miłość jednostki biologicznej i maszyny jako niemożliwą, MacFarlane sugeruje, że jest ona możliwa jak najbardziej, przynajmniej w antropocentrycznym Treku.
Całościowo rzecz wypada - IMHO - całkiem przyzwoicie, acz nie wybitnie, i zasługuje na jakieś 2,5 - 3- w skali Jammera (nota dość surowa, bo wciąż się na wybitność doczekać nie mogę, no i - co robi za major flaw - twórcy wciąż zapominają o tych 700 latach, w czasie których ISAAC zdobywał doświadczenia, nieadekwatnie zielonym pod pewnymi względami go czyniąc, choć przyjemność oglądania większa niż z niej wynika).

Co zasługuje na osobną pochwałę?
Stonowanie - i tym samym uczynienie naprawdę śmiesznym - humoru (niepijąca na służbie Kelly, która jednak replikuje sobie wino usłyszawszy kto jest wybrankiem Claire, oficerowie plotkujący na mostku, opowieść o cieście jakie Ed przyrządził kiedyś dla swojej ex-, John i chorąży Turco nie potrafiący stwierdzić na ile poważny jest w końcu ich związek - to wszystko wypadło lekko, zabawnie i bez niepotrzebnego szarżowania - twórcy idźcie dalej tą drogą).
Sumiasty wąs Bortusa - czy tylko ja mam wrażenie, że to delikatna kpina z klingońskiego owłosienia pojawiającego się nagle w drugim sezonie DSC?
Chwalone już przez Was wpisanie się w tradycje muzyczne Treka (koncerty, orkiestra symfoniczna) Treka i samego ORV (bo muzyka tradycyjnie musicalowa).
Dolożenie - do spółki z Discovery - nowych cegiełek do tradycji Trekowego kolektywizmu. Tam mamy coraz bardziej zgraną paczkę oficerów składającą się z Saru, Stametsa, Tilly i Michaśki, której ukształtowanie się było jednym z plusów pierwszego sezonu. Tu - mostkową opinię publiczną, której zbiorowy głos zdolny jest wyprostować każdego, nawet - pozornie obojętną - maszynę.
Sprawne poprowadzenie fabuły tak, że moja sympatia do Yaphita i jego prób zdobycia pani doktor, odeszła na tyle bym był w stanie kibicować nowemu związkowi CMO ECV-197 (nie przestając jednak lubić galaretowatego inżyniera).
Wątek eksploracyjny (tak, gwiazda podwójna), niby mały, ale przypomniał o co w Treku chodzi.
No i autoironiczne słowa Gordona (Seth jego ustami mówił) o najdziwniejszym statku we Flocie.
Aha: skoro o statku mowa... Zauważyliście, że eksperymentują z kolorem jego oświetlenia - odchodząc od kolorystyki z TNG ku tej z GEN?

Natomiast jeśli miałbym coś dodatkowo zganić, to to, że Talla - choć niby podkreślana jest jej odmienność (to ona rzuca, nie jest rzucana) - za bardzo wypada jak Alara-bis po prostu (i nawet w podobnej relacji z innymi paniami z załogi z marszu jest ustawiona). (W wypadku sugerowanego przeze mnie wariantu z przepoczwarzeniem miałoby to sens, a tak...)
Trochę smutno też, że w świecie ORV delfiny to tylko zwierzęta, a nie wyśmienici astropiloci - jak w TNG.

And one more thing: zdaje mi się, czy tytuł pejpera, który Claire pisała, a ISAAC z iście datowatą gracją poprawił, sugeruje, że Xeleyanie zawdzięczają swoje supermoce nanotechnologii?
kaimada
Użytkownik
#105 - Wysłana: 7 Lut 2019 12:05:26
Odpowiedz 
Ja bym jeszcze dodał Trekową tradycję - w odcinku holodekowym pozwalamy aktorom, grającym w maskach/kostiumach, na pokazanie się w prawdziwej - ludzkiej - postaci.
DS9 załatwiło to odcinkiem o Bennym, ale w holodekowym również widzieliśmy aktorów grających Damara, czy Weyouna.
Q__
Moderator
#106 - Wysłana: 7 Lut 2019 13:21:23
Odpowiedz 
kaimada

To i ja jeszcze dorzucę, spostrzeżenie, że Ed udzielając finalnie - fakt, w relatywnie drobnej sprawie* - rady ISAAC-owi wpisywał się w tradycje przynoszących skuteczne rozwiązania Trekowych kapitanów. Choć nie wiem czy i aluzji do, dobrej we wszystkim i na wszystko, Michaśki Burnham nie należy się tu doszukać?

* Choć czy konflikt między CMO a głównym naukowcem nie mógłby zdestabilizować pracy załogi?
kaimada
Użytkownik
#107 - Wysłana: 7 Lut 2019 16:31:42
Odpowiedz 
Q__
Chyba za dużo odniesień do Discovery w tym wszystkim widzisz. ;)
Q__
Moderator
#108 - Wysłana: 7 Lut 2019 16:41:18 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
kaimada

Być może - jak kiedyś poznamy behindy zdołamy to zweryfikować. Faktem jest jednak, że DSC z ORV, powstając równolegle, wyraźnie na siebie oddziałują, nie zaprzeczysz...
Dreamweb
Użytkownik
#109 - Wysłana: 8 Lut 2019 14:26:43
Odpowiedz 
Q__:
komedię romantyczną, czy też - zawierającego schemat obowiązkowego zerwania i zejścia się - harlequina.

Ale ja nie mam nic przeciwko takim historiom, o ile są dobrze zrobione, no i powiedzmy niezbyt częste. Bardzo lubię np. odcinek VOY "Someone to Watch Over Me", bo jest ciekawie opowiedziany.

Q__:
Stonowanie - i tym samym uczynienie naprawdę śmiesznym - humoru (niepijąca na służbie Kelly, która jednak replikuje sobie wino usłyszawszy kto jest wybrankiem Claire, oficerowie plotkujący na mostku, opowieść o cieście jakie Ed przyrządził kiedyś dla swojej ex-, John i chorąży Turco nie potrafiący stwierdzić na ile poważny jest w końcu ich związek - to wszystko wypadło lekko, zabawnie i bez niepotrzebnego szarżowania - twórcy idźcie dalej tą drogą).

A to prawda, tu się zgodzę, była to jasna strona tego odcinka. Jeśli w kolejnych pogodzą taki humor z opowieściami na poziomie 3 i 4 odcinka tego sezonu - będę zadowolony.

Q__:
Wątek eksploracyjny (tak, gwiazda podwójna), niby mały

Tak jak pisałem, za mały, powinni go wprowadzić wcześniej i jakoś z wątkiem A powiązać, w duchu najlepszych tradycji ST.

Q__:
Zauważyliście, że eksperymentują z kolorem jego oświetlenia - odchodząc od kolorystyki z TNG ku tej z GEN?

Z kolei Discovery wydaje się być coraz jaśniejszy... Ot paradoks.

Q__:
zdaje mi się, czy tytuł pejpera, który Claire pisała, a ISAAC z iście datowatą gracją poprawił, sugeruje, że Xeleyanie zawdzięczają swoje supermoce nanotechnologii

Ja to odczułem raczej jako kontynuację wątku prac nad adaptacją ich do naszej grawitacji - a tym samym poniekąd uzasadnienia, czemu Talla może być w załodze bez przeszkód, z jakimi borykała się Alara. A skoro już o Talli mowa...

Q__:
Talla - choć niby podkreślana jest jej odmienność (to ona rzuca, nie jest rzucana) - za bardzo wypada jak Alara-bis po prostu (i nawet w podobnej relacji z innymi paniami z załogi z marszu jest ustawiona). (W wypadku sugerowanego przeze mnie wariantu z przepoczwarzeniem miałoby to sens, a tak...)

No właśnie, tu żeś mi przypomniał coś, o czym kompletnie na jakiś czas zapomniałem, a było omawiane wcześniej na forum - chwalenie się twórców, że pojawienie się Talli będzie rozegrane w sposób zaskakujący i nietuzinkowy. Tymczasem Talla jest na statku, bo... Ed poprosił o nią dowództwo. Aha. Nietuzinkowość aż kipi z tego rozwiązania.
MarcinK
Użytkownik
#110 - Wysłana: 8 Lut 2019 15:50:54
Odpowiedz 
Zauważyliście te ciemne plamy u podstawy Japhita? Chyba nie było ich w pierwszym sezonie.
Q__
Moderator
#111 - Wysłana: 12 Lut 2019 12:23:07 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Jeśli w kolejnych pogodzą taki humor z opowieściami na poziomie 3 i 4 odcinka tego sezonu - będę zadowolony.

Ja też, choć wolałbym, by godzili je z opowieściami w stylu odcinków "Kril" czy "Pria".

Dreamweb:
Tak jak pisałem, za mały, powinni go wprowadzić wcześniej i jakoś z wątkiem A powiązać, w duchu najlepszych tradycji ST.

Nie patrzmy w zęby darowanemu koniowi. Cieszmy się, że w ogóle takie motywy wprowadzają (tym bardziej, że teraz jest w końcu techniczna możliwość to godnie pokazać).

Dreamweb:
było omawiane wcześniej na forum - chwalenie się twórców, że pojawienie się Talli będzie rozegrane w sposób zaskakujący i nietuzinkowy. Tymczasem Talla jest na statku, bo... Ed poprosił o nią dowództwo. Aha. Nietuzinkowość aż kipi z tego rozwiązania.

Cóż, chwalili się też, że pójdą w poważną SF, a póki co ten aspekt jest przez nich prawie (bo są jednak te wątki katalogowania gwiazd) kompletnie zaniedbany (nawet porównując do niewysokich już w tym zakresie standardów późnego VOY i - kręconego bez Manuala - ENT).*

* Owszem, czasem coś fajnego, często uzupełniającego obraz działania kanonicznych Trekowych technologii, z przedmiotowej dziedziny wrzucą (czy to wprost na ekranie, czy w formie komentarza Bormanisa), ale skala tego nijak się ma do szumnych zapowiedzi... Pojedyncze rodzynki to są.
Dreamweb
Użytkownik
#112 - Wysłana: 13 Lut 2019 09:06:13
Odpowiedz 
MarcinK:
Zauważyliście te ciemne plamy u podstawy Japhita? Chyba nie było ich w pierwszym sezonie.

Może tak jego gatunek wygląda, gdy jest gotów do podziału komórkowego (a wspominano, że ma takie plany ).
Q__
Moderator
#113 - Wysłana: 13 Lut 2019 09:16:31
Odpowiedz 
Dreamweb

Ciekawa sugestia, bo to by jednak oznaczało, że większą wagę do szczegółów przywiązują, niż się zazwyczaj zdaje... Tylko czy on się już nie podzielił, między odcinkami/poza ekranem?
Dreamweb
Użytkownik
#114 - Wysłana: 14 Lut 2019 13:23:00
Odpowiedz 
Q__:
Tylko czy on się już nie podzielił, między odcinkami/poza ekranem?

Tego nie wiemy, ostatnia informacja to były spekulacje Eda i Kelly, że ma takie plany.

Q__:
Ja też, choć wolałbym, by godzili je z opowieściami w stylu odcinków "Kril" czy "Pria".

Cóż, może już dzisiejszo-jutrzejszy odcinek Cię w tej kwestii usatysfakcjonuje, autorem scenariusza jest David A. Goodman, który napisał też "Krill". A także odcinki ENT: "Precious Cargo", "North Star", "Judgment" i "The Forgotten" (choć te dwa ostatnie nie sam).
Q__
Moderator
#115 - Wysłana: 14 Lut 2019 13:48:44 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Cóż, może już dzisiejszo-jutrzejszy odcinek Cię w tej kwestii usatysfakcjonuje, autorem scenariusza jest David A. Goodman

Ha, zobaczymy jak spisze się biograf Kirka i Picarda. (Choć, prawde mówiąc, patrząc całościowo za najlepsze - jak dotąd - odcinki ORV uznałbym te powstałe przy współudziale... Bragi. W epizodach "Pria" i "Krill", natomiast, podobało mi się to, że Ed nie robi tam za błazna*, a za dowodcę podejmującego trudne, niejednoznaczne moralnie, decyzje, podobne do tych, które musieli podejmować w/w roddenberry'owscy kapitanowie i - też wymyślony przez G.R. - Dylan Hunt. Dobra, Sisko, Janeway i Archer również.)

* Ok, w "Krill" chwilami robi, ale nie te momenty się pamięta.
Dreamweb
Użytkownik
#116 - Wysłana: 15 Lut 2019 09:02:41
Odpowiedz 
Odcinek "Deflectors"

Pierwsza scena i pierwsza moja myśl: kolejna planeta - sobowtór Ziemi, tylko mniej zaawansowana. Na szczęście nie, to tylko holodek. Kelly zrywa z chłopakiem, wow, szybko poszło. Dopiero co bawili się w najlepsze na jej urodzinach. Facet był tak krótko że nie zdążyłem się do niego przyzwyczaić, więc niech idzie w diabły. Gorzej, że znowu powróci spekulacja, czy Ed i Kelly wrócą do siebie. Naprawdę, lepiej by było dla dynamiki serialu, gdyby nie wrócili.

Kolejna informacja, że przylecieli na Moclusa. Znowu? Ludzie, oni tam latają częściej niż w DS9 do wormohole'a. Od razu się domyśliłem, że ten wysoki to były chłopak Bortusa. Przyleciał do nich robić jakieś eksperymenty, natychmiastowe skojarzenie z Rejoined z tamtego serialu, ale nie, nie poszli tą drogą. Ale mamy znowu odcinek o życiu uczuciowym, tylko o dwie klasy lepszy od poprzedniego...

Również domyśliłem się tego, że Talla wpadnie mu w oko. I teraz skręcamy w stronę TNG Outcast. Cóż, podejście Setha do promowania tolerancji dla mniejszości seksualnych jest powszechnie znane, to nie dziwota, że taki odcinek zrobił, a zamiana ról homo z hetero jest dość prostą zagrywką, ale skuteczną. Dlatego ogółem podoba mi się ten odcinek.

Śledztwo w holodeku - no tak, były takie zagrywki w TNG i w VOY. Szczególnie ta rozmazana postać przypomina Identity Crisis. Także w tym wypadku pomieszali, pomieszali, ale w ciekawych proporcjach, na tyle, że produkt końcowy wyszedł udany. A Klyden znowu wyszedł na typowy moclański beton, co to nic do niego nie przemawia, jak w odcinku ze zmianą płci dziecka. Końcowa przemowa do niego Talli - bardzo dobra, tak jakby kierowana do wszystkich homofobów i innych "betoniarzy" z naszego świata.

Generalnie - znowu jest dobrze! A humor był naprawdę w ilościach niewielkich, rzekł bym nawet typowo startrekowych, bo przecież nawet w najpoważniejszych odcinkach DS9 zdarzały się momenty zabawne w wykonaniu Quarka czy kogoś tam.
kaimada
Użytkownik
#117 - Wysłana: 15 Lut 2019 18:41:31
Odpowiedz 
Jestem w trakcie czytania ostatniej części trylogii Psi Corps Babylon 5. Bortus niby taki zdecydowany Moclanin, a jednak nie potrafił zrobić tego co zrobił młody Bester. Tak mnie to uderzyło, że słuchając o ciężkich warunkach a Moclusie, walce o przetrwanie itd. to oni mieli jakieś powody do ... Zmuszania do kontynuacji gatunku?

To mi się podoba - tu nie ma podejścia tylko z jednej strony. Bardzo ładnie też Ed przywołał panienkę do porządku. To nie miejsce i nie jej oceniać inną rasę.

W ogóle z tą dziewczyną mam problem. To jest rola Alary, ale nie grana przez Alare. Tam powinny być jakieś zmiany, a nie płynne przejście...
Dreamweb
Użytkownik
#118 - Wysłana: 15 Lut 2019 21:51:24
Odpowiedz 
Takie przemyślenia jeszcze mam. Po pierwsze, patrząc na owo "zbetonienie" Moclan, to oni w ogóle powinni być przeciwni związkom swoich obywateli z obcymi, nieważne jakiej płci. Gdyby Talla była facetem, powinni mieć z tym identyczne problemy.
Po drugie, zastanawiam się jak u Moclan jest możliwy heteroseksualizm od strony czysto biologicznej. OK u nas mamy obie płcie pod dostatkiem, ale w cywilizacji gdzie kobiet jest tyle, że stanowią błąd statystyczny? Jak w ogóle w takich warunkach można sobie wykształcić do nich pociąg. To prawie tak jakby u nas na Ziemi w 2019 roku ktoś stwierdził, że preferuje kosmitów. Sorry stary, ale twoja grupa docelowa jest "trochę" mała...

kaimada:
Bardzo ładnie też Ed przywołał panienkę do porządku.

Ed miał w tym odcinku parę bardzo "kapitańskich" momentów - Q__ powinien być usatysfakcjonowany.
80sLoveUC
Użytkownik
#119 - Wysłana: 16 Lut 2019 01:00:40 - Edytowany przez: 80sLoveUC
Odpowiedz 
Dreamweb:
To prawie tak jakby u nas na Ziemi w 2019 roku ktoś stwierdził, że preferuje kosmitów. Sorry stary, ale twoja grupa docelowa jest "trochę" mała...

Ale pewnie istnieją, którzy mają podobne marzenia. Generalnie to nie wiemy jaki procent nawet stanowią u Moclan hetero, więc trudno tu do czegoś przyczepić się.

A odcinek fantastyczny. To mi się podoba w Orville - wykorzystując koncepcje kosmity w space opera uczynił przewrotnie z gejów heterofobów, pokazując, że brak tolerancji nie musi być ograniczony do hetero, co nie jest tak oczywiste (patrząc choćby przez to, że określenie heterofob w polskim, jak pewnie w innym języku, nie istnieje :P).

W ten sposób hetero nie czują się "oskarżani", mogą wczuć się w geja, nie ma wtórności (nadużywany etos pomiatanego przez wszystkich homoseksualisty = robienie z osób tej orientacji wiecznych ofiar społeczeństwo przez Demokratów*).

Wynik: lekcja tolerancji trafia do większej grupy ludzi

* - co widzimy niestety w Star Trek Discovery; przed startem ogłaszanie i jaranie się przez jego twórców faktem posiadania homoseksualisty na pokładzie (no nie było wcześniej takich seriali... ekhm... Babylon 5), wieczna masturbacja do siebie: "jacy to my jesteśmy tolerancyjny".
Dreamweb
Użytkownik
#120 - Wysłana: 16 Lut 2019 12:03:38
Odpowiedz 
80sLoveUC:
więc trudno tu do czegoś przyczepić się

Ja się nie tyle czepiam, co zastanawiam, czym to może być uwarunkowane. A odcinek owszem uważam za bardzo dobry.
80sLoveUC:
Star Trek Discovery; przed startem ogłaszanie i jaranie się przez jego twórców faktem posiadania homoseksualisty na pokładzie

Myślę że jednak pod tym względem oba seriale idą plus minus łeb w łeb ze swoimi dwoma naczelnymi parami homoseksualnymi. Natarczywej promocji czy chwalenia się jacy to jesteśmy postępowi nie widzę tu po żadnej ze stron.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  9  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / The Orville- Dyskusja ze Spojlerami

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!