USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / The Orville- Dyskusja ze Spojlerami
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  »» 
Autor Wiadomość
resetta
Użytkownik
#61 - Wysłana: 13 Sty 2019 00:20:29
Odpowiedz 
No wiem, ze ma byc inna, ale trabalskiego tez moga goscinnie wciskac, ale rzeczywiscie patrzac od strony sensu, aktora i kosztow to ma chyba mala szanse.

Ta, wlasnie te elementy bycia super na potrzeby fabuly i postaci zgrzytaja mocno, kiedy rezygnuje sie z jajcarskosci i umownosci, a probuje wlasnie walnac nam taka powazniejsza fabule i tlumaczyc to medycyna i skutkami roznych warunkow w kosmosie...
Czy dla ojca Alary przeciagniecie czlowieka w tym zlomie bylo rownie ciezkie jak dla nas kogos na Ziemi w zbroi? Czy moze wlasnie nie i tylko reka go ograniczala? A na promie powinno byc chyba jakos wyrazniej pokazane, ze tylko dzieki temu, ze to rodzimy mieszkaniec planety, to udalo sie Edka uratowac... bo wlaczyla sie super sila do wciagniecia go w ulamek sekundy, a chyba to nie zostalo za dobrze zaakcentowane.
No wlasnie to wspomnialam, ze raczej byliby szybko oslabieni, a nie super silni... i wlasnie predzej potrzebowali jakiegos pola silowego, skafandra, egzoszkieletu... Jeszcze bym rozumiala jakby sami mieli jakies urzadzenia czy dostosowana fizjologie jako nacja podrozujaca po kosmosie tak jak ludzie probuja sie ratowac technika, ale oni wyraznie sa jakimis kosmicznymi Japonczykami z ery sakoku.

Odcinek jest znow miksem, kalka roznych fabul i pomyslow z treka, ale tym razem chyba z najslabszym waleniem tym po oczach. Udalo im sie chyba wreszcie stworzyc moze nie cos nowego, ale w miare wlasnego na co moznaby sie powolywac w przyszlosci jako przyklady zrobienia czegos, a nie odwrotnie, ze w odcinku sciagnieto z innych to i to.

A i ciagle zapominam.
Antyszczepionkowcy.
Wyrazny przytyk do dzisiejszego problemu. Dodatkowo robienie przy tym z rodzicow antyszczepionkowca wyraznych psychopatow... czyli sugerowanie, ze nie tyle sa ofiarami co z gruntu jednak zli i nie ma co im wspolczuc? Troche nieuczciwe, bo o ile ludzie odrzucajacy to i negujacy na poziomie patologicznej madki z chorom corkom to jedno, to juz naukowiec, ktory probuje rzetelnie badac teorie i zjawisko bez narzucania wszystkim pogladow, to drugie... A i nie zrozumialam do konca czy sprzeciwianie sie ojca Alary mialo forme rzeczowa i dyskusji akademickiej czy raczej wlasnie forme zaszczucia, zdyskredytowania pod kazdym wzgledem chlopaka i swiadomego dazenia do niszczenia mu kariery i wyeliminowania go ze srodowiska.
Bo ta druga forma tez nie jest wlasciwa ani zdrowa socjalnie.
Przeciez teorie naukowe sa rozne i mozna je badac o ile nie sa potem forsowane na sile czy tez prowadzone kontrowersyjnymi metodami.
Troszke smutno, ze aktor kojarzony z Ploxem, czyli doktorem bardzo madrym, racjonalnym takze jako zywa istota swojego gatunku w stosunku do innych, tutaj daje twarz jakiemus ortodoksowi.

kaimada:
Weve got far superior doctors here on Xelaya.

Czy jakoś tak w kontekście występu Picardo i Billingsleya było fantastyczne.

Ja tego nie zauwazylam, bo przeciez nie wiedzialam co mnie czeka, a potem juz nie pamietalam, ale tak nabiera to smaczku behindowego, a i wielu widzow to tez zauwazylo i zachwycilo.
Jednoczesnie spora czesc ocenia ten odcinek jako przecietny, chyba ci, ktorzy nie widza tych wszystkich nawiazan i kolejnego mocnego stylu trekowego. Dla mnie tym razem o wiele lepszego niz dwa poprzednie odcinki.

Przy okazji tez wiedzy o grawitacji... Czy oni nie mieliby o wiele wyzszej temperatury wrzenia cieczy? To wtwdy tez zmienialoby kulture, sposob jedzenia i... w tym kontekscie albo maja o wiele wieksza odpornosc na uszkodzenia termiczne, albo to co zrobil sobie/zrobiono mu ojciec Alary bylo o wiele wieksza tortura i poswieceniem niz wygladalo...

Wniosek tez mi sie nasuwa taki, ze gdyby nie Alara, to cala jej rodzina by zostala zamordowana? Czy moze jej przybycie wlasnie przyspieszylo cale zajscie, a tak by tamci nie wykorzystali sytuacji?
Chociaz kiedys tam pewnie by pojechali na te wyspe i tak, tylko pytanie czy kiedykolwiek poza sezonem i czy rodzice chlopaka probowaliby doprowadzic do zemsty gdziekolwiek indziej poza wyspa.

Isaak stracil w moich oczach po ostatnich dwoch odcinkach. Do tej pory byl dupkiem w sposob niewinny, z powodu logiki i nierozumienia czegos, ale z checia poznania procesu, a te dwa odcinki to jest wrecz swiadomie chamski. I co mu szkodzilo spapugowac gest innych czlonkow zalogi z samej obserwacji, ze w tej sytuacji to robia?
Przy czym zapomina sie najwyrazniej, ze spedzil 700 lat wsrod humanoidow, uczestniczac w ich ewolucji spolecznej do poziomu wyzszego niz znani mu ludzie i najwyrazniej nic sie nie nauczyl po takim czasie...
Zal mi aktora, bo grac kilka lat w tym kuble na glowie i nie pokazywac twarzy... Przeciez to moze byc ktokolwiek, a on jedynie glos podkladac.
Dreamweb
Użytkownik
#62 - Wysłana: 16 Sty 2019 08:54:19
Odpowiedz 
Obejrzałem sobie odcinek po raz drugi i końcowa scena pożegnania nadal równie mocna...

resetta:
A w domku na plazy zniesmaczylo mnie to, ze strzalem z broni te zamki rozwalal.

No to jest przecież taka klisza w s-f, tyle razy widziana, że zastanawiam się, czy tego dla jaj nie dali, w poważnej poza tym scenie.
A jeszcze zobaczcie, że najpierw chciał dobić Eda, a potem miał taką szansę i tego nie zrobił - jak mu Alara zamknęła drzwi przed nosem to został z Edem praktycznie sam na sam. Mógł spokojnie skończyć to co zaczął, a on od razu zabrał się za strzelanie do zamków.
Swoją drogą, Malloy mógłby chyba strzelić z phasera do "Phloxa" zza tego pola siłowego, za którym siedział? Taka wiązka to nie butelka, którą wcześniej rzucał i od razu spadała. No chyba, że to pole działa jak tarcza na taką broń.

resetta:
Antyszczepionkowcy.
Wyrazny przytyk do dzisiejszego problemu. Dodatkowo robienie przy tym z rodzicow antyszczepionkowca wyraznych psychopatow...

To też, ale ogólnie chodziło o skonfrontowanie tego, co wcześniej mówili i rodzice i siostra, że u nich w rodzinie i ogólnie na planecie sami intelektualiści, naukowcy, a nie jakieś brudne wojsko. Po czym widzimy dwójkę takich intelektualistów jak terroryzują ich rodzinę. Pokazanie, że w każdej klasie społecznej to się może wydarzyć, o ile są odpowiednie pobudki, w tym wypadku tragedia syna.
MarcinK
Użytkownik
#63 - Wysłana: 16 Sty 2019 09:25:13
Odpowiedz 
Dreamweb:
To też, ale ogólnie chodziło o skonfrontowanie tego, co wcześniej mówili i rodzice i siostra, że u nich w rodzinie i ogólnie na planecie sami intelektualiści, naukowcy, a nie jakieś brudne wojsko. Po czym widzimy dwójkę takich intelektualistów jak terroryzują ich rodzinę. Pokazanie, że w każdej klasie społecznej to się może wydarzyć, o ile są odpowiednie pobudki, w tym wypadku tragedia syna.

To raczej nie jest żadna tajemnica skoro potrzebują utrzymywać policje
resetta
Użytkownik
#64 - Wysłana: 16 Sty 2019 16:01:14
Odpowiedz 
Mowilam, pokazywanie po raz kolejny wysoko rozwinietego spoleczenstwa, ktore jest chore spolecznie, psychicznie, empatycznie itp.
Q__
Moderator
#65 - Wysłana: 16 Sty 2019 21:19:17 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
No i nie będę pierwszym, który pochwalił się, że obejrzał ORV "Home", ani pierwszym, który się tak rozpisze.
Początek býł przewidywalny w świetle tego, co się słyszało zza kulis, ale mimo to ładnie, dramatycznie, rozegrany. Niby kolejna wesoła scenka z gatunku załoga robi sobie zabawę z niecodziennych (dla człowieka) cech Bortusa/Yaphita/ISAAC-a/Alary, a tu nagle... złamana ręka.
Wyjaśnienie co dolega szefowej ochrony... to był moment, który wkurzył mnie na tyle, że przerwałem oglądanie. Bo z jednej strony nawiązanie do faktu, że ziemscy astronauci cierpią od mikrograwitacji niesie jakiś tam powiew popularyzatorstwa, prawdziwej SF, zakorzenienia fikcji w rzeczywistości... z drugiej strasznie durne to jest... Statek, ewidentnie ze sztuczną grawitacją, wyprodukowany przez społeczeństwo złożone z całego mnóstwa gatunków (więc z założenia budowany pod potrzeby b. rozmaitych załogantów), i dziewczyna nie może sobie podkręcić w kajucie tej grawitacji jak chce, jak Melora Pazlar? Strasznie nieprzemyślane (widać brak sensownych sztywnych założeń, czytelne jest naginanie tego czy owego pod potrzeby odcinka) jak na serial, który robią weterani Treka, w tym fizyk i facet związany ongiś z MIT.
No, ale przełamałem się, obejrzałem do końca i w sumie było warto. Bo dostaliśmy znacznie lepsze pożegnanie odchodzącej postaci niż w wypadku Tashy, Jadzii czy Kes, a zarazem odcinek o jaki już dawno się prosiło w wypadku Wolkan/Sareka, czyli - choć i tym razem temat nie został jakoś szczególnie rozwinięty - kawałek sensownego nachylenia się nad hipokryzją i gatunkowym szowinizmem teoretycznie rozwiniętych Obcych, i toksycznymi więziami rodzinnymi w ich społeczeństwie (z elementami - b. brutalnego jak na standardy ST - thrillera i drobnym akcentem anty-antyszczepionkowym w roli miłego bonusa).
Z tym, że znów rzecz ocenić trudno, bo są wyraźne (i dominujące czasowo nawet) elementy czwórkowe (min. solidnotrójkowe) w skali Jammera, a są i wyraźne kiksy, niedociągnięcia. Zatem sam nie wiem czy właściwszym byłoby dać mocne 3 czy jednak 3-.

Co uznałbym za godne osobnego odnotowania?
Lodowe pierścienie w czołówce - chyba właśnie je dodali?
Powiedzenie wprost, że wyżej rozwinięci cywile traktują służbę we Flocie jako pracę fizyczną.
Xeleyę - raz planeta nie-gazowa, a z pierścieniami (fizycznie możliwe przy tej grawitacji), dwa - ponoć najładniejsza z odkrytych (zaraz się finalny dialog z lemowskiego "Edenu" przypomina), trzy - jej CGI-pejzaż miejski przypomina Vulcana z DSC "Lethe", a pokazane z bliska scenerie planetarne widoczki z DS9 i INS.
Technologię gravity shield - będzie nad czym dumać i co na czynniki pierwsze rozkładać.
To, że Gordonowi znów się zdarzyła chwila przeszarżowanego, pierwszosezonowego w stylu, wygłupiania.
Skafander Eda - na jedno mily widoczek, oby więcej takiego stuffu w +/- ST, na drugie trochę się gryzie z ideą chronienia się przed grawitacją polami siłowymi (tak, w tym wypadku racze jakiś pas w TAS-owym stylu powinien być w użyciu).
To jak ładnie Mercer podsumował butę rodziców Alary.
Stanowiący część edowego chwalenia porucznik Kitan tekst o saving lives - jest to praktycznie kopia słów Pike'a o Kirku-ojcu.
Numer ze zmiażdzoną przez grawitację butelką.
Latający fotel inwalidzki - przypomina te, na których poruszali się Charles Xavier czy Brainac (gdy używał ciała Miltona Fine'a), no i antygrawy z klasycznego ST.
Wątek siostry Alary, to, że niedawno wzięła ślub, ale i to, że zawsze skrycie zazdrościła naszej porucznik tego, że ta wyrwała się z ojczystej planety.
Informacje jakie dostaliśmy o Alarze, o tym jak uwierał ją xeleyański styl funkcjonowania, o jej walce o prawo do życia po swojemu, ale też i o tym, że ma IQ niższe niż wynosi planetarna norma, wreszcie... również o tym, że potrzebowała wsparcia rodziny i motywacyjnych kłamstw (analogie do Tilly i Michael ze Spockiem są b. czytelne). Aż szkoda, że postać ta została tak ładnie rozwinięta tylko po to, by zaraz zniknąć.
Efektowny jajowaty pojazd i fajnie, trochę avatarowato (mieszanie znanego z nieznanym), pomyślanego zwierzaka (szkoda, że nie było takich w klasycznym Treku).
Słoniowatego tymczasowego szefa ochrony. Dziwactwa jego biologii - trąba łącząca się z brzuchem i służąca za drugi przełyk. Ale i fakt, że wpisuje się w b. irytującą manierę twórców ORV - znów mamy ciekawie wymyślonego Obcego, który dostaje psychikę przerysowanego ziemskiego półgłupka pół-, bo jak do Floty trafił całkiem durny być nie może).
Sposób poprowadzenia wątku sensacyjnego - z jednej strony oczywistości - było jasne, od kiedy tylko Alara zobaczyła światło w domu na plaży, że rzecz skręci w kryminał, by dzielna porucznik miała szansę przeprowadzić śledztwo, i udowodnić rodzinie swoją wartość, z drugiej - MacFarlane i spółka się jednak wysilili, bo dostaliśmy mylny trop z ogrodnikiem, no i do końca nie było jasne czy ulubienica fandomu przeżyje, czy odpowiadnio bohatersko zginie. Poza tym - przy okazji - pokazano tortury, i w efekcie był to jeden z brutalniejszych odcinków +/- ST, porównywalny chyba tylko z TNG "Conspiracy" i mirrorowym kanibalizmem z Discovery (dodatkowe brawa dla twórców, że uzyskali to bez zbyt dosłownego epatowania przemocą). Wreszcie... wątek ów nie stanowil pustego ozdobnika, spleciony został zarówno z problemami realnego świata - napad był zemstą za to, że ojciec Alary zniszczył karierę ambitnego - jako się rzekło - antyszczepionkowca (więc jest to typowo Trekowe komentowanie rzeczywistości za oknem, podszyte nieco paradoksalną pochwałą naukowej prawdy, czy głosi ją postać sympatyczna, czy na odwrót zgoła) - jak i wszechświata fikcyjnego (widzimy jak głębokie frustracje rodzą niespełnione ambicje w świecie pozornie układnych xeleyańskich jajogłowych, co się tam pod powierzchnią kotłuje).
Powtórne przywołanie - tym razem w dialogu sióstr Kitan - TWoKowej opozycji "wojsko-nauka".
Jak też powtórne zastosowanie motywu z "Into the Fold" - w kluczowym momencie prom z Orville przybywa na pomoc, acz tym razem zostaje to gładko odwrócone, bo niedoszły ratownik zaraz sam potrzebuje pomocy.
Złamane nogi Eda - po raz kolejny twórcy nie boją się naturalizmu.
Finalny wynalazek Claire i Johna - stanowiący pewną rehabilitację serialu, bo okazuje się jednak, że dało się sprawę technologicznie załatwić, jak w klasycznym ST (acz pomysł by użyć do tego akurat Holodecku wydaje się ryzykowny, i generuje pytania o to, jak pewne technologie z The Orville działają, bo chyba jednak b. odmiennie od opisanych w Manualu TNG, mimo podobieństw).
Spuentowanie wątku Alary idące (i nie jest to zarzut tym razem, raczej docenienie oryginalności) wbrew roddenberry'owskim schematom. Bo u Gene'a (ba, nawet u Abramsa!) bohaterowie szli zasadniczo do Floty realizować jakieś wzniosłe posłannictwa, i uznawali za naturalne, że odbędzie się to kosztem ich życia prywatnego (nawet jeśli okazjonalnie na to narzekali); tymczasem panna Kitan trafiła do Floty szukać akceptacji, rodziny (trochę zapachniało TOS-em i VOY), a kiedy biologiczna rodzina ją w końcu zaakceptowała, GF (używam tego skrótu z nawyku, chyba niedługo przestanę, bo coraz bardziej się te światy od siebie oddalają, coraz częściej ORV pokazuje, że nie jest starym Trekiem) okazała się jej do niczego niepotrzebna i odeszła z niej bez wielkiego żalu.
Ładną scena pożegnania - b. Trekową w stylu, nakręconą z pamięcią o charakterach bohaterów (LaMarr jest Casanovą, Malloy bywa nieśmiały, ISAAC się nie przytula), i - powtórzę to raz jeszcze - przebijającą podobne sceny z kanonu ST (w którym przecież bohaterki nie musiały ginąć, mogły otrzymać inny przydział).
No i prezent Alary dla (ex-)kapitana - słoik ogórków, oczywiście.

(Aha: niech Was nie zdziwi brak odniesień w powyższym tekście do Waszych postów pisałem to wszystko - poza pierwszym zdaniem - w zeszły piątek.)

MarcinK

MarcinK:
Zauważyliście że ten koniorożec ma jakby elastyczne rogi?

W sumie nie wiadomo czy to rogi, czy uszy... Czy jedno i drugie (albo coś jeszcze innego).

80sLoveUC

80sLoveUC:
Trzeci odcinek drugiego sezonu serialu... jak tak dalej pójdzie to za niedługo Orville będzie bardziej star trekowy niż sam Star Trek :D

I tak, i nie, bo z jednej strony jest to serial mocniej osadzony w dziedzictwie ST niż Discovery, z drugiej - co już pośrednio wynika z tego, na co powyżej zwróciłem uwagę, ale i z Twoich słów o naturalnym mroku - rewizja roddenberryzmu idzie tam bodaj dalej niż w DS9.

80sLoveUC:
Do tego w tych 45 minutach na ekranie mamy po jednym przedstawicielu głównych obsad aż trzech seriali ST - Deep Space Nine, Voyager, Enterprise, z których dwójka ostatnich gra wspólnie na ekranie, i wydaje się, że mają z tego frajdę, zwłaszcza bawiący się w czarny charakter Billingsley :D

W dodatku obaj dobrze grają, zwł. Billingsley.

80sLoveUC:
oddanie piękna jej planety w połączone z muzyką tak jakby TNG-owską,

Tu mamy pewien zabawny paradoks, bo, tak, stylistycznie jest to b. TNG-owskie, a jednocześnie... TNG nigdy nam takich widoczków nie dało, korzystanie z naturalnych lokacji zaczęło się na dobre z DS9.

80sLoveUC:
15 odcinkach poczułem się, jakbym utracił członka rodziny :D

Przyznam, że ja też.

(I to jest b. duży sukces twórców, że tak szybko się do niej do tego stopnia przywiązaliśmy.)

resetta

resetta:
W tym zalewie trekowosci, tym razem pozytywnej, zdziwilo mnie jednak - mimo swiadomosci wplywu zapewne kulis tego odcinka, a wiec odejscia aktorki - ze odcinek nie byl skonstruowany jako dwa arki.

Oni od początku tego sezonu pogrywają z klasyczną dwuwątkową strukturą odcinków ST przecież.
Q__
Moderator
#66 - Wysłana: 16 Sty 2019 22:07:47 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
kaimada

kaimada:
Weve got far superior doctors here on Xelaya.
Czy jakoś tak w kontekście występu Picardo i Billingsleya było fantastyczne.

Tak, fajne puszczenie oka.

Dreamweb

Dreamweb:
Kto wie, czy nie najlepszy odcinek jak dotąd. W każdym razie czołówka.

Realizacyjnie z całą pewnością. ORV złapało swoją tonację (teraz Mercer powinien zapuścić brodę) i - wbrew moim początkowym obawom - jest to dobra tonacja, acz trochę mnie bolą naukowe niedoróbki, celowe technologiczne odstępstwa od kanonu ST; no i - jak już napisałeś - można narzekać, że:
Dreamweb:
za dużo obyczajówki, za mało s-f. Ale obyczajówki dobrej.

(Acz coś mi się zdaje, że ta obyczajowość, to część w/w tonacji, że nie uciekniemy od niej.)

Dreamweb:
Właściwie to patrząc na wyhodowaną na nowo nogę z poprzedniego sezonu, ta cała groźba z palcem wydaje się nieco pusta (poza niewątpliwym bólem łączącym się z obcięciem tego palca).

Nie do końca, zdaje się, że właśnie w bólu (i idącym za nim cierpieniu psychicznym) rzecz. Że dla tych nadętych jajogłowych pięknoduchów nawet odwracalny uszczerbek na zdrowiu byłby wielką traumą (jak dla Noga był).

Dreamweb:
przypomniał się trochę mirrorowy Phlox.

I chyba to celowe było.

Dreamweb
resetta

Dreamweb:
dopóki Billingsley nie okazał się tym złym, myślałem, że dostaniemy coś w stylu powieści detektywistycznej na wyspie - w postaci poszukiwań włamywacza, tudzież typowego "whodunit".

resetta:
O tak, tak, tez mialam takie nieodparte wrazenie, ze bedzie to taki staroangielski czy tam Poriotowy kryminal, moze troche w polaczeniu z Przyladkiem strachu, a Alara bedzie udawadniala swoje umiejetnosci.

Zgłaszam akces do Waszego klubu, też jestem nieco rozczarowany, że nie dali jej się bardziej pobawić w detektywa.

resetta

resetta:
Ja jej nadal nie lubie

A to dlaczego?

resetta:
wreszcie pokazano ja jakos kompetentnie,

Prawda, i było to odświeżające po - jeszcze niedawnym - robieniu z bohaterów durniów. Oby się tego nowego trendu od teraz trzymali.

resetta:
Niestety jest to musztarda po obiedzie oraz ekspresowe pokazania tego tu i teraz, zamiast pokazywanie tego przez szereg odcinkow wczesniej.

Z drugiej strony: lepiej późno (i na szybko), niż wcale. Zresztą jako rzygająca p.o. też zdała ostatecznie egzamin przecież.

resetta:
Po prostu Tilly jest dla mnie zbyt na papierze z tym, tylko duzo gada i moze inni cos tam mowia, ze cos umie, ale ja tego na ekranie nie widze w niej, tak samo jak nie widze w Burnham.

Znowu prawda, twórcy DSC mają spory problem z pokazaniem swoich bohaterów jako pełnowymiarowych ludzi. Twórcom ORV wychodzi to od niechcenia.

resetta:
Powinna zaprezentowac cos naprawde zaskakujacego, jakis trick, cos czego nikt by sie nie spodziewal. Tak jakos mi sie skojarzylo z filmem Doczekac switu z Hepburn gdzie bohaterka swoja ulomnosc wykorzystala przeciwko zloczyncy.

Fakt, to by było świetne, i w duchu ST. Albo powinna choć odzyskać wcześniej sprawność i udawać, że jest inaczej, by oszukać napastników.

resetta:
I tutaj jakis mily uklon dla postaci, mimo ze obciazajacej budzet i mogli w ogole bez slowa go zniknac, a nawet dali go w tym odcinku i cos mowil.

Zgoda, czasem jednak potrafią zadbać o dopięcie szczegółów. I jest to wtedy urocze.

resetta:
obcych z dziwnym wygladem, z dodatkowymi oczami

Wygląda mi to na żartobliwe nawiązanie do pierwotnego projektu Saru i pokazanie "jesteśmy w tym zakresie odważniejsi".

resetta:
Na statku Unijnym-federacyjnym to dziwne w kontekscie zalogi... Na co komu taka quarkowata postac jako zalogant bez przestrzegania minimum form wygladu i kontaktu?

Ta jego quarkowatość to nawiązanie do stereotypu podoficera-cwaniaczka co wszystko załatwi (kłania się "Cookie" z "Zakazanej planety", Krieg z SeaQuestu, Radar O'Reilly, itd.), a nagość - zaraz mi się przypominają przemowy pani Ferengi (jak jej tam?) z Absolution/Swiftwinda.

resetta:
Nie wiem, ale dla mnie w tej scenie bylo wiecej powaznej grozy niz w jakimkolwiek odcinku z pokazywaniem okrucienstw Kardasian w DS9,

Dla mnie też, co w sumie już napisałem. Był to chyba najstraszniejszy odcinek +/- ST po w/w "Conspiracy".

resetta:
Bo oni sie zachowywali jak tacy nacpani, zakreceni szaleni naukowcy, a nie ktos kto cierpi i chce ukarac domniemanego sprawce cierpienia. Za duzo bylo wyrafinowania i uchachania wyraznego z tego co robia, zamiast zlosci, zalu, emocjonalnej agresji.

Bo może chodziło o to, że syn jako taki niewiele ich obchodził, bardziej własne ambicje, które w tym synu ulokowali.

resetta:
Powaznie? Porozrzucane domki osiedlowe w stylu jakiegos Meksyku czy Brazylii, to takie cudo niby ma byc? Dla mnie to raczej biednie wygladalo

Tu wracamy do dyskusji o warunkach w jakich żyją Fedki, którą kiedyś dłuuugo toczyliśmy z Mavem:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=1993&page=18#msg271627

resetta:
Koniogolebiogryforozec

Czyli eevek, bo taka jest jego oficjalna nazwa.

resetta:
Ale w sumie nie wiadomo jak to naprawde wyglada kiedy ewolucja od poczatku jest w warunkach innych niz ziemskie, czyli normalne dla tych organizmow. Wydaje sie, ze nadal zawsze punktem odniesienia jest Ziemia, ze organizmy gdzie indziej dostosowuja sie tak jakby byly zabrane z ziemi i musialy przetrwac i sie zmienic...

Przypuszczam, że - jak w kanonie ST - mamy tu jakichś Preservers, którzy rzecz tak zaprogramowali...

resetta:
Poza tym po co w takim razie ten pilot? Przeciez Edek sam umie pilotowac.

Bo Panu Kapitanu przysługuje szofer... yyy... pilot. Dla szpanu.

Dreamweb

Dreamweb:
docelowo ma być nowa dziewczyna, z tej planety co Alara.

I już się zastanawiam jak jej obecność na statku wytłumaczą, jakiego backgrounda jej napiszą...

resetta

resetta:
Czy dla ojca Alary przeciagniecie czlowieka w tym zlomie bylo rownie ciezkie jak dla nas kogos na Ziemi w zbroi?

Chyba musimy założyć, że ta zbroja była (dość) ciężka i dla niego. Tylko wtedy unikniemy buraka.

resetta:
Jednoczesnie spora czesc ocenia ten odcinek jako przecietny

Na IMDB ocena wysoka, 8,4, Jammer 3/4 dał (tylko jeden ze wszystkich odcinków ORV i DSC wziętych do kupy ma u niego wyższą notę - pierwszosezonowy półfinał Discovery, faktycznie b. sprawnie nakręcony), więc...

resetta:
Przy okazji tez wiedzy o grawitacji... Czy oni nie mieliby o wiele wyzszej temperatury wrzenia cieczy? To wtwdy tez zmienialoby kulture, sposob jedzenia

W sumie to duży komplement dla epizodu/serii, że zadajesz takie pytania, bo to znaczy, że nie widzisz już potrzeby stosowania taryfy ulgowej, zaczynasz traktować "Home"/The Orville jako SF serio (choć taki np. Lem miałby tam po czym jeździć, oj miałby).

resetta:
Przy czym zapomina sie najwyrazniej, ze spedzil 700 lat wsrod humanoidow, uczestniczac w ich ewolucji spolecznej do poziomu wyzszego niz znani mu ludzie

Racja. Wykryłaś arcyburaczysko, na które trudno przymknąć oko, nawet jeśli wpisuje się poniekąd w tradycje TNG-owskiej epizodyczności. (Choć ja tam wciąż lubię ISAAC-a, mimo to. I nie zakładam, że kogokolwiek świadomie ranił, raczej, że na pewne sprawy jest ślepy. Poza tym... jednak przyszedł ją pożegnać, prawda?)

Dreamweb

Dreamweb:
Obejrzałem sobie odcinek po raz drugi

I to dowód jego siły. Nie do wszystkich epizodów ORV, a tym bardziej DSC, chce się wracać...
Q__
Moderator
#67 - Wysłana: 17 Sty 2019 01:47:14 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb
Użytkownik
#68 - Wysłana: 17 Sty 2019 09:00:19 - Edytowany przez: Dreamweb
Odpowiedz 
Q__:
I to dowód jego siły. Nie do wszystkich epizodów ORV, a tym bardziej DSC, chce się wracać...

Ja np. nie czuję w ogóle potrzeby obejrzenia "Escape Artista" po raz drugi.

Q__:
Chyba musimy założyć, że ta zbroja była (dość) ciężka i dla niego. Tylko wtedy unikniemy buraka.

Skoro zapewniała Edowi w środku zmniejszoną grawitację, to z zewnątrz mogła być bardzo ciężka. Trochę tak, jak lodówka jest z zewnątrz ciepła.
Poza tym pamiętajmy, że przeciągał go po podłożu w warunkach swojej grawitacji. Gdyby robił to na Ziemi (planecie) miałby o wiele łatwiej...

Q__:
Prawda, twórcy DSC mają spory problem z pokazaniem swoich bohaterów jako pełnowymiarowych ludzi. Twórcom ORV wychodzi to od niechcenia.

Owszem, bo więcej pokazują ich normalnego życia. W DSC mieliśmy jedną imprezę i parę innych słabo udanych rzeczy. Dlatego tam to są bardziej porucznicy, komandorzy, chorążowie, a mniej nazwiska. A właściwie nawet po prostu oficerowie, bo jaką rangę ma taka np. Detmer to bez patrzenia w Memory Alpha nie wiem. W ORV to są Kelly, Alara, Ed itd. Szczerze to nawet mnie zaskoczyło w tym odcinku że Alara jest porucznikiem, myślałem że jako taka młoda jest chorążym (ala Harry Kim). Widać, jakie drugorzędne znaczenie to tu ma.

Q__:
I chyba to celowe było.

I tu już zaczynam tworzyć w głowie scenariusz, jak to mirror Phlox drogą jakiegoś wypadku (transporter czy inny cóś) przeniósł się do naszego wszechświata i w czasie w przyszłość, następnie drogą jakichś medycznych eksperymentów zmienił swój wygląd i uodpornił się na zwiększoną grawitację wiadomej planety, i żyje na niej udając kogoś innego (i wychodzi, że ani Lorca ani Cesarzowa nie byli w tym udawaniu pierwsi - patrząc z punktu widzenia daty ich narodzin rzecz jasna ).

Q__:
z drugiej strasznie durne to jest... Statek, ewidentnie ze sztuczną grawitacją, wyprodukowany przez społeczeństwo złożone z całego mnóstwa gatunków (więc z założenia budowany pod potrzeby b. rozmaitych załogantów), i dziewczyna nie może sobie podkręcić w kajucie tej grawitacji jak chce

Owszem, to jest głupie i pójście bardzo na skróty, o czym już w poście nieco wcześniejszym pisałem. Tym bardziej, że jednocześnie sami pokazują, że taka manipulacja grawitacją na pokładzie byłaby jak najbardziej możliwa ze względu na
Q__:
Technologię gravity shield

- bo skoro na promie jej można użyć, to na statku tym bardziej...
Q__
Moderator
#69 - Wysłana: 17 Sty 2019 09:35:48 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Ja np. nie czuję w ogóle potrzeby obejrzenia "Escape Artista" po raz drugi.

Byly gorsze DISCO-koszmarki, choć one znów mogą budzić potrzebę sięgnięcia celem sprawdzenia czy faktycznie były aż tak złe, jak się je zapamiętało...

Dreamweb:
Skoro zapewniała Edowi w środku zmniejszoną grawitację, to z zewnątrz mogła być bardzo ciężka. Trochę tak, jak lodówka jest z zewnątrz ciepła.

Ale w takim wypadku powinna mieć jakieś napisy ostrzegawcze by się nie zbliżać itd. Wolę wierzyć, że po prostu ciężka (nie tak, jak neutronium, bo wtedy sama by sporą grawitację generowała, ale...).

Dreamweb:
Owszem, bo więcej pokazują ich normalnego życia.

To jedno. Drugi czynnik stanowi to, że nadają im cechy indywidualne przejawiające się nawet w takich drobiazgach jak w/w scena pożegnania, i są w trzymaniu się tych cech dość konsekwentni. W DSC bohaterom drugoplanowym brakuje indywidualności, a glówni - choć teoretycznie stanowią dość złożone osobowości - prowadzeni są chaotycznie (nawet, najlepsi jak dotąd w tym zakresie, mirrorowi Lorca i Georgiou).

Dreamweb:
I tu już zaczynam tworzyć w głowie scenariusz, jak to mirror Phlox drogą jakiegoś wypadku (transporter czy inny cóś) przeniósł się do naszego wszechświata i w czasie w przyszłość, następnie drogą jakichś medycznych eksperymentów zmienił swój wygląd i uodpornił się na zwiększoną grawitację wiadomej planety, i żyje na niej udając kogoś innego (i wychodzi, że ani Lorca ani Cesarzowa nie byli w tym udawaniu pierwsi - patrząc z punktu widzenia daty ich narodzin rzecz jasna



Dreamweb:
manipulacja grawitacją na pokładzie byłaby jak najbardziej możliwa ze względu na
Q__:
Technologię gravity shield

W sumie nie jest to do końca jasne, bo nie wiemy jak ta gravity shield działa*, może np. tylko co któryś grawiton przepuszcza (a sama żadnych pól grawitacyjnych ani antygrawitacyjnych nie generuje)?
Ale tak, jak obaj piszemy, to zgrzyta, z jednej strony mistrzostwo w opanowaniu grawitacji i zdolność tworzenia wielogatunkowego społeczeństwa, a z drugiej wychodzi na to, że projektantów statków kosmicznych mają tam jeszcze głupszych niż w SW, przed retconem z "Rogue One". I - co gorsza - nie funkcjonuje to na poziomie buraka odcinka (te się gorsze w TOS-ie, VOY i u Abramsa zdarzały), a na płaszczyźnie założeń technologicznych serii, a raczej ich - jak teraz wychodzi - umowności/braku (bo usłyszeliśmy, że podobne problemy Xeleyanom z Floty zdarzają się nagminnie).**

* Tym bardziej, że technologie z ORV - mimo, zwykle, identycznych efektów działania - okazują się jednak nie być prostą kopią patentów z Manuala TNG (jak ledwo co wspomniałem), co oznacza m.in., że nie wiemy z czego budowane są ichnie osłony.

** Mają Seth i spółka szczęście, że za konkurencję robią im DSC i nowy kanon SW, przy takim tle łatwiej wybaczyć niewybaczalne.
Dreamweb
Użytkownik
#70 - Wysłana: 17 Sty 2019 10:18:17
Odpowiedz 
Q__:
Byly gorsze DISCO-koszmarki, choć one znów mogą budzić potrzebę sięgnięcia

No bo ten odcinek to nie koszmarek, on jest po prostu nudny i nijaki i stąd niechęć wracania (pomimo Wilsona, którego grze akurat nic nie zarzucam - to scenariusz tę nudę powoduje i dobre aktorstwo tego nie ratuje).

Q__:
nadają im cechy indywidualne przejawiające się nawet w takich drobiazgach jak w/w scena pożegnania, i są w trzymaniu się tych cech dość konsekwentni

Widać, że ktoś usiadł i przemyślał, jak te postacie mają wyglądać, a aktorzy to dobrze zrozumieli. Na tym tle postacie z DSC faktycznie robią wrażenie pisanych na kolanie, nawet ci najważniejsi... Co do takiej Michaliny, to owszem, obmyślano jej tło rodzinno-społeczne ze szczegółami, ale nie skupiono się na charakterze samej postaci - stąd czasem z niej tzw. zimna suka a czasem do bólu cukierkowy federacyjniak.
Q__
Moderator
#71 - Wysłana: 17 Sty 2019 10:24:42 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
stąd czasem z niej tzw. zimna suka a czasem do bólu cukierkowy federacyjniak.

Jak się chce pomieścić w jednej osobie Seven i typowego roddenberry'owskiego oficera GF (nawet bardziej w stylu TNG niż TOS), a przy tym nie potrafi konsekwentnie fabuł prowadzić, to tak wychodzi...

ps. Podstawowe informacje o Unii, tej spadkobierczyni Federacji*:
http://www.youtube.com/watch?v=7C1_JEcWj4g

* Która samym swoim istnieniem wpisuje się w dwie z naszych starych dyskusji - o liczebności Floty (jak już wspominałem) i o konfederacyjnym charakterze UFP.
Dreamweb
Użytkownik
#72 - Wysłana: 19 Sty 2019 00:13:05
Odpowiedz 
Q__:
Pojawienie się nowej dark matter cartographer - raz, wiadomo, rodzi się pytanie czy nie dostaniemy wątku Tylera done right,

No cóż, i wyszło żeś trafił w dziesiątkę. Ciekawe bo ja raczej takiego obrotu spraw się nie spodziewałem... Ciekawe że nawet nazwisko infiltratorki takie samo - Tyler. Czy to nie zbyt dosłowne nawiązanie do DSC?
kaimada
Użytkownik
#73 - Wysłana: 19 Sty 2019 12:46:04
Odpowiedz 
Jak to się w czwartym odcinku rozwinie to się spodziewałem, ale nie zorientowałem się wcześniej, że porucznik Janel ma na nazwisko Tyler :D .

Odcinek się fajnie oglądało. Nowi źli to takie skrzyżowanie Scarran z Goblinami.
Dreamweb
Użytkownik
#74 - Wysłana: 19 Sty 2019 14:05:26
Odpowiedz 
kaimada:
Jak to się w czwartym odcinku rozwinie to się spodziewałem

A ja nie, bo nie śledziłem spraw zakulisowych i nie wiedziałem, że ta sama aktorka co grała Krillkę w 1 sezonie gra tę kartografkę...
Co jest w sumie dość zabawne, zważywszy że ekipa DSC wymyśliła fikcyjnego aktora, który ponoć grał Voq'a, i wiele osób się domyślało o co biega. W przypadku ORV nie było żadnego ukrywania, że to ta sama aktorka - a ja kompletnie nie podłapałem tej wskazówki.
kaimada
Użytkownik
#75 - Wysłana: 19 Sty 2019 15:11:37
Odpowiedz 
Ja się domyślałem jak się to skończy jak zaczęli ją torturować
Nie wiedziałem że to ta sama aktorka, po prostu w sf to popularny motyw.
resetta
Użytkownik
#76 - Wysłana: 20 Sty 2019 01:15:22 - Edytowany przez: resetta
Odpowiedz 
Coz moge powiedziec o tym odcinku...
Glownie tyle, ze po raz kolejny jest to mielonka. Mielonka stereotypowa i oklepana do bolu, jedynie podana w ladnej panierce.

Zaczyna mi sie nie podobac, ze Orv zamiast wymyslac cos od siebie jedzie na nawiazywaniu, wykrzywianiu pomyslow z DSC. Ok, jakby byli przesmiewcza parodia, to w porzadku, czepiamy sie DSC i wszystkich innych trekow i SF i jedziemy po nich jak nalezy. Ale nie tak. No i tego przesmiewania tak naprawde nie ma, jest bicie poklonow starym trekom, ale to nie to jak juz mowilam, co w tym serialu chce... Ja chce dobrej parodii, a treka dobrego to ja poprosze w DSC, a tak mamy dziwy niewidy, udawanie czegos czym sie nie jest i zbijanie punktow dzieki kontrastowi i brakow konkurencji... Bo bez niej spadliby nizej. Bo jako serial SF, komediowy, przygodowy to to jest denko nieciekawe.

A mialo byc sensowniej i moze z odbrazawianiem pomyslow i akcji z Treka, a wyszedl tetralny fanfik, w ktorym wszystko uklada sie po mysli bohatera...
Gordon nagle w tym odcinku przypomnial sobie, ze jest asem lotniczym, a w poprzednim dupa wolowa.
Aczkolwiek odcinek trekowy, zrealizowany poprawnie i z dobrze sluchajacymi sie dialogami i dobrze ogladajaca sie caloscia (czego tak bardzo mi brakuje i chce w DSC), pozostawia u mnie niesmak z powodu tego, ze ogladam ladnie podana kopie, kopii, kopii...

A i niebezpiecznym jest sugerowanie, ze krillowi fundamentalisci, to goscie z ktorymi mozna sie dogadac, bo jestesmy tacy sami... Straszna bzdura, ktora tutaj powinna byc wykpiona, a nie powtarzana za Trekiem... Dobrze chociaz, ze Krillowna mowi jak jest i nie glupieje od takich fluidow unijnych.

No i Gordon. Sadzilam, ze cos z tego bedzie, ze wreszcie pokaza bezsens tego piecia sie karierowego i opowiadania jaki to zaszczyt i ze kazdy moze byc kapitanem i takie tam. Bo przeciez wczesniej sugerowano, ze zaloga i kapitan to normalni ludzie i tacy tez troche wybrakowani, ktorzy po prostu robia swoje, ale nie sa jacys genialni i unijni do bolu.
Teraz nagle mamy kalkowanie ideologii federacyjnej, o tym jak kazdy moze wszystko, jak dowodzenie to podejmowanie decyzji, odpowiedzialnosc, a nie tylko lans. Wolalam bardziej zyciowe podejscie w stylu po prostu bycia kapitanem lajby, bo sie umie ja prowadzic i jakos sie tam kieruje zaloga...

W poprzednim sezonie mielismy czarnego geniusza, ktory nie chce isc w ten lancuszek awansowy, musi sie kryc, bo inaczej Unia by mu spokoju nie dala i pchala na sile, musi niby robic z siebie debila, bo dobrze mu z tym jak jest z tylu.
Z Gordonem odwrotnie, mamy do czynienia z debilem rzeczywistym, ktory tylko bardzo dobrze pilotuje, ale bedzie sie pchal dalej, a nikt mu nie powie, zeby byl tam gdzie jest, bo tylko to umie i niech to umie. I puenta powinna byc taka, ze on to widzi i przestaje sie pchac. A jej zabraklo w tym odcinku.
Zreszta zarowno w Orv jak i w ST wlasnie irytuje mnie to pchanie na sile do kariery. Ze niby kazdy moze robic co chce i lubi, ze praca ma byc przyjemnoscia, ale dekownikow, ktorzy tak naprawde robia swoje i to lubia, ale nie chca nic wiecej i bardziej, i nie sa glupi, to jednak wyciaga sie na sile i zmusza do integracji, zauwazania itp.
Z kolei mamy Picarda, ktory mial straszny bol tylka jak byl npcem i nic nie znaczyl, czyli nieprawda jest, ze nie chodzi o klubowanie i prestiz oraz znaczenie i wladze, a przede wszystkim posiadanie wlasnego statku i rozbijanie sie po kosmosie na osobistych zwiadach heh. Nie wystarczalo mu, ze jest na Ent i ze jest czescia tej przygody, on koniecznie chcial byc w centrum decyzyjnym, a nie wydarzen.

Gordon bylby zlym kapitanem, bo jest za glupi, bo jest tepy z glowy albo byl leniwy i nie chcialo mu sie uczyc.
W jednym odcinku zachwyca sie swoja robota, a w nastepnym marudzi.
No i przykre jest, ze nie potrafi nawet dostrzec, ze to nie dla niego. Ja bym sie nie pchala na kapitana, bo zdaje sobie sprawe jaka to odpowiedzialnosc, jaki to ciezar decyzyjny i wiem, ze jest to zbyt ciezkie, nie to co mi odpowiada w zamian za wladze i zaszczyty. Zdecydowanie wolalabym byc jedna z wielu w zalodzie Edka, Picarda czy Kaski i robic swoje niz nagle stac sie PO i decydowac o zyciu innych, czy nawet obowiazkach. Umialabym to robic, bo musialam, ale nie chce i nigdy nie chcialam z siebie, a w tych serialach, takich slicznych wciaz nie daja ludziom wyboru.

Trabalski oczywiscie beznadziejny, nie wiem jak taki ktos moze byc od ochrony, zero dyscypliny, z ktora tez cholerny klopot miala zawsze zaloga Ent i innych Trekow, co wyraznie wychodzi w konfliktach zbrojnych i kiedy na mostku pojawia sie inny dowodzacy, przelozny niz dotychczas, ktory traktowal wszystkich jak kumpli i ich rozpuscil.
Uwazam tez, ze jego gatunek jest bardzo niepraktyczny w walce. Ta traba o wszystko sie zaczepiajaca i latwa do urwania. Taki sam slaby punkt jak kopanie po jajkach komandosow, ale tam przynajmniej mozna ochraniacze zalozyc, a tu?

Mozna tez powiedziec, ze pokazywane jest po raz kolejny, ze jednak jak nie spelniasz norm danego srodowiska, to cie nie zaakceptuja wszystko jedno jak uwazaja sie za cywilizowanych i to ocenianie, i normy obowiazuja zawsze i wszedzie i w realu, i w fikcjach. I trzeba sie dostosowywac oraz liczyc sie z tym, ze beda cie oceniac. Zdaje sobie sprawe, ze sa granice tolerancji, ale w tych bajkowych serialach tak ciagle opowiadaja, ze tych granic nie powinno byc... Taaa.
No chyba, ze jestes jakims geniuszem albo w czyms super dobry i potrzebny, to beda cie tolerowac jak tego Gordona i Berkleya, ale co ten trabalski ma do zaoferowania? Bo na razie to nic nim nie pokazali poza glupimi tekstami. Tak, tak, wiem kto go gra, ale mnie to nie jara... i nie doceniam dudeizmu.

Tak w ogole, to czarny znknal chyba juz na dobre z mostku, a Gordon przejal od Eda paleczke z wyglupami i glupimi zartami, tekstami, zas sam Ed awansowal na brazowego hirola...

Tam chyba w trailerach bylo, ze mowil do kogos witamy w Unii... Zabraklo jakiejs sceny?
Ten serial to sie zaczyna robic wizualnie fantasy, a nie SF. Wampiry, elfy, orki... czarodziejski wierzchowiec... Zaraz beda z mieczami i lukami latac...
Mogliby na czas prowadzenia dialogu jednak wylaczac te Billy Joe i Ja krol...
Cos fabula idzie w strone bratania sie z Romulanami przeciw Dominium...

Odcinek nie jest zly jako odcinek, jako patrzydlo, lepsza wersja przygod Tripa z ksiezniczka na bagnach, ale wkurza mnie to mielenie, oj wkurza. Dobrze to robia, ale naprawde, nie potrafia wymyslic czegos nowego? Przeciez daje sie, co pokazuja Dark i inne tego typu seriale, amatorzy, fanfiki, inne seriale tematyczne... Jest tyle roznych przypowiastek z zakresu problemow spolecznych, moralnych, historycznych, komediowych, popkulturowych, horroru, a ciagle te kopiuj wklej i zmien kolory...

Nie wiem czy mozna sie tu zastanawiac nad tym, ze lepiej wrogow nie oszczedzac i nie litowac sie nad nimi. Wyszlo to czego sie obawiali po akcji na statku Krillow, ze z dzieci itp. wyrosna wrogowie i beda sie mscic za ojcow... Tutaj osoba pokojowa, nauczycielka stala sie szpiegiem i zolnierzem... No, ale pewnie pojdzie to w niezyciowa cukierkowosc ST, zamiast miesista parodie i wysmiewanie naiwnosci czy pokazanie, ze nie ma tak ladnie.

I nie, to ze pisze duzo o czyms, o jakims odcinku absolutnie nie oznacza tego, ze to jest, sa one dobre.
Jezeli uwazam, ze sa, to to napisze wprost. Nie wiem dlaczego analizowanie np. skladu klusek, ktore je ktos na ekranie, bo akurat ksztalt i sklad klusek mnie interesuje kulinarnie i historycznie ma byc dowodem na jakas klase calego tworu fabularnego... Moze sie okazac, ze swiadoma dbalosc o makaron jest jedyna zaleta w calosci...
To juz predzej moge docenic lepszy poziom poprzez cos kulturowego, os opowiesci fabularnej.
Po prostu sobie pisze, analizuje, tak jak wy analizujecie dzialanie fikcyjnego warp. Bo was zainteresowalo czy lubicie sam temat.
Ja sie zainteresowalam sama grawitacja, bo jest ona 3 bohaterka tamtego odcinka i ciekawilo mnie czy behindowo, to jakos uwzględnili i czy robili to z glowa czy przypadkiem.
Ale nijak, to nie wplywa na moja ocene, ze serial jest sredni, ale lepszy ogolnie od DSC w ogladaniu jako serial.
Tak samo jak rozpisuje sie o DSC, a wcale nie oznacza to, ze uwazam, ze mu sie cos od tego polepsza i lepiej mi go sie odbiera.
Ot taka odskocznia, zapchajdziura spoleczna to analizowanie czy forum, nie to samo co lubienie i fanowanie czemus.

Dobrze, ze chociaz po dworzu chodza, a nie w sztucznych krzakach.
MarcinK
Użytkownik
#77 - Wysłana: 20 Sty 2019 10:44:00
Odpowiedz 
Skoro wiedziała o chrapaniu to ciekawe czy TO robili. Oba gatunki muszą mieć bardzo kompatybilne narządy że się nie skapnął
kaimada
Użytkownik
#78 - Wysłana: 20 Sty 2019 11:21:22
Odpowiedz 
Jak mamy się czepiać, to skoro Krillowe potrafią operacyjnie usunąć wrażliwość na światło, to czemu nie robią takiej operacji standardowo oficerom, komandosom itd?
80sLoveUC
Użytkownik
#79 - Wysłana: 20 Sty 2019 13:42:57
Odpowiedz 
Bo to doskonała rasa, a wszystkie, inne gatunki są podrzędne? :D Girlfriend kapitana to wyjątek, bo szukała zemsty.

Ogólnie szkoda, że odcinek nie mógł być pierwszym w drugim sezonie ze względu na sceny walki w kosmosie i na statku, które były naprawdę ładne i takie trochę... Star Warsowe. Historia też była taka bardziej normalna dla przeciętnego zjadacza chleba, który chwilę wcześniej oglądał NFL.

Ogólnie epizod przyjemny, taki w klimacie ST (generalnie mógłby być to standardowy epizod TNG, DS9, VOY czy ENT), dobrze napisany, ogólnie nie ma do czego przyczepić się (no może poza początkiem, ale potem okazało się, że ten romans miał być taki mdły).

Wolałbym jednak, aby teraz wrócili do konceptu Orville'a, czegoś takiego jak w drugim odcinku - dziwnych, niezręcznych momentów "nie z tej Ziemi", które nadają tej serii świeżości względem wcześniejszych Star Treków.
resetta
Użytkownik
#80 - Wysłana: 20 Sty 2019 20:50:53
Odpowiedz 
Dlaczego mialby sie skapnac? Maja jakies doswiadczenie co do biologii Krillow na poziomie golizny i zwyczajow godowych? g
Tak w ogole, to Skrille najwyrazniej o ludziach wiedza bardzo duzo w temacie ogolnobiologicznym, a nawet spolecznym.
Jej wyraznie szwankowala wiedza popkulturowa... A to to tez nie budzilo podejrzen, czyli mozna zakladac, ze ona w ogole nie byla z Ziemi albo moze nawet nie czlowiekiem, tylko jakas kolejna rasa humanoidalna z drobnymi roznicami... A te roznice mogla miec miedzy nogami, ze bede dosadna g.

Ale serio, jezeli oni pojechali po DSC i zmienili ja genetycznie i w ogole, to nie wiem czemu uwazacie, ze zmiany nie obejmowaly takze narzadow wewnetrznych i trzeciorzedowych cech plciowych.
Powiedziala, ze bylo to bolesne. Niejednokrotnie w treku robiono takie przerobki i to glebsze niz sama gebe i uszy. Naprawde sadzicie, ze taka Kira jak ja zrobili w Kardasianke i wmawiali, ze to jej fenotyp, to jej zostawili myszke ludzka? g
Tyle, ze sie tego nie pokazuje i nie mowi, a Seth jakby nie zaczal sie asekurowac w tym sezonie, to pewnie by wlasnie walnal na ekranie tego typu tekst i rozmowe.
Kompatybilni sa tez Klingoni i Volkanie i inni, bo i w Orv i w Treku migdala sie, mowiac o tym, ale nie pokazujac.
Zreszta kolejne trzymanie sie tego jednego przodka wszystkich humanoidow w galaktyce.
A Tyler z DSC tez zostal przerobiony z Klingona i to bolesnie, czyli pewnie tak jak Krillowna, ktora tylko o tym mowi, a nie pokazuje. Jezeli prymitywna metoda rzeznicka mozna bylo...

Tam chyba pada z ekranu, ze TO zrobili, nie pamietam w rozmowie z kim, chyba z Kelly.
Tak, tekst z chrapaniem byl slodki i zabawny, ale zapomnialam o nim.
Rozbawil mnie z sugestii, ze jednak spali ze soba i dobrze sie znaja i z realiow, ze tak wlasnie jest w zwiazku i kobiety sie o to czepiaja. Samo zycie, heh.

Mozna tez zaczepic sie o ten monolog Edka, ze Krillowie jak zobaczyli, ze nie sa jedyni, wyjatkowi i ze sa inni tacy jak oni, to wybrali sciezke negacji, ze nieprawda, ze gorsi i agresji.
I to nawiazywanie do historii ludzkosci, ze mielismy u siebie tak samo, tylko w stosunku do innych ludzi z innych krajow. Czyli sugerowanie, ze wlasnie tych roznic wsrod humanoidow praktycznie nie ma poza troche innym wygladem czasem w srodku, czasem po wierzchu. Tak jakby to byly roznice na poziomie innego koloru oczu, twarzy i skory.
Dreamweb
Użytkownik
#81 - Wysłana: 21 Sty 2019 08:56:42
Odpowiedz 
resetta:
Coz moge powiedziec o tym odcinku...
Glownie tyle, ze po raz kolejny jest to mielonka. Mielonka stereotypowa i oklepana do bolu, jedynie podana w ladnej panierce.

To prawda, tym razem wrzucili do kotła naprawdę sporo. Gordon uczący się do bycia dowódcą, nadzorowany przez Kelly, przypominają się analogiczne egzaminy Deanny z TNG Thine Own Self. I masz rację, że bezsensownie to nagle porzucono bez żadnej konkluzji, i nie poznaliśmy rozwiązania na ichniejsze Kobayashi Maru. I taka ciekawostka zza sceny, ta para aktorów właśnie oznajmiła, że są zaręczeni!

https://www.instagram.com/p/Blg-ZLznwjM/

Z kolei włażenie pod górę żeby wysłać sygnał, to DS9 The Ascent. Dwójka przeciwników uwięziona razem na planecie to DS9 Waltz. Sam motyw Tylerowej jako szpiega to oczywiście powtórka z Tylera szpiega (ORV inspiruje się DSC, kto by pomyślał Że w drugą stronę będzie to działać, to już od dawna było widać, ale to jednak niespodzianka.). I tak dalej, inspiracje są tu widoczne jak na dłoni...
resetta
Użytkownik
#82 - Wysłana: 21 Sty 2019 21:27:52
Odpowiedz 
Oj, zeby to sie nie odbilo na pracy. Takie zwiazki to ciagle jakies wertepy. Najpierw Alara, teraz oni, w BBT tez zle to wyszlo.
Dobrze im zycze, ale realia przewaznie sa jakie sa, ze nic z tego nie wychodzi, a tylko sa problemy...

DS9 tak, sporo tego tam dalo, ale podejrzewam, ze rownie duzo tego bylo w NG, tylko nikt do tego nie wraca tak czesto, a DS9 bylo ostatnie i wiecej sie pamieta.
Uwiezienie na planecie, to mi sie bardziej kojarzylo z tym ufoludkiem, mowiacym metaforami, z Picardem.

Puenta co do Gordona pewnie bedzie, bo pewnie to motyw na dwa albo wiecej odcinkow, tylko wlasnie sie obawiam sie, ze trekowo stereotypowa, a nie taka jak opisalam... bardziej zyciowo i bardziej normalnie, bez tych trekowych bajek.
Wczoraj sobie losowo oboejrzalam odcinek NG o tym zmiennoksztalnym organizmie na stacji, psie i panience, w ktorej sie La Forge zadurzyl... I po raz kolejny niesmak - badz aspoleczny, inny, odludkiem, nie, nie dadza ci wyboru, nie pozwola ci wykonywac pracy w warunkach, ktore wolisz, lubisz, beda cie szykanowac wpisami do akt jak to jestes niepasujacy, blech.
A jednoczesnie dupki i chamy rodzaju meskiego z wielkim ego, w porzadku, bo to jakies autorytety i geniusze w swojej dziedzinie.
Nie spodziewalam sie, ale dzis to tak bije po oczach z ekranu... Oczywiscie nie ma pelnej zgody na takie zachowania u obu plci, ale wyraznie jest wieksza tolerancja u kogos takiego jak ich faceci-naukowcy itp.
Spice
Użytkownik
#83 - Wysłana: 23 Sty 2019 03:03:50 - Edytowany przez: Spice
Odpowiedz 
Powiem tak. Ostatnio oglądałem, ponieważ nie ma nic nowego dobrego sci-fi, żeby dłużej oglądać, po raz już chyba setny TNG. W pewnym momencie stwierdziłem, że już mam dość i akurat się okazało, że jest nowy odcinek DSC. Obejrzałem, już oglądając miałem rosnącą chęć, a po zakończeniu chciałem sie po prostu zabić. Dosłownie, to nie jest żart, chciałem się zabić. A jak przeczytałem pozytywne recenzje tego czegoś, chciałem się zabić już całkiem serio. Wcale dużo nie wyolbrzymiam. Po czym okazało się, że przeoczyłem fakt, że wyszedł nowy sezon Orville. Obejrzałem pierwszy epizod i odłożyłem nóż.
Dreamweb
Użytkownik
#84 - Wysłana: 23 Sty 2019 09:07:16 - Edytowany przez: Dreamweb
Odpowiedz 
Spice:
Obejrzałem pierwszy epizod i odłożyłem nóż.

Powinieneś zatem napisać maila z podziękowaniem do Setha M.F. za uratowanie życia.

resetta:
Oj, zeby to sie nie odbilo na pracy. Takie zwiazki to ciagle jakies wertepy.

Owszem, z drugiej strony przypadki takie zdarzały się i w ST i to od dawna. Nana Visitor i Alexander Siddig chociażby. Co zresztą też nie przetrwało próby czasu, no ale przynajmniej do końca serialu dotrwali. Zresztą świetny był ten motyw, jak Bashir "przeniósł" ciąże Keiko do Kiry i ona potem coś do niego mówiła w stylu "To tobie zawdzięczam ten stan". Co było prawdą, bo to było dziecko Siddiga.

O państwu Roddenberrych to w ogóle nie wspomnę.
resetta
Użytkownik
#85 - Wysłana: 24 Sty 2019 06:19:53
Odpowiedz 
Wlasciwie to trudno powiedziec, czy ze to byly inne czasy, czy ze nic sie nie zmienilo g.

Roddenberych i ich behindy oceniam jednak inaczej. Widze tam tez cos za cos i nie kompromis, tylko rezygnacje po jednej ze stron. A ze koniec koncow zona duzo osiagnela, to uwazam, ze to juz inny rozdzial... Nie wiadomo tez, czy rozniwe duzo by nie osiagnela gdyby maz nie tyle byl nia zainteresowany nia jako kobieta, a bardziej przeforsowaniem jej jako aktorki w sensownej, silnej i samodzielnej roli kobiecej?

Kira i Bashir, to tez troche inna epoka produkcyjna, kiedy mieli pewne zaplecze i mocne fundamenty serialu. Dzis skonczyloby sie pewnie wyleceniem jednego z nich albo przynajmniej czasowym zniknieciem...
A dzis jakiekolwiek konflikty aktorskie koncza sie raczej wywaleniem ktoregos z obsady, a nie probami ulagodzenia. Liczy sie PR i zyski...
Wtedy tez sie liczyly, ale nie bylo takich mozliwosci dokopania sie szczegolow jak dzis. Wiele wychodzilo juz wiele lat po produkcji...
Jeszcze do niedawna zmieniano dosc radykalnie scenariusze dla glownych bohaterek jezeli byly w ciazy, dzis predzej ja zniknal gdzies albo wycofaja na plan dalszy niz zmienia ark...
Albo w ogole beda ukrywac, ze jest w ciazy...

Ale zwiazki na planie, to jednak problemy wladzy. Moze byc tez brak profesjonalizmu... A jak zwiazek sie psuje, to w druga strone, niesnaski, zadania zmian, zeby sie z ta osoba nie widziec, klotnie, zadania wyrzucenia... No i jest to tez czesto zwiazek wlasnie chwili, na emocjach, bo ludzie sie widuja, a nie widuja z domem, rodzina i romans gotowy, typowy romans w pracy, ktory konczy sie przewaznie zle albo istnieje do czasu zakonczenia filmu/serialu.
Ja wiem, ze sece czy moze przyrodzenie nie sluga przy wiekszsoci ludzi, ale powinni sprobowac takich pomyslow poza okresem pracy... Przekonac sie, czy rzeczywiscie to bardziej przyzwyczajenie i tesknota, czy rzeczywiste zainteresowanie druga osoba.
No coz, po raz kolejny, zycze im dobrze, jak najlepiej, niech nie odbije im sie to na pracy, bohaterach, scenach romasowych, czy lozkowych Eda i Kelly, prawdziwosci grania i niech trwa dalej jak juz Orv zniknie.
Dreamweb
Użytkownik
#86 - Wysłana: 25 Sty 2019 12:12:59 - Edytowany przez: Dreamweb
Odpowiedz 
Chciałem jeszcze powiedzieć, że końcówka odcinka "Nothing Left on Earth Excepting Fishes" chyba równie mocna, co "Home"... Ponownie bez dialogów, ale samo to patrzenie Eda jak ich statek odlatuje, dało się w tym wyczuć z jednej strony rozczarowanie udawanym przez nią związkiem i zawód miłosny, z drugiej tak jakby cień nadziei, że może ona w ostatniej chwili zmieni zdanie i wróci... Zauważcie, że dla niego w zasadzie nie zmieniło się podejście do niej, kiedy zobaczył że nie jest człowiekiem a Krillką. I sam jej gatunek w podtrzymywaniu dalszego ewentualnego związku wyraźnie by mu nie przeszkadzał. Co jest zresztą w duchu tradycji ST rzecz jasna.

Chyba Seth się wyrabia jako aktor, tak stwierdzam po tym odcinku. Coraz więcej potrafi zagrać bez słów, mimiką twarzy itd.

Tymczasem dyskusję nad kolejnym odcinkiem niniejszym uważam za otwartą.
Q__
Moderator
#87 - Wysłana: 25 Sty 2019 13:19:48 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Tymczasem dyskusję nad kolejnym odcinkiem niniejszym uważam za otwartą.

Jeszcze chwilka, niech zdąże napisać co sądzę o w/w "Nothing Left on Earth Excepting Fishes"...; Otóż dumałem nad tym odcinkiem tydzień i w sumie niewiele mam do powiedzenia. Tak, zasadniczo zrobiony jest bezbłędnie (nawet chwila humoru w wydaniu tymczasowego szefa ochrony, który wpisuje się ubiorem w rodzimy stereotyp "Janusza" nie wydaje się out-of-place, nie w ORV), ale niczym wielkim (przynajmniej w A-plocie) nie zaskakuje. Ed oczywiście ma obawy jak powiedzieć Kelly o nowej ukochanej, ta - równie oczywiście - wszystko wie i nie jest przeciwna (aprobująca reakcja Gordona jest za to małą niespodzianką, ale tylko małą, w końcu to też Fedek). Porucznik Tyler, rzecz jasna, okazuje się godną następczynią porucznika Tylera, co romantyczną wycieczkę z nią obraca w pchanie się w ewidentną pułapkę. Potem jest drobne zaskoczenie - sama scena w ową pułapkę wpadania - najładniejszy kawałek Trekowej batalistyki od czasu Manewru Rikera (który zresztą owo zagranie z wykryciem zamaskowanego promu nieco technicznie przypomina) i nowa - b. BoP-owata (acz gondole w stylu Attack Shipów J'H posiada) - klasa okrętów Krilli. Następnie mamy wprowadzenie trzecich graczy - jak popatrzyłem na ich jednostki myślałem, że dostaniemy orville'ową wersję Romulan, a tu z urody (i obyczaju abordażowania) wyszli raczej Remanie, w dodatku w trybie Terminatora - co powoduje, że Mercer i Teleya automatycznie wpadają w sytuację znaną z "Enemy Mine". No i zakończenie musi być słodko-gorzkie, bo przecież to sequel epizodu "Krill", który również takie miał.
Jednak rozegrane jest to dobrze, acz bez czterogwiazdkowego polotu. Edek okazuje się lepszym kapitanem GF niż można go było o to posądzać - ochoczo podaje nieprzyjacielowi swoje kody dowodzenia, ale kody fałszywe, potem ratuje kochanko-nieprzyjaciółko-porywaczce tyłek, unikając jednocześnie śmierci z jej rąk, i toczy z nią całkiem interesujące (i jakże aktualne - da się w nich doszukać tyleż komentarza do fanatyzmu islamskiego*, co do trendów dziś biorących górę na szeroko pojętym Zachodzie) dyskusje o religii, miejscu czlowieka we Wszechświecie i ksenofobii z recydywą fanatyzmu jako reakcji na poczucie zagrożenia jakie budzi (w niektórych) spotkanie z Innym. A na koniec wypuszcza ją, licząc, jako dobry Fedek, że może tym rozpocznie proces przełamywania lodów z jej gatunkiem, choć zarazem - jako bohater, znacznie cyniczniejszego od TNG, The Orville - wie jak płonna może być ta nadzieja. No i ozdobione jest to jeszcze przyjemnymi smaczkami typu przywołania filmu "Anna i król" (z niego pochodzi zresztą tytuł w/w historii, jak widać nie zawsze trzeba sięgać aż do Shakespeare'a), który dowódca ECV-197 poznał, bo jego mamuśka zadbała o to, by przyswoił klasykę, czy muzyczny podkład w finalnej scenie.
Nie zaskakuje również, że bohaterem B-plotu jest Malloy. Cała reszta załogi dostała szansę rozwoju i szerszego pokazania się publiczności - jego kolej (tym bardziej, że sam, bez Johna, wypadał ostatnio na tym mostku trochę jak ryba wyrzucona z wody). Przy czym sama realizacja tego wątku wydaje się znów (tak jak ten główny był ewidentnym pokazaniem twórcom Discovery, że da się taki wątek infiltratora rozegrać znacznie lepiej, mądrzej) aluzją do dziejów Kirka, a głównie neoKirka - mamy tam "kapitanem się poczułem, więc podrywam", mamy odpowiednik sceny błaznowania w trakcie testu Kobayashi Maru (acz tu, dla odmiany, symulowana sytuacja ponoć MA dobre rozwiązanie, a Gordon nie ma podstaw do bycia euforycznie radosnym), choć już reakcja naszego pilota na trójwymiarowy odpowiednik rorschachowych plam jest typowo orville'owa (i z b. starego dowcipu wzięta), a finalny morał - że bycie kapitanem jest fajne, ale bycie genialnym pilotem to też dobra rzecz, zdaje się dość TNG-owski.
Przy czym - choć zabrakło, jak mówię, jakiegoś momentu Wow - rosnąca tendencja jakościowa jest wyraźna. W/w odcinek uchodziłby za solidny, acz nie wybitny, i w czasach klasycznego ST. Dlatego ode mnie dostanie 3 z małym +/4 (choć nie jest jeszcze tym na co czekałem, chcę coś wybitniejszego dostać).

* Acz krillski fanatyzm podniesiony jest oczko wyżej - tu nawrócenie się na ichnią wiarę nic nie da.

ps. Recki:
- Jammer
https://www.jammersreviews.com/orville/s2/exceptin g-fishes.php
- MechaRandom42
http://www.youtube.com/watch?v=y2QuG4-fsOE
http://www.youtube.com/watch?v=G-kniOtm764
- JP z Egotastic FunTime!
http://www.youtube.com/watch?v=R79z9OVbkUU
http://www.youtube.com/watch?v=SKxdAngnuH0
- Major Grin/Nitpicking Nerd
http://www.youtube.com/watch?v=8L4Thtwjhkw
- Nerdrotic
http://www.youtube.com/watch?v=V8GWqYLJbOU
- TM
https://trekmovie.com/2019/01/20/the-orville-revie w-ed-falls-for-a-stranger-in-conventional-nothing- left-on-earth-excepting-fishes/

I obrazki z tej ostatniej:




















Dreamweb
Użytkownik
#88 - Wysłana: 25 Sty 2019 13:57:03
Odpowiedz 
Q__:
Jeszcze chwilka, niech zdąże napisać co sądzę o w/w "Nothing Left on Earth Excepting Fishes".

To ja jeszcze, tytułem nadrobienia...

resetta:
Naprawde sadzicie, ze taka Kira jak ja zrobili w Kardasianke i wmawiali, ze to jej fenotyp, to jej zostawili myszke ludzka? g

Bajorańską jak już

resetta:
Tam chyba pada z ekranu, ze TO zrobili, nie pamietam w rozmowie z kim, chyba z Kelly.

Gordon o to pyta, ale Ed zmienia temat i nie odpowiada. Więc w sumie nie wiemy. A że wie o jego chrapaniu, cóż, to jeszcze o niczym nie świadczy.

Q__:
najładniejszy kawałek Trekowej batalistyki od czasu Manewru Rikera

Owszem, bardzo ładny. Disco mogłoby się uczyć jak dynamicznie i CZYTELNIE pokazywać takie sceny, a nie jakieś trzęsawki i nie wiadomo o co chodzi.

Q__:
aprobująca reakcja Gordona jest za to małą niespodzianką, ale tylko małą, w końcu to też Fedek

W sumie wychodzi na jaw, że dobrze, że nawet nie próbował jej zapraszać na "moczową imprezę Bortusa". Najprawdopodobniej dostałby kosza, skoro miała od początku kapitana na celowniku (chociaż, teoretycznie, mogła próbować dostać się do kapitana przez jego najlepszego przyjaciela).

Q__:
rosnąca tendencja jakościowa jest wyraźna. W/w odcinek uchodziłby za solidny, acz nie wybitny, i w czasach klasycznego ST

Owszem, ja po obejrzeniu go drugi raz poważnie się zastanawiam nad ubraniem go w żółtą koszulkę lidera wszystkich dotychczasowych odcinków...
Q__
Moderator
#89 - Wysłana: 25 Sty 2019 14:00:53 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Owszem, bardzo ładny.

Nawiasem: jest tam jeszcze jedna aluzja do INS, do słynnych słów o odkrywcach, wielopoziomowa nawet, bo odnosząca się zarazem do charakteru fabuł sporej części odcinków TNG (i tego co im wytykali zagorzali TOS-owcy) oraz do statusu Orville'a jako statku drugiej kategorii, a przy tym i płacze Connora z pilota DSC przywodząca na myśl - narzekanie Gordona, że za dostawców pizzy robią (gdzie sam powód tych narzekań - zadanie dostarczenia zapasów - znów trochę TOS-owo wygląda).

Dreamweb:
Disco mogłoby się uczyć jak dynamicznie i CZYTELNIE pokazywać takie sceny

Przyznajmy jednak, że i DISCO się wyrabia. "Brother" zawierał więcej kosmicznych widoczków (z czego część pokazali nawet w znośnym tempie), niż cały pierwszy sezon DSC do kupy.

Dreamweb:
ja po obejrzeniu go drugi raz poważnie się zastanawiam nad ubraniem go w żółtą koszulkę lidera wszystkich dotychczasowych odcinków...

Cóż, na IMDB dali mu 8,6, jak dotąd to czołowa nota dla ORV (dzisiejszej nie liczę, za mało głosów by brać ją już serio).
kaimada
Użytkownik
#90 - Wysłana: 25 Sty 2019 19:19:17
Odpowiedz 
Świetny pomysł na odcinek. Myślałem, że będzie o aborcji, a tutaj przesądy i znaki zodiaku.

Na minus - i to duży - brak konsekwencji morderstw na planecie popełnionych przez Bortusa j Kelly.
 Strona:  ««  1  2  3  4  5  6  7  8  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / The Orville- Dyskusja ze Spojlerami

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!