USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / The Orville - nowa parodia Treka w tradycji Galaxy Quest, czy nowy... Trek?
 Strona:  ««  1  2  ...  8  9  10  11  12  ...  33  34  »» 
Autor Wiadomość
Toudi
Użytkownik
#271 - Wysłana: 30 Wrz 2017 14:00:40
mozg_kl2 i like it. Acz ciężko mi sobie wyobrazić i tę postać i tego aktora jako kapitana Orville. ale już neoKirk, Tom Paris, Bashir...

A wiecie co byłoby fajnym trekiem, holoDoktor jako regularny kapitan...
Q__
Moderator
#272 - Wysłana: 30 Wrz 2017 14:42:12 - Edytowany przez: Q__
Dreamweb

Dreamweb:
Ewentualnie wyobrażam sobie załogę w jakiejś sytuacji typu "The Naked Now", gdzie pani doktor i pan galaretka wystąpią w roli Tashy i Daty... Patrząc na humor tego serialu, to jest możliwe...

W sumie to w całym tym serialu bohaterowie pokazują rozmaite cechy swoich osobowości tak, jak ci z TNG robili tylko w w/w odcinku, więc nie wiem czy taki scenariusz miałby w ORV rację bytu. Ale jakaś - na podobnej zasadzie wprowadzona - chwila słabości pani doktor - owszem.

Dreamweb:
Zresztą zastanawiające jest, czemu przedstawiciela tak odmiennego anatomicznie gatunku w ogóle pociąga przedstawicielka homo sapiens?

Pisałem już o tym - skrajna samotność. Potrzeba towarzystwa. Da się to podciągnąć gdzieś w okolice zastępczych zachowań homoseksualnych, czy nawet zoofilnych. Ale i spojrzeć na to z drugiej, b. romantycznej strony - miłość nie znająca granic biologii (czyli silniejsza, niż ta, którą poczuła Bev do Odana), tryumf ducha nad fizjologią...

Dreamweb:
Zresztą obie sceny są równie bezsensowne. W kosmosie, gdzie nie ma ciążenia, żeby do tego doszło, okręt taranowany powinien za pomocą własnych silników napierać na okręt taranujący. A tutaj "ofiara" wisiała sobie swobodnie w przestrzeni, czyli powinna zostać lekko puknięta i odepchnięta, może z jakimś minimalnym uszkodzeniem w miejscu kontaktu obu kadłubów...

Cóż, zawsze możemy dojść do wniosku, że w ST istnieje jakaś dziwna tendencja do utrzymywania statku w miejscu przez włączanie przednich i tylnych silników manewrowych (taki odpowiednik zaciągnięcia hamulców), co b. ułatwia robotę chcącym taranować.

USS Bij

USS Bij:
prospektywicznie The Orville wygląda nieporównywalnie ciekawiej.

Co najmniej na dzisiaj - tak.

USS Bij:
Mam nadzieję, że serial doczeka kolejnych sezonów, choć nie zanosi się chyba na to :/

Hmmm... Jak dotąd ORV utrzymało widownię (podczas gdy Gotham dalej spada):
http://deadline.com/2017/09/will-gracepremiere-rat ings-greys-anatomy-orville-great-news-1202179363/
Więc nadzieje na drugi sezon są:
http://tvbythenumbers.zap2it.com/daily-ratings/tv- ratings-thursday-sept-28-2017/

mozg_kl2

mozg_kl2:
n mirror darkly

Cóż, marzenie fanów. Które całkiem możliwe, że doczeka się realizacji. W końcu MacFarlane i Stewart to kumple. A poza tym twórcy The Orville starają się śledzić głosy fandomu, zaś "chcemy Stewarta w roli gościnnie występującego, bezimiennego, kapitana" wśród tych fanowskich życzeń brzmi b. głośno.

kaimada

kaimada:
Oglądam odcinek

Skoro o nim mowa, to krytykowałem, ale przypomniałem sobie jeszcze trzy elementy do docenienia...
Po pierwsze podobało mi się, że plan pokonania Krilli jest dziełem LaMarra. Wprowadzone to zostało trochę ad hoc, ale ładnie dało tej postaci okazję do zagrania czegoś z sensem, widać, że ORV nie redukuje swojego nawigatora do roli pana od wciskania przycisków/punktów na konsoli dotykowej, co klasycznemu ST się zdarzało.
Po drugie - ISAAC. Słyszymy z ekranu, że to superzaawansowana maszyna, która przybyła badać ludzi, i proszę bardzo - MacFarlane o tym pamięta. ISAAC po pierwsze faktycznie dowodzi swoich przewag - tym razem jako pilot (nawet jeśli tylko o tym usłyszeliśmy, samych - ponoć arcytrudnych - manewrów nie było widać) i hacker (złamał kody tych drzwi, i jeszcze efektownie to wyglądało - końcówki wysuwające się z dłoni; pierwszy raz można było uwierzyć, że to cud technologii, nie - kiepsko przebrany facet). Po drugie zaś - w kółko tych ludzi o coś wypytuje.
No i jeszcze ten Klyden sięgający po ziemskie lody i filmy. Wspominając o tym skupiłem się na aspekcie humorystycznym, a przecież pobrzmiewa w tym również zdrowy multikulturalizm. Otwartość na Obce. Ta sama ciekawość, która kazała Rikerowi jeść gagh. (Pewne wątki tła z Titana mi się przypomniały.)

Toudi

Toudi:
Acz ciężko mi sobie wyobrazić i tę postać i tego aktora jako kapitana Orville

Ale jako kapitana jakiegoś większego, stawianego wszelkim Mercerom tego świata za podręcznikowy wzór, statku...

Toudi:
A wiecie co byłoby fajnym trekiem, holoDoktor jako regularny kapitan...

Czytałeś ten wywiad z Bragą z TM, co go linkowałem? Pytany jaki film chciałby nakręcić, gdyby dostał szansę powrotu do ST, odrzekł:

"I know what I would do. I would take the specialty characters, like Seven of Nine, Data, the holographic Doctor, and others and create a brain trust of characters who are up against some kind of really bad situation where they need to the most brilliant that Starfleet has to offer. Maybe create another character or two and put them on a f—king ship so you get a little from each and put some cameos in there while you are at it. I always thought that would make a cool movie."

W sumie mógłby ściągnąć Ryan, Spinera i Picardo do ORV i zrobić choć jakieś cameo takiego superzespołu, jawnie puszczając oko do fanów. Napiszemy mu o tym?

ps. Kolejny (doedytowany) trailer ep. 5:
http://www.youtube.com/watch?v=vOhsj7cqNZM
I zdjęcia z tegoż odcinka w formie filmiku:
http://www.youtube.com/watch?v=j8DrwYnGJhQ
Toudi
Użytkownik
#273 - Wysłana: 30 Wrz 2017 14:49:27 - Edytowany przez: Toudi
Q__:
Jasne, że ciężko, ale w wykonaniu rzecz... Lem potrafił z starego pomysłu z opowiadania Leinstera zrobić "Solaris", Roddenberry z Fosterem i Wise'm z TOSowego odcinka "The Changeling" - TMP, Clarke z Kubrickiem wycisnęli z ogranych wątków Kontaktu, buntu maszyn i modnych wówczas dänikenizmów "Odyseję..."... Dlaczego zatem twórcy ORV nakręcili coś na miarę średniego epizodu VOY/ENT/STC*, nic więcej? Gdzie coś godnego ścigać się z najlepszymi odsłonami TOSu, TNG i DS9? Zważywszy na długość sezonu, i konieczność wywalczenia kontraktu na drugi, powinniśmy już coś takiego mieć, a nie mamy (choć "About a Girl" było blisko).

Q, ale ile zajebistych odcinków jest w Pierwszych sezonach?
Chyba poza BSG nie znam serialu, którego pierwszy sezon miałby najlepsze odcinki serialu. A już na pewno nie było sytuacji, gdzie start byłby najlepszą częścią serialu.

Oglądając B5 - trzeba przemęczyć pierwszej 13 odcinków, aby potem nie móc się przez 5 sezonów od tego oderwać.
Pilot TNG jest świetny, ale tylko w zestawieniu z finałem. Bez tego jest średnim często trudnym w zrozumieniu odcinkiem. Mimo przecież poważnych tematów i to dwóch.
Zresztą najlepsze odcinki w Star Trekach to zazwyczaj okolice 4 sezonu.

Więc info, że Orville robi start ledwo poprawnie, uważam za bardzo duży komplement dla serialu i jego twórców. Oczywiście chciałby aby zrobili to tak zajebiście ja Moore w pilocie BSG i jego pierwszym sezonie. Ale wiem jakie to trudne. I jak łatwo zbyt może to pogrążyć serial - patrz Stargate Universe. Gdzie właśnie chciano powtórzyć sukces BSG tworząc z lekkiego serialu, ciężki mroczny klimat. I gdy fani zaczęli się przystosowywać do zmiany, twórcy widząc lecące wyniki oglądalności poszli z powrotem w lekki klimat niszcząc całkowicie serial.

Q__:
Gdzie nowe "The Inner Light", "The Measure of a Man", 'Doomsday Machine", "Duet", "The Visitor"?

Odpowiednio:
Sezon 5
Sezon 2
Sezon 2
Sezon 1 (ale jego koniec)
Sezon 4

Q__:
Ed myślał, że to - tradycyjny dla Treka - Shakespeare, a potem wyraźnie zdradził się z niewiedzą nt. kim Emerson był, i jak się nazywał. Nie tylko Malloy wyszedł więc na nieuka, przeciwieństwo erudyty Picarda.

Ja to traktuję na plus. Sam nie potrafię rzucać cytatami jak z rękawa. Często też ich nie rozpoznaję. Więc pokazanie, że bez takiej wiedzy można być kapitanem i to dobrym, jest na plus. Pozwala nie tylko marzyć o być byciu kapitanem Enterprise D, ale postawić się w butach takiego kapitana. Więc:

Q__:
Zgoda, acz z drugiej strony mam wrażenie, że teraz MacFarlane z Bragą starają się pokazać ludzkość swoich bohaterów aż za bardzo, że karykaturalne się to staje zbyt mocno, zrywając z heroiczną wizją Treka*.

Czy to jest karykaturalne? Normalni ludzie zostają kapitanami okrętów, nie każdy jest po 10 fakultetach. Częściej przeszedł całą drabinkę. Okazał się dobry w te klocki i ludzie mu ufają, więc dowodzi. W dużych flotach jest i miejsce dla Picarda i dla Mercera.

edit:
Q__:
ps. Kolejny (doedytowany) trailer ep. 5:
http://www.youtube.com/watch?v=vOhsj7cqNZM
I zdjęcia z tegoż odcinka w formie filmiku:
http://www.youtube.com/watch?v=j8DrwYnGJhQ

Mundur tak w stylu tych TNG ciągnie:
a
Q__:
W sumie mógłby ściągnąć Ryan, Spinera i Picardo do ORV i zrobić choć jakieś cameo takiego superzespołu.

Jestem za.
Q__
Moderator
#274 - Wysłana: 30 Wrz 2017 15:08:49 - Edytowany przez: Q__
Toudi

Toudi:
Q, ale ile zajebistych odcinków jest w Pierwszych sezonach?

Hmm... TOS - "Balance of Terror", "Space Seed", "The Devil in the Dark", "The City on the Edge of Forever". TNG - "11001001", "Conspiracy", "The Neutral Zone". DS9 - "Emissary", "Duet", "In the Hands of the Prophets". VOY - bijący rekordy popularności ostatnio - "Time and Again". ENT - parę najmocniejszych odcinków tej serii pochodzi również z pierwszego sezonu - "Broken Bow", "Vox Sola", "Shockwave. Part 1" (fabuła taka sobie, ale otwarcie! bodaj najmocniejsze w całym ST).

Toudi:
Chyba poza BSG nie znam serialu, którego pierwszy sezon miałby najlepsze odcinki serialu

Ech, "33". Najlepszy epizod tej serii.

Toudi:
Więc info, że Orville robi start ledwo poprawnie, uważam za bardzo duży komplement dla serialu i jego twórców.

Tak patrząc pewnie masz rację, bo ORV nie odnotowało szczególnych wtop dotąd (co wczesnym sezonom ST regularnie się zdarzało). (Choć pilot był gdzieś na wtopy pograniczu.) Z drugiej strony wszyscy znamy one season wonders typu Firefly czy SAAB (w jakimś stopniu Space 1999 i Sea Quest przyjdzie też tu liczyć, choć technicznie dalsze sezony miały). The Orville wrażenia takiego wonderu na mnie nie robi, raczej, spokojnej, bezpiecznej kontynuacji Treka spod znaku B&B (zgoda, nie żenującej jak spora część pierwszego sezonu ENT).

(Tak, ja też widzę tam solidność, niestety - jak dotąd - nie widzę wybitności. Choć - jak mówiłem - "About a Girl" mocno się o nią otarło. Gdyby tak jeszcze dokładniej biologię tych Moclan wyjaśnili, bo jakoś tak zgrzyta. I gdyby trochę mocniej, w stylu dobrego teatru, pewne rzeczy zaakcentowali. Byłby czterogwiazdkowy* Trek.)

* Po jammerowemu mierząc.

Toudi:
Więc pokazanie, że bez takiej wiedzy można być kapitanem i to dobrym, jest na plus.

Tylko czy Edek jest dobrym kapitanem?

Toudi:
Czy to jest karykaturalne? Normalni ludzie zostają kapitanami okrętów, nie każdy jest po 10 fakultetach.

Ale czy Trek to nie była wizja lepszego świata, w którym każdy jest po 10 fakultetach, nawet łajzowaty (wiem co mówię, powtórzyłem sobie "Non Sequitur") Tomcio Paris?

Toudi:
W dużych flotach jest i miejsce dla Picarda i dla Mercera.

No jest, skoro dla Stylesa* było...

* Ten to dopiero był osioł...

Toudi:
Mundur tak w stylu tych TNG ciągnie

Owszem, i trochę kojarzy się z zabawami Trekopodobnymi mundurami w AND "The Lone and Level Sands".

Toudi:
Jestem za.

To co, wrzucamy adekwatne komentarze na TrekMovie, w roli lobbowania?

EDIT:
Napisałem (w commentach na TM):

Mister Braga, what about the Union Fleet special team (Jeri Ryan, Brent Spiner, Robert Picardo… maybe Alexander Siddig and Will Wheaton too?) cameo in The Orville?
https://trekmovie.com/2017/09/29/interview-brannon -braga-on-making-star-trek-the-next-generation-sca ry-and-idea-for-another-tng-movie/#comment-5365449

I dopisałem pod spodem, na wszelki wypadek (na zasadzie tej Kartaginy, co ma być spalona i Balcerowicza, co musi odejść):

And we want Patrick Stewart’s cameo as The Captain of Union Flagship too.
USS Bij
Użytkownik
#275 - Wysłana: 30 Wrz 2017 18:20:47 - Edytowany przez: USS Bij
Q__:
Hmmm... Jak dotąd ORV utrzymało widownię (podczas gdy Gotham dalej spada):
http://deadline.com/2017/09/will-gracepremiere-rat ings-greys-anatomy-orville-great-news-1202179363/
Więc nadzieje na drugi sezon są:
http://tvbythenumbers.zap2it.com/daily-ratings/tv- ratings-thursday-sept-28-2017/

Ostro spadł po pilocie, do tego zbiera podłe recenzje, tonalnie nie przystaje do marketingu... Mam złe przeczucia, ale trzymam kciuki i kibicuję, bo szkoda byłoby ubijać w zarodku coś tak fajnego i odmiennego od dominującej formuły (niech tam i nawet rżnie z innej, 30 lub 50-letniej ;))
Q__
Moderator
#276 - Wysłana: 30 Wrz 2017 18:28:10 - Edytowany przez: Q__
USS Bij

USS Bij:
Ostro spadł po pilocie, do tego zbiera podłe recenzje

Ale pilot miał dużą oglądalność, a po przenosinach na czwartek ORV - mimo w/w spadku - drugi tydzień utrzymuje czteromilionową (i to wedle wstępnych szacunków, czyli przypuszczalnie jest wyższa) widownię, pokonując wynikami emitowany w tym samym paśmie superbohaterski hicior (swoją drogą... przebić superbohaterów - i to nie-Inhumans - dziś...). Stąd linkowane spekulacje, że Fox odpuści młodego Wayne'a, a postawi na The Orville.

Poza tym i korporacyjnym decydentom udziela się czasem duch głupiej rywalizacji (vide CBS i sprawa Axanaru), więc skoro niby DSC ma mieć drugi sezon, to i konkurencja może chcieć mieć.
USS Bij
Użytkownik
#277 - Wysłana: 30 Wrz 2017 18:56:57
Oby - byle wcześniej niż w 2019 ;)
Kazeite
Użytkownik
#278 - Wysłana: 30 Wrz 2017 20:36:38
Ja odniosłem wrażenie że te 42 minuty to za mało dla scenarzysty(ów), bo chociażby w ostatnim odcinku tak wszystko działo się... szybko. Szast, prast, tu znajdujemy, wchodzimy, kontaktujemy się, ratujemy, otwieramy, zrobione!

Takie to... uproszczone jest :|
Q__
Moderator
#279 - Wysłana: 30 Wrz 2017 20:46:27 - Edytowany przez: Q__
USS Bij

Czas pokaże .

Kazeite

Wiesz co? Powtórzyłem sobie parę odcinków klasycznego ST, w tym Twojego ulubionego VOY, i chyba wiem w czym jest problem. Otóż dawne Trekowe fabuły starały się nam przybliżyć zazwyczaj jeden Problem, jedno zdarzenie, i wycisnąć z tego intelektualnie, albo choć emocjonalnie, ile się da, naświetlić sytuację od wszystkich stron. Tymczasem The Orville i Star Trek Continues (choć b. silnie do tego klasycznego Treka nawiązują), a także Discovery, mówiąc nawiasem, starają się jak najwięcej elementów do scenariusza wrzucić, jak najwięcej w krótkim czasie (kiedyś odcinki miały ok. godzinę, teraz coś ponad 40 min.) rozegrać, i przez to gubi się głębia, a czasem i elementarne prawdopodobieństwo - szast, prast, jak piszesz.

Gdzieś tak od NV "In Harm's Way" (gdzie i Strażnika Wieczności dostaliśmy, i Pike'a, i realizację postulatu Bring Back Kirk, i powrót komodora Deckera, i całą armadę Doomsday Machines) się to w Treku zaczęło*, i tak trwa. Stąd m.in. te moje niedawne narzekania na miniony odcinek ORV. Klasyczny ST, nawet jak akurat w akcję szedł, bardziej... hmm... medytacyjny był.

* Który to epizod jeszcze 52 minuty miał, ale za to strasznie wątkami przepakowane, bardziej niż następcy, jak widać.
USS Bij
Użytkownik
#280 - Wysłana: 30 Wrz 2017 21:03:55 - Edytowany przez: USS Bij
Zgadza się - 10 minut robi w takiej skali sporą różnicę. Prawdę mówiąc spodziewałem się, że Discovery będzie celowało raczej w godzinę niż w telewizyjne 40 minut pod reklamy... CBS ewidentnie wypłynęło na nieznane dla siebie wody. Z drugiej strony pierwsze dwa odcinki spokojnie dałoby się złożyć w całość i przyciąć do godziny z korzyścią dla końcowego rezultatu. Przypadek?

Wracając do The Orville: czwarty odcinek skorzystałby gdyby zrobili go w formie dwuczęściowca - było tam dostatecznie dużo mięcha (np całkowicie właściwie pominięty punkt widzenia 'tambylców'). W obecnej formie to po prostu fajny odcinek z lekką zadumą jako bonusem.

...co w zasadzie mogło być celowe i samo w sobie nie musi być złe. Nie znamy jeszcze pełnego spektrum serialu, a rzekomo nie ma to być po prostu zrzynka ze Star Trek, mimo że w znacznym stopniu tak się póki co całość prezentuje. Może po prostu zbyt wyposzczeni jesteśmy i oczekujemy/widzimy w The Orville coś, czym niekoniecznie ma on być
Q__
Moderator
#281 - Wysłana: 30 Wrz 2017 21:16:57 - Edytowany przez: Q__
USS Bij

USS Bij:
Z drugiej strony pierwsze dwa odcinki spokojnie dałoby się złożyć w całość i przyciąć do godziny z korzyścią dla końcowego rezultatu. Przypadek?

Raczej rzecz b. przewidywalna. Pure action da się zwykle wycinać/przycinać bez szkody dla fabuły. Im jej więcej - tym łatwiej (przykładem Beyond z praktycznie całym środkiem do bezbolesnego wyciachania).

USS Bij:
W obecnej formie to po prostu fajny odcinek z lekką zadumą jako bonusem.

Ano. Taki lajcik. Może nie aż w tym stopniu co pilot DSC, ale w sumie w podobnym kierunku idący - trochę akcji, trochę interakcji między bohaterami, i jeden czy drugi ciekawszy dylemacik od niechcenia w to wrzucony. No i trochę fajnych CGI.

USS Bij:
Nie znamy jeszcze pełnego spektrum serialu

Niech się lepiej pospieszą z ukazaniem go (z powodów, o których mówiliśmy).

USS Bij:
Może po prostu zbyt wyposzczeni jesteśmy i oczekujemy/widzimy w The Orville coś, czym niekoniecznie ma on być

Z drugiej strony wiemy przecież, że MacFarlane się z tym scenariuszem do CBS-u dobijał, że Treka robić chciał...*

* Jasne, do końca nie wiemy jak on tam tego Treka rozumie, bo był Trek Wise'a, był i Abramsa...
Dreamweb
Użytkownik
#282 - Wysłana: 30 Wrz 2017 22:49:46
Q__:
widać, że ORV nie redukuje swojego nawigatora do roli pana od wciskania przycisków/punktów na konsoli dotykowej, co klasycznemu ST się zdarzało.

W ogóle da się dostrzec, że nawet jak odcinek skupia się na pewnych postaciach bardziej niż na innych, to mimo wszystko praktycznie każdy z głównej obsady ma jakiś tam swój moment czy dwa zabłyśnięcia. Co faktycznie odróżnia ich od ST, gdzie bywało, że ktoś tam w odcinku wypowiedział jedno zdanie i tyle go było. Albo i wcale się nie pokazał, co też bywało.

Tak jak w tym ostatnim odcinku - Bortus został wyeksploatowany poprzednio, więc naturalna kolej rzeczy, żeby mu teraz dano odpocząć. Ale jednak na samym początku odcinka ma swoje parę minut...

Jak już przy 4 odcinku jesteśmy, mamy tu taki mały przedmiot do czepiania się. Częsty, częsty przypadek w s-f i nie tylko, więc raczej nie tyle grzech ORV, co ogólnie całej konwencji. Ten wielki statek dryfował sobie 2000 lat bez przeszkód, i akurat wtedy, jak go znaleźli, okazuje się że zostało mu parę miesięcy do kraksy... Cóż za zbieg okoliczności. W sumie i tak dobrze, że nie parę godzin
USS Bij
Użytkownik
#283 - Wysłana: 1 Paź 2017 00:56:21
Q__:
Raczej rzecz b. przewidywalna. Pure action da się zwykle wycinać/przycinać bez szkody dla fabuły. Im jej więcej - tym łatwiej (przykładem Beyond z praktycznie całym środkiem do bezbolesnego wyciachania).

Beyond to świetny przykład filmu, w którym akcja miała solidny fundament w postaci wszelkich interpersonalnych interakcji. W zasadzie akcyjniaka na modłę, którą sobie studio założyło niełatwo byłoby zrobić lepiej 'na szybko' i po przejściach. Bad Robot i Abrams mieli tego czasu sporo, a wyszło co wyszło.

Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, ale te dwa odcinki strukturalnie są bardzo... lopsided. To nie tylko kwestia odmóżdżającej akcji - czuję w nich, że ktoś komuś kręcią robotę wykonywał. No ale już ściągam aluminium

Q__:
* Jasne, do końca nie wiemy jak on tam tego Treka rozumie, bo był Trek Wise'a, był i Abramsa...

Wiesz, do ENT z wiadomych powodów też może czuć słabość... choć się z nią chyba ciut ukrywa póki co, przynajmniej pod względem kreatywnym

Dreamweb:
W sumie i tak dobrze, że nie parę godzin

A może na tym właśnie polegał prztyczek w nos wyeksploatowanej konwencji? Dobra, teraz już naprawdę odkładam czapkę ;)
Q__
Moderator
#284 - Wysłana: 1 Paź 2017 10:12:09 - Edytowany przez: Q__
Dreamweb

Dreamweb:
W ogóle da się dostrzec, że nawet jak odcinek skupia się na pewnych postaciach bardziej niż na innych, to mimo wszystko praktycznie każdy z głównej obsady ma jakiś tam swój moment czy dwa zabłyśnięcia. Co faktycznie odróżnia ich od ST, gdzie bywało, że ktoś tam w odcinku wypowiedział jedno zdanie i tyle go było. Albo i wcale się nie pokazał, co też bywało.

Owszem, ta chęć oddania sprawiedliwości wszystkim bohaterom, i pokazywania - choćby w tle - ich prywatnego życia, zdaje się specyfiką The Orville, i dużą zaletą tej serii na tle klasycznego Treka (zwł. sporej części TNG), gdzie postacie często chowane były daleko za tematykę odcinków.
Z drugiej strony zaleta owa przekształca się często w wadę, bo po pierwsze - właśnie wątki tego typu są głównym źródłem - często nieśmiesznego i wymuszonego - komizmu (który w dużym stopniu wydaje się ciałem obcym w tej konwencji), po drugie zaś - odbierają czas ekranowy centralnej fabularnie historii (co widać było już w odcinku 2, a w epizodzie 4 odczuwalne jest bodaj boleśniej), przez co miejscami odbiera się je jako męczące.

Znaczy: idea słuszna, ale wymagająca - na moje oko - trochę lepszego zbalansowania (i więcej wyczucia).

Dreamweb:
W sumie i tak dobrze, że nie parę godzin

W sumie b. dobrym tematem na odcinek byłaby podobna sytuacja, z tą modyfikacją jednak, że na przyjście z pomocą jest już za późno, można tylko rozpamiętywać zagładę (automatycznie kojarzą się "The Inner Light" i lemowski "Albatros"), jednak to chyba nie scenariusz dla - pogodnego w sumie - ORV.

USS Bij

USS Bij:
Nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych, ale te dwa odcinki strukturalnie są bardzo... lopsided. To nie tylko kwestia odmóżdżającej akcji - czuję w nich, że ktoś komuś kręcią robotę wykonywał.

Heh, czasem sam mam wrażenie jakby CBS i Paramount b. chciały zatopić Treka.

USS Bij:
Wiesz, do ENT z wiadomych powodów też może czuć słabość...

Może. Przy czym dobrze by ją wykorzystał ściągając do pomocy Coto i Reevesów-Stevensów. Właściwie nie rozumiem dlaczego uparł się 1. zagrać główną rolę (wiem, że bawili się tak i Cawley, i Mignogna, i Peters, ba, nawet Russ w REN Tuvoka ostro wyeksponował, ale strasznie to... fanowskie; poza tym słabo sprawdza się w roli +/- Trekowego kapitana), 2. sam pisać wszystkie scenariusze - rozumiem chęć kontroli kreatywnej, ale nawet Straczyski, panujący nad B5 prawie obsesyjnie, tak się nie bawił (tym bardziej, że skoro już tylu weteranów ST zgromadził, to mógłby z nich większy użytek robić; w końcu znają się na robieniu Treka bardziej niż on).

ps. Kolejna pochwała The Orville:
https://www.forbes.com/sites/scottmendelson/2017/0 9/29/seth-macfarlanes-the-orville-is-the-star-trek -show-fans-have-been-waiting-for/
I coś spod znaku DSC vs ORV:
http://screenrant.com/star-trek-discovery-orville- better-show/
http://www.youtube.com/watch?v=O1Ao-EaEzyI
http://www.youtube.com/watch?v=_1WVtI4IzB4
Oraz Trekkerprise o ORV "If The Stars Should Appear":
http://www.youtube.com/watch?v=u8LSldODWZU
Toudi
Użytkownik
#285 - Wysłana: 1 Paź 2017 15:42:05
Q__:
Tylko czy Edek jest dobrym kapitanem?

Myślę, że tak. Są to niewielkie gesty, ale są.

Q__:
Ech, "33". Najlepszy epizod tej serii.

Trzeba przyznać, majstersztyk. IMHO te 33 minuty to był genialny element wojny psychologicznej ze strony Cylonów.
A pamiętasz scenę postrzelania Adamy?

Q__:
Hmm... TOS - "Balance of Terror", "Space Seed", "The Devil in the Dark", "The City on the Edge of Forever". TNG - "11001001", "Conspiracy", "The Neutral Zone". DS9 - "Emissary", "Duet", "In the Hands of the Prophets". VOY - bijący rekordy popularności ostatnio - "Time and Again". ENT - parę najmocniejszych odcinków tej serii pochodzi również z pierwszego sezonu - "Broken Bow", "Vox Sola", "Shockwave. Part 1" (fabuła taka sobie, ale otwarcie! bodaj najmocniejsze w całym ST).

Widzę, że podałeś wszystkie odcinki pierwszych sezonów warte uwagi. Ale nie ukryjesz, że najlepiej oceniane pojawiają się później. ;)



Wracając do 40 minutowych odcinków. Największej głupoty współczesnej telewizji, która potrafiła usunąć czołówki, byle tylko zwiększyć czas reklamowy (co na szczęście zakończyło się szybko, dzięki fanom i ich negatywnego odzewowi). A najlepsze jest, to współczesny widz ogląda VOD albo piraty, gdzie tych reklam nie ma...
Q__
Moderator
#286 - Wysłana: 1 Paź 2017 15:57:08 - Edytowany przez: Q__
Toudi

Toudi:
Myślę, że tak. Są to niewielkie gesty, ale są.

To niech mu w końcu pozwolą (a raczej: to niech w końcu sam sobie pozwoli) to w pełni pokazać. Niech błyśnie, choćby kontrowersyjnie - jak Sisko w "For the Uniform", Janeway w "The Thaw" czy Kirk w "A Taste of Armageddon" i "A Piece of the Action"...

Toudi:
Trzeba przyznać, majstersztyk.

I kawałek b. bliski hard SF przy tym (co w telewizyjnej fantastyce b. rzadkie, i dla Moore'a nietypowe).

Toudi:
A pamiętasz scenę postrzelania Adamy?

Owszem, mocna, ale aż tak mnie nie ruszyła. Spodziewałem się, że przeżyje*.

* Mając tak dobrego aktora nie uśmierca się jego postaci...

Toudi:
Widzę, że podałeś wszystkie odcinki pierwszych sezonów warte uwagi.

Coś by się jeszcze znalazło. Wybrałem te, którym trudno odmówić wartości nawet na b. upartego.

Toudi:
Ale nie ukryjesz, że najlepiej oceniane pojawiają się później. ;)

W wypadku większości serii - owszem. Choć "Duet" np. jest na IMDB w ścisłej czołówce rankingu odcinków DS9. Swego czasu bodaj nawet w nim prowadził.

Toudi:
Wracając do 40 minutowych odcinków. Największej głupoty współczesnej telewizji, która potrafiła usunąć czołówki, byle tylko zwiększyć czas reklamowy

Z drugiej strony... Cieszmy się, że to 40 minut, nie 20... Pamiętamy bowiem czym kończyło się komasowanie Trekowych fabuł do tego ostatniego interwału czasowego w TAS... (Znaczy: zawsze może być gorzej.)

ps. Ciekawe, że "If The Stars Should Appear" wciąż utrzymuje na IMDB najwyższą, dotąd, notę z całej serii.
USS Bij
Użytkownik
#287 - Wysłana: 1 Paź 2017 19:28:26
Q__:
ps. Ciekawe, że "If The Stars Should Appear" wciąż utrzymuje na IMDB najwyższą, dotąd, notę z całej serii.

Czyżby działało tutaj, ahem, star power? Wygląda na to, że stars should indeed appear, i chyba kolejna pojawi się już w kolejnym odcinku, o ile mnie marketing nie myli ;)
Q__:
1. zagrać główną rolę (wiem, że bawili się tak i Cawley, i Mignogna, i Peters, ba, nawet Russ w REN Tuvoka ostro wyeksponował, ale strasznie to... fanowskie; poza tym słabo sprawdza się w roli +/- Trekowego kapitana),

Mnie, o dziwo, nie przeszkadza. Wszystkie (nieliczne) dotyczasowe sceny nie-komediowe pociągnął dobrze i mam nadzieję, że będzie ich więcej. Ewidentnie daje sobie więcej komedii na starcie, ale trzymam kciuki, że im dalej w las tym bardziej zacznie sobie ufać. Myślę, że jest potencjał.
Q__:
2. sam pisać wszystkie scenariusze - rozumiem chęć kontroli kreatywnej, ale nawet Straczyski, panujący nad B5 prawie obsesyjnie, tak się nie bawił (tym bardziej, że skoro już tylu weteranów ST zgromadził, to mógłby z nich większy użytek robić; w końcu znają się na robieniu Treka bardziej niż on).

Co ciekawe nawet Family Guy w ten sposób nie kontrolował. Ciekaw jestem czy to pasja, deal ze stacją, czy też zwracające się własnie finansowo lata pisania fan fiction do szuflady ;) A może limit 13 odcinków zaowocował zdrową pre-produkcją, podczas której miał czas te 13 scenariuszy dostarczyć, więc... czemu by nie? Było nie było to jego pierwsza wycieczka poza animację w TV, więc to też może nie być bez znaczenia.
Q__
Moderator
#288 - Wysłana: 1 Paź 2017 20:14:35 - Edytowany przez: Q__
USS Bij

USS Bij:
Czyżby działało tutaj, ahem, star power?

Mam wrażenie, że raczej siła wątków klasycznej SF/klasycznego Treka. I fakt, że tym razem dość poważnie, a bez mogących budzić hejt kwestii obyczajowych, było.

(Choć jest to tryumf play it safe, niestety.)

USS Bij:
chyba kolejna pojawi się już w kolejnym odcinku, o ile mnie marketing nie myli ;)

Ano pojawi, pojawi.

USS Bij:
Mnie, o dziwo, nie przeszkadza. Wszystkie (nieliczne) dotyczasowe sceny nie-komediowe pociągnął dobrze i mam nadzieję, że będzie ich więcej. /.../ Myślę, że jest potencjał.

Nie mówię, że jest zły, twierdzę jednak, że nie ma charyzmy którą błyszczeli Kirk i Picard - cały czas, Sisko i Janeway - dość często, i nawet Archer chwilami*. Może powinien sobie pozwolić na wygłoszenie kilku porządnych monologów po prostu? Tylko czy to się z charakterem tej postaci nie gryzie?

* Co najmniej jak przemawiał:
http://www.youtube.com/watch?v=UPSSmYWVHhg
I sojusze budował:
http://www.youtube.com/watch?v=d_XcG7BBDUI

USS Bij:
Co ciekawe nawet Family Guy w ten sposób nie kontrolował. Ciekaw jestem czy to pasja, deal ze stacją, czy też zwracające się własnie finansowo lata pisania fan fiction do szuflady ;)

Szczerze? Wydaje mi się to b. fanboyskie. I nie jestem pewien czy to dobrze.

ps. ORV vs DSC po raz kolejny:
http://www.youtube.com/watch?v=SDtf7e9ia9o
Korrd
Użytkownik
#289 - Wysłana: 2 Paź 2017 12:19:42
Odcinek 1x04 bardzo mi się podobał. Tematyka wydaje mi się znajoma, chyba gdzieś już to widziałem, ale mimo to odcinek jest całkiem sensowny i do końca interesujący. Nadal mamy kilka irytujących uproszczeń i jeden niewiarygodny przypadek, które powodują (lub zwiększają) w całości poczucie sztuczności, co niestety w Treku już się zdarzało, ale jakościowo widzę tendencję zwyżkową, zwłaszcza w zakresie tej poważnej strony The Orville, bo humor to wyparował już w poprzednim odcinku. A propos humoru, pomijając kilka głupich/zbędnych tekstów kapitana, wydaje mi się, że w tym odcinku osadzili go w sensownych granicach (a mimo to nawet temu kosmicznemu Strasburgerowi zostawiłbym tekst ze świadkami Jehowy i zagadywanie w windzie ;)).
Co najważniejsze mam wrażenie, że to pierwszy "Star Trek" z krwi i kości (nawet jeżeli nie ma tego w nazwie) jakiego widziałem od 2005 roku
Q__
Moderator
#290 - Wysłana: 2 Paź 2017 23:00:22 - Edytowany przez: Q__
Korrd

Korrd:
ale mimo to odcinek jest całkiem sensowny

Prawda. Z poprawką na to, że w Treku muszą być humanoidy (tym razem jacyś kuzyni hostów Trilli? te cętki...) i w/w uproszczenia (czasem straszliwe), ogólnie ta historia trzyma się kupy jako SF.

(Gdybyż jeszcze fabuła oryginalna była...)

Korrd:
zostawiłbym tekst ze świadkami Jehowy

Taak, zabawny był. Taka autoironiczna kpina z nachalnego idealizmu GF.
https://twitter.com/theorville/status/913573151597 932544
Choć z drugiej strony godne analiz, że pamięć o tym wyznaniu do XXV wieku przetrwała. Czyżby Towarzystwo Strażnica wciąż działało?

Korrd:
Co najważniejsze mam wrażenie, że to pierwszy "Star Trek" z krwi i kości (nawet jeżeli nie ma tego w nazwie) jakiego widziałem od 2005 roku

Poprzedni odcinek nie robił na Tobie jeszcze tego wrażenia?

(No i zapytać muszę czy cokolwiek z czołówki fanprodukcji widziałeś, choćby najlepsze epizody New Voyages i Continues?)
KAEM
Użytkownik
#291 - Wysłana: 3 Paź 2017 21:41:08 - Edytowany przez: KAEM
Po obejrzeniu 3 epizodów.

Generalnie (poza nielicznymi wyjątkami) nie przepadam za parodiami, więc początkowo nie zamierzałem tego oglądać jednak po przeczytaniu kilku pozytywnych opinii (w tym wątku) postanowiłem jednak obejrzeć.
Pierwsze wrażenie nawet pozytywne. Debilnych żartów na szczęście aż tak wiele nie ma choć jak już są to są naprawie debilne (to "przesuń się na środek ekranu" pasuje do serialu dla 6-7 latków)
Gdyby nie te kretyńskie wstawki to serial byłby nawet całkiem całkiem. Oczywiście ma wiele innych baboli ale w końcu to parodia, więc serial którego z założenia nie należy traktować poważnie.

Odnoszę wrażenie, że twórcy chyba sami jeszcze nie do końca zdecydowali się w którą stronę iść. Z jednej strony widać chcieliby produkować serial na poważnie ale z drugiej chyba trochę boja się stracić tego chroniącego przed krytyką parasola ochronnego w postaci "to przecież parodia"
Q__
Moderator
#292 - Wysłana: 3 Paź 2017 21:58:26 - Edytowany przez: Q__
KAEM

KAEM:
Pierwsze wrażenie nawet pozytywne.

A już się spodziewałem, że zrobisz z ORV miazgę.

KAEM:
choć jak już są to są naprawie debilne

Prawda, trafiają się takowe, i psują klimat. Choć - jak zwróciłeś uwagę - nie ma ich tak wiele (i póki co jakby ubywa).

Mam zresztą wrażenie, że my, którzy chwalimy tu ORV, wybaczamy je głównie z powodu, o którym za dwa akapity.

KAEM:
Oczywiście ma wiele innych baboli ale w końcu to parodia, więc serial którego z założenia nie należy traktować poważnie.

W sumie tutaj Mav - i nie tylko Mav - ma (który raz to powtórzę?) rację, że to b. wygodne dla twórców - nie wiadomo co na serio, co dla jaj, co w ramach sentymentalnego hołdu i/lub subtelnej kpiny, co ze zwykłej głupoty... Wygodne dla twórców, ale i konsternujące dla widza. Więcej jednoznaczności by się przydało.

KAEM:
ale z drugiej chyba trochę boja się stracić tego chroniącego przed krytyką parasola ochronnego w postaci "to przecież parodia"

Zdaje mi się, że nawet nie tyle przed krytykami, ile przed pozwem... ;]
Kazeite
Użytkownik
#293 - Wysłana: 3 Paź 2017 22:46:25
Ja tam w sumie, tak tego... nie oceniam Orvilla wedle tej samej miary, co Discovery.

Bo Orville to podług mnie to jest taki stary, klasyczny Trek, więc jego scenariusze jak najbardziej mają prawo być łopatologicznie proste, i tyle.

Natomiast Discovery ma ambicje być Trekiem 21 wieku, uwspółcześnionym, więc kryteria oceny też winny być nowoczesne, prawda?

A poza tym Orville po prostu normalnie mi się podoba, i co ja na to poradzę? Po obejrzeniu ostatniej sceny na mostku tego obcego okrętu miałem spontaniczną reakcję emocjonalną i musiałem 12 godzin spędzić w medytacji ;)
Q__
Moderator
#294 - Wysłana: 3 Paź 2017 22:52:46 - Edytowany przez: Q__
Kazeite

Kazeite:
A poza tym Orville po prostu normalnie mi się podoba

Bo jak ma się nie podobać, jak to jest pod tyloma względami klasyczny Trek (choć częściej z jego - budzącymi dziś uśmiech wzruszenia tylko - wadami, niż zaletami). Humor zawsze można przewinąć. Tylko gdyby jeszcze te mundurki ciut poprawili, one tu głównie "jestem parodią" krzyczą, i w tym problem z nimi. Tylko doktor Finn swój jakoś z godnością nosi, pewnie dlatego, że bez tych naramienników a la SpaceBalls i po luzacku rozpięty.

Inna sprawa, że Discovery też się udało dać mi parę razy po oczach taką Trekowością, że się ze wzruszenia zawiesiłem. Nawet jak krótkie scenki to były.

ps. DSC vs ORV po raz kolejny:
http://www.youtube.com/watch?v=t_Ip8A0UrT4
http://www.youtube.com/watch?v=YOlOSlXe47o

EDIT:
Tak mi się właśnie skojarzyło, że zwariowane holoprogramy Malloy'a mogą być także nawiązaniem do słynnego - również wariackiego - holoprogramu o Trzech Muszkieterach napisanego przez - przywoływanego tu wielokrotnie - Barclay'a, który to program pojawił się w TNG "Hollow Pursuits", a wspominany był przez Worfa i O'Briena jeszcze po latach, w DS9 "Image In The Sand".

Nawiasem: zabawne, że Brokułek powraca nam raz za razem w dyskusjach o ORV, a teraz i o DSC. Wygląda na to, że jako najbardziej ludzki z bohaterów dawnego ST ("of all the souls we have encountered in Star Trek, his was most human"?) może stanowić wzorzec/świętego patrona/punkt odniesienia dla bohaterów Treka postabramsowskiego.
Dreamweb
Użytkownik
#295 - Wysłana: 5 Paź 2017 12:03:55
Q__:
Tylko gdyby jeszcze te mundurki ciut poprawili, one tu głównie "jestem parodią" krzyczą

Czy ja wiem, mi się podobają bardziej od tych z DSC. Parodystyczne to by były jakby miały jakieś dziwne wzory/kolory, a są dość "normalne".

Q__:
Tylko doktor Finn swój jakoś z godnością nosi, pewnie dlatego, że bez tych naramienników a la SpaceBalls i po luzacku rozpięty.

Zdaje się, że ma 2 wersje - "casualową" i normalną:

1

Może inni też takie mają, ale sztywniej się trzymają regulaminu
Q__
Moderator
#296 - Wysłana: 5 Paź 2017 12:08:03
Dreamweb

Dreamweb:
mi się podobają bardziej od tych z DSC.

No, tamte są bardziej komiksowe, to fakt (i z b. niepraktycznym sposobem oznaczania rangi), ale i te nieco zbyt operetkowe jak dla mnie.

Dreamweb:
Zdaje się, że ma 2 wersje - "casualową" i normalną

Nie wiem czy ta wersja casualowa, to nie jest typowa wariantowość munduru lekarskiego znana z kanonu ST (a wynikła z tego, że szlachetne powołanie medyczne to jednak praca dość fizyczna i brudna czasem).
Dreamweb
Użytkownik
#297 - Wysłana: 5 Paź 2017 12:15:05
Prawda, jest to kanoniczne:

1

Swoją drogą, czy zostało gdzieś objaśnione, czym zajmują się widoczni na zdjęciu "szaracy"?

2

Kadeci, czy może NCO?
Q__
Moderator
#298 - Wysłana: 5 Paź 2017 12:25:28 - Edytowany przez: Q__
Dreamweb

Dreamweb:
Kadeci, czy może NCO?

Nie jest to wyjaśnione:
http://orville.wikia.com/wiki/Union_Fleet_Colours
Ale obstawiam NCO, albo stroje robocze, luźny odpowiednik tego TOSowego wdzianka:


Na kadetów, to tych szaraków trochę tam za dużo.

ps. DSC vs ORV po raz kolejny:
http://thewormintheapple.com/2017/star-trek-discov ery-and-the-orville/
Korrd
Użytkownik
#299 - Wysłana: 5 Paź 2017 16:44:13
Q__:
Poprzedni odcinek nie robił na Tobie jeszcze tego wrażenia?

Trzeci odcinek również zrobił na mnie dobre wrażenie wrażenie, chociaż taki "dramat sądowy" (nawet dotyczący w istocie s.f.-owego problemy) to jak dla mnie jeszcze nie to, natomiast odcinek z tajemniczym statkiem kosmicznym zbliżającym się niebezpiecznie blisko do gwiazdy, obcymi (chociaż wizualnie niezbyt) istotami, ich specyficzną kulturą itp. to jak dla mnie coś znacznie ciekawszego (jednocześnie łatwiejszego do zepsucia, ale tu się cieszę, że jednak dali radę, mimo pomniejszych mankamentów).
No i pisałem już, że ten pomysł z wyciągnięciem przez kapitana z kapelusza super-świadka zupełnie mi się nie podobał (chociaż przynajmniej nie wpłynął na wyrok Trybunału), uproszczenia w czwórce też były, ale już mniej rażące.

Q__:
(No i zapytać muszę czy cokolwiek z czołówki fanprodukcji widziałeś, choćby najlepsze epizody New Voyages i Continues?)

Nie oglądałem fanprodukcji. Mam wrażenie, że trzeci raz o tym piszę
MarcinK
Użytkownik
#300 - Wysłana: 5 Paź 2017 21:16:28 - Edytowany przez: MarcinK
The Science Of THE ORVILLE: The Reality Of Space Travel | Season 1 | THE ORVILLE

https://www.youtube.com/watch?v=0xcy51xoppo

Zaawansowany materiał generujący tlen czy warp grzybki. Hmm co jest bardziej Hard SF?

Inside Look In 360° | Season 1 | THE ORVILLE

https://www.youtube.com/watch?v=vOD0AB_xXkM
 Strona:  ««  1  2  ...  8  9  10  11  12  ...  33  34  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / The Orville - nowa parodia Treka w tradycji Galaxy Quest, czy nowy... Trek?

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!