USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / The Orville - nowa parodia Treka w tradycji Galaxy Quest, czy nowy... Trek?
 Strona:  ««  1  2  3  ...  26  27  28  29  30  31  32  »» 
Autor Wiadomość
focalpoint
Użytkownik
#901 - Wysłana: 5 Wrz 2019 01:52:06 - Edytowany przez: focalpoint
Odpowiedz 
The Orville niestety paradoksalnie się stacza wraz z rosnącą rozpoznawalnością. Końcówka sezonu to był typowy pokaz efektów kosztem fabuły, istnieje całkowity brak zrozumienia, że chociaż Isaac skutecznie wpasowywał się w zespół głównych bohaterów, to całe rzesze Kaylonów chodzących w niedopasowanych portkach niekocznie nadają się na głównego antagonistę (a jak już zaczynają się dzielić i latać, to mamy niechcianą parodię rodem z kina klasy D), a scenarzyści nie potrafią - co nie raz udowodnili - ani zbudowac szerszego konfliktu i jakiejś głębi, ani poprowadzić skutecznie nawet średniej wagi wątku rozciągniętego na więcej, niż dwa epizody bez idiotycznych skrótów i nadużyć fabularnych. Od TNG Orville dzielą lata świetlne, aczkolwiek i tak znacznie lepiej sobie radzi jako "Star Trek", niż czyste zwyrodnienie i nowotwór jakim jest "Discovery"
Q__
Moderator
#902 - Wysłana: 5 Wrz 2019 09:03:59 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
focalpoint

focalpoint:
The Orville niestety paradoksalnie się stacza

Zgodzę się. Odcinki pierwszego sezonu, choć psute ładowanym w sporych ilościach chumorem i pisane nieraz na kolanie niosły jakiś powiew autentyzmu, jakąś chęć mierzenia się z nowymi, trudnymi, tematami. Drugosezonowe, choć realizacyjnie znacznie bardziej wygładzone, i może nawet statystycznie całościowo lepsze, są męczące, bo ich ambicją jest (zazwyczaj) już tylko chęć kopiowania klasycznego Treka, albo odcinania kuponów od tego, co we wcześniejszych epizodach się udało. (Zresztą z tą realizacją też różnie, część fabuł późniejszego ORV osiągnęła typowy dla DSC poziom niekoherencji.)
resetta
Użytkownik
#903 - Wysłana: 5 Wrz 2019 10:30:51
Odpowiedz 
Nie, nie niosly, bo byly wciaz wzietym skads kopiuj wklej. Mozna bylo leciec tytulami wprost z TOSa i VOY. W drugim sezonie ze dwa byly powiewem swiezosci na swoj sposob. A potem znow kopiowanie co bylo, tylko tak bardziej jeszcze bez starania sie, bo juz nie trzeba. Sam pomysl na koncowke 2 sezonu nie byl taki zly realizacyjnie i rzeczyswiscie mial atmosfere trekowa, ale tez zgodze sie, ze wykorzystanie Kylonow nie uwazam za dobre i ze im nie wyszlo juz od odcinka z ich planeta. O wiele lepiej by bylo gdyby nie mieli teh humanoidalnej formy jak zasugerowano w pierwszym sezonie... W ogle watek robota zostal spieprzony maksymalnie takze w kwestii traktowania go po wszystkim.
A znecanie sie nad DSC i takim go opisywanie jest niepotrzebne. Ja Orv nie nazywam rakiem, mimo bycia tym kotletem. Oba seriale cos z siebie daly do trekowosci. Ani same minusy, ani same plusy.
Q__
Moderator
#904 - Wysłana: 5 Wrz 2019 15:42:54 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
resetta

resetta:
Nie, nie niosly, bo byly wciaz wzietym skads kopiuj wklej.

Nie do końca. "About a Girl" zrobiłoby furorę w erze klasycznego Treka nawet z tą niedopracowaną moclańską biologią. "Krill" i "Pria" błyszczałyby drastycznością finałów, "Into the Fold" - konkluzji wątku Claire. Dyskutowałoby się o nich latami.

(To wszystko była cenna oryginalność. Późniejsze odcinki jej nie miały.)

ps. Cofając się o stronę:
resetta:
Likwidacja i nie wierzenie w moc jest zupelnie racjonalne, to jak nadejscie nowej ery ludzi u Tolkiena, to jak zapomnienie ery Aes Sedai u Jordana

Czyli jesteś po stronie Thrawna, Mottiego, Taggego i całej reszty Imperialnych technokratów (w tym zakresie)...

resetta:
Do tego Jedaje tak naprawde niewiele sie roznia do mrocznych

Starokanoniczny C'baoth dowodem. Windu trochę też.

resetta:
Tez bylo tam, ze jedyna sluzna i wiodaca religia

Czerwone i Żółte Czapki np.

resetta:
I nie wiem dlaczego zawsze mi przypisujesz jakies cieszenie sie

Emoticon na końcu był?

resetta:
Nie wiem czy tworcy to zauwazyli, ale Jedajom jednak koniec koncow blizej do historii Kosciola niz czegos z Azji.

Zauważyli. Był kiedyś dokument o SFowym profetyzmie SW i Lucas opowiadał tam wprost, że stworzył ideologię Jedi jako zjednoczenie i sprowadzenie do wspólnego mianownika wszystkich głównych ziemskich religii*. Ba, zdawał się wierzyć, że coś podobnego (bez świetlówek i Force pushów) może faktycznie zaistnieć w przyszłości**.

* Aspekt zakonno-rycerski i krucjatowy w istocie brał z dziejów K.K.

** Bo mimo opowieści o baśniowym dawno temu większe miał futurologiczne ambicje niż się zdaje, w wątkach techn. (armie droidów, elektroniczne lornetki i szpiegowskie drony) też się przejawiały.
resetta
Użytkownik
#905 - Wysłana: 6 Wrz 2019 08:02:57
Odpowiedz 
No to ci powiem, ze o innych religiach niz Chrzescijanstwo i moze troche Islam, to gie wiedzial i tyle. To co zrobil, to jak mowienie, ze czlowiek pochodzi od malpy, jaszczurka wyewoluowała z zaby.

Nie, nie technokatow Imperium, pewnie w ogole nie technokratow, bo to polityka poprzez przemysl, a nie wiara w nauke i dostepnosc nauki. Raczej spoleczenstwo ST, ktore NIE jest technokratyczne. Po prostu zanikaniaem mocy, rezygnacja z niej, jest naturlanym etapem rozwoju, czy po prostu kolejnego kroku jakiegos. Nie nalezy tezgo sztucznie wstrzymywac w zadna strone. Jezeli zatoczy to kolo i natapi powrot do pierwotnosci, ale z zachowaniem wiedzy tez tak to zostawic, ale nie probowac na sile ciagle itrzymywac starych rzecz z epok swietnosci. Pamietac o nich, ale uczuc sie nowych rzeczy. To jest taka bledna wiara w to, ze ludzy Azji tkwia w marazmie obyczajow, tadycji itp. Tak, tradycje, szczegoly sa wazne i niezmiennosc gdzie sie da, ale jednoczesnie wcale nie wykluczaja mozliwoci zmian i rozwoju. Istnieje takie ich przyslowie, ze o przeszlosci nalezy pamietac, ale nie rozpamietywac, uczyc sie na niej, a nie w niej trwac. Nalezaloby jak juz moc wplesc madrze w przemysl, cos jak zrobiono w Angu i Korze... Anie nie robiz z teog mistycyzmu - bo jest pewnie naukowe i do opanowania przez kazdego obecnie, ani zabobonu.
A patrzac wlasnie na ich religijne rozpierduchy, to zakopac faktycznie pod kamieniem, w koncu palpatine tymi technokratami rzadzil.
Ciekwa jestem czy naukowo daloby sie stworzyc substancje odpornosci na moc. Pewnie w jakiejs ksiazce bylo. To w koncu tylko kinetyka, energia.

Co do orville - nie, nadal te odcinki, ktore wymieniles w jakichs 70 procentach skladaja sie wyjsciowo z tego co bylo w jakims odcinku ST. Pojedyncze dialogi, drobne pomysly sa inne, aczkolwiek dosc bliskie plagiatowi. Zreszta ja to wszystko wykazywalam przy recenzowaniu odcinkow, kiedy mowlam, ktory stary to go zasponsorowal albo co juz gdzies wczesniej widzialam, niekoniecnie w ST.
80sLoveUC
Użytkownik
#906 - Wysłana: 6 Wrz 2019 09:17:20 - Edytowany przez: 80sLoveUC
Odpowiedz 
Ale komplikujecie z tymi przyczynami długiej przerwy i przenosin...Orville jest produkowany przez telewizyjny oddział 20th Century Fox należący do Disneya. Sieć telewizyjna Fox, która dotychczas go emitowała, nie należy do Myszka Miki, tylko Fox Corporation, którego priorytetem ma być od teraz informacja, programy rozrywkowe i sport, a seriale to tak dodatkowo.

Dopóki wszystko działo się w ramach jednej korporacji było ok (pomijając wyżej dwie wymienione firmy, dawny Fox miał też 30 procent w Hulu). Ale teraz sieci Fox nie opłaca się trzymać takiego drogiego serialu, bo nie kalkuluje się to ich właścicielom (nie mają prawa do streamingu, dystrybucji międzynarodowej i pewnie merchandisingu). Ich priorytety są inne - nawet nadający u nas Fox Polska, który emitował Orville, to teraz własność Disneya.

Długa przerwa może wynikać z zobowiązan wobec sieci Fox (okresu, który musi minąć od zakończenia emisji u nich), niepełnej własności nie tak znowu bogatego względem konkurencji Hulu przez Disneya (skoro platforma chce sama to kontynuować bez wsparcia TV, to serial musiał być u nich sukcesem).
Q__
Moderator
#907 - Wysłana: 6 Wrz 2019 12:26:50 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
resetta

resetta:
No to ci powiem, ze o innych religiach niz Chrzescijanstwo i moze troche Islam, to gie wiedzial i tyle.

Albo upraszczał, bo wiedział, że popkulturę robi.

resetta:
To jest taka bledna wiara w to, ze ludzy Azji tkwia w marazmie obyczajow, tadycji itp. Tak, tradycje, szczegoly sa wazne i niezmiennosc gdzie sie da, ale jednoczesnie wcale nie wykluczaja mozliwoci zmian i rozwoju.

Kiedy stagnacja w SW to jednak rzecz względna. Niby pewne instytucje/filozofie trwają wiekami, ale istotne zmiany są... Przynajmniej w starym EU (w traktowanych w sposób izolowany filmach G.L. i w nowym kanonie mamy za mało danych by wyrokować o czymkolwiek). Jedi i Sithowie z OT, PT (z "Darthem Plagueisem") i komiksów "Jedi vs Sith"* to zupełnie różne organizacje/style działania (nawet jeśli w Trylogiach osoby się powtarzają ich opus moderandi ewoluuje).

* W wypadku tych drugich można osiągnąć jeszcze większą zmienność uwzględniając "Tales...".

resetta:
w koncu palpatine tymi technokratami rzadzil.

Tak, ale przecież oni (jako grupa) musieli traktować go równie instrumentalnie co on ich (dowodem własne plany Thrawna czy spisek Trachty i kolegów, no i ogólny egoizm Imperialnych elit - tych wszystkich Xizorów, Krenniców, Isard, Vidianów...).

resetta:
Ciekwa jestem czy naukowo daloby sie stworzyc substancje odpornosci na moc. Pewnie w jakiejs ksiazce bylo.

Dałoby się, gdyby w biologii ysalamirów* pogrzebać.

* http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=5&topic=528&page=42#msg279557

resetta:
Co do orville - nie, nadal te odcinki, ktore wymieniles w jakichs 70 procentach skladaja sie wyjsciowo z tego co bylo w jakims odcinku ST.

Podobieństwa, owszem, są do wyłowienia, ale taka skala wtórności była normą już na etapie VOY, i nie sarkało się na nią wtedy tak usilnie, jak dziś na odgrzewane kotlety Setha...

80sLoveUC

80sLoveUC:
Ale teraz sieci Fox nie opłaca się trzymać takiego drogiego serialu

Drogiego to jednak słowo-klucz. Gdyby oglądalność była wyższa, więc wpływy z reklam większe, ORV - mimo tego samego budżetu - nie byłoby w oczach szefów Disney'a aż tak drogie...
80sLoveUC
Użytkownik
#908 - Wysłana: 6 Wrz 2019 13:49:49
Odpowiedz 
Myślę, że po prostu space operą pewnych pułapów dzisiaj nie przeskoczysz, przynajmniej tych w tradycyjnym, słabnącym medium jak TV, ale to jeszcze nie oznacza, że serial nie jest popularny. Nadal był to jeden z najpopularniejszych produkcji emitowanych przez Fox.

Zresztą to nie pierwsza space opera, która tak skończyła w ostatnich latach. Genialny dla wielu Expanse też dostał cancela od pokrywającego większość kosztów SyFy, bo ludzie nie chcieli tego oglądać w telewizji. W tym wypadku mamy też dość dużą przerwę, pewnie ze względu na zobowiązania do byłego nadawcy.
Q__
Moderator
#909 - Wysłana: 6 Wrz 2019 13:54:55 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
80sLoveUC

80sLoveUC:
Myślę, że po prostu space operą pewnych pułapów dzisiaj nie przeskoczysz

Czy ja wiem? I po pilota ORV, i po pilota DSC, sięgnęło ~10 mln. luda (to połowa startowej widowni TNG, czyli zapotrzebowanie - choć nieco mniejsze - wciąż jest), tylko z jakichś powodów potem większość z nich odpadła (widać się rozczarowała)...
80sLoveUC
Użytkownik
#910 - Wysłana: 6 Wrz 2019 15:27:12
Odpowiedz 
Pilot Orville'a miał premierę zaraz po jakiś ważnych rozgrywkach NFL (futbolu amerykańskiego), które oglądało 17 milionów oglądających, które w pierwszej połowie odcinka stopniały do 12 milionów, a w drugiej do 8 milionów. W międzyczasie taki Big Brother na CBS miał 6 milionów pomimo, że nie była to premiera.

A Star Trek Discovery bardzo szybko uciekł do netu, aby sensownie ocenić jego karierę telewizyjną.

TNG to zamierzchła przeszłość i jego wyniki trudno oceniać przez lata ze względu na dystrybucję w syndykacji, a nie konkretnej sieci.
Q__
Moderator
#911 - Wysłana: 6 Wrz 2019 15:45:33 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
80sLoveUC

Z całym szacunkiem (i niemniejszą radością, że znów się możemy tu spotkać)... Wydaje mi się, że narracja "teraz czasy takie, że oglądalność niższa" jest jednak dostarczaniem wygodnego alibi twórczej (i marketingowej) impotencji*.

* Co piszę choć znam (niepowalające) ratingi (relatywnie) wybitnego The Expanse.


ps. Tymczasem jednak zrobiłem sobie nitpickerski rewatch ORV "Sanctuary".
Zacznę od plusów, których ma ten odcinek naprawdę wiele. Po pierwsze: strona wizualno-realizacyjna przedprzedostatniej odsłony drugiego sezonu The Orville naprawdę dobrze, Trekowo, wypada powodując, że mieści się on w tym zakresie w wysokich standardach ustanowionych przez TNG (gdyby podmienić twarze i mundury dałoby się uwierzyć, że wiele scen/kadrów pochodzi z pierwszej serii z Picardem, a niektóre wyglądają nawet lepiej).

Po drugie - to jeszcze bardziej zasługa reżysera, Frakesa - wątek moclańskiej parki i jej sekretu wygląda (początkowo) jak wyjęty z DS9 obyczajowy B-plot, zagadka planety, która okaże się kolonią moclańskich kobiet, emocjonuje (choć mieści się w Trekowym, i ogólnie SF-owym, standardzie takich planetarnych zagadek, a jej rozwiązanie da się przewidzieć), zaś potyczka o w/w glob (przywodząca na myśl rillajfowe i technothrillerowe drobne incydenty) naprawdę błyszczy w swojej okrętowo-kosmicznej części. Wypada też docenić odniesienia do kanonu - narzekania Eda, że jego statek robi za taksówkę (czy nie tak mówiono kpiąco o Ent-D?), potwierdzenie (ileż kontrowersji w innych warunkach by to wzbudziło), że tak właściwie UFP robi za militarny autorytaryzm (kluczowe decyzje podejmie w swoim gronie grupka admirałów i jeden kapitan, a - imponująco pokazana - rozgadana Rada Federacji tylko im to klepnie). Godna pochwały jest również dbałość o technikalia - upgrade możliwości sprzętu (owszem, tak znacznie poprawiający jego osiągi, że to już prawie cudami z VOY pachnie, ale nie patrzmy w zęby darowanemu koniowi, takie wątki nie trafiają się często), i o własną continuity - znów mamy kłopoty z Moclanami i wiszący nad Federacją cień kaylońskiego niebezpieczeństwa (z tym zaś współgra na planie kameralnym dalsze psucie się małżeństwo Bortusa). (Wszystko powyższe idzie znów na konto Menosky'ego.) No i oczywiście miło zobaczyć Sirtis.
Co więc może przeważyć nad tak licznymi zaletami? Tylko jeszcze większe wady. Primo dostajemy kompletną powtórkę z "About a Girl" (walka o prawa moclańskiej dziewczynki, oficjalne - tam sądowe, tu aż parlamentarne - postępowanie i zgniły kompromis na koniec), tylko w skali makro, i w bardziej malowniczej oprawie, wzbogaconą w dodatku o repryzę TNG-owskiego wątku sprawiającego kłopoty wychowawcze Alexandra (tym razem w tej roli, uczony przez Klydena seksizmu i heterofobii, Topa). Secundo: wciąż nie uporządkowano i nie wyjaśniono sprawy biologii rodaków Bortusa, choć czas na to najwyższy. Tertio: jak swego czasu mówiliśmy, scenarzyści obniżyli w pewnych zakresach standardy do poziomu niekonsekwencji z DSC - oto kryjąca się się po jaskiniach pisarka okazuje się nagle przywódczynią całej kolonii, wystrojoną jak dama i śmigającą raz za razem z planety na planetę, bo tak. Quatro: planetarna część potyczki (mimo miłego nawiązania do sceny śmierci Refy - część walk toczy się przy dźwiękach istotnej fabularnie melodii) pachnie niechlubnymi tradycjami Andromeda Action Hour. Quinto - absolutnie żałosny jest w swej jawności sposób przekazwania poufnych rozkazów. I tak oto z mocnego ogólnoTrekowego 3/4 robi się nagle finalne 3= (choć, jak wspomniałem każdy Treker rzuci się jak wygłodzony na te obrazki i ten klimat, pod tym względem 4/4, co znacząco radość z oglądania podnosi).

Co jeszcze można wynotować? Pomysłową walizeczkę z hibernatorem i - jak podpowiada logika - wbudowanym emiterem grawitacji. Żart z niezrozumieniem przez przywódczynię walczących o swoje prawa Moclanek kim jest Dolly Parton - naciągany i nadużywany, ale mimochodem niosący ważkie przesłanie, że co w jednej kulturze jest normą, banałem, w drugiej może stanowić szczyt marzeń i aspiracji. Podwątek nieautoryzowanego poboru energii (dla w/w walizeczki) przywołujący z pamięci okoliczności pamiętnego spotkania Bashira z Datą. Sprytny patent na zatarcie sygnatury jonowej wiązką holowniczą. Akademijną opowieść Gordona wpisującą się w tradycje sięgające od Pirxa do neoKirka. Wykorzystanie starego motywu czegoś-co-uniemożliwia-skany. "Genialne" spostrzeżenie Eda, że mają przed sobą uklad gwiezdny (prawdziwy kapitan... Obvious zeń), i równie "błyskotliwe" stwierdzenie Kelly, że zwiad otaczają kobiety; z tym, że jest to zabawne jako celna kpina z klasycznotrekowej łopatologii. Rozmówki Klyden-Bortus, czyli problem jak przeżyć z nieznośnym konserwatystą. Powiew (rzadko obecnego w ST) zdrowego realizmu, i nie chodzi tu nawet o aż za pragmatyczną "decyzję Rady", a o to, że ani Ed nie ufa ślepo rodzicom dziewczynki ("może to nie rodzice, może porywacze?"), ani kolonistki nie są przekonane, że nikt z 300 osób z załogi nie wygada ich sekretu. Nowy statek - USS Burnell. Powrót komandor Grayson do służącej jej roli dyżurnej twardzielki. Dwuznaczność wyborów jej moclańskiego kolegi z mostka - serce ma po właściwej stronie i progresywista z niego coraz większy, ale przecież z zimną krwią okłamywał swojego dowódcę. Ważne i out-of-universe słowa o głosach wykluczonych i o poszerzającym się kręgu empatii. Równie niefikcyjne - a b. aktualne - rozważania o tym czy organizacja ma prawo mieszać się w wewnętrzne sprawy swoich państw członkowskich. I pytanie o punkt, w którym szacunek dla cudzych racji i różne interesy powinny ustąpić przed koniecznością wyrażenia moralnego sprzeciwu. (Tu znów Menosky'emu ukłon składam.)
No i wygląda na to, że widmo moclexitu zagląda bohaterom w oczy coraz bardziej.

Aha, jeszcze jedno: czy Wam też Heveena kojarzy się zarazem z Le Guin, i z jej ulubioną bohaterką - rewolucjonistką Odo?
80sLoveUC
Użytkownik
#912 - Wysłana: 7 Wrz 2019 00:49:38
Odpowiedz 
Q__:
Z całym szacunkiem (i niemniejszą radością, że znów się możemy tu spotkać)... Wydaje mi się, że narracja "teraz czasy takie, że oglądalność niższa" jest jednak dostarczaniem wygodnego alibi twórczej (i marketingowej) impotencji*.

To nie jest dostarczenie wygodnego alibi twórczej impotencji, bo osobiście uważam, że Orville jest dość dobrym serialem :P

A to, że telewizja ma teraz niższą oglądalność jest faktem. Po prostu każde społeczeństwo ma obecnie dużo większe możliwości, jeśli chodzi o rozrywkę. Pewnych rzeczy nie przeskoczy się, na przykład ja w ogóle nie oglądam polskiej TV, więc nawet jeśli nagle puścili tam znakomity serial to nawet nie dowiedziałbym się o tym, bądź stwierdziłbym, że lepiej sięgnąć za torrent lub VOD, aby nie męczyć się z blokami reklamowymi, godzinami emisji.

Skoro Hulu decyduje się przedłużyć serial o kolejny sezon to najwyraźniej jest on dla nich cenny.
Q__
Moderator
#913 - Wysłana: 7 Wrz 2019 00:59:58
Odpowiedz 
80sLoveUC

80sLoveUC:
osobiście uważam, że Orville jest dość dobrym serialem :P

Przy obecnym braku konkurencji (The Expanse i dłuuugo dłuugo nic) jest w ścisłej czołówce (może nawet na drugim miejscu), to fakt, ale nie powiesz, że może się równać z TNG, SAAB, B5, Firefly czy pierwszymi sezonami S:1999 i nBSG. DS9 i VOY też miewały lepsze odcinki.
resetta
Użytkownik
#914 - Wysłana: 7 Wrz 2019 03:12:53 - Edytowany przez: resetta
Odpowiedz 
Zobaczymy jak obejrzymy 3 s. To jak dziwnie traktuja ten serial behindowo, wykracza poza zwykle stwierdzenie, ze sluchajcie z uwagi na zmiany strukturalne musimy poczekac. Dla mnie to wyglada jakby mocno sie zastanawiano czy serialowi lba nie uciac, bo nie pasuje im do niczego, nie jest za dochodowy, a i moze byc niewygodny. To, ze dali ten 3 s, to moze byc tak na odwal, to nie jest zadna gwarancja, ze serial ma sie dobrze. Ile to razy serial przed cancelacja dostawal na te otarcie lez jeden sezon, zeby co sie da tam pozakanczac i zeby ogladajacy za bardzo nie jeczeli.
Mimo ze DSC wydaje sie byc pewniejszy i w lepszej sytuacji i wbrew nadziejom czesci ora ku im zzaskoczeniu ten 3s dostal wrecz ekspresowo tez nie uwazam, ze ma mocna pozycje i ze 4 sie doczekam ot tak...

Q, o ile pamietam doszlismy inni ogladajacy do wnioskow, ze ten odcinek to byl malo realistyczny i sensowny, a rozwiazanie calego problemu bardzo na sile.
Biorac pod uwage humor Setha, ja raczej sklaniam sie do wersji z uzyciem Parton, ze chcial wytknac, ze ludzie biora bzdury za dobra monete, nic nie wiedza, dorabiaja sobie ideologie i robia z siebie glupkow, byc moze pil wlasnie do feministek z problemami pierwszego swiata, oczywiscie poza czystym aspektem irrocjonalnego humoru, ze to pomylka i ze wielka rewolucja bedzie sie odbywac w rytmach skocznego country...
80sLoveUC
Użytkownik
#915 - Wysłana: 7 Wrz 2019 12:48:37 - Edytowany przez: 80sLoveUC
Odpowiedz 
Q__

Od Firefly'a są spokojnie lepsi - najbardziej przereklamowana space opera w historii :P

Skoro jedziemy sezonami to 100 razy bardziej wolę obejrzeć dwa sezony Orville'a niż pierwszy sezon TNG :P W sumie Kosmos też spokojnie przegrywa u mnie z MacFarlane'em.

Generalnie chciałbym też zaznaczyć, że te seriale nie leciały wszystkie na raz, więc to trochę śmieszne porównywać ranking "tu i teraz" do zestawienia najlepszych z kilku dekad. I tak... lata 90 były najlepszym okresem dla space oper w TV :P

Poza tym widzę tu pewną różnicę między nami - ja ciągle nie robię sobie powtórek tego czy tamtego odcinka jakiegoś serialu, tylko wolę sobie włączyć kolejną produkcję z listy. Może dlatego mam nieco mniejsze oczekiwania i nie doszukuje się tak dziury w całym. Na serialu mam się przede wszystkim dobrze bawić, najlepiej w tej chwili, a nie potem miesiącami analizować, czy jednak ten epizod to dzieło sztuki.

Z tego powodu nie jestem taki pewien, czy Expanse jest lepszy od Orville. Fabuła może oryginalniejsza niż "robimy kolejnego ST, ale bardziej nowoczesnego tematycznie i prześmiewczego", ale przecież wątki walki kolonii z Ziemią już były w Gundamie :P

Poza tym historia wlecze się, że trudno ogląda się ten serial z tygodnia na tydzień. Powiedziałbym, że jeden odcinek Orville ma więcej treści niż Expanse, gdzie zbyt bardzo skupiają się klimacie zamiast przejść do konkretów.

Dotychczasowe Expanse to dla mnie taki przedłużany trailer do nie wiadomo czego. Niby jest fajnie, ale czy będzie jakościowy happy end dowiemy się dopiero na końcu (Dexter, Lost itd.). Orville to po prostu cotygodniowy teatr telewizji przy którym nie musisz się tak przejmować continuum, bo każdy epizod to serial.

resetta:
Zobaczymy jak obejrzymy 3 s. To jak dziwnie traktuja ten serial behindowo, wykracza poza zwykle stwierdzenie, ze sluchajcie z uwagi na zmiany strukturalne musimy poczekac.

To akurat łatwo wyjaśnić Disney ma teraz Marvela, Star Wars, swoje animacje i całą bibliotekę Foxa. Przede wszystkim skupia się na Disney+, do którego Orville nie pasuje, a Hulu będzie ich własnością dopiero za kilka lat.

Skoro w okolicznościach jest produkowany dalej Orville - serial "z zewnątrz" - to należy uznać to za sukces.
resetta
Użytkownik
#916 - Wysłana: 7 Wrz 2019 15:34:58
Odpowiedz 
Ale dlaczego tego po po prostu nie powiedza? Powaznie wierzysz w slowa Setha, ze zdecydowali sie na opoznienie, bo dopracowuja produkt?
No i sami mowiliscie, ze nie do konca jest to juz taki serial z zewnatrz, bo wszystko zostalo w rodzinie...

No wiesz, zycie powtorkami serialu, to jest sedno bycia fanem. A to o czym ty mowisz, to po prostu ogladanie seriali, bo ogolnie sie to lubi lub cos sie spodobalo. Fan bedzie wracal, analizowal, troche jednak uzalezniony od jednego tematu jak od cukru To tez nie jest zle, przeciez nie wyklucza ogladania innych rzeczy, co innegi fanowac im rowniez na maksa.
Ja tez wracam do staroci, ale jednak tak z przerwami kilkuletnimi, nie widze sensu ogladac tego wciaz i wciaz jak jeszcze to dobrze pamietam, no chyba, ze tylko jako material do przypomnienia czegos, sprawdzenia w dyskusji. Osobiscie nie rozumiem tych wszystkich rewloczow i to jeszcze w samotnosci bez znajomych i bez przymusu, ze to na rzecz opracowania czegos.
No i oczywiscie lepiej sobie powtorzyc cos co sie podobalo niz cos co jest nie za ladne w odbiorze. Ja Expnanse tez nie lubie czy tez nie bije mu poklonow, ale ja pewnie nie jestem obiektywna
I chyba tez kieruje sie obecnie tym, zeby serial mnie bawil, a nie irytowal, to juz nie cos waznego, ale po prostu sposob na zabicie nudy, poprawienia nastroju, oderwania sie od rzeczywistosci, chociaz czasem potrafi zaskoczyc w te czy odwrotna strone.
Co do trekowosci, to nie, nie mam ochoty ogladac ponownie ani DSC, ani Orv, ale NG czy VOY juz moge, nawet z pierwszymi sezonami, ktore maja lepsze i gorsze odcinki.
Ale nowe sezony bede ogladac i gadac o nich, bo to jest ogolnie tez fajne i rozrywka
80sLoveUC
Użytkownik
#917 - Wysłana: 7 Wrz 2019 17:43:40 - Edytowany przez: 80sLoveUC
Odpowiedz 
1. Powiedziałem, że wcześniej wszystko było w jednej rodzinie. Kiedyś Fox Broadcasting Company (sieć telewizyjna, nadawca) i 20th Century Fox (producent) mieli tego samego właściciela - 21th Century Fox.

Obecnie Fox Broadcasting Company należy do Fox Corporation, a 20th Century Fox do Disneya. Dwie różne korporacje. Na pewno powstał pewien konflikt interesów co do finansowania dalej serialu i kwestią późniejszych zysków. 20th ma niemal wszystkie prawa do serialu, więc FBC nie ma ochoty umierać za kogoś markę, widząc ogromne koszta za emisję. Przeciwieństwem jest Hulu, który w przyszłości - zgodnie z umową sprzedaży z pozostałych udziałowcem, NBC - i tak trafi całkowicie pod skrzydła Disneya, co za tym idzie będzie siostrzaną firmą 20th Century Fox.

Mówiąc ściślej - wszystko nie zostało w rodzinie, ale będzie w przyszłości. Ale już nie 20th Fox i FBC będą braćmi, a 20th Fox i Hulu. Obecna sytuacja Orville obrazuje ten moment przejściowy.

2. Ja nie czepiam się oglądania jednego odcinka kilka razy, tylko pokazuję trochę inną perspektywę . Nawet ze swojej strony widzę, jak przez lubienie jednego serialu doszukuję momentalni przesadnych podobieństw/wad w drugim, więc domyślam się, jak to może wyglądać, gdy znasz serial zbyt dobrze i jeszcze bardziej tym żyjesz.

3. Nie powiedzą prawdziwych powodów, bo chodzi o dobry PR. Orville znalazł nowy, lepszy dla siebie dom u Hulu, tym samym sieć FBC go wcale nie anulowała, i tym sposobem opinia publiczna nie ma powodów mieć pretensji do żadnej z firm zaangażowanych w sprawę, tylko grzecznie poczeka sobie, aż Seth "dopracuje produkt", a nie z powodu jakiś terminów zapisanych w poprzedniej umowie z FBC :D
resetta
Użytkownik
#918 - Wysłana: 8 Wrz 2019 04:54:34
Odpowiedz 
No ok, mam nadzieje, ze tak jest, a nie ze faktycznie cos gorzej z pomyslami i realizacja. Tak, o tym mowilam, o Hulu, ze i tak jedna rodzina. Ta przyszlosc, to tylko formalnosc.
Sadzisz, ze Hulu moze sprawic, ze Seth wreszcie przestanie strugac glupka i zrobi cos na ostro i swiezo, czy moze jeszcze bardziej to oleje, bo to w Foxie go bardziej cisneli z rzezbieniem tak, a nie inaczej produktu?
Q__
Moderator
#919 - Wysłana: 9 Wrz 2019 14:46:08 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
resetta

resetta:
Zobaczymy jak obejrzymy 3 s.

Powiedzmy tak: na dziś, w rankingu obecnie emitowanych seriali, ORV wypada nieźle. Sezon 3 może zweryfikować tę opinię najwyżej.

80sLoveUC

80sLoveUC:
Od Firefly'a są spokojnie lepsi - najbardziej przereklamowana space opera w historii :P

Że Firefly jest przereklamowane (i miejscami bazuje na b. bzdurnych założeniach) - zgoda, sam to pisałem, ale uważam, że mimo to swobodnie kwalifikuje się do Top 10.

80sLoveUC:
Skoro jedziemy sezonami to 100 razy bardziej wolę obejrzeć dwa sezony Orville'a niż pierwszy sezon TNG :P W sumie Kosmos też spokojnie przegrywa u mnie z MacFarlane'em.

Pierwszy sezon TNG to także "11001001", "Conspiracy" i "The Neutral Zone". Pierwszy sezon Kosmosu - genialny klimat i realizm szczegółów technologicznych na miarę "Odysei..." (ok, prawie, bo z mniejszym budżetem). Czym przebije to The Orville? Wtórnością czy niewyszukanymi żartami?

80sLoveUC:
nie jestem taki pewien, czy Expanse jest lepszy od Orville. Fabuła może oryginalniejsza niż "robimy kolejnego ST, ale bardziej nowoczesnego tematycznie i prześmiewczego", ale przecież wątki walki kolonii z Ziemią już były w Gundamie :P

Co do The Expanse, to uważam, że opowiadana tam historia jest miejscami (tam gdzie dobra) nieoryginalna, miejscami głupia, ale samo jej opakowanie (tj. sposób opowiedzenia, zwł. wizualny), choć tylko pozoruje realizm, wystarcza by zapewnić temu serialowi miejsce w czołówce (tak jak pierwszy sezon sprawia, że należy się ono szybko skisłemu, i mocno rżnącemu z SAAB, nBSG).

resetta

resetta:
Co do trekowosci, to nie, nie mam ochoty ogladac ponownie ani DSC, ani Orv, ale NG czy VOY juz moge, nawet z pierwszymi sezonami, ktore maja lepsze i gorsze odcinki.

Mogę się pod tym podpisać (z zastrzeżeniem, że - jak wiadomo - nie uważam wczesnych sezonów ST za złe).

resetta:
Ale nowe sezony bede ogladac i gadac o nich, bo to jest ogolnie tez fajne i rozrywka

Ja też.
Q__
Moderator
#920 - Wysłana: 19 Wrz 2019 10:03:32 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Mark Jackson o tym jak CBS odrzucił mcfarlane'owski scenariusz Star Trek: Orville:
https://telltaletv.com/2019/09/the-orville-mark-ja ckson-unmasked-at-wizard-world-chicago/

Oraz komentarz JP:
https://www.youtube.com/watch?v=AnNsGzTFg4M
MarcinK
Użytkownik
#921 - Wysłana: 19 Wrz 2019 14:00:20
Odpowiedz 
Q__:
Że Firefly jest przereklamowane (i miejscami bazuje na b. bzdurnych założeniach) - zgoda, sam to pisałem, ale uważam, że mimo to swobodnie kwalifikuje się do Top 10.

Eee ze space oper początku stulecia to jedyne co dałem radę obejrzeć ostatnio w całości
Q__
Moderator
#922 - Wysłana: 19 Wrz 2019 14:59:08
Odpowiedz 
MarcinK

Przereklamowane =/= złe.

ps. A co do ST ORV, to zdaje mi się, że bez konkurencji w postaci DSC miałoby ciężej. Chwalilibyśmy odwagę wprowadzania drastyczniejszych wątków i część bohaterów. Ganilibyśmy wtórność (pewnie nawet mówiąc, że Seth o tyle gorszy jest od Bermana, o ile tamten od G.R.) i małą roddenberry'owskość protagonistów. Ciekawe tylko kto by kapitana grał, bo pewnie nie sam MacFarlane... Widzicie Isaacsa w roli Mercera?
Tak czy siak przyznam CBS-owi, że wybrał odważniejszą, oryginalniejszą, ścieżkę... Choć nie wiem czy lepszą dla Treka...
Q__
Moderator
#923 - Wysłana: 11 Paź 2019 02:06:47
Odpowiedz 
Wiadomo już, że trzeci sezon The Orville będzie mieć tylko 11, dłuższych jednak niż dotąd, epizodów:
https://www.cinemablend.com/television/2481677/the -orville-season-3-longer-episodes-hulu-more-bortus -mic-time

A na jego premierę wypadnie czekać do połowy roku 2020:
https://www.digitalspy.com/tv/ustv/a28534945/the-o rville-season-three-air-date-delayed/
Dreamweb
Użytkownik
#924 - Wysłana: 15 Paź 2019 11:15:39
Odpowiedz 
Czytał ktoś komiksy ORV? Na razie ukazały się 3, teraz jakoś na dniach wychodzi czwarty. Akcja toczy się między sezonami 1 a 2. Mamy więc wypełnienie paru dziur między nimi, np. w pierwszym numerze Kelly poznaje Cassiusa. Mamy też wprost powiedziane że owszem, Topa jest typowym przykładem SORASa ze względu na swoją moclańską biologię, przez którą rośnie szybciej niż ludzie (czyli nic nowego, to samo było z Klingonami, Ocampa itd., więc tu zero oryginalności). Pierwsze dwa zeszyty to historyjka o tym, jak Ed i Gordon trafiają na planetę ptakopodobnych obcych, na której 100 lat temu rozbił się statek Unii, ogólnie jest sympatycznie ale bez ochów i achów. Lepiej jest w trzecim, gdzie zaczyna się nowa opowieść - załoga przechwytuje statek z unijnymi naukowcami, którzy studiowali tak intensywnie książkę zdobytą przez Eda i Gordona w odcinku "Krill", że aż sami stali się wyznawcami Avisa. Jest tu oczywiście dużo nawiązań do roli i sensu religii, także w niezwiązanym z tym wątkiem holoprogramie, od którego zaczyna się opowieść. Te 3 numery na razie przeczytałem i było to lepsze doświadczenie, niż obejrzenie dwóch pierwszych Short Treków.
Q__
Moderator
#925 - Wysłana: 15 Paź 2019 15:06:30 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Czytał ktoś komiksy ORV?

Hmmm...
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=8&topic=2778&page=10#msg337119


Dreamweb:
ogólnie jest sympatycznie ale bez ochów i achów. Lepiej jest w trzecim, gdzie zaczyna się nowa opowieść

Warto dodać, że wszystkie trzy napisał Goodman.

Dreamweb:
z unijnymi naukowcami, którzy studiowali tak intensywnie książkę zdobytą przez Eda i Gordona w odcinku "Krill", że aż sami stali się wyznawcami Avisa

Anhkana trochę jak Necronomicon działa, a zarazem widać nawiązanie do klasycznej powieści SF "Babel-17" i niedawnego "Arrivalu", choć tam to język przestawiał myślenie. Dawkinsowa wizja religii jako złośliwego, zakaźnego, memplexu też się kojarzy...*

* Acz D.A.G. (przynajmniej w pierwszym albumie) na zupełnie innych (psycho- i socjologicznych) płaszczyznach rzecz dyskutuje.

Dreamweb:
dużo nawiązań do roli i sensu religii

A także swobody religijnej, zjawiska radykalizacji (zwłasza, ale nie tylko, islamskiej), itd.

(Swoją drogą zastanawiam się czemu dali tę fabułę do komiksu... Temat zbyt kontrowersyjny dla amerykańskiej TV?)

Dreamweb:
było to lepsze doświadczenie, niż obejrzenie dwóch pierwszych Short Treków.

Bo w Shortach skupili się na kanonie, gwałcąc go przy tym mimowiednie lecz niemiłosiernie, a w komiksach ORV (zwł. trzecim) komentują świat za oknem.

ps. Tymczasem niedługo ruszają zdjęcia do trzeciego sezonu,:
https://www.youtube.com/watch?v=t127DsPfUcc
Dreamweb
Użytkownik
#926 - Wysłana: 16 Paź 2019 08:03:58
Odpowiedz 
Q__:
Swoją drogą zastanawiam się czemu dali tę fabułę do komiksu... Temat zbyt kontrowersyjny dla amerykańskiej TV?

Może jeszcze coś w tym stylu dadzą w 3 sezonie... Wszak Krille pewnie wrócą.

W każdym razie okrzyk bitewny, jaki w holodeku rzuca LaMarr/Saladyn, to jeden z lepszych cytatów z ORV, ekranowego czy komiksowego:

All right you, guys... Let's kill those other guys who believe in exactly the same god that we do, but differently! And that really annoys us!

Q__:
Bo w Shortach skupili się na kanonie, gwałcąc go przy tym mimowiednie lecz niemiłosiernie, a w komiksach ORV (zwł. trzecim) komentują świat za oknem.

Owszem, i trochę szkoda że na czwartym komiksie seria się póki co skończy.

Tak na marginesie, pierwsza historia wydaje się ostatecznie obalać teorię, że ORV może toczyć się w tym samym uniwersum co ST... No bo mamy stuletni statek Unii, a nie Federacji:

https://orville.fandom.com/wiki/BCV_Burton

Ponadto wspomniana jest wojna z niejakimi Tzel z początków XXIV w., o których też jakoś nie słyszeliśmy:

https://orville.fandom.com/wiki/Tzel

Oczywiście można założyć, że mówiąc o Burtonie używają skrótu myślowego, i chodzi o statek "organizacji, która dziś jest Unią". A co do wojen, nie pierwszy to raz gdy o jakiejś wielkiej wojnie przez długi czas nic nie wiedzieliśmy (1 sezon DSC, hę? ).
Q__
Moderator
#927 - Wysłana: 16 Paź 2019 12:02:00 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
trochę szkoda że na czwartym komiksie seria się póki co skończy.

Ano szkoda.

BTW. czy te komiksy to kanon (ORV)? (Bo zasługują na taką pozycję.)

EDIT: sam sobie odpowiem - mają status soft canonu:
https://orville.fandom.com/wiki/The_Orville/Season _1.5
Po co tak cudują z poziomami kanoniczności mając swobodę twórczą i mało materiału?

Dreamweb:
Tzel

Fajni - bo niehumanoidy (co zawsze na plus).

Dreamweb:
to raz gdy o jakiejś wielkiej wojnie przez długi czas nic nie wiedzieliśmy (1 sezon DSC, hę? )

I Xindi... Zresztą przy tylu tempralnych nadpisaniach (co skok anioła)...
Dreamweb
Użytkownik
#928 - Wysłana: 16 Paź 2019 18:06:14
Odpowiedz 
Q__:
Ano szkoda.

Tym bardziej, że przecież nie muszą się ograniczać do wydarzeń "międzysezonowych" - ja bym chętnie poczytał np. jakieś starsze przygody Eda i Gordona sprzed służby na Orville.

Q__:
Po co tak cudują z poziomami kanoniczności mając swobodę twórczą i mało materiału?

Dokładnie, bez sensu. Ja tam je uznaję za kanon póki co.

Q__:
Fajni - bo niehumanoidy (co zawsze na plus)

Zdaje się, że stosują tu skądinąd prostą ale skuteczną zasadę - w komiksie łatwiej niehumanoidów pokazać niż na ekranie, gdzie trza się nakombinować z CGI lub animatroniką. Stąd już w pierwszym numerze pokazali dwa takie gatunki - Tzel i wspomnieni już "ptasi" Chog.

https://orville.fandom.com/wiki/Chog

Z drugiej strony i jedni i drudzy przypominają ziemskie zwierzęta, więc aż się prosi o większą wyobraźnię ze strony rysowników.
Q__
Moderator
#929 - Wysłana: 16 Paź 2019 20:00:44 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Ja tam je uznaję za kanon póki co.

Ja też*, ale co to za kanon, który w każdej chwili może być nadpisany. Lucasa i twórców SW EU rozumiem, bo byli w zupełnie innej sytuacji, ale to...?

* Nawet jeśli oznacza to wiadome kłopoty z umieszczeniem ORV w Prime Timeline (w znaczeniu roddenberry'owskim, nie midnightedge'owym).

Dreamweb:
Z drugiej strony i jedni i drudzy przypominają ziemskie zwierzęta, więc aż się prosi o większą wyobraźnię ze strony rysowników.

Ano... Z jednej strony na plus, bo niehumanoidy (a ptaki kojarzą się zaraz z Trekowymi Aurelianami), z drugiej na minus, bo b. sztampowe, z trzeciej - zawsze mogą się wykręcić twierdzeniem, że to celowe, bo wpisuje się w nie-całkiem-serio konwencję serialu i jego cheapy look.
Dreamweb
Użytkownik
#930 - Wysłana: 17 Paź 2019 08:10:03
Odpowiedz 
Q__:
ale co to za kanon, który w każdej chwili może być nadpisany

Może ale nie musi. Mogą pójść odwrotną drogą - gdzieś w 3 sezonie zamieścić nawiązanie do wydarzeń komiksowych, tym samym utwardzając ich kanoniczność. Star Trek zna podobne przypadki, więc czemu nie Orville...

Q__:
Z jednej strony na plus, bo niehumanoidy (a ptaki kojarzą się zaraz z Trekowymi Aurelianami)

A może to Xindi-Avians, których jakaś tam grupa jednak przeżyła i rozwija się w odosobnieniu na innej planecie?

Q__:
nie-całkiem-serio konwencję serialu i jego cheapy look

Nie taki znowu cheapy, skoro różne pejzaże i widoczki jakie mieliśmy w serialu, w tym kosmiczne, biją na głowę dokonania DSC pod tym względem...
 Strona:  ««  1  2  3  ...  26  27  28  29  30  31  32  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / The Orville - nowa parodia Treka w tradycji Galaxy Quest, czy nowy... Trek?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!