USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / The Orville - nowa parodia Treka w tradycji Galaxy Quest, czy nowy... Trek?
 Strona:  ««  1  2  3  ...  17  18  19  20  21  22  23  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#631 - Wysłana: 17 Sty 2018 19:42:19 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
Ale widać, że Orville nie miał być przełomowy. On powstał bo właśnie te wszystkie przełomy ostatniej dekady zawodzą.

Zgoda. Tym niemniej kontestuję to trochę... "Moon", filmy Blomkampa i Villeneuve'a, disney'owskie SW, ORV, przy wszelkich różnicach (stylu, poziomu, treści) między nimi, wracają - mniej lub bardziej udolnie - do sprawdzonych konfiguracji SF, co rozumiem (i w sumie doceniam), ale - czego już nie rozumiem i nie doceniam - trzymają się ich dość niewolniczo (co prowadzi do powstawania biedniejszych wersji Wielkich Oryginałów) zamiast - porzuciwszy narosłe w międzyczasie błędy i wypaczenia - traktować je jako punkt wyjścia do czegoś nowego, równie wybitnego co owe pierwowzory. Jako etap przejściowy (taki restart zanim się pójdzie dalej) mogę to - od biedy - zaakceptować. Jeśli jednak utkną na nim na dłużej - będę tylko kląć*.

* Dlatego przedkładam np. ambitny eksperyment z pierwszych 9 czy 10 minut minionego odcinka DSC nad sprawdzoną rutynę - całościowo może i bardziej zadowalającego moje starotrekerskie gusta - ORV.

Toudi:
Ale to raczej efekt milenium. Teraz nie uznaje się indywidualnych autorytetów.

Niewykluczone. Jednak in universe (o ile można o tym w ten sposób mówić) Ed wydaje się logicznym następcą często rozdartego wewnętrznymi rozterkami Sisko (który stał jakby w pół drogi pomiędzy nim, a tamtym, klasycznymi, kapitanami)*.

* Nawiasem... patrząc z tej perspektywy: po Edzie następuje Hunt. Czyżby należało sądzić, że Trek nam powrót instytucji autorytetu zwiastuje?

Dreamweb

Dreamweb:
Czyli nie tyle rzecz godna szacunku, ile coś, co cywilizacja musi przejść jak ospę czy inną różyczkę, zanim "wyzdrowieje".

Pada tam jednak - o ile mnie pamięć nie myli* - jakieś zdanie, że to normalny etap rozwoju myślenia przednaukowego, bez którego i naukowego by potem nie było. Więc nie tyle dziecięca choroba, ile dzieciństwo po prostu...

* Poratuje kto jakąś transkrypcją?

(Przy czym - z perspektywy in universe dałoby się tu wdać w jakieś szczególarskie teoretyzowanie o różnicach pomiędzy wolkanoidalnym - np. Mintakanie - a "ziemniakoidalnym" - np. Ci-Jak-Im-Tam-Czciciele-Kelly - schematem ewolucji kulturowej.)

EDIT:

Jeszcze a propos:
Dreamweb:
Z innej beczki - niektórzy mówią, że to jest właśnie ten super odcinek, który miał być (i jest) finałem sezonu, natomiast ten, który miał być przed nim, został zamieniony kolejnością i będzie początkiem następnego. Nie wiem, ile w tym prawdy, ale jeśli tak, to Scott Grimes mimo wszystko przesadził odrobinę z tymi swoimi zachwytami, jakim to niby wiekopomnym dziełem finał ten miał być.

Bazujesz zapewne na tym redditowym doniesieniu?

https://www.reddit.com/r/TheOrville/comments/7dh3d z/looks_like_1x12_is_going_to_be_the_ep_moved_to/

Wypowiedź Bragi z panelu który swego czasu linkowałem:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=4120&page=20#msg322607
Zdaje się to potwierdzać. Powołuje się na nią w tym względzie ORV Wiki:

"Editing of the episodes continued at least through November 20, 2017, when Goodman and MacFarlane admitted that they were still editing the final episode, Mad Idolatry."
http://orville.wikia.com/wiki/The_Orville

Wobec czego tak, przyjdzie uznać, iż te zachwyty były "cokolwiek" przesadzone. I że - przyznać trzeba - pierwszy rozdział pierwszego sezonu DSC kończył się jednak z większym przytupem.
Madame Picard
Moderator
#632 - Wysłana: 18 Sty 2018 11:12:06 - Edytowany przez: Madame Picard
Odpowiedz 
Q__:
interesująca wypowiedź o naturalnej dynamice rozwoju społecznego, którą nie tak łatwo zakłócić - i tu właściwy sens (więc i samoistną wartość) opowiadanej historii ujawnia zakończenie, a dokładnie morał wygłoszony ustami - wyewoluowanych w międzyczasie - tubylców.

Tyle że jest to patentowana bzdura
Ja obserwuję z pewną fascynacją, jak w SF, a w ST szczególnie, pokutuje ta urodzona w głębokim XIX wieku koncepcja, że wszystkie społeczeństwa rozwijają się według tego samego schematu, przechodzą "naturalnie" przez te same etapy rozwojowe i wszystkie dążą do nieuchronnego osiągnięcia stanu idealnego (utożsamianego zresztą przez autora tej koncepcji z wiktoriańską Anglią, czego już ST oczywiście nie powtarza ), bez względu na poczynania ludzi składających się na to społeczeństwo. Działania ludzie nie mają znaczenia, licza się tylko niezależne od ludzi "prawa społęczne". Oczywiście koncepcja została obalona, kiedy dane zbierane na temat różnych kultur i społeczeństw na świecie wykazały, że tak nie jest. Poza tym wystarczy się chwilę zastanowić, żeby zobaczyć, jaka to jest bzdura (możemy spokojnie usiąść, nic nie robić i poczekać, "naturalne prawa rozwoju społecznego" same z siebie sprawią, że osiągniemy idyllę). To jest jeden z tych pomysłów, które socjologia zamiata pod dywan, czerwona ze wstydu, że coś takiego kiedyś spłodziła. Owszem, są nowsze koncepcje, które jakoś tam do niego nawiązują, ale po starannym wyczyszczeniu ze wspomnianych największych głupot.
Natomiast jest rzeczą dla mnie fascynującą, jak tę spleśniałą ramotę podchwyciła fantastyka. Z jakichś tajemniczych powodów najwyraźniej przemawia to do jej twórców i odbiorców. Nie wiem, to jakoś najwyraźniej podoba się zwykłym ludziom, może wydaje się jakoś mądre i głębokie.

Q__:
The Orville to żaden przełom na miarę The Next Generation i Deep Space Nine

Orville nigdy nie stawiał sobie takich ambicji. To miał być tylko żart z trekiem w tle, a że samo jechanie na nostalgii za trekiem aż tylu odbiorców nie może przyciągnąć, to stał się ten serial sympatyczną komedią SF. To, że miałeś nadzieję na jakiś przełom i "ambitną problemową SF", to jest Twój problem, a nie Orville'a. To trochę tak, jakby ktoś postanowił zbudować sobie wygodną i funkcjonalną szopę, a Ty byś miał pretensję, że nie wychodzi mu z tej budowy pałac. Orville to miała byś i jest miła zabawa, a trekowość tego serialu to tylko fajny bonus, który udał się przy okazji. A Ty od razu spodziewasz się Treka pełną gębą i w najwyższej intelektualnej formie. Heloł, to nie ten adres .
Q__
Moderator
#633 - Wysłana: 18 Sty 2018 11:27:56 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Madame Picard

Madame Picard:
w SF, a w ST szczególnie, pokutuje ta urodzona w głębokim XIX wieku koncepcja

Fakt, pachnie to marksizmem a nawet heglizmem. I - w rzeczy samej - nie tylko w ST w SF to mamy - spójrzmy na Dukaja z jego Krzywą Progresu (przy czym on jednak istnienie czegoś takiego jak Deformanci dopuszcza, czyli możliwość wykolejenia się z jedynie słusznych torów).

Madame Picard:
Orville nigdy nie stawiał sobie takich ambicji. To miał być tylko żart z trekiem w tle

Poczekaj... Jak z doniesień medialnych wynika - The Orville bardzo długo powstawało jako Star Trek: Orville (bo MacFarlane - o czym b. chętnie okołohollywoodzkim portalom opowiadał, o dziele życia coś wspominając - wymarzył sobie robienie kolejnej serii ST i długo o to w CBS-ie zabiegał, szlifując latami scenariusze i ludzi z roddenberry'owsko-bermanowskiej ekipy pod swe skrzydła zbierając). A skoro tak, mam prawo oczekiwać by coś co miało być nowym Trekiem wyższe ambicje przejawiało.
Gdyby od początku twierdził, że zwykły sitcom robi - to co innego.
Madame Picard
Moderator
#634 - Wysłana: 20 Sty 2018 20:05:00
Odpowiedz 
Q__:
Jak z doniesień medialnych wynika - The Orville bardzo długo powstawało jako Star Trek: Orville (bo MacFarlane - o czym b. chętnie okołohollywoodzkim portalom opowiadał, o dziele życia coś wspominając - wymarzył sobie robienie kolejnej serii ST i długo o to w CBS-ie zabiegał, szlifując latami scenariusze i ludzi z roddenberry'owsko-bermanowskiej ekipy pod swe skrzydła zbierając).

Jak ktoś tak doniesienia medialne śledzi, to sam jest sobie winien
Ja przyjmuję podejście "po owocach ich poznacie", bo ani nie mam czasu tych doniesień medialnych przeglądać, ani mi się nie chce, ani nie czuję takiej potrzeby. W ten sposób oszczędzam sobie niepotrzebnych rozczarowań, a zdarza się,że przeżyję miłą niespodziankę. Nie wiem zatem, co MacFarlane planował zrobić, ale widzę, co zrobił. Po obejrzeniu pierwszych odcinków nie miałam żadnych podstaw, żeby spodziewać się czegokolwiek ambitniejszego, po trzecim byłam miło zaskoczona, że jednak lekkie przebłyski ambicji przemknęły, a na kolejnych głównie dobrze się bawiłam. Z mojego punktu widzenia wszystko zapowiadało więc, że będzie to symaptyczna komedia, i była .
Q__
Moderator
#635 - Wysłana: 20 Sty 2018 20:24:40 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Madame Picard

Madame Picard:
Jak ktoś tak doniesienia medialne śledzi, to sam jest sobie winien

Zawsze to samo twierdzę śmiejąc się z różnych medialnych burz, które i przez Phoenixa n razy się przetoczyły (ba, przetaczają się nadal) .

Z drugiej strony... Wiesz, jak to powiedziała pewna b. sympatyczna mi osoba: fanem jestem i obowiązki mam fanowskie. A informacja, że twórca kultowych animacji/komedii (w dodatku stary Treker, który cameo w ENT zaliczył) na głowie przez parę lat staje by robić ST - to nie był pryszcz
Dreamweb
Użytkownik
#636 - Wysłana: 20 Sty 2018 21:22:23
Odpowiedz 
Q__:
Bazujesz zapewne na tym redditowym doniesieniu?

Nie, widziałem to w jakichś komentarzach chyba pod którąś z recenzji Mad Idolatry...

Q__:
I że - przyznać trzeba - pierwszy rozdział pierwszego sezonu DSC kończył się jednak z większym przytupem.

Bo ja wiem... W sumie jedyny "przytup" dla mnie to fakt, że był cliffhanger, a w ORV nie (choć do ostatniej chwili liczyłem, że jednak będzie). Pod względem opowiadanej historii to w ogóle trudno je porównywać, bo "Mad Idolatry" to bardzo, nawet za bardzo (brak oryginalności) klasyczny odcinek w stylu "ideologicznego" Star Treka. Z kolei "Into the Forst I Go" to taki sobie akcyjniak, nie wyróżniający się ponad średnią dla DSC. Ja osobiście lepiej bawiłem się na finale sezonu ORV.
Q__
Moderator
#637 - Wysłana: 20 Sty 2018 22:53:13 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Pod względem opowiadanej historii to w ogóle trudno je porównywać, bo "Mad Idolatry" to bardzo, nawet za bardzo (brak oryginalności) klasyczny odcinek w stylu "ideologicznego" Star Treka. Z kolei "Into the Forst I Go" to taki sobie akcyjniak

Prawda.

Co ciekawe podobnie wyjdzie gdy zestawić "Mad Idolatry" z późniejszym "Despite Yourself" - Braga w wydaniu intelektualizującym, ale i nieznośnie wtórnym, i Frakes w wydaniu akcyjnym. Acz tam wspólny mianownik się znajdzie - oba te odcinki niosą powiew tego co najlepsze i tego co najgorsze we wkładzie ich reżyserów w ST zarazem.

Dreamweb:
nie wyróżniający się ponad średnią dla DSC

O ile uznać, że ta średnia to poziom triady "Into the Forest I Go"-"Despite Yourself"-"The Wolf Inside", a nie różnych wcześniejszych nieszczęść.
MarcinK
Użytkownik
#638 - Wysłana: 21 Sty 2018 12:45:05
Odpowiedz 
Czyżby w ekipie byli fani MGS?
https://www.youtube.com/watch?v=I69MyyyfRZ8
resetta
Użytkownik
#639 - Wysłana: 21 Sty 2018 22:27:25 - Edytowany przez: resetta
Odpowiedz 
Ech, powiem jedno co do ostatnieg odcinka i tworcy i wy popelniacie blad oraz gryziecie wlasny ogon zamknieci wylacznie we wlasnym kregu kulturowym i w zwiazku z tym takie odcinki i problemy sa strasznie tendencyjne i na jedno kopyto. Gorzej, mozna by do tego podejsc oryginalniej i ciekawiej nawet bez siegania do innych kultur, do swojej tez, ale nie na przestrzeni tylko tych nieszczesnych ostatnich 2k, a widze, ze tworcy, glownie filmowi uczepili sie tego jak rzep psiego ogona, przy czym za przeproszeniem wiedze maja gowniana, mniejsza niz srednio dociekliwy, wyksztalcony teologicznie czy kulturoznawstwo czlowiek.

Ameryknie od dziesiecioleci maja problem z katolicyzmem, nie z odlamami chrześcijaństwa, ale wlasnie z tym konkretnym i daja temu dosc wredny wyraz w swoich filmach, jednoczesnie inne pomijajac lub pokazujac pozytywnie, a jak juz, to powinni wlasnie ogolnie wytykac pewne bledy wynikajace z religii.

Druga sprawa o czym zapominaja wszelkiej masci tfurcy, a potem ogladajacy jest taka, ze religia, przywodcy tych wyznan to miecz obosieczny, twory, w ramach ktorych o ironio nauka i sztuka rozwijala sie dosc mocno, jednakze swiadomie bylo z roznych wzgledow ukrywane przed ogolem, czy to z wlasnie z przestrachu, ze nie powinno pewnych rzeczy sie wiedziec, ze mozna utracic wladze, ze wiedza zrodzi pytania i watpliwosci albo chaos albo, ze wiedza zachwieje religia czy tez morale i porzadkiem. Mozemy sie smiac z naszych zasciankowych ksiezy, ale Watykan to jednak potezna sila, takze w wiedzy i glupota jest uwazac, ze jest to i ze kiedykolwiek byl twor w stylu zabobonnego wierzenia.
Twor z srodkami, sila, zasobami jak najbardziej moze zajmowac sie nauka, odkrywac i tworzyc, kwestia tego co potem z tym zrobi. Zwykli ludzie, nie bedacy czescia takiego kolosa maja o wiele mniejsza szanse na dokonanie jakiekolwiek odkrycia naukowego. Pamietajcie, ze patronaty byly zarowno swieckie jak i koscielne. Niczym sie to nie rozni od dzisiejszych roznych molochow manipulujacych w pasujaca im strone ogolnym stanem wiedzy czy prowadzeniem tych czy innych badan.
Co zabawniejsze pierwotnie wladze religijna maja zawsze wladcy, to pozniej sie przenosi na oddzielny, specyficzny twor, a nie odwrotnie.
Z Chrześcijaństwem bylo tak samo. Do tego dochodzi polityka i bardzo przyziemne poszerzanie ziem i posiadanie waluty.

Zreszta to nie dotyczy tylko tej jednej kasty religijnej, ktora wygrala na ostatnie 2k lat pierwszenstwo, ale jakiejkolwiek, ktora rosla w sile na przestrzeni rozwoju cywilizacji i dzieje sie tak pewnie od dziesiatek tysiecy lat, wsrod kazdej grupy ludzkiej dzielacej sie na odpowiednie kasty zwiazane z poziomem wiedzy.
Wybaczcie, ale to co pokazano w Orv to jest strasznie prymitywne, dla mnie gorsze od TOSu, a co tu dopiero porownywac to z VOY, o pare polek wyzej.
I owszem nie podoba mi sie bardzo, ze zamiast pojsc ogolnikowo w religie to wysmiewaja konkretnie okreslone religie, bo ja nawet do tego Islamu nie mam za wiele, wiedzac czym byly realia tamtych spoleczenstw zanim nastal - gorsze. Dzis niestety jest to albo wypaczanie dobrej ewolucji, albo powrot do prymitywnych elemetnow, tych, ktore dzis sa wsteczne.

Sadze, ze nie potrafiliby sobie poradzic z taoizmem czy konfucjonizmem, przynajmniej w probach wysmiewania. A z kolei siegniecie po religie przedchrzescijaskie wydaloby im sie niewlasciwie, bo przeciez sa pewnie dobre, madre i takie naturalne... i tak dalej.

Dlatego wole odcinki nie tylko tego serialu, ale i innych gdzie potrafi pokazac sie ogolnie zle skutki pojscia w jakikolwiek fanatyzm, zaslepienie albo niedopuszczanie rozumu.

Porownania do odcinka z VOY - chyba nie pamietacie, ze oni musieli odleciec, bo wywolywali te wstrzasy planety, a poza tym byli uwiezieni? Rozmawiali tez o tym, ze nie sa w stanie sie wzajemnie kontaktowac bo jest bariera temporalna z RESZTA CALEGO wszechsiwata, ale wierza, ze cywilizacja znajdzie sposob. Ponadto tak samo jak w ORV wplyneli na rozowj cywilizacji. Tam sama 'gwiazda', ktora mobilizowala do odkryc naukowych, tutaj jednorazowym, piecisekundowym spotkaniem jakiejs dziwnie ubranej baby (co jest debilizmem, bo zeby stac sie bostwem w ziemskich realiach, to jednak trzeba bylo sie mocno napracowac i pomachanie nawet czarodziejska rozdzka to za malo, nawet patrzac na tego biednego Jezusa, jezeli byl jakims kosmita, to musiano mu pospisywac 40 lat po smierci bardzo cudowna biografie, zeby ktokolwiek zaczal go zauwazac, a za zycia to bardziej zajmowal sie polityka wg owczesnych kryteriow i to latami).

Przykro mi, ale to za malo, nawet jakbysmy dzis my cofneli sie w czasie i spotkali Neandertalczyka (ktory wcale nie byl prymitywny i nie byl malpoludem), jestem pewna, ze predzej bysmy dostali kosa pod zebro niz zostali uznani za bostwo, a jakbysmy stali sie nawet czlonkami ich plemienia, to bysmy dozyli starosci i umarli bez zadnych sladow dla potomnosci, poza moze wymiana genow.

Tak wiec w Blink cala historia zostala zgrabniej opowiedziana, planeta byla dziwna sama w sobie, nie mieli szans na badanie kosmosu z powodu bariery, cywilizacje zapewne po tym maks rozowju upadaly, bo to tez normalny etap, my sami mozemy takich jak nasza miec co najmniej juz dwie na koncie, a nie musial zaden slad pozostac, bo technika jest ulotna jak i pamiec.
I jest tam babol, bo oni odlecieli 2 godziny po fakcie, czyli ok 20 lat na planecie, a kosmonauta mial tam jakies 80 nagle, a powinien miec najwyzej 50. Poza tym dalej siedzial na tym samym prymitywnym pagórku ze skalkami, ktore sie nic nie zmienily od tysieci lat...

Aha i w ORV lamanie dyrektyw poszlo dalej, bo zostawiono robota, ktory nie pozostal w stazie, ale kontaktowal sie z cywilizacja i dal im dostep do rzeczy, ktorych bawet orvilowianie nie maja, bo issac jest z lepiej rozwinietej nacji.
Terminatora juz przerabialismy...

Co sie dzialo za kolejne 700 lat? Coz albo upadli, niekoniecznie z powodu wojen, ale wielki rozowj cywilizacyjny to nieodmiennie degeneracja genowa, albo rozumiejac, ze ekspansja w kosmos w formie materialnej nie ma sensu, podazyli w kierunku doskonalenia energetycznego z materialnego, a w tym stanie wszelkie dazenia cywilizacyjne wynikajace z cielesnosci traca dla gatunku znaczenie... Jezeli nie ogranicza cie czas, rozum, potrzeby fizjologiczne, predzej czy pozniej przestaniesz te rzeczy rozumiec, miec inny punkt odniesienia o ile jakikolwiek i wlasciwie bedziesz trwac z stanie niezmiennym.

Takie lopatologiczne pokazywanie, ze zawsze mowienie prawdy o wszystkim jest dobre dla spoleczenstw jest glupie i naiwne. Owszem, zle jezeli ukrywanie prawdy sluzy jedynie zachowaniu wladzy, ale rzeczywiscie pewna wiedza moze przyniesc wiecej chaosu, wojen, paniki niz pozytku... moze byc tez warunkiem... istnienia


Co do glupot eksploracji planet w ST, to i tak nie przebija zalog najnowszych Obcych...

Ogolnie odcinek kiepski na tle innych tych powazniejszych w sezonie, chociazby tego z lajkami. Slaby z powodu slabego recyklingu pomyslu, niegodnego wrecz dzisiejszych czasow, no chyba, ze uznajemy, ze widzowie seriali i ogolnie ludzkosc cofa sie w rozwoju i pojmowaniu rzeczy podstawowych, wtedy ok, jest to poziom odcinka odpowiedni do widowni, glupszej niz ta 30 lat temu.

I tez bardziej mi sie ich randkowanie podobalo niz ta tendecyjna reszta jadaca na religii. Religia to tylko jeden z elementow, ktory zeruje na wadach istoty ludzkiej i moze spowalniac rozwoj, ale ma tez swoje zalety jezeli ewoluuje i nie odgradza od zdobytej w swym kregu wiedzy. To sama ludzkosc, rozne systemy, sposob tworzenia zaleznosci sprawiaja, ze wciaz ten lepszy rozwoj nie nastepuje. Sami sobie podstawiamy nogi jak mozemy i wzajemnie sciagamy w dol z drabiny. Dlatego wciaz nam daleko do utopii ST...

Podobala mi sie stylistyka i atmosfera trekowa, ktora tu jest, jednak tutaj przepisem na sukces jest madra parodia, a nie kalki kalek.

Czemu taka dluga przerwa? Denerwuja mnie tym. A to DSC robi przerwe wczesniej niz inne seraile, a to Orv ma do jesieni nagle, co jest?
Q__
Moderator
#640 - Wysłana: 29 Sty 2018 12:15:02 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
resetta

resetta:
Czemu taka dluga przerwa? Denerwuja mnie tym. A to DSC robi przerwe wczesniej niz inne seraile, a to Orv ma do jesieni nagle, co jest?

Cóż, przechlapane mamy... Nie dość, że dostajemy Treka drugiej jakości, to mało go.

ps. Tymczasem mamy wybór najlepszych scen z Edem:
http://www.youtube.com/watch?v=TC93ORHpbv0
I z ISAACem:
http://www.youtube.com/watch?v=34n362QScn8

Za jakieś dwa dni na stronę główną trafią...
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1888
Q__
Moderator
#641 - Wysłana: 31 Sty 2018 08:19:18 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kolejni fani głoszą przewagi ORV nad DSC:
http://www.youtube.com/watch?v=wYQTLouHWE4
http://www.youtube.com/watch?v=jUeUoa2W240
http://www.youtube.com/watch?v=J9juvAoaPu4
http://www.youtube.com/watch?v=5YwbIxlFvUQ

W tym jeden broni owego fanowskiego gustu przeciw opiniom krytyków:
http://www.youtube.com/watch?v=pm-BSqY9ybU

Acz trafiają się i głosy chwalące The Orville ale... wyżej stawiające Discovery:
http://www.youtube.com/watch?v=jRVUY_YVyrM
http://www.youtube.com/watch?v=alu4TwUKhdQ
Dreamweb
Użytkownik
#642 - Wysłana: 31 Sty 2018 08:42:44 - Edytowany przez: Dreamweb
Odpowiedz 
Q__:
Cóż, przechlapane mamy... Nie dość, że dostajemy Treka drugiej jakości, to mało go.

No właśnie, gdzie te czasy, kiedy standard to było 26 odcinków na sezon? :/ Raz, że wiecej oglądania, dwa - choćby ze statystyki wynika że i więcej dobrych odcinków mielibyśmy szansę obejrzeć...
Q__
Moderator
#643 - Wysłana: 31 Sty 2018 09:53:20 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Cóż, hejterzy Kaśki J. powiedzą, że to wszystko wina VOYagera, bo w końcu który serial ST pierwszy debiutował kilkunastoodcinkowym sezonem?

(A serio: chyba faktycznie za wcześnie jeszcze na kompletną negację ORV czy DSC, bo jeśli liczyć jakieś wybitniejsze epizody z pierwszych piętnastek klasycznych Treków, to - pomijając piloty - da się wymienić raptem "Balance of Terror" z TOS-u i "11001001" z TNG; no i na upartego można jeszcze doliczyć TOSowe "The Menagerie" - gdzie odcinek ów wybitny jest tylko dla tych, którzy "The Cage" nie oglądali wcześniej - i "The Conscience of the King", oraz TNGowskie "The Big Goodbye", w którym jednak oczywiste pytanie o prawa hologramów nie padło. A teraz ledwo serial raczkować zacznie a już się sezon kończy. Dobrze w sumie, że w obu wypadkach dalsze sezony zaklepali, zawsze jakiś cień szansy na poprawę został.)
MarcinK
Użytkownik
#644 - Wysłana: 31 Sty 2018 14:28:01
Odpowiedz 
Dreamweb:
No właśnie, gdzie te czasy, kiedy standard to było 26 odcinków na sezon?

Teoria Wielkiego Podrywu ciągle tyle ma
Madame Picard
Moderator
#645 - Wysłana: 31 Sty 2018 19:17:47
Odpowiedz 
Dreamweb:
choćby ze statystyki wynika że i więcej dobrych odcinków mielibyśmy szansę obejrzeć

I więcej złych
Dreamweb
Użytkownik
#646 - Wysłana: 31 Sty 2018 21:53:30
Odpowiedz 
Madame Picard:
I więcej złych

Ale w tym wypadku te plusy ujemne nie przesłoniłyby mi plusów dodatnich.

Q__:
to wszystko wina VOYagera, bo w końcu który serial ST pierwszy debiutował kilkunastoodcinkowym sezonem

Ta, ale ten pierwszy sezon to się zaczął że tak powiem "w połowie" sezonu, potem już ciągnęli kolejne sezony po bożemu.

Q__:
(A serio: chyba faktycznie za wcześnie jeszcze na kompletną negację ORV czy DSC

Tak, ja cały czas staram się brać pod uwagę, że w takim DSC doszliśmy na razie do którego odcinka, 13 tak? Czyli w przełożeniu na TNG byłby to Datalore, czyli zbyt wielu "wielkich" odcinków i tam by nie było. Przy DS9 byłoby pewnie jeszcze gorzej. Inna sprawa, czy DSC dorobi się tylu epizodów, co TNG czy DS9. A jeszcze inna, że twórcy powinni uczyć się na starych doświadczeniach i próbować podnosić jakość serialu szybciej, niż w tamtych wypadkach.
Q__
Moderator
#647 - Wysłana: 31 Sty 2018 22:34:59 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Ta, ale ten pierwszy sezon to się zaczął że tak powiem "w połowie" sezonu, potem już ciągnęli kolejne sezony po bożemu.

Wiem wiem, żartuję... (Acz i zwracam uwagę na czasowy początek tryndu.)

Dreamweb:
Czyli w przełożeniu na TNG byłby to Datalore, czyli zbyt wielu "wielkich" odcinków i tam by nie było. Przy DS9 byłoby pewnie jeszcze gorzej.

Tak. "Conspiracy", "The Neutral Zone", "Duet", "In the Hands of the Prophets" (i dobrze pomyślany, ale w dużej mierze zarżnięty wykonaniem ENT "Vox Sola"), że już o TOSowych "Space Seed", "The Devil in the Dark" i "The City on the Edge of Forever" nie wspomną, to - owszem - perwszosezonowce, ale ze znacznie późniejszego etapu. (Z solidniejszych odsłon VOY powstałych do podobnego - licząc w epizodach - momentu wymienić mogę chyba tylko "Non Sequitur"; "Death Wish" i "The Thaw" przyszły znacznie później.)

Dreamweb:
A jeszcze inna, że twórcy powinni uczyć się na starych doświadczeniach i próbować podnosić jakość serialu szybciej, niż w tamtych wypadkach.

Ano powinni. Acz dotąd ani Braga, ani DISCOwy tłum (w którym są przecież Menosky* z Meyerem) nie potrafią.

* W sumie bardziej był, jako producenta wymienili go tylko w pilocie.

EDIT:
Jedyna wzmianka o DSC i ORV na forum KMF-u jaką wypatrzyłem*:
http://forum.film.org.pl/Thread-Epizod-butelkowy-c zyli-krótko-o-serialach--2819?pid=535896#pid535896

(Tradycyjnie wygrywa pogląd, że ORV > DSC, jak i widoczny trend, że dla kogoś, kto nie ma pecha być fanatycznym Trekerem oba te seriale godne są ledwo krótkiej wzmianki, na pograniczu wzruszenia ramion. A my się tym katujemy i jeszcze liczymy na ciągi dalsze.

Aha: ciekawe jest jeszcze to, że The Orville wynosi nad Discovery tym sposobem... fan SW i sympatyk Abramsa.)

* Jednozdaniówkę, w której ktoś jedzie sobie po Rappie/Stametsie na marginesie poważniejszych spraw, trudno liczyć:
http://forum.film.org.pl/Thread-Trzepiemy-chwalimy -celebrytów--1003?pid=537340#pid537340
Q__
Moderator
#648 - Wysłana: 11 Lut 2018 17:47:44 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
O przyczynach niechęci krytyków do ORV po raz kolejny:
http://www.youtube.com/watch?v=4m8gtQj5_9g

Aha: w międzyczasie temat o ORV na forum KMF-u się pojawił:
http://forum.film.org.pl/Thread-The-Orville-Fox--4 780
(Ale jakoś nie chwycił...)
Q__
Moderator
#649 - Wysłana: 22 Lut 2018 15:58:12
Odpowiedz 
Do sieci trafił właśnie pierwszy w historii fan-film The Orville - "The Mariana's Trench", jego autorem jest Vance Major Owen:
http://www.youtube.com/watch?v=YtLnWtT5GNw

Zauważył ową produkcję Lane:
https://fanfilmfactor.com/2018/02/20/the-first-eve r-orville-fan-film/
Zauważyliśmy i my:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1897
mozg_kl2
Użytkownik
#650 - Wysłana: 22 Lut 2018 23:37:16
Odpowiedz 
Q__
Moderator
#651 - Wysłana: 22 Lut 2018 23:57:26 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
recenzja-serialu-the-orville

Odniosę się do paru zdań...

The Orville ani myśli zapuszczać się w jakieś nowe rejony, takie jak te ze Star Trek: Discovery czy też z trzech ostatnich filmowych wersji. Nie, tutaj mamy do czynienia z bardzo tradycyjną formułą, wyraźnie wzorowaną na starych seriach Star Trek. Jest statek kosmicznej federacji, jest załoga, jest co odcinek nowa przygoda, która nie ma związku ani z poprzednimi, ani z kolejnymi.

to pachnie stylem robienia telewizji rodem prosto z lat 80. ubiegłego wieku.

Tymi tekstami recenzent b. by mi zachwalił ORV, gdybym go dotąd nie oglądał.

w każdym kolejnym odcinku jest coraz mniej żartów. Takich zabawnych żartów, bo całkowicie obojętnych fizjologicznych nadal jest sporo. Tyle, że one nie śmieszą. Nie pasują tutaj, są obce konwencji. Wydają się nie na miejscu, i to do tego stopnia, że ocierają się o przekraczanie czwartej ściany nawet, przez to swoje niedopasowanie. Nie mówię, że się nie zaśmiałem, bo kilka razy się zdarzyło. Tyle, że o wiele częściej i głośniej rechotałem na Firefly czy Farscape, które fantastycznie komponowały swój humor z konwencją. Tu zaś mamy nadętą powagę klasycznych Star Treków połączoną z tekstami o wypróżnieniu. No nie gra to w ogóle ze sobą.

Tu zgoda - owszem, widać, że te żarty są tylko po to, by pozwu uniknąć. Rażą mnie często, to fakt. Ale mogę je wybaczyć, bo rozumiem strategię. Choć wolałbym by mniej odstawały od reszty.

Szkoda, że się twórcy nie zdecydowali na coś. I że nie poszli śmiało w kierunku prześmiewczym i szyderczym, jak w Family Guy.

Tu się nie zgodzę. Bo zbyt dużo szyderstwa oznaczałoby zbyt mało Treka.

Jakie problemy? Takie konkretne, niestety. Przede wszystkim słabość scenariuszowa. Niektóre odcinki są po prostu nudne. Nic się w nich nie dzieje. A pozostałe przewidywalne, pozbawione napięcia i emocji, nawet jeśli opowiadają w miarę interesujące historie.

To w dużym stopniu prawda. Emocjonujące odcinki pierwszego sezonu ORV da się policzyć na palcach jednej ręki.

No i postacie… Są i kiepsko napisane, i słabo zagrane. Płaskie, sztampowe,

A to już niekoniecznie prawda. Uważam, że bohaterowie ORV są statystycznie lepiej napisani niż bohaterowie DSC i łatwiej się do nich emocjonalnie przywiązać.

nie wchodzą ze sobą w jakieś ciekawsze relacje. Nie ma tu konfliktów, nie ma dynamiki w grupie.

I to akurat nie powinno być zarzutem, bo przecież brak konfliktów zgodny jest z zasadami G.R. (Nawiasem: zwróćmy uwagę, że nawet DSC by wprowadzić konflikty wprowadziło Klingonów i mirrorów. Fedki = brak poważnych konfliktów, każdy to wie.)

The Orville miał potencjał. Mógł być lekką, humorystyczną przeciwwagą dla poważnego, mrocznego Star Trek: Discovery.

Znów się nie zgodzę, i to dwakroć.Po pierwsze absolutnie się nie zgodzę, że ORV powinno być lżejsze i bardziej humorystyczne. Już jest zbyt lekkie i zbyt humorystyczne. Po drugie... nazwać DSC mrocznym i poważnym może chyba tylko emo-nastolatek. Mroczne i poważne to tam może ze dwie sceny (obie kanibalizmu) były, ale i to był mrok nastawiony na epatowanie dzieciaków, a nie do traktowania serio.
Toudi
Użytkownik
#652 - Wysłana: 23 Lut 2018 00:24:26
Odpowiedz 
nie wchodzą ze sobą w jakieś ciekawsze relacje. Nie ma tu konfliktów, nie ma dynamiki w grupie.

Jak bohaterowie nie wchodzą w ciekawe relacje?
Przecież cały czas mamy jakąś interakcję między załogantami. Dowiadujemy się czegoś o danych rasach. Jak i mocnych i słabych stronach.

W DSC? Nie licząc relacji Michaśki Ash? To tylko trochę o Tilly z początku jak Michaśka u niej zamiaszkała. I w sumie tyle relacji między bohaterami. A nie sorry, Saru i jego bycie zwierzyną było przez cały sezon.

Przede wszystkim słabość scenariuszowa. Niektóre odcinki są po prostu nudne. Nic się w nich nie dzieje. A pozostałe przewidywalne, pozbawione napięcia i emocji, nawet jeśli opowiadają w miarę interesujące historie.

Biorąc pod uwagę, że porównują to do DSC, to niestety, scenariusze ORV są bardziej zaskakujące. Ok, tworzone są wedle schematu. I wiadomo, że rozwiązanie musi być do końca odcinka, nie są to jednak rozwiązania do końca schematyczne.
Zmiana płci dziecka, czy porzucenie religii jako formy naturalnego rozwoju cywilizacji na pewno nie były oczywistym rozwiązaniem spraw.

A DSC? Ten udając swoją mroczność i chęć bycia nieprzewidywalnym okazywał się dokładnie odwrotny. A celowe wycieki z CSBu jeszcze tylko pogarszały sprawę.
Q__
Moderator
#653 - Wysłana: 23 Lut 2018 00:48:15 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Toudi

Nawiasem... Do kompletu mamy jeszcze recenzję DSC z tej samej strony:
http://www.gram.pl/artykul/2017/11/18/czy-warto-za czac-ogladac-star-trek-discovery.shtml

I zdaje się, że w redakcji Gram.pl w ogóle klasycznego Treka nie rozumieją, bo autor tej recki z kolei na starcie zaznacza wprost:

Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie język starszych odsłon pozostawał niezrozumiały i mało atrakcyjny. Spróbowałem, obejrzałem parę odcinków, starsze filmy, ale niestety – nie zakochałem się. Jakiekolwiek uczucia dla Star Treka wyhodowała we mnie dopiero nowa seria filmów, która zapoczątkowała prawdziwy renesans marki.

A potem pisze o DSC:

Najgorzej serial radzi sobie wtedy, kiedy próbuje udawać mądrzejszy niż jest w rzeczywistości.

Owszem, stwierdza prawdę, bo "Si Vis Pacem..." należy do najsłabszych odsłon swojej serii, ale wydźwięk tych recenzji jest jasny - niech ORV zredukuje się do sitcomu (byle z obrazoburczym humorem), a DSC nawet nie próbuje wyskoczyć ponad poziom efektownej-ale-głupiej kosmicznej wojaczki, a panowie recenzenci będą zadowoleni.

I tu pojawia się pytanie czy o Treku nie powinni aby pisać ci, którzy niekoniecznie go lubią, ale jednak rozumieją?

A co do mroku i graficznej przemocy... O "Conspiracy" była mowa do znudzenia, to może tym razem "Yesterday's Enterprise":
http://www.youtube.com/watch?v=kIMGFq8_OJM
Zwróćmy uwagę na to, co stało się z tamtejszą wersją Rikera:
Q__
Moderator
#654 - Wysłana: 24 Lut 2018 11:28:11
Odpowiedz 
Dwie ciekawostki... Głos prasowego recenzenta przedkładający ORV nad DSC (rzadkość!):
https://controlforever.com/read/orville-works-bett er-star-trek/

I b. rzeczowa (oraz b. uczciwa) krytyka The Orville, z którą zgadzam się w wielu punktach:
http://www.indiewire.com/2017/12/orville-season-1- review-seth-macfarlane-1201905867/
Q__
Moderator
#655 - Wysłana: 4 Mar 2018 23:40:09 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb
Użytkownik
#656 - Wysłana: 5 Mar 2018 08:29:50
Odpowiedz 
Q__:
Joe Menosky przechodzi z ekipy DSC do ekipy The Orville

Transfery niczym w klubach sportowych. Ale to dobra wiadomość, powinien teraz nakręcić parodię swojego "Lethe", który był wg mnie jednym z najgorszych odcinków DSC. Przynajmniej pokazałby dystans.
Q__
Moderator
#657 - Wysłana: 5 Mar 2018 09:34:00 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Transfery niczym w klubach sportowych.

Cóż... Skoro nastroje w fandomie iście kibolskie miejscami, to i transfery jak w piłce. A serio: zdaje się, że podobne sytuacje (i w sensie nastrojów, i transferów), już były gdy B5 z DS9 leciały.

Dreamweb:
powinien teraz nakręcić parodię swojego "Lethe", który był wg mnie jednym z najgorszych odcinków DSC.

Menosky to - jak obaj wiemy - specyficzny twórca. Napisał sporo z tego, co uchodzi za najlepsze odsłony Treka, ale też parę odcinków znanych z tego, że lubi/rozumie je głównie on sam. Niemniej... jego aktywny udział zwykle oznaczał statystyczne podniesienie się poziomu serii (a brak tego udziału - na odwrót zgoła). No i w ekipie DSC robił najwyraźniej za kwiatek do kożucha, tu - zdaje się - ma dostać spory wpływ na kształt serialu, na równi z Bragą i Goodmanem (acz pojawia się pytanie czy MacFarlane zrobi trochę miejsca w/w trójce, czy wciąż będzie starał się jednoosobowo kontrolować całość, co niekoniecznie wychodzi fabułom na dobre?).

ps. Tymczasem dałem w/w informacje na stronę główną:
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1903
(Ciekawe jest imię tego drugoplanowego, w którego wcieli się Johnson - Cassius. Takie rzymskie... ew. romulańskie?)

EDIT:
Aha: jeszcze jedno dość istotne info - MacFarlane się zaklina, że drugi sezon ORV wystartuje - wbrew plotkom - bez opóźnienia, w tym roku (tylko znowu ma być krótki...):
http://comicbook.com/startrek/2018/01/08/orville-s eason-2-family-guy-crossover/
Q__
Moderator
#658 - Wysłana: 9 Mar 2018 16:59:18 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Ciekawe... Już nawet NaEkranie uznaje ORV za lepszego Treka od DSC*?
https://naekranie.pl/artykuly/czy-the-orville-jest -lepszym-star-trekiem-niz-discovery

* Choć sugeruje by i Discovery dać żyć...
Dreamweb
Użytkownik
#659 - Wysłana: 18 Kwi 2018 13:06:11
Odpowiedz 
Parę osób, łącznie ze mną, nieraz snuło teorie o tym jak to można by ORV i ST osadzić w tym samym uniwersum. A tu ciekawy filmik o poglądzie konkurencyjnym - że Star Trek w świecie Orville istnieje jako seriale/filmy, czyli tak samo jak u nas. Przyznam że z argumentami ciężko polemizować. A do tego w środku prztyczek w nos dla DSC.

https://www.youtube.com/watch?v=5CrQ-ilY4rs

Swoją drogą, czekam na scenę gdzie np. Mercer i Malloy dzielą się wrażeniami z oglądania tego starego ziemskiego serialu o Lorce i Burnham.
Q__
Moderator
#660 - Wysłana: 18 Kwi 2018 14:14:30 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Star Trek w świecie Orville istnieje jako seriale/filmy, czyli tak samo jak u nas. Przyznam że z argumentami ciężko polemizować.

Ciężko, bo jest to logiczne. Trek - jeśli brać serio daty padające w wątku Khana np. - to już rzeczywistość alternatywna w stosunku do ziemskiej teraźniejszości. ORV - jeśli uznać, że to samoistny serial, nie - kontynuacja TOS/TNG/VOY/DS9 - toczy się w naszej przyszłości (i będzie można tak zakładać jeszcze przez kilka stuleci).

(Przy czym jednak... szkoda, że kiedy o SW mówił, nie wspomniał o tym jak się Lucas ST inspirował, o jego słynnym uścisku dłoni z Roddenberrym, itd.)

Dreamweb:
Swoją drogą, czekam na scenę gdzie np. Mercer i Malloy dzielą się wrażeniami z oglądania tego starego ziemskiego serialu o Lorce i Burnham

Póki co to Ci musi wystarczyć:
http://www.youtube.com/watch?v=tFpcJNFR7q0


ps. Robert Duncan McNeill wróci do reżyserowania ORV:
http://www.ibtimes.com.au/orville-season-2-star-tr ek-alum-directing-episode-1567318
 Strona:  ««  1  2  3  ...  17  18  19  20  21  22  23  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / The Orville - nowa parodia Treka w tradycji Galaxy Quest, czy nowy... Trek?

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!