USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Powtórki i zaskoczenia, czyli o zawodności pamięci Trekera ;)
 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#1 - Wysłana: 5 Maj 2017 13:25:44 - Edytowany przez: Q__
Do Treka jednak warto wracać, bo to serial pełen niespodzianek, gdyż... pamięć bywa zawodna.

Pamiętam jak kiedyś zawzięcie broniłem tezy, że VOY "Message in a Bottle" to był odcinek b. bliski poważnej hard SF, by powtórzywszy go sobie stwierdzić ze zdumieniem, że to była pogodna komedia (a przy okazji dowiedzieć się od nowa o sieci komunikacyjnej Hirogenów, o której dokumentnie zapomniałem).

Wczoraj, dla odmiany, zaskoczył mnie odcinek, który oglądałem wiele razy i pewien byłem, że znam na pamięć - TNG "Encounter at Farpoint". Sięgnąłem po niego znowu, no i dwa razy przysiadłem z wrażenia, już w trakcie pierwszych minut.

No bo zwróćcie uwagę na sposób poruszania się (i mówienia) Daty w czasie pierwszej sceny dialogowej z jego udziałem - przecież Spiner gra tam b. wyraźnie stereotypową maszynę z klasycznej SF, co to szybko (i dziwnie, sztywno) się rusza, w dodatku specyficznie mówi. W dalszych odcinkach tego zabrakło (owszem, da się to wytłumaczyć tym, że nas syntetyczny komandor wyrobił się w międzyczasie i zachowywać bardziej po ludzku nauczył, ale szkoda tak obiecującego wątku).

No i to:

Picard: Shut off that damned noise. Go to Yellow Alert.

Od zawsze lubiłem DS9 "For the Uniform", ale jednocześnie strasznie zgrzytało mi w tym odcinku (bo wydawało się takie anty-Trekowe) benowe:

Sisko: Major, shut that thing off! Commander Worf, prepare to launch torpedoes!

A tu, proszę proszę, okazało się, że idealny Łysy klął tak samo* (i to w czasach Roddenberry'ego). Znaczy: niepotrzebnie się oburzałem.

* Choć trochę ciszej/mniej ekspresyjnie.

No i jeszcze jakieś scenki z ENT na YT przeglądałem, i kolejne zaskoczenie - chwilami ci bohaterowie byli całkiem nieźle zagrani, mieli jakiś wyraz, prawie charyzmę... A zapamiętałem ich zawsze nijakimi...

EDIT: A teraz powtórzyłem sobie DS9 "Emissary" (też byłem przekonany, że znam na pamięć) i znów dwa zaskoczenia - po pierwsze Ben jest tu b. fajnie pokazany w sumie - kompetentny oficer o b. ciekłym sposobie bycia, łatwo zjednujący sobie współpracowników. (Owszem, przy Picardzie nieco go poniosło, ale rękę na powitanie mu podał.) BTW. oglądałem razem z osobą, która nie raz słyszała moje antysiskowe filipiki i usłyszałem "czego ty chcesz od tego Sisko, b. sympatyczny oficer". Nie znalazłem repliki, bo w istocie sam b. dobrze go tu odebrałem.
Po drugie - pamiętałem, że Ben odkrył Bajoran Wormhole przypadkiem, a tu nic z tych rzeczy - odkrył świadomie, z pomocą Dax (w sumie to "ona" odwaliła całą naukową robotę), i jeszcze ewidentnie popychany w tym kierunku przez bajorańskich duchownych od początku (a w dodatku ścigając się z Cardassianami).

Mieliście jakieś podobne przygody z Trekiem, i ze swoją pamięcią?
Q__
Moderator
#2 - Wysłana: 6 Maj 2017 15:37:00
Sam se UPnę, bo jeszcze jedna refleksja a propos "Encounter..." i "Emissary" mnie naszła.

Otóż jak się porówna wczesnego (pilotowego) Picarda i wczesnego Sisko, to - nie odmawiając nic Łysemu - ma się ochotę podpisać pod paroma tekstami Seybra*.

Wczesny Picard, bowiem, to postać wyjęta z Lema (zwł. Horpah się kojarzy, ale i różni drugoplanowi bohaterowie cyklu pirxowskiego) - zdystansowany, oschły, lubiący testować sprawność swoich podwładnych zanim dopuści ich do poufałości, wierzący w sztywny łańcuch dowodzenia (choć oczekujący od XO samodzielności myślenia i działania), budzący szacunek od razu (widać, że to kosmiczny heros przejęty sprawami Poznania przez wielkie "P"**, widać też, że od razu przejmuje odpowiedzialność za swoich ludzi - sceny sądowe to pokazują), ale sympatię dopiero po bliższym poznaniu.

Wczesny Sisko, z kolei, choć ma ten rys depresyjny, a do Picarda jest niezbyt przyjemny, przedkłada też ojcostwo nad wzniosłą służbę w GF, pokazuje się jako człowiek od początku nawiązujący mimochodem dobre relacje z innymi - popatrzmy jak kupuje sobie Kirę razem z nią zbierając gruz, a raczej złom, jak interesuje się sprawą życia miłosnego Bashira i Dax (bojąc się chyba, by doktorka nie spotkała emocjonalna krzywda), w jak nieformalnej atmosferze spotyka się z Opaką, jak łatwo ogrywa Quarka i zyskuje szacunek Odo. I jeszcze b. dobrym ojcem jest. On znów (jak zresztą cała ta seria w swoich najlepszych odcinkach/elementach), wydaje się w tym cieple, które roztacza, wyjęty z kart haińskich utworów Le Guin***.

* Ot, choćby tymi:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=1667&page=5#msg64370
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=2017&page=1#msg191568

** Poznania wszechbytu, nie miasta.

*** I jest to nawet logiczne, że typ twardego odkrywcy trafia na explorera, a facet, który b. dba o innych - ma zajmować się ciężko doświadczoną przez los (i Cardassian) planetą.
Seybr
Użytkownik
#3 - Wysłana: 7 Maj 2017 19:34:09
Q__:
(Owszem, przy Picardzie nieco go poniosło, ale rękę na powitanie mu podał.)

Gdyby spotkał go kilka dni po bitwie, myślę że inaczej by się skończyło.

Q__:
w sumie to "ona" odwaliła całą naukową robotę), i

Q tak zawsze jest, jeden odwali cała robotę a inni zbierają gratulacje. W tym wypadku, wielkie przepowiednie mesjasza. Bajoranie są przykładem, że wiara potrafi ogłupić człowieka.

Q__:
przedkłada też ojcostwo nad wzniosłą służbę w GF,

Jak skończył Worf i jego syn ? Brakowało matki, ojciec wolał służbę. Oddał do dziadków. Lubię Worfa, ale ojcem był wręcz beznadziejnym. Sisko Jackowi dał wolną rękę. Choć młody odwalił numer, został na stacji. Można tłumaczyć, młody, odważy (czytać wiek ma swoje prawa, głupi wiek).
Q__
Moderator
#4 - Wysłana: 7 Maj 2017 20:10:33 - Edytowany przez: Q__
Seybr

Seybr:
Gdyby spotkał go kilka dni po bitwie, myślę że inaczej by się skończyło.

B. możliwe, acz niekonkluzywne. Patrząc na osobowość Sisko, zwł. z późniejszych sezonów, mógłbym spodziewać się bójki (czy czegoś w ten deseń), znając znów wizję Roddenberry'ego - niekoniecznie. Pamiętajmy, bowiem, że G.R. już scenariusz TNG "Family" skłonny był uznawać za buraczany, jako sprzeczny ze swoimi założeniami. Cytując Moore'a*:

Gene Roddenberry hated it. He wanted to throw it out. My only story meeting with Gene was that episode. It was me and Michael and Rick Berman, who was running the production side of things, we all met in Gene's office and Gene just said "this isn't the 24th century." "These brothers reflect outdated, 20th-Century modes of childhood development. Mankind had solved these kind of issues by then. I hate this."

* z wywiadu, który linkowałem 2 lata temu:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=3917&page=0#msg291874

Seybr:
Q tak zawsze jest, jeden odwali cała robotę a inni zbierają gratulacje.

Tylko, że to jest ciekawe, bo jego właściwie w rolę mesjasza wrabia bajorańskie duchowieństwo, a umożliwia to technicznie Jadzia. Sam "Wysłannik" nie ma tu nic do gadania (choć potem gada z tymi Obcymi b. fajnie o postrzeganiu czasu - i tu już wychodzi z niego rasowy oficer GF; ta scena należy zresztą do najlepszych/najgłębszych w całym Treku i pilot DS9 sporo podziwu, który wzbudził, zawdzięcza m.in. jej).

Seybr:
Bajoranie są przykładem, że wiara potrafi ogłupić człowieka.

Owszem. Wielokrotnie stawiałem tezę, że gdyby nie poszli w długoletnią religijną stagnację, to nie oni Cardassian, a Cardassianie - ich powinni się bać.

Seybr:
Jak skończył Worf i jego syn ? Brakowało matki, ojciec wolał służbę. Oddał do dziadków. Lubię Worfa, ale ojcem był wręcz beznadziejnym.

Toteż nie robię z tego Benowi zarzutu. Zwracam uwagę, że odstaje nieco od schematu typowego służbisty z GF (Kirk narzekał w "The Naked Time", że nie ma nawet czasu na romans z Rand, tak zapracowany; Picard na poły żalił się Rikerowi, że przez służbę nie dorobił się dzieci - "The Inner Light" ciekawie temu dodaje ciąg dalszy w sumie), ale to nie jest krytyka, bo zawsze będę powtarzał (w tym topicu po raz drugi niniejszym), że ojcem był bardzo dobrym*, a to też jest wielka sztuka (i wzniosłe powołanie)...


* i to jako jeden z nielicznych wśród bohaterów głównych ST - O'Briena mniej widzimy w takich sytuacjach, Paris będzie miał okazję na dobre się wykazać dopiero po "Endgame"...
Seybr
Użytkownik
#5 - Wysłana: 8 Maj 2017 20:02:33
Q__:
B. możliwe, acz niekonkluzywne

Wiesz, trudno jest powiedzieć. Wydaje mi się, puściły by mi nerwy. Z drugiej strony Picard oprócz moralniaka nie poniósł żadnych konsekwencji. Facet zbyt mocno przecenił swoje doświadczenie. Dał się złapać. Jest spół winien masakry pod Worf 359. Dowódco powinno jego wydalić ze służby.

Q__:
(Kirk narzekał w "The Naked Time", że nie ma nawet czasu na romans z Rand, tak zapracowany

Niech nie narzeka. Kobietek to on miał na pęczki.

Q__:
Picard na poły żalił się Rikerowi, że przez służbę nie dorobił się dzieci - "The Inner Light"

Albo ku chwale floty, albo. Zresztą jak by chciał to by miał. Taka jest służba, bywa że nie ma się życia prywatnego.

Q__:
O'Briena mniej widzimy w takich sytuacjach

To jest dobry przykład.
Q__
Moderator
#6 - Wysłana: 8 Maj 2017 23:59:01 - Edytowany przez: Q__
Seybr

Seybr:
Wiesz, trudno jest powiedzieć. Wydaje mi się, puściły by mi nerwy.

Tobie. Mnie może też... Ale czy człowiekowi XXIV wieku, oficerowi GF? Oto jest pytanie...

Seybr:
Facet zbyt mocno przecenił swoje doświadczenie. Dał się złapać. Jest spół winien masakry pod Worf 359. Dowódco powinno jego wydalić ze służby.

Nie jestem pewien... Zauważ, że przeciwko Borgowi ciężko było wówczas przedsięwziąć cokolwiek (Sześcian udało się ostatecznie zniszczyć, ale tylko dzięki temu, że Picard został Locutusem, to jeszcze nie ten etap rozgryzienia borgowych technologii, że byle Kaśka* Kolektywem ściany Galaktyki wycierała). Tak zasadniczo Łysy nie miał tam nic do gadania, Borg porwał go jak - w różnych opowieściach - porywa UFO, dysponując gigantyczną przewagą technologiczną, znacznie szybszym napędem itd. Cokolwiek Picard by tu zrobił nie miało znaczenia.

* Fani K.J. nie bijcie, też ją (już) lubię.

A przy tym pamiętajmy, że w roddenberry'owskiej wizji ST nie ma kar w naszym rozumieniu, kolonie karne to raczej ośrodki terapeutyczne niż więzienia. Skoro - jak pokazuje NV/P2 (ale już TOS to sugeruje) - Gartha przywrócono do służby, to Picarda tym bardziej nie było powodu z niej usuwać. To nie czasy pokazówek i naginania wyroków pod oczekiwania społeczne.

Seybr:
Niech nie narzeka. Kobietek to on miał na pęczki.

Widać miał jakąś przerwę, a nieprzywykły.

Seybr:
To jest dobry przykład.

Jest, ale trochę dlatego, że lepszych nie ma. A przy tym zauważmy, że chyba Milesowi to ojcostwo w pracy nie pomaga, bo - patrząc na nity - ostro go degradują. Ben lepiej to godzi, choć samotny.
 
USS Phoenix forum / Star Trek / Powtórki i zaskoczenia, czyli o zawodności pamięci Trekera ;)

 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!