USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Discovery
 Strona:  ««  1  2  ...  94  95  96  97  98  99  100  101  »» 
Autor Wiadomość
MarcinK
Użytkownik
#2851 - Wysłana: 4 Maj 2018 15:33:19
Odpowiedz 
Mav
Bojkotowanie DSC jest ok, ale warto jednocześnie oglądać na netflixie TNG, niech zobaczą co ludzi interesuje!
Jo_anka
Użytkownik
#2852 - Wysłana: 4 Maj 2018 23:05:34 - Edytowany przez: Jo_anka
Odpowiedz 
Q__:
myśl Pauliny Braiter:

"prawdziwy fan ogląda tak długo, aż mu się spodoba!"

To opisuje me doświadczenia z DS9.
Q__
Moderator
#2853 - Wysłana: 4 Maj 2018 23:33:59 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Jo_anka

Jo_anka:
To opisuje me doświadczenia z DS9.

U mnie z DS9 poszło za pierwszym razem dokładnie na odwrót - podobało mi się (było to coś innego, niż spodziewałem się po Treku znając TNG, ale doceniałem pójście w kierunku podobnym do utworów Le Guin - jak mówiłem "Cztery drogi ku przebaczeniu", gdzie mamy podobne powyzwoleniowe lizanie ran w społecznościach uciskających i uciskanych, natychmiast się kojarzą*), oglądałem i w końcu przestało mi się podobać (bo w wojnę i w różne dziwactwa poszli). Za kolejnymi razami może i się sprawdziło, bo wyłuskiwałem z tych późnych sezonów coraz więcej dobrych scen, wątków i odcinków.

* Le Guin zresztą oglądała DS9, nie wykluczam inspiracji...
Dreamweb
Użytkownik
#2854 - Wysłana: 5 Maj 2018 14:02:56
Odpowiedz 
Ja z kolei miałem tak po trosze z VOY... Jak leciał na TV4 to a to raz obejrzałem bo akurat byłem w domu, a to drugi raz... Z podejściem, że to nie TNG, nie ma USS Enterprise, więc w sumie taki Star Trek 2-giej kategorii (jak kiedyś myślałem), ale czasem popatrzeć można. Aż zacząłem oglądać niemal codziennie (poza dniami gdzie nie mogłem zdążyć na godzinę emisji), natrafiłem na parę dobrych odcinków, i się wkręciłem.

A z DSC cóż, próbuję, próbuję, ale na razie coś spodobać mi się nie chce... Aczkolwiek maksyma ta sprawdza się, by gdybym fanem ST jako całości nie był, przestałbym oglądać po drugim odcinku, maks. trzecim, tego jestem pewien.
Q__
Moderator
#2855 - Wysłana: 5 Maj 2018 14:23:03 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Ja z kolei miałem tak po trosze z VOY...

Ja - szczerze mówiąc - nadal tak mam i z VOY, i z ENT, czyli dopiero - od paru dobrych lat - jestem na etapie przekonywania się do tych serii, ale zaczynam wyławiać z nich coraz więcej fajnych rzeczy.

Dreamweb:
Z podejściem, że to nie TNG, nie ma USS Enterprise, więc w sumie taki Star Trek 2-giej kategorii

W sumie do dziś mi to podejście - nie tylko do VOY - zostało.

Dreamweb:
A z DSC cóż, próbuję, próbuję, ale na razie coś spodobać mi się nie chce...

Zastanawiam się czy YouTube nie może tu być pomocne... Można sobie na nim obejrzeć fajne sceny z DSC (wbrew pozorom są i takie), choćby próbę przyjścia na pomoc Gagarinowi, finalne przemówienie Michaśki, spotkanie z mirror Sarekiem, opanowanie wracającego z MU Disco przez siły GF (widać tam nawiązanie do jednej z ostatnich scen VOY "Message in a Bottle") itd. I zacząć budować w sobie sympatię może nie do całej serii, ale do jej wybranych fragmentów...

Dreamweb:
gdybym fanem ST jako całości nie był, przestałbym oglądać po drugim odcinku, maks. trzecim, tego jestem pewien.

Ja może nawet przed trzecim.
Dreamweb
Użytkownik
#2856 - Wysłana: 5 Maj 2018 23:59:05
Odpowiedz 
Q__:
Zastanawiam się czy YouTube nie może tu być pomocne...

Nie no przepraszam, jakoś wcześniejsze seriale polubiłem bez takich "wspomagaczy"..
Jeśli Discovery wymaga tego typu filmików by go polubić, to tym gorzej dla Discovery
Q__
Moderator
#2857 - Wysłana: 6 Maj 2018 11:23:02 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Jeśli Discovery wymaga tego typu filmików by go polubić, to tym gorzej dla Discovery

Toż nie bronię jakości DSC, wskazuję tylko jak łatwiej zrealizować postulat Braiter w jego wypadku.

Dreamweb:
jakoś wcześniejsze seriale polubiłem bez takich "wspomagaczy"..

Prawdę mówiąc ja też (sarkam na to czy owo, zarzucam Bermanowi zaniżanie lotów, niby nie jestem do nich stuprocentowo przekonany, ale w sumie lubię/akceptuję jako część Treka). Nawet z tymi nieszczęsnymi filmami z Abramsverse, ORV (choć humor - wiadomo) i fanprodukcjami b. różnej jakości (czyt.: czasem wizualnie kompletnie nie do zniesienia) mi to bez takich sztuczek wyszło. A z Discovery jest już kłopot.
Dreamweb
Użytkownik
#2858 - Wysłana: 7 Maj 2018 08:20:12
Odpowiedz 
Nie wiem czy było czy nie... Ale proszę, DSC potrafi czasem zaskoczyć pozytywnie, np. przedstawiając najbardziej prawidłowy czasowo i pokazany w całości skok w WARP:

https://www.youtube.com/watch?v=-EwXPgt4QnA
Q__
Moderator
#2859 - Wysłana: 7 Maj 2018 12:08:16 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Nie wiem czy było czy nie...

Było, wrzucałem w styczniu.

Dreamweb:
np. przedstawiając najbardziej prawidłowy czasowo i pokazany w całości skok w WARP:

To już drugi taki przypadek po krysztale czasoprzestrzennym (a nawet trzeci, jeśli doliczyć stametsowe grzybki). Powraca teza (Kazeite'a jeśli mnie pamięć nie myli), że background (jak widać nie ograniczający się tylko do mapek, komunikatorów i fazerów) robi tam ktoś sensowny; szkoda, że nie znamy nazwisk tych ludzi.
USS Bij
Użytkownik
#2860 - Wysłana: 14 Maj 2018 20:07:26
Odpowiedz 
Ciekawe znalezisko odnośnie powiązań DSC z rebootami:

https://www.youtube.com/watch?v=jRJjLzhiiIg

Celowe działanie, przeoczenie czy tumiwisizm?

Osobiście odpowiadałoby mi oficjalne relegowanie DSC na kelvinowy śmietnik. Nie mam problemu ze zrobieniem tego i bez błogosławieństwa CBS, ale co oficjalny śmietnik to oficjalny śmietnik ;)
Q__
Moderator
#2861 - Wysłana: 14 Maj 2018 20:13:25 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
USS Bij

USS Bij:
Osobiście odpowiadałoby mi oficjalne relegowanie DSC na kelvinowy śmietnik.

Mnie również*.

* Choć trochę szkoda - miewającej swoje uroki - Kelvin Timeline na takie... DISCO.

ps. Analiza poklatkowa teasera drugiego sezonu:

















http://trekclivos79.blogspot.com/2018/05/second-di scovery-first-trailer.html
USS Bij
Użytkownik
#2862 - Wysłana: 14 Maj 2018 21:33:52
Odpowiedz 
Te nowe-stare mundury podobają mi się względem tych z DSC do tego stopnia, że gdyby bez słowa wyjaśnienia zrobili podmiankę na zasadzie "tak, one zawsze tak wyglądały" nie powiedziałbym na taki ruch złego słowa.

Pewnie skończy się na wyjaśnieniu a la inna klasa, inne mundury. I w ten sposób owca będzie syta, wilk cały, a fani zawiedzeni - jak pan buk przykazał ;)
Q__
Moderator
#2863 - Wysłana: 15 Maj 2018 01:11:32 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
USS Bij

USS Bij:
Te nowe-stare mundury podobają mi się względem tych z DSC do tego stopnia, że gdyby bez słowa wyjaśnienia zrobili podmiankę na zasadzie "tak, one zawsze tak wyglądały" nie powiedziałbym na taki ruch złego słowa.

Mam tak samo. Zwł. że do tych z Beyond - które mi się podobały - są podobne. Ale...

USS Bij:
Pewnie skończy się na wyjaśnieniu a la inna klasa, inne mundury

...pewnie tak, zważywszy na to, że już dokładnie ten tekst w powieściach "słyszeliśmy".
resetta
Użytkownik
#2864 - Wysłana: 18 Maj 2018 08:32:47
Odpowiedz 
MarcinK:
Mav
Bojkotowanie DSC jest ok, ale warto jednocześnie oglądać na netflixie TNG, niech zobaczą co ludzi interesuje!

Nie jest, bo oni nie rozdzielaja tego. Nie oglada sie najnowsza produkcja, w ktora wsadzili kase, to nie oglada sie nic, a pozostale to ot taki pakiet doklejony przy okazji, jak przy zakupie zwykle seriali do tv.

Jo_anka:
Q__:
myśl Pauliny Braiter:

"prawdziwy fan ogląda tak długo, aż mu się spodoba!"

Zapewne zaslyszane na konwencie?
No coz, w przypadku Pauli trudno stsowac te zasade, bo ja nie wiem czy istnieje serial, ktorego ona nie ogladala i ktorego nie lubi
Przeciez ona nawet Herka lubi, a co dopiero wszystkie SF i fantasy.
Zreszta oboje z mezem uwielbiaja wszystko, to wlasnie on mnie niemalze zmuszal do ogladania tego Voya

Nadal uwazam, ze drugi sezon DSC, to zaden drugi sezon, a kontynuacja pierwszego po przerwie, bo nie przyjmuje od wiadomosci tego debilizmu w postaci nastu odcinkow...
Nie chce by takie podejscie stalo sie standardem nawet jezeli tv jest w odwrocie i wszystko ma sie przeniesc do sieci. Nadal stary sposob prezentacji seriali moglby istniec, tylko medium wyswietlania inne...

Do DSC mam w sumie stosunek obojetny, chociaz ogolnie jest mi zal, ze jest to takie nietrekowe, niefabularne, psute i moze dodatkowo poniszczyc jakiekolwiek startrekowe fanowanie i w Polsce i w sensie podejmowania prob produkcyjnych. Za to do DS9 jednak palam niechecia, im dalej, tym mi gorzej...
Q__
Moderator
#2865 - Wysłana: 18 Maj 2018 14:29:53 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
resetta

Ooo, wróciłaś. Zacznę od zaległej odpowiedzi zatem.

resetta:
Porownywanie Kronosa do Radziwilow i Warszawy jest niewlaswiciwe to nie ta skala. To raczej porownanie juz do calego kraju, czy w ogole jakiegos umilowanego miejsca. Warszawa go by nie ruszyla, bo przeciez to sztuczny twor, nielubiany od poczatku, az do dzis, takze przez powstanie i to, ze inne regiony i miasta na te warszawe lozyly i finasowo i materialnie ceglami z zabytkow...
Moze jakby chodzilo Krakow, to by go obeszlo, a na pewno nie mozna mowic, ze Czestochpwa nic nie znaczyla bo przeciez wlasnie macie wokol tego historyczne przpeychanki iweilka symbolike takze w literaturze. Mowienie, ze dla XVII wiecznych Polakow Czestochowa nic nie znaczyla, to jak mowienie, ze dla Amerykanow Peral Harbor nic nie znaczy czy Mekka dla muzułmanów.
I tak samo jak Ziemia dla ludzi ma znaczenie, mimo ze tez pewnia maja kolonie, to dla kazdej nacji startrekowej ich ojczysta pplaneta ma bardzo duze znaczenie. To jest po prostu rozszerzenie symboliki i poczucia przynaleznosci narodowej z kraju na cala planete.

Twój wywód o Częstochowie teoretycznie ma sens. I gdybym miał analizować konsekwencje zniszczenia Qo'noSa przez pryzmat tego, co pokazuje TNG "Rightful Heir" czy NV/P2 "Kitumba", to zapewne podpisałbym się pod Twoim rozumowaniem. Problem w tym, że Klingoni z DSC są inni - zero religijności (poza wiadomą garstką fanatyków, która szybko znaczenie traci), honor głównie na pokaz (Kol dał się wciągnąć w honorową walkę jak Michaśka b. mu pojechała po ambicji*, wcześniej czynił wrażenie psychopatycznego gracza). Takie osobowości strata planety-sanktuarium mało obejdzie, mogą jej najwyżej używać jako pretekstu do czegoś (ale wtedy raczej do zemsty na Fedkach - czyli przeciwieństwa tego, co Cornwall z Sarekiem chcieli osiągnąć, niż kapitulacji).
(Rzecz jasna, wina scenarzystów, być może chcieli pokazać co innego, ale wyszło jak wyszło.)

* I oczywiście wyszedł na tym źle, bo ona też honorowo nie grała.

resetta:
Co do eugeniki nie jest mozliwe utrzymnie na dluzej danego genotypu. Bo on ciagle mutuje i trzeba by od poczatku wprowadzac zmiany, utrzymywac ten genotyp. MAsz to chociazby u zwierzat rasowych. Hodowcy staraja sie usilnie utrzymac szereg cech, ktore nie chca sie utrzymywac, a koniec koncow pogarszaja tylko zdrowotnie gatunek na rzecz utrzymania czegos co probuje sie w sposobo naturalny zmieniac.
Oczywiscie, ze jest mozliwe manipulowanie genomem, wlaczanie, wylaczanie jakichs cech, ale jak dotad nauka nie stwierdza, ze jest mozliwe do utrzymania pokoleniowo na stale. Kiedys nastepuje nowa mutacja, recesywnosc albo ostatecznie letalnosc.
Dlatego ta startrekowa eugenika to taka eugenika z XIX wieku i smieszy ludzi znajacych sie na tym, ale to mialo byc takie slowo klucz i przestrzegac przed probami robienia z ludzi supermenow czy superzolnierzy co sie tu i tam przewija w fantastyce oraz kluje nas w tylek wydarzeniami ostatniego wieku.

Tak, ale to jest Trek, a wiemy - z TNG "The Chase" - że ewolucja w ST jest sterowana. Pamiętasz słowa holo-nagrania tej Preserverki?

"Our scientists seeded the primordial oceans of many worlds, where life was in its infancy. The seed codes directed your evolution toward a physical form resembling ours."

Być może ziemskim naukowcom udało się wykryć owe wpisane w DNA kierunkujące rozwój mechanizmy i wykorzystać je do swoich celów? Albo ich eugeniczne próby uczyniły ludzi bardziej preserveropodobnymi*, dlatego ów mechanizm - nawet niewykryty - sam wzmocnił/utrwalił ich efekt?

* Co by ew. tłumaczyło czemu tak gładko założenie UFP im poszło...

resetta:
Aczkolwiek ja naprawde nie palam niechecia do Federacji i jej pewnej utopijnosci. Nie chce sie jedynie zgodzic na naprawde glupie zachowanie, uragiwanie sztuce scenariusza, ktore sa latwo usprawiedliwiane tym, ze to Federacja, ze ma byc utopijnie i ze jest ok.

Powiedzmy tak... Nie dziw się, że przy tylu błędach scenariuszowych w DSC, te idące w kierunku większej utopijności łatwiej wybaczamy. Stężenie durnoty podobne, ale przynajmniej wspomnienie klasycznego ST powraca.

resetta:
A NG bardzo lubie. Ale tez o tym pisalam po obejrzeniu dokumentow - bardzo cienko z nim bylo do 3 sezonu wlacznie. Dlatego nie zrozumiem i nie zaakceptuje ciezkiego pojazdu po owszem nieudanym wciaz DSC, ale po 14 odcinkach...

Też uważam, że na obecnym etapie należy Discovery dawać szansę (acz wątpię czy z niej skorzysta).

Ale nie do końca zgodzę się w sprawie TNG. Prawda - za kulisami były tam straszne przepychanki, ale wydała owa seria w trakcie pierwszych sezonów takie odcinki jak "11001001", "Conspiracy", "The Neutral Zone", "A Matter of Honor", "The Measure of a Man" i "Q Who". Z których "The Measure..." bywa przez niektórych uważane* za najlepszy epizod TNG**. Więc trudno mówić, że aż tak cienko z nią wtedy było.

* Examplum:
http://www.denofgeek.com/tv/star-trek-the-next-gen eration/26107/revisiting-star-trek-tng-the-measure -of-a-man

** Jeśli zgodzić się z nimi, a uznać, że ten sezon jest najlepszy, który najlepszy odcinek wydał, automatycznie pada tam teza, że początki TNG są słabe... ba, trzeba będzie postawić przeciwstawną.

Zresztą częściowo już Ci odpisałem na ten temat:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=4036&page=87#msg324970

No... Teraz mogę przejść do Twojego aktualnego posta.

resetta:
Nie jest, bo oni nie rozdzielaja tego. Nie oglada sie najnowsza produkcja, w ktora wsadzili kase, to nie oglada sie nic

No - abstrahując od sensowności bojkotów - nie do końca nic... Sądzę, że wbrew pozorom w CBS-ie oglądalność ORV pilnie jest śledzona, a to jest jednak dość klasyczny Trek, nawet jeśli w pokracznym wydaniu. Wyniki oglądalności starych seriali ST z Netflixa też po coś są jednak ogłaszane.

resetta:
No coz, w przypadku Pauli trudno stsowac te zasade, bo ja nie wiem czy istnieje serial, ktorego ona nie ogladala i ktorego nie lubi
Przeciez ona nawet Herka lubi, a co dopiero wszystkie SF i fantasy.
Zreszta oboje z mezem uwielbiaja wszystko, to wlasnie on mnie niemalze zmuszal do ogladania tego Voya

Pozdrów ich przy okazji.

A Herk i u nas ma wielbicieli:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=6&topic=3236

resetta:
Nadal uwazam, ze drugi sezon DSC, to zaden drugi sezon, a kontynuacja pierwszego po przerwie, bo nie przyjmuje od wiadomosci tego debilizmu w postaci nastu odcinkow...

Dobrze gadasz, ale jak polać wódki przez net?

(Choć trzymanie się jedynie słusznej długości sezonów może w praktyce napotykać pewne trudności, jeśli okaże się - co możliwe - że drugi sezonik będzie wieloma szczegółami różnił się od pierwszego...)

resetta:
Za to do DS9 jednak palam niechecia, im dalej, tym mi gorzej...

O DS9 niedługo coś napiszę, bo sobie drobny rewatch zrobiłem.

Póki co tylko drobne spostrzeżenie: kształt DS9 jest pokłosiem walki scenarzystów z Roddenberry'm, którą tak gloryfikujesz, zwycięstwem ich pomysłów nad narzucanymi przez niego ramami. I sama widzisz, że to jednak nie to... Teraz już rozumiesz czemu wolę być G.R.-owskim betonem?

ps. O tym że ORV jest bardziej SJW od DSC, ale mniej hejtu zbiera, bo rozsądniej/sprawniej pewne ideały promuje:
https://www.quora.com/Why-is-Star-Trek-Discovery-c alled-an-SJW-sci-fi-show-while-Orville-isn-t-despi te-it-being-far-more-openly-progressive
resetta
Użytkownik
#2866 - Wysłana: 19 Maj 2018 02:20:42
Odpowiedz 
Ale ORV z punktu widzenia stacji, ludzi robiacych zakupy dla niej, to tylko serial, nie patrza czy sie kojarzy i jak jest powiazany. A nawet jesli, to nie przyznaja sie do tego, nie skupiaja, bo to jest kropelka w morzu wydatkow.
Wiem jak to wyglada u nas i to wlasnie w przypadku stacji, ktora polska nie byla, wiec nie wzorowala sie na prlowskich ukladach, tylko zachodnich.
Tak wiec w przypadku innych trekow dla nich jeden pies czy dsc, czy tos, czy ds9, Orv, to Orv, serial Setha, moze smieszny, moze nie, moze zabawaw kosmosie moze nie, ale przeciez moj panie on mowil nam, ze to parodia i tyle.
I podejrzewam, ze czesc kasiastych jeszcze wciaz patrzy na to tak, jak ja i niektorzy, ze bym chciala serial sam w sobie smieszny, ciekawy, pariodujacy, ale jednak daleko od treka jako takiego i nie taplajacy sie wciaz w tym samym blotku poprzerabianych starych odcinkow ST.
Ja bym to chetprnie widziala jako serial bedacy seria odcinkow takich ja w Dark Mirror i Galaxy. Przeciez gdyby powstal serial na podstawie filmu, z tymi bohaterami nadal bysmy odczuwali perskie oczka w strone ST, a jednoczesnie wiedzieli, ze to samodzielny twor, z samodzielna historia, tak jak zaprezentowal to film.
I tego wlasnie w Orv mi brakuje i kazdy kolejny odcinek, ktory jest moze nawet udana mielonka z jakiegos z NG czy TOSa mnie zniesmacza...

No ja tu zagladam, ale musi mnie cos zmusic mocno, zeby napisac. Teraz byla to Paula i jej cytat.
Nie chce sie denerwowac glupim czepialstwem o literke ani klotniami o to jak serial jest zly, albo jaki swietny.
Przy czym uwazam, ze KAEM nie ma racji ze skrajnym bezkrytycyzmem z kolei i zadaniem w ST realnosci i ponuradztwa. Dobry kompromis sie przyda, ale nie rezygnacja.
Oraz, ze tak samo jak ja moze uzywac NG i wystarczyloby to wpisac do slownika jako jeden ze skrotow uzywanych przez fanow, tak samo jak uzywamy DSC, ktorego nie uzywaja wlasciwie zachodni.

Ja nie mialam na mysli, ze Kronos to sanktuarium, swietosc. Tylko, ze tak jak Czestochowa i inne symboliczne miasta-pasntwa-planety maja dla danej nacji znaczenie. Moze i Klingoni z DSC nie sa za religijni, ale ogolnie kanonicznie sa i sa przywiazani do tradycji, rodu, planety wlasnie. Przeciez duzym kuku dla Klingona jest skazanie na banicje zarowno rodowa jak i planetarna.

A ci z DSC sa zdaje sie troche wzorowani na Szkotach, odrobinke. A moze i w jakims sensie na pierwotnych plemionach Slowianskich w naszym rozumieniu.
Ze sami sie klocimy, bierzemy za lby, ale wspolny wrog, ojczyzna, to swietosc i tylko my mozemy robic w niej rozpierduche, a nie obcy.
Jezeli w tych Klingonach jest tak duza niechec do Federacji i do innych i maja silna potrzebe rozciagania imperium, to duzym dyshonorem byloby jednak zniszczenie glownej planety przez takich wypierdkow jak ludzie.
Odebranie twarzy, nawet jezeli sami poki co traktuja siebie i swoja planete byle jak...
Jakies tam okruchy tego pozniejszej honorowosci sprowadzonej do absurdu i pretekstu, zeby sie bic, zabic, wywolac konflikt w tych Klingonach tez jest.
Przeciez rywalizowali miedzy klanami o podbijanie ziemskich kolonii.
Tak samo Ziemia. W ST wiekszosc ludzkosci zdaje sie rodzi poza nia, a jednak jest ona symbolem, przeciez kompletnie nie religijnym.
I nie wydaje mi sie, zeby tworcom DSC chodzilo o kompletne zniwelowanie klingonskiego kanonu jakim jest ich przywiazanie do tej planety. Nawet jezeli sa malo kanoniczni, to chyba jednak cos tam w lebkach i serduszkach ich rusza z tym Kronosem. Tak samo jak co jakis czas znajduje sie jakis oszolom i chce ich jednoczyc i dzialac w imie wyzszosci religijnej i przywodztwa Klingonow w danym kwadrancie.
Nie mozna biednych Klingonow winic za glupote scenarzystow . Sadze, ze w wielu aspekatach ich w DSC wyjdzie na zdrowie po prostu ignorowanie tego co nam sie nie podoba... i moze postrzeganie tego jako zepsuty zapis z holodeku g.

Sterowanie ewolucja, taka na wieksza skale jak stworzenie humanoidow ze zwierzat, czy stworzenie niezmiennych, stalych cech gatunkowych czy rodzajowych, to jednak cos innego niz eugenika, gdzie probuje sie utrzymac pojedyncze geny i pojedyncza zmiane fenotypowa. Takich pojeyczych sie nie da, a tego wlasnie wielkie, niezmienne, jak 7 kregow szyjnych itp. czy mitochondria od matki, pozostaja - w druga strone - niewrazliwe na zmiany - powroca do zakodowanego stanu pierwotnego.
Jezeli bysmy umieli projektowac cale DNA lacznie z tymi cechami niezmiennymi, to wtedy tak, wtedy mogloby sie udac stworzenie nowego gatunku, ale wciaz eugenika to wlasnie wlaczanie na moment malych guziczkow, w wielkiej calosc... Trocje jak dolepianie przez dziecko 5 nogi z plasteliny do konia, a potem odczepienie jej przez rodzica, ze kon tak nie wyglada.
Nie wiem czy potrafie to tak lopatologicznie opisac.
Przy czym o dziwo, to rosliny sa bardziej podatne na utrzymamnie sie wprowadzonych mutacji oraz jednoczesnie sa tez bardziej podatne na utrzymanie sie takich, ktore wymykaja sie nam spod kontroli, a w przypadku zwierzat te drugie mutacje najczesciej koncza sie smiercia, wiec nie bedzie rekinow o 8 glowach :P
Dlatego wlasnie w sumie latwiej jest uwierzyc w sterowanie ewolucja w strone takiej a nie innej istoty calosciowo, przy wykorzystaniu szkieletu, wzorca, ktory nie bedzie zmieniany wlasciwie, niz w wyhodowanie supermena, ktory tym supermenem pozostanie na zawsze i jeszcze to przekaze potomstwu.
Zreszta ewolucja nie lubi skrajnych specjalistow, takie byty przegrywaja wyscig ewolucyjny, wygrywaja te, ktore malo sie zmieniaja, sa proste i takie, ktore sa mniej wyspecjalizowane za to latwiej im przezyc w naglej zmianie warunkow, na tyle by cechy potrzebne do przezycia powstaly i zostaly przekazane.

Ja nie wiem czy doczekam tego serialu z taka czestotliwoscia... Pare miesiecy moge czekac, ale po pol roku, rok? To jest zabijanie produkcji.

Ale dobrze wiesz, bylo potrzebne wyjscie z pudelka Genego, co pokazalo NG, ale nie mozna tez wychodzic przesadnie, jak to zrobilo DS9 i wlasnie DSC. Musi byc madry kompromis. Troche utopijnosci dostsowanej do standardow XX-XXI wieku i troche zyciowych dzialan jak to, ze nie zawsze wszystko konczy sie szczesliwie, ze ludzie w kosmosie umieraja, ze sa wojny, ze wciaz mamy te swoje instynkty i ze kosmici nie sa pokojowi.
Q__
Moderator
#2867 - Wysłana: 19 Maj 2018 20:37:32 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
resetta

resetta:
Ale ORV z punktu widzenia stacji, ludzi robiacych zakupy dla niej, to tylko serial, nie patrza czy sie kojarzy i jak jest powiazany.

W sumie nie o skupienie się na ORV mi chodziło, a raczej o to, że skoro CBS stawia na oglądalność jako na cel naczelny to - na logikę - ktoś w tej firmie śledzi (a przynajmniej powinien śledzić) co się dziś sprzedaje, a co nie (1. w ogóle, 2. jeśli chodzi o Treka i okolice).

resetta:
kazdy kolejny odcinek, ktory jest moze nawet udana mielonka z jakiegos z NG czy TOSa mnie zniesmacza..

Mnie również. Pierwszy raz mam taką sytuację, że na ekrany weszły aż dwa seriale +/- ST, i trudno wyłowić z nich coś, na co rzuciłbym się z entuzjazmem (co by nie gadać o DS9, B5 i VOY, czy nawet ENT i AND z nich zawsze się jakieś epizody dało wyjąć, by się nimi pozachwycać, a z tych tu - tylko scenki*).
(I prawdą jest, że ORV ma szczęście, że występuje w parze z DSC. Gdyby nie to przypuszczalnie byłoby znacznie mocniej krytykowane, choćby za to wszystko, co wypunktował swego czasu Nadiru.)

* Przy czym w The Orville da się mocnych momentów znaleźć sporo więcej niż w Discovery (znaczy: średnio kilka na odcinek, podczas gdy w DISCO można je zliczyć na palcach jednej ręki, i - co gorsza - zazwyczaj nie mają charakteru ciekawych dialogów/monologów, czyli tego, czym Trek zwykł błyszczeć).

Szczerze powiedziawszy The Expanse, choć też niedoskonałe (jakże nudzą mnie te ichnie strzelaniny...) bije na głowę oba te koszmarki, bo traktuje siebie serio, chociażby.

resetta:
Nie chce sie denerwowac glupim czepialstwem o literke ani klotniami o to jak serial jest zly, albo jaki swietny.

Co do kłótni o to jak dany serial jest świetny, to stanowią one organiczną część bycia Trekerem/Trekerskiego dobrego tonu i sugeruję przywyknięcie (w końcu każdy fan ma ukochany serial ST i tezy o jego wspaniałości do upadłego bronił będzie). Możemy się tylko starać o to by spory owe mieściły się w cywilizowanych ramach.

resetta:
Oraz, ze tak samo jak ja moze uzywac NG i wystarczyloby to wpisac do slownika jako jeden ze skrotow uzywanych przez fanow, tak samo jak uzywamy DSC, ktorego nie uzywaja wlasciwie zachodni.

Powiem tak... Traktuję to jako głos w sprawie. Jeśli okaże się, że więcej osób używa skrótu NG, a przynajmniej go akceptuje, to owszem, wpisze się go na stosowną listę i uzna za część normy. Zwł., że da się to podciągnąć pod dalsze skrócenie używanego już NextGen.

resetta:
Ja nie mialam na mysli, ze Kronos to sanktuarium, swietosc. Tylko, ze tak jak Czestochowa i inne symboliczne miasta-pasntwa-planety maja dla danej nacji znaczenie. Moze i Klingoni z DSC nie sa za religijni, ale ogolnie kanonicznie sa i sa przywiazani do tradycji, rodu, planety wlasnie. Przeciez duzym kuku dla Klingona jest skazanie na banicje zarowno rodowa jak i planetarna.

W sumie to zależy od tego jak zdefiniujemy świętość i religię. Dla mnie ta cała - że tak pojadę Okrandem - The Klingon Way, jak ją nam pokazały TNG/DS9/VOY mieści się w definicji religii. Niekoniecznie naszej, europejskiej. Bardziej - dajmy na to - chińskiej, czy nawet ortodoksyjno-żydowskiej, gdzie religia to w pierwszym rzędzie pewien sposób życia, postępowania, odbierania różnych spraw. W tym sensie Klingoni ze sporej części klasycznego ST są b. religijni.

resetta:
A ci z DSC sa zdaje sie troche wzorowani na Szkotach, odrobinke. A moze i w jakims sensie na pierwotnych plemionach Slowianskich w naszym rozumieniu.
Ze sami sie klocimy, bierzemy za lby, ale wspolny wrog, ojczyzna, to swietosc i tylko my mozemy robic w niej rozpierduche, a nie obcy.

Cóż... Po raz kolejny przypomina mi się treksferowa prelekcja stawiająca tezę, że Imperium Klingońskie to taka I RP-bis.

resetta:
to duzym dyshonorem byloby jednak zniszczenie glownej planety przez takich wypierdkow jak ludzie.

Jasne. Z tym nie polemizuję. Ale wątpię by doprowadziło to do pokoju. Raczej do większej ilości takich sytuacji jak ta ze Starbase 1*.

* http://www.youtube.com/watch?v=ERZvbhFtc1A

resetta:
Nie mozna biednych Klingonow winic za glupote scenarzystow .

Niby tak. Ale obraz Klingonów w DSC tak odbiega od tego, co wcześniej zobaczyliśmy, że trudno mi to składać z tamtym w jedną całość, łatwiej traktować jako nowy, osobny, świat, którego założenia trzeba odgadywać od zera, nie obciążając się starym kanonem.* Lecz nie upieram się, że to moje podejście jest lepsze od Twojego.

* Przy czym: tak, pamiętam, że Klingoni z TOS-u i z TMP+ też b. się od siebie różnili. Ale tamto pogodzić było jakoś łatwiej... Choćby dlatego, że pewne znajome TOSowe gęby potem powróciły.

resetta:
Sadze, ze w wielu aspekatach ich w DSC wyjdzie na zdrowie po prostu ignorowanie tego co nam sie nie podoba... i moze postrzeganie tego jako zepsuty zapis z holodeku

Sam to już dawno proponowałem, podpierając się zresztą słowami G.R.-we-własnej-osobie:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=8&topic=1168&page=4#msg206397
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=2&topic=4036&page=36#msg319273
Tyle, że relacja z DSC tak odstaje od wcześniejszych (a i sama ze sobą w sprzeczność często popada), że człowiek się w końcu gubi, co zachować, a co odrzucić, i gdzie się w tym odrzucaniu zatrzymać (bo np. wielu zachodnich fanów uważa za buraczysko pomysł, że Spock miał siostrę, a jednocześnie trudno ów element biografii Burnham wyrzucić z kanonicznej układanki).

resetta:
Jezeli bysmy umieli projektowac cale DNA lacznie z tymi cechami niezmiennymi, to wtedy tak, wtedy mogloby sie udac stworzenie nowego gatunku, ale wciaz eugenika to wlasnie wlaczanie na moment malych guziczkow, w wielkiej calosc...

Dobra, ale cały czas mówimy o naszej eugenice, a Trek wprowadza tam takie zmienne (kod "wiedzący", że na koniec ma wyprodukować humanoidy, i to dla wszystkich planet dość bliskie genowo, skoro się krzyżują), że mogą całe równanie postawić na głowie...*

* Jeśli - na potrzeby forumowych rozważań, ofkors - przyjąć prawdziwość "informacji" z "The Chase" to nasza genetyka mimo całego postępu jaki się dokonał od XIX wieku wciąż stanowi przedszkole wiedzy o tych sprawach, skoro - mimo zmapowania genomu - wspomnianych mechanizmów nawet nie dostrzegamy.

resetta:
Nie wiem czy potrafie to tak lopatologicznie opisac.

Spokojnie... Do ciemniaka nie mówisz.
https://forum.lem.pl/index.php?topic=930.msg65616# msg65616
https://forum.lem.pl/index.php?topic=1107.msg67069 #msg67069

resetta:
Ale dobrze wiesz, bylo potrzebne wyjscie z pudelka Genego, co pokazalo NG, ale nie mozna tez wychodzic przesadnie, jak to zrobilo DS9 i wlasnie DSC. Musi byc madry kompromis. Troche utopijnosci dostsowanej do standardow XX-XXI wieku i troche zyciowych dzialan jak to, ze nie zawsze wszystko konczy sie szczesliwie, ze ludzie w kosmosie umieraja, ze sa wojny, ze wciaz mamy te swoje instynkty i ze kosmici nie sa pokojowi.

Hmm... To zależy od tego jak rozumieć owo pudełko. Bo jeśli literalnie, po bermanowsku, to zgoda - do diabła ("to hell" jak rzekłby Data) z nim, ale jeśli traktować je tak, jak traktował sam Roddenberry (który pisząc założenia AND sam dał skrajny przykład jego falandyzacji; a i w TMP nosa poza nie inteligentnie wychylał - Kirk i Spock uprawiali tam przecież prywatę aż miło), to niech nam żyje i króluje (ocalając nas tym samym przed przedszkolnie mhrocznymi bzdurami jakie funduje nam DSC i radosnymi przykładami niekompetencji bohaterów, którymi pasie nas ORV).

Co zaś do mądrego kompromisu i wizji ludzkości, która instynktów nie straciła... To przecież we właściwie pojętym Roddenberry's Box się to wszystko mieści... Posłuchajmy co - we wczesnym TNG! - ma do powiedzenia o ludzkości (i to nie o nam współczesnej, a o picardowych utopkach ) jeden Obcy o mało pokojowym usposobieniu:
http://www.youtube.com/watch?v=0EnsS0rI9vs
Tak, G.R. wiedział co robi.
USS Bij
Użytkownik
#2868 - Wysłana: 2 Cze 2018 16:36:52
Odpowiedz 
Pojawiła się okazja do pustej gadaniny o drugim sezonie:

https://trekmovie.com/2018/06/01/star-trek-discove ry-showrunners-drop-season-2-hints-talk-cementing- canon-and-spock/

Aaron Harberts: The show this season, the themes we are tackling is a lot about family and the family that you choose, and the family that you don’t. And as Gretchen said, we ended our finale with the USS Enterprise and the Discovery and this tableau. So, when we talk about family, you can draw your own conclusion.

Mhm.

Harberts: The other thing we are really excited about in season two is, for all the Star Trek fans that have been going bonkers about “How is this possible? Micheal Burnham is the foster sister of Spock… How come they don’t know about the mycelial network in the other [Star Trek shows]?” Part of our goal for this season is to cement Discovery firmly in the timeline of Star Trek canon. And to explain to the audience how these things reconcile.

I takie tam inne.

Tu stalker-cam:
https://www.youtube.com/watch?v=lGQ1sVlQ5dg
Q__
Moderator
#2869 - Wysłana: 2 Cze 2018 16:52:20
Odpowiedz 
USS Bij

Aaron Harberts: The show this season, the themes we are tackling is a lot about family and the family that you choose, and the family that you don’t.

Dobrze rozumiem, że chodzi o to, iż Michaśka odetnie się od Spocka i vice versa?
USS Bij
Użytkownik
#2870 - Wysłana: 2 Cze 2018 17:32:30
Odpowiedz 
Ja to odczytałem przez pryzmat odbudowywania relacji na linii główna bohaterka vs reszta. DSC był dotychczas na tyle chaotyczny, że jestem w stanie sobie wyobrazić jak ten porzucony element mógłby zostać ponownie wywleczony na pierwszy plan w drugim sezonie.
Dreamweb
Użytkownik
#2871 - Wysłana: 2 Cze 2018 18:11:16
Odpowiedz 
USS Bij:
Pojawiła się okazja do pustej gadaniny o drugim sezonie:

Takie bla bla powtarzane od jakiegoś czasu, dmuchają ten balon, nakręcają starych fanów na drugi sezon, nakręcają... Pytanie czy oni tak na serio. A skoro tak, to czemu dopiero teraz próbują "ratować" kanon. Że niby 1 sezon miał przyciągnąć nowych fanów, a drugi zadowolić tych starych i tych przyciągniętych? No, tylko że wyniki wskazują, że z tym przyciąganiem nie za dobrze wyszło...
Q__
Moderator
#2872 - Wysłana: 2 Cze 2018 18:20:12 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
USS Bij

USS Bij:
Ja to odczytałem przez pryzmat odbudowywania relacji na linii główna bohaterka vs reszta

Kiedy te jej relacje (co prawda z postaciami z jej przeszłości, nie - z teraźniejszości) byłyby całkiem rozbudowane, gdyby nie montaż wywalający prawie całą michaśkową przeszłość do pilota, to spowodowało przerwanie większości narracyjnych nitek.
USS Bij
Użytkownik
#2873 - Wysłana: 2 Cze 2018 20:26:54
Odpowiedz 
Chodzi o właśnie o relacje po strzelance z pilota. To, że została przywrócona do służby nie oznacza, że załoga jej wybaczyła - to potencjalnie dobry materiał, i w tonie DSC na dokładkę (ludobójstwo, morderstwa, kanibalizm - wszystkie najulubieńsze fajności dla trekkerów). Kwestia braku zaufania względem głównej bohaterki szybko zeszła na drugi plan, i jeszcze szybciej zniknęła całkowicie.

Kto wie, może byłaby okazja poznać coś więcej niż imiona załogi na mostku? Oraz imiona tej części załogi, których imion nie poznaliśmy? Choć to może sezon 3 albo 4 - z tym trzeba powoli ;)

Dreamweb:
Takie bla bla powtarzane od jakiegoś czasu, dmuchają ten balon, nakręcają starych fanów na drugi sezon, nakręcają... Pytanie czy oni tak na serio. A skoro tak, to czemu dopiero teraz próbują "ratować" kanon. Że niby 1 sezon miał przyciągnąć nowych fanów, a drugi zadowolić tych starych i tych przyciągniętych? No, tylko że wyniki wskazują, że z tym przyciąganiem nie za dobrze wyszło...

Teraz bardziej serio niż wcześniej, a i wcześniej było to serio na spektrum używanym tylko przez grabaży. Wszak Netflix się wypiął na kasę z góry, całe ryzyko bierze na klatę CBS
Q__
Moderator
#2874 - Wysłana: 2 Cze 2018 20:39:30 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
USS Bij

USS Bij:
To, że została przywrócona do służby nie oznacza, że załoga jej wybaczyła

"Context..." niby to sugerował, ale tak jak piszesz...

USS Bij:
i jeszcze szybciej zniknęła całkowicie.

I już ne vrati, sadząc po tym, że do buntu przeciw metodom Cornwell to ona porwała całą załogę, w tym początkowo sceptycznych wobec niej (łagodnie mówiąc) Saru i Detmer. (Inna sprawa, że służba pod rozkazami Gabrysia - co też zbyt dobrze rozegrane od tej strony nie było - i otrzymanie z centrali ludobójczych rozkazów, mogły w tej dwójce, i nie tylko w niej, sporo przewartościować. Na tym tle grzeszki Michaśki nagle wydały się malutkie.)
resetta
Użytkownik
#2875 - Wysłana: 3 Cze 2018 11:14:45
Odpowiedz 
Moze by nalezalo stworzyc oddzielny topik na temat wlasnie grzechow, psychiki, morlanosci bohaterow DSC. Co w tym jest pozornie trekowe, ale naprawde malotrekowe, co jest prawdopodobne psychologicznie, a co zupelnie nie, a jednak nam wciskane. Jakie mechanizmy zadzialaly, dlaczego natapila zmiana zahcowan zalogi albo dlaczego taka nie powinna w ogole zajsc.
Tyle, ze wciaz material do takich dywagacji jest zaden. Marne nascie odcinkow, udawany sezon bedacy polowa normalnego, kiedy kolejne nascie odcinkow obejrzane w ciagu kolejnych dwoch lat moga wywalic do kosza, to co nam by wyszlo po tym pierwszym pseudosezonie...

Ja juz probowalam sie wypowiadac na temat dziwadztw psychologicznych w reakcjach Michaliny, zalogi, Saru itp. Ale nie spotkalam sie ze specjalnym zrozumieniem.

Od osob, ktore maja spore i widoczne wady charakterologiczne, nieeksponowane do tej pory w ST (co juz niejednokrotnie pisalam byloby ciakwym motywem, materialem na pokazywanie ludzi, zalogi, jedynie musialoby miec dobre tlo wyjsciowe, a tego tu nie bylo, tylko od razu reakcje) niemalze blyskawicznie przeszly one lub zostaly ptrzetransformatowane w czerowonoarmistow krzyczacych zgodne i z entuzjazem urra albo amerykanow walczacych o Nowy York pod powiewajaca flaga...

Brak etapow posrednich, brak pretensji pojedynczych zalogantow (dziewczyna z szyna) do Michaliny i godzenie sie z nia, brak narastania i rozladowywania konfliktu (Stamets), brak przechodzenia od niecheci do zaufania (Tilly), brak zauroczenia i wciagniecia w manipulacje (Lorca), brak zmiany oceny czy tez zostrzenia stosunkow (Landry), brak zmiany nastawienia, zaufania i przyjazni (Saru).
Potencjalnie jest tam wspaniale pole do popisu z tymi relacjami z centralna postacia Michaliny z innymi. A co byloby tez nowym, cieakwym pdoejsciem do pokazywania zalogi trekow.
Naprawde nie musialabym wtedy widziec tam tego Sareka, a na pewno nie Taylera, ktory ma najbardziej te relacje rozbudowana i jednoczesnie jest ona najbardziej zbedna, bo jest pod nastolatkow... a nie ciekawe spojrzenia psychologiczne dla doroslych.
Najbardziej oczywiscie brakuje mi tej relacji z kapitan i to nie poprzez jakies retrospekcje, ale realnie przez caly sezon jedna Georgiu, przez kolejny ta druga...
Ja nadal uwazam, ze prawdziwie, psychologicznie, sprawa Michaliny jako mniejsze zlo na tel Lorki, to zdecydowanie za malo, by indywidualni zaloganci poradzili sobie ot tak ze swoimi indywidulanymi traumami i pretensjami do Michaliny. Ani z Lorca wiezi nie widac tej zalogi, ani on chce ja miec... I to tez uwazam za blad w tym serialu, ze nie poszli w strone zalogi nieudacznikow i renegatow, co by doskonale wytlumaczylo taki dziwny stan w lonie wartosci federacyjnych po ilus tam miesiacach wspolnego latania...

No i wszystko takie teledyskowe, krotkie. Wywalic skupianie sie na Klingonach, ktorzy i tak nie chcieli pokazywac nam widowiskowych bitew, wywalic Sareka, wywalic nijakie w sumie prace nad napedem jak i tak nie chcieli nam technikaliow pokazywac, wywalic admiral, wywalic lekarza, wywalic Mudda, a skupic sie na zalodze i ewolucji ich wzajemnych nastawien do siebie. Plus jakos wyrazniej zrobic atmosfere wojny, ale nadal bez pokazywania jej wprost i Klingonow.
Mnie by to wciagnelo. Byloby dosc startrekowe, a jednoczesnie inne niz oklepana formula przypowiastek o ludzkosci w butelce.
Podlac na koniec to tym mirrorem jezeli nie chcieli zrobic calego sezonu w nim, a nie w naszym swiecie i byloby ok.
Ten serial byl, moze jest do uratowania, ale przede wszystkim musi zaczac byc robiony inaczej konstrukcyjnie, bardziej stabilnie i zgodnie ze sztuka opowiesci filmowych. Zaloga ST skladajaca sie glownie z kobiet, tez w sumie bylaby ciekawa, takze z punktu widzenia kontrastu i odwrotnosci z TOSem, tyle, ze niezgodna z duchem rownosci plci i ras.
Q__
Moderator
#2876 - Wysłana: 3 Cze 2018 12:11:30 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
resetta

resetta:
Tyle, ze wciaz material do takich dywagacji jest zaden. Marne nascie odcinkow, udawany sezon bedacy polowa normalnego, kiedy kolejne nascie odcinkow obejrzane w ciagu kolejnych dwoch lat moga wywalic do kosza, to co nam by wyszlo po tym pierwszym pseudosezonie...

Owszem. Dlatego możemy się nielicho śmiać z samych siebie, i z naszych tu dyskusji, jeśli serial potrwa (w sensie: dłużej niż te dwa zakontraktowane sezony) i w jakimkolwiek sensownym kierunku się rozwinie. Po prostu na obecnym etapie jedyne co możemy z czystym sumieniem oceniać to klimat (pasuje nam, czy nie*) i sprawność narracji (ta jest dotąd - z drobnymi wyjątkami - żadna, ale to już się zdarzało - wczesny ENTek potrafił zarzynać realizacją nawet scenariusze-samograje).

* Większości z nas nie pasuje, jak wiemy.

resetta:
na pewno nie Taylera, ktory ma najbardziej te relacje rozbudowana i jednoczesnie jest ona najbardziej zbedna, bo jest pod nastolatkow... a nie ciekawe spojrzenia psychologiczne dla doroslych.

Co zabawne... Parę scen z samego finału - gdy rozpaczliwie wiązał te żeglarskie węzły, by udowodnić sobie własne człowieczeństwo, gdy potem rozkwitł między Klingonami, w czasie wiadomej gry - pokazuje, że była to postać z ogromnym tragicznym (i dickowsko-lemowskim) potencjałem. Niestety, skoro twórcy zdecydowali się ów potencjał zmarnować, to i my nic na to nie poradzimy...

resetta:
Ja nadal uwazam, ze prawdziwie, psychologicznie, sprawa Michaliny jako mniejsze zlo na tel Lorki, to zdecydowanie za malo

Jasne, że to jest powierzchowne, naskórkowe wręcz. Może bronić się jako symbol - przywoływałem analogie do ST VI, przywołam je znowu - ale z porządnym, pogłębionym, ukazaniem tematu wiele wspólnego nie ma.

resetta:
Ani z Lorca wiezi nie widac tej zalogi, ani on chce ja miec...

Nie do końca (i tu trzeba im przyznać, że - minimalnie, ale zawsze - się postarali). Lorca nie dbał o budowanie więzi z załogą, ani o posiadanie osobistego autorytetu (tzn. prawie nie dbał, bo jednak lecąc na ratunek Gagarinowi upozował się na godnego prekursora Picarda), chętnie chował się za autorytet munduru (i chyba straszak tajności umacniany obecnością Sekcji 31 na pokładzie), ale budował sobie indywidualne - bazujące na manipulacji - więzi z załogantami. Zwróć uwagę, że unikał formalnych narad (jedyną jaką pokazano storpedował uciszając sprzeciwy) za to b. chętnie urabiał w indywidualnych rozmowach poszczególnych oficerów (Stametsa, Michaśkę, także Tylera, Culbera, Landry). Co jak co ale taktykę divide et impera miał opanowaną. (Wobec czego nie dziwi, że pierwszym co zrobił Saru przejąwszy dowództwo było zwołanie kolektywu i przejście od retoryki "ja" do "my.)
Owszem, nie było to zbyt mocno zaakcentowane, ale było.

resetta:
Ten serial byl, moze jest do uratowania, ale przede wszystkim musi zaczac byc robiony inaczej konstrukcyjnie, bardziej stabilnie i zgodnie ze sztuka opowiesci filmowych.

Zasadniczo zgoda. Z jednym zastrzeżeniem: ten serial robiony jest w zgodzie z zasadami współczesnej, blockbusterowej "sztuki filmowej", bardzo ostentacyjnie jest robiony w zgodzie z nimi... i jest to jeden z jego głównych problemów, bo nawet u Abramsa akcja nie gnała tak bezsensownie od wydarzenia do wydarzenia.

resetta:
Zaloga ST skladajaca sie glownie z kobiet, tez w sumie bylaby ciekawa

Taką już mieliśmy w VOY - kapitan - kobieta, główny inżynier - kobieta, główny (de facto, bo tytułów nie posiadający) naukowiec - kobieta. Do tego dwaj samcy nie-alfa (mający różne zalety, więc nie piszę tego tonem deprecjacji, ale dalecy od mieszczenia się w definicji macho) i jeden chłopaczek.
MarcinK
Użytkownik
#2877 - Wysłana: 3 Cze 2018 21:14:28
Odpowiedz 
resetta:
Nie jest, bo oni nie rozdzielaja tego. Nie oglada sie najnowsza produkcja, w ktora wsadzili kase, to nie oglada sie nic, a pozostale to ot taki pakiet doklejony przy okazji, jak przy zakupie zwykle seriali do tv.

Ale może coś w tych ich styropianach zaiskrzy że ludzie wolą starą formułę
resetta
Użytkownik
#2878 - Wysłana: 4 Cze 2018 02:33:29 - Edytowany przez: resetta
Odpowiedz 
Ok Q, z tym akapitem co do Lorki zgodze sie. Jest ta indywidualna manipulacja, ale jak dla mnie troche zbyt po lebkach na tle tego do czego mnie przywyczaily inne seriale z takimi sytuacjami. I chyba tez dlatego ten Lorca tak sie podoba, w tym tkwi jego sila, ze widzom podobalo sie jaki on jest dran, inny niz fedki, a jednoczesnie sprawny psychologicznie w gierkach z zaloga i o dziwo dawal sie nawet lubic, mimo chamstwa, obcesowosci czy tylko udawania fedka. Moze za duzo w nim wsadzili zje.... mirrorowosci, czyli silenia sie na jakies zwichrowania psychiczne typu te sekcje... ale nawet jako ktos kto zalogi nie lubi, uwaza ja za narzedzie, ale charyzme ma i przy tym by nie marnowal zalogantow glupio, mimo ze to pionki, to mial szanse byc zaakceptowany jako kapitan fedkowy, a nie tylko mirrorowy.
Wydaje mi sie, ze jemu blizej do Kaski, ktora niby owszem matkowala w spokojnych odcinkach i fabulach, ale w kryzysowych sytuacjach zamieniala sie w faceta, z ktorym sie nie dyskutuje i robi co mowi.

Co do Taylera, pisalam o WIEZIACH z Michalina, nie o traume powojenna tu chodzi. Caly romans, zaufanie, a potem strata tych uczuc kompletnie jest niepotrzebna i jest pod nastolatkow.
Trauma Taylera wojenna, nazbyt nas zalewa na ekranie, co juz mowilam, ale jest chyba wlasnie po raz pierwszy tak przez caly sezon i powaznie. Niektore momenty, fakty sa ok, robia wrazenie, ale przez wiekszosc czasu staje sie to irytujace, a nie wzbudza wspolczucie.
I bardzo mozliwe, ze problemem jest aparycja aktora. Moze ona podoba sie nastolatkom, ja osobiscie jednak wolalabym kogos mniej mydlkowatego, prostszego w urodzie, blizej standardow kaukaskich. Albo moze nawet wlasnie jakiegos weterana, zakapiora z czertwa morda, a z takimi problemami w glowie i zdecydowanie nie kogos kto sie klei do Michaliny. Juz nawet bym wolala, zeby mial romans ze Stametsem g.

Q__:
Zasadniczo zgoda. Z jednym zastrzeżeniem: ten serial robiony jest w zgodzie z zasadami współczesnej, blockbusterowej "sztuki filmowej", bardzo ostentacyjnie jest robiony w zgodzie z nimi... i jest to jeden z jego głównych problemów, bo nawet u Abramsa akcja nie gnała tak bezsensownie od wydarzenia do wydarzenia.

No wlasnie nie jestem pewna czy to taka wspolczesna blockbusterowa sztuka filmowa. Ja juz pisalam, ze to jest cos takiego jak Miecz Krola Artura - eksperyment narracyjny i wizualny. Co jak co, ale dzis nawet te blockbustery wciaz sa prowadzone tradycyjnie w narracji. Szybko, o wiele szybciej i zdawkowo, ale wciaz jeszcze tradycyjnie, wciaz jeszcze chronologicznie i po kolei z nastepstwami fabuly. Takiego miszmaszu i balaganu oraz chaosu w fabule nie mam przy filmach z UM, acz owszem troche dyskomfort pojawil mi sie juz u Abramsa, bo przestawalam lapac o co chodzi na ekranie.
Na szczescie, to wciaz jeszcze nie standard, powoli sie przebija, ale jeszcze ludzie nie zamienili sie kompletnie pokoleniowo, zeby uznawac to za cos normalnego. Poza tym to raczej stosuje sie w filmach, seriale sa spokojniej prowadzone i wciaz maja ok 40 minut na fabule.

Q__:
resetta:
Zaloga ST skladajaca sie glownie z kobiet, tez w sumie bylaby ciekawa

Taką już mieliśmy w VOY - kapitan - kobieta, główny inżynier - kobieta, główny (de facto, bo tytułów nie posiadający) naukowiec - kobieta. Do tego dwaj samcy nie-alfa (mający różne zalety, więc nie piszę tego tonem deprecjacji, ale dalecy od mieszczenia się w definicji macho) i jeden chłopaczek.

Napisalam to zdanie, ze byloby ciekawie gdyby taka zaloge dali, nie uwazam jednak ze taka jest. No po prostu nie mamy samej zenskiej zalogi, a moze byloby to ciekawe jak baby sie zachowuja same w kosmosie...
Tylko, ze to wlasnie mogloby byc oceniane jako nie ST z tego powodu i opluwane, ze nazifeminizm. Ale ja bym chetnie taki eksperyment i startrekowy, i fabularny obejrzala. Wywalic te nibyrownosc, bo tak naprawde wciaz jest tam patriarchat, a raz dac same baby...
Zastanawialam sie nawet nad zrobieniem topiku o matriarchacie w ST. Nie o feminizmie. Bo dzisiejsza definicja feminizmu, czyli rownouprawnienie nijak ma sie do samego slowa.
Bo mnie by interesowalo spojrzenie jakie bylo w TOSie, ale wlasnie w postaci kobiet. Oczywiscie bez twierdzen, ze kobiety sa naj i lepsze, i tak dalej, ale pokazania organizacji, ze to kobiety dominuja na stanowiskach i maja we wszystkim pierwszenstwo ot tak, jednak bez prob robienia z nich meskich. Zeby zachowaly swoje cechy, innosc, ale byly wlasnie plcia dominujaca.
Tak mnie naszlo po tym panelu z aktorkami i producentka pod szumnym tytulem o kobietach jako przyszlosci ST. Kiedy jednoczesnie wiadomo, ze nic takiego nie ma miejsca. Troche smutne jest to, ze nadal aktorki czuja sie bardzo zaskoczone, ze producenci wzieli na dwie glowne postaci dwie kobiety i to roznej rasy, przy czym wciaz jednak czarna wygrywa, co jest maniera i tez budzi niesmak.
Dlatego tak mi brakuje tego watku kapitan z Michalina porzadnie i na dluzej.
i
Ponadto niby taki sfeminizowany ten DSC, a znow najciekawsza, najmocniejsza i najlepiej rozpisana postacia jest Lorca, prawda? A kto wam podoba sie na drugim miejscu? Nie Filippa, nie Michalina, tylko Saru i nawet Stamets wygrywa z nimi tez.
A Georgiu podoba sie tylko jako cesarzowa, bo jest badaska, chodzi w obcislych czarnych strojach i jest robiona na ikone sado maso...

Jednoczesnie ogolnie pozostale postaci meskie sa albo tlem, albo nie do konca mozna je definiowac jako meskich typowych facetow. Niby w tym momencie jest ten nacisk na kobiety, ale niestety ich postaci nie wypadaja przekonujaco ani madrze...
Bo Michalina nas wkurza, bo Tilly irytuje, bo reszta nie ma imienia ani swoich kwestii, bo Admiralka jest jednak dosc tepawa, Landry to juz w ogole szkoda slow, a Filippe macie za nijakie cieple kluchy...

Uzyles tu Voya, ale to tez nie byla zaloga w pelni zenska, a faceci mieli tam rowne pole do popisu jednak.
Ja mam na mysli naprawde, naprawde babska zaloge, z co najwyzej facetami nie ziemskimi.
Ale mysle, ze obecnie ani widownia jest na takie cos gotowa, ani przede wszystkim sami tworcy potrafiliby cos takiego zrobic co nie byloby gniotem, nazifeminizmem, seksistowskie albo sztuczne, albo parodia.
Bo producentka jest babka, a i tak mozna jej zarzucac, ze facet lepiej by to DSC zrobil, ze jej nie wychodzi.
Q__
Moderator
#2879 - Wysłana: 8 Cze 2018 17:50:24 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
resetta

resetta:
Ok Q, z tym akapitem co do Lorki zgodze sie. Jest ta indywidualna manipulacja, ale jak dla mnie troche zbyt po lebkach na tle tego do czego mnie przywyczaily inne seriale z takimi sytuacjami. I chyba tez dlatego ten Lorca tak sie podoba, w tym tkwi jego sila, ze widzom podobalo sie jaki on jest dran, inny niz fedki, a jednoczesnie sprawny psychologicznie w gierkach z zaloga i o dziwo dawal sie nawet lubic, mimo chamstwa, obcesowosci czy tylko udawania fedka. Moze za duzo w nim wsadzili zje.... mirrorowosci, czyli silenia sie na jakies zwichrowania psychiczne typu te sekcje... ale nawet jako ktos kto zalogi nie lubi, uwaza ja za narzedzie, ale charyzme ma i przy tym by nie marnowal zalogantow glupio, mimo ze to pionki, to mial szanse byc zaakceptowany jako kapitan fedkowy, a nie tylko mirrorowy.

Owszem - co by złego o DSC nie gadać - Lorca jest znaczącym przełomem na tle dotychczasowych mirrorów pokazywanych dotąd zwykle jako papierowi źli z kiepskiego komiksu rodem (co - jak dawno zgodziliśmy się z Madame Picard - było skrajnie nierealistyczne; i w praktyce każdy z nich zachowując się tak skończyłby błyskawicznie jak mirror Archer czy mirror Kirk w STC).
W zasadzie można powiedzieć, że miał potencjał na anty-Picarda. Równie ciekawego jako postać, równie inteligentnego, tylko działającego z dokładnie odwrotnych pobudek. Niestety b. szybko - właściwie z chwilą gdy jego maska spadła - scenarzyści kazali mu przejść w tryb znanej nam wcześniej mirrorowości idiotyczno-samobójczej, dorzucając do tego jeszcze nadmierny - jak na takiego pretendenta do totalitarnego tronu - ładunek sentymentów, i skończyło się, jak się skończyło.

resetta:
Co do Taylera, pisalam o WIEZIACH z Michalina, nie o traume powojenna tu chodzi. Caly romans, zaufanie, a potem strata tych uczuc kompletnie jest niepotrzebna i jest pod nastolatkow.

Wykonanie tego wątku jest, owszem, naiwne i pod nastolatków. Ale sama idea, że dwie mocno poranione osobowości przylegają do siebie, bo tylko siebie mają (ona jako ostracyzowana buntowniczka, on jako nowa twarz w tej załodze, a zarazem facet, który sam nie wie co się z nim dzieje), idea - jak to ktoś z recenzentów ujął - supportive relationship była cenna i (w Treku) nowatorska. Tylko ktoś ze znacznie większym pomyślunkiem powinien przekładać ją na scenariusze. (Inna sprawa, że pewne momenty "Lethe" i "Magic to Make the Sanest Man Go Mad" pokazujące rodzenie się tej relacji nie były najgorsze. Scena w której my już wiemy kim Tyler jest, a Burnham nie, więc idzie z nim do łóżka też miała posmak udanej dramatycznej ironii. Tyle, że tonęły w ogólnej mizerii tego mhroczno-maślanego romansu.)

resetta:
Albo moze nawet wlasnie jakiegos weterana, zakapiora z czertwa morda, a z takimi problemami w glowie

To by mogło wyjść b. interesująco. Także gdyby kleił się do Michaliny.

resetta:
No wlasnie nie jestem pewna czy to taka wspolczesna blockbusterowa sztuka filmowa. Ja juz pisalam, ze to jest cos takiego jak Miecz Krola Artura - eksperyment narracyjny i wizualny. Co jak co, ale dzis nawet te blockbustery wciaz sa prowadzone tradycyjnie w narracji. Szybko, o wiele szybciej i zdawkowo, ale wciaz jeszcze tradycyjnie, wciaz jeszcze chronologicznie i po kolei z nastepstwami fabuly. Takiego miszmaszu i balaganu oraz chaosu w fabule nie mam przy filmach z UM, acz owszem troche dyskomfort pojawil mi sie juz u Abramsa, bo przestawalam lapac o co chodzi na ekranie.

Mówiąc - z ironią - o współczesnej szkole miałem na myśli właśnie Abramsa, oraz TASM 2 i bójki robotów Bay'a.
Przy czym zgadza się, że koegzystują filmy tego typu ze znacznie tradycyjniejszymi narracyjnie (co nie znaczy - znacząco mądrzejszymi) - tymi spod znaku MCU i SW chociażby.

resetta:
Ale ja bym chetnie taki eksperyment i startrekowy, i fabularny obejrzala. Wywalic te nibyrownosc, bo tak naprawde wciaz jest tam patriarchat, a raz dac same baby...

Co ciekawe początkowy pomysł Fullera - nie wiem czy na DSC, ale na pewno na Treka - szedł w tym kierunku: miała być twarda, paląca cygara, popijająca, i zaliczająca chłopów dla rozrywki (ale przy tym wciąż wyraźnie kobieca) czarnoskóra kapitan i jej - bliższa klasycznego stereotypu kobiecości - subtelna, choć mająca tzw. pazur, XO, starająca się, w przeciwieństwie do szefowej, załatwiać sprawy dyplomatycznie.
B. daleką drogę te idee przeszły zanim stały się Philippą i Michaśką. Choć w mirror Georgiou coś z tej cygarowej kapitanki zostało.

resetta:
Niby w tym momencie jest ten nacisk na kobiety, ale niestety ich postaci nie wypadaja przekonujaco ani madrze...

Prawda. Widać to zwłaszcza w scenach z Michaśką w pilocie i w odcinkach mirrorowych. Owszem, w - udanej, przyznać trzeba, choć nie wiem czy mającej głębszy fabularny sens - scenie żarcia Kelpianina umie zachować twarz, natomiast zazwyczaj patrząc na nią widzi się b. emocjonalną nastolatkę z problemami, a nie rzekomo najlepszą Pierwszą we Flocie. Przecież jak wpada na mostek w finale "The Wolf Inside" kompletnie wypada z roli mirrorki (ma pewne alibi, bo jednak w obliczu ludobójstwa), ale wypada to b. nieprofesjonalnie (i w dodatku jest overacted, bardziej niż się Shatnerowi zdarzało):
http://www.youtube.com/watch?v=uBRoWdAlu6Y

resetta:
Bo producentka jest babka, a i tak mozna jej zarzucac, ze facet lepiej by to DSC zrobil, ze jej nie wychodzi.

Nie zwałałbym całej winy na Berg. Producentów tam cała banda, i z tych, którzy faktycznie mają coś do gadania (a nie trafili do ekipy dla nazwisk, jak Menosky, Meyer - obaj zresztą szybko opuścili pokład, czy Roddenberry junior) nikt dotąd szczególnym talentem nie błysnął (choć Sullivan robi sobie najlepszy PR). Przy czym - jak na ogólny poziom DSC - odcinki, do których scenariuszy ręki przyłożyła, wypadnie uznać za te narracyjnie znośniejsze ("Context...", "Choose Your Pain", finał - może kulawy, ale z mocnym powiewem klasycznego ST).

ps. Tymczasem CBS Television wypuściła parę reklamówek DSC (tym razem szczęśliwie bez blokad geograficznych):
http://www.youtube.com/watch?v=sNxxJOdtTZw
http://www.youtube.com/watch?v=ZvhRAhcVCeY
http://www.youtube.com/watch?v=L10kr0eJtmk
http://www.youtube.com/watch?v=URq4KDo22Rk
http://www.youtube.com/watch?v=oQ1wq8aSmcM
http://www.youtube.com/watch?v=fKYbUuEif8c
Zasadniczo jest to proste samochwalstwo nie mówiące nic nowego o serii, ale dałem je na majnsajta :
http://www.startrek.pl/article.php?sid=1949
USS Bij
Użytkownik
#2880 - Wysłana: 8 Cze 2018 18:09:43
Odpowiedz 
Q__:
szczęśliwie bez blokad geograficznych

Wyciągają łapy po nagrody to i nagle blokad można się pozbyć
 Strona:  ««  1  2  ...  94  95  96  97  98  99  100  101  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Discovery

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!