USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Discovery
 Strona:  ««  1  2  ...  83  84  85  86  87  ...  95  96  »» 
Autor Wiadomość
Kazeite
Użytkownik
#2521 - Wysłana: 12 Lut 2018 14:23:30
Odpowiedz 
Już, już, spokojnie, Toudi - Discovery już cię nie skrzywdzi

... aż do drugiego sezonu

I jeszcze jedna refleksyja mi się była nasunęła:
Gwiezdna Flota:"Admirał Cornwell, jest pani współwinna spisku mającego na celu popełnienie zbrodni wojennych poprzez zniszczenie Quo'noSa. Co ma pani do powiedzenia na swoją obronę?"
Cornwell:"... Ups?"

Toudi:
Q__, tyleś się rozpisał, a do moich pytań się nie odniosłeś.

Bo Q niewygodne pytania kwestionujące jego światopogląd po prostu olewa, nie wiedziałeś?
Dreamweb
Użytkownik
#2522 - Wysłana: 12 Lut 2018 14:36:59
Odpowiedz 
Toudi:
Ziemianie chodzili po Kronosie jakby nigdy nic. W wojnie na wyniszczenie?

No, to mi aż tak nie przeszkadzało. Jest w tym jakaś logika. Wojny toczą armie, żołnierze. A oni tam, sami udając cywilów, napotkali również na grupki cywilów, w zasadzie nawet takich klingońskich drobnych żulików, których zapewne, że tak do Seksmisji nawiążę, niewiele obchodzi "jakaś wasza wojna". Ba, nawet Tyler odradzał im jakieś tam inne miejsce dla zwiadu, właśnie ze względu na to że tam by spotkali wysokich rangą Klingonów, którym nie byłoby tak wszystko jedno.
Q__
Moderator
#2523 - Wysłana: 12 Lut 2018 15:29:34 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
Q__, tyleś się rozpisał, a do moich pytań się nie odniosłeś.

Tak z dyskusją gnacie, że zwyczajnie nie nadążam, ale jak Ci tak zależy...

Toudi:
Trzeba utajnić i ZNISZCZYĆ wszystkie dowody MU, bo jakby tak ludziom przyszło do głowy, że teoria multiwersum jest prawdziwa, to od razu by chcieli skakać miedzy wymiarami. Kij tam, że tam świat jest zupełnie inni i ludzie inni...

Tak w zasadzie tu nie mieli wyjścia, skoro już wprowadzili wątek MU w prequelu, to musieli go potem pod dywan zamieść. W sumie - jak na takie uwarunkowania - i tak dość gładko to uzasadnili.

Toudi:
Dlaczego ISS został przeniesiony do Prime? Przecież nie miał napędu na to pozwalającego.

Zdaje się, że wymyślili sobie jakąś zasadę wahadła, że jak coś przeskakuje do innego wszechświata, to jego tamtejszy odpowiednik przeskakuje na jego miejsce, ale - prawda - powinni trochę wyjaśniającego technobełkotu dorzucić*.

* I nie musieliby za daleko szukać, u Asimova w "The Gods Themselves" wystarczy:

"aby taka sytuacja mogła zaistnieć, musiała nastąpić wymiana mas, a nie jednostronny transfer."

Toudi:
Dlaczego Baza Gwiezdna nr 1 znajduje się na orbicie planety, jeśli jest 100au od ziemi, czy ledwo na granicy układu słonecznego.

Dobra, tego nie bronię...

Toudi:
Dlaczego nie wykryto sygnatur Klingonów koło tej bazy?

Może coś się w sprawie maskowania sygnatur przez 9 mies. podziało? (Dobra, nie wiem jak to pogodzić z wykrywaniem sygnatur zamaskowanych warbirdów w TOS-ie, ale próbuję.)

Toudi:
Dlaczego utrata 20% terytorium uznawana jest za porażkę?

Bo nie przywykli do strat i panikują? Wiemy jak w DSC Fedków pokazują (kłania się, rozpaczający - i bredzący coś w stylu "mamusiu biją!" - ledwo statek oberwał, Connor).

Toudi:
Dlaczego zniszczenie planety i śmierć 11 tys istot to wielka tragedia, jak chwilę potem traci się bazę z 80 tys ludzi i przechodzi się bez problemu nad tym do porządku dziennego?

Tego też nie bronię. Zwł. że jak tu już mówiliście (resetta bodaj) takie straty w kosmicznej wojnie to musi być - z całym szacunkiem dla jednostkowych tragedii - pryszcz.

Toudi:
Dlaczego Klingoni raz zabijają wszystkich, raz oszczędzają sieroty?
Dlaczego Klingoni stosują taktykę przegrywającego gatunku, albo niehonorowego gatunku? Po Romulanach bym mógł się tego nawet spodziewać, ale po Klingonach? Przecież po takiej akcji nie trafią do Sto'Vo'Kor!

Może są różni Klingoni, tak jak i różni ludzie.... Inna rzecz, że portretu tegoż gatunku w DSC bronić trudno. I to już nawet nie chodzi o brak spójności z tym co było przedtem, tu chodzi o brak wewnętrznej konsekwencji, logiki.

Toudi:
Jeszcze jedno Dlaczego. Dlaczego twórcy ignorują Pearl Harbor? Przecież każdy Amerykanin wie, że na wojnie okręt musi być na wodzie a nie w bazie, właśnie po to, aby nie został zniszczony nie mogąc zupełnie nic zrobić. Więc dlaczego Federacja trzyma 1/3 floty w kilka portach przy samej granicy z wrogiem?

Nie kopmy leżącego, wiadomo, że warstwa militarna DISCO nie ma sensu...

Przy czym: jak dla mnie te wszystkie sprawy to są drobiazgi, przy ogólnej skali zaburaczenia/nonsensowności/sprzeczności fabuł DSC szczególnie złego wrażenia już na mnie nie robią. Przywykłem, czy coś. (Zresztą, powiedzmy sobie szczerze: Trek zawsze burakami stał i - jasne - należy takie rzeczy wypunktować-i-napiętnować, ale żeby tam koniecznie pogrążające dla fabuły były, to bym nie powiedział...)

Kazeite

Kazeite:
Bo Q niewygodne pytania kwestionujące jego światopogląd po prostu olewa, nie wiedziałeś?

A weź już nie roznoś dyskusji o SW tutaj jeszcze, starczy jej na jeden topic. I nie przeceniaj wagi swoich tamtejszych pytań.
Kazeite
Użytkownik
#2524 - Wysłana: 12 Lut 2018 18:04:46
Odpowiedz 
>_>

<_<

I podobno... podobno prawdziwy cliffhanger i koniec sezonu miał być dwa odcinki temu, i dlatego te dwa odcinki są takie... pośpieszne.

Ale to jest tylko plotka którą słyszałem w jednym wideo, więc proszę to traktować jako niepotwierdzone dane
USS Bij
Użytkownik
#2525 - Wysłana: 12 Lut 2018 20:02:02
Odpowiedz 
Hm. Nie.

Znaczy się, doceniam dość trekowy pomysł na zakończenie konfliktu - i tylko pomysł. Bardzo sflaczałe zakończenia (wszystkie 7), masa nieudolnego patosu, kiepski scenariusz, aktorzy próbują jak mogą, ale cudów nie zdziałają z takim materiałem. Znacznie lepiej niż pierwsza część sezonu, ale wciąż źle.

Oby do 2019 opracowali sensowny reset tej katastrofy - wg. mnie jest szansa i czuć, że ktoś zaczął wyciągać pierwsze wnioski.

A może się mylę i zakończenie od początku miało być na siłę lukrowane. Też może być.
mozg_kl2
Użytkownik
#2526 - Wysłana: 12 Lut 2018 20:40:52
Odpowiedz 
Kazeite
Użytkownik
#2527 - Wysłana: 12 Lut 2018 21:03:27
Odpowiedz 
Uuuu... jak nawet Adam Siennica daje temu odcinkowi 4/10, to aż się boję co KAEM napisze oprócz "Kolejny ciekawy i trzymający w napięciu odcinek."
Dreamweb
Użytkownik
#2528 - Wysłana: 12 Lut 2018 21:26:12
Odpowiedz 
Kazeite:
jak nawet Adam Siennica daje temu odcinkowi 4/10

Dziwny chłop ma gust. Ja wszystko rozumiem, ale z tym jest mi ciężko się zgodzić:

Star Trek: Discovery przez większość sezonu mógł się podobać. Dawał dużo emocji, fabularnych twistów na poziomie i prowadził historię w odważnym kierunku. Finał to wszystko zaprzepaszcza i oferuje widzom najgorszy odcinek sezonu.
kaimada
Użytkownik
#2529 - Wysłana: 12 Lut 2018 22:33:16
Odpowiedz 
A mi się nawet podobało...
Zakończenie konfliktu naiwne, skrótowe i po łebkach, ale ogólnie... Star Trekowe. No poza Lrell która świeci Klingonom bombą... No i ogólnie konsekwentnie kontynuowane głupoty Discovery, które trzeba olewać bo inaczej wystawia się 2/10.
Wreszcie dostaliśmy Away Mission, akcja na planecie mogła zdarzyć się również w Entku, czy Deep Space Nine.
Kazeite
Użytkownik
#2530 - Wysłana: 12 Lut 2018 23:28:14
Odpowiedz 
Prawda? Czy już mówiłem, że Discovery ma ciekawe pomysły, ale kiepsko je wykonuje?

Jak nie no to teraz mówię Ten cały wątek z jednoczeniem Klingonów, z wojną asymetryczną, nawet z MU, by wymienić tylko kilka z wielu - te pomysły miały prawdziwy potencjał. Ale... w praktyce wykonanie tych pomysłów wyszło co najwyżej średnio.

I nawet ta trekowa naiwność, jak to określiło już kilka osób - to nie musiało być aż takie łopatologiczne. Ta wojna była do wygrania w konwencjonalny sposób, bez autoryzowania misji "Quo'noS w ogniu" - ale ponieważ scenarzyści DSC nie mają pojęcia jak rozpisać taką wojnę asymetryczną, w której w połowie jedna ze stron dokonuje przełomu niwelującego przewagę przeciwnika, i że nie mają pojęcia co to jest subtelność (wrzucili ujęcia tej mikroskopijnej armady klingońskiej o rzut kamieniem od Ziemi, i spodziewali się że uwierzymy że nikt tego nie wykrył, ani nie bronił Ziemi), to dostaliśmy to co dostaliśmy.
Toudi
Użytkownik
#2531 - Wysłana: 12 Lut 2018 23:33:07
Odpowiedz 
Kazeite:
... aż do drugiego sezonu

Może skasują. Krytyka serialu jednak jest spora. Zyski mniejsze niż zakładali...

Może zrobią drugie podejście bardziej trekowe? Orville w końcu ma lepszą ocenę krytyków. Choć jak słyszałem szef CBS nie lubi ST...

Dreamweb:
Jest w tym jakaś logika. Wojny toczą armie, żołnierze. A oni tam, sami udając cywilów, napotkali również na grupki cywilów, w zasadzie nawet takich klingońskich drobnych żulików, których zapewne, że tak do Seksmisji nawiążę, niewiele obchodzi "jakaś wasza wojna". Ba, nawet Tyler odradzał im jakieś tam inne miejsce dla zwiadu, właśnie ze względu na to że tam by spotkali wysokich rangą Klingonów, którym nie byłoby tak wszystko jedno.

No ta planeta w ogóle nie wyglądało na Kronos. Ogólnie ja tam rozumiem, że to jakaś ambasada czy cuś. Ale to mogli choć im skórę na zielono przemalować...

Zresztą wojna wojną, ale oni tam widzieli że to Federacyjni są i nic. Nie zdziwiło ich też, że ziemianin mówi płynnie w ich języku. Klingoni czy Romulanie to nie jest jakiś kocioł cywilizacyjny jak Federacja. To nie miało prawa przejść.

kaimada:
Wreszcie dostaliśmy Away Mission, akcja na planecie mogła zdarzyć się również w Entku, czy Deep Space Nine.

W DS9 Czy ENT by się przynajmniej przebrali...


Wracając do ciebie Q__.
Q__:
Tak w zasadzie tu nie mieli wyjścia, skoro już wprowadzili wątek MU w prequelu, to musieli go potem pod dywan zamieść. W sumie - jak na takie uwarunkowania - i tak dość gładko to uzasadnili.

To jest mylne założenie. Znanie świata MU nie jest sprzeczne z Kanonem. Kapitan nie musi znać całej historii Federacji, ma od tego komputer. Do tego w odcinku bohaterowie przenoszą do się do MU, nie ma tam Spocka, który znałby to, bo dotyczyło to jego siostry! A trzeba pamiętać, że w Prime szybko obezwładnili MU, więc mogli w bibliotece odnaleźć o tym informacje.

Q__:
Zdaje się, że wymyślili sobie jakąś zasadę wahadła, że jak coś przeskakuje do innego wszechświata, to jego tamtejszy odpowiednik przeskakuje na jego miejsce, ale - prawda - powinni trochę wyjaśniającego technobełkotu dorzucić*.

Jakby tu był jakiś zewnętrzny impuls, jak ta burza jonowa w TOS czy jak z Lorcą, to by to miało sens, a tak? ISS DSC, który ma tylko konwencjonalny napęd też się przenosi? Na hello, gdzie tu jakaś logika? A przenosiny tylko w jedną stronę są znane, całe DS9 czy właśnie ENT o tym jest.

Q__:
Może coś się w sprawie maskowania sygnatur przez 9 mies. podziało?

A stacja nie wysłała SOS? Tak 80 000 ludzi pozwoli się wyrżnąć bez walki i jeszcze pewno pomogli, co by nic niezwykłego z bazy się wymknęło. No hello! Mają twórcy pod czerepem?

Q__:
Nie kopmy leżącego, wiadomo, że warstwa militarna DISCO nie ma sensu...

Oni sami się kopią i to po jajach.... Właśnie to mnie wkurwia, nawet jak widzę jakiś pozytyw, to twórcy zaraz sami go sobie kopią.
mozg_kl2
Użytkownik
#2532 - Wysłana: 13 Lut 2018 06:21:03 - Edytowany przez: mozg_kl2
Odpowiedz 
Toudi:
Może skasują. Krytyka serialu jednak jest spora. Zyski mniejsze niż zakładali...

Banowalbym za takie pier****.

Edit
Zostawiając hejterow na karnym jezyku

https://naekranie.pl/aktualnosci/co-w-2-sezonie-st ar-trek-discovery-producent-komentuje-2921070
Jo_anka
Użytkownik
#2533 - Wysłana: 13 Lut 2018 10:14:44
Odpowiedz 
Toudi:
No ta planeta w ogóle nie wyglądało na Kronos. Ogólnie ja tam rozumiem, że to jakaś ambasada czy cuś. Ale to mogli choć im skórę na zielono przemalować...

Właściwsze byłoby określenie dzielnica.
Toudi
Użytkownik
#2534 - Wysłana: 13 Lut 2018 10:51:43
Odpowiedz 
mozg_kl2:
Banowalbym za takie pier****.

Ja też. Ale ty nie masz uprawnień, ja sam siebie nie zbanuję.

Ale DSC nie zawiódł, STD obraża widza. Nie da się inaczej tego opisać. A niestety Kurtzman do którego linkujesz nie tylko nie nastraja optymistycznie, ale wręcz pokazuje, że będzie tylko gorzej...

Kurtzman:
– Jest miejsce na zabawę w uniwersum Star Treka dopóki jesteśmy wierni temu, czym jest to uniwersum.

Że co awruk? W którym momencie DSC był wierny temu co przedstawiło uniwersum przez ostatnie 50 lat?

Kurtzman:
– Przybycie Enterprise’a sugeruje, że fani zaczną dostawać odpowiedzi na swoje pytania.

Jakie pytania? fani nie mają już pytań. Kiedy mieli pytania, zostali olani, wiec teraz fani oleją ich. (o przynajmniej ja, choć wątpię bym był odosobniony)

Ciekawe było gdzie były okręty Constitution w czasie wojny (której zresztą chyba nie było). A skoro wojna się skończyła, kogo to teraz obchodzi...

Alex Kurtzman wyjaśnia, że od początku planowali taki finał Star Trek: Discovery

No zajebiście. Widać, że nie wiedzieli ani jak prowadzić wojnę przez cały sezon, a tym bardziej jak ją skończyć. Temu po 15 odcinkowym sezonie, dostaliśmy rozwiązanie jak w 42 minutowym odcinku. No sorry. Tak nie kończy się całosezonowej fabuły. Bo całosezonową fabułę się tworzy z wyprzedzeniem. A tu IMHO kręcili odcinek po odcinku, bez jakichkolwiek punktów do których dążyli. No po za skokiem do MU...

Ostatni odcinek jest pokazem ich przemyśleń o tym, jak kobiety powinny być umocnione na ekranie.

What?!? Może mi ktoś to przełożyć na ludzki język? Bo tego poprawnie politycznego nie rozumiem.

I na koniec:
Obiecuje, że 2. sezon także będzie oparty na rozbudowanej historii rozpisanej na wszystkie odcinki.

A pierwszy nie miał już taki być? Przecież twierdzili, że tak jest! Czyli przeczą sami sobie...

Swego czasu, gdy Bryan Fuller tworzył ten serial mówił, że każdy sezon będzie osadzony w innej epoce Star Treka. Innymi słowy miała być to antologia, w której każdy sezon miałby kompletnie innych bohaterów. Producent sugeruje, że ten plan nie jest aktualny i Discovery musi zachować własną tożsamość.

Kolejny raz stwierdza, że nie wie co chce robić.

PS. Antologia mogła by dać nadzieje, że jednak coś raz na jakiś czas może im się udać. Bo rzeczywiście mogli by zaczynać od zera. Ale jak już sam Kurtzman napisał, to nieaktualne...
Q__
Moderator
#2535 - Wysłana: 13 Lut 2018 11:12:57 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
No, to chyba i ja się wypowiem... Obejrzałem "Will You Take My Hand?" i przyznam, że to mój ulubiony (choć nie - najlepszy, dwie potężne bzdury odziedziczone po poprzednim epizodzie go w dół ciągną*, i kilka nowych zgrzytów dochodzi) odcinek DISCO.
Bo i sprawa wojny została w typowo Trekowy, idealistyczny, sposób załatwiona, i Michaśka miała okazję empatię wobec mieszkańców Qo'noS poczuć (a widz wraz z nią), i - co niespodziewane zważywszy na kontekst - zamiast rozwałki sporo chodzenia, gadania i przeżywania dostaliśmy. To był - mimo wprowadzenia nowej, rozbudowanej lokacji (ten ciemny zaułek z klingońską knajpą) - b. kameralny epizod, i tylko mu to na dobre (w zakresie Trekowości) wyszło... (Pożegnanie Burnham z Tylerem też było b. w tradycji - choć akurat tej tradycji aż tak nie lubię - Kira i Odo, w jakimś stopniu Smithfield i Tacket.) W zasadzie udało im się niemożliwe - ku swojemu zaskoczeniu odczułem smutek, nie ulgę, że pierwszy sezon się kończy i uświadomiłem sobie, że będę trochę tęsknił do tych bohaterów.

* Wiadomo: imperatorzyca na mostku i skok pod powierzchnię planety w roli fabularnej sprężyny.

Co nie znaczy, że było jakoś imponująco, to wciąż okolice 2+ do 3- w skali Jammera są.

Z ciekawostek do odnotowania, zgrzytów do wypunktowania, zalet do pochwalenia...
Dowiedzieliśmy się w końcu skąd pochodzą obie wersje Georgiou - z Malezji.
Wątek floty Klingonów zmierzającej do Ziemi - kompletnie bez sensu. (Raz, że zmierza, a nie widać by ktoś tej Ziemi bronił - gdzie normalne w takich warunkach ściąganie wszystkich statków z sektora? Dwa - cały czas zdają się być tej samej odległości od planety zwanej też Sol 3, i to odległości dość niewielkiej. Trzy - dziwne, że w końcu zawrócą w sposób tak zdyscyplinowany - Klingoni i dyscyplina?)
TOSowy humor przekomarzanki na mostku - może być (zatoczyliśmy poniekąd kółko do otwarcia pilota), tylko czemu mGeorgiou, której w tamtej scenie tak zależy na zachowaniu incognito, jednocześnie mówi o Klingonach jak typowy mirror (a gorzej niż meyerowy Kirk w szóstce), a potem nie kryje swojej tożsamości przed Tylerem (czy jak go w końcu zwać) i Tilly?
Właśnie... Tyler/Voq... wreszcie został ładnie pokazany - to rozpaczliwe trzymanie się ludzkiej tożsamości ("skoro pamiętam siebie jako Tylera splatającego węzły - jestem Tylerem"), zderzone z przebłyskami klingońskości (widać, że na Qo'noS wyraźnie psychicznie odżywa, że czuje się tam jak w domu).... Dlaczego od początku nie mogli tak tego poprowadzić? Potem, co prawda, robi się to bardziej teatralne (i miejscami kiepski jest to teatrzyk), ale - nie licząc tych b. nieklingońskich łez w finale - ma się w końcu wrażenie, że i z tej postaci zdołali w końcu coś wycisnąć. (No i Michaśka ma nareszcie kogoś w gorszej sytuacji niż ona, nie jest naczelną cierpiętnicą, choć tylko do czasu - o czym za chwilę.)
Dalej... spacer po powierzchni klingońskiej ojczyzny jawny - no, naciągane to jest, jak już pisaliście, mogli se choć - jak Toudi przede mną rzekł - gęby na zielono umalować i Orionów udawać. (Z drugiej strony niby mieszkańcy Ziemi są w świecie ST tylko jednym z iluś identycznie wyglądających gatunków. Z trzeciej - przecież w pewnym momencie ten ich wygląd się komuś jawnie nie podobał.)
Tilly sięgająca - owszem, w imię wyższego celu - po jedzenie z nieznanego źródła, w dodatku zapewne nie dla Ziemian szykowane (no, to jest ta stara naiwność rodem z ST, że wszyscy to samo żrą, i w najgorszym wypadku zwrócą, ale ani im bebechów nie uszkodzi, ani ich nie zabije - niedawno w ORV to samo było, gdy Mercer częstował się alkoholem zdolnych i tynk konsumować Moclan). A przy tym to irytujące jest - Georgiou zjedli, Kelpian jedli, jak się kosmiczny wieloryb pojawił, to i jego - po paru odcinkach - zjeść musieli...
Pytanie ile z "Killy" w Tilly ładnie postawione (zręczniej niż w przypadku Picarda i Shinzona), a i odpowiedź dwuznaczna - bo z jednej strony machać bronią potrafi (widać, że dobrze się bawiąc przy tym, z czasów mirrorowego "kapitanowania" jej zostało), a z drugiej - ludobójczy plan to przecież ona w automatycznym odruchu sprzeciwu zdemaskuje.
Kosmiczna knajpa? Niby Mos Eisley jest kultowa, ale niezbyt gustuję w ładowaniu tego wątku do ST (w trójce i w "Boken Bow" mnie raził), ale ta swój klimat miała, więc jakoś to zniosłem.
Apetyty seksualne cysorki - jak napisałeś, Dreamweb - b. zgodne z tym co o mieszkańcach MU wiemy, a poza tym widać, że nie tylko fanfilmy i ORV tabu przełamują (choć Abrams z ogoniastymi był pierwszy...).
Klingońska gra? No, w końcu coś fajnego do kanonu dorzucili, choć parę zdań o zasadach więcej by się przydało, na konwentach byśmy pograli. Za to duży plus. (Wróżę temu wątkowi wdzięczną pamięć fanów.)
To, że Michaśka ma - mimo woli - być winna śmierci swoich rodziców jeszcze? Tu już przegięli z waleniem na nią nieszczęść i powodów do odczuwania miażdżącego poczucia winy... (No i pojawia się pytanie czemu nie wspominała w monologu wewnętrznym o tamtej nieszczęsnej supernowej patrząc na gwiazdę w pilocie? Ja na jej miejscu bym takie skojarzenia miał. Znaczy: na siłę to w ostatniej chwili dorzucili, bo Burnham must suffer.)
Kulminacja fabularna - wątek buntu (i wyborów Michaliny) zatoczył pętlę. (A przy tym cała załoga zachowuje się w końcu jak zgrany i wierny ideałom GF zespół, i to kolejny odcinek pod rząd. Lepiej późno niż wcale.) Ciekawe tylko co teraz powie(cie) KAEM z resettą, skoro tak chwalili(ście) krytykę idealizmu Floty/Federacji, a teraz ten idealizm - i to w najnaiwniejszym wydaniu - tryumf odniósł.
Puszczenie mGeorgiou wolno? Naciągane, ale od biedy łyknąć się da - jej przeszłe zbrodnie podchodzą pod PD, a tym, że skręciła wiadomemu Orionowi kark, nie musiała się przecież Burnham pochwalić (znaczy: GF mogla się nie dowiedzieć).
Finał? Wzruszający, acz przewidywalny. L'Rell (z Voqo-Tylerem u boku, acz poza kadrem) władzę przejmuje i pokój zaprowadza. Jasne - naiwne/skrótowe/teatralne to nad pojęcie (1. nawet moja siedemdziesięcioletnia ciotka dziwowała się, że nikt jej - kiedy gadała, detonatorem machając - nie ustrzelił; 2. na jak długo szantażu jedną bombą wystarczy? 3. co zwaśnione rody obchodzi stolica? Bogusława Radziwiłła wysadzenie Warszawy czy Częstochowy by ruszyło?), ale jako symbol broniło się jakoś. Finał ST VI też był naciągany.
Michaśka za bohaterkę robi i do Floty wraca - co ładnie zostało ukazane, starego Treka w tym czuć (mam wrażenie, że za tę scenkę Meyer odpowiadać mógł):

(BTW. zdaje mi się, czy na widowni dostrzec tam można było - celowo niewyraźnie pokazane, chyba o te prawa autorskie chodzi - mundury w TOSowym stylu?)
Paryż? No, brzydki, ale komponuje się ta jego brzydota ze stylem Abramsa (którego filmy w zbliżonych latach osadzone). Powiedzmy, że to jeszcze pokłosie wojen.
Ostatnia scenka? Sam nie wiem czy to bardziej chwytający za serce fan service, czy tupet (Discovery ratować ma NCC-1701!), acz sam Pike'owy korab pokazany znośnie, od biedy się to jakimiś refitami wytłumaczy).
No i ładny cliffhangerek nam fundnęli - zobaczymy po przerwie wnętrze Enterprise'a i jego załogę? (Pytanie tym bardziej palące, że jeśli Paramount z CBS-em znów się zjednoczą mogą wykorzystać sceny archiwalne, ale możemy też dostać podnoszący ciśnienie wielu reBoot... Trzeci Spock, trzeci Pike? Czy to by przeszło?) No i jeszcze otwarta kwestia nowego kapitana - ichni Gabryś się odnalazł, czy jak?

A skoro o pytaniach mowa... Powie ktoś czy DSC jest częścią Fullerverse (które i Berg z Harbertsem współtworzyli), czy nie?
http://meanwhile-on-vulcan.blogspot.com/2013/06/kr otki-i-subiektywny-przewodnik-po.html


Toudi
mozg_kl2

Panowie, spokój - jeden stronę temu wulgaryzmami leci, drugi - chyba w odpowiedzi - znów obraźliwo-napastliwy styl przyjmuje? Wyluzujcie w końcu.
Rozumiem emocje, rozumiem temat gorący, ale obaj po ostrzeżeniu zarobicie. Toudi - pierwsze (acz na pograniczu ostatniego, bo trochę tych słówek za dużo), mozg_kl2 - drugie.
mozg_kl2
Użytkownik
#2536 - Wysłana: 13 Lut 2018 11:22:15
Odpowiedz 
Q__

Za co? Męczy mnie co wejdę co jakiś czas na forum to czytam posty tych samych osoby jakie to orville jest spoko a Discovery do piachu. Błagam ile można ciągle to samo pisać. A to planeta zła A to tamto A to hologramy. BŁAGAM.
Q__
Moderator
#2537 - Wysłana: 13 Lut 2018 11:26:39
Odpowiedz 
mozg_kl2

Rozumiem te emocje. Ale czy musisz dać im wyraz w tak agresywnej formie? I to po raz któryś z kolei, do kolejnego Użytkownika? Gdybyś to napisał tak jak post wyżej problemu by nie było...
Jo_anka
Użytkownik
#2538 - Wysłana: 13 Lut 2018 11:58:32 - Edytowany przez: Jo_anka
Odpowiedz 
Toudi:
Że co awruk?

Lem się kłania?
Kazeite
Użytkownik
#2539 - Wysłana: 13 Lut 2018 12:19:01
Odpowiedz 
Q__:
(BTW. zdaje mi się czy na widowni dostrzec tam można było - celowo niewyraźnie pokazane, chyba o te prawa autorskie chodzi - mundury w TOSowym stylu?)

Skoro podpierają się Enterprise, skoro pokazali jego zdiscoverowaną wersję, to pewnie już mają zrobione zdiscoverowane wersje mundurów TOSowych (między innymi) i w ten sposób nimi szpanowali

(Oczywiście pytaniem jest czemu nie mogli tak od razu, zamiast wprowadzać takie dysonanse)

mozg_kl2:
Za co? Męczy mnie co wejdę co jakiś czas na forum to czytam posty tych samych osoby jakie to orville jest spoko a Discovery do piachu.

A co ci przeszkadza, że różne osoby mają inne zdanie? Czy tak być nie powinno, jak to w życiu jest? Ja i ty, dla przykładu, też mamy różne opinie, ale bana jeszcze nie masz
Q__
Moderator
#2540 - Wysłana: 13 Lut 2018 12:39:37 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Kazeite

Kazeite:
Oczywiście pytaniem jest czemu nie mogli tak od razu, zamiast wprowadzać takie dysonanse

Bo się b. chcieli od Axanaru koniecznie odróżniać (i od filmów z KT też).

ps. Wracając do recenzji Siennicy - no tak, jak rzecz w końcu Treka przypomina, to musiał po raz pierwszy niską notę dać.
mozg_kl2
Użytkownik
#2541 - Wysłana: 13 Lut 2018 13:22:48
Odpowiedz 
Kazeite

Spoko zaraz złapie bana za bycie fanem Discovery.
Q__
Moderator
#2542 - Wysłana: 13 Lut 2018 13:49:56
Odpowiedz 
mozg_kl2

Tak serio to nikt u nas nie dostanie (i dostać nie powinien) bana za bycie fanem, lub antyfanem, jakiejkolwiek serii ST/trekopodobnej, ani żadnej innej produkcji, dopóki wyraża te swoje sympatie/antypatie w sposób mieszczący się w granicach kultury (i prawa polskiego).
mozg_kl2
Użytkownik
#2543 - Wysłana: 13 Lut 2018 14:54:56
Odpowiedz 
Q__:
sympatie/antypatie w sposób mieszczący się w granicach kultury (i prawa polskiego).

Czy ciągle narzekanie na dsc nie podpada pod flooding?
Q__
Moderator
#2544 - Wysłana: 13 Lut 2018 15:03:13 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2

mozg_kl2:
Czy ciągle narzekanie na dsc nie podpada pod flooding?

Jeśli stanowi część szerszych opinii o kolejnym odcinku i - co za tym idzie - podparte jest nowymi argumentami, to trudno tak to kwalifikować...
mozg_kl2
Użytkownik
#2545 - Wysłana: 13 Lut 2018 17:41:12
Odpowiedz 
Q__:
nowymi argumentami

a to są jakieś?
Q__
Moderator
#2546 - Wysłana: 13 Lut 2018 17:51:56 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
mozg_kl2

Toudi sporo wad niedawnej fabuły wypunktował, a każda taka wada stanowi jakiś argument przeciw serii. Czyż nie?

ps. Jak już o krytykowaniu DSC mowa... Kethinov:

"By now Discovery has developed a deeply concerning habit of engaging in frustratingly shallow writing on nearly every level that was on full display here, but is also present to varying degrees across most of the season. The characters act recklessly, the narrative celebrates their recklessness as though it is a species of virtue, and even seems to have the temerity to act as though this recklessness is somehow in the spirit of Star Trek. The narrative routinely lies to the audience in the pursuit of cheap twists and acts as though we should be impressed. And continuity between series is repeatedly strained unnecessarily seemingly because the writers couldn't be bothered to watch the episodes of past series and understand the intent of the writers who came before them. Bear in mind, none of these criticisms have anything whatsoever to do with Discovery's editorial decision to totally disregard visual canon, which separate and apart from all these criticisms is bad storytelling for entirely different reasons.
What we appear to have here, surely to the everlasting frustration of many Star Trek fans, is a Star Trek series that for the first time in Star Trek's history struggles to be true to the spirit of Star Trek, seemingly because the writers possess only a surface-level understanding of what the spirit of Star Trek even is. What made TOS, TNG, DS9, Voyager, and Enterprise so iconic was that the writing and narrative themes were largely deep and nuanced. The characters were usually idealistic and full of vision. Their attitudes were focused, coherent, and unambiguously virtuous. While some episodes of the older Star Treks occasionally fell flat or exuded false profundity at times, those episodes were the exception, not the rule. Discovery on the other hand appears to be drawing its inspiration from the pseudo-intellectual writing of an episode like TOS: The Alternative Factor and then serializing it into a long running story with better production quality and acting. It's as if the writers think just by having better acting, cooler sets, and more impressive action scenes that nobody will notice that the story is hot mess of vapid platitudes and plot holes pretending to be deep.
Needless to say, this trend of shallow writing is toxic to a franchise most famous for its prior focus on cerebral stories like TOS: Balance of Terror, TNG: The Measure of a Man, TNG: Tapestry, DS9: Duet, Voy: Death Wish, Voy: Distant Origin, DS9: In The Pale Moonlight, Ent: Vox Sola, and plenty more. Nothing in Discovery so far even remotely compares not just to those classic episodes, but to most of its runners up too. Instead Discovery is delivering a glitzy romp that while mostly fun in the way that much of Star Trek's many past action stories are also fun, is also a stressful exercise in seeing what continuity will be crushed next with each episode all in service of yet another action romp that only pretends to be deep. This story only works if you don't think too hard about it, which is a sad thing to say about Star Trek, a franchise that was once known primarily for its optimism and intellectual rigor. Let's hope Star Trek Discovery rediscovers Star Trek's heritage soon."


Za taki tekst też skłonny byłbyś banować?

Toudi

Toudi:
To jest mylne założenie. Znanie świata MU nie jest sprzeczne z Kanonem. Kapitan nie musi znać całej historii Federacji, ma od tego komputer.

Tylko, że odkrycie pierwszego wszechświata alternatywnego w dziejach to by była sensacja, o której każdy by słyszał. Zwłaszcza w tak wyedukowanym społeczeństwie jak Federacja.

Toudi:
akby tu był jakiś zewnętrzny impuls, jak ta burza jonowa w TOS czy jak z Lorcą, to by to miało sens, a tak? ISS DSC, który ma tylko konwencjonalny napęd też się przenosi? Na hello, gdzie tu jakaś logika? A przenosiny tylko w jedną stronę są znane, całe DS9 czy właśnie ENT o tym jest.

Zgoda, jest to sprzeczne z tym, co pokazały DS9 i ENT, ale... zawsze można sobie wyobrazić, że jednokierunkowe przesłanie czegoś do wszechświata alternatywnego jniektórymi sposobami powoduje, że analog danej masy zostaje automatycznie przeciągnięty w przeciwnym kierunku (jak u Asimova), w innych zaś wypadkach taki efekt uboczny nie występuje (jak w w/w seriach widzieliśmy). Owszem, wymagałoby to dołożenia solidnej teorii, z pogranicza fizyki teoretycznej i Trekowego technobełkotu.
Toudi
Użytkownik
#2547 - Wysłana: 13 Lut 2018 19:32:10
Odpowiedz 
Q__:
Tylko, że odkrycie pierwszego wszechświata alternatywnego w dziejach to by była sensacja, o której każdy by słyszał. Zwłaszcza w tak wyedukowanym społeczeństwie jak Federacja.

Niekoniecznie. Wszystko zależy czy będą to rozgłaszać, czy nie.

Przecież to nie jest opcja 01. Albo utajnić albo rozgłosić. Można przecież odnotować w logach. Udostępnić zapisy dla zainteresowanych, ale tylko jak będą szukać. Więc np. oficer naukowy na ENT będzie wiedział, ale kapitan już nie. ;) I kapitan się nie dowie, póki kryzys, z którym będzie musiał się zmierzyć nie będzie wymagał tej wiedzy.

Choćby z Borg tak jest. Borg z FC i ENT nie zaburzył kanonu. Znaczy się nie na tyle, aby wszyscy od tego czasu znali pojęcie Borg i co ta rasa sobą reprezentuje.

Zresztą dzisiaj też to tak działa. Otacza nas tyle informacji, że zaczynamy się izolować od nich, przyjmując tylko ten wycinek, który jakoś nas dotyczy.

A czy to pierwszy równoległy świat? Nie byłby tego taki pewien...

Q__:
ale... zawsze można sobie wyobrazić,

Oczywiście, że można, ale powinno to być poruszone w serialu. Choćby przez napomknięcie. Bo tak co, jak wrócili, to zakładamy, że szczątki ISS DSC magicznie z materializowały się jako cały okręt w MU?
Q__
Moderator
#2548 - Wysłana: 13 Lut 2018 20:14:30
Odpowiedz 
Toudi

Toudi:
Niekoniecznie. Wszystko zależy czy będą to rozgłaszać, czy nie.
Przecież to nie jest opcja 01. Albo utajnić albo rozgłosić. Można przecież odnotować w logach. Udostępnić zapisy dla zainteresowanych, ale tylko jak będą szukać. Więc np. oficer naukowy na ENT będzie wiedział, ale kapitan już nie. ;) I kapitan się nie dowie, póki kryzys, z którym będzie musiał się zmierzyć nie będzie wymagał tej wiedzy.

No, jest możliwy taki wariant soft utajnienia, w powieści "Kogga z czarnego słońca" Peteckiego to stosowali, ale... jakie to niefederacyjne...


Toudi:
Bo tak co, jak wrócili, to zakładamy, że szczątki ISS DSC magicznie z materializowały się jako cały okręt w MU?

Sądzę, że jeśli się ponownie zmaterializowały w MU, to jako szczątki, atomy, coś koło tego...

ps. Lane o odcinkach 11-14 DSC:
https://fanfilmfactor.com/2018/01/18/why-the-11th- episode-of-star-trek-discovery-did-not-piss-me-off -editorial-review/
https://fanfilmfactor.com/2018/01/23/has-discovery -gotten-too-dark-to-still-be-star-trek-editorial-r eview/
https://fanfilmfactor.com/2018/01/30/jason-isaacs- says-fans-who-said-discovery-wasnt-star-trek-were- right-editorial-review/
https://fanfilmfactor.com/2018/02/06/is-discovery- the-star-trek-show-about-nothing-editorial-review/
resetta
Użytkownik
#2549 - Wysłana: 13 Lut 2018 23:21:04 - Edytowany przez: resetta
Odpowiedz 
Zaczelam pisac o odcinku zaraz po emicji, ale potem jakos mi sie odechcialo tego, a potem wy sie rozpisaliscie, a teraz nie mam za bardzo weny juz. Spory udzial masz w tym ty, Q, bo mnie zirytowales i zniecheciles - nie to, zebym tutaj klela i rzucala sie z pazurami, ale skleslo we mnie pisanie jakos od razu - tym negowaniem zdrowej, normalnej, ludzkiej psychiki i psychologii i zapominaniem najwyrazniej, ze w TOSie bohaterzy na siebie krzyczeli, tlukli sie po twarzach, nienawidzili, a nawet zabijali, co przeciez nie powinno miec miejsca (wg zbytnio wydealizowanych wspomnien fanow po tos i po ng ). Jest roznica miedzy posiadaniem dobrej ideologii, nawet utopijnej, wzorcow, a odmawianiem przy tym ludziom przynaleznych ich psychice, biologii i ewolucji reakcji, uwazajac, ze tylko dlatego, ze uczy sie nas, ze sa niemile i zle, to powinny zniknac i sa w ogle nieprawidlowe. Nie sa. Wlasnie ich brak jest objawem najczesciej choroby psychicznej lub szoku.
Chyba tak samo jak Rodenberry za bardzo probujesz przenosic nierealna, idelologczna wersje ludzi az za bardzo na wszelkie serie, nawet mimo tego, ze samo NG, ktore mialo takie byc najbardziej, odzylo kiedy zaczeto wlasnie stosowac normalne ludzkie reakcje, konflikty i psychologie zachowan. Przeciez jego wspolpracownicy tez mu zarzucali, ze zatracil sie w ideologii, wyobrazeniach, a oni np. byli rzemieslnikami i owszem doceniali wizje i spojnosc uniwersum, ale jednoczesnie nie mogli sie zgadzac ze zmianami w ludzkim swiecie, ktore z ich doswiadczenia i pisarskiego i zyciowego sa nierzeczywiste, zbyt nieprawdziwe, wydumane.
Jest tam jeszcze sporo rzeczy do skomentowania, bo uzywasz przyjladow, ktore same w sobie sa poprawne, ale bledne jako dowod na to co mowisz w tym temacie.
Ale to jest pewnie dyskusja na inny czas i oddzielnie od serialu i tego odcinka.
Ale zeby byla jasnosc oddziel w moim przypadku moje negowanie pewnych nazbyt utopijnych, glupich wrecz zachowan, czy nienormalnych ludzkich zachowan w wykonaniu ludzi czy nawet innych ras w ST od tego, ze niby mam ponura wizje ludzkosci w ST i jej chce. Bo nie mam. Od samego poczatku powtarzam, ze podoba mi sie ta jasna strona, ze za malo jej w produkcjach sf i ze ST z tego wlasnie slynal i ze tego malo jest w DSC jezeli nie w ogole.
A w moim odczuciu palniecie wydumanych, ociekajacych patosem przemowien o tym czym jest federacja, to kompletnie nic, nic nie znaczy i jest puste i dretwe na tle tego co wczesniej w serialu federacyjni robili i soba reprezentowali. To jest za malo zeby poczuc te dobra utopie ST, a te durna utopie ST, kiedy takie przemowy mialy miejsce po szeregu dosc akceptowalnych dzialan i zachowan, nawet jezeli z potknieciami w trakcie.

Nie wiem czy potrafisz dostrzec o czym mowie - bede krytykowac zla utopijnosc, glupote, nieralnosc, zmienianie ludziom psychiki, dorabianie im glupich reakcji, ktorych nie powinno byc czy jest to przyszlosc czy nie, tak jak robili to scenarzysci Rodenberremu kiedy twierdzil, ze w XXIV wieku nie mozna czuc smutku z powodu smierci kogos bliskiego. Nie jestem jednak przeciwniczka tego wspanialego swiata Federacji i Ziemi, gdzie ludzie pokonali w swoim swiecie biede, wojny, choroby, zycie dla pieniedzy i pracy, ktorzy robia to co lubia, realizuja sie, po prostu zyja, a nie charuja, dlugo zyja i lecza prawie kazda chorobe bez wyrzeczen, bolu i tragedii, swiata, gdzie lataja po kosmosie z predkoscia swiatla, teleportuja sie (boze, byl czas kiedy codziennie zalowalam, ze nie mam tego teleportu, bardzo zalowalam) i spotykaja innych obcych, ktorzy moze nie sa zawsze pokojowi od razu, ale przynajmniej nie sa mutantami, ktore wysadzaja ziemie...

Jednoczesnie to lubienie tej jasnej wersji jako calosci nie przeszkodzi mi w ogladaniu i akceptowaniu serii, w ktorej stworzono by zaloge statku prawdziwych renegatow... Jednak nie stworzono. W sumie stworzono nie wiadomo co... Ani w te strone, ani w druga.



Pamietacie jak pytalam czy tych disc nie zrbilo sie dwa w momencie skoku i jeden polecial tu, drugi tam?
Nie, pewnie nie.
https://zapodaj.net/1166d2025892f.jpg.html
Moze to tez nieprawda, ale teraz jakby bardziej pasuje.
A z ta podmianka, to moze cos im tam sie wyklulo, ze w tej samej czasoprzestrzeni nie moga istniec naraz te same rzeczy bo bedzie bum, za wyjatkiem form biologicznych...

Wszystkim przeciwnikom DSC, przypomne, ze tak kochane i uwielbiane NG przetrwalo 2-3 pierwsze sezony dzieki fanom. Ten serial nie mial prawa przetrwac takim jaki byl na poczatku, mial powazne klopoty tworcze, produkcyjne, ale dano mu szanse i odbil sie.
Przypoomne tez, ze to Rodenberry stworzyl Q, najbardziej irracjonlana i bezsensowna postac w swiecie logiki, ateizmu i federacyjnych norm
Tak wiec jezeli on mogl takie kwiatki, to moze poczekajmy te 3 sezony.
Ja ten potraktuje jako rozbiegowke, bo czymze jest 14 odcinkow? NG tez mialo tyle miec... dostalo 26.
Sprawdzali co moga z NOWA publicznoscia, co sie im sprzeda, co sie nie sprawdzi u fanow i nerdow pewnie dobrze wiedzieli, ale nie o to w tym biznesie chodzi. Moglabym powiedziec, ze juz nie, ale chyba chyba zawsze tak bylo. To ma byc kasa i widzowie.
A te wszystkie otoczki, ideologie, fascynacja, powiazania, ktore sie potworzyly, to dodatek i efekt pozniejszy, a nie cel sam w sobie.
Twierdza, ze dalej bedzie po starszemu i kanonicznej? Zobaczymy. Zobaczymy czy bedzie i zobaczymy czy to nowi widzowie kupia. Bo juz nie o starych chodzi, chocby nie wiem jak jeczeli, tych, ktorzy naprawde sie odwroca i nie obejrza, jest ulamek. Pozostali beda sie krzywic, krytykowac, ale jednak siegna, czy z masochizmu, czy z sentymentu, czy z checi podzielenia sie opinia czy nadziei, ze bedzie kiedys lepiej.
O epizodycznosci kazdego sezonu w innej epoce, pisano przeciez juz na dlugo przed serialem i rownie na dlugo przed nim takze o tym, ze ta koncepcja nie weszla. Tak jak tu mowilismy najwazniejsze, zeby sezon mial senswone historie, spojne, zeby jakis watek glowny ciagnal sie przez calosc, zeby bylo to bardziej skladne, a nie takie od sasa do lasa, zeby postaci mialy swoja historie, charakter i mozna bylo sie do nich ustosunkowac i interesowac co sie z nimi dzieje na ekranie, zeby bylo to nieco jasniejsze w barwach i odbiorze, zeby bylo czuc atmosfere treka i ludzi w sluzbie federacji, ale bez przegiec. Zeby nie wywracali juz bardziej do gory nogami kanonu, to co w nim jest, ale oczywiscie niech daja dobrze wpasowane w niego nowe rzeczy... Niech ciesza fanow cameos, nawiazaniami i oczkami perskimi do calosci i starych serii... I niech wreszcie ogarna lepiej kwestie praw, zebysmy sie nie zzymali, ze klingoni to nie klingoni

Wersja niezapisana tamtego postu istnieje, moze jeszcze dokoncze ja, ale nie wiem kiedy. Moze za pare dni, moze w ogole. Ale jezeli juz to rusze to pewnie bedzie to kilka scian tekstu pod rasd, bo poodpowiadam na wasze posty i... znikne.
Toudi
Użytkownik
#2550 - Wysłana: 14 Lut 2018 00:14:58
Odpowiedz 
resetta:
Bo juz nie o starych chodzi, chocby nie wiem jak jeczeli,

Ale nowych widzów nie ma. Znaczy może i oglądają, ale nie stworzą nowego fandomu, nie dołączą też do poprzedniego. Mam znajomych, którzy oglądają DSC tylko dlatego, że leci na netfliksie. Ale o nim nie dyskutują, nie szukają informacji, nie zagłębiają się. Oglądają bo leci. Nie będzie leciał, nie będą oglądać, tak jak i dziesiątki innych produkcji w tv (i ich odmianach). Z tego co widzę zarówno filmy JJA jak i DSC ściągnęły pojedyncze jednostki. Reszta zobaczyła to jako kolejny blockbuster czy inny jednosezonowiec.

resetta:
Twierdza, ze dalej bedzie po starszemu i kanonicznej? Zobaczymy.

Ale obiecywali to już przed emisją. Obiecywali to w trakcie emisji. Co jeszcze mamy oglądać? Dalszy upadek serii? Dalszy upadek fandomu i to jeszcze z tekstem, nie podoba się nowe, to wypier***, takie teraz są czasy?

I tu nie jest problemem pokazanie mrocznego świata, antybohaterów, czy jednego wątku przez wszystkie odcinki zamiast potwora odcinka. Ja jak najbardziej jestem za takimi zmianami. Ale to musi być spójne, nie tylko spójne z kanonem, a przynajmniej jego ogólnymi założeniami, ale spójne wewnętrznie. DSC nie jest spójny nawet sam ze sobą. A do tego widza traktuje jak idiotę. Naprawdę łudziłem się, że po przerwie będzie lepiej. Nawet to symboliczne ukręcenie karku. Ale już w następnym odcinku wrócili do obrażania widza, jego inteligencji i umiejętności łączenia faktów.

resetta:
A te wszystkie otoczki, ideologie, fascynacja, powiazania, ktore sie potworzyly, to dodatek i efekt pozniejszy, a nie cel sam w sobie.

Nieprawda. Wszystkie poprzednie seriale miały postacie, z którymi można było się związać, utożsamiać lub obrać na wzór, autorytet. A ten serial? Ten serial nie ma postaci. Jak się pojawi, to jest ubijana (dosłownie). T'Kuma, Georgiu, Lorca. Jedyną postacią, z którą można sympatyzować został Stamets, ale to też dopiero po przedawkowaniu grzybków, bo początkowo mocno odrzucał.

Poprzednie seriale dawały nam te postacie już na starcie.
Autorytet Kirka, Picarda, Janway, Chakotay czy Archera nie pozostawiał żadnych złudzeń. Widz od początku gotów był z nimi iść w nieznane.
Człowieczeństwo i naturalność Kostuchy, Parisa, Milesa czy Travisa od razu pozwalało wejść w ich buty i powiedzieć to mógłbym być ja.
Mógłbym tak jeszcze długo, ale w Discovery tego nie ma. Pisałem o tym wyżej.

Oczywiście, że poprzednie serie maiły swoje problemy. Ale nie starały się zniszczyć tego co było wcześniej, wręcz przeciwnie, starały się na początku połączyć to co widz już zna i zrobić z tego wyjście dla siebie.

I na miłość Borga,
resetta:
NG

TNG. TNG, nie NG.

resetta:
Przypoomne tez, ze to Rodenberry stworzyl Q, najbardziej irracjonlana i bezsensowna postac w swiecie logiki, ateizmu i federacyjnych norm

też tak myślałem, póki nie zobaczyłem całego TNG. Klamra z Q jest jedną z najlepszych klamer kompozycyjnych w historii TV. Wiem, że nie była ona wymyślona na starcie, ale naprawdę jednym z najlepszych zagrań fabularnych w serialach.
I tak Q jest dowodem ateizmu. Jednym z najlepszych jakie można sobie wyobrazić. Gościu, który dzięki technologii robi co chce i wygląda na boga. Piękny cios dla wszystkich religii...
 Strona:  ««  1  2  ...  83  84  85  86  87  ...  95  96  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Discovery

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!