USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / Discovery
 Strona:  ««  1  2  ...  99  100  101  102  103  104  105  106  »» 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#3001 - Wysłana: 16 Sier 2018 17:13:24
Odpowiedz 
ortkaj

resetta
Użytkownik
#3002 - Wysłana: 22 Sier 2018 05:00:00
Odpowiedz 
Tak sobie pomyslalam, ze jedna z niewielu zalet siegania ponownie w czasy TOSowe jest to, ze mogliby wreszcie porzadnie zobrazowac i stworzyc biografie oraz postac z krwi i kosci, istniejaca dluzej niz notatka encyklopedyczna i bohater paru epizodow jaka jest kapitan Pike.
Teoretycznie jest kanonem i ikona, a realnie wlasnie tlem, wydmuszka. Nawet jeden sezon z nim moglby go uczynic porzadnie jednym z kapitanow Ent, pamietanego, zywego i stawianego w rzedzie z Archerem, Picardem i Kirkiem.
Przeciez Lorca juz sobie zaskarbil pamiec, a przeciez kapitan z niego zaden, tym bardziej nie Ent. Tyle, ze pewnie jak zwykle bedzie to kolejny epizodyczny wystep... A o takiej urban legend w postaci Aprila, to juz szkoda gadac...
Pleiades
Użytkownik
#3003 - Wysłana: 22 Sier 2018 08:32:09
Odpowiedz 
Nie przeczytałam wątku, ponieważ to ponad moje siły czytać 100 stron, a zresztą nie chcę sobie spoilerować za wiele.
Skończyłam oglądać 8. odcinek Discovery i co nieco mogę już o serialu powiedzieć.
Przede wszystkim mało chyba star trekowy jest. Dużo w nim akcji, bitew statków, walk wręcz - kojarzy mi się to trochę z ST Beyond (którego nie cierpię). Przyznam jednak, że pomimo wodotrysków wizualnych ogląda się to znośnie, a nawet chwilami przyjemnie.
Nie jest to klasyczny ST. Bardzo brakuje mi filozoficznych rozmyślań oraz najbardziej tego, co było w innych ST - że każdy odcinek był swoją całością i każdy opowiadał inną historię. Tutaj dostaliśmy kosmiczną telenowelę.
Najsilniejszym punktem DIS (albo DSC, jakiego skrótu się używa?) jest chyba załoga. Bardzo polubiłam Burnham od samego początku, tak samo jak i kapitan Georgiou. Strasznie szkoda, że ta dwójka nie miała razem więcej ekranowego czasu. Pani kapitan była wspaniała, bardzo opiekuńcza i przyjacielska w stosunku do Michael. Było między nimi dużo chemii i bardzo żałuję, że tak ten wątek się potoczył, jak się potoczył - Phillipa nie zasłużyłą na taki los I jeszcze to zjedzenie jej przez Klingonów, brr...
No właśnie, Klingoni. Nie wiem, dlaczego wyglądają tak, jak wyglądają. Najbardziej mnie rażą ich łysiny. To nie są Klingoni, których kocham i z którymi się utożsamiam. Z drugiej strony - bardzo dobrze, że akcja serialu kręci się wokół nich i wokół ich konfliktu z Federacją. Mamy okazję poznać ich rytuały, no i co najważniejsze - mnóstwo dialogów jest w klingońskim języku, co mi się niezmiernie podoba :D Tak więc mam do nich stosunek ambiwalentny. Z jednej strony dobrze, że tak wiele o nich mowa, z drugiej strony nie mogę patrzeć na ich fizjonomię.
Powróćmy do załogi Discovery. Jak na razie nie czuję niechęci do żadnego oficera. Bardzo polubiłam Saru, mądrze gada, zna się na swojej pracy. I jest jednocześnie taki... obcy, mało ludzki. Zaintrygowała mnie jego sylwetka - chudy, patykowaty i wysoki kosmita - chyba długo szukali odpowiedniego aktora do tej roli.
Lubię też doktorka oraz jego partnera. Fajne postacie i fajna parka.
Najmniej mi się podoba chyba Tyler. Jest taki rozmiękły i kluchowaty. Ja rozumiem, że dużo przeszedł, ale nie jestem pewna, czy spełnia się w roli love interest dla Michael.
Co do kapitana Discovery, to sama nie wiem, co sądzić. Jest oschły i bardzo bezceremonialny. Dąży do swojego celu (wygrać wojnę) wszelkimi sposobami. Lorca kojarzy mi się z Picardem z Mirror Universe ("Mirror Broken") - taki z niego trochę villain, nie dbający o załogę, tylko chcący wszystko ułożyć po swojej myśli. Przy okazji, czy ktoś mi wytłumaczy, o co chodziło z tym jego poprzednim statkiem? Z tego co zrozumiałam, to opuścił statek i załogę, ustawił autodestrukcję i... bum... No chyba, że ja czegoś nie zrozumiałam. Akcja chwilami tak pędzi, że trudno mi wychwycić szczegóły - co też jest moją krytyczną uwagą dotyczącą Discovery. Za szybko wszystko się dzieje.
Co tam jeszcze...
Odcinek z pętlą czasową był kiepściutki, w stosunku do TNGowego "Cause and Effect" czy mojego ulubionego odcinka SG-1.
Ten sporowy napęd to jakaś naciągana technologia. No dobrze, jestem jeszcze w stanie to przełknąć, tak jak przełknęłam protocząsteczkę w Expanse, ale grzybnia jednak ma mniejszy sens ;) No i ten niesporczak wielkości niedźwiedzia. WTF?
Planeta Pahvo bardzo mi się podobała. Niebieska roślinność, obcy w formie energii. Fajne to było.
Do efektów wizualnych nie można się przyczepić, wszystko stoi na najwyższym poziomie.
Może mi ktoś wytłumaczyć, jak Discovery stoi w ramach czasowych odnośnie TOSa i Entka? Bo już mi się myli, co było najpierw, a co później; daty za rzadko padają...
Doctor_Who
Użytkownik
#3004 - Wysłana: 22 Sier 2018 08:35:39 - Edytowany przez: Doctor_Who
Odpowiedz 
Pleiades

Pleiades:
Może mi ktoś wytłumaczyć, jak Discovery stoi w ramach czasowych odnośnie TOSa i Entka?

Discovery dzieje się 10 lat przed misją Kirka. Próba pogodzenia tego z tym co widzimy na ekranie może czasem powodować nieliche migreny.
Q__
Moderator
#3005 - Wysłana: 22 Sier 2018 12:09:04 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
resetta

resetta:
Tak sobie pomyslalam, ze jedna z niewielu zalet siegania ponownie w czasy TOSowe jest to, ze mogliby wreszcie porzadnie zobrazowac i stworzyc biografie oraz postac z krwi i kosci, istniejaca dluzej niz notatka encyklopedyczna i bohater paru epizodow jaka jest kapitan Pike.

Z drugiej strony... Wystarczył pilot (i bazujące na nim dwa dalsze odcinki) TOS i parę scen u Abramsa by uczynić Pike'a kultowym. Trochę niebezpiecznie teraz brać się za taki mit. Można go mimo woli obrać z otoczki mityczności...

Pleiades

Pleiades:
Przede wszystkim mało chyba star trekowy jest. Dużo w nim akcji, bitew statków, walk wręcz

Powiem tak... Na znanym Ci etapie jest tam jeszcze sporo Treka-w-Treku, poczekaj na nadciągające odcinki: IMHO większość z nich będzie stanowiła pewne podniesienie jakości serialu, ale stężenie klasycznej Trekowości znacząco się w nich - finału nie licząc - zmniejszy (co będzie mieć niejaki związek z warunkami, w których fabuła będzie się dziać).

Pleiades:
Bardzo brakuje mi filozoficznych rozmyślań

Mnie również. I jest to chyba najcięższy zarzut jaki da się postawić tej serii. Parę zdań o fajności badań nad grzybami, to trochę za mały ładunek intelektualizmu jak na Treka.

Pleiades:
najbardziej tego, co było w innych ST - że każdy odcinek był swoją całością i każdy opowiadał inną historię. Tutaj dostaliśmy kosmiczną telenowelę.

Jak na DSC w pierwszej połowie i tak jest dość epizodycznie.

A propos epizodyczności i rozmyślań: zdarzyło Ci się również sięgnąć po konkurencyjne The Orville?

Pleiades:
Nie wiem, dlaczego wyglądają tak, jak wyglądają.

Trochę kwestie prawne (jeśli przecieki zza kulis są prawdziwe). Trochę chęć popisania się. Nawiasem: w drugim sezonie ich wygląd ma być jakoś poprawiony.

Pleiades:
Powróćmy do załogi Discovery. Jak na razie nie czuję niechęci do żadnego oficera.

Hmm... Nie poświęciłaś ani słowa Tilly, a jestem b. ciekaw jak odbierasz tego - jak niektórzy mówią - Barclay'a-w-spódnicy.

Pleiades:
Bardzo polubiłam Saru, mądrze gada, zna się na swojej pracy. I jest jednocześnie taki... obcy, mało ludzki. Zaintrygowała mnie jego sylwetka - chudy, patykowaty i wysoki kosmita - chyba długo szukali odpowiedniego aktora do tej roli.

Też go lubię, choć uważam, że nie w każdej sytuacji się popisał (mam na myśli jego pierwotny stosunek do niesporczaka). I rzucę delikatnym spoilerem: najlepsze jeszcze przed nim.

(Nawiasem: doszukałbym się analogii pomiędzy tym, co przydarzyło mu się na Pahvo, a finalnymi słowami Daty w jednym z Twoich fanfików - zbieg okoliczności?)

Pleiades:
Lubię też doktorka oraz jego partnera. Fajne postacie i fajna parka.

Owszem. Acz Stamets odkąd na arogancji stracił wypada trochę nijako.

Pleiades:
Najmniej mi się podoba chyba Tyler. Jest taki rozmiękły i kluchowaty. Ja rozumiem, że dużo przeszedł, ale nie jestem pewna, czy spełnia się w roli love interest dla Michael.

W świetle tego, czego się o nim niedługo dowiesz będzie to raziło jeszcze bardziej.

Pleiades:
Co do kapitana Discovery, to sama nie wiem, co sądzić. Jest oschły i bardzo bezceremonialny. Dąży do swojego celu (wygrać wojnę) wszelkimi sposobami. Lorca kojarzy mi się z Picardem z Mirror Universe ("Mirror Broken") - taki z niego trochę villain, nie dbający o załogę, tylko chcący wszystko ułożyć po swojej myśli.

I tu czekają Cię spore niespodzianki, stawiające na głowie wszystko, co już wiesz o tym bohaterze.

Pleiades:
Z tego co zrozumiałam, to opuścił statek i załogę, ustawił autodestrukcję i... bum...

Tak, taka wersja z ekranu padła. Potem będzie to eksplorowane mocniej... w pewnym sensie.

Pleiades:
Ten sporowy napęd to jakaś naciągana technologia. No dobrze, jestem jeszcze w stanie to przełknąć, tak jak przełknęłam protocząsteczkę w Expanse, ale grzybnia jednak ma mniejszy sens ;) No i ten niesporczak wielkości niedźwiedzia. WTF?

Nawiązywali do realnych - acz mocno egzotycznych - hipotez niejakiego... Paula Stametsa (sic!), których Fuller jest fanem:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthr ead&forum=3&topic=4203

Pleiades
Doctor_Who

Pleiades:
Może mi ktoś wytłumaczyć, jak Discovery stoi w ramach czasowych odnośnie TOSa i Entka?

Doctor_Who:
Discovery dzieje się 10 lat przed misją Kirka.

Tak, 10 lat przed Kirkiem, rok po "The Cage". Przy czym faktycznie:
Doctor_Who:
Próba pogodzenia tego z tym co widzimy na ekranie może czasem powodować nieliche migreny.

Choć twórcy zaklinają się, że mają jakieś wyjaśnienie w zanadrzu... (Też im nie wierzę, że przekonujące.)
Dreamweb
Użytkownik
#3006 - Wysłana: 22 Sier 2018 13:29:53
Odpowiedz 
Pleiades:
Przede wszystkim mało chyba star trekowy jest. Dużo w nim akcji, bitew statków, walk wręcz

Tylko to jest mało startrekowe dla nas tutaj, natomiast wychodzi na to, że dla producentów (i wielu młodszych fanów zapewne też) - Star Trek obecnie właśnie tak MA wyglądać...

Pleiades:
Bardzo brakuje mi filozoficznych rozmyślań

Mi też, ale patrz wyżej - to spłycenie zdaje się być programowe niestety.

Pleiades:
najbardziej tego, co było w innych ST - że każdy odcinek był swoją całością i każdy opowiadał inną historię. Tutaj dostaliśmy kosmiczną telenowelę

Mi samo to akurat nie przeszkadza, o ile ta historia w odcinkach jest dobra i trzymająca w napięciu. Ta z sezonu 1 taka nie była. Rozłaziło się to, kupy nie trzymało.

Pleiades:
To nie są Klingoni, których kocham i z którymi się utożsamiam.

A ja Klingonów nigdy nie kochałem jakoś za specjalnie, a mimo to również jestem bardzo rozczarowany ich zmianą i do dzisiaj nie mogę jej tak gładko zaakceptować. W końcu jest to jeden ze sztandarowych gatunków tego uniwersum i nie powinno się ot tak robić z nim co się komu podoba.

Pleiades:
Lubię też doktorka oraz jego partnera. Fajne postacie i fajna parka.

Ja też lubię i mam inne zdanie co do tego, że:
Q__:
Acz Stamets odkąd na arogancji stracił wypada trochę nijako

Mi ta chamowatość jego na początku strasznie przeszkadzała i późniejsze zmiany odbieram na plus. Choć doceniam to, co i SFDebris zauważył w swoich recenzjach, że fajnie, jak już dali geja, że nie zrobili go takim super miłym kolesiem co to go do rany przyłóż, żeby być hiper-politycznie poprawni, zamiast tego zrobili go gburem, wprowadzając lekki twist do całej sprawy...

Q__:
Hmm... Nie poświęciłaś ani słowa Tilly, a jestem b. ciekaw jak odbierasz tego - jak niektórzy mówią - Barclay'a-w-spódnicy.

Dokładnie, najlepsza postać w serialu!
Q__
Moderator
#3007 - Wysłana: 22 Sier 2018 14:23:33 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
natomiast wychodzi na to, że dla producentów (i wielu młodszych fanów zapewne też) - Star Trek obecnie właśnie tak MA wyglądać...

Abraaams!!!!

Dreamweb:
Mi ta chamowatość jego na początku strasznie przeszkadzała i późniejsze zmiany odbieram na plus.

Zauważ jednak, że jako chamuś miał przynajmniej jakiś charakter, potem - aż do finału w którym wchodzi w koleiny sympatyczno-nijakiego oficerka GF, takiego Geordiego-w-stanach-niższych - właściwie jest chodzącym "jestem cierpieniem" i niczym więcej. Dlatego - choć początkowo ta jego arogancja też mnie odrzuciła - z czasem polubiłem ją jako mniejsze zło (tym bardziej, że zdawała się mieć dość konkretne przyczyny: geniusz, który musi nagle wykonywać rozkazy jak szeregowy redshirt, a w dodatku ma nad głową b. specyficznego jednak kapitana, poza tym wepchnięta mu zostaje do zespołu dziewczyna o - zasłużenie, czy nie - ale b. zachlapanej opinii; no, miał prawo to odreagowywać; poza tym jest to b. kanoniczne - Daystrom, Kosinski, Zimmerman, itd.).
Dreamweb
Użytkownik
#3008 - Wysłana: 22 Sier 2018 14:48:40 - Edytowany przez: Dreamweb
Odpowiedz 
Owszem, rozumiem zamysł, tylko że jak to mówią "tajming" mu zrobili fatalny.

W tym 3 odcinku w ogóle, a 1 z udziałem USS Discovery, pojawiło się tyle niesympatycznych postaci - Lorca, Landry, więźniowie, anonimowi oficerowie ochrony, że zacząłem się poważnie zastanawiać czy w tych czasach istnieją jeszcze sympatyczni i mili przedstawiciele rasy ludzkiej...* No i jeszcze ten Stamets na dokładkę, równie odrzucający w zachowaniu. Chodzi mi o to, że gdyby to było inaczej, gdyby był kimś w rodzaju nawet niekoniecznie Zimmermana, ale po prostu Doktora na VOY - który przecież, zwłaszcza początkowo, też mistrzem kurtuazji nie był - ale za to otoczonym przez bardziej typowych federacyjniaków, to odebrałbym go inaczej. Być może wtedy właśnie lepiej przebiłby się ten zamysł geniusza-ekscentryka który się nie patyczkuje tylko wali co mu ślina na język przyniesie, a pewnie na wielu patrzy z góry jako tych mniej inteligentnych. I tutaj bym to pewnie kupił dużo sprawniej i łatwiej. Ale tak jak to pokazano, to po prostu był kolejnym chamidłem w całym zalewie innych chamów w tym odcinku. :-P

*Dlatego z takim wytchnieniem przyjąłem pojawienie się Tilly.
Q__
Moderator
#3009 - Wysłana: 22 Sier 2018 15:02:08 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Owszem, rozumiem zamysł, tylko że jak to mówią "tajming" mu zrobili fatalny.

Ale to przecież DISCOwa norma (którego ze swoich dobrych pomysłów nie popsuli wykonaniem?). Czas przywyknąć...

Lecz z drugiej strony... Pamiętajmy, że fabułę DSC mamy odbierać z perspektywy Michaśki, i przecież to, że:
Dreamweb:
pojawiło się tyle niesympatycznych postaci - Lorca, Landry, więźniowie, anonimowi oficerowie ochrony, że zacząłem się poważnie zastanawiać czy w tych czasach istnieją jeszcze sympatyczni i mili przedstawiciele rasy ludzkiej...

Pokazuje nam jak ją w danym momencie Wszechświat (minimum: koledzy z GF) odbiera, że jest ostracyzowana, że nikt jej nie lubi (poza Saru, którego stosunek do niej wypadnie nazwać mocno ambiwalentnym na tym etapie). Chodzi o to, byśmy odczuli jej osamotnienie. (I tym samym zrozumieli jaką szansą od losu była dla niej wówczas propozycja Lorki. Co wszak będzie istotne w kontekście jej dalszych relacji z Gabrysiem.) A, że powody by traktowano ją aż tak źle są mocno naciągane i wyolbrzymione? To inna sprawa...
resetta
Użytkownik
#3010 - Wysłana: 22 Sier 2018 17:40:53 - Edytowany przez: resetta
Odpowiedz 
Zgadzam sie z Dreamem co do Stametsa. Nie wyszedl im takze jako urocze genialne chamidlo jak bylo w przypadku Zimmermana czy Rodneya McKaya z Atlantydy. Nie interesuja mnie mniejsze zla. Lorca jako swinia i cham wyszeld swietnie i daje go sie za to nawet jakos lubic, tak samo jak wiecie kto, nie bede pisac, zeby Plaiades nie spoilerowac i wy tez tego nie robcie, a Stamets w poczatkowych odcinkach jest po prostu beznadziejny i wyglada jak chamski kolek pilnujacy klozetu, a nie ktos kto moze sobie pozwolic tu i teraz na takie zachowanie wobec kogos z zalogi czy spoza niej...

To, ze dalej jest cierpietniczy i mniej obcesowy, nie sprawi, ze zle robienie i prowadzenie postaci na poczatku uznam za lepsze od rownie zlego na koncu.
Ale rzeczywiscie wlasnie to, ze przestal byc chamem bez powodu nastawilo do niego pozytywniej sporo widzow, chociaz jak patrze wiekszosc nadal go nie lubi i to poprzez pryzmat aktora i orientacji.
Wine oczywiscie za taka zmarnowana postac ponosi to, ze o ile Lorca jest w miare dopracowany od oczatku do konca, to u Stametsa widac to, ze jest to postac pisana najbardziej na kolanie, bo zmienily sie plany co do jej epizodycznosci.
Q__
Moderator
#3011 - Wysłana: 22 Sier 2018 17:50:23 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
resetta

resetta:
yglada jak chamski kolek pilnujacy klozetu, a nie ktos kto moze sobie pozwolic tu i teraz na takie zachowanie wobec kogos z zalogi czy spoza niej...

Trudno powiedzieć na kogo wygląda, bo nic o nim nie wiemy, a zawsze może uruchomić się tzw. milicyjna logika: "minął nas nie zwalniając - widać miał prawo", co tylko potęguje otaczającą go i jego badania początkowo atmosferę tajemnicy.

resetta:
Lorca jako swinia i cham wyszeld swietnie i daje go sie za to nawet jakos lubic

Od pewnego momentu do pewnego momentu. Bo w takim np. "Choose Your Pain" potrafi być tylko odpychający, a w finalnych odcinkach sezonu nagle wyłażą z niego sentymenty, strasznie gryzące się z tym, jak go dotąd pokazywano, a co osiąga tam właśnie wiadomą kulminację...*

* Piszę tak oględnie i dookolnie, ze względu na Pleiades .
resetta
Użytkownik
#3012 - Wysłana: 22 Sier 2018 18:09:13 - Edytowany przez: resetta
Odpowiedz 
Teoretycznie wiemy, bo sie wyzewnetrznia tam o kumplu, wlasnie o tym, ze nie chce tu byc i ze jest genialny. Teoretycznie wiemy mniej o !Stametsie pozniej, a i tak pozwolilo ci to na okresleniu go jako geniusz, ktory jest kontra do kapitana i floty. A potem pyk, to zniklo, zanim w ogole zaczelo byc jakos sensownie rozwijane. Ja nie mam nic przeciw temu, zeby byl tkaim oslchlym aspergenem, ale problem w tym, ze tego tam nie ma od poczatku. Jest chamstwo typowe, takie ktore jest odmena pierwszego lepszego prymitywa, na pewno nie ofcera floty i na pewno nie wynikajace z niskiego q insterspolecznego.
To bylo wlasnie cos w stylu oprycha z tekstem masz problem, a nie potkniecia obcesowego geniusza w kontaktach z maluczkimi. I szczegolnie jeszcze do kobity wychowanej przez Volkan, pelniacej przez 9 czy tam 7 lat funkcje pierwszego oficera...

No widzisz, nie zgodze i sie ja i pewnie KAEM co do tego odcinka i Lorki. Dla mnie nie jest tam obrzydliwy, jest w porzadku i az dziwie sie, ze nie natlukl treserowi robakow.

Dlatego napisalam, ze daje sie w miare lubic za to i ze prawie do konca jest prowadzony konsekwentnie.
Dalej tworcy nie mogli sie powtrzymac od politykowania i gledzenia o przeznaczeniu, wiec wyszlo im jak wyszlo. A charyzmatyczni bohaterowie, niekonwencjonalni, nie pasujacy do stereotypow, szybko staja sie stereotypem kiedy zaczynaja wyglaszac takie teorie i teksty.
Aczkolwiek wciaz pozostaje nam ten drugi sezon i nadzieja, ze postac Lorki zostanie pokazana jeszcze inaczej :P

Jezeli te zle ludzie, to wina patrzenia z perspektywy Michaski, to wypadaloby ja nazwac atencyjnym emo? I ze taka perspektywa jest w takm razie bledna, bo ona sie uzala nas soba?
Niestety, to nie jest widziane oczami Michaski, ktora widzi zle, ale oczami widza, ktory widzi to zle traktowanie jej przez cale otoczenie bez sensu. To nie sa zwidy, ze Landry zachowuje sie jak rabnieta, a nie oficer, ze robia jej kocowe na stolowce jak w tendcyjnej kolonii karnej, ze nawet Tilly wciska jej kit o przypisaniu stolika do pracy i zmienia swoje zachowanie jak tylko sie dowiaduje kim jest, a Saru ma w nosie cierpienia niesporczaka, a potem nie ponosi konsekwnecji za swoje zachowanie na planecie swietlikow...
Rzeczywiscie chyba tylko Georgiou od poczatku do konca zachowuje sie wobec niej jak typowy upek, ktory owszem potrafi pojechac regulaminami, ale patrzy tez sercem i ma duzo senstymentu do bliskich wspolpracownikow...
Q__
Moderator
#3013 - Wysłana: 22 Sier 2018 20:18:46 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
resetta


resetta:
A potem pyk, to zniklo, zanim w ogole zaczelo byc jakos sensownie rozwijane.

No i to jest przecież zarzut do odcinków, w których to znikło, nie do tych, które w/w wątki wprowadziły. Inna rzecz, że potem, w stanie w jakim był - Stamets mógł mieć za mało sił na bycie kontra, inne sprawy go dostatecznie pochłaniały, konsumowały wręcz...

resetta:
I szczegolnie jeszcze do kobity wychowanej przez Volkan, pelniacej przez 9 czy tam 7 lat funkcje pierwszego oficera...

Pytanie czy wiedział z kim ma do czynienia? Mam wrażenie, że zbyt zajęty był swoimi badaniami, by szczegółowo czytać jej akta personalne, więc mógł nie wiedzieć. Ba, nie zdziwiłoby mnie nawet, gdyby się okazało, że tak głęboko się w tej swojej mykologii zakopał, że - jako jeden z nielicznych - o nijakim buncie Burnham nie słyszał.

resetta:
Dla mnie nie jest tam obrzydliwy, jest w porzadku i az dziwie sie, ze nie natlukl treserowi robakow.

A to zależy... Jak na to, czego Pleiades się o nim dopiero dowie, to może i on jest nie tylko ok, ale i nawet zbyt anielski (można się wręcz zastanawiać czy jakiejś przemiany wewnętrznej od wcześniejszego, pozaekranowego, etapu swojego życia nie przeszedł), ale do standardowego praworządnego dobrego Fedka , to jego zachowanie nie pasuje. Standardowy Fedek bowiem (o ile nie jest opętany czy coś w ten deseń) może zabijać z zimną krwią, czy podejmować inne dwuznaczne etycznie decyzje, ale zawsze myśli racjonalnie (nawet jeśli jest Kirkiem czy przedFederacyjnym Archerem), znaczy: treserem robaków to pewnie i powinien wszystkie ściany pozamiatać, powody - z wszelkich możliwych perspektyw - były, ale zastępcze rozładowanie emocji na zwierzaku - to b. nie w duchu UFP.

resetta:
Aczkolwiek wciaz pozostaje nam ten drugi sezon i nadzieja, ze postac Lorki zostanie pokazana jeszcze inaczej :P

Też na to liczę.

resetta:
Jezeli te zle ludzie, to wina patrzenia z perspektywy Michaski, to wypadaloby ja nazwac atencyjnym emo? I ze taka perspektywa jest w takm razie bledna, bo ona sie uzala nas soba?
Niestety, to nie jest widziane oczami Michaski, ktora widzi zle, ale oczami widza, ktory widzi to zle traktowanie jej przez cale otoczenie bez sensu. To nie sa zwidy

Eee, przecież w DSC obowiązuje logika kiepskiej fanfiction, w której wiadomo, że jeśli Merysujka (będąca naturalnym centrum Wszechświata) płacze, to cały wszechbyt płacze wraz z nią, a jak okoliczności się na nią uwezmą, to zaraz zaczynają się trzęsienia ziemi i upadki meteorów, i na setkach planet współczynnik zabójstw rośnie, byśmy widzieli jak źle i okropnie sprawy stoją.

resetta:
Saru ma w nosie cierpienia niesporczaka, a potem nie ponosi konsekwnecji za swoje zachowanie na planecie swietlikow...

W obu tych wypadkach nie podobało mi się co robił, ale mam wrażenie, że przed Trybunałem Kosmicznym by się wybronił. W pierwszym, bo teoretycznie mógł zakładać, że ma do czynienia z nieświadomym zwierzakiem (i tym samym wybierać - jak sądził - znacznie mniejsze zło)*, w drugim, bo sytuacja była dla niego tak nienaturalna i nietypowa, że mógł się w niej pogubić (a poza tym usiłował chronić tubylców).

* Jasne, według naciąganej DISCO-logiki, bo trudno zakładać, że coś co kalkuluje jak superkomputer może być nierozumne/nieświadome. Choć z drugiej strony komputery pokładowe jednostek GF mimo swoich mocy obliczeniowych, i tego, że holo-świadomość mogą podtrzymać, właśnie za takowe uchodzą. (Nie wspomnę już o tym, że - wbrew prawdziwemu P.S. - odmawiasz Kosmicznej Grzybni miana Obcego Rozumu, a możliwości to ona jeszcze większe od tego niesporczaka ma.)

resetta:
Rzeczywiscie chyba tylko Georgiou od poczatku do konca zachowuje sie wobec niej jak typowy upek, ktory owszem potrafi pojechac regulaminami, ale patrzy tez sercem i ma duzo senstymentu do bliskich wspolpracownikow...

Bo Georgiou to jest taki Picard (i to Picard późny, bermanowski) w spódnicy. Tylko skuteczność nie ta.
Pleiades
Użytkownik
#3014 - Wysłana: 22 Sier 2018 20:22:38
Odpowiedz 
Q__:
Powiem tak... Na znanym Ci etapie jest tam jeszcze sporo Treka-w-Treku, poczekaj na nadciągające odcinki:

Czyli wszystko jeszcze przede mną? Aż się boję dalej oglądać...

Q__:
A propos epizodyczności i rozmyślań: zdarzyło Ci się również sięgnąć po konkurencyjne The Orville?

Nie wiem, gdzie można obejrzeć. Kumpel oferował mi konto premium w CDA, więc jak nie zmieni zdania, to pewnie obejrzę... Po Discovery.

Q__:
Trochę kwestie prawne (jeśli przecieki zza kulis są prawdziwe). Trochę chęć popisania się. Nawiasem: w drugim sezonie ich wygląd ma być jakoś poprawiony.

A jak to jest z tymi Klingonami? Czy różnice w TOS i TNG jakoś zostały wytłumaczone? Wiem, że jestem tępa, ale naprawdę nie wiem, jak z tymi Klingonami było.

Q__:
Hmm... Nie poświęciłaś ani słowa Tilly, a jestem b. ciekaw jak odbierasz tego - jak niektórzy mówią - Barclay'a-w-spódnicy.

O rany, jak mogłam ją pominąć?! Faktycznie, Barclay w spódnicy, a Ruda naprawdę mi się spodobała. Ma potencjał

Q__:
Też go lubię, choć uważam, że nie w każdej sytuacji się popisał (mam na myśli jego pierwotny stosunek do niesporczaka). I rzucę delikatnym spoilerem: najlepsze jeszcze przed nim.

Tym chętniej będę kontynuować oglądanie serialu, bo kibicuję bardzo Saru

Q__:
(Nawiasem: doszukałbym się analogii pomiędzy tym, co przydarzyło mu się na Pahvo, a finalnymi słowami Daty w jednym z Twoich fanfików - zbieg okoliczności?)

Naprawdę? To chyba czysty zbieg okoliczności. Chociaż nie wiem, o których słowach Daty mówisz.

Q__:
W świetle tego, czego się o nim niedługo dowiesz będzie to raziło jeszcze bardziej

Ciekawe. Na razie Tyler wydaje się zwykłym gościem z PTSD. Sama cierpię na to samo, ale on wyjątkowo mnie irytuje. Może faktycznie muszę obejrzzeć więcej odcinków, aby zrozumieć, o co mu chodzi.

Q__:
I tu czekają Cię spore niespodzianki, stawiające na głowie wszystko, co już wiesz o tym bohaterze.

Właśnie się zastanawiam, czy powinnam pisać w temacie o Discovery, kiedy jeszcze nie obejrzałam go do końca. Widać, wiele jeszcze przede mną. Dzięki za omijanie spoilerów

Q__:
Nawiązywali do realnych - acz mocno egzotycznych - hipotez niejakiego... Paula Stametsa (sic!), których Fuller jest fanem:

Jak grzybki to tylko halucynogenne ;)

Q__:
Tak, 10 lat przed Kirkiem, rok po "The Cage". Przy czym faktycznie:

A jak to się ma do Entka? Bo jestem pewna, że widziałam nazwisko Archer w bazie danych Discovery.

Dreamweb:
Mi samo to akurat nie przeszkadza, o ile ta historia w odcinkach jest dobra i trzymająca w napięciu. Ta z sezonu 1 taka nie była. Rozłaziło się to, kupy nie trzymało.

No to mnie trochę zmartwiłeś, ale brnę nadal do przodu z odcinkami. Dzisiaj obejrzę 9. odcinek i w górę.

Dreamweb:
Tylko to jest mało startrekowe dla nas tutaj, natomiast wychodzi na to, że dla producentów (i wielu młodszych fanów zapewne też) - Star Trek obecnie właśnie tak MA wyglądać...

Wiesz co, w tym jest wiele prawdy. Ten ST ma trafiać do młodszych odbiorców, którzy zachwycają się efektami specjalnymi, walkami, etc. A my, czterdziestollatkowie ( i 30-latkowie) jednak wyrośliśmy na innym kinie. Któż teraz z młodych by zachwycił się widokami z ST:TMP? Ja się zawsze zachwycałam.

Dreamweb:
A ja Klingonów nigdy nie kochałem jakoś za specjalnie, a mimo to również jestem bardzo rozczarowany ich zmianą i do dzisiaj nie mogę jej tak gładko zaakceptować.

Ja tylko akceptuję dzięki wielu linijkom powiedzianym w języku klingońskim, co mnie jara ;)

Dreamweb:
Dokładnie, najlepsza postać w serialu!

Jeszcze raz przepraszam, że ją pominęłam, faktycznie, ma potencjał i chciałabym zobaczyć więcej Rudej w akcji :D

Q__:
Abraaams!!!!

Nie przesadzaj, Abrams był nawet dobry. Uwielbiam te jego fire lenses i inne kadry. ST:Beyond był jak dla mnie porażką.

Q__:
Zauważ jednak, że jako chamuś miał przynajmniej jakiś charakter, potem - aż do finału w którym wchodzi w koleiny sympatyczno-nijakiego oficerka GF

Naprawdę? Mam o nim na razie jak najbardziej pozytywne zdanie, chociaż wydawał się chamowaty. Ale znał się na rzeczy - napędzie sporowym - i nie chcial obarczać problemami swojego partnera.

Aha, zapomniałam wspomnieć, że moją najmniej ulubioną postacią jest, jak na razie, Airiam. Nie wiem, co to to jest i dlaczego przejmuje mostek pod nieobecność kapitana i pierwszego :P
Q__
Moderator
#3015 - Wysłana: 22 Sier 2018 20:50:15
Odpowiedz 
Pleiades

Pleiades:
Czyli wszystko jeszcze przede mną? Aż się boję dalej oglądać...

Czy wszystko? Z pewnością kulminacja paru istotnych wątków. I kilka - mniejszych czy większych - niespodzianek.

Pleiades:
Nie wiem, gdzie można obejrzeć.

Np. ma Putlockerze.

Pleiades:
A jak to jest z tymi Klingonami? Czy różnice w TOS i TNG jakoś zostały wytłumaczone?

Te pomiędzy TOS-em a TNG wytłumaczył (dość przekonująco) późny ENTek.

Pleiades:
Tym chętniej będę kontynuować oglądanie serialu, bo kibicuję bardzo Saru

Powiem tak: nie zawiedziesz się. Straci trochę na Obcości, ale pokaże w pewnym momencie nawet oblicze godne Picarda. I powie coś, co przypuszczalnie zainspiruje potem Kirka.

Pleiades:
Właśnie się zastanawiam, czy powinnam pisać w temacie o Discovery, kiedy jeszcze nie obejrzałam go do końca.

Oczywiście, że powinnaś. My też wypowiadaliśmy się tu na bieżąco, w trakcie oglądania.

Pleiades:
A jak to się ma do Entka?

ENTek to lata 2151-2155, a więc około stulecie przed DSC.

Pleiades:
Bo jestem pewna, że widziałam nazwisko Archer w bazie danych Discovery.

Słusznie jesteś pewna .

Pleiades:
Dzisiaj obejrzę 9. odcinek

IMHO najlepiej nakręcony z całej serii (acz niekoniecznie najbardziej w duchu klasycznego ST).

Pleiades:
Któż teraz z młodych by zachwycił się widokami z ST:TMP? Ja się zawsze zachwycałam.

Mam nadzieję, że znajdą się jednak tacy młodzi, jeśli świat (i kino) ma nie zejść na psy.

Pleiades:
Nie przesadzaj, Abrams był nawet dobry.

Ależ zdarzało mi się parę razy Treków Abramsa bronić (choć uważam, że ST w jego wydaniu do roddenberry'owskiego kompletnie się nie umywa). Wskazuję tylko od kogo w/w trend się zaczął, kto przekonał masowego widza, że trekowy akcyjniak może być cool (NEM tej roli odegrać nie zdołało, bo bylo znacznie mniej atrakcyjnie nakręcone.)

Pleiades:
Naprawdę? Mam o nim na razie jak najbardziej pozytywne zdanie

Ja też go lubię, ale mam wrażenie, że - choć tyle spraw się wokół niego działo (w sumie często w centrum wydarzeń był), został relatywnie mało wykorzystany (i wyeksplorowany) jako postać.

Pleiades:
Airiam. Nie wiem, co to to jest i dlaczego przejmuje mostek pod nieobecność kapitana i pierwszego :P

I tak już do końca pierwszego sezonu pozostanie. Może w drugim więcej się o niej dowiemy...
Dreamweb
Użytkownik
#3016 - Wysłana: 22 Sier 2018 22:18:45
Odpowiedz 
Pleiades:
Airiam. Nie wiem, co to to jest i dlaczego przejmuje mostek pod nieobecność kapitana i pierwszego :P

Spoko, tego nie wie nikt, nawet scenarzyści.
resetta
Użytkownik
#3017 - Wysłana: 23 Sier 2018 01:13:24 - Edytowany przez: resetta
Odpowiedz 
No jak nie wie nikt, juz wam pisalam, ze cyborg...

Pleidas jestem pelna podziwu, ze zapamietalas kogokolwiek z mostka z imienia :P
No, ale nie mow, ze wiesz mniej ode mnie o ST jak sie dopytujesz o Klingonow i ramy czasowe heh.

Co do Saru szczerze watpie, ze tworcy mieli kogokolwiek innego na mysli niz od razu tego aktora. Przeciez on tylko takie role gra, czyli obcych w lateksie i chudych i dlugich.
Ja jestem tu w mniejszosci, bo go nie cierpie. Jest dla mnie paskudem zlym, o wiele gorszym niz Lorca.

Pleiades:
Przede wszystkim mało chyba star trekowy jest. Dużo w nim akcji, bitew statków, walk wręcz - kojarzy mi się to trochę z ST Beyond (którego nie cierpię). Przyznam jednak, że pomimo wodotrysków wizualnych ogląda się to znośnie, a nawet chwilami przyjemnie.

Tak, to podstawowy zarzut, ze malo trekowy, znaczy sie, ze nie ma aspektu ludzkiego za bardzo, przemyslen, ogolnie sensownej, zwiezlej fabuly, ktora ma rece i nogi, jest zbyt szybkie, scisniete i chaotyczne. Ty widzisz tam sporo bitew, ale wlasciwie z perspektywy calego sezonu i motywu wojny tam jest bardzo malo tej wojny i tych bitew. Raptem dwie takie porzadne? Ze dwie potyczki? Moim zdaniem i nie tylko moim o wiele, wiele mniej niz w innych seriach treka.
Efekty robia jakies tam wrazenie szczegolnie zestawione razem na filmikach na ytubie, taz Q zalozyl watek o tym i o bitwach i tez tam juz sie wypowiadalam. Jakoscia jednak na dzisiejsze momzliwosci i standrdy telewizyjne nie powalaja i widac w nich brak kasy. Stad tez nasze obawy co d drugiego sezonu, w ktorym to podobno przekroczono koszty przy pierwszych 6 odcinkach, nie wiadomo wiec jakie fajerwerki byly naprawde az tak potrzebne i drogie i jak bardzo na tym ucierpiala wizulaizacja drugiej polowy sezonu.


Nie jest to klasyczny ST. Bardzo brakuje mi filozoficznych rozmyślań oraz najbardziej tego, co było w innych ST - że każdy odcinek był swoją całością i każdy opowiadał inną historię. Tutaj dostaliśmy kosmiczną telenowelę.

Tak, o tym tez mowilismy i niektorym tez brakuje czesciowo takich zamknietych odcinkow. Mnie jednak brakuje po prostu tego, ze zadne odcinek nie ma w tym serialu tradycyjnego poczatku, srodka i konca sensownie opowiedzianej historii, calosc sezonu tez jednak nie... Za duzo chcieli zmiescic i w rezultacie nie zmiescili sie porzadnie z niczym. Telenowele powiadasz... No, patrzac na Taylera to chyba tak i na Stametsa z doktorem. Co do reszty to najzwyklejszy akcyjniak gdzie najpierw strzelaja, potem pyraja, a wlasciwie nie pytaja o nic.

Najsilniejszym punktem DIS (albo DSC, jakiego skrótu się używa?)

Jakiego ci wygodniej. Na forum wiekszosc uzywa DSC, na swiecie DISC, a Q jest zlosliwy i uzywa DISCO :P

jest chyba załoga. Bardzo polubiłam Burnham od samego początku, tak samo jak i kapitan Georgiou. Strasznie szkoda, że ta dwójka nie miała razem więcej ekranowego czasu. Pani kapitan była wspaniała, bardzo opiekuńcza i przyjacielska w stosunku do Michael. Było między nimi dużo chemii i bardzo żałuję, że tak ten wątek się potoczył, jak się potoczył - Phillipa nie zasłużyłą na taki los I jeszcze to zjedzenie jej przez Klingonów, brr...

To byl duzy szok dla widzow, dla mnie bardziej, bo ja uwielbiam Yeoh...
Jest tez watek o kapitan oddzielny, ale lepiej zebys go nie czytala teraz, a po obejrzeniu calosci.
Sporo osob uwaza, w tym ja tez, ze Georgiou zostala niewykorzystana jako postac. Czesc, ze jest bardzo mialka, slodka kapitan i nijaka.
Ja osobiscie bardoz chetnie bym widziala wlasnie opowiesc o ich relacjach wrecz do niezobowiazujacego subtekstu. Uwazam, ze to byloby ciekawsze niz tworzenie w serialu innych wiezi.
Jednkaze Michaliny od samego pcozatku nie lubie. Jest zle prowadzona jako postac, raz tak, raz siak, robi wrazenie niezrownowazonej momentami. Zarzuca sie jej tez kiepska gre aktorska oraz robienie na jakas slumsowa Murzynke, a nie oficera up.
I niestety cierpi na marysueizm oraz z niewiaodmych powodow tworcy na sile stawiaja ja na rowni z ikonami kapitanskimi ST...

No właśnie, Klingoni. Nie wiem, dlaczego wyglądają tak, jak wyglądają. Najbardziej mnie rażą ich łysiny. To nie są Klingoni, których kocham i z którymi się utożsamiam. Z drugiej strony - bardzo dobrze, że akcja serialu kręci się wokół nich i wokół ich konfliktu z Federacją.

No wlasnie niedobrze... I w sumie bez sensu. Nie wiem jak ciebie, ale nas w wiekszosci ten watek mocno rozczarowal na koniec sezonu... Nie mowiac tez o tym, ze przez ten watek, zmiane i pomysly z Klingonami serial nie mial kasy na lepsze efekty czy lepsza fabule dot. czego innego.
Gadanie w tej charakteryzacji po klingonsku jest dla mnie i dla wielu widzow cierpieniem dla uszu. I dla aktorow tez co przeklada sie na malo naturalna gre aktorska. To nie jest klingonski z poprzednich serii... Nie mowiac o znormalizowanym zachowaniu Klingonow i przyzwyczajeniu nas do ich mongolsko-kodeksowego postepowania.

Przy czym Polacy dopiero teraz przezywaja to co zapewne przezywali widzowie Amerykanscy po zobaczeniu Klingonow w TM.
My nie znalismy TOSa, dla nas przygoda oficjana zaczela sie z wygladem Klingonow z tego filmu i z NG, tak wiec taki ich wyglad jest dla nas standardem.




Najmniej mi się podoba chyba Tyler. Jest taki rozmiękły i kluchowaty. Ja rozumiem, że dużo przeszedł, ale nie jestem pewna, czy spełnia się w roli love interest dla Michael.

Tu masz te telenowele. On sie podoba malolatom, bardziej niz akcja i wybuchy. Bo przeciez on taki biedny, trulove po przejsciach i w typie urody zniewiescialej oraz ciemnawy... Zas wiekszosci 30+ podchodzi tak jak tobie. Ja okreslam go mydlek. A Q go nawet lubi, bo taki tam prawdziwy, te efekty pourazowe i do tego jeszcze angazowanie sie w kulture Klingonow... Blech.
Naprawde wole kapitan na jego miejscu g. Ja go jeszcze bardziej nie lubie niz Saru.


Co do kapitana Discovery, to sama nie wiem, co sądzić. Jest oschły i bardzo bezceremonialny. Dąży do swojego celu (wygrać wojnę) wszelkimi sposobami. Lorca kojarzy mi się z Picardem z Mirror Universe ("Mirror Broken") - taki z niego trochę villain, nie dbający o załogę, tylko chcący wszystko ułożyć po swojej myśli.

No czyli jest wybitnie niefederacyjny prawda? Ale jednak jakis tam czarujacy dran, te nascie odcinkow wystarczylo by trafil do kanonu...
I widzowie wyczekuja go w drugim sezonie chyba z niecierpliwoscia, tak jak i drugiej pewnej postaci
Ale szkoda, ze nie jest jednak typowym oficjalnym regeneratem w UP i jego zaloga tez. Jest nietypowym UP, ale jednak wg Admiral w pelni akceptowalnym, a nie jakims dziwnym.

Przy okazji, czy ktoś mi wytłumaczy, o co chodziło z tym jego poprzednim statkiem? Z tego co zrozumiałam, to opuścił statek i załogę, ustawił autodestrukcję i... bum...

Tak twierdzi. W sumie do konca sezonu tak dokladnie nie wiadomo jak to wygladalo. Mamy poki co taka jego wersje, czy w drugim sezonie pokaza cos innego albo jak bylo naprawde, albo czy moze jednak z tej zalogi ktos przezyl, zobaczymy.

Odcinek z pętlą czasową był kiepściutki, w stosunku do TNGowego "Cause and Effect" czy mojego ulubionego odcinka SG-1.

W pelni sie zgadzam. Nudny. Do tego nie podoba mi sie zorbienie potwoera z Muda, a wiekszosci to, ze nie poniosl porzadnych konsekwnecji za bylo nie bylo za mordy, dzialanie na szkode Federacji w trakcie wojny, dzialanie na szkode federacyjnych jencow, wspolprace mozliwe ze wrogiem. DSC Mudd, to bardzo niesympatyczny psychol, dla mnie o wiele gorszy niz Lorca...
I troche mniej niz Saru :P

Ten sporowy napęd to jakaś naciągana technologia. No dobrze, jestem jeszcze w stanie to przełknąć, tak jak przełknęłam protocząsteczkę w Expanse, ale grzybnia jednak ma mniejszy sens ;) No i ten niesporczak wielkości niedźwiedzia. WTF?

Ma wiekszy sens niz to w Expanse i rownie taki sam jak wymyslony warp, ale malo kto tutaj to uznaje, no bo grzyyybki i nie fizyka, a biologia. Tez na ten temat juz sie klocilismy i nie, jak nie fizyka, to opor w beton, ze na pewno glupi i besensowny, co tam Diuna...
Ja tylko uwazam, ze niedopracowany jako pomysl fantastyczny w serialu fantastycznym. Mozna bylo lepiej nad tym usiasc i przede wszystkim dopracowac cala glowologie.

Wybacz, mam trudnosci z zapamietaniem pisowni nicku, tak jak z zapamietaniem nazwiska Michaliny... A literowek i czeskich bledow z racji wieku, tla forum i wady wzroku juz nie widze tak jak kiedys... a koniec koncow za duzo bym musiala poprawiac jak pisze jak pisze g.
resetta
Użytkownik
#3018 - Wysłana: 23 Sier 2018 01:52:32 - Edytowany przez: resetta
Odpowiedz 
Q__:
resetta



resetta:
I szczegolnie jeszcze do kobity wychowanej przez Volkan, pelniacej przez 9 czy tam 7 lat funkcje pierwszego oficera...

Q:
Pytanie czy wiedział z kim ma do czynienia? Mam wrażenie, że zbyt zajęty był swoimi badaniami, by szczegółowo czytać jej akta personalne, więc mógł nie wiedzieć. Ba, nie zdziwiłoby mnie nawet, gdyby się okazało, że tak głęboko się w tej swojej mykologii zakopał, że - jako jeden z nielicznych - o nijakim buncie Burnham nie słyszał.

Sadze, ze to twoje pobozne zyczenie. Tam o nie jwiedziala nawet sprzataczka, lacznie z tym co zrobila, kogo zabila i w ogole. Stamets tez wiedzial, musial wiedziec jako starszy ofcer, w dodatku jak mu ja przydzielono do zespolu. No jakos nie wierze, ze nawet u Lorki odprawy nie istnialy, chyba wrecz przeciwnie, biorac pod uwage co wie i ze ma byc wszystko po federacyjnemu.
Poza tym jest Tilly plotkara, jest ukochany Stametsa, w ST i w tym tez zawsze istniaka poczta pantoflowa i ploteczki personalne...
Nie mowiac juz o tym, ze kazdy tam zaraz sobie grzebal w bazach, tak jak my dzis w googlu. To tak jakbys ty nie wpisal sobie Stametsa w gogiela :P


A to zależy... Jak na to, czego Pleiades się o nim dopiero dowie, to może i on jest nie tylko ok, ale i nawet zbyt anielski

Nadinterpretujesz to co ja uwazam g.
Dal mnie jest w porzadku jak najbardziej jako fedek, co juz tlumaczylam przy okazji dyskusji nad odcinkiem. Wciaz uwazam, ze fedek jak njabardziej moze zabic, nawet w zlosci, a co dopiero w stresie wieznia klingoskiego robaka, szczura, jaszczirke, a nawet ulubina myszke i kurke wspolwieznia g.
Twoj lubiany DS9 sie klania, to nie ja zmienilam nim radykalnie standardy i spojrzenie na zabijanie jakichs tam malo waznych i mniej inteligentnych niz kot zwierzatek. A stanowisko jako biologa tez znasz.
Ty uwazasz to za dranstwo i niekudzkie, ja akceptowalne takze w wykonaniu kogkolwiek z federacji. Za to zupelnie nie akceptuje zachowania Saru, a ty za to go kochasz i glaszczesz po glowie... I bardzo dobrze, ze pod koniec seoznu widzowie uznali, ze mu sie przytrafilo to co przytrafilo przy stole :P
I co jak co, ale do konca sezonu to Lorca myslal cholernie racjonalnie... Jak chyba zaden z fedkow. I za to go cenia przeciez przeciwnicy zbytniej utopijnosci dowodzacych w ST czy pogrywaniu sobie jak ganster w zaleznosci od okolicznosci. Lorca jest konsekwentny w tym co robi, Pleidas tez to od razu zauwazyla. Nie uda ci sie przypisac mu zachowan irracjonlanych na tym etapie tak jak to mmialo miejsce u Picarda czy Kirka. Bo nie, oni potrafili sie zachowywac idiotycznie i na emocjach, nie opowiadaj, ze nie. Ta wasza ulubiona scena ze stateczkami i znane turalania sie Kirka po scianach, bo przezywal... i a bo statku nie odda wrazym silom, czy moje zdanie o Picardzie zdystansowanym do zalogi czy zdanie forumowicza o tym, ze wrecz traktowal zaloge instrumentalnie, a straty niekiedy byly dla niego tylko cyferkami, czego absolutnie nie mozesz powiedziec o Archerze...




Eee, przecież w DSC obowiązuje logika kiepskiej fanfiction, w której wiadomo, że jeśli Merysujka (będąca naturalnym centrum Wszechświata) płacze, to cały wszechbyt płacze wraz z nią, a jak okoliczności się na nią uwezmą, to zaraz zaczynają się trzęsienia ziemi i upadki meteorów, i na setkach planet współczynnik zabójstw rośnie, byśmy widzieli jak źle i okropnie sprawy stoją.

Czyli co, jednak jest po prostu arencyjna k... znaczy sie emo? :P Prosze wybaczyc to jest jednak niemaze juz zwiazek frazeologiczny i uzywam go przesmiewczo, a nie zeby dopiec zywej osobie, bo podkreslam, kobite poza rola jednak lubie.

resetta:
Saru ma w nosie cierpienia niesporczaka, a potem nie ponosi konsekwnecji za swoje zachowanie na planecie swietlikow...

W obu tych wypadkach nie podobało mi się co robił, ale mam wrażenie, że przed Trybunałem Kosmicznym by się wybronił. W pierwszym, bo teoretycznie mógł zakładać, że ma do czynienia z nieświadomym zwierzakiem (i tym samym wybierać - jak sądził - znacznie mniejsze zło)*, w drugim, bo sytuacja była dla niego tak nienaturalna i nietypowa, że mógł się w niej pogubić (a poza tym usiłował chronić tubylców).

No dajzesz spokoj, nad wielorybem deliberowal, a przy niesporczaku iloraz inteligencji spadl mu do poziomu mrowki? Bardzo dobrze wiedzial, ze stworzenie jest inteligentne, mowiono mu to wprsot, nawet same watpliwosci STANDARDOWEMU I TYPOWEMU fedkowi wystarczaja, a ty sie tego biednego Lorki w ciupie czepiasz, ktory od poczatku jest malo federacyjny, jest biczem bozym na Klingonow przez to, ze jest nieferacyjny i niekonwencjonalny, gdzie sama fedracja z Admiralka na czele jest blizsza nam, knuciu i Archerowi, ktorego wyzywacie od faszystow...
Ta, wybronilby sie, bo jest obcy, tak? Bo to jego kultura albo taki jego styl bycia i on niewinny g. A moze w ogole nieletni wg standardow swojej rasy g.
A babka z praniem mozgu volkanskim od razu do gulagu heh.
Druga kwestia to zachowanie na planecie swietlikow, za ktore takie samo, ale nie w prywacie, tylko dla RATOWANIA kapitan i zalogi ponownie - gulag dla Michaliny. Nawet go nie zdegradowali...
On to w ogole co chwile sie gubi i jest jak Sheldon, ale jak widac taki niekumaty co do ludzkiego gatunku na oficera, a wrecz kapitana sie nadaje, no bo tworcy i widzowie lubia, aha. A ja lubie wiesz kogo, na kapitan i niech kopie tylki! Hi hi
O nie, nie, to nie tak, ze odmawiam grzybni miana obcego. Moge sie zgodzic sie z takim czyms jak mi to prosto z ekranu powiedza, w porzo. Ale jako biolog bede postrzegac jednak jako niesmowiata grzybnie, wspanialy twor biologiczny, byc moze wlasnie obcy twor, ale jednak nie inteligentny az tak... Jak na razie moge go uznac za obcego na poziomie inteligencji rozgiwazdy, mrowek? Ale nie planety swietlikow... Poki mi tego na ekranie nie pokaza, nie bede uznawac grzybni za inteligentnego obcego niehumanidalnego z jakimi mielismy do czynienia w poprzednich seriach, jak np, krysztal od Lorea.
Ja na rzie nie dostrzegam tego co ty uwazasz, w stosunku do niej, ale jestem gotowa to zaakcetpwac jak zostanie ot unormowane, bo jest to ciekawy pomysl.
Ale wracajac do tematu, uwazasz w takim razie, ze Stamets i reszta lamia federacyjna konwnecje genewska i torturuja grzybnie? Bo co jak co, to chyba nie oni przeciez... Poza tym usilnie zapominasz o odcinku, gdzie oni sami traktowali grzybnie jako typowy twor systematyczny i go sobie siali... Co sie kloci z idea istoty wyzszej w inteligencji w ST...
Tez ci przypone, behindoweo niesporczak mial byc obcym, czloniem zalogi i oficerem, zdegradowano go do kosmicznego zwierzaka, bo koszty, ale watpie czy zdegradowano mu tez kompletny brak inteligencji jako obcego, z ktorym mozna sie dosc rozumnie komunikowac...
A nawet jak byl tylko zwierzakiem, to ponowinie... Lorce moge wybaczyc rzucanie robkaiem w nerwach raz, swiadome doprowadzanie do smierci i torturowanie dlugoterminowo zwierzecia Saru, nie.

resetta:
Rzeczywiscie chyba tylko Georgiou od poczatku do konca zachowuje sie wobec niej jak typowy upek, ktory owszem potrafi pojechac regulaminami, ale patrzy tez sercem i ma duzo senstymentu do bliskich wspolpracownikow...

Bo Georgiou to jest taki Picard (i to Picard późny, bermanowski) w spódnicy. Tylko skuteczność nie ta.

Patrzac czasowo... To na jest przed nim, czyli Picard wzorowal sie na Georgiou? :P
To wlasnie o takich rzeczy mozna dostac rozmiekczenia mozgu, probujac ustanawiac co bylo najpierw i w ziwazku z tym czemu powinni w starych seriach znac, pamietac, a czemu o tym sladu nie ma g.
Dreamweb
Użytkownik
#3019 - Wysłana: 23 Sier 2018 08:51:58
Odpowiedz 
resetta:
No jak nie wie nikt, juz wam pisalam, ze cyborg...

Najpierw mówili że to 100% maszyna, potem że humanoid z udoskonaleniami, i też, raz że człowiek, raz kosmita...

resetta:
Zgadzam sie z Dreamem co do Stametsa. Nie wyszedl im takze jako urocze genialne chamidlo

No nie? Zimmermann to z niego nie był. Dlatego tak dobrze przyjąłem odcinek o pętli czasowej, mimo iż zgadzam się z Pleiades że do Cause and Effect mu daleko, ale w tym odcinku Stamets zaczął się w końcu zachowywać znośnie, nawet trochę przejaskrawili go z powodu DNA niesporczaka, ale było to OK.

Pleiades:
No to mnie trochę zmartwiłeś, ale brnę nadal do przodu z odcinkami.

To znaczy, w ogólnych zarysach to to się składa, tylko jest bałaganiarskie, jak to kiedyś Kazeite napisał: problemy z logicznym przejściem od punktu A do B w fabule. Jak scenariusz wymaga, to z napędem warp w każde miejsce w kosmosie dolecimy w pół minuty. Aż się człowiek czasem zastanawia na ch...olerę im te grzyby w takim razie, skoro bez nich jest niewiele wolniej, a i niesporczak/Stamets niepotrzebny...

resetta:
To wlasnie o takich rzeczy mozna dostac rozmiekczenia mozgu, probujac ustanawiac co bylo najpierw i w ziwazku z tym czemu powinni w starych seriach znac, pamietac, a czemu o tym sladu nie ma

Przypomniało mi się, jak w Nemesisie wsadzili USS Archer, żeby chociaż trochę tę dziurę kanoniczną wypełnić.
O ile zakład, że w tym nowym serialu z Picardem pojawią się USS Georgiou, USS Saru czy inny tam USS Owosekun.
Pomyślcie, co by było, jakby okrętem Picarda w tym serialu był USS Burnham. Jaja jak berety.
Q__
Moderator
#3020 - Wysłana: 23 Sier 2018 09:52:04 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
resetta

resetta:
Jest dla mnie paskudem zlym, o wiele gorszym niz Lorca.

Eeetam, oceniasz Obcego według ziemskich kategorii moralnych? Ty, ktora dawałaś mi wykład, by nie mierzyć zwierząt ludzką miarą?

resetta:
Tak, to podstawowy zarzut, ze malo trekowy, znaczy sie, ze nie ma aspektu ludzkiego za bardzo, przemyslen, ogolnie sensownej, zwiezlej fabuly, ktora ma rece i nogi, jest zbyt szybkie, scisniete i chaotyczne.

Wszechobecnego w klasycznym ST (nawet jeśli bardziej pozorowanego niż faktycznego) podejścia naukowego, filozofii... Nawet komentarz społeczny jeśli się pojawia, to najbardziej płytki z możliwych i wpisujący się w hollywoodzkie mody, nic więcej.

resetta:
Ty widzisz tam sporo bitew, ale wlasciwie z perspektywy calego sezonu i motywu wojny tam jest bardzo malo tej wojny i tych bitew.

Jej jest tam w sumie za dużo i za mało. Tj. jak kto się nastawił na klasycznego, eksploracyjnego, Treka, to będzie nią rzygał, a jak kto chciałby sobie na nią popatrzeć, bo oczekuje czegoś na miarę B5, powieści HH, czy choćby DS9, to również będzie rozczarowany, bo wątki militarne zawodzą zarówno od strony taktycznej, jak i socjologicznej. Ot, głównie słyszymy, że wojna jest, i to wszystko.

resetta:
Jakoscia jednak na dzisiejsze momzliwosci i standrdy telewizyjne nie powalaja i widac w nich brak kasy.

Prawda... To jest zresztą dość zabawne. Silą się na to, by wyglądało drogo, a co chwila wychodzi tanizna. Niedopracowanie warstwy technologiczno-technobełkotliwej (choć niby wszystkie te statki/klasy precyzyjnie zaprojektowali i ponazywali) tylko powiększa wrażenie umowności tego, co na ekranie.

resetta:
a Q jest zlosliwy i uzywa DISCO

Ja złośliwy?!!!? No dobra, bywam. Ale akurat tego skrótu używam, bo twórcy sami do tego upoważnili, choćby wiadomymi podkoszulkami. I - jak mówiłem KAEMowi - jest to raczej objaw mojej sympatii (a raczej silenia się na sympatię) wobec tej serii, niż jej skrajnej negacji.

resetta:
z niewiaodmych powodow tworcy na sile stawiaja ja na rowni z ikonami kapitanskimi ST...

Może mają nadzieję, że doprowadzą ją do tego poziomu?

resetta:
Przy czym Polacy dopiero teraz przezywaja to co zapewne przezywali widzowie Amerykanscy po zobaczeniu Klingonow w TM.
My nie znalismy TOSa, dla nas przygoda oficjana zaczela sie z wygladem Klingonow z tego filmu i z NG, tak wiec taki ich wyglad jest dla nas standardem.

Prawdopodobnie tak. Choć wtedy była to prawdę mówiąc wyraźna zmiana na plus. Tym razem jest tylko udziwnianie na siłę. (Gdyby zrobili z Klingonów kogoś na kształt Kroganów... o, to bym chwalił, bo byłby to krok w kierunku większej Obcości...)

resetta:
A Q go nawet lubi, bo taki tam prawdziwy

Lubię raptem w jednym czy dwu odcinkach, i to głównie za niezrealizowany potencjał. Ogólnie to b. blado wypadająca, mydłkowata, postać. Chyba najsłabsza w tej serii (choć konkurencja w tym zakresie tam spora).

resetta:
Ma wiekszy sens niz to w Expanse i rownie taki sam jak wymyslony warp, ale malo kto tutaj to uznaje, no bo grzyyybki i nie fizyka, a biologia.

W The Expanse faktycznie nie jest to nijak wyjaśnione. Warp? No, niektóre Trekowo-technobełkotliwe wywody na jego temat z ery TNG+ nie mają sensu. Ale sama teoria warpowania to czysty Einstein.
Poza tym nawet te technobełkoty są - mimo swojej bzdurności - precyzyjnie dopracowane. W zakresie grzybków cokolwiek wychodzi poza bazowe hipotezy Stametsa jest konkretnie puszczone (grzybnia? - ok*, ale jak się statek do niej podpina, jakie efekty tam w grę wchodzą, to już nie powiedzieli).

* Tzn. w samodzielnym SF byłaby ok, w Treku jednak ustalony obraz wszechświata stawia na głowie, bo nagle dowiadujemy się o wszechobecnym czymś, czego nie pokazali przedtem, ani potem**.

** Przyp. do przyp.: i teraz zaczynam się bać czy seria o Picardzie nie odgrzeje tego wątku...


EDIT (bo dopiero teraz zauważyłem, że zamieściłaś dwa posty, i ten drugi edytowałaś):

resetta:
Sadze, ze to twoje pobozne zyczenie. Tam o nie jwiedziala nawet sprzataczka, lacznie z tym co zrobila, kogo zabila i w ogole. Stamets tez wiedzial, musial wiedziec jako starszy ofcer, w dodatku jak mu ja przydzielono do zespolu.

Sądzisz? Mnie jednak do wyobcowanego nerda, którego fucking cool grzybki obchodzą bardziej, niż reszta Wszechświata, i nawet przed swoim chłopem sekrety zawodowe miewa, olanie takich spraw bardzo pasuje. (Choć zgadzam się, że teoretycznie miał obowiązek sprawdzić A nawet, że na jego miejscu sam bym sprawdził.)

resetta:
Dal mnie jest w porzadku jak najbardziej jako fedek, co juz tlumaczylam przy okazji dyskusji nad odcinkiem. Wciaz uwazam, ze fedek jak njabardziej moze zabic, nawet w zlosci, a co dopiero w stresie wieznia klingoskiego robaka, szczura, jaszczirke, a nawet ulubina myszke i kurke wspolwieznia g.
Twoj lubiany DS9 sie klania

Eee, nie... Po pierwsze DS9 nie jest mój ulubiony, choć ostatnio głównie bronię tej serii.
Po drugie - Fedek może wycierać kurze Garakiem, zabijać swojego sobowtóra, bawić się w podżegacza wojennego, czy grozić (niekoniecznie bez pokrycia) niszczeniem całych planetarnych cywilizacji, ale jednak cele wybiera sobie racjonalnie...*

* Pomijam już fakt, że w świetle tego, czego później dowiedzieliśmy się o Gabrysiu najlepiej by zrobił skręcając Muddowi kark, gdy byli sami w celi i pozorując jakiś wypadek. Zawsze jeden znający jego sekrety mniej.

resetta:
gdzie sama fedracja z Admiralka na czele jest blizsza nam, knuciu i Archerowi, ktorego wyzywacie od faszystow...

No, jak admirałów i ambasadorów takich tam mają, to nie ma się co biednego komandora, który w trudnych warunkach dorastał, czepiać...

resetta:
A babka z praniem mozgu volkanskim od razu do gulagu heh.
Druga kwestia to zachowanie na planecie swietlikow, za ktore takie samo, ale nie w prywacie, tylko dla RATOWANIA kapitan i zalogi ponownie - gulag dla Michaliny.

Tyle, że burakiem jest tu gułag dla Michaliny, b. sprzeczny z tradycją ST. Bo w drugą stronę - upiekło się bohaterom bardzo wiele.

resetta:
O nie, nie, to nie tak, ze odmawiam grzybni miana obcego. Moge sie zgodzic sie z takim czyms jak mi to prosto z ekranu powiedza, w porzo. Ale jako biolog bede postrzegac jednak jako niesmowiata grzybnie, wspanialy twor biologiczny, byc moze wlasnie obcy twor, ale jednak nie inteligentny az tak... Jak na razie moge go uznac za obcego na poziomie inteligencji rozgiwazdy, mrowek? Ale nie planety swietlikow...

Ty, ale wczytaj się w tezy Stametsa (tym bardziej, że pierwsza o nich wspomniałaś), przecież on grzybnię, nawet ziemską, wręcz deifikuje (że życie sieje, warunkami na planecie steruje itd.) i raz za razem porównuje jej strukturę do mózgu.

resetta:
Patrzac czasowo... To na jest przed nim, czyli Picard wzorowal sie na Georgiou?

Wyjdzie, że tak, tak jak i - tym razem do spółki z Kirkiem - na tym panu co wiesz.

Dreamweb

Dreamweb:
ale w tym odcinku Stamets zaczął się w końcu zachowywać znośnie

Czy ja wiem? Półprzytomny mazgaj włóczący się korytarzami, jak standardowe oszalałe (z nieszczęśliwej miłości) dziewczę z romantycznych oper?

Dreamweb:
Przypomniało mi się, jak w Nemesisie wsadzili USS Archer, żeby chociaż trochę tę dziurę kanoniczną wypełnić.

Mnie się to nawet podobało (jako jedna z nielicznych rzeczy w NEM). Jak już się uparli, że jest ten kanon, to dobrze, że go latają...

Dreamweb:
czy inny tam USS Owosekun.

Czemu nie, sympatyczna jest, zaslużyła.

Dreamweb:
Pomyślcie, co by było, jakby okrętem Picarda w tym serialu był USS Burnham. Jaja jak berety.

Dreamweb
Użytkownik
#3021 - Wysłana: 23 Sier 2018 11:04:39
Odpowiedz 
resetta:
Stad tez nasze obawy co d drugiego sezonu, w ktorym to podobno przekroczono koszty przy pierwszych 6 odcinkach

Cóż, mieli pewien duży obiekt do zbudowania wnętrz, zanimowania go, nie powiem jaki ze względu na Pleiades, to i kasa poszła

Pleiades:
Bo jestem pewna, że widziałam nazwisko Archer w bazie danych Discovery

Tak, jako jeden z niedoścignionych wzorów dla Saru. Będzie jeszcze Archer wspomniany w późniejszym odcinku.

Pleiades:
Jeszcze raz przepraszam, że ją pominęłam, faktycznie, ma potencjał i chciałabym zobaczyć więcej Rudej w akcji :D

No to musisz koniecznie obejrzeć Orville, bo tam załoga składa się plus minus z samych takich Rudych.

Q__:
Mnie się to nawet podobało (jako jedna z nielicznych rzeczy w NEM)

No bo było bardzo logiczne i wręcz zdziwiłbym się, gdyby takiego akcentu zabrakło.

Q__:

Nie śmiej się, tylko prześledź tę ścieżkę kariery: Stargazer, Enterprise D, Enterprise E, USS Michalina. Zresztą skoro:

Q__:
Może mają nadzieję, że doprowadzą ją do tego poziomu?

... to jeszcze wspomnicie moje słowa.
Q__
Moderator
#3022 - Wysłana: 23 Sier 2018 11:58:55
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
No bo było bardzo logiczne i wręcz zdziwiłbym się, gdyby takiego akcentu zabrakło.

A jeszcze fajniejszy był Archer z REN (kojarzysz?). Z zewnątrz, bo mostek i kapitana miał hańbiących nawet taką nazwę.

Dreamweb:
Nie śmiej się, tylko prześledź tę ścieżkę kariery

Bawi mnie, ale czy powiedziałem, że wykluczam taki wariant?
resetta
Użytkownik
#3023 - Wysłana: 23 Sier 2018 18:58:32 - Edytowany przez: resetta
Odpowiedz 
Q__:
resetta

resetta:
Jest dla mnie paskudem zlym, o wiele gorszym niz Lorca.

Eeetam, oceniasz Obcego według ziemskich kategorii moralnych? Ty, ktora dawałaś mi wykład, by nie mierzyć zwierząt ludzką miarą?

O nie, nie, nie wykrecaj kota ogonem i nie dorabiaj mi takich teorii, zeby pasowalo do twojego heh.
Od poczatku mowie o OFICERACH FLOTY. I on nim jest. Rozmawiamy w kategorii co jest federacyjne, co nie, czego taki jej czlonek moze sie dopuscic, co jest akceptowalne moralnie dla niego i dla nas caly czas bedacego pod skrzydlami systemu federacyjnego i to nie jako tej wspolnoty planet, ale FLOTY. Mnie naprawde nie interesuje czy on ma 10 oczu, macki czy trabe czy ogon, mimo ze po prawdzie jest tak naprawde i tak clzowiekiem, humanoidem pionowym i ma jedynie troche wiecej kosci, czy skory tu i tam, drugi zoladek, a realnie to tylko oklejony lateksem Ziemianin, ktory sila rzeczy bedzie jednak zachowywal sie jak znani nam ludzie, w malym stopniu potrafiacy nawet sobie wyobrazic cos naprawde z innej strefy pojmowania rzeczywistosci i zachowan. A co jest prawie, ze glupie, bo do tego dochodzi jeszcze serwowanie kosmiktow jako amerykanow, rzadziej europejczykow, kiedy chociazby taki Mongol, to juz zupelnie inne postrzegania norm i swiata, mimo postepujacej gloalizacji...
Ale ja nie o tym, tylko o tym, ze dla mnie i chyba nie tylko dla mnie, wstpaienie do Floty, to byla normalizacja i niewazne kim jest, jak wygladasz, ale obowiazuja cie takie same standardy, NAWET jezeli twoje kulturowe sa inne - patrz Worf, ktoremu wybitnie ogranicza sie jego zapedy klingonskie. Czy syn Noga. To jest paradoks ST i Floty, ze z jednej strony ma byc tolerancja i multikulturowosc, z drugiej ukladanie pod linijke ziemska federacji i ludzi w zalogach (bardzo mnie zdziwilo czpeianie sie Czekotaja o opaske we wlosach i kolczyk w nosie u Bajoranina, w momencie jak Dax sama nosi spinki rozne, tak jak Kaska, w TOSie koafiury, a kolczyk jest aspektem kulturowym i nienaruszlanym na stacji, a do tego Czekotej ma tatuaz na pol mordy, ktory zapewne mozna spokojnie usunac jak nie przypudrowac na sluzbie... Nawet ten pacyfikowany Worl lata z szarfa...), a z trzeciej, ze tak naprawde nie ma mozliwosci stworzyc linii porozumienia i wspolnego dzialania z gatunkiem, ktory nie jest w 90 procentach zbliozny po kazdym wzgledem nie tylko do humanoidow, ale do ludzi... I odlozmy na bok problemy behindowe, budzetowe, umownosc, ze to opowiesci o ludziach i latanie pomyslow teoriami o humanizacji kosmosu przez tych tam super obcych itp.
I troche wiekszego sensu na tym tle w ogole nabiera punkt wyjscia fabularny DSC kiedy to Tykwa gada o falszym przybywaniu w pokoju, a tak naprawde wchlanianiu i narzucaniu swoich norm i kultury oraz spojrzenia na swiat... Co jest tez tym slabym politykowaniem jak tam dalej zauwazyles.
Gdyby Saru NIE byl fedkiem, spoko, niech sobie robi co chce, jak Quark, ktory jest szemrany, nie krysztalowy jak Kim, a ma do tego prawo i budzi moja i nie tylko moja sympatie. Tak samo jak Archer na poczatku drogi federacyjnej, czy Lorca raptem 100 lat pozniej i stresowej sytuacji, ale Sisco i Bashir, no nie przekonasz mnie, ze ten drugi w stosunku to Loana czy jak mu tam bylo mogl sie zachowac jak sie zachowal i te jego geny tfu...
Jako oficer floty jest gorszy od Lorki. Lorka jest kim jest, a sam zauwazyles, ze potrafi doskonale wpasowac sie w normy floty kiedy potrzeba, ja nie wierzylam, ze jakas rekacja moze byc nieprawdziwa, ty miales watpliwosci i miales racje, to ja sie mylilam. A tutaj usilujesz mi powiedziec, ze taki SAru, obcy, ktory skonczyl akademie, ktory byl promowany i mial perspektywy na dowodce, ktory przeszedl wieloletnia sluzbe, zapewne nie tylko pod Filippa, ktory ma dyrektywy w jednym paluszku, ze on jest na poziomie empatycznym w stosunku do ludzi na poziomie ja wiem Wolkanina z epoki Archera czy Daty na poczatku kontaktu z ludzmi?
A poza tym tak wlasnie jest pokazywany, co jest babolem, jak ktos kto wlasnie zaczal krecic serial z zaloga DSC pol roku temu, a nie ma za soba sluzby we flocie latami. Te jego watpliwosci i pytanie komputera co robi zle, a potem na domiar zlego skasowanie i nie odsluchanie... To sa niestety bardzo przyziemne zachowania, ktore pokazuje i bardzo typowe dla malo oglednych ludzi... To ma byc takie obce? Stawianie obcego jako kogos glupszego i gorszego od ludzi z jednoczesnym twierdzeniem, ze jego rasa jak i wiele innych w kosmosie, to raczej jest ponad nas z rozwojem, moralnoscia, emocjami, a my wciaz jestesmy dosc prymitywni i agreswyni, i nie potrafimy sie powstrzymywac? I takie tez bardzo niskich lotow zachowania u kogos kto doswiadczyl przesladowan, traktowania jak bydlo i ofiara? Przynajmniej historycznie, ale jezeli historia niczego go nie nauczyla, to tym bardziej mu blizej do zachowan ludzi niz jakiegos tam obcego. No chyba, ze rezygnujemy z obcosci, nawet pozorowanej i idziemy w teorie, ze wszystkie humanoidy trekowe, to tacy ludzie takze emocjonalnie i reakcyjnie i maja prawo do zachowywania sie jak 20 wieczni ludzie, niezaleznie od stopnia rozowju i kultury. Ot spadek genetyczny. No, ale tak, to jest tylko teoria scenarzystow, napisali sobie na papierze i nic z tego co popisali nie ma w tle i zachowaniach postaci...

Zdaje sobie tez sprawe z tego wyjatku, potwierdzajacego regule w postaci Spocka... Ktory mimo genow ludzkich i odpowiedniego przeszkolenia przez flote zachowal prawo w uniwersum do czesciowo niefederacyjnych zachowan, usprawiedliwianych kultura, religia i logika... Przy czym wygodne jest, ze wiekszosc jego zimnych, nieludzkich decyzji dobrze wpasowywala sie ogolnie w jakies tam regulaminy flotowe w danej sytuacji.

Podsumowujac jak wstepujesz do Floty, obowiazuja cie normy floty i znajomosc procedur, wszystko jedno czy jestem w kwadrancie Alfa, Gamma czy Delta, nawet w innym wymiarze, ale tutaj sa odstepstwa g.
A jezeli je lamiesz i to swiadomie, to liczysz sie z kara, godzisz sie na nia i ponosisz konsekwencje i tak bylo i w TOSie, aczkolwioek ST zawsze pozwalal na naginanie tych zasad i przebaczanie ich na zasadzie, ale zeby mi sie to wiecej nie powtorzylo, jedynie obowiazkowe bylo to, ze winowajcy wiedzieli, ze zle robia i szli sie przyznac i poniesc kare oraz niekiedy troche dluzje przezywali to co zrobili... Tutaj przy Saru tego nie ma.
Tak wiec nadal uwazam, ze jezeli jemu sie tak wszystki zapommina i przebacza, jezeli jego stawia sie za wzor trekowosci i oficera floty, jezeli on przynajmniej formlanie ma ze wszystkich bhaterow najobszerniejsza wiedze regulaminowa, to naprawde nie mozna jezdzic po Lorce z tym pajakiem!

podkrslam, dla mnie Saru nie jest obcym, nie jest obcym w pierwsej kolejnosci, ja niestety nie widze w nim tej obcosci, ktory wy dostrzegacie, jakkolwiek bedzie robiony z wygladu czy nawet indywidualnego zachowania, chyba ja osiagnelam to co jednak wam trekowcom nerdowskim jest wciaz trudne , widze w nim czlonka spolecznosci federacyjnej, fedka, a nie w pierwszej kolejnosci obcego. Acz oczywiscie u mnie to wynika z widzenia przede wszystkim aktora i nie danie sie porwac do konca iluzji innych nacji i swiatow...
I uwazam, ze jezeli ma byc taki obcy i inny, to nie powinien byc prowadzony jak jest, bo jest bardzo ludzki w znaczeniu negatywnym...
No i moje osobiste przekonanie jest takie, ze jezeli jacys obcy sa w zalogach Federacji, to niestety musza byc zasymilowani, miec pojecie o ludziach, ich zachowaniach, reakacjach, wlasciwie je rozpoznawac, nie widze mozliwosci dowodzenia ludzka zaloga przez kogos, kto nie jest mentalnie przynajmniej w wiekkszosci czlowiekiem, co zdaje sie St tez pokazuje nie raz i udawadnia, ze sie nie da. I w druga strone tez, jak ludzie trafiaja na inne okrety musza zachowywac sie jak tamte nacje wobec zalogantow i nie ma zmiluj.
Ja rozumiem, ze wam moze sie Saru taki podobac i mozecie przymykac oko na takie niekonsekwencje i upraszczanie sobie wygodnie przez tworcow problemu, ale ja tego nie zaakceptuje i po pierwszym sezonie te postac bede oceniac negatywnie w zestawieniu z podobnymi zarzutami do innych w szczegolnosci do Lorki. Oczywiscie z czasem moga poprawic jego wizerunek i bedzie mniej falszywy dla mnie.
Patrz bez problemu zgadzamy sie, ze Landry glupia i urwala sie choinki, bo takich fedkow nie ma prawa tam byc, a jednoczesnie nie widzisz tego u Saru...
Ja takze jestem zwolenniczka tych wredniejszych Volkan na poczatku znajomosci z Ziemia, bo mimo ze jest to dosc podobne do ludzi, moze zostac wytlumaczone ich historia, predyspozycjami psychicznymi oraz pewnym zepsuciem wynikajacym ze zbyt dlugo trwajacego przekonania o przewodnictwie intelektualnych i technicznym.
A Saru wciaz jest taki jak i reszta prawie bez tla i konsekwentnego uzywania biografii, fizjologii postaci, co byc moze zmienic sie w dalszych sezonach... Ponadto wy widzicie otwarcie drogi z koncem sezonu do typowej federacyjnosci zalogi,co jednych cieszy, bo bedzie po staremu i sympatycznie, a innych irytuje, bo bedzie malo roznorodnie, sztucznie, naiwnie, slodko i pod linijke...
Absolutnie nie mialabym pretnesji od Saru gdubu byl nowym nabytkiem obcowym, do tego rzuconym ot tak z dnia na dzien ze swojej planety po moze miesiacu szkolenia na sluzbe na DSC. Wtedy pomylki, zgrzyty, zle interpretacje czy tez zachowania - bo tak nakzuje logika whatever co tam on ma dla siebie do usprawiedliwienia jak Spock - bledne odczytanie sygnalow i bledne wybranie z naszego punktu widzenia rozwiazania bylyb dla mnie do zaakceptowania i w porzadku.
I tak samo jak mowiles, ze niby to luddzcy fedkowie zachowywali sie dziwnie i niefederacyjnie tylko wtedy jak mieli namieszane w glowie, opetanie czy nacpanie, to ja moge powiedziec, ze wiekszosc obcych w tym Volkanie w ST zachowuja sie skrajnie zle, agresywnie i niezgodnie z ta swoja logika tez tylko wtedy jak powyzsze ich spotyka.
I tak bylo z Saru na planecie swietlikow aczkolwiek tak naprawde janosci umyslu nie stracil, jedynie poszedl za przyjemnoscia, ale potem jakos specjanie nie upieral sie nad kara dla siebie i przelozeni tez nie... A jednoczesnie zachowuje sie jak sie zachowuje wlasciwie cal
resetta
Użytkownik
#3024 - Wysłana: 23 Sier 2018 19:27:31
Odpowiedz 
Nienawidze teg oforum. Zezarlo mi reszte posta. Wylaczcie ten limit znakow albo dajcie chociaz ostrzezenie, ze sotal przekroczony, do cholery.

I tak bylo z Saru na planecie swietlikow aczkolwiek tak naprawde janosci umyslu nie stracil, jedynie poszedl za przyjemnoscia, ale potem jakos specjanie nie upieral sie nad kara dla siebie i przelozeni tez nie... A jednoczesnie zachowuje sie jak sie zachowuje wlasciwie caly czas do Michaliny... Ale niesporczaka, sorry naprawde nie moge mu usprawiedliwic. Trudno, zrobil to, czego fedek by nie zrobil, nawet dla kapitana, jednak by byl ponad to, dlatego nie zgodze sie z jezdzeniem po Lorce...
Dobra, leje juz wode, ale wiesz o co mi chodzi.

Nie akceptuje Saru jako typowego oficera z tym jak sie zachowuje, a nie jako obcego, ktory moglby byc siaki owaki, dowolny, gdyby nie siedzial latami w tej flocie i oficerstwie. Tak samo by cie przeciez mocno zniesmaczylo takie zachowanie jak jego u Spocka nagle...


Co do bitew tez sie nie zgodze z zadnym punktem widzenia... Ja po prostu naprawde ich tam nie widze, no nie wiem, numerycznie? i uwazam, ze jest ich malo niezaleznie od tego czy chcialabym DSC wedrujacy, czy wojenny... Jest ich tam za malo i jak na trek i jak na tlo wojenne, ktore ma stanowic baze opowiesci.



resetta:
a Q jest zlosliwy i uzywa DISCO

Ja złośliwy?!!!? No dobra, bywam. Ale akurat tego skrótu używam, bo twórcy sami do tego upoważnili, choćby wiadomymi podkoszulkami. I - jak mówiłem KAEMowi - jest to raczej objaw mojej sympatii (a raczej silenia się na sympatię) wobec tej serii, niż jej skrajnej negacji.

Ale mnie to zupelnie nie przeszkadza. Mozesz byc nawet zlosliwy na powaznie i uwazac, taka nazwa pasuje bo to disco polo, a nie star trek jak nalezy.

Reszty nie ma i nie bedzie, nie odtworze juz tego.
Q__
Moderator
#3025 - Wysłana: 23 Sier 2018 20:17:27 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
resetta

resetta:
Mnie naprawde nie interesuje czy on ma 10 oczu, macki czy trabe czy ogon, mimo ze po prawdzie jest tak naprawde i tak clzowiekiem, humanoidem pionowym i ma jedynie troche wiecej kosci, czy skory tu i tam, drugi zoladek, a realnie to tylko oklejony lateksem Ziemianin, ktory sila rzeczy bedzie jednak zachowywal sie jak znani nam ludzie, w malym stopniu potrafiacy nawet sobie wyobrazic cos naprawde z innej strefy pojmowania rzeczywistosci i zachowan.

Tylko teraz zobacz... Saru ma - tak warunki środowiskowe jego gatunek ukształtowały - psychikę zaszczutej owcy - ciągłe zagrożenie, ciągła ucieczka. Pytanie czy w takich realiach poświęcanie jednostki dla dobra plemienia/grupy/stada nie było czymś czego uczono go od wczesnego dzieciństwa. Wyobraź sobie jego przedflotowe życie - bycie "bydlęciem", któremu śmierć wciąż w oczy zagląda, ukrywanie się, itd. Pomyśl się na jakie moralne kompromisy on i jego najbliżsi musieli iść każdego dnia w imię przetrwania... To mogło zostać solidnie przykryte w procesie formacyjnym oficera GF, ale w sytuacji ekstremalnego zagrożenia dla - jak sądził - całej GF/UFP (zdawało mu się przecież, że bez kapitana ich nie obronią) miało prawo wyjść. Dające się podciągnąć pod, znany wśród roślinożerców, efekt owczego pędu, zjawisko naśladowania lokalnego samca alfa (Gabrysia właśnie), a więc i jego ciemniejszej strony w tym wypadku, też mogło wejść w grę.

A przy tym zauważ, że jednak się otrząsnął i do tragedii nie doszło, niesporczak przeżył i wrócił do domu (tj. grzybni).

resetta:
aczkolwiek tak naprawde janosci umyslu nie stracil, jedynie poszedl za przyjemnoscia,

Niby tak. Ale to nie jest takie proste, stan w którym się znalazł, dla nas normalny, typowy, był kompletnie anormalny dla Kelpianina. Ja w tym widzę, mimo wszystko (bo mogli to znacznie lepiej rozegrać) ciekawe ćwiczenie z kontekstualności normy psychicznej jako zależnej od warunków kulturowych czy - w tym wypadku - biologicznych.

(Poza tym szedł nie za samą przyjemnością, a za większą dawką pokoju i harmonii, czyli tego, czego szukał stając się oficerem GF*.)

* Tu też mamy ciekawe pytanie: co zrobi Fedek, który nagle odkryje, że wspaniałości, które UFP ma do zaoferowania, a stanowiących sens jej egzystencji, jest więcej gdzieś poza jej terytorium. (Aż szkoda, że nie postawił go inny serial, bo można było to znacznie głębiej pociągnąć. W końcu czy da się wymyślić większe wyzwanie dla idei federacyjnej?)

resetta:
Mozesz byc nawet zlosliwy na powaznie i uwazac, taka nazwa pasuje bo to disco polo, a nie star trek jak nalezy.

No mogę, dziękuję za zgodę, ale w tym wypadku nie jestem, serio. Łatwiej mi czuć sympatię do DSC gdy ów serial tak żartobliwie nazywam...

resetta:
Nienawidze teg oforum. Zezarlo mi reszte posta. Wylaczcie ten limit znakow albo dajcie chociaz ostrzezenie, ze sotal przekroczony, do cholery.

Prosta rada: mamy przecież opcję podglądu - jak się rozpiszesz sprawdzaj nią czy cały post Ci się zamieści.

ps. Niedługo Discovery wyjdzie na BL i DVD (co prawda nie u nas, ale Niemcy niedaleko):
http://www.startrek.com/article/discovery-steelboo k-available-nov-13

A sprawa pozwu o plagiatowanie niesporczaków trwa:
https://twitter.com/AnasAbdin/status/1031936012942 028801
http://anas-tronaut.blogspot.com/2018/08/tardigrad es-case.html
http://trekzone.org/1701/201808232512
Picard
Użytkownik
#3026 - Wysłana: 26 Sier 2018 23:17:31 - Edytowany przez: Picard
Odpowiedz 
Podobnież STD ma być zaskarżony za plagiaryzm:
https://www.youtube.com/watch?v=XTfAb9Yrz_c

Oj, jak mi przykro!
Q__
Moderator
#3027 - Wysłana: 26 Sier 2018 23:32:12 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Picard

Picard:
Podobnież STD ma być zaskarżony za plagiaryzm

Pisałem o tym parę razy, ostatnio post wyżej. Przy czym jeśli faktycznie świadomie splagiatowali, to im się dziwię, że się na to porwali, bo wątek niesporczaka - choć początkowo wprowadzany jako coś wielkiego - okazał się przecież w praktyce tak nieistotny dla fabuły, że aż pomijalny (można sobie wyobrazić wariant, w którym - bez zabawy z niesporczakami - Stamets z pomocą Culbera opracowałby po prostu jakiś interfejs mózg-grzybnia).

Przy czym... Dobrze, że w/w filmik zlinkowałeś, bo najciekawsze są przywołane w nim tweety Burnetta:

The Tardigrade character in Fuller's original conception of DISCO was VERY DIFFERENT from what appeared on screen. Actually a crew member, named Ephraim, he worked in engineering.
http://twitter.com/BurnettRM/status/10331452133996 17536

in the original conception of DISCO...the whole idea of spores was all about terraforming. There was no spore drive.
http://twitter.com/BurnettRM/status/10331647827218 84160

Coś mi się zdaje, że pierwotna wersja Discovery leżałaby mi znacznie bardziej - niehumanoidalny Obcy w załodze, grzybnia użyta w sposób zgodny z tezami prawdziwego Stametsa (a więc bez naciąganego - nie dziwota zresztą, że nie stoi za nim spójna teoria skoro został dopisany w ostatniej chwili - napędu grzybkowego). W innych warunkach to mógł być całkiem przyzwoity Trek.
Dreamweb
Użytkownik
#3028 - Wysłana: 29 Sier 2018 12:07:13
Odpowiedz 
Q__:
Coś mi się zdaje, że pierwotna wersja Discovery leżałaby mi znacznie bardziej

Mi też. Ciekawe, że z pomysłu wyglądającego przynajmniej w zarysach ciekawiej przerzucili się nie dość, że na gorszy, to jeszcze o dyskusyjnej oryginalności.
Poza tym, jak widać nie tylko mi się "Diuna" kojarzyła.
Q__
Moderator
#3029 - Wysłana: 29 Sier 2018 12:30:10 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Dreamweb

Dreamweb:
Ciekawe, że z pomysłu wyglądającego przynajmniej w zarysach ciekawiej przerzucili się nie dość, że na gorszy, to jeszcze o dyskusyjnej oryginalności.

Zdaje mi się, że chcieli uczynić swój serial atrakcyjnym na siłę (nie wystarczy - poniekąd pachnąca Lemem - hipoteza o strukturze mykoidalnej z ciemnej materii*, i - działający na zasadzie samograja, jak pokazały TOSowe filmy, "Yesterday's Enterprise", parę odcinków DS9 i "Prelude to Axanar" - wątek wojny z Klingonami, trzeba jeszcze dorzucić bączkujący statek i new way to fly, by było bardziej cool, a nawet fucking cool) i wyszło jak wyszło.
Co gorsza akurat z tego typu rozumowania się nie wyleczyli, bo przecież bezmyślne kopiowanie najmniej sensownego elementu ORV, "żyroskopowe" myśliwce i walenie widzom po oczach WIELKIMI NAZWISKAMI (PIKE! SPOCK!!!) to jest ciąg dalszy tej samej strategii.

* To by mogło zadziałać (jako solidna SF), zamiast budzić uśmieszki, choć w kanonie sporo by namieszało. Zwł. gdyby zostało podparte krótkim wprowadzeniem - wykładem (ekranowego) Stametsa streszczającym widzowi tezy prawdziwego P.S. (by bez googlania wiedział, że to nie bzdury, a coś, co jakiś tam sens ma).

EDIT:
Sprawa pozwu trafia do tabloidów:
https://metro.co.uk/2018/08/30/star-trek-discovery -is-being-sued-for-stealing-plot-lines-and-charact ers-from-a-little-known-2014-video-game-7895600/
resetta
Użytkownik
#3030 - Wysłana: 3 Wrz 2018 01:28:33
Odpowiedz 
Przypomne tylko, ze pierwotnie niesporczak mial byc obcym w zalodze. Tylko nie bylo ich stac na takie CGI.
A to byloby ciekawszym rozwiazaniem niz potraktowanie go jak zwierzaka, zamiast wlasnie jako rozumnej istoty, niebywale przystosowanej do warunkow kosmicznych.
Zapewne ona by cos tam miala wspolnego z ta grzybnia w fabule. Jednoczesnie, to nadal nie oddala od nich oskarzenia, ze wszystko sciagneli z tamtej gry, a nie ze wpadli niezaleznie na wykorzystanie zwierzatka, wszystko jedno jak.

Na tamte posty nie bede odpowiadac, bo po zniknieciu 90%, stracily sens, odpowiadziales Q na cos co brzmialo inaczej i stracilo kontekst bez dalszej czesci. Bo odczytales blednie cos co mialo dalszy ciag. Mialam wtedy wene na konkretne przemyslenia, napisalam i szlag trafilo.

Aha, osoba, ktora jest przyzwyczajona od lat, ze zadne forum jej nic nie zjada, trzyma wersje robocze, informuje o przekroczeniu limitu znakow, a klikniecie wyslij nie ma zadnych kasujacych skutkow, ma nagle pamietac o uzyciu przed wyslij innego przycisku pot. podglad...
Jakbym o tym pamietala, to bym wczesniej zrobila zaznacz wszystko i kopiuj, i zadne podglad tu niepotrzebny. Jak nie pamietam o tym, to o tym drugim tez nie bede, bo nie w tym tkwi problem, tylko w zepsutej technologii tego forum, odstajacej nawet od czasow list mailingowych.
 Strona:  ««  1  2  ...  99  100  101  102  103  104  105  106  »» 
USS Phoenix forum / Star Trek / Discovery

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!