USS Phoenix
Logo
USS Phoenix forum / Star Trek / VOY "Endgame" - odcinek dobry, zły, czy brzydki? ;)
 
Autor Wiadomość
Q__
Moderator
#1 - Wysłana: 10 Maj 2016 19:03:31 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Zadeklarowałem ledwo co sympatię do tytułowego, dość nielubianego w rodzimym fandomie, jak się zdaje, epizodu. Owszem, nie ukrywam, że jest to sympatia podszyta świadomością rozmaitych niedostatków scenariusza (b. podobnie lubi się ST IV chociażby), ale wypierać się jej nie zamierzam.
zwł., że nie jestem w tej sympatii odosobniony.

Sam Michael Piller, najistotniejszy, chyba, twórca Treka po Roddenberrym (nie zaangażowany już wtedy w produkcję, a więc trudno go posądzić o samochwalstwo), był "Endgame" zachwycony:

"I loved the finale. I thought it was full of the kinds of story that I love to tell." (Star Trek Monthly issue 104, p. 41)

Również Bryan Fuller, showrunner obecnej serii ST stwierdził, że tenże odcinek:

"turned out really satisfying" (Star Trek Magazine issue 171, p. 52)

(Acz zarzucał mu również zbyt silne wzorowanie się na "All Good Things...".)

Ceniona autorka powieści VOY (i długoletnia fanka tejże serii) Kirsten Beyer miała odczucia bardziej ambiwalentne, aczkolwiek zauważała plusy rzeczonego epizodu i jego wybitną reprezentatywność dla macierzystej serii:

"'Endgame' gives us everything that was best and worst about Voyager. In the 'best' category, we have the glimpses of our crew many years later, stunning and brilliant effects sequences (see: extremely cool ablative armor), the return of Alice Krige as the Borg Queen, and some truly stunning character work by the entire cast, but most notably Mulgrew portraying both the captain we all know and the 27 year older Admiral Janeway who is, in some ways, unrecognizable. As for the 'bad', the absolute out-of-the-blue romance between Seven and Chakotay is near impossible to swallow." Beyer thought a "much worse" issue was that the Voyager crew dismisses their Starfleet principles – which they maintained over the stretch of the series – when presented with the opportunity to return home in this episode. "It's too sad to think of Kathryn Janeway as a leader who not only dedicated herself to getting her people home, but once she had done it, spent the next 10 years figuring out how to do it better. The episode attempts to justify it, particularly in the heartbreaking case of Tuvok, but even that doesn't mitigate the extremes to which Admiral Janeway went here, or the lines she finally crossed. But perhaps the worst of the bad here is that, once again, we beat the Borg." Beyer thought it "amazing" the Borg Queen doesn't defeat Voyager immediately upon being given the chance and thought the Borg were consequently difficult to take seriously. She concluded, "In the end, we got the moment we had been wanting for seven years and on a purely emotional level, it delivered. But in the final analysis, 'Endgame' didn't really earn that moment. It's almost worth it for that final shot of Voyager approaching Earth. Almost." Beyer later concluded, "It was such a troubling episode on so many levels." (Star Trek Magazine issue 166, p. 80)

Wszystkie cytaty:
http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Endgame_(episod e)#Reception_and_aftermath

Sądzę, że te wypowiedzi to całkiem dobry punkt wyjścia do dyskusji o zaletach i wadach tego ostatniego (jak dotąd?) z Wielkich Trekowych Finałów. (I odcinku niewątpliwie istotnym z kanonicznego - tj. kanonotwórczego, a może kanonoburzycielskiego? - puntu widzenia.)

Jestem ciekaw Waszych opinii (a jeszcze bardziej - argumentów).
tuvok
Użytkownik
#2 - Wysłana: 12 Maj 2016 11:07:14
Odpowiedz 
Gdy ogladałem te dwa ostatnie odcinki EndGame. To miałem wrażenie jakby one były kręcone trochę na siłę. Tak jakby historia bohaterów mogła być dalej toczona, ale ze z pewnych powodów nie mogli dalej tworzyć odcinków więc historia się naglę kończy, trochę tak jakby z przymusu, akcja która mogła być rozszerzona na cały sezon, była skompresowana do dwóch odcinków. Bo nagle wymyślili jakieś tunele BORG co prowadzi wprost na ziemie. Lepszym rozwiązaniem byłoby gdyby ten ostatni sezon przyśpieszyli w taki sposób ze: co kolejny 5-sty odcinek byłyby wynajdywane jakieś urządzenie co by przyspieszyło ich lot na ziemie. Np. jakieś silniki, jakieś tunele podprzestrzenne wytworzone stucznie przez te silniki, itp, albo jakiś inny sposób rozłozony na cały sezon. Akcja niesamowicie przyspiesza na koniec i czegos w st:voyagerze ciągle mi brakuje.

Z "All good things..." wrażenia miałem nieco inne. Odcinki tak jakby były kręcone za większe pieniądze, scenariusz był dobry, chociaż że cała ziemia miała być uzalezniona od Cpt.Picarda to też nie bardzo.... Miałem tutaj takie wrazenie ze nie mieli już czego kręcić, więc nakręcili porządny epicki odcinek za grubą forsę. Z Voyagerem było odwrotnie, mieli co nakręcić ale byli zmuszeni do zakończenia.

Przynajmniej takie są moje odczucia.
Ale tak czy tak, te ostatnie odcinki były i tak według mnie ponad przeciętne.
Q__
Moderator
#3 - Wysłana: 12 Maj 2016 13:42:17 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
tuvok

tuvok:
Tak jakby historia bohaterów mogła być dalej toczona, ale ze z pewnych powodów nie mogli dalej tworzyć odcinków więc historia się naglę kończy, trochę tak jakby z przymusu

Może dlatego, że VOY - ma się wrażenie - nigdy nie wyczerpał należycie swojego potencjału?

tuvok:
Bo nagle wymyślili jakieś tunele BORG co prowadzi wprost na ziemie. Lepszym rozwiązaniem byłoby gdyby ten ostatni sezon przyśpieszyli w taki sposób ze: co kolejny 5-sty odcinek byłyby wynajdywane jakieś urządzenie co by przyspieszyło ich lot na ziemie. Np. jakieś silniki, jakieś tunele podprzestrzenne wytworzone stucznie przez te silniki, itp, albo jakiś inny sposób rozłozony na cały sezon.

Tzn. to kończenie VOY faktycznie było dość dziwne - zamykali pewne wątki (np. Neelixa ) w sposób wskazujący, że zbliżają się do finału, dając jednocześnie - innymi wątkami - obraz jakby załoga wciąż była w środku swojej drogi do domu...
Przy czym, owszem, pewnie fajniej by było gdyby bohaterowie wrócili do domu bardziej własnym sumptem (kolejny eksperyment ze slipstreamem by się powiódł np.), albo dzięki wsparciu Floty. W sumie możliwości jest wiele: mogli im chyba faktycznie wysłać jakiś prototyp - taka powtórka z Dauntlessa tym razem bez ukrytego haczyka; można było przy tym podkreślić rolę Barclay'a i Projektu Pathfinder, ideę współpracy (inny scenariusz: SCI opracował technologię, Reg nauczył Kaśkę i B'Elannę jak z niej korzystać, ale nie byłoby tej technologii gdyby nie wcześniejsze odkrycia załogi Voyagera, dajmy na to...); jeszcze inna opcja to posłanie Picarda na pomoc w podrasowanym Ent-E powiedzmy. Przy czym, by zachować wątek z Borg Sphere, mógł ten podrasowany-Voyager/prototyp/prototyp-z-Voyagerem-na-holu/Ent-E-z-Voyagerem-na-holu/whatever musieć lecieć przez borgowe obszary i schować się do wnętrza wraku Kuli porzuconego po walce z Gatunkiem 8472. Atak na Borga też miał sens - powiedzmy, że Kaśka, po swoich przejściach z nim, miałaby mniej skrupułów niż Łysy w "I, Borg" (tak, możliwość, że jednostka GF spuści megałomot Kolektywowi była teoretycznie otwarta od dawna).
Pytanie tylko jak - w takim wypadku - upchnęliby wątek przyszłej Janeway? Pokazali, że w jej rzeczywistości Borg okazał się niepowstrzymany i zeżarł wszystko do granic (albo i do połowy) Federacji, bo się w przeszłości zawahała?

(Inna sprawa, że odkrywanie z nagła jakichś kosmicznych cudów to w Treku norma. Na Strażnika Wieczności, Doomsday Machine, iconiańskie wirusy, sieć Hirogenów czy statek Annoraxa też bohaterowie wpadali z chwili na chwilę.)

tuvok:
Odcinki tak jakby były kręcone za większe pieniądze

Z tego co mi wiadomo odcinki "nowożytnego" Treka miały zbliżony, rosnący wraz z inflacją, budżet (zmniejszony dopiero na etapie 4 sezonu ENT); może nawet późniejsze serie miały ciut wyższy. Wrażenie jakie odnosisz może pochodzić raczej z przewagi eleganckich, dopieszczonych wizualnie wnętrz i mundurów z TNG, nad tymi z VOY (które niby miały bardziej roboczy charakter) - co ciekawe jedne i drugie były zasadniczo dziełem tych samych ludzi*. Oraz przewagi klasycznych modeli nad starzejącymi się (choć wciąż niezłymi) CGI.

* Konsultantami technicznymi obu serii byli Sternbach i Okuda, projektantem wnętrz Intrepida - Richard D. James, który zaczynał pracę przy Treku od wczesnego TNG (co prawda Ent-D - na potrzeby pierwszego sezonu TNG - projektował Probert, którego w ekipie VOY, niestety, zabrakło, a Probert to jednak geniusz, więc jego nieobecność można uznać za istotny czynnik). Mundury do TNG wymyślił William Ware Theiss, pracujący wcześniej przy TOS, ale ich trzeciosezonową - elegantszą - wariację stworzył Robert Blackman, późniejszy twórca uniformów do DS9, FC, VOY i ENT.

tuvok:
chociaż że cała ziemia miała być uzalezniona od Cpt.Picarda to też nie bardzo....

Niby tzw. Efekt Motyla, Q wiedział, w który punkt uderzyć, by go wywołać (jak jaki Adam Neels z Rorka, chce się dodać).

tuvok:
Ale tak czy tak, te ostatnie odcinki były i tak według mnie ponad przeciętne.

Cóż, mimo wszelkich wad jakie możemy im zarzucić, godnie zamknęły swoje seriale scenami/zdaniami, które długo się pamięta. I pozwoliły wykonać rzut oka w dość interesującą - acz nie zawsze wesołą - przyszłość...
Q__
Moderator
#4 - Wysłana: 20 Mar 2017 09:07:24 - Edytowany przez: Q__
Odpowiedz 
Podcast TrekYards o (nie)moralności rozwiązań z "Endgame":
http://www.youtube.com/watch?v=JAEdYc9CpEY
 
USS Phoenix forum / Star Trek / VOY "Endgame" - odcinek dobry, zły, czy brzydki? ;)

Twoja wypowiedź
Styl pogrubiony  Styl pochylony  Obraz Łącza  URL Łącza  :) ;) :-p :-( Więcej emotikon...  Wyłącz emotikony

» Login  » Hasło 
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
Wygenerowane przez miniBB®


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!